Dodaj do ulubionych

Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam.

18.07.04, 23:28
Szukalam podobnego watku w archiwum, i jesli przeoczylam to z góry
przepraszam.
Wiec....
Jak tam sierpniowe juz prawie dwulatki? Nikodem skonczy 2 lata 25 - jejku jak
ten czas szybko leci? Jestesmy na etapie totalnego buntu i wszystko co mowi
lub o co prosi mama jest BE.

Pozdrwiamy

Karolina i Nikodem
Obserwuj wątek
    • makova Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 19.07.04, 13:29
      Hej,
      bylo, bylo ale jakos niedawno zupelnie obumarlo.
      Dobrze, ze znalazl sie ktos kto reaktywowal, mam nadzieje, ze na dluzej.
      Ja to raczej czytajacy uczestnik ale bardzo mi brakowalo wiadomosci od innych
      sierpniowych prawie dwulatkow, dlatego serdecznie pozdrawiam, obiecuje
      uczestniczyc i zachecam inne mamy.
      Moja corcia ciagle mnie zadziwia, ze juz taka duza i "dorosla".
      Ostatni tydzien spedzila w towarzystwie dziadkow i strasznie sie rozgadala.
      A dzisiaj w czasie rytualnego porannego biegania na golaska zrobila pierwsza
      kupe do nocniczka. Byla bardzo dumna i ogladajac swoje "dzielo" zaskoczona
      zauwazyla "o,wyglada jak kielbaska"

      Pozdrawiam

    • yomama Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 30.07.04, 09:07
      Pozdrawiam
      Faktycznie nie ma watkow z sierpnia 2002smile))
      Smialo rozwijacsmile)))
      I nie ma za co przepraszac
      • niunia0208 Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 30.07.04, 15:58
        Jestem mama Karolka. Urodzil sie 28 sierpnia 2002. 2 miesiace temu odstawilam
        go od cycusia, a tu juz przed nami nowe zadanie - NOCNIK (moze poradzicie jak
        nauczyc mojego szkraba korzystac z nocniczka - bylabym wdzieczne).
        Dzieci rosna tak szybko ze...ostatnio zlapalam sie na tym ze zastanawiam sie
        ile ja mam wlasciwie lat. Lolek dopiero co sie urodzil a juz jest
        prawie "mezczyzna".
        Jedno jest pewne - nie ma wiekszego cudu niz dziecko. Zgadzacie sie ze mna?
        Acha. Mam pytanie - zastanawiacie sie juz nad rodzenstwem dla waszych (prawie)
        dwulatkow? Bo ja mysle nad tym coraz czesciej.
        Pozdrawiam goraco.
        Monika
        • sylwiano Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 06.08.05, 22:20
          Jestem mamą Maksa, który skończy dwa latka 9.08.Oduczyłam go od pieluch już w
          styczniu, jakoś nie było ciężko,a pomogł mi w tym fakt, że Maksio pierwsze co
          robił jak stawał w wannie przed kąpielą to siusiał!Zwróciłam mu na to uwagę i
          zachęcałam codziennie.Potem to samo , ale nie na nocnik, tylko jak tatuś na
          kibelek!Mówiłam:zrób siusiu, tak jak do wanny, pamiętasz?Może to gupie(nigdy
          nie słyszalam o takim sposobie!!), ale najważniejsze że skuteczne.Mały już
          dawno nie sika i woła na kibelek,ale pojawił się inny problem!Nocnego Płaczu o
          ktorym piszę w takim właśnie wątku.Może ktoś ma pomysł na rozwiązanie mojego
          problemu?
          Pozdrawiam serdecznie!
    • orlaa Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 02.08.04, 00:30
      Witajcie!

      Jest wątek „sierpniowe maluszki 2002”, który faktycznie zamilkł wraz z
      nadejściem czerwca. Dziewczyny przeniosły się na inne forum – namiary możecie
      znaleźć w tamtejszych postach /pod koniec wątku/. My pozostaliśmy tutaj, gdyż i
      tutaj czasami nie mam czasu zajrzeć i poczytać, więc pewnie tutaj pozostaniemy
      jeszcze dłuuugo, a być może na stałe, jeśli sierpniaki ponownie tu zaistnieją.
      A zatem dołączamy do tego wątku!

      Nie wszystkich poznaję, więc krótko o Arasie. Nasz cudak urodził się 2
      sierpnia i zaczęliśmy już świętowanie – a co, jak szaleć, to szaleć! Cudak od
      zawsze był MEGA żywiołem i chyba na zawsze, choć trzeba przyznać, że staje się
      coraz bardziej samodzielny, co ułatwia współpracę, hi,hi! Nadal szkoda mu
      czasu na sen, toteż zasypia przed 23:00, a wstaje o 7:00 /tatuś wstaje, więc
      cudak również/. Jednak kilka miesięcy temu /pod koniec lutego/ postanowił
      drzemać w ciągu dnia i nadal tak jest – oby, jak najdłużej! Przed narodzinami
      Arka planowaliśmy dość szybko kolejnego dzieciaczka, ale nasz cudak również
      wpłynął na nasze plany – musimy podciągnąć formę, a m.in. więcej sypiać. Cóż,
      nie da się wszystkiego przewidzieć. Jednak planującym życzę szybkiej realizacji
      zamierzeń!
      Też mamy trajkotkę – hi,hi, jak tak dalej pójdzie, to i mnie przegada /a nie
      jest to proste/. Jeśli chodzi o nocnikowanie, to my spokojnie czekaliśmy oznak
      gotowości. Nadszedł dzień, w którym cudak oznajmił, ze nie chce nosić
      pieluszki. Wątpiliśmy, czy cudak wie, co to oznacza /zwłaszcza, ze pije jak
      smok – podczas 3 godzinnego spacerku, czyli szalonej bieganiny, wypijał litr
      wody, wiec zaczęłam zabierać większe zapasy/, ale zgodziliśmy się. Aras nas
      zaskoczył – wiedział, co to oznacza. Od tego dnia pieluszkę zakładamy mu
      jedynie do spania, choć cudak budzi się na „siii” i podróżujemy nockami do
      łazienki. Tak to u nas cudak postanowił rozstać się z pieluchami. Wszystkie
      dzieci powielą postanowienie cudaka - nie ma reguły odnośnie daty, gdy do tego
      dojrzeją, ale z pewnością dojrzeją.

      Uciekam i wracam do przygotowań na jutrzejsze urodzinki Arka. Od jutra będziemy
      mieli dwulatka – błyskawicznie upłynęły te latka! I choć nasza forma bardzo
      spadła w tym okresie, to nie chcielibyśmy cofnąć czasu i wrócić do dni bez
      naszej promiennej błyskawicy!

      Serdecznie pozdrawiam
      Ania
      • asia_i_franio Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 02.08.04, 11:23
        Witam,
        faktycznie nasz bardzo rozbudowany wątek o sierpniowych maluszkach 2002
        rozszedł się zupełnie. Szkoda. My też tu zostajemy, tam jakoś tak nieswojo...

        Serdeczne życzenia urodzinowe dla Arka!!! i pozdrowienia dla jego Mamy. To miło
        poczytać kogoś z dawnych wirtualnych znajomych smile

        Nasz Franio też dzisiaj ma urodzinki. Franek dwulatek. Niesamowite, że jest już
        takim dużym chłopcem.
        Rozgadany raczej nie jest. Mówi kilkanaście słów, ale jest bardzo
        komunikatywny. Bardzo fajnie sie bawi, także sam. Wszelkiego rodzaju pojazdy to
        jego żywioł. A że od soboty przyjmujemy gości, to i zabawek nam przybyło sporo.
        Franio zachwycony, my mniej, bo ze wszystkich stron otaczają nas Frankowe
        zabawki. Poza autami i pociągami Franio uwielbia książeczki. Potrafi słuchać
        dość długo czytanych wierszyków i opowiadań. Najnowszym odkryciem są Księgi
        Malucha wyd. Skokowski. Polecam.
        Niedawno spedziliśmy tydzień w gospodarstwie agroturystycznym i Franio miał
        okazję widzieć kury, koguty, krówki, konie i traktory! To było TO. Zaraz po
        powrocie nabyliśmy ksiażeczkę ze wspomnianej wyżej serii pt. "Na wsi" i Franio
        bez końca po swojemu opowiada obrazki, które tam są.
        Nocnik mógłby nie istnieć dla Franka. Ignoruje go zupełnie, a jak już czasem
        usiądzie to wyłacznie w pieluszcze. Trudno, na wszystko przyjdzie czas.

        pozdrawiamy
        Asia i Franio
        • orlaa Re: Sierpień 2002 - sierpniowe sto lat 02.08.04, 14:39
          Witam - już jako mama dwulatka, hi,hi!

          Asiu, dziękujemy za życzenia i pozdrowienia! Miło ponownie Was „usłyszeć”.
          Franiu, przyjmij od nas serdeczne życzenia urodzinowe, niech kolejny rok
          przyniesie Ci same radosne chwile!!!

          Asiu, nasz cudak też jest fanem wszelkich pojazdów, w tym również kosiarek.
          Nadal działa w ciągłym ruchu i tempie błyskawicznym, toteż nadal nawet na placu
          zabaw łatwo zauważyć ten nieskończonej pojemności akumulatorek z kosmicznym
          doładowaniem, hi,hi! Włazi wszędzie, na wszelkie budowle /nawet te dla dzieci
          starszych/ i przymierza się do zeskakiwania z wysokości powyżej metra. Robi
          przystanki na dyndanie, czyli zawiesza się na drążkach /itp./, nogi podciąga i
          dynda. Nadal uwielbia zabawę w ganianego, bądź kopanie piłki. Nasza iskra
          niewiele czasu spędza w piaskownicy – trochę pokopie, pojeździ pojazdami,
          pobiega po obrzeżu piaskownicy itp. Wszystko to jednak przystanki na „trasie”
          naszego cudaka, hi,hi. Cudak uwielbia dzieci – zaczyna już mieć własną "paczkę".

          Ech…trudno opisać choćby w skrócie 2-latka, nieprawdaż? Mam nadzieję, że z
          czasem przedstawimy dokładniej nasze pociechy - zapraszam inne mamy do opisów.

          Serdecznie pozdrawiam
          Ania
          • asia_i_franio Re: Sierpień 2002 04.08.04, 10:16
            Hej
            Franio dziękuje za życzenia urodzinowe smile

            Co do ruchliwości i ryzykanctwa to Franio raczej jest "w normie". Należy do
            tych co to by się chętnie powspinali, ale się boją. Raczej ostrożny. Chociaż
            jak widzi na placu zabaw drabinki to biegnie do nich i włazi, ale zawsze się
            oglada czy ktoś w pobliżu stoi, żeby w razie czego go "ratować". Jesli o
            ostrożności mowa, to Franio boi się wody. Nawet do małego dmuchanego baseniku
            nie chce wejść sad Z uśmiechem obserwuje pluskające się tam dzieciaki znajomych,
            ale sam NIE. Ma zasady, oj ma. Chyba zaczniemy z nim jeździć na basen żeby się
            oswoił. Ja niestety też byłam/jestem strachliwa i chyba ma to po mnie, chciaż
            pływanie to jest akurat mój ulubiony sport.
            Wczoraj Franio spędził kilka godzin bez pieluchy, tylko w majteczkach.
            Zaliczyliśmy trzy kałuże. Na szczęście dywanów nie posaidamy więc problemu nie
            ma. Jest zapas ściereczek i majtek. Zobaczymy co z tego wyniknie.
            Pozdrawima
            Asia
            • makova Re: Sierpień 2002 04.08.04, 15:22
              Hej,
              ciesze sie, ze jeszcze jakies sierpniowki tu sa.
              Serdecznosci urodzinowe dla juz i przyszlych dwulatkow.
              My juz po /1.8./ Od urodzin co dzien rano musze pic kawe z nowego malutkiego
              serwisu wraz z lalka i misiami. Bardzo udany prezent.
              Nocnik jest uzywany zawsze gdy Sarka biega z gola pupa, uwielbia to
              prosi "Mama, Sara gola na chwiiiile". Wtedy siada sobie kiedy potrzebuje i
              tylko pozniej przynosi pokazac, ze juz cos zrobila. Musze zaczac sprawdzac czy
              to zadziala w samych majteczkach. Z pielucha nie dziala, nie wola ze chce na
              nocnik tylko korzysta z pieluchy.
              Jest strasznie ruchliwa, uwielbia wode i w zasadzie zaden basen jej nie
              straszny. Zaczela powtarzac rozne nasze zwroty z kilku dniowym przesunieciem
              np. dzisiaj przy ogladaniu zdjec nagle wypalila "Juz tego mam dosc" to od
              tatusia. Trzeba sie juz strasznie pilnowac.
              Pozdrawiam bardzo serdecznie
              Makova
        • kobietka_jm Re:Sierpień 2002 - 25.08.04, 22:30
          moja corcia rowniez urodzila sie 02 sierpnia 2002, na forum jestem od niedawna
          wiec wczesniejszych watkow o dzieciaczkach z sierpnia 2002 r. nie znam

          piszecie o problemach i sukcesach z siusianiem maluszkow, a ja mam inny sad(
          moja corcia przezywa okres strasznego buntu i histerii sad naprawde bywa z nia
          ciezko, brak mi juz cierpliwosci ,bo ciagle placze jak tylko cos jest nie po
          jej mysli...no i krzyczy, kopie...az wstyd !

          niby wiem, ze to normalne i trzeba przetrzymac, ale ...jak przez to przejsc ,
          zeby nie zwariowac ?
          pozdrawiam cieplo
    • anala Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 11.08.04, 23:01
      Witam serdecznie wszystkie sierpniowe dzieciaczki i ich mamy. Dawno już nic nie
      pisałam, bo same wiecie jak to jest z czasem, ale bardzo się cieszę że wątek
      sierpniowy został "reaktywowany". Mój Igorek skończy 2 latka 20 i pomału
      szykuję się do imprezy urodzinowej. Oprócz rodziny będą też rówieśnicy, więc
      chciałabym wymyślić jakieś fajne zabawy. Może coś znacie? Igorek jest bardzo
      żywym dzieckiem, wszędzie go pełno. Już od dwóch tygodni trwa sesja nocnikowa i
      mam nadzieje, że skończy się sukcesem. Na razie to chodzi w dzień bez pieluchy,
      na spacery też, ale w nocy mu jeszcze zakładam. Bardzo mu się podoba siusianie,
      co pięć minut woła, że chce choć to nie zawsze prawda. Ale co tam,
      najważniejsze że pomału, pomału zaczyna coś kojarzyć. Teraz mam duży problem,bo
      niania, która była z nim rok odchodzi i szukam nowej. Strasznie to przeżywam i
      bardzo się boję, czy znajdę kogoś odpowiedniego. Mieszkam w małej miejscowości
      i nie mam dużego wyboru. Właśnie jutro przychodzi 1 kandydatka wiec trzymajcie
      kciuki, aby było ok. Przygotowałam cały zestaw pytań. Z tego co wiem, to ma 4-
      letniego synka, więc nie wiem czy to plus czy minus. Do tej pory miałam starszą
      Panią. Może coś podpowiecie z własnego doświadczenia. Uff, ale się rozpisałam.
      • makova Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 12.08.04, 11:37
        Ahoj,
        trzymam kciuki za poszukiwania nowej niani i nie martw sie na zapas.
        My mamy 19 letnia nianie i bardzo sie sprawdza /jest u nas od 4 miesiecy/, Sara
        ja uwielbia i wyglada, ze odwrotnie tez jest dosc gruba sympatii nic.
        Mysle, ze mloda osoba i z doswiadczeniem /bo przeciez sama jest mama/ to super
        podstawy i "referencje", reszte musisz juz sama sprawdzic osobiscie, powodzenia.
        Mam pytanie, czy Igorek na wyjsciach spacerowych bez pieluchy juz potrafi
        zakomunikowac, ze chce siku ? My "cwiczymy" nocnikowanie w domu ale mam wielkie
        obawy by odstawic pieluche zupelnie. I przyznam sie nie wiem czy slusznie
        robie.
        Pozdrawiam
    • anala Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 12.08.04, 12:53
      Witaj Makova,
      Oczywiście że idźcie na spacerek bez pieluchy! Z dziewczynką to jeszcze
      łatwiej, załóż sukieneczkę i już, nawet jak coś się zdarzy to trudno.
      Ewentualnie buciki na zmianę. Mi się też wydawało, że na spacerze będzie
      gorzej, ale mam wrażenie że Igorek się bardziej pilnuje, jeszcze częściej woła
      siusiu, więc ok. Trzeba na pewno zwracać większą uwagę na Sarkę, pytać co ok.
      15 min czy chce siusiu, ale to działa. Będzie dobrze, ale wymaga to
      cierpliwości. Zresztą to jest najlepsza pora na taki eksperyment, w zimie nie
      byłoby szans, więc trzeba korzystać. Trzymam kciuki i pozdrawiam.
    • orlaa Re: Sierpień 2002 13.08.04, 23:37
      Hej!

      Makova, dziękujemy za serdeczności urodzinowe. Wszystkiego najlepszego dla
      Twojej dwulatki /niestety, życzenia trochę opóźnione/! To „nasz” miesiąc –
      tortów naszych 2-latków, hi,hi! Zatem wszystkiego najlepszego dla kolejnych
      jubilatów!
      Arek nadal nie jada typowych słodyczy, ale torcik miał okazały – moja mama
      zarezerwowała te atrakcję i obdarowała Arka wielkim tortem /produkcji własnej
      pod wnuczka – mało słodzony, owocowy itp/. Arek najpierw ze stołu zabrał miskę
      kwaskowatych truskawek, a następnie babcia kusiła cudaka tortem. Cudak wyrażał
      zainteresowanie tortem /pomijam zdmuchiwanie świeczek – mógłby tak dmuchać do
      dziś/, szybko wziął do buzi pierwszy kawałek i … równie szybko go wypluł,
      hi,hi! Cóż, nasz cudak raczej gustuje w kwaskowatych smakach /wiśnie,
      porzeczki, grejpfruty… są zawsze pożerane/.

      Arek również uwielbia zabawy z wodą i w wodzie /choć na basenie jeszcze nie
      gościł/. W tym tygodniu wiele radości dostarczały nam zraszacze w parku. Zabawa
      była przednia, gdyż w wężach /podłączeniach zraszaczy/ były dziurki, przez
      które tryskały dość wysoko strumyki wody. I tak dla ochłody trochę wody … Arek
      wymyślał sobie różne zabawy. Na koniec zaliczał prawdziwa kąpiel. Była
      bieganina pod strumieniami /zraszacz typu rura z kilkunastoma większymi
      otworkami, leżąca na ziemi i zraszająca najpierw na prawo, potem na lewo i tak
      w kołko/, wkładanie kija w dość zwarty strumień tuż przy zraszaczu i wtedy
      większość wody zalewała Arka. Zabawa długa i do całkowitej kąpieli – Arek
      wyglądał, jakby wynurzył się z basenu.

      U nas nocnikowanie, to był jeden dzień. Dzień, w którym Arek sam uznał, że nie
      chce już nosić pieluszek. Od tego dnia zakładamy pieluszkę jedynie do spania,
      choć cudak budzi się za potrzebą. Zawsze oznajmia, że chce siusiu, bądź kupkę i
      w domku sam biega do łazienki /gdy jest w trakcie spania nie biega, bo jest
      w „klatce”, trzyma i czeka, by siąść na nocnik/. W domu często siusia /nadal
      jest zadowolony z faktu możliwości sterowania takimi własnymi potrzebami/, a
      poza domkiem rzadziej /więcej zewnętrznych bodźców sprawia, iż nie ma potrzeby
      częstego opróżniania pęcherza/. Gdy oznajmia, iż chce siusiu, to potrafi
      wytrzymać, aby zrealizować tę sprawę – bywają sytuacje, gdy trzeba dłuuugo
      naszukać się łazienki. Jeszcze nie zaliczyliśmy wpadki, choć mamy świadomość,
      że pewnie będą /w kolejnych etapach, choć wypływać będą z „uroków” tych
      etapów/. Nie doświadczaliśmy powszechnych nauk nocnikowania – przyszła pora na
      cudaka i tyle. Nie pytamy cudaka o takie potrzeby, ale wynika to z naszych
      poglądów.

      Anala, a może przykładowo ciastolina, plastelina, bańki mydlane? Arek lubi
      zabawy takie zabawy od dawna i nadal nie znudziły się. Zresztą bańki zabieramy
      czasami na spacerki – mnóstwo dzieci nam towarzyszy, choć nie wszystkie jeszcze
      potrafią dmuchać /Arek dmucha, a reszta ma świetną zabawę przy łapaniu baniek/.
      Pewnie wszystkie zabawy i zabawki Twojej pociechy będą interesujące. W
      towarzystwie dzieci mają często zabawy wg własnych pomysłów – sama
      doświadczyłam radosnej zabawy balonami /dzieci w różnym wieku/, choć na
      codzień, dla tych dzieci, balony nie stanowiły wielkiej atrakcji.

      Jeśli chodzi o nianię, to nie doradzę. Z cudakiem jestem ja i pewnie jeszcze
      przez kolejny rok tak będzie. Zapoznałam wiele niań, ale to niczego nie wnosi.
      Rodzice mają różne poglądy na wiele spraw, a tym samym odmienne oczekiwania od
      niań.

      Serdecznie pozdrawiam
      Ania
      • bachak Re: Sierpień 2002 - urodzinki 21.08 14.08.04, 12:08
        Mój Kacper drugie urodzinki ma 21 sierpnia. A zobaczyć go możecie tutaj:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10846480&a=14883742


        To jest zdjecie z przed tygodnia. Misio uwielbia wodę:dwa trzy razy w tygodniu
        chodzimy na basen (taki dla dzieci, z wodą jodowaną), teraz jest z moją mamą
        nad jeziorem i też spędza w wodzie bardzo duzo czasu, może z wodą zwiąże swoją
        przyszłośc, bedzie pływakiem np. Fajnie by bylo.
    • mamusiamaciusia Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 25.08.04, 12:36
      Serdeczne życzenia urodzinowe dla wszystkich sierpniowych dwulatków!!
      Mój "maluszek" jutro kończy dwa latka. Imprezę urodzinową robimy w sobotę na
      działce u teściów. oby tylko była pogoda, bo przewiduję nawet ognisko.
      Maciek jest od paru tygodni niesłychanie żywym dzieckiem. Ciągle biega, nawet w
      miejscu jak już nie ma gdzie pobiec. Jest to dla mnie bardzo dziwne, bo do
      czerwca był aniołem, taki skupiony na tym co się mówi, chętnie pomagał we
      wszystkim, raczej wykonywał polecenia. teraz nie poznaję swojego dziecka.

      To straszna gaduła, gada nawet przez sen. Dzisiaj w nocy kazał sobie założyć
      skarpetki.

      Ciągle wyznaje mi miłośc, a taty nie kocha, bo tata ma brodę (tzn. kłuje go
      zarost i nie może się przytulić, a tak naprawdę tata nie ma brody.
      pozdrawiam
      i mam nadzieję, że chociaż ten wątek nie zniknie.
      ps. piszcie, czy juz byłyście na bilansie.
    • taissa1 Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 25.08.04, 19:29
      Hej.
      Ja też mam sierpniowego malucha.Moja pociecha 31 skończy 2 latka.To już za 6
      dni...Ależ ten czas nieubłagalnie mija.
      Laura uwielbia mówić.Robi to przez cały dzień i często w nocy.
      Uwielbia słowo"nie"ale tylko wtedy gdy ona je wypowiada.Na moje stara się nie
      reagować ,niestety.Poza tym bardzo lubi tańczyć i śpiewać.Kocha zwierzaczki.
      Na urodziny zażyczyła sobie królika(żywego)-żółtego lub zielonego.Jeśli
      zobaczycie gdzieś takie to bardzo proszę dajcie znać,bo zostało już mało czasu
      a nie chcę zawieść małejsmilePowiedziała,że konia też chce.Na szczęście nie
      określiła kolorusmile
      Pozdrawiam gorąco,taissa
      • katarzynabobak Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 25.08.04, 21:37
        Witam!
        Moja Miśka 28 sierpnia zdmuchnie dwie swieczki na torciku.
        A następnego dnia wieczorem zmienia życie zupełnie,bo przeprowadzamy się do
        Krakowa.
        Odezwę się jak ogarnę urodzinowo-przeprowadzkowe zamieszanie.
        Najlepsze życzenia dla Wszystkich sierpniowych Maluszków.
        Pozdrawiam Kasia mama Misi(28.08.2002)
        • anula30 Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 06.09.04, 08:53
          A mój Kubunio urodził się 12 sierpnia.
          A 1 wrzesnia poszedł do żłobka i narazie podoba mu się. A jak wasze maluchy?
    • dana1977 Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 08.09.04, 09:20
      A czy wrzesień też może się włączyć do pogawędek??
    • orlaa Re: Sierpień 2002 08.09.04, 15:01
      Witam Wszystkich!

      Nadszedł wrzesień, a zatem już wszyscy jesteśmy rodzicami dwulatków!

      My korzystamy jeszcze z końcówki lata, toteż nadal większość dni spędzamy w
      parku. Niestety, dni się skracają, komary podgryzają, więc znikają
      dotychczasowe możliwości wyładowania nadmiaru energii, która drzemie w naszym
      cudaku. Narazie zapewniamy mu wieczorne zabawy pod dachem, głównie poza domem.

      Taissa1, napisałaś, że nie poznajesz Maćka pod względem żywiołowości.
      Specjaliści w swoich opracowaniach na temat rozwoju dzieci podobnie, jak Ty,
      opisują możliwe doświadczenia rodziców w tym okresie. Zatem Twoje spostrzeżenia
      z pewnością zostaną podzielone przez część rodziców.
      My też obserwujemy zmiany w Arku, ale nie takie, jak Ty. Nic w tym dziwnego,
      gdyż Arek „od zawsze” był mega-żywiołem, toteż już nie ma granicy żywiołowości,
      którą mógłby przeskoczyć, hi,hi.

      Dni spędzamy aktywnie /jak zawsze/, a Arek ma stale nowe pomysły zabaw w tempie
      kilka na sekundę, hi,hi.
      Na bilans jeszcze się nie zapisaliśmy, gdyż pediatra miał w sierpniu urlop, a
      my zamierzaliśmy jeszcze we wrześniu odpocząć od miasta. Niestety, mój tata
      podupadł na zdrowiu, toteż pozostaliśmy w Warszawie /moja mama wyjechała do
      wnuczek, więc pewnie kilka miesięcy jej nie będzie/. Właśnie zastanawiamy się,
      czy jeszcze planować wyjazd, czy też zapisać Arka na bilans.

      Kasiu, jak Wam się żyje w Krakowie?

      Serdecznie pozdrawiam
      Ania

      Ps. Danko, a dlaczego nie? Witaj!
      • dana1977 Re: Sierpień 2002 08.09.04, 21:31
        Cześć!
        Ja jestem mamą wrześniowego Łukasza ale ponieważ wątek wrześniowy przeniósł się
        na forum Maluchy postanowiłam zostać i wprosić się do Was na edziecko. Także
        bardzo proszę Was dziewczyny o zakceptowanie nas ( moja błagalna minka)!!

        Dziękuję!

        >orlaa napisała:
        > Nadszedł wrzesień, a zatem już wszyscy jesteśmy rodzicami dwulatków!

        Ja niestety/stety nie mam jeszcze dwulatka w domu bo my urodzinki mamy dopiero
        26 września.
        Łukasz to bardzo wesoły rozrabiaka. Do roczku chyba ani razu nie płakał. Od
        roczku próbuje płaczem wymuszać a ja mu pozwalam czasem popłakać choć czasem
        ulegne. Smieje się ciągle, nikogo się nie boi, pójdzie bez problemu z obcym a
        jak ten obcy ma dziecko to nawet nie popatrzy czy mama gdzieś jest. Uwielbia
        dzieci.
        Rozmawiałyście o nocnikach. Nam na szczęscie też już się udało! Najpierw w
        lipcu siadał na nocnik ze złością w pokoju przed telewizorem ale zawsze coś
        zrobił. Pod koniec lipca już bez złości. No a teraz nocnik jest używany już
        ciągle. Najgorsze jest to, że on nie chce robić ani siku na stojąco ani na
        ubikację tylko do nocnika. Dlatego nasz nocnik towarzyszy nam WSZĘDZIE! Do
        sklepu, marketów, na spacer, do znajomych w podróży. A ponieważ mój maluch
        prawie nic nie mówi, to pokaze na nocnik albo trzyma się za siusiorka. Ale
        dobrze, że nie robi w pampersa - miła oszczędność!
        Ale nasza mowa...
        TATA i NIE to prawie jedyne słowa - naśladuje zwierzęta i co najważniejsze
        wszystko rozumie.
        No trudno na te piękne słowo MAMA poczekam sobie jeszcze bo przecież warto.
        Podobno jak dziecko to powie tak świadomie to aż w serduchu ściska!

        Orlaa podoba mi się jak piszesz o swoim Arku cudak. Zawsze się przy tym
        uśmiechnę. A czy można gdzieś zobaczyć zdjęcie Twojego cudaka!
        • kobietka_jm Re: Sierpień 2002 09.09.04, 10:23
          witam wszystkich !
          czy po skończeniu 2 latek zauważacie jeszcze jakieś zmiany w zachowaniu swoich
          pociech ?
          moja córeczka (02.08.02)jakiś tydzień temu jak kładłam ją spać oświadczyła,
          że "nie chce ciemno " i "zapal lame bo nić nie widzę" i teraz jest już ten sam
          problem każdego wieczoru sad( a dzisiaj nawet w nocy się budziła i mówiła "nic
          nie widzę, nie chce ciemno !" tłumaczę, że w nocy jest ciemno i może tak spać,
          bo nie musi nic widzieć i że jesteśmy obok w pokoju itp. ale już nie wiem co
          mówić...
          pomyślałam, że kupię może taką małą lapeczkę do kontaktu, żeby było malutkie
          światełko w pokoju, bo może to normale, że zaczyna się bać ciemności, ale mąż
          kręci nosem, że trzeba to przetrzymać i kłaść ją nadal spać w ciemnym pokoju sad
          nie chcę, żeby dziecko miało nie potrzebne stresy więc ...?
          a Wy macie też ten problem z pociechami ?

          Asia
      • mamusiamaciusia Re: Sierpień 2002 09.09.04, 12:25
        witamy mamę wrześniową!

        Aniu,
        to ja pisałam, że nie poznaję Maćka. Taissa, jak zrozumiałam ma dziewczynkę wink
        Mój pediatra też w sierpinu był na urlopie, może mamy tego samego pediatrę. ja
        chodzę do przychodni na Chełmskiej w Warszawie, a Ty?

        Mój sposób na Maćka, to książeczki. jak już całkiem wariuje i robi się
        niebezpiecznie, to zaczynam czytac książkę. on oczywiście mówi, ze nie chce
        czytac, ale ja mówię wtedy, że sama sobie poczytam. i czytam na głos jakąś
        książeczke, która jest akurat na topie. On jeszcze się wzbrania, ale ciekawość
        bierze górę i siada obok i słucha.
        Albo proponuję zabawy w ciastoliną, kredkami, farbami. Kupiłam w Rossmanie
        bardzo fajne farby do malowania rękami (7 zł!).
        Maciek akurat chory, to trochę spokojniejszy. Ale rekompensuje nam to w nocy,
        bo przez katar spać nie może.

        pozdrawiam mamy dwulatków.
        Paula
        • dana1977 Re: Sierpień - wrzesień 2002 09.09.04, 16:14
          Witam!
          Asiu (kobietka jm) ja też mam mały problem ze światłem tzn. Łukasz nie chce
          zasypiać jak jest ciemno. Sam zapala lampkę ja ją stawiam za zasłoną aby było
          jak naciemniej ale lampka musi być.
          Jak uśnie światło gaszę. Ale w pokoju i tak jest jasno bo mamy przy bloku mocno
          oświetlony parking.
          Myślę, że nie można robić nic na siłę. Może Twój mąż ma rację aby nic nie
          zmieniać ale gorzej będzie jak będzie się bała. Ja bym zapalała lampkę albo
          światło w drugim pomieszcze niu przynajmniej do zasypiania a potem gasić. Albo
          zostawić jej tą lamkę zapaloną na całą noc przez 2-3 noce. Może będzie
          spokojniejsza.
          Asiu nie doczytałam czy nie ma tu nigdzie imienia Twojej córeczki?

          Paula współczuję kataru u Maciusia oglądałam go dzisiaj na zobaczcie fajny
          chłopak. Jak Łukasz ma katar też mam zarwane noce ale to chyba wszystkie mamy.
          Dorosłemu się źle śpi jak ma katar a co dopieo dziecko sad

          A Łukasz coś się łapie za uszko i jakby go bolało jak go dotykałam. Oby to nie
          było zapalenie.
          My za 2 tyg. obchodzimy 2 latka napiszcie proszę jak to wyglądało u Was!!
          • kobietka_jm Re: Sierpień - wrzesień 2002 09.09.04, 16:31
            dziękuję za odzew smile)
            moja córeczka nazywa się Jagódka ( mała blondyneczka smile) faktycznie wcześniej
            nie napisałam jej imieniasmile oj ten pośpiech !
            zostawiam światło włączone w przedpokoju, żeby się nie bała, ale on i tak
            swoje "nie chce ciemno " i już ..smile
            3 miesiące temu zmieniłam jej roletę w pokoju na taką podgumowaną żeby światła
            nie przepuszczała, bo nie chciałam żeby latem słoneczko o 5 rano ją
            budziło...do śpiochów to ona nie należy ! ale wtedy nie było problemu, że jest
            ciemno sad
            pójdę pewnie z nią jutro do sklepu niech sobie lampeczkę wybierze smile trudno

            Drogie mamy szczerze współczuję jak maluszki chorują...wtedy to my mamy
            przechlapane....a niestety pogoda będzie coraz gorsza i katarek pewnie nie
            jednemu maluchowi się przydarzy !

            dużo zdrowia dla naszych dwulatków i dzielnych mamuś
            pa
    • orlaa Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 09.09.04, 22:49
      Witam!

      Danko, mój synek po prostu jest cudakiem. Energia kosmiczna, która w nim
      drzemie jest dość dziwna. To go wyróżnia i wzbudza zainteresowanie otoczenia.
      Jest takim zwykłym chłopcem z kosmicznym doładowaniem od zawsze… takim
      cudakiem /nie wiem, jak lepiej odzwierciedlić to, czego nie potrafię opisać/.
      A zdjęć nie można już obejrzeć na Zobaczcie. Każdą „wolną” chwilę
      wypełniałam/wypełniam na maxa i tak odkładałam/odkładam w przyszłość
      zamieszczenie znowu zdjęć na Zobaczcie . Po prostu nie mam chwil wolnych /już
      nie pamiętam, jak to jest sypiać więcej niż 5 godzin na dobę/. Nie tylko
      cudakowi poświęcam czas /choć wypełnia mi to większość doby/. Jak błyskawica
      wpadam na forum, pościągam to, co mnie interesuje i zwykle już wypadam z forum.
      Mój kontakt z erodzicami stale rośnie i często zarywam nocki, aby odpowiedzieć
      na listy zatroskanych rodziców. Zdjęcia rozsyłam, ale nie potrafię powiedzieć,
      kiedy znowu pojawimy się na Zobaczcie /może niebawem/. Życzę Wam radosnego
      świętowania 2-latek, a Łukaszkowi nadmiaru zdrowia, uśmiechu, wielkich kieszeni
      na skarby świata, wielu kompanów zabaw i spełnienia marzeń, które tkwią w jego
      główce!
      Wracając do nocnikowania, a właściwie przy okazji tego tematu. U nas jest tak,
      iż musimy dobrze przemyśleć każdą sprawę, czyn itp. zanim zaistnieje. Trudno
      mi to odzwierciedlić, a tym bardziej, że wątków setki, a takie rozważania musza
      trwać sekundy. Jedna z mam wcześniej już pisała /w poprzednim wątku/, że
      trenuje nocnikowanie i nocnik zabiera wszędzie, aby były rezultaty. Było to
      dawno. Gdy Arek nam obwieścił, że nie chce nosić pieluch, to przypomniałam
      sobie opisy tamtej mamusi i… przemyśleliśmy sprawę naszego cudaka.
      Postanowiliśmy nie zabierać nocnika z domu i już. Po prostu postawiliśmy Arka
      przed faktem. Przeszło. Nocnik jest w domu, a poza domem nie ma nocnika. Nasz
      cudak jest taki, że jeśli jeden raz spełni się jego oczekiwania, czy też coś mu
      się pokaże itp, to już będzie o tym pamiętał na zaś, więc trzeba uważać z
      pomysłami i brać pod uwagę konsekwencje nawet chwilowego świadomego, czy
      nieświadomego w pełni zadziałania.

      Asiu, Jagódka /czekałam na imię, hi,hi/ ma tu rówieśników dokładnie, co do
      dnia. Choćby mojego synka i Frania Asi. Zmiany, które postrzegasz u swojej
      pociechy są związane z kolejnym etapem rozwojowym /tu nie ma granicy od 2 lat –
      po prostu każde dziecko rozwija się indywidualnie, a rozwój każdego dziecka
      jest związany z etapami, które przechodzi, choć nie muszą one być identyczne,
      bądź tak samo nasilone/. Pytasz, jak przez to przejść, aby nie zwariować?
      Gotowej recepty nie mam, gdyż wszystko zależy od poglądów rodziców /od tego,
      jak postrzegają dane zachowania i co dla nich stanowi problem/. Dziecko nie
      radzi sobie z napięciem wzrastającym w nim samym, toteż
      następuje „wybuch” /rozładowanie/. Arek często chce usłyszeć od nas, że my
      doskonale wiemy, jakie przekazuje nam własne odczucia. Np. złość, zmęczenie,
      znudzenie itp. Wystarcza, abyśmy powiedzieli Arkowi, co on czuje i jeśli jest
      to trafne, to natychmiast buzujący wulkan przestaje buzować. Wiemy, jednak, co
      przed nami, więc nastąpią wybuchy /jeden wybuch ostrego płaczu zaliczyłam, ale
      poniekąd sami go stworzyliśmy/. Rodzicom zaleca się, aby odpoczywali od
      własnych pociech i ładowali wtedy swoje nadwątlone pokłady cierpliwości. Ja nie
      mam takiej możliwości „odpoczynku” od pociechy, ale ta rada jest wg mnie
      sensowna.
      U 2-latkow pojawiają się strachy i lęki, choć bywa, że absurdalne, to nie
      należy ich na siłę przełamywać, wyśmiewać itp. Można próbować oswajać dzieci z
      takimi strachami, pamiętając o tym, że dzieci wyrastają ze swoich strachów.

      Paula, bardzo przepraszam za omyłkę! Zamierzałam zapytać taisse, czy zakupiła
      owego królika, a dopiero pózniej skierować się do Ciebie. Pospieszyłam się i
      przeskoczyłam w pisaniu myśli. Dzięki za znak. Teraz wiem, czemu taissa nie
      odezwała się.
      My wybieramy się do pediatry przy Konwiktorskiej. Szczerze mówiąc, to zawiodłam
      się na tamtejszych kilku pediatrach /historia długa, a zaczęła się od błędnych
      zaleceń, które doprowadziły do poważnych kłopotów, m.in. zaburzeń gospodarki Ca-
      P, więc trafiliśmy pod opiekę CZD/, toteż do tej pory Arek był pod opieką
      jedynie prywatnego lekarza. Przepisałam Arka do kolejnego pediatry w obrębie
      tej samej przychodni, ale dotąd jeden raz rozmawiałam z tą lekarką i po tej
      rozmowie mam nadzieję, że wreszcie trafiłam na kompetentniejszego pediatrę
      państwowego. Nie zapeszam. Życzę Maćkowi zdrówka – przepędzajcie bakcyle!
      My takich farb nie zakupiliśmy jeszcze i na razie nie zakupimy /cudak + takie
      farby = wstrzymanie z zakupem/, ale chyba właśnie w Rossmanie kupiliśmy
      pieczątki-zwierzaki. Też fajna zabawa dla dziecka.

      Serdecznie pozdrawiam
      Ania
    • anala Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 10.09.04, 11:55
      Witam, ja też zauważyłam sporo zmian u mojego Igorka, też zaczął się trochę bać
      ciemności, nie chce wchodzić do ciemnego pokoju, ale najbardziej to się
      boi...świni! Jak byliśmy u moich dziadków miesiąc temu, to ogladaliśmy rózne
      zwierzątka i m.in. świnię. I tak mu się to wbiło w pamięc, że teraz mu się
      wydaje że za każdym rogiem i w każdym ciemnym zakątku czai się świnia. Świnia
      jest odpowiedzialna za wszystko złe: jak zginą kapcie, jak sie uderzy itp. Czy
      to jest normalne i czy mu to przejdzie? Jak na to reagować? Bo z drugiej strony
      jest to jedyny sposób na to, żeby się słuchał.np. ostatnio na spacerku chciał
      wejść do rzeki, i strasznie płakał ze mu sie nie pozwala i dopiero jak
      powiedziałam, że tam ktoś (w domyśle świnia) siedzi to się potulnie zgodził nie
      realizować swojego pomysłu. Ale nie jestem pewna czy tak można mówić, czy to
      nie pogłębia jakiś strachów itp.
      • mamusiamaciusia Re: Sierpień 2002 - 10.09.04, 13:00
        Anala, popłakałam się ze śmiechu. to bardzo sympatyczne. mój Maciek odkąd
        zapoznał się z krową nie che pić mleka. nawet takiego z proszku.
        Ja muszę się przyznać, że staram się go nie straszyć. ale jak mały wkładał na
        działce rękę gdzie nie trzeba, to powiedziałam mu (zgodnie z prawdą), że tam są
        robaki.
        pozdrawiam
        paula
    • katarzynabobak Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 11.09.04, 23:08
      Witam!
      Za sobą mamy dwa tygodnie w Krakowie, Misia radzi sobie z nowym miejscem ale
      wcale nie jest różowo. W dzień sypia w samochodzie, raz padła w moich ramionach
      na spacerku, jak próbuję położyć ją w domu szaleje i bryka.W nocy sypia nieźle-
      nadal przy cycusiu.
      Bardzo dużo każe się nosić, zastanawiam się czy to z powodu zmiany, czy może
      tak mają dwulatki?
      Kupy robi na nocnik, potem sama zanosi nocnik z zawartością do ubikacji,
      wyrzucamy, robimy pa-pa i spuszczamy wodę.Bardzo się jej to podoba.Sika w
      pieluchy, a jak puszczę ją w majteczkach to sika gdzie popadnie.Ale zasikaną
      pieluchę natychmiast ściąga i prosi o suchą.
      Gada jak najęta cały dzień, chyba, że w koło dużo ludzi wtedy milknie i bacznie
      się przygląda.Jest zawstydzona i przestraszona "cywilizacją".
      Byłam z nią na próbnej lekcji angielskiego Helen Doron i będziemy tam chodziły,
      mam nadzieję, że będzie ok. Oczywiście nie mam aspiracji, ze bedzie zaraz mówić
      po angielsku, ale ona chce chodzić na angelski.
      A ja padam ze zmęczenia, jestem zatruta spalinami i narazie otrząsam się z
      przeprowadzkowego szoku.
      Misia ma wysypkę na skórze, prawdopodobnie od krakowskiej wody.Od sklepowych
      jajek dostała biegunki i teraz zmieniam zaopatrzenie, będę kupowała jedzenie
      dla niej w ekologicznych sklepach.
      Pozdrawiam Kasia mama Misi( 28.08.2002)
      • kobietka_jm Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 13.09.04, 11:15
        Drogie Mamusie smile)
        kupiłam z Jagódką lapkę !! pozwoliłam jej wybrać kolor i teraz jak ją kładę do
        łóżeczka to lamka jest włączona smile ale i tak coś jej nie pasuje smile) sama chyba
        nie wie co bo mówi tyłko " nie tak , nie tak.... "
        wczoraj powiedziałam jej że misiu narzekał, że go światło razi jak śpi
        i ...moja córcia stwierdziła, że ja też razi i chciała żebym ją wyłączyła smile

        powiem Wam również że buzia małej sie nie zamyka i nawet cZasem jak chciałabym
        3 min. ciszy to nie ma szans, bo Jagódka ciagle nadaje i coś opowiada alboi z
        lalką gada abo jakieś roszczenia wypowiada ...zero ciszy w domu smile)
        i jeszcze chciałam Wam powiedzieć ,że chodzimy z Jagódką na angielski i
        oczywiście chodzi mi nie o to żeby mieć w domu odrazu małego poliglotę, ale o
        jej kontakt z innymi dziećmi i zabawę
        Jagódka lubi chodzić na angielski tylko....ostatnio dezorganizuje zajęcia, bo
        mówi za inne dzieci, non stop biega, zaczepia inne maluchy i oczywiście wygląda
        to wszystko bardzo zabawnie...ale nie wiem czy inne matki na mnie się nie
        wkurzają bo maluchy mają się uczyć smile) a nie wariowac

        cóż nie będę przecież na nią ciagle krzyczec ....no cóż żywe dziecko smile)

        pozdrawiam
        Asia
    • anala Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 13.09.04, 14:00
      Hej! Wczoraj byliśmy 1 raz na grzybach z Igorkiem, tzn wcześniej też bywał ale
      biernie w wózku, i mój synek miał bojowe zadanie .. wrzucać grzyby do
      reklamówki. Jego pomoc była wprost nieoceniona!!! Po grzybobraniu informował
      wszem i wobec że to on tyle nazbierał. I jest o tym święcie przekonany! To
      wspaniałe jak dziecko sie rozwija, ja jestem każdego dnia zaskakiwana,
      najbardziej coraz większą możliwością komunikacji. Pozdrawiam. Ania
    • zuzmaj Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 13.09.04, 15:47
      Witam
      dopisuję się jesli można.
      mam małego rozrabiaka, Zuzka z 16 sierpnia. Gaduła, mały złośliwywink
      człowieczek, ciekawska, z rozbrajającą pamięcią.
      Witam wszystkie mamy sierpniowych maluchów.
      Iza
    • zuzmaj Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 15.09.04, 15:01
      To znowu ja,
      wiecie co rozczuliła mnie moja córcia, lepiąc jakieś robaki z ciastoliny przy
      stole (ja sobie lezałam już na kanapie, godz. 20,00)Zucha mówi do mnie:
      "mamusiu tęskniłam za Toba jak Ciebie nie było".
      smile))))))))))- myślałam ze oszaleje. Jejku, to jest niesamowite, jak te pociechy
      szybko rosną, i jakie to już rozumne istotki smile)).
      Bez składku, bez stylu, ale sens chyba jasny.
      pozdrawiam mamy sierpniaków (i wrześniaków) smile)
      • kobietka_jm Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 15.09.04, 15:11
        no super uczucie smile)) jak dwulatek wyznaje milość smile)
        dodaje mi to skrzydeł jak Jagódka mówi "koooocham Cie...wrócisz szybko ? sad("
        sporo pracuję i wiem, że moja mała córcia tęskni , więc jak już wracam do domu
        to staram sie poświęcać cały czas jej...a do sprzątania zatrudniłam
        Panią...wystarczy że muszę gotować smile) ale wtedy mała mi "pomaga" i przy okazji
        wyznajemy sobie miłość.....super !!! uwielbiam te chwile
    • anala Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 16.09.04, 14:11
      HEJ! Mój synek ma już skończone 2 latka 20 sierpnia, ale jeszcze tyle nie mówi
      co Wasze córeczki. Jak strasznie bym chciałą usłyszeć kocham cie, to musi być
      piękne!! gratuluję!!!!! Igorek trochę ruszył z mową od ok. miesiąca, bo
      przedtem to malutko mówił. Za to ruchowo rozwijał sie nadprogramowo, podobno
      tak jest, że dziecko się na czymś skupia bardziej, oczywiście na początku.
      Pozdrawiam wszystkie sierpniowe mamy i dzieciaczki. ps. Ale strasznie mało szie
      dzieje na tym wątku, czyżby gdzie indziej sie wszyscy przenieśli?
      • mamusiamaciusia Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 16.09.04, 14:39
        Anala, piszesz, że nic się nie dzieje, a ja musze się powstrzymywać, żeby się
        nie chwalic moim synkiem.
        dziś wprawdzie chcę się Wam pożalic. Mój Maciek od małego bardzo mało
        potrzebował snu. teraz doszło do tego, że zasypia po 22, a budzi się ok. 6
        rano. niestety dla nas to zdecydowanie za krótko wink
        w ciągu dnia śpi ok. 1,5 godz.
        napiszcie ile śpią Wasze dzieci, bo ja juz na rzęsach chodzę. jestem wiecznie
        niewyspana, bo wiadomo, zanim się położę to jest 24.00.
        W dodatku jak tylko gasimy światło w domu, to on sie budzi i musimy brać go do
        naszego łóżka. próbowaliśmy go trochę przetrzymac w łóżeczku, ale wtedy się
        wybudza i nie można go przez godzine uspokoić.

        w dodatku jest taką gadułą, że pod wieczór autentycznie boli mnie głowa.
        oczywiście nie chcę, żeby przestał mówić, ale żeby szedł spać godzinkę
        wcześniej. wtedy i ja sobie odpocznę.
        doradźcie mi, czy Maciek powinien zrezygnować z drzemki w ciągu dnia?

        Anala, napisz co to znaczy, że Igorek rozwija sie nadprogramowo. bardzo sprawny
        jest? ja wprawdzie nie narzekam, ale Maciek bardzo późno zaczął siedzieć, a
        przy porodzie dostał 6 punktów, więc mam trochę uraz.

        Fajnie sie wygadać, mam dziś jakiś kryzys, to chyba ze zmęczenia.
        pozdrawiam
        Paulina
        • zuzmaj Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 16.09.04, 14:54
          mamo Maciusia, moja Zucha też wstaje o 6, a zasypia przed 10, (1,5-2 godz. sniu
          w dzień).Może to dobry pomysł na zerygnowanie drzemki w ciagu dnia???. Jesli
          chodzi o nas, to te godziny bardzo mi odpowiadają, bo po pierwsze około 7,15
          Zuzka jedzie z tatą, do niani, widze ja potem około 17 (mąż przyjeżdza po mnie
          do pracy), i to że mała idzie spac przed 10,00 odpowiada mi w 100 %, bo
          jesteśmy dłużej razem.
          mamo Maciusia, a może gaduły tak mają (moja tez nalezy do nich). gada nawet
          przez sen.
          pozdrawiam.
      • zuzmaj Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 16.09.04, 14:47
        Anala,
        mówi się że chłopcy zaczynają mówić o wiele później. Przyjdzie pora, a jak sie
        rozgada, to bedziesz tęskniła za ciszą.
        U nas Zucha zaczeła mówic bardzo szybko, i bardzo duzo, teraz zna na pamięć
        całe książki (!!). Czytane ksiązki do snu "martynka" i "prosiaczek"
        perfekcyjnie. Otwiera konkretną stronę i recytuje. Jesli chodzi o ruchowy
        rozwój, to bez większych rewelacji, poszła na nogi jak miała dokładnie rok.
        Jesli chodzi o mowę, to osobiście nie zachwacam sie ilością znanych
        (wypowiadanych) zdań, czy słów, ale sensem. Zucha zaczyna kombinować juz
        całkiem logicznie, aż się tego boje, Muszę bardzo uważać, na to co robię, na to
        co mówię, bo mała spryciara wyłapie wszystkie niedozwolone zachowania i potem
        nie mam argumentów, kiedy próbuje mnie naśladować.
        pozdrawiam
        ps. A dziś wizyta u homeopatki (Zucha ma zaparcia). Wizyta kontrolna,
        brrrr........
        • kobietka_jm Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 16.09.04, 15:35
          Anala faktycznie co do zasady chlopcy zaczynają póżniej mówić, ale oczywiście
          reguły nie ma
          moja mała ciągle mówi...czasami tęsknię za ciszą smile) ale zamilknąć w jej
          wypadku oznacza rozchorować się, cóż pewnie po rodzicach taka gadatliwa smile
          teraz już bardzo mądrze gada, sensowne pytania zadaje i trzeba uważać co się
          jej mówi i obiecuje ,bo przy tym pamięc ma dobrą smile

          Paulina co do snu...to moja Jagódka również nie przepada za tą formą spędzania
          czasu smile) ale teraz chodzi już spać przed 21 i wstaje o 6
          wiem co to brak snu...a teraz mała jeszcze katarek podłapała więc już nawet nie
          zliczę ile razy w nocy wstawałam , bo się budziła i różne zachcianki miała, ale
          córcia z nami nie śpi,od małego tylko w swoim łóżeczku i nawet jak przedwczoraj
          chciałam żeby z nami spała ( w nocy jak płakała przesniosłam ją do nas, bo
          miałam problem żeby ją uspokoić) to leżała przytulała się do mnie mocno, a
          potem stwierdziła "do mojego łóżeczka chcęęę" ...i tyle smile

          pozdrawiam ciepło i wiele snu życzę sobie i Wam
    • anala Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 16.09.04, 16:00
      Odn. snu, to Igo idzie spać ok 20-21, wstaje ok 7, w ciągu dnia śpi ok 2
      godzin. Oczywiście czasami zdarzają się odchylenia, wynikające np z wizyty u
      dziadków, ale generalnie staram się trzymać schemat. Ale z drugiej strony
      wszystko zalezy co dziecko robi kiedy nie śpi. Jeśli np. ogląda bajki w TV to
      nie wymagajmy żeby "padało z nóg" wieczorem. Paulina, wydaje mi sie, że moze
      przyczyna tkwi w zajęciach w ciągu dnia. Spróbuj go zmęczyć tzn. rano
      spacer /ale na nóżkach, nie w wózku bądz rękach/ ok 2 godzin, potem spanko, ok
      1,5-2h, jeśli nie wstanie to delikatnie budzić / moim zdaniem lepsze to niż
      dziecko męczy sie w nocy i nie moze usnąc a po 2h snu to chyba ok/, obiadek i
      znowu na spacer-ok.3 godzin. Powrót do domu ok 18 /osoby przy dzidzi mogą być
      wymienne, on musi trwać/, posiłki dawać na dworku, i co ważne wymęczyć na
      dworze. Nie siedzieć i patrzeć jak dzidzia bawi sie w piasku, tylko robić
      wszystko co możliwe żeby dużo sie ruszał. Wtedy najlepiej mieć jakieś
      dziewczynki żeby sie z nim bawiły, to ty możesz posiedzieć. Mam nadzieje że
      moja rada ci sie jakoś przyda, tak wynika z moich obserwacji. Igo po dniu
      pełnym wrazeń zaraz zasypia, a jak ma leniwy dzień to...ciężko. A wiem jakie to
      ważne trochę wcześniej dziecko położyć, jak ma się kupe roboty do zrobienia,
      wtedy godzina wcześniej to cud! Nadprogramowy rozwój ruchowy Igo oznacza li
      tylko szybszy postęp niż było to wszędzie przewidziane. B. szybko raczkował,
      siadał itp. Jest b. zwinny, bo należy do chłopców raczej drobnych i to pewnie
      też z tego wynika. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieje że nasz wątek przetrwa.
      Bardzo bym chciała, bo sama mam czasami tyle wątpliwości.
      • kobietka_jm Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 16.09.04, 16:13
        Tak podpisuję sie pod tym co napisała Anala smile) zmęczyć malucha to dobry
        sposób, ale dzieci niestety więcej energi od nas mają
        moją córcię męczy niania, tata i ja, ale....ona i tak daje radę
        nawet nie chcę myśleć co by to było jakby po podwórku nie biegała parę godzin
        dziennie smile
        pa
        • orlaa Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 17.09.04, 00:40
          Witam!

          Miło patrzeć, jak dorastają dzieci – niby zwyczajnie rosną, a jednak dopiero
          bycie rodzicem sprawia, że szybkość rozwoju małego dziecka okazuje się
          niesamowitością.
          Pamiętam, że zaskakującym dla nas była potrzeba intymności w ubikacji
          podczas „nocnikowania” /grubszej sprawy, hi,hi/, tzn. to, że już pojawiła się u
          Arka. Tak, te pierwsze lata to pęd dojrzewania.

          Jeśli chodzi o gadulstwo, to nasz cudak powiela doświadczenia tych, których
          dzieci trajkotają na okrągło. Sprawdza też, czy go dokładnie słuchamy. Buzia mu
          się nie zamyka - czasami świta myśl o knebelku, hi,hi. Kasiu, my tez
          zauważyliśmy pewne zmiany w zachowaniu Arka, gdy np. znajduje się w tłumie.
          Gdybamy, iż jest wtedy początkowo onieśmielony, a w przypadku naszego mega-
          żywiołka to nawet jest bardzo przyjemne – na chwilę spokojnieje.

          Arek nie uczęszcza na angielski. Atrakcji ma nadmiar /a nawet wpływamy na to by
          ich było mniej/, a również własnych pomysłów aktywnego spędzania każdej
          chwili /ponad nasze pokłady energii/. Również zabaw w gronie wielu dzieci mu
          nie brakuje. Od jakiegos czasu bywa, iż nie ma ochoty na ciągłe spacerki, bo
          akurat jest w transie zabaw domowych. Fakt, my większość dni spędzamy poza
          domem, a Arek już ma potrzeby i dłuższych zabaw domowych /doba zbyt krótka na
          potrzeby cudaka, hi,hi/.

          Paulino, nasz cudak również niewiele sypia, a jak wiesz jest mega-żywiołem. U
          nas tak jest od początku, więc wiem, jak to wpływa na formę rodziców. Ja sypiam
          zwykle do 5 godzin dobowo, a to już nieźle. Przy czym cudak to dziecię
          nadżywiołowe, więc wymaga nietypowej instrukcji obsługi. Cudak sam wie, kiedy
          chce spać i próby wpływania na to sprawiały, że było jeszcze gorzej. Poza tym
          cudaka nie da się zmęczyć, a na spacerach jest w ciągłym szybkim ruchu (od 10
          miesiąca życia biega samodzielnie, a wózek uznawał/uznaje jedynie za
          transportowiec na krótko np. na pokonanie dzielących nas ruchliwych ulic do
          początku parku). Spacery kończylismy po 21:00, a ostatnio po 20:00 (dni
          krótsze). Dobranocki nagrywam, aby obejrzał na koniec swego dnia (czyli o wiele
          później niż leci w tv) i dobranocka go wycisza (właśnie podczas oglądania bajki
          zastyga w jednym miejscu, a jego ciało i umysł doznają wyciszenia). Musimy też
          dawkować atrakcje (w ramach możliwości), gdyż dzień pełen wrażeń Arek
          odreagowuje nocami. Cudak to … cudak.
          Nasz cudak zawsze pędził rozwojem ruchowym jakby zbyt szybko - taki ma
          akumulatorek. W pierwszych miesiącach życia nosił rozwórkę przez kilka tygodni
          (tak na poważnie non-stop), więc ortopeda uprzedzał nas, iż spowolni to rozwój
          np. mięśni. Szybko zaczeliśmy śmiać się z cudaka, iż podwarza zdanie ortopedy,
          hi,hi. Nie przychodzi mi do głowy żadna czynność ruchowa, której Arek nie ma
          opanowanej. Z wysokości pół metra nawet nie skacze, a schodzi tak, jak z
          krawężnika, czyli zwykły chód/, z wyższych wysokości zwyczajnie zeskakuje.
          Włazi na wszystko, na wyższe /np. na wysokości jego ramion/ przeszkody wciąga
          się na rękach. Lubi dyndać, czyli wisieć na drążkach itp. Czasem prosi, aby go
          podsadzać na drążki, do których sam nie sięga /np. na wysokości 2 m/, ale
          również dynda tam, gdzie sięga /wtedy podkurcza nogi, czasem pod brodę/.
          Dzieci w tym wieku mogą bardzo rożnić ich „akumulatorki”, ale ważne jest tylko
          to, aby rozwój był prawidłowy, a nie szybki. Zatem, jeśli Maciuś rozwija się
          prawidłowo, to wszystko jest ok.

          Anala, nas też ciągnie do lasu. Jutro rozpocznę pakowanie, by w podskokach
          opuścić Warszawę na conajmniej tydzień. Cudak radośnie wybiega kilometry,
          nazbiera grzybów… i innych leśnych skarbów /badyle, szyszki, robaczki…/. Może
          odezwę się z głuszy, a może poprzestanę na czytaniu tego wątku /będę urlopować,
          choć z pewnością nietypowo, bo przy naszym cudaku urlopy są nadaktywne, hi, hi/.

          Serdecznie pozdrawiam
          Ania
      • mamusiamaciusia Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 17.09.04, 13:09
        Dziewczyny, dzięki za rady. Ja próbowałam go juz zmęczyć i wiem, że skutek może
        być odwrotny.
        W lato każdy weekend spędzaliśmy na działce teściów. To jest wielka działka,
        więc miał co robić. Biegał cały czas, zbierał jabłka, podlewał ogródek,
        graliśmy w piłkę itp. wcale nie spał lepiej. Wiem, że on już tak ma.

        Jestem pod wrażeniem ruchliwości Arka. Maciuś jak schodzi z murka, to najpierw
        kuca, trzyma się podłoża, ew. prosi kogoś o pomoc i dopier wtedy ostrożnie
        spuszcza nóżki pojedynczo. Jest bardzo ostrożny.
    • anala Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 17.09.04, 10:02
      Aniu, rzeczywiscie twój synek jest b.aktywny, ciekawe po kim to ma, bo to na
      pewno genetycznie uwarunkowane.
      Igorek dostał katarek wczoraj po południu i męczył sie bardzo w nocy. Ja też.
      Okropne są te katary, dziecko nie moze spać, oddycha ciezko. Ale chyba taka
      pora roku idzie. A tak mi go szkoda, buuu.
      Asiu, jak wyglądają takie lekcje angielskiego? Ja co prawda mieszkam w małej
      miejscowości i nie mam możliwości sprawdzenia osobiście, ale bardzo mnie ten
      temat interesuje. Ile jest dzieci w grupie, jak sie zaczyna lekcja, co robi
      lektor żeby zainteresować takie maluszki. A czy to troszke nie za wcześnie na
      takie zajęcia? Jak to jest dostosowane do wieku? pozdrawiam, Anna
      • kobietka_jm Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 17.09.04, 11:17
        Anala angielskiego metodą Helen Doron uczą się dzieci od pierwszego roku życia,
        więc chyba za wcześnie to nie jest smile) to zabawa dla dziecka !
        W grupie córci jest 5-6 dzieciaczków , prowadzący co chwilę zmienia zabawę tak
        żeby maluchy się nie znudziły…raz oglądają zwierzątka nazywając je po
        angielsku, rozróżniają które są big które little smile to znowu śpiewają patrząc
        przez lornetkę (I see you…wink
        Jest to dostosowane dla maluchów które uczą się mówić w taki sposób jak
        naturalnie słuchając rodziców i odpowiadając im na proste pytania, do tego
        dochodzi słuchanie kaset z angielskim w domu, piosenek prostych zwrotów
        Mi chodzi o to żeby Jagódka miała kontakt z rówieśnikami , bo do żłobka nie
        chodzi, a wszystkie moje koleżanki mają dzieci starsze….albo wcale , więc
        traktujemy to zabawowo, ale mała jest zadowolona i dzisiaj jak jej powiedziałam
        że Idziemu po południu na angielski to się ucieszyła, że pójdzie „na angelski”

        Katarek u Jagódki już trochę mniejszy ale 3 ostatnie noce nie najlepiej spała
        co jak drogie mamy wiecie oznacza również przerywany sen rodzica 

        Pozdrawiam cieplo
      • makova Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 17.09.04, 11:54
        Ahoj,
        pozdrawiam dwulatki i dzieciaczki oczekujace, czyli wrzesniowe szkraby.
        My po dlugim urlopie powrocilismy do miasta i organizacja normalnego trybu, a
        bardziej przywyknieci do niego zabrala mi ponad dwa tygodnie.
        Jezeli chodzi o spanie to Sara chodzi spac ok 22. i wstaje 7.30 8.00.
        Czasami jest swieto i wstaje o 8.30 ale niestety nigdy w weekend. W dzien spi
        1.5-2 godz. Calego dnia raczej jeszcze nie wytrzymuje bez snu. Zdarzylo sie
        kilka razy ale wtedy byl dzien niezwykly, najczesciej pierwszy dzien wizyty u
        babci. W dni, powiedzmy, normalne przy probie przetrzymania zasypia o 17.30 i
        budzi sie po godiznie na dalsza czesc dnia.

        Z nowych zachowan u naszej corki aktywowalo sie agresywne "dbanie o wlasne
        interesy". Np jezeli jakies dziecko zbliza sie do niej kiedy ma jakas zabawke
        ona uprzedzajac jakikolwiek ruch wali boksa. Wszelkie tlumaczenia z naszej
        strony jak na razie na niewiele sie zdaja. Po naszej uwadze oczywiscie
        przeprasza, mowi "nie chcialam", daje dzieciakowi caluska ale historia sie po
        chwili powtarza. My juz reagujemy dos ostro na kazdy jej szybszy ruch w strone
        innych dzieci, bojac sie, ze znowu bedzie boksowac.Co tez nie jest zbyt dobre.
        Przyznam, ze nie wiem gdzie to podpatrzyla. Wie, ze tak robic nie mozna ale mam
        wrazenie, ze zdaje sobie sprawe ze "skutecznosci" tej metody. Jej zapaly
        bokserskie pewnie ostudzi oddanie ciosu. Dziewczyny, czy Wasze dzieci tez tak
        miewaja?
        makova
        • zuzmaj Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 17.09.04, 13:23
          witam,
          oczywiście, że też, choć agresywne zachowanie raczej kieruje w strone taty,np.
          uderza głową w jego udo!!!Dzieci na razie oszczędza wink, i oby tego nie
          zaczynała robić.
          makova, wystarczyła np. migawka w telewizji, dzieciaki są bardziej
          spostrzegawcze niz zdajemy sobie z tego sprawę.
          pozdr.
          Iza
    • anala Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 17.09.04, 14:08
      Joanna, dziękuje bardzo za obszerną odpowiedz, bardzo mi sie to podoba, szkoda
      że nie ma w pobliżu takiego osrodka. A moze jest? Musze sie zorientować, bo na
      pewno by sie Igorkowi bardzo podobało.
      Makova, mój Igo jak na razie ogranicza sie do "przemocy fizycznej" w stosunku
      do mamy i taty, natomiast wobec dzieci jest ugodowy. Czasami wydaje mi sie że
      aż za bardzo. Wiadomo ze nikt nie chce aby jego dziecko było fajtłapą i
      popychadłem. Oczywiście należy dziecka pinować i w drugą stronę, moim zdaniem
      nie ma nic gorszego niż rodzice którzy kompletnie nie zwracają uwagi na to, iz
      ich pociecha terroryzuje inne dzieci. Ale sądzę ze Wy robicie wszystko co można
      w tej sytuacji, wiec chyba trzeba przeczekać. Ale sie ciesze że już weekend,
      taka sie czuje zmeczona, i w końcu więcej czasu dla dzidzi. Ja nadal tak
      zdrobniale mówie o Igorku, że miałam ostatnio w sklepie małe nieporozumienie,
      jak mówiłam dzidzia to Pani myślała że to niemowlak. Ale ten czas leci!! A
      myślicie czasem o drugim? Ja bardzo bym chciała aby Igo miał braciszka lub
      siostrzyczke, choć przyznam że przerażają mnie te wszystkie kwestie dot. ciąży
      i porodu.
      • orlaa Re: Sierpień 2002 19.09.04, 03:48
        Witam!

        Aniu, nas też zastanawiają „korzenie” cech Arka. Ja jestem osobą, która lubi
        aktywny tryb życia, ale blednę na tle poczynań cudaka. Cudak jest takim
        rodzynkiem w rodzinie pod kątem swej nadżywiołowości, a jak już pisałam dotąd
        nie poznałam mega-żywioła podobnego do naszego cudaka /Arek jedynie mojej
        znajomej przypomina córkę jej znajomych, gdy owa dziewczynka była maluszkiem,
        bo teraz jest już nastolatką/. Istnieje możliwość, iż jest to powiązane z
        pierwszymi miesiącami życia Arka. Arek prawie stale płakał /miał codzienne
        kilkugodzinne ataki kolki gigantki/, a poźniej okazało się, że przedawkowano mu
        wit. D i jego „męczarnie” mogły być pierwszymi oznakami zatrucia w organizmie.
        Mam nadzieję, że to nie uwarunkowania genetyczne, gdyż na drugiego takiego
        cudaka już napewno nie starczy nam sił, hi,hi.

        Arek nie przejawiał i nie przejawia agresywnych zachowań. My jesteśmy świadkami
        codziennych bójek /gryzienia, bicia, popychania, szczypania…dużo tych reakcji/,
        choć Arek je zwykle obserwuje. Zawsze przeżywa płacz innego dziecka, sam w
        sobie jest wrażliwy i łagodny /pewnie nadal wrażliwość bierze górę/. Na tle
        dzieci można byłoby uznać, że zbyt łagodny, ale ogólnie świetnie sobie radzi w
        relacjach z dziećmi. Uważam, aby inne dzieci nie wykorzystywały zbytnio jego
        łagodności, ale nie zamierzam wpływać na łagodność cudaka. Niebawem i jego „ja”
        będzie bardziej wymagające i kto wie, jakimi metodami będzie dysponować. Poza
        tym Arek jest sprytny, więc zawsze znajdzie sobie jakąś zabawkę, bądź przyczai
        się, aby we właściwym momencie odebrać własną, a że jest szybki, to zwykle mu
        się to udaje. Ja jestem zadowolona z tej łagodności cudaka – nie musze czuwać,
        by nie skrzywdził innego dziecka. Natomiast muszę czuwać, aby inne dzieci nie
        przeholowały z własnymi reakcjami /często opiekunów zachwyca, jak wspaniale
        radzi sobie ich pociecha, gdy terroryzuje inne dzieci/. Ja jestem wyrozumiała,
        dzieci dziećmi, etapy rozwojowe etapami, ale … do granicy zdrowego rozsądku.
        Takie tyranizowanie sprawia, iż coraz więcej rodziców zaczyna „szkolić”
        odpowiednio własne dzieci w coraz młodszym wieku – wielu twierdzi, że brak
        reagowania innych rodziców sprawia, iż to jedyna droga, aby i ich dziecko
        było „całe” i zadowolone. Ja zwykle nie wtrącam się w relacje cudaka z innymi
        dziećmi, a czuwam tak, aby nie ograniczać samodzielności Arka.

        Paulino, wierz mi, że takie poczynania Arka sprawiały, iż często adrenalinka
        nam podskakiwała, ale szybko przywykliśmy do tempa i pomysłów cudaka, choć
        bywają momenty emocji.

        Ja jeszcze jestem chora, a rozłożyło mnie tak fest. W zeszłym tygodniu jakoś
        udało mi się zwalczyć atak bakcyli, ale wreszcie zmogło mi męża, a w czwartek i
        mnie dopadło. W weekend próbowało złamać Arka, ale cudak odparł atak. Mariusz
        już czuje się dobrze /katarek pewnie jeszcze troche mu podokucza zanim
        zniknie/. Mnie chyba właśnie zaczyna odpuszczać, więc jutro powinna być
        znaczna poprawa. Mieszkamy w budynku powojennym /o bardzo grubych murach/,
        więc w domu jest stale chłód /plusem jest w upały, choć musimy wtedy uważać,
        gdyż doznajemy „szoku” przy opuszczaniu mieszkania i powrotach do niego/, a to
        nam na zdrowie nie wychodzi /poza cudakiem/. Mimo wszystko trzymamy się planu
        wyjazdowego. Nam przyjemniej będzie chorować w lesie. Oby tylko cudaka nie
        zmogło ciągłe towarzystwo bakcyli /mamy jeden pokój, więc o izolacji mowy nie
        ma/. Zatem wg planu jutro opuszczamy Warszawe. Hura!

        Serdecznie pozdrawiam
        Ania

        Ps. Próbowaliśmy dostać się do pediatry w przychodni /bilans/, ale nie udało
        się. Terminy dla dzieci zdrowych już są zajęte do listopada, a dzieci chorych
        za dużo choruje. Jak wrócimy, to zapiszę Arka na jakiś wolny termin. Pewnie
        wcześniej odwiedzimy "naszego" lekarza, czyli tego, pod którego opieką Arek był
        dotychczas /prywatnie/.
    • anala Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 22.09.04, 13:50
      Witam Wszystkich, właśnie wróciłam do pracy po 2 dniowym urlopie, mój Igorek
      był chory i chciałam być z nim. Miał niby "tylko" katar, ale tak sie biedaczek
      męczył!! Jeszcze nie umie wydmuchać noska, wiec wszystko spływało do gardła i
      wiadomo jak oddychał. Ja prawie wcale nie spałam, bałam sie ze sie udusi. Brr
      okropność!! Ale już lepiej. Na pocieszenie kupiliśmy mu samochodzik little
      tike, co prawda używany, ale mało, a cena dużo, dużo niższa. Taki z dachem, typ
      Fred Flinston /przebiera sie nóżkami/, z otwieranymi drzwiami, wlewem paliwa,
      bagażnikiem, super, Igorek nie wychodzi z niego. Z prezentów planuje jeszcze
      garaz wadera bądź chicco, bo słyszałam duzo dobrych opinii. A jakie zabawki są
      wg Was najlepsze na ten wiek? Bo powiem szczerze że teraz przyszła do mnie
      inwencja, wcześniej, na 2 urodziny kompletnie nie wiedziałam co mu kupić. I
      wsumie nic specjalnego mu nie kupiliśmy, więc ten samochodzik traktuję jako
      prezent na 2 urodzinki.
      • kobietka_jm Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 23.09.04, 13:21
        Jagódka też była podziębiona i przez ten jej katarek przez tydzień miałam sen
        przerywany smile) oj te słodkie małe aniołki, które w nocy się budzą , bo nosek im
        sie zapchał smile) takie już to życie mamusiek!
        Anala ja staram się kupować córci układanki , farby, ciastolinę to chyba
        najbardziej ją cieszy, ale na 2 urodziny dostała Baby born smile) i również ma z
        nią wiele zabawy, jak wysadza ją na nocnik smile, lubi zestaw obiadowo-kawowy (oj
        ile lodów kawy i kotlecików już zjadłam ). Oczywiście Igorek ma pewnie inne
        upodobania, jak to mały mężczyna
        Będe wdzięczna jak napiszecie co lubią Wasze małe kobietki smile) te dwuletnie
        A
    • edytkus Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 29.09.04, 17:51
      Kto szuka nie bladzi:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=5073764&s=0
      Ale i tak zapraszam tutaj: www.maluchy.bmxer.info/index.php (akceptacja troche trwa)
      • kobietka_jm Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 30.09.04, 15:03
        ale cisza!
        czy tylko ja tu pozostałam smile) ?
        pewnie drodzy rodzice mocnbo zajęci oby nie sprawowaniem opieki nad chorymi
        maluszkami...ja przyżyłam ostatnio przeziebienie Jaógdki a potem jej chory
        brzuszek sad( przyznam ,że nie był to miły czas
        samej płakać mi sie chciało jak mała płakała i biedna nie mogła spać sad
        teraz już wszystko wraca do normy
        pozdrawiam
        Joanna
    • anala Re: Sierpień 2002 - jesli juz byl przepraszam. 01.10.04, 14:53
      Hej Joanno, ja też tu jestem, tyle że troszke rzadziej. Igorek już wyzdrowiał,
      więc codziennie chodzi na spacerki z nianią. Nie jest też taki marudny, bo jak
      siedział w domu to można było dostać szału. Staram się poświęcać mu max czasu,
      ale wracając do domu po 16 to za dużo go nie mam. A Wy pracujecie? A jeśli tak
      to długo? Zresztą często jestem tak diablo zmęczona, że marzę tylko o gorącej
      kąpieli i spanku. A tu synuś czeka na mnie, i tyle rzeczy do zrobienia!! My
      mieszkamy w małej miejscowości, oddalonej od naszej rodziny ok 100 km, więc
      raczej wszystko na mojej głowie, nie ma możliwości "podrzucenia" Igo na
      chwilkę. A czasami dużo by się za to oddało. Choć z drugiej strony zaraz
      dopadają człowieka wyrzuty sumienia, że tak mało czasu mam dla małego i jeszcze
      się lenię. Ach, samo życie. Coś dopadła mnie nostalgia jesienna. Ale pozdrawiam
      Was wszystkich cieplutko.
      • orlaa Re: Sierpień 2002 04.10.04, 00:56
        Witam!

        I już znowu jesteśmy w Warszawie. Znacznie tu cieplej, no i sucho, ale
        niechętnie wracaliśmy. Teraz musimy przyzwyczaić się do Warszawy, a właściwie,
        to cudak musi jakoś sobie z tym poradzić, a nie jest mu łatwo. Prawie 2
        tygodnie od rana do wieczora szalał po nieograniczonej przestrzeni i nagle raj
        cudaka prysł. W poprzednią niedzielę cudak wreszcie dostarczył nam dużą dawkę
        emocji, gdyż tym razem uderzył się w głowę tak silnie, iż po raz pierwszy
        odwiedziliśmy szpital. Głowa była cała, ale m.in. brzydko wyglądał ogromniasty
        bąbel z wylewem. Na szczęście jedynie brzydko to wyglądało (setki urazów
        dziennie, to codzienność życia z cudakiem, więc łatwo domyślić się, iż sytuacja
        wyglądała poważnie). Cóż, cudakowi bardzo trudno zapewnić bezpieczeństwo.

        Zabawki. Wiadomo, że wszystkiego nie opiszę, ale choćby przykładowo. Arek na
        urodziny dostał od nas garaż 3-piętrowy z windą (kreci się korbką) i był to
        świetny pomysł. Zabawa codzienna i z pewnością na lata (o ile garaż przetrzyma,
        hi,hi). Arek też lubi gotować w swoich garnkach (w moich również) - ma taki
        zestaw z kuchenką dwupalnikową. Dajemy mu i różne produkty zjadliwe, więc można
        nawet podjadać to, co cudak przyrządzi. Od dawna uwielbia zabawy z plasteliną,
        ciastoliną, lubi mazać kredkami, flamastrami, stemplować itd. Lubi
        majsterkować – taki mały Bob (niby coś naprawia własnym sprzętem),
        skręcać/rozkręcać (np. samochód – dawno kupiliśmy i nadal lubi zabawę nim), a
        zabawy samochodami uwielbia, czy też zabawy z piłką, wodą. Obecnie bawimy się
        kasztanami, a dzisiaj nazbieraliśmy też żołędzi, więc nasze wyroby będą
        atrakcyjniejsze. Spodobało mu się tworzenie ludzików i zwierzątek kasztanowych,
        a nawet potem długo bawił się naszą kasztanową gąsienicą, czy też jeżem (mini
        teatrzyk kasztanowy, hi,hi). Zachęcam do takich jesiennych zabaw.

        Jak już pisałam, ja nie pracuję. Mieszkam w Warszawie, ale nie korzystam z
        pomocy rodziny (sami pomagamy rodzinie). Kilka razy przez 2 lata cudak
        pozostał pod opieką mojej Mamy, gdy musiałam załatwić pilne sprawy w Urzędach,
        ale wracałam szybko (ze względu na zdrowie babci). A teraz babcia za wielką
        wodą bawi się z wnuczkami. Ja czekam możliwości, by pobyć bez cudaka co jakiś
        czas (w pierwszym roku cudaka weekendami mogłam jeszcze dawać korepetycje, więc
        wiem, jak działa taka „odskocznia” – niby się pracuje, ale jednak nie trzeba
        mieć oczu dokoła głowy). Cudakowi to nie będzie przeszkadzało, a na wyjeździe
        wręcz wymagał ciągłej obecności tatusia (mamusia to przecież codzienność).

        Mnie nostalgia jesienna jeszcze nie dopadła mimo smutnej obecnej sytuacji w
        naszej rodzinie. Mam nadzieję, że mnie nie dopadnie, choć ja najlepiej
        funkcjonuję przy mocnym oświetleniu naturalnym, a tu już okres, gdy dni coraz
        krótsze i ciemniejsze, buu…

        Serdecznie pozdrawiam
        Ania
        • mika61 Re: Sierpień 2002 11.10.04, 10:29
          Miło przy poniedziłku poczytać wpisy o Twoim Cudaku. Masz cudowny dar
          poprawiania humoru innym. Jestem podbudowana czytając o wulkanie energii, bo
          także mam to na codzień. Mój mały dwulatek odreagowuje swoje dobre i złe dni na
          mnie. Tata jest dla niego wyrocznią a ostatnio dziadek.Nawet zaczęłam być
          troszkę zazdrosna o to no ale takie jest życie.Moja mała torpeda od jakiegoś
          czasu upodobała sobie wstawanie kilka razy w nocy ale na szczęście pozwala się
          odnieść któremuś z nas do swojego łóżeczka i spi dalej. Jest małym człowiekiem,
          który tak jak Twój Arek ma mnóstwo pomysłów na sekundę. Nie potrafi usiedzić
          dłużej jak pięć sekund w jednym miejscu a pod koniec dnia kiedy marzymy o śnie
          dostaje doładowania energetycznego. Jego pomysły czasami przyprawiają mnie o
          wypad serca i muszę mieć oczy dookoła głowy aby nie zrobił sobie krzywdy(w myśl
          zasady mama mówi swoje a ja i tak muszę sprawdzić jak jest naprawdę) Mimo, że
          buzia mu się nie zamyka mówi tylko wtedy kiedy ma na to ochotę niestety nie
          wszystko jestem jeszcze w stanie odszyfrować. Kuba patrzy na mnie wtedy tym
          swoim rozbrajającym wzrokiem i powtarza jeszcze raz i jeszcze pomagając mi
          zrozumieć. Jest super chociaż czasami brakuje mi już siły ale to inna bajka.
          pozdrowienia,
          mika
          • kobietka_jm Re: Sierpień 2002 12.10.04, 21:40
            Witam po przerwie smile
            my przedłuzyliśmy sobie lato i aktualnie moim zmartwieniem jest za mocno
            opalona buźka ...na szczęście moja nie Jagódki smile)

            Anala ja jestem mamą pracujacą i pracuję dosyć dużo tz.zawsze 2 dni w tygodniu
            wracam o 19 pozostałe staram się być o 16...ale co 2 tyg. przez 3 dni w tydoniu
            wracam wieczorem i 2 soboty w miesiącu jestem zajęta do 15 , czasami jeszcze
            jakieś wyjazdy służbowe ...generalnie pracuję dużo jak na mamęsmile)... a jak
            tylko przekraczam próg domu to jestem dla córci smile
            no cóż dwulatka nie rozmuie że mama jest zmęczona smile... wiem co to marzenie o
            spokojnym śnie , fliżance kawy wypitej w ciszy i bez pośpiechu oraz marzenia o
            świętym spokoju smile)

            czasami zazdroszczę mamą takim jak orla któe spędzają caly dzien z dziećmi, ale
            jako mama aktywnej ruchowo smile córki wiem że to męczące zajęcie "mama na cały
            etat " więc szczerze mówiąc to nie jest tak że chciałabym zrezygnować z pracy,
            ale wystarczyłobym mi gdybym mogła pracować 5 godz. dziennie a resztę dnia
            poświęcać Jagódce i sobie smile)....ale się rozmarzyłam smile

            piszcie drodzy rodzice aby watek nie umarł smiercią naturalna...

            pozdrawiam ciepło mimo chłodu za oknem
            Joanna

            • maurika Re: Sierpień 2002 12.10.04, 23:22
              Witam,

              kajtas urodził się 1 sierpnia'02. I..już ma pierwszydzien w przedszkolu za sobą!
              Oczywiście przyniósł katar ale jest dzielny. Pobił się z pięciolatkiem, sprzatał
              talerze i smarował kanapki. Przedszkole Montessori w Gdyni jest bardzo dobre dla
              takich małych indywidualistów jak moj syn. Czy macie już jakies doświadczenia z
              przedszkolem?

              pozdrawiam,

              Jana, mama Kajetana
              • orlaa Re: Sierpień 2002 13.10.04, 01:05

                Witajcie!

                Mika, chyba jeszcze nie poznalyśmy się (?) – witajcie w naszym gronie. Zdaje
                się, że nasi synkowie przejawiają podobne cechy.
                Miło mi, iż moje wpisy poprawiają Ci humor. Być może mam taki dar, ale
                domyslasz się, iż sama najwięcej czerpię z niego korzyści – przy cudaku
                konieczną jest taka cecha, hi,hi!

                Cudak nocami wędruje, najczęściej pomiędzy swoim łóżkiem, a naszym i odwrotnie.
                Jest niedelikatny w ruchach i oczywiście księciunio /dotąd będzie się wiercił,
                kręcił, rozkopywał, aż zwolni się obszar zasięgu jego kończyn/, toteż nie jest
                zbyt mile widzianym nocnym markiem w naszym łóżku. Bywają nocki, że wędruje w
                te i z powrotem przez godzinę, przyjdzie, zepchnie nas na obrzeża łóżka,
                pokręci się i wraca do siebie, tam chwilę poleży i wraca do nas … i tak kilka
                razy, a po jakims czasie znowu kolejna seria.

                Na szczęście, mam talent do wymyślania zabaw, które Arka zajmą choćby na
                troszkę. Bywa, że dziennie kilkadziesiąt zabaw. Często zabawa powstaje
                z „niczego”, więc można powiedzieć, że często przechowuję śmieci, które
                zamierzam wykorzystać do zabawy „na chwilę” /np. puste opakowania, czy też
                tekturowe rolki po papierze toaletowym, z których tworzymy różności/. Mika,
                zachęcam Was do zabaw plastycznych, gdyż takim torpedom m.in. pomagają na
                chwilę opanować nadruchliwość /trochę, ale jak wiesz, to już wiele/.

                Tak, cudak zapewnia nam codzienne dawki adrenalinki, a „wspaniałe” kaskaderskie
                pomysły chyba przechowuje w brzuchu, bo choć główkę ma dużą, to nie możliwe,
                aby pomieściła to, co cudak prezentuje, hi,hi. Tyle, że cudak lubi kaskaderkę i
                większość upadków go po prostu bawi.
                Ostatnio namówił dziadka do wspólnej zabawy wg własnego pomysłu /ten pomysł nie
                należy do kaskaderskich pomysłów cudaka, ale zawiera elementy radości z
                upadków, tycie, jak na skalę cudaka/. Otóż zasiadał na takiej szczotce -
                odkurzaczu /dziadki dysponują takimi zabytkami – na końcu drążka jest metalowa
                skrzynka z rolkami-szczotkami, którymi odśmieca się dywan/ i wołał : „Dziadek,
                jedziemy!”. Nie, nie, zabawa nie polegała na jeżdżeniu na tej skrzynce, a na
                czym? Otóż cudak namówił dziadka do tego, aby dziadek nagłym ruchem /przeciwnym
                do kierunku ich jazdy/ ciagnął szczotkę, a wtedy cudak z impetem spadał na
                podłogę i to było to! – cudak pękał ze śmiechu. Gdy dziadek próbował delikatnie
                wysuwać szczotkę, bądź jej nie wysuwać, to Arek dziadka rugał i sam udawał
                upadek /a że cudak nadal jest dobrym aktorem, to taki udawany upadek był
                znacznie bogatszy w obrażenia/. Nasz dziadek, to taki poważny /z groźną miną/
                facet, który nigdy nie dysponował darem do dzieci, a cierpliowścią tym
                bardziej /nie tylko do dzieci/. A tu proszę, dziadek przechodzi metamorfozę, a
                co więcej broi razem z wnuczkiem /jak puszczali bańki, to płyn im „wyparował” –
                nie dowiedziałam się, gdzie go wylali/.

                Wracając do ciastoliny, to cudak posiadł kolejny zestaw do „pracy”. Jest to
                taki blat z maszynkami do wałkowania, odciskania
                produktów „żywnościowych” /plasterki cytryny, bułki, plastry sera itp./,
                wyciskania „klusek” /wg Arka/ różnych kształtów. Arek świetnie się nim zabawia.
                Wałkuje, wyciska, kroi… - super sprawa!

                A, wrócę jeszcze do zabawek, a dokładniej do garażu. Jeśli ktoś z Was jest
                jeszcze przed zakupem tego sprzętu, to chciałam coś dopowiedzieć. Otóż mój mąż
                mnie doinstruował w walorach garażu Arka. Jak napisałam jest 3-piętrowy /czyli
                4 poziomy/ i /co wg mężą jest istotne/ zjazd z poziomów jest naprzemienny tzn.
                po obu stronach garażu. Zatem spuszczony samochód /np. z 4-tego poziomu/
                zjedzie sam na dół. Co więcej, teraz garaże są w sprzedaży z torem dla
                samochodów . Cena ta sama i może wcześniej też takie były /dla nas to nowość,
                gdyż takich nie widzieliśmy wcześniej, choć szukalismy w wielu sklepach – i
                może dobrze, bo mielibyśmy dylemat ze względu na nasz metraż, a już mamy
                rozkładane cuda/ - zatem, jeśli macie miejsce w domku, to z pewnościa taki
                zestaw będzie atrakcyjniejszy.

                Cudak świetnie kojarzy, gdy mówimy, iż jesteśmy zmęczeni /niby skąd wziął się
                jeden z pierwszych tekstów cudaka „Nie mam siły”/ i daje nam „wolne” – np. 5
                sekund, co nie znaczy, że w tym czasie nie uprawia kaskaderki, czy innych mało
                oczekiwanych przez nas pomysłów. Po prostu daje nam wg niego „wolne” i wg niego
                wystarczające. Cudakowi „brakuje” sił, gdy np. ma inne plany. Jak zamierzał
                taplać się w jeziorze /przy 8 stopniach/, a my wywoziliśmy go do lasu, to
                mu „brakowało” sił… tylko po to bysmy wrócili w tereny bliskie naszemu
                zakwaterowaniu, a wtedy cudak /kompas w głowie/ migiem pędził do jeziora, a po
                pół godzinie był przemoczony całkiem do pasa /w kaloszach woda stała, choć
                szalał na płytkiej wodzie/. W innych sytuacjach „brak sił” rekompensują mu 3
                sekundy leżenia na glebie i to wystarcza, aby powstał z kosmicznym
                doładowaniem – widocznie tego samego oczekuje od nas /nas jednak nie trafia
                kosmiczne doładowanie – choć tu trzebaby już specjalisty, bo życie z cudakiem
                przechodzi możliwości nawet aktywnego człowieka, jakim zawsze byłam/.

                O spokojnym śnie, czy też dłuższym, to faktycznie jeszcze marzę, choć już
                sypiam 5 godzin dobowo, a to nieźle w porównaniu do wcześniejszych 3 , czy też
                1 przez pierwsze 3-4 miesiące. O kawie nie marzę, bo wypijam ją wiaderkami, gdy
                cudak śpi – z pewnością za dużo, ale trzeba sobie radzić. Jak to wiele osób nam
                znanych oceniło, pracuję na 2 etaty, jakby bez przerwy, ale to mój wybór. Poza
                cudakiem ciągnę wiele zajęć i mam nadzieję, że wreszcie dojdziemy etapu, gdy
                będę miała 1 etat /już jest lepiej, gdyż mąż zmienił pracę i przestał gościć w
                domu, oby tak pozostało/, a pewnie będę nadal imała się dodatkowych
                zajęć /jeśli zdrowie pozwoli/. Cóż, mamy cudaka, tak bywa. Nasze plany ponownie
                zostały zmienione i narazie czekamy, aż cudakowi odpuści wszelkie mega. Miewam
                dołki, a tym bardziej, iż tło, jakie towarzyszy naszym bliskim przez ostatnie
                lata, to pasmo dołujące. Miewam poważne kryzysy zdrowotne, ale tego ominąć nie
                możemy. Jestem, jaka jestem, toteż znajduję pozytywne wibracje w drobnostkach.
                Po prostu chciałam być z dzieckiem, a że mamy cudaka, to jest inaczej niż być
                miało – nie żałuję, a wg mnie tak należy działać, czyli tak, aby nie żałować /
                dla każdego ma to swoistą formę i należy trzymać się własnej!/.

                Serdecznie pozdrawiam
                Ania
                • mika61 Re: Sierpień 2002 13.10.04, 07:38
                  Witaj Aniu,
                  Tak dwa wulkany energi.Kiedyś marzyłam aby siedzieć z dwójka takich małych
                  szkrabów w domu ale życie pozmieniało plany. Chyba Kuba wystarcza mi jak na
                  razie jeśli chodzi o zagospodarowanie "nadmiaru" czasu. Niestety a może tak ma
                  być nic nie jest go w stanie zaciekawić dłużej jak pięć sekund a świat poznaje
                  sie najlepiej wszystko wkładając do buzi ale może plastolina jako coś nowego
                  będzie dobrym pomysłem. Mój mały kaskader raczej preferóje skoki z różnej
                  wysokości i wchodzenie na wszystko co może mu pomóc spaść. Jest bardzo uparty
                  ale cóż też taka jestem więc musimy uczyć się wzajemnego ustępowania co w jego
                  przypadku kończy sie czasami atakami złości.Kocha za to wszelkie zabawy z
                  dziadkiem i tatą co sprawia mu mnóstwo radości.
                  Teraz jestem na etapie nauki nowych wyrazów ze słownika mojego synka ale czasmi
                  mimo prób naprowadzenia mnie na znaczenie musze się poddać. Uczę się przy nim
                  cierpliwości, odkrywał małe radości dnia i zauważam rzeczy które do tej pory
                  umykały mojej uwadze.
                  Czasami mam chwilę zwątpienia czy aby jestem dobrą mamą szczególnie kiedy padam
                  z nóg a mały kaskader chce się bawić i nie pomagaja tłumaczenia, że koniecznie
                  muszę coś przez pięć minut zrobic. Nieszczęśliwa minka, buzia w podkówkę. Co do
                  snu to na szczęście jest lepiej niz kiedyś gdy pobudki były o drugiej lub
                  trzeciej nad ranem a nawet teraz jak nas odwiedza to odłożony przez mamę lub
                  tatę zasypia(ewentualnie jeszcze jedna przerwa).
                  Pozdrawiam,
                  Mika
    • orlaa Sierpniowicze & & #35; 8211; nie przeoczcie tego postu! 13.10.04, 01:24
      Witajcie,

      Tym razem chciałam zwrócić Waszą uwagę na post na
      edziecku „Pomóżcie!!!!!!!!!!!!” napisany przez aniapatryk – proszę, zajrzyjcie
      tam, być może będziecie mogli pomóc.

      Kasiu, być może nie chcesz, aby w tym wątku pojawiły się posty dotyczący
      problemów zdrowotnych Michalinki. Jeśli tak, to napisz do moderatora, aby go
      wykasował. Wiem, że wiele osób zagląda jedynie na wybrane wątki forum, a świat
      bywa maleńki… warto dotrzeć do większego grona osób, bo może w tym „więcej”
      znajdą się większe możliwości otrzymania pomocy /z tego, co doczytałam ta pomoc
      jest konieczna/. Trzymajcie się!!!
      Ania
      • mama2latka Re: Sierpniowicze & & & #35; 35; 8211; nie prze 13.10.04, 10:42
        cóż po poście orli i przeczytaniu o Michalince prawie sie poryczałam sad( serce
        mi sie ścinęło kiedy pomyśłałam, że takie nieszczęscia spotykają małe dzieci...

        jestem na tym formu od jakiegoś czasu, ale...muszę się przyznać że założyłam
        nowe konto (przepraszam !, ale tak dla mojego komfortu psychicznego) zeby mieć
        nowy nick i napisać b.osobitego posta...

        szlag mnie trafi i klnę na naszą służbę zdrowia jak czytam , że państwo
        (szpital) nie ma (TYLKO) 20 tys. dol na naprawdę sprzętu do ratowania życia !!

        kiedy ja byłam w ciązy (przełom 2\3 miesiac) okazało się że mój mąż jest
        poważnie chory (szanse że przeżyje były niewielki)
        pamiętam jakie były problemy z helikopterem (trzeba było załatwiać papiery na
        wszystko!, problemy z promesą z kasy chorych itp.)
        rodzina sama zapłaciła za przewóz helikopterem do szpitala do Wwy ok. 20 tys.zł
        (nie było czasu na papiery , bo chodziło o godziny ratujące życie, a na papier
        trzeba było czekać 2 dni !)
        potem miesiące w szpitalu...transplantacja...niby wszystko w państwowej służbie
        zdrowia , w której na nic kasy nie było...oficjalne wpłaty na fundacje i nie
        tylko sad( były konieczne...poszło sporo pieniędzy...ale dziecko ma ojca....(i
        znowu ryczę)
        dziękuję Bogu, że były na to pieniądzę, że sytuacja finansowa rodziny pozwalała
        na wydatek powyżej 20 tys. dolarów bez konieczności proszenia o pomoc innych
        (chociaż muszę przyznać, że niektórzy przyjaciele i znajomi sami pytali czy
        nie trzeba nam pomocy finansowej)...

        żyjemy w chorym kraju...nie ma pieniędzy na ratowanie dzieci !!

        zaraz zrobię przelew dla Michalinki
        zróbcie i inni jeżeli Was na to stać....nigdy nie wiecie czy Waszej rodziny nie
        dotknie straszna tragedia

        ps. mam nadzieję , że po tylu mocno osobistych wynurzeniach wybaczycie mi
        skorzystanie z innego nicka
        • dzidecka Re: Sierpniowicze & & & & #35; 35; 35; 82 14.10.04, 15:18
          sierpniówki zapraszam an forum na które się przeniosłyśmy

          www.maluchy.bmxer.info
          tam też wiele info o Michalince

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka