Dodaj do ulubionych

Upadek dziecka!

14.10.03, 22:27
Wczoraj moj 3,5 m-czny Bartek spadl mi z lozka (z wersalki). Obdzwonilam
wczorajlekarzy, a dzis bylam z nim w przychodni i wszyscy mowia ze ok. Ale
boje sie ze moze okazac sie pozniej ze pozniej beda z tego jakies skótki.
Spadlo wam kiedys dziecko? Poradzcie cos. Wczoraj sie uryczalam jak bóbr, a
dzis mam caly czas przed oczami widok dziecka lezacego na podłodze. Boje sie.
Czy jestem az tak plytka i bez wyobrazni ze tego nie przewidzialam?

Jakby co to ostrzegam wszystkie mamy: nie zostawiajcie swoich malenstw!
Bartek w tym tygodniu nauczyl sie lekko obracac na boczek, a tu nie wiadomo
kiedy musial obkrecic sie kilkakrotnie i przeturlikal na skraj lozka! I to
wzdłóż łóżka!! Jak on to zrobil? Przy mnie przez kilka godzin nie przesunie
sie o 0,5 metra, a tu pokonal metr w chwilke!
Obserwuj wątek
    • stratoss Re: Upadek dziecka! 14.10.03, 22:51
      Po pierwsze; moja córeczka majac 7 miesiecy spadła z tapczanu. Chwile poplakala
      ale nie wykazywala żadnej fizycznej zmiany, zadnego potłuczenia ani siniaka ani
      bólu ( sprawdza się dotykiem!)za chwile czuła sie dobrze, smiala sie i
      raczkowała. Zalezy wiec jaki był upadek i z jakiej wysokości bo jesli kanapa
      jest raczej niska a na podłodze jest dywan - mysle ze nie powinno sie nic stać
      Ja ponoc spadłam z kanapy 2 razy bedac dzieckiem ( i bylo wszystko ok ) Mysle
      ze duzo dzieci spada - no niestety - głupia chwila nieuwagi z naszej strony.
      Jeśli zauważysz jakąś zmianę skonsultuj sie z lekarzem...monia
      • aga173 Re: Upadek dziecka! 14.10.03, 23:06
        właśnie wczoraj mój 8 m-czny synek spadł w nocy z łóżka.Ale ryczałam,ale
        wszystko jest ok.Obok łóżka jest łóżeczko i on wstał po szczebelkach a łóżeczko
        mu odjechało i spadł na panele.Ale na szczęście nic mu nie jest(mam nadzieje)
        Czasami nie jesteśmy w stanie wszystkiego zobaczyć i przewidzieć,ale uczymy sie
        na własnych błędach
    • froggie Re: Upadek dziecka! 14.10.03, 23:04
      Chcialabym cie pocieszyc, ze jesli nie ma teraz zadnych oznak to na pewno ten
      upadek nie bedzie skutkowal na przyszlosc. Niemowleta maja kosci bardziej
      miekkie i elastyczne niz dorosli.
      Dziekuje tez za ostrzezenie- ja czesto tak bezmyslnie zostawiam swoje dziecko-
      po prostu wydaje mi sie ze jesli jeszcze nie umie to sie nie przeturla.Nigdy
      wiecej bo jednak dzieci szybko sie ucza.
    • youst Re: Upadek dziecka! 15.10.03, 00:53
      Nasz synek Michaś też zaliczył już jeden upadek z łóżka... To było miesiąc
      temu, miał niecałe 5 miesięcy. Spaliśmy u rodziny, w obcym łóżku, węższym niż
      nasze, wzięłam go w nocy na cyca, ja przysnęłam, on leżał z brzegu... no i
      obudził nas ryk...
      Spadł na dywan, gdzieś tak z wysokości 40 cm, nie było żadnych śladów
      uderzenia, żadnych siniaków czy guzów. Obserwowaliśmy go następnego dnia,
      zachowywał się normalnie, resztę nocy po upadku przespał bez problemu.
      Po powrocie do domu byliśmy u pediatry, zbadała go, nic nie stwierdziła, ale
      dała na wszelki wypadek skierowanie na USG mózgowia. Mniej więcej po tygodniu
      od upadku nie stwierdzono żadnych zmian - krwiaków czy obrzęków, dzięki Bogu...
      Nie zaszkodzi jak zrobisz dziecku takie USG, będziesz spokojniejsza!
      Nasz synek jakiś miesiąc temu właśnie odkrył radość przekręcania się na
      brzuszek i odwrotnie, robi to dosłownie w 10 sekund... Już wiem, że nie można
      go spuścić z oczu ani na chwilę, albo po prostu odkładać do "koryta" smile)),
      czyli łóżeczka, nawet jak idę na minutę do toalety...
      Aż boję się pomyśleć, co się będzie działo, jak zacznie raczkować, nie mówiąc
      już o chodzeniu...
      Zrób małemu to USG, ja odetchnęłam z ulgą, że nic się w tej maleńkiej główce
      nie stało...

      Pozdrawiam,
      Justyna mama Michasia (30.04.03.)
      • nicol-e Re: Upadek dziecka! 15.10.03, 08:11
        Mój synek/ 9 m-cy/ jakies 1-1,5 m-ca temu spadl z łózka na dywan. ułamek
        sekundy- i juz. Bylam w szoku, ryczalam jak głupia i nie wiedzialam, co robić.
        prawie godz póxniej bylismy na izbie przyjęc- w szpitalu stracilam 3 godz,
        zrobiono rtg czaszki- prosilam o usg, żeby wykluczyc ewentualny krwiak, ale
        powiedziano mi, że sie nie robi w takich przypadkach, potm czekanie itd,
        zakraplanie i badanie dna oka- mały wydzieral sie niemiłosiernie, jak pani na
        silę trzymała oko i świecila latarką. I odsyłania do pediatry, chirurga
        dziecięcego itp- mały był juz zmęczony, głódny i zły. W końcu zaproponowano mi
        noc w szpitalu na obserwację. zapytalam ,co beda obserwować, lekarz na to, czy
        nie bedzie wymiotowal i inaczej sie zachowywał. Ja stwierdziłam, że to już
        zobaczę lepiej w domu i pojechlismy. Przezylam więcej stresu w szpitalu, niż
        tuż po upadku, ale bylam w miarę spokojna, że jednak nic się nie stało.
        pozdrawiam- Aurelia
    • anaisia Re: Upadek dziecka! 15.10.03, 09:17
      No to widzę, ze tu wszystkie dzieci po przejściach! A myslałam, ze tylko ze
      mnie taka nieostrożna mama. Aż wstyd się przyznać, ale kiedy mój Tymcio był
      jeszcze noworodkiem, wypadł z wózka. Źle zapięłam tą torbę, którą sie wkłada do
      środka i kiedy podjeżdzałam po stromych schodach ta torba po prostu wyjechała
      z wózka a wraz z nią Tymuś. Na szczeście w nogach były ułożone kocyki i wypadł
      na kocyki ale wrzasku było co niemiara, ja też zaczełam krzyczeć, zbiegli sie
      ludzie, horror. Mały chwilę popłakał, pojechaliśmy do lekarza ale wszystko
      okazało się w porządku. Ale do tej pory drętwieję kiedy przypomnę sobie widok
      mojego dziecka zjeżdzającego z tą torbą po schodach. Uważajmy na nasze
      maleństwa!!!
    • dorora Re: Upadek dziecka! 15.10.03, 11:47
      No to mi się przytrafił prawdziwy koszmar i to na własną prośbę. Wciągałam wózek
      po schodach, miałam trochę zakupów w koszu, torta w ręce i nie chciałam tego
      wszystkiego zostawiać na dole. I do tego jeszcze strasznie mi się spieszyło...
      No i stało się. Mam wózek z przekładaną rączką. I ta rączka wyskoczyła z
      bolców...Cały wózek w ułamku sekundy obrócił się o 360 st., kołami do dóry.
      Wyrzuciło młodego z wózka. Nie mogłam puścić wózka, bo by stoczył się na dół po
      schodach ciągnąc dziecko. Jedną reką odsunęłam małego i puściłam ten cholerny
      wózek... Młody poleciał na wznak, na tzw. "plaskacza". Szczęście w nieszczęściu,
      że to był ostatni stopień i młody wylądował na półpiętrze, a podłoga półpiętra
      jest z desek. To trochę zamortyzowało upadek...Wszystko działo się tak szybko,
      że młody nawet się nie zorientował w sytuacji. Nawet nie zapłakał, a nawet był
      rozbawiony. Obserwowalismy go kilka dni, ale nic się nie działo. Nie muszę chyba
      mówić, że rodzina mnie prawie zlinczowała...Od tamtej pory nie wciągam wózka po
      schodach i przestrzegam wszystkie mamy. Młody obecie ma 7 miechów, wtedy miał 5.
      Nic mu się chyba nie stało, rozwija się dobrze, chociaż macie rację z tym usg.
      Poproszę o skierowanie. Pozdrawiam.
    • violamarchew Re: Upadek dziecka! 15.10.03, 21:43
      dzieki, ze odpisalyscie. Mysle sobie ze jednak te nasze dzieciaczki sa pod
      Boska opieka. Choc glupio sie przyznac poleprzylo mi sie, ze takie upadki sie
      zdazaja i ze nic nie jest maluchom. Ulzylam sobie tym listem. Maly narazie
      zachowuje sie normalnie i mam nadzieje ze nie bedzie nastepstw upadku.
      Jeszcze raz dziekuje za posty.
      Viola
    • jolanka4 Re: Upadek dziecka! 15.10.03, 23:51
      jejku, też odetchnęłam z ulgą, że nie tylko ze mnie taka gapa. w sobotę mała
      upadła mi z leżaczka, prawie dostałam schizy. pojechałam z nią od razu do
      szpitala do chirurga. b.miły p. doktor kazał zrobić usg główki i jamy
      brzusznej oraz rtg czaszki. na szczęście wszystko jest ok. przez kolejny dzień
      miałam tylko obserwować, czy nie będzie objawów wstrząsu mózgu
      (wymioty, "lanie się" dziecka przez ręce). nic nie było. dzięki bogu....
      badania polecam, dla własnego spokoju
    • anjaaa Re: Upadek dziecka! 16.10.03, 14:32
      Moj Kacprzak tez pare dni temu spadl z łożka,wczesniej jak mu sie to
      przytrafilo troszke sie pomartwilam i bylo ok,ale tym razem zauwazylam w jego
      nosku skrzepnieta krew,wiec przestraszylam sie na maxa i pojechalam z nim do
      szpitala,gdzie zbadal go chirurg i powiedzial ze z glowka jest ok,ale nalezy
      skonsultowac sie z laryngologiem w sprawie noska(czemu leciala krew).Na
      szcescie okazalo sie ze po prostu spadajac uderzyl sie akurat w nosek i
      tyle.Teraz ma pierwszego siniaczkawink
      Takze wszystko dobrze sie skonczylo ale oczywiscie tez sie poryczalam i
      obwinialam za to,a ze byla to niedziela dosyc ciezko bylo sie dostac
      gdziekolwiek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka