Mój trzymiesięczny synek do tej pory był "aniołkiem".
Ciągle uśmiechnięty (nawet czyszczenie noska przyjmował z uśmiechem!), z
samodzielną zabawą nie było problemu itp. Od niedawna, co już pisałam, ciągle
wymaga towarzystwa i zabawiania, co więcej - po bardzo krótkim czasie złości
się (prężenie i czerwony jak burak), że potrzebuje zmiany. Już nie wiem, co
mam wymyślać, żeby Panu się nie nudziło.