Dodaj do ulubionych

Kwestia podejścia lekarzy

24.05.08, 01:06
Dziewczyny!! Czy macie porównanie,jeśli chodzi o polskich i zagranicznych
lekarzy(pediatrów). Dlaczego pytam..Chodzi mi o ogólne podejście do problemu z
którym przychodzicie Otóż zastanawia mnie fakt dlaczego w Polsce zazwyczaj
lekarze potrafią drobiazg przeobrazić w dramat a z kolei tutaj(przebywam w
Irlandii)przeważnie podchodzą lajtowo . Ciekawi mnie czy macie jakieś
porównania. Ja z własnego doświadczenia mam kilka:
-pępuszek (W Polsce antybiotyk,pioktanina a tutaj zaklejać plastrem z
opatrunkiem (chodziło o tzw.dzikie mięsko), dalej
-krostki w szóstym tygodniu (w Polsce skaza białkowa ,tutaj zmienić kosmetyki),
-sucha skóra(w Polsce kąpać codziennie,tutaj co drugi)
-temp w pokoju malca (w Polsce 20c tutaj 16-19c)
-i to co mnie dziwi najbardziej-wit d (tutaj się nie podaje)
I powiem Wam jakie to odniosło skutki:
-na pępuszek pomógł antybiotyk i pioktanina sprowadzona z Polski tutaj o takim
czymś nie słyszeli,a opatrywanie pewnie by trwało tygodniami,
-krostki to było uczulenie od johnsona zresztą wiele dzieci ma krostki w tym
wieku które schodzą i nie jest to bynajmniej żadna z przyczyn alergicznych(mam
na myśli dietę mamy karmiącej)
-na suchą skórę pomogło kąpanie co drugi dzień teraz jest skórka jak u
niemowlakasmile) być powinna, codzienna bardziej ją wysuszała,
-temp w pokoju mamy 18-19c mały nie choruje ale ma dopiero 4 miesiące a te
irlandzkie smyki to gołe latają po plaży jak ja mam sweter i kurtkę
Przysięgam! i są zdrowe jak konie,zahartowane od malusieńkiego
-a z wit d to jeszcze nie wiem Dowiem się w Polsce Tu uważają że nie ma takiej
potrzeby bo dostają ją wraz ze słońcem hmm nie wiem..
Suma sumarum najbardziej przeraża mnie fakt że teraz wg polskich lekarzy co
drugie dziecko ma skaze białkową albo potrzebuje rehabilitacji Skąd się to
właściwie wzięło w Polsce Kiedyś tego nie było przecież a nie jesteśmy jakieś
koślawe czy pokrzywione
Inna sprawa ciąża badania miałam w Polsce i tutaj:
-miałam anemię w Polsce lekarz mnie prawie zwyzywał że sie źle odżywiam
popłakałam się jak się później okazało wiele kobiet ma, natomiast tutaj dano
mi żelazo i przede wszystkim dbano o mój komfort psychiczny czyli nie martwić
się bo wszystko będzie dobrze i przyznacie że to bardzo ważne w ciąży żeby się
nie stresować
-w Polsce badania krzywej cukrowej dla każdego a tutaj bez wyraźnej potrzeby
tego nie robią
-comiesięczne badanie(prywatnie)
Wiem też że wiele dziewczyn stąd miało podobnie i wszystkie szcześliwie
donosiły ciąże bez katowania się dietami itp bzdurami wymyślanymi przez
lekarzy żeby naładować kieszenie bo chyba o to im chodzi
Czy Wy również widzicie tą różnicę.Ciekawa jestem Waszych opinii.Czy macie
podobne doświadczenia ze służbą zdrowia?
Obserwuj wątek
    • rudy_wyjec Re: Kwestia podejścia lekarzy 24.05.08, 01:11
      Chciałabym zdementować pogłoski na temat przewrażliwionych polskich
      lekarzy. Zarówno mój ginekolog, jak i pediatra mojego dziecka, są
      osobami wielce wyluzowanymi i nie mają w zwyczaju robić z igły
      widły. Jesteśmy zdrowi jak konie (i zahartowani).
    • beamek8 Re: Kwestia podejścia lekarzy 24.05.08, 02:14
      Popieram maxtonke. Od czytania polskich for czasem mi włosy dęba stają na
      głowie. Tu jak lekarze czegoś nie wiedzą to sprawdzą. Z własnego doświadczenia
      wiem - szukają w książkach, dzwonią do innych lekarzy, kierują do
      specjalistycznych klinik. Polskiemu lekarzowi takie przyznanie się do niewiedzy
      nie przystoi, więc mówią, co im ślina na usta przyniesie. I wypisują sterty
      recept na każdy pryszcz, bo inaczej przecież wypadną nieprofesjonalnie a i matka
      poczuje się zlekceważona (zwłaszcza jak za wizytę płaci!!!).
      Jak byłam w ciąży w Polsce - na dzień dobry profilaktycznie No spa Forte dwa
      razy dziennie (nie miałam żadnych bóli!). O "profilaktycznych dietach" uczą na
      polskich akademiach medycznych. Mam nadzieję, że ten, kto je wymyślił, spać w
      nocy nie może.
      Nawet, jeśli tu w UK jest większe prawdopodobieństwo że jakaś choroba umknie
      lekarzom, to sto razy wolę to ryzyko niż polskie nieustanne stresy,
      "opieprzanie" przez położnych czy lekarzy, tysiące badań, specjalistów i tony
      leków ładowane w zdrowych ludzi. I do tego jakie to są koszty, bo przecież na
      dziecku nikt nie będzie oszczędzał i czekał w kolejce do państwowego.
      • drzoana Re: Kwestia podejścia lekarzy 24.05.08, 04:47
        Ja osobiscie uwazam, ze jest to raczej kwestia tego na jak dobrze
        (lub nie) wyksztalconego, swiatlego i otwartego na wiedze ma sie
        lekarza, pediatre i ginekologa. To, ze polskie dzieci sa chowane w
        relatwynie bardzo cieplarnianych warunkach jedzac wiele
        niepotrzebnych, wyjalowiajacych organizm antybiotykow... to juz cala
        Polska z tego slynie wink.
    • lejla81 Re: Kwestia podejścia lekarzy 24.05.08, 08:31
      Nie wiem, gdzie chodziłaś do lekarza, ale mój polski pediatra kazał się nie
      przejmować krostkami (potówki), zmniejszyć temperaturę do 19 stopni, co do
      kąpieli - to są różne zdania, jedni radzą tak, inni tak, ja kąpię codziennie, bo
      mały lubi. Wit. D - również temat kontrowersyjny, trudno stwierdzić co lepsze.
      Jedyny podstęp jaki podejrzewam, to ta cholernie droga witamina K (dałam jeden
      flakon i olałam sprawę). W ciąży chodziłam chyba do ze czterech lekarzy, też
      żaden mi jakiś bzdur nie wymyślał, na moje paranoje machali ręką i kazali się
      przede wszystkim nie przejmować. A że badań krwi trochę robią? no nie wiem, ja
      nie widzę w tym nic złego, w końcu jakby na to nie patrzeć płacę za to, przy
      okazji mogłam się dowiedzieć czy nie mam kiły albo HIV. Myślę zatem, że trochę
      uogólniasz
      • trinkino Re: Kwestia podejścia lekarzy 24.05.08, 08:45
        A ja przyznam rację autorce wątku. Co prawda mnie osobiście to nie
        dotknęło, ale strasznie mnie dziwi, że co drugie dziecko teraz (z
        którym spotykam się na żywo) ma skazę białkową.....
        mnie lekarz na razie zraził mocno reklamując szczepienia na wizycie
        patronażowej. Robił to w taki sposób, że poczułam się strasznie w
        związku z tym, że nie miałam 750zeta, żeby wydać na _pierwszą_ dawke
        szczepień;/////
      • jagielon29 Re: Kwestia podejścia lekarzy 24.05.08, 08:47
        Ja doswiadczylam chyba dwoch spraw, do ktorych lekarze niemieccy
        podeszli inaczej. Przy asymetrii Malej(Mala byla rehabilitowana)i
        jej prezeniu, niemalze wymusilam na pediatrze skierowanie do
        neurologa ( w sumie naciskanie mojej mamy z Polski- pediatry). Ze
        slowami "naprawde nie wiedze potrzeby", w koncu je dala. Natomiast
        neurolog, po przebadaniu dziecka, skonczyla to przemowa, z ktorej
        mniej wiecej wynikalo: "jesli chcecie miec normalne dziecko, nie
        wmawiajcie i nie wyszukujcie mu chorob."
        Tutaj raczej rehabilituje sie dziecko bez udzialu neurologa.
        Czesto natomiast w wypadku asymetrii stwierdza sie tzw. KISS
        syndrome - asymetryczny atlas (kreg szyjny) i dostaje sie zlecenie
        do ortopedy, ktory specjalizuje sie w manipulacji przy tym kregu
        (takich ortopedow tutaj masa). Trwa to jakies 5 minut, po czym po
        trzech dniach asymetria najczesciej... zanika. Dalej sie
        rehabilituje w celu wzmocnienia jednej strony, ale to juz jest
        bardzo z gorki i krotko. W Polsce tego kompletnie sie nie wykonuje i
        lepiej nawet nie probowac ze wzgleu na to, ze nie ma w tym kierunku
        specjalistow.
        Witamine D3 podaje sie do 2 roku zycia.
        • elske Re: Kwestia podejścia lekarzy 24.05.08, 10:19
          Ja mieszkam w Norwegii.Jestem tutaj juz od roku.Ze starsza corka ani razu nie
          bylam tutaj u lekarza (mala ma 3 lata).Nie bylo takiej potrzeby.Za to mialam tu
          prowadzona cala ciaze i jestem bardzo zadowolona (ciaza prowadzona przez lekarza
          rodzinnego i polozna).Syn ma 3 tyg.Mialam juz w domu wizyte z poradni malych
          dzieci.W poniedzialek idziemy a szczepienie i wazenie.

          Jesli chodzi o pepek, tutaj nie mozna go zamczyc i czeka sie az sam
          odpadnie.Smierdzial strasznie ale odpadl tydzien po porodzie.Witamine D3 sie nie
          podaje,za to dziecko dostaje tran.
    • aloiw1985 Re: Kwestia podejścia lekarzy 24.05.08, 14:38
      cos tu raczej pokrecilas.
      po pierwsze
      pierwsza wizyte u ginekologa masz w trzecim lub pod koniec 3 mies
      cizay- czyt pierwsze i nierzadko jedyne badanie krwi i usg.
      nie uwazam to za rozsadne
      Tutejsi lekarze uwazaja ze jesli nie poronisz samoistnie do 3 mies
      to ciaza jest ok i nie na ma zadnych powodow do panikowania- raczej
      podejscie jasniniowca do tematu.
      Owszem sa wyksztalceni i nie podejmuja pochopnie decyzji ale
      standary jaki daja raczej przeklada sie na ich place a nie warunki w
      ktorych pracuja.
      • maxtonka Re: Kwestia podejścia lekarzy 24.05.08, 16:57
        Tutejsi lekarze uwazaja ze jesli nie poronisz samoistnie do 3 mies
        > to ciaza jest ok i nie na ma zadnych powodow do panikowania- raczej
        > podejscie jasniniowca do tematu.


        A co w tym złego? W ok 7tyg ciąży miałam lekkie plamienia i od razu pojechaliśmy
        do szpitala gdzie zrobili mi usg i nic poważniejszego nie wykryto, ale lekarz
        wysłał mnie na zwolnienie lekarskie na miesiąc na wszelki wypadek bo miałam
        przede wszystkim uważać na siebie(pracę mam stojącą i dosyć ciężką) I tak
        zrobiłam Później nic złego już sie nie działo Nie wiem jak reagują lekarze
        ginekolodzy w
        Polsce na podobne nieprawidłowości ale jak byłam ten jeden raz przy zwykłej
        anemii lekarz zrobił ze mnie potwora,to się po prostu zraziłam.
        Podsumowując,tutaj jeżeli z Tobą i dzieckiem wszystko jest dobrze to nie
        wzniecają niepotrzebnie alarmu Jeśli badania wychodzą prawidłowo to nawet nie
        mówią ci o wynikach,ale nie daj Boże jeśli coś wygląda nie tak, wtedy na pewno
        dadzą ci o tym znać i stanął na głowie żeby pomóc. I nie jest to tylko moje
        spostrzeżenie
      • beamek8 Re: Kwestia podejścia lekarzy 25.05.08, 01:18
        W UK medycyna oparta jest na dowodach, a nie na lekarskich widzimisię.
        Randomizowane badania wykazały, że większa ilość badań przy nieobciążonym
        wywiadzie nie ma wpływu na przebieg ciąży. I USG i badania krwi nie są
        całkowicie obojętne dla zdrowia. Choćby ryzyko zakażeń albo zamartwianie się, że
        wielkość główki na 22tydz, nóżki na 21 a rączki na 23 itd. A i pieniądze na
        drzewach nie rosną.
        • epb3 Re: Kwestia podejścia lekarzy 26.05.08, 11:30
          w Polsce: w ciazy zmienilam lekarza wlasnie na takiego, ktory nie traktowal mnie
          jak chorego tylko jak kobietę w normalnym fizjologicznym stanie - wczesniej
          babka kazala mi ciągle brać nospę - profilaktycznie sad
          teraz mam teściową pediatrę - nie byłam jeszcze u żadnego specjalisty,
          rehabilitanta etc - dziecko mam zdrowe - moje koleżanki też mają zdrowe dzieci a
          byly juz u wszselkich mozliwych specjalistów i na wszelkich mozliwych badaniach
          - echo serca, usg glowy, rehabilitant, alergolog, dermatorlog, neurolog,
          ortopeda i co tam jeszcze mozna wymyslic.
          nie podawalam wit. K, podaję D.
          moja teściowa tak opiekuje sie wszystkimi dziecmi - nie tylko swoim wnukiem.
          pediatra to lekarz od dzieci wiec po co wysylac profilaktycznie do specjalistow?
          owszem jesli jest podejrzenie czegos, ale ot tak?
          Mam koleznke w szwajcarii - tam nie robia tez tego miliona badan i dzieci sa zdrowe
          • magdowi Re: Kwestia podejścia lekarzy 26.05.08, 12:35
            W ciąży miałam skurcze Braxton-Hicksa od około 20go tygodnia. Powiedziano mi, żeby się tym absolutnie nie przejmować, bo to macica ćwiczy do porodu. W Polsce (co stwierdzam po lekturze forów) byłabym faszerowana toną leków i być może zlądowałabym na patologii ciąży. Tutaj (Szkocja) pracowałam, podobnie jak moje koleżanki z tą samą przypadłością. Wszystkie urodziłyśmy w okolicach terminu. Jedna z nas była na USG w PL, gdzie lekarz powiedział jej, że ponosi może jeszcze ze 4 tygodnie, więc liczyła na to, żeby chociaż do 34go tygodnia się udało. Urodziła w 40 (bez żadnych leków). Teraz mamy nasze dzieciaczki, które nie są przegrzewane, nie kąpią się codziennie, nie dostają witaminy D, nie są szczepione na gruźlicę... Mój synek zachorował na zapalenie dróg moczowych i od razu został przebadany na wszystkie strony, a teraz jest pod stałą opieką, przy czym ja nie muszę się przejmować stroną organizacyjną, bo szpital się tym martwi. Moje doświadczenie jest takie- przy jakichkolwiek rzeczywistych problemach nigdy nie zostałam lekceważona, zawsze dodatkowe badania itd., przy pierdołach paracetamol i dobra rada. Aha, moja koleżanka miała plamienia w 8 tygodniu i zaraz została wysłana na USG. Po prostu założenie jest takie, że jak nic złego się nie dzieje, to nie ma sensu robić setki badań i panikować. Nawet nie waży się kobiet w ciąży, żeby ich nie niepokoić w żaden sposób, przecież waga nie ma wpływu na dziecko ( natomiast częste ważenie w PL jest przyczyną niekończących się zmartwień i biadoleń na forach, a w końcu to nerwy i niepokój robią więcej szkody). To samo z podawaniem wagi płodu na USG- kupa nerwów, a wiadomo, że na ogół waga ta podana jest z błędem i to często ogromnym. Ale się rozpisałam, uch smile
            • madziulec Re: Kwestia podejścia lekarzy 26.05.08, 12:52
              Piszesz nieprawde.

              Na forum ZUm, reflux jest sporo matek, ktore warcaja do Polski nie majac opieki
              lekarskiej dla dzieci z wadami ukladu moczowego w GB. Narzekaja, ze nikt nie
              umie zrobic badan, nie przepisuje lekow, nie zajmuje sie dzicmi,a kazde takie
              zaniedbanie moze doprowadzic do nieodwracalnych zmian w nerkach.
              Nie sa to pojedyncze przyklady z rz3eczywiscie standardowe postepowanie. Po
              prostu tak sie postepuje z pacjentem.
              • amsterdama Re: Kwestia podejścia lekarzy 26.05.08, 12:57
                Również obserwuję to,że większość znajomych mieszkających za
                granicą, mając poważniejsze problemy ze zdrowiem swoim lub swoich
                dzieci, przyjeżdża do Polski,zeby się przebadać i ustalić leczenie.
                • magdowi Re: Kwestia podejścia lekarzy 26.05.08, 13:52
                  Madziulec, nie piszę nieprawdy, bo i po co? Dziecko zostało zdiagnozowane po
                  serii badań, spędziliśmy kilka dni w szpitalu, dostaliśmy leki, mieliśmy USG.
                  Mieliśmy już kilka kolejnych badań krwi i moczu. Będziemy mieli specjalne
                  badanie z cewnikiem, żeby stwierdzić czy nie ma refluksu, a po pół roku czeka
                  nas USG sprawdzające czy nie ma blizn na nerkach. Szpital dzwoni do mnie z
                  wynikami i umawia na kolejne wizyty. Pojutrze mamy właśnie spotkanie ze
                  specjalistą. Nie uznałabym tego za kiepską opiekę. Dodam jeszcze rewelacyjne
                  podejście lekarzy i pielęgniarek do dziecka i do mnie, spotykam masę
                  przesympatycznych i pomocnych ludzi w tutejszej służbie zdrowia.
                  • madziulec Re: Kwestia podejścia lekarzy 26.05.08, 14:09
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22158&w=56981161&a=56993192
                    Jak Ci sie to podoba???
                    Mam szukac dalszych opisow???
                  • madziulec Re: Kwestia podejścia lekarzy 26.05.08, 14:11
                    I jeszcze jedno - USG nie wykaze czy sa blizny na nerkach czy nie.
                    Wykaze to scyntygrafia.

                    Czy teraz mi wierzysz?
                    • magdowi Re: Kwestia podejścia lekarzy 26.05.08, 15:41
                      Zaniedbania trafiają się wszędzie. Sama wiesz, ile jest drastycznych przypadków
                      w Polsce. Ja mieszkam tu i leczę się tu i muszę ufać tutejszym lekarzom. Nie mam
                      im nic do zarzucenia. Osoby mieszkające w Polsce muszą ufać polskim lekarzom-
                      tak to już jest. A oni nieraz popełniają błędy, chociażby nagminnie szpikując
                      wszystkich antybiotykami bez potrzeby. Mimo to musisz korzystać z ich opieki.
                      Poza tym USG potrafi wykryć blizny na nerkach, a o scyntografię przy najbliższej
                      okazji zapytam.
                      • madziulec Re: Kwestia podejścia lekarzy 26.05.08, 15:47
                        USG nie wykryje Ci refluksu nizszego stopnia. I to tez nefrolog wie, o bliznach
                        na nerkach tez nie mowiac.
                        Nie wykryje tez niektorych wad ukladu moczowego typu zastawek cewki tylnej...

                        I to jest wlasnie to co podsumowalas: musze ufac tutejszym lekarzom.
                • maxtonka Re: Kwestia podejścia lekarzy 26.05.08, 16:20
                  Również obserwuję to,że większość znajomych mieszkających za
                  granicą, mając poważniejsze problemy ze zdrowiem swoim lub swoich
                  dzieci, przyjeżdża do Polski,zeby się przebadać i ustalić leczenie.

                  Myślę,że to zależy od kilku czynników:
                  - nieznajomość języka(fachowej terminologii),
                  - brak posiadania ubezpieczenia zdrowotnego (w Polsce wychodzi to o wiele
                  taniej,bo wiadomo że służba zdrowia niepubliczna kosztuje tutaj krocie chociaż
                  szczerze mówiąc i tak do końca nie wiem jak to jest ze specjalistycznymi
                  badaniami,a po obejrzeniu filmu Sicko zaczęło mnie to interesowaćwink Jedno wiem w
                  Polsce nie należy nam się nic z wiadomych względów,
                  - lepsza kadra jeśli chodzi o lekarzy specjalistów(chyba)

                  Może ktoś wie jak wygląda niepubliczna opieka medyczna w Irlandii?
                  W wątku głównie miałam na celownikuwink lekarzy pediatrów(GP) i opiekę w ciąży,ale
                  cieszę się,że temat się rozwijasmile
                  • hanalui Re: Kwestia podejścia lekarzy 27.05.08, 14:31
                    maxtonka napisała:
                    > Może ktoś wie jak wygląda niepubliczna opieka medyczna w Irlandii?
                    > W wątku głównie miałam na celownikuwink lekarzy pediatrów(GP) i
                    opiekę w ciąży

                    Zeby odpowiedziec na twoje pytanie musze wyjasnie ze publiczna
                    opieka zdrowotna jest platna smile. Nie ma darmowych lekarzy, darmowych
                    porad smile, nawet za pogotowie dostajesz rachunek do zaplaty. No chyba
                    ze jest sie szczesliwym posiadaczem karty medycznej, ktora uprawnia
                    do darmowych lekarzy w publicznej sluzbie zdrwia. By ja dostac
                    trzeba byc ubogim smile.
                    Stad tez pewnie dlatego nie istnieja prywatne gabinety lekarskie, bo
                    tak czy owak czy pojdziesz do szpitala czy do prywatnego gabinetu
                    rachunek bedzie do zaplaty smile.
                    Jesli sie zachoruje, idzie sie do lekarza rodzinnego - GP. Lekarz
                    rodzinny prowadzi dość szeroko zakrojoną praktykę, włącznie z małą
                    chirurgią, prowadzi ciąże, a w momentach kiedy uzna to za stosowne
                    wysyła pacjenta do specjalisty osobiście, bądź przez sekretarkę,
                    umawiając go na wizytę w szpitalu. Pacjent dostaje list i z tym
                    listem udaje sie na wizytę w wyznaczonym przez GP i szpital terminie
                    Majac skierowanie nie trzeba juz placic za konsultacje gdyz jest to
                    jak gdyby kontynuacja wizytu u GP.
                    Jako ze juz same wizyty u GP sa dostyc kosztwne (od 50-70euro w
                    zaleznosci od miejsca, dnia tygodnia itd), to juz malo kto jest w
                    stanie ot tak wydac 300-400 euro za porade specjalisty tylko dal
                    widzimisie pacjenta bez skierowania. Mowie oczywiscie o likalnych
                    lekarzach, pomijam wyrastajace jak grzyby po deszczu polskie
                    przychodznie gdzie przyjmuja polscy specjalisci za mniejsze
                    pieniadze. Zawsze mnie zastanawia dlaczego smile?
                    Istnieje tez rozwiniety system infolinii w ktorych rodzic chorego
                    dziecka moze sie poradzic co robic jesli akurat jest swieto, weekend
                    lub noc. Pielegniarka diagnozuje czy konieczna jest natychmiastowa
                    porada lekarska. Co najfajniejsze jesli juz zostanie sie skierowanym
                    do lekarza to wychodzi sie od niego rowniez z lekami bo w nocy
                    apteki sa nieczynne smile.
                    Oczywiscie w zwiazku z platnosciami za lekarzy istnieje caly system
                    ubezpieczen ktory pokrywa w czesci lub calosci leczenie. Posiadanie
                    ubezpiecznie nie jest oczywiscie konieczne.
                    Publiczne szpitale podzielone sa na czesc publiczna i prywatna
                    (private, semi-private). Wymagajacy hospitalizacji moze otrzymac max
                    600e z pobyt w szpitalu bez wzgledu na dlugos przebywania, reszte
                    pokrywa ubez. spol - wowczas lezy sie na czesci publicznej.
                    Natomiast gdy sie ma ubezp. prywatne mozna skorzystac z mniejszych
                    pokoi, wyposazonych we wlasne lazienki w przypadku pobytu w
                    szpitalu - czesc prywatna szpitali. Zwykle sa to ladniejsze pietra
                    do ktorych nie maja dostepu ci ktorzy nie posiadaja ubezpieczenia
                    (jako ze placa tylko 600e). W prywatnej czesci pobyt bez posiadania
                    ubezpieczenia kosztuje 300-400e za dobe big_grin + oczywiscie osobno za
                    zabiegi smile.
                    Tak wiec chorowanie jest nieco kosztowne, bez ubezpiecznia ma sie
                    gorszy standard pobytu, wieksza tlocznosc itd.

                    Odmiennie sytuacja wyglada w przypadku ciezarnej. Opieka nad nia
                    jest bezplatna i zajmuje sie nia GP naprzemiennie ze szpitalem.
                    Jesli nic sie nie dzieje to ma sie standardowo 5-6 wizyt, 2 badania
                    usg, 2 razy badanie krwi w tym oczywiscie grupa, HIV, rozyczka i cos
                    tam jescze (nie pamietam). Natomiast na kazdej wizycie jest badany
                    mocz na obecnosc cukru, cisnienie i bicie serca dziecka. Jesli jest
                    sie w opiece private lub semi-private to usg moga byc wykonywane
                    czesciej, spotyka sie zwykle tego samego lekarza w szpitalu i
                    przebywa sie potem w "lepszych" salach.
                    Natomiast jesli cos jest nie tak...to owczywiscie wizyt jest wiecej,
                    usg wiecej itd.
                    • maxtonka Re: Kwestia podejścia lekarzy 27.05.08, 17:20
                      Bardzo dziękuję za szeroką wypowiedź Tym bardziej się cieszę,że cała nasza
                      trójka stała się szczęśliwymi posiadaczami gp cardsmile Tylko nie jestem pewna czy
                      dobrze zrozumiałam,czy jeśli ma się skierowanie od GP do specjalisty,to on sam
                      umawia i ta wizyta jest za darmo?
                      • hanalui Re: Kwestia podejścia lekarzy 27.05.08, 17:27
                        maxtonka napisała:

                        > Bardzo dziękuję za szeroką wypowiedź Tym bardziej się cieszę,że
                        cała nasza
                        > trójka stała się szczęśliwymi posiadaczami gp cardsmile Tylko nie
                        jestem pewna czy
                        > dobrze zrozumiałam,czy jeśli ma się skierowanie od GP do
                        specjalisty,to on sam
                        > umawia i ta wizyta jest za darmo?

                        No juz pewnie zalezy od samego GP, jego organizacji pracy,
                        uprzejmosci itd. Moze dac rownie dobrze skierowanie i namiar gdzie
                        sie z tym skierowaniem udac. Mnie akurat pielegniarka umawiala do
                        szpitala bo sprawa byla bardzo pilna smile. Tak jesli ma sie
                        skierowanie na konsultacje do specjalisty to reszta jest za
                        darmo smile, bo to kontynuacja leczenia za ktore przeciez zaplacilo sie
                        GP.
            • zjawa1 Re: Kwestia podejścia lekarzy 28.05.08, 10:47
              Wydaje mi sie, ze nie mozna wszystkiego miezyc ta sama miara! Po za
              tym, wszystko zalerzy od tego, na jakiego lekarza sie trafi! Ja (z
              małym wyjatkiem), jak na razie, jestem zadowolona z polskich
              lekarzy! Faktycznie, czasami doszukuja sie czegos, czego nie ma, a
              nie zauwazaja tego co jest. Wydaje mi sie jednak, ze i w Irlandi sie
              to zdarza!Wiekszosc z Was pisze tutaj, o nadgorliwosci polskich
              lekarzy. Ja mam zupełnie przeciwne doswiadczenie, i to jest ten
              wyjatek, o ktorym wyzej wspomniałam! Moje dziecko miało bardzo
              wysoki poziom bilirubiny, powinno byc naswietlana 3 doby, a było 7
              godzin! Zostalismy wypisani ze szpitala bo... był przepełnony! W
              momencie wypisu nie byłam jeszcze swiadoma ile, bezpiecznie dla
              dziecka powinien wynosic poziom bilirubiny! Natomiast neonatolog z
              oddziału noworodkow uspokajała mnie, ze za 3 DNI!!!!! wszystko
              wroci do normy i nie mam sie o co martwic! Oczywiscie tak sie nie
              stało!! Przez kolejne 4 TYGODNIE latałam z noworodkiem co 4 dni
              pobrac krew, poiłam glukoza a bilirubina owszem, spadała ale w tak
              minimalnym tempie, ze musiałam zastosowac dodatkowe metody, ktore
              nie były zupełnie obojetne dla dziecka tj. czopki i odstawienie od
              piersi na 2 doby! Pozniej dopiero dowiedziałam sie jakie mogły byc
              opłakane skutki długiego utrzymywania sie wysokiego poziomu
              Bilirubiny! Dlatego ja, nauczona złym doswiadczeniem, jednak wole
              dokładnie przebadac kazda niepokojaca rzecz! Czasami błache
              dolegliwosci moga byc zalazkiem powaznej przypadłosci! Gdybym wzedy
              posłuchała pania neonatolog i nie miała swietnego pediatry nie wiem
              jak by sie skonczyła ta historia! Jezeli chodzi o naduzywanie
              antybiotykow przez polskich lekarzy, tutaj w pełni sie zgadzam!
              przepisuja silne leki, bo to jest najprostrze!!!
              • maxtonka Re: Kwestia podejścia lekarzy 28.05.08, 16:16
                Po za tym, wszystko zalerzy od tego, na jakiego lekarza sie trafi!


                Właśnie i na tym polega problem! Ciężko takiego znaleźć! Na dniach wybieram się do Polski i już robię wywiad bo chciałabym iść z małym do dobrego pediatry w Szczecinie prywatnie i pytam po znajomych kogo polecają bo do Medicusa wolałbym nie iść
                Nadmienię tylko,że byłam u polskiego pediatry w Dublinie w EMC i absolutnie nie polecam Ta kobieta mam wrażenie znalazła się tam przez przypadek! Właściwie to ja z moją malutką wiedzą zaczerpniętą głównie z internetu i książek musiałam o wszystko się dopytywać a miała to być wizyta kontrolna i byłam pewna że skoro pójde do polskiego pediatry( przy okazji załatwiania paszportu bo nie jestem z dublina) to otrzymam wnikliwą ocenę A zamiast tego kobieta zrobiła mniej niż irlandzki gp! Miała jeszcze czelność powiedzieć,żebym się nie martwiła tą suchą skórką bo to nic takiego i że lepiej żebym zbierała dziecku na samochód ..
                A z drugiej strony boję się co mi powiedzą w Polsce bo z tego co czytam to lekarze bardzo łatwo potrafią stwierdzić na podstawie wyglądu dziecka(a nie badań) że to skaza białkowa Matka na dietę a lekarz umywa rączki bo w tym momencie to już Twój kłopot co jesz W ogóle,że w Polsce jest moda na skazę..?? z niejednego forum to wyczytałam
                Chciałabym usłyszeć co naprawdę i czy w ogóle dolega mojemu dziecku Ech..
    • kasiula19800 Re: Kwestia podejścia lekarzy 26.05.08, 13:56
      Moj lekarz rodzinna ma te "polskie" podejsciesmile Ciagle wysylala
      mojego małego na rehabilitacje ale ja uwazalam ze potrzeby nie ma bo
      np glowke podnosil w 3 a nie 2miesiacuuncertain
      • oyate Re: Kwestia podejścia lekarzy 26.05.08, 14:33
        Musze się zgodzić z przerażeniem obserwuję, że u nas w Polsce na
        prawde co chwilę słyszę że dziecko ma skazę białkową, że musi byc
        rehabilitowane bo cos tam, że musi chodzić do logopedy bo nie
        gaworzy w 7 miesiącu życia. maskara!

        Moje dzieci sa wcześniakami, cała 3. Wszystkie odstawały fizycznie
        od rówieśników, żadnego nie rehabilitowałam i dogoniły rówieśników.
        Nie panikowałam, że moja Kasia mając 11 miesięcy nie siedzi, usiadła
        2 dni przed roczkiem, wstała dzień przed roczkiem a zaczęła chodzić
        przy meblach w roczek. Inny lekarz wysłał by mnie na ćwiczenia i do
        neurologa czy czasem dziecko nie ma probl;emów neurologicznych...a-ch
    • oyate Z drugiej strony jednakże 26.05.08, 14:37
      Zbyt luzacie podejście do sp[rawy może byc fatalne w skutkach.
      Kumpela urodziła 19 maja w Irlandii. jej synek nie miał badanego
      poziomu bilirubiny aparatem czy poprzez pobranie krwi tylko
      organoleptycznie...masakra.
      A jesli pani doktor stwierdziłaby jednak,że skóra nie jest aż tak
      żółta a dziecko miało by wysoka bilirubinę??? A jesli upośledzeniu
      uległaby praca wątroby to co wtedy??

      To pisałam ja, jako dziecko po 2 transfuzjachuncertain
      • maxtonka Re: Z drugiej strony jednakże 26.05.08, 16:43
        Dziwne...Żółtaczka poporodowa przytrafiła się również mojemu synkowi Po
        urodzeniu(po 2 dniach) zjawiła się pani doktor która ogląda wszystkie noworodki
        pod kątem żółtaczki.Moje dziecko niestety ją miało(wyraźnie miał żółty kolor
        skóry i pobrano mu krew) Zabrano go pod lampy(takie dziecięce solariumwink,gdzie
        zbito mu zawyżony poziom bilirubiny i to wystarczyło żeby jego stan wrócił do
        normy Oczywiście kazano mi go obserwować(czy jego gałki oczne się nie zażółcają
        i czy regularnie oddaje mocz) Żółtaczka nie wróciła
        Z doświadczenia innych słyszałam że żółtaczka dosyć często przytrafia się
        noworodkom,ale na szczęscie szybko się ją unicestwiawink
        • o-lcia Re: Z drugiej strony jednakże 26.05.08, 18:07
          A ja wyjechalam z Irlandi w szostym miesiacu ciazy.Mnie osobiscie przerazila
          opieka ciezarnej.Dopiero w 17 tygodniu mialam pobrana krew(jak by bylo cos nie
          tak to wezwali by mnie poczta!!),a w 19 tyg. zrobione usg.Jak mowilam
          lekarzowi,ze boli mnie brzuch,ze chodzic nie moge to slyszlam ZAWSZE "it`s ok".A
          ja myslalam,ze mi flaki wypruwa.Nawet ginekolog mnie nie widzial.
          To mnie przerazilo.

          Ale slyszlam,ze rzeczywiscie jak sie juz cos dzieje to na glowie staja zeby pomoc.
          • beamek8 Re: Z drugiej strony jednakże 27.05.08, 01:24
            Moim zdaniem w UK jest dokładnie tyle badań, ile trzeba. Co miesiąc jest badane
            ciśnienie i mocz i to są ważne badania, a nie podziwianie płodu na USG.
            I na przykład postępowanie przy konflikcie krwi jest o wiele mniej "olewające"
            niż w Polsce. Miałam dwa zastrzyki w ciąży i jeden po porodzie + badanie
            przeciwciał. Z tego co wiem w Polsce dostaje się tylko po porodzie, jeśli akurat
            szpital ma ten lek na stanie, bo drogi jest.
            A jak mnie coś pobolewało w ciąży to proponowano mi fizjoterapię - nie leki. Bo
            to nie jest niepokojący objaw - trudno żeby nie bolał tak eksploatowany brzuch.
            • tygrysiatko1 Re: Z drugiej strony jednakże 28.05.08, 02:43
              każda kobieta z RH I otrzymuje immunoglobuliny... w pierwszej ciązy
              w trakcie się nie podaje - bo nie ma takiej konieczności, w
              kolejnych bada się przeciwciała i na tej podstawie się podaje...
              Minimium 3 USG w ciązy wykonane być muszą... tak samo jak
              obowiązkowe sa poziomy hormonów, morfologia, badania
              wirusologiczne... wszystkie kobiety powinny mieć wykonany badanie na
              hbs, HCV i HIV... niestety w POlsce HCV i HIV jest badaniem
              zalecanym, ale nie obowiązkowym...
      • hanalui Re: Z drugiej strony jednakże 27.05.08, 13:31
        oyate napisała:
        > Kumpela urodziła 19 maja w Irlandii. jej synek nie miał badanego
        > poziomu bilirubiny aparatem czy poprzez pobranie krwi tylko
        > organoleptycznie...masakra.

        Najfajniejsze sa opowiesci jedna pani drugiej pani big_grin, druga pani
        cos doda, przekreci i tak powstaje niewiarygodna historia smile

        Twoja kumpela moze nawet nie zauwazla jak polozna z przyrzadem
        wielkosci dlugopisu zbadala dziecko smile.
        WIdocznie nie bylo niczego niepokojacego i na tym sie skonczylo.

        Gdyby bylo inaczej ...to natychmiast pojawia sie lekarz, jeszcze raz
        ocena "dlugopisikiem", a nastepnie inwazyjne pobieranie krwi...wierz
        mi nie wyglada to przyjemnie, dziecko drze sie przy tym strasznie,
        serce matki sie kroi, fioleczke grubosci olowka i dl. moze 2 cm
        utacza sie z takiego dziecka kropelka po kropelce. A tu trzeba 2
        takie fioleczki.
        A potem fototerapia i 2 razy dziennie sprawdzana krew, bladym switem
        pobierana i potem wieczorem - wiesz jaka to mile dla dziecka i mamy :
        (. A po wyjsciu ze szpitala przez miesiac 2 razy w tygodniu kontrole
        i tez badanie krwi. Akurat mnie i moje dziecko spotkala przyjemnosc
        ostrej zoltaczki i wiem jak wyglada postwpowanie w przypadku jej
        wykrycia i chetnie bylabym na miejscu tej mamy ktorej
        organoleptycznie stwierdzono ze wszystko OK
        WIec prosze cie nie plec ze nie kontroluja i nie badaja bo to
        bzdura, klamstwo i oszczerstwo. I niech sie kumpela cieszy ze
        normalni lekarze nie utaczali i nie wyciskali kropelek krwi z jej
        dziecka po to tylko by sie przekonac ze nic nie jest.
    • beamek8 leżenie w ciąży 28.05.08, 02:07
      Z tego, co się orientuję nigdzie na zachodzie nie zaleca się leżenia w ciąży.
      Badania wykazały, że to nie ma żadnego wpływu na jej sukces. Pomijając jakieś
      drastyczne sytuacje - krwotoki, wycieki wód -ale wtedy leży się w szpitalu i
      jest się poddawanym leczeniu.
      A w Polsce - tłumy ciężarnych w areszcie łóżkowym. Przeważnie z powodu skurczy i
      rozwarcia, którymi w UK nikt sobie absolutnie głowy nie zawraca. Skurcze uważane
      są za normę, a rozwarcia zwyczajnie nikt nie bada, bo nie ma ono wartości
      diagnostycznej!!!
      Może lekarzom wydaje się "nie pomoże, nie zaszkodzi". Ale przecież szkodzi -
      osłabienie organizmu, zaniki mięśni, depresje, a dzieci rodzą się z chorobą sierocą.
      • hanalui Re: leżenie w ciąży 28.05.08, 09:37
        beamek8 napisała:
        > Może lekarzom wydaje się "nie pomoże, nie zaszkodzi". Ale przecież
        szkodzi -
        > osłabienie organizmu, zaniki mięśni, depresje, a dzieci rodzą się
        z chorobą sie
        > rocą.

        No i jeszcze pojawia sie u wielu dzieci syndrom niedokolysania.
        Wypoczywajace mamy ktore nie chodza, albo chodza w duzo mniejszej
        ilosci niz ich kolezanki z zachodu powoduja ze ich dzieci w brzuchu
        maja niewystarczajaca ilosc koleban, kolysan. Z jakis wzgledow
        natura tak to wymyslila. Wszystkie samice w swiecie zwiarzat
        normalnie funkcjonuja i robia to co dotychczas podczas calej ciazy,
        tylko nie w Polsce niestety
        • lejla81 Re: leżenie w ciąży 28.05.08, 18:11
          Oj, dziewczyny, dziewczyny... Tyle się mówi, jak ważna jest profilaktyka, a wy
          tylko jeździcie po tej naszej nieszczęsnej polskiej służbie zdrowia. Ja będąc w
          ciąży i potem z małym dzieckiem mieszkałam w 4 różnych miastach w trzech
          województwach i nigdy nie spotkałam się z takimi zachowaniami polskich lekarzy,
          jak opisujecie. I wybaczcie, ale niektóre z Was wypisują głupoty - np, jak to
          dobrze, że lekarze w UK nie ważą ciężarnych, bo to tylko je stresuje - tak jakby
          każdy sam się nie mógł zważyć... Albo jak dobrze, że nie ma szczepienia na
          gruźlicę. Ciekawa jestem, czy będziecie się tak cieszyć, jak Wam dziecko na
          gruźlicę zachoruje, a wierzcie mi, to się zdarza.
          • elizabethh1 Re: leżenie w ciąży 28.05.08, 18:17
            Wiemy już wszyscy jak fatalna jest opieka zdrowotna w UK i nikt mnie
            nie przekona że jest inaczej.Wiem o tym z pierwszej ręki, bo mam
            tam rodzinę i kuzyna, który jest wieku mojego syna więc często
            wymieniamy uwagi zarówno co do sposobu leczenia jak i prowadzenia
            ciąży.Moim zdaniem nasi lekarze są super w porównaniu z tamtymi.A że
            zlecają badania to chyba lepiej niż olać pacjentkę i powiedzieć jej
            że na oko it is ok.Ja się nie spotkałam z przypadkiem naciągania
            mnie na zbędne badania i koszty.Wolę żeby ktoś był przesadnie
            dokładny niż żeby miał coś przeoczyć.
            • hanalui Re: leżenie w ciąży 28.05.08, 21:07
              elizabethh1 napisała:

              > Wiemy już wszyscy jak fatalna jest opieka zdrowotna w UK i nikt
              mnie
              > nie przekona że jest inaczej.

              Moze i fatalna ale to tamtejsi lekarze wynalezli szczepionke na raka
              szyjki macicy, to tam w latach 70 rozpoczelo sie "rodzenie po
              ludzku", a z ktorym nadal w Polsce po prawie 40 latach jest wielki
              problem, to tam pod koniec lat 50, na poczatku 60 zaczeto uzywac usg
              do badan plodu i stamtad wywodzi sie diagnostyka zaburzen rozwoju
              plodu, lozyska itp. i to miedzy innymi tam znane gwazdy sportu jak
              sie polamia czy potluka to lataja sie skladac, byle jak najdalej od
              polskich medykow big_grin.
              To w Anglii nianie wymyslily sposoby radzenia sobie z dziecmi i z
              nich jako wzorca czerpia przyklady inne panstwa. Jakos polska mysl
              naukowa w kazdej z kwestii bardzo uboga smile
            • lailala Re: leżenie w ciąży 28.05.08, 21:20
              no chcialabym zobaczyc mame ktora w np 24 tc nie ma szyjki, ma
              rozwarcie, skorcze co pare minut(nie twardnienie brzucha czyli
              kiolka razy dziennie BH)jak chodzi.Jezeli ktorakolwiek z Was by tak
              miala to by nie pisala ze w Angli sie chodzi.Sie nie chodzi bo
              FIZYCZNIE sie NIE DA isc.Tylko osoba ktora nigdy nie miala takich
              dolegliwosci moze pisac takie bzdury.
              Tak samo ciekawa jestem jak wykryc cukrzyce ciazowa bez badania
              przesiewowego krwi - czesto brak jakichkolwiek objawow a zla dieta
              moze powaznie zaszkodzic i dziecku i matce
              • beamek8 Re: leżenie w ciąży 28.05.08, 21:25
                To taka kobieta chyba rodzi ???
                W UK cukier bada się w moczu. Co miesiąc. I nie słyszałam o żadnej pladze
                powikłań cukrzycowych.
              • atenette Re: leżenie w ciąży 28.05.08, 23:27
                Mialam silne skurcze od 20tc, od 30 byly juz one bolesne i zdarzaly
                sie nawet co 10min, oraz mialam rozwarcie na 1cm (sprawdzone przez
                polskiego ginekologa prywatnie). Pracowalam do 34tc w pracy stojacej
                od 9 do 18, do ktorej dojezdzalam metrem z jedna przesiadka. Nie
                bralam zadnych lekow, nie lezalam, a urodzilam w terminie. Angielscy
                lekarze twierdzili, ze skurcze sa czyms normalnym i nawet mnie nie
                badali. Troche panikowalam i stad wizyty u polskiego ginekologa, jak
                sie okazalo niepotrzebnie.
                NO i skoro ta angielska opieka podczas ciazy taka straszna to
                dlaczego wskaznik poronien, przedwczesnych porodow i smierci
                niemowlat nie jest wcale wyzszy od tego w Polsce?
                • madziulec Re: leżenie w ciąży 28.05.08, 23:56
                  W 25 tygodniu mialam rozwarcie na 3 cm.
                  I znaczne skrocenie szyjki macicy, do tego plamienie.
                  Mysle, ze chodzenie nie byloby wskazane.

                  Szczegolnie, ze nawet przy lezenieu w szpitalu, podawaniu lekow dozylnie i tak
                  moje dziecko jest lekkim wczesniakiem.
                  • beamek8 Re: leżenie w ciąży 29.05.08, 00:32
                    Gdyby mnie lekarz nastraszył rozwarciem (straszne słowo, cieszę się że w UK
                    pierwszy raz usłyszałam je przy porodzie) i powiedział, że mam leżeć to pewnie
                    bym leżała i nie pisnęła słówka. Chodzi o to, czemu w jednym kraju nikt nie leży
                    i wszystko jest OK, a w drugim mało kto na chodzie???

                    A jeśli to "lekkie wcześniactwo" spowodowane było właśnie stresującym pobytem w
                    szpitalu??? Przecież nie ma nic gorszego w ciąży niż stres. To akurat
                    udowodnione naukowo. A w jakim stanie są nerwy mamy, którą zimny pot oblewa przy
                    każdym wyjściu do toalety lub konieczności przewrócenia się na drugi bok. A nie
                    daj boże jak w nosie zakręci..
    • mw144 Re: Kwestia podejścia lekarzy 29.05.08, 07:29
      Polskiego pediatry posłuchałam RAZ JEDEN jako młoda, niedoświadczona
      mama i będę żałować do końca życia. Dla mnie autorytetem są lekarze
      ze Stanów, bez obawy korzystałabym też z usług medycznych w Afryce.
      Z tego, co słyszę od znajomych w np. UK czy Irlandii też mają
      dobrych lekarzy, ale nie miałam z nimi bezpośrednich doświadczeń. W
      każdym razie z dzieckiem postępuję tak jak radzi Twój lekarz, nigdy
      nie chorowało, okaz zdrowia, w ciąży się nie oszczędzałam, jadłam
      wszystko na co miałam ochotę, nie brałam żadnych "witamin".
    • prigi Re: Kwestia podejścia lekarzy 29.05.08, 10:02
      a mnie zastanawia tylko jedno: dlaczego wszystkich lekarzy mierzycie
      tą sama miara? zarówno tych poza granicami RP jak i w RP? przeciez
      zarówno tam jak i tutaj zdarzają sie olewatorzy i wrażliwi na
      wszystko lekarze. mój akurat bardzo o mnie dbał w ciąży i potem też.
      ze względów na guza tarczycy wysyłał mnie na wszelkie badania,
      konsultacje itd, tylko po to, aby upewnic siebie i mnie czy wszystko
      jest ok. i uważam, że dzięki mądrosci tego lekarza przeszłam ciążę
      bezstresowo. wybaczcie, ale nie czułam bym się komfortowo, wtedy gdy
      miałam regularne skurcze co 7 minut przez ostanie dwa miesiace i on
      by to zlał. w końcu jest lekarzem i powinien mi wytłumaczyć czym to
      moze grozić, jak się mam zachowywać. i nie położył mnie od razu do
      szpitala ani nie szpikował żadnymi niepotrzebnymi lekami, do
      momentu, gdy moja szyjka zaczęła sie gwałtownie skracać i zostało
      jej naprwdę niedużo. nie wiem czy urodziłabym wcześniej czy nie,
      gdybym nie wzięła lekarstw i nie dbałabym o siebie bardziej. nie ja
      jestem lekarzem i komuś trzeba zaufać. a tekst, że im żadziej robi
      sie badania krwi to lepiej, bo mniejsze ryzyko zakażenia, mnie
      rozłożył na łopatki. to może przestańmy chodzić do dentysty,
      internisty, kina itd. wszedzie są zarazki, bakterie itd. tego nie da
      się uniknąć, ale prawdopodobieństwo zakażenia w czasie badań krwi
      jest chyba na tyle małe (rękawiczki, jednorazowe strzykawki i igły,
      lampy antybakteryjne), że chyba warto podjąć te "ryzyko", aby
      upewnic sie czy nie ma sie np. anemii. dlaczego mając kontakt z
      jednym patałachem w RP, piszecie, że tacy są wszyscy. to tylko o
      złych rzeczach się słyszy i pisze, bo dobre nie sa medialne. i tak
      samo jest pewnie w innych krajach. a że nie którzy lekarze są
      przwrażliwieni, zwłaszcza pediatrzy, to inna sprawa. ale tutaj
      pomaga zdrowy rozsądek i możliwosć pójścia na konsultacje do innego
      lekarza
    • agg3 Re: Kwestia podejścia lekarzy 29.05.08, 16:37
      Nie chce mi sie czytac wszystkiego od dechy do dechy ale zgadzam sie
      z maxtonka. jestem super zadowolona z opieki w uk. jak czytam
      polskie fora ciezarnych to rece opadaja. co 2 ma ciaze zagrazona i
      niemal kazda bierze leki na "cos tam". zreszta wystarczy popatrzec
      wsrod znajomych. mam koleznake w ciazy, oczywiscie zgrozonej, ale
      samolotem mogla przyleciec, heh. ale co tam jej sprawa. kazda z nas
      ma swoje racje, ja nie chce nikogo przekonywac. ale podoba mi sie
      ludzkie podejscie do czlowieka.
      przyklady:
      -kikut mojej Malej odpadl w 6 dobie nie przemywany absolutnie niczym
      -kapiemy Mala codziennie ma idealna skore, nie oliwkujemy itp
      -karmie piersia i od samego poczatku jem wszystko
      -krosty u noworodka? tak mamlo mam wie, ze to wysypka hormonalna,
      zupelnie normalna, znika po paru tygodniach
      -szczepienia super, ma "w zestawie"to na co w Polsce stac tylko
      niektorych
      -wit d sie nie podaje, K w zastrzyku zaraz po narodzinach
      -katarek, kaszelek w Polsce to zaraz przeziebienie i leki "na
      wszelki wypadek", a to jest zupelnie normalne u dzieci jesli nie
      towarzysza temu inne objawy
      pewnie znalazlo by sie jeszcze mnostwo przykladow
      dziecko mam zdrowe, zahartowane i mam nadzieje, ze tak juz
      zostanie big_grin
      -

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka