Dodaj do ulubionych

co ważniejsze: pies czy dziecko....

10.09.06, 16:35
Witam! Chciałabym podzielic się z Wami moimi odczuciami... Mam nadzieję, że
mnie nie zlinczujecie. MIałam pieska, tak... miałam sad Kundelek , miałam go
od 4 lat, wzieliśmy go ze schroniska. Pomimo naszych usilnych starań nie
tolerował obcych ludzi i nie słuchał, kiedy kazaliśmy mu nie ruszać ich. Rwał
się do gryzienia, zdarzyło sie kilka razy , że ugryzł mnie czy teściową,
która z nami mieszka. Kiedy byli goście, przez cały czas ich pobytu ujadał i
szczekał w drugim pokoju zagłuszając nasze rozmowy. Znajomi bali się do nas
przychodzić. Kiedy ktoś dzwonił do drzwi siłą musiałam go od nich odciągać i
zamykać w pokoju. Po tej akcji nie raz wychodziłam poraniona i posiniaczona
po walce z Jerrym. Kiedy spał na kanapie, a ja chciałam poscielić łóżko
musiałam go z niej zgonić. Wtedy też rzucał się na mnie z zębami. Dziwię się
ze jeszcze nie ugryzł naszej 7-letniej córki. W dniu 29 lipca urodziłam drugą
córeczkę. Dosłownie bałam się przywieźć Małą do domu . Obawiałam się reakcji
naszego psa. Czy potraktuje ją jako obcą? Czy nie rzuci się na nią? Na
początku chyba nie traktował jej jako człowieka smile zabraniałam mu wchodzić do
pokoju, ale tez nie odtracałam go, żeby nie czuł że dziecko jest ważniejsze
od niego. Ale kiedy udało mu sie czmychnąć do pokoju, warczał na mnie kiedy
usiłowałam go wygonić. Karmiąc Malutką, bałam sie ze na nią się rzuci.
Pomimo , że nie zrobił tego postanowiłam przekonac męża aby go oddać komuś.
Miałam dosyć takiego życia. Mąż przyznał mi rację. Ale sęk w tym, że nikt go
nie chciał !!! W akcie desperacji zawiozłam go ... do schroniska. Ryczałam
jak wół, ale nie wiecie jak mi ulżyło kiedy mogę otwierać gosciom drzwi nie
walcząc wczesniej z psem. Żal serce mi sciska , kiedy go wspominamy. Ale czy
miałam czekać aż zdarzy się jakaś tragedia ? No , powiedzcie same. Ktoś
mógłby powiedzieć, zeby dać go na szkolenie. Ale nas nie było na to stać.
Teraz mam tym większe wyrzuty sumienia, ponieważ ... kupiliśmy nowego pieska.
Szczeniaka, labradora ( z odrzutu, gdyż ma łatki na siersci a nie powinien,
dlatego dostalismy go za pół darmo ). Labradory lubią dzieci , są wesołe. Nie
umiemy zyc bez psa. Ale wyrzucam sobie, ze oddałam psa na skazanie i wziełam
drugiego. Pewnie mnie potępiacie, ale dziecko było dla mnie ważniejsze od
psa...
Obserwuj wątek
    • kanga_roo Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 17:25
      To powiem Ci, że za jakieś pół roku, góra rok będziesz oddawać do schroniska
      Twojego labradora z odrzutu. Jeżeli myślisz, że pies będzie w porządku, bo to
      labrador, to najlepiej świadczy, że nie masz o psach zielonego pojęcia. I IMO
      należało się zainteresować wychowaniem psa, a nie wykonywać niekontrolowane
      ruchy typu "wezmę-oddam". Jeżeli stać Cię na utrzymanie psa, to stać Cię
      również na szkolenie, nie czarujmy się, a gdyby nie - zawsze można poczytać
      książki na ten temat. Taka książka to około 30 zł. Kup sobie J.
      Fennel "Zapomniany język psów" lub "Okiem psa" Fishera, a będziesz wiedziała,
      co naknociłaś przy pierwszym psie (biedak), i może nie powtórzysz tych samych
      błędów przy drugim.
      A formułując w ten sposób tytuł tego postu próbujesz się pozbyć poczucia winy,
      bo wiesz, że to, co zrobiłaś, było wredne. Dziecko tu nie ma nic do rzeczy. Ty
      jesteś winna całej sytuacji od poczatku do końca. MYŚL, kobieto!!!!
      • moreno500 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 20:52
        a da się szkolić takiego psa ze schroniska, który ma już swój ugruntowany
        charakter? pytam zupełnie poważnie, bo nie mam pojęcia na temat psów. znam się
        trochę na tresurze kotów - tzn. wiem, że takie działanie nie ma sensusmile
        • aleks32 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 22:14
          Cały czas jest tu mowa o szkoleniu psa. A nie o to chodzi, żeby go wyszkolić,
          chodzi o to, by wyprostować jego zakręconą psychikę. A to jest do zrobienia z
          prawie każdym psem. Potrzeba do tego jednak wiedzy, umiejętności, cierpliwości
          i konsekwencji.
        • shamsa Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 08:17
          zawsze mozna szkolic psa, nawet dziadka siwego. koty tez mozna cwiczyc. wszystko
          mozna uczyć dopoki oddycha. trzeba tylko dopasowac metody indywidualnie do
          kazdego egzemplarza
          • moreno500 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 11:27
            moja gwiazda (kotka) ma swoje zasady i ścieżki. ale takie, które my po prostu
            akceptujemy. kot chodzi po wszystkich meblach - ok, taka natura. ale wie, że do
            łóżeczka nie wolno. w połowie ciąży przesuneliśmy ciężar zajmowania się kotem
            na męża, co by potem nie było jakiś scen zazdrości. i udało się, wszystko jest
            ok. jestem dumna z mojego kocura. aczkolwiek mam wrażenie, że to kot tresuje
            nas, a nie my kotasmile
            • shamsa Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 12:26
              z pewnoscia tak jest smile)
      • p_renula76 do kanga_roo 10.09.06, 23:29
        Brak mi poprostu słów na wyrażenie tego co myśle o Twojej odpowiedzi.....bez
        komentarza-tylko jedno moge ci napisac To ty pomyśl kobieto!!
        • kajak75 Re: do kanga_roo 13.09.06, 02:19
          niemoznosc wyslowienia sie w jezyku ojczystym jest sporym uposledzeniem. Co do
          meritum kangaroo napisala rzecz oczywista. Pies musi znac swoje miejsce. NIe
          stac cie na szkolenie, to chociaz poczytaj fachowa literature. Ja tez uwazam,
          ze oddasz tego labradora do schroniska. Skarbku, ty po prostu nie umiesz
          zajmowac sie psami.
    • mamaimati Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 18:15
      Przykro mi, ale też muszę napisać,że postąpiłaś po prostu podle. Biorąc do domu
      zwierzaka bierzesz za niego odpowiedzialnośc. Zastanowiłaś się, co czuje pies
      porzucony przez rodzinę? Bardziej humanitarne byłoby uśpenie go, mniej by wtedy
      cierpiał.I wiem, co piszę, bo kilka lat wstecz musiaąłm uśpić dwa wspaniałe psy
      należące do mego zmarłego dziadka. Nie mogłam ich wziąć do siebie i też nie
      mi\ogłam znależź dla nich domu. Usnęły oba na moich kolanach i ja cierpiałam
      bardziej niż one.Starałam się tylko, by tego nie poczuły i nie zrozumiały co im
      robvie co więcej w tym roku po raz pierwszy musiałam oddac półtarorewcznego
      owczarka, powodem też było dzieco, ale znaleźliśmy dla niego wspaniały nowy dom.
      A, i jeszcze ci napiuszę, że labrador z odrzutu może być psychicznie
      niezrównoważony, nie strasząc -agresywny.
      • feema-to-ja Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 20:03
        a ja przyznaje Ci racje- dziecko jest wazniejsze niz pies i koniec. Pies, ktory
        gryzie domownikow jest po prostu glupi!
        Tylko dziwie sie ,ze wzielas nowego psa- malo masz obowiazkow?

    • mamaimati Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 18:25
      a w ogóle to po co napisałaś o tym na forum? Liczysz, że ktoś pochwali to co
      zrobiłaś i lepiej się poczujesz?
      • mia80 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 18:54
        A ja uważam, że zrobiłaś dobrze. Nie mam żadnych wątpliwości, że bezpieczeństwo
        dziecka jest najważaniejsza, nawet takim kosztem. Ja nie zastanawiałabym się
        długo, gdybym obawiała się agesywnego zachowania psa w stosunku do dziecka, a
        też mam pieska. Nie zadręczaj się. Nie wiem tylko czy dobrze postąpiłaś kupując
        nowego. Przecież nie masz pewności jaki on będzie.
        • mamaimati Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 19:07
          ja tez uwazam,ze dziecko jest najwazniejsze. Ale nie wolno oddawać psa do
          schroniska i już. Wszyscy wiedzą jakie panują tam warunki, zresztą jeżeli psiak
          jest agresywny to nikt go pewnie nie weźmie, będzie tam gnił samotny ,ąz w
          końcu go uśpią.
          Nie mamy prawa skazywać psów na coś takiego. Zawsze jest inne wyjście. A oddanie
          do schroniska jest najprostsze i nie można uspakajać sumienia myślami, że
          dostanie jeść, ciepłą budę i opiekę.
          • mia80 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 19:19
            Prawdopodobnie nie ma innego wyjścia w przypadku starszego psa, takiego nie da
            się już zmienić. Niestety. A lepiej skazać psa na schronisko, niż dziecko na
            kalectwo.
            • mamaimati Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 19:24
              dajmy spokój dziecku, zgadzam się w 100% że taki pies musi odejść. Ale , i tu
              możesz się ze mną nie zgodzić, uważam że bardziej humanitarne jest po prostu
              uśpienie takiego zwierzęcia. Weterynarz najpierw podaję psu narkozę, a dopiero
              później truciznę, zwierzak nic nie czuje.
            • aleks32 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 20:17
              Charakter każdego psa, zarówno młodego jak i starszego, można naprawić. Do tego
              potrzeba umiejętności, cierpliwości i chęci.
        • p_renula76 Opamiętajcie sie ludzie!!! noramalnie paranoja!!! 10.09.06, 23:22
          Czy ktokolwiek z was odpisujących na ten post choc troche zastanowił sie nad
          tym co pisze? Czytam wasze odpowiedzi z niedowierzaniem...przeciez z tego co
          pisze "skarb" ten pies stanowił zagrożenie dla całej rodziny a ona ma na
          dodatek maluskie dziecko!!Gdyby doszło do jakiejs tragedii kazda z
          was "obrończynie zwierząt" zbluzgałaby Te dziewczyne ze nie oddała psa i
          pozwoliła mu wyrządzic komus krzywdę, Ona bardzo mądrze postapiła oddajac go z
          powrotem do schroniska i to nie jest Jej wina ze pies miał taki charakterk tym
          bardziej ze nie wychowywała go od małego, chciala dobrze-4 lata próbowała ale
          nie wyszło. Chyba ludzkie bezpieczeństwo i życie jest ważniejsze od psa!!!Sama
          kocham psy i tez w moim domu zawsze były pieski- szanowane, uwielbiane,
          rozpieszczane i zadbane, wychowałam sie z psami, one były członkami naszej
          rodziny, i do tej pory jak tylko wspomne swojego pieska który zginąl rok temu
          mam łzy w oczch....bylam w ciąży jak na moich oczach zagryzł go pies
          haski....teraz mam 8 miesięcznego synka i gdbym miala w domu podobnego psa o
          jakim pisze autorka postu, pomimo ogromnej miłości i sympatii jaka żywię do
          psów - zrobiłabym dokładnie tak samo jak ona- moje dziecko i jego
          bezpieczeństwo jest najwazniejsze!!Tylko zastanowiłabym sie nad wzięciem od
          razu drugiego psa...moze troszke bym odczekała...chciałabym aby mój synek tez
          kochal zwierzęta, nauczył sie wrażliwości i mial pieska ale chyba poczekam jak
          będzie troszke starszy...... KOBIETY POMYŚLCIE !!!!! to nie boli!!!
          • kajak75 Re: Opamiętajcie sie ludzie!!! noramalnie paranoj 13.09.06, 02:28
            zagrozenie dla calej rodziny. I 4 lata potrzebowala na podjecie decyzji.
    • mamainki Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 20:28
      a co miała zrobić.Czekać na nieszczęcie czy zyc we frustracji.Lepiej ze go
      oddała niz by miała uśpić.Dziewczyno głowa do góry, nie zrobiłas nic złego.A
      opinie na forum zawsze będą podzelone, niezaleznie od tematu.
      • mariejo Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 20:34
        Niestey psy sie wychowuje i trzeba to robic z rozmyslem. Zgadzam sie ze
        mniejszym zlem jest uspienie niz oddanie do schroniska. Pies na tym bardziej
        cierpi i to moze rodzic wieksza agresje.
        • mariejo Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 20:36
          Jesli labrador z defektem w postaci latek to pewnie kryty na dziko, czyli
          charakter nie jest pewny. Rodowod to nie tylko papier potrzerbny do wystawiania
          zwierzaka ale i gwarancja ze nie kupuje sie psa w typie czyli kundla.
          • skarb_x Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 21:18
            widać nie masz pojecia o psach... nasz pies nie jest defektem, jak to
            napisałaś, tylko ma łatkę na swoim ciele i nie może z tego powodu jeździc na
            wystawy jako przedstawiciel tej rasy. Wiem ze rodowód o niczym nie swiadczy i
            kazdy pies jest inny ale ogólnie ta rasa jest uznawana za łagodną. Dlatego
            wziełam szczeniaka, aby szkolić go od małego a na wychowanie dorosłych psów nie
            zawsze mamy wpływ. Co do tamtego psa, radziłam sie weterynarza i mi powiedział
            ze tego psa nikt juz nie zmieni. I nie zarzucajcie mi ze kundla oddałam by
            wziąć rasowca... !!! To jest mój pierwszy w życiu rasowiec , zawsze miałam
            kundelki bo sa najukochansze. A rozumiem, ze dla Ciebie wazniejszy byłby pies
            niż własne dziecko... hmhmhm dobre podejscie .
            • jamile Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 21:37
              skarb_x napisała:
              > nie zarzucajcie mi ze kundla oddałam by
              > wziąć rasowca... !!! To jest mój pierwszy w życiu rasowiec<

              Ten labek z łatką ma rodowód? Bo jeśli nie, to jest _zwykłym_kundlem_ i powie
              ci to każdy szanujący się hodowca.
              No chyba że dałaś sobie wcisnąc kit i wymieniłas kundla na kundla, tylko ten
              drugi ma modny wygląd, ot co
            • aleks32 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 22:09
              Szkoda, że radziłaś sie weterynarza. Oni są od leczenia chorób cielesnych, a
              nie tych związanych z psychiką. Tak samo jest z człowiekiem, jeśli mamy problem
              natury psychicznej nie idziemy do internisty, lecz wybieramy innego specjalistę.
              • visenna2 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 08:12
                A są psi psychiatrzy? Jako żywo, nigdy o czymś takim nie słyszałamsmile
                • aleks32 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 08:48
                  Są. Psi psychologowie znający się na rzeczy.
            • shamsa Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 08:59
              u rasowych labradorow nie zdarzaja sie łatki na ciele. ta wada w populacji
              rodowodowej nie wystepuje. sa jedynie w okolicach pęcin, ale nie sa wada
              dyskwalifikującą. na 100% twój labrador nie jest labradorem.
            • mariejo Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 11:01
              Moja przyjacilka wlasnie sprzedala 8 szczeniakow golden retriver rasa pokrewna
              labradorow. Plama to defekt jesli pies jest kryty wlasciwie nie powinna
              wystapic. Dlatego zanim sie kupi szczeniaka warto sie dobrze rozejrzec i
              pogrzebac w rodowodach.
            • kajak75 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 13.09.06, 02:27
              Labrador jest rasa lagodna - to fakt. Nie zapominaj jednak, ze te psy waza ok.
              30 kg i nawet niechcacy, wlasnie z niepohamowanej radosci, moga wyrzadzic
              malemu dziecku krzywde. mam nadzieje, ze teraz znajdziesz juz pieniadze i czas
              na wyszkolenie psa.
    • magdek2 ja mam mieszańca (ona) labradora 10.09.06, 20:47
      i problem, mała ma 1,5 roku ale psa widuje z daleka, bo jest nieprzywidywalny,
      równeiż w stosunku do nas, do tego boi sie wychodzic na spacery, książki Fennel
      mam dwie części i nie dało to efektów albo coś knocimy ale pies jest
      nietypowy smile, pies ma za soba przejścia bo ktos ją wyrzucił chyba z auta jak
      miała 2 miesiace i błąkała sie po lesie, teraz ma 3 lata no ale nie o tym...
      trudno mi oceniać to co zrobiliście, moja nieznośna suczka mieszka z nami
      nadal, chwilami się męczymy okrutnie bo muszę lawirować po mieszkaniu z nią i z
      małą, ale na razie sie udaje, cały czas liczę że dziecko podrosnie a psa uda
      nam sie jednak wyprostować, trzeba tylko na to mnóstwo czasu, którego przy
      dziecku brak... ale to że wzieliście drugiego psa to już nie jest dla mnie
      jasne i zrozumiałe, jesli mozesz to odpowiedz PO CO ?
      • skarb_x Re: ja mam mieszańca (ona) labradora 10.09.06, 21:22
        zawsze miałam psa w domu, od dziecinstwa i nie wyobrazam sobie zycia bez
        pieska. Jesli chodzi o obowiązki, to mam też męża , który przejmuje połowe z
        nich. Jestem w domu wiec mam czas dla dziecka i dla psa, ktory jest bardzo
        pojetny w szkoleniu przez nas. A dzieciątko wiekszosc czasu przesypia. Jesli
        napisałabym : mój pies zagryzł dziecko to by było lepiej??? Nie raz mnie ugryzł
        wiec to byłaby kwestia czasu...
    • malgra Re: ważniejsze jest dziecko 10.09.06, 21:01
      tyle tylko,że ja nie wzięłabym już w tej sytuacji drugiego psa. Zwyczajnie
      bałabym się.Ale plus dla Ciebie,że oddałaś psa do schroniska a nie przywiązałaś
      do drzewa w lesie(czasem zdaża mi się usłyszeć,że ludzie tak postępują).
      • malgra Re: ważniejsze jest dziecko 10.09.06, 21:08
        zdarza -przepraszam
    • moreno500 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 21:04
      czyli wymiana na lepszy model.....
    • vharia Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 21:59
      Nie znam się zbyt dobrze na psach, lepiej na kotachsmile))
      ale naprawdę nie dało się tego psa ułożyć? Wybacz, ale jeśli stac Was na
      labradora nawet za pół ceny, ogólnie na utrzymanie psa itd, to nie stać na
      szkolenie???

      Z drugiej strony pies, który rzuca się na domowników (nawet bez niemowlęcia w
      domu) jest dla mnie nie do przyjęcia, co to za pies?! Dużo wcześniej pusciłyby
      mi nerwy, tylko że optowałabym za szkoleniem i odzyskaniem we własnym domu
      pozycji, którą mieć powinnam. U mnie KOT wiedział, ze dziecko ma pozycje
      pierwszego w rodzinie i podporządkował sie temu faktowi. Co to znaczy- będą
      widzieć i docenią kociarzewink

      Wybacz, dla mnie bez sensu, ze bierzezsz nastepnego psa. Tylko ułóżcie go jak
      należy, bo historia się powtorzy!
      A jeśli już tak kompletnie sobie nie radziliście, to może poszłać po
      najmniejszej linii oporu, ale sie nie dziwię. Gdybym bała sie o dziecko z
      jakiegokolwiek powodu to zrobiłabym podobnie.
      • kanga_roo Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 22:14
        cytuję:
        "kiedy spał na kanapie, a ja chciałam poscielić łóżko musiałam go z niej
        zgonić"
        "wziełam szczeniaka, aby szkolić go od małego"
        kobieto, każdy, kto choć otarł się o szkolenie psów, co mówię, każdy, kto choć
        się tym zainteresował wie, że pies NIE SYPIA na kanapie. więc odpuść teksty o
        szkoleniu szczeniaka od małego (gratuluję organizacji: szkolenie szczeniaka
        przy dziecku siedmioletnim i niemowlęciu). nie masz pojęcia o sprawie. do
        roboty: proponuję lekturę i odwiedziny na forum "zwierzęta", tam niektórzy się
        znają na psach. i jakby jakieś pytania, to pisz na priv, nie jestem psim
        psychologiem, ale mój pied nie sypia na meblach a dziecko łazi po nim tam i z
        powrotem (dodam, ze pies waży 45 kg a dziecko 10). nie zmarnuj chociaż tego
        szczeniaka, za kundelka już Cię dziewczyny zjechały i dzięki im za to, ja byłam
        pierwsza i starałam się powstrzymywać smile
        • mmalicka21 nie lubię psów....żadnych a duzych to już wogule 10.09.06, 23:04
          i w zyciu z zadnym bym nie mogła mieszkać
          a dzielic łózko.....obrzydliwe....
          a najbardziej mnie denerwuje kazdy wielki pies który osikuje chodniki, płoty,
          mury, sra do piaskownic, na trawniki, gdzie tylko sie da i jak sa upały te kupy
          tak swietnie parują i pieknie pachną.......
          a jak jest zima i spadnie piekny biały śnieg to uwielbiam patrzeć jak powoli
          pojawiaja się na nim żółte oblesne plamy od psich sików......

          wiem wiem pies niczemu winny tylko właściciel...mimo to i tak za nimi przez to
          wszystko nie przepadam......
          po co to w miescie psa trzymać to ja nie wiem....chyba własnie dlatego zeby
          idac trawnikiem co rusz nadziewać sie na niespodzianki....bleeeeeee....

          i do tego sie slinią a ich slina strasznie smierdzi
          i jak przychodze do znajomych- bo niestety prawie kazdy ma psa( zupełnie nie
          wiem po co)- to zawsze na mnie wskakuja i brudza moje ubrania swoimi łapskami,
          obsliniaja mnie i wogule.....


          to tak nie do tematu ale nie mogłam: )))
          wole kotki: ))))
          • bejbusek Do Mmalicka21 11.09.06, 16:11
            A kotki to niby nie sraja do piaskownicy? Dobre sobie,te dopiero smierdza i
            szczaja po domu!Brat ma dwa koty,ale nigdy mi one nie przeszkadzaly.W koncu to
            tez istota,czuje,doswiadcza podobnie jak my. Musisz miec ze soba wiele
            problemow skoro tyle w tobie wrogosci do zwierzat.
            • moreno500 Re: Do Mmalicka21 11.09.06, 19:04
              niektóre to robią do kuwety, ale fakt, chyba piaskownice są bardziej oblegane
              przez koty, niż psy
            • malgosiek2 Re: Do bejbusek 11.09.06, 19:28
              No to ja też mam kłopoty ze sobą skoro nie przepadam np.za psami.
              Bo tez srają na środku chodnika i niektóre egzemplarze szczekają na wszystko co
              sie rusza i nie rusza całymi dnaimi aż uszy więdną od tego ujadania.
              A w szczegolności nie znoszę jamników i psów z pyskami jak świnie.
              Bo taka"swinia" wabi się Gosia sad
              Wolę jednak koty.
              Pzdr.Gosia
              • mmalicka21 Re: Do bejbusek 11.09.06, 19:46
                pewnie ze mam problemów i to od cholery
                wrogosć ..bez pzesady...
                nazwała bym to raczej brakiem sympatii
                a mimo wszystko to cześciej zdarza mi sie wdepnąć w psia kupę niż w
                kocią....chyba że koty robią kupy wielkości banana
                i jamniki sa straszne
                a najgorsze fakt..te co wygladaja jak swinie
                bała bym sie mieszkac z takim pod jednym dachem..by mnie wsuną na podwieczorek
              • shamsa Re: Do bejbusek 11.09.06, 19:50
                pies robi tam, gdzie pozwala mu jego pan
                • malgosiek2 Re: Do shamsa 11.09.06, 19:59
                  No to wiem.
                  Ale żeby jeszcze sprzątnął po swoim pupilku to już nie bo to obrzydliwe i się
                  pobrudzi.
                  Gosia
                  • shamsa Re: Do shamsa 11.09.06, 20:12
                    temat rzeka. poswiecę przykladem i powiem, że sprzątam. ale obok przechodzi
                    sąsiadka z burkiem i na ten widok mówi "ble, jak pani sie tak nie brzydzi".
                    bardziej sie brzydze w to wdepnąc. moze ona odwrotnie?
    • mama_kotula Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 23:10
      Odpowiem na pytanie tytułowe: ważniejsze jest zawsze dziecko (choć z tego, co
      czytam na forum, zaczynam chwilami w to wątpić uncertain).
      Branie drugiego psa to imho debilny pomysł.
      • p_renula76 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 10.09.06, 23:27
        Jejku- wreszcie odpisała normalnie mysląca osoba!!Juz myśłam że to ja jestem
        nienormalna bo wszyscy maja odmienne zdanie, dzięki. tez zastanawiam sie nad
        sensem pisania czegokolwiek na tym forum....
        • kanga_roo Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 00:03
          a ja podtrzymuję swoje zdanie, że pytane tytułowe autorka wątku zadała, żeby
          pozbyć się poczucia winy z powodu wrednego postępku, i to wrednego podwójnie:
          - oddanie psa, za którego się wzięło odpowiedzialność (zgadzam się, że lepiej
          uśpić, choć brzmi to drastycznie)
          - wzięcie nowego psa "bo w domu zawsze były psy"
          To, że dziecko jest ważniejsze, jest oczywiste.
          Ciekawe, jak wytłumaczyłaś siedmioletniemu dziecku te wszystkie manewry. "Tego
          psa wyrzucimy, bo to zły pies, weźmiemy innego, bo...." Bo co???
          • blanez16 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 17:03
            Kanga_roo - nic dodac nic ując. Masz rację w 100%. Labradory są zywiołowe i
            potrzebują dużo ruchu oraz bardzo intensywnych kontaktów z ludźmi. Myślę, że
            obie możemy się założyc z resztą świata, że ta ... - z braku cenzuralnych
            określeń - autorka wątku, odda niedługo tego labradora i weźmie innego. Może
            yorka ? Modne i małe, bo przecież w domu zawsze były psy...

            PS. Mam psa i małe dziecko. Dziecko jest najważniejsze. Jeśli nie umiem radzic
            sobie z psem, a tzw. autorka wątku nie umie kompletnie, oddaję go. Trudno. I
            nigdy więcej nie biorę do domu niczego żywego poza ew. rybkami, ponieważ nie
            umiem radzic sobie ze zwierzętami. Koniec i kropka.
      • moreno500 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 00:11
        w 100% zgadzam się z mamą_kotula. i uważam, że wzięcie drugiego psa pokazuje,
        że nie do końca tu chodziło o strach o dziecko. to tylko pretekst. jakby się
        autorka wątku tak bała o dziecko, to by się wstrzymała jakiś czas.
    • giffbaby Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 06:17
      goraca dyskusja... powiem ci tylko ze ja tez mialam psa ktorego musielismy oddac
      (poszedl mieszkac z inna rodzina). Bywa taki charakter: moj byl szkolony i nawet
      trenerka na szkoleniu zalamala rece i powiedziala ze tego psa to sie nie da
      wyszkolic. Byl uparty, zawsze cos kombinowal, rzucal sie na kazdego kto wchodzil
      do domu etc, po prostu taka sytuacja jaka opisujesz, horror. Ludzie zawsze sa
      wazniejsi niz zwierzaki. Prawda, wzielas odpowiedzialnosc za psa, ale jeszcze
      wieksza za dzieci i wlasne zdrowie. A przy dwojce dzieci malo kto ma czas na
      psychoterapie i szkolenie psa, bo nawet gdyby cos sie dalo zrobic to przy
      starszym psie o takim charakterze to by zajelo baaardzooo duzo czasu.
    • asia06 Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 08:05
      I bardzo dobrze zrobiłaś. Agresywny pies to zagrożenie dla ludzi, a co do piero
      dla takiego maluszka. Ale ja nie brałambym drugiego. Poczekałabym, aż dziecko
      trochę podrośnie.
    • visenna2 dziecko oczywiście 11.09.06, 08:20
      Uważam że postąpiłaś dobrze oddając pierwszego psa.
      Uważam że postąpiłaś źle biorąc drugiego psa.
      Uważam że nie masz pojęcia o psachsmile Bo to, że ktoś "od zawsze" miał psa nie
      znaczy że ma o nich jakieś pojęciewink
    • shamsa jest jedna ważna rzecz 11.09.06, 08:23
      psa sie bierze wtedy, kiedy jestesmy sami poukładani. w takich warunkach dopiero
      pies ma szanse dobrze sie czuc i wychowac. wydaje mi sie, ze macie swoje
      problemy do rozwiazania, zmiany w życiu, a pies wychowany w chaosie, bedzie sie
      zachowywal chaotycznie. labrador to nie jest pies dla dzieci. on tylko lubi
      dzieci, ale ma swoje potrzeby, jesli ich nie zaspokoisz zamieni sie w niszczyciela.

      zycze ci jak najlepiej, nie mnie osądzać czy wzielas psa slusznie czy
      nieslusznie. zadaj sobie pytanie, czy wzielas go dla niego, czy dla siebie.
    • naati Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 09:17
      W życiu bym nie oddała psa wziętego ze schroniska z powrotem!!! Chyba nie masz
      serca!!! Wzięłaś sobie nową zabawkę teraz??? I po co ty w ogóle tu piszesz???
      Wyrzuty sumienia??? Jak najbardziej powinny być...
      Sama mam psa, który waży jakieś 50 kilo i 4 miesieczną córkę. Prawde jest taka,
      ze nad ułożeniem psa SIE PRACUJE... Jak nie można samemu, to z trenerem...Ja z
      moim psem, a mam go od momentu jak miał 6 tygodni wychodziłam na dwór co 2
      godziny, żeby nauczył sie załatwiać na dworzu...a mieszkałam wtedy na 10
      piętrze. Wychodziłam o 2, 4 w nocy.To tylko przykład na to, że aby mieć mądrego
      psa, to trzeba troche czasu poswiecić, a nie kupować sobie nową zabawkę. Chyba
      jesteś niepowazna!!! To najłagodniejsze ze słow jakim można cie potraktować. I
      nie wiem po jasną choinkę tu piszesz, licząc na wsparcie??? Jesteś okrutna,
      ciekawe czy temu psu poswięcisz wiele uwagi, skoro masz 2 dzieci... Bo ja z
      jednym i z psem musze sie wiele nastarać, ale ja nie oddałabym psa i nie
      kupiłabym sobie nowego...PORAŻKA
      • azajda Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 12.09.06, 19:45
        Chyba
        > jesteś niepowazna!!! To najłagodniejsze ze słow jakim można cie potraktować.
        > Sama mam psa, który waży jakieś 50 kilo i 4 miesieczną córkę.

        ty za to jesteś poważna -taki pies w bloku
        zastanów sie nad sobą a nie p...
        ciekawe jakich argumentów byś użyła gdyby ten milusi piesek dziecko
    • jakw Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 19:03
      Wiesz, dziecko jest ważniejsze. Ale jaką masz gwarancję, że ten nowy (labrador
      czy jakikolwiek inny) będzie się lepiej zachowywał? Skoro nie potrafiliście
      ułożyć jednego psa to jest dość prawdopodobne, że i z 2-gim nie dacie sobie
      rady. Przemyśl to jeszcze - szczeniaka labradora pewnie łatwiej oddać niż
      takiego dorosłego i w dodatku już mocno znarowionego.
    • sheer.chance Re: co ważniejsze: pies czy dziecko.... 11.09.06, 19:48
      Ja tylko dodam, ze opinia jaka maja labradory- psy rodzinne, wesole, lubiace
      dzieci itp... jest troche mylaca. To psy bardzo aktywne, wymagajace
      dostarczenia im zajecia zarowno fizycznego, jak i 'umyslowego' (szkolenie,
      praca wechowa itp), stosunkowo pozno dojrzewajace. Do tego jako rasa popularna,
      czesto sa hodowane wylacznie dla zysku, bez zwracania uwagi na charakter,
      skutkiem czego sa psy strachliwe, nerwowe, nadpobudliwe czy agresywne. Dlatego
      moim zdaniem kupienie 1) labradora, 2) niepewnego pochodzenia, jest proszeniem
      sie o dalsze klopoty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka