witajcie,
mój 3 miesięczniaczek ma od paru dni katarek. Ściągam fridą (mimo
histerycznych wrzasków), psikam disne-marem, wietrzę mieszkanie, na
spacery też chodzimy. Maść majerankowa też w użyciu (chociaż chyba
mało to ma szansę zadziałać, bo sobie uparcie wyciera).
I raz dziennie 3-4 krople CEBIONu.
Dziś jakby mu bardziej ten katar "grał" w nosku

i moje pytanie -
KIEDY gnać DO LEKARZA??? - dopiero jak gorączka będzie? od 2 dni
jakby bardziej śpiący jest. Ale w chwilach aktywności buzia mu sie
cieszy bez przerwy.
kurczę, boję się żeby mu nie spłynęło do oskrzeli...

albo
gorzej
coś jeszcze mogę zrobić, żeby pogonić ten katar??
pozdrawiam i trzymajcie się zdrowo