Jak co dzień postanowiliśmy pospacerować.
Idziemy do wózka, który zawsze stoi na klatce, jak większość innych wózków, a
tu niespodzianka - w wózku w najlepsze wygrzewa się podwórkowy kot. Wyłożyłam
wózek pieluchami i poszłam. Po powrocie wypiorę wyściółkę. Ciekawa jestem ile
razy wcześniej w wózku kocur bywał...Dopada mnie lekka schiza...

Młody nie
ma jeszcze 3 miesięcy.