Dodaj do ulubionych

dotykanie dziecka przez obce osoby....

21.05.07, 13:38
Mam 5,5 miesięcznego brzdąca, który zaczyna ząbkować i ciągle pcha rączki do
buzi.....i doprowadza mnie do szału jak np. spotkałam w parku kobietę z
psem..małemu spodobał się pies zatrzymałam się a wlascicielka psa od razu
leci z łapami do mojego dziecka....wczoraj znowu..tym razem zabawny
ochroniarz z osiedla...też z łapami do dziecka....ani w jednym ani w drugim
przypadku nie zwróciłam uwagi...mam wyrzuty sumienia..i jak o tym pomyślę to
mnie trzęsie......
Czy jestem przewrażliwiona? Czy przesadzam???
Jak to jest u Was i jak sobie z tym radzicie?
Obserwuj wątek
    • luschka Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 13:44
      nie ukrywam że mnie też to wkurza jak obcy biorą mojego malca, chociaż jak
      wezmą dziecko na ręce to jeszcze pół biedy (jak się nie rozpłacze), ale jak
      taka kobicina bawi się rączkami malucha który za chwilę wkłada ją do buzi, nie
      mam odwagi zwrócić uwagi, ale staram się tak zabawiać dziecko, aby jak
      najrzadziej dochodziło do takich sytuacji. Ale raz mi się zdarzyło ochrzanić
      babę, która zaczęła tak ćwierkać do mojej wówczas półrocznej córeczki, dotykać
      jej buzi, a ja się śpieszyłam a na dodatek padał deszcz. Stwierdziła, że jestem
      nienormalna i jeszcze długo odchodząc gdakała jaka to ja jestem przecież ona
      niczego nie chciała od dziecka.
    • anmod Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 13:46
      ja też tego nie trawię. Doprowadza mnie to do szału. ludzie są potwornie
      bezmyślni. Drażni mnie to z 2 powodów Po pierwsze skąd mam wiedzieć żę ktoś ma
      czyste ręce, czy nie dotykał właśnie psa czy kota. Nie mam obsesji na punkcie
      sterylności, mój Syn pełza po mieszkaniu, pcha się we wszystki kąty i zaraz ręce
      do buzi. A po drugie uważam że nawet małemu dziecku należy się szacunek i nie
      widzę powodu aby je macać - to nie towar w sklepie.
      Jak dla mnie to rekord pobiła pani napotkana w parku. Wsadziła głowę do wózka i
      zaczyna pchać ręcę więc ją proszę żeby nie dotykała dziecka (trudno mi to
      przechodzi przez gardło) dziwnie na mnie spojrzała ale ręce cofnęła i nachylona
      tylko zagaduje do Małego. Miała twarz jakieś 20 cm od bużki mojego Synka. Po
      dłuższej chwili radosnego szczebiotania, pełnej obojętności ze strony mojego
      Syna i zaciśniętych zębó u mnie Pani rzecze: No, idę już bo się spóźnię do
      lekarza, od dwóch dni mam 39 stopni i koszmarny kaszel i ból gardła...
      WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR
      Całe szczęście Syn nic nie podłapał.
    • lisabette Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 13:49
      Trzeba się zdobyć na odwagę i zwrócić delikatnie uwagę. Ja mówię (jak zdążę ,o
      zgrozo!) "proszę nie brać dziecka za rączki, bo wciąż wkłada je sobie do buzi",
      czasem odadam, że "to niehigieniczne".
      A panie z pieskami to już zmora, no chce się tego pieska pokazać dziecku, ale
      jak widzę taką co bierze pupila na ręce, żeby dziecko mogło pogłaskać, to
      biegiem odwracam wóżek w drugą stronę. A one najczęściej patrzą dziwnie,
      bo "przecież piesek jest czysty....".
      • asinek68 Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 14:18
        jak któraś ma chwilkę czasu to polecam do poczytania wątek z Forum Wychowanie
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=60421898

        Te, które nie pozwalają macać obcym swoich dzieci to wariatki trzymające dzieci
        w sterylnych warunkach - przynajmniej tak się poczułam po wypowiedziach
        niektórych mam sad
        • sebaga Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 14:27
          Nie lubię jak obcy dotykają mojego dziecka, ale.. Nie piszcie, że to sprawa
          higieny, zarazków. przecież dzieci co chwila dotykają koszyków w sklepach,
          ławek, półek itd, więc cały czas się z zarazkami stykają. I dobrze.
          • lisabette Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 15:32
            A jednak chodzi o higienę i zarazki. Niżej już ktoś napisał, że nie wiadomo
            gdzie sobie owa pani przed chwilą tym palcem grzebała wink)
            Moje dziecko styka się z zarazkami, najczęściej naszymi własnymi - domowymi,
            gdy na spacerze czegoś dotyka - a zdarza się to coraz częściej - mam zawsze pod
            ręką mokre chusteczki.
            • sebaga lisabette 21.05.07, 16:15
              I za każdym razem mu wycierasz łapki? Do kiedy chcesz tak robić?
              • lisabette Re: lisabette 21.05.07, 21:27
                Łapek to nie wycieram, ale rączki tak wink). Robić będę tak długo, aż moja córka
                przestanie wkładać notorycznie ręce do buzi.
                • sebaga Re: lisabette 21.05.07, 21:59
                  Hmm, nie wiem w jakim wieku jest Twoje dziecko. Mój ma 13 miesięcy i wkłada do
                  buzi łapki oraz wszystko co w nie wpadnie z jeszcze większą pasją niż kiedyś.
                  Jakbym chciała mu za każdym razem wycierać ręce to nic innego bym nie robiła .
                  • lisabette Re: lisabette 21.05.07, 22:08
                    Moja córka ma prawie 14 miesięcy.
                    Ona też wkłada o buzi wszystko, ale rozmawiamy na tym wątku o sytuacjach na
                    dworze. W domu nie myję jej co chwilę rąk, tak średnio co kilka chwil wink)
                    • sebaga Re: lisabette 21.05.07, 22:52
                      Zaciekawiłaś mnie wink Bo z Twoich wypowiedzi wynika, że albo masz super spokojne
                      dziecko, które w miejscach publicznych niczego nie dotyka, albo dotyka a Ty za
                      każdym razem wycierasz jej raczki. Mój syn gdziekolwiek jesteśmy łapie wszystko
                      co może, nie wyobrażam sobie wycierania mu rąk. Ty tak robisz?
                      • lisabette Re: lisabette 22.05.07, 21:11
                        Naprawdę nie wiem, co Cię tak "zaciekawiło" ? Zawsze mam po ręką mokre
                        chusteczki i jak sobie dziecko na spacerze pobrudzi ręce to je wycieram. Od
                        niedawna na spcerkach przebywa poza wózkiem, wtedy pilnuję, żeby nie wkładała
                        rąk o buzi, a jak uznam, że już są za brune to myję. Ty tak nie robisz ?
                        • sebaga Re: lisabette 22.05.07, 21:51
                          Nie mówimy o sytuacjach w których dziecko sobie ręce POBRUDZI. Oczywiste, że mu
                          wtedy wycieram. Napisałaś, że jak czegoś DOTYKA to mu wycierasz. A to duża
                          różnica, bo musiałabyś cały czas mieć chusteczkę w ręku. No chyba, że nie
                          pozwalasz w miejscach publicznych niczego dotykać..
                          • lisabette Re: lisabette 22.05.07, 23:08
                            Ciężko się z Tobą rozmawia wink
                            Czy jak dziecko czegoś dotyka to się nie brudzi ??? Wczoraj na bazarku dotykała
                            warzywa, więc jej potem ręce przetałam, bo za chwilę lądowały w buzi.
                            Nie wiem, czy ja tak niejasno piszę, czy Ty jakaś ciężko kapująca jesteś, bo
                            jakoś inne dziewczyny się nie uczepiły.... Nie wyobrażam sobie jak dziecko może
                            nie dotykać różnych rzeczy na spacerze, to niemożliwe ! Ale na pewno nie
                            dotknie psiej kupy i tak samo pilnuję, żeby jakieś paniusie nie dotykały mojego
                            dziecka.
                            • joan2705 Re: lisabette 22.05.07, 23:22
                              Jako "inna dziewczyna" uczepie sie. Jesli moj syn dotyka warzyw na bazarze to
                              mu rak nie wycieram. Nie robie tego takze wtedy gdy np. dotyka uchwytow i
                              siedzen w autobusie, a komunikacja miejska poruszam sie codzienne.
                              • lisabette Re: lisabette 22.05.07, 23:29
                                No i Twoja sprawa, że nie wycierasz smile))), czy ja się do kogoś czepiam ?
                                • sebaga Re: lisabette 23.05.07, 09:35
                                  Ja świetnie rozumiem, dlatego tak się dopytuję. Szczerze mówiąc nigdy nie
                                  widziałam takiej mamy jak Ty, która wyciera dziecku cały czas ręce. Jakoś trudno
                                  mi w to uwierzyć, ale nie czepiam się, naprawdę.
                                  • lisabette Re: lisabette 23.05.07, 10:46
                                    Gdzie ja napisałam, że wycieram dziecku cały czas ręce ? Ranyyyyyyyyy!!! Ty
                                    wyczytujesz to co chcesz wyczytać z treści postów. Chyba muszę
                                    łopatologicznie wink))
                                    Otóż jesteśmy sobie na spacerku, wyjmuję dziecko z wózka, dotyka ławki, dotyka
                                    drzewa, roślin, przejdzie się na "czterech" po trawie itp., itd. Wkładam do
                                    wózka i wycieram ręce. I żeby uprzedzić Twój następny post : to wszystko nie
                                    trwa 10 sekund, jesteśmy na spacerze np. 2 godziny. Tak więc za każdym razem,
                                    jak czegoś dotyka wycieram ręce. Mam nadzieję, że w końcu o Ciebie dotarło !!!!!
                                    • sebaga Re: lisabette 23.05.07, 12:22
                                      Wyczytuję dokładnie to co Ty piszesz. Sama napisałaś "wycieram rece za każdym
                                      razem jak czegoś dotyka". Dokładnie o TO mi chodzi od początku. Uważam, że to
                                      jest jk to któraś ujęła popadanie w paranoję. Takie jest moje zdanie, Twoje jest
                                      inne i dobrze.
                                      • lisabette Re: lisabette 23.05.07, 13:09
                                        No nic, ten typ tak ma uncertain.
                                        Dla mnie "za każdym razem" a "cały czas" to jest różnica. A druga sprawa, co
                                        Cię to obchodzi co ja robię z moim dzieckiem ? Jest zdrowe, odporne, świetnie
                                        się rozwija. I nikt nie ma prawa bez mojego zezwolenia go dotykać. Wcale nie
                                        wyrośnie przez to na jakiegoś strachliwego człowieka tylko na pewną swoich praw
                                        indywidualność.
                                        A w paranoję to Ty wpadasz, czepiając się innych na forum.
                                        Kończę już tą dyskusję, bo i ja w paranoję wpadnę wink))
                                        • sebaga Re: lisabette 23.05.07, 13:24
                                          Po pierwsze, nie interseuje mnie co robisz ze swoim dzieckiem. Dyskutujemy na
                                          temat higieny, prawda? Po drugie, ok. napisałaś "za każdym razem" a nie cały
                                          czas, a co to zmienia? Nic, przesadzasz i tyle. Ale jak dla mnie możesz okleic
                                          rączki dziecka chusteczkami. Po trzecie nie czepiam się Ciebie, jak spokojnie
                                          przeczytasz naszą rozmowę to może zauwazysz, że to z Ciebie bucha agresja.
                                          Chociaż wątpię żebyś to zauważyła, bo Ty z tych co nie słuchają jak widzę. Po
                                          czwarte, to pierwszy post w którym się Ciebie czepiam, ale mam dość Twojego
                                          tonu. I również kończę tę rozmowę.
    • bjoork Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 14:25
      dla mnie to chore..
      podchodzi jakaś obca baba i dotyka rączki mojego dziecka....
      czy kotś jej na to pozwolił?
      może jest chora,może właśnie podcierała sobie tyłek za przeproszeniem...
      skąd niby mam wiedzieć co ona tam na dłoniach "nosi".... uncertain
      obrzydają mnie takie "panie".
      • kowalikm Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 14:44
        Witam w klubie smile.
        Też jestem wariatką, która nie cierpi jak
        dotykają moje dziecko obcy ludzie, macają je po rękach
        lub dziubią palcem ze "słotkim" TI, TI, TI myśląc, że
        maluchowi to sprawia przyjemność.
        Nie mam niestety odwagi powiedzieć tego co myślę.
        Ciekawa jestem jak jedna z drugą zareagowałby, gdyby
        na nie tak ktoś obcy napierał, dzibiąc i macając gdzie popadnie...
        Bleeee
        • asinek68 Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 14:47
          niektóre mamy piszą: "nie mam niestety odwagi powiedzieć tego co myślę".
          A dlaczego ? Przecież chodzi o Twoje dziecko ??? A nie o dobre samopoczucie
          jakiejś paniusi! Więc niech lwice się w Was odezwą smile))
    • ewcia1980 Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 15:16
      hmmmm, a mi do tej pory nie zdarzyło sie zeby obce osoby dotykały moje dziecko.

      owszem, czesto ktos sie do niej usmiecha, zagaduje, czasem spyta mnie o cos
      dotyczacego mojej corczki ale nigdy nikt obcy nie pchal sie z rekoma.

      2 razy zdarzyło sie, ze male dzieci podeszły do mojej corki i dotkeneły ja ale
      prawde mówiac akurat nie pomyslalam nawet, ze jest to cos wyjatkowo
      niehigienicznego czy obrzydliwego. (corka ma 7 miesiecy i tez jest na etapie
      poznawania swiata organoleptycznie)

      ale ja pozwalam mojej corkce glaskac naszego kota czy bawic sie zabawkami,
      ktore upadły na podloge.

      gdyby jednak denerwowało mnie takie zachowanie (i zdarzalo sie) to napewno
      zwrocilabym uwage, bo akurat w kwestii respektowania moich pogladow czy metod
      wychowawczych jestem bardzo stanowcza.

      pozdrawiam
      Ewelina
    • aloiw1985 Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 16:38
      Ja to bym tych ludzi rozszarpala. Uwarzajcie dziewczyny na to bo moj synek tak
      wlasnie nabawil sie OWSIKOW. od tamtej pory nie krepuje sie zwroic uwagi.
      Uwazam ze moj synek jest najwazniejszy a jesli ktos chce sie obrazac niech sie
      obraza.
      • asinek68 Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 16:46
        właśnie tak przenosi się również rotawirus. Ludzie nagminnie nie myją rąk po
        wyjściu z toalety.
    • karina9918 Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 18:13
      A może w tym dotykaniu tak naprawdę nie chodzi o zarazki, bo w końcu kto jak
      kto, ale dzieciaczki to mają niezły kontakt z nimi (liżąc wszystko co popadnie),
      ale w tym, że jak ktoś dotyka dziecka, to jakby nas samych dotykał, a chyba
      żadna z nas nie chciałaby być obgłaskiwana przez starsze, miłe panie i obcych
      ludzi. Obrzydliwe.
    • koza_w_rajtuzach Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 19:42
      Moim zdaniem jesteś przewrażliwiona, ale to Twoje pierwsze dziecko, więc masz
      prawo smile.
      • asinek68 Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 21:42
        denerwują mnie takie lekceważące określenia, że jestem przewrażliwiona bo to
        moje 1-sze dziecko. To co ? Drugie dziecko mniej się kocha, mniej dba się o
        nie, mamie mniej zależy na nim czy co ???
        • koza_w_rajtuzach Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 23:21
          > Drugie dziecko mniej się kocha, mniej dba się o
          > nie, mamie mniej zależy na nim czy co ???

          Akurat to co napisałaś ma raczej więcej wspólnego z przewrażliwieniem niż
          miłością, czy dbaniem.
          Naprawdę nie rozumiem co złego jest w dotknięciu Twojego dziecka przez kogoś w
          rączkę. Spowodujesz swoim podejściem, że Twój maluszek potem będzie bał się
          ludzi.
          Sama cudzych dzieci nie dotykam, bo aż do tego stopnia jednak mnie nie
          interesują. Jeśli natomiast widzę czyjąś przyjazną, pełną uśmiechu twarz
          skierowaną w stronę mojej córki, to nie przeszkadza mi, że ktoś dotknie jej
          rączkę. Nieraz zdarzyło się, że taka dotykająca w rączkę moje dziecko osoba
          dała mojej córeczce potem jakąś zabawkę, maskotkę czy balonik.
          Teraz moja córka już chodzi. Gdy widzi, że ktoś idzie zatrzymuje się, patrzy
          się prosto w oczy i całą buzią się uśmiecha. Nikt w takiej sytuacji nie
          przechodzi obojętnie obok niej. Niektórzy uśmiechną się tylko, inni zagadują, a
          inni wołają ją do siebie. Gdy podchodzi często - o zgrozo - dają jej cześć, a
          nawet kilka razy ktoś wziął ją na rączki, choć to ostatnie akurat za moim
          pozwoleniem. Gdybyś miała takie dziecko jak moje chyba chodziłabyś z karabinem
          maszynowym i wszystkich ludzi byś wybijała.
          • asinek68 Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 22.05.07, 09:08
            słuchaj nie zamierzam do nikogo strzelaćsmile Ale jednak nie podoba mi się, że
            każda obca napotkana osoba dotyka moje dziecko. Dzieci w tym wieku przeważnie
            ząbkują i pchają rączki non-stop do buzi. Dziąsła w tym czasie są rozpulchnione
            i otwarte i o zakażenie nie trudno. Nie chcę, żeby moje dziecko cierpiało
            później na pleśniawki, zapalenie jamy ustnej, dziąsła czy inną bakterię za
            chwilę przyjemności jakiejś paniusi - paniusi a nie Oli. Nie mówiąc o groźnym
            dla dziecka w tym wieku rotawirusie czy innej bakterii, bo paniusia nie umyła
            rąk jak wyszła z WC. Ola styka się na co dzień z różnymi bakteriami, bo nie
            trzymam jej pod kloszem, mamy w domu kota, nie myję podłóg ani jej zabawek co
            drugi dzień. Ale to zarazki z którymi żyje od urodzenia. Jak pójdzie do
            przedszkola też będą zarazki ale Ola będzie już starsza, odporniejsza no i
            przedszkolaki nie ząbkują i nie pchają łapek co chwila do buzi.
            • sebaga Asinek 22.05.07, 10:07
              A co robisz w parku, sklepie, u znajomych. Nie pozwalasz dziecku niczrego dotykać?
              Przecież tam jest też mnostwo zarazkow, może gorszych niż na rękach tych ludzi,
              którzy do Was podchodzą.
              • bjoork Re: Asinek 22.05.07, 10:18
                moim zdaniem to nie jest to samosmile
                ja np. nie lubię i nie pozwalam totykać przez obce osoby niemowlęcia,ono nie ma
                jeszcze kontakty z półkami sklepowymi i czym kolwiek innym przez was
                wymieniamym.
                jest malutkie ,wpycha rączki do buziaka ciągle,czasami wcina chrupaski (jak
                jest już na tyle duże) zaślinionymi łapkami ect.
                i myślę,że w tym wypadku to takie zachowanie(ad tematu) jest przegięciem.
                bo co innego jak dziecko ma już te 2lata,wszystko dotyka,wywala się ,brudzi
                ect. ono ma już większą odporność na bakterie i zarazki,nie wkłada brudnych
                rączek do buzi ,zanim zacznie coś jeść to myje rączki a co innego jak dzidzia
                jest malutka i delikatna.
                Malutkie dziecko jest bardziej podatne na rotawirusy,pleśniawki,owsiki itp. a
                do tego te niby nie groźne choroby, takiemu maluszkowi mogą zrobić ogromną
                krzywdę.
                I ja nie rozumiem po co?
                dla przyjemności jakiejś obcej,niekulturalnej baby?
                ja dziękuję.
                A to,że dziecko będzie aspołeczne,dzikie,wychowane w sterylnych warunkach---
                bzdura.
                • sebaga Re: Asinek 22.05.07, 11:39
                  Bjoork, noworodek to co innego. Piszesz "co innego jak dziecko ma 2 lata".
                  Kochana,juz dziecko 7-8miesięczne jest nie do ogarnięcia, dotyka wszystkiego
                  wszędzie, nie da się uchronic przed zarazkami. Nie zmienia to faktu, ze nie
                  lubię jak mi obcy z lapami do dziecka leci smile, choć czasem to jest sympatyczne,
                  jesli oczywiscie nie jest nadgorliwe.
                  • bjoork Re: Asinek 22.05.07, 11:54
                    a ja mam synka 7miesięcznego i on nie dotyka niczego co jest poza jego
                    zasięgiem a na spacerku wszystko jeszcze jest.
                    bakterie domowe to zupełnie co innego niż te ,które noszą na sobie obcy ludzie.
                    dla mnie miłe jest jak ktoś powie coś miłego ,usmiechnie się, ale żeby od razu
                    dotykać?
                    ostatnio własnie podzeła do mnie babka ,złapała młodego za rączkę,dotknęła
                    policzka i zasunęła mu bluzę bo miał rozpiętą...
                    byłam w takim szoku,że nie wiedziałam co mam powiedzieć.
                    jedyne co przyszło mi wtedy do głowy to wykręcić się i odejść i tak zrobiłam.
                    teraz już nie będę taka miła smile

                  • asinek68 Re: Sebaga 22.05.07, 12:01
                    sebaga napisała:
                    A co robisz w parku, sklepie, u znajomych. Nie pozwalasz dziecku niczrego
                    dotykać?
                    Przecież tam jest też mnostwo zarazkow, może gorszych niż na rękach tych ludzi,
                    którzy do Was podchodzą.

                    Sebaga nie jest tak, że popadam w paranojęsmile
                    W sklepie staram się, żeby nie dotykała towarów na półkach, bo może je również
                    zniszczyć. Jadę wózkiem tak, żeby jej to uniemożliwić albo daję do łapki 1
                    rzecz, która kupię. W parku jak chodzi i złapie z ziemi peta albo śmieć to
                    wycieram łapki mokrą chusteczką - Ty nie ? A ze znajomi to przegięłaś! Ja
                    naprawdę nie jestem dziką mamusią, która trzyma dziecko z dala od innych. Po za
                    tym nie odróżniasz znajomych od obcych bab ??? Nie lubię po prostu jak ktoś
                    obcy pcha łapy do Oli, bo niby z jakiej racji ma ją macać ??? Kto ma z tego
                    przyjemność ?
                    • sebaga Re: Sebaga 22.05.07, 12:56
                      Ja się nie chcę spierać, bo nie ma o co smile Tak jak napisałąm, ja też NIE lubię
                      jak mi ktoś małego dotyka, ale nie wysuwam na pierwsze miejsce argumentu: "bo
                      zarazki". W parku mały nie musi łapać od razu petów, dotyka ławki, barierek,
                      wszystkiego na placu zabaw. Tam jest mnóstwo zarazków. W sklepie- trzyma się
                      wózka , łapie za towary, robi cuda, zeby wszystkiego dotknąć. Co do "obcych bab"
                      , hmm do nas akurat podchodzą zawsze schludne staruszki, częsciej staruszkowie,
                      nie uważam, że mają więcej zarazkówod znajomych. Zaczęłam dyskusję, bo
                      zaciekawiłą mnie Lisabetta, która stwierdziłą, że dziecku zawsze wyciera rączki,
                      jak dotknie czegoś poza domem. To dla mnie jest paranoja.

                      Bjoork- zatem zazdroszczę malca. Mój w wieku 7 miesięcy już był nie do
                      opanowania. Teraz ma 13 , a mi się głowa kręci dokoła smile
                      • asinek68 Re: Sebaga 22.05.07, 13:01
                        no właśnie nie ma o cosmile Każda chowa swoje jak uważa za słuszne i nie można
                        nikomu mówić, że to dobrze czy źle. A co do bakterii i zarazków to nie zdążyłam
                        w porę Oli złapać i już ze 2 razy podjadła trochę naszemu kotu smile)
                        • sebaga Re: Sebaga 22.05.07, 13:10
                          Czy Twoja ola jest z 20 kwietnia? Jeśli tak to mamy rówieśników.
                          • asinek68 Re: Sebaga 22.05.07, 13:14
                            z 20 ale lutego. Mała różnica smile
    • luna991 Re: sytuacja z wczoraj... 21.05.07, 19:57
      Witajcie!
      Wczoraj miałam sytuację pasującą do wątku,a mianowicie byłam z malutką w
      sklepie,mała siedziała w wózku,obok stała dziewczynka,która jadła bułkę,moje
      dziecko uwielbia dzieci,do każdego wyciąga rączki...mama tamtej dziewczynki
      myślała,że moje dziecko ma ochotę na bułeczkę od jej córki...i wpadła ta mama
      na świetny pomysł aby jej córka poczęstowała moją nadgryzioną bułką,chwilkę
      odczekałam i powiedziałam grzecznie:,,nie proszę nie dawać"-tamta mama
      zrozumiała i grzecznie przeproiła za swój pomysł...
      Szczerze mówiąc jak moje dziecko było mniejsze byłam bardziej
      przewrażliwiona,ale teraz tak samo jak wtedy denerwuje mnie jak ktoś obcy na
      spacerze łapie moje dziecko za raczki...a mała jest taka,że do wszystkich się
      uśmiecha,zaczepia,więc takich sytuacji trochę mamy na codzień...staram się
      jakoś w delikatny sposób dać znać obcym osobom aby nie okazywały zbytniej
      czułości mojemy dziecku.
      Do tej pory nie spotkałam się z niezrozumieniem.
      • ellana1 Re: sytuacja z wczoraj... 21.05.07, 21:42
        Raz jeden pani w sklepie złapała mojego synka za rączkę . Zaczepiała , głośno
        do niego mówiła . Przyznam ze mnie przyblokowało . Nie wiedziałam co powiedzieć
        mimo ze nie odpowidało mi to i nie myślałam tu o zarazkach . Pierwszy raz tak
        się stało więc nie wiedziałam jak się zachować .
        Nic nie musiałam mówić bo synek tak się rozpłakał ze nie mogłam go uspokoić .
        Miał rózne etapy : panicznie bał się obcych , pozniej takich co za głośno
        mówią , ostatnio do wszystkich się śmieje , zagaduje .
        Nie jest mrukliwym dzieckiem a wtedy płakał jak szalony .
        To jednak jest mały człowiek . Szacunek mu się należy . Był zaskoczony takim
        bezposrednim , agresywnym zachowaniem . Nigdy nikt obcy tak się nie zachowywał .
        Ja też byłąm zaskoczona ze ktoś dotyka moje dziecko tak o ...

        Może jestem wariatką . Jak ktoś dotykał mojego brzucha w ciąży też nie bardzo
        mi to odpowiadało . No każdy jest inny .
        • phantomka Re: sytuacja z wczoraj... 21.05.07, 22:04
          Nie mam z tym problemu, moze dlatego ze moje dziecko samo inicjuje takie
          sytuacje: bierze za reke starsza pania lub pana, siada na kolanach u starszych
          ludzi i bardzo mi sie to podoba, glownie dlatego ze to starsi ludzie i widze,
          ze sprawia im to duzo radosci, ze moga pobawic sie z dzieckiem, ze dziecko
          interesuje sie nimi, etc. Zarazki atakuja ja na kazdym kroku - nie wiem, ile m-
          cy/lat maja Wasze dzieci, ale te przemieszczajace sie chyba musza chodzic w
          rekawiczkach, zeby nie miec okazji do dotykania/podnoszenia z ziemi
          wszystkiego, co nawinie sie pod reke. I dodatkowo nie wiem, ile mozna miec
          cierpliwosci, zeby potem za kazdym razem wycierac te rece...
        • rubeole Re: sytuacja z wczoraj... 23.05.07, 11:11
          jestem w 30 tygodniu ciązy i zgadzam sie z ellaną. strasznie nie lubię gdy ktos
          dotyka mojego brzucha, nawet znajomi. to w końcu moje ciało, a teraz jeszcze w
          nim jeszcze jedno życie. to sp[rawa bardzo intymna. nie lubię jak podchodzi
          znajoma znajomej i bez pytania zaczyna mnie głaskać, sprawdzać czy dzidziuś
          kopie itp. czy ona czułaby sie dobrze gdybym ja ją zaczeła głaskać? nie jestem
          psem czy kotem!!!
    • joan2705 Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 21.05.07, 22:41
      Ja tez nie lubie kiedy ktos obcy dotyka mojego synka, ale jak sobie pomysle co
      czeka malego kiedy pojdzie do zlobka (mam na mysli zarazki) to daje sobie
      spokoj ze zwracaniem uwagi.
      • agata00123 Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 22.05.07, 10:34
        nie spotkalam sie jeszcze z tym zeby ktos obcy zupelnie dotykal moje dziecko, poza sasiadka ktora spytala czy moze malego na rece wziac, pozwolilam. nie pozwolilabym dodtykac swojego dziecka obcym, ale nie z powodu zarazkow ktorych pelno jest dookola: autobusy, sklepy, zabawki itp. ale dlatego ze to mi sie nie podoba, ja nie chcialabym zeby ktos obcy mnie dotykal wiec czemu moje dziecko ma chciec?
    • niedzwiedziamama Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 22.05.07, 13:16
      Mam podobny problem..Cała rodzina uważa że jestem przewrazliwiona. Mam 4-
      miesięcznego brzdąca..i ktokolwiek nas odwiedza jest kierowany do łazienki na
      obowiązkowe mycie rąk ( mydłem antybakteryjnym oczywiscie smile oprocz tego
      pilnuje żeby nie miał kontaktu z dziecmi w wieku przedszkolnym. Wystarczy że
      ktoś kichnie albo kaszlnie i wpadam w panikę..Bez problemu potrafie zwrócic
      uwagę obcym żeby nie dotykali mojego Maluszka..Nie mam z tego powodu wyrzutów
      sumienia..Jestem Mamą i kto ma zadbać o dobro Maluszka jeśli nie ja?
      • asinek68 Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 22.05.07, 13:26
        a czy któraś mama prosi gości by zdjęli buty ??? Strasznie mnie denerwowało jak
        ktoś nas odwiedzał i pakował się do pokoju w butach. Na dworzu np. plucha a
        on/ona, pakuje się w buciorach widząc, że na dywanie leży dziecko a w
        późniejszych m-cach, że dziecko raczkuje. Mój teść, monter, który przyszedł
        zakładać żaluzje i jeden znajomy to się na nas dziwnie spojrzeli.
        • komyszka Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 22.05.07, 14:53
          niedomyslnych gości (szczescie ze sa w mniejszości) prosze aby myli rece i
          zdejmowali obuwie. wiem ze to nietakt (z obuwiem) ale mówiąc szczerze mam to
          obecnie gdzieś. pomijam nawet owa chlapę i błoto- mnie bardziej martwia np.
          ewentualne resztki kupy czy jakies zgnilizny na podeszwach. wszyscy odwiedzajacy
          to rozumieja a ci co się "zapomnieli" jeszcze przepraszaja za gapiostwo- nawet
          osiemdziesięcioletni pradziadek (zeby nie było dostaje w przedpokoju taboret i
          łyzke do butów, ma tez u nas swoje domowe pantofle). dodatkowo- nie pozwalam
          obcym obmacywac mego dziecka (grzecznie lecz stanowczo o to prosze w razie
          potrzeby)jak równiez staram sie dopilnowac aby mój pierworodny nie obmacywał
          nagminnie wszystkiego wokół- w szczególności w miejscach publicznych. kontakt z
          wspominanymi tu "zarazkami" ma i bez tego. tak postepuje i nie mam zamaiaru póki
          co nic zmieniac.
          • brzoska80 zgroza 22.05.07, 15:19
            dotykanie dziecka jest paskudnym nawykiem.Ale ja niestety spotkałam sie z
            gorsza rzeczą.Otóz moj tesciu i taki jeden wujek mają nawyk brania raczek
            mojego synka do buzi!!Zwracałam teściowi juz uwage kilka razy a ten nic.uważa
            że tak kocha małego że musi go wszędzie wycałować.wrrrr!
            I co ja mogę zrobić???
        • agata00123 asinek68!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!! 22.05.07, 23:55
          zastanow sie nad tym. ja wole gosci w butach niz ich smierdzace ( nierzadko) skarpetki. a pomysl co bedzie jak ktorys z gosci ktoremu kazesz zdjac buty ma np. grzybice? a twoje dziecko ja podlapie raczkujac wesolo wsrod gosci w skarpetkach. mozesz na czas przyjmowania gosci dzidzie dac do lozeczka lub kojca i nic jej nie bedzie, u mnie nigdy goscie nie sciagaja butow, no chyba ze siedza caly dzien lub dluzej...
          • asinek68 Re: agato0012!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ! !!!!!!!!!!! 23.05.07, 00:11
            grzybicą nie zaraża się przez skarpetki!
            Moi znajomi nie chodzą w śmierdzących skarpetkach - przynajmniej nigdy nie
            poczułam - współczuję Ci Twoich.
            Gratuluję macierzyńskich uczuć do swoich dzieci (czy je masz ???) wsadzanych w
            drugim pokoju na czas wizyty znajomych (kilka godzin nieraz) do łóżeczka.
            Kojca nie mamy.
            • asinek68 Re: jak dla mnie to już chyba czas kończyć :) 23.05.07, 00:18
              Skończyła się normalna dyskusja a zaczęła głupia przepychanka, kto wymyśli
              bardziej oryginalną możliwość zarażenia dziecka.
              Ja obstaję przy swoim a do niektórych mam: Wasze dziecko - Wasza sprawa i
              róbtacochceta!!!! Może kiedyś w TV o Was usłyszymy smile
              Dobranoc smile
            • agata00123 Re: agato0012!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ! !!!!!!!!! 23.05.07, 00:28
              nie powiedzialam ze masz na kilka godzin wsadzac dziecko do luzeczka czytaj uwanie. napisalam tez ze moi goscie ja siedza u mnie caly dzien czyli kilka godzin SCIAGAJA BUTY!!!!! bo kilka godzin siedza bliscy znajomi ktorych dobrze znam i rodzina. chodzilo mi o gosci takich co przychodza na godzinke, albo robotnikow itp.( nie sprecyzowalam tego w poprzedniej wypowiedzi- przepraszam) nie przyszlo by mi do glowy zeby kazac zdjac buty komus obcemu kto przyszedl np.cos naprawic. a o moje uczucia macierzynski to ty sie nie martw!!!
              • komyszka Re: agato0012!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ! !!!!!!!! 23.05.07, 14:00
                rózne rzeczy nie przychodz róznym ludziom do głowy. nie dalej jak wczoraj
                przyszedł do nas facet mierzyc okna do rolet. ubrany jak typowy bob- budowniczy,
                w ciezkich jakby owapnionych buciorach. i dostał obuwie ochronne (wiedziałam ze
                sie zjawi). nawet sie nie zdziwił kiedy go poprosiłam zeby je włozył bo wchodzi
                do pomieszczeń gdzie raczkuje małe dziecko. odkad mam syna znaczaco wzrosła moja
                asertywnośc choc nigdy niska nie była.
                • agata00123 Re: agato0012!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ! !!!!!!! 23.05.07, 14:03
                  a to dobry pomysl z tym obuwiem ochronnym.









    • joanna.gr Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 22.05.07, 15:21
      Jestem akurat w temacie, wczoraj starsza pani "zaatakowała" mojego synkawink Na
      ogół jestem pyskata, ale trochę mnie zamurowało. Dziś Mały ma biegunkę, ale nie
      mam pojęcia kiedy i gdzie ją podłapał...Może wtedy, może nie..Nie lubię takich
      sytuacji. A tak przy okazji: oprócz lacidofilu, co można podać 8-miesięczniakowi?
      • asinek68 Re: przeczytajcie koniecznie ! 22.05.07, 20:52
        Właśnie odczytałam odpowiedzi z Forum Małe Dziecko:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=62873675
        nie no teraz to sobie tabliczkę zrobię na wózek: NIE DOTYKAĆ! big_grinDDDDDD
    • zebra12 Tia...dotykanie be, ale lizanie ok 22.05.07, 21:19
      No tak wynika z tego. To, że mamusia wyliże smoczek dziecku jest ok, ale że
      ktoś dotknie dziecka jest niehigieniczne...Dziwne to!
      Osobiście: smoczków nie liżę i innym nie pozwalam! Dotykać dziecka pozwalam,
      tylko nie w rączki, można np pogłaskać główkę czy pogilać nóżkę.
      • asinek68 Re: Tia...dotykanie be, ale lizanie ok 22.05.07, 21:28
        Twoje uwagi choć cenne są jednak nie na temat smile
        Nie "spieramy" się o lizanie smoczków przez mamy, że o innych nie wspomnę (!?)
        I chodzi o nie dotykanie właśnie rączek, bo dziecko wkłada je buzi etc. itp.
    • figrut Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 22.05.07, 21:34
      Mnie to absolutnie nie przeszkadza. Z zarazkami moje dzieci spotykają się masowo
      od momentu wyjścia ze szpitala po urodzeniu. Taką panikę w oczach przed dotykiem
      dostrzegam zwykle u mam jednego dziecka, które dmuchają, chuchają a dziecię
      chore, bo nie ma jak i gdzie się uodpornić. Moje żaby od urodzenia chowane z
      psami domowo-podwórkowymi, raczkujące po podłodze na której chodzi się w butach
      i jest cała masa sierści [u Teściowej, która ma ten problem, że mieszkanie na
      dole, więc mój niemąż prosto z warsztatu w warsztatowych buciorach po coś
      wbiega]. Jedyne, czego nie lubię, to obcałowywania po buzi moich dzieci przez
      obcych ludzi - najzwyczajniej w świecie brzydzi mnie takie obślinianie [tak
      samo, jak pośliniona chusteczka którą mamy wycierają dzieciakom buzie]. Dla mnie
      to chore, taka nadmierna ochrona przed wszystkim i wszystkimi.
    • angelik1 Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 22.05.07, 22:10
      ja nie jestem przewrażliwiona na punkcie zarazków ale dotykać małego nie
      pozwalam.To nie eksponat muzealny. Co to za pomysł z dotykaniem cudzych dzieci!
      Ja bym na to nie wpadła aby kogoś obcego dotykać w sklepie czy w parku.A co
      obcy o mnie sądzą to niewiele mnie obchodzi
      • asinek68 Re: figrut 22.05.07, 23:00
        figrut napisała:

        "Taką panikę w oczach przed dotykiem dostrzegam zwykle u mam jednego dziecka,
        które dmuchają, chuchają a dziecię chore, bo nie ma jak i gdzie się uodpornić".

        Nie rozumiem! Znowu o 1 dziecku! Znowu pytam: czy o to drugie mniej się dba z
        braku czasu, bardziej się olewa znaczy - tak!
        No i do wiadomości Twojej i innych mam: moja Ola, której nie pozwalam macać
        obcym babom przez swoje 15 m-cy miała 2 razy katar - od taty notabene, bo nie
        wyrzuciłyśmy go z sypialni i trzydniówkę.
        Być może ominęły ją "przyjemne" pleśniawki, afty, zapalenie jamy ustnej,
        rotawirus, jakieś lamblie, candidy, świerzb (jak dzisiaj przeczytałam na Małym
        Dziecku) i inne zarazy ale myślę, że nie mamy czego żałować. Nie twierdzę
        oczywiście, że "macane" dzieci muszą to złapać ale są w "grupie podwyższego
        ryzyka" smile)

        "Jedyne, czego nie lubię, to obcałowywania po buzi moich dzieci przez
        obcych ludzi".

        To już wogóle dla mnie jakiś kosmos!

        "Dla mnie to chore, taka nadmierna ochrona przed wszystkim i wszystkimi".

        A to już nadużycie! Stanowczo protestuję !
        • lisabette asinek68, zgazam się z Tobą !!! 22.05.07, 23:15
          Moja 14 miesięcy też bez świństw, pleśniawek itp., a zdarzyło się niestety, że
          próbowała, jak podeszwa mojego buta smakuje, inne podobne pomysły też były wink
          • lisabette "Zgadzam się" miało być ;) 22.05.07, 23:16
            n/t
            • asinek68 Re: "Zgadzam się" miało być ;) 22.05.07, 23:22
              dziękismile
              Przeleciałam teraz wątek od początku i widzę miażdżącą przewagę naszą -
              mam "przewrażliwionych" nad mamami nie przywiązującymi uwagi do higieny dziecka.
              • joan2705 Re: "Zgadzam się" miało być ;) 22.05.07, 23:35
                asinek68 napisała:

                > dziękismile
                > Przeleciałam teraz wątek od początku i widzę miażdżącą przewagę naszą -
                > mam "przewrażliwionych" nad mamami nie przywiązującymi uwagi do higieny
                dziecka

                Mamy nie przywiazujace uwagi do higieny dziecka?
                Teraz to sama popelnilas spore naduzycie.
                • asinek68 Re: "Zgadzam się" miało być ;) 22.05.07, 23:45
                  dlaczego ? Higiena to nie tylko mycie rano i wieczorem smile To przede wszystkim
                  nawyk mycia rąk. To z brudnych łapek bierze się spora część bakterii i zarazków.
                • gosikc Re: "Zgadzam się" miało być ;) 22.05.07, 23:55
                  Jechałam z synkiem do lekarza i na przystanku autobusowym zagaiła nas starsza
                  pani. Pogawędka była miła, do momentu gdy złapała go za nóżkę, a potem za
                  policzek. Ciężko było mi zwrócić jej uwagę, nie potrafię tak, ale maluch jest
                  dla mnie najważniejszy. Delikatnie powiedziałam, żeby nie dotykała dziecka, a
                  ta nie bacząc na mój sprzeciw wyjęła obrane jabłuszko z torebki foliowej i pcha
                  małemu do buzi. Każdy sąd by mnie uniewinnił, gdybym ją zakatrupiła. Uciekłam
                  szybko i nawet się nie odwróciłam.Ale za plecami usłyszałam tylko "dziwoląg!".
                  Mam to gdzieś. Najważniejsze, żeby tylko jacyś obcy nie dotykali mojego cudeńka.
                  • koza_w_rajtuzach Re: "Zgadzam się" miało być ;) 23.05.07, 09:47

                    > Najważniejsze, żeby tylko jacyś obcy nie dotykali mojego cudeńka

                    Zamknij swoje cudeńko w klatce.
                    Sorry, ale nie mogłam się powstrzymać.
        • figrut Re: figrut 22.05.07, 23:49
          > Nie rozumiem! Znowu o 1 dziecku! Znowu pytam: czy o to drugie mniej się dba z
          > braku czasu, bardziej się olewa znaczy - tak!
          Pożyjesz jeszcze trochę i być może zrozumiesz. Przy pierwszym dziecku
          zostawionym pod opieką babci dziadka z reguły dzwoni się co 15 minut, czy aby
          wszystko jest w porządku. Przy drugim dzwonisz co godzinę i pytasz, czy dają
          radę z dwójką i musisz już wracać, czy może Cię jeszcze trochę nie być przy
          dzieciach. Przy trzecim nie dzwonisz. Jak coś się wydarzy, sami zadzwonią.
          Przy pierwszym dziecku dobierasz ciuszki niezwykle starannie - pod kolor i
          czasem nawet materiały dopasowujesz. Przy drugim łapiesz zielone spodnie i
          pierwszą lepszą bluzkę która w miarę kolorem pasuje. Przy trzecim mało kiedy o
          ile nie idziesz na proszone przyjęcie, zakładasz dziecku coś wygodnego, co łatwo
          się pierze i jest bez plam i dziur, debatowanie nad odcieniami barw i ich
          dopasowaniem do siebie sobie darujesz. Pierwszemu dziecku kupujesz super
          grzechotki, maty edukacyjne i inne duperele, przy kolejnych uważasz to za zbędny
          wydatek. Pierwsze dziecko bierzesz na ręce gdy tylko zapłacze, drugie - gdy
          płacz staje się żałosny, trzecie - gdy masz czas i aktualnie nie wysadzasz
          średniaka kupkę, a starszakowi nie przemywasz porządnie zdartego kolana.
          Tak to mniej więcej wygląda w realu, aczkolwiek i u mam jedynaków, i u mam wielu
          dzieci trafiają się wyjątki. Dzieci kocha się równo, ale nie tak samo. Tak samo,
          jak lubi się w nich inne cechy charakteru czy zachowania. Sama nie chcesz
          stracić żadnego z członków [nogi, ręce], bo wszystkie razem są Twoje, ale każdy
          z tych członków jest nieco inny. Myjąc naczynia w jednej ręce trzymasz szklankę,
          drugą ją myjesz - obydwie są tak samo ważne [ takie to mniej więcej porównanie,
          co do tego, jak się kocha kilkoro, a nie jedno dziecko]. Do pierwszej klasy
          podstawówki idziesz z największym stresem, do liceum czy na studia już nie, bo
          jesteś bardziej pewna siebie i byle co Cię nie wzruszy - to tak z życia wzięte,
          bo chyba na życiu najlepiej da się to wytłumaczyć.
          Co do chorób - najwięcej chorowala moja córka [najstarsza], bo babcia nad nią
          skakała, dmuchała, chuchała. Dwóch moich młodszych synów do lekarza chodzi karty
          odkurzyć - raz na rok włączając w to szczepienia.
          • asinek68 Re: figrut 23.05.07, 00:07
            sorry! W ogóle to do mnie przemawia! Wnioskuję, że masz dzieci troje ale może
            coś szwankuje w Twojej organizacji dnia codziennego skoro masz dziadków do
            pomocy i nie radzisz sobie z takimi drobiazgami jak dobór kolorów. A pierwsza
            część Twojego postu chyba żywcem ściągnięta z maila, który krążył i brzmiał
            właśnie tak, że przy 1 dziecku to... przy drugim już to... a przy 3 to kaplicasmile
            • figrut Re: figrut 23.05.07, 00:46
              asinek68 napisała:

              > sorry! W ogóle to do mnie przemawia! Wnioskuję, że masz dzieci troje ale może
              > coś szwankuje w Twojej organizacji dnia codziennego skoro masz dziadków do
              > pomocy i nie radzisz sobie z takimi drobiazgami jak dobór kolorów. A pierwsza
              > część Twojego postu chyba żywcem ściągnięta z maila, który krążył i brzmiał
              > właśnie tak, że przy 1 dziecku to... przy drugim już to... a przy 3 to kaplica:
              > )
              Posiadanie dziadków którzy pomagają to nie grzech, ale ja niestety takowych nie
              posiadam. Posiadam za to cudowną Teściową która gdy ją o to poproszę, zajmie się
              dwójką maluchów po godzinie 17 [wraca z pracy o 16, a zanim nieco nie odsapnie,
              nie mam sumienia jej prosić o pomoc], abym ja mogła nieco odsapnąć od dzieci i
              skosić np. ogród wiekową kosą, tudzież skoczyć na piaskową skarpę, co by
              dzieciakom piasku łopatą na przyczepkę załadować i do przydomowej piaskownicy
              dostarczyć. Fakt, jestem niezorganizowana, jeśli niezorganizowaniem jest olanie
              sterty ciuchów zdjętych z linki i walniętych na rozkładany fotel do sypialni,
              które aż się proszą o poskładanie, bądź też ugotowanie dzieciom obiadu z jednego
              a nie dwóch dań i to o zgrozo ta sama zupa [o ile to zupa] jeszcze następny
              dzień opęka. Z doborem kolorów radzę sobie na tyle, że nie łączę kratek z
              kwiarkami, bądź też zgniłej zieleni z turkusem - to w zupełności mi wystarczy big_grin
              Pierwsza część jest żywcem ściągnięta z mojego życia i życia innych znajomych mi
              matek trojga dzieci [tak, mam troje], aczkolwiek krążący po necie mail czytałam
              i on właśnie był inspiracją do opisania życia z kilkorgiem dzieci - mojego
              życia, tak jak u mnie się toczy, a nie tak, jak jest opisane w mailu [przykład -
              przy trzecim dziecku telefon się wygasza, ja pozostawiam aktywny, gdyby coś
              złego się działo]. Mail gdzieś jest na jakimś forum, więc jak będę miała luz, to
              Ci go poszukam. Dobra, teraz spadam na Traviana, ja, matka okropna, która
              zamiast lulać w nocy swoje pociechy i mieć pieczę nad ich snem, bezczelnie gra
              sobie w grę big_grin
              • azza4 Re: figrut 23.05.07, 07:48
                To musi byc strasznie stresujace,taka walka z zarazkami.Mialam w rodzinie taki
                przypadek.Zaczelo sie od eliminowania bakterii.Potem bylo-nie brudz sie za
                bardzo na podworku.Potem-nie kop pana bo sie spocisz.Dzieciak pol zycia
                przchorowal,na basen nie mogl chodzic co bylo dla niego bardzo przykre bo zaraz
                byl chory (lub jego matka muznala,ze bedzie).Szkoda slow.
                • asinek68 Re: figrut 23.05.07, 08:20
                  figrut sorki smile Po złości już tak rzuciłam. Wyobrażam sobie, że masz niezły
                  zapiernicz skoro ja przy jednym nie raz wieczorem padam. Swoją drogą to trzeba
                  jednak mieć niezłą organizację, żeby takie towarzystwo okiełznąć.
                  A maila chętnie poczytam jakbyś znalazła.
                  Pozdrawiam i chyba naprawdę stąd spadam, bo już nie chce mi się udowadniać
                  niektórym że nie jestem wielbłądem. Zajmę się lepiej dzieckiem, bo chyba znowu
                  urzęduje w kocich miskach smile)
            • ilonekp Re: figrut 23.05.07, 09:17
              niektórzy ludzie uznają inne wartości w życiu niż odpowiedni dobór kolorów w
              stroju niemowlaka... uncertain//
              >coś szwankuje w Twojej organizacji dnia codziennego skoro masz dziadków do
              > pomocy i nie radzisz sobie z takimi drobiazgami jak dobór kolorów

              moim zdaniem to coś u ciebie szwankuje, skoro to jest wyznacznik "dobrej
              organizacji dnia"

              • asinek68 Re: figrut 23.05.07, 09:24
                nie przeczytałaś co napisałam o 8:20 ? To po co te złośliwości ???
                • ilonekp Re: figrut 23.05.07, 09:26
                  doczytałam smile ale później. Moja odpowiedz to była pierwsza, zgorszona reakcja wink
                  wybacz smile
                  • asinek68 Re: figrut 23.05.07, 09:40
                    ilonekp napisała:

                    > doczytałam smile ale później. Moja odpowiedz to była pierwsza, zgorszona
                    reakcja wink
                    > wybacz smile

                    Wybaczam smile)
        • koza_w_rajtuzach Re: figrut 23.05.07, 09:45
          A moja córka ma 16 miesięcy, ciągle ją ktoś dotyka i nie miała ani razu kataru,
          trzydniówki, ani w ogóle niczego innego! My z mężem od czasu urodzenia jej
          kilka razy byliśmy chorzy, miała z nami normalny kontakt.
          • asinek68 Re: figrut 23.05.07, 09:52
            koza_w_rajtuzach napisała:

            A moja córka ma 16 miesięcy, ciągle ją ktoś dotyka i nie miała ani razu kataru,
            trzydniówki, ani w ogóle niczego innego! My z mężem od czasu urodzenia jej
            kilka razy byliśmy chorzy, miała z nami normalny kontakt.

            Może mieliście szczęście. To dobrze, bo inne dzieci mogą mieć go mniej.
          • gosikc koza_w_rajtuzach 23.05.07, 23:09
            koza_w_rajtuzach napisała:

            > A moja córka ma 16 miesięcy, ciągle ją ktoś dotyka

            jak towar na półkach w sklepie - sorry, ale nie mogłam się powstrzymać! smile
    • aga2105 Re: dotykanie dziecka przez obce osoby.... 23.05.07, 09:28
      Na ogół nie zabraniam obcym dotknąć mojego dziecka czy wziąć na chwilę na ręce,
      tym bardziej że samo "zaczepia" starsze osoby siedzące na ławkach w parku. Nie
      wydaje mi się to bardziej niehigieniczne niż fakt, że Jaś często zjada piasek z
      piaskownicy, jeśli nie zdążę mu wytrzeć rąk. Ale wczoraj przeżyłam coś nowego i
      nawet nie zdążyłam zareagować. Otóż jakaś starsza pani , zaczepiona przez
      mojego syna, niepostrzeżenie go pocałowała (na szczęście w policzek) i już po
      fakcie zapytała: mogę pocałować? I do tego umalowała go szminką. Eh, muszę
      chyba bardziej pilnować mojego malucha...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka