Zwracam się do Was z pytaniem, czy też rosną Wam mali terroryści? Moja córka
skończyła wczoraj roczek a kilka dni temu przerobiła 3-dniówkę. Niestety tak
się wycwaniła, że kwękaniem i płaczkami może osiągnąć wszystko (tak było jak
gorączkowała), że teraz terroryzuje dom. Ja nie jestem w stanie odejść na
moment, wymusza noszenie (choć noszona jest i tak bardzo dużo), a jak słyszy
"nie" (bo np. chce dopaść laptopa na stole lub scyzoryk) to zaczyna się
przedstawienie. Do tego nie chce za bardzo jeść stałych pokarmów, kaszki zje
kilka łyżeczek, trochę obiadku, bo... pluje na całego! Pierś tylko i nic
więcej. Już nie mam pomysłu co zrobić

Jak dzisiaj odmówiłam i byłam
konsekwentna to był szloch, spazmy, histeria. Trzymałam ją na kolanach i cały
czas był szloch jakby się tym jeszcze nakręcała. Ręce mi już opadają. Od kiedy
można maluchowi przemówić do rozsądku i jak? Poddawać się tym jej atakom
szlochu, czy jednak być twardą?
HELP!!!!