emwu55 Re: "Jeżdżenie po domach" 30.06.07, 23:18 a mnie trzęsie z nerwów, jak widzę, że ciągają dziecko na siłe ze sobą rujnując mu niejednokrotnie rytm dnia i nie widząc różnicy czy prześpi się w domu czy u koleżanki mamusi, bo ta ostatnia musiała akurat np. pofarbować włosy u tejże koleżanki. Rozumiem, że przebywanie w różnych środowiskach w pewien sposób podnosi odporność dziecka ale czy Wy chciałybyście byc "obwożone" tu i tm. Postawcie sie w sytuacji dziecka, gdy co chwilawidzi inną ćwierkająca niejednokrotnie sztucznie i na siłę twarz. Nasz mały ma 2 latka i na pierwszą wyprawę samochodem 50 km od domu do moich rodzicow pojechał jak miał tydzien. Ale generalnie - gdzie naprawdę nie muszę małego nie biorę a tym samym najczęściej siede w domku lub aktywnie z nim na spacerze wśró innych dzieci. A teraz możece mnie zlinczować - Wasza wola. Odpowiedz Link Zgłoś
enyya Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 00:30 A ja jestem w szoku, że niektórzy zabierają dziecko 3 dnia po porodzie, czy po wyjściu ze szpitala do hipermarketu. To dla mnie jest bezmyślność. Czy nie mówili lekarze w szpitalu kiedy można wyjść na spacer z maluchem ? Tydzień po wyjściu ze szpitala mozna wyjść na spacer, na świeże powietrze. Trzeba powoli klimatyzować dziecko, najpierw 15 min spaceru, potem stopniowo codziennie wydłużać spacer. A nie od razu do hipermarketu. To dla mnie jest nieodpowiedzialność. Chodzicie do lekarzy zapewne, to zadawajcie im pytania. Odpowiedz Link Zgłoś
wiedzma15 Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 05:55 > A ja jestem w szoku, że niektórzy zabierają dziecko 3 dnia po porodzie, czy po > wyjściu ze szpitala do hipermarketu. To dla mnie jest bezmyślność. taaak, bezmyślność. Matka z ojcem też coś muszą jeść. A samotne mamy? też mają do sklepu nie chodzić? > Czy nie mówili lekarze w szpitalu kiedy można wyjść na spacer z maluchem ? myśląc w ten sposób, powinno się do ukończenia przez dziecko prawie dwóch tyg. przebywać w szpitalu, no bo przecież już samo wyjście z niego i przejazd do domu to konieczność wyjścia na powietrze. Poza tym, rzadko są hipermarkety pod chmurką, albo ja po prostu nie bywam Ale, na temat wątku: sytuacja z dnia wczorajszego - moje córy (prawie 6 lat i 4 m-ce), od zawsze zabierane wszędzie, na wszystkie imprezy na które my chodzimy, na zakupy i wszelkie wyjazdy, na ognisku u sąsiadów - radosne swobodne, zajete sobą i ciekawe otoczenia. Przyjechała córka gospodarzy ze swoją córeczką - 5 m-cy. Mała w ogóle poza spacerami na świeżym powietrzu oraz mamą i tatą niewiele ma kontaktu ze światem. No więc wyjmuje dziewczyna maleństwo z wózka, a maleństwo w ryk i dziki wrzask, bo nowe otoczenie, nowi ludzie itp. Efekt taki, że myśmy z mężem normalnie spędzili czas w towarzystwie, od czasu do czasu wyciągając cyca, a dawno nie widziana przez wszystkich córka - z wyjącym cały czas dzieckiem w domu i nawet pogadać z nią nie było jak... Odpowiedz Link Zgłoś
jonaska Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 07:36 dokałdnie..chciałam to dodać. nie mówię,żeby z maleństwem biegać wszędzie (o tym niech zadecydują rodzice) ale pojawi się problem kiedy zaczniecie wychodzić za póxno. maleństwo nie zasnie nigdzie, tylko na dworku albo w domu. nie zostawisz maleństwa z babcią U NIEJ w mieszkaniu, bo będzi epłącz i histeria, nie pójdziesz potem do znajomych, ponieważ dziecko również będzie się balo itp itd....zatem może warto odwiedzać czasami kogos...nie co zień inną kolezankę i inne centrum handlowe..ale jednak... Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 11:23 enyya napisała: > Czy nie mówili lekarze w szpitalu kiedy można wyjść na spacer z maluchem ? Nie, nie mówili. > Tydzień po wyjściu ze szpitala można wyjść na spacer, na świeże powietrze. No cóż, na szczęście nie wszyscy lekarze mają takie poglądy. Co innego -10 stopni, co innego przyjemne, bezwietrzne 23 stopni. W takiej pogodzie można wychodzić od razu, dla mnie to oczywiste. Cóż takiego jest w świeżym "nadworzowym" powietrzu, trucizny jakieś, że trzeba dziecko aklimatyzować? A może w domu tez trzymać okno zamknięte, bo tego świństwa naleci do środka ? Odpowiedz Link Zgłoś
mw144 Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 21:19 " Czy nie mówili lekarze w szpitalu kiedy można wyjść na spacer z maluchem ?" - owszem, mi mówili Dzień po porodzie lekarka kazała zabrać dziecko na dwór i posiedzieć chwilę na ławce w parku (przyszpitalnym) jak nie mam jeszcze siły z nim chodzić. Tak też uczyniłam. I mnie i dziecku wyszło to tylko na zdrowie (było oczywiście lato i ładna pogoda). Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 08:41 W odwiedziny do rodziców (200km) wybraliśmy się, gdy Mały miał chyba z miesiąc. Miał 2 tygodnie, gdy był pierwszy raz w hipermarkecie; 2 miesiące - gdy wyjechaliśmy z nim w góry po raz pierwszy; 3 miesiące, gdy spędzaliśmy parę dni na Suwalszczyźnie; no i teraz niespełna 4, gdy byliśmy w Beskidzie Żywieckim (Młody został wniesiony w nosidełku na Skrzyczne i na Wielką Czantorię). Ani razu nam nie zachorował. Na nasze IQ nie narzekamy, to gdzieś w 98 centylu Odpowiedz Link Zgłoś
ikabg Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 09:14 Widzę, że idziecie na rekord! Tak jak pisałam gdzieś poprzednio, wychodzenie z noworodkami i młodziutkimi niemowlętami, to dla niektórych rodziców coś jakby sport ekstremalny! Ba niektórzy szczególnie sie uaktywniają społecznie i podróżniczo właśnie tuż po przyjściu maleństwa na świat...Niespełna 4-ro miesięczne niemowlę w nosidełku przez dłuższy czas??? To woła o pomstę do nieba! Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 11:08 ikabg napisała: > Niespełna 4-ro > miesięczne niemowlę w nosidełku przez dłuższy czas??? To woła o pomstę do nieba! A to dlaczego? Dziecko można nosić nawet i cały dzień (chyba że chodzi o takie sztywne nosidełka, wtedy faktycznie) Odpowiedz Link Zgłoś
ikabg Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 11:31 Mniemam, że o takie właśnie chodziło Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 17:12 Rekord? Z nikim się nie ścigałam, Koleżanka zadała pytanie, to odpowiedziałam. Nie sądziłam, że jest jakieś parcie w tę czy drugą stronę, widzę, że mylnie przypuszczałam, że pytanie miało służyć zorientowaniu się w temacie - ale po lekturze odpowiedzi sądzę, że miało ono służyć rozpętaniu zadymy i wymianie wątpliwych "uprzejmości". Sport ekstremalny? Uaktywnianie się społeczne i podróżnicze? Skąd! Po prostu prowadziliśmy zawsze taki tryb życia, który i tak po przyjściu Synka na świat uległ dużym zmianom (odpadają wielodniowe wędrówki z plecakami od schroniska do schroniska itd.). Widzę, że to nie jedyny błędny wniosek, jaki wyciągnęłaś - było to nosidełko Red Castle Sport, można w nim w odpowiedniej pozycji nosić nawet noworodki. Swoją drogą, niedawno był tu wątek, gdzie postawa dziewczyny, która z 5- tygodniowym maluszkiem była w górach, spotkała się z ogólną aprobatą i podziwem: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=64191340&a=64234672 Odpowiedz Link Zgłoś
madzik744 Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 09:22 Jak będziesz izolować dziecko to dopiero Ci zacznie chorować. Ja poszłam do centrum handlowego, jak córka miała 2 tygodnie, później ciągle stykała się z ludźmi. To swojego rodzaju szczepionka odpornościowa. Teraz ma 9 miesięcy i nie miała nawet kataru. Czego nie mogę powiedzieć o dzieciach moich znajomych, którzy też izolują dziecko- ciągle jest chore. Odpowiedz Link Zgłoś
margarettka Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 12:35 dolaczam do zdziwionych. mojego Ignasia od poczatku zabieralam wszedzie, z supermarketami wlacznie. Do rodzicow pierwszy raz pojechalismy jak mlody mial 5 tyg (200 km). Odpowiedz Link Zgłoś
mamaigiiemilki Re: do jumami 01.07.07, 14:15 Witaj!ja mysle tak jak ty(i od razu z gory dziekuje za odp. osob majacych inne zdanie); a to dlatego ze dla mnie wazne bylo nauczenie blizniaczek rytmu dnia; dla mnie istotne bylo aby male zalapaly kiedy ida spac, kiedy jedza, itp. a zreszta uwazam ze takie male dzieci sa po prostu za male na czeste eskapady supermarketach ; lepiej wyjsc na spacer;a co do odwiedzin u tesciow- to jezeli maly jest zdrowy a mieszkaja blisko to chyba jemu krotka wizyta nie zaszkodzi pozdr. Anka Odpowiedz Link Zgłoś
justynakw4 Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 14:57 no co Ty? nie ma sie co bać przed wizytami z niemowlakiem u innych. my zaczeliśmy wizyty z synkiem gdy miał 3 tygodnie ale na zakupy do hipermarketów nie zabieralismy go. teraz ma 10 miesięcy więc zabieramy go juz wszędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
tatko1 Re: "Jeżdżenie po domach" 01.07.07, 23:30 odnoszę wrażenie, ze niektóre mamy traktują wypady do supermarketów jako wręcz "zdrowotne"-uodparniające dziecko i chroniące je od zachorowań. Gatuluję logiki. Niektórzy dla zdrowia chodzą na basen, inni na spacery, inni na siłownię, a inni do supermarketów... Ja osobiście unikam chodzenia z dzieckiem do supermarketów, bo mam taką możliwość, ale jeśli już tam jestem to raczej z konieczności a nie dla uodpornienia dziecka. Do teściów pojechaliśmy dopiero jak mały skończył roczek(mieszkają 500km w 1 stronę)właśnie z obawy przed zachorowaniem, raczej z rozsądku bo warunki mieszkaniowo-sanitarne mają znacznie skromniejsze niż my-mieszkam w bloku Odpowiedz Link Zgłoś
madzik744 Re: "Jeżdżenie po domach" 02.07.07, 08:22 No to niech niektórzy założą szklarnie i tam hodują swoje dzieci. Zobaczymy za kilka lat jaka będzie ich odporność, jeśli cały czas siedzą pod kloszem i świata nie widzą, gdyż ten jest pełen bakterii. Odpowiedz Link Zgłoś
meduza_79 aż mnie zatkało... 02.07.07, 10:22 mój syn ma 8 miesięcy, i odkąd skończył 1,5 jeździmy z nim wszędzie, do jednych i drugich rodziców, mimo różnego standardu zamieszkania, Mały zna już chyba wszystkich wujków i ciocie, (nasze rodzeństwo cioteczne + znajomi) jest towarzyski i nie boi się obcych. Nie mam obawy że jak zostanie z kimś to będzie płakał. A do tej pory jest super zdrowy, ani razu nie chorował, choć jak jedziemy do marketu jedziemy we trójkę razem. Niejednokrotnie ruszaliśmy w wojaże na weekend, albo wracaliśmy do domu po imprezach o najdziwniejszych porach wieczoru i nocy. Jakbym miała siedzieć w domu przez kilka miesięcy, to bym już sobie dawno żyły podcięła, bo psychicznie takiej izolacji nie da się wytrzymać. A i dziecko uczy się radzić sobie z niebezpieczeństwami tego świata, (czyt. bakterie) bo nauczyć sie musi normalnie żyć a nie pod kloszem. Jedyny problem, jaki się pojawił, to wraz z zębami czyli obniżoną odpornością pojawiły się pleśniawki, ale nie wierzę, że wychowując syna inaczej, miałabym większą szansę żeby ich uniknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
lucy_cu Re: "Jeżdżenie po domach" 02.07.07, 11:02 Myślę, że tu trzeba mieć trochę umiaru i zdrowego rozsądku. Chodzenie z dzieckiem dzień w dzień do galerii handlowej w ramach spaceru to lekka paranoja. Ale już wyskoczenie z maluchem po zakupy (żeby rodzina nie umarła z głodu po prostu)- to normalna sprawa. Odwiedzanie rodziny czy znajomych z malutkim dzieckiem miałoby rujnować mu rytm dnia i narażać go na infekcje? Bez przesady. Moim zdaniem posiadanie dzieci nie powinno wiązać się z absolutnym poświęceniem się i rezygnacją z dotychczasowego trybu życia. Obie strony powinny umieć się do siebie dostosować- jeśli ktoś zaczyna być niewolnikiem dziecka, nie wyjdzie to na dobre obu stronom. Dziecku naprawdę nic się nie stanie, jeśli raz na jakiś czas zmieni otoczenie- wręcz przeciwnie. Ono tez potrzebuje odmiany. U nas zawsze jakoś tak normalnie i automatycznie wszystko się rozwiązywało- był czas i na zakupy, i na wycieczki, i na odwiedziny, i dzieci jakimś cudem jadły, spały, krzywda im się nie działa. Nasze maluchy wywędrowywały z domu w wieku poniżej miesiąca. Jakoś nie ucierpiały na tym, że bywały na zakupach, że przewietrzyły się gdzieś za miastem, bywały z nami w muzeach, na przeróżnych imprezach, że odwiedziły babcię. Gdybym bała się je wypuszczać "w świat", moje rodzina nie miałaby co jeść, starsze dzieci nie poszłyby do przedszkola, bo nie miałby ich kto zawiezć, a ja sama zwyczajnie bym zwariowała, układając mój rytm dnia wyłącznie pod kątem niemowlaka. Na zakończenie jeszcze przykład moich znajomych, przykład ekstremalny, przyznam, niemniej jednak pokazujący, że dzieci naprawdę nie muszą spędzać połowy pierwszego roku życia tylko w domu i na spacerze w parku: dzieci jest dwójka, w tej chwili mają rok i trzy latka. Jedno urodziło się w lecie, drugie na wiosnę. Praca rodziców wymaga, aby przebywali w terenie mniej więcej od marca do pazdziernika. I co? I ich dzieci są od maluszka z nimi. Stykają się z mnóstwem ludzi, w domu lądują po południu. Od niemowlaka wiodą taki koczowniczy tryb życia. Są zdrowe, przegrzeczne, mądre, potrafią same się bawić, nie boją się obcych. Tak, jak napisałam powyżej, to jest oczywiście przykład ekstremalny, niemniej jednak pokazuje bardzo wyraznie, że dzieci wcale nie muszą być izolowane od świata. Jumami, pakuj dziecko i jedz do teściowej- zobaczysz, wszystkim mała odmiana się przyda! Odpowiedz Link Zgłoś
siasiunia1 Re: "Jeżdżenie po domach" 02.07.07, 11:25 mojej siostry córeczka pojechala na wakacje mając 2 miesiące. W warunki gdzie nie ma bieżącej wody (trzeba ją pompą ciągnąc i zagrzewac) Dziecko zdrowiuteńkie, nie zachorowało ani razu. Jumami - juz widzialam ze odwazylas się być u teściowej, mysle ze jak pierwsze koty za płoty to tez Ci będzie łatwiej podjąc decyzję o częstszym wychodzeniu w celu odwiedzenia kogos Zresztą taki 3 miesięczniaczek to juz nie noworodek a niemowlę. Co do supermarketów to ogólnie nie cierpie ich ale zakupy trza zrobic a taniej wychodzi. Takze tylko wtedy kiedy potrzeba a nie w celach "rekreacyjnych". Szczególnie w lato pozdrawiam i zyczę grzecznego synka u odwiedzanych Odpowiedz Link Zgłoś
jumami Re: "Jeżdżenie po domach" 02.07.07, 13:28 Coś pokręciłam i mój post pojawił się prędzej....mam nadzieję,że tym razem bedzie ok.Pozwoliłam zatem go powtórzyc...tak na świeżo, zatem..... Wczoraj odwiedziłam teściową z małym.Bacznie rozglądał sie po pokoju,czuł się nieswojo i na początku popłakał ciut,ale potem było ok.Poprzytulał się do mnie i wszystko grało,bylismy 40min. Pierwsze koty za płoty.Pozdrawiam Aha...Ponownie dziekuje,za wasze opinie,ale PROSZĘ by nie oceniac innych przy okazji dzielenia się własnym doświadczeniem! Moje zdanie jest takie: 1.Te 3 mieś to dobry czas by z bobasami odwiedzac innych. 2.Spacery z malenstwem od 2 tyg życia latem,od 3 tyg w zimie(przedtem werandowanie-zimą) 3.Do supermarketów......napewno nie z kilkumiesięcznym dzieckiem.Ja chyba roku tak zrobię gdy mały rok skończy,i chyba z musu.No bo poco z małym/małą na zakupy-spożywka.Teraz jeździmy albo ja albo mąż.Nie potrzebujemy by nasza trójka zawitała u bram hiper/super marketów. 4.Myjemy ręce przed kontaktem z dzieckiem i nie pozwalam by obcy go dotykali-a z jakiej racji(np. na ulicy).A raz było,że babka z rękami do mojego bąbelka...zaskoczona byłam. 5.Bawi się w domu i u innych swoimi zabawkami i na swoim kocyku. Narazie to tyle. Pozdrawiam i proszę o nieocenianie innych.Myślę sobie,że forum jest poto by da porady,podzieli się doświadczeniami a nie po to by atakowac.Wasze i moje opinie na różne tematy mają pomóc podją taką albo inną decyzję. PA Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: "Jeżdżenie po domach" 02.07.07, 14:27 jumami napisała: > 3.Do supermarketów......napewno nie z kilkumiesięcznym dzieckiem.Ja chyba roku > tak zrobię gdy mały rok skończy,i chyba z musu.No bo poco z małym/małą na > zakupy-spożywka.Teraz jeździmy albo ja albo mąż.Nie potrzebujemy by nasza > trójka zawitała u bram hiper/super marketów. No, u nas dlatego, że nie mamy samochodu, więc jedna osoba sobie z większymi zakupami nie poradzi. A z wozkiem nawet jedna osoba moze kupic więcej i zapakować na dol, nie mówiąc już o dwóch osobach. Zresztą to oszczędność czasu. Poza tym regularnie chodziłam i chodzę podczas normalnych spacerów z wózkiem na bazar, do sklepów osiedlowych itp. (Spacer na bazar to nasz regularny punkt programu) Poza tym naprawdę nie wierzę w te armie wirusów latające w powietrzu. Większość świnstw przenosi przez kontakt ręce/usta/nos, a małego dziecka nie nikt obcy nie dotyka, ani ono nie dotyka rzeczy wokół siebie. Natomiast my przy taki okazjach dezynfekowalismy regularnie ręce kremem dezynfekującym z alkoholem (dostalismy ze Stanów, bardzo polecam - nazywa się Purell - www.purell.com) Dodatkowo wg mnie zależy to od dziecka. Niektóre moga byc za wrażliwe na takie rzeczy, przestymulowywać się. Mojej małej bardzo podobały się "spacery" w sklepach i galeriach, co nie znaczy, że odbywały się codziennie! Odpowiedz Link Zgłoś
dorisja Re: "Jeżdżenie po domach" 02.07.07, 16:16 Jezu ja urodzilam syna w styczniu, po tygodniu wychodzialm z nim na spacery i sklepow nie omijalam wielkim lukiem bo porostu nie mialam wyjscia.Po 2 tygodniach przjechala do mnie tesciowa. Chcialm jej pokazac miasto wiec wazilyscy po muzeach i zwiedzalysmy. Do znajomych pojechalismy ja synek mial 8 tygodni(pociagiem ok100 km).I odwiedzamy ich mniej wi9ecej raz na miesiac. Jak mial niecale 4 miesiace polecielismy na 2 tygodnie do dziadkow. Lot dwie godziny w jedna strone. Moje dziecko o dziwo na sie swietnie i jeszcze nigdy mi nie chorowal. Takze nie rozmuniem co znaczy nie chodzenie nigdzie z dzieckiem. Odpowiedz Link Zgłoś