atucapijo
19.08.09, 17:18
czesc. bylam wczoraj u pediatry na bilansie 9 m, wzystko spoko,
oprocz spania- maly mi zasypia ok 20 przy jedzeniu kaszy, i spi bez
problemu do ok 24-1. potem sie budzi, nie chce za bardzo jesc (
karmie piersia), ale placze. przestaje, jak go wezme do siebie do
lozka, i spimy troche razem ( dopoki ja nie zdretwieje, i nie poloze
go do lozeczka). taka historia sie powtarza od ok miesiaca,
wczesniej nie bralam go do lozka, tylko usypialam na rekach, ale
chroniczne zmeczenie mnie zmoglo, i raz go prawie upuscilam, wiec
zaczelo sie wspolne spanie.
moj pediatra na to, ze powinnam nie brac go na rece, niech placze,
kiedys przesnie, i w ten sposob zrozumie, ze ma siedziec cicho i sie
polozyc, i spac dalej - to tak w zolnierskim skrocie.
sprobowalam tejmetody, efekt: dzikie ryki od 3 do 4.15, potem sie
poddalam, dziec sie az zanosil placzem, wzielam na rece, dalam piers
i usnal w 10 min.
pytanie do mam, ktore sa przeciwne metodzie na twardziela: kiedy
wasze dzieci byly gotowe, zeby samodzielnie spac cala noc albo
chociaz nie ryczez jak dzikus??? ja uwazam, ze dziecko ma prawo do
bliskosci, i do mamy obok, ale kurde, wracam do pracy za miesiac, a
z niewysopania ledwo patrze na oczy, a u mnie w pracy bledy kosztuja
duzo kasy.... niewazne, czy z niewyspania, czy z glupoty, nie bede
miala taryfy ulgowej. macie jakies rady, ale nie tak drasyczne???
czy moge miec nadzieje, ze to wplyw zabkowania i upalu 40 st w
cieniu ???? a potem bedzie lepiej???