IP: *.* 31.01.03, 00:13
Kochane Mamy Jedyne Na Świecie!!wracam wkrótce do pracy. mam 4 miesięczną córkę i dla niej ściągam i mrożę jak oszalała mleczko z lewej nieużywanej (bo nie!!!) piersi. od tygodnia próbuję nauczyć Polcię ssania mleczka przez smoczek z butli i.......... niestety, ten mały uparciuch a to ma odruch wymiotny, a to wrzeszczy w niebogłosy a to gryzie smoczek, wszystko tylko nie jedzenie. próby czynione przez mojego męża też nie pomogły. wiem że dziecko nie da się zagłodzić na śmierć i w końcu wypije, ale po co ją stresować takim doświadczeniem??? pomóżcie!! jak nauczyć ją uzywania butli. będę wdzięczna za każdy post. monaps. próby były czynione na anatomicznych smoczkach aventu. Polcia smoczka do ssania też nie używa (bo nie!!!), jak i lewej piersi (bo nie!!!). co robić???pps.ten sam post na edziecko wysłałam. szukam pomocy!
Obserwuj wątek
    • Gość: monaj Re: JAK NAUCZYĆ SSANIA BUTLI??? IP: *.* 31.01.03, 00:15
      nigdy się nie nauczę enterka. czekam na Was.m
    • Gość: emama Re: JAK IP: *.* 31.01.03, 00:24
      Mona po co męczysz siebie i córeczkę? Moja Wiktoria (8,5 m-ca) też nie chciała smoka i podajemy Jej picie w kubeczku z ustnikiem. Są w sprzedaży takie z gumowym ustnikiem. U nas sprawdziły się rewelacyjnie. Jak wypróbujesz to napisz jak Wam poszło.Pozdrawiam. Asik
    • Gość: tinker Re: JAK IP: *.* 31.01.03, 08:41
      Jestem mamuska trzech muszkieterow. Najstarszy - Jozio- mial podobna awersje do butelki i smoczka jak Twoje Malenstwo.Bylo to bardzo uciazliwie. Naleze do pewnie nielicznej grupy mamus , ktore pomimo totalnej, bezgranicznej milosci do dziecka, potrzebuja czasu dla samych siebie. Niestey w sytuacji, kiedy dziecina na widok butelki dostaje spazmow, taki czas dla samej siebie jest "awykonalny".Nie bede sie rozpisywac jak Jozinkowa wrogosc do butli zostala pokonana (nie bylo mnie przy tym, a czego uszy nie slysza tego sercu nie zal).Podziele sie natomiast doswiadczeniem jak uniknac takiej sytuacji przy nastepnym bablu.Moj muszkieter numer dwa, Benjamin, od drugiego tygodnia zycia dostawal co drugi dzien jedna butelke z moim odciagnietym mleczkiem. Oczywiscie butelka byla wreczana wraz z dzidziusiem dumnemu tatusiowi, ktory z radoscia przezywal w czasie karmienia uczucie przydatnosci.A jezeli babcia byla pod reka to dziecie i butla byly umieszczane w ramionach zakochanej po uszy babci.Moj muszkieter numer trzy ma obecnie cztery miesiace.Nie zna zadnych innych smakow poza moim mlekiem, ktore jest serwowane jemu w dwoch formach :cyc i butla. Jacob, zwany rowniez Dudusiem jest happy, mama jest happy ( moge lazic godzinami po sklepach i nie martwic sie o drace sie z glodu baby). Powodzenia !
      • Gość: emama Re: JAK IP: *.* 31.01.03, 10:44
        Nie zgodzę się z Tinker. Ja też jestem osobą która potrzebuje czasu dla samej siebie, ale mi w tym nie przeszkadzało karmienie Małej piersią. Teraz przynajmniej moja córcia nie ssie smoczka (nie będę miała problemów z odzwyczajaniem) i sama ładnie pije z kubeczka. Nie wspomnę o posługiwaniu się łyżeczką. Jeśli chodzi o chdzenie po sklepach, to robiłam to z córcią, bynajmniej nie wrzeszczała z głodu i obydwie byłyśmy zadowolone.Nie osądzam ani nie krytykuję Tinker, ale takie jest moje zdanie.Pozdrawiam. Asik
        • Gość: tinker Re: JAK IP: *.* 31.01.03, 18:29
          Aby wszystko bylo jasne: karmienie piersia nigdy mi nie przeszkadzalo.Przy kazdym z moich dzieci bylo to jedyne w swoim rodzaju przezycie, ktore moglabym powtorzyc jeszcze z kilka razy z kolejnymi dziecmi gdyby nie moj "dojrzaly" wiek i trzezwie spojrzenie na sytuacje finansowa (dzieci kosztuja fortune , zwlaszcza ich wyksztalcenie tu gdzie ja mieszkam).Jednak fakt ,ze bylam niezastapiona i jedyna osoba, ktora mogla zaspokoic glod mojego pierwszego dziecka, wywolywal niewatpliwie stress. Stress, ktorego nie tylko doswiadczalam ja , ale rowniez moj partner, ojciec naszego babla.Wyjscie do sklepu na zakupy uzylam jako przyklad. I totalnie rozumiem emame( ktora o ile dobrze zrozumialam jest mama po raz pierwszy) , ze lubi swoja pocieche zabierac na zakupy. Ja przy pierwszym dziecku robilam to samo. Bylam tak dumna z mojego Jozinka ze gdybym mogla to pokazalabym go calemu swiatu (wliczajac znudzone panie sprzedawczynie w sklepach). Teraz jednak patrze na to inaczej.Zupelnie inaczej. Nie ciagne mojego Dudusia zbyt czesto po sklepach ,po kregielniach , po kinach i teatrach .Bo nie musze.Wole aby mmalenstwo spedzilo w tym czasie czas ze swoimi bracmi i tatusiem na spacerze w parku, na basenie, albo nawet i w domu z BUTLA jako orez na burczacy z glodu brzucho.Wierz mi, ze wszystkim to wychodzi na dobre.A najbardziej chyba wychodzi to na dobre mojemu mezowi bo dzieki temu moze doswiadczyc w pelni blaski i trudy macierzynstwa ( no chyba powinnam powiedziec ojcostwa).Jedna butla na dwa dni nie oslabia mojego emocjonalnego zwiazku z Kuba, za to oszczedza jemu stressu butelkowego w sytuacji kiedy butelka moze sie okazac niezastapiona(np. powrot moj do pracy, choroba, nagly wyjazd....itp.....itd....)Podkreslam raz jeszcze: butelke z moimi dziecmi wdrazam nie dlatego,ze karmienie piersia dziala mi na nerwy ( uwielbiam ten sport). Robilam to i robie przede wszystkim ze wzgledu na moje dzieci. Jeden powod do ryku mniej.Ot i cala moja butelczana filozofia, ktorej nikomu nie narzucam a tylko sie nia dziele.
          • Gość: emama Re: JAK IP: *.* 01.02.03, 22:53
            Nie chcę Tinker, żebyś czuła się urażona. Moje podejście wynika z tego, że się naczytałam o karmieniu piersią i uparłam się na nie, o trudach odzwyczajania dzieci od smoczków i butelki. To fakt jest to moje pierwsze dziecię, może właśnie z tego wynika moje podejście. Jak Mała miała 5,5 miesiącaa to też próbowałam dać Jej butlę, bo myślałam co to będzie jak pójdę do pracy. Na szczęście chodzę do pracy i nie musiałam Kruszyny uczyć pić z butli.Pozdrawiam. Asik
            • Gość: tinker Re: JAK IP: *.* 02.02.03, 01:37
              Urazona bywam niezmiernie rzadko.Jestem ponoc latwa we wspolzyciu osoba.Moje podejscie do sprawy jest takie: kazda z nas jest ekspertem od wlasnego dziecka. Co pracuje dla mnie niekoniecznie musi pracowac dla kogos innego. Jezeli jednak ktos ma jakis problem i pyta o rade ,dziele sie moimi doswiadczeniami , bo przeciez moga one komus pomoc w klopocie (ale oczywiscie nie musza).Emamo! Wszystko jest w porzadku. Ciesze sie, ze tak drastycznie zmienilo sie w Polsce podejscie do karmienia dzieciatek cyckiem.Jakies 15 lat temu o ile pamietam nie bylo to w zbyt dobrym tonie ,ani "cool".Cale szczescie czasy sie zmienily.Moze w skrocie opowiem Tobie i innym mamom krotka historyjke. Otoz 9 lat temu z pewnych powodow moje pierworodne dziecie ( karmione wylacznie cycem) musialo spedzic dwa dni z babcia i dziadkiem. Babcia cyckiem dysponowala ( a jakze) wiekszym nawet jak moj.Niestety brak w nim bylo mleka.I tu wlasnie rozegrala sie tragedia, po ktorej postanowilam ,ze kazde nastepne moje dziecko bedzie wiedzialo jak pic z butelki w razie koniecznosci.Biedna babcia, biedny dziadek, biedny oczywiscie moj maly uparciuch Jozio. Biedni sasiedzi , ktorzy slyszeli placz wyglodzonego dziecka przez grube betonowe sciany polskiego budownictwa mieszkaniowego.Wlosy jeza mi sie na glowie jak sobie wyobrazam sytuacje, w ktorej zmuszona bylabym zostawic dziecko w takim stanie z jakas opiekunka, obca baba, ktora z cala pewnoscia mialaby mniej wyrozumialosci dla mojego dziecka jak zakochani w nim dziadkowiePowiedzialam sobie :nigdy wiecej. Przy nastepnych bobasach zaopatrzylam sie w dobra pompe do sciagania mleka (Avent) , ktora sciagam mleko od czasu do czasu i ktorego nadmiar zamrazam (no bo nigdy nic nie wiadomo). Nie bede powtarzac sie na temat korzysci wyplywajacych z regularnego serwowania butli co dwa dni mojemu maluszkowi bo ten temat byl juz przerabiany przeze mnie dosyc dokladnie w poprzednich postach.Tyle na dzisiaj.Na zakonczenie zapraszam do Restauracji "Pod Cycem" na brudzia lub dwa. Ja stawiam.Znajdziesz ja pod Zobaczcie.Mila
    • Gość: joska Re: JAK IP: *.* 31.01.03, 11:04
      :hello: !Piszę, choć nie mam dla Ciebie dobrej rady, gdyż walczę z tym samym problemem. Chciałam umieścić post o podobnej treści ale mnie uprzedziłaś. Też niedługo wracam do pracy, a moja pięciomiesięczna Kamka za nic nie chce ssać smoka od butli. Robi śmiesznego dziobka i zaczyna się złościć. Próbowaliśmy z mężem na zmianę- bez skutku.Również kupiłam butlę Avent z silikonowym smoczkiem "swoim kształtem przypominającym sutek matki i pozwalający łączyć karmienie piersią z karmieniem butelką". W naszym przypadku to sie absolutnie nie udaje. Może warto spróbować z innym smoczkiem? U nas to też się nie sprawdziło, ale pewnie dlatego, że Kama kojarzy taki kształt smoka tylko ze swoim "dydkiem"-uspokajaczem, a nie z jedzeniem.Nie walczyłabym tak o tę butlę, gdybym nie pracowała w systemie zmianowym- często po wieczornym dyżurze będę w domu dopiero ok. 23-24. I w jaki sposób mąż poda małej mleko gdy się obudzi głodna? Łyżeczką- strasznie dużo zachodu i na pewno dziecko zdąży się pięć razy obudzić na dobre zanim zaspokoi głód. Spróbuję za radą emamy ustniczka.Myślę, że tinker ma rację. Moja córka nigdy nie piła mojego mleka z butelki, bo nigdy jej nie zostawiałam. Gdziekolwiek się wybierałam to razem z nią. I teraz jest za kumata na butlę- śmiać mi się chce jak widzę jej zdziwiony wyraz twarzy- ale o co chodzi?!? ;)A może zacznij córeczce wprowadzać inne pokarmy (owoce, soczki, zupki, kleik z Twoim mlekiem) i obejdzie się bez butli? Nakarmisz ją piersią rano i po powrocie z pracy i w nocy... No, chyba, że pracujesz na zmiany, to nie wiem co Ci poradzić.Ja w każdym razie muszę swój problem jakoś rozwiązać. Czego i Tobie życzę.Pozdrawiam, Asia
      • Gość: AniaAsi Re: JAK IP: *.* 31.01.03, 14:52
        Ciężko nauczyć. Ja uczyłam bo musiałam jak Asia miała 5,5 mies. i po kilku dniach załapała jak zaczęłam cmokać: wydawać taki odgłos ciumkania, ssania, to wiecie... Jakby chcąc mnie naśladować zrobiła parę razy to samo i nauczyła się bestyjka.Są takie różne sposoby - podać butlę w nocy, jak dziecko jest z lekka otumanione, senne, niech poda ktoś inny niż Ty, a jak już podajecie to bez wielkiego skupienia, wpatrywania się z napięciem, tylko niejako mimochodem, po drodze, o taka sobie normalna butelka... :-)W końcu zaskoczy.Hihi, a potem pojawi się kwestia odzwyczajania - moja Joasia ma 13 mies. i kubeczek (każdy dostępny na rynku) to wróg publiczny numer jeden! :lol:PowodzeniaAnia
        • Gość: burek Re: JAK IP: *.* 01.02.03, 00:44
          A u nas kubeczki się nie sprawdziły.:(Emi ma osiem miesięcy i już się pogodziłam z myślą, że nie ma szans na wyjście gdziekolwiek itp., a tu nagle niespodzianka. Ale od początku. Emilka jako mały ssak potrafiła wisieć na mnie całymi godzinami. Żeby się od niej uwolnić wymyśliłam butelkę z moim ( a jakże) mleczkiem. I nie chodziło tu bynajmniej o uwolnienie się w nagannym celu np. wyjścia na ploty. Cel był bardziej przyziemny niż mogłoby się wydawać( ugotowanie obiadu, kąpiel, mycie głowy, czy wreszcie wizyta u lekarza). Niestety moje dziecię było innego zdania niż ja i zdecydowanie wolało jednak mnie, przedkładając naturę nad element sztuczny. :lol: Kupiłam również różnego rodzaju kubeczki, ale też na nic.Któregoś pięknego dnia mój mężul kupił mi gazetkę "dzieciową" z dołączoną butelką firmy Cannpol. Nie wiem,co mnie natchnęło, ale wygotowałam ją, nalałam wody i dałam dziecku do zabawy. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiło moje dziecię było wsadzenie sobie smoczka od owej butelki do ryjka i porządne pociągnięcie. Szczęka opadła mi na podłogę, bo już straciłam wszelką nadzieję. I właściwie moje pierwotne cele umiem już bezproblemowo realizować bez pomocy butelki. A jednak ucieszyłam się jak głupia.Inwestycja nie jest wielka, więc może spróbujcie. A nuż zadziała i u was?Powodzenia. Ania i Emilka( która już umie pic z butli, choć nie musi :D )

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka