Dodaj do ulubionych

Reagowanie na placz

02.07.07, 16:30
Moj synek niedlugo skonczy 2 miesiace. Jest to maluch ktory w dzien bardzo
malo spi, strasznie ciekawski - wszystko go interesuje, wymaga non stop
uwagi. Kiedy nie dostaje tego, co chce np. nie jest wziety na rece, nikt sie
nim nie zajmuje, polozy sie go do lozeczka - zaczyna plakac. Tego placzu nie
da sie ignorowac gdyz po 2 minutach zmienia sie w totalny ryk i wrzask. Robi
sie czerwony, macha raczkami i nozkami. Zesstresowani rzecz jasna natychmiast
bierzemy go na rece, boimy sie czy ten placz mu nie zaszkodzi (najbardziej
tym iz jest czerwony i ze tak glsno krzyczy). I w zwiazku z tym mam pytanie -
po jakim czasie nalezy reagowac na placz? Natychmiast czy troche odczekac
sprawdzajac czy dziecko samo sie uspokoi? Czasem mi sie wydaje ze nasz maluch
robi "probe sil" i placzac osiaga to, co chce bo my wymiekamy. Ale ponoc to
niemozliwe zeby taki 2 miesieczny bobas potrafil swiadomie zmuszac rodzicow
do robienia tego, czego on chce. A moze sie myle?
Obserwuj wątek
    • misiaczek85 Re: Reagowanie na placz 02.07.07, 17:16
      a mnie sie wydaje, ze dzieci pomimo swojego mlodego wieku niezle potrafia
      manipulowac swoimi rodzicami wink
      moj synek ma 5 miesiecy i robi dokladnie to samo, co Twoje dziecko. bywa i tak,
      ze gdy jestem z nim sama, nie moge wyjsc na 5 minut do toalety czy do kuchni,
      no i zaczyna ryczec. po chwili jest to totalny wrzask, pisk i histeria. choc
      serce peka, nie biore malego na rece, jedynie podchdoze do lozeczka, pochylam
      sie, przytulam, poglaszcze po glowce, ewentualnie podam smoczka czy pieluszke
      do ktorej lubi sie przytulac. w ostatecznosci biore go na rece, ale tylko w
      sytuacji, gdy dziecko placze kilkanascie minut lub czasem wiecej.
      nie wiem, czy dobrze robie, ale uwazam, ze jasiowi wielka krzywda sie nie
      dzieje. on jest strasznym nerwusem, wydaje mi sie ze po prostu trzeba to jakos
      przezyc, no i przede wszystkim nie dac dziecku wejsc nam na glowe, bo to chyba
      nie o to chodzi. takie dziecko na pewno jest jeszcze zbyt male, aby zrozumiec,
      ze musi troche samo polezec w lozeczku, ale mysle ze to jedyna droga, zeby
      kiedykolwiek w ogole zrozumialo.
      no i nie martw sie, ze sobie troche pokrzyczy, moj jasiek przez te jego
      histerie juz tak wyrobil sobie glos ze hej wink)

      pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego
    • koza_w_rajtuzach Re: Reagowanie na placz 02.07.07, 17:41
      Dwumiesięczne dziecko nie manipuluje rodzicami.
      Płaczem wyraża swoje potrzeby. Czasem płacze, bo coś mu dolega, bo niewygodnie,
      bo coś boli, bo jest głodne. Czasem płacze, bo ma potrzebę, aby je przytulić
      lub najzwyczajniej świecie potrzebuje jakichś wrażeń, co chyba dziwić nikogo
      nie powinno.
      Nie wiem po co robić na dziecku jakieś chore eksperymenty i sprawdzać czy samo
      się uspokoi. Może zmęczone płaczem w końcu uśnie, albo zajmie się jakąś zabawą,
      bo dostrzeże, że nikogo nie interesują jego potrzeby, dostrzeże że jest
      zostawione samo sobie. Jeśli już na początku olewa się potrzeby dziecka, nie
      zaspokaja się je emocjonalnie, intelektualnie itd., to na pewno nie wychowa się
      szczęśliwego człowieka.
      Noworodek to mała bezbronna istota, która jest zdana tylko na nas. Nie można
      tak z nim postępować.
      • elise1 Re: Reagowanie na placz 02.07.07, 18:20
        moja mała do 4 miesiąca była cud dziecko-teraz ryczy co minute
        to zabawka wqypadnie,to mnie nie widzi,to za głośno to zęby.teraz ma 5 miesięcy
        i jest tylko ok jak jest wzięta na ręce- a mi juz ręce opadają
        płaczem taki maluch umie nas manipulować i to nieżle,może 2 miesięczne dziecko
        jeszcze nie ,ale taki bobas jak moja natka to napewno
        pozdr
      • paniwaz Re: Reagowanie na placz 02.07.07, 19:10
        Migotunia, mój 6-cio tygodniowy synek zachowuje się identycznie! Całuję go,
        przytulam, pieszczę i noszę jak nie śpi, ale nie wożę w wózku i nie bujam. Po
        prostu przyjęłam do wiadomości, że mogę zająć się sobą jak on śpi - brutalne,
        ale realnesmile Pozdrawiam Pani Wąż
        • jonaska Re: Reagowanie na placz 02.07.07, 19:41
          manipuluje, czy nie..nosiłam i nosze, przytulam, całuję, lulam itp..itd.i jedno
          dziecko i drugie teraz.kiedy jak nie teraz? maleństwo niedługo ureguluje sobie
          spanko w dzień. wtedy będziesz miała np 2 razy po 2 godzinki dla siebiesmile
          • kasia191273 Re: Reagowanie na placz 02.07.07, 21:05
            niekoniecznie ureguluje- moja ma już pół roku i w dzień nie śpi wcale, a jeśli
            to 2 x 20 minut. Wprawdzie noce przesypia bez budzenia się, no ale w dzień nie
            jestem w stanie zajmować się nią ( w sensie: nosić, przytulać, zabawiać) przez
            100% czasu jej aktywności, bo są inne obowiązki domowe. O chwilach dla siebie
            nie mówię, tylko o tym, co muszę robić oprócz dziecka. I też mi się zdarza
            zostawić płaczącą,
      • uczula Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 21:21
        tak, np ma potrzebe bycia ciagle na rekach smile
        albo ma potrzebe bycia ciagle bujanym albo ciagle na cycu.
        Tak smile
        oczywiscie.
        totalny terroryzm moja droga.
        Zawsze nalezy sprawdzic czy przypadkiem cos mu nie przeszkadza, z drugiej
        strony warto moze tak jak napisala wczesniej misiaczek85 sprobowac czyms go
        zajac - pomyslcie czy same chcialybyscie lezec w lozku bez zainteresowania
        kogokolwiek i bez mozliwosci wstania.
        PRzeciez to koszmar smile = jezeli dziecko jest wyspane, najedzone, suche - to co
        mu kurcze moze przeszkadzac? no ewentualnie zwykla nuda.
        Czasem warto nawet polozyc sliniaczek obok obrazkiem tak, by mogl je zobaczyc -
        moja mala go sciagala do siebie no bo to bylo cos innego...

        Branie na rece dziecka za kazdym razem gdy zaplacze uwazam za blad.
        Bo pozniej, bedzie zawsze wylo i nie da sie uspokoic = tylko braniem na rece...
    • ebielo Re: Reagowanie na placz 02.07.07, 21:07
      No cos ty, takie malenstwa nie potrafia manipulowac rodzicami. One nie
      rozumieja pojec " zaraz' czy "mama jest obok". Dla nich liczy sie tutaj i
      teraz. A krzycza, jak im cos dolega. Moj synek tez taki byl: darl sie
      wnieboglosy godzinami.Bylam zalamana, sfrustrowana i bezradna. Naczytalam sie
      madrych ksiazek i mialam dobra polozna, ktora zauwazyla, ze syn po cesarce ma
      lekkie problemy z napieciem. Bylismy 3 razy u osteopaty i pomoglo. Wiele dzieci
      jest takimi placzkami do 3 miesiaca (6 tydzien jest najbardziej kryzysowy:
      potrzebuja po prostu milosci, twojego ciepla zapachu, bo sa bardziej wrazliwe
      niz inne dzieci. Jak nie zaspokoi sie ich potrzeb, to robi im sie duza krzywde,
      bo maja poczucie, ze nie sa wysluchane i kochane. Pewnie, ze sie zamknal w
      koncu z wycienczenia, ale zasna nieszczesliwe. Krzyki przechodza z czasem :
      Nasz Lennart konczy dzisiaj 3 miesiace i to zupelnie inne dziecko; ale
      kosztowalo to troche wysilku: jak zaczynal sie placz ladowal w chuscie, nie
      pozwalalismy na przejscie w krzyk. Wielu specjalistow od dzieci twierdzi, ze
      pierwsze 3 miesiace zycia dziecka to brakujacy trymestr ciazy: ty wiesz, ze
      twoje dziecko jest samodzielnym czlowiekiem.Ale maluszek , po 9 miesiacach w
      twym brzuchu, niekoniecznie. I wlasnie w tych 3 miesiacach nie rozpiesci sie
      dziecka a ono nie bedzie toba manipulowac.To potrafia dopiero polroczniaki.
    • migotunia Re: Reagowanie na placz 02.07.07, 22:33
      Ja juz sama nic z tego nie rozumiem.
      Moj synek nigdy nie jest zostawiany, gdy placze lub ma ataki swojego wrzasku.
      Ma zabawki, karuzelke, lezaczek-bujaczek, elektroniczna hustawke itd. Duzo z
      nim rozmawiamy bo bardzo to lubi ("rozmawia" z nami od kiedy skonczyl miesiac :-
      )), bawimy sie z nim, pokazujemy mu swiat. Jest strasznie ciekawski, non stop
      trzeba sie nim zajmowac - to nie jest dziecko ktore bedzie sobie lezalo w
      lozeczku i patrzylo godzine na wiszaca nad nim karuzelke. W dzien spi bardzo
      malo i wymaga by non stop ktos z nim byl. Zasypia ok. 21-22 wiec nie ma mowy o
      obejrzeniu jakiegokolwiek filmu bo trzeba sie nim zajmowac.
      Jest noszony, tulony, pieszczony, spiewam mu kolysanki itd. Przez caly dzien
      jestem przy nim, gdy M wraca z pracy takze zajmuje sie synkiem.
      Problem w tym, ze czasem naprawde zaczynam wierzyc ze maly nami manipuluje choc
      ma dopiero prawie 2 miesiace. Bo jak wytlumaczyc fakt, ze np. po wyjeciu go z
      lozeczka w ktorym doslownie wrzeszczy w ciagu sekundy uspokaja sie? Nadmienie
      ze nie lezy w tym lozeczku dluzej niz 3 minuty bo tyle zajmie mi np. pojscie do
      toalety. Ale w tym czasie jest wrzask.
      Ja rozumiem, ze rodzice ktorzy maja spokojne dzieci nie potrafia tego zrozumiec
      bo dopiero spedzenie tak z tydzien z takim dzieckiem daje pelen obraz sytuacji.
      Synek jest kochany, uwielbiamy go ale wieczorem lecimy z nog bo non stop
      skakanie kolo niego po prostu nas wykancza. Jego nie moge gdzies polozyc i on
      grzecznie zajmie sie sam soba. Nawet hustajac go w hustawce trzeba do niego
      mowic bo inaczej znowu jest ryk. Tak samo jak sobie zyczy zeby go z niej juz
      wyciagnac. Najgorzej ze zaraz robi sie czerwony, macha raczkami i nozkami jakby
      byl strasznie zdenerwowany.
      Pediatra badala synka i wg niej chlopak jest zdrowy jak rydz. Po prostu ponoc
      ma taki uparty charakter. Sama juz nie wiem...
      • misiaczek85 Re: Reagowanie na placz 02.07.07, 23:01
        moze cos w tym jest, ze taki charakter.
        oboje z mezem tez jestesmy niezwykle uparci i podejrzewamy, ze nasz synek mogl
        po nas odziedziczyc w znacznym stopniu te ceche wink
        nasz jasiek tez niestety od samego narodzenia daj nam popalic. bywaja dni,
        kiedy jest lepiej, ale gdy nastana te gorsze dni to najlepiej by bylo wyjsc z
        domu.

        teraz twoje dziecko ma 2 miesiace, jeszcze nie potrafi sam soba sie zajac, ale
        poczekaj az zacznie np 4 miesiac. powoli zacznie sam organizowac sobie czas i
        wymyslac zajecia. nasz np niedawno odkryl ze potrafi pluc i robi to
        wysmienicie. plujac potrafi siedziec w foteliku godzine i dziecka nie ma. no
        ale nie jest tak slodko, nasz zadziorny dzieciak jest tak nerwowy i w ogole
        narwany, ze on nie zaczyna nudzic sie stopniowo, tylko od razu jest tak
        znudzony, ze natychmiast jest ryk i lament wink

        ech, mozna tak dlugo pisac. mysle, ze po prostu musimy uzbroic sie w
        cierpliwosc. i pamietaj, ze im wieksze dziecko tym fajniejsze, bardziej
        komunikatywne i czasem bardziej samowystarczalne.

        powodzenia smile
      • kaeira Re: Reagowanie na placz 02.07.07, 23:41
        migotunia napisała:
        > Ma zabawki, karuzelke, lezaczek-bujaczek, elektroniczna hustawke itd.

        No co ty, dla malucha to nie jest ważne. Ważna jest mama (i ojciec, i inne
        ciepłe osoby) i kontakt z nimi.
        Wypróbujcie noszenie w chuście! Z tego co czytam, bardzo dobrze sie sprawdza z
        dziecmi, ktore potrzebują wyjątkowo duzo bliskosci i ciepelka mamy (czy innych).
        (U nas tez chusta była świetna, choć akurat u nas tego problemu nie bylo)

        W każdym razie - wg mnie reagować na placz natychmiast. Widocznie dziecko ma
        taką osobowość, że tego potrzebuje.
        • reninka72 Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 03:19
          Popieram chuste! Moja corcia wymagala NIEUSTANNEJ uwagi do 3-go miesiaca. Nie
          wiedzialam co to sniedanie, obiad czy kolacja bez dziecka. W chuscie od razu sie
          uspokajala, ladnie zasypiala a ja moglam sobie robic to co mialam do zrobienia.
          I wilk syty i owca cala (no, prawie cala).
          Zgadzam sie z wiekszoscia, ze twoje dziecko jest za male zeby wami manipulowac.
          Poczekaj jeszcze kilka trygodni i zobaczysz ze zrobi sie lepiej.
      • koza_w_rajtuzach Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 16:54
        > Ja rozumiem, ze rodzice ktorzy maja spokojne dzieci nie potrafia tego
        zrozumiec
        >
        > bo dopiero spedzenie tak z tydzien z takim dzieckiem daje pelen obraz sytuacji

        Moja córka akurat nigdy nie potrafiła sama się sobą zająć. Ponadto do 6
        miesiąca miała straszne, ale to naprawdę straszne kolki. Jak spała to spała, a
        jak nie spała to przeważnie płakała z powodu bólu brzucha. Ten ból brzucha był
        niemal bez przerwy. Moje dziecko nawet nie miało kiedy gużyć, nie uśmiechało
        się prawie, bo tak rzadko się zdarzało, że nic jej nie bolało, nie mogła z bólu
        wytrzymać. Nawet jeśli dobrze się czuła, to gdy tego ode mnie wymagała nosiłam
        ją, całowałam, przytulałam, bo wiedziałam, że z wiekiem będzie łatwiej. Córka z
        miesiąca na miesiąc stała się pewnym siebie, niezwykle wesołym, dzielnym
        dzieckiem, które jest samodzielne i dumnie przed siebie kroczy. Myślę, że jako
        niemowlę otrzymała ode mnie odpowiednią dawkę czułości i teraz tak się jej nie
        domaga.
        Jestem dumna, że moja córka jest taka jaka jest. Nie żałuję żadnej minuty,
        którą poświęciłam dla niej.
      • ebielo Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 17:56
        jakbym czytala o moim dziecku smile Przyczytaj sobie ksiazke harveya karpa "the
        happies baby on the block" ( nie znam polskiego tytulu, niemiecki jest "das
        glücklichste baby der welt"). To wlasnie o takich dzieciach jak nasze i jak
        sobie z tym problemem radzic. Ale mozna to opanowac. Nasze dzieci potrzebuja
        wiecej czulosci, milosci niz inne. Nam pomogla tez chusta: Maly w niej siedzi a
        ty masz czas na obejrzenie filmu ( choc na ogol na stojaco, bo trzeba sie
        ruszac) poczytac ksiazke, czy chocby pojsc do toalety. Z czasem bedzie dziecko
        mnie wymagac siedzenia w chuscie i bedzie sie samo soba zajmowalo. Nasz lennart
        potrafi ponad godzine siedziec w bujaczku, choc o lozeczku zapomnij. Karuzela
        irytuje go. Nie powinno sie krzykaczom karuzeli do 3 miesiac instalowac. To je
        drazni. Zakup sobie ksiazke, pomoze. I pociesze cie, ze od 3 miesiace bedzie o
        wiele lepiej. Tylko nie zostawiaj dziecka samemu sobie, ono musi czuc twoja
        obecnosc, zapach, ciebie. To daje mu poczucie bezpieczenstwa. Bedie lepiej, tak
        jak jest u nas.
      • uczula Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 21:25
        u mojej kuzynki jej syn darl sie w nieboglosy bo... mial za duzo energii i nie
        mial jak jej wyladowac - przeciez takie dziecko potrafi tylko plakac...smile
        Moze taki ma charakter? ze wymaga ciaglej obecnosci i uwagi?
    • oli77 Re: Reagowanie na placz 02.07.07, 23:46
      Ja biorę od razu, chyba, że tylko sobie kwęka, bo jak płacze to na 100 musi
      sobie beknąć... wiec trzeba jej pomóc. Zawsze po podniesieniu do pionu beknie
      jak stary wink
      • jonaska Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 07:53
        migotunie, on na rączkach czuje twoje czy męża ciepło, bicie serduszka itp.
        jest po prostu blisko i czuje się fajnie.
        jak pisałam nosiłam i jednego, i drugiego. nie wierzę,że dziecko się
        przyzwyczaja i wymusz. dlaczego? np dlatego,że mój starszy np. czy noszony, czy
        w łóżeczku, czy na podłodze etc..zasze szczęśliwy i uśmiechnięty..bez różnicy
        mu było gdzie był i u kogo czy w czym. młodszy to chyba taki syneczek
        mamusi...ciągle jęczy, marudzi i oczywiście tylko na raczkach i koniecznie u
        mamusi jest szczęśliwy. Może to kwestia charakteru? w końcu pewne cechy mamy
        wrodzone...pewne nabywamy z wiekiem. starsze niemowlaczki na pewno troszkę
        manipulują..ale z drugiej strony, kiedy masz ochotę przytulić męża czy dziecko,
        to przytulasz...tak samo jest z dziecmi.
        Pewnie,że większości z nas zdarza się zostawić płaczącego czy marudzącego
        malucha. To raczej rzecz normalna. Jak piszesz,nie zawsze się da tak nosić,
        lulać...tulić itp...trzeba co w domu zrobićsmileczy chocby skorzystac z wcwink
    • alfika Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 10:49
      kobieto, to dziecko jest jeszcze tak małe, że pomimo Waszego nierozumienia
      powodów do płaczu ono te powody ma i to jest próba sił, jak najbardziej - próba
      ile sił będzie miał w przyszłości, a ile będzie w nim przekonania, że jest
      nieważny! i jak mocna jest Wasza miłość do niego, jedynych osób, które zna i na
      które całym sobą liczy!!!
      • jonaska do alfika 03.07.07, 11:26
        przeczytałaś każdą wypowiedź matki? no..zobacz jaka wyrodna..że nosi,że tuli,
        że kocha,że całuje...no..a że się wysr...czasami musi, to wyrodna, bo na kiblu
        nie siedzi z dzieckiem...ciekawe, czy twoje maleństwo czasami nie zapłacze, jak
        jajecznicę akurat smażysz...no..niech się spali, bo maleństwo zapłakało...jak w
        ogóle można dopuścić do tego,że ono zapłakało
        • alfika Re: do jonaska 04.07.07, 12:26
          przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem i post autorki wątku, i mój post
          czytaj powoli i z uwagą
          możesz kilka razy

          może dojrzysz, że autorka wątku czuje się terroryzowana przez dwumiesięczne
          dziecko, które wg niej chce postawić na swoim
          i może dojrzysz, że za dużo sobie dośpiewałaś do mojej wypowiedzi
          (dla ułatwienia, jeśli z dojrzeniem będziesz miała problem: nie pisałam o braku
          możliwości smażenia czegokolwiek i siusiania, ba! nawet kupkania)

          ps. jajecznic nie smażę smile
          moje dziecko ma alergię na białko, więc nam chwilowo calutki nabiał szlag
          trafił
          ale smacznego przy najbiższej okazji smile
    • ikabg Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 11:35
      A może on jest niewyspany??? Moja też jest bardzo ciekawska i również bardzo
      kiepsko spała w dzień- praktycznie nie spała (ma teraz 2,5 miesciąca) dopóki nie
      użyliśmy leżaczka bujaczka, a zrobiliśmy to jak miała ok 1,5 miesiąca.Od tamtej
      pory wszystko wygląda tak: jedzenie (ok pół godziny), zabawa (ok godziny), sen
      (od 40 min do 2 godzin).Przywykła do takiego rytmu w ciągu ok tygodnia. Czasami
      zdarza sie, że przed spaniem płacze głośno i jest niespokojna, wtedy dostaje
      pierś i po ok 5 min przysypia przy niej, odkładam ją do leżaczka, trochę pobujam
      i śpi.Cały szereg zdarzeń trwa 2-3 godzinki, taki jej rytm. Czasami są jakieś
      zmiany, np zaraz po jedzeniu jest na tyle senna, że dosypia kolejna godzinkę,
      czasem dojada i nie chce spać tylko dalej sie bawi, ale to wyjątki.Fakt, że
      trzeba ją sporo bujać ale w łóżeczku nie chciała spać w ogóle. Teraz się lepiej
      wysypia, lepiej się najada i ogólnie ma dobry humorek.
      Może po prostu postaraj sie unormować mu dzień, tak, żeby było w nim miejsce na
      sen. Na pewno będzie spał, tylko musicie znaleźć na niego sposób.My dość długo
      szukaliśmy ale się udało (okazało sie m.in., że mała w dzień nie lubi zasypiać
      jak jest totalna cisza, o wiele lepiej jej idzie, kiedy toczy sie rozmowa lub
      jest włączone radio).
      • jonaska Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 12:01
        o właśnie..migotunia, moje maleństwo spało po 10-15 minut, sposobem jest
        polulanie jeszcze 5-10 minut i mały zasypia dalej, spi potem ok 1,5 godz.
        mimo,że po tych 15 minutach wygląda na wyspanego, lulany w wózeczku zasypia
        dalej
    • baragor Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 14:37
      ja nosilam i tulilam na kazde zawolanie az mi rece odpadaly ale teraz mała ma
      prawie 6 miesiecy i potrafi pol dnia bawic sie samam w kojcu. spi 2 razy w
      ciagu dnia po godz albo czasem 2. a dodam ze do 5 miesiaca prawie w ogloe nie
      spala w dzien.mysle ze dziecko ktore wie ze moze liczyc na mame czy tate ze jak
      zaplacze to zaraz sie zjawi czuje sie bezpiecznie. o lece bo wlasnie placze smile))
      • elfik31 Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 17:18
        ja tez nosiłam i lulałam na każde zawołanie, a teraz mały ma 8 i pół miesiąca i
        sekundy sam nie usiedzi, na spacerze tylko na rękach, w wózku absolutnie nie,
        bawi się tylko jak siedze obok niego na dywanie, gdy coś próbuje ugotować to
        stoi przy mnie w kuchni, trzymając się moich spodni i ryczyyyy, podobnie jak
        ide do toalety, ja się kąpie to stoi pod kabiną prysznicową i wali w szybę
        rękami i ryczy. Jeśli uchylę drzwi to usiłuje sie wedrzec do srodka do
        brodzika. Koszmar. chyba rozpieściłam dziecko tym noszeniem i skakaniem koło
        niego.
    • lilacz Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 19:12
      Dobry temat dla mnie na dziś , bo jakąs godzinę temu mały doprowadził mnie do
      płaczu.Od rana do wieczora zajmuję sie nim sama ,mąż wraca z pracy ale tylko
      chwilke ma dla małego, bo go kapiemy i idzie spać.Dzis już było dla mnie dość
      tego marudzenia, ciągłego płaczu.Kocham mojego maluszka najbardziej na świecie i
      nieba bym mu przychyliła.Dziś było dla mnie już za dużo.Mały jest taki od
      narodzin,sama nie wiem czy teraz mniej marudzi niż po urodzeniu, cały czas
      wymaga zainteresowania i raczej dostaje je ode mnie:nosze ,przytulam bawię
      sie,choć czasem i tak mało.Taki już jego urok.życzę cierpliwości.Acha dodam,że
      jestem za reagowaniem
    • migotunia Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 20:09
      Bylam dzis na kontrolnej wizycie u pediatry. Moj synek jest zdrowy jak rydz,
      jest bystrym i zywym dzieckiem - taki jego urok.
      Moj synek nigdy nie zostaje zostawiony sam sobie gdy placze, ani gdy nie
      placze. Wie doskonale ze jest kochany, lubi sie do nas tulic, gaworzyc, patrzec
      na nas, sluchac gdy do niego mowimy i nam "odpowiadac".
      Problem w tym, ze czasem naprawde rece mi opadaja gdy zaczyna wrzeszczec bo cos
      jest nie po jego mysli. Ja wiem, ze to smiesznie brzmi iz 2-miesieczne dziecko
      chce do czegos zmusic rodzicow ale moj synek rozwija sie duzo szybciej niz
      wiekszosc dzieci w jego wieku (nawet lekarz to przyznal). Czasem nie mam sily
      brac go na rece i nosic - boli mnie kregoslup, maly wazy ponad 5 kg. Tym
      bardziej, ze wiem iz nic mu nie dolega - nie boli, jest nakarmiony, przebrany.
      Wrzeszczy gdy cos mu nie pasuje - dzis np. chcielismy sie polozyc z nim na
      naszym lozku i tam sobie z nim "pogaworzyc". Gdy tylko go polozylismy, ryk
      niesamowity jakby ktos mu nie wiadomo jaka krzywde robil. Po podniesieniu w
      sekundzie spokoj - niech wiec ktos mi to wytlumaczy, czego mu brakuje? Przeciez
      nie bede caly dzien nosic go na rekach, juz i tak padam, jestem zmeczona,
      niewyspana. On wrzesczy (to nie jest placz) tylko wtedy gdy chce czegos. Gdy
      dostanie, zaraz jest cisza. To jest naprawde meczace.
      • uczula Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 21:32
        no to widac charakterek juz od malego ma smile
        wie czego chce.
        A tak po prawdzie - dzieci w tym wieku wymagaja wszystkiego co stale.
        Stale pory karmienia, to samo miejsce do spania, stale pory kapieli, spaceru
        itp.
        Z zelazna konsekwencja - wiec akurat kladzenie go do spania w nowym miejscu
        nawet tylko do pogaworzenia - to chyba za wczesniej jeszcze...nawet jezeli sie
        szybko rozwija...
        jak tak sobie pomysle to troche przeraza mnie mysl co bedzie dalej? bo przeciez
        6 miesiecznego bobasa juz nie przemozesz niczym, ani nie zabujasz...
        ciezka sprawa...
      • ebielo Re: Reagowanie na placz 03.07.07, 23:31
        z tym kladzeniem dziecka to moze byc tak; np. przy zabkowaniu 8 lub jego
        pierwszych objawach) jest tak, ze jak polozysz dziecko na plecki zwieksza sie
        bol, bo krew uderza do glowy i zostaje bardzie podraznione miejsce bolace. Moze
        tez tak byc z twoim malym? Skoro sie szybciej rozwija, to moze zaczyna
        zabkowac? Niektore dzieci dostaja pierwsze zeby w wieku 3 miesiecy. Jasne, ze
        to tylko przypuszczenie. Po prostu chcialam dac przyklad, ze czasem nie
        widzimy/ nie rozumiemy powodow dlaczego dzieciak placze.
      • ikabg Re: Reagowanie na placz 04.07.07, 11:31
        Ja stawiam na to, że mu trochę brakuje snu. A próbowaliście po tym jak go
        odkładacie a on zaczyna płakać odwrócić jego uwagę np głośną grzechotką albo
        jakąś melodyjką? Moja też często po odłożeniu zaczyna płakać lub marudzić ale o
        ile nie jest to płacz ze zmęczenia lub głodu, to dość łatwo można odwrócić jej
        uwagę od płaczu jakimś dźwiękiem właśnie (my stosujemy grzechotkę, grzechoczące
        koraliki albo właśnie muzyczkę z telefonu) lub czasem jakąś zabawkę. Po chwili
        marudzenia zaczyna zajmować się swoimi sprawami i zapomina o płaczu, wtedy lubi
        nawet poprzebywać sama i pogadać do zabawek.
    • mamaigiiemilki Re: zgadzam sie z koza w rajtuzach 03.07.07, 22:54
      tak male dzieci(do 6M) nie manipuluja; nie trzeba zaraz brac na rece
      (blizniaczki sa z tych "nie noszonych"), wystarczy usiasc obok pokazac zabawke,
      pospiewac, itp. dziecko chce byc z matka to naturalne, z kazdym miesiacem
      bedzie lepiej, bedzie potrafilo zajac sie soba; a jezeli nie zareagujemy na
      placz, to maluch nauczy sie ze nie warto wolac rodzicow bo i tak nie przyjda i
      ze jest im obojetny...
      • migotunia Re: zgadzam sie z koza w rajtuzach 04.07.07, 07:58
        U mnie nie wystarczy usiasc obok itd - probowalismy wszystkiego -odwrocenie
        uwagi, grzechotanie, spiewanie, mowienie, pokazywanie zabawek, glaskanie - nic
        z tego sad Jesli maly czegos nie chce lub chce to bedzie krzyczec az to
        dostanie - zaznaczam iz to nie jest bynajmniej placz tylko wrzask - robi sie
        czerwony, kopie nogami i macha rekami. Gdy zrobie to, co chce - jest cisza.
        Czasem mam wrazenie ze mam terroryste w domu wink
        W "madrych" poradnikach czytalam ze jak dziecko placze to aby je uspokoic
        trzeba polozyc sie obok, glaskac itd i dziecko sie uspokoi - moje bynajmniej
        nie. On tak moze krzyczec w nieskonczonosc, to strasznie stresuje - ten placz-
        krzyk, buzia czerwona - w koncu robie to, co on chce choc nie mam juz sily.
        Lubi jezdzic samochodem ale jest w miare cicho gdy auto jedzie, gdy sie
        zatrzyma - znowu ryk. Jest spokojny gdy oglada sobie samochod, gdy mu sie
        znudzi zaczyna plakac - zabawki i grzechotki go nie interesuja. On krzyczy wiec
        bywalo ze wyciagalam go z fotelika choc wiem ze to blad i glupota. Nie chce go
        wyciagac ale on tak wrzeszczy ze sie boje iz od tego krzyku boli go glowa, moze
        sobie cos uszkodzic (bo taki krzyk to pewnie tez mu jakos szkodzi - wtedy
        pulsuje mu ciemiaczko a ja zaraz wymiekam), jest caly czerwony a ja sie boje ze
        tym krzykiem moze miec problem z lapaniem powietrza i oddychaniem. Po zabraniu
        go na rece jest rzecz jasna w sekundzie spokoj - oglada sobie samochod z innej
        strony wiec jest ok.
        Mam nadzieje ze ktos mi poradzi jak sie probowac uspokajac mojego malucha bo
        przeciez nie zawsze moge robic to, co on chce - z fotelika w samochodzie nie
        chce go wiecej wyciagac.
        Ponoc dziecko dziedziczy cechy charakteru po rodzicach a my oboje z M jestesmy
        strasznie uparci choc smieszne jest mowic iz dziecko 2 miesieczne jest uparte
        ale mi nic innego nie przychodzi do glowy.
        Bardzo kocham mojego szkraba, uwielbiam gdy sie do mnie przytula, smieje sie,
        gaworzy. Tylko martwia mnie te ataki wrzasku...
        • ikabg Re: zgadzam sie z koza w rajtuzach 04.07.07, 11:44
          A jak wygląda jego dzień? Tak od przebudzenia? Ile ja, ile się bawi, ile śpi? I
          czy jest jakiś schemat tych wydarzeń, czy następują one po sobie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka