Moje cudowne dziecko skończyło 9 miesięcy. Jest bardzo żywym pogodnym
dzieckiem ale już z charakterkiem. Kocham ją bardzo i lubię spędzać z nią czas
ale czasem ostro daje mi w kość.
Jest na etapie pełzania potrafi wszędzie się dostać a jeszcze nie rozumie że
tego czy tamtego nie wolno. Nie można jej spuścić z oczy bo ostatnio mało nie
wylizała obcasów od moich butów.
Wspina się po wszystkim co się da do stania ale nie zawsze jej wychodzi labo
się uderzy i jest krzyk.
Kąpie ją w brodziku ale ciężko ją tam utrzymać i umyć bo wierci się okrutnie.
Przewijanie i ubieranie czasem to prawdziwa walka

Zasypianie okupione wielokrotnymi siadami przewrotami i jękami.
Ja się cieszę że się rozwija tylko czasem wieczorem po prostu ledwo żyję.
Zastanawiam kiedy łatwiej będzie ją "okiełznąć"

i na spokojnie wytłumaczyć,
że czapka jest niezbędna a kapcie taty nie są do jedzenia.
Długie to ale tak chciałam się trochę wygadać i zapytać inne mamy o
doświadczenia z maluchami w tym wieku.