mimka23
05.11.08, 12:11
Zaczynam już wymiękać, każde usypianie trwa ok. 20-30 minut, ręce bolą, krzyż boli, a tu jeszcze co chwila trzeba zmieniać pozycję trzymania, bo mały się wierci i nie może sobie znaleźć miejsca. Wiem, sama jestem sobie winna. Od samego początku nosiliśmy, bo miał straszne bóle brzuszka, no i tak zostało. Próbowałam nauczyć samodzielnego zasypiania-nic z tego. Od razu po położeniu do łóżeczka zaczyna się płacz, który może tak trwać i trwać, aż sąsiedzi się nie zainteresują... Chciałam się tylko wyżalić, że już nie mam siły. Nie wiem co będzie dalej, jak się z tym uporać. Pozdrowienia dla wszystkich "noszących" mam.