Dodaj do ulubionych

Nie na temat, ale...

16.09.06, 17:24
Nie wiem gdzie zamiescic to pytanie. Nie chodzi mi o rade tylko po prostu chce
wiedziec jak to jest...

Chodzi mi o porod. Napewno gdy lezalyscie na porodowce to zauwazylyscie ze
jedne kobiety krzycza potczas porodu a inne nie. Ja nie wiem czy krzyk
przynosi ulge czy wrecz przeciwnie- pozbawia energii na parcie, oddychanie etc...

Napiszcie. Czy krzyk przynosi ulge?? Ja nie krzyczalam, ale porod mialam
(wydaje mi sie) lekki i malo bolesny.

Aha... Nie chodzi mi tu na wyzywanie na meza ze mu sie wiecej nie da etc wink
Obserwuj wątek
    • ciociajadzia1 Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 17:25
      OJJJ ja krzyczalam przy porodzie. Mialam słabe skurcze i dosc dlugie przerwy
      miedzy nimi. Nie mogłam wiec wypchnąć dziecka wiec gardło po porodzie bolało
      mnie 2 dni smile
      • an_qa Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 17:29
        No tak, a pomoglo ci to?? Czy nie bardzo??

        Bo widzisz na innym forum kobiety napisaly ze jesli ktoras wrzeszczy to jest...
        hmmm... jak to bylo... prosta i jakas tam jeszcze... uncertain
      • annabed74 Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 17:30
        ja sie darlam strasznie!pomagalo mi,nie wyobrazam sobie rodzic w ciszy. a porod
        wspominam koszmarnie,bol nie do opisania
    • mamaimati Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 18:30
      Ja przed porodem 4 dni leżałam na patologii i nasłuchałam się tych wrzasków
      tak,że obiecałąm sobie ,że ja nie będę się drzeć. I dzieki Bogu, a raczej mojemu
      kochanemu syneczkowi miałam bardzo szybki i łatwy poród. Bóle parte miałam
      raptem 5-6 razy. Niemniej, jak miala wychodzić głowka pomyślałam sobie,że sobie
      pokrzyczę, a co mi tam! I rzeczywiście pomogło. I jak się zastanowić, to
      sportowcy taż podczas wysiłku krzyczą, takie pchnięcie kulą, albo podnoszenie
      ciężareów np.
      No więc chyba pomaga.
    • schiriou Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 18:33
      Ja się darłam i dobrze mi z tym było:o)
    • iska76 Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 18:41
      Ja też strasznie krzyczałam, mnie pomagało. Ale myślę że to sprawa indywidualna
      każdy radzi sobie jak potrafi i jak lubi. smile
    • mathiola Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 19:04
      ja krzyczalam troche, jak juz naprawde nie moglam wyrobic z bolu. Chyba
      przynosilo mi to lekka ulge, inaczej mogloby mnie rozerwac z tej bolesci.
      Chociaz bardziej to jedna bylo wolanie o pomoc - do kogokolwiek smile
    • zona_mi Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 19:13
      Nie krzyczałam przy porodach - ani pierwszym ani drugim.
      Pierwszy raz wydawało mi się, że będę, ale okazało się, że lepiej było tę
      energię wykorzystać na parcie.
      Przy kolejnym porodzie byłam bardziej świadoma tego co się dzieje i jak to
      jest, tym bardziej więc skupiałam się na odpowiednim oddychaniu, potem parciu.
      Owszem, zanim nastąpiła faza parcia zdarzało mi się głośniej jęczeć, ale nie
      miałam potrzeby krzyku.
      Słyszałam jak krzyczała (właściwie darła się nieopanowanie wydając z siebie
      jakieś takie nieludzkie wycie) inna rodząca i miałam wrażenie, że od tego
      wzrasta mi częstotliwość skurczów.
    • figrut Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 20:13
      Przy pierwszym, kilkudziesięciogodzinnym i koszmarnym porodzie, za punkt honoru
      postawiłam sobie, że nie będę się darła i się nie darłam. Przy dwóch kolejnych
      lekkich, zaledwie kilkugodzinnych porodach punkt honoru miałam głęboko w
      czterech literach i przy partych chyba ze dwa razy się wydarłam. Mam porównanie,
      z krzykiem jest o wiele łatwiej. Jak mi trafi jeszcze jedno, to drzeć się będę
      na całego smile)) Za to że przy pierwszym porodzie się nie darłam, nikt mi
      pomników za bohaterstwo stawiać nie chciał. Za to że krzyczałam, nikt mi w pysk
      nie dał, nie wypomniał tego, nie uznał za mięczaka.
    • agniecha9991 Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 20:20
      wydrzeć się cudna rzeczsmile)zresztą wiedzą to też ci co podnoszą ciężarysmile)
    • drops27 Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 20:25
      Krzyczałam, bo cholernie bolały mnie plecy, jeczałam ok 3 godz. a potem już się
      tylko darłamsmile oczywiście jak parłam to nie bo wtedy raczej trudno, ale w
      miedzy czasie chętnie i nie wiem czy mi to pomogło, bo nie rodziłam nie
      krzycząc i nie mam porównania. Myślę też że to zalezy od temperamentu,
      pomijając oczywiście ból. Ale w zasadzie to ciekawa jestem czy te mądre mamy co
      to uważają ze krzyczą proste kobiety, to miały całkowicie naturalne porody?
    • mata811 Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 20:28
      Krzyczałam, ale nie podczas partych. Wtedy jakoś ból był mniejszy i byłam
      skupiona, by przeć, gdyż maluch był duży i musiałam się troche natrudzić. Chyba
      szkoda mi było energii.
      • agniecha9991 Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 20:34
        ja przy parciu własnie krzyczałam, wcześniej tylko pojękiwania, ten krzyk przy
        partych był jak wodospadsmile) pomagał wyjść synkowismile)
    • aranxa Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 20:57
      ja też się wydarłam ze dwa razy przy partych, ale okazało się, że to
      niepotrzebna strata energii i przestałam smile
    • an_ni Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 21:09
      a odczas seksu kryzczysz, wzdychasz, jeczysz czy nie?
      jesli tak to pomaga ci osiagnac orgazm?
      no to tak samo przy porodzie
      kwestia temperamentu
      jeszcze nie slyszalam zeby krzyk mial pomoc rodzic
      • figrut an_ni 16.09.06, 21:40
        Zapewniam Cię, że przynajmniej części z nas pomaga smile Czy Ty przy wszystkich
        porodach milczałaś, czy też przy wszystkich krzyczałaś że nie masz porównania
        jak jest z krzykiem, a jak bez ?
        Jeszcze jedno. Należę do kobiet, którym jęki podczas stosunku
        pomagają osiągnąć rozkosz smile
        • an_ni Re: an_ni 16.09.06, 21:48
          figrut napisała:


          > Jeszcze jedno. Należę do kobiet, którym jęki podczas stosunku
          > pomagają osiągnąć rozkosz smile
          no skoro musisz udawac ...
          • figrut Re: an_ni 16.09.06, 21:56
            Zapewniam Cię, że większość z nas udaje, ale też niewiele z nas się do tego
            przyzna... Jedne udają aby nie sprawić swojemu facetowi przykrości, inne, bo
            chcą odbębnić "obowiązek" a żeby facet miał dobry humor, to co im poudawać
            szkodzi, jeszcze inne z innych powodów. Niewiele z nas osiąga orgazm, ale wielu
            naszych facetów myśli, że osiągamy. Ja na szczęście potrafię się "dopomnieć o
            swoje", bo na tym tle zahamowań nie mam smile))
            • ivvette Re: an_ni 17.09.06, 14:40
              Ja Zawsze osiagam orgazm PPP
    • patoo Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 21:21
      Darłam sie w niebogłosy i nie moglam sie powstrzymac.Czy przynosilo ulge?? Nie
      wiem , ale inaczej nie mogłam
    • patylda Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 22:13
      Nie krzyczałąm, bo to wzmagało ból. Nie miałam siły ruszyć się, otworzyć oczu,
      krzyczeć, oddychać i myśleć.
    • kanaviosta Re: Nie na temat, ale... 16.09.06, 22:39
      a po co się jeszcze męczyć dodatkowo powstrzymując krzyk? wink krzyk jest naturalną reakcją na silny czy nagły ból. u mnie był on nie tyle sposobem na odreagowanie bólu, ale równiez efektem frustracji na połozna, więc ten jeden raz w życiu postanowiłam dobre wychowanie i kobiecą delikatność schować w kieszeń szlafroka, który został na przedporodowej wink
      • jezzmam a ja was dziewczyny..... 16.09.06, 22:53
        PODZIWIAM,że rodzilyście naturalnie.
        Ja się tak balam porodu,że gdyby nie problemy w ciąży i wskazania do cc to
        zaplacila bym za cc.
    • wronka30 Re: Nie na temat, ale... 17.09.06, 00:13
      Ostatnie bole sa naprawde silne (u mnie trwaly niecale dwie godziny)..Nawet nie
      pamietam dokladnie co w tym momencie robilam, ale bylo bieganie podobne do
      tego jakby kotu ktos strzelil proca z dupke smile, gryzienie meza, i miemozliwosc
      zlapania oddechu, nie wiem jak mozna w tym momencie sie koncentrowac i oddychac
      gleboko..Moj oddech zamieral a ja czulam ze mnie rozrywa..Ale wszystko sie
      skonczylo i porod wspominam teraz bardzo milo..Nie ma to jak duma za swoje
      cierpienie kiedy sie trzyba takie male cudo juz na rekach..Warto, warto i
      jeszcze raz warto!! Pozdrawiam
    • dorianne.gray Re: Nie na temat, ale... 17.09.06, 00:21
      Darłam się jak opętana - miałam skurcze od krzyża, od brzucha prawie nic.
      Najgorszemu wrogowi nie życzę bóli krzyżowych w czasie porodu.

      Nie wiem, czy darcie ryja mi pomogło, bo chyba nie dlatego się darłam - darłam
      się po prostu dlatego, że mnie straszliwie bolało i w ten sposób to
      rozładowywałam (ale nie bolało dzięki temu mniej) smile
      • agness25 Re: Nie na temat, ale... 17.09.06, 13:43
        Nie darłam się wcale, tylko pod sam koniec trochę pojęczałam..
        • guderianka Re: Nie na temat, ale... 17.09.06, 14:14
          przy drugim porodzie darłam sie oj darłam
          bardzo pomogło
    • malinka255 Re: Nie na temat, ale... 17.09.06, 14:19
      Krzyczy się przy parciu przeważnie, bo daje to ulgę i pomaga wypchnąc dzieckosmile
    • gosika78 Re: Nie na temat, ale... 17.09.06, 15:20
      A ja się darłam, bo po prostu NIE MOGŁAM się powstrzymać w żaden sposób. Ulgi to nie przynosiło. Bóle krzyżowe to straaaaszna rzeź...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka