driadea Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 10.11.07, 23:11 Nie. Po porodzie wracałyśmy taksówką, miałam dziecko na rękach. Jak teraz to sobie przypominam, to aż mną trzęsie, co też to poporodowe zgąbczenie mózgu potrafi... Odpowiedz Link Zgłoś
el.sylwana Re: Zawsze 15.11.07, 21:13 nie licząc powrotu do domu po porodzie (wiozłam małą na kolanach w gondoli - zawsze w foteliku z zapiętymi pasami. Odpowiedz Link Zgłoś
baska2222 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 12.11.07, 15:35 Taksowki w tym chorym kraju nie maja obowiazku posiadac fotelików dla dzieci. Jakis miesiac temu szukalam korporacji zeby przewiezc moja corke w foteliku. Nie udalo sie. Znalazlam inne rozwiazanie bo nie chcialam wozic dziecka na kolanach. Ale wtedy dostalao mi sie nas forum ze jestem panikara i przesadzam. I ze w taksowce mozna bez fotelika. Odpowiedz Link Zgłoś
sabciass Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 10.11.07, 23:35 No pewnie że zawsze, a gdzie miałabym ją wozić? To tak jak byś zapytała, czy ja zawsze siedzę na fotelu jadąc samochodem. Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiek2 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 10.11.07, 23:44 No wiesz,niektórzy wożą na rękach,bo dzieć za mały na fotelik i w nim "ginie"bo taka kruszynka z niej/niego Pzdr.Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
sabciass Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 10.11.07, 23:46 jak to ginie? Są wkładki dla noworodków, niech sobie nawet ten fotelik będzie sto razy większy niż dzieć, ale tam jest jego miejsce. Zginąć to ono może na tych rękach. Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiek2 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 00:01 sabciass napisała: > jak to ginie? Są wkładki dla noworodków, niech sobie nawet ten > fotelik będzie sto razy większy niż dzieć, ale tam jest jego > miejsce. Zginąć to ono może na tych rękach. Ale ja wiem o tym i inni raczej też,ale własnie słyszy się taki głupi argument. Ech..niektórzy nie zmienią toku myślenia,a szkoda. Pzdr.Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
mariken już wyjaśniam 10.11.07, 23:52 jadę ja sobie dzisiaj w południe do ikei. na światłach zatrzymuje się na pasie obok nowy opel astra. a w samochodzie: prowadzi dumny tatuś, z tyłu siedzi mamusia - oboje tak na oko przed 30-tką - i kurrrrr... mać na kolanach trzyma niemowlaka!!! popukałam się w czoło, koleś się strasznie z tego ucieszył // po południu z kumpelą jedziemy do outletu. stoimy w korku przed wjazdem na parking. patrzę w lusterko wsteczne, a tam w tico jadą dwie laski. i pasażerka na kolanach trzyma niemowlaka, na oko 5-6 miesięcy.... chryste... Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: już wyjaśniam 11.11.07, 00:00 Tez widuje takich kretynow, jakis czas temu przeczytalam na forum, ze jedna kobitka dzwoni na policje i tz tak bede robic, tylko nie wiem, czy oni w ogole cos robia z takim zgloszeniem, bo co w poscig maja uderzyc? Odpowiedz Link Zgłoś
mariken ja już chyba wiem 11.11.07, 00:03 gadałam ze znajomym policjantem. radzi, żeby dzwoniąc na policję powiedzieć, że auto o danym nr rej prowadzi ktoś pijany (jedzie slalomem itd). widać zagrożenie życia dziecka nie jest dla nich problemem w każdym razie od dzisiaj zaczynam akcję Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiek2 Re: już wyjaśniam 11.11.07, 00:05 Niedawno na emamie był wątek w czym przewieżć noworodka ze szpitala. No i okazało się,ze nie mam zrozumienia dla biednej młodej zagubionej mamy,gdyż nieprzychylnie się wyraziłam na temat owej mamy. Po tym jak napisała,że może na RĘKACH jednak mimo iż WIE,że POWINNA w foteliku. Bo właśnie dzieć"ginie"w foteliku,bo kruszynka przeca jest Pzdr.Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
deela Re: już wyjaśniam 11.11.07, 00:37 a przydaloby sie tej genialnej mamusce obejrzec pokaz crashtestow nawet ostatnio z JakiejsTamOkazji pokazywali taki specjalny fotel i jak on sie zachowuje w chwili zderzenia siadalo sie na nim, on sobie jechal z predkoscia 40 km na godzine, czlowiek byl przypiety pasami a nagle buch zatrzymywal sie jak przy zderzeniu a to tylko 40 km na godzine ludzie wypowiadali sie potem ze juz nigdy przenigdy nie pojada bez pasow, takie wrazenie na nich to robilo ale do czego zmierzam zeby pokazac co sie dzieje z DZIDZIĄ wiezioną w słodkich objęciach mamusi w razie wypadku przy predkosci podkreslam ZALEDWIE 40 km na godzine dawali ludziom do trzymania 4l butle z woda, nikt tej butelki nie utrzymal i zawsze ladowala daleko z przodu, ludzie mowili ze to z rak wyrywa, nie ma szans zeby utrzymac i moze dotarloby do wyobrazni jednej z druga ze jej slodka dzidzia moze wyleciec jak pocisk przez przednia szybe i rozplaszczyc sie w urokliwa plame na jezdni? moze by sie idiotka jedna z druga nie pytaly jak noworodka wozic? rece opadają a zreszta moze to przemowiloby im do rozumu? pl.youtube.com/watch?v=oQpxk3YcjR0 Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiek2 Re: już wyjaśniam 11.11.07, 00:39 No wkleiłam jej linki do crasch testów Mam nadziję,ze przemówi to do rozsądku. Odpowiedz Link Zgłoś
martunka77 Re: już wyjaśniam 11.11.07, 12:34 kobieto!!! alez sie podniecilas!!!! juz chyba od kilku dni tym zyjesz??? pamietam ta dyskusje dziewczyna pytala czy sa inne sposoby. i inne forumowiczki pisaly jej o specjalnych gondolach (nie wiedzialam o czyms takim). a ty napadlas na nia. ROZUMIESZ ???? PYTANIE BRZMIALO: jak mozna przewozic dziecko ODPOWIEDZ : w foteliku z wkladka lub w spec. gondoli.KONIEC nikt nie chcial wiezc malucha na rekach, na dachu albo w bagazniku!!! kobieta jest jeszcze niedoswiadczona i nie musi wiedziec o wkladach dla noworodkow, gondolach do auta. PO TO SIE PYTA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
malgosiek2 Re: już wyjaśniam 11.11.07, 15:57 Po pierwsze o dachu to NIE JA pisałam czyli uważniej sledź wątek. po drugie autorka wątku cytuje fragment Jak przewieźć Maluszka ze szpitala do domu? Witam! Wiem, że niezbędny jest fotelik, ale moja Kuleczka waży niespełna 3 kg i jest taka malutka, że prawdopodobnie będzie za mała na fotelik. Czy mogę ją trzymać na rękach lub użyć gondoli z wózka? Pozdrawiam Więc owa mama wyraźnie pisze, czy może na RĘKACH przewieźć. Nie podnieciłam się,bo podniecam się zupełnie czym innym. Tak jestem cięta na przewożenie dzieci/niemowląt na rękach mamy czy kogo innego,bo to głupota i beztroska aż tryska niestety. Pzdr.Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
emikk Re: już wyjaśniam 12.11.07, 09:14 na przyszlosc zastanow sie zanim komus pokazesz kuku.. ja jechalam z dwumiesiecznym dzieckiem na badanie fal mozgowych, przed ktorym to badaniem mala miala zabronione zasnac, ale podczas badania miala zasnac, jesli te dwa warunki nie zostalyby spelnione - badanie byloby niewazne, tak mnie poinformowano. W zwiazku z czym dziecko bylo niewyspane i w foteliku samochodowymn w drodze do szpitala zaczynalo przysypaic, nie pomagalo nie, wlacznie z bolesnym szczypaniem. Skonczylo sie to tak, ze moja siostra prowadzila, a ja wyjelam mala z fotelika i potrzasalam nia lekko zeby nie przysnela, wiec sila rzeczy wieksosc drogi odbyla na moich rekach - tez ktos mi popukal sie w glowe... wiesz jak to na mnie podzialalo? Niewyspana, zdenerwowana, strasznie bojaca sie wynikow badania, z wyrzutami sumienia, ze zaraz bedziemy mialy wypadek (chociaz jechalysmy wolno i b. ostroznie), nastraszona przez lekarzy jade jak na sciecie, robie wszystko zeby dziecko nie zasnelo, bo inaczej cala operacje trzeba bedzie powtarzac - a tu jakas lala puka mi sie w glowe...szkoda gadac... Odpowiedz Link Zgłoś
zebra12 Nie zawsze 11.11.07, 08:10 Cóż ja od urodzenia córeczki używałam fotelika może ze 4-5 razy. Ale to tylko dlatego, że nie jeżdże autem, tylko komunikacją miejską A tak swoją drogą to gdy ja byłam dzieckiem, nie tylko nie było fotelików, ale nawet pasów z tyłu, a te z przodu mogły, acz nie musiały być zapięte... Osobiście uważam, że wogóle jazda samochodem jest ryzykiem więc unikam jak mogę. Często giną całe rodziny z fotelikami A jeśli już jadę to zawsze z fotelikami, pasami i spokojnym kierowcą! Odpowiedz Link Zgłoś
zilka9 A co zrobić gdy płacze? 11.11.07, 08:57 A co zrobić gdy maluch płacze w foteliku aż się zanosząc?Jakoś musimy jeżdzić a on nie zawsze ma chęć siedzieć w foteliku.Często tak jest,że jak bardzo płacze to go wyjmuje i daje cyca.Usypia i wkładam z poworotem do fotela.I co ja mam zrobić?Przecież nie pozwole żeby dziecko aż się zanosiło od płaczu.Mówiąc czasami mam na myśli raz w tygodniu ewentualnie 2.Często Mały zasypia w fotelu ale jak już mówiłam nie zawsze.I co mam go nie wyjmować tylko pozwolić mu krzyczeć...przecież to serce pęka.I proszę nie mówcie,że ludzie wyjmują dziecko z fotelika bo tak im się podoba.Nie!Ja gdy małego muszę wyjąć a jedziemy to mi się serce ściska jaką robię mu krzywdę ale co innego mogę zrobić???? Myślałam może żeby kupić już większy fotelik.Mój Maluch zaczął 7msc,i waży 8.5kg.Zaczyna sztywno siedzieć.Co wy na to?Czy myślicie,że może jakbym kupiła inny fotel to by chętniej w nim jeździł?A i dodam jeszczę,że np.jak stanie samochód to on się prawie od razu budzi np.jak staniemy na długich światłach. Odpowiedz Link Zgłoś
mariken a nie można się zatrzymać?? 11.11.07, 09:14 lepiej pozwolić dziecku zginąć? boże, jak takie wypowiedzi czytam to słabo mi się robi. co do fotelika - 7mies dziecko ważące 8,5 kg jest za małe by je sadzać przodem do kierunku jazdy. www.fotelik.info/ Odpowiedz Link Zgłoś
monikaa13 Re: A co zrobić gdy płacze? 11.11.07, 09:22 nie, no prosze cie, ty tak na serio mowisz, bo jestem w stanie w to nie uwierzyc, a jezeli to prawda to najprostsym rozwiazaniem chyba byloby stanac a nie wyjmowac dziecko z fotelika sory, ale jestes bardzo nieodpowiedzialnym rodzicem, modl sie zeby sie kiedys cos nie stalo, bo jak sie stanie to czy sobie to wybaczysz? Odpowiedz Link Zgłoś
deela zilka9 11.11.07, 17:25 az ktos ci w czasie "cycusiania" wjedzie w dupe i rozplaszczysz niemowlaka na fotelu przed toba czy ty kobieto wyobrazni nie masz za grosz????? glupio sie pytasz co zrobic gdy... normalnie zjezdzasz z drogi wyjmujesz dzieciaka, dajesz mu cyca uspokajasz i DOPIERO jedziesz dalej ja zawsze tak robilam i nawet mi taka kretynska mysl zeby w czasie jazdy wyjmowac dziecko z fotelika nie blysnela a jak ktos baaaardzo inteligentnie zauwazyl gdzies wyzej: kiedys nie bylo fotelikow i.... tylko ze kiedys to w ogole samochodow bylo mniej, samochody byly slabszej mocy i zaden kretyn z predkoscia 100 km na godzine nie wladowal ci sie w dupsko a zreszta kto kiedys mial samochod? malo kto Odpowiedz Link Zgłoś
qrdebela chamskie odzywki na forum dla mlodych mam 03.12.07, 04:18 moi drodzy... a raczej moje drogie mamy... foteliki fotelikami, ale ile chamskich odzywek wzgledem siebie anonimowo stosujecie...przykro czytac, naprawde. i nie do wiary. skad w was tyle wscieklosci, tyle jadu do siebie nawzajem?????? tak niewiele wyrozumialosci czy cierpliwosci w stosunku do niewiedzy i w zwiazku z tym, pytan innych??? ja, powiedzmy, ze jeszcze moge zrozumiec, ze na forach 'politycznych' ludzie zieja z ust ohyda i obrzucaja sie blotem, ALE NA FORUM DLA MATEK CZY MLODYCH MAM???? do tych, ktore tak krytykuja inne matki, ze glupie, ze nieodpowiedzialne, itd..: czemu sluzy wasze ujadanie? wasza agresja wzgledem innych? to obrazanie bez zastanowienia? czy jestescie, mlode mamy, takie doskonale w swoich obowiazkach rodzicielskich?? jakim prawem obrazacie inne? odpowiedzcie przed soba jakimi jestescie matkami, krytycznie, a potem osadzajcie inne. sama jestem 35l. a za moze 2tyg. bede swieza upieczona mama. weszlam na forum po swieze informacje, wprost od 'doswiadczonych mam'. i co tu znajduje? rynsztok inwektyw glownie... rozczarowujace i zenujace. ale coz, zeby zakonczyc politycznym tekstem: takie mamy czasy/rzady, jakie narodu chowanie - parafrazujac. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
yoopi1 Re: A co zrobić gdy płacze? 11.11.07, 22:27 Jak moja córka się zanosiła z płaczu podczas jazdy to zawsze się zatrzymywałam i próbowałam ją pocieszyć. Nigdy nie wyjęłam jej z fotelika podczas jazdy. Nie zaryzykowałabym. Odpowiedz Link Zgłoś
hana_bi zilka9 11.11.07, 23:08 to prowokacja, prawda/ czy rzeczywiście jesteś aż tak GłUPIA??? Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: A co zrobić gdy płacze? 14.11.07, 16:50 Ja bym proponowała jednak zatrzymać się w bezpiecznym miejscu i dopiero wtedy wypinać z fotelika. Bo nie pozwolisz na to, żeby dziecko płakało, ale pozwalasz na to, żeby było o wiele mniej bezpieczne. Bo co zrobisz, gdy akurat ten 1 raz w tygodniu ktoś was wjedzie? Zresztą ostrzejsze hamowanie wystarczy.Wypuścisz dziecko z rąk (i np.wyleci przez przednią szybę albo przywali gdzieś w podłogę) albo przygnieciesz swoim ciężarem do przedniego siedzenia. Mój mąż brał kiedyś udział w stłuczce przy prędkości 40 km/h - i twierdzi, że gdyby nie pasy to kilka osób byłoby w szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
mmmag Re: zawsze. n/t 11.11.07, 09:11 Ja niestety też nie zawsze. Jak wracaliśmy ze szpitala wiozlam Weronike na rękach - urodziła się w styczniu i ubrana w kombinezon, mimo wkładki dla niemowląt zapadała się tak że nie mogła oddychać.A że do domu ze szpitala miałam ok 1,5 km to pojechała na rękach. A poza tym zdażyło mi się ją wyciągnać i dać jej cycka jak np. byliśmy w długiej trasie, nie było się gdzie zatrzymać a Weronika zanosiła się od płaczu. MOże moje dziecko tylko tak wyło w foteliku albo inne mamy mają stalowe nerwy ale ja niestety czasem bylam zmuszona ją wyjąć. Odpowiedz Link Zgłoś
czukczynska Zawsze 11.11.07, 09:22 starsza córa ma 8 lat i bez fotelika nigdzie nie pojedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
yoopi1 Re: zawsze. n/t 11.11.07, 22:31 Żaden rodzic nie ma siły słuchać krzyku swojego dziecka. Niestety są sytuacje gdy trzeba umieć mądrze kochać swoje dziecko. Rodzic, który mądrze kocha swoje dziecko nie wyjmuje go z fotelika podczas jazdy! Ludzie opanujcie się, wystarczy chwila, niewielkie nawet zderzenie, dla tak delikatnego ciałka to prawie pewna śmierć. Włączcie myślenie naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
1mmmm1 Re: zawsze. n/t 12.11.07, 05:40 > A poza tym zdażyło mi się ją wyciągnać i dać jej cycka jak np. > byliśmy w długiej trasie, nie było się gdzie zatrzymać Tzn. że pobocza nie było? Rozumiem, że gdyby Wam się chciało na tej trasie sikać, to byście sikali w fotele, bo nie było gdzie się zatrzymać. Czyżby to była wielokilometrowa autostrada bez żadnego zjazdu? I może jeszcze w Polsce? Odpowiedz Link Zgłoś
orien Re: zawsze. 11.11.07, 10:35 najpierw byla wozona w gondoli, kotra miala specjalne pasy do zapiecia niemowlaka, jak i do przymocowania do sedzenia. do polroku.potem krzeseslko, ale dizecie tego nienawidzilo. wiec i podroze byly graniczone ze wzgledu na wrzaski. po ukonczeniu roku i osoagnieciu wagi odpowiedniej przeszla do krzeselka twarza do przodu i jest szczesliwa. my tez nigdy nie wozlam jej bez krzeselka. jak sie nie dalo jechac, wozek i spacer byl. albo autobus. Odpowiedz Link Zgłoś
edzia.79 Re: zawsze. 11.11.07, 10:50 od pierwszych dni tylko w foteliku,to samo sie tyczy starszaka Odpowiedz Link Zgłoś
mama.toli Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 10:51 Ja co prawda dopiero będę wozić moją coreczkę, bo dopiero się urodzi, ale nie wyobrażam sobie wieżć ją bez fotelika albo wyjmować w czasie jazdy. Jak będzie płakać to się zatrzymam spróbuję opanować sytuację i będę stać do skutku. Dlatego też kupiłam fotelik z najlpeszymi wynikami testów zderzeniowych i odkąd jestem w ciąży - nie pozwalam ruszyć mężowi, zanim nie zapnę pasów łącznie z pasem pod brzuszkiem w adaptorze ciążowym. No i ostatnio też się złapałam na tym, że nigdy siedząc z tyłu w taksówkach nie zapinałam pasów. A teraz z maluszkiem w brzuchu nie wyobrażam sobie, żeby nie zapiąć... Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 11:23 Zawsze zżymałam się na takie dziewczyny, które woziły dziecko bez fotelika, ale... chyba wczoraj na mnie przyszedł czas. Wyjęłam synka zfotelika i ze 3 km jechał na moich kolanach. Dostał fotelikowej schizy i koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 12:06 ZAWSZE. zdarzało mi się jechać prawie 100 km "na sygnale" bo dziecię wyło, a nie było jak się zatrzymać, autostrada w budowie, zero parkingów. głaskałam, zagadywałam, próbowałam dać smoczek, zabawiałam, ale o wyjęciu nie było mowy. strasznie płakał - ale ŻYJE! zdarzało mi się wracać do domu autobusem/piechotą podczas paskudnej pogody, choć proponowano mi podrzucenie do domu samochodem, ale bez fotelika. zmokliśmy, zmarzliśmy, ale moje dziecko ŻYJE! ZAWSZE jeździ w foteliku. może niektóre z was sobie myślą że wypadki zdarzają się tylko w telewizji, czyta się o nich w gazetach, ale "nam się to nie przydarzy", "my jeździmy ostrożnie", "mamy niedaleko". BZDURA! niespełna dwuletnie dziecko moich bliskich znajomych zginęło w wypadku, bo mamusia podczas spokojnej jazdy po mieście, wyjęła go "na chwilkę" z fotelika "bo płakał". i właśnie wtedy zderzyli się czołowo z pijanym kierowcą, który wjechał pod prąd w ulicę jednokierunkową... nieprawdopodobne, a jednak się zdarzyło!!! tatuś wyszedł z wypadku z rozbitą głową, mamusia z popękanymi żebrami (pasy), a dziecko wyleciało przez przednią szybę!!! zginęło na miejscu! zastanówcie się - lepiej posłuchać jak wasze dziecko zanosi się płaczem, czy płakać na jego pogrzebie??? ps. dopuszczam jazdę bez fotelika w naprawdę krytycznej sytuacji - np. jakiś wypadek i muszę gnać karetce naprzeciw bo liczy się każda sekunda, a nie mam fotelika pod ręką. ale nie mieści mi się w głowie, że można narażać życie swojego dziecka "bo płacze", albo komuś nie chce się się wracać piechotą i prosi babcię żeby podrzuciła... Odpowiedz Link Zgłoś
ewa-krystyna Re: dokładnie. podpisuję się obiema rękami!! nt 11.11.07, 15:41 zgadzam sie w 100%.... dlatego tez bedziemy miec fotelik w domu do naszego auta i na poczatku dodatkowa baze do auta dziadkow zainstalowana u nich na stale,a jak maluch wyrosnie z pierwszego fotelika dostanie kolejne dwa: jeden u nas rodzicow a drugi u dziadkow w samochodzie... a propos kiedys jezdzilismy bez pasow o fotelikach dla dzieci juz nie wspomne... tez tak czasami mysle,ale od razu reflektuje sie: kiedys nie bylo tylu samochodow,autostrad ( chociaz w Polsce to chyba nie ma prawdziwej autostrady,bo to co widzialam dwa lata temu bedac w Polsce to raczej nie bylo autostrada...) jak i ludzie maja mniejsza wyobraznie prowadzac z mysla jakie teraz sa super bezpieczne samochody... Odpowiedz Link Zgłoś
lulu.1 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 12:13 Zawsze!Jak synek byl maly to podkladalam pieluszkę pod wkladkę dla niemowlaków po to, by się nie zapadal w foteliku i bylo mu wygodniej.Zdarza się, ze Miki wyje w foteliku, bo drażni go niezbyt swobodna pozycja i niemożność machania rączkami i nóżkami, ale jestem na to przygotowana i zawsze mam jakąś zabawkę, cokolwiek co może go zainteresować.Nigdy nie pozwolilam sobie na to, aby w trakcie jazdy wyjąć dziecko i je nakarmić lub uspokajać. Na szczęscie mój mąż też rygorystycznie tego przestrzega, bo w jego firmie organizują profesjonalne szkolenia dla kierowców i mial parę pokazowych filmów z crashtestów, czy wypadków samochodowych.Ja tego nie potrzebuję, bo mam specyficzną pracę i bywam nie tylko na miejscu śmiertelnego wypadku drogowego/kolejowego,ale i na sekcjach zwlok ofiar.Wierzcie mi nie ma nic gorszego niż sekcja dziecka...Znajomi medycy z zakladu medycyny sądowej cierpliwie i wyczerpująco wyjaśnili mi mechanizm śmierci dziecka jadącego nawet w foteliku, ale przodem do kierunku jazdy, bo co się dzieje z dzieckiem na rękach doroslego to wiecie. Maluch jadący przodem do kierunku jazdy w trakcie hamowania-niekoniecznie gwaltownego z dużej prędkości-nie jest w stanie samodzielnie utrzymać glówki, co wynika z dysproporcji w budowie ciala, dzieciaczki mają większą glówkę niz reszta ciala. Następuje pęknięcie podstawy czaszki, glówka jest odrywana od kręgoslupa i nie ma już ŻADNEGO ratunku, następuje śmierć na miejscu.Dorośli zazwyczaj otrzepują się wygrażając przyczynie hamowania by po chwili zorientować się, że dziecko nie żyje,choć wylgąda jakby zasnęlo, tylko glówka mu opada.. Dlatego tak dlugo jak tylko się da woźcie dzieci tylem do kierunku jazdy,zawsze w fotelikach!To od naszego rozsadku zależy ich bezpieczenstwo, mają tylko nas.Natomiast co do telefonów na Policję..teoretycznie za każdym takim zgloszeniem tj. przewożenia maleńkiego dziecka bez fotelika oficer dyżurny przyjmujący zgloszenie powinien wyslać patrol, bo takie zachowanie stanowi wykroczenie i jest karalne, ale..No wlaśnie czasem im się nie chce,czasem są zajęci,bez humoru itd.Dlatego faktycznie gdybyście dzwonily zglaszajcie, że delikwent jedzie wężykiem i jest wedlug Waszej oceny w sztok pijany, a w dodatku w samochodzie jest dziecko i to bez fotelika.Zawsze potem możecie twierdzić, że tak po prostu widzialyście,może kierujący wymijal coś na jezdni, a tego nie zauważylyście i tyle. Jednak na zgloszenie do pijanego Policja prędzej przyjedzie bo: po pierwsze i najwazniejsze z punktu widzenia Policji- to jest przestępstwo latwe do wykrycia i przeprowadzenia prostego dochodzenia (w statystyce wykrywalnosć rośnie aż milo)zakończonego potem uproszczonym aktem oskarżenia, po drugie zawsze taki pijany pajac stwarza duże zagrożenie i w razie wypadku niepodjęcie dzialania przez Policję skutkuje dla nich postępowaniem co najmniej dyscyplinarnym. Na koniec -nie zamierzalam tu na forum ujawniac moich zawodowych doświadczeń, ale jeśli to będzie przestrogą chociaż dla jednej osoby, albo choć jedna z Was zadzwoni na Policję w razie potrzeby, to już będzie sukcesem.Serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
exylia Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 12:20 Prawie zawsze, bo były i są wyjątki. Moje dziecko jest po operacji biodra i jest w gipsie od piersi po stopy. W gipsie może tylko leżeć, ewentualnie "siedzieć" na moich kolanach, posadzona na patyku łączącym zagipsowane nóżki. Tak też ją przewoziliśmy ze szpitala do domu, tak też jechała na kontrolę rany pooperacyjnej i tak też pojedzie po raz trzeci i mam nadzieję ostatni do szpitala na zdjęcie gipsu. Po zdjęciu gipsu wróci do domu już w foteliku. Kiedy była niemowlakiem też miała gips (od piersi po stópki), założony w pozycji żabki i także nie mieściła się w foteliku. Też była wożona na kolanach ze szpitala, na kontrolę i znów do szpitala. Poza tym w żadnej innej sytuacji nie wyobrażam sobie wozić ją samochodem nie w foteliku. Odpowiedz Link Zgłoś
b.bujak nie.... w taksówkach 11.11.07, 13:07 to jeden z polskich paradoksów, że w taksówce można przewozić dziecko bez fotelika.... przyznam, że zdarzyło mi się parę razy podjechać gdzieś taksówką z dzieckiem - jako mniejsze zło sadzam syna na kolanach i przypinamy się razem pasem; wiem, ze w większych miastach niektóre korporacje taksowkarskie dysponują fotelikami - my mieszkamy jednak w małym miasteczku i tu nie ma takiej opcji Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: nie.... w taksówkach 11.11.07, 14:26 A nie boisz się przypinać się razem z dzieckiem pasem? Może lepiej jest "zapakować" sobie dziecko np. pod polar, nie wiem. No, tylko trzeba mieć akurat na sobie taki wielki... Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: nie.... w taksówkach 11.11.07, 14:34 mniemanologia napisała: > A nie boisz się przypinać się razem z dzieckiem pasem? > Może lepiej jest "zapakować" sobie dziecko np. pod polar, nie wiem. Kiedys gdzieś, chyba na stronach fotelik info, czytałam jaki jest nabezpieczniejszy sposób na przewiezienie dziecka np, w taksówce, gdy nie ma fotelika. Absolutnie nie można się razem z nim przypinać pasem, bo się je po prostu zmiażdży w razie uderzenia. Trzeba postawić dziecko na podłodze między siedzeniem przednim a tylnym, tyłem do kierunku jazdy, wciśnięte w przednie siedzenie, między własnymi nogami i samą zapiąć się pasem. Mam nadzieję, że w miarę obrazowo to opisałam, tam były zdjęcia ale nie mam linka Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: nie.... w taksówkach 11.11.07, 14:29 ALka zawsze jeździ w foteliku, również w taksówce, albo zamawiam taką która fotelikiem dysponuje albo jedziemy autobusem. Raz jeden jechała na moich rękach, w nocy jechaliśmy do szpitala, miała nieżyt żołądka i całą drogę wymiotowała, jak leżała w nosidle to krztusiła się tymi wymiocinami, więc musiałam ją wyjąć. Odpowiedz Link Zgłoś
nataliak9 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 17:10 z wyjatkiem powrotu ze szpitala (b.blisko) to zawsze. jak wyła to stawalismy, nawet na autostradach mozna znalezc parkingi, stacje itp. Odpowiedz Link Zgłoś
klarisa Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 18:19 Zawszę jeżdżę z Małym w foteliku, nie wsiadłabym do samochodu beż fotelika. W ciąży jeździłam zapięta pasami zawsze, a jeździłam samochodem do końca ciąży. 23 października stając na światłach facet wjechał mi w tył samochodu jechałam wtedy z Aleksem. Mały miał wtedy półtora miesiąca i naprawdę to nie było mocne uderzenie, ale jak bym go trzymała na rękach to bym go nie utrzymała i była by tragedia. A facet ja we mnie wjechał to może miał prędkość 30 km. Dziecko w foteliku jest zabezpieczone i nic innego go tak nie ochroni. Mojemu synkowi nic się nie stało, tylko się przestraszył. Wożenie dziecka nawet 1,5 km bez zabezpieczenia to lekkomyślność i nieodpowiedzialność. Nigdy nie wiadomo jakiego idiotę za kierownicą się po drodze spotka. Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 18:33 b.bujak nie wolno sie przypinac z dzieckiem, jezeli to male dziecko to wsadza sie je miedzy nogi sciska i glowe trzyma przy fotelu z przodu, to najlepszy sposob na przewozenie w taksowkach. Ja jestem po wypadku, jechalismy z dzieckiem i jak czytam, ze ktos w trasie wyjmuje dziecko na cycka, to bym w mordke dala takiej mamie - mojemu dziecku nic sie nie stalo dzieki fotelikowi, ratownicy od razu orzekli ze byla idealnie zapieta i ulozona, bo nie miala nawet sladow po przycisnieciu pasami, tylko przegryziony jezyk. Dodam dla beztroskich mamusiek, ze tez bylismy na trasie, jechalismy wolno i ostroznie, ale jakis babsztyl nas po prostu "nie zauwazyl" Odpowiedz Link Zgłoś
b.bujak Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 19:03 racja - czytałam już kiedyś o tym sposobie przewożenia dzieci w taksówkach; nie miałam jednak jeszcze konieczności wypróbowania mam dwie alternatywy ( czyt. foteliki dla młodego - jeden w aucie męża, drugi w aucie teścia, więc potrzeba korzystania z taksówki wynikła w całym 3 letnim zyciu Marka dosłownie kilka razy.... przedziwne w tym wszystkim jest to, że nie ma ustawowego obowiązku przewożenia dzieci w taksowce w foteliku!! Odpowiedz Link Zgłoś
awonas Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach? 11.11.07, 20:14 Dobrze byłoby aby istniał przepis nakazujący jazdę dziecka w foteliku taksówką. Raz tylko jechałam z synkiem taksówką. Był w foteliku. Kierowca nie dał mi nawet czasu na zapięcie pasów wokół fotelika i ruszył. Sam oczywiście nie był przypięty pasami. Odpowiedz Link Zgłoś
deela Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach? 11.11.07, 21:28 taksowkarze nie musza byc przypieci pasami tak samo jak egzaminatorzy kursy jazdy zdziwiona? Odpowiedz Link Zgłoś
aurinko Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 20:21 W samochodzie ZAWSZE wozimy dziecko w foteliku, nawet jeśli jedziemy taksówką. Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 Ja nie zawsze 11.11.07, 21:47 Gdy wracaliśmy ze szpitala, oczywiście miałam fotelik. Choć lekarze nie pozwalali mi go użyć bo mały miał problemy ze stawami i mógł być przewożony tylko ewentualnie w gondoli. Bałam się na rękach a gondoli do samochodu nie miałam więc musiałam w foteliku. Teraz nie zawsze go używam. Gdy jedziemy do teściów to najczęściej jedzie bez fotelika. To zaledwie 1 km i po polnej drodze. Mam dziwną sytuacje bo musiałabym mieć 3 foteliki w domu do każdego z samochodów. Mąż rano bierze auto do pracy, np potrzebuje busa i nie ma czasu wypakować fotelika to mi zostaje samochód bez. Nie mam zamiaru kupować zwykłych fotelików, tylko tak żeby były, bo te tanie to są strasznie tandetne a nie stać mnie na trzy foteliki które moim zdaniem są bezpieczne. Wiktor jak był mały to nie było mowy o jeździe bez. Teraz ma prawie rok i jak pisałam czasem nam się to zdarza ale tylko po naszej miejscowości (do babci i na zakupy). Ostatnio był program na discovery o fotelikach (nie pamiętam dokładnie kiedy, ale leciał późno). Mówili że foteliki ratują życie dziecku w 90 % tylko wtedy gdy do wypadku dochodzi przy prędkości 40 km/h. Kto tyle jeździ? Ja napewno nie. Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: Ja nie zawsze 11.11.07, 22:15 Nie dosc, ze kretynka jestes, to jeszcze szafujesz zyciem dziecka, to ze je urodzilas, nie oznacza, ze mozesz z nim robic co chcesz. I nie rozpoczynaj lepiej dyskusji dziewczynko, bo juz pokazalas swoj poziom dojrzalosci. Odpowiedz Link Zgłoś
mariken no jasne 11.11.07, 22:33 bo to jest przecież mega problem - wyjąć fotelik z jednego auta i włożyć do drugiego... poza tym - byłam kilka lat temu świadkiem, jak po _polnej_drodze_ dosłownie znikąd pojawiło się pędzące w tumanach kurzu, 120km/h, auto. i w tym momencie już by twojego dziecka nie było - no, ale to przecież tylko 1 kilometr... dziecko w jakimkolwiek foteliku jest bezpieczniejsze niż bez niego! gratuluję zidiocenia. Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 Re: no jasne 12.11.07, 00:07 Dla mnie to duży problem, bo gdy mąż zabiera mi samochód i jest 100 km ode mnie to skąd mam wziąć fotelik? Oczywiście nie zawsze tak jest ale się zdarza. Po co w takim razie zakładać taki wątek? Po to żeby jechać na innych? Autorka się pytała to jej odpowiedziałam! I nie obchodzi mnie co o mnie myślisz. Oczywiście jestem za jazda w foteliku, ale czasem jeżdżę bez. Odpowiedz Link Zgłoś
lulu.1 Re: Ja nie zawsze 11.11.07, 22:48 Dziwne, że ryzykujesz życiem dziecka.Na polnych drogach zdarzają się najglupsze wypadki i to często śmiertelne, przyklad z mojego podwórka - pijany dziadek na rowerze, który zajedzie Ci drogę i chcąc uniknąc potrącenia uderzysz w drzewo, slup, przystanek autobusowy, inny pojazd jadący/stojący..Na wiejskich/polnych/bocznych drogach są tabuny pijanych rowerzystów..Otóż my wypinamy fotelik bardzo często,w sumie zawsze gdyż oboje z mężem dysponujemy tylko jednym autem, a zdarza mi się korzystać z samochodu mojej mamy. Miki musi jechać bezpieczny, nie ma znaczenia, że któremuś z nas się nie chce wypinać fotelika, a potem montować go od nowa,albo jedziemy niedaleko. Gdy Twój mąż wychodzi rano i się spieszy, niech wychodzi wcześniej.Proste.Wiem, że pomyślisz, że jestem zlośliwa, to prawda jestem, ale gdybyś widziala to co ja w mojej pracy przestalabyś wypisywać takie glupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 Re: Ja nie zawsze 12.11.07, 00:12 Dla mnie to nie problem wypiąć fotelik, dla mojego męża też nie. Ale gdy on jedzie do pracy, to czasem nie wie że ja gdzieś jadę, nieraz wypadnie mi to w ostatnim momencie. Wiem że będę potępiana, ale taka jest prawda.Gdyby się coś stało pluła bym sobie w twarz, tak samo gdybym piła w ciąży wino (ale nie piłam). Wiem że to głupi argument, ale moja mam jak mnie urodziła to nie słyszała o foteliku i jakoś żyję. Wypadku ze mną nie miała. Gdybym nie była za jazda w foteliku, nie kupowałabym wg. mnie najbezpieczniejszego modelu, tym bardziej że dużo podróżujemy. Tak apro po dobrze że do samolotu nie wymyślili fotelików. W końcu pasy są tak głównie po to żeby móc zidentyfikować zwłoki. Odpowiedz Link Zgłoś
exylia Re: Ja nie zawsze 12.11.07, 09:26 nataliam2 napisała: Nie mam zamiaru kupować zwykłych fotelików, tylko tak żeby były, bo te tanie to są strasznie tandetne a nie stać mnie na trzy foteliki które moim zdaniem są bezpieczne. Nie wiedziałam, że kiedyś to napiszę, ale musi być w końcu ten pierwszy raz. PUKNIJ się w głowę dziewczyno. W najbardziej tandetnym foteliku Twoje dziecko będzie bezpieczniejsze niż na Twoich rękach. I nie pisz, że to zaledwie 1 km i polna droga. A o zasadzie ograniczonego zaufania na drogach słyszałaś? Matko, gdzie się takie rodzą? Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 Re: Ja nie zawsze 12.11.07, 13:28 Gdzie się takie rodzą, w pomorskim. Wiem że jazda bez fotelika jest zła, ale mam gdzieś Twoje zdanie. Zapewniam Cię że jeżeli nie daj Boże doszło by do zderzenia z innym pojazdem np. tico, maluch czy matiz. Dziecko zapięte w foteliku w innym samochodzie miało by mniejsze szanse na przeżycie niż moje dziecko. Nie trzymam swojego dziecka na rękach, niby jak miałabym to zrobić prowadząc. Syn siedzi z tyłu gdzie poduszki powietrzne są tylko boczne i zapięty jest pasami ze specjalnym przejściem dla małych osób. Nie mam zamiaru wydawać kasy na tandetne gówna. A jeśli ta droga zdawała by mi się za wąska to pojechałabym polem. Mój samochód mi na to pozwala, a tam raczej nic mi nie grozi, i mojemu dziecku tez nie. Tak apro po, nie raz złapała mnie policja i co...... i nic. Odpowiedz Link Zgłoś
deela Re: Ja nie zawsze 14.11.07, 22:17 jesu cale szczescie ze nie jezdzisz po tych samych drogach co ja bo bym cie chyba zatlukla za glupote...... tylko zebys potem nie plakala "dzidzia mi wyleciala przez przednia szybe" %&&^*$&^%R(^&%^&$(^&%&^%^&$*^%#%$#^%(%^()&*%^*( <tu umieszczam slowa powszechnie uznawane za obrazliwe> Odpowiedz Link Zgłoś
lukrecja34 Re: Ja nie zawsze 04.12.07, 09:40 najważniejsze,że stać ją na 3 samochody Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Ja nie zawsze 14.11.07, 16:53 nataliam2 napisała: >Mówili że foteliki ratują życie dziecku w 90 % tylko wtedy > gdy do wypadku dochodzi przy prędkości 40 km/h. Kto tyle jeździ? Jest to dosyć prawdopodobna prędkość przy stłuczce na nieco przykorkowanej ulicy Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 Re: Ja nie zawsze 14.11.07, 19:10 Tu się z Tobą zgodzę. Na zakorkowanej ulicy może tak. Ja mieszkam na "wygwizdowie", tak nazywam moją wieś a tu korków nie ma, raczej nigdy nie widziałam. Jak jadę gdzieś dalej to oczywiście zapinam dziecko w fotelik. Na szczęście nie miałam nigdy wypadku (szybko jeżdżę, ale po dobrej trasie np. obwodnica), stłuczka mi się zdarzyła ale nie z mojej winy. Nie długo wybieram sie na wakacje do Chorwacji samochodem. Mój syn siedzi w foteliku i nigdy go nie wyciągam, nawet nie pamiętam by kiedykolwiek się tego domagał. Odpowiedz Link Zgłoś
deela a swoja droga to ci gratuluje logiki natalko 14.11.07, 22:21 kupilas wg siebie najleszy fotelik a teraz go nie uzywasz glupota nie wybiera widze Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 deela czytaj ze zrozumieniem 15.11.07, 00:45 Nie wg mnie, tylko wszystkich. Naprawdę jest super, czasem go nie używam bo jak pisałam wcześniej mąż zabiera auto w biegu. Poza tym jak wcześniej pisałam nie wyleci przez przednią szybę bo niby jak, skoro jest zapięty i siedzi z tyłu. Kiedyś nie było fotelików i jakoś żyjemy. Co mają powiedzieć ludzie których nie stać na fotelik, nawet tandetny a takich jest nie mało. Po co ten temat skoro nie można powiedzieć prawdy i jest się od razu krytykowanym. Moja sprawa jak jeżdżę, moja i mojej rodziny. Na długie trasy ok, ale nie kawałek. Wiem że można powiedzieć że czasem różnie, tylko jak na pustkowiu? Moja znajoma np. wkłada dzidzię do fotelika ale jej nie zapina, robi to dla świętego spokoju. Mojej siostrze np nie wiadomo jak odpadła rączka od nosidełka tego dla niemowlaków i mała spadła na beton. Na szczęście nic się nie stało. Dodam że fotelik był nowy. Jak bym tak na wszystko patrzała zakładałabym małemu kask na głowę żeby czasami mu cegła na nią nie spadła. Jeśli jestem w 100% pewna że małemu nic nie grozi, jadę bez fotelika. Daj mi swoje namiary to za 10 lat napiszę do Ciebie czy żyjemy. Odpowiedz Link Zgłoś
lulu.1 Re: deela czytaj ze zrozumieniem 15.11.07, 10:14 Twój ostatni post cechuje lekki brak logiki.Jeśli kogoś nie stać na najbardziej tandetny fotelik samochodowy, to raczej nie stać go na samochód, więc nie ma problemu,zaś jeśli takowy posiada to z niego nie krzysta zważywszy na ceny paliwa w naszym kraju (uwzględniam nawet ceny gazu).Owszem kiedy bylyśmy male nie bylo fotelików,ale bylo kilkakrotnie mniej samochodów,byly dużo gorsze i inny bylu ruch na drodze.Tragedie się zdarzaly,w rodzinie mojego męża dziecko zginęlo w wypadku drogowym (20 lat temu kiedy nie bylo fotelików), bo wypadlo przez przednią szybę.Jeśli zapinasz dziecko w pasy dla doroslych na tylnym siedzeniu i cieszysz się jeszcze ze są z tylu poduszki powietrzne to gratuluję zarówno braku wiedzy, jak i wyobraźni.Wiesz może co to jest śmierć odruchowa?W jakim mechaniźmie do niej dochodzi?Jak jeszcze nie wiesz a wozisz dziecko w opisany przez siebie sposób to się moze zainteresuj...Nie musi bowiem dojść do kolizji, wystarczy nagle hamowanie z prędkosci 40 km/h, a przeciez to żadna prędkość przy lepszym samochodzie,a zdaje się takim dysponujesz wnosząc po Twoim poście.Ja osobiście nie odbieram pisanych na tym forum postów cudze dziecko-cudza sprawa..Żal każdego malucha, a tego którego naraża bezmyślny rodzic zal tym bardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 Re: deela czytaj ze zrozumieniem 15.11.07, 11:39 Gdzie ty ty nie widzisz logiki, chyba nigdy nie miałaś zajęć z tego przedmiotu. Ja mogę pochwalić się 5 ( przefaksować Ci dyplom? ) Moja kuzynka jest dość uboga, na Twoje nieszczęście posiada samochód który jej mężowi jest niezbędny do pracy. Gdyby nie to nie miałaby nawet za co chleba kupić. U nas też samochód jest narzędziem pracy, nie ma auta nie ma kasy. Wiele jest takich rodzin, gdzie mężowie jeżdzą nim tylko do pracy w nagłych sytuacjach, np. do lekarza. Poza tym jak pisałam wcześniej poduszki są tylko boczne, a mały jest zapięty pasami ale nie dla dorosłych, tylko z przekładką, która jest jeszcze po mnie gdy byłam mała. Mi żal tych maluchów które są brudna, głodne a rodzice piją, biją lub udają nader inteligentnych niż są a i tacy się zdarzają. Robię jak uważam i nie znoszę wypieszczonych i wylizanych dzieci, które w życiu nie będą sobie umiały poradzić. Będę się powtarzać, ale po co zakładać taki wątek? Nie mozna powiedzieć własnego zdania, bo mamuśki które uważają inaczej zaraz Cię zakrzyczą. Może gdybym dostała 20 mandatów za jazdę bez fotelika, robiłabym sobie coś z tego. Ale skoro jak pan policjant powiedział 20% dzieci jeżdzi w fotelikach, reszta bez to u mnie to chyba normalne. Nie ja pierwsza i nie ostatnia. Co do hamowania, nie raz robię to ze 200 np do 50 km/h i jakoś żyjemy. Odpowiedz Link Zgłoś
deela natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 15.11.07, 11:55 nawet tak krotkiej wypowiedzi jak moja nie jestes w stanie zrozumiec tylko sie zawzielas i gdakasz ciagle to samo nie ma czegos takiego jak "czasem nie uzywam" fotelika, fotelika uzywa siue zawsze, skoro zdroworozsadkowe argumenty o ciebie nie przemawiaja to wiedz ze zwyczajnie lamiesz prawo jak przez przednia szybe wyleci? normalnie moze sie z pasow wyslizgnac, nie sadzisz ze pasy nie sa przystosowane dla neimowlakow? a zreszta fotelik chroni szyje kregoslup w sposob w jaki siedzisko samochodowe tego nie robi, nawet w pasach moze go tak szarpnac ze sobie uszkodzi kregi szyjne jak to kogos nie stac na fotelik???? ja kupilam za 130 zl sprawdza sie swietnie i MUSIAL byc, nie obchodzi mnie czy uwazasz czy to tandeta czy nie, on juz mi sie sprawdzil i tyle, a jak kogos nie stac na fotelik to chyba go nie stac tez na najmarniejszy samochod? Moja sprawa jak > jeżdżę, moja i mojej rodziny. w dupie nie twoja, lamiesz prawo cwiercinteligentko, rozumiesz czy nie, tylko uwazaj ja mam wredna nature i jak widze na drodze jakis debili z dzieciakiem nie w foteliku to dzwonie na policje mam nadzieje ze ty tez doczekasz sie solidnego mandatu > Jeśli jestem w 100% pewna że małemu nic nie grozi, jadę bez fotelika. tak? a jak ja jechalam kiedys z mezem polna droga pusto, gole pole a w polowie tej drogi krzyz, trzy osoby zginely... jak? nie chce wiedziec.... moim zdaniem jestes skrajnienieodpowiedzialna a poza tym skoro to tlyko kilometr to czemu pani nie ruszy dupki i nie pojdzie na maly spacerek? koncze z toba dyskusje jestes tak betonowa ze do ciebie nic nie dotrze mam nadzieje ze twoje dziecko nie przyplaci twojej glupoty zyciem albo kalectwem Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 Re: natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 15.11.07, 12:33 Ty jak zwykle jak nie masz argumentów to kończysz dyskusję. Nie zapłacę mandatu, a policja w naszym kraju jest jaka jest.... z czego ja sie cieszę. Są takie sytuacje kiedy nie mogę się przejść bo nie mam czasu. Zrozum to w końcu że różne są przypadki. Np. dzwoni do mnie młodsza siostra że mama zemdlała, nie wie co robić, nie może znaleźć jej leków i co ja mam zostać w domu, i powiedzieć jej sorry ale nie mam fotelika, niech mama tak sobie leży??? Nie mówię że jeżdzę bez fotelika zawsze ale niekiedy muszę. Zajmijmy się lepiej dziećmi które mają w życiu piekło, dziećmi głodnymi itd. Te osoby o których piszesz może szły piechotą i ktoś je potracił, lepiej się dowiedz. Nie sądzę żeby w tym miejscu o którym piszesz jakieś dziecko wypadło przez przednią szybę. Moge Ci teraz tylko obiecać że do mamy nie będę jeździć już drogą tylko prosto przez pole. Mam nadzieje że o żadne druty wysokiego napięcia nie zachaczę. Odpowiedz Link Zgłoś
deela Re: natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 15.11.07, 13:32 koncze dyskusje bo nie bede sto razy tego samego powtarzac a widze ze ty tez nie masz nic madrego do powiedzenia Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 16.11.07, 17:42 No przez szybe moze nie wypadnie, ale jak chcesz miec np. kaleke do konca zycia, to powodzenia....ja bylam zapieta w pasy, jechalismy ok 60 km/h na pewno nie wiecej, a moze i mniej, uderzyl w nas matiz (a mamy duuzo wieksze auto od matiza) i mialam nadlamany i skrecony kregoslup na odcinku szyjnym. Dziecko mialo by prawdopodobnie pekniety kregoslup w kilku miejscach, bo jest tak niestabilny. Jak w pomorskim jezdzisz, to jest duza szansa, ze kiedys bede miala ta przyjemnosc zadzwonic na policje i powiedziec, ze taka jedna mamusia, co to uczynila sie Bogiem swojego dziecka, szafuje jego zyciem. Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 Re: natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 16.11.07, 18:39 Dzwoń, bardzo proszę. Myślisz że policji się boję. Poza tym na dalsze wycieczki mały siedzi w foteliku, no możemy się ewentualnie spotkać jak na grzyby do lasu pojedziesz. Na asfalcie zawsze mały jest w foteliku, co już pisałam. Nudzi mnie ten wątek. Wy swoje, ja swoje. Wierze że robicie to w dobrej wierze, ale nie chce mi i mężowi się już tego czytać. Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 16.11.07, 18:51 No ale dlaczego nie ustosunkowalas sie do pierwszej czesci mojej wypowiedzi? Czyzby to bylo niewygodne, az nazbyt pokazywalo, jak szybko mozesz zrobic dziecku krzywde? Ja rozumiem, ze moga sie zdarzac sytuacje awaryjne, ale lenistwo twojego meza jest powalajace, mysle ze bierze sie ono stad, ze ma w czterech literach bezpieczenstwo dziecka i juz - fotelik zapewne macie dla policji, jak wiekszosc naszego spoleczenstwa. Kiedys sasiad mnie zagadnal i pyta, za ile kupilismy fotelik, podalam mu cene, a on na to "po co taki drogi ja kupilem w realu za 80 zl taki sam" - to jest wlasnie myslenie znacznej czesci rodzicow. Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 Re: natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 16.11.07, 19:45 My swojemu nie kupiliśmy za 80 zło. Powinno się jeszcze dodać jedna 0 a i tak kwota jaką załaciliśmy była troszkę większa. Nie masz prawa mówić że to lenistwo mojego męża. Nie znasz go i nie wiesz jaki ma stosunek do naszego syna. On ma taki zawód. Dzwonią - to pędzi na złamanie karku. Nie stety mi w tym samym momencie może też wypaść coś ważnego. Nie mam obowiązku się tłumaczyć i polemizować. Miałam tylko odpowiedzieć na pytanie zadane w poście. Odpowiedz Link Zgłoś
phantomka Re: natalia to ty czytaj ze zrozumieniem 16.11.07, 20:13 wow, to chyba chirurgiem jest, skoro na zlamanie karku leci. Odpowiedz Link Zgłoś
jana111 a nie przyszło wam do głowy, 17.11.07, 20:10 żeby fotelik na stałe trzymać w domu, zamiast w jednej z rozlicznych superbryk? To jakiś wielki problem? Skoro takim wielkim problemem jest wypięcie fotelika z jednego auta i wrzucenie go do drugiego (wystarczy na to 30 sekund). I nie odpowiedziałaś na pytanie zadane przez phantomkę- widzę, że nie przyszło ci nigdy do głowy, że dziecko przypięte pasami pasy te może uchronią przed wypadnięciem przez szybę, ale przed innymi urazami i kalectwem z przerwaniem kręgosłupa włącznie-juz niekoniecznie. I jeszcze - dla wszystkich ptasich móżdżków płci obojga (bo tak samo winnym jest kierowca który na to pozwala) mała informacja: jeśli wasze dzecko zginie w wypadku, nawet nie z waszej winy spowodowanym, ale zginie, bo nie było w foteliku, to macie spore szanse trafić do pudła. Od 3 miesięcy do 5 lat. Czyli nie dość, że zamiast roześmianego bobasa mały trupek na cmentarzu, to jeszcze mama z tatą w mamrze. Może ten argumet do niektórych przemówi, skoro nic innego nie jest w stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
jana111 aha 17.11.07, 20:28 bo doczytałam poniżej dlaczego niby nie możesz trzymać fotelika w domu- kolejny argument, który można o kant tyłka potłuc. Ja na obecnych 33 m potrafię fotelik gdzieś upchnąć, 9-36 kg. A przełożenie fotelika to: odpięcia pasa, odblokowanie zacisku, wyszarpnięcie fotelika, wrzucenie go do drugiego auta. Nie mówię o dopinaniu go w drugim samochodzie, bo to faktycznie zajmuje trochę więcej czasu, ale tyle chyba możesz sama zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś
maxi2007 Ja też nie zawsze!!!!! 15.11.07, 15:18 Gratuluje Ci odwagi, żeby sie do tego przyznać. Obserwowałam ten wątek od początku i wiedziałam że będzie linczowanie. Ja też się przyznam, że czasem jade bez fotelika. Jakoś pierwsze swoje dzieci wychowałam beż niego i to najmłodsze również. Na dłuższe trasy używamy go, ale tak na chwilkę, kawałek to nie. I nie prawdą jest że jeżeli kogoś nie stać na fotelik to na samochód już też nie. Wkurzają mnie takie wypowiedzi. U nas na wsi chyba tylko 2 rodziny nie maja samochodu za to fotelik ma niecała połowa ludzi. Tyle zauważyłam z obserwacji. Ludzie zarabiają na tym że mają samochód. Np wożą świnie, mleko, sery i inne rzeczy do miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
mariken no wymiękam 15.11.07, 22:26 a czego oczekiwałaś, głaskania po główce????? ryzykujesz życiem swoich dzieci i jesteś z tego dumna? i jeszcze tłumaczysz się tym, że mieszkasz na wsi.. gratulacje / tylko twoich dzieci mi żal Odpowiedz Link Zgłoś
mala300 Re: Ja nie zawsze 16.11.07, 19:13 aa, nie ma czasu na wyjecie fotelika?a ile to trwa?3 minuty???? ratunku!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mariken no wiesz! 16.11.07, 19:20 może i trzy minuty, ale to baaardzo męczące przecież!! ;-P jak to poczytałam, to się załamałam... j. Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 Re: no wiesz! 16.11.07, 19:49 Nie rozumiesz jak się do Ciebie po polsku mówi! Może w tym momencie się dom komuś pali! Niektórzy są tacy puści. Nie wiesz czym zajmuje się mój mąż. Jak ma wezwanie po prostu leci, może właśnie od niego zależy życie innego dziecka a nie wie że ja też muszę gdzieś wyjechać. Nie budzi mnie rano jak jedzie do pracy i nie pyta czy gdzieś wyjeżdżam (zazwyczaj wolę chodzić piechotą). Jak on wychodzi do pracy ja dopiero przekręcam się na drugi bok. Odpowiedz Link Zgłoś
mariken ok, taka praca 16.11.07, 20:08 ale to rzeczywiście jest taki problem, żeby fotelik trzymać w domu? bo tego nie rozumiem. przypuszczam, że twoje dziecko nie ma jeszcze roku, więc jeździ w foteliku 0-13 kg, tak? moje już się przesiadło do następnego, ale jak jeździła w pierwszym, to najczęściej i tak w nim nosiłam ją z auta do domu. dlatego nie rozumiem dlaczego to taki dla was problem. joaska Odpowiedz Link Zgłoś
mala300 Re: ok, taka praca 16.11.07, 20:12 pacz pani, jakie my kreatywne) a nawet jesli jest to nastepny fotelik to dlaczego nie jest w Twoim aucie? mariken napisała: > ale to rzeczywiście jest taki problem, żeby fotelik trzymać w domu? > bo tego nie rozumiem. przypuszczam, że twoje dziecko nie ma jeszcze > roku, więc jeździ w foteliku 0-13 kg, tak? > moje już się przesiadło do następnego, ale jak jeździła w pierwszym, > to najczęściej i tak w nim nosiłam ją z auta do domu. dlatego nie > rozumiem dlaczego to taki dla was problem. > > joaska Odpowiedz Link Zgłoś
mala300 Re: no wiesz! 16.11.07, 20:10 a nie wpadlas na to zeby wyjac w ogole fotelik z meza samochodu? niech bedzie w domu, jak bedzie potrzeba to wsadzasz do tego samochodu ktorym bedziecie akurat jechac... Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 Re: no wiesz! 16.11.07, 20:54 Najczęściej jeżdzimy samochodem kombi bo w nim mieści się nasz wózek, a tym właśnie mąż jeździ do pracy jak musi coś przewieść. Ala mnie to nie 5 min przełożyć fotelik tylko 10. Nie mamy od 0-13 tylko od 9-36kg i trochę jest z nim męczenia. Faktycznie jak mieliśmy nosidełko, to ciągle było w domu, a teraz jest w naszym samochodzie, którym najczęściej jeździmy. Nie mam miejsca by w domu niestety jeszcze fotelik trzymać (jedyny wolny pokój który służył nam za graciarnię jest pokojem naszego synka, garażu i poddasza nie mamy) Odpowiedz Link Zgłoś
mala300 Re: no wiesz! 16.11.07, 21:07 ale z tego wynika, ze Ty najczesciej uzytkujesz swoj samochod, wiec niech te nieszczesny fotelik bedzie w tym samochodzie. i nie chodzi tu o minuty, tylko o bezpieczenstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
nataliam2 Re: no wiesz! 16.11.07, 22:16 Ale ja już pisałam,że jadę z małym bez fotelika, tylko w nagłych sytuacjach, a nie kiedy muszę np. zrobić zakupy (zazwyczaj wtedy czekam na męża). Napisałam tylko, że czasem jadę bez.To nie zdarza się często, czasem raz w miesiącu,czasem rzadziej,czasem częściej. Różne są sytuacje,czasem moja mama dostaje ataku no i wtedy muszę jechać bez,gdy nie ma męża. Wtedy liczą się każde minuty, a czasem sekundy. Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Co do karmienia... 11.11.07, 21:48 Co do karmienia... My nie mamy samochodu, fotelika używamy głownie w samochodzie mojej mamy. Kiedy czasami mała ryczała, mam namawiała mnie żebym ją wyjęła i "utuliła" czego oczywiście nie robiłam. W końcu wpadłam na to, aby zaproponować pierś przewieszając się w bok na fotelikiem. Potem stało się to dość częstą praktyką. Nie jest to zbyt wygodne, ale cóż, matka się musi poświęcać przecież (Aha, zapewne pomaga mi w tym procederze fakt posiadania biustu w rozmiarze mega) Odpowiedz Link Zgłoś
lulu.1 Re: Co do karmienia... 11.11.07, 22:51 Wiesz, najpierw pomyślalam, że Ci zazdroszczę , biustu a'la Pamela Anderson..Ale, ale czy nie ma żadnego ryzyka, ze w czasie hamowania nie przydusisz dziecka?Nie uderzysz go w okolice mostka lub szyi gdzie są zakończenia nerwu blędnego?To byloby bardzo niebezpieczne, ale jeśli to wykluczylaś to ok.Dalej Ci zazdroszczę;- ). Odpowiedz Link Zgłoś
kaeira Re: Co do karmienia... 11.11.07, 23:03 lulu.1 napisała: > Ale, ale czy nie ma żadnego ryzyka, ze w czasie > hamowania nie przydusisz dziecka?Nie uderzysz go w okolice mostka > lub szyi gdzie są zakończenia nerwu blędnego?To byloby bardzo > niebezpieczne, ale jeśli to wykluczylaś to ok. Ha, nie, nie wykluczałam, szczerze mówiąc nie myślałam o tym. Ale jakoś nie sądzę. Chyba bardziej byłoby to niebezpieczne dla mnie ( mimo, że jestem oczywiście przypięta pasami na środkowym siedzeniu) > Dalej Ci zazdroszczę No naprawdę nie ma czego mimo tego że tzw. Partner pewnie by się z tobą zgodził (A rozmiar miseczki chyba większy niż u Pameli w najbujniejszym jej okresie :-0 ) Odpowiedz Link Zgłoś
b.bujak Re: Co do karmienia... 15.11.07, 12:30 ja natomiast nie dość, że nigdy nie wyjmuję dziecka z fotelika w czasie jazdy, to do tego zasadniczo nie pozwalam na jedzenie i picie w jadącym aucie Odpowiedz Link Zgłoś
limmar Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 11.11.07, 22:55 Zawsze, nawet na sekundę nie wyjmuję, nie ma takiej możliwości. Jak płacze to staję. Odpowiedz Link Zgłoś
oli77 Re: O karmieniu 11.11.07, 23:14 W fotelikach zawsze. Karmienie cycem 2 km przed domem ale cyc musiał być, udało mi się ostatnio podczas jazdy. Oczywiście nie ja prowadziłam. Fakt, że pozycja była dziwna. Naprawdę nie jest konieczne wyjmowanie dziecka do karmienia z fotelika i ryzykowanie życia. Dziecko niewyjmowane, nie będzie się wyjęcia domagać! Rafał ma 4,5 roku, długie podróże za sobą i wie, gdzie jest jego miejsce podczas jazdy. Było kiedyś wycie i marudzenie ale trzeba być nieugiętym! Odpowiedz Link Zgłoś
kowalikm Zawsze wożę (prawie) 11.11.07, 23:40 Nawet kiedy muszę jechać taksą. Oczywiście taksiarze się dziwią "bo nie trzeba", ale włos mi się na głowie jeży co by było nawet podczas małej stłuczki. Ostatnio musiałam przejechać pomiędzy hurtowniami budowlanymi. Moje lenistwo. Posadziłam dziecko na siedzeniu obok siebie - była to droga wewnętrzna, ale...mam nadal wyrzuty sumienia. Drugi raz jechałam na tylnym siedzeniu, zabieraliśmy brzdąca od niani. Wyjątkowo za żadne skarby nie chciał dać się zapiąć w pasy. Spasowałam . Siadłam z nim z tyłu i zapięłam nas pasem. Za jakiś czas przeczytałam co się dzieje z dzieckiem, które jest przypięte z pasem razem z rodzicem gdyby doszło do wypadku . Straszne! Nigdy więcej tego nie zrobię. Są wyjątkowe sytuacje kiedy nie pakuje się dziecka do fotelika. Wiozłam już mojego brzdąca nieprzytomnego do szpitala. Wtedy - o ile wogóle myśli się o pasach - należy przypiąć porządnie siebie, a dziecko mocno trzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
estel7 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 12.11.07, 09:38 Mój syn jest wczesniakiem, wychodzac ze szpitala miał niecałe 2 kilo, i wracał w foteliku kołysce zawiniety w rozek, wiec nie pociskajcie mi kitów ze normalne 3 kilowe dziecko jest z małe na fotelik. a wyciaganie dziecka z fotelika gdy płacze to fundowanie sobie takich scen czesciej bo jak maluch zajarzy ze krzyk skutkuje to bedzie tak robił coraz czesciej. a co do zmiany fotelika na taki skierowany do przodu to trzeba poczekac az bedzie dzieciak miał 9 kilo Odpowiedz Link Zgłoś
zilka9 x2 raz żeby wszyscy przeczytali moją poprawę 12.11.07, 15:29 A więc hano_bi nie pozwolę się obrażać.Wyobraż sobie,że nie jestem głupia!I to nie jest prowokacja.Napisałam miałam problem wiem,że źle robiłam ale prosiłam o RADĘ mam,które też były w takiej sytuacji.Wiele z nich napisało mi,że postępuje idiotycznie i dla małego to niebezpieczne.Zrozumiałam.Już nie wyjmę go z fotelika w trakcie jazdy.Ale to twoja wypowiedź była nie na miejscu.Wyzywać kogoś od głupich-takiej kultury człowieka to jeszcze nie widziałam. Dzięki wszystkim za postawienie mnie do porządku.Teraz będziemy zjeżdżać na wszystkie stację itp.Ja wiem,że wyjmowanie go z fotela jest najgorszą rzeczą ale jak on się zanosi...postaramy się jeździć jak będzie spał.I nie będę go już tak karmić.Wybróbuje sposób karmienia nie wyjmując go z fotela.Ale Mały i tak zrobić postęp bo teraz mi już ładnie usypia w foteliku a kiedyś musiałam go na śpiąco do niego wkładać. Pozdrawiam i obiecuje poprawę... Odpowiedz Link Zgłoś
joanna515 Re: zawsze n/t 03.12.07, 12:17 Zawsze. Pierwsze co kupilismy z wyprawki, na dlugo przed porodem to byl wlasnie fotelik. Odpowiedz Link Zgłoś
zona757 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 15.11.07, 09:03 ZAWSZE!!!Nawet kawalek,do lekarza,sklepu... I to najlepszej fotelikowej firmy Maxi-cosi. nie ma nawet mowy zeby na tym oszczedzac. Niektorzy kupuja uzywane,dla mnie to zgroza.W Niemczech policjant obetnie szelki w foteliku,ktory bral udzial w wypadku samochodowym.Szkoda ze u nas nie robia tego. A szlag mnie trafia kiedy widze w samochodzie obok rodzica trzymajacego dziecko na kolanach.Gdzie oni maja rozum??? Odpowiedz Link Zgłoś
monikaa13 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 15.11.07, 09:07 > I to najlepszej fotelikowej firmy Maxi-cosi a mozesz podac jakies linki, dane, kto ta twierdzi, bo nie rozumiem, najbezpieczniejszym fotelikiem 9-18 nie jest fotelik maxi cosi, poza tym np. taki priori w testach wypada dosc slabo wiec nie wiem skad takie przekonanie ze to najlepsza firma, chyba najczesciej reklamowana, to tak smieszy mnie troche takie stwierdzenie, powiem szczerze Odpowiedz Link Zgłoś
zona757 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 15.11.07, 09:39 Tu gdzie mieszkam,nikt nie reklamuje tej firmy,bo jest od lat na rynku,ma renome i poszanowanie.W samochodach widzi sie tylko te fotekliki.Fakt priori wypadl w zestawieniach slabo,dlatego kupilam Tobi.Zapewniam Cie ze nie o logo mi chodzi,czy kolorystyke,bo to nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia,tymbardziej ze zakladam wymienny pokrowiec,w jednym kolorze,ktory nie ma znaczkow i spod ktorego nic nie widac! A mnie smieszy kupowanie fotelikow z nazwiskami kreatorow mody,co to ma byc?Rewia? Odpowiedz Link Zgłoś
monikaa13 Re: _zawsze_ wozicie dzieci w fotelikach?nt 15.11.07, 15:06 ale nie o to chodzi, kazdy wie ze maxi cosi to bardzo dobra firma, jedna z najlepszych na rynku, ale NIE NAJLEPSZA, o to chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
mariken :) 15.11.07, 13:27 www.adac.de/Tests/Kindersicherung/Kindersitze/default.asp?ComponentID=184236&SourcePageID=130822# tutaj (ADAC) najlepszy w grupie 0-13kg jest maxi cosi właśnie w 9-18kg najlepsze (po jednym +) są KIDDY Infinitiy Pro, MAXI COSI Priorifix (Isofix), CHICCO Key1 Isofix, RÖMER Duo Plus (Isofix) oraz HTS BeSafe iZi Comfort X1 Isofix testy z 2007 roku j. Odpowiedz Link Zgłoś