Tak usłyszałam dzisiaj w poradni gastroalergologicznej.
Siedziałąm z Młodym pod gabinetem, w otoczeniu całej chmary innych dzieci
(oczywiście wszyscy umówieni na jedną godzinę , bo czego nie ?), czekamy na
swoją kolej.
Idzie jakaś starsza kobita, w kitelku (nie wiem czy pielęgniarka czy
wyżej

,to poradnia przyszpitalna) , podchodzi do nas i zaczyna mi Młodego
obmacywać tzn, niby głaskać po buzi. Na początku się tylko odsunęłam , bo nie
lubię jak obcy ludzie dotykają mi dziecko, nigdy nie wiadomo kto czego
wcześniej dotykał, zwłaszcza w w szpitalu . A ta kompletnie nic, jakby mnie
nie było, tylko się przysunęła i dawaj dalej mi macać Młodego i ciumciać do
niego. Nie wytrzymałam, zwróciłam uwage wprost znowu odsuwając małego, ze
proszę nie dotykać mojego dziecka..
I się dopiero zrobiło.. Obraza majestatu! Że jak to, i dlaczego!
No to mówię, że nie lubię, że nie wiadomo , że ręce (człowiek się musi ,
kurcze , tłumaczyć !)... I tu jeszcze większa obraza! Że przecież ja nie
wiem ,ile razy ta pani myje ręce , bo pracuje w szpitalu itd!
Otóż wiem, sama pracuję w szpitalu , wiem jak to z reguły wygląda, i tym
bardziej sobie nie życzę. To powiedziałam, po czym pani fukając się w końcu
oddaliła , by po chwili jeszcze się wrócić i powiedzieć wielce obrażonym
tonem ,że jestem jakąś dziwaczką i kto to widział!
No. Bo przecież ja mam się zgadzać żeby komu się tylko zamani dawać głaskać
moje dziecko, bo to jakaś zabawka jest...
Ja tam nikomu nie obmacuję dzieci, mimo,że często mam ochotę , jak są
ładniutkie

, ale tego nie robię, wiem , że nie każda mama sobie tego
życzy..
Ech! To jestem dziwaczką czy nie?
Pozdrawiam wszystkie inne dziwaczki, magda ;P