Gość: guest
IP: *.*
16.12.01, 17:09
witam,jak to naprawde jest ze sluchem u niemowlecia? mam tygodniowego synka i staram sie zeby w domu nie bylo zbyt glosno. normalne rozmowy, muzyczka cichutka w pokoju michalka (bardzo lubi jamiroquai , tak mi sie wydaje) no ale czasami teciowa cos glosniej zrobi w kuchni, a to przylezie mala kuzynka robiaca kupe halasu. a to pies zacznie szczekac jak opetany...jak ja prosze o spokoj to zaraz wszyscy mnie ochrzniaja ze Michal i tak nic nie slyszy... no i jak to w koncu jest?? michal niby nie reaguje ale widze ze spi jakby bardziej nerwowo w takiej atmosferze. no i oczywiscie stalem sie wrogiem numer jeden bo "nawet porozmawiac sobie nie wolno..."