Dodaj do ulubionych

Mała terrorystka

17.04.09, 12:57
Zwracam się do Was z pytaniem, czy też rosną Wam mali terroryści? Moja córka
skończyła wczoraj roczek a kilka dni temu przerobiła 3-dniówkę. Niestety tak
się wycwaniła, że kwękaniem i płaczkami może osiągnąć wszystko (tak było jak
gorączkowała), że teraz terroryzuje dom. Ja nie jestem w stanie odejść na
moment, wymusza noszenie (choć noszona jest i tak bardzo dużo), a jak słyszy
"nie" (bo np. chce dopaść laptopa na stole lub scyzoryk) to zaczyna się
przedstawienie. Do tego nie chce za bardzo jeść stałych pokarmów, kaszki zje
kilka łyżeczek, trochę obiadku, bo... pluje na całego! Pierś tylko i nic
więcej. Już nie mam pomysłu co zrobić sad Jak dzisiaj odmówiłam i byłam
konsekwentna to był szloch, spazmy, histeria. Trzymałam ją na kolanach i cały
czas był szloch jakby się tym jeszcze nakręcała. Ręce mi już opadają. Od kiedy
można maluchowi przemówić do rozsądku i jak? Poddawać się tym jej atakom
szlochu, czy jednak być twardą?
HELP!!!!
Obserwuj wątek
    • ik_ecc Re: Mała terrorystka 17.04.09, 13:15
      Twoja corka nie jest terrorystka.

      Z 3-dniowki (czy jakiejkolwiek infekcji, zwlaszcza goraczkowej)
      dziecko dochodzi do siebie i do 2 tygodni. W tym czasie bedzie
      marudne, rozdraznione, zmeczone oraz na pewno bedzie slabo jadlo.
      Troszke zrozumienia dla organizmu, ktory jeszcze nie jest calkiem
      zdrowy i dla dziecka, ktore nie rozumie dlaczego ciagle sie zle
      czuje.
    • osa551 Re: Mała terrorystka 17.04.09, 15:12
      Mój roczny syn jak jest przeziębiony to pół nocy musi się przytulać albo ssać.
      Po prostu źle się czuje i szuka mamy. Niestety takie są uroki.

      Poza tym mimo tego że ma rok, zaliczam w nocy 2 karmienia. Próba niekarmienia w
      nocy (mąż go nosił) skończyła się taką histerią, że sobie odpuściłam i go karmię
      - doszłam do wniosku, że przecież nie będzie ssał do 18-tki.

      Z jedzeniem nie ma problemu. W przeciwieństwie do starszej siostry wcina
      wszystko co mu się da.

      A ataki szlochu to ma nawet moja 6-letnia córka. To stały numer niestety. mimo
      tego, że doskonale wie, że ja się na szloch nie nabieram.
      • kayah73 Re: Mała terrorystka 17.04.09, 16:10
        > A ataki szlochu to ma nawet moja 6-letnia córka. To stały numer
        niestety. mimo
        > tego, że doskonale wie, że ja się na szloch nie nabieram.

        Ataki szlochu to i ja mam czasami. Jak jestem zmeczona, zestresowana,
        zle sie czuje. W pracy zaciskam zeby, ale w domu, tam gdzie jest
        bezpiecznie, placze. Na szczescie moj maz nie mysli, ze jestem
        "terrorystka" tylko mnie po prostu przytuli, wyslucha i pocieszy.

        Z zasady to samo oferuje moim dzieciom. Nie znaczy to, ze na wszystko
        sie godze, ale szlochacza zawsze przytulam i empatyzuje, nawet jesli
        z przyczyna szochu sie nie zgadzam. Przyjmuje do wiadomosci, ze moze
        byc smutno jesli np. czegos zabronie - ale to nie znaczy ze zakaz
        zdejme. Ale smutno ma dziecku prawo byc i pocieszam tak czy inaczej.
        • osa551 Re: Mała terrorystka 17.04.09, 19:19
          No wiesz, to co innego utulić szlochacza a co innego mu ulec. Ja też przytulam
          szlochacza, ale niekoniecznie zgadzam się aby szlochacz dopiął celu, szczególnie
          6-letni.
          • londine Re: Mała terrorystka 19.04.09, 00:53
            No właśnie... Ja też moją Malutką tulę, całuję, noszę ale przecież nie można
            pozwolić takiemu maluchowi aby rządził domem?? Bo u nas to powoli zaczęło tak
            wyglądać. Niebo bym oddała mojej córce, bo jest moim osobistym, prywatnym cudem
            i oczu od niej oderwać nie potrafię, bo mogę patrzeć na nią cały czas jak
            zahipnotyzowana. Ale z drugiej strony maluch przecież nie może chyba totalnie
            wejść na głowę wszystkim. Misia chodzi po nas, dziadkach i po wszystkich jak jej
            pasuje( i o tym wie), bo jest kochana przez wszystkich bez wyjątku. Ba! ma nawet
            swój prywatny fanclub wink
            Ale czasem po prostu nie wiem co mam robić... A "terrorystką" nazwała ją moja
            siostra wink
      • londine Re: Mała terrorystka 19.04.09, 00:55
        Ja karmię moją cały czas i to zwłaszcza w nocy. W ciągu dnia nie ma czasu na
        karmienie, bo "ma tyle rzeczy do zrobienia" smile, więc nadrabia nocami. W ciągu
        dnia 2-4 x karmienie piersią + normalne jedzonko ale w nocy karmię co 1,5
        godziny... tak z 5-6 razy...
    • lenama_2008 Re: Mała terrorystka 17.04.09, 21:03
      londine napisała:

      > Niestety tak się wycwaniła, że kwękaniem i płaczkami może osiągnąć
      wszystko (tak było jak gorączkowała), że teraz terroryzuje dom.
      > szloch, spazmy, histeria. Trzymałam ją na kolanach i cały czas był
      szloch jakby się tym jeszcze nakręcała.
      > Poddawać się tym jej atakom szlochu, czy jednak być twardą?

      moj Mlody ma 10 miesiecy. nie mam doswiadczenia w wymuszeniach
      dziecka po chorobie (ktos napislal, ze dziecko moze marudzic nawet
      do 2 tyg., moje po chorobie doszlo do siebie natychmiast), ale mam
      juz pierwsze przeprawy w innych sytuacjach i w przeciwienstwie do
      postow powyzej - uwazam, ze trzeba pokazywac maluchowi jakie
      zachowanie jest wlasciwe a jakie nie i nie reagowac na histerie
      przytulaniem. pocieszanie dziecka w momencie ataku szlochania tylko
      je nakreca - dokladnie tak jak to opisalas. histerie nalezy
      ignorowac - dosc szybko dziecko zalapuje, ze ta droga nigdzie nie
      prowadzi i nie bedzie za takie zachowanie nagradzane.

      jak to sie u nas odbylo: Mlody probowal w czasie kolacji wywalic
      miske z kasza, mowilam nie - co powodowalo, ze sie zloscil, odmawial
      jedzenia, zwalal ze stolu co sie dalo a na koncu zaczynal teatralnie
      plakac (bez lez). probowalam Go uspokoic, wytlumaczyc, przytulic,
      potem znowu nakarmic - Mlody swoje, proba wywalenia miski (mimo, ze
      dobrze rozumie sens slowa 'nie'). nastepnego dnia przy tej samej
      akcji zakonczylam kolacje i odwrocona tylem zaczelam zmywac
      (ignorowalam Go przez minute). szloch urwal sie. za kazdym razem
      kiedy odwracalam sie i mielismy kontakt wzrokowy Mlody zaczynal wyc,
      wiec tlumaczylam co sie stalo i robilam dalej swoje. kiedy uspokoil
      sie wyjelam Go z krzeselka i wtedy przytulilam. od tamtej pory nawet
      nie musze pilnowac na stole miski z kaszasmile
      • memphis90 Re: Mała terrorystka 18.04.09, 23:04
        > jak to sie u nas odbylo: Mlody probowal w czasie kolacji wywalic
        > miske z kasza, mowilam nie - co powodowalo, ze sie zloscil, odmawial
        > jedzenia, zwalal ze stolu co sie dalo a na koncu zaczynal teatralnie
        > plakac (bez lez). probowalam Go uspokoic, wytlumaczyc,
        Hmm, dalej mówimy o 10-miesięcznym niemowlęciu? Jak można cokolwiek
        "wytłumaczyć" tak małemu dziecku, przecież ono ani nie potrafi zaplanować
        swojego zachowania, ani zrozumieć "wychowywania"...
        • dg2604 Re: Mała terrorystka 19.04.09, 07:34
          Oj moja droga 10-siecio miesieczne dziecko rozumie wiecej niz Ci sie tylko
          wydaja! A roczne tym bardziej...moja jak miala 6 miesiecy pokazywala gdzie jest
          lampa,gdzie ptaszki gdzie okno itd...jak miala 8 i brala zastzryki to raz
          zobaczyla pielegniarke a za drugim juz w drzwiach wiedziala kto to...tym
          bardziej rozumi sens slowa NIE ktore co jak co ale czesto slyszy...kiedys
          czytalam zeby nie powtarzac ciagle NIE i NIE bo dziecko przestaje na nie
          reagowac,trzeba odwrocic dziecka uwage jak to jest mozliwe,po jakims czasie
          dziecko samo sie nauczy,ze tego czy tamtego nie wolno...czytalam tez ze
          np.dziecko (roczne)potrafi odmowic jedzenia z roznych przyczyn a jedna z nich
          jest bun wobec mamy z ktora przebywa najwiecej czasu...
          To blad iz myslimy ze dziecko nie rozumie,od skonczonych 6 miesiecy mozna
          pomalutku tlumaczyc dziecku co mozna a czego nie...
          • dg2604 Re: Mała terrorystka 19.04.09, 07:35
            BUNT uciekla mi literkasmile sorki.
        • lenama_2008 memphis90 20.04.09, 20:55
          memphis90 napisała:

          > Hmm, dalej mówimy o 10-miesięcznym niemowlęciu? Jak można cokolwiek
          > "wytłumaczyć" tak małemu dziecku, przecież ono ani nie potrafi
          zaplanować swojego zachowania, ani zrozumieć "wychowywania"...

          memphis90 - nie wiem w jakim wieku masz dziecko, ale moj 10-
          miesieczny Mlody znakomicie rozumie sens slow 'nie bach' - czyli
          tego przedmiotu nie zrzucaj na podlege smile

          przy okazji zapytam - kiedy Twoim zdaniem zaczyna sie wlasciwy czas,
          zeby uczyc dziecko odrozniania zachowan wlasciwych od niepozadanych?
          Okolo 36-40 tygodnia (8-9 miesiac) jest skok rozwojowy polegajacy na
          tym, ze dziecko zaczyna dzielic swiat wedlug kategorii - sposób
          myslenia dziecka zaczyna byc podobny do myslenia doroslych i moim
          zdaniem to jest wlasnie dobry czas na poczatek takiej edukacji. po
          kolejnym skoku zaczyna laczyc zdarzenia. moj Mlody ma 10 miesiecy i
          chlonie wszystko jak gabka, uczy sie bardzo szybko. uwazam, ze warto
          aby przyswajal od razu odpowiednie wzorce. wiele czynnosci nazywam w
          prosty sposob i uzywam potem tych slow do 'tlumaczenia'.
          telepatycznie niestety sie nie da wink
      • londine Re: Mała terrorystka 19.04.09, 01:02
        J tak próbuję z pluciem. Niestety plucia nauczyła ją moja ciocia jakieś 3
        tygodnie temu. I od tej pory Małej się to tak spodobało, że pluje jedzeniem na
        potęgę. Czasem plucie jest od pierwszej łyżeczki, a czasem dopiero jak zaspokoi
        pierwszy głód. Więc zabierałam jej jedzenie i kończyłam karmienie, jak tylko
        zaczynało się plucie. A doszła do takiej perfekcji, że muszę przyznać miała
        niezły prysznic - wszyscy + ściany byliśmy w obiadku. Cwaniara wtedy podłącza mi
        się do piersi smile Szlochów z tego powodu nie było...
    • m_laczynska Re: Mała terrorystka 18.04.09, 20:37
      Mój ma tylko katarek i też jest strasznie marudny. Złe samopoczucie ma, moim
      zdaniem, spory wpływ na to jak nasze dzieci reagują na NIE. Mój wystarczy, że
      się nie wyśpi i jak słyszy nie to uderza w płacz. Jak jest zdrowy i zadowolony,
      zrobi buzię w podkówkę, ale szybko rusza na kolejne przygody.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka