Pamiętacie robienie wyprawki dla niemowlęcia przed jego urodzeniem? Na początku nie bardzo miałam pojęcie, co trzeba kupić, co będzie potrzebne, nie odróżniałam koszulki od kaftanika i śpioszków od body. W związku z tym wydrukowałam sobie z internetu listę rzeczy potrzebnych dla niemowlęcia i ją realizowałam. Część z tych rzeczy mi się nie przydała, ciekawa jestem, co Wam się nie przydało? W naszym przypadku były to:

łóżeczko - kupione do spania, służy tylko jako teren zabaw, jako sypialnia jest nietolerowane

baldachim - skoro Luizka nie śpi w łóżeczku, to tylko ogranicza mi widoczność na nią, kiedy się bawi

kołderka, skoro śpi z nami

rożek - Luisia jest tak gorącą dziewczyną, że odpada jakiekolwiek okrywanie jej w domu, zaś wynoszona jest "z wizytą" w foteliku samochodowym typu "koszyczek" z budką i osłoną na nogi

wózek głęboki, ale całe szczęście tego nie kupiliśmy; choć ma 4 miesiące, to na spacerze musi wszystko widzieć - siedzi w tymże foteliku samochodowym przypiętym na spacerówkę i ogląda świat

śpiworek z usztywnianym dnem, który wkładany do spacerówki miał służyć do spacerów - odkąd Luizka przejrzała na oczy i prawie nie śpi w dzień, położenie jej na płasko w wózku z widokiem na wnętrze budki powoduje ryk po ustawowych 10 minutach!

kombinezon - powoduje ryk po ustawowych 10 minutach, ponieważ krępuje ruchy; musiałam przejść na luźny polarek!

oliwka dla niemowląt - ma gładziutką skórę po samej kąpieli i nie trzeba jej dodatkowo nacieraćTyle mi się przypomniało. Sporo. Całe szczęście, że planujemy w przyszłości następne dziecko (oby się nam udało!), to może coś z tych rzeczy przyda się następnej pociesze, może nie będzie miała tak zdecydowanych poglądów jak mała Luizka!

Kasia R mama Luizy, która od rana gaworzy i opowiada o tym, co jej się w nocy śniło