Dodaj do ulubionych

matczyne "wariactwo"

31.08.09, 11:21
pewnie to hormony tak wplywaja na kobiete (a przynajmniej na mnie),
ze dostaje lekkiej wariacji po urodzeniu dzieckasmile a mianowicie
chodzi mi o cale spektrum uczuc jakie mna targaja: po porodzie
totalna rozsypka, "nienadawanie sie na matke", "nieradzenie sobie",
mysli pt. "lepiej bylo sobie kupic psa" itd...i to trwalo dosyc
dlugo bo ok 4 miesiecy. Potem nastapila lekka poprawa, ale nadal z
przewaga zmeczenia, wkurzenia, i mysli nt. psa...
A teraz powiem Wam, ze chyba calkiem zglupialam bo gdy corka budzi
sie KOLEJNY raz w nocy to sobie mysle, ze to dobrze bo spedzam z nia
wiecej czasu bo przeciez nie tak dlugo bedzie niemowlakiem i szkoda
kazdej chwili....czy ja zwariowalam?smile
Obserwuj wątek
    • landrynka103 Re: matczyne "wariactwo" 31.08.09, 11:43
      hehe... witaj w klubie Kochana wink
    • vjann Re: matczyne "wariactwo" 31.08.09, 13:57
      mam to samo smilei to samo miałam z tym że ja mam też psa wink
      • kitusza identycznie 31.08.09, 14:06
        miałam identyczniesmile

        na początku miałam wrażenie,że opiekuję się nie moim maleństwem.
        teraz nie wyobrażam sobie życia bez mojego Kurczaczkasmile

        gdzieś przeczytałam,że matka rodzi się razem z dzieckiem...
      • joshima Re: matczyne "wariactwo" 31.08.09, 21:29
        No ja też neurotycznego w dodatku. Jednak zawsze po namyśle dochodziłam do
        wniosku że z dzieckiem radzę sobie lepiej niż z naszym psem smile
    • nandii Re: matczyne "wariactwo" 31.08.09, 16:03
      mam podobnie. Na początku wkurzenie na maxa, że trzeba w nocy
      wstawać a teraz mały śpi do 6 a ja się budzę co godzinę i patrzę czy
      się przypadkiem nie obudzi. Za miesiąc do pracy więc lepiej niech
      sobie smacznie przesypia noce smile
      • mala224 Re: matczyne "wariactwo" 31.08.09, 16:53
        A ja panikowałam, ze to tylko ja tak mam. Wkurza mnie nocne wstawanie, to że
        małemu w nocy zbiera się śmiechy i gruchanie. Że nie mogę nic w sklepie na
        spokojnie obejrzeć, a moje życie towarzyskie kończy się o 19 gdy trzeba małego
        kąpać i kłaść spać. Jestem zła, że po raz setny chce cyca albo na ręce. Ale z
        drugiej strony gdy z rana uśmiecha sie na mój widok, albo śpimy przytuleniu to
        aż mi się płakać chce ze wzruszenia. Ciężko mi oswoić się z ta myślą ze już nic
        nie będzie tak jak dawniej, ale gdy mały śpi w swoim łóżeczku obok naszego łóżka
        to czuję się szczęśliwa. Mały ma dopiero 2 mc więc jeszcze trochę nerwów przede
        mną.
        • marina0706 Re: matczyne "wariactwo" 31.08.09, 16:59
          heh, to chyba hormony tak działają, tez sie dziwiłam jak mogę miec
          tak skrajne emocje w stosunku do dziecka i potrafią się tak czesto
          zmieniac jak Mała zmienia repertuar smile
          Ciekawe jak potem zmienia się to wariactow smile

          https://www.suwaczki.com/tickers/ojxedf9hhbmndm56.png
          • kitusza Re: matczyne "wariactwo" 01.09.09, 20:52
            johima to i tak szybko się "pozbierałaś"smile z tymi hormonami...
            mi dopiero przeszło jak Mały skończył 7miesięcy...
            • joshima Re: matczyne "wariactwo" 01.09.09, 22:21
              Oj. Ja się tylko pozbierałam w kwestii dopasowywania trybu życia do faktu, że
              mam dziecko. Inne wariactwa jeszcze mnie czasem dopadają smile
              • kasikaka Re: matczyne "wariactwo" 02.09.09, 07:27
                A ja już myślałam, że nienormalna jestem smile Oj jak marzyłam, żeby
                chociaż 2 godziny mieć spokój w domu, usiąść w fotelu i bezwstydnie
                nic nie robić. No i dałam dziecię do babci. Za godzinę dzwoniłam czy
                mogę do nich przyjść. Godzina wydała się wiecznością. A teraz mała
                ma 7 miesięcy, a ja od 3 dni w pracy. Teraz to schiz dostaję. Drogę
                z pracy do babci pokonuję prawie w biegu, a jak dojdę do domu to
                znowu się wkurzam, że z dzieckiem na ręku obiad robię. Rany jaka ja
                pokręcona jestem. Ale kocham tą swoją kruszynkę do szaleństwa i jak
                wieczorem się tulimy do snu to się rozpływam ze wzruszenia.
    • kasia.46 Re: matczyna miłośc' 02.09.09, 08:14
      Nie zwariowałaś, po porodzie matki albo wpadają w depresje, albo w
      nadopiekuńczośc' i lekką przesade albo całkiem dobrze radzą sobie z
      emocjami. U każdego jest inaczej i składa się na to ffuuulll
      czynników. To że czasami sytuacja przerasta początkującą matkę jest
      całkiem normalna, trzeba nauczyc' się siebie wzajemnie a potem jest
      już tylko lepiej. Nikt nie mówił że będzie łatwo a wychowanie dzieci
      na wartościowych ludzi to prawdziwa orkasmileJest w tym mase radości
      ale i sporo nerwów. Dzieci są dla mnie wyzwaniem i sprawdzam się
      każdego dnia który przynosi coś nowego. Pozdrawiam.
      • kitusza Re: matczyna miłośc' 02.09.09, 10:31
        moje drogie,macie racjęsmile
        od deprechy po euforię
        od furii po błogiego chill'u...

        mój niedługo kończy 8miesiąc a jeszcze czuje się nieporadna,jeszcze te huśtawki
        nastrojów... wink

        nie znam uczucia,kiedy maluch się przytulasad mój tego nie robi. ma napięci
        mięśni i jest strasznie sztywnysad

      • joshima Re: matczyna miłośc' 02.09.09, 16:22
        kasia.46 napisała:

        > Nie zwariowałaś, po porodzie matki albo wpadają w depresje, albo w
        > nadopiekuńczośc' i lekką przesade

        Albo popadają z jednej z tych skrajności w drugą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka