Pierwsze dni z noworodkiem

12.09.08, 13:32
Hm, noworodek raczej nie upuści grzechotki, bo jej nie złapie. Podobnie z
leżaczkiem (za wcześnie). No, może fotelik, ale i to niepolecane...
    • wsb123 Pierwsze dni z noworodkiem 28.03.09, 21:51
      boze co za ........ nic dodac nic ujac
    • alicja0000 Re: Pierwsze dni z noworodkiem 28.03.09, 21:57
      ale o co chodzi?
    • mrs.t Pierwsze dni z noworodkiem 14.08.09, 17:34

      hehe, dokladnie, jakos nei widze mojego dzieciecia upuszczajacego
      grzechotkesmile
      toz jeszcze jej zlapac nie potrafismile
    • valisqa Pierwsze dni z noworodkiem 07.08.10, 14:11
      dziwią mnie te porady (w kolejnym już artykule), że biorąc dziecko do łóżka
      wyśpię się w nocy, bo będę karmiła przez sen. Przecież przed każdym karmieniem
      powinnam przewinąć malucha, a tego nie da się zrobić przez sen smile
      • fasol-inka Re: Pierwsze dni z noworodkiem 07.08.10, 17:24
        niby czemu? jak dziecko potrafi jeść i co godzinę to po co za każdym razem
        przewijać?
      • ulik80 Re: Pierwsze dni z noworodkiem 12.09.10, 09:32
        Po co przed karmieniem, skoro po i tak prawie zawsze jest kupa.
    • lidek0 Pierwsze dni z noworodkiem 07.08.10, 17:32
      Totalna porażka
    • greene3 Pierwsze dni z noworodkiem 07.08.10, 20:44
      No tekst napisany przez kogoś, kto chyba dzieci nie ma, ale generalnie dobre
      zasady. Zwłaszcza kwestie proszenia o pomoc, włączania ojca w obowiązki przy
      dziecku oraz odmawiania wizyt, gdy nie mamy na nie ochoty. Ja jakoś z tym
      wszystkim nie miałam problemu i te rzeczy wydawały mi się naturalne, ale mam
      koleżankę, dla której nieodkurzona codziennie podłoga była większym problemem
      niż płacz dziecka a mąż po przyjściu nie tylko nie zajmował się dzieckiem (bo
      za małe i on nie umie), ale jeszcze "musiał" mieć ugotowany osobny obiad, bo
      te mdłe obiadki dla karmiących mu nie odpowiadały.

      "- Kiedy bierzesz prysznic, zabierz dziecko do łazienki w foteliku
      samochodowym, albo wózku. Spokojnie się wykąpiesz widząc, że maluch jest
      bezpieczny. Nawet jeśli zapłacze, nie poślizgniesz się na mydle biegnąc na
      ratunek, bo na własne oczy od razu przekonasz się, że powodem rozpaczy jest
      tylko upuszczona grzechotka."
      Patent dobry, osobiście przeze mnie stosowany - oczywiście przy starszym
      dziecku (od 2 mies.) i w leżaczku, bo na wózek nie mam miejsca w łazience a
      poza tym w wózku nic nie widać

      "- Korzystaj ze zdobyczy nowoczesnej techniki. Rób zakupy przez Internet,
      nawet jeśli w osiedlowym supersamie jest kilka złotych taniej. Sił, które
      zaoszczędzisz na dźwiganiu ciężkich siatek nie da się przeliczyć na pieniądze."
      Bo mamy mnóstwo internetowych sklepów spożywczych - bezsensowna rada. Mąż
      chętnie z domu wyskoczy po zakupy przecież.

      "- Jeśli czujesz, że wyjście na spacer cię przerasta, wystaw malucha na
      balkon. Jemu naprawdę jest wszystko jedno, gdzie złapie swoją dzienną dawkę
      świeżego powietrza, a ty zyskasz parę chwil spokoju."
      A ja nie mam balkonu sad jak mnie spacer przerasta albo jak pada to otwieram
      szeroko drzwi balkonowe.

      "- Nawet jeśli masz najpiękniejszy pokój dziecinny na świecie, na początek
      wstaw łóżeczko noworodka do waszej sypialni. Będziesz spała spokojniej, mając
      malucha na wyciągnięcie ręki."
      Hehe, ja chciałam wstawić łóżeczko do pokoju dziecinnego, ale już w szpitalu
      stwierdziłam, że to głupi pomysł smile

      "- Jeśli karmisz piersią, możesz wypróbować czy odpowiada ci (i twojemu
      partnerowi) spanie z dzieckiem w jednym łóżku. Wiele mam sobie to chwali -
      mogą karmić prawie przez sen i wstają rano wypoczęte."
      A to dobra rada, choć u nas się nie sprawdziła. Lepiej wysypiam się jak mała
      jest w łóżeczku.

      "- Nie przejmuj się całym światem. Dziecko płacze o 5 rano w niedzielę?
      Spróbuj je utulić, ale nie zadręczaj się, że pobudzi sąsiadów. Oni pewnie nie
      przejmowali się twoją sesją, kiedy remontowali łazienkę, prawda? Poza tym,
      statystyczni sąsiedzi mają dużo więcej zrozumienia dla noworodków niż dla
      wiertarek."
      Mój mąż zamykał drzwi i okna jak mała przez pierwsze dni darła się przy
      kąpieli. Rzucał przy tym tekstem "jeszcze na nas opiekę naślą". Po 2-3 dniach
      przestał się tym denerwować.
      • kasiaczek86 Re: Pierwsze dni z noworodkiem 11.09.10, 23:08
        greene3 napisała:

        > "- Korzystaj ze zdobyczy nowoczesnej techniki. Rób zakupy przez Internet,
        > nawet jeśli w osiedlowym supersamie jest kilka złotych taniej. Sił, które
        > zaoszczędzisz na dźwiganiu ciężkich siatek nie da się przeliczyć na pieniądze."
        > Bo mamy mnóstwo internetowych sklepów spożywczych - bezsensowna rada. Mąż
        > chętnie z domu wyskoczy po zakupy przecież.

        Niekoniecznie bezsensowna. W mojej okolicy są przynajmniej 3 sklepy z dowozem do domu, a z jednego z nich (Piotr i Paweł) już wielokrotnie korzystałam. Mój mąż na przykład bardzo niechętnie skacze na zakupy, nawet ze mną, a co dopiero sam. Poza tym, jak robi się większe zakupy, to jest to naprawdę świetna opcja, bo przy większych kwotach dowóz jest za darmo, a nie musimy dźwigać (jak ktoś ma dyskopatię, to naprawdę robi mu to różnicę).
        Nie wspominając już o tych, którzy nie mają się kim "wyręczać".
        Moim zdaniem jest to bardzo sensowna rada smile
    • matylda07_2007 Re: Pierwsze dni z noworodkiem 12.09.10, 10:18
      Jak dla mnie cudowna jest rada, by znajomych "nie wpuszczać", przynajmniej na początku.
      Ja nie potrafiłam być tak asertywna... Miałam cc, wielki brzuch po porodzie i ogromne kłopoty z karmieniem+córka sypiała ze 3x po 20 minut w ciągu dnia. Jej rekordem było 40 minut. Na to wszystko przyszli się gościć: kilka moich koleżanek i kilku kolegów męża.
      Koledzy męża przyszli po prostu na imprezę. Żaden z nich nie przyniósł nawet tej głupiej grzechotki...
      Rodzę za 2 miesiące i tym razem na pewno nie będę przyjmować tak wcześnie gości. A już na pewno nie kolegów mojego męża. Jak się chcą napić, niech idą do baru.
Pełna wersja