Dodaj do ulubionych

spanie-do mam anty ferberowych

19.08.09, 17:18
czesc. bylam wczoraj u pediatry na bilansie 9 m, wzystko spoko,
oprocz spania- maly mi zasypia ok 20 przy jedzeniu kaszy, i spi bez
problemu do ok 24-1. potem sie budzi, nie chce za bardzo jesc (
karmie piersia), ale placze. przestaje, jak go wezme do siebie do
lozka, i spimy troche razem ( dopoki ja nie zdretwieje, i nie poloze
go do lozeczka). taka historia sie powtarza od ok miesiaca,
wczesniej nie bralam go do lozka, tylko usypialam na rekach, ale
chroniczne zmeczenie mnie zmoglo, i raz go prawie upuscilam, wiec
zaczelo sie wspolne spanie.
moj pediatra na to, ze powinnam nie brac go na rece, niech placze,
kiedys przesnie, i w ten sposob zrozumie, ze ma siedziec cicho i sie
polozyc, i spac dalej - to tak w zolnierskim skrocie.
sprobowalam tejmetody, efekt: dzikie ryki od 3 do 4.15, potem sie
poddalam, dziec sie az zanosil placzem, wzielam na rece, dalam piers
i usnal w 10 min.
pytanie do mam, ktore sa przeciwne metodzie na twardziela: kiedy
wasze dzieci byly gotowe, zeby samodzielnie spac cala noc albo
chociaz nie ryczez jak dzikus??? ja uwazam, ze dziecko ma prawo do
bliskosci, i do mamy obok, ale kurde, wracam do pracy za miesiac, a
z niewysopania ledwo patrze na oczy, a u mnie w pracy bledy kosztuja
duzo kasy.... niewazne, czy z niewyspania, czy z glupoty, nie bede
miala taryfy ulgowej. macie jakies rady, ale nie tak drasyczne???
czy moge miec nadzieje, ze to wplyw zabkowania i upalu 40 st w
cieniu ???? a potem bedzie lepiej???
Obserwuj wątek
    • symbolica Re: spanie-do mam anty ferberowych 19.08.09, 18:02
      Ja sie nie zgadzam z pediatrą. Dziecku jeżeli płacze trzeba okazać
      zainteresowanie, potrzymać za rękę, przytulić, podać pierś... 9miesięczniak że
      już raczej z głodu nie budzi. Ale totalne olanie dziecka, jego płaczu,
      zasypianie z myślą że nie może na nikogo liczyć, może miec wpływ np. na jego
      poczucie wartości, może się czuć odrzucony.. Ja jeżeli płacz przez sen trwa
      dłużej niz 30s.to biore do łózka, karmię i jak zaśnie odkładam spowrotem..
      obydwie się wysypiamy. Czasem tak ma że zapłacze we śnie ale moment i zasypia..
    • kammik Re: spanie-do mam anty ferberowych 19.08.09, 18:34
      A nie wolałabyś spać z dzieckiem? Mam ośmiomiesięczną córeczkę, śpi z nami od
      urodzenia i wszyscy są z tego zadowoleni. Czasem rzeczywiście drętwieje mi
      kręgosłup jak przysnę przy karmieniu, ale wtedy po prostu zmieniam stronę i śpię
      dalej.
      Mam starszego syna, nie pamiętam, kiedy zaczął przesypiać noc, miał chyba ok. 2
      lata.
      Rady pediatry okrutne, ciekawe jak by zareagował, gdyby go żona raptem wywaliła
      bez słowa z sypialni i bez żadnych wyjaśnień kazała spać samemu.
    • mamitymi Re: spanie-do mam anty ferberowych 19.08.09, 18:51
      Wiecie dziewczyny, ja po podobnych uwagach postanowilam nauczyc
      malego samodzielnego zasypiania dla jego dobra i mojego komfortu,
      ale slabo sie to skonczylo. Nastepnym razem juz nie zafundowalam
      dzieciu takiej traumy. Ta metoda wydaje mi sie okrutna zwlaszcza dla
      starszych bardziej swiadomych niemowlat.Chodzi o to ze niektore
      dzieci budza sie w nocy nie tyle z glodu co po to, by sie przytulic-
      ot! maja taka potrzebe i wez nie przytul! Kiedys(?) przyjdzie czas
      ze z tego zrezygnuja. Chodze na rzesach, nie powiem. Ale mysle ze w
      duzej mierze jest to wina takze upalow i zabkow. Jak jest chlodniej
      w nocy to moj maly sie tak nie rzuca po lozku.
      Ostatnio ograniczylam dzienne drzemki do dwoch i teraz po cycusiu
      latwiej mi go odlozyc do lozeczka, bo szybko odlatuje.
      Dawniej karmilam na lezaco, zasypialismy w lozku i po pol godz. go
      przekladalam do lozeczka. Po niedlugim czasie budzila nas orkiestra.
      I tak po kilka razy w nocy. Wiec jest troche lepiej. Ale i tak wciaz
      zdarza sie ze spimy razem... a mnie wszystko boli.
    • dziub_dziubasek Re: spanie-do mam anty ferberowych 19.08.09, 19:23
      Ja akurat mam takie egzemplarze co wolą swoje łóżka od łóżka rodziców (zwłaszcza
      mlodsza taki egzemplarz). Starszak miewal okresy, ze spał z nami- jak chcial to
      pozwalałam, do tej pory zdarza mu się przyjśc czasem do nas spać (ma 3,5 roku).
      ja tam jestem przeciwna twardym metodom, jak dziecko płacze to czegos
      potrzebuje, zwłaszcza jak płacze samo w ciemnym pokoju.
    • tasia_tk Re: spanie-do mam anty ferberowych 19.08.09, 20:55
      wiesz... ja otrzymję setki rad od pewnej p. pediatry, a mam
      pierwsze dziecko, to początkowo jej słuchałam, myślałam zna się i
      wogóle... ja taka niedoświadczona ,to co ja mogę wiedzieć. Teraz
      mały ma 6 mscy i zrozumialam , że jej rady to (za przeproszeniem ) o
      d... potłuc, bo ona sama nie ma dzieci, wiec nie bedzie mi mówic
      czego moje dziecko potrzebuje i jak mam z nim postępowac. Pediatra
      może dziecko mi wyleczyć ale co do reszty spraw, to wolę decydować
      sama.
    • beliska Re: spanie-do mam anty ferberowych 19.08.09, 21:02
      Moja młoda spi sama od urodzenia własciwie, ale kilka miesięcy usypiana była przy piersi lub na rekach. Jak miała 4,5 msca sama pokazała, że mam ja odłozyć wtedy do wózka. Potem przenosiny do łozka i przyzwyczajanie do niego. Od tej pory czasem sa małe problemy, ale małe. Atucapijo, wszystko da się z dzieciem małymi krokami. Nie zmuszam, nic na siłę, ale i tak wprowadzam to na czym mi zalezy wyczuwając młodą i sposobami, na jakie idzie. Jest sporo metod na naukę samodzielnego zasypiana, ale wg. mnie najlepsza jest własna-znajomośc swego dziecia, wyczucie, cierpliwośc i konsekwencja. Nie będzie łatwo, ale miesiąc to duzo i powinnien się nauczyć. Spróbuj nauczyc zasypiania i spania w łóżeczku bez rąk, a np. głaszcz, połóz rękę na czole/uspokaja moje młode cos takiego/, daj mu ulubiona zabawkę, puśc pozytywkę jako sygnał do zasypiania itd. Jak polubi łózko i bedzie się czuł bezpiecznie, będzie potrafił zasnąc bez Ciebie i twoich rąk, to nawet jak sie przebudzi w nocy, nie powinien ryczeć, choc może niestety. Moja młoda ostatnio wybudza się po 7razy w nocy/było trochę zmian w jej zyciu, skok, chodzenie, trzonowce/, czego nie było nawet jak była noworodkiem, od dawna przesypiała noce, ale mam juz od miesięcy opracowaną metodę-podaję jej pluszaka, którego kocha, daję wodę i smoka/wypluwa jak zasnie/i nawet nie rozbudzam się do końca, a ona zasypia ponownie. Mimo tych pobudek, jestem wyspana.
      Zawsze tez możesz spac z młodym o ile to jemu pasuje i nie robi awantur. Nie spię z dzieckiem, bo nie lubię z nikim spac, ale jakby młoda inaczej nie chciała tylko tak, to czemu nie.
      Popracuj z nim na spokojnie, wyczuj, nie siłowo, ale też konsekwentnie.
      Pozdrawiam!
    • falka32 Re: spanie-do mam anty ferberowych 20.08.09, 00:29
      Może nie spac i się budzić z miliona powodów, które same miną. 9 miesięcy to
      trudny wiek, dużo się rośnie, dużo się dzieje.

      Ja bym widziała takie wyjścia:

      - jeżeli masz męża, u którego błędy w pracy kosztują chociaż o złotówkę mniej,
      niż twoje, niech on wstaje dla dobra domowego budżetu tongue_out - a ty śpij od ściany.

      - wymień łóżko rodzinne na większe, gdzie wszyscy się zmieścicie komfortowo i
      nikt nie będzie drętwiał

      - sprawdź, czy na młodego działa Viburcol - jeżeli tak, będziesz miała problem z
      głowy.

      - jeżeli chcesz go nauczyć, żeby sam zasypiał, jak się obudzi, to najgłupszym
      pomysłem jest zostawianie tak małego dziecka, żeby się nakręciło w histerii na
      maksa, co go kompletnie rozbudzi, nie będzie juz pamiętał dlaczego ryczy, ale
      będzie spanikowany, przerażony i bez kontaktu w histerii. Takie akcje z
      wypłakiwaniem się to można przeprowadzać na dzieciach, które ryczą żeby zwrócić
      na nie uwagę, albo z nawyku, albo w ramach twardych negocjacji z matką smile - ale
      zawsze interweniując zanim dojdzie do prawdziwej histerii, uspokoić, pocieszyć i
      dopiero odejść, wydłużając powoli przerwy pomiędzy podchodzeniem, ale za każdym
      razem pilnując, żeby dziecko nie zaczęło się bać i nie rozkręciło się w
      histerii. Tak, żeby dziecko odczytało ze zrozumieniem komunikat "jestem tu i
      zawsze podejdę, ale będzie cię to kosztowało za każdym razem coraz więcej
      wysiłku, więc zastanów się, czy się opłaca" smile Jeżeli widzisz, że nie odczytuje,
      tylko naprawdę ma problem, to znaczy, ze metoda nieadekwatna do problemu.
    • niecierpliwa3 Re: spanie-do mam anty ferberowych 20.08.09, 00:50
      Hej, my zaczęliśmy batalię o lepsze spanie w nocy około 1 urodzin małego.
      Przedtem jakoś nie miałam sumienia, bo nigdy nie byłam pewna, czy się najadł w
      ciągu dnia (jeszcze niedawna zjadał mikroskopijne ilości niemlecznych posiłków).
      W najlepszym razie budził się co 3 godz., jadł (z piersi) i wracał do swojego
      wyrka. Niestety często wybudzał się też "pomiędzy" i lądował u nas w łóżku.
      Wróciłam do pracy, gdy malinek miał 8 mies. i nie ukrywam, że było ciężko,
      nieraz miałam tylko 4 godz. snu do kupy na dobę. No ale teraz te dobre
      wiadomości wink. Kiedy mały zaczął wreszcie normalnie jeść, coś się we mnie
      zbuntowało na nocne karmienie na każde żądanie. Postanowiłam wyeliminować
      pierwsze karmienie. Rzecz jasna mały, okrutnie rozczarowany, bardzo krzyczał,
      jak nie dostał piersi. Nie zostawialiśmy go do wypłakania, tj. zaraz po
      obudzeniu się próbowaliśmy go uspokoić szuszaniem, cmokaniem i śpiewaniem wink, a
      jak to nie podziałało, mąż wkraczał do akcji z noszeniem. Niestety trwało to
      podobno nieraz godzinę i półtorej - nie wiem, bo spałam. Noszenie przeze mnie
      nie miało sensu, bo mały czuł ode mnie mleko.

      Już po 3 nocach tego koszmaru nastąpił sukces - czyli delikwent przespał porę
      pierwszego karmienia. Na kolejne budził się normalnie. Ale już kilka dni później
      doszło do czegoś, o czym nawet nie śmiałam marzyć wink, czyli do samorzutnego
      przesunięcia kolejnego karmienia. Stopniowo w ciągu 2 czy 3 tygodni doszliśmy do
      tego, że karmię tylko o 6-7, rano a więc cała noc przespana! Szok.

      Nie jest idealnie, bo co parę dni małemu się przypominają dawne zwyczaje i budzi
      się ciemną nocą. Czasem wystarczy zaintonować kolędę wink, ale często mąż ma
      kolejną rundkę po mieszkaniu ze słodkim ciężarkiem. Czuję jednak, że nie ma już
      powrotu do dawnego schematu i powoli ustala nam się rytm.

      Nie wiem, czy moja historia Ci się przyda. Życzę powodzenia, oby okazało się
      łatwiej, niż myślisz smile.
      Ząbki i upały na pewno mają wpływ na niespokojne spanie. Próbowałaś podawać wodę?
    • blue_romka Re: spanie-do mam anty ferberowych 20.08.09, 08:06
      My jak uczyliśmy synka spać a on domagał się brania na ręce
      zostawialiśmy go w łóżeczku, ale nie samego. Byliśmy przy nim,
      śpiewaliśmy, gładziliśmy po główce, kładliśmy dłoń na piersi,
      mówiliśmy miłym, spokojnym tonem. To mu pokazywało, że go nie
      ignorujemy, że jesteśmy obok, jest bezpieczny etc., więc myślę, że
      nie było okrutne.
    • symbolica Re: spanie-do mam anty ferberowych 20.08.09, 09:32
      Co do spania z dzieckiem to ja nigdy z dzieckiem nie spałam (i ni zamirzam),
      usypiam na naszym łózu i mała zawsze lądowała na noc w swoim łóżeczku... jak
      sięobudzi to powtórka z rozrywki i do łóżeczka. moja szwageirka do tej pory nie
      potrafi dzieci "wyrzucić" z małżeńskiego łoża - mają 3 lat i 5 lat i śpia od
      małego z rodzicami.. dla szwagierki brakuje miejsca w łóżku i kładzie się nogach
      często...

      Koleżaka wczoraj na innym forum opowiadała nam historię że u męża w pracy
      zdarzyła się przedwczoraj historia że małżeństwo śpiące z niemowlakiem 3
      miesięcznym, zadusiło je w nocy... rano się budzą a dziecko nie żyje...
      tragedia! sad jak policja rano przyjechała to dziecko jedną rękę miało na
      serduchu drugą za głową..
      • atucapijo Re: spanie-do mam anty ferberowych 20.08.09, 15:24
        to chyba dlatego trabia o SIDS - do 6 mcy zabronione spanie z
        dzieckiem w jednym lozku, zalecane w jednym pokoju. chociaz, moja
        kumpela ma wczesniaka, dzis juz rocznego( cholera, to wlasnie dzis
        konczy rok, nie wyslalam zyczen!!!) , i jej pani prof od wczesniakow
        zalecala sopanie razem z dzieckiem...
        u nas kicha z noszeniem przez tate, bo on pracuje od 3.30 rano, sila
        rzeczy to ja wstaje w nocy.... dlatego terz sie wyeksmitowalam, po 2
        nocach w jednym pokoju w trojke, bo albo maly budzil mojego M, albo
        M budzil malego, szykujac sie do pracy , niby nic, ale zawsze to
        swiatlo zapalisz, albo puknie jakas szafka... chce wrocc do naszej
        sypialni, ale teraz mi sie nie chce latac przez caly dom sto razy,
        jak placze, tylko sie klade z malym na jego( przyszlym) lozku.
        na razie wprowadzilam zmiane, ze jak sie obudzi ok 5 rano, i go
        poloze znowu spac, to nie spie w pokoiku synka , ale ide do
        sypialni. tym sposobem, nie slysze kazdego jego ruch i kwekniecia,
        wiec nie lece od razu, i spie dluzej ( dzis do 7 !) popza tym, maly
        dostald zis w nocy goraczki , i potem bieguynki, wiec podejrzewam
        zeby tuz tuz ( widac jedynki i czworki na raz!) , mam andzieje ze
        jak wyjada, bedzie lepiej, no i lece do POlski za 4 dni, podobno
        chlodniej, bedzie mu latwiej spac, bo u nas 40 w cieniu i parno.
        • falka32 Re: spanie-do mam anty ferberowych 20.08.09, 19:17
          Ja właśnie ze względu na SIDS i na możliwość zakrztuszenia sie spałam z dziećmi
          w łóżku. Jeżeli coś się zacznie dziać, a dziecko będzie bez żadnych odgłosów
          leżeć nawet w tym samym pokoju, ale daleko ode mnie, nie mam szans zauważyć,
          jeżeli śpię. A jak spałam z dziećmi, spałam w taki sposób, że nie było szansy na
          przygniecenie, ale jeżeli mnie obudziło jakieś ciche kwiknięcie albo delikatny
          ruch, zawsze mogłam nawet ręką po ciemku sprawdzić, czy z młodym w porządku i
          spać dalej. Zresztą, teraz jest coraz więcej rozwiązań na rynku, które godzą
          spanie niemowlęcia w łóżku rodziców z jego bezpieczeństwem. Są wkładki do łóżka
          z boczną ramką, są bezprzewodowe monitory oddechu przyczepiane do pieluchy, jak
          ktoś ma schizę, że zgniecie dziecko, to może sobie poradzić. Ale o ile pamiętam
          jakieś amerykańskie badania, to znakomita większość przypadków przyduszenia
          dziecka w łóżku przez rodzica miała miejsce przy użyciu środków psychoaktywnych
          przez rodzica przed snem. Znacznie więcej dzieci przestaje oddychać po cichutku
          w swoich własnych łóżeczkach.
          • mruwa9 Re: spanie-do mam anty ferberowych 20.08.09, 22:22
            ja podobnie. Mialam podobne wrazenie,m ze w lozeczku nie wiem, co
            sie z dzieckiem dzieje, w efekcie spaklam znacznie neispokojneij lub
            w ogole nie spalam, podczas tych pojedynczych nocy, ktore moje
            dzieci mialy przesapc w lozeczku. Z dzieckiem prz piersi mialam
            lepsza kontrole nad tyn, co sie z dzieckiem dzieje. I tak jest do
            dzisiaj, zwlaszcza, ze istnialy medyczne uzasadnienia, dla ktorych
            moje dziecko (przynajmneij jedno) nie powinno spac samo.
            Ale w sytuacji , gdy matka/ojciec pala papiersy, wspolne spanie z
            dzieckiem zwieksza ryzyko SIDS.
            • joshima Re: spanie-do mam anty ferberowych 20.08.09, 22:27
              mruwa9 napisała:
              > Ale w sytuacji , gdy matka/ojciec pala papiersy, wspolne spanie z
              > dzieckiem zwieksza ryzyko SIDS.
              A to palenie to ma wpływ jeśli ma miejsce w trakcie ciąży, czy potem też?
              • mruwa9 Re: spanie-do mam anty ferberowych 20.08.09, 23:31
                potem tez
                • joshima Re: spanie-do mam anty ferberowych 21.08.09, 00:36
                  A jaki to ma wpływ? Pytam z ciekawości.
                  • anettchen2306 Re: palacy rodzice 21.08.09, 11:10
                    "Dziecko powinno przebywac w pomieszczeniu wolnym od dymu
                    tytoniowego" - to z niemieckiej ulotki o zespole naglej smierci
                    lozeczkowej. Dym (i jego szkodliwe skladniki) wnika np. w tkaniny
                    (zaslonki, ubrania, dywany, kanapa...) i dziecko
                    posrednio "inhaluje" sie tym, np. wdychajac "dym", ktorym
                    przesiakniete jest ubranie mamusi lub tatusia (dziadka/babci). W
                    pomieszczeniach, w ktorych perzebywa male niemowle powinien
                    obowiazywac wiec calkowita zakaz palenia. Gdy ktos pali wychodzi na
                    zewnatrz. Dlöa osoby niepalacej osoba palaca zwyczajnie "smierdzi" -
                    wiem z wlasnego doswiadczenia, bo moj ojciec jest namietnym palaczem
                    i po kazdym "dymku" strach sie do niego zblizyc, by nie zarazic sie
                    smrodem dymu.
                    • falka32 Re: palacy rodzice 21.08.09, 16:15
                      Jak ja lubię takie stwierdzenia: palenie tytoniu przez rodziców zwiększa ryzyko
                      SIDS. Jak się przyjrzysz bliżej badaniom, to nie palenie tytoniu przez rodziców,
                      tylko ekspozycja na dym tytoniowy zwiększa ryzyko. A to są dwie zupełnie różnie
                      rzeczy. Palący rodzic, który pali poza domem na dworze, kładzie się do łóżka w
                      piżamie i po prysznicu, raczej nie wystawia dziecka na ekspozycję na dym
                      tytoniowy. Ale mieści się w grupie "palący". Czekam jeszcze na badania, jaki
                      wpływ na SIDS mają miejskie spaliny i jaka ilość tych spalin jest ryzykowna - bo
                      skoro nawet resztki dymu na ubraniu mogą wg lekarzy zwiększać ryzyko SIDS, to
                      jak bardzo ryzykowny dla życia dziecka musi być spacer do sklepu połączony z
                      przejściem przez ruchliwą ulicę w mieście? Bo przecież spaliny z rur wydechowych
                      nie są dużo zdrowsze od dymu z papierosa? Są tylko trochę mniej na tapecie mediów.
                      • anettchen2306 Re: palacy rodzice 21.08.09, 17:12
                        No ja niestety, podobnie pewnie jak i wiekszosc tych, ktorzy
                        ukladali tego rodzaju broszure smie powatpiewac, ze mamusia lub
                        tatus po kazdym papierosku zanim wezma dziecie na rece, biegna pod
                        prysznic, myja takze wlosy, zmieniaja ciuchy etc. Dziecko przy
                        takich rodzicach ihlaluje dym tytoniowy z ich ubran praktycznie
                        przez caly dzien, obojetnie czy wychodza palic na dwor czy tez kopca
                        w domu (np. w innym pokoju, co jest bez roznicy). Wiekszosc palaczy
                        o to po prostu nie dba i sobie tym glowy nie zaprzata.
                        Co do spalin: nie bez powodu dla noworodkow zaleca sie wozki z
                        gondola, znajdujaca sie na nieco wyzszej wysokosci niz rura
                        wydechowa samochodu, w odroznieniu od np. spacerowek, ktore sa
                        nizsze i faktycznie dzieciak jezdzac w takiej spacerowce wdycha
                        wiecej spalin - to tez z ulotki smile))) Rozsadny rodzic pojdzie
                        raczej z dzieciem na spacer do parku lub na pobliska lake (nawet na
                        deptak, na ktorym jest zazwyczaj zakaz ruchu pojazdow), zamiast
                        spacerowac posrod ruchliwych zasmrodzonych i halasliwych ulic.
                        • falka32 Re: palacy rodzice 23.08.09, 15:01
                          > Co do spalin: nie bez powodu dla noworodkow zaleca sie wozki z
                          > gondola, znajdujaca sie na nieco wyzszej wysokosci niz rura
                          > wydechowa samochodu,

                          I co, w związku z tym znajdując się 20 cm wyżej nie wdycha już spalin w ilości
                          niebezpiecznej?

                          Rozsadny rodzic pojdzie
                          > raczej z dzieciem na spacer do parku lub na pobliska lake (nawet na
                          > deptak, na ktorym jest zazwyczaj zakaz ruchu pojazdow), zamiast
                          > spacerowac posrod ruchliwych zasmrodzonych i halasliwych ulic.

                          A jeżeli mieszka w centrum albo do parku musi przejść przez hałaśliwą i
                          smrodliwą ulicę?

                          Skoro palenie w pokoju dziecka lub w innym pokoju to "żadna różnica" to czemu
                          różnicą ma być te 20 cm wysokości od rury wydechowej albo codziennie spacery
                          przez ulicę? Tak czy inaczej te spaliny wdycha. Skoro palący rodzic nawet
                          śladowymi ilościami dymu na ubraniu może zaszkodzić zdrowiu dziecka, to jak
                          podchodzicie do śladowych ilości spalin na wózku, kołderce, w powietrzu zza okna?

                          smie powatpiewac, ze mamusia lub
                          > tatus po kazdym papierosku zanim wezma dziecie na rece, biegna pod
                          > prysznic, myja takze wlosy, zmieniaja ciuchy etc. Dziecko przy
                          > takich rodzicach ihlaluje dym tytoniowy z ich ubran praktycznie
                          > przez caly dzien

                          A ja śmiem powątpiewac, idąc dalej tym tokiem myślenia, że mamusia czy tatuś po
                          każdym wyjściu na ulicę (lub po powrocie z pracy w korkach) bierze prysznic,
                          zmienia ubranie i myje głowę, żeby usunąć ślady toksycznych spalin, którymi w
                          innym wypadku inhaluje dziecko przez cały dzień...
                          No mówię, chyba, że ktoś mnie przekona, że spaliny są mniej szkodliwe. I że
                          dziecko niepalących rodziców, które mieszka w centrum dużego miasta jest
                          znacznie mniej narażone na toksyczny dym, niż dziecko rodziców palących 5 fajek
                          dziennie na balkonie na przedmieściach. Bo to drugie jest oficjalnie w grupie
                          ryzyka SIDS, bo w grę wchodzą demoniczne papierosy (uuuhuuuu!) a pierwsze jest
                          narażone tylko na spaliny w dawce wielokrotnej codzienniej.
                          Mnie się jeszcze cały czas kołczacze po głowie taka myśl, może błędna, że znam
                          wiele osób, które przeżyły bez szwanku (i to wielokrotnie w życiu) wielogodzinne
                          siedzenie w bardzo zadymionym pomieszczeniu, zaś nie znam specjalnie takich,
                          którzy by przeżyli kilka godzin w garażu pełnym spalin, zresztą jest to
                          popularna metoda samobójcza.
                          • niecierpliwa3 Re: palacy rodzice 23.08.09, 21:11
                            bardzo naukowe te wywody, a tak w ogóle to chodzi o to, że palisz i czujesz się
                            z tym dobrze. po co tak naokoło, lepiej krótko i na temat.
                            • duzeq Re: palacy rodzice 23.08.09, 21:32
                              Ja tam nie pale, ale zgadzam sie z Twoja przedmowczynia - to tylko
                              niepotrzebna panika. Poza tym nie rouzmiem jednej rzeczy - co ma
                              wspolnego palenie ze spaniem z dzieckiem? Mozna palic paczke
                              dziennie, ale co z tego? Idziesz do lozka w tych samych ciuchach?
                              nie. Palisz w sypialni przy dziecku? nie sadze. TO o co chodzi? Jak
                              dziecko sie nawdycha troche dymu, to jaki to ma wplyw na spanie z
                              rodzicami???
                    • joshima Re: palacy rodzice 22.08.09, 01:50
                      anettchen2306 napisała:

                      > "Dziecko powinno przebywac w pomieszczeniu wolnym od dymu
                      > tytoniowego" - to z niemieckiej ulotki o zespole naglej smierci
                      > lozeczkowej.

                      Aaa. No to o tym paleniu rodziców to poważne uproszczenie. Nie wszyscy palacze
                      palą w swoich mieszkaniach. Oczywiście pozostaje kwestia śmierdzących ubrań.
    • dorisw1978 Re: spanie-do mam anty ferberowych 21.08.09, 13:28
      ja spałam ze starszym 4,5 roku!

      wróciłam do pracy, gdy miał 8 miesięcy, pracuję w szkole, więc też muszę być "w
      formie", maxymalnie skupiona przez 45 minut, potem 5 minut relaksu i tak do
      15ej. Przyznam, że wcale nie odczuwałam zmęczenia (ba, bardziej zmęczona byłam,
      gdy musiałam wstać do małego, podejść do łóżeczka, wyjąć, postać przy łóżeczku),
      a tak przytuliłam, nakarmiłam i synuś szedł szybko znowu w kimęsmile

      wyprowadził się do swojego pokoju, jak urodził się młodszy i teraz śpię z młodszymsmile
      ale ja to uwielbiam, czuć to małe cieplutkie ciałko przy sobiesmile
    • tusie-czek Re: spanie-do mam anty ferberowych 21.08.09, 14:04
      Upal nie pomaga. U nas tez 40 w cieniu i mala gorzej spi.
      Co do rad pediatry to nie wiem co on Ci dokladnie powiedzial. Ja mialam podobna
      rozmowe jak mala miala tez kolo 9-10 miesiecy bo nagle plakal przy zasypianiu.
      Mimo ze wczesniej (6 miesiac) przesypiala cala noc i sama zasypiala. I pediatra
      tez zabronil nosic na rekach. Probowalismy i po tyogdniu dzikich awantur po 40
      minut placzu na rekach poszlismy do pediatry. Ten dal nam rady zeby usiasc obok
      dziecka, poglaskac i potem wyjsc z pokoju, wrocic po 5 minutach poglaskac
      poopowiadac i wyjsc. Patent z wychodzeniem zastosowalsmy dwa razy: mala usnela
      po 5 minutach (razn tylko musielismy wrocic) ale potem ja odkrylam ze najlepiej
      sie zasypia jak mama lezy obok na kanapie i gada i trzyma za reke. Po dwoch
      trzech takich nocach mala przestala plakac i tak jej zostalo i usypia w 5-10
      minut po kotlowaniu sie po lozeczku. Teraz juz nie musze nawet gadac jak jestem
      zmeczona czasem tylko leze obok i sluchamy kolysanek. W tym czasie tez
      wprowadzilam kolysanki, nie wiem czyt pomogly ale mala lubi. Moge sie zgodzic ze
      noszenie na rekach nic nie daje, ale musisz sobie wypracowac wlasna metode dania
      dziecku bliskosci. Moze usiadz kolo niego i pogadaj i go poglaszcz. Poczytaj
      moze? moze kolysanka? Ja do lozka nie wzielam bo wtedy juz pracowalam i bym nie
      dala rady nie sypiac po nocach.
    • atucapijo lipny pediatra!!! 21.08.09, 14:18
      dowiedzialm sie wczoraj przypadkiem, ze moj pediatra nie ma wlasnych
      dzieci - to juz wiem, skad zaleca taka metode... nigdy nie slyszal
      rozdzierajacego placzu dziecka, nie widzial jak sinieje, itp itd.
      teoretycznei to ja tez wiem, jak rozszczepic atom, praktyka mnie
      powala smile
      tak czy inaczej, nie czas teraz na nauki, maly ma 38 stopni od 2
      dni, jedziemy n a paracetamolu, nie chce jesc, ani pic, a ja za 3
      dni mam wsiadac w samolot i leciec do Polski....mam nadzije, ze to
      tylko trzydniowka, i ze mu przejdzie do jutra, alo go obsypie, albo
      cokolwiek, zeby bylo wiadomo, co jest grane. tu pediatra stawia na
      zabkowanie.
      aha,i upal dalej potezny, mialam w samochodzie o 23 jedyne 28.5
      stopnia ... dzis rano ok 9.30 "tylko"36.5 stopnia, i zaparkowalam w
      cieniu!!!to nie sa warunki na nowosci, no nie? poza tym, maly odkad
      jest chory, to te 2 dni spi jak aniolek, od 20 spal mi do 3, potem
      zjadl, dalam paracetamol , i pospal do 6 rano - w sumie 10 h. teraz
      spi juz ponad 2,5 h, w dzien, wiec ja odpoczywam. moze mu zostanie,
      nawet jak wyzdrowieje?
      • kaisog3 Re: lipny pediatra!!! 21.08.09, 14:38
        jasne, że w takim wypadku nie czas na naukę wink Już pisałam o tym, że my mieliśmy
        dwie próby samodzielnego usypiania... raz gdy mały miał 4 miesiące -
        niepowodzenie kompletne, ryki trwające 3 godziny.... i niedawno (młody ma teraz
        skończone 10msc) i sukces smile Też był płacz ale już inny i trwał zaledwie
        godzinkę. Teraz jest super. Młody sam usypia i co najważniejsze chyba nauczył
        się "sam uspokajać" bo nie budzi się w ogóle w nocy wink Śpi sobie smacznie od 20
        do 6-7 rano
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka