Witam wszystkich rodziców,
nie wierze że istnieją dzieci, które nie płaczą, a zatem jak radzicie sobie z
płaczem własnych dzieci ?
tyle się można naczytać o rozsądku w reagowaniu na płacz dziecka:
jeśli nakarmione, przewinięte, nie jest mu za zimno ani za ciepło, nic go nie
boli /nie wiem ale moje 6 tygodniowe dziecko jakoś nie umie jeszcze powiedzieć
czy coś je boli a mi ciężko to ustalić/ to należy pozwolić dziecku się wypłakać
i teraz moje pytanie /bo zakładam, że nic dziecku nie jest tylko płacze/ -
jak długo pozwalacie tak płakać dziecku ?
czy to jest u was płacz czy bardziej krzyk ?
w teorie pod tytułem że do 5 miesiaca trzeba dziecko nosić, pieścić i tulić bo
będzie znerwicowane - nie wierzę, i nie popieram lecenia do dziecka jak tylko
usłyszy się kwinięcie /oczywiscie sama tulę, pieszczę itp. ale nie non stop

/
moje dziecko ogólnie jest grzeczne, ale miewa okresy marudzenia,
trochę je noszę, i wtedy się uspakaja, ale nie chcę nosić go ciągle bo boje że
potem nie będę robić nic innego
oczywiście serce mi się kroi jak ono płacze, ale jeśli wiem , że nic mu nie
jest czekam ok 15 min maksymalnie - i raz zasypia po tym czasie, a raz okazuje
się ze chcialo sie poprzytulać, jeszcze jesc lub po prostu nie chce spac
jak to jest u Was,
dajecie sie dziecku wypłakać ?
nie macie wyrzutów sumienia ?
Asia