Dodaj do ulubionych

październikowe mamy

18.02.04, 11:41
jak rozwijają sie wasze pociechy? Jak się z nimi bawicie? Co juz potrafią.
podzielcie się swoimi doświadczeniami.
Obserwuj wątek
    • agmeszka Re: październikowe mamy 18.02.04, 13:21
      twin2003 napisała:

      > jak rozwijają sie wasze pociechy? Jak się z nimi bawicie? Co juz potrafią.
      > podzielcie się swoimi doświadczeniami.

      Witaj! Zostałam mamą 7 października 2003r. Mój synek waży 7660 i czują to moje
      ręce i plecy! Potrafi mówić po swojemu, je z łyżeczki, np. gęsty syrop, soczek
      marchewkowy; trzymany za ręce chętnie sie podnosi do siadu, na rękach już dość
      dawno trzyma się prosto, manipuluje zabawkami, wyciąga swoje rączki do moich,
      gdy je zbliżę; wyjmuje sobie paluszkami smoczek, dotyka swoich kolanek. Jeszcze
      sie sam nie przewraca na boczki z plecków, pomagamy mu ćwiczeniami, ale podnosi
      bioderka i je przechyla na obie strony, więc może lada dzień...Niestety nie
      lubi leżeć na brzuszku i nie przewraca się z tej pozycji na plecki(może
      dlatego, że tak szybko przybiera na wadze i niezły z niego atleta). Oczywiście
      reaguje na dźwięki, poznaje twarze najbliższych, siedzi podtrzymywany (bardzo
      to lubi).Pozdrawiamy!
    • twin2003 Re: październikowe mamy 18.02.04, 13:30
      dzieli nas tylko jeden dzień. moje dzieciaki, gdyz to bliźniaki urodziły sie 6
      października. co do leżenia na brzuszku to też nie przepadają za tą pozycją,
      ale staram sie je przekonać że z tej pozy moga wiele zobaczyć, no i musze
      stwierdzić że z dnia na dzień podoba im się coraz bardziej. co do zabaw bardzo
      lubą turlanie czyli przewracanie się z boku na bok oczywiście przy mojej
      pomocy. uwielbiają być noszone przodem do kierunu ruchu i siedziec na klanach.
      potrafią głośno sie śmiać, gaworzyc, oraz zrzucać grzechotki i smoczki na
      podłogę
      • agmeszka Re: październikowe mamy 18.02.04, 15:33
        Gratuluję bliźniąt!Jeśli chodzi o zabawy, to mój skarbik lubi bardzo jak mu
        śpiewam ( naśpiewam się za wszystkie czasy!, lubi, kiedy kładę go na swe kolana
        i bujam, a sama leżę na plecach i robię kołyskę. Oczywiście uwielbia noszenie
        na tzw. w pierwszym rzędzie, czyli przodem do świata. I jeszcze jedna zabawaczy
        umiejetnosc- rozmawianie z dziadkami przez telefon głosnomówiacy!!!
    • kasiasz9 Re: październikowe mamy 18.02.04, 16:55
      Ja moją Anię urodziłam 4 pażdziernika. Obecnie waży ok 7 kg. Potrafi śmiać się
      głośno, gaworzy, wyciąga rączki do zabawek i wkłada je do buzi. Lubi siedzieć u
      mnie na kolanach, ale sama podciągana za rączki robi to niechętnie - chyba nie
      wie jeszcze o co chodzi. Oczywiście lubi bardzo rączki mamy i taty, ale sama
      poleżeć też potrafi, przeważnie na pleckach, bo na boczki się jeszcze nie
      obraca, a na brzuszku nie lubi. Chociaż ostatnio brzuszkowe leżenie idzie nam
      coraz lepiej. Jest raczej wesołym dzieckiem, chociaż zdarzają się chwile
      płaczu. Pozdrawiam, Kasia
      • aniar31 Re: październikowe mamy 16.04.04, 21:44
        Ja Patrycję urodziłam 10 Października, ważyła 3150 i 52 cm. Teraz waży 8kg sama
        siedzi i chodzi w chodziku, w wieku 5 m-cy turlała się z pleców na brzuch i z
        powrotem, jest bardzo silna żywa i ciekawa, nudzą ją zaś spacery bo nie może
        się ruszać tylko siedzi, nie wiem jak ją przekonać jeszcze zimą tak lubiła spać
        na spacerku, może macie jakieś sposoby na małą wiercipięte.
        Pozdrowienia dla wszystich maluchów i mam
    • lisowie Re: październikowe mamy 18.02.04, 17:11
      Ja urodziłam Tomeczka 8 października. Waży około 7 kg i jak Wasze Pociechy
      śmieje się głośno, bawi grzechotkami, ale jeszcze nie gaworzy. Gaworzył jak
      miał około 3 miesięcy, teraz tylko śmiesznie skrzeczy, pokrzykuje i piszczy.
      Już od kilku tygodni przewraca się z plecków na brzuszek, niestety po jedzeniu
      kończy się to ulewaniem, a i tak na brzuszku leżeć za długo nie lubi. Obrócić
      się z powrotem na plecki potrafi, ale jeszcze nie wpadł na to, żeby w ten
      sposób uwolnić się od leżenia na brzuszku. Bardzo lubi siedzieć i wszystko
      wkłada do buzi śliniac się niemiłosiernie - chyba będą ząbki. Pozdrawiamy
      Wszystkich serdecznie.
    • makube Re: październikowe mamy 18.02.04, 17:43
      Cześć! Mój Antoś jest trochę młodszy bo urodził się 27 pażdziernika.
      Umiejętności:- trzyma główkę przy siadaniu (do którego bardzo się rwie!),
      -chwyta zabawki obiema rączkami i oczywiście pakuje je od razu do buzi,
      -próbuje przekręcić się na boczek,
      -gaworzy(tworzy całe "przemówienia") i śmieje się na głos,
      -wyciąga sobie smoczek z buzi i nawet czasem wkłada go z powrotem,
      -"liczy" swoje paluszki,
      -wyciąga rączki do moich rąk.
      O rany! Ale on zdolny smile).
      Zabawy:- przede wszystkim "rozmowy" z rodziną i wysłuchiwanie śpiewu mamusi lub
      cioci(o ile można to nazwać śpiewem),
      -zagryzanie misia i słonika (temu drugiemu namiętnie memła lewy kieł),
      -łaskotki,
      -wędrówki po domu w ramionach mamusi,tatusia lub b. wysokiego wujka,
      -kąpiel!!!
      Z dnia na dzień przybywa nowych umiejętności i zabaw, o których chce się
      opowiadać całemu światu . Strasznie fajne jest obserwowanie jak rozwija się
      taki maluch. Pozdrawiam wszystkie pażdziernikowe mamy.
      Marta
    • driadea Re: październikowe mamy 18.02.04, 18:02
      Moja Glorcia urodziła się 14 października, głośno się śmieje, gaworzy
      i "śpiewa", obraca się z plecków na boczki i z brzuszka na plecki, ale
      odwrotnie jeszcze nie. Zaczyna siadać, czasami zdarzy jej się popełzać
      kawałeczek, ale to chyba jeszcze przez przypadek smile Waży ok. 7 kg. Przesypia
      bez przerwy ok. 9 godzin, za to w dzień nie chce spać wcale smile Nie wyciąga
      jeszcze rączek po zabawki, ale jak "posadzę" jej misia na brzuszku, od razu
      chwyta go obiema rączkami i się bawi smile Wyciąga sobie smoczka i czasami nawet
      udaje jej się go wetknąć spowrotem do buzi. Uwielbia się kąpać i być noszona
      (nasze biedne ręce...). Śpi sama w swoim łóżeczku, nie muszę jej usypiać (na
      szczęście!) Ostatnio bardzo się ślini, ale nie wiemy do końca, czy to dlatego,
      że jeszcze nie potrafi połykać, czy to już ząbkowanie.
      Pozdrawiam październikowe ( i nie tylko) mamusie i ich dzidziusie smile
      Agnieszka
    • kaneta4 Re: październikowe mamy 18.02.04, 21:12
      Ja także jestem 'październikową' mamą. Kacperek urodził się 7 paźdz. Teraz waży
      juz ponad 9 kg.!!! Po całym dniu czuje się jakbym pracowała w polu. Co do jego
      umiejętności, to strasznie nie lubi leżec na brzuszku, za to bardzo chce juz
      siedzieć. Jest najradośniejszym dzieckiem, jakie kiedykolwiek widziałam.
      Uśmiecha się prawie non-stop. Zaczyna gaworzyć, krzyczy, bardzo
      głosno 'rozmawia' i 'aż się trzęsie'gdy zobaczy tate po powrocie z pracy.
      Niestety ulewa nam od urodzenia, a ponieważ jest tylko 'na piersi' i przybiera
      w zawrotnym tempie, lekarze mówią, że to przejdzie.
    • elwlos Re: październikowe mamy 18.02.04, 21:15
      Cześc,mój Kacper urodził się 10.10.2003r.Już umie przewracać się z pleców na
      boki i na brzuch, głosno się śmieje, gaworzył już w 3 miesiącu, teraz piszczy,
      "skrzeczy", uśmiecha się do wszystkich,śmieje się równięz na głos, coraz
      bardziej ślini się, wkłada wszystko do buzi, uwielbia zasypiać nakrywając się
      pieluszką,sam zasypia.Gdy biorę go za ręce podnosi się z leżenia i siada
      (trzyma w końcu sztywno główkę)-podoba mu się to najbardziej.Karmie go na
      leżąco lub w foteliku samochodowym, umie jeść z łyżeczki, chociaż jest zawsze
      cały upaćkany to sprawia nam to ogromną frajdę.Potrafi trzymać grzechotki i
      zabawki w obu rękach a nawet przekłada je z ręki do ręki. Lubi leżeć na
      brzuchu bo widzi wszystko co jest przed nim, uwielbia słuchać muzyki, w
      szczególności "Fasolki" i "Arka Noego"-mój mąż wtedy z nim tańczy a mały aż
      piszczy z radości.Przebiera szybko nóżkami jakby biegał. Pozdrawiam, Ela
    • rylka Re: październikowe mamy 20.02.04, 00:39
      Witam!
      Ja zostalam mama 19 pazdziernika, nasza coreczka Weronika jest slodziutka. Ale
      nic! Do rzeczy oto co potrafi:
      - uwielbia lezec na brzuszku, bawi sie w tej pozycji grzechotkami, gumowa
      ksiazeczka, maskotkami czy tez oglada swiat,
      - bardzo lubi sluchac jak sie jej cos czyta, a na "Lokomotywe" reaguje
      niesamowicie, szczegolnie gdy czyta sie ja od bardzo powoli do bardzo szybko,
      wyglada wtedy jakby smiejac sie uprawiala na lezaco biegi,
      - potrafi lapac raczkami wszystko co sie jej podaje (i probuje wlozyc do buzi),
      - przekrecac sie z plecków na boczki,
      - potrafi przekrecic sie z brzuszka na plecki, ale odwortnie jeszcze nie,
      - podnosic glowke i klatke piersiowa na wyprostowanych raczkach (trzyma sztywno
      glowke),
      - usmiechac sie gdy mowiac patrzy sie na nia,
      - potrafi odpowiadac gaworzeniem na glosy, ale i takze gadac sama do siebie,
      albo np. do paskow na wersalce, czy misiow na poscieli,
      - smiac sie glosno (choc robi to rzadko),
      - strasznie sie cieszy gdy, sie do niej spiewa,
      - uwielbia siadac, i jak tylko chwyci za palce to robi wszystko by usiasc, a
      gdy to sie jej uda, probuje dalej, czyli wstac, i jesli jej nie wychodzi to
      zaczyna sie zloscic, natomiast gdy jej wyjdzie, to od razu "bananek" na calutką
      buzię,
      - podobnie jak u MAKUBE nasza coreczka przepada za kapielami, nauczyla sie juz
      chlapac nozkami, i robi to z wielkim przejeciem,
      To chyba tyle...
      Choc pewnie jutro znow przybedzie jakas nowa umiejetnosc, lub choby malenki
      drobiazg a ja wraz z mezem bedziemy sie cieszyc jak dzieci.
      Pozdrawiam serdecznie, Aneta.

      • weronikarb Re: październikowe mamy 20.02.04, 11:46
        Witam
        Ja zostałam mamą 27 października 2003r. Mój Dominiś potrafi bardzo głośno
        krzyczeć, gaworzyć i żalić sie. Nie lubi lezeć na brzuszku, ale już potrafi z
        niego sie przekręcić na plecki (odwrotnie jeszcze nie). Na brzuszku znosi
        jeszcze jak leży na mnie i patrzy w twarz. Pozatym podciaga sie juz do
        siadania, nawet nie jak my go trzymamy za raczki, ale nawet jak lezy i czegos
        sie zlapie typu kołdra szczebelki od łóżeczka. Uwielbia sie kapac i wszystko
        wkoło jest mokre bo nóżkami wywija jak niewiem. Co jeszcze... no i oczywiscie
        na rekach twarza do ludzi to moglby caly dzien, ale sam sie potrafi bawic,
        byleby slyszal moj glos. No i wszystko co jest w zasiegu jego reki to trafia do
        buzi smile No i nam sie wydaje oczywiscie ze to najmadrzejsze dziecko na
        swiecie smile
        Renata
    • padma Re: październikowe mamy 21.02.04, 21:40
      O, to moja Ola jest chyba najmniejsza? Urodzila sie 3 pazdziernika i wazy 6100.
      Troche sie zmartwilam, jak ja wlasnie wczoraj zwazylam, myslalam, ze wiecej
      przybrala, ale pani doktor mowi, ze to dlatego, ze jest bardziej ruchliwa i
      szybko spala. No i miesci sie w normie, w okolicy 10 centyla, wiec chyba sie
      nie bede martwic? A moze ktos jeszcze ma takie drobne dziecko, nie tylko ja?wink
      A poza tym podobnie jak Wasze dzieciaczki: smieje sie glosno, gaworzy, obraca
      sie z plecow na brzuszek, a z brzuszka na plecki jeszcze nie umie, chetnie
      podciaga sie do siadania, bawi sie zabawkami, ostatnio swoimi nozkami, na razie
      jedna reka tylko umie zlapac swoje stopki, druga siega tylko do kolanasad No i
      jest przeslodka, nawet jak placze, co tez sie zdarzawink
      Pozdrawiam serdecznie!
      Paulina
      • syla33 Re: październikowe mamy 22.02.04, 21:47
        Basia urodzila sie 14 pazdziernika i wazy obecnie 5200 i z tego co czytam to
        jest najmniejsza. Najchetniej chcialaby tylko siedziec, krzyczy, slini sie
        niemilosiernie i czasem potrafi pokazac swoje zlosci. Nie wykazuje checi aby
        przewracac sie z pleckow na brzuszek i odwrotnie ale nie marwimy sie tym bo
        kiedys nadejdzie ten moment. Jak na razie nie wprowadzamy zadnych nowych
        pokarmow (chcemy cieszyc sie jak najdluzej tylko cycusianiem) , moze dopiero za
        miesiac sprobujemy z marchewka.
        A noce przesypia ladnie tylko ma niewielkie problemy z zasnieciem wieczorem,
        placze, nie chce cyca i jest ogolnie rozdrazniona. Po kapieli przenosimy sie do
        cichego pokoju (do tej pory zasypiala przy telewizorze) i po 20 minutach juz
        spi.
        Pozdrawiamy
        Sylwia
        A oto zdjecia naszej Basienki:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10544945&a=10737312
    • drumla21 Re: październikowe mamy 21.02.04, 23:23
      Witajcie! Ja mam Maciusia. On urodził się 10.10.2003r (tak jak Kacper elwlos -
      pozdrawiamy!). Jest duży, ale nie wiem ile waży, dopiero we wtorek się dowiem,
      ale na pewno ok. 8 kg. Ubranka nosi na 74-80 cm.
      Jest ostatnio bardzo gadatliwy, piszczy, krzyczy i "straszy" czyli robi coś w
      rodzaju "huuu huuu". Ostatnio sam zaczął siadać w wózku (podkładam mu poduszkę,
      dlatego ma łatwiej). Bardzo lubi leżeć na brzuchu, przewraca się na boki, bawi
      się zabawkami itd. Ślini się niemiłosiernie. Poza tym bardzo "kaszle" - jak coś
      mu się nie podoba, np ubieranie - w ten sposób chyba protesuje, ale nie jestem
      na 100% pewna. Bardzo jest zabawny. Ogólnie jest bardzo pogodnym dzieciaczkiem.
      Ostatnio nabawił się jakiegoś natręctwa wink - jak go karmię to musi szarpać się
      za uszko, a jak mu w tym przeszkadzam to się wkurza. Reszta podobnie jak Wasze
      szkrabiki! Pozdrawiamy!
      • driadea Re: październikowe mamy 22.02.04, 13:27
        ja też nie wiem, ile waży moja Glorusia, też dowiem się we wtorek smile
        Napisałam, że ok. 7 kg, bo tak mi się wydaje, ale jak tylko się dowiem, czym
        prdzej Wam się pochwalę smile
    • lomzanka Re: październikowe mamy 22.02.04, 09:13
      moja Emilka urodziła się 2 października. Jast olbrzymią kobietką, boważy coś
      koło 8 kg. Uwielbia leżeć na brzuszku, więc jak zdażają się chwile kryzyzu
      (marudzenie, płacz) kładę ją w tej pozycji.Smieje się głośno i bardzo
      często.Zabawki trzyma już w dwóch rączkach.Mam wrażenie że jak ją ubieram to
      mi "pomaga", tzn. sama celuje rączką w rekawek (ale to może tylko takie moje
      odczucie). Mam pytanie jak karmicie swoje "Pażdziernikowe Pociechy"?
      • driadea Re: październikowe mamy 22.02.04, 13:36
        Ja karmię Glorię piersią. Daję jej też ziołowe herbatki (jak skończyła 4
        tygodnie zaczęłam podawać). Narazie nie dostaje nic innego do jedzienia, ale w
        dniu soich czwartych "urodzin" dostała jabłuszko za słoiczka. Więcej tego na
        śliniaczku było, niż zjadła, ale zabawa była przednia. Teraz jednak je tylko
        mleko smile
        Pozdrawaim
    • mama_mj Re: październikowe mamy 22.02.04, 22:20
      Witam wszystkie pażdziernikowe mamy i ich pociechy !!!
      Moja Alicja urodzona 5 pażdziernika 2003 waży już 7 kg i jest tylko "na cycku".
      Jest grzeczniutka. Noce przesypia calutknie, spi wtedy po 8-10 godzin.
      I tak jak Wasze pociechy, ona też juz sporo potrafi.
      Najbardziej smieszą mnie jej próby głosnego smiania się, bo wtedy ZAWSZE
      dostaje czkawki wink a ona usmiecha się cały czas wink
      I gada, gada, gada ...... a raczej gaworzy w swoim jezyku. Rozmawia z wiszacymi
      zabawkami, rodzicami, dziadkami a nawet ostatnio z lekarką jak była na
      szczepieniu. Ostatnio spodobało jej się piszczenie i głosne krzyczenie
      połaczone z machaniem rączek i nózek.
      Lubi jak mama recytuje jej "Okulary" wtedy zaczyna też gaworzyc i usmiechac się
      (ten wierszyk ratuje nas w każdej kryzysowej sytuacji, kiedy Alicja ma zamiar
      płakać wink )
      Lubi lezec na brzuszku, wtedy sztywno podnosi głowe do góry i rozglada się
      dookoła, umie przewracac sie na boczki jak lezy na pleckach (zakładanie
      pieluchy jest teraz takie cięzkie wink ), potrafi przemieszczac sie lezac na
      pleckach (tak dlugo sie kolysze i macha raczkami i nozkami ze cała sie
      przesuwa wink, siega raczkami po wiszace nad nia zabawki i po zlapaniu ktorejs
      bawi sie nią, przeklada grzechotki z raczki do raczki, bawi sie swoimi
      raczkami, raczkami mamusi, uwielbia siedziec - wystarczy podac jej raczki a juz
      podciaga sie i zabiera sie do siadania.
      A poza tym slini sie niemilosiernie, czasem jak lezy slina az leje się jej
      policzkami za uszka wink i wszystko wklada do buzi: raczki, zabawki, pieluszkę.
      Uwielbia byc noszona na rekach, przodem do swiata zeby mogla wszystko
      widziec wink, po powrocie taty z pracy macha do niego nogami, raczkami i piszczy
      z radości wink
      Codziennie czyms mnie zaskakuje .... teraz czekam kiedy nauczy się obracac z
      pleckow na brzuszek i odwrotnie wink)))))

      Pozdrawiam
      • driadea Re: październikowe mamy 24.02.04, 17:57
        Dzisiaj bylyśmy na szczepieniu (mamy tydzień spóźnienia, bo byłam chora i bałam
        się, żeby Malutka się nie pochorowała) i przy okazji zważyli małą. Okazało się,
        że wcale nie waży 7 kg, a 6150g, czyli też niedużosmile Ma już 63 cm, czyli od
        urodzenia urosła o 9 cm smileOd mojego ostatniego postu zmieniło się tylko tyle,
        że malutka zaczęła pełzać do przodu smile
        Pozdrawiam
    • maura27 Re: październikowe mamy 25.02.04, 12:28
      Witajcie,

      Mój synek Jaś urodził się 02.10.2003 r. o godz 16. 25. Porod był lekki i
      szybki. To moje pierwsze dziecko więc spodziewałam się czegoś zupełnie innego.
      Myślałam że nie uda mi się przez niego przejść bez znieczulecniasmile). Ale jednak
      cuda sie zdazajasmile).
      Jaś to mały elektryk. Fascynują go kinkiety, latarki ogólnie mówiąć światło.
      Najchętniej nie wypuszczał by z buzi cycuszka i swojej ulubionej grzechotki.
      Mały ma już 2 zęby z czego jestem bardzo dumna ale za to nie ma włosów na
      głowie i wygląda jak mały Rysio Ochuckismile)Ten mój mały leniuszek nie ma ochoty
      leżeć na brzuszku ani tym bardziej przekręcać się z niego na plecki i szczerze
      mówiąc nie martwie się tym. Myślę że na wszystko przyjdzie właściwa pora. Od 2
      tygodni podaję mu kaszki i zupki za ktorymi przepada.
      Może teraz kila słów o sobie. Urodziłam Jasia w wieku 26 lat po 4 latach
      małżeństwa ku uciesze dziadków. Po 4 miesiącach spędzonych z synusiem w domu
      postanowiłam wrócić do pracy. Pomogło to mojemu zdrowiu psychicznemu i zdrowiu
      całej mojej rodziny. Czasami mam wyrzuty że mały siedzi w domu a mi umykaja
      chwile bycia z nim. Ale czasami tak musi być. Mam do was pytanie. Czy waszym
      dzieciom nadal ulewa się pokarm??
      • mama_mj Pytanie maury27 25.02.04, 15:43
        Czesc maura27!!
        Mojej Alusi też czasami się ulewa, wprawdzie rzadziej i mniejszymi ilosciami
        niz na poczatku ale nadal. Pediatra mowi ze to jej minie.
        Pozdrowienia dla Jasia wink Moja Alusia jeszcze nie ma zabków ale slini się
        okropnie wiec moze wkrotce sie pojawią wink)
        • maura27 Re: Pytanie maury27 26.02.04, 09:38
          witaj mamo_mjsmile)

          Dzieki za odpowiedz. Zdecydowałam się iśc z małym na USG. Chyba wole dmuchac na
          zimne niz martwic sie tym ze co zje to uleje. Twoja corcia jest sliczniutka w
          porownaniu do mojego synka jest malutka kruszynka. jasiek na ostatniej wizycie
          u lekarza wazył 8 kg i mial 69 cm długosci. Od momentu urodzenia urosl juz 10
          cm. Szczerze mówiąc nie chce mi sie w to wierzycsmile) O zabki sie nie martw ja
          pierwszego zabka zauwazylam jak juz byl przebity wczesniej nie przyszlo mi do
          glowy aby to sprawdzic. Wydawalo mi sie ze to za szybko. Teraz maly jest na
          etapie siadania. Nie wiem jak Ty ale ja juz nie moge sie doczekac kiedy bedzie
          chodzil i mowil.

          Gorace pozdrowienia dla ciebie i malutkiej
          • mama_mj Re: Pytanie maury27 26.02.04, 14:49
            Czesc maura27!!
            Wiesz moja Alusia az tak strasznie nie ulewa, w kazdym badz razie nie są to
            wielkie ilosci. Czasami jak sie przeje to jej się uleje, lub gdy za wczesnie
            połoze ją na brzuszku to wtedy tez sie jej to czasem zdazy.
            A co do dlugosci Twojego Jasia, to ja nawet nie wiem ile moja Alusia tak
            naprawde od urodzenia urosła. Jedynie moge to ocenic po rozmiarach ciuszków, bo
            u mnie lekarz nie mierzy małej jak jestesmy na kontrolnej wizycie. Zmierzona
            zostala w szpitalu po urodzeniu i na tym był koniec...
            Teraz jak mam do Ciebie pytanie .... przy kazdej wizycie pediatra mierzy Ci
            małego? Ja byłam u lekarza juz z 4 razy i Ala zawsze miała mierzoną glowke i
            brzuszek i to wszystko. Dlugosci ani razu wink))
            Pozdrowienia z Olsztyna dla Ciebie i Twojego Jasia
            • driadea re: 26.02.04, 15:58
              Przy okazji wizyt w przychodni mojej córci mierzą tylko główkę i klatkę
              piersiową (i oczywicie ważą) ale "wzrost" mierzymy same w domku smile
              Moja córcia nie ulewa wcale, ale w ogóle zdarzyło jej się ulać tylko trzy razy,
              z czego dwa jeszcze w szpitalu.
              Pozdrawiam smile
            • maura27 Re: Pytanie maury27 26.02.04, 16:00
              witaj mama_mj

              Zakazdym razem kiedy jestem na wizycie kontrolnej mierza mu glowke i klatke a
              zmierzyli go na moja prosbe. Wiem ze mierzenie głowki wiąze sie z tym zeby nie
              rosla za szybko w stosunku do klatki piersowej. Potem lekarz sprawdza na
              siatkach centylowych czy proporcje sa prawidlowe i czy nie ma odchylenm w
              jakims kierunku. Na poczatku mialam jazdy ze mierza mu glowke bo jest za duza i
              ze maly ma jakies porazenie dzieciece albo cos takiego. Na szczescie lekarka mi
              wszystko wytlumaczyla i od tej pory jestem spokojna. Nie poodoba mi sie jedna
              rzecz. Od poczatku szczepie malego platnymi szczepionkami bo podobno sa lepsze
              i dziecko dobrze je toleruje. Zalamuje mnie jednak mysl ze dzieci matek mniej
              zamoznych dostaja gorsze preparaty. Przeciez dzieci nie sa niczemu winne,
              przeciez wszyscy oplacamy zdrowotne i kazdy powinien byc traktowany tak samo.
              Koszt tych szczepionek to 100 - 150 zł i tak co 6 tygodni. Szkoda gadac.

              aga i jas

              P.S. Jestem z Gdynismile)
              • driadea Re: Pytanie maury27 26.02.04, 17:18
                Ja też szczepię córkę płatnymi szczepionkami. Z tego, co mi wiadomo, nie są to
                lepsze szczepionki, a po prostu lepiej tolerowane (bo zabite), ich działanie
                szczepienne jest jednak tak samo skuteczne, jak tych refundowanych.
                Jedyna różnica (jakże znacząca) to taka, że dziecko nie ma gorączki i innych
                objawów typowych przy szczepionkach żywych.
                Pozdrawiam smile
                • maura27 Re: Pytanie maury27 26.02.04, 19:30
                  wlasnie uspilam malego, zjadl kaszke i znowu ulal. Boze czy to sie kidys
                  skonczy!!!Driadea masz racje te szczepionki sa poprostu lepiej tolerowane ale
                  czy nie uwazasz ze wszystkie dzieci powinny miec do nich dostep?
                  aga i Jas
                • agata19721 Re: Pytanie maury27 26.02.04, 23:08
                  Mam pytanie jak można podzielić sie swoja pociechą wysyłająć zdjecie?Masz
                  bardzo ładną coreczke.Pozdrawiam
                  • driadea Re: Pytanie maury27 27.02.04, 00:28
                    nie wiem, czy słowa uznania kierujesz w stronę mojej Gloruni [wink], ale zdjecie
                    możesz dodać tutaj:
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=621
                    kliknij na "rozpocznij nowy wątek" i zamiść zdjęcia smile
                    Pozdrawiam
                  • driadea Re: Pytanie maury27 27.02.04, 00:30
                    wejdź na:
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=621
                    i załóż nowy wątek
                    • asiulek7 powrot do pracy 27.02.04, 23:27
                      Witajcie,
                      moja pociecha Paulinka urodziła się 17 października. Jest bardzo pogodnym
                      dzieckiem, smieje się, piszczy z zachwytu, "rozmawia"... pięknie bawi się
                      zabawkami, łapie obiema rączkami, czasami rzuca nimi z taką siłą...
                      Ślini się bardzo i w zasadzie wszystko pcha do buzi...
                      Nadal karmię ją piersią, dodatkowo pije 2xdziennie mleko modyfikowane, dostała
                      też juz jabłuszko.
                      W czwartek idziemy na szczepienie, dowiem się więc, ile Maleńka waży. A wzrostu
                      nie mierzą, ale ubranka kupuję na 68 cm.
                      A za 2 tygodnie wracam do pracy. Chyba pierwszy tydzień będzie najgorszy...
                      Czy któraś z Was ma już takie doświadczenie jak rozłąka ze swoim maleństwem?
                      • driadea Re: powrot do pracy 28.02.04, 00:56
                        nie, ja wzięłam dziekanke na studiach, bo nie wyobrażam sobie zebym miała
                        zostawić Glorię z opiekunką lub babcią.
                        Pozdrawiam smile
                      • maura27 Re: powrot do pracy 28.02.04, 20:35
                        witaj asiulek7,

                        Moje malenstwo urodzilo sie 2 pazdziernika a po czterech miesiącach siedzenia w
                        domu wrocilam do pracy. I szczerze mowiac byla to najlepsza rzecz jaka moglam
                        zrobic. Nie wytrzymywalam psychicznie siedzenia w domu i ciaglej monotoni. Moj
                        maz mial mnie dosyc. Stwierdzil ze dla zdrowia psychcznego jego a tym bardziej
                        mojego powinnam wrocic do pracy. Na szczescie nie zostawilam synka z nikim
                        obcym. Zajal sie nim moj tata. Piersze dni byly doscyc ciezkie ale obiecalam
                        sobie ze nie bede dzwonila do domu czesciej niz raz dziennie. Pracuje od 2
                        lutego, wiec wzasadzie minal juz caly miesiac. Teraz dochodze do wniosku ze
                        czas ktory poswiecam malemu jest jakby pelniejszy a kazda chwila z nim
                        wykorzystana jest do maximum. Okazalo sie ze mojemu malem nie dzieje sie ic
                        zlego z dziadkiem. Na samym poczatku sciagalam mleko w pracy i przechowywalam
                        je w ldowce aby mial co pic nastepnego dnia a od jakis 2 tygodni regularnie
                        przyjezdzam do domu raz dziennie aby go nakarmic. Wierz mi powrot do pracy
                        wcale nie jest taki zly i jestem pewna ze napewno szybko przyzwyczaisz sie do
                        nowej sytuacji. ede Trzymac kcukismile))

                        Pozdrawiam,
                        Aga i Jas
                        • asiulek7 Re: powrot do pracy 28.02.04, 22:36
                          Maura, dziękuję za słowa otuchy. Lubię swoją pracę, dlatego wracam z chęcią.
                          Tylko myśl o rozstaniu z Małą jest taka... sama wiesz. Będę tęsknić. Ale
                          Paulinka zostaje ze swoim Tatusiem, więc jestem spokojna o nią. Mój mąż
                          świetnie sobie radzi w opiece nad dzieckiem. Dam znać jak minął mi pierwszy
                          tydzień...smile
                          Pozdrawiam
                          Asia
                      • maura27 Re: powrot do pracy 28.02.04, 20:35
                        witaj asiulek7,

                        Moje malenstwo urodzilo sie 2 pazdziernika a po czterech miesiącach siedzenia w
                        domu wrocilam do pracy. I szczerze mowiac byla to najlepsza rzecz jaka moglam
                        zrobic. Nie wytrzymywalam psychicznie siedzenia w domu i ciaglej monotoni. Moj
                        maz mial mnie dosyc. Stwierdzil ze dla zdrowia psychcznego jego a tym bardziej
                        mojego powinnam wrocic do pracy. Na szczescie nie zostawilam synka z nikim
                        obcym. Zajal sie nim moj tata. Piersze dni byly doscyc ciezkie ale obiecalam
                        sobie ze nie bede dzwonila do domu czesciej niz raz dziennie. Pracuje od 2
                        lutego, wiec wzasadzie minal juz caly miesiac. Teraz dochodze do wniosku ze
                        czas ktory poswiecam malemu jest jakby pelniejszy a kazda chwila z nim
                        wykorzystana jest do maximum. Okazalo sie ze mojemu malem nie dzieje sie ic
                        zlego z dziadkiem. Na samym poczatku sciagalam mleko w pracy i przechowywalam
                        je w ldowce aby mial co pic nastepnego dnia a od jakis 2 tygodni regularnie
                        przyjezdzam do domu raz dziennie aby go nakarmic. Wierz mi powrot do pracy
                        wcale nie jest taki zly i jestem pewna ze napewno szybko przyzwyczaisz sie do
                        nowej sytuacji. Bede Trzymac kcukismile))

                        Pozdrawiam,
                        Aga i Jas
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka