Dodaj do ulubionych

mamy i babcie.....

15.01.09, 15:47
Czy są jakieś kwestie dotyczące wychowania dziecka na temat których
różnicie się z Waszymi mamami bądź babciami??
Jeśli chodzi o mnie, są to głównie trzy problemywink
Po pierwsze dopajanie herbatkamiwink Ciągle muszę przypominać o tym
że będę karmić tylko piersią do 6 miesiąca i że dziecko nie
potrzebuje na razie niczego innego.
Po drugie częste pytanie na temat tego kiedy dziecko zacznie używać
poduszkiwinkŻeby miało miękko...wink
I po trzecie ciągła obawa o to że na dworze jest zbyt zimno na
spacer z dzieckiemwink
A jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • beti8121 Re: mamy i babcie..... 15.01.09, 15:54
      oj zgadzam się u mnie jest to samo. choc moja mama się nie wtrąca gorzej z
      tesciową. 1. mała sie nie najadała i powinnam karmić butelką. 2. młoda miała
      wzdęcia wiec stwierdziła ze mam złe mleko 3. powinnam oczywiscie już mała sadzac
      miała wtedy 5 miesięcy obkładac poduszkami 4.jak młoda płakała bo ją bolał
      brzuszek to mi mówiła ze przesadzam i nic jej nie bedzie bo dzieci sobie muszą
      płuca wyrobić .5. no i oczywiście ubierac w 2 pary spodni 3 kurtki 4 czapki
      żart oczywiście ale prawie tak
      • attiya Re: mamy i babcie..... 16.01.09, 15:29
        z dopajaniem nie zgadzam się - teraz w zimę, gdy powietrze w
        mieszkaniach jest barzo suche - a nie kazdy ma nawilżacz powietrza
        to dopajanie jest jak najbardziej potrzebne. A na pewno nie zaszkodzi
        • memphis90 Re: mamy i babcie..... 17.01.09, 15:31
          No, tak, przy suchym powietrzu na pewno szybciej chce się pić- ale dziecko na
          piersi dopaja się... piersią. Nie ma potrzeby ładować butli, mleko na początku
          każdego karmienia jest właśnie rzadkie i słodkie- do ugaszenia pragnienia. I
          maluch sam daje przecież znać, jak tej piersi potrzebuje.
    • mimka23 Re: mamy i babcie..... 15.01.09, 15:55
      Oj, temat rzekasmile Ja prawie na wszystko mam odmienny pogląd niż moja mama czy teściowa. Teściowa to potrafi uszanować, moja mama niestety nie...dlatego znów mamy "ciche dni". Synek ma 11 m-cy i dokładnie tyle trwa moja walka o samostanowienie o postępowaniu z własnym dzieckiem. Końca nie widać, niestety...
    • semi-dolce Re: mamy i babcie..... 15.01.09, 16:10
      Pewnie różnice są, ale kiedy moją mamę dziwi coś, co robię, tłumaczę
      jej dlaczego i zazwyczaj po przemyśleniu się ze mną zgadza. Takie
      coś, że ona wie lepiej i koniec, wbrew mnie, wbrew nauce i wbrew
      wszystkiemu, się jak na razie nie zdarzyło. Chociaż moja mama
      karmiła piersią bardzo krótko bo "miała za słaby pokarm", dopajała
      itp. I kiedy powiedziała mi że mogę mieć marny pokarm albo że
      powinnam poić dodatkowo wytłumaczyłam dlaczego nie i jak to jest z
      tym kobiecym mlekiem. Zrozumiała i zgodziła się ze mną. Ona wie, że
      ja chcę jak najlepiej dla swojego dziecka i nie podważa tego jakimś
      natrętnym wtrącaniem się. I za to jestem jej wdzięczna. A w
      sytuacjach kiedy się nie zgadzamy po prostu mówi mi, że ma inne
      zdanie. Jednak z moim dzieckiem postępujemy po mojemu.

      Zdarza mi się także w przypadku różnicy zdań pokazywać jej różne
      naukowe dowody, badania itp. Na przykład noszenie w chuście
      przerażało moją mamę, bo kręgosłup i się dziecko udusi. Po
      przeczytaniu paru artykułów i obserwacji jak to wygląda zmieniła
      zdanie.

      Wielu rzeczy to ja uczę moją mamę, nie ona mnie, bo, jak sama
      twierdzi, robiła to wszystko tak dawno, że już nie umie. Ponadto
      nikt nie podważa tego, że to moje dziecko i ja decyduję.

      A co do babci - niby ona wychowywała swoje dzieci w czasach gdy
      głupoty wmawiano okrutne (a to że lepsza od mleka mieszanka, a to że
      karmić należy z zegarkiem w ręku co 3 godziny...), ale na szczęście
      (głównie swoich dzieci) miała teściową na wsi, co sama bodajże 12
      dzieci wychowała i w te bzdury nie wierzyła. I nauczyła moją babcię
      postępować wbrew ówczesnej doktrynie. Zresztą z babcią mam podobne
      relacje - szanuje moje zdanie, z moim dzieckiem postępuje po mojemu,
      nie wtrąca się na siłę, a jeśli z czymś się nie zgadza to po prostu
      o tym dyskutujemy, przedstawiamy argumenty.
    • errmaris Re: mamy i babcie..... 15.01.09, 16:13
      o tak... strasze pokolenie!!!

      z tesciowa na szczescie nie rozmawiam (po mega klotni, kiedy to niby
      on przyjechala "pomagac" mi po porodzie i pozalowala talerza kaszy,
      ale mniejsza o to), wiec mi nic cudownego nie radzi. choc przez meza
      sie cos przesacza.
      Na przyklad byla oburzona, ze lozeczko dla synka jest na zwyklych
      nozkach - nie mozna je bujac, jak dziecko usypia (dziaciak doskonale
      zasypia sam bez takich "pomocy").
      a jeszcze caly czas meza nastrajala, ze ja to ja nie pozwalam
      dziecko bez przerwy na rekach nosic (pierwsze pare miesiecy). Moze
      jestem dziwna ale wolalam zbytnio nie przyzwyczajac - teraz swietnie
      umie posiedziec sam i nie musze go targac caly czas ze soba po
      mieszkaniu. (ona akurat tak sie wrobila, ze musiala 24/7 z nim na
      rekach lazic... ale widocznie jej to do myslenia nic nie dalo)

      no a z moja mama i babcia - kwestie zywienia. Na soczki namawiaja
      mnie juz od bodajze 3 miesiaca zycia dziecka (a z tego co wiem
      soczek moze poczekac do roczku). Warzywka mam niby od 4tego miesiaca
      wprowadzac... Synek jest na karmieniu mieszanym, ale i tak powinno
      sie wprowadzac nowosci dopiero po 5tym miesiacu.
      Teraz ma 6,5 wiec juz jakies warzyeka, kaszki, owocki i jogurciki
      je. To teraz babcia krzyczy, ze jak to on jeszcze miecha nie je???
      Spokojnie - zdazy jeszcze!
      Chociaz wniosek byl taki, ze dlatego ze nie je miesa, to nie siedzi
      jeszcze sam! o_O Chociaz wlasciwie to juz siedzi wink

      No ale to temat rzeka wink

      Moglabym tu jeszcze pisac i pisac, ale szkoda klawiatury wink
    • jasmin80 Re: mamy i babcie..... 15.01.09, 16:22
      U nas raczej nie ma takich problemów.Z mamą potrafię się dogadać i
      np. jak ona myśli inaczej i powi mi to że kiedyś robiło się tak a
      tak a ja jej wytłumaczę jak jest teraz i dlaczego najczęściej zadza
      się ze mnąZdaje sobie sprawę z tego że czasy się zmieniły i teraz
      robi się inaczej.Teściowa raczej też się nie wtrąca i nie mówi jak
      powinnam robić, przynajmniej przy mnie tego nie robi, boza oimi
      plecami napewno.smile Jedynie mówiła cały czas o dopajaniu jak dziecko
      jest na piersi.
      • nastoletnia-mama Re: mamy i babcie..... 16.01.09, 15:05
        u mnie zazwyczaj wszystko konczy sie klotnia... moze tez dlatego z
        mam dopiero 18 lat i dla mojej mamy jestem jeszcze dzieckiem,ale
        jesli duzo sie czyta a w moim przypadku naprawde duzo, to wiek w
        jakim rodzi sie dziecko naprawde nie jest taki naczacy.
        najczestrzymy tematami do klotni jest uzywanie tetrowych peluch bo
        sa tansze bo lepsze bo to bo tamto-ja jestem za pampersami.moja mama
        nie bierze pod uwage pracy jaka trzeba wlozyc w utzymaniu w
        czystkosci takowych pieluch tetrowych,pranie prasowanie,to ile wydam
        pieniedzy na proszki...druga sprawa. rodze pod koniec marca,pogoda
        moze byc rozna,matka ciagle wciska mi pierzyne z pior!!!dla mnie to
        nie odo pomyslenia po pierwsze moze uczulic po drugie one doroslego
        czlowieka moga przygniesc a co dopiero niemowlaczka,mowiac jej o
        grubym kocu do przykrycia lub spiworku patrzy na mnie jak bym
        chciala tego dzieciaczka zamrozic bo przeciez "w marcu to jeszcze
        bedzie pewnie zimno,a przestana grzac,on musi miec cieplo..." jest
        tz wiele innych roznic w naszych zdaniach no i oczywiscie kiedy
        kupic lozeczko i wozek-wg mojej mamy dopiero po opuszczeniu szpitala
        bo "zeby nie zapeszyc"...istna tragedia. a tesciowa?daje rady,moze
        tez niezbyt mowoczesne ale nie neguje mojego zdania i tego jak mam
        zamiar to dziecko wychowac. smile
        • rajsca Re: mamy i babcie..... 16.01.09, 15:49
          Tak na marginesie, to noworodek powinien mieć w mieszkaniu 18 - 22 stopni.
          (optymalnie) nie wiem jak Twoja mama to zniesie wink
          Powodzenia
    • zaba133 Re: mamy i babcie..... 16.01.09, 15:15
      dzieczyny, luzu trochę nasze mamy i teściwe wychowywały dzieci w
      czaseach kiedy oficjalne poglady były nieco inne niz teraz- mam taka
      ksiązkę z lat 70-tych- wydawnictwa lekarskie chyba- boki można
      zrywac (pranie w wysokiej temp ubranek- prasowanie az do bólu,
      sporzadzanie mieszanek z mleka i cukru, itp. itd)
      i one sa święcie przekonane ze mają rację
      moja tesciowa ma tez niektóre poglądy nieco inne, może trzeba
      pogadać spokojnie, jakąś bieżącą prasę podrzyucic, nowe tabele
      zywienia itp.... często słowo drukowane lepiej działa
      • rajsca Re: mamy i babcie..... 16.01.09, 15:51
        Wiesz, wszystko fajnie kiedy się wtrącają z jakimiś bzdurami. Zupełnie nowa
        jakość wchodzi wtedy kiedy dziecko jest chore, przebywa z babcią całymi dniami
        bo my jesteśmy w pracy (dodam, że umiarkowanie chore: katar, kaszel) a moja mama
        mówi, że lekarstw to ona mu podawać nie będzie, bo skoro na receptę to na pewno
        antybiotyk i nasmaruje go spirytusem bo nam nie zaszkodziło to jemu też pomoże.
        A lekarz to jakiś konował skoro jeszcze dziecka nie wyleczył.
        Walcz z takim czymś...
        • magi104 Re: mamy i babcie..... 16.01.09, 20:34
          Ciekawe czy nasze córki też będą podśmiewać się z "naszych" metod ?????
          wink
    • tscina Re: mamy i babcie..... 16.01.09, 20:50
      babcie: "dobre rady" mojej babci są tępione od razu, babcia męża - złota
      kobieta, typowa babuchna, dla niej wszystko robię dobrze, bo chłopcy zawsze
      zdrowi i pięknie rosną
      mama: ufam jej w sprawach dzieci jak nikomu innemu Nigdy nie słyszałam od niej
      żadnej rady, to ja sama się pytam, a ona odpowiadając mówi, że "ona to robiła
      tak..., ciotka tak i tak...", nie narzucając mi swojej woli
      teściowa: kolejna złota kobieta, ale w sprawach dzieci i kościoła mamy zupełnie
      inne poglądy Niestety ciągle doradza, robi coś wbrew mojej woli Myślę, że nigdy
      to się nie zmieni, a bardzo żałuję, bo to psuje relacje między nami
    • baso1234 Re: mamy i babcie..... 16.01.09, 21:14
      Ha ha ha. temat rzeka.

      - dopajanie. Tłumaczenie, że mogę dać piersi nie dociera. Na
      szczęście mamę widuję 1-2 w miesiącu. Teściowej nie mam. Czasami
      człowiek ma łut szczęścia smile
      - ubieranie. Zawsze za lekko, nawet wtedy jak jadę do lekarza. Mam
      samochód w garażu pod blokiem, nie wychodzimy na zewnątrz.
      Przychodnia też ma garaż podziemny.
      - dokarmianie. Mała za mało je. Ma 4 miesiące i oprócz mojego mleka
      powinna już wcinać słoiczki. Jak 7-miesięczna wnuczka sąsiadki.
    • anus85 Re: mamy i babcie..... 16.01.09, 21:47
      Mama raczej sie nie wtraca, czasem powie, ze ona robila tak a tak,
      ale nie zmusza do tego samego.Tesciowa cytuje"ja sie absolutnie nie
      wtracam, ale czemu..." i tu seria pytan(np.czemu nie daje dziecku
      czekolady i lizakow), bo ma sie za eksperta w wychowywaniu dzieci.
      Slucham, ale robie po swojemu jesli sie nie zgadzam z nia. Babcia ma
      archaiczne poglady, czasem cos sugeruje, glownie neguje karmienie na
      zadanie, bo ona co trzy godziny itd.Ale ogolnie dobrze miec kogos
      doswiadczonego, bo ja tez ekspertem nie jestem i moge sie mylc.
      • dorinn2 Re: mamy i babcie..... 16.01.09, 22:20
        Moja mama pewnie mialaby mi duzo do zarzucenia (preferuje bardzo dziwne metody)
        ale na szczescie jest daleko. Natomiast mialam jedno duze spiecie z mama kiedy
        przyjechalam w odwiedziny z dzieckiem. Moja mama caly czas sadzala syna przed
        telewizorem (mial wtedy 3 miesiace) na poczatku prosilam grzecznie ale po
        ktoryms tam razie juz nie moglam. Wracam z miasta i widze, ze syn znowu gapi sie
        w wielki ekran i nie wytrzymalam. Wojna byla straszna smile
    • atucapijo Re: mamy i babcie..... 17.01.09, 10:52
      moja babcia wyciagala mi jakies zabobony jak bylam w ciazy, np ze
      jak sie przechldoze to dziecko sie urodzi z wysypka.
      moj tata zostal odsuniety od tematu,pod koniec ciazym, z racji
      zawodu - jest ginekologiem, i sial panike, bo on u siebie, ja u
      siebie, i nie mogl konrolowac sytuacji. teraz dobrze doradza,
      aczkolwiek jest fanatykiem karmienia piersia, ja te zasady zeby nie
      dawac pic troche naginam, i daje wode i herbatke z koperku.
      mam mi bardzo pomogla w czasie porodu - bo caly prawieprzesiedzialam
      w domu, do szpitala dolecialam na parcie, potem z maluchem. ale moja
      mam jest zdroworozsadkowa, tez wiemy ze ma byc 18-22 stopnie, ale
      moj maly jest zmarzluchem, jak nie przykryje kocykiem albo i dwoma,
      to nei spi, placze, a raczki ma lodowate. mama tez uwaza ze dziecko
      trzeba chowac wg instynktu, ja tez, a na rady na kolke"wytrzymac, bo
      min apo 3 miechach" obu nam sie optwieral scyzoryk wkieszeni.
      niestety, moja mama mieszka 1400 km od nas, a tesciowa tylko 5
      min....
      tesciowa uwaza ze nie powinnam nosic mojego synka, bo dostanie "
      choroby rekowej" i bedzie mnie szantazowal. uwaza, co mnei wkurza,
      ze nikt nie umie uspokoic malucha tylko ja, wiec jak ja wychodze a
      on placze, to sie za bardzo nie stara, bo twierdzi ze i tak sie nie
      da, totalna bzdura. poza tym, uwaza ze za duzo ubieram synka, a ja
      wyprobowalam i ciensze ubieranie - efekt: kaszel przez tydzien i
      katar,a dla takiego malucha to nie byle jaki problem.poza tym,
      kazalam nie dotykac dziecka buzi, nie sluchaja, a maly juz w 4 tyg
      zycia zlapal zapalenie spojowek. ja poloecialam do pediatrypo krole,
      a tesciowa mi na to: jego ojciec tez tak mial, musieli go operowac
      jak mial 9 miesiecy, bo mial niedroznosc kanalu lzowego.zobaczysz,
      bedzie tak samo. i dalej mi go maca po buzi pazurami 3 cm. a oka
      calego w ropie nawet nie umyla, jak z nim zostala... drugi raz sie
      powtorzylo to zapalenie w 7 tyg, to zabronilam stanowczo, ze niby
      pediatra tak powiedzial. troche posluchala...
      babcia mojego M: wojna o chrzciny, korych ja nie chce, i nie zrobie.
      na to babcia :"ja dzieckui dam prezent jak go ochrzcicie", ja jej
      odpowiadam ze ich nie bedzie, a ta mi na to "oj, to przeciez nic
      takiego, tylk odziecko zabrac do kosciola" - jezeli nic takiego, to
      czemu nalegac? bo dla mnei to owszem, problem,wpychac dzieckunie
      moja wiare i religie... bedzie jeszcze wojna, jak amen w pacierzu smile
    • naomi19 Re: mamy i babcie..... 17.01.09, 11:07
      A ja pozwolę sobie wtrącic coś o poglądach babci Twojego dziecka...
      Po prostu wyczytane w poradnikach i na Internecie cudowne rady nie
      zawsze sa takie dobre... Czasem praktyka a teoria to 2 różne rzeczy.
      Jak np z tym dopajaniem. Doświadczona i dobra położna powie Ci, żeby
      uczyć dziecko picia z butelki, przyzwyczaić ze smoczkiem, gdy jest
      niespokojne np podać małą ilośc herbatki koperkowej? Dlaczego? Po 6
      miesiącach Twoje dziecko być może nie zaakceptuje butelki, a może
      bys tego chciała. Znam takie mamy, później miały żal do siebie.

      Co do poduszki to tez ma wiele racji, ale nie do końca. Dziecko
      powinno mieć materac pod głową nieco wyżej, ale nie podładamy
      poduszki pod głowę tylko pod materac. To ważne w rozwoju żuchwy.
      Neurologopeda wypowiedziałby się w tej kwestii.

      Co do temperatury rzeczywiście ja wychodzę w każdą pogodę, ale wiele
      osób uważa, że np zbyt wietrzna pogoda nie jest wskazana.

      Także ja proponuję przymknięcie oczu czasem na wiedzę książkową,
      lecz na skorzystanie z rad naszych mam. Nie ze wszystkich, bo to my
      mamy decydujący wpływ, ja również nie korzystam ze wszystkich, mówię
      mojej mamie, jeśli robi cos, co mi się nie podoba i mam inne zdanie,
      ale jednak staram się słuchać.

    • aneta_d_83 Re: mamy i babcie..... 17.01.09, 11:47
      Moja mama nie jest typem,który poucza ale stara się zrozumiec,ewentualnie coś proponuje. Wg teściowej za lekko ubieram synka (prawie roczek) na spacer,źle,że wychodzę z nim gdy pada deszcz lub wieje.Czasem niby niechcący sprawdza czy mały ma ciepłe stopki,bo powiniem chodzić w kapciach,a ma skarpetki na rajtuzkach i nie wytłumaczy się kobiecie,że dziecko kapcie zdejmuje i nie jest ciepłolubne. Nie powinna odgrzeać pokarmu ze słoiczka w mokrofali nawet jeśli dziecko płacze już z głodu.Zwykle dla niego gotuję wcześniej a słoiczek jest raz na 2 miesiące. Mówi mi co mam gotować, jak i w czym. Wszystko co mam jest nieodpowiednie i wszystko robię źle. I nie przemówi się jej,że mogła wychowywać swoje dzieci po swojemu. Nie wspomnę już,że przy dziecku nie można oglądać tv (mimo,że synek się tam nie patrzy), używać komputera a od telefonów komórkowych wszyscy umrzemy na raka. Naczyta się jakichś artykułów w gazetach, nie doczyta do końca, a później tym zadręcza całą rodzine. Ona wie co jest najlepsze a ja krzywdzę swoje dziecko, mimo tego,że staram się być jak najlepszą matką.
    • kinga_owca Re: mamy i babcie..... 17.01.09, 12:09
      oczywiście wink
      mama i teściowa się generalnie nie wtrącają i nie zrobią niczego na
      co my, jako rodzice nie pozwolimy, ale
      dopajanie - na pewno chce mu się pić, tak gorąco itp - to słyszałam
      od 3 mca życia dziecka; tłumaczenie, że z piersi leci najpierw
      wodnisty pokarm właśnie do picia traktowane było jak bajka wink
      kasza manna - lekarstwo na całe zło, koniecznie do zupki kaszka
      manna, na śniadanko kaszka manna, same warzywka to nie to, trzeba
      dodac kaszkę...
      buty - dlaczego dziecko w samych skarpetkach, trzeba mu kupic buciki
      (to już od 3 mca jakoś) teraz doszły buciki sztywne koniecznie za
      kostkę do chodzenia - pokazuję książki, że dziecko powinno boso lub
      w skarpetkach, ale napotykam mur wink
      nocnik - już trzeba sadzać, czy mu kupimy, kiedy mu kupimy
      spanie w wózku - synek odkąd przestał być noworodkiem nie sypia w
      wózku, nie lubi wózka i traktuje wozek jako zło konieczne - ale
      babcie z uporem maniaka: połózcie go w wózku, każde dziecko śpi w
      wózku, jak pobujacie to uśnie itp
      jest głodny - czy już coś jadł, może mu coś dać - ja na to, że przed
      chwila ssał pierś - no tak, ale coś konkretnego, bo głodny
      przecież...
      i to na razie chyba tyle
      ale babcie mają swoje prawa i dopóki nie wcielają swoich pomysłów w
      życie, to mi to nie przeszkadza
    • tscina Re: mamy i babcie..... 17.01.09, 13:00
      muszę się pochwalić, bo znalazłam metodę na moją teściową Skoro moje tłumaczenia
      i wyjaśnianie nic nie daje, a dosadniejszych argumentów używać nie chciałam, po
      prostu przestałam do niej jeździć smile Gdy chce zobaczyć chłopców zapraszam ją do
      siebie, a tu, przy moich rodzicach, nie na jej gruncie, jakoś wszystkie rady idą
      w odstawkę
      żebyście widziały, jak ostatnio dyskretnie kombinowała, żeby pochować chłopcom
      gołe łydki, wystające spod spodenek które sobie machając nóżkami podciągają
      hehehe smile ale nic się nie odezwała
    • memphis90 Re: mamy i babcie..... 17.01.09, 15:35
      1.pojenie herbatkami
      2.chodzik jako ósmy cud świata

      Jak jestem z małą u rodziców, to robię po swojemu; jak zostawiam im Lilę, to nie
      wszczynam awantur o podanie picia, parę ml z butli raz na kilka tyg nie
      zaszkodzi. A jeśli oni czują, że lepiej zadbali o wnusię, bo dali jej pić- to
      niech dadzą. Moja mama koniecznie chce kupić chodzik, mówiłam, że nie chcę, ale
      temat wraca jak bumerang. Stanęło na tym, że nie mam na to miejsca w mieszkaniu,
      jak kupią do swojego domu- to już trudno. Najwyżej małą wsadzą na chwilę raz w
      tygodniu. Wojny wszczynać nie zamierzam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka