zuzia_i_werka 13.10.04, 10:22 Oki-zakładam więc nasz nowy wątek i mam nadzieję,że teraz będziemy pisać więcej i częściej) Do roboty!! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 14:58 Bardzo się cieszę, że powstał nowy wątek, tzn, wątek jest baardzo stary, wiec nawet nie ma co pisać, nasze dzieci są już bardzo duże... niedługo dwa latka... Na razie spadam, bo właśnie kończę pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 20:06 Co za prędkość przy otwieraniu. Ja też mam nadzieję, że dzięki temu nasz wątek odźyje i odezwą się wszystkie Tygrysy, Fiony, Umagrosy i inne)))))). Moje dziecko właśnie dobija tatusia, który musi od godziny opowiadać o "abach" bajki i słyszę, że już nie ma biedak inwencji. Idę mu troszkę pomóc)). Jutro siadam z kawką i mam mi tu być dużo postów do czytania))). Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 22:10 Witam. Nie mogłam juz długo otwrzyć naszej starej strony więc pomysł z nową wydaje sie być trafiony. U nas właściwie nic sie nie zmienia. Piotrek z karzdym dniem łapie nowe słówka np. wczoraj było słowo kominiarz które jemu wychodziło jakoś tak jak kominia. Ale dobre i to Oczywiście sukcesów nocnikowych brak. Ja ogólnie mam dośc siedzenia w domu i czasami chetnie bym gdzieś uciekła. Ale narazie musze siedzieć. Jak mawia mój luby dożywocia nie dostałam tylko kilka lat)) Teraz bedziemy zaglądać częściej bo serwer wreszcie sie bedzie otwierał. Pozdrawiam Aguśka i Piotrek Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 22:11 Az sie pisac chce,nie mowiac juz o czytaniu. Na starym watku przydalby sie link do nowegi i info,ze taki nowy jest,zeby jak ktos bedzie szukla nie mial za duzo problemu. U nas dzis tez bylo ciezko zasnac i mi glos wysiadl,na szczescie maz przyszadl a odsiecza i Szymon uspiony. Ja rowieniez czekam na mnostwo postow. Pozdrawiam-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 22:34 No jak miło Otwiera sie od pierwszego kopa Mam nadzieję,że będzie to wystarczającą zachętą dla niektórych osób.żeby się odezwały. Rzeczywiście czas leci błyskawicznie-młodzież ma juz prawie dwa lata fiu fiu Moja córa zdecydowanie postawiła na rozwój fizyczny a nie intelektualny-interesuja ją tylko zabawy przy których może biegać więc namiętnie godzinami może grać w piłkę co nawet jest fajne teraz jak jest tak zimno-zmusza mnie do ruchu i nie daje zmarznąć W domu wieczorami grywa z tata-dobrze,ze mieszkamy na parterze.Za to wszystkie układanki,puzzle,klocki sa dla frajerów Ona nawet chodzic nie umie bo jak tylko nie siedzi to biegnie.Cóż-mam nadzieję,że jak nie będzie mądra to chociaż ładna... Jak na razie wygląda na to,że wrodziła sie w tatę,jest wysoka(92cm) i szczupła(12kg) i bardzo mnie to cieszy-byle tak zostało. Zdecydowanie poprawił się Młodej apetyt jak się zimno zrobiło,teraz widze jaka już byłam przewrażliwiona na punkcie jedzenia a własciwie niejedzenia skoro tak mnie to cieszy Wreszcie posiłki bez afer Właśnie-co lubią lutniaki? Młoda żywi się głównie bułkami(najlepiej suchymi) jajkami,serkami i jogurtami,danonkami do picia,rosołem,krupnikiem,ryżem, ziemniakami,kurczakiem(w róznych postciach-pieczony,kotlety,mielone) schabowymi,spaghetti,frytkami,okresowo parówkami,z owoców je jabłka,banany, śliwki , borówki,winogrona,warzywa głównie w zupach śladowe ilości pomidora,ogórka zielonego i kwaszonego.Nie ma mowy o surówkach(niestety) wędlinach,kopytkach i takim jedzeniu jak naleśniki,omlety itp.Jak jest u Was? Acha-na kolację obowiązkowo kasza mleczno-owsiana wymieszana z tą Pięć zbóż a rano butla z Humaną Uff ale dziś kulinarnie pociągnęłam Aż zgłodniałam Pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 22:44 Oki-Jolu już zrobione Wrzuciłam link na stary watek na wszelki wypadek. A co do nocnika to u mnie po krótkim euforystycznym siedzeniu nakibelku zapał Werki osłabł niestety-ogólnie to mi specjalnie nie przeszkadza tylko liczyłam na oszczędności pieluchowe ale widzę ,ze jeszcze mi nie dane Poza tym i tak wybieram sie już niedługo do pracy a nie chce mi sie wierzyć,że w żłobku komus będzie zależało na przyuczaniu i pilnowaniu jej-a moze sie mylę? Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.10.04, 08:28 Ależ fajnie się zrobiło, nowe forum to dobry pomysł. Codziennie rano zaczynamy dzionek od picia, a potem niećka /6 miarek na 180 ml/. Potem jest niadanko: czyli śiebek z małym co nieco. Jagoda uwielbia siejki topione i ziółte oraz pajówki, po prostu przepada. Sinki nie cie, nie lubi. Josołek na obiadek podstawa, rzecz jasna z makajonem, i wszystkiego rodzaju ziupki. Uwielbia chabowego, ksidełko i inne mieśka, a także majchewke, pierjuśke i sejej. Na desejek plosi budyniek /na zwykłym mleku.../ i kisiejek, a z owoców najlepiej smakuje jej jabuśko i mandajinke. Acha zapomniałam o jajach - w każdej postaci. Codziennie wieczorem Jagoda dostaje porcje witamin o które bardzo się dopomina - wapienko, taminki i jekajstwo. Do kąpania zabiera ziabawki - konefke, gajnusiek i słoiciek, bawi się ok 15 min, potem nawyzywa mame, która ją maltretuje, a kulminacyjny punkt następuje przy myciu głowy - nie cie mycia, ukekaj, nie lubie cie mamo, nie kocham, gamoń... czasem pedalaj... Ale po kąpieli wszystko wraca do normy, Jagoda woła niećko, czasami mmiłość czyli serial m-jak miłość, wypija niećko i zasypia na kanapie. I tak jest od kiedy wprowadziliśmy się do nowego mieśkanka, nasiego mieśkanka... Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.10.04, 21:14 No to teraz ja - kto jest największą laską na forum? Bruniasty oczywiście - oto jego anorektyczne wymiary - 91cm i 8600 (podaje w gramach, zawsze więcej numerków), do tego stópka nr 19 .... Młody zamienia się w gliste. Trafilismy na nowego gastrologa, który ucieszył się młodym (jako bardzo ciekawym przypadkiem) i będzie nas ostro diagnozował. Młody chodzi do żłobka (3 tygodnie bez przerwy na choroby). Zjada śniadanie oraz zupę, czasem podwieczorek. Niestety, trzeba mu miksować (teraz jest po chorobie, więc go nie chcę drażnić, ale wezmę się za niego). Ja niestety zamieniam się w kujona - zaraz spadam odrabiać zadania domowe. I jeszcze pochwale Zuzię za uroczyste otwarcie nowego wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.10.04, 22:44 Hej! Fionna no to faktycznie Bruner jest niezły)I mówisz,że panu doktorowi aż w oku błysnęło wyzwanie? Ciekawe co wymyśli i mam nadzieję,że trafi Co do żłobka to mam zamier Młodą wysłac już niedługo ale sama nie wiem czy sie uda bo ona lubi łapać infekcje-niby przechodzi je szybko i bez leków ale często więc zobaczymy jak będzie. A co U Bruna ogólnie? Wiesz-ćwiczenia,stanie,chodznie itp? Cos sie posunęło do przodu? Mało się odzywasz i tak żesmy ostatnio o Was myślały co sie tam u Was dziejeW przerwach między zakuwaniem odezwij sie co jakiś czas. A co u Edyty? Jak Ola? Strasznie się dziewczyny opuściłyście...wstyd Pozdrawiam i przyzywam telepatycznie co poniektóre) Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.10.04, 23:04 He, he Zuzia widzę, że wczuwasz się w rolę moderatorki wątku. Ale mnie nie oszukasz... W końcu znam twoje mysli. A tak poważnie, dziewczyny stanowczo NALEGAM NA SPOTKANIE!!! Z Zuzią widuję się regularnie, obyczaje Werki znam równie dobrze jak Łukasza, z Tygrysem i Kingą trochę rzadziej, ale też dość często, Monikę mam nadzieję ujrzeć już niebawem . Natomiast niektórych dzieciaków bym na pewno nie poznała i pytam się: czy tak być może? Jesień zaczęła się na dobre i będzie z tym coraz trudniej, bo ciągle kogoś będą męczyć choróbska, ale może uda nam się zorganizować. Proponuję następną niedzielę, 24. Akurat dość czasu żeby się podleczyć, a nawet rozchorować i wyzdrowieć Bardzo bym chciała zobaczyć Idę, Olę, Bruniastego, który jako jedyny w naszym warszawskim gronie wspiera mojego syna jako reprezentanta płci brzydszej, no i wszystkie pozostałe znajome dzieciaki. I nieznajome też, gdyby ktoś miał ochote się ujawnić Proszę to przemyśleć. Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 10:30 ale sie zrobilo przyjemnie, watek odpala blyskawicznie, dziewczyny niepiszace, odzywaja sie, jeszcze sie spotkamy jak kiedys i bedzie git! Tylko... ja 24 nie moge, jak zwykle cos, tym razem jedziemy do rodzicow, u ktorych nie bylismy z pol roku(( Fionna wymiary Bruniastego zrobily na mnie wrazenie! Nadia ma 80 cm i wazy 9200, hura bo 6 tygodni temu bylo 8,5 a mamy za soba wirus zoladkowy. Dla odmainy moj synus nie bedzie mial problemow z niedowaga ma 62 cm i 5900. Wlasciwie to moga chodzic w tych samych bluzkach, juz dawno pochowalam niemowlece ciuszki. Mlody jest na etapie piskow od ucha do ucha na wdzieczace sie przed nim buzie. Moze odezwa sie te co ich nie ma z pol wieku... Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 12:30 Witam po długim niebycie na forum Jako kolejna pochwalam założenie nowego wątku U nas po staremu Ola jest (odpukać) odporna na infekcje nie ruszała ją nawet moje okropne przeziębienie (nie musze mówić ze całowałam i całują ją nawet ze strasznym katarem - to silniejsze ode mnie) Za to w chodzeniu postępy są nikłe - wogóle ona wygląda na roczne dziecko Nie wiem czy już o tym pisałam ale mamy iść z ną do psychologa dziecięcego po tym jak dostała szczepienie w 6 m-cu życia - zatrzymała się na następne 6 m-cy w rozwoju i mam nadzieje że tylko fizycznym - u psychologa mamy to sprawdzić. Poza tym ona jest strasznie rozpieszczona i ryczy jak tylko nie dostaje tego czego sobie życzy. Co do spotkania to chętnie Jak na razie zawzięcie uczę się włoskiego i strasznie mi się to podoba papappa Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 18:38 Witam. rzeczywiście chyba przestane nażekac na wymary i wzrost Pietruchy. Waży gdzieś z 10.5 kg. a mierzy 85 cm. Stopa wielka 24. Wiec chyba mieścimy sie w średniej. A z ulubionych dań Pietruchy to jest rosół z lanymi kluseczkami. Potrafi wrąbać cały talerz. Co przy innych potrawach mu sie nie zdarza. Naleśniki kopytka i leniwe pierożki może też jeść. A mięska niestety nie lubi, czym mnie martwi. Chleba też nie. Przykro mi to mówić ale Piotrek robi sie maniakiem telewizji. Może ogladać bajki ciągle, i budować z drewnianych klocków wieże. Twierdzi przy tym że robi ciuchcie jak ma w zwyczaju mówić. A i mam pytanie jak tam zęby, bo nam brakuje tylko piątek. Ale u dentysyt nie byliśmy jeszcze.I zeby czyste sie wydaja bo Piter chetnie myje. I jeszcze jak sie zapatrujecie na słodycze. Bo ja uważam ze można mu dać np. kawałek czekolady czy paluszka czy jakieś ciastko. ALe nie moge patrzeć na lizaki. Mamy kupują dziecią lizaki Piotrek ocxywiście też chce. I najczęściej mamy mu dają ale mnie to przeszkadza. Mówie inny mamą że nie chce żeby mu dawały to sie ze mnie śmieją. A ja uważam że właśnie z tego jest próchnica i myśle że mam prawo wychowywać moje dziecko tak jak ja chce a nie jak cała reszta. Pozdrawiam Aguśka I Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 18:39 Boże jakie ja błedy robię. Przepraszam Odpowiedz Link Zgłoś
dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 19:26 A ja chcialabym przedstawic Marcelego, ktory urodzil sie w same Walentynki w Poznaniu. Moj syncio jest calkiem spory bo ma 13kg, a co do wzrostu, to nie wiem, ale nosi ciuchy 92. W temacie mowienia to jest tak, ze ma repertuar paru ulubionych slow(okolo 30)Potrafi tez powtarzac ale nie laczy jeszcze slow ze soba. Lubi ukladac klocki i ogladac ksiazeczki. Nie oglada telewizji. Nawet kiedy widzi bajki, to po 3 minutach idzie sobie. Lubi za to reklamy z czym ustawicznie walcZe. Lubi spacerki. Nocnik jeszcze nie zostal przedstawiony. Spi w poludnie prawie 2 godziny, a wieczorem spi od 20 do 6. Budzi sie raz okolo 24 na kaszke. W temacie jedzenia to problem jest taki ze Marceli jest uczulony na bialko mleka krowiego. Gdziekolwiek jest mleczko, to M. tego nie moze dostac. Na szczescie uwielbia mleko sojowe A juz na wiosne bedzie mial rodzenstwo i wtedy to dopiero sie zacznie. Pozdrawiam Mamy Lutoych skarbow. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 19:45 Heloł. Wiatamy nową mamę i Marcelego, ale fajne imię! Ja jedna jestem wyrodną macią i nie piszę o moim dziecku. Cóż, mam go już tak dosyć, że nawet pisać mi sie o nim nie chce Ale na serio, przywołuję się do porządku. No więc Wookie jest uroczym grubaskiem, takim samym jak był. Wszelkie moje nadzieje i zapewnianie wsystkich dookoła że "się wyciągnie", albo "zgubi jak zacznie chodzić" na razie się nie sprawdzają. Jest niższy od werki o jakieś 1/3 głowy i o jakieś dwa kilogramy cięższy. Przynajmniej ma ładne oczy i dłuuuugaśne rzęsy... I jest tak męski, że nigdy nikt nie wziął go za dziwczynkę. Za to uwielbia chodzić w moich butach, czym przyprawia swego ojca niemal o spazmy i bezsenne noce. Na szczęście jego uwielbienie do samochodów, innych pojazdów mechanicznych i wszystkiego co się z nimi wiąże pozwala mu mieć nadzieje, że jadnak wdał się w ojca. Natomiast niesłabnące zainteresowanie narzędziami, elektryką i różnorakimi mechanizmami daje mi nadzieję, że jednak się nie wdał i może jeszcze będzie z niego w domu pożytek. Dobra idę spaławić młodego, mój post i tak już zrobił się za długi. Ciąg dalszy może kiedyś nastąpi. Na razie Wookie idzie pływać. Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 19:54 Tak a propos zabaw naszych dzieci. Marceli, ktorym od 7 miesiaca przez rok szkolny(jestem nauczycielka)opiekowala sie Babcia, wprost uwielbia ....prac. Potrafi segregowac kolory od bialego, laduje do pralki. Po wypraniu trzepie, i rzuca na sznurek, a jak wyschnie to sciaga z suszarki!!!Lubi tez zamiatac, wycierac sciereczka itd. Jesli mu tak zostanie to z jednej strony niezly towar na meza, ale troche to dziwne, co? Koncze bo mnie atakuje ryczacy glodny "Walenty" Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 21:45 Witamy nową mamę z MArcelkiem. MOja Marysia też lubi pranie i to też po spędzeniu z babcią dłuższego czasu - szczególnie llubi wkładać " w miche" ubrania z praliki i "jeszczać" je na suszarce. I strasznie się wścieka jak któreś jej spada. W kwestii jedzenia to mam w domu małego mięsożercę - "memo" jest na pierwszym miejscu i podczas obiadku musi być zjedzone samo w całości a dopiero potem inne rzeczy. Na szczęście małej da się wcisnąć wszystko - od szpinaku po naleśniki, więc specjalnego problemu nie ma. Najbardziej lubi jednak schabowego jedzonego wspólnie z tatusiem, najlepiej u niego na kolanach:- ))). Staram się neui dawać jej smażonego, ale jak widzi kotleta, to ja się czuję jakbym miała psa w domu - stoi i jęczy, żeby jej dać, a ja oczywiście miękknę od razu))). Mała jest pulpecik bo ma 82-83 cm i waży 11.600. Ma spory brzuszek chociaż poza tym nie ma specjalnie sadełka. Ja tak bym chciała, żeby była szczupła i nie miała przez całe życie takich problemów jak ja. Dlatego staram się unikać wszelkich słodyczy i do furri doprowadzają mnie mamy napotykane, które oferują zawsze chętnej do jedzenia Marysi a to lizaczka a to gumę rozpuszczalną, a moje nie traktują ze śmiechem - nie wiem, która z Was otym pisała, ale tak samo się wściekam. Mała jeszcze dwa razy na dobe pije mleko - i to z butli niestety, bo butlę kocha ponad wszystko. Nabiału nie lubi - twarogów, żótych serów, serków topionych. Może to i dobrze, bo czasami ją jeszcze wyspuje, chociaż skaza białkowa już minęła ( a właściwie zamieniła się w alergię wziewną((). NA śniadanie uwielbia parówki i jaka na miękko, albo jajeczniczkę ze szczypiorkiem, chleb w każdej ilości i postaci, bardzo lubi też pomidory. Na spacerze obowiązkowo sucha bułka bo to jedynazachęta do siedzenia chociaż przez chwilę w wózku. NO i codziennie jakieś świeże owoce - najczęściej jabłka i gruszki, czasami banan, cytrusów nie daję bo ją uczulają. Idę spać, mąż poszedł zdobywać tytuł Harpagana, czyli musi przeleźć 100 km w nocy na orientację po kaszubskich lasach. Czubek, ale mu kibicuję))))) Jutro będzie nie do życia, w niedzielę, będzie odsypiał, ech faceci. Basia Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 21:56 Witam i ja, z niejakim opoznieniem, ale zawsze Na poczatek witam Marcela z mama Moja Dominika tez jest na diecie bezmlecznej. Do zeszlego piatku byla jeszcze cycusiowa, ale musialam szybko skonczyc karmenie piersia i mala jest teraz na Bebilonie pepti. Co do wagi, to Dominika wazy 10 kg, mierzy jakies 83 cm. Z grupy w zlobku jest najchudsza, ale nie najnizsza Je generalnie wszystko, bardzo lubi warzywa i owoce - w zasadzie kazde. Najbardziej ciagnie ja np. do pomidorow ktorych jesc nie moze bo jest na nie uczulona Z zabaw aktualnie kroluja kasztany i zoledzie i te czapeczki z zoledzi Nosila tu wczoraj ta czapeczke, przykladala wszystkim lalkom na glowe mowiac "kapka" Z tym jej mowieniem w ogole jest tak smiesznie - najladniej mowi slowa zwiazane ze spacerami Czapka, kurtka, buty itp Aa no i chyba problemy ze stawem biodrowym na razie sie skonczyly... uff... We wtorek idziemy jeszcze na wizyte kontrolna do ortopedy, ale wszystko wskazuje na to, ze mala jest zdrowa.. Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 00:02 Ja również witam nową mamę i Marcelka. I baaaaaaaaardzo się cieszę, że się ruszyło to nasze forum. Lena zasnęła przy bajce "Jak kot palił fajkę", najczęściej zasypia przy opowiadaniu taty o żyrafach, ale przed tym musi być odstawiona scena pt."Lenka nie chce najbardziej spać", chociaż oczy ma już zamknięte. W dzień śpi rzadko, ale tylko wtedy jak padnie w wózku na spacerze i jak raczy wsiąść do wózka. Ja też podobnie jak Aguśka, chciałabym się z domu gdzieś wyrwać, ale mam na to usprawiedliwienie:, zaczęła się jesień, za zimno, żeby siedzieć tyle na dworze co latem, więc w domu sama tylko z Leną dostaję czasami szajby... I ani słowem do nikogo. Ale decyzja dzisiaj została podjęta i wracamy w grudniu do Polski. Już się cieszę na nasze nowo urządzone mieszkanie i spotkanie z lutowymi mamami )))) Lena jeżeli chodzi o zainteresowania, to najbardziej lubi przekładać kulki zrobione z pazłotka po czekoladzie, monety, chować się w szafie i rozmawiać przez telefon po swojemu, układać z klocków Lego. Ostatnio jesteśmy na etapie układania na dywanie z kasztanów różnych figur, a i też polubiła (całkiem niedawno) wrzucać do sortera klocki. Na dwór bierze zazwyczaj wózek z misiem, albo z lalą i cały czas dogląda czy śpią i je całuje. Wysoka 84cm , waży chyba ze 12 kg, nie wygląda na szczupłą, ani na bardzo grubą. Numer buta 23. Pije mleko ok 400ml dziennie w tym jedno z dodatkiem kaszy, owoce ze słoików, winogrona, jabłka, banany lubi pomidory, oliwki, zupy. Zje kanapkę ze słoweńskim kajmakiem, nawet nie wiem czy jest tego polski odpowiednik (to smakuje jak słone masło, tylko nie jest twarde, smaruje się jak serek(????) Danonki, monte, ser żółty, czasami kawałek czekolady, albo kanapkę mleczną. Naleśniki. Nie lubi mięsa. Na razie lizaków nie zna z czego się cieszę. W ogóle staramy się nie pokazywać jej za często słodyczy, bo jak my jemy to ona też chce. Dzisiaj w sklepie zawołała JAJO na jajko czekoladowe, aż się odwróciłam czy to moje dziecko. Ale mnie wzięło na pisanie więc piszę dalej... Lubi odkurzać, wyrzucać po sobie pieluchy (zasikane), sprząta butelki po mleku i daje mi do mycia. Na chodniku dojrzane papierki są beee i najchętniej by je wszystkie pozbierała i powrzucała do kosza. Jakaś dziwnie porządna jest, nie wiadomo w kogo. Rysuje namiętnie, nawet jej kupiłam kolorowankę i nawet za linię już nie wychodzi... (Żartowałam )))))))))))))))) Pozdrawiam Jowita i Lena Poleć ten adres swoim znajomym | Ustaw ten serwis jako Stronę Startową | Dodaj tę stronę do Ulubionych | Zgłoś problem lub błąd Gazeta.pl: Wiadomości • Gospodarka • Sport • Praca • Dom • Auto • Film • Kobieta • Twoje miasto • Ogłoszenia Czat • Forum • Katalog • Poczta • Randki • Usenet +wszystkie serwisy Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 00:12 Coś mi się na dole wkleiło. Sorki. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 11:49 Jowa, jak fajnie , że wracacie. Musimy się koniecznie spotkać0). Pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 12:48 No dziewczyny - to lubię. Nie było mnie jeden dzień a tu fura postów do czytania. Jedna kawa by nie wystarczyła, niestety filtry się skończyły...Na wstępie witam nową mamę i Marcelka. Jak Wam już pisałam wcześniej, młody chorował trochę po pójsciu do żłobka. Przez 3 tygodnie chodził, było niby ok, czasami się krzywił, kaszlał (ale osłuchowo było w porządku). Kiedy byliśmy we wtorek w CZD (u gastrologa i audiologa) pani audiolog nie spodobały się uszy młodego i kazała iść do laryngologa (co najzabawniejsze - sama ma specjalizację audiolog-laryngolog, ale nie mogła zajrzeć mu do ucha i stwierdzić zapalenie). Wczoraj pojechaliśmy na ostry dyżur laryngologiczny (na Niekłańską), pani doktor stwierdziła zapalenie w jednym uchu, w drugim nieżyt. Młody dostał antybiotyk - pamiętam jak ja miałam zapalenie ucha - ból jest straszny, mamy mu dawać eferalgan, gdyby się łapał za uszka. Na szczęście tatuś jest teraz na zaległym urlopie, wiec się wykurują. Za to ja mogę grać w horrorach - coś mi się przyplątało do oko i jest całe paskudnie czerwone. Chodzę w okularach słonecznych jak jakis tajny agent. Brunaistemy ciężko jest utrzymać równowagę - taki bocain chwiejący się, albo jak taki świeżo urodzony źrebaczek, poza tym nie ma siły, żeby się samemu utrzymać. W przyszły weekend wyjeżdżam się integrować, wiec nie damy rady na spotkanie 24.20. Może jakiś inny termin? Odpowiedz Link Zgłoś
dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 18:05 No wlasnie kochane, te slodycze.... Przez pierwszy rok zycia Marceli nie dostawal wlasciwie nic slodkiego(poza biszkoptami i kaszka). Teraz dostaje juz wiecej choc ze wzgledu na alergie nie jada wielu ciastek, czekolady i deserkow w stylu danio. Je czasem czekolade gorzka(bez mleka). Lizaka dostal moze miesiac temu po raz pierwszy. Smakowal mu oczywiscie, ale nie chce mu dawac( to oczywiscie Babcia dala). A jak tam z zasypianiem??? My ladnie chodzimy spac, kazdy do swojego lozka( spal z nami przez pierwszy rok w lozku a ja go w nocy wygodnie cycusiem karmilam). Wystarczy mu troche pospiewac(o zgrozo!) i podrapac po dloni(to po Tatusiu). Po poludniu tak samo. Bez krzyku i placzu. A i jeszcze jedno: zeby zasnac musi miec swoja ukochana przytulanke Hanie! Pozdrawiam i tak a propos, gdzie to spotkanie planujecie, pewnie w Warszawie, co? Caluski z zamglonego, pochmurnego Poznania. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 22:13 Spotakanie oczywiście w Warszawie. Może kiedys uda sie zorganizować ogólnopolskie, ale biorąc pod uwagę jak ciężko to idzie w Warszawie, to raczej bym nie liczyła... Słuchajcie mamy prcujące i uczące się, a może pasowałoby Wam w jakiś dzień powszedni po południu, bo weekendy każdy ma zatkane, więc tak możemy się umawiać do Gwiazdki, może jakiś piątek, albo jeszcze inny dzień. My jesteśmy dyspozycyjne. Wiem, że Monika kończy w miarę wcześnie, Kinga jeszcze na urlopie, więc pozostają Fionna i Edyta, jak tam z Wami dziewczyny? No i Anita, halo, wiemy , że gdzieś tam jednak jesteś Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 22:51 Mi popludniami w zasadzie pasuje - tyle ze gdzies na 17sta dam rade dopiero dojechac gdziekolwiek poza Prage Pld. Wiec jak by co to oczywiscie jestem chetna Aaa bardzo prosze wszystkie dobre dusze o trzymanie kciukow we wtorek i srode:- ) moj maz ma rozmowy o prace A jak by dostał prace to sie bedziemy mogli wyprowadzic A to by mi znaaacznie poprawilo humorek Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.10.04, 18:04 OK, Moniko, na Ciebie zawsze można liczyć Anita zasygnalizowała, że jest w miarę dyspozycyjna w czwartki i piątki. Czekam na odzew pozostałych mam. Wookie miał wczoraj imprezkę imieninową, dostał furę wspaniałych prezentów i dziś na spacer posszliśmy z: - traktorem z przyczepką - terenowym samochodem czerwonym - terenowym samochodem zielonym Oczywiście nie obyło się bez scysji, bo Wookie bardzo silnie związany emocjonalnie był ze wszystkimi pojazdami, a nie mogł wszystkich upilnować wiec ciągle jacyś intruzi usiłowali mu te skarby poebrać. Po powrocie do domu Natala pokazała mu do czego służą farby, które też wczoraj dostał i wspólnie wykonali malowidło na lustrze, potem wykonał jeszcze kilka malowieł sam, co sprawiło mu ogromną frajdę. Ze wstydem przyznaję, że to chyba pierwsze farby, z którymi miał docznienia. W każdym razie ja mam w domu dużo luster, jest gdzie malować. Na pudełku napisane jest że łatwo się zmywają, mam nadzieję że tak jest naprawdę Muszę mu kupić takie do malowania palcami, też powinny mu się spodobać. A potem przyszli dziadkowie i chwalił się im wszystkimi swoimi wczorajszymi prezentami, a najbardziej zdezelowanym samochodem, który zostawił wczoraj przypakiem jego koleżka Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.10.04, 20:27 Mi piątki generalnie pasują, tylko nie ten (wyjazd mam już w piątek), najczęściej konczę koło 13-14, więc gdzieś koło 17-18 możemy się umawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
aniawroclaw1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 09:57 Cześć, Dziewczyny ! Oj, jak ja dawno tutaj nie byłam. Na Edziecku spędzałam długie szczęśliwe chwile na urlopie macierzyńskim. Teraz tyram w pracy a po pracy nie mam siły i chęci na komputer.. ale czuję, że znowu zaczynam mieć obsesję eDziecka ) Odpowiedz Link Zgłoś
aniawroclaw1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 10:14 .. przycisnęłam jakiś klawisz za dużo. Jak widać brak wprawy. Mówicie o spotkaniu w W-wie - ech, może by tak cosik we Wrocławiu ?? Niunia co chwila czymś nowym nas zaskakuje - mówi już sporo pojedyńczych słówek, jednak jeszcze nie łączy. uwielbia rozmawiać przez tel. z babą. Ostatnio coraz lepiej wychodzą nam spacerki za rączkę - jednak powroty nie należą do przyjemnych chwil dlatego jeszcze targam ze sobą wózek + wózeczek dla lali ( piłeczkę, misiaczka, misia tego większego miasiaczka ) Lubi oglądać bajeczki ( ogląda kanał mini-mini gdzie są bajki dla dzieci do lat 6 ) ale staram się włączać jak jemy. Czy u Was też są takie chece z jedzeniem ? Moja Amunia ma już ok. 92 cm. i wazy 13,5 kg. - chyba nie jest źle ale mam fobie na punkcie jej jedzenia. Wciąż mi się wydaje, żę za mało je. Cyca odstawiliśy 2 m-ce temu. Boże, jak mi szkoda, strasznie szkoda - Małej wogóle NIE SZKODA. Na śniadanko szklnaka gęstej kaszk, za 1 - 1,5 h. deserek - kisiel lub owocki - zjada tylko słoiczki, innych owoców nie chce. A szkoda. Przed spankiem popołudniowym szklanka zupki - gotuję jej jeszcze osobno ale widzę, że chyba przesadzam - po obudzeniu się zupka, potem deser 19.30 szklanka kaszy. i koniec. Acha, chyba zostałam wyklęta z kręgu " Idealnych mam podwórkowych" . Mamy niepracujące nie mogą mnie zrozumieć, że wróciłam do pracy, zostawiłam swoje Szczęście obcej babie, czyt. opiekunce i bez wyrzutów sumienia chodzę z mężem do kina i w dodatku z przyjemnością oglądam film. Ech...tak mi się jakoś smutno zrobiło i musiałam o tym głośno powiedzieć Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na pozostałe posty Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 13:42 Witam nową mame z Marcelem. Ja bym chetnie swoje dziecko oddała jakieś opiekunce, może byc babcia lub inna chetna osoba, a nawet pani za kase. I poszła wreszcie do pracy. Dostaje fioła w domu. Wydaje mi sie, ba jestem wrecz przekonana że mogła bym sie bardziej sprawdzić gdybym chodziła do pracy. Niestety narazie babcia nie jest na emeryturze, a mnie nikt na rozmowy kwalifikacyjne nie zaprasza. Złożyłam ostatnio podanie do sadu ale jak narazie cisza. Nie mam też na szczeście przyciśnietego noża go gardła i narazie stac nas na to żebym siedziała w chacie. Tyle tylko że już zaczynam sie dusić)) Wiec zaczełam piec jabłeczniki, gotowac różne pyszności i tylko patrzec jak sie w swoje spodnie nie zmieszcze. A lubemu nic, wrecz chudnie. Ten to ma przemiane materii) A je za pięciu. I dobrze. Niech je. Pewnie Pietrucha w tatusia sie wrodził z ta swoja talią i chudymi nogami. Pozdrawiam Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 15:10 Rozkrecilo sie tak, ze mamy nowe mamy, niezle, witamy. My jestesmy na etapie niejedzenia, Nadii poprostu nic nie smakuje, albo przebijajace sie trojki powoduja zaniechanie apetytu. Nic niejedzenie oczywiscie dotyczy dan konkrentnych i wartosciowych, bo przekaski typu paluszki czy kawalek czekolady sa juz ok. Mam teraz rozdwojenie Nadia nie chce jesc i trzeba sie porzadnie napracowac, aby cos w nia wmusic i Daniela ogromnego fana cycolenia, ktory by jadl non stop. A gdzie sa dzieci, ktore maja wyposrodkowane zapotrzebowanie na jedzenie )))))) Nadia aktualnie zyje w przeswiadczeniu, ze inne dzieci non stop spia, bo za kazdym razem jak idziemy sie bawic na plac zabaw u nas jest pustka i dzieci brak. Skonczyla sie lato, powialo chlodem i nie chce sie wychodzic mamom czy opiekunkom na dwor, oby do lata... Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 17:02 To i ja moze wreszcie cos napisze bez komplikacji. Tamten wątek sprawiał taka masę problemów, ze nie miałam zdrowia pisać. ALbo dłuuugo się otwierał, albo "kasował" mi wysłany post...więc odpuściłam, bo ostatnio czasu mało i tylko raz dziennie wchodze na forum. Weronika rośnie, pyskuje, nocnikuje itp. Mierzy gdzieś z 84 cm, waga 10,5 kg...tyle, że jak oceniam po długości jej nóg to rośnie nieduża (może nie taki kurdupelek jak ja, ale na wysoki wzrost szanse widzę niewielkie). Apetyt ma niezły, choć je mało to zjada praktycznie wszystko pod warunkiem, że może "siama". To słowo ostatnio słysze w kółko...siama myje, siama ubieja, siama am, siama cita...tylko z klocków budujemy razem. Mówi juz sporo, powtarza tez wszystko, ale zdania buduje na razie nie złożone. Rozumie za to wielokrotnie złożone polecenia. Czasem się chwilę namyśla, ale prośbę o wyrzucenie papierków do śmieci, wrzucenie rzeczy do prania do kosza na brudy i przyniesienie konkretnej książki z sypialni do czytania (takiej zielonej, która mama czyta) w jednym zdaniu, rozumie :o)))))) Długie wypowiedzi zdarzaja jej sie we wlasnym narzeczu, np. kiedy przeprowadza fikcyjna rozmowę przez moją komórkę. Na bajki w tv nie zwraca uwagi, chyba, że jest piosenka...właściwie na ten nośnik zwraca uwagę wyłącznie kiedy gra muzyka lub ktoś śpiewa. Od razu zaczyna wtórować i tańczyć....równiez na mszy tańczy, ku radosci wszystkich którzy widzą. Upiera sie też po kilka razy na dobę na siedzenie na nocniku, zazwyczaj z dobrym skutkiem choć czasem tzw. siedzenie połączone z lataniem po mieszkaniu z gołym "ogonem" się przeciąga do godziny. Na każdą sugestie założenia pampersa (w jej języku to "pancin") od razu siada na nocnik. Oczywiście jak siedzi to czyta gazety...z dzidiusiami (i komentuje dzidzia am, dzidzia pi, wózia, dzie na paciej itp.) albo książeczkę z Mysią. Możliwe, że do grudnia pożegnamy się z pieluchami w dzień. Poza tym przestalismy się zastanawiac nad kolejnym wózkiem, znaczy parasolką. Weronika odmawia jeżdżenia w wózku. Wszystkie spacery odbywa na własnych nogach, a wózek słuzy do przewozu gratów piaskownicowych, picia itp. posadzić jej w nim nie sposób, od razu wstaje. Już w sierpniu jak zabraliśmy wózek na wakacje, to nieuzywany zupełnie postał sobie ponad dwa tygodnie. Pozdrawiam Ula Ps. witam nowe mamy i lutowe dzieciaki :o)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 21:50 Witam Ula jak miło Cię słyszeć) Mam nadzieję,że dziewczyny mające kłopoty z otwieraniem watku przekonaja sie,że teraz jest ok i wróca do pisania Chciałam serdecznei przywitać nowe mamy i ich dzieci-piszcie o sobie jak najwiecej DZiewczyny co do spotkania to mam taką propozycję-ponieważ z naszymi dziećmi ciężko iść gdzieś w miasto a na Hula_kula i inne Kids playe kasy szkoda więc serdecznie zapraszam do mnie-mieszkanie świeżo po przeprowadzce więc nie ma dużo mebli i gadżetów łatwych do uszkodzenia Dzieciaki sie swobodnie pobawią a my będziemy mogły zając sie ploteczkami Skoro kilka z Was nie może w ten weekend proponuję np ostatni piątek października po południu-co Wy na to? Mieszkam na Stegnach wiec nie jest to koniec świata.Gdyby któras mama spoza W-wy była akurat w okolicy też byłoby super Czekam na odzew-myśłę,że to ostatnia szansa na spotkanie w liczniejszym gronie przed zimą 31 wraca moja mama z leczenia i wtedy już nie będe mogła przyjmować większej liczby gości niestety.Więc jak? MOżna na Was liczyć? Z niektórymi mamami i dziećmi nie widziąłyśmy się tak dawno,że pewnie się nie poznamy Czekam na entuzjastyczne odpowiedzi(ew może byc sobota) Pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.10.04, 10:33 Mi oczywiscie pasuje spotkanie w piątek 30 paź. Jak zawsze chetna i gotowa jestem Hi, hi Wiecie co, jak tatus tylko odbiera dziecko ze zlobka (bo ja zaprowadzam) to zdarzaja sie dziwne rzeczy Wczoraj mala poszla do zlobka w jednych spodenkach, wrocila w zapasowych... Pytam sie meza a gdze te drugie ?? A on na to: a to w jakis innych byla? bo z sali to wyszla w rajstopkach wiec zalozylem jej te spodnie co byly w szafce (czytaj: zapasowe)... Tym sposobem zginely nam jedne spodenki Musze sie dzis dopytac co sie z nimi stalo Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 23:09 Też bym chciała na spotkanie, ale z drugiej strony na takich spotkaniach mam doła z wiadomych powodów. Młody siedzi z tatusiem w domu - jest w całkiem dobrej formie jak na zapalenie ucha. Dobrze, że bylismy u tego audiologa - nikt się nie domyślał, że Bruno ma coś z uszami - ogłuchłby i nikt by nie wiedział. Był trochę marudny, ale zwalaliśmy to na refluks, trochę łapał się za uszka, ale nasza "wybitna" pediatra stwierdziła, że to, że dziecko łapie się za uszy wcale nie świadczy o chorobie. Ja właściwie żyję od weekendu do weekendu (kiedy wreszcie mogę się wyspać), zaczyna dopadać mnie dól jesienny - kiedy wstaję jest ciemno, kiedy wracam do domu ciemno. Ja chcę wiosny!!! Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 23:52 Fionna, spotkania są od ładowania akumulatorów, a nie od dołowania. Nie przyjmujemy żadnych wykrętów. I proszę szybko zdrowieć i już więcej nie chorować. Przynajmniej do przyszłego piatku A propos spania, to ja śpię zdecydowanie za długo. Po 8-9 godzinach nie mogę się zwlec z wyrka. Młoda natomiast cierpi na bezsenność. Chyba skończy się to wizytą u lekarza, bo w jej wieku to niepokojące. No dobrze, a propos spania, to sspadam, bo po dorodze do łóżka mam jeszcze troche roboty. Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.10.04, 13:14 Ależ dużo czytania, niesamowite, wystarczyło załozyc nowy wątek. "Witam nowe e-mamy, jakże miło... Jagoda ma 86 cm i waży ok 10,5 kg. Nr stopki 23 cm, z ząbali została jej jeszcze jedna piątka, a tak to już wszystkie są... Mówi duzo, nie lubi czekolady, o dziwo, ale za to przepada za landrynkami co rzecz jasna nie pochwalam, ale babcie zawsze jak nie widzę to jej dają... nie cierpię tego. Niestety w pracy mało mam czasu ostatnio i dlatego muszę na razie spadać... Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.10.04, 14:21 Witam. Wychodzi na to że nie tytlko ja jestem przeciwniczką lizaków i tego typu paskudzt. Znaczy sie normalna jestem) Spotkania jak zwykle zazdroszcze, ale z moich terenów to już nikt nie pisze. Kiedyś była Mysiam ale jakos nie wpada na nasz wątek. Wiecie co dziewczyny przyszło mi do głowy ze już ponad rok przebywam na forum. Chce wam podziekować. Nauczyłam sie wiele, potrafie już ocenić i nie przesadzać z tym piep... jedzeniem. Zachowuje dystans do isebie jak i Pietrka. Jego chymory co do jedzenia już mnie tak nie wyprowadzaja z równowagi. Chociaż nie - dalej mnie wyprowadzają)) Fajnie jest że jesteśmy. Chciałam sie dzisiaj pochwalić że Piotrek nie jest juz cycolem, bo od dwuch dni nie doił, ale niestety wczoraj w nocy o 4 nad ranem wymusił cyca jak złoto. Jak już sie dorwał tak nie mógł skończyć. A ja juz myśłałam ze koniec. Szkoda. Ciekawe ile to jeszcze potrwa. POzdrawiam Aguśka I Piotrek Odpowiedz Link Zgłoś
betsypetsy Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.09.05, 21:55 Witam wszystkie mamy lutowych dzieciaczków. Moja Zuzia to 22 luty 2003. Duża dziewczynka i b. mądra tylko czasem tak bardzo rozrabia że muszę na nią nakrzyczeć, mały łobuz.Pozdrawiam. Bety Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.10.04, 15:14 jeśli można to na 29 chcę się załapać na spotkanie Byłam z Olą wczoraj u psychologa dziecięcego powiedziała babeczka że z lalką wszystko OK - nie ma opuźnień rozwojowych tylko że bardzo wrażliwa - podobno dzieci z obniżonym napięciem są bardziej podatne na bodźce zewnętrzne. No nic to grunt że wszystkie jej zachowania mieszczą się w normie. Olka waży może z 9 kg mierzy ok 90 (takie ciuchy nosi) a stópka 18. Na dniach musze ją pomierzyć. Co do lizaków itp. jestem ogromnym przeciwnikiem jedynie co toleruje to czekolada w małych ilościach, choć jak na razie Ola po jednym czy dwuch gryzach wyrzuca, za to flaki czy mocno miętowe "tik tak-i" jak najbardziej - a więc ostro i paląco Ostatnio ciermi na brak ubrań i nic, zupełnie nic nie potrafie sobie kupić wszystko mi się nie podoba lub nic mi nie pasuje - klęska totalna, a do tego nie znosze zakupów!!!!! Czy któraś z Was kupowała w FAKTORY w Ursusie? A no i witam mame Marcelka Odpowiedz Link Zgłoś
mysiam Re: Luty 2003- Druga część:-))-Do Aguski 20.10.04, 21:57 Hej ,jestem ,jestem, czytam codziennie ,gorzej z pisaniem pozdr,Mysiam i Misiek Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-))-Do Aguski 20.10.04, 22:41 No ładnie ładnie Czytam i nie piszę hhmm? Prosze się poprawić Dziewczyny strasznie się cieszę,że wreszcie coś nam ruszyło! Edyta fajnie,że się odezwałaś mam nadzieję,że sie zobaczymy Fionna ja powtórzę za Agatą-chcemy sie spotkać,żeby pogadac o wszystkim co u nas słychać a nie dołować Zresztą akurat nasza dwójka( a u Agaty jeszcze starsza)daje nam tak popalić od kilku dni,że mądrzej byłoby schowac je pod schody a nie pokazywac publicznie U mnie ból głowy jest juz elementem stałym a spać tak mi się chce,że zasypiam na stojąco,normalnie nie wiem co to ma byc-może zęby? Ale niedługo się wykończę a Werkę oskuruję Dziś w ciągu dnia była jęcząca,stękająca,nic nie jadła tylko histeryzowała a wieczorem wbiła trzy(!) talerze krupniku w odstępach półgodzinnych i w najlepszym humorze poszła spać-ciekawa tylko jestem na jak długo bo ostatnio regularne przychodzi o 3 w nocy do naszego łóżka O ludzie! Czasem trudy macierzyństwa mnie przerastają) Pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 21.10.04, 00:11 Tak, zdecydowanie nasze dzieci ostatnio zasługują na dźwiękoszczelną izolatkę. Możemy się pocieszać, że to zęby, ale ja stawiałabym raczej na paskudny charakter. Choć dziś sama bredzilam cos o pogodzie i malych meteopoatach. Jedyne co jest pociesszajace to fakt, że miewają też lepsze dnni... Rzadko, bo rzadko, ale jednak Mlody dziś nie mógł sobie znaleźć miejsca, wyciągał zabwaki, ja usiłowałam zainteresować go kolejnymi zabawami, powstał wieć wielki bałagan, którego nie miałam czasu posprzątać, bo Wookie nie odstepował mnie na krok. Na koniec Natala przyniosła mu kosz kasztanów, żeby się pobawił. No i się pobawił. Wysypał wszystkie. A potem jeżdził po nich samochodem... Gdy usiłowałam sprzątać, z opóźnieniem około 20- sekundowym wyciągał wszystko, co mi udało sie schować. A to i tak zaledwie czubek góry lodowej... A propos lizaków, pierwszego lizaka mojej córce dała moja teściowa, lekarz stomatolog. No comments. Wookiemu tez przyniosła ostatnio na imieniny, ale tym razem szybko skonfiskowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003 21.10.04, 09:58 Upiornosc i histeria oto cala Nadia od kilku dni. Podobnie jak Werka, od rana nie chce nic jesc, placze z byle powodu, wlasciwie drze sie wnieboglosy, wieczorkiem jej troche mija z apetytem zjada kolacje, w nocy budzi sie co chwile z placzem i w efekcie laduje u nas w lozku. W czworke strasznie ciasno sie zrobilo ))))))))) Na spotkanko juz sobie zarezerwowalam 29 w piatek, Zuzia wystawiasz swoje nowe mieszkanko na nasza probe????? Podziwiam. Ja sie stawie z dwojka, ale tylko jedno ma zadatki na szkodnika. Z milych i zaskakujacych rzeczy, wczoraj wyplacilam 200 z bankomatu i wlozylam tymczasowo do portfela z kartami. Jak ladowalam mlodego wozka, z plecaka wypadly mi kaska z kartami, jakis zul, ktory odprowadza wozki za 2 zl kolo supermarketu pobiegl za mna i oddal mi wszystko, bylam w takim szoku, ze do tej pory nie moge uwierzyc w taka dobrodusznosc zula. Dalam mu znalezne i powiedzialam, ze przywrocil mi wiare w czlowieka, on sie usmiechnal i poszedl. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 21.10.04, 11:10 Wiecie co dziewczyny, ja tym razem z innej bajki. Przeważnie jesteście moją terapią odtruwającą na wszystkie smutki i nerwowości macierzyństwa. Ale jestem jakoś ostatnio w sielankowym nastroju i trochę Wam tutaj się wyładujępozytywnie. BO jakoś, odpukać w niemalowane, wszystkomi się ostatnio układa. Dostałam pracę w szkole językowej w której pracuje tylko raniutko ( od 7 do 8.30) więc wracam zanim MArysia się na s\dobre rozkeci i już razem jemy śniadanko. Praca mi byłą strasznie potrzebna dla równowago psychicznej, ale nie wyobrażałam sobie pójść gdzieś na etat od 8 do 16 i to jest dla mnei wyjście wymarzone bo płacą nieźle i coś do domowego budżetu mogę dołożyć. A poza tym spotykam się z ludźmi itd. Z moim mężem ostatnio przeżywamy jakiś renesans, zero sprzeczek o pierdoły, które często nam się zdarzały. MOże dlatego, że Wojtek też się spełnia zawodowo i raca do domu jak na skrzydłach. Mojaj mama miała podejrzenie raka jelita grubego i potwornie się o nią martwiłam. Wczorja miała kolanoskopię i okazało się wszystko wspaniale!!!! Więc głaz mi z serca spać. No i na koniec Marysia , a właściwie powinnam napisać na początek. Jak czytam o Wookiem i Werce to mam wrażenie, że Marysi już ten okres minął ( albo dopiero przed nami). Jest po prostu słodka, móic coraz więcej i tak śmiesznie, uwielbiam jej słuchać. Coraz bardziej skupiona na różych zabawach, coraz więcej rzeczy można jej pokazać. OStatno czytałam taki tekst w wysokich obcasach - "Nawrócona na macierzyństwo" .I to o mnie. Tak jak były okresy, że miałam dość, chciałam się wyrwać, denerwowało mnie to moje dziecko czasami tak, że się wstydziłam swoich uczuć sama przed sobą, to teraz spędzam z nią całe dnie i mi mało. I uwielbiam ptrzć na małą i Wojtka, jak się razem cudownie dogadują. Mój mąż nie jest raczej wylewnym typem, a w roli ojca odkrywam w nim niezmierzone pokłady cierpliwości i czułości. Wsystko jest super i to na pewno okres przejściowy. Pewnie za tydzien Wam napiszę o jakims kiepskim nastroju. Ale nie dziś. Pozdrawima cieplutko Basia Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 21.10.04, 12:47 Hehe, Basia, takich rzeczy lepiej nie mówić, bo Los złośliwy jest... Ja też mam juz potzrebę wyrwania się z domu. Bycie kurą domową zaczyna mnie trochę męczyć, zwłaszcza że mój ślubny jest w domu gościem. Mimo ozywionego zycie towarzyskiego i mimo tego, że umiem cieszyć się chwilą sopkoju i własnym towarzystwem, to jednak brakuje mi nawet nie kontaktu z ludźmi, bo ten mam, ale konieczności wyjścia z domu, zadbania o siebie i pogimnastykowania umysłu. Tęssknię za biblioteką, uczelnią, mam potzrebe zagrzebania się w ksiązkach i dogłębnego zbadania kolejnego niezwykle istotnego dla ludzkości zagadnienia w rodzaju: czy Geralt jest bohaterem romantyczym? Jednak praca w domu to nie to samo, ja w domu kapcanieję, jak mówi moja przyjaciółka, i nie mogę sie zebrać do roboty. Choć też nie wyobrażam sobie pracy na cały etat i nieobecności w domu przez więksszą częśc dnia. Łukison znowu ma niezbyt dobry nastrój, nie potrafi się zająć sobą, a nawet nie ma ochoty na zabawę ze mną, wścieka się, jak mu coś nie wychodzi i w ogóle jest na nie. A też już go ostatnio chwaliłam, że tak ładnie potrafi się sobą zająć, bawić się samochodami, pociągiem, budować z klocków... Cóż może te piekne dni jeszcze kiedyś powrócą? na razie jest małym furiatem, który w chwilach złości rzuca wszystkim co ma pod reką i malowniczo rzuca się, a raczej ostrożnie kładzie na podłoge by dać wyraz swej zraninej ambicji. Ech, faceci... POzdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
anjo_29 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 12:55 Cze, Po raz pierwszy w (na?) tym wątku. Wstyd przyznać. Od pół roku czytam wątki na forum (tzn. jak poszłam do pracy, bo jest stałe łącze ), a od miesiąca bardziej aktywnie, tzn. sama piszę. Wstyd, taka duża dziewczyna. Ale odrabiam zaległości. Cieszę się ogromnie, że jest walentynkowy Marcel. Moj Maciuś też jest z 14 lutego 2003. Długo szukałam walentynkowych dzieci i JEST!!!!!!!!!!! Przyjmiecie nas drogie Seniorki forum ? Pozdrawiam, szczególnie mocno Marcela i jego mamusię. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 13:25 Witam serdecznie Wystarczy w sympatyczny sposób zachęcić mamy do pisania i proszę-natychmiastowe efekty) Witam następną walentynkową mamę Basiu bardzo fajnie sie czyta o tym,że komus jest dobrze-trzymaj tak dalej! Dla mnie to dowód na to,że może też mi się niedługo odkręci Ja coraz bliżej decyzji o powrocie do pracy ale znów tam coś kręcą i nie wiem ani od kiedy ani na jakie stanowisko wrrr.A żłobek muszę załatwiać i nie wiem od kiedy w takiej sytuacji. Myślałam o tym czy pracować 8-15 czy 7-19 i stwierdzam,że na zmiany jest lepiej-tak naprawdę nie będzie mnie co czwarty dzień a jak Młoda zachoruje to się zamienię i już sie robi kilka dni w domu(dla niewtajemniczonych-na zmiany pracuję dzień,noc i dwa dni wolne)Zobaczymy czy to wypali i jak bedzie z chorobami.Myślę,że dobrze mi zrobi wyjście z domu i to głównie z powodu o którym pisze Agata-będę musiała o siebie zadbać Zdecydowanie podtrzymuję zaproszenie na 29-myślę,ze mieszkanie wytrzyma-w końcu ściany można myć. Młoda została przez tatusia obdarzona nowym bardzo pasującym do niej zachowania przezwiskiem CzupakabraI chyba sie obraziła bo dziś noc przespałą całą i bez afer-chyba żeby udowodnić nam ,że nei mamy racji-no cóż zobaczymy jak długo wytrwa... Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 17:19 He, he, moja Dominika od bardzo dawna jest nazywana przez tatusia Czupakabrą Na spotkanie 29 juz sie szykuje) I bardzo bym chciala spotkac Edyte i Fionne - nie widzialam was juz straaaaaasznie duzo czasu! Nie mowiac o spotkaniu reszty mam lutowych - tych spoza Wawy - musimy kiedys zrobic spotkanie ogolnopolskie No i oczywiscie witam nowa mame i jej walentynkowa pocieche Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 19:28 No nie... litości! Jak Dominika jest Czupakabrą to Werka jest Czupakabrą monstre do kwadratu) Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 21:27 zuzia_i_werka napisała: > No nie... litości! Jak Dominika jest Czupakabrą to Werka jest Czupakabrą > monstre do kwadratu) Jak Dominika jest Czupakabrą, to Werka jest poza konkurencją. Nie ta kategoria Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 21:43 fringilla napisała: >> Jak Dominika jest Czupakabrą, to Werka jest poza konkurencją. Nie ta > kategoria > > > Hmmm czy mi sie wydaje, czy kolezanka jest zlosliwa?? ) A tak w ogole to moje grzeczniutkie dziecko spi juz od ponad godziny Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 21:48 No właśnie...tez mi sie tak wydaje) Moja też śpi od ok 25min Ciekawe tylko jak długo?? Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 22:18 zuzia_i_werka napisała: > No właśnie...tez mi sie tak wydaje) Przecież Złośliwoć to moje drugie imię. Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 22:26 A mój młody ostatnio się przestawił - jak zaczął chodzić do żłobka to szedł spać o 20.30. Teraz od poniedziałku jest z tatusiem na urlopie i śpią do południa, potem młody szaleje do północy. Nie muszę chyba wspominać, jak wygląda mieszkanie. Dzisiaj o dziwo Bruner zasnął o 20, ale właśnie się obudził - nie wiem czy na stałe, na wszelki przypadek robię kaszkę. Ja ostatnio ostro zabalowałam (mieliśmy imprezkę w "szkole"), ale już dochodzę do siebie. A w weekend kolejna.... Biedna moja wątroba. Jak spotkanie jest 29, to my się zgłaszamy (jakbym się później chciała wykręcić, to mnie zmobilizujcie), no chyba żebysmy odstawili samochód do mechanika. A co powiedział tatuś po jednym dmiu przebywania z Brunoskiem - zabierz ode mnie tego potwora... Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 22:35 Fionna - bedziemy trzymac za slowo a propos spotkania) A o zabieraniu potwora to ja tez kjuz slyszalam od mojego meza... on kolo siebie nie mial jeszcze potwora tak szkalowac moje grzeczniutkie dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 22:47 fionna napisała: > Jak spotkanie jest 29, to my się zgłaszamy (jakbym się później chciała > wykręcić, to mnie zmobilizujcie), no chyba żebysmy odstawili samochód do > mechanika. I znowu wykręty, a od czego sa autobusy? Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 00:09 W autobusie to ostatnio mdleje (ale to było spowodowane moim poimprezowym samopoczuciem). Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.10.04, 21:47 fionna napisała: > > Jak spotkanie jest 29, to my się zgłaszamy (jakbym się później chciała > wykręcić, to mnie zmobilizujcie Tak tylko gwoli przypomnienia ))) Odpowiedz Link Zgłoś
dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 11:02 Witam Mame Walentynkowego chlopaka. Tak miedzy nami, moj synus jak widzi jakas laske, to zaraz oczami przewraca i wogole taki sie robi zalotny. Wszyscy sie smieja, ze to wina dnia narodzin. A wczoraj w przychodni to nawet podszedl do laski i powiedzial "apa"!Taki odwazny. Calusy dla Macka, no i do ....napisania. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 11:08 A jeszcze jedno pytanko do Mam Lutowycgh. Jak tam z uzebieniem Waszych pociech i z podawaniem im wit. D3. Moj bohater ma tylko 10 zebow, przy czym nie ma jeszcze dolnych dwojek. Lekarka troche sie tym martwi, a ja tym bardziej. A witamine to znowu podaje 1 kropelke, bo pije duzo mleka sojowego i przyjmuje rtewlacyjne witaminy od homeopatki. Tak a propos, to Marceli duzo zawsze chorowal, a od kiedy przyjmuje te witaminy(Lifepack) nie mial ani jednej infekcji). Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 11:20 Witam Dominika ma 16 zebow - od jedynek do czworek. A witamine d3 dostaje po 1 kropli (jak nie zapomne) - mam jej jeszcze przez zime dawac. Mala ma jeszcze niezarosniete ciemiaczko i w zwiazku z tym ta wit. d3 ma dostawac. Odpowiedz Link Zgłoś
kamila1234 Re: Luty 2003- Druga część:-))-a jak z mowa ??? 23.10.04, 12:03 witam moj macius ma 1.5 roku i 2 mc czyli 20 mc ale jakos nie bardzo sie klei do mowienia -mowi tylko mama baba dada nie ma ..troszke mnie to martwi bo z tego co tu czytalam 20 miesieczniaki całkiem dobrze juz mówia ***a czy wasze dzieci wchodza albo schodza juz same po schodkach? *** i jeszcze jedno ile wasze 20 miesieczne pociechy spia w dzien?(moj okolo 1,5 godzinki raz dziennie) POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-))-a jak z mowa ??? 23.10.04, 12:17 Co do spania to Marceli spi okolo 2 godzinek. Wieczorem zasypia okolo 20 i spi do okolo 7 lub 8. Ma jedno przebudzenie na kaszke okolo 23. Z mowieniem jest lepiej. Duzo powtarza, ale wielu sylab nie potrafi poprawnie wypowiedziec. U niego to dzieje sie z dnia na dzien, ze zaczyna nazywac wszystkie rzeczy dookola. Zaczyna tez niesmialo laczyc przeczenia."Ni ma tata". Ale luz, bo z tym mowieniem to jest bardzo indywidualnie. Nasza znajoma z 27 lutego mowi juz pieknymi zdaniami. Nie ma sie co przejmowac, zanim pojda do szkoly beda juz nas zagadywac... Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 15:56 Weronika dziś przyswoiła nowe słowo - bankomat. Po tym jak jej powiedziałam, że idziemy na spacer, potem do bankomatu, a potem do sklepu na zakupy, przez calutki spacer powtarzała "dziemy bank-komatu". W międzyczasie co prawda chciała pojechać "abusiam" czyli wsiąść do autobusu, ale udało mi się ją od tego odwieść. A jak już wracałyśmy do domu z zakupami, podżerała świeżutką bułę, zakupioną w sklepie, co chwilę robiła "kulki", rzucała je lub pieczołowicie przyklejała do chodnika i wołała gołębie (ghrrr, ghrrr) żeby przyleciały i zjadły....niestety pogardziły. A potem zahaczyła o to co zawsze, czyli całkiem beze mnie powędrowała do apteki na jakieś 15 minut, a ja stałam na chodniku, jak ten kołek, i czekałam. Chyba zdążyła sie z paniami zaprzyjaźnić :o)))) Zawsze kiedy obok przechodzimy leci tam od razu....A jak nie mam po co to tam nie zaglądam, na szczęście żadnych szkód tam nie jest w stanie zrobić, bo wszystko wysoko albo w gablotkach, choć czasem ulotki mi podrzuca ;o))))))))))) Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.10.04, 17:04 Któraś z mam się pytała o uzębienie - Marysia ma 16 i swędzące dziąsła więc zaraz pewnie pojawią się piątki. Co do schodów to wchodzi sama na 4 piętro jak ja niosę zakupy, schodzić tez potrafi sama ale puszczam ją tylko na niskich schodkach. Na klatce idziemy za rączkę. Ogólneischody są dużą rozrywką, a szczególnie podjazdy dla wózków - mała uwielbia na niewłazić. Nasze spacery ostatnio kończą się w obrębie naszej ulicy bo Marsia musi wejść na każdy schodek, każdy murek, poklepać każdy samochód i dotknąć drzwi każdego garażu. Po drodzejest sto gołębi do obejrzenia, drabinki do wspinania, dzieci, warzywniak, trawa, i setki innych atrakcji. Ostatnio do mięsnego który jest od naszej klatki z pięć minut szybkim krokiem szłyśmy godzinę, wracałyśmy półtorej )). Jak mało potrzeba do szczęścia takiemu maluchowi. A w ten weekend mała spała u dziadków ( dziadzio parawie płakał jak ją dzisiaj zabieraliśmy) a mój mąż mnie zabrał na romantyczny weekend do stadniny koni.( jego znajomy prowadzi tam hotel i nas zaprosił na jedną nockę. Pierwszy raż w życiu spałam wtakim hotelu)). Na konia nie odważyłąm się wsiąść, za to jeździłam bryczką. Ale było fajnie. I cJednak chociaż zostawiliśmy małą tylko na dobę, gnałąm dzisiaj do neij bo już się strasznie stęskniłam. KOńczę bo mnei woła). Buziaki BAsia Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.10.04, 21:15 Witamy poweekendowo Nie wiem czy u wszystkich ale w W-wie było dziś cudownie W ogóle cały weekend udany,cieplutko,fajnie i rodzinnie. Nawet Werka była dziś bardziej Werka niż Czupakabrą Karmiła kaczki,ganiała wiewiórki i pawie i zajadała sie lodami-super Ciekawe jak długo będzie jeszcze tak ciepło? Co do pytań,które tu padły to Młoda zębów ma 16,jeśłi zaś chodzi o sprawność fizyczną to jest niezłaJeszcze przed miesiącem mieszkaliśmy na trzecim piętrze i wchodziła bez problemu,schodzi tez sama trzymając się barierki,włazi na wszytskie drabinki,zjeżdżalnie itp. Za to wciąż nie gada i nie interesuje sie żadnymi stacjonarnymi zabawami-niestety Dziewczyny,które nie mają mojego adresu odzywajcie sie proszę na priv zuzzwi@wp.pl żebym mogła podać-nie przyjmuję żadnych usprawiedliwień z wyjątkiem chorób zakaźnych Pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.10.04, 09:16 Hej Jagoda ma 20 zębów, czyli już wszystkie na razie, ostatnia piątka wyszła jej jakieś dwa tygodnie temu. Podaję jej codziennie kropelkę wit. D3, a tak poza tym wit. C. Weekend był piękny, a u nas jeszcze piękniejszy, ponieważ mieliśmy parapetówkę, ależ imprezka, Jagodę odstawiłam do mamy, a my tzn, głównie nasze rodzeństwo i kuzynostwo - 14 osób, bawiliśmy się do rana. Niedziela minęła mi powoli, z ostrym bólem głowy i żołądka, ogólnie prześladował mnie kac morderca, po nieszczęsnych drinkach czyli mieszance wina Vermouth, wódki i soku pomarańczowego. Tak dawno nie byłam na imprezie, że po prostu uległam pokusie, a potem efekt był. Jagoda mówi dużo, całymi zdaniami, ach, brak słów. Ale jeżeli któryś z lutowiczów mowi mało to moim zdaniem nie ma co panikować i wiadomo, że każde dziecko wszystko w swoim czasie sobie przyswaja. Odpowiedz Link Zgłoś
anjo_29 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.10.04, 08:58 Cześć, Jak miło rozpocząć dzień w pracy od czytania postów. Odkrywam uroki bycia na Forum. Ale do rzeczy: Macio ma szesnaście zębów (przynajmniej do wczoraj) sam wchodzi i schodzi po schodach (mieszkamy na 3 piętrze); tę umiejętność przyjęłam z wielkim zadowoleniem, w innym razie zapisałabym się do klubu Strongmenów, bo mój Pudzian waży 15 kg (dane z piątku) a mierzy 91 cm. Po wakacjach prawie cała garderoba - do wymiany. Spodnie sięgają do kostek a wszystkie bluzeczki mają rękawki 3/4. Aaa, i rozmiar buta - 24. No to chyba wszystkie rozmiary mojego modela. A co najbardziej lubi? SAMOCHODY - w każdej postaci, w gazecie, na ulicy, w telewizji (Bob Budowniczy), w domu ma całą stajnię samochodów, która powoli zamienia się w mały szrot. Podobnie jak Eskimosi ze śniegiem, Macio ma około 400 określeń na pojęcie samochodu. Poza tym niewiele mówi w jęz. polskim, ale nie ma problemow z komunikacją i o dziwo słucha mnie i chętnie pomaga. Uwielbia porządkować rzeczy do prania, wieszać pranie na sznurku i składać spanie. Anioł, nie kobieta. sok KUBUŚ - na widok soku sztywnieje i pragnie go tu i teraz. Ograniczamy ilości (max 0,5l dziennie) i butelkę chowamy głęboko. Uczucia na twarzy podczas picia soku podobne do tych, jakie były podczas karmienia piersią. Po odstawieniu od piersi tak bardzo polubił ten sok, więc może to rodzaj zastępnika. Całkiem wielka epistoła wyszła. Pozdrawiam gorąco, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.10.04, 11:24 witam po przecudownym weekendzie. My bylismy w Gorach Swietokrzyskich u rodzicow i tesciow, bylo sympatycznie, dawno nie bylismy stad taka przyjemnosc. Dzieci caly czas na dworze, inny klimat, swieze powietzre. Nadia rozpieszczana przez dziadkow, w ferworze pogoni za pieskami i kotkami czula sie rewelacyjnie. Jadla za trojke, wszystko smakowalo i to bez marudzenia! Powoli przestawiam swoje nastawienie do tesciow, moja tesciowa tak sie stara, ze moja mama wyglada przy niej jakby ja wnuki nie interesowaly. Nadia ma u tesciow swoje lozeczko, nocniczek, zabawki wszystko zorganizowala tesciowa, dodatkowo ugotowane bylo dokladnie to co Nadia lubi najbardziej. Wymieklam jak to wszystko zobaczylam, widze, ze wnuki sa calym ich swiatem. I dobrze. U moich rodzicow nie ma tak, ja mam jeszcze dwoch mlodszych braci i rodzice maja co robic, a poza tym sa na innym etapie. tesciowie sa sami od 15 lat a moi wciaz maja dzieci na wychowaniu. niemniej jednak jestem bardzo zadowolona z postawy tesciowej, Nadia babcie uwielbia, wiec wszyscy sa zadowoleni. Zebow nie wiem ile mamy, wiem, ze nie mamy 5 a trojki aktualnie si wyzynaja. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.10.04, 23:08 Witam ciepło. Pogoda nas rozpieszcza, nastroje sie chyba troche poprawiły. Mój syn w każdym razie po solidnym przewietrzeniu jest bardziej znosny. Natomiast odzwyczaja się od spania. Tak w ogóle. Natala też. Jego własnie uśpiłam, od niej z dziupli dochodzą jeszcze jakieś dźwięki. Co za dzieci. We mnie sie nie wrodziły Wookie też właściwie cały weekend spędził z dziadkami. Moja mama dopiero przy nim realizuje sie jako babcia. Natala była wnuczką mojej teściowej, Młody natomiast uwielbia moich rodziców. Oboje jeszcze pracują, więc właściwie tylko w weekendy mogą na serio zająć się wnukami. Aczkolwiek de facto zajmują się jednym, bo Natala skwapliwie wykorzystuje każdą okazję, gdy może pobyć ze mna sam na sam. Choć nie moge na nia złego słowa powiedzię, bo jest fantastyczną starszą siostrą, o niebo lepszą, niż ja byłam dla swojego nieszczęsnego brata. Dobrze, że nie pamieta jak go traktowałam, bo dałby mi teraz popalić No, nic, trzeba się oderwać od kompa, co ostatnio przychodzi mi bardzo trudno. To sie chyba nazywa uzależnienie i mozna to leczyć? A tak serio, to dostałam niedawno dyskografię Beatlesów na CD-romie i rzeczywiście mogłabym nie odchodzić od komputera, nawet mimo starsznego smrodu, jaki tu panuje, ponieważ to pokój mojego męża i tu pali. A całą dyskografię Beatlesów mamy na analogach, ale niestety od dłuższego czasu nie posiadamy gramofonu Zresztą Konrad i tak n nie pozwalał tych płyt puszczać, są zbyt cenne. My oboje zresztą mamy świra na punkcie Beatlesów, ale to temat na dłuższy post Wookie ostatnio zasypai przy Beatlesach, jak już nie mam siły z nim walczyć w pokoju, to przychodzę do kompa i puszczam The Fool on the Hill, Hey Jude itp. Zazwyczaj dwie piosenki wystarczają. Ale pozta wysmażyłam, kto to przeczyta? W każdym razie pozdrowienia dla cierpliwych. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 09:21 Fringillo, wiedz, że Twoje posty są znakomite i z przyjemnością je czytam, tym bardziej, że ostatnio w pracy zrobiła się taka klapa, że nikt nie zagląda. Więc buszuję w necie i bardzo fajnie kiedy piszecie długie posty. My już sobie mieszkamy na swoim i jest ok, mąż znalazł pracę, po 9-miesięcznym kryzysie. Po prostu jest dobrze. Jagoda bardzo się mądruje. W niedzielę byliśmy na obiedzie u teściowej, ona pyta Tomka, czy Jagoda jeszcze będzie jadła, na co Tomek odparł, nie mamo nie będzie. Teściowa nie bardzo zachwycona tą odpowiedzią pyta Jagódkę: - Jagódko będziesz jeszcze coś jadła? - na co moja córa odparła poważnie: - Tatuś powiedział... Fantastycznie i dobitnie to zabrzmiało. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 12:28 Wiecie co, moja córka ma już ponad 8 lat a mi nadal nie udało sie nauczyć niektórych babć zadawania MI pytań w rodzaju: czy Natalka...? co Natalka...? Mimo że od prawie 7 lat odpowiadam: proszę spytać Natalkę, niektórzy wciąż nie przyjmują do wiadomości, że Natalka jest już dużą i mądrą dzoewczynką i sama wie na co ma ochotę, czy jest głodna i czy nie jest jej za zimno. Ten ostatni punkt jest szczególnie zapalny, bo Natala jest gorącokrwista (tak jak moja mama) i gdy większość ludzi chodzi w polarach, ona biega w krótkim rękawku. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 12:43 Z moją teściową to jest tak, że nie mogłam jej oduczyć pytania o wszystko Jagody, pomimo tego, że ona była jeszcze bardzo mała. No i wychodziło tak, że już w drzwiach moja teściowa mówiła: co dzisiaj jadłaś? gdzie byłaś na spacerku, nie było ci za zimno? Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie oczekiwała odpowiedzi ode mnie. A ja się w końcu tak wkurzyłam, że jej nie odpowiadałam. W końcu nauczyła się i zaczeła pytać nas, a tutaj już czas tak pędzi, że warto byłoby pomyśleć, iż Jagoda sama już może odpowiedzieć. Oj zakręciłam trochę... Nieważne. Przypomniała mi się Jagoda, jak wróciła od babci i przeżywała słodycze, które tam jadła. Nie wiedzieć czemu, bo chodziło o czekoladowe batony, a czekolady raczej nie lubi. Nie ważne, domyśliłam się, że jedli je również kuzyni Jagody, i dlatego ona razem z nimi. Gdy zaszliśmy do domu, od godziny 18.30 do 19.10 - Jagoda non stop przeżywała: Były batoniki u baby, takie duzie batoniki, taaakie duzie, były, ciekoladowe batoniki... Niezłą ma gadanę moja mała... aż uszy czasami bolą... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 13:06 Ja też nie znoszę jak ktoś mówi coś do mnie, ale nie bezpośrednio do mnie. To zwyczaj babci Konrada. Mówi "niektórzy", albo bezosobowo, albo opowiada o jakichś tamn swoich znajomych, ale nie masz wątpliwości, że pije do ciebie. Brrr, nienawidzę, szlag mnie trafia. A co do Natalii, to ten sam mechanizm: uża dziwczyna, a mówią o niej, jakby jej nie było. Ja w ogóle uważam, że jak najwcześniej można to trzeba usiłowac porozumieć sie z dzieckiem, to oszczędza wielu nieporozumień. Na razie jednak moje próby porozumiewania sie z Wookiem zwykle kończą się niepowodzeniem: on mi coś zawzięcie tłumaczy, a ja zgaduję o co mu może chodzić. Albo na wszystkie moje pytania kręci przecząco głową. Albo twierdząco. Co skwapliwie wykorzystuje Natala, zadając mu rozmaite asurdalne pytania i, krótko mówiąc, robi z niego głupka. Ma przy tym niezłą zabawę. )))) Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 14:36 To jest coś jak z kuzynem Jagody - Kubą, który wcześniej ciągle zwalał winę na Jagodę i młodszego brata Miłosza, albo po prostu się z nich naśmiewał. Niewątpliwie sytuacja zaczyna się odwracać na jego niekorzyść, bo teraz moja córcia zaczyna atakować starszego kuzyna, odpowiada mu pięknym za nadobne i potrafią się całymi dniami wyzywać od gamoni i innych takich. Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 22:41 Witam Lena coraz więcej powtarza, ale trochę niedbale, ale najważniejsze, że jakoś do przodu się posuwa. Jest coraz bardziej wymagająca, ja z nią rozumiem się prawie bez słów, ale jak siedzi z Tatą, to co chwila przychodzi do mnie z płaczem, że coś tam tata... A tata rozkłada ręce bo nie wie o co jej chodzi, chociaż się stara, nie powiem My byliśmy w sobotę w Wenecji i trochę nas zawiodła. Owszem budynki i rozmieszczenie niczego sobie, jest gdzie spacerować i na czym oko zawiesić, ale kiedy Lena akurat wtedy miała zły humor i co chwila było yyyyyyyyyyyyyyyy, to nie było nawet mowy, żeby czemuś dobrze się przyjrzeć. Co chwila jakieś mosty i przejścia po schodach bez podjazdu dla wózków..... byłam cała mokra od tachania tego naszego wehikułu i zła. Ludzi pełno, wręcz ciasno (chyba wolę małe klasyczne mieściny). Wypiliśmy małą, najtańszą kawę za ....... jedyne 3euro i jazda do domu. Jeżeli chodzi o witaminę D3 to ja podaję 1/2 tabletki Vigantoletki dziennie. Lena też schodzi i wchodzi po niskich stopniach sama, przy wysokich trzyma się barierki. To chyba tyle. Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 23:07 Właśnie oglądałam "Siedem lat w Tybecie". Ale tradycyjnie wyłączyłam w momencie, gdy Cińczycy wkraczają do Tybetu. Nie mogę patrzeć, jak ci biedni Tybetańczycy usiłują się bronić, podjąć nierówną walkę przełamując swój wstręt do przemocy. Smutne to strzasznie. Ale Brad Pitt jest w tym filmie boski, beż dwóch zdań. Chyba tak bardzo mi się podoba, bo na poczatku gra czarny charakter. Zawsze bardziej podobali mi się źli faceci... Nie będę mówić jak na tym wyszłam Mój młody dziś podczas kąpieli wykorzystał moment mojej nieuwagi, gdy gadałam przez telefon (to moja pora na załatwianie zaległych telefonów, łazienka to moje wieczorne biuro ) i wlał do wanny prawie połowę płynu da kapieli. No i miał baaaardzo duuuuużo piany. Natala czym prędzej do niego weszła i wykonali malowidło pianą na ścianie. A przy okazji i na podłodze. Ech... Ide obejrzeć końcówkę filmu, jak Hainrich wraca do Austrii. Na razie. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.10.04, 08:12 Uwielbiam również Brada Pitta i to w takich filmach najbardziej, albo Wywiad z wampirem, Podziemny krąg itd. Jest super. Jagoda dziś nie chciała już spac, gdy się szykowałam do pracy, łaziła za mną krok w krok, gdy piłam herbatę - wołała herbatke, gdy jadłam śniadanie, wpakowała mi się na kolana i jadła ze mną, gdy się ubierałam ona oczywiście też. Jakże się ruszyć bez niej, nie odstępuje mnie na krok, a gdy wychodziłam z domku po prostu stała przy drzwiach, fakt, nie płakała, gdy je zamykałam, ale... Czy Wy też tak macie, że cały dzień, dzieciaki są uczepione Waszej spódnicy jak rzep psiego ogona? Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.10.04, 17:19 Cały dzień.......... Właśnie dzisiaj już mam dosyć. Zadzwoniłam do męża, żeby wcześniej wrócił z pracy, bo........ Przyszedł i poszli na dwór. A ja powoli ładuję akumulatory Lena jest okropnie marudna od soboty, a ja po prostu wysiadam.... I chce mi się do domu buuuuuuu Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.10.04, 11:08 A tu znowu cisza zapadła. Nie ma co czytać przy porannej herbacie Porannej, khm, khm. No, powiedzmy że juz trochę ostygła U nas wszyscy w domu, bo Natala podziębiona, więc do szkoły nie chodzi. Snujemy się w pizamach i szlafrokach, ogłądamy od rana filmy w łóżku i tylko nie ma nam kto podać śniadania do łóżka. Albo chociaż herbaty. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.10.04, 20:17 Hm hm chciałam nieśmiało zauważyć,że niektóre dziewczyny to chyba nie chcą sie spotkać( Szkoda... A tak poważnie to Edyta,Fionna odezwijecie sie) Pozdro! Niestety nie mogę więcej pisać,może późnej bo Werka jest Czupakabra do entej potęgi Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.10.04, 21:51 Źle wyszło, ten post miał być wyżej, tam nikt go nie zauważy. Więc jeszcze raz: fionna napisała: > > Jak spotkanie jest 29, to my się zgłaszamy (jakbym się później chciała > wykręcić, to mnie zmobilizujcie Tak tylko gwoli przypomnienia ))) Dziewczyny, mobilizuję Was! Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.10.04, 08:20 Ja z chęcią bym się z Wami spotkała, niestety za daleko. Dziś będe miała stresujący dzień. Zaczęłam od kawałeczka chlebka i na tym ma się skończyć moje dzisiejsze biesiadowanie. Jestem umówiona na USG, prawdop. mam kamienie, w poprzednim tygodniu zwijałam się z bólu. Tak wiec nie mogę nic jeść, potem jedziemy do nefrologa dziecięcego, Jagoda po 10-ciu zastrzykach i antybiotyku doustnym dorobiła się prawdopodobnie grzybicy narządów płciowych. Brak słów... Odpowiedz Link Zgłoś
aga173 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.11.04, 10:57 Ojej widzę że teraz choroby atakują U nas na szczęście wszystko OK Chłopaki zdrowe już drugi miesiąc(odpukać) i mam nadzieję że tak bedzie.Kacper rozrabia ale mało mówi:mama,tata,dada i oczywiście "po chińsku" ale jeszcze ma czas.Za to starszy nadrabia za niegoOdkąd wypisałam Kamila z przedszkola z chorobami mamy spokój i całe szczęścieJak te dzieci szybko rosną jeszcze troche i nasze pociechy bedą miały 2 latka.Wreszcie możemy usiąść a nasze dzieci powoli sie dogadują chociaż nie obejdzie się bez bójki o jedną zabawkę!!!!czasami idzie zwariować,ale sie pocieszamy że jeszcze jakiś rok i juz będzie super. Pozdrawiam Agnieszka i Kacperek Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.10.04, 21:39 No i po spotkaniu te ktore obiecywaly ze przyjda a nie przyszly niech zaluja Co prawda moje upiorne dzis dziecko dalo mi niezle do wiwatu, ale i tak bylo warto Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.10.04, 09:42 Rzeczywiscie spotkania ostatnio odbywaja sie w tym samym gronie, a szkoda. Bo dzieci rosna, swietnie sie bawia, my grzeszymy przy swiezo upieczonych szarlotkach i jest fajnie. Ja sie zapakowalam z dwojka szkrabow, bo myslalam, ze sie zmobilizujecie a Wy co????? Dobra, nie bede wpedzac Was w wyrzuty sumienia, jescze raz powotrze za Monika Wasza strata ((((( Dzis Nadia mialy przyspieszony kurs depilacji, nie mogla sie na mnie napatrzec, cos mieszam patyczkiem, potem sie smaruje, odrywam i robie przy tym takie figury, ze az tatus sie dziwi. My na swieta w domu, nigdzie nie wychodzimy, nie lubie 1 listopada, a tlumy na cmentarz mnie przerazaja, a zwlaszcza droga. Nadia znowu po postrzyzynach, strasznie krotko, ale przy takiej histerii jaka odstawila, to dobrze, bo dlugo nie pojdziemy. Teraz wg Agaty moje dzieci wygladaja jak elfy, duze oczy i .... cos z uszami te elfy mialy. Agata to mial byc komplement czy... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.10.04, 10:01 No ba, pewnie że komplement. Elfy mają uszy spiczaste, ale u Nadii to raczej kwestia tych wielgachnych oczu i usteczek w ciup, co nadaje jej taki... no właśnie elfi wyraz twarzy. A w ogóle to odsyłam do źródeł, czyli Tolkiena, tam jak wół stoi, że elfy były wyjątkwo piękne i majestatyczne. A Daniel ma buźkę wiecznie zdziwioną, ale to nic niezwykłego: ten świat, który poznaje dziwny jest... A co do Nadii, to Natale do tej pory ŁŁukaszowi wypomina, że jest małym matołkiem i nic nie mówi: A Nadia to... słyszymy ciągle Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.10.04, 16:11 Agata wiesz, ze za Tolkiena pewnie sie nie wezme, bo nie dam rady, ale uspokoilas mnie z tymi elfami Zdjecia z imprezki beda pewnie w srode, moze odkopie nasz watek ze spotkaniami luciakow, zeby Ci ich nie bylo mogli sobie poogladac co stracili. Mija roczek jak kombinowalismy z mezem i wyszedl z tego Daniel. Szybko ten czas leci. Ciekawa jestem jak sie Jogaj trzyma, moze nas luciakow odwiedzi i cos napisze, bo brzuszek to chyba juz widac. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.11.04, 14:50 Wezwana sie odzywam czytam codziennie,ale jakos ciezko mi sie zebrac do napisania czegos. Brzucho juz mam wielkie,bo ja w ogole duza jestem (tylko nie wzrostem),malenstwo w srodku szaleje okopnie i spac mi w nocy nie daje,ale ja uwielbiam ten stan kiedy dziecko w srodku sie rusza i mysle,ze moglabym byc permanentnie w ciazy Czasem jest mi juz ciezko i po calym dniu biegania za Szymonem cos mnie tam pobolewa,ale to chyba po porostu znak,ze trzeba troszke zwolnic,juz mi leci 25 tydzien. Dzidzius ma byc niespodzianka,ale maz wkreca mi film,ze to corka wiec nie wiem czy wytrzymam do porodu,bo przez niego sie za bardzo nastawiam. Szymon jest superancki,zaczepia wszystkich ludzi i wogole nie nie boi,czasem ma problem na palcu zabaw,zeby oddac komus zabawke i ma odchyly,ze chcialby wszystko na raz. Za reke nie umie chodzic,w ogole on ciagle biega,po schodach wchodzi i schodzi sam,ale ja staram sie byc przed nim,zeby go zlapac w razie czego. Oczywiscie jak mu sie cos nie podoba rzuca sie na podloge czy chodnik w spazmach nieszczescia,ale mnie to raczej bawi nic denerwuje. Gadac gada,ale pojedyncze slowa w zrozumialym jezyku,nawet na picie po prostu cmoka. Ostatnio mial zapalenie krtani i jeszcze troche kaszle,wiec spotkanie z Basia i Marysia ciagle sie odwleka,ale moze w koncu nam sie uda spotkac. Pozdrawiam-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
zuziabartek Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.11.04, 21:07 HEJ! JESTEM NOWA NA FORUM. MAM BARTUSIA Z 13 02 2003 URODZONY W PABIANICACH, A MOŻE JAST JAKAŚ MAMA Z PABIANIC? POZDROWIENIA Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 02.11.04, 13:20 Witam mamę Bartusia oraz pozostałe forumowiczki. Zwłaszcza te, które nas skandalicznie zaniedbują. Byłam wczoraj w ogródku jordanowskim na Odyńca i widziałam że wybudowali tam taki pawilon, w którym mozna coś zjeśc albo napić się kawy, niektóre lokale są już otwarte. Między innymi pizzeria i sympatyczna kafejka ze smacznie wyglądającymi łakociami (wczoraj niestety były nieczynne). Od razu pomyślałam, że to znakomite miejsce na nasze spotkania. Choć może nie powinnam pisać tego tutaj, bo nasze forumowe spotkania ostatnio nie wypalają. Ale może to kogoś zachęci?... Muszę się pochwalić Wam ostatnim wyczynem mojego synka, bo mi zaimponował. Byłam wczoraj u rodziców i z dużym wózkiem, który nie mieści się do nich do windy. Żeby się do niej wcisnąć musiałam zdjąć kółko. Gdy Wookie to zobaczył, zaczął strasznie lamentować i coś mi tłumaczyć w swoim narzeczu, wziął kółko i ... założył! Sam! Zanim winda wjechała na szóśte piętro. Moja mama stwierdziła: No wreszcie bedziesz miała w domu faceta, który nie ma dwóch lewych rąk (w domyśle: nie będziesz dzwoniła po ojca jak ci się coś zepsuje). Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 02.11.04, 14:19 Witam Co do spotkania w ogródku na Odyńca to ja jak zwykle jestem pierwsza chetna To kiedy, kiedy?? A tak w ogole to moje dziecko chore katar, kaszel jak u gruzlika i temperatura... No to pochodzila sobie do zlobka po poprzedniej chorobie... cale 2 tygodnie Przygotuj sie Zuziu na podobne atrakcje jak Werka pojdzie do zlobka Wooki to prawdziwy mezczyzna - nie tylko z wygladu Aaa no i na koniec to co powinno byc na poczatku - znaczy sie witamy nowa lutowa mame i jej szkraba Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.11.04, 12:11 Witam z góry przepraszam za nieobecność na spotkaniu Żałuję bardzo ale moja mała wybrała sobie ostatni tydzień października na chorowanie 38,6 C - po czopkach 37 C Jakieś fatum bo to już 2 raz choroba małej nie pozwala nam na spotkanie. POza tym stara bida, Ola miała napady wrzasku i pisku przez kilka dni ale jakoś (odpukać) przeszło. Poza tym straciłam bliską mi i mężowi osobe i jakoś tak smutno mi teraz - Odszedł i zostawił ciężarną żone-nieżone (((((, która ma termin na koniec listopada Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.11.04, 12:55 Smutno troszkę się zrobiło, po tym poście Edytki... ale niestety tak to już jest, że odchodzą nie tylko osoby starsze, ale także młode i zdrowe... To przykre, ale nie poradzimy nic na to. Jagoda również ma napady złości. Czasem z najpiękniejszego uśmiechu potrafi zrobić najcudowniejszą podkówkę i od razu się rozpłakać, a potem jeszcze wrzeszczeć przy tym, tupać nogami i trząść tyłkiem. Mówię wtedy na nią trzęsidupa... Ale ogólnie poza jej napadami szału idzie z nią wytrzymać, przy czym stwierdzam, że moja córa to klawa babka, nawet ma poczucie humoru. Potrafi zaskoczyć... ostatnio używa słów typu oczywiście, no właśnie, a nawet... właściwie... np. Jagoda zjesz kanapkę? -właściwie nie cie... W naszym nowym mieszkanku uwielbiamy czytać książki, rysować, lepić zwierzaczki z plasteliny, no i rzecz jasna przy tym słuchać Fasolek, płyta non stop jest włączona, a my szalejemy, że ho, ho... Jagoda jest zachwycona, a my z mężem wspominamy lata dzieciństwa... piosenki z Akademii Pana Kleksa, Bursztynek, A ja rosnę i rosnę i inne takie. Super. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 05.11.04, 07:45 Oj smutne to co piszesz Edyta, bardzo smutne... Bądzcie z mezem blisko tej dziewczyny, bo na pewno wasza pomoc jej sie przyda w najbliższym czasie... U nas na razie nic nowego, znaczy sie Dominika chrycha jak gruzlik I znow bedzie miala dwa tygodnie przerwy w zlobku, i znow pozniej bedzie sie aklimatyzowala Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.11.04, 13:19 U nas choroba przypadla standardowo - zawsze przed jakimiś świętami i zawsze, kiedy ma przyjechać mój brat z dziećmi i mamy mnóstwo planów. Marysia rozłożyła się po raz pierwszy na Boże Narodzenie, potem 1 maja i teraz posiedzimy w domu z tydzień z uchemi oskrzelami. I oczywiście gorączka przypada na dzień wolny od pracy, kiedy przychodznia jest zamknięta i trzeba wzywać lekarza prywatnie:- )))). Chcoaiż może i to dobrze, bo nasza przychodnia jest straszna, pediatrzy są tam beznadziejni a wizyta trwa 3 minuty i nie zdążysz nawet się o nic zapytać. Za oknem leje , w domu nie posprzątane, roboty po pachy a mój mąż też chory. Najchętniej usiadłabym sobie i poryczała, ale nade mną już nikogo nie ma na kogo można by zawlić robotę. Pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.11.04, 14:55 Oj Basiu, trzymaj sie! Niestety tak to zazwyczaj bywa, ze te nasze dzieciory choruja zupelnie nie w tym terminie jaki by nam odpowiadal No i zawsze zaczynaja chorowac, jak jest dzien wolny i nie uswiadczysz swojego lekarza... Co do przychodni to moze ja po prostu zmien? Poszukaj jakiegos prywatnego ZOZ-u ktory ma podpisana umowe z NFZ (ja ostatnio sie dowiedzialam, ze np w lux medzie gdzie mam firmowy abonament, mozna zapisac dziecko do pediatry i sie za to nie placi tylko jestr finansowane z NFZ). Ja np wybralam nierejonowa przychodnie ktora mam bliziutko domu, lekarzy jest tam tylko dwoch, ale niegdy nie mialam klopotu z zamowieniem wizyty, nasza pani doktor zawsze ma czas zeby odpowiedziec na jakies dodatkowe pytania, kojarzy Dominike, pamieta co bylo na poprzedniej wizycie itp.. Wiec mysle ze warto szukac po prostu... Odpowiedz Link Zgłoś
dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.11.04, 14:59 Witam po przerwie! U mnie i Marcelego tez choroba sieje spustoszenia. Maluch w brzuchu pewnie dostaje na glowe od mojego gruzliczego kaszlu. Marceli po antybiotyku znowu rozwalony. Ide do homeopatki to moze cos zadziala. Ostatnio zauwazylam ze pogoda fatalnie wplywa na mego syna. Kiedy wczoraj padalo on caly dzien mi robil na zlosc. Jedyne co zrobil pozytecznego to poszedl spac na prawie trzy godziny. Ciekawam co to bedzie na wiosne jak przyjdzie dzidzia??? Jakos to przeciez musi przezyc! POzdrawiam Was i zycze slonca. Lato juz niedlugo. Jeszcze tylko Bpze Narodzenie, Wielkanoc i z gorki.... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 00:28 No to ja rozpocznę nową setkę. Ruch ostatnio znowu niemrawy... Fionna, czy u Was wszystko ok? Dawno sie nie odzywałaś Anita, Tygrys, wy także mogłybyście się czasem ujawnić. Nie mówiąc juz o całym legionie mam, które chyba o nas zapomniały... Zuzia też sie nie chwali nowinami o zbliżających się przełomach w Werki zyciu. U nas stara bida. Wookie kiepsko spi w nocy, nie mam już do niego siły. Normalne jest dla nmie, że wstaję w nocy, ale kilkanaście pobudek w ciągu jednej nocy to juz przesada. Może to jest wytłumaczenie mojego permanentnego zmęczenia i apatii, z której nie moge otrząsnąc się od dłuższego czasu? Pewnie też. W ogóle pogoda dziś lekko chandrogenna. Najchetniej położyłby sie człowiek pod ciepłym kocem z kubkiem herbaty z pigwą i posłuchał dobrej muzyki, a tu musi pociągi budować, albo inne cuda wymyslać Tak, zdecydowanie pogoda nie wpływa dobrze na nastrój, a nieustanne zawieruchy w moim zyciu tez nie pomagaja mi wrocić do równowagi. Mam dosyć dzieci, wkurza mnie to, co jest normalne, męczą codzienne obowiązki, doskwiera samotnośc. Brakuje cierpliwości do wszystkiego. W sumie jak się zastanowić nad wszystkim, to mój nastrój jest w pełni uzasadniony i zrozumiały, ale wcale mnie to nie pociesza. Powinnam dokonać jakichś radykalnych zmian w swoim zyciu, np. pójść do pracy, ale nie moge sie pozbierać. Chyba potrzebna mi nawet nie zacheta ani motywacja tylko po prostu nóż na gardle. Czyżbym miała chandre? Wygadałam się i juz mi lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 09:40 Ale macie dziewczyny nastroje, moge Wam zaproponowac szarlotke z lodami, ale zaraz mnie zbombardujecie, ze odchudzanie, brzuszek itp. Dlatego proponuje SOLARIUM, 10 min przyjemnosci w ciepelku, nikt nie przeszkadza a i efekt jest przyjemny, skora sie zakolorowi, bedziecie wygladac na mniej zmeczone. Z ciekawostek ze swiata w Norwegii, gdzie wszystkim wiadomo jest znacznie zimniej i znacznie szarzej, lekarze przypisuja na recepte wizyte w solarium :-0000 A teraz cos optymistycznego, opowiem o Nadii, bo dawno nie pisalysmy o wyczynach i wybrykach. Nadia od tygodnia spiewa. Repertuar ma dosc ograniczony. Potrafi zaspiewac aaa aaa byly sobie kotki dwa, ale w jej wykonaniu nie brzmi to jak w oryginale, po aaa aaa jest jak bylilisie .......dwa. Druga piosenke, ktora ja pochlonela jest Zuzia lalka nie duza, ale tu tez na skroty Ziuzia ......duzia. Ostatnio robi mix aaa aaa Ziuzia, intonacyjnie dobrze. Takze meczy tego mojego Daniela nieustannie,bo albo mu spiewa albo go caluje Z rzeczy, ktorymi mozemy sie pochwalic jest odrzucenie smoczka. Mimo moich rokowan nie bylo tak strasznie, tazke dziewczyny, ktore chca ale sie boja nie taki diabel.... Spotanicznie ze 3 tyg temu przecielismy malej smoka, tlumaczac, ze sie popsul. Przez jeden dzien przy usypianiu byly placze, potem jakos sie przyzwyczaila, oczywiscia nadal usypia ze smokiem, ale w rece i mowi czesto swoim cieniutkim glosikiem "bobsiul sie" czyt. popsul sie. Na zachete dodam, ze Nadia od czasu odrzucenia smoka pzresypia CAAAAALE nocki, wczesniej budzila sie z placzem i go szukala, teraz nie. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 12:00 Hehe, Wookie tez śpiewa, ale jak weselny gość nad ranem. Ma taki, jak to określa Zuzia, pijacki zaśpiew. W repertuarze ma tylko lalala, ale spiewa głośno, z wielkim przejęciem i bardzo poważną miną, żeby było wiadomo, że wkłada w to całe serce. Wkłada też język między zęby, przez co brzmi to jeszcze bardziej bełkotliwie. W ogóle młody ma skłonności do pakowania języka między zęby, ale jego ewentualnmym seplenieniem na razie sie nie przejmuję, tym bardziej że troszeczkę się na tym znam. Wookie uwielbia też tańczyć, Natala nauczyła go, że najlepiej tańczy się na stole, więc zwylke szuka sobie jakiegoś podjum. Najbardziej lubi pląsać przy By the way Red Hotów, nieodrodny syn swoich rodzicow. Własnie, zapodaję nowy, nie-dzieciowy temat: jakie sa wasze muzyczne nieprzemijające fascynacje? U nas zawsze na pierwszym miejscu Beatlesi. Zuzia ostatnio śmiała się ze mnie jak jej objaśniałam teledysk do Free as a bird: tu klub The Cavern, tu gazetowe taksówki z Lucy in tehe sky..., tu nagrobek Elanor Rigby, a tu gabinet dra. Roberta. Inna sprawa, ze ten teledysk to majstersztyk, swoista gra z widzem. No a po Beatlesach Red Hot Chili Peppers, choć to juz nie ten sam rodzaj fascynacji. Ale mogę ich słuchać non stop. No dobra, bo znowu długasny post wysmażyłam. Ciąg dalszy być może nastąpi Pozdr. A. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 12:43 Witajcie, jakże przyjemnie poczytać optymistyczne posty kiedy to u mnie także smutno i sennie. Solarka to bardzo kusząca propozycja, może się wybiorę, może się polepszy humorek, natomiast myślę, że zamiast tego dzisiejszy zły nastrój poprawi mi wizyta mojej koleżanki z lutowym synkiem. Po pierwsze dzieciaki się pobawią, po drugie kumpela doprowadzi mi włosy do porządku, bo jest fryzjerką i sama się zadeklarowała raz, dwa razy w tygodniu wymodelować mi fryzurę. A po jej zabiegach z pewnością będzie mi lepiej. No i rzecz jasna po trzecie spotkamy się przy kawie i ciachu, poplotkujemy... ach... już się nie mogę doczekać dzisiejszego popołudnia. Co do moich fascynacji muzycznych to mogłabym wymieniać duzio i długo, bo uwielbiam muzykę. Zacznijmy więc: - U2 - wyzwala we mnie i moim lubym niesamowite emocje i to chyba nasza wspólna pasja, - the Doors - uwielbiam, kocham, - the Rolling Stones, kiedy tylko czas mi pozwala, słucham Stonesów i wspominam jak to było super na ich koncercie w Katowickim Spodku... Natomiast z polskich wokalistów zawsze i wszędzie Robert Ciechowski, Kayah, Bartosiewiczka, Kazik, Kocham Dżem, Republikę, KULT, ojojoj, mogłabym wymieniać. Ale na razie to tyle. Jagoda na razie słucha fasolek, a co ciekawe to jej ulubioną piosenką, którą pierwszą zaśpiewała jest również aaa, kotki dwa. Śpiewa całą zwrotkę, tylko czasami szepce gdy usypia lalkę. Jej wersja to: aaa, kotki dwa, ale bule oby dwa, nie będą biły, tylko Agudke/lalke bawiły. No i jeszcze powtarza jedzie poncionk z daleka, ale to już jest wyższa szkoła jazdy i nikt poza mną i mężem jej nie rozumie, np. zamiast konduktorze łaskawy mówi koćkozie aśkawi, a ostatni wers brzmi mniej wiecej tak - abeź siawi. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 13:13 Ja tez lubię U2, Doorsów, Stonesów i w ogóle porządnego rocka. Nie ma to oczywiście jak stare dobre kapele, ale kilka nowych też się dobrze zapowiada, bardzo mi sie podoba np. Nickelback. Lubię też punk rocka, ale zdecydowanie bliżej mi do The Clash niż do Sex Pistols. Za wspólczesnych punkowców najbardziej chyba lubię Offspring. W ogole muzyka do krzyczenia jest super, zawsze się dobrze przy niej bawię, zaszczepiłam to też Natalii. Może stad nasza niesłabnąca sympatia do krzyczących dzieciaków z Arki Noego? Swego czasu przechodziłam tez fascynację britpopem, uwielbniałam Oasis, Blur, nie ma to jak Angole (znowu podpadam Fionnie ). No i zawsze i wszędzie Sting, Eric Clapton, Leonard Cohen, a z młodzieży niesforny narcyz Robbie Williams. Lubię też spiewające kobieki, ktore mój mąż, z wyjątkiem Sheryl Crow, nazywa nudziarami: Jewel, Natalie Imbruglia, ostatnio Dido. Oj długo by wymieniać. Z polskich oczywiście Kult, Perfekt, Dżem, ale tylko z Ryśkiem, Myslovitz. A ostatnio w sieci trafiłam na kapele, która i mi, i Natalii bardzo przypadła do gustu, Mikromusic, polecam: www.mikromusic.prv.pl/ Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 21:43 Helloł Mi w dziecinstwie slon na ucho nadepnal Wiec moja znajomosc grajacych i spiewajacych grup jest... hmm... nieduza Zawsze mnie zastanawialo jak to jest ze ktos slucha piosenki w radio i kojarzy jaki to tytul i wykonawca... W moim przypadku to jakas zupelna abstrakcja A tak na codzien to najczesciej slucham tego co wlaczy moj malzonek... wiec glownie jest to Iron Maiden, Megadeth, Metallica itp... Dominika tez juz jest w tym wzgledzie porzadnie wyindoktrynowana zadnych tam fasolek Aaa no i jeszcze slucham bardzo chetnie Perfectu i Oddzialu Zamknietego - mam z ich starymi przebojami zwiazane baaaardzo mile wspomnienia z mlodosci)) A tak zmieniajac temat... napiszcie moze w wolnej chwili jakies przepisy na jakies swoje ulubione dania... Mam ostatnio pustke w glowie i jakos nie chce mi sie nic wymyslac w kuchni... a jesc cos trzeba Ja sie moge podzielic przepisem na piers z indyka z brokulami w sosie kremowym... Taka pychota ze jak sobie teraz przypomnialam smak to sie zaslinilam Jak by ktos chcial to niech da znac, to wklepie... Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 22:21 Dawaj przepis - Marysia uwielbia brokuły więc raz jej przyrządziłabym je w inny sposób. Co do dań to mogę Wam podać przepis na mojąpopisową karkówkę w sosie na ostro, którą robi się 15 minut i naprawdę wszystkim smakuje ( aj kucharką jestem kiepską - ten przepis się zawsze udaje). No więc: 1 kg ładnej karkówki ( w wersji droższek polędwiczki wieprze) 4-5 dużych cebul 3 ząbki czosnku ( jeśli lubicie) puszka pomidorów bez skórki ( najlepiej w kawałkach) koncentrat pomidorowy kostka bulionowa Karkówkę pociąć na małe sznycelki i lekko rozbić. Podsmażyć NIE SOLĄC na patelni partiami, zdjąć z ognia i ułożyć w naczyniu żaroodpornym. Natym samym oleju zeszklić do miękkości cebulę z czosnkiem, podlać bulionem ( kostka rozpuszczona w 3/4 szklanki wody), odczekać aż trochę bulionu odparuje, wrzucić pomodory i dodać koncentrat. I teraz ja to dość ostro doprawiam solą i pieprzem, trochę ostrej papryki i po dużej garśći suszonej bazylii i oregano. Pachnący ziołami sos wlewam na karkówkę i do piekarnika na 40 minut. mięsko wychodzi bardzo kruche i soczyste. Smacznego. Co do muzyki to ja bardzo lubię śpiewać o robię to praktycznie przy wszystkich czynnościach domowych, z tym, że teraz zmienił mi się repertuar, bo śpiewam glównie dziecięce piosenki. A marysia urzadza koncert życń: "Mama, o abci" no to ja śpiewam "Żabko, żabko gdzie mieszkasz", AAA cici - czyli aaa kotki dwa, bzz bzz Maja - o pszczółce Mai. Najbardziej ulubiona to "dzidzia dzidzia dlogą dii" - czyli "Jadą jadą dzieci drogą" - to stary wiersz MArii Konopnickiej który ma strasznie nudną melodię ale jest cudownym usypiaczem. Marysia już coś tam sobie podśpiewuje ale wszystko na jedno kopyto. Mam nadzieję, że słuch odzoedziczy po mnie a nie po tatusiu, któy jest muzycznem beztalenciem)). Dobra uciekam spać, bo jutro praca a pobódka przed 6, brr. Pozdrowionka Basia Ps: Tygrys, Anita, Zuzia - wszystkie tu za Wami tęsknimy)) Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 22:52 No prosze jak sie spiewajaco zrobilo no i pysznie. Moze staruchy-leniuchy sie rusza i cos postukaja)))))) Piszecie o takich zespolach, o ktorych nawet nie slyszalam, i nie wiem czy mam sie wstydzic czy... Ja raczej slucham muzyki lekkiej i przyjemnej, po polaczeniu z mezem nasza plytoteka jest wymieszana, ale ostrej muzyki u nas nie uswiadczycz. Sting, Cocker, Tina, M.Jackson, Dido, Madonna, Chris Rea, Robin Williams, Seal, Sade, A.Lennox, George Michael z polskich Kayah, Reni Jusis. Z chcecia wracam do starych plytek, choc na sluchanie nie mam czasu, bo w naszym domu dominuja Fasolki. Mam taka jedna plytke dyskotekowa idealna na aerobic, mam swira na punkcie jednej piosenki, jak nie bylo dzieci to sie szyby trzesly w bloku, daje takiego powera, az chce sie samemu skakac, chyba sobie jutro puszcze. To moj taki motywatorek do zrobienia czegos ze soba, tzn cwiczen z cialem. Ze smutkiem dzis stwierdzilam, ze mam dzis 20 cm wiecej w pasie niz 5 lat temu, troche to mnie przybilo. Chyba mi latwiej bylo zaakceptowac 7 kg nadwagi((( przepisy podawajcie, na pewno sie przydadza. Ja moge tylko pochwalic sie szarlotka, ale nie chcialabym Agacie zabierac chleba Wiekszosc specjalow w domu wymysla maz i na dodatek z glowy, i na oko. Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 23:08 Witam, A jak - wbrew mej fascynacji szmaragdową wyspą nie cierpę Irish folka i folka w ogóle. Za to jestem grungowa - przede wszystkim Pearl Jam i całe Seattle (tzw. muzyka mojej młodości), trochę industrialu (Marilyn Manson i Nine Inch Nails), HIM itp. skandynawskie klimaty (trochę gotyku) trochę Metalliki, też lubię RHCP (całej Californication mogę słuchać bez końca), uwielbiam oczywiście U2, a jak mam ochotę posłuchać czegoś spokojnego - to Police i Sting, a w porywach i Sade i oczywiście Doorsiaki i polski stary rock - Maanam, wszystko co tworzy K.Staszewski i jeszcze wiele wiele innych - uwielbiam ten temat - choć słoń na ucho nadepnął. Niestety - na solarium nie chodzę - straciła bym szlachetną bladość mego oblicza - lubię ciepełko, ale nie cierpię opalania. U młodego - dziś zaczęliśmy nowy tydzień zapaleniem oskrzeli. A ja zamieniam się w australijskie zwierzątko i nie jest to niestety koala tylko dziobak. Teraz będzie ciężki tydzień - oddaliśmy samochód do naprawy i jestem skazana na komunikację miejską. Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 23:14 Ach zapomnialam dodac, ze tak sie bawia luciaki 2003 Dzis sa 3 zdjecia, reszta bedzie jutro pzdr Kinga mama Nadii i Daniela Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 00:18 Jejku, Kinga, jak mogłaś wrzucić to zdjęcie, na którym się tak wykrzywiłam?! Jest koszmarne. Gwoli wyjaśnienia, dziwczyny bardzo nalegałay żebym zrobiła weselszą minę... Fionna, możemy sobie podać ręce, ja też zawsze byłam blada i nienawidzę opalania. I też lubię grunge. Całe liceum przechodziłam w czarnej sukience, kraciastej koszuli i wysokich butach. I oczywiście miałam słabośc do długowłosych chłopaków. A jak byłam chyba w trzeciej klasie nagle wszyscy zacęłi ścinać włosy... Najpierw wokaliści w zespołach, potem wszyscy dookoła. Ech, to były czasy. A z innej (choć niezupełnie) beczki to uwielbiam jeszcze Fun Lovin Cryminals. Love Unlimitted jest tak niesamowicie erotycznym kawałakiem, och, oni zawsze wprawiają mnie w nastrój... Co do potraw, to furorę u nas i we wszystkich zaprzyjaźnionych domach robią gołąbki bez liści Fionny. Ale tu nalezy oddać głos autorce Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.04.05, 11:10 hej Kobietki Widzę że klimaty nietęgie... ale tak to już jest. Jagoda ostatnio zrobiła się bardzo nieznośna. Ciągle jest na anty... gdy coś jest czarne ona mówi, że białe... niesamowicie przekorna, złośliwa i wredna!!! Budzi się rano i zamiast mieć dobry humor płacze i narzeka, nie wiem czy ona już taka jest z natury, ale chyba zapowiada się na to, że tak. Co prawda tatuś jest pesymista i marudą, ale ona go przebija ponad wszystko... Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 12:47 No ja czytam, czytam, ale pisać nie mam kiedy, a jak już mam to weny brak albo leń jakiś mnie dopada. Wczoraj Weronika zażyła swoją biedną matkę, znaczy sama do tego doprowadziłam...zrobiłam przegląd muzyki jaką dziecię posiada i nieopatrznie puściłam piosenki Misia i Margolci. Niestety, jeszcze nie przebrzmiała pierwsza piosenka (Piosenka na chłodne dni), kiedy dziecko przyniosło swoje buty, szalik, czapkę i powiedziało "mama dziemy paciej". Dla tych co nie wiedzą, piosenka jest o spacerku...Weronika wzięła sobie do serca przesłanie i musiałam łazić nie dość, że na chłodzie i po ciemku, to jeszcze w deszczu ;o))))) Po powrocie do domu okazało się, że spacer nie był jeszcze takim najgorszym pomysłem. Dużo, dużo gorszym okazało się puszczenie dziecku tej płyty, a raczej pierwszej piosenki, bo przez następne blisko 1,5 h słuchałam tej piosenki bez przerwy...co się skończyła, to dziecko myk do wieży, klik-klik i leci od początku...dobrze, że tylko przez pół godziny musiałam również śpiewać :o((((( Rozczuliło mnie za to kiedy udało się również posłuchać drugiej piosenki...a dziecko słucha, słucha utworku o pysznym miodku do herbaty i mówi "pyszka, pyszka, mniaaam" gładząc się po brzuszku :o)))) Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 13:44 Jakże mogłam nie wymienić Stinga i the Police, jakże mogłam nie wymienić Offspring, Metallici, choć przyznam, że ostatnio moje fascynacje muzyczne związane z tymi dwoma ostatnimi ucichły. Ale gdy tylko usłyszę kawałki tych grup zaczynam szaleć, bo to czasy liceum, czasy długich spódnic, koszul w kratkę /jak to napisała któraś z Was/ ... i Grindersów, na które nie było mnie stać. Choć przyznam, że w trzeciej klasie, po wielu próbach składania kasy, zakupiłam oryginalne Martensy, pielęgnuję je do dziś, choć mają dziurę w podeszwie... piękne czasy... i te niezapomniane koncerty... Co do muzyki to słuchamy całą rodzinką MTV Classic Rock, mmmmm, cudownie. Niestety nie potrafię podać przepisu na jakieś fajne danie, nie jestem za dobrą kucharką, odkąd mieszkamy sami, żywimy się rozmrażanymi pierogami, filetami z kurczaka i naleśnikami. AAA zapomniałabym o jajecznicy. Oczywiście jeżeli nie zjemy u którychś z rodziców, a tak to właśnie bywa. Ale nauczę się i będę dobrze gotować, tylko dawajcie te przepisy, dawajcie... Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 17:38 Ohoho... ale sie ruszylo w ilosci postow Zgodnie z obietnica wrzucam przespis na indyka z brokulami w kremowym sosie (będzie przekopiowany z pl.rec.kuchnia z dopiskami autorki): ---- Od: "Wkn" <wkn@wkl.pl> Temat: po prostu pyszne! [P] Data: 31 marca 2003 18:24 Zrobilam, zezarlismy doslownie. A ja co chwile latam do kuchni i zerkam chciwie na resztki! Piersi z indyka z brokulami w kremowym sosie 50 dag piersi z indyka 40 dag pieczarek brokuły (wiecie, jak to u nas - ze trzy kwiaty spore zawiniete w folie, teraz toto kosztuje ok. 2,60 zł) 200 ml śmietany kremówki 200 ml bulionu (może być z kostki drobiowo-wołowy) 2 łyżki mąki ser żółty (jakiś natan, gouda) - ok. 15 dag pieprz, sól, ew. odrobina papryki w proszku łyżka masła albo oleju Pieczarki pokroić w plastry i udusić na tłuszczu, przyprawiając je delikatnie solą i pieprzem. Dodać do nich pokrojonego w nieduże plastry (o średnicy około 5 cm i grubości ok. 0,5 cm) indyka - wcześniej posolonego. Zalać bulionem. Przykryć i dusić około 20 minut. Przyprawić pieprzem i papryką. W tym czasie na wrzącą, osoloną wodę wrzucić kwiaty brokułów i gotować je aż zaczną robić się miękkie (najlepiej wyjąć je w momencie al dente). Do mięsa z pieczarkami dodać wymieszaną dokładnie z mąką śmietanę. Ewentualnie doprawić do smaku. Piekarnik mocno rozgrzać. Naczynie żaroodporne wyłożyć brokułami, na nie przełożyć indyka z pieczarkami i sosem. Całość posypać startym na małych oczkach serem. Zapiekać bez przykrycia aż ser rozpuści się i lekko przyrumieni. Podawać z ryżem. A niech spróbuje Wam nie smakować. W miarę lekkie i pyszne Aha, jeżeli ktoś lubi sporo sosu, niech użyje 250 ml śmietany kremówki, prawie tyle samo bulionu oraz 2 płaskie łyżki mąki i jeszcze trochę. Zawsze częśc sosu odparuje podczas duszenia drobiu z grzybami. ------- Szerze polecam Ja zawsze obiecuje sobie ze to co zostalo (bo robie zawsze jakos sporo) to wezme nastenpego dnia do pracy... ale przychodze co chwila do kuchni i wyzeram na zimno) Fiona - poprosze o przepis na te golabki bez lisci czy jak to tam bylo) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 22:56 Hej! Monika jak najprędzej zrobię indyka bo brzmi znakomicie) Sorki,że tak przycichłam ale jestem jakaś padnięta i w ogóle nie mam weny. Duzo zajęć Byłyśmy w poniedziałek pierwszy raz w żłobku,krótko bo na godzinke i razem więc Werka potraktowała to raczej jak wizytę w gościach Było ok,widać że troszkę oszołomiła ja ilośc dzieci-w grupie było 15. Jutro idziemy jeszcze raz razem a od przyszłego tugodnia już Ją mam zostawiac i dopiero wtedy okaże się jak sobie da rade.Nie ukrywam,ze się denerwuję ale to chyba norma Ja do pracy startuję od 3 grudnia chlip,chlip koniec obijania się Totalnie odzwyczaiłam się od rytmu pracy,czas sie wziąć w karby ech.. Co do muzyki to założe sie,że jestem oryginalna-ulubiona to polski hip-hop Fu,Trzeci Wymiar,Duże Pe,Mezo Nienawidzę Sistars Ciekawe czy ktoś jeszcze słucha czegoś takiego? Przepisy na coś fajnego wrzucę jak wymyślę czym sie mogę pochwalić Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 23:19 Witam Jak pisałam ostatnio, humor miałam wisielczy, ale dzisiaj jest o wiele lepiej. Zabrałam się z moim mężem na tydzień do Polski i mam nadzieję, że na miesiąc mam zapas rozmów, sklepów i polskiej codzienności. Co do muzyki to się nie wypowiadam, bo lubię różnie w zależności od nastroju. A najczęściej włączam Bajora albo Groniec. Mam pytanie, czy Fasolki są do kupienia w sklepie muzycznym?? Przypominamy sobie z mężem te dawne przeboje, ale to nie jest takie proste. „Szczotka, pasta” jest tylko w całości i Lena cały czas karze ją sobie śpiewać. Przepisy już przepisałam i będę robić. Podaję mój przepis na pysznego kurczaka z brokułami. 1pierś z kurczaka brokuły mrożone 1 duża śmietana 0,5l 30% kapary (mały słoiczek) cebula, pieprz, sól Podsmażyć pierś z kurczaka, włożyć do garnka. Podsmażyć cebulę, włożyć do garnka. Dodać brokuły, kapary, zalać śmietaną, doprawić. Dusić, tylko uważać, żeby brokuły się nie rozgotowały. Naprawdę pycha i roboty mało. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 23:20 Mój mąż - na starość mu odbiło i słucha hip-hopu (rzekomo za młodu był fanem MC Hammere - pamiętacie U can't touch this - klasyka taka, że niedługo będą pusczcać w MTV Classic). A hip hopu słucham w samochodzie - z Radiostacji i znam parę piosenek (ale nie wiem who is who) - no może 18L (ale to podobno nie jest prawdziwy hip hop). Agata - ja też mam fioła na punkcie długowłosych (mówiło się "pierzastych"), mój osobisty małżonek też takie miał (jeszcze całkiem niedawno buuuuuuu). Też stwierdziłam, że świat się kończy jak Vedder obciął włoski, a potem (czy przedtem?) cała Metallica. Czułam jakieś grungowe fluidy między nami (ja wcale tak bardzo nie nie lubię Anglii - tylko pewnych polityków, pewnych czasów itd.). A ostatnio mam przegląd - Anglicy, Amerykanie i Francuzi i Anglicy wypadają na tym tle całkiem nieźle (lekko ześwirowani, ale przynajmniej bez megalomanii). Chyba zrobię sobie tego indyka w weekend - i będzie cały dla mnie, bo stary i młody nie cierpią brokułów. A tu oczywiście mój przepis (nie wiedziałam nawet, że jest taki popularny) Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 23:41 Oczywiście - nie wkleiłam przepisu: Gołąbki bez liści (niestety trochę trzeba się pobabrać, ale wychodzi pychota) Oto przepis: 1/2 średniej główki kapusty 1/2 kg mięsa mielonego 1/2 szklanki kaszy manny 1 szklanka ryżu 3 jajka sól, pieprz, vegeta, cebula przysmażona Wszystko surowe Kapustę drobno pokroić (im drobniej, tym lepiej się trzymają), dodać wszystkie składniki, dobrze wymieszać, uformować tak jak kotlety mielone, obtoczyć w bułce tartej, usmażyć, ułożyć w garnku (tylko niezbyt ciasno, bo pęcznieją), zalać sokiem pomidorowym, lekko doprawić sok do smaku i dusić około 1 1/2 godziny. Oczywiście - trzeba uzupełniać płyny. Smacznego Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 00:10 Ja muszę słuchać hip hopu u Zuzi w samochodzie, buuuu. Dzis katowała mnie strasznie jakimiś grafomanami, to męka dla moich polonistycznych uszu Podoba mi sie tylko Duże Pe, ma chłopak lekkie pióro i dobry smak. Zdobył moją sympatię piosenką o herbacie. Jak to było? "Herbata stygnie,zapada mrok, a pod piórem słowa, które pieszczą twą skórę..." Ale ten Wienio vel Wiesio mnie dzis dobił... Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 00:16 Moje ulubione to coś jak "miłość, przyjaźń, dobre słowo, tego nauczyłem się żyjąc hardcorowo" i "gdy wzrok przesłoni nam gęsta mgła, mamy coś, czego nie zabiorą nam" no i oczywiście "dla mnie masz stajla" a za "suczki" mam ochotę powystrzelać Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 08:22 "Herbata stygnie zapada mrok, a pod piórem ciągle nic, obowiązek obowiązkiem jest, piosenka musi posiadać tekst. Gdyby chociaż mucha zjawiła się, mogłabym ją zabić, a później to opisać..." I tylko to mi się kojarzy... uwielbiam Hej... A mój małżonek również miał długie pióra, oj, jakie gęste, ale przyszedł czas kiedy trzeba było zrzucić skórę, glany i obciąć kłaki... c'est la vie... czasy były super... Dzięki za przepisy, z moimi lewymi łapkami do pichcenia, poczułam niesamowitą chęć zrobienia tych dań... i zabiorę się za nie na pewno. Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 09:03 posylam wam troche pozytywnych fluidow, mimo ze za oknem szaro, buro i pada deszcz (jak to w Belgii). Mnie dobry humor od jakiegos czasu nie opuszcza, ale to chyba glownie za sprawa tych wszystkich suplementow witaminowych ktore biore, czuje sie naprawde swietnie i nawet schudlam 2 kilo (efekt uboczny wykrytej alergii na jajka - pozegnalam sie definitywnie z ciasteczkami i uwielbianym tiramisu). I nawet zaczynam sie juz zastanawiac czy nie zaczac planowac kolejnego potomka... niesamowite jak wybiorcza jest kobieca pamiec, nadal ciarki przechodza mi po plecach jak sobie przypomne porod czy pierwszy nieprzespany rok... a mimo to checi nie odchodza. Muzycznie chyba sie zaczynam starzec, albo slucham wiazanek typu "the best of", czesto gesto z przebijami sprzed lat (i wracaja wspomnienia kolonijnych dyskotek) albo muzyki klasycznej. Jasiu niezmiennie Fasolek (Jola, sciagnac mozna sobie te piosenki z netu, byl taki watek na e-zabawach). Lubie tez muzyke filmowa i musicale (fajne sa niektore francuskie produkcje np: dzwonnik Notre Dame, albo Romeo i Julia). Jasiu ciagle zakatarzony (efekt zlobka) wybiore sie chyba z nim do pediatry zobaczyc czy cos da sie z tym zrobic. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 09:54 Witam po miesiacach ciszy)))) Jesli mowicie o muzyce, to ja od razu mam problem, bo na pytania "Co lubisz czytac?" czy "Jakiej muzyki sluchasz?" jest bardzo trudno odpowiedziec, oj, trudno. Postaram sie wymienic najwazniejsze, muzyke do ktorej powracam. Zawsze sluchalam muzyki dolujacej i skocznej, same kontrasty. To uwielbiam mimo wieku:- ): Dead Can Dance, Bauhaus, Joy Divison, Metallica, Alice in Chains, Faith no More, RHChP, Primus, Lenny Kravitz, Morcheeba, Massive Attack, Portishead, Coctaeu Twins, Bjork, Skunk Anansie, Tool, Nine Inch Nails, Jamiroqui, Cypress Hill, Beastie Boys, Armia, Kult, ale także polski hip hop (ale za tym nie jestem w stanie nadazyc) i muzyka Preisnera, Goreckiego. Ubieralam sie bardzo dziwnie, troche metalowo, troche grungowo i pamietam moje zamilowanie do gumek, czyli spodni stretchowych (co za wiocha!), skor, glanow, martensy to tylko na swiateczne okazje. Gustowalam w dlugowlosych metalach- blondasach, a moj maz jest blond hippisem, juz lysiejacym, he, he. Teraz troche o Idce. Zdecydowanie za duzo w niej uporu, zamilowania do akcentowania swojego zdania, stanowczo za wczesnie, nie wiem, czy to efekt przebywania z dziadkami, czy po prostu charakterek, ale pewnie i to, i to. I jeszcze do tego duzo mowi w coraz bardziej zrozumialym jezyku. Czasami bywa tez aniolkiem, ktory przytula sie do mamy, a tacie zdejmujac okruszki ze swetra, mowi "tati" z rozmarzeniem. Brakuje nam kontaktow z dziecmi. Dlaczego nie mieszkacie blizej? Wiem, ze ostatnio nie zjawilysmy sie na spotkaniu, ale apeluje o nastepne gdzies w Centrum To taka niesmiala propozycja... Serdecznie pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 11:35 Ja widze,ze podobne klimaty muzyczne u mnie,moja miloscia jest Metallica do czarnej plyty,wiedzialam o nich wszystko,znalam wszystkie kawalki na pamiec,wszystkie ubrania czarne i koszulki z okladkami plyt,rok zbieralam kase,zeby sobie kupic martensy.Poza tym Led Zeppelin,a reszta juz tylko z przypadku. W moim pokoju zawsze bylo bardzo glosno. Czasem mialam klimaty na Perfect,a moim zdaniem najpiekniejsza posenka o milosci jest od zawsze Hello Lionela Richy. Teraz troche mi sie zmienilo lubie Robbbiego Williamsa,Dido,muzyczke z Ally McBael,no a maz mnie katuje Radiostacja i Hip Hopem. Szymon mowi coraz nowe slowa,ale musze mu zawiesic slownik na czole,bo ajo to motor,baja-woda,papa-kapac sie,dla mnie to bardzo ciekawe )))))) U nas dzis piekne slonce,ale zimno. Pozdrawiam-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 11:52 A ja jak słucham "suczek" czy innych piosenek o panienkach to w głowie mi się nie mieści,że chłopcy czerpią inspirację z życia Chyba się zestarzałam. A Pan Duże Pe podbił jeszcze moje serce Herbertem, którego uwielbiam, choć z poezją zawsze byłam na bakier: "To chyba kwestia smaku tak jak u Herberta, kolizja natur niekompatybilnych..." A cytowaną przez Agatakę piosenkę Heya mój mąz kiedyś przerobił tak trafnie, że muszę Wam zacytować: "Herbata stygnie zapada mrok, a pod kołdrą ciągle nic, obowiązek obowiązkiem jest, codziennie muszę uprawiać sex..." W ogóle najlepsze teksty pisze mój stary. Jego granie kosztowało mnie wiele zdrowia i nerwów, ale miło było potem posłuchać tych nagrań, zwłaszcza jak się na niego wściekałam. A teraz gitara sie kurzy, a keyboardu, który młodej kupiliśmy na urodzuny (lipiec) jeszcze nawet nie dotknął. Ech, życie, starośc nie radość. A jak juz sie na wspominki zebrało, to Konrad był moim pierwszym krótkowłosym facetem. Kiedy go poznałam miał niespełna 21 lat, ale fryzurę już nieco przerzedzoną. O wszystkich swoich poprzednikach wyrażał sie pogardliwie: więcej włosów niż rozumu. Taa, zazdrośc straszna rzecz (oczywiście zazdrość o włosy) A w ogóle jestem bardzo dumna że udało mi się zmobilizować Anitę do skrobnięcia czegoś po tylu miesiącach milczenia. A jeszcze chciałam Wam opowiedzieć coś a propos piosenek Misia i Margolci, które uwielbiam, oglądałam ten program z Natalą i nie mogę go odżałować. Gdy oznajmiłam mężowi, że oczekujemy nowego potomka jedyną rzeczą, która go przerażała było to, ze znowu będziemy musieli słuchać tego strasznego "fafafafa, na fujarce foka gra"! Wrzuce jakiś przepis jak uśnie bandyta, ktory po mnie łazi i usiłuje odebrać klawiaturę. A na spotkanie jak zawse jestem chętna, choćby w ten weekend. Czy któraś może poszłaby do kina na Bridget Jones? Mężowi nie smiem nawet proponować, nawet brat wyśmiał moje argumenty, że może się dowiedzieć czegoś o kobietach, a muszę zobaczyć w ten weekend, dłużej w żadnym razie nie wytrzymam! Colin jest taki BOSKI!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 14:33 Agata ja bardzo chetnie z Toba pojde,tylko na kino ciezko nam sie baedzie zdecydowac,Gdynia czy Wawa ))))))))))))))) Zopomnialam napisac,ze jeszcze uwielbiam shanty,znam ich miliony na pamiec i spiewam przy kazdej okazji,moj maz,ktory spiewac kompletnie nie potrafi mi wtoruje,a wtedy rycze ze smiechu. My oboje zeglujemy,poznalismy sie w jacht klubie i mamy sentyment do wielu shant Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 14:53 No dziewczyny, ależ boskie klimaty nastały. Gdy wymieniacie te wszystkie utwory to po prostu mam ochotę wyjmować płyty i kasety i słuchać, słuchać... Lenny Kravitz... mmmm... Bauhaus.... Zapomniałabym napisać o musicalu METRO, a także o ulubionych kawałkach - do filmów PULP FICTION i TRAINSPOTTING... Romeo i Julia też ok. A co ciekawe to szanty też uwielbiam, choć na Mazurach byłam tylko raz i nie na żaglówkach, ale na zlocie motocykli w Giżycku. A zamiłowanie do szant wszczepił mi mój pierwszy ukochany z piórami do pasa i gitarą, na której wygrywał wspaniałe kawałki... I on zabierał mnie na szantowiska, oj, miło było... "Gdzie to keja. a przy niej ten jacht, gdzie ta koja wymarzona w snach...". Jogaj może znasz cały tekst piosenki... która zawsze będzie tkwić mi w pamięci, ... Na szantach ją poznałem długowłosą blond, dziewczynę moich marzeń nie wiadomo skąd, ona się wzięła piękna niczym kwiat, czy jak syrena wyszła z morza czy ją przegnał wiatr. Żegnaj Irlandio, czas w drogę mi już... itd Chciałabym słowa tej szanty do końca znać... Może ty je znasz, a może któraś z Was? Szkoda, że nie mieszkam w Wawce, poszłabym z Wami na Briget Jones, no i na spotkanka bym chodziła... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 15:20 No az miło poczytać)) Anita witaj) Hmm..hmmm...zdecydowanie nie podobaja mi się zwroty "mąż mnie katuje hip-hopem"heeh A teraz trochę cytowania- piosenka,o której wspomniała Fionna to Skarby Libera i Doniu. Duże Pe i tekst o herbacie leci tak "herbata stygnie,zapada zmrok a pod piórem słowa,które pieszcza twą skórę jak tiule czule,tulę Ciebie do siebie w każdym wersie,zakładam słowa na Twój palec jak pierścień" itd, itp. Fajnie sie tego słucha. A kumpel Vienia to Pele nie Wiesio) Hehe a w samochodzie wiadomo kierowca rules! Dobrze,że nie słucham jak jeden znajomy niemieckiej muzyki garażowej) Proszę to docenić Składniki na indyka juz zakupione,jutro będę tworzyć. Dziewczyny namówcie Agatę na przepis na zapiekankę z ziemniaków i brokułów z mięsem mielonym i tartę-warto mniam mniam. A gołąbki Fionny sa super,co prawda przyznaję,że troszkę modyfikuję przepis ale naprawdę niewiele- głównie chodzi o proporcje mięsa i kapusty,wychodza świetne,dużo i tanio Byłyśmy dziś znów w żłobku ale na krótko bo dochodzę do wniosku,że razem to nie ma sensu.Młoda głównie mnie pilnuje zamiast sie czymś zająć. Ustaliłam z paniami,że w poniedziałek ją zostawię i będe najwyżej pytać przez domofon jak leci i zobaczymy ile wytrzyma. Pamiętam jak pracowałam w szpitalu dziecięcym,że to sie często sprawdzało-dzieci którym trzeba było coś szybko zrobić na Izbie w stylu szwów,gipsu itp bardzo często lepiej znosiły zabiegi nie widząc stremowanych rodziców. Zobaczymy czy na Werke zadziała No nic miło się pisze ale idę Ją obudzić bo potem wieczorem będzie imprezować/Pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 19:04 Jak tak czytam o muzycznych i kulinarnych fascynacjach, to...troche mi głupio, bo sama słucham programu 2 Polskiego Radia + muzyke dawna i barokową (bez wyjątku), klasyczną w wiekszości, romantyczną w sporym zakresie, a późniejszą wyselekcjonowaną. Z rozrywkowej - to stary jazz, i stary rock - np. King Crimson, stary Pink Floyd, Rolling Stones i inne takie. Czasami mam nastrój na pank rocka, ale to głównie w wydaniu niemieckim czyli Die Toten Hosen. Poza tym poezja śpiewana i piosenki dla dzieci.... Kulinarnie, tu niestety dysponuję niemal wyłacznie czasochłonnymi przepisami. Tych nie wymagających specjalnego nakładu pracy - typu szybki obiad, zazwyczaj nie prezentuję :o))))) Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 22:19 zuzia_i_werka napisała: > No az miło poczytać)) Anita witaj) Hmm..hmmm...zdecydowanie nie podobaja > mi się zwroty "mąż mnie katuje hip-hopem"heeh Jednych mąż, innych Zuzia, ale zawsze twierdziłam że to ty jesteś moją drugą połową > A kumpel Vienia to Pele nie Wiesio) E tam, brzmiał raczej jak Wiesio > Dziewczyny namówcie Agatę na przepis na zapiekankę z ziemniaków i > brokułów z mięsem mielonym i tartę-warto mniam mniam. Moja droga, obie te potrawy są improwizowane. Ale spóbuję. Jak padalec uśnie. >A gołąbki Fionny sa super W rzeczy samej! Musze podac rodzinie na jakiejs gromadnej urostosci, to chyba jedyna potrawa, ktora wszyscy zjedza I nikt, poza moim bratem, który z zasady nie wierzy w moj talent kulinarny, nie będzie nazekac. Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 23:16 Witam. Rany dziewczyny ale macie wene. I dobrze. Temat piekny. I właściwie to każdy sie może wypowiedzieć. Ja nie odmiennie od lat słucham niżej wymienionego we wszystkich jego formach. I Piżame Pormo od lat słucham. To taka pankowska kapela z Poznania i włąśnie wydali nową płyte któram moim zdaniem jest zbyt komercyjna. A i Robbiego W. też sobie czasem słucham ale bardziej za jego ciało niż talenty wokalne)) Chociaż Feel mi sie podoba. A na jesienne chłody uwielbiam puściś sobie muzyke z filmu Breveheart. Piotrek tez Kult lubi szczególnie "Gdy nie ma w domu dzieci" ale mimo wszystko narazie woli piosenki "Jedzie pociąg z daleka" i temu podobne NIe pisałam bo od ponad trzech tygodni nawiedzaja nas katary. Piotrek kaszle jak stary gruźlik mało płuc nie wypluje. Ale idzie ku lepszemu także obeszło sie bez antybiotyku. Przepisy też mam fajny na najprostrzą w świecie zapiekanke. Ale napisze może jutro bo teraz to mi nogi zmarzły i już wskakuje pod kołdre. I ide spać. Ach To już piąty dzięń bez cyca w przypadku Piotrka. Ciekawe czy sie odzwyczaji. Pozdrawiam dzis bardzo choatycznie. Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.11.04, 01:58 Muszę Was pochwalić - miałam co poczytać. Niestety nie zakupiłam składników na indyka, więc zrobię chyba karkówkę (mam w zamrażalniku jakiś kawałek wiejskiej świnki). Bruno też tak "gruźliczo kaszlał" i okazało się, że to zapalenie oskrzeli. Ostatnio zmieniło mi się podejście do antybiotyków - jeszcze niedawno cieszyłam się, jak się udało wyjść młodemu z choroby bez antybiotyku ale ciągle był jakiś niewyraźny - okazało się, że ma zapalenie ucha, a teraz oskrzeli. Teraz wolę zawczasu zabić wroga w tzw. zarodku. Czy robicie w tym roku pierniki wg forumowego przepisu? W zeszłym roku odkryłam go trochę za późno, ale w tym roku muszę je zrobić. Czy już jest na nie pora? Długi weekend się zaczyna, a my ze względu na chorobę młodego będziemy siedzieć w domu.... CZy to ja napisałam, że mnie mąż katuje hip-hopem??? U mnie działa złota zasada inżyniera Mamonia - lubię te piosenki, które znam - z hip-hopem już się osłuchałam, jak jadę sama to też włączam radiostację. A tak w ogóle czy pamiętacie, czego słuchaliście w dzieciństwie - teraz aż wstyd się przyznać - moim pierwszym idolem był Wham! - całą ścianę miałam powyklejaną plaktami Georga MIchaela, oprócz tego oczywiście Sandra (jak ja chciałam tak wyglądać), ale na szczęście pojawił się zespół Europe - i od tej pory tylko długowłosi. I jeszcze zapomniałam o The Cure - uwielbiam wciąż - szczególnie Lullabye. No i ulubiona samochodowa muzyka - REM. Co zabawne - niektóre zespoły spodobały mi się na starość - np. w liceum my grungowco-metalowcy nie cierpieliśmy tzw. depeszów, a teraz uwielbiam niektóre ich kawałki. Kurcze, jak by chciała teraz lullabye - niestety nie mam żadnej płytki ( Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.11.04, 10:34 No, my już po chorobie, zisiaj już normalny spacer i ostatniadawka antybiotyku. Mam nadzieję,że będzie spokój na dłużej. Co do muzyki to jestem jeak stwierdza mój mąż kompletnym abnegatem rockowym. Chodziłam łądnych parę lat do szkoły muzycznej i tam mi wpoili, że Chopin, Bach iHendel a nie Rolling Stones czy Metallica, których słucham jak mąż ma swój dzien przy wieży)). Bo my tak na zmianę - raz ja Kilara. Rynkowskiego, Zauchę i Turnaua ( czyli muzyka dla babć według Wojtka) a raz Dire Staiis,Stonesi, AC/DC i inne). Grunt to kompromis, chociaż mojemu mężowi go trudneij zachowac ,szczególnie jak ja chcę spbie włączyć Marię Callas czy inneg "Wyjca" - Wojtek wymiękka)). Dzisiaj długi weekend - wybywam do mamy bo przyjeżdża mój brat z Wrocławia z córeczkami - Marysia bedzie wniebowzięta, mój mąż z kolei płynie gdzieś jachtem na dwa dni b już go w domu roznosi)). Ogólnie laba. Byłam wczoraj na Briget Jones- g\dużo gorszy od pierwszej części ale dla Collina Flirtha i tak bym go mogła obejrzec jeszcze 5 razy - jest boski)). Buziaki BAsia Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.11.04, 11:01 Młody odsypia przebalowaną noc, a ja mam wolną chwilę (pewnie jedyną dziś, bo z drzemki nici), to może wrzucę obiecane przepisy. Tarta to po prostu ciasto z jajecznicą. Robi się kruche ciasto, ja robię takie jak na szarlotkę tylko beż cukru, ale w rozmaitych przepisach widziałam łatwiejsze, np. tylko z mąki i z wody. No ale podam swój: 2 szklanki mąki 3 żółtka (albo 2 i jedno całe jajko) kostka masła łyżeczka prozku ddo pieczenia szczypta soli (w wersji słodkiej 3 łyżki cukru) To jest przepyszne ciasto kruche, ale do potraw na ostro nie musi być aż takie dobre Podsmażam boczek, czasem daję też trochę kiełbasy albo innej wędliny. W innym naczyniu rozbijam jajka (ok.6) dodaję zioła, jakie kto lubi, nie bawię się w ubijanie piany z białek, bo leniwa jestem, ale można, np. z tych które zostały z ciasta, a potem piekę takie ciasto z jajecznicą aż się porządnie zetnie wierzch a spód lekko przyrumieni, czyli ok. 20 min. (ok. 200 stopni) A zapiekanka to tez moj własny pomysl. Ziemniaki ugotowalam (kilogram) Mięso mielone z indyka (o,5 kg) podsmażyłam z cebulą Brokuły surowe Układałam to w naczyniu warstwami i zalałam sosem beszamelowym, oczywiście uprzednio doprawiając: solą, pieprzem, pieprzem ziołowym, majerankiem i jeszcze jakimiś wynalazkami, których mam w domu dużo. Mięso jeszcze w czasie smażenia przyprawą do mięsa mielonego chyba. Potem to do piekarnika na ok.40 min. Oba te dania mają tę zasadniczą wadę, że są trochę pracochłonne, ale rzeczywiście warte zachodu. Podam jeszcze przepis na zielony sos do spagetti, który jest pyszny, a Zuzia nie poleciła go chyba tylko przez nieuwagę. Cukinię albo dwie, zaleznie od wielkości lekko podgotować w nałej ilości wody i zmiksować razem z tą wodą. Dodać czosnek, 3-5 ząbków, jak kto lubi. Dodać serek topiony, śmietanę (3 łyżki), trochę sosu sojowego można, kostkę rosołową, przyprawy, pieprz ziołowy, bazylię. Na patelni podsmażyć boczek i dodać do sosu. Można bez boczku, wtedy mamy danie wegetariańskie (i bez kostki). Podajemy z makaronem, można posypać startym serem. Pycha! I jeszcze moja najłatwiejsza i najszybsza potrawa uwielbiana przez moje dzieci: Pierś z kurczaka z marchewką i porem. Pierś pokroić jak kto lubi, w kawałaki, albo w kotleciki, obsmażyć na patelni. Dodać pora, dodać marchew, dodać przyprawy Podlać wodą i dusić. Ja daję sos sojowy (jak do wszystkiego), przyprawę do grilla, warzywko, albo coś w tym stylu, czasem oregano. Dzięki róznym przyprwaom będzie rożnie smakować zależnie od humoru kucharki czasem daję tez czosnek, innym razem curry. Jak pamietam, to wczesniej przez kilka godzin piersi marynuję w przyprawach.A jak nie to tez są dobre. Ja w ogóle bardzo lubię mięso duszone z warzywami. I dużo takich potraw tworzę. Samzcnego Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.11.04, 14:15 w mlodosci sluchalam piosenek nagrywanych z listy radiowej trojki na starym Grundigu, potem byla przejsciowa fascynacja Depeche Mode, ale ogolnie rzecz biorac zadnych tam fanaberii, grzeczna licealistka bylam i nie sluchalam glosnej muzyki, idolow, ktorymi obklejalabym pokoje tez nie posiadalam. fringilla, sprobuje ten zielony sos, w zamrazalce mam jeszcze z 10 kilo zamrozonej cukini (znowu nawiedzila nas kleska urodzaju) i inwencja tworcza mi sie juz wyczerpuje. Pytanie: czy wasze dzieci tez czasem juz rezygnuja z poobiedniej drzemki? Jasiu juz od godziny demoluje lozeczko, i dalej nie chce spac. Pojde go chyba wyciagnac. Jasiu w nocy normalnie spi od 21.00-21.30 do 7.00, w dzien okolo 1.5 godziny. Jeszcze chcialam sie zapytac jak radzicie sobie z kryzysami dwulatkow, ja na razie spokojnie przeczekuje ale tez staram sie ograniczac ryzyko uciazliwosc dla otoczenia(np: na spacer nie ide daleko od domu, zeby moc w kazdej chwili wrocic nawet niosac mlodego na plecach, w gosci za czesto staramy sie nie chodzic, juz raczej zapraszamy do nas itd). Ide bo z lozeczka za chwile zostana tylko wiory. PS. Jola, a mozesz mi podac nazwy jakichs gryp szantowych, zebym sobie mogla kupic pare plytek. W mlodosci zdarzalo mi sie nucic szanty, ale duzo zapomnialam, teraz pamietam tylko refreny… Asia Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Shanty 11.11.04, 22:12 Najpierw grupy szantowe,jest ich bardzo duzo,wymienie kilka,maj bardzo rozny repartuar,od starej szanty morskiej do unowoczesnionej rockowej,sa spiewajacy bez instrumentow i z bardzo wieloma,wiec radze przesluchac nim kupisz,bo moze Ci sie nie spodobac,no i znam tylko polskie grupy,zagraniczne jakies smetne i mnie nie kreca. Zaczne od moich ulubiencow: Ryczące Dwudziestki,Mechanicy Szanty,Mietek Folk,Marek Siurawski,Ryszard Muzaj,Jerzy Porębski,Smugglers,Stare Dzwony,4 Refy,Krewni i znajomi Krolika,oj moglabym tak jeszcze troche wymieniac Tereaz slowa: Na tancach ja poznalem,dlugowlaosa bland Dzwieczyne z moich marzen,nie wiadomo,skad Ona sie tam wziela piekna niczym kwiat Gdy jak syrena wyszla z morza czy ja przygnal wiatr Zegnaj Irlandio,czas w droge mi juz W porcie gotowa stoi moja lodz Na wielki ocean przyjdzie mi zaraz wyjsc I pozegnac sie z dziewczyna na Lpugh Sholin Ujalem ja za reke,delikatna jak Latem maly motyl,albo rozt kwiat Poszedlem z nia na plaze wsluchac sie w szum fal Pokazalem jasnowlosej wielki morza czar Za moment wyplywam w dlugi,ciezki rejs I z piekna dziewczyna przyjdzie rozstac sie Zagle pojda w gore,wiatr mnie pogna w przod I przez morza mnie powiedzie,ty zostaniesz tu. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Shanty 12.11.04, 08:38 Dziękuję Ci Jolu, w końcu mam cały tekst tej szanty, miło jest powspominać, bo właśnie tę piosenkę śpiewał mi mój pierwszy chłopak... ha ha ha, stare dobre czasy... Swego czasu wsłuchiwałam się w Stare Dobre Małżeństwo, uwielbiam utwory tego zespołu tak samo jak poezję Stachury. Bajora też lubię, ogólnie poezję śpiewaną. A w podstawówce to ja już nie powiem czego słuchałam, najpierw Mc Hammer i jakieś rapy... Europe słuchała moja starsza siostra i Limala... Jason Donovan, Kylie Minogue, Sandra itp. Mój brat RoXette, a ja... uwaga przeklną mnie wszyscy fani Depechów i Bon Joviego... ja w podstawówce szalałam za... New Kids on the Block... Oj szalałam szalałam i wcale się tego nie wstydzę, choć teraz gdy tak na to popatrzę z perspektywy czasu to twierdzę, że chyba słoń mi na ucho nadepnął, ale nie powiem, że kiedyś bardzo mi się podobał ten boys band... No i rzecz jasna jeszcze zanim skończyłam podstawówkę to mi ta fascynacja minęła, ale tak właśnie było... Potem w szkole średniej liznęłam każdego gatunku muzyki, punka, fanku, grangu, metal. Zetknęłam się z muzyką Pidżamy Porno, Acid Drinkers, Defekt Muzgó, a także Obituary, My Daing Bride, Gettering,a potem Biohazard, itp. Ale jedno jest pewne, do dziś pozostało mi szaleństwo na punkcie Doorsów, rocka, tak jak już wcześniej pisałam... Faktycznie, że dzieci dwulatki mają jakiś taki dziwny okres, Jagoda jest płaczliwa, nie dobra, ciągle mi wisi u nogawki i prosi czym czytała jej książki, a ja nie mogę non stop. Zauważyłam, że gdy jest jeden dzień wolny, np. tak jak wczoraj, to już nie ma siły, nie chce mnie za nic puścić do pracy. Jedno jest pewne na takie zachowanie nie należy reagować złością, czy ignorować dziecko, a najlepiej jest tłumaczyć. Fakt faktem, że trzeba się posuwać do wymyślania najgorszych scenariuszy typu - jak nie pójdę do pracy, albo się spóźnię to mnie pani wyrzuci i nie będziemy mieli na chlebek, a Jagoda potem chodzi i mówi wyrzuci pani, z pracy, wyrzucii?? ale to pomaga i nie muszę znosić jej płaczu gdy wychodzę. Przynajmniej dziś pomogło... Pozdrawiam wszystkie dzieciaki szczególnie te chorujące i jestem ciekawa co słychać u Edytki i jej małej Oli. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 12.11.04, 19:45 witam! Spiesze donieść,że zrobiłam i opchnęłam indyka) Pyycha! Polecam wszystkim. Rzeczywiście o zielonym sosie do spaghetti po prostu zapomniałam a jest bardzo smaczny i łatwy do zrobienia. Ktoś wspomniał o Limahlu-moja pierwsza miłość muzyczna hehe Oplakatowany miałam cały pokój a w każdą sobotę rano stałam w kolejce do kiosku Ruchu po Dziennik Ludowy w nadziei,że będzie następny plakat idola)) Dobre nie? Pozwolicie,że na temat dzieci dziś się wypowiadać nie będę bo musiałabym użyć słów powszechnie uznanych za obraźliwe.W skrócie-zastanawiam się nad egzorcystą( a stwierdzenie,że będzie jeszcze gorzej powoduje lęki nocne i dreszcze Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Shanty 13.11.04, 15:09 jonquille napisała: > fringilla, sprobuje ten zielony sos, w zamrazalce mam jeszcze z 10 kilo > zamrozonej cukini (znowu nawiedzila nas kleska urodzaju) i inwencja tworcza mi > sie juz wyczerpuje. > Moja mama robi cukinię marynowanę, która jest przepyszna, a ja mam przepis na pyszną sałatke z cukini, ale nie wiem, czy rozmrożona się nadaje... A sos naprawde polecam, pycha. agatkar1 napisała: > > A w podstawówce to ja już nie powiem czego słuchałam... uwaga przeklną mnie > wszyscy fani Depechów i Bon Joviego... ja w podstawówce szalałam za... New Kids on the Block... Oj szalałam szalałam i wcale się tego nie wstydzę, choć teraz > gdy tak na to popatrzę z perspektywy czasu to twierdzę, że chyba słoń mi na > ucho nadepnął, ale nie powiem, że kiedyś bardzo mi się podobał ten boys band... > No i rzecz jasna jeszcze zanim skończyłam podstawówkę to mi ta fascynacja > minęła, ale tak właśnie było... Oj, chyba jesteśmy w podobnym wieku, bo ja też szalałam za NKOTB oraz Kylie Minouge i Donovanem Fascynacja NKOTB przypadła na szóstą klasę podstawówki i okres, w którym w sklepach pojawiły sie polskie edycje Bravo i Popcornu. Ależ miałysmy uzywanie! Były strasznmie drogie, a czsem trzeba było kupic dwa egzemplarze, bo plakat był po obu stronach! Potem straszliwie się tego wstydziłam, a później zaczęłam się z tego smiać, tym bardziej jak widziałam coraz nowe boysbandy i coraz nowe i młodsze ich fanki. To jak fascynacja Barbie - trzeba przez to przejść, a potem bez szkody dla równowagi psychicznej się wyrasta. A propos - namówcie Zuzię na wspomnienia z koncertu Backstreet Boys, gdzie bynajmniej nie była jako fanka Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Shanty 13.11.04, 15:28 Mnie na szczęście ominęła fascynacja boysbandami - za stara jestem - akurat na początku liceum pojawił się Pearl Jam i się zgrungowiłam, choć moje koleżanki (gdzieś w 1 klasie liceum jeszcze szalały za NKOTB). Też pamiętam pierwsze wydania Popcornu, ale też pamiętam sobotnie kolejki pod kioskiem po Dziennik Ludowy... Jeśli chodzi o jedzenie - to zrobiłam dziś mięsko wg przepisu ... chyba Kubary - było pyszne, szczególnie sosik - uwielbiam takie "coś" pomidorowo-cebulowo- czosnkowe. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 13.11.04, 15:41 Dziewczyny, rzucam hasło kolejnego spotkania, może uda się w większym gronie w końcu? Proponuje następny weekend: od piatku do niedzieli, wybierajcie. Jęsli macie odwahę na spotaknie w plenerze, może ogródek jordanowsski? Choć teraz tak szybko robi się ciemno, że może się nie udać. Może być w takim razie u mnie, a niech tam, raz na jakis czas mogę nawet posprzatać Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 13.11.04, 23:10 Oj, trzeba będzie się kiedyś wybrać do Warszawki... A u nas cały dzień pada deszcz. Zrobiłam właśnie ulubionego kurczaka i muszę poprawić mój przepis, bo chyba dość niedokładnie opisałam sposób wykonania . 1 pierś z kurczaka brokuły mrożone 1 duża śmietana 0,5l 30% kapary (mały słoiczek) cebula, pieprz, sól Podsmażyć kawałki piersi z kurczaka, włożyć do garnka. Podsmażyć poszatkowaną cebulę, włożyć do garnka. Dodać brokuły, kapary, zalać śmietaną, doprawić. Dusić, tylko uważać, żeby brokuły się nie rozgotowały. Naprawdę pycha i roboty mało. No teraz ok. Basiu, Twój mąż to niespokojny duch, a mojemu się marzy taki rejs statkiem, a najlepiej jakby płynął do Peru. Dziewczyny, smakowicie się zrobiło i dobrze, bo czasami weny twórczej brak. A ja mam teraz pytanie w związku z alkoholem. Piję rzadko, bo jakoś nie lubię, wódki czystej nie przełknę. Trochę wina (rzadko trafię w swój smak...), teraz popijam Bacardi Breezer, ale jakoś słabe jest, ale w smaku dobre. Czy macie jakieś swoje ulubione drinki, wina itp., podzielcie się smakami ))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 14.11.04, 22:08 Witam ale mialam czytania) Fajnie! Przepisy wszystkie zapisane, bede powoli robic i pisać jak wyszlo ciesze sie Zuziu, ze indyk smakowal W kwestii alkoholi to nie pomoge bo ja w zasadzie pije albo jakies zwykle wino (polslodkie najlepiej) albo piwo bez zadnych dodatkow. No i jeszcze Karmi - ale to juz przyzwyczajenie z etapu bycia matka karmiaca Agata niedawno pisala tu o kiepski nastroju... mnie on chyba powoli tez dopada... Do solarium nie pojde, bo sie nie zamkne (klaustrofobnia itp) wic musze czekac na wiosne... Do tego kiepskiego nastroju doszlo jakies koszmarne zmeczenie... Ostatnio wieczor w wieczor usypiam w trakacie usypiania Dominiki... Ona ma faze niezasypiania w lozeczku tylko musze kolo niej lezec na lozku... i efekt jest taki ze obie usypiamy snem kamiennym I zazwyczaj maz w okolicach pierwszej w nocy mnie budzi i pyta czy zamierzam spac do rana w opakowaniu Cale wieczory mam przez to spaprane, nic w domu nie robie, kupe ciuchow do pracowania schowalam w szafie, zeby mi sie nie paletala po oczach... No i nieraz przerwyam gadanie na gg, mowie ze wroce jak spie mala i ... nie wracam oczywiscie To do ciebie Agata) Mam nadzieje, ze nie pomyslalas ze dziecko ukatrupilam i dlatego sie nie odzywam) Co do spotkania to ta oczywiscie chetnie (jak zwykle) Przyszly weekend mi odpowiada, wszystko jedno czy sobota czy niedziela. A miejsce to pewnie by trzeba bylo ustalic jakos blizej weekendu, bo nie wiadomo jaka bedzie pogoda... Na pewno mile bedzie skorzystac z goscinnosci Agaty Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 14.11.04, 22:35 monique76 napisała: > > Agata niedawno pisala tu o kiepski nastroju... mnie on chyba powoli tez > dopada... Do solarium nie pojde, bo sie nie zamkne (klaustrofobnia itp) wic > musze czekac na wiosne... Do tego kiepskiego nastroju doszlo jakies koszmarne > zmeczenie... Ostatnio wieczor w wieczor usypiam w trakacie usypiania > Dominiki... Ona ma faze niezasypiania w lozeczku tylko musze kolo niej lezec na > > lozku... i efekt jest taki ze obie usypiamy snem kamiennym I zazwyczaj maz w > > okolicach pierwszej w nocy mnie budzi i pyta czy zamierzam spac do rana w > opakowaniu Cale wieczory mam przez to spaprane, nic w domu nie robie, kupe > ciuchow do pracowania schowalam w szafie, zeby mi sie nie paletala po oczach... Ja mam to samo, marazm totalny i wyjałowienie umysłowe. Wookison nadal żle śpi, a ja uświadomiłam sobie, że od prawie dwóch lat nie przespałam jednej całej nocy. Ba, całej, żebym wstawała mniej niz 3 razy... Całe szczęście że do pracy nie chodzę, bo nie wiem jak bym to wytzrymała. Chociaż może wtedy wszystko wygłądałoby inaczej? Oczywiście bałagan i zaniedbanie zupełne, zarówno siebie jaki i wszystkiego dookoła, dobrze, że Natala wyrozumiała jest dla mnie, choć ze względu na nią staram się zmobilizować, i jak Młody spi, poświęcić jej troche czasu, a nie od razu wchodzić do wanny... Ale njgorsze było to jak studiowałam: uśpić dziecko, a potem jeszcze wstać z wyrka i zabrać się do nauki! Koszmar! Też ciągle zasypiałam z Natalą i prosiłam Konrada: jakbym zasnęła, to mnie obudź, bo muszę się uczyć. Oczywiście tego nie robił, bo mu mnie szkoda było. Ciekaewe, że nigdy nie miał takich skrupulów jak czegoś chciał... > > No i nieraz przerwyam gadanie na gg, mowie ze wroce jak spie mala i ... nie > wracam oczywiscie To do ciebie Agata) Mam nadzieje, ze nie pomyslalas ze > dziecko ukatrupilam i dlatego sie nie odzywam) No cóż, chwilami wszystkie jesteśmy tego bliskie, ale w Waszym przypadku trudno by mi było w to uwierzyć... Ale fantastyczna mgła za oknem! Lubię takie wieczory... Jak była mała mieszkałam w samym środku miasta i z okna widziałam Pałac Kultury, w mgliste poranki tata budził mnie słowami: zobacz, Pałac Kultury ukradli Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003 16.11.04, 13:52 Witam. Z tego co czytam wynika że nie tylko moje dziecko ma taki trudny czas. Wali głową w ściane albo w podłoge, o byle co beczy. Bije kopie i wogóle oszaleć z nim można. Podobno za rok im przejdzie. A teraz zapiekanka: 1/2 kg pieczarek 20 deka jakiejś wedlinki może być z tłuszczykiem 1 cebula żólty ser tak ze 30 deka 1 francuz znaczy się bułka paryska olej sól, pieprz do smaku Pieczarki pokroić w plasterki podsmazyc na oleju dodać do tego cebulke i tak wszystko razem smażyć dopóki cała woda z pieczarek nie odparuje. Jak sie ślicznie pieczarki zaczną złocić dodać pokrojoną w cienkie paseczki wędline. Chwilke jeszcze razem podsmarzyć i tyle. Francuza pokroić jak na kanapki grubości 0,5 cm.( może wiecej zależy jak kto lubi.) Na te kanapki nakładać wcześniej zrobiony farsz. I na to dołożyć jeszcze starty ser żółty. Do rozgrzanego piekarnika powyżej 250 C wsadzić położone na blasze zapiekanki. Całość piecze sie około 10 minut, tylo tyle żeby sie dobrze ser rozpuścił a francuz pod spodem przyrumienił. I tyle. Podaje to zwykle na kolacje z keczupem. Wszyscy twierdzą że pycha. A ja od wszoraj zaczełam z Piotrkiem intensywna nauke sikania na nocnik. Wczoraj chodził cały dzień w pieluszkach tetrowych i tylko raz sie wysikał do nocnika. Wiec zmian miałam siedem. Zobaczymy jak nam pójdzie dzisiaj. Podobno najgorzej przez pierwszy tydzień potem jakoś załapie. Acha i jak mogłam ostatnio zapomneć że słucham jeszcze Nirvany. Pozdrawiam Aguśka i Piotruś. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.11.04, 23:08 Hejka Zuziu - odezwij sie i napisz jak tam Werka w zlobku! Mam nadzieje, ze obylo sie bez placzu i rozpaczy Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 00:07 Płonne nadzieje, nie obyło się! Napiszę tylko tyle zanim Zuzia jutro zjarzy... Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 08:47 No cześć dziewczyny, dzięki za przepisy, zamierzam zrobić - zakupiłam już produkty na indyka, ale coś codziennie jesteśmy u rodziców i oni częstują obiadem, dziś stwierdziłam, że muszę zacząć robić tę potrawę bo brokuły i pieczarki zwiędną... U mnie także klimacik cudny... zasypiam szybciej niż Jagoda, ponieważ kładę się z nią na łóżku w dużym pokoju, ona ogląda m jak miłość a ja chrapię, nic nie chce mi się robić, dosłowinie jesień totalna zawitała u nas. Ranki mam koszmarne, choć właściwie do pracy idę na osmą, ale o 6,30 trzeba wstać, uszykować siebie i małą, najgorsze jest to budzenie Jagody, wczoraj ubierałam ją na śpiku, dopiero gdy zaczęłam zdejmować górę od piżamy to się obudziła. Szczęście, że lubi chodzić do babci Krysi, bo byłby kłopot. Ogólnie z rannego ptaszka moja córka zmienia się w leniwca i lubi pospać. Ale tylko w tygodniu, w soboty i niedziele wstaje wcześnie i nie da nam pospać... Padł temat alkoholu... mmmm Uwielbiam Martini z cytrynką i lodem, czasem jeszcze z wódką, Campari z sokiem pomarańczowym i lodem, z tańszych trunków winka Vermouty wszelkiego rodzaju - również z cytr. i lodem - pycha. Ostatnio na parapetówce piłam CinCin bianco, i dodatkowo były dołączone przepisy na świetne drinki, np. cincin zmieszane z sokiem pomarańczowym i wódką... i takie tam. Są super, ale w małych ilościach... Oczywiście piły wszystkie kobiety /sztuk trzy/ i wszystkie były chore... miałam wyrzuty sumienia, że nas poiłam tymi trunkami... a że dawno się nie widziałyśmy to bardzo dużo tego było. Chłopaki się śmiali z nas, ale tak szczerze wolę sie delektować całą noc takimi drinkami niż śmierdzącą wódką, której się nie da przełknąć... Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 14:18 Witamy, My niestety na spotkanie nie damy rady - przez najbliższe 2 tygodnie muszę się uczyć do paru egzaminów (( za to w grudniu mam nadzieję, że się załapię na jakieś spotkanie. Młody już jest zdrowy - jutro idzie do żłoba i najgorsze jest to, że najprawdopodobniej czeka mnie wyprawa autobusem. Chyba wyjadę z domu o 6 rano.... Młodego ostatnio fascynuja literki - wszędzie je tropi. Na razie chodzi i powtarza "kelka A i kelka E". Cyferki też są cool, ale też są "kelka A". Jak mówi moja mama - Bruno szybciej nauczy się czytać niż mówić. Bo, jak stwierdziła pani logopeda z żłobka - z powodu wczesnego odstawienia się od ssania (w wieku 3 miesięcy) ma gorzej rozwinięty przód i środek jęzora (wychodzą mu bardzo dobrze tylko głoski tylnojęzykowe - k i g). Ma nawet w żłobku ksywę "kakuś". Więc czekają nas ćwiczenia logopedyczne - na razie idzie ciężko, bo młody uważa, że twarz to jego bardzo intymna sfera i nie pozwala się dotykać. Ma to ma bardzo dobry PR - jak ten chomik z kawału. Pani psycholog jest nim zachwycona - za tzw. mądre spojrzenie, przytulactwo i wazeliniarstwo wrodzone. Oczywiście - młody też ma okres buntu, który przejawia się tym, że nie chce ćwiczyć - dostaje wręcz histerii. Jeśli zaś chodzi o alkohole - to ja oczywiście polecam mój ulubiony Baileys, który najlepiej smakuje na kostkach lodu. Poza tym uwielbiam klasykę - żubrówkę z sokiem jabłkowym. Co prawda po ostatniej imprezie "winnej" mam wstręt do wina (dziewczyny, nie mieszajcie różnych gatunków win), ale mam zamiar wypróbować hiszpański przebój - czerwone wino z colą. Poza tym uwielbiam cider, niestety w Polsce nigdzie go nie można dostać. No i oczywiście klasyka klasyki - "rżnięte". Nie będę opisywać, jakie mikstury robilismy na studiach, bo mnie stary wyśle do AA. U nas ostatnio młody się całkiem przestawił - łaskawie śpi raz dziennie, a potem szaleje do północy, albo i dłużej. A my śpimy. Tylko rano łóżeczko jest rozwalone - kołki wychodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 15:33 Witam Kochane po przerwie tak to mi się ostatnio składa że nie mam czasu na forum posiedzieć Cześć Idaro )) U nas powoli czas leci W ostatnich dniach bywałam w Sztokholmie i Zakopanym także zjeździłam się troszeczkę W szwecji z okazji o której pisałam wcześnie - pogrzebu kolegi a w Zakopcu rekraacyjnie Moja mała wygląda na około 1-rok i 4 m-ce - przynajmniej większość tak twierdzi, w chodzeniu postępów brak ale wytrwale ćwiczymy, a ćwiczenia przeplatane są moimi dołami z tego powodu - własnie dostała nową PILNą robote na biurko ehhh- Kończe - buziaki papap i żałuje strasznie że dawno Was nie widziałam Aha - przepis na grzane wino PROSZĘ!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 16:02 Witam miłe Panie Pisałam wczoraj ale mi post wcięło i się wkurzyłam U nas jak na razie totalna histeria żłobkowa( Młoda nie chce wejść do sali,mojemu odejściu towarzyszą wrzaski i szarpanie za klamkę a potem juz nie wiem bo uciekam... Ciekawe jak długo to jeszcze potrwa bo niedługo zwariujemy wszyscy:- ( Ciesz sie ,że się Edyta odezwała bo przynajmniej wiemy,że zyjecie Fionna to że Młody jest cwaniutki to my wiemy-rozkoszniaczek hehe. KOńczę bo Młoda wstała Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 16:18 Czesc Ciesze, ze mam wreszcie chwilke na pisanie. Pracuje jak wol i tak chyba bedzie do swiat. Na szczescie dluuugi weekend przyniosl troche odpoczynku. Chcielismy kazdego dnia isc z mala do ludzi, czyli do dzieci na plac zabaw, w miasto, bo u nas puchy na podworku, a za parkanem las. I nawet dwa razy udalo nam sie spedzic czas w tego typu miejscu. I nawet spotkaklismy Zuzie i Werke, co mnie bardzo ucieszylo. Werka ma zzdecydowanie u mnie szostke z WF. Dlatego jak mowia w rodzinie, ze Ida taka ruchliwa, to podsmiewam sie pod wasem. Bez przesady! Co do rozwoju umyslowego, to nie zaprzecze, bo chlonna jest nieslychanie. Tez lubi literki jak Bruno, ale istnieje dla niej jedynie literka A. No i liczy do trzech. Dobra, koniec tej wazeliny na temat wlasnego dziecka. Kiedy to spotkanie? W te sobote czy wymyslilam ten termin? Pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 18:48 Słuchajcie, w ten weekend to chyba sobie spotkanie odpuścimy, bo nie ma Kingi i Zuzi, Fionna tez nie może, a mi popsuła się kuchenna bramaka Może więc w przyszły weekend. Fionna, wiesz, że relaks przed egzaminami jest jak nabardziej wskazany? Może dasz się namówić? Ja też uwielbiam Baileysa (kolejna nasza wspólna cecha ) i chyba nawet mam jeszcze zakamuflowaną flaszeczkę... Lece robic dzieciorom naleśnieki, zajrzę wieczorem, jak mmnie stary puści Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 20:24 Jak dla mnie to spotkanie moze byc i w ta sobote i w nastenpa)) Ale jak wiekszosci psauje nastepny weekend to ok. Mam nadzieje, ze Fionna jednak bedzie chciala zrelaksowac sie przed egzaminami Ja baileysa oryginalnego nie mam ukrytego, ale za to mam przepis na takiego domowego Tez wychodzi calkiem, calkiem Zuziu - a propos zlobkla to mam jedna propozycje... moze niech Zbyszek sprobuje Werke odprowadzic? Byc moze przy nim bedzie zachowywala sie zupelnie inaczej... Takie histerie moga trwac nawet do 2-3 tygodni niestety... U nas najgorszy byl pierwszy tydzien. Tyle ze po pierwsze Dominika byla troche mlodsza niz Werka teraz, a po drugie Dominika byla przyzwyczajona ze przez czesc dnia mamy nie ma... U was jest zupelnie inaczej, do tej pory Werka byla przede wszystkim z Toba to i rozlaka jest dla niej trudniejsza... Ale spokojnie, mysle ze juz w przyszlym tygodniu bedzie lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 21:27 Następny weekend może być - będę mieć tylko do napisania pracę z socjologii, teraz mam angielski i francuski i jeszcze nic nie umiem... Młody się wyspał po południu i właśnie zaczyna szaleć, ciężka noc przed nami. Mam nadzieję, że dokopiemy Francuzom. Wczoraj miałam ubaw, bo oglądałam CD z Pressu z the best of łapu capu z 4 lat chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 21:28 Hej! Już nam wpadło do głowy takie rozwiązanie ale może w przyszłym tygodniu bo teraz wożę ją na 10 a to dla niego za późno.ZObaczymy jak będzie jutro i w piątek-cały plus,ze w płaczu jest więcej złości niż rozpaczy,to mi łatwiej zrozumieć Daj przepis na domowego Baileya please) Ja na temat alkoholu wypowiadać się nie będę bo ze mnie stara alkoholiczka jest i lubię oprócz whhisky i koniaków każdy gatunek hehe w zależności od okazji Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 22:01 Potwór się wyspał i szaleje - teraz jeździ na samochodzie i się wścieka jak dotrze do ściany, czyli co 15 sekund średnio. Nie potrafi zawracać. Też piłam u sąsiadki takiego domowego Baileya - całkiem całkiem. Zrobię potworowi kaszkę, żeby sie zapchał - ostatnio zjada wszystko, co mu się da i w każdej ilości. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 22:50 A wiecie co jeszcze uwielbiam? Sheridan's, taki dwukolorowy, pycha. A Zuzia niech się nie wypowiada, bo jak jej pomagałam w pakowaniu przy przeprowadzce, to znalazłam Baileysa, który się PRZETERMINOWAŁ!!! Tak właśnie. Grzech i anataema, nawet ja nie mogłam go przełknąć, bo nawet popstanowiłam sprawdzić na sobie czy na pewno jest niedobry, taka byłam zdeterminowana! Z alkoholi lubie jeszcze dżin z tonikiem. I wina. I nalewki. Moja mama robi bajeczną pigwówkę, niebo w gębie! Mój mąż natomiast najbardziej lubi burbona. Znacie opowiadanie Topora "Cztery róże dla Lucienne"? My oboje uwielbiamy Topora i na pierwszą rocznicę ślubu kupiłam mu właśnie burbona Four Roses. I przywoziłam mu zawsze ze Słowacji, to był taki nasz znak Właśnie muszę kupić, może to podreperuje nasz związek? Niewtajemniczonym polecam Topora, a to opowiadanie w sczególności. Widzę że sporo z naszych dzieci lubi nocne imprezki. Mojemu synowi też się zdarzaja częto nocne rajdy po domu. Dobrze ze pod nami młodzież mieszka, bo ten samochodzik robi tyle hałasu! Teraz ćwiczy też jazdę na rowerze, jak to okreslił Konrad: na Flinstona, bo do pedałów jeszcze dobrze nie sięga (to rower 4-kołowy), więc się nogami odpycha siedząc na ramie Mój syn jest maniakiem samochodowym w stopniu, który nie uważałam że jest możliwy. Wszedzie szuka brrrm, brrrm albo ciuch, ciuch: w ksiązkach, gazetach, w tv, na koputerze, każe sobie rysować samochody, uwielbia jeździć samochodem, patrzeć na samochody i wszystko, co jest z nimi związane. Akurat w naszym domu nie brak odpowiednich bodźców, a więź z tatusiem przez to coraz silniejsza. Hehe. Idolem i tak jest mój tata, który czasem na działce sadza go za kierownicą. Bo oczywiście do tego miejsca kieruje się moj syn i przy przesadzaniu do tyłu jest afera. Ech, geny. Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 23:05 Baileysa moge pic w kazdych ilosciach,zawsze i kazdej porze,kilka razy niezle sie ubzrdygolilysmy z kumpela pijac go niewinnie, Sheridan's tez pychotka,mialam raz i szybko sie skonczyl Lubie jeszcze Malibu. No i uwielbiam dobre wina wytrawne, tata mnie nauczyl pic wino i zawsze jak u nich jestesmy jest klotnia o to kto wraca samochodem,no teraz nie ma,bo zawsze ja. Poza tym piwa nie lubie,poza Guinnessem,ktory jest bossski,za drinkami tez nie przepadam,czasem miewalam taki dni,ze smakowala mi sama wodka i moglam ja pic jak wode. Teraz niestety jakos mi nie wchodzi wieksza ilosc alkoholu,od razu jakby mam kaca,bez tego przyjemnego szumu w glowie,buuuuuuuuuu. U nas do fascynacji samochodowej i pociagowej (tez wszedzie szukamy bum bumow oraz ciu ciu,gazety,filmy,naklejki itd) dochodzi pasja koparkami(para) i motorami(ajo lub ka).Ciekawe,ze to wszystko umie nazwac. Potrafimy godzine patrzec na pracujaca koparke lub ogladac motor. W sklepie Sz kupuje gazety o motorach,a w domu moze godzinami mnie zameczac obrazkami motorow z gazet. Dobrze,ze ja tez lubie motoryzacje Pozdrowionka-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.11.04, 14:00 Mi też wywaliło długiego posta, w którym m.in. - pytałam o Baileysa, co to takiego? - Delektowałam się w podświadomości Sheridansem, którego uwielbiam. - Wspominałam czasy podróży do Francji, stopowych eskapad, a także zimnych wrześniowych nocy w tym kraju, kiedy to, ażeby za bardzo nie zziębnąć piliśmy winko przepyszne wytrawne z 5 litrowych baniaczków albo 1,5 litrowych plastikowych butelek /tutaj porównanie, że francuskie sikacze są milion razy lepsze od polskich/, - wspomniałam o piwku, które również uwielbiam. Ale jak to - ani słowem nie wspomniałam o mojej córci, a przecież to forum naszych dzieciaków... Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.11.04, 14:26 Bailey's to taka irlandzka (oczywiście) pychotka - chyba to jest likier?? W każdym razie robi się go z Irish whiskey i śmietanki (też irlandzkiej). Ja pamiętam z kolei z czasów tzw. licealnych niemieckie tafelwein (sprzedawane w kartonikach 1l.), kosztowało to chyba 1 DM i też nasze sikacze się do niego nie umywają. Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.11.04, 17:04 Hehe...ja z alkoholi najbardziej lubie piwo, zaraz potem jest czerwone wytrawne wino, a jak bardzo dobre to jest daleko przed piwem...ale na takie to za często nie wydaję. Z reszty alkoholi moge zrezygnować bez żalu, znaczy nawet mi nie żal, że nie próbowałam :o). A w przyszłym tygodniu dziecko "porzucę" na całe trzy dni, bo...jadę na konferencję do Gdańska. Referat co prawda "w proszku"...no, ale może do jutra nabierze normalnych "kształtów". A Weronika spędzi trzy upojne dni z tatusiem w Warszawie. Już maja plany na środę wieczór...w Hula-Kula z Leszkiem Talką...a ja z żalu i tęsknoty za dzieckiem sie pewnie upiję na imprezie...dobrze, że referat mam pierwszego dnia, więc ewentualny kac, nie będzie miał negatywnego wpływu na moje publiczne popisy.... No i martwię się bardzo jak dziecko zniesie moją nieobecność, w dodatku w obcym miejscu. Aż mi niedobrze kiedy o tym pomyślę.... Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 00:00 Co do alkoholi, po ciazy tak mi sie odmienilo, ze z wielkiego piwosza stalam sie abstynentka. Ciezko mi z tym A do ulubionych piw nalezy Desperados. Wina tylko polwytrawne czerwone. Na slowo "konferencja" wlosy mi sie jeza na ciele. Za tydzien wystepuje na konferencji i znowu bede musiala przekroczyc prog uczelni, z ktora juz sie pozegnalam Caly dzien spedzilam na przygotowaniach prezentacji w PowerPoincie. Porozmawiajmy o dzieciach! Wczoraj byl dzien horroru w naszym domu. Ida wypadla z fotelika pokarmowego i pokazywala na brzuch, ze tu ja boli. Pozniej potracila lustro w przedpokoju i potluklo sie na szczescie za jej plecami. Zuziu, wykrakalas! Ida cala i zdrowa, uff. Co do spotkania, w nastepny weekend bedziemy w Toruniu((( Pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 08:49 Jezeli chodzi o alkohole to podobnie jak wy, jakies takie nie za slodkie likiery (Baileys I inne takie), wino (dobre, niewazne czy wytrawne czy polwytrawne, od czasu do czasu deserowe). Swego czasu uczeszczalam pilnie na kurs winiarski i smak mi sie troche wyrobil, w jakiejs dalszej przyszlosci wybiore sie znowu na kurs, moze tylko taki bardziej profesjonalny. Wtedy smakowanie wina zaczyna sie od kilku seansow wachania kamieni, ziemi, drewna, smakowania roznosci, rozpoznawania kolorow itd, itp. Jak na razie jestem w stanie w miare profesjonalnie odegrac rytual oceny I smakowania wina. Ostatni polubilam tez Margerite. Z piw: Guiness (ale tylko z beczki) i lokalne belgijskie, ktorych sa setki ale glownie piwa owocowe (czarna porzeczka, brzoskwinia I czeresnia). Ach, zaczyna sie tez juz okres grzanego wina; mniam, mniam Bylismy z wizyta u pediatry zobaczyc czy wieczny katar Jasia to nie jest cos grozniejszego, ale chyba nie. Dostalismy kropelki I jezeli nie przejdzie do tygodnia zrobimy przeswietlenie zatok. Przy okazji zapytalam sie ile moze trwac slawetny bunt dwulatka. Odpowiedz: podobnie jak bunt nastolatka; wiadomo kiedy sie zaczyna, nie wiadomo kiedy sie konczy. Moze potrwac nawet do 4-5 lat… Zuzia, inny pomysl na przystosowanie Werki do zlobka: zauwazylam, ze jak Jasiu wie, ze jutro idzie do zlobka to reaguje bardziej spokojnie. W praktyce wyglada to tak, ze do znudzenia opowiadam mu wieczorem, ze jutro zobaczy dzieci, zabawki itp, I wymyslam co bedziemy robic po powroce ze zlobka. U niego akutrat takie kilkakrotne powtarzanie przynosi w miare wymierne efekty. Asia I JAsiu Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 08:40 No i w końcu zrobiłam tego indorka, pychota... A jutro zabieram się za karkóweczkę... Ależ mną wstrząsnęła historia z lustrem, szczęście, że nic się nie stało małej... Życzę Oleńce wszystkiego dobrego, no i wytrwałości Edycie, którą bardzo podziwiam za cierpliwość, że cały czas ćwiczy z Olką i że zagląda na forum, choć na pewno to dla niej jest trudne. Pamiętaj Edytko, że jesteśmy z Tobą. Myślę, że to tylko kwestia czasu i niedługo Oleńka zacznie chodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 14:23 Dzięki wielkie Agatkar Co do spotkania to ani w ten ani w następny wolny koniec tygodnia nam nie pasuje. A co od alkoholi to oba likiery baaaardzo mi smakują - poza tym uwielbiam półsłodkie czerwone winko (w wersji grzanej również), natomiast nie przełkne grzanego piwa ani piwa słodkiego - lubie gorzkie i zimne. Czasem w domu robimy sobie likier karmelowy - przepis ogólnie znany i prosty ale może: - puszka słodzonego skondensowanego mleka - wódzia - ilość wg uznania Puszka mleka wsadzić do garnka i gotować 3h (super masa na ciasta) po wystudzeniu przełożyć do garnka i zmiksować z dowolną ilością alkoholu - gotowe Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 21:21 witam dziewczyny, alkohole, nie wiem kompltenie o czym wy piszecie. Ja niestety w abstynencji prawie 3 letniej. Ale winkiem polwytrwanym nigdy nie wzgardze, zreszta uwielbiam wina. Nie przepadam za likierami i innymi slodkosciami, no moze malibu, za to zubroweczka z sokiem jablkoym, ginz tonikiem i teqile, wciagam. Chyba sie dzis rozpije... My aktualnie na wygnaniu w Kelcach, przyszla kolej na maly remoncik lazienki, lepiej pozno niz wcale. Gdyby nie brakujace faktury do US, to by mi sie nie chcialo. Nadia jest rozkoszna, robi sie tak fajnie rozumna, ze mozna z nia fajnie porozmawiac. Powoli przygotowuje ja, ze niedlugo ide do pracy, choc te rozstania bedzie gorzej znosic niz poprzednie. Danielowi bedzie wszystko jedno, opiekunka jest kolo niego od urodzenia, takze o jeden stres mniej. Dziewczyny chcialabym sie z Wami spotkac, moze byc przyszly weekend ale prosze o sobote. Moze tym razem uda sie w wiekszym gronie, fajnie powspominac nasze spotkania, tyle mamy zdjec, dzieci rosna, nam dochadza zmarszczki, kolejne dzieci w drodze doroty i jogaj, zycie po prostu leci. Poki jestem u rodzicow zrobie sobie wieczor wspomniec, lece po zdjecia z mojej mlodosci)))) Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 21:46 Oj Anita, strasznie mnie zmartwiłaś tym Toruniem. Z cała symapatią, mam nadzieję że dziewczyny się nie obraża, ale w stałym gronie spotykamy sie w miarę regularnie, chciałybyśmy spotkac się z Fionną, Anitą, Edytą, bo ostatnio chyba widziałyśmy się w maju. Może pasowałby Wam jakis dzień powszedni, co? A jesli nie, to zostaje sobota, 27 bez Anity Czekam na sugestie. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 21:46 Matko, u Was też tak sypie? A ja sanek nie mam jeszcze zakupinych, buuu, dopiero wydałam kupę kasy na kurtki dwie i buciki dla małej, a tu Mikołaj, zaraz Gwiazdka. Skąd tą forse brać/ ( pytanie retoryczne)). Ale tak wogóle to ja dzisiaj do Was z pytaniami 1. Po pierwsze primo czy Wasze dziecaki też tak boleśnie ząbkują przy 5-tkach? Małej strasznie dokuczają te zęby, dziąsła jak balony, nawet krew jej leciała. Ciągle chodziz palcami w buzi, wścieka się o byle co itd. 2. Po drugie primo, czy Wasze dzieci też mają nasilone napady wściekłości po popłudniowej drzemce? Małą jak wstanie to przez godzinę jest niemożliwa. Ryczy, rzuca się i nie wiadomo co z nią zrobic. I ma na to stałe pory. Ciekawa jestem czy to normalne zjawisko 3. Po trzecie primo jak u Was z piciem z butli? Bo dla Marysi ranek i wieczór bez butelki nie ma sensu. "Bu" musi być. Właściwie w ciągu dnia tez nie pije z niczego innego - czasami z kubeczka przez słomkę,a le ile się musze naprosic. Normalnie z kubka nie ma mowy, niekapków ma 6 - żaden nie pasuje. 4. Czy któreyś maluch mam mże wade stópek? Chodzi dokładnie o koślawość stępu. Maryśka strasznie stawia nogi do środka, zrobilismy jej wkładki ortopoedyczne, na razie na ćwiczenia za wczesnie. Wybueram się niedługo do porządnego ortopedy bo osiedlowy to konował i chciałam wcześniej skosultować na forum:__))) 5. A po piąte to jakie macie pomysły na wigilijne prezenty? I na to pytanie musicie mi odpowiedzieć, bo janie wiem co wybrac w tym gąszczu zabawek. A - i może jakieś fajne pomysły na świąteczne dania? No, to tyle pytań. Miłego weekendu. Basia Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 22:49 kubara1 napisała: > Matko, u Was też tak sypie? Tak, u nas też tak sypie Choć nie, przestałao, ale jest biało. W mieście i na drogach pandemonium. >A ja sanek nie mam jeszcze zakupinych, buuu Sanki mamy z zeszłego roku (a właściwie po Natalii), ale zwszłej zimy Wookie sanek nie lubił, jestem pewna że w tym roku bedzie inaczej. Tymczasowo możesz kupić sanki plastikowe, są tańsze (6-8 zł), a też fajnie się na nich jeździ. Przećwiczyliśmy w zeszłym roku, bo drewniane są za duże żeby je gdzieś zabrać. > 1. Po pierwsze primo czy Wasze dziecaki też tak boleśnie ząbkują przy 5- tkach? > Małej strasznie dokuczają te zęby, dziąsła jak balony, nawet krew jej leciała. > Ciągle chodziz palcami w buzi, wścieka się o byle co itd. Natalii wyszły tak piątki że nawet nie zauważyłam. Wookiemu chba jeszcze nie wychodzą. Więc nie wiem. > 2. Po drugie primo, czy Wasze dzieci też mają nasilone napady wściekłości po > popłudniowej drzemce? Małą jak wstanie to przez godzinę jest niemożliwa. Ryczy, > > rzuca się i nie wiadomo co z nią zrobic. I ma na to stałe pory. Ciekawa jestem > czy to normalne zjawisko Chyba tak. Wookie nie ma stałych pór. Kazda pora i każdy powód są dobre na napad wściekłości > 3. Po trzecie primo jak u Was z piciem z butli? Bo dla Marysi ranek i wieczór > bez butelki nie ma sensu. "Bu" musi być. Właściwie w ciągu dnia tez nie pije z > niczego innego - czasami z kubeczka przez słomkę,a le ile się musze naprosic. > Normalnie z kubka nie ma mowy, niekapków ma 6 - żaden nie pasuje. Wookie nigdy nie pił z butli. Uzywa niekapków i dziś zauważyłam że nie potrafi pić z normalnegoi kubka z dziobkiem, bo rozlewa. Niekapki pasują i jemu i mi, ale chba powinnam w ciagu dnia przestawiac go juz na normalne kubki, bez ulatwien w postaci dziobkow i slomek... > 4. Czy któreyś maluch mam mże wade stópek? Chodzi dokładnie o koślawość stępu. > Maryśka strasznie stawia nogi do środka, zrobilismy jej wkładki ortopoedyczne, > na razie na ćwiczenia za wczesnie. Wybueram się niedługo do porządnego ortopedy > > bo osiedlowy to konował i chciałam wcześniej skosultować na forum:__))) Ja stawiałam i wciąż jeszcze stawiam, choć już nieznacznie nogi do środka, zwłascza lewą. Uważam, że najlepszym sposobem na to jest chodzenie w drwniakach. To dość drastyczne, bo dziecko uderza się drewniakiem w kostke, ale skuteczne. To, że w drewniakach latwo skrecic noge i podobne przesady to bzdury. To swietne i wygodne buty, ktore jak zadne dopasowuja sie do ksztaltu stopy. Teraz sa na tak grubej gumie, ze spokojnie mozna w nich chodzic po domu jak w kapciach. Chodzilam w drewniakach przez cale dziecinstwo, potem przez kilka lat nie chodzilam i gdy znowu w nie wskoczylam jako nastolatka mialam strasznie poobijane kostki, ale tylko przez pierwsze dni. Dzis, to ze stawiam nogi do srodka widac tylko na moich butach: w skorzanych najdalej po 3 miesiącach sa dziury Wystarczający powod zeby wyciagnac znowu drewniaki z szafy... > 5. A po piąte to jakie macie pomysły na wigilijne prezenty? I na to pytanie > musicie mi odpowiedzieć, bo ja nie wiem co wybrac w tym gąszczu zabawek. No cóż, musisz zastanowic się czym lubi się bawić twoje dziecko. Mój syn ma tak jednoznacznie ukierunkowane upodobania, że nie mam tego kłopotu. Wszystko zalezy jaka dysponujecie gotowka. Mi bardzo podobaja sie zabawki Fisher Price z serii Happy People. Zawsze też Lego Duplo, zestawy ze zwierzakami sa super. Zabawki Wadera z serii Kid Cars, mogą byc tez dla dziewczynki. Bardzo fajne sa zabawki drewniane klocki i nie tylko. Znajomej syn dostał, ostatnio taką do przewlekania sznurówki. Układanki, w ktorych trzeba dopasowywać kształty (Wookie ma oczywiście auta). No i ksiązki. To chyba moje typy, choć u nas i tak tylko samochody i pociągi... > No, to tyle pytań. Miłego weekendu. > Basia Nawzajem. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
julciar Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 22:04 Witam po długiej przerwie Nawet konto musiałam aktywowoać bo przez trzy miesiące nie korzystałam z niego. List Basi zmotywował mnie do napisania, co niniejszym teraz czynię. Moja jula też stawia krzywo stupki. Mój mąż był z nią u ortopedy ale nie zapamiątał dokładnie jak to się nazywa fachowo drudi człon to ".....gołębie"i podobno się tego niczym nie koryguje bo do trzeciego roku to samo ustąpi. Jest to związane z nieprawidłowym kątem nachylenia kości udowej. Jula jest strasznym Lobuzem i czasami to już mi słów brakuje bo teraz to nawet napyskować potrafi. Po popołudniowej drzemce jak zadługo pośpi to terz nie może dojść do siebie najlepiej to by wcale nie spała i jadła tylko jajeczka niespodzianki oczywiście. Nawet jak ją pytamy co ma jej przynieść mikołaj to mówi że jajeko. Uwielbia łazić po wysokościach najlepiej po biurku lub stole oczywiście jak nikt nie widzi, a ulubiona zabawa to lulanie w kocu (najgłupsza rzecz jaką jej pokazaliśmy bo teraz jak tylko przyuważy koc to nie mamy życie ). Postaram się zamieścić jakieś aktualne zdjęcie juli Pozdrawiam wszystkie mamusie i dzieciaczki mam mnadzieje że teraz będe pisać systematycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 23:06 Spiesze napisac, ze w nastepna sobote jestesmy jednak w Warszawie Dostalam polecenie sluzbowe uczestniczenia w imprezie, w sobote w poludnie, wiec pewnie przyjedziemy ok. 17. Bardzo sie ciesze i nie ciesze, bo przyjaciolka z Torunia byla zawiedziona, ale namowilam ja na przyjazd do nas za tydzien. Jak to sie pieknie uklada Dzisiaj kupilismy na szybko drewniane sanki z oparciem i buty kaloszo- sniegowce, bo inne na razie nam sie nie podobaly. Wszedzie tylko Bartki w takich ciemnych kolorach. Co do zabawek, bardzo sprawdzila sie u nas gra-zabawka "Laleczki" firmy Granna. Sa cztery tekturowe laleczki i mozna przyklejac do nich ubranka, ubierac i rozbierac, maja fajne okulary Zabawka z przewlekaniem sznurowadel tez jest tej firmy. Ida lubi i lalki, i samochody. Mysle, ze zabawke trzeba dopasowac do dzieciaczka. Pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 23:42 Ja na szybko,bo czy mi sie kleja do spania. Piatki wychodza nam fatalnie,wszystko ciagle w buzi,albo rece,juz nie moge patrzec jak Szymon ciagle ma cos w buzi i jeszcze do tego slina mu leci ciurkiem. Sz nie zna butelki,nigdy sie nie przyzwczyail,pije z niekapka czasem (w samochodzie,w nocy lub jak bardzo nie chce,zeby rozlal,ale glownie z kubeczka czy najlepiej szklanki,pokala,taty. Po drzemce budzi sie radosny,moze Marysia za dlugo lub za krotko spi,lub za wczesnie lub za pozno,no chyba,ze zasnie bardzo pozno,albo obudzi go cos wtedy dluszy czas dochodzi do siebie,najepiej u mnie na rekach. Prezenty moje typy to kolejka z torami z Tesco lub Ikea, Lego zestaw pewnie koparka,klocki Wadera,zeby bylo wiecej mozliwosci budowania,ewentualnie cos z Fisher Price Little People (dostal ostatnio zestawik i bardzo mu sie podoba),obowiazkowo jakis samochodzik. Pozdrawiam-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 23:58 Anita pogubiłam się. Będziesz w sobotę popołudniu? Bo w niedziele znowu Kinga nie może. Dyskretnie przypominam, że Edyta jeszcze się nie wypowiedziała w kwestii spotkania. A może jeszcze inne warszawskie mamy, które cztytają nas potajmnie maja ochotę sie spotkać? Hę? Są też mamy, które w pewnym momencie nas porzuciły. Może nas teraz po cichu podczytują? Taka Iwona na przykład. Na jednym spotkaniu się nawet ujawniła... No i wiele jeszcze takich by sie znalazło, których nam żal, ale nie mam siły wyliczać. Na tym nowym wątku też niektóre mamy pojawiaja się i znikają... Dobra idę spać, bo zaczynam bredzić... Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 08:15 My wczoraj byliśmy po raz pierwszy na ćwiczeniach Vojtą (mają wzmocmnic nogi podobno). Czuję się nieźle zmachana - trzeba naprawdę sporej siły, żeby młodego unieruchomić. Teraz potwór śpi, boi się, że zaraz mamusia go przyciśnie. Pięknie było wczoraj w Warszawie - wyszliśmy właśnie z egzaminu, a tu wielkie płaty śniegu, drzewa całe pooblepiane. Samochód mi całkiem przysypało - jak na Alasce prawie. I tak jeździłam z wielką podusią na dachu. Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 10:14 I po sniezycy, ja w gorach swietokrzyskich na letnich oponach i z dwojka dzieci, takie sa rezultaty, gdy sie meza mocno nie zmotywuje do wymiany opon. Nadia tez trzyma cale raczkiw buzi i nie wiem czy nasladuje mlodego czy to zebole. Wiem, ze sie wsciekam. Napady wscieklosci tez nie sa nam obce i wlasciwie nie ma na to okreslonej pory. Pijemy i z butli i niekapka i ostatnio z butelki. Niekapek mnie drazni, bo picie szybko fermentuje, a i zauwazylam, ze jak dam normalna butle to wypije wiecej. Stopki mamy jak by bylo plaskostopie, ale ortopeda powiedIal, ze do 3-4 latek samo sie wyrowna. A prezenty, chyb anie bedzie nic extra, przymierzam sie do wozka. Dzieci non stop dostaja cos poza swietami, takze nie zbiednieja, a pewnie od dziadkow dostana taka mase prezentow, ze nie zauwaza, ze czegos im brakuje od wyrodnych rodzicow)))) Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 10:34 Tak, moge w sobote, tylko troche pozniej. Ja mam wrazenie, ze Ida ma juz wszystkie zeby, przeszlo to szybko i bezbolesnie i wydaje mi sie, ze za wczesnie. Pewnie bedzie miala klopoty z zebami jak ja. Ida pije z butli i niekapka. Co do wscieklosci, jest taka kryzysowa pora, ale raczej pod wieczor 19-20. Ale krotkie napady moga zaistniec w ciagu calego dnia. Widze, ze najlepiej zachowuje przy jednej osobie. Wtedy jest aniolem. U nas to problem, bo jest pelna chata. Dzisiaj idziemy na sztuke o smoku do teatru Baj. Zobaczymy, czy Ida wytrzyma i jak bedzie sie bawic. Pozdrawiam, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 11:01 Fringilla - wypowiedziałam się o spotkanie - i nie stety nie mogę (((((((( Co do stupek to Ola stawia do środka - teraz troche mniej po ćwiczeniach - ale mam zabronione oprowadzanie jej za ręce - ma sama stanąć Fionna witaj w klubie Voyty - ja tak już od maja , codziennie walcze z małą, wyginam ją przyciskam itp. efekty sa małe ale powoli...... Ola śpi przeważnie raz dziennie - jest rozpuszczona - bo babcia pozwala jej na wszystko nosi ją daje jej co ona chce, a piski i wrzaski są stałym, nieodłącznym elementem dnia. Ola pije z butli przynajmniej 2 razy dziennie - to jest tak że zje zupe musi poprawić mlekiem, zje nnajpierw mleko o zupie nie chce słyszeć. Piątki jak już pisałam wyszły dawno teraz chyba pcha się dolny kiełek. Co z tym winem grzanym żadna nie zna przepisu?? A ja dziś w pracy (((((((((((( A potem na urodziny )))) Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 11:03 NIESTETY STÓPEK!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 11:33 Witam, Ja od dziś walczę z młodym - na pewno mi od tej metody urosną mięśnie. Rehabilitantka jak zobaczyła wyczyny młodego powiedziała - kolejny człowiek- guma. Jednego takiego właśnie skończyła, a teraz ma kolejnego. Bruno siada jak to ona określiła z szpagatu, wstaje z pozycji prawie jak kwiat lotosu. Jeszcze mu załatwię spanie na gwoździach. A - i ta rehabilitantka na razie nie poleca basenu - wg niektórych u dzieci z obniżonym napięciem basen obniża je jeszcze bardziej, więc efekt jest odwrotny od zamierzonego. Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 13:19 edytaiola napisała: > Co z tym winem grzanym żadna nie zna przepisu?? Mój mąż robi dobre. Zwykle z wytrawnego Egri (takiego z tańszych), do tego ok. 1/3 butelki Glogga takiego w Ikei, trochę mocnego alkoholu (może być słodki, ale zwykle whisky) i przyprawy - trochę gotowej przyprawy do wina i goździki...pewnie cos jeszcze, ale, że sie do tego nie wtrącam. Podgrzewa dość mocno, tak do ok. 70 C, ale wolno na małym ogniu. Aha, jak nie ma Glogga, to sok malinowy w ilości do smaku, tak żeby było słodkie, ale jednak nie za słodkie...i wtedy dodaje więcej przypraw. Weronika też dwa razy dziennie pije z butli, ale to głównie dlatego, ze mi tak wygodniej. Za to nie pije sama, zazwyczaj to ja trzymam butelkę. Nie chcę, żeby butla zamieniła się w "fetysza". A tak, wiem, że nie jest do niej przywiązana i praktycznie bezboleśnie mogłabym z niej zrezygnować z dnia na dzień. Pije też z niekapka, a przez to namiętnie rozlewa z innych naczyń, bo przyzwyczajona jest do potrząsania kubkiem. Ale pić umie równiez z normalnej szklanki, tyle, ze jak zaczyna potrząsać to wychlapuje. A dziś wyje...zaziębiła sie trochę i jest przeokropna...już sił nie mam :o(((( Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 20:39 A fakt, Edyta, sorry, przeoczyłam. To ja juz nie mam pomysłu, chyba nie znajdziemy takiego terminu zeby pasował wszystkim Trzeba zorganizować jeszcze jakieś spotkanie w grudniu, przed świętami, tak jak w zeszłym roku. To na zachętę i dla przypomnienia forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9893287&a=9919335 A ten pomysł z likierem kaimakowym fantastyczny. Ja taki kaimak ze skondensowanego mleka stosuję do cista, nawet to takie nasze specialite de la maison (kruche, powidła, kaimak, pycha!), ale takiego zastosowania jeszcze nie znałam, koniecznie muszę spróbować przy jakimś babskim wieczorku. Młody ma od kilku dni jęczawkę niepospolitą, a może właśnie pospolitą - w tym wieku? Tak czy inaczej straszliwie jęczy, czym doprowaza mnie do białej gorączki! Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.11.04, 18:47 Witam!!! My cały tydzień siedziałyśmy w domu. Lenę wzięło straszne katarzysko. Byliśmy wczoraj na kontroli i jest wszystko OK! Wczoraj i dzisiaj świeciło piękne słońce, więc dzisiaj nawet wybraliśmy się na krótki spacer. A wczoraj wypuściłam się SAMA, popstrykałam trochę zdjęć, bo trudno mi się będzie pożegnać z tą Ljubljaną. Tu gdzie teraz mieszkam, to idealne dla mnie miejsce. Tylko jakby ono było w Gdyni.... A może zdradzicie co same chciałybyście dostać w prezencie pod choinkę, albo co planujecie dać swoim mężom.... Ja chciałabym dostać jakiś fajny komplet bielizny , tylko jedyny feler w tym, że musiałabym ją wcześniej przymierzyć bo jakaś niewymiarowa jestem. Albo koszulę nocną, bardziej młodzieżową niż elegancką ), albo portfel, albo zegarek, albo dobre wino, albo fajne ramki do zdjęć...... No tak, a mówiłam mężowi, że nic nie potrzebuję, idę sprostować, bo to już niedługo, gwiazdka, urodziny i rocznica ślubu, żeby o czymś nie zapomniał.......... ;))))) Wolne żarty, zaraz mi powie, że czeka na nas w Gdyni mieszkanie nieumeblowane.......... Kubara, właśnie, skąd brać te pieniądze??? A tak miałam odpowiedzieć do Kubary ”1. Po pierwsze primo czy Wasze dziecaki też tak boleśnie ząbkują przy 5-tkach? Małej strasznie dokuczają te zęby, dziąsła jak balony, nawet krew jej leciała. Ciągle chodzi palcami w buzi, wścieka się o byle co itd.” Moja Lena ma całe ręce w buzi i ślini się przeokropnie, co chwila muszę ją wycierać. ”2. Po drugie primo, czy Wasze dzieci też mają nasilone napady wściekłości po popołudniowej drzemce? Małą jak wstanie to przez godzinę jest niemożliwa. Ryczy, rzuca się i nie wiadomo co z nią zrobić. I ma na to stałe pory. Ciekawa jestem czy to normalne zjawisko” Lena zasypia jedynie w wózku na dworze, albo w samochodzie, a jak nie idziemy na dwór to nie śpi w ogóle i wtedy z reguły jest marudna, a wstaje zazwyczaj w dobrym nastroju. Zdarza się Jej być rozdrażnioną – owszem. ”3. Po trzecie primo jak u Was z piciem z butli? Bo dla Marysi ranek i wieczór bez butelki nie ma sensu. "Bu" musi być. Właściwie w ciągu dnia tez nie pije z niczego innego - czasami z kubeczka przez słomkę,a le ile się musze naprosic. Normalnie z kubka nie ma mowy, niekapków ma 6 - żaden nie pasuje.” Lena prawie cały dzień pije z butli, tzn. Ja podaję Jej mleko. Od czasu do czasu wodę z niekapka (ma jeden )), albo ze swojego kubka (umie), ”5. A po piąte to jakie macie pomysły na wigilijne prezenty? I na to pytanie musicie mi odpowiedzieć, bo ja nie wiem co wybrać w tym gąszczu zabawek. A - i może jakieś fajne pomysły na świąteczne dania?” Znalazłam dla Leny takiego dużego buta drewnianego do sznurowania. Babcia ma kupić pod choinkę. Myślę, żeby kupić tablicę dwustronną (jedna strona na magnesy, a druga na kredę) w IKEA, myślałam też o takim zabawkowym namiocie, ale nie wiem czy takie istnieją. Ostatnio kupiliśmy Lenie taką małą kolejkę firmy TOMY(ok.40zł), fajnie się nią bawi. Dostała w wakacje takiego misia do układania, głowa misia, bluzka i buty, teraz dopiero się nim fajnie zajmuje. Widziałam duży wybór takich puzzli w sklepach. No i książeczki, ale książeczek to u Marysi dostatek...) No i klocki Lego duplo taka duża skrzynka dla dzieci od 1,5 roku, świetna zabawa. Pozdrawiam Jowita i Lenka (16.02.04) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.11.04, 22:09 Witam Właśnie wróciliśmy z weekendowego wyjazdu do Wisły i muszę przyznać,że gdybym wiedziała co nas czeka zostałabym w domu. W piątek podróż koszmarna,drogi zasypane,ślisko okrutnie itp. Młoda jets aniołem w samochodzie- bez afer wytrzymała uwaga 12godz jazdy w tym 4 bez ruchu w korku pod Piotrkowem! Nie mogliśmy się nadziwić zwłaszcza,ze zwykle ma dynamit w tyłku i nie może spokojnie usiedzieć minuty. W górach pełnia zimy Śniegu kopy,widoki super.Tylko Werka sprawiała wrażenie,że śnieg jej nie podchodzi za bardzo-cóż musi się przyzwyczaić bo my narciarze hehe Ogółnie była grzeczna tylko z jedzeniem wojowała tzn jadła co chciała bo mi sie nie chciało z nią walczyć przy ludziach W związku z czym żywiła sie jajkami na twardo,spaghetti i frytkami-podadzą mnie do TPD Ustosunkowując sie do pytań Kubary-piątka idzie jedna i nie wiem czy humory są z nią zwiazane, Czasami Młoda budzi sie wściekła-nigdy nie udało mi sie ustalić konkretnych przyczyn,chyba wtedy jak sie nie wyspi albo śpi za długo, niekapków używamy w domu i na spacerach pije też z kubka całkiem ok a z butli rano mleko ale ostatnio coraz rzadziej, stopy póki co ok, na Gwiazdke dostanie rower i miasteczko Kids Car Wadera. Więcej nie oamiętam Co do spotkania to ja jak zawsze chętna.Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.11.04, 22:14 Witam mialam trzydniowy przymusowy odwyk od kompa Znaczy sie ostatnio w Wawie bardzo wialo i nam antene namietnie przewracalo tak to jest miec dostep radiowy do internetu A tak w ogole to Dominika znow chora po poprzedniej chorobie chodzila do zlobka rowno 4 dni, w czwartek 39 stopni goraczki i pozniej objawy dokladnie takie same jak dwa tygodnie temu;-( czy to sie kiedys skonczy??? Co do prezentów - dzis Dominika dostala od moich rodzicow znikopis... Wiedzialam ze bedzie sie jej podobac bo lubi rysowac na ipaqu, ale nie spodziewalam sie takiego zachwytu Polecam Koszt to cale 12 zlotych a zabawa naprawe fajna. No i ostatnio u nas klocki duplo na topie... Co do prezentów na gwiadke to sie nie wypowiadam, bo niestety bardzo krucho u nas z kasa, odbijemy sobie prezenty jak maz znajdzie prace.. Spotkania sie juz nie mogę doczekać, mam nadzieje ze uda sie nam jednak spotkac w pelnym gronie! Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.11.04, 22:43 A u nas śniegowo-saneczkowe szaleństwo. Wookie zachwycony sankami. Oczywiście drewniane z oparciem są dla frajerów i zabiera siostrze jej plastikowe, "dorosłe". Tak samo lubi na nich zjezdzać z gorki, byc ciagniety, jak i samemu je ciagnac. Ogolnie zabawa na 102! Czasem Natala wychodzi z nim sama na gorke przed domem, a ja obserwuje ich z okna. Jak to dobrze miec już takie duże dziecko. Dzis ciagnelam oboje na dwoch parch sanek, a oni rzucali sniezkami we mnie i w siebie nawzajem. Mieli ubaw, ja nieco mniejszy. Ale przypomniałam sobie dlaczego chciałam mieć dwoje dzieci Jak tak popatrzylam jak sie razem wyglupiaja to cieplo mi sie zrobilo na sercu. Co nie zmienia faktu ze krotko po powrocie do domu po kolejnej aferze, szybko zapomniałam dlaczego i znowu zadalam sobie pyatnie co mnie podkusiło... Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.11.04, 22:51 Mam za soba kolejny trudny dzień...kataru połączonego w wyciem o wszystko - "nie to" i "inne daj" to były dziś ulubione słowa...i tak o wszystko nie ta kartka, nie ten długopis, nie to picie, nie ta książka, nie ta miseczka itp. nie wytrzymałam, poryczałam się... I ja sobie beczę, a dziecko nagle ucichło i mówi: - mamusia, nie płakaj i gładząc mnie po policzku mówi - moja, moja i przytula Inna sprawa, ze po chwili, jak mi przeszło, powiedziała: - mamusia płakaj ...bo znowu chciała pocieszać..hehe :o)))) Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.11.04, 00:09 Sprostowanie nie Lego Duplo tylko Lego Explore Lena właśnie zasnęła. Umargos przynajmniej wiesz, że nie ta książeczka. Czasami jak Lena tak chodzi i miauczy i bardzo czegoś chce, a ja nie wiem czego i czasami mam wrażenie, że Ona też dokładnie nie wie Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.11.04, 12:12 To miauczenie to u Jagody norma, szczególnie kiedy chce czegoś co jej zabraniam. Albo kiedy mnie nie chce się już czytać bajek, a ona ciągle i ciągle by słuchała. Bajek ma masę i musiałabym siedzieć z nią non stop i nic wiecej nie robić. Dlatego wzięłam się na sposób i częśc spakowałam jej do jednej babci, a drugą część do drugiej. W domu zostawiłam może z cztery bajki. A w dodatku Jagoda bardzo lubi wiersze i wspaniale kończy zdania z Zosi Samosi, Samochwały, Stefka Burczymuchy i innych wspaniałych bajek. Ma bardzo dobrą pamięć. To dla mnie niepojęte, taka mała a tak wszystko potrafi spamiętać. Co do piątek to nawet nie zauważyłam kiedy wyszły, natomiast najgorzej było przy kłach... Jak piszecie o sankach i śniegu to ja też bym tak chciała, ale w Koninie przez weekend marnie było, napadało i zaraz stopniało. Teraz pada, więc na pewno się wybierzemy. Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.11.04, 13:52 Witam. A u nas już po zimie. I dobrze bo pIter po mamusi wyjątkowo ciepłolubne zwierze. Wcale na spacery nie chciał wychodzić wył i płakał ze zimno i wiatr i nie chce i pada. A śnieg to on lubi oglądać za oknem. Musi sie przyzwyczajć. Piotrkowi jeszcze nie wychodzą piątki, ale palucha za to zaczoł doić bardziej niż zazwyczaj. TO chyba przez to odstawienie od cyca. Juz dwa tygodnie i uważam przyjoł to nie najgorzej. Z piciem to my zawsze mieliśmy kłopoty. Obecnie przy dobrych wiatrach wypija gdzieś 400 ml. na cały dzień. Ma obiecaną kolejke na mikołaja bo ładnie nauczył sie sikać do nocnika. Wiec to napewno mu kupie. A wogóle to lubi układać klocki Lego Explorel Duplo. Wychodzą mu gigantyczne wieże. I oczywiście najwieksza pasja samochody wszelkiego typu i rozmiaru. Pociągi też. A i ksiązeczki lubi bardzo . I co mnie cieszy ogromie nie niszczy ich. Tylko każe sobie czytać albo sam siada i mówi "baje cytam". Mowi bardzo dużo no może nie tak jak Jagoda ale też gaduła z niego niezły. A co do potraw wigilijnych to ja robie co roku taka spaecjalna zupe z papryki i pomidorów. W tez jupie gotuke po kawałeczku karpia i zawsze podaje na początku żeby zaostrzyć apetyty. Zupe jest gesta i ostra wiec je sie jej mało ale rybka jest pyszna. Traci cały mulisty smak. Pozdrawiam Aguśka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.11.04, 11:56 CZesc babeczki, ja krotko, pozmienialam plany i mozemy byc chetne na spotkanie w niedziele. Jak reszta dziewczyn, mam nadzieje, ze sie spotkamy. W domu szpital, Nadia wychodzi z choroby, pierwsze nasze przeziebienie, ma cos z krtania. Mlody ma gila, a ja mialam blokade w kregoslupie przez ponad tydzien, tzn teraz tez mam, ale taki bol to juz przyjemnosc))) Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.11.04, 08:25 Dziewczyny, poradźcie... Jagoda ciągle ma czerwone gardło, migdały powiekszone, lekarze faszerują ją antybiotykami... Ospamox, Zinnat, w odstępach tygodniowych... np. gdy doszła do tego gorączka, stwierdzono ostre zapallenie migdałków, miała serię zastrzyków tzn. 14 - Zinacef, po tym gardło nadal zostało czerwone i dostała doustnie Cefzil. No i złapała grzybicę dróg moczowych. I tak jest w kólko. Zauważyłam u niej brak apetytu, zaglądam w gardło, a tu znowu taakie wielkie czerwone migdalska... i co z tym, czy od razu musi być antybiotyk? Przecież ona jest wyjałowiona na maxa, oczywiście wciąż podawałam jej lacidofil. Powiedzcie, co Wam przepisują lekarze, jeśli nie ma kaszlu, kataru, gorączki tylko gardło jest chore, oczywiście zakładam, że możecie nie zwracać się z tym do pediatry, a jesli tak to jakie macie sposoby walczenia z chorym gardłem. Ja podaję Jagodzie Haskosept - taki psikany lek, podobny do Tantum Verde. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.11.04, 10:59 Witam. Nie znam się specjalnie na leczeniu, ale wiem, że niektórzy lekarze po prostu lubia podawać antybiotyki, bo tak jest najprościej. Nie wiem, co jest wskazaniem do podania antybiotyku, a co nie jest, ale jeśli wydaje ci się, że Jagoda dostaje ich zbyt wiele, może spróbuj poszukać innego lekarza, takiego, któremu będziesz ufać i polegać na jego osądzie. Trudno samemu rostrzygnąć kiedy iść do lekarza, a kiedy leczyć na włąśną rękę, zwłaszca jak dziecko małe i nie potrafi jeszcze ocenić jak właściwie sie czuje. Warto w to zainwestować trochę wysiłku i kasy. Pytaj, zrób wywiad, unikaj lekarzy, którzy badają dziecko krótko i zadają niewiele pytań. Monika, miło że się odezwałaś Ale kara i tak cię nie minie Spotkanie w sobote o 16, może być? Odpowiedz Link Zgłoś
tygrynio Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.11.04, 08:31 Witam ...Cóz mogę powiedzieć za krótkim i treściwym PREZPRASZAM...ano nic... Zuzia mam nadzieje, zę wybaczysz aczkolwiek napewno się nasłucham.... Wątek jest świetny w końcu brak licytacj i tak duzo przepisów ehhh JA nie wiem co się dzieje ze mna ale chyba jestem na jakimś zakręcie emocjonalnym ...mam notorycznego doła, z róznych powodów ale to nalezy przemilczeć.....Młoda jest generalnie koszmarna...szkoda pisać bo ja juz z nia nie wytrzymuje, ostanio pozbywam sie jej regularnie jak tylko mogę albo uciekam z domu...Na szczęscie nie ma większych kłopotów i Młoda zostaje jako podrzutek szczęśliwawszędzie gdzie mzoe byc podrzucona. Ostatnio wróciłam na chwile do pracy bo kasa oczywiście płybie nie wiem jak ale ciagle braki, niestety juz zródełko wyschło.. i znów siedze w domku. Postaram się częsciej pisac ale nie obiecuje...ostatnio nic nie obiecuje a poza tym nie mam na nic czasu....a jeszcze od lutego musze iść do szkoły buuuu dobra nie zanudzam, bede wpadac na kontrole...Pozdrawiam Upiornie na Spotkanie jeśli bedzie 27 nie przyjdziemy bo wyjeżdzamy ale przeciez to nie ostatnie spotkanko Ccccccccccccałuski dla małolatów i trzymajcie się kobiałki pozdr! M&B Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.11.04, 15:17 i ja się piszę na spotkanie sobotnie))))))))))))))0 siedzimy w wawie tylko błagam ustalcie miejsce do 16-nastej w piątek bo potem nie mam netu Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.11.04, 19:27 O, Edyta, proszę jak miło Miejsce wstępnie było ustalone na mój dom Podtrzymuję zaproszenie, chyba że komuś bardzo nie pasuje, to możemy spotkać się na neutralnym gruncie Albo bliżej cywilizacji, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 08:02 Czesc fajnie ze realne wydaje sie byc to ze sie bedziemy mogly spotkac) bardzo fajnie Mam nadzieje, ze nie boicie sie troche zakatarzonych dzieciakow (to nie bylo pytanie do Agaty i Zuzi bo ich zdanie znam)))? Bo moja Dominika jeszcze troche smarcze A no i spotkanie daleko od cywilizacji mi oczywscie nie przeszkadza Odpowiedz Link Zgłoś
jonquille Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 08:32 lekarzem nie jestem, ale mysle, ze jezeli Jagoda ma ciagle chore gardlo a podane antybiotyki nie dzialaja to trzebaby bylo chyba jakis wymaz z gardla zrobic co to za paskudna bakteria ja zaatakowala i dlaczego tak trudno sie jej pozbyc. A potem dobrac odpowiedni antybiotyk. I tak jak mowila jedna z poprzedniczek, znalezc dobrego pediatre. Jasiu ostatnio stal sie naprawde przemilym dzieckiem, jak zwykle w takich sytuacjach czarnowidze i czekam kiedy mu sie odmieni zamiast cieszyc sie z tych kilku chwil spokoju. Jego chwilowa pasja sa ksiazki, nadal kontakty elektryczne i niezmiennie od poczatku samochody, pociagi i wszystko inne mechaniczne co wydaje dzwieki. Tak wiec kilka pomyslow na prezenty juz mam. Rodzinie i chrzestnym zasugerowalam klocki, bo w zaleznosci od zasobnosci portfela mozna kupic wieksze i mniejsze zestawy a mozliwosci zabaw wiele (mamy juz Lego explore ale zestaw podstawowy, Jasiu naprawde fajnie sie tym bawi) Ja dostane na gwiazdke (ten prezent akurat juz znam) wszystkie czesci Mikolajka ale w oryginlnej wersji jezykowej, dla meza szukam usilnie miksera do lodu (czy jak to sie tam nazywa)i shakera do drinkow. Za chwile grudzien, moj ulubiony miesiac w roku: mikolajki, moje urodziny, swieta, sylwester, imprezy swiateczne w pracy.... ech, rozmarzylam sie troche... Asia i jasiu Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 12:35 Witam. Mieliśmy iść dzijaj na szczepienie bardzo zaległe bo aż z października ale PItra zmogło spanie i padł o 12 wiec pójdziemy w przyszłym tygodniu. Postępy nocnikowe w dalszym ciągu coraz wieksze. Oczywiście czasem mu sie zdaży wpadka, ale kojarzy już że powinien robić siku na nocnik, wiec myśle że sukces blisko. Co do podawania antybiotyków ja jestem przeciwna okropnie. Może dlatego że sama jestem uczylona na wszystkie, co mało nie skończyło sie dla mnie tragicznie. Wiec nie chce żeby Piter miał podobnie. Jak narazie obyło sie bez i oby tak dalej. Sama lecze sie naturalnymi sposobami i w razie czego homeopatią i Piotrusia też tak zamierzam leczyć . No chyba że sie przypląta jakieś paskudztwo. To wtegy pewnie podam antybiotyk ale i tak pod scisłom kontrolą lekarza w razie jakiś wstrzaśów itp. Pozdrawiam Aguska i Piortus Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 13:50 Witam miłe panie Wyobraźcie sobie-siedzę w domu i stukam w klawisze a w żłobku spi moja dzielna córka Dziś została pierwszy raz na spanie i myslałam,że będa problemy a tu niespodzianka-podobno usnęła bez problemów i śpi dalej,kazano mi przyjechać na 15 na podwieczorek.Jak miło Minęły dwa tygodnie i jak na razie jest ok i nawet bez choroby tfu tfu. JA sie ciesze ostatnimi dnaimi przed pracą,muszę jeszcze skoczyć do fryzjera i kosmetyczki,żeby wrócić jako kobieta hehe.Qrcze znowu będę wstawać o 5.45 ale w sumie się cieszę,zauważyłam bowiem u siebie postępujące rozleniwienie i czas najwyższy zebrać sie do kupy. Ogarnęłam mieszkanie,nastawiłam ciasto na piernik,zjem obiad i jadę po Werkę-jak miło Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 14:11 Niektórym to dobrze... Dziewczyny, a więc spotkanie u mnie, tak? Oprócz Edyty, do której napisałam na priva na adres gazetowy, wszyscy u mnie już byli. W razie czego proszę pisać lub dzwonić 508924870. Roześle mapy. Godzina 16, i tak pewnie oprócz Moniki wszyscy się spóźnią Przynajmniej Dominika będzie miała czas żeby sie oswoić. Hehe. Fionna, tylko tym razem bez wykretów! Anita, rozumiem, że i na Was mozna liczyć, tylko nieco później? Nie mogę się juz doczekać. Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 14:52 Jak Wam zazdroszcze tego spotkania). Czekam aż jowa wróci z tej Słowenii, mam nadzieję, że Jogaj jeszcze w styczniu się "dokula" i ciesze się, że Julciar się wreszcie odezwała, więc i może my się na początku roku spotkamy w Gdansku. A na razie poprosze w poniedziałek fotki ze spotkanka)). no i Tygrys się odezwał - jak miło. Zuziu, widzisz, nie taki diabeł straszny - córka Ci dojrzała w przeciągu 2 tygodni, masz juz małego przedszkolaka)) U nas spokój, bez chorób odpukać, Marysia śpi sobie a jasiedze i się martwię, bo dostałąm wczoraj wiadomość, że moja 7-letnia bratanica ma cukrzycę. Strasznie mnie to zbiło z nóg. Cukrzyca to jak na razie wyrok na całe życie, cztery razy dziennie insulina, brrrr. Biedna mała. Z milszych rzeczy to wczoraj zagniotłam ciasto na słynne forumowe pierniki Sillje i pięknie mi pachnie w spiżarni miodem i piernikowymiprzyprawami)0. Czekam już na święta i na łażenie po sklepach za prezentami co uielbiam robić. Ale Marysi musze kupic przed samą Gwiazdką bo nei wytrzymam i dam jej wczesniej) A co można kupić teściowej? Macie pomysły, bo ja mam pustkę w głowie. I jeszcze jedno małe pytano na koniec. Czy.....myślicie czasami o 2 dziecku w najbliższym czasie? Bo mój mąż mi nie daje spokoju. Nazywam to , brzydko mówiąć mendzeniem, bo on codziennie odtwarza tę samą płytę: że teraz jest dobry czas, że najlepiej rodzenstwo się chowa razem, że mała różnica wieku itd. Ja to wszystko wiem, ale chcę iść na kolejne studia w październiku i jakoś się nie widze w kolejnej ciąży przez najlbliższe 2-3 lata. A Wy? Buziaki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 18:39 Hihihi to chyba pytanie nie do mnie )))))))))) Ciesze sie,ze ja Twoje dylematy mam juz za soba. Kubara ja mam nadzieje,ze sie spotkamy,ale u nas jak do tej pory jak nie urok to ... No wlasnie,albo nie mam samochodu,albo musze pilnowac roboli u moch rodzicow,a przedwczoraj Szymon zlapal wirusa zoladkowego i mielismy pierwszy raz zyganko,a dzis sie jeszcze jakis katar przyplatal. Jest szansa,zebys Ty sie wybrala do mnie? Tygrys ja o Tobie myslalam ostatnio,sciagnelam Cie myslami U nas po USG lekarz stwierdzil raczej dziewczynke,az sie booje,jak to byc mama dziewczynki?! Milego spotkania,mam nadzieje,ze bedzie Was duzo,ja rowniez czekam na zdjecia. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 23:16 Hej, Ja juz powinnam isc spac, bo kolejny ciezki dzien mnie czeka, oczywiscie oprocz milego zakonczenia u Agaty Nie moglam sie jednak powstrzymac od przywitania Tygrysa. Witamy, witamy i prosze zdac mi relacje na gg, co sie dzieje w zyciu. Wy tu o ciazy mowicie, hm. I mnie, i mojemu mezowu wychodzi w obliczeniach astrologicznych dziecko w 2006 roku. Zobaczymy, zobaczymy Jutro pewnie bedziemy troche pozniej na spotkanku, ale postaramy sie byc. Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 21:02 No to ja piewrwsza, jako gospodyni, skomentuję spotkanie. Po pierwsze Fionna znowu nas zawiodła. Kolejny minus na długiej liscie przwinmień Po drugie, mimo że dzień zwariowany szarlotka sie udała Po trzecie wino było pyszne i dobrze wchodziło, co musiała szczególnie odczuć Anita zmuszona słuchać jak mi sie język plątał Ale przede wszystkim baaaardzo miło było się spotkać i naprawdę, niech mamy, których nie było, żałują. Ola i Ida to już dorosłe pannice, ktore wiedzą, czego chcą i potrafią to wyrazić. Dominika jak zawsze wstydliwa, ale i ona w nowej fryzurze jakby się zmieniła przez ten miesiąc od naszego ostatniego spotkania. Stanowczo trzeba częściej się spotytkać w im większym gronie, tym lepiej, dlatego apeluję o kolejne spotkanie jeszcze przed swiętami, proszę pilnować, żeby dzieciaki nie chorowały Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 21:21 To moze ja jako gosc skomentuje spotkanie) Szarlotka faktycznie przepyszna Wino rowniez Nieomalze wypadło mi dziecko z wozka przy wnoszeniu go do tramwaju, hehe Nieobecnosci Fiony nie skomentuje Moje dziecko jak zwykle zachowywalo sie jak dzikus, zlobek bron Boze w niczym jej nie pomogl Oli i Idy nie poznałabym za nic... bardzo, bardzo dlugo sie nie widzialysmy jednak No generalnie spotkanie było bardzo mile, ja zwykle spotkania u Agaty) Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 21:23 ja chcialam byc lepsza niz wszyscy i przelozylam spotkanie z moimi psiapsiolami na sobote, bo myslalam, ze nasze bedzie w niedziele, no i w efekcie nas u luciakow nie bylo. Bardzo zaluje bo z Edyta i Anita daaawno sie nie widzialam, co nie nie znaczy, ze z Agata i Monika nie chcialam sie spotkac, prosze wrzuccie fotki na forum! Po moim spotkaniu jestem wymeczona, upieklam 2 ciasta, obiad na 6 osob i ogolny harmider w domciu, ale bylo bardzo milo zobaczyc moje dziewczyny ze studiow, tylko tak przy dzieciach trudno bylo wspominac)))) Basiu, drugie dziecko z mala roznica wieku to trudne zadanie, ale coraz bardziej sie przekonuje, ze wlasciwe. Meza sie trzeba sluchac Jeszcze niedawno nie bylam zachwycona druga ciaza, bo praca, kariera, znowu przerwa, a dzis wiem, ze mam wspanialego syna, a opowiesci z pracy sa takie bezplciowe. Wracam w styczniu do pracy i jeszcze sie zdaze napracowac, znudzic i zatesknic za chwilami macierzynstwa. uciekam i zycze milej niedzieli Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 22:06 A wlasnie, post Kingi mi przypomnial, ze mialam jeszcze napisac o checi posiadania kolejnych dzieci Ja juz od dawna mowie, ze bardzo bym chciala drugie Tyle ze po pierwsze zastanawiam sie czy z tym mezem A po drugie niestety nie mam warunkow mieszkaniowych na drugie dziecko, bo jak do tej pory to lozeczek pietrowych jeszcze nikt nie wymyslil... Gdybym teraz zaszla w ciaze to roznica wieku nie bylaby taka malutka (2,5 roku). Problemow z praca sie nie boje, na kariere zawodowa mam jeszcze sporo lat do emerytury Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 22:33 No widzicie, konicznie trzeba spotkanie powtórzyć. Anita bardzo żałowała ze nie widziła zdziwionego Daniela Edyta mówiła, że Olę często ludzie oceniają na młodszą niż jest w istocie. Może ona i jest malutka, ale intelektualnie to przewyzsza tego mojego matołka bez dwóch zdań. I gada więcej i na nocnik woła, normalnie dorosła pannica. A Ida prawie już wzrostu Łukasza, skandal! Co do drugiego dziecka, to ja się nbie wypowaiadam. Ja jestem zmęczona macierzyństwem i często się zastanawiam co mnie podkusiło, żeby zdecydować się na drugie. Jedno co wiem, to to, żadny moment nie jest dobry. Im dłużej się zwleka tym trudniej się zdecydować, z jednej strony to wielka ulga, że dziecko jest samodzielne, z drugiej trochę sie tęskni za niemowlakiem, bo to takie słodkie, ale znowu tyle obowiązków. Duża różnica ma swoje dobre strony, mi Natala juz naprawdę sporo pomaga i to z własnej woli, ale ja wciąz mam uczucie że poświęcam jej za mało uwagi. Jedno co moge poradzić, to żeby nie decydować się na drugie, gdy pierwsze będzie szło do szkoły. Albo wcześniej, żeby młodsze było już wtedy trochę odchowane albo później, ale też żeby w czwartej klasie mieć czas, bo to kolejny trudny moment. U mnie to też trochę inaczej, bo mąz mi za mało pomaga przy dzieciach i ze wszystkim właściwie jestem sama, ale mówię, co wynika z mojego doświadczenia. 3-4 lata to fajna różnica, a jak sie tak wycyrkluje, że dzieciaki przez jakis czas są razem w przedszkolu, to już w ogóle super. Niemowlak w domu, a starsze w przedszkolu to dobre rozwiązanie, mama troche odpoczywa, a starszak się socjalizuje, byle tylko te dwa wydzraenia się nie zbiegły: pójście do przedszkola i narodziny rodzeństwa, to wtedy może być kłopot. Ogólnie trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw, ja tam uważam że studia to dobry moment, z jedenj strony obowiązkjów mniej niż w pracy, a z drugiej, nie kapcanieje sie w domu. Zawsze jednak jest ryzyko, że dziecko będzie tak męczące ze juz nie będzie się miało na nic siły. Chociaż... Jak nie ma wyjścia to się człowiek zawsze potrafi wziąć w garśc. Co do pracy to nie wiem, czy lepiej zrobic sobie jedną duża przerwę, czy dwie w krótkim odstępie, to juz pewnie zależy od pracodwacy i sytuacji w ogóle. Ale się rozpisałam! To po tym winie Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 22:48 Napisałam, że się nie wypowiadam, a elaborat palnęłam jak sie patrzy! Chciałam jeszcze napisać, co mi wczoraj przyszło do głowy. Była u mnie koleżanka z niemowlakiem i martwiła się, ze mała robi kupę raz na tydzień. Mówię, że u malucha karmianego piersią to nic niezwykłego, ale ona zatroskana a jeszcze mama i teściowa każa jej czopki kupować i w ogóle. a jeszcze była u jakiejś koleżanki, która jej powiedziałóa, że ona to juz by z dzieckiem do CZD pojechała. Parsknęłam śmiechem i mówię: Co wy dziwczyny, ksiązek anie gazet nie czytacie, internetu nie macie? Moze ta koleżanka powinna do tego CZD pojechać, zobaczyłaby naprawdę chore dzieci i przestałaby sie głupotami przejmować. A wniosek z tego taki, że ja zawsze jak miałam jakieś wątpliwości to rozwiewałam je na forum. Zawsze najszybciej i najskuteczniej. Ha! I oczywiście dzięki forum prowadze zycie towarzyskie intensywne jak nigdy Pozdr.Agata Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 23:05 Spotkanie bylo kameralne, ale baaaaaardzo udane Ida nie chciala isc spac i nadal nie chce, a ja wspominam swietne wino - pierwszy raz smakowalo mi slodkie. Ja juz zaczynam ogladac sie za noworodkami, taaaa. Ale kolezanki, ktora gada mi o ciazy, nie moge sluchac. Zadala mi ostatnio pytanie, czy moze kochac sie ze swoim mezem. Oczywiscie jej pozwolilam))) Jest w drugim miesiacu ciazy. Pozyczylam jej ksiazki, podalam linki, bo zwalilo mnie to pytanie z nog. Wracajac do mnie, bardzo chce miec jeszcze jednego szkraba, ale tez mam duzo watpliwosci, bardzo duzo. Chyba licze na szczesliwy traf. Liczymy na nastepne spotkanie w duzym gronie. Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 23:07 Z tym forum to masz rację Agata - ja w porównaniu ze swoimi kolezankami dzieciatymi z pracy naprawde wiem wiecej na temat dzieci, pielegnacji, wychowania itp. I wiem ze ta wiedze zdobylam glownie dzieki czytaniu forum... I musze szczerze powiedziec, ze bawia mnie niektore teksty tych moich kolezanek... nie mowiac o tym, ze ich wiedza na temat pielegnacji i wychowania dzieci pochodzi glownie od ich mam i babc... a od czasu naszego dziecinstwa to sie troche zmienilo.. Ja dzieki czytaniu wszystkiego, co wpadlo mi w rece na temat karmienia piersia, w krytycznych momentach puszczalam mimo uszu uwagi i dobre rady mamy i cioci (trzeba sciagac pokarm po kazdym karmieniu, trzeba dopajac, trzeba dokarmiac bo dziecko sie nie najada skoro tak czesto ssie itp)... A co do Oli to prawda, ze jeszcze nie chodzi jak reszta dzieci, ale za to pieknie wola na nocnik, jest bardzo towarzyska (szczegolnie upodobala sobie meza Agaty)) i nie wyje na widok obcych jak moje Dominika Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.11.04, 00:34 A ja powróciłam z Gdańska...to było pierwsze takie rozstanie z dzieckiem, i to na 3 dni...mała wybawiła się w Warszawie u dziadków. Znaczy wyszalałysmy się obie, bo konferencję pod względem naukowym, towarzyskim i organizacyjnym, uważam za bardzo udaną. Nawet przeżyłam własne wystąpienie...hehe... Co prawda dziecię, które się dosiadało razem z Januszem w Warszawie, stęsknione przyczepiło się do mnie prawie na mur, no ale, to tylko 2,5 godziny :o))))) A i bardzo się podbudowałam, bo w W-wie, kiedy wsiadali musiałam się przenieść do innego wagonu, bo on i dziecko mieli miejscówki w innym, ale wcześniej, dostałam dziecko przez okno, jeszcze do mojego przedziału. I tak się powoli zbierałam, zresztą z życzliwą pomocą współpasażerów, jeden pan to nawet sie zaofiarował, że mi bagaże przeniesie, a Weronika gadała, opowiadała co było w Warszawie itp. I najbliższy sąsiad pyta/lub stwierdza "a ile ona ma?? chyba ze 2,5 roku, bo tak ładnie mówi", a ja: "eee...nie...21 miesięcy". Ha, ale było mi miło :o))))))))))) Zszokował mnie nieco językowy postęp poczyniony przez 3 dni niewidzenia....z obserwacji wynika, że zasób słów i umiejętności językowe rosną jej dosłownie codziennie. Poziom komunikatywnosci jest taki, że kiedy dziś zrobiła awanturę, że nie chce obiadu i zażądała sera, to na moją odpowiedź, że sera nie ma, bo najpierw musimy pojechać do sklepu i zrobić zakupy, poleciała się ubierać, bo jedziemy do sklepu robić zakupy, kupic serek, a potem przez całą drogę, opowiadała, że jest głodna, ale chce serek i jedziemy kupić. Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.11.04, 09:51 To może i ja dwa słowa o spotkaniu pięknie pachniała i smakowała szarlotka cieszę się że wino dałosię wypić - bałam się że słodkie... doznałam szoku na widok dużego Ługisona (wdał się w ojca - i dobrze) Ida straciła niestety swoje loczki, Dominika wcale nie jest taka strachliwa po prostu potrzebowała czasu żeby się przyzwyczaić do dzieciaków żałuje że musiałam tak wcześnie wyjść, że nie było Fionny i Zuzi i Kingi no ale nie możana mieć wszystkiegi Spotkania domowe bardziej mi odpowiadają - jak już zamieszkamy w Raszynie z wybiegiem dla dzieci - zaprosze na 100% Co do 2 dzieciaczka u nas raczej nie będzie - chyba że się tak trafi przypadkiem Co do szarlotki Ostatni wyczaiłam w gazecie przepis, z którego jako małolat korzystałam Zapiekanka z jabłek: 1 szklanka:cukru, mąki, kaszy manny, 2 łużeczki proszku do pieczenia wymieszać podzielić na 3 nierówne części największą wysypać na posmarowaną tłuszczem i posypaną bułką blache, tortownice (małą) naczynie żaroodporne jabłka obrać zetrzeć jak na szarlotke bądź pokroić w kawałki podzielić na 2 równe części wrzucić jabłka potem druga warstwa sypkich produktów, rzucić troche kawałków masła, margaryny , potem jabłka i końcówka mieszanki i masło genetalnie masła wychodzi ok. kostki (margaryna może być) piec godzine w 200 C Skomplikowanie napisałam, przepis prosty wierzcie mi, szybki, i nie brudzi się wielu garów Smacznego Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.11.04, 14:39 Przepis jest bombowy, szarlotka pyszna i łatwo się ją robi... Polecam, z tym, że ja piekę na blasze dużej, a sypkie produkty dzielę tylko na dwie części. Tak czy siak jest super i wszyscy się zajadają... Jak tak czytam o spotkanku, to żałuję, że mnie z Wami nie było, mnie i mojej małej, Edyta pięknie ujęła "płaczliwość" Dominiki, a ja dodam, że moja Jagoda jest taka sama. Na widok obcych chowa się we mnie, ucieka, boi się... Tak to już jest, po prostu musi się przyzwyczaić. My miałyśmy kosmiczny weekend, leczenie domowe skończyło się wyjazdem na pogotowie, bo miała atak kaszlu "szczekającego", tzn. atak przeżyłam w domku, czuwałam przy niej całą noc, a rano poszłam jeszcze do pracy, choć to była sobota, wyjątkowo pracowaliśmy. No i po pracy dopiero na pomoc doraźną. Dostała dwie iniekcje Dexavenu, no i rzecz jasna znowu zinacef zastrzyki. W ogóle to chcieli mi ją w szpitalu zostawić, ale się nie zgodziłam. Wiem, że na to można patrzeć z dwóch stron, ale ja niestety tylko w ostateczności zgodziłabym się na szpital. Na szczęście już wszystko się stabilizuje, a do laryngologa też idziemy, nie mogę tego tak zostawić... Ależ się wypisałam, troszkę mi ulżyło... Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.11.04, 20:30 Witam tak sobie myslalam o Jagodzie i tym pakowaniu w nia antybiotykow... Mysle ze dobrze by bylo gdybyscie poszukali (np na forum regionalne moze) dobrego, sprawdzonego pediatre, ktory bedzie probowal przynajmniej leczyc bez antybiotykow.. Lekarz w przychodni, ktory nie zna dziecka, czy lekarze na pogotowiu to beda dawali antybiotyk tak na wszelki wypadek. Zuzia, jak sie odezwie, to potwierdzi pewnie, ze jak rodzic przychodzi z dzieckiem w weekend do lekarza to daje sie antybiotyk tak na wszelki wypadek... Warto w tym momencie poszukac lekarza, ktory bedzie znal dziecko i bedzie probowal leczyc bez antybiotykow. My na takiego lekarza trafilismy w przychodni A swoja droga to co to jest kaszel szczekajacy?? Zuziu - jak Werka? Doszla do siebie? Dominika do zlobka idzie dopiero w czwartek - jezeli do czwartku nic nie zlapie oczywiscie Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.11.04, 21:35 Helloł Jestem i żyję ale ledwo bo moją córkę rozpiera pochorobowa energia a mi samej słabo na myśl,że od poniedziałku na nowo wpadam w kierat pracy A poważnie to strasznie mi przykro,że nie dotarłam na spotkanie! Zachorowałyśmy obie-Młoda i ja juz w piątek po południu. W sumie mądre dziecko-wychorowała się w weekend,zostawiłam ją na wszelki wypadek w poniedziałek w domu i od dziś już do żłobka Na szczęscie ja mam koleżankę lekarkę i obejrzała ją w niedzielę,w poniedz sie skontrolowałyśmy u kolegi i jest ok. Miała zap ucha ale bezantybiotykowe.Moi doktorzy oszczędzają na antybiotykach co mnie bardzo cieszy bo wiem jak bardzo sa nadużywane. Tak jak pisała Monika-obecnie większość doktorów wali z grubej rury nie dając tak naprawdę dziecku szansy na samodzielne zwalczenie choroby Kolejne ant coraz bardziej osłabiają system odpornościowy,dziecko łapie wszystkie wirusy i zaczyna sie błędne koło Naprawdę nie wiem co radzić w sprawie Jagody-na pewno się powtórzę-postaraj sie rozesłać wici i znaleźć pediatrę,który poprowadzi małą na stałe. A przy okazji- Monika kaszel szczekający występuje przy zapleniu krtani(niekoniecznie ale jest jego głównym objawem)jest tak charakterystyczny,że nie sposób nie zauważyć i może prowadzić do dusznośi na skutek skurczu krtani.W takiej sytuacji jak jest się w domu trzeba dziecku wsadzić czapkę,zawinąć w koc i na balkon-zimne powietrze najlepiej przerywa atak,ułatwia oddychanie i na pewno sie dziecku nie zaszkodzi.Pisze o tym bo zaczyna się sezon niestety No i koniecznie do lekarza,najlepiej laryngologa na dyżur. Uff ale jestem mądra... A wracając do tematów żłobkowych to mam nadzieję,że jakoś przetrzymamy okres adaptacji i że Werka będzie chorować weekendami hehe. Teraz ma tylko resztki kataru ale mam fajną maść robioną w aptece( od laryngologa) i widzę,że jej ładnie pomaga.No i Cebion multi i dużo soku malinowego z cytryną. Zobaczymy-że będzie chorować w to nie watpię,mam tylko nadzieję,że lekko Qrcze dopiero zaczynam pracę a juz mi dyżury wypadają w Wigilię noc i teraz dwie imprezy przepadły Jak siedziałam w domu dwa lata to tylu okazji nie miałam do wyjścia co teraz Echh.. nie ma sprawiedliwości na tym świecie-dobrze,że chociaz młoda usnęła i mogę w kompa postukac Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.11.04, 23:13 Zuziu - a co to za maść, ta robiona w aptece? na katar? bo Dominika nie pozbywa sie kataru od dwoch tygodni I w zasadzie nie wiem czy ja puszczac w czwartek do tego zlobka, czy zostawic w domu. Poprzednia infekcja leczona Baktrimem skonczyla sie dosc szybko... Teraz mala nie dostawala nic oprocz wit. c, syropu na kaszel, soku malinowego itp... no i ten cholerny kaszel ciagnie sie i wcale nie zamierza zniknac... Powoli zaczynam miec dosc... Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.11.04, 20:06 Ja wlasnie zrobilam golabki bez lisci z przepisu Fionny i teraz sie dusza.Ciekwa jestem co z tego wyjdzie,bo ja jestem kucharka od siedmiu bolesci. Zaczelam gotowac,bo Szymon nie chcial sloiczkowych zupek i nie mialam wyjscia,cos tam teraz robie tez na obiad dla meza,ale same proscizny. Poza tym moj maz to m.in. kucharz i zle sie dla niego gotuje Super,ze spotkanko sie udalo,moja kolezanka przenosi sie w zwiazku z praca do Wawy i bedzie do czerwca,ja dawno nie bylam w Warszawie i na pewno po porodzie sie wybiore do niej,wiec mam nadzieje,ze Was poznam osobiscie. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.12.04, 15:03 Uff, właśne wróciłam z kilkugodzinnych zakupów prezentowcy) i właściwie kupiłam wszystko dla wszystkich poza prezentem dla mojej mamy, bo już mi się nei chciało po niego łazić. Dla Marysi farma Little Peopple Fisher Price, któa jest śliczna i sama bym się chciała nią pobawić i znikopis za rada którejś z Was. A dla Wojtka łyżwy, bo już marzy o nich i marzy. Ja w tym roku sukcesywnie odkładałam na prezenty praktycznie od wrzesnia i dzięki temu nie mam jakiejś dużej dziury w budżecie. Musze Wam powiedzieć, że uwielbiam kupowac prezenty:- )). A tak poza tym to moje dziecko jest ostatno tak żywiołowe, że nie daję sobie z nią rady. I cały czas gada. Od rana do wieczora buzia jej się nie zamyka. Czuję się jakbym miała w domu echo - powtarza końcówki wszystki zdań, które ja do niej mówię i ciągle coś pół po sowjemu pół po ludzku opowiada. Byłam tym zachwycona przez tydzien, ale już mnei to męczy. Marze czasami o ciszy)) Teraz padała bo od tego gadania i wchodzenia na wszystk co możlwie w domu w koncu się zmęczyła. A ja muszę się zabrc do pracy. A, chciaąłm się jeszcze z Wami podzielićwrażeniami. Mam znajomą, która ma synka o miesiąc starszego od Marysi. MOże nie jest takżywiołowy, ale jednak to małe dziecko. No i ta znajoma siedzi z nim w domu, ale: tłumaczy teksty, pisze poradniki, daje lekcje z angielskiego, chate ma wylizaną, bo o sprzątnięciu tu trudno mówić -wszystko lśni i codziennie super obiad -nic z mrożonek czy nie daj Boże fix z ryżem)) Co weekend upiecczoneciasto. To nie sa jej opowieści, bo ona naprawdę to wszystko robi i jeszcze jest uśmiechnięta i niezbyt zmęczona. Ja się złamuję po spotkaniach z nią. Ciasto u mnie od święta, obiad często gęsto jakiś sklepowy, porzadek raz jest raz nie ma, nie wyrabim się z tysiącem rzeczy i zmęczona jestem właściwie zawsze. Ciekawe czy to kwestia charakteru, czy organizacji pracy. Jednego jej tylko nie zazdroszczę - mówi, że od 2 lat nie miała wolnego wieczoru, żeby usiąść i nic nie robić, pogadać z mężem, pogapić się w tv czy poczytać. Bo ma tyle obowiązków. Ja bym sobie strzeliła w głowę. Musze codziennie mieć trochę czasu dla siebie, bo inaczej jestem agresywna. No i moja ukochana szmira: M jak miłość, obowiązkowo, chociaż gary nie pomyte i prasowanie i dywan do odkurzenia. W kńcu to wszytko jest tak mało wązne, prawda? Znowu się rozpisałam jak głupia i pewnie same literówki .Spadam. Buziaki BAsia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Dziękuję za porady 01.12.04, 14:51 Dziewczyny, dzięki za porady. Oczywiście forum regionalne w Koninie zawodzi... ale skontaktowałam się z kilkoma koleżankami, które mają dzieci w wieku naszych i już wiem gdzie przepiszę córę. Najważniejsze, żeby dziecko miało wciąż jednego lekarza, a nie co dyżur to inny, co dyżur to gorszy... Tak więc jutro zaczynam przepisywanie małej, ta przychodnia także mieści się blisko mojego domu. A ten kaszel szczekający jest bardzo niebezpieczny, dzieciak kładzie się w domu i za chwilę budzi się z silnym atakiem duszności. To jest naprawdę okropne i jak napisała Zuzia wiąże się z zapaleniem krtani, która zaciska się i nawet może dojść do tragedii. Jagoda miała już trzy takie ataki. Ale dość już o tej chorobie, najważniejsze że podejmę jakieś konkretne działania, tzn, przeniosę Jagodę do dobrego pediatry, a dalej zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Dziękuję za porady 01.12.04, 16:25 Kubaro! Nie ty jedna, bo ja także nie chcę z siebie zrobić robota... Dopiero zamieszkaliśmy osobno od rodziców, a ja staram się pozostawić sobie odrobinę czasu dla siebie, m-jak-miłość też oglądam, a i porządek w domu nie zawsze jest. Do odkurzania zaganiam Tomka, ostatnio, gdy mu coś nie pasowało, zaproponowałam zamianę ról. Czyli ja wracam z pracy i nogi do góry, a on po pracy odbiera Jagodę od rodziców, robi zakupy, płaci rachunki, sprząta, gotuje, pierze... itd. Na razie mamy ciszę, zobaczymy jak to się zakończy. Bardzo, ale to bardzo chciałabym mieć w domu czysto, schludnie i wszystko zrobione tak jak u kubary koleżanki, ale bez przesady. Nie dam sobie odebrać chwil spokoju... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Dziękuję za porady 01.12.04, 22:48 Z tym to sie chyba trzeba urodzić. Są takie kobiety, którym bycie Panią Domu (piszę to bez ironii) przychodzi łatwo, nawet jeśli mają inne obowiązki. Ale wiecie co? Najczęsciej od takich właśnie koleżanek słyszę: nie pamietam kiedy przeczytałam jakąś książkę/obejrzałam film. Ja tam do nich nie należę. Dbanie o dom jest u mnie na szarym końcu w hierarchii wartości. W pierwszej kolejności, oczywiście poza tym, co niezbędne, robie to, co mi sprawia przyjemnośc. Dlatego w zlewie mam zawsze górę garów. Nie pracuję zawodowo, w sumie powinnam bardziej sie przyłożyć do domowych obowiązków, ale co mi tam! Wolę poczytać Inna sprawa, że im więcej miałam obowiązków, tym lepiej byłam zorganizowana, cos w tym jest. W domu człowiek, a przynajmniej ja, lekko kapcanieje. Juz bym z tym cos zrobiła, ale obawaim się, że dopoóki mój syn nie zaprzestanie nocnych pobudek, nie znajdę w sobie dość siły, bo mój móżg juz nie pracuje tak, jak powinien... Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: A takie tam. 01.12.04, 22:57 Lena jeszcze fika. Wczoraj zasnęła o 23:30, ale za to dzisiaj wstałyśmy o 10, myślałam, że z zegarkiem coś nie tak. Jakoś Jej się przestawiło ostatnio, skróciło się dobowe spanie, buuuuuuuu. Pakujemy się powoli, bo w sobotę będziemy już w Polsce, do Świąt będziemy u mojej mamy, ale w styczniu spotkanie musi być. Tylko czy Julciar nas czyta???? Zaczynam mieć już trochę cykora, bo lecę z przesiadką, pierwszy raz sama i to z Leną. Worek jajek z niespodzianką by się przydał ))) Kubara, no właśnie coś za coś. Kiedyś moja koleżanka powiedziała, że ona spokojnie nie usiądzie z gazetą lub z książką jak ma bałagan. A ja usiądę. Taka perfekcyjność się z czasem źle kończy ((( Lena gada coraz więcej (misiu-menio), ku naszej uciesze. Nie jest typem sportowca, ale lubi układanki, klocki, rysowanie (pokazuje kolory). To chyba tyle. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: A takie tam. 01.12.04, 23:31 Hej warszawianki, a ja juz myslami przy nastepnym sppotkaniu. Zuzia idzie do pracy, jeszcze jeden termin do zgrania. Co byście powiedziały na sobote 18 grudnia? Czekam na opinie. Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: A takie tam. 02.12.04, 09:56 Cze laski moją mała rozłożyła angina i okropny katar Tez brakuje mi pediatry do którego miała bym zaufanie (chociaz jako takie) Może mi pomożecie? Co do spotkania: 18- będę w Gdyni na ślubie i jakimś tam przyjęciu weselnym Co do porządków - mój mąż zdecydowanie nie należy do porządnickich, ja znaosze jego bałaganienie do czasu a potem..... Ale jestem z tych co nie lubią mieć zbytniego bałagany, ale nie oznacza to biegania ze ścierą za każdym Poza tym moja mama wyznaje zasade - dom jest dla mnie a nie ja dla domu! Jak jest ze smokiem u waszych dzieciaczków Ola ma katar i zasypia bez więc zastanawiam się czy tego nie pociągnąć dalej, z drugiej strony to czasem super "zatyczka" - kiedy już nie daje rady słuchać jej wrzasków Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: A takie tam. 02.12.04, 10:20 Edyta nasz zaufany lekarz to Andrzej Mierzecki 601 228 502. Nie naciaga, rozsadny, na czasie, bierze 100 zl. Mnie 18 na spotkanie pasuje. Dzis to tak szybciorem wiec zmykam. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: A takie tam. 02.12.04, 12:20 No laski, nie wiecie jak bym się wyrwała do Was... ogólnie do Wawki. Nie byłam tam długo, ostatnio na koncercie Biohazard w 1995? 1996 roku... nawet nie pamiętam dokładnie kiedy to było. Jedno wiem spędziłam bardzo czadd chwile.. Ale za to organizuję spotkanie lutniaków w Koninie, tylko coś dzieci nie mogą się zgrać, bo każde sobie wybiera inną porę na chorowanie. Będą Jagoda, Igor, Antoś i Filip Ależ ferajna. A może któraś z Was ma ochotę? Co do smoka to niestety nie udaje się nam go rzucić. Jagoda uwielbia dydusie ma ich dwa, nie ma mowy o zabraniu... ale jedno jest pewne, gdy się zużyją to koniec, nie kupuję następnych... jeden już lekko przegryziony. Co do prezentów mikołajkowych to niestety u nas blado będzie w tym roku - przeprowadzka, życie na własny rachunek... niestety nie będzie stosu prezentów. Mam dylemat jeżeli chodzi o prezent dla mojego chrześniaka, 4,5 letniego, on ma bardzo dużo zabawek, samochodów, traktorów, tak więc myślałam o ciastolinie, ale czy mu się spodoba czy nie jest na to za duży? Ach, szkoda gadać... Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: A takie tam. 02.12.04, 16:02 Ja dzis tez tylko przelotem wiec bedzie krotko i szybko Spotkanie 18-go mi pasuje - mam nadzieje ze Dominika nie bedzie chora... Smk u nas jest ulubiencem na maksa, szczegolnie od momentu zakonczenia karmienia piersia... Probujemy ograniczac, ale z miernymi skutkami... Mala ma juz tyklko jednego smoka, wiec jak on sie zepsuje to na pewno nie kupimy nowego... Na koniec pochwale sie, ze moj maloznek dzis jest pierwszy dzien w pracy)) Ohhh mam juz wizje samodzielnego mieszkania tralalala Od wczoraj smieje mi sie geba od ucha do ucha)) Noo to tyle, ide robic obiad Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: A takie tam. 02.12.04, 21:54 A propos pierwszego dnia pracy-to jutro brrr... Patrzę na siebie w lustrze i jakoś nie widzę tej usmiechniętej za bardzo gęby Głównie załamuje mnie wizja pobudki przed 6 rano Ale kilka dni i się przyzwyczaję. Co do smoka to Werka jest fanką a ja o ile nawet jakiś czas temu chciałam jej zabrać to odpuściłam po tym jak poszła do żłobka-niech ma choćby do zasypiania Zastanawiałam sie dziś czy to możliwe,że dzieci mają "dwie twarze" czy panie ze żłobka kitują- podobno młoda zjada całe obiady co mnie bardzo dziwi bo jak czytam jadłospisy to połowy tych rzeczy w domu nie chciała nawet do paszczy wetknąć-jeśłi to prawda to cud i God bless żłobki Monika-ta maść składa sie min z Neomycyny (tak tak to antybiotyk ale tu ma działanie miejscowe)hydrocortisonu,efedryny i wypełniacza i chyba faktycznie działa bo Werce jakoś szybko katar minął-a może po prostu jej sie już kończył? Nie mam pewności. Spotkanie 18 jak dla mnie oki. Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.12.04, 14:43 Witam Zuziu - jak tam po pierwszych dniach w pracy? Daj znac, ze jakos przezylas Dziewczyny, mam pytanie - czy ktoras z was nie mialaby ochoty pojechać w styczniu lub w lutym w gory z dzieciaczkiem? Szukam towarzystwa na taki wyjazd:- ) Chcialabym Dominice zmienic klimat, może przestałaby tak chorowac... Chcialabym wyjechac na jakieś 10 dni, maksymalnie na 2 tygodnie. Sama nie pojade, maz nie bedzie mial urlopu Miejsce na razie nie ustalone.. Jak by ktoras byla zainteresowana to niech pisze tu na forum, albo na priv... Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.12.04, 10:17 Muszę to napisać choć przecież nie znałyście ani Diany ani Farida ale radość moja jest ogromna 30 listopada - moja koleżanaka (ta ze Szwecji)urodziła chłopca !!!!!!!!!! Strasznie mnie to cieszy że zdrowy silny chłopczyk tylko szkoda że ojca nie pozna i że ojciec nie doczekał się synka ( A mały Ashar to podobno kopia ojca Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.12.04, 12:32 Bardzo cieszymy się z Tobą Edytko, że urodził się mały Ashar Junior - chyba tak można napisać skoro jest na niego podobny... Dziś Mikołajki, mam pytanko czy macie jakieś zwyczaje odnośnie dawania prezentów dzieciaczkom w tym dniu. U mnie zawsze 6 grudnia wkładało się drobny prezencik do butów, oczywiście mówiło się, że to Św. Mikołaj przyniósł. Niestety nie wytrzymałam i dałam Jagodzie prezent już w sobotę - puzzle takie drewniane, nawet ładnie się nimi bawi... ale niestety nie miało być tak... Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.12.04, 14:04 Witam. Co do prezentów to u nas w zwyczaju zawsze było znajdowanie rano pod poduszką albo na parapecie okna jakiś drobiazgów. Mikołaj był jedynie wstępem przed gwiazdką . Jeszcze niedawno my z mężem dawaliśmy sobie prezenty ale teraz ustaliliśmy że to wyłącznie czas Piotrusia. Ale też nie wytrzymałam i pozwoliłam mu znaleść prezen na parapecie już wczoraj. Luby zamówił zestaw policjantów z Lego Duplo. Piotrek sie tym całkiem ładnie bawi. Ale i tak najbardziej spasowała mu książeczka o króliczku. Maniak książek po mamusi)) A mam pytanie jeszcze do tej zapiekanki z jabłkami . To co nie daje sie jajek do tego ??? Właśnie sie dowiedziłam że mama chrzestna Piotrusia urodziła dziewczynke. Oczywiście gratulacje. Ale myśl o kolejnym dziecku mnie w głowie jakoś nie świta. Ciąża i poród to pryszcz, cała reszta to dopiero koszmar. Przynajmniej dla mnie. Naprawde najgororzej było przez pierwsze pół roku. Potem też sie nie moglam przyzwyczaić i doczekać kiedy Piter zacznie sam chodzić. Teraz zaczyna być w miare stabilnie, robi sie coraz bardziej samodzielny i komunikatywny. Wiec już sie tak o niego nie boje. Ale kolejne dziecko brrrr. To na tyle w kwesti posiadania dzieci w mojej opinii. Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.12.04, 08:46 Na wstępie - ilość postów dosłownie mnie poraziła, czy to przedświąteczny amok i czasu nie macie ?? Zuzia jak tam w pracy i co z tak wczesnym wstawaniem ? My znajdowaliśmy prezenty zawsze rano pod poduszką, przy łóżku Ola dostała wcześniej,teściowa nie wytrzymała - bo ona i tak nie rozumie jeszcze skwitowała i wręczyła Oli mały samochód ze światełkami, wydający różne (nie przeraźliwe na szczęście) dzwięki, poza tym były książeczki od nas i mała lalezka od chrzesnej i to na tyle. Aguśka: - do zapiekanki nie dodaje się jajek - fajnie fajnie urodziła się następna dziewczyna do łamania męskich serc Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.12.04, 09:02 Fajnie, fajnie, faktycznie pusciutko tutaj. Ale jak na złość ja nie mam czasu na pisanie w tym momencie wpadłam tylko na chwilkę, aby zapytać jak minął wczorajszy dzień...? No więc jak? U nas ok, w pokoiku Jagody zwiększyła się ilość zabawek, jest nowa lala, dwie nowe książeczki i puzzle, o których wcześniej pisałam. Ale największą frajdę przyniósł mojej córci bączek... zabawka naszych lat... Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.12.04, 13:18 My walczymy z chorobami. Najpierw Nadia dostala jakis kaszel krtaniowy. Teraz Daniel goraczkuje b.wysoko od 3 dni. Lekarz sparwdzil wszystko: uszy, gardlo, oskrzela i drogi moczowe. Jest czysto, z podejrzanych spraw wyszlo wysokie OB, takze od dzis dostajemy antybiotyk. No szkoda, ze tak wczesnie, ale moze tak bedzie lepiej. Remonty skonczone, tzn mamy nowa szafe w przedpokoju. Wreszcie jest miejsce na szuszarke do prania, deske do prasowania, odkurzacz, moje wszystkieeeeee buty i mase innych pie.. na ktore wiecznie nie bylo miejsca. Troche tez odswiezylismy lazienke, nowa podloga, szafki sztuk dwie, dywanik i uchwyty na reczniki. Jeszcze tylko kupimy duze lustro i mam nadzieje, ze to bedzie koniec wydawania kaski. Choc moj maz brzdaka wciaz o kinie domowym, ach Ci faceci. Za chwile wszystkie raty kredytowe pochlona moja pensje((( Wracam za moment do pracy, tzn zostalo mi okolo miesiaca i grubo sie zastanawiam co zrobic z Nadia. Mysle nad przedszkolem, ale boje sie tych wszystkich chorob, ktore zaraz przeniosa sie na Daniela. Z drugiej strony nie wiem czy opiekunka da rade z dwojka. Nadia jest niejadkiem i trzeba sie nameczyc z karmieniem. POczatki wyobrazam sobie na karmieniu i usypianiu na przemian. W przyszlym tygodniu przejde sie po przedszkolach i moze wymysle cos na 4 godzinki dziennie. Dziewczyny mam pytanko, czy Wasze dzieci budza sie w nocy z placzem. Ostatnio mamy nockami istny kociol. Nadia budzi sie kilka razy, pewnie dlatego, ze ma zatkany nosek i nie moze oddychac. Za to Daniel znowu zwiekszyl swoja aktywnosc do 4-5 karmien a bylo juz 1-2, tez pewnie przez chorobe i moze zwiekszone zapotrzebowanie na jedzonko. Ciekawa jestem jak u Was i co wtedy robicie. Nadia najczesciej laduje u nas w lozku. Ja prezenty zawsze znajdowalam pod poduszka lub obok lozka, w zaleznosci od gabarytow. To byly mile chwile. Jeszcze jedno chcialam podpytac czy ktoras z Was trenowala jakis sport wyczynowo. Bo w czasach kiedy wieksza czesc z Was chodzila w glanach, ja biegalam za pilka reczna. Trenowalam czynnie ponad 8 lat w roznych klubach, tj Budowlani Kielce i Anilana Lodz. To byly piekne czasy, zero problemow z nadwaga, kondycja. Wyjezdzalysmy na super zgrupowania, mecze i obozy. Wzdychalo sie wtedy czesto do sportowcow plci odmiennej. Fajni byli Ci pilkarze, ach bo sie rozmarze, ja matka dwojki dzieci. Chyba zorganizuje sobie randke z mezem... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.12.04, 15:22 Wiesz Kinga, ja jestem wielką zwolenniczka przedszkola, ale nie jestem pewna czy w waszej sytuacji jest to dobry pomysł. Nadia jest jeszcze za mała, żadne przedszkole publiczne nie przyjmuje takich maleńkich dzieci, przecież ona jeszcze dwóch lat nie ma! W grę wchodzi tylko żłobek, albo placówka prywatna. Jeśli ma tam chodzic na ok. 4 godziny dziennie, to znaczy że odbierać ją będzie opiekunka, znaczy się, że musi mieć placówke w zasięgu spaceru, bo nie wyobrażam sobie zmuszania jej do podróżowania środkami masowego rażenia z dwójką dzieci, jako szczęśliwa posiadaczka samochodu nie miałaś okazji tego doświadczyć. Wiesz, że komunikacja miejska mi nie straszna, ale koniecznośc codziennych podroży z dziećmi, zwłascza zimą, brrrr! A jeżeli znajdziesz jakieś miejsce blisko domu, to niestety musisz liczyć się po pierwsze z wysokimi kosztami, jeśli będzie prywatne, po drugie z częstymi chorobami. Dziecko odchorowac swoje musi, nie ma przebacz, musi się też uodpornić w swoim czasie. Ale oni oboje są jeszcze mali. Nie chodzi mi tu nawet o to, że mają mniejsza odpornośc, raczej o to, że łatwiej się opiekować w chorobie dzieckiem starszym, jak można się już z nim porozumieć i pertraktować, ktore potrafi powiedzieć gdzie i co je boli, poleżeć grzecznie w łóżku obłożone ksiązkami i zabawkami etc. Poza tym moim zdaniem zima to najgorszy czas na takie ruchy. Człowiek bardziej ospały, leniwy, szybko robi sie ciemno i w ogóle aura chandrogenna. Latem ma się wiećej enrgii i choroby też się łatwiej przechodzi. A przystosowanie sie dziecka do złobka czy przedszkola to też stres i dla rodziców i dla dziecka. Może lepiej na razie oszczędzić tego i sobie i jej. Może daj Kasi spróbować, w końcu wiele matek jakoś sobie radzi z dziećmi z małą różnicą wieku, nie taki diabeł straszny. Uff, ale sie nawymądrzałam. Nie mam siły na więcej. A o spaniu Łukasza nic nie piszę, bo już mam dośc tego tematu, po co się denrwować? Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.12.04, 22:32 Witajcie i zdrowiejcie! Mikolajki. Tez dostawalam prezenty pod poduche albo do buta. Tak zrobilam i teraz - tym razem ja dalam prezent mezowi pod poduche. Mial wiecej radochy, ze cos znalazl, niz z samego prezentu. Ida dostala do specjalnego buta ksiazeczke. Niestety, od kiedy zobaczyla podrobe sw. Mikolaja w hipermarkecie i przestraszyla sie, na wspomnienie o nim mowi "boje". Rozwiazala w ten sposob moj problem, czy sprowadzac sw. Mikolaja do domu, czy nie. Moze w przyszlym roku. Poniewaz rozbilismy mala imprezke w domu z okazji urodzin meza, dostala sporo prezentow: fajne ksiazeczki bozonarodzeniowe i trabke skladana z wielu rurek. Prezenty pod choinke dla Idy sa, jeszcze dla rodzinki. Pusto w portfelu, a prezenty musza znalezc sie pod choinka, hm... Wiesz, Kinga, ja tez opiekowalam sie dwojka urwisow w podobnym wieku i z podobna roznica wieku i jakos sobie radzilam. Czasami pomagala babcia, ale wtedy bylo duzo gorzej Moze jak troche podwyzszyc jej pensje, to ja zmotywujesz. Poradzi sobie na pewno. Chociaz pomysl z oddaniem na 4 godziny do zlobka tez dobry, z wyjatkiem przynoszenia chorob, oczywiscie. Czekam juz na swieta, na odpoczynek. Mam dosc pracy, glownie szefowej. To zla kobieta jest... Macie jakies postanowienia noworoczne? Ja mam zawsze za duzo, wiec teraz zmniejszam do trzech. Czasem sie udaje spelnic jedno marzenie-postanowienie. Od stycznia zapisuje sie na joge, bo chyba ksiazka i cwiczenia w domu to za malo. Ja trenowalam lekka na AWF-ie, ale krocej - jakies 2 lata, bo ze wzgledu na postepujaca krotkowzrocznosc musialam przestac. Ale bylo placzu! Nie zdazylam sie w nikim zakochac, natomiast nauczylam sie troche innego patrzenia na problemy, przeszkody i przezwyciezania ich. A co do sylwetki - mam teraz za bardzo rozbudowane uda Pozdrowienia, Anita Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.12.04, 23:14 Hehe, ja mam w tym roku mocne postanowienie żeby schudnąc. Roztyłam sie okrutnie, a co gorsza nabrałam złych nawyków. Pomiędzy Łukaszem a Natalią byłam bardzo zdyscyplinowana i nie obżerałam się słodyczami (i nie tylko) tak jak teraz. Muszę się wziąc za siebie, tym bardziej, że wciąz jeszcze, mam nadzieję, obędzie się bez większych wyrzeczeń, ale przy zachowaniu zdrowego rozsądku i umiaru. Co do innych postanowień... Imie ich legion Prezenty uwielbiam dostawać i kupować, ale co roku wiąze się z tym straszliwy stres. Nawet pisać mi sie o tym nie chce. Problemy z forsą mamy nieustanne, ale przed Gwiazdką sa one jeszcze dotkliwiej odczuwalne, ech... Koleżanki rockmanki, widziałyście nową płytę Polskiego Radia Kultowa Dekada? Ja dziś słuchałam fragmentów piosenek na stronie Merlina i hmm... dusza śpiewa! Chyba napiszę list do Mikołaja Spotkamy się przed Gwiazdką, hę? Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.12.04, 09:10 Jejqqq, mamy pierwszą wizytację. Nowa kancelaria więc zaczynają się kontrole. Siedzimy z kumplem przed komputerkami i trzęsiemy portkami, ale właściwie po co? my tutaj tylko pracujemy... Kinga, pytałaś o nocne budzenie się dzieciaków, Jagoda również czasami budzi się z płaczem, ostatnio tak mocno i długo płakała, ze nie wiedziałam co zrobić, tuliłam ją z godzinę, podejrzewałam zapalenie u ch a ale nad ranem wypiła butlę, a potem cały dzień nic ją nie bolało. To zapewne katar, suche powietrze w mieszkaniu. Teraz rozwieszam mokre ręczniki w pokoju i na kaloryferach kładę miseczki z wodą, wiem, że najlepszy byłby nawilżacz, ale niestety w tym momencie nie mogę go kupić. Ale przy zapaleniach krtani to byłoby rewelacyjne rozwiązanie. Jeśli mowa o noworocznych postanowieniach to chciałabym nauczyć się gotować i robić mężowi normalne obiady, a nie ciągle nawiedzać rodziców... A drugie to oczywiście marzenie moje, fringilli i innych kobitek - schudnąć. Ale zaczynam już w poście. Żadnych słodyczy i wyrzekam się kolacji... Na razie spadam Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.12.04, 18:58 My od soboty u mojej mamy. Lot z przesiadką udał się. Lena w sytuacjach dla mnie stresowych jest po prostu zuchem. Lena jak zwykle tutaj u mojej mamy dostała kataru. I dzisiaj cieknie z nosa, zobaczymy w co się przeobrazi. Prezenty mikołajkowe dostawałam do buta. Lena dostała samochodzik sterowany pilotem, ale się go boi, więc poszedł w odstawkę. Moja mama kupiła (za 12zł!!!) strój Mikołaja i zobaczymy jak zareaguje Lena. A tak nic więcej. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.12.04, 13:35 Hi, hi... Post poszedł w odstawkę, przede mną stoi apetyczna bomboniera i delicje, a ja wchłonęłam już z piątą czekoladkę i trzecie ciasteczko, a mam ochotę na jeszcze... nie wiem jak kiedyś cały post potrafiłam nie jeść słodkości... jestem słaba... A teraz z domowych tekścików Jagody: Ostatnio opowiadałam jej w skrócie bajeczkę o śpiącej królewnie - była sobie śpiąca królewna, ukuła się w paluszek i będzie spała sto lat. Jagoda zapamiętała tę bajkę w wersji Była sobie śpiąca kulewna, ukuła się w paluszek i będzie śpiewała sto lat... Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.12.04, 17:40 Witam ja slodyczy prawie w ogole nie jadam teraz... jakos sie odzwyczailam podczas tej diety bezmlecznej i w ogole mnie nie ciagnie do czekolady... Dominika dostala paczke na swieta z Artura pracy, w paczce byly w zasadzie same czekoladowe rzeczy wiec nie dla niej niestety... leza sobie te slodycze w szafce, nieraz do nich zagladam i ... wcale nie mam na nie ochotyCo mnie oczywiscie bardzo cieszy Cos mialam oczywiscie napisac, ale moja kurza pamiec jak zwykle daje o sobie znac Na spotkanie w przedgwiazdkowe oczywiscie jestem chetna Dominika na razie, tfu, tfu, tfu przez lewe ramie, jest w miare zdrowa W ramach ostanowien noworocznych ja sobie postanowilam, ze na serio zaczne szukac innej pracy... ciekawa jestem jakie beda efekty tego szukania, podejrzewam, ze mniej niz mierne.... No ale co tam Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.12.04, 19:26 Moje postanowienia roczne to oczywiscie schudniecie, jakos mi nie ida moje postanowienia z wrzesnia o odchudzaniu a do pracy tuz tuz. Wlasciwie gubia mnie jedynie slodycze. tazke Monika to co Ty opowiadasz o slodyczach to dla mnie herezje. Daniel mial chyba trzydniowke, choc jak mowi lekarz to zdecydowanie za szybko jak na takiego brzdaca. Choc wszystko sie zgadza, wysoka temperatura przez 3 dni i wysypka. Ale mial dodatkowo wysokie OB i lekko podwyzszone limfocyty wiec profilaktycznie bierzemy antybiotyk Nadia sie rozspiewala na calego i smiesznie jej to wychodzi, na topie jest Zuzia i Wlazl kotek. Jak nie szkodnikuje to jest wspaniala, a przy tym strasznie calusna, Daniela zamecza calusami non stop. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.12.04, 08:28 Wczoraj weszłam do sklepu z ciuszkami dla dzieci, żeby pokazać Jagodzie Mikołaja. Akurat tam jest wielki, naprawdę piękny Mikołaj wyższy ode mnie, który zabawnie się porusza i nuci sobie jakąś świąteczną pieśń, kiedy tylko ktoś przejdzie obok niego. Niestety moja mała boi się panicznie, przynajmniej sztucznych Mikołajów, podejrzewam, że przebranego taty też będzie się bać. W sobotę zaprosiłam kolegów lutniaków Jagody, czyli będzie impreza na całego. Dziewczyny czy Wasze dzieci także są takie niedobre? Jagoda zabiera dzieciakom zabawki, bije, wyzywa... nie mogę czasem tego opanować, ile można tłumaczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.12.04, 13:11 Łukison też jest niedobry. Pisałam juz o tym wielokrotnie i pewnie jeszcze nie raz napiszę. Jego repertuar środków wyrazu wciąz się wzbogaca. Złości się naprawdę malowniczo. I z byle powodu. Jeśli cos mu się nie udaje, coś idzie nie po jego myśli... Ech! Jeśli dozyje wieku przedszkolnego będzie miał farta Z moich noworocznych postanowień jeszcze jedno jest batrdzo istotne: koniecznie muszę zrobić prawo jazdy. Mój dziadek po operacji nie jeździ samochodem, więc właściwie jest samochód do zagospodarowania. Stary ale sprawny. Na początek doskonały. A w czerwcu mój brat kończy 18 lat, w wakacje będziemiał dużo wolnego czasu, więc sprzątnie mi go sprzed nosa. Chciałabym zrobić prawko przed Wielkanocą, tak więc uprzejmnie proszę o doping I chciałabym wcześniej wstawać. Rozleniwiłam się okrutnie i nie czuję się z tym dobrze. Muszę przedsięwziąc jakieś zdecydowane kroki w tym kierunku i zmienić tryb życia swój i młodego. Heh, ciekawe co z tego wyniknie. Jak tam spotkanie, kto zgłasza akces? Monika może, Edyta niestety nie, a co z resztą? Fionna, co z Tobą? To my powinnyśmy obrazić się na Ciebie, a nie Ty na nas Mam nadzieję, że u Was wszystko ok. W Warszawie dziś super pogoda. Słońce świeci ale jakby przez mgłę. Niesamowity zapach w powietrzu. Hmmm... Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.12.04, 22:32 Czesc, Pogoda dzisiaj byla super, ale dla mnie to za krotko. Tak szybko robi sie ciemno, buuu. Zuziu, jak radzisz sobie w pracy? Jak sobie przypomne pierwsze dni, o zgrozo. Czulam sie jak dziewczyna, ktora przyjechala ze wsi do miasta. Wszystko takie inne, choc znajome, ludzie agresywni. Ida miala wtedy 9 miesiecy, wiec nie zdazylam sie nacieszyc maluchem. Ogolnie swiat wydawal sie taki agresywny i obcy, jak po wyjsciu ze szpitala po narodzinach malej. Jutro idziemy na koncert Arki Noego w Wola Parku. Ida uwielbia ich muzykowanie. Moze ktoras z was reflektuje? Koncert rozpoczyna sie o 16. Jesli chodzi o postanowienia, mam zrobic prawo jazdy. Zabieram sie do tego od 3 lat, tia. I chce isc na studia podyplomowe, na szczescie to od pazdziernika. wszystko zalezy od kaski i mojego samozaparcia. My bardzo chetnie spotkamy sie oczywiscie z lutowiakami Anita Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.12.04, 11:57 Witam. Coś ostatnio jestem na bakier z organizacją wszelaką. Dopiero dzisiaj znalazłam ten super przepis na piernik świąteczny. Zachwalany nieziemsko. Ale pewnie w tym roku to juz za późno na jakieklolwiek czynności piernikowe. za krótko by leżakował w lodówce, co nie? Piotrek też czesto sie budzi z płaczem w nocy. Ale ja myśle że po prostu ma bogate życie wewnętrzne i dużo mu się śni. Pogoda dzisiaj mnie dołuje wiec ide obejrzeć Almodowara. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.12.04, 08:51 Witajcie kobiałki! Po weekendzie nie bardzo chce mi się siedzieć od rana w pracy... Trudne są te poniedziałki. Ale za to przyjemnie powspominać weekendowe spotkanie u Jagody. Przybyli lutniaki Antoś i Igorek. Ależ fajnie dzieciaki rosną, tylko głównym problemem było pogodzenie ich - gdy kłócili się o jednakowe zabawki... Ogólnie spotkanie super. Mama Igora była troszkę podłamana tym, że jej synek nie mówi. Jagoda z Antosiem na przemian nadawali, Antoś jest chyba jeszcze wielkim gadulcem niż Jagoda. W ogóle chłopak wygląda na 3 lata... Słownictwo też fajowe, np. mama nie chciała dać mu więcej czekolady, a on.. DAWAJ! Antosiu tak nie można - jak się mówi: Poposie... albo Ale bałagan!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.12.04, 15:08 Dziewczyny prawo jazdy to bardzo wazna rzecz. Agata jak chcesz ja rano wstaje, moge wykonac do Ciebie telefonik-pobudke)))) Ja bez auta bylam zruzgotana, bo komunikachja miejska jest mi obca, a w aktualnych warunkach niegdzie bym nie wyszla, bo z dwojka raczej wolalabym nie ryzykowac. A tak to wczoraj bylismy na silowni, odkrylam w poblizu silownie z mini przedszkolem, dla mnie jak znalazl. Biore dwojke i sie swietnie bawia a ja spalam te wszystkie czekoladki i szarlotki. Zuzia to juz kompletnie sie zapracowala... Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.12.04, 14:54 Co to? martwa cisza... Czyżby wszystkie mamy były zajęte porządkami przedświątecznymi czy też może bieganiem po sklepach i szukaniem prezentów... jeśli chodzi o mnie to niestety nie mam czasu na nic, Jagoda znów chora, dlatego gnam do domu prosto z pracy, ponieważ siostra mi się nią zajmuje. A kiedy prezenty kupię i za co... Je ne sais pa!!! Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.12.04, 00:09 Zwłaszcza za co, oj znam ten ból, niestety... dziewczyny, wizimy sie w sobotę, ktoś pamięta, że rzucone zostało hasło: spotkanie? Pozdr. A. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Hej gdzie jesteście Fionna i Bruner...?? 17.12.04, 08:23 Niesamowicie długo nie pojawia się Fionna, co jest, jak tam egzaminy i co ogólnie u Was? My też zbytnio nie mamy czasu, ale tutaj zawsze jest czas zajrzeć.... Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Hej gdzie jesteście Fionna i Bruner...?? 17.12.04, 10:48 No właśnie, gdzie jest Fionna i Brner, nie wspominajac p Tygrysie, który sie zobowiązal do częstszego zglądania , no i byśmy się chciały dwiedzieć jak tam leci Zuzi w pracy i co ze złobkowąaklimatyzacją Werki. A także jak się czuje brzuszek Jogaj i mała Lenka po przyjeździe ze Słowenii. Czujcie się wywołane do tablicy. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Takie tam ple ple:-))) 17.12.04, 10:57 Za szybko mi wysłao poprzedniego posta. U nas powolutku, katar ciąnie się już dwa tygodnie i nic - macie jakieś domowe sposoby? Tylko to jakiś dziwny katar - raz znikana pół dni, potem nagle leje si.ę jak z kranu. Lekarz stwierdził, że to nie alergiczny, a ja już sama nie wiem. Mam nadzieję tylko, że to się nie przerodzi w nic poważniejszego i przynajmniej w tym roku wigilia się obedzie bez choróbska. Już się tej gwiazdki nei moge doczekac. Mam ochotę się pczućtrochę gospodynią domową i poprzygotowywać jakieś dobre jedzonko. może podrzucicie jakieś fajne przepisy? Ja zbieram atlas kulinary zWyborczej i tam są ciekawe przepisy na bożonarodzeniowe ciasta z różnych krajów. NMęca mnie irlandzkie kuleczi z Baileys'em -muszą być pycha i chyba się pokuszę . Chociaż ostatnio też się zabrałam z okazji imienin za super trudny jak na mnie "sernikz rosą ( tak się nazywa oryginalnie). Wyszedł piekny, idealny i ja głupia wstawiłam go do lodówki gdzie były kiszone ogórki. Rano zamiast sernika z rosą miałam sernik ogórkowy. Tylko mężowi mogłam podać mój wypiek, dla gości leciałam po gotowca do cukierni(. Prezenty mam upione, już mnie wielerazy kusiło, żeby małej dać - straszna jestem. mąż wyniósł do garażu))). A Marysia gada, gada, gada, całymi dniami, bez przerwy. Generlnie to jestcudne, bo fajnie wprowadza czas przeszły i przyszły i z dnia na dzień robi stumilowe postępy, ale czasami tak mi się marzy cisza)). No, to popaplałam. Buziaki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Takie tam ple ple:-))) 17.12.04, 12:11 Witam serdecznie Już kilka razy zbierałam się żeby coś skrobnąć ale jakoś mi nie szło Powoli przyzwyczajam się do pracy,idzie mi jak po grudzie niestety.Werka postanowiła wziąć mnie sposobem czyli chorobą-najpierw smarkała przez 4 tyg a ponieważ staraliśmy się wszyscy łącznie z lekarką ją lekceważyć wzięła sie na lepszy sposób i wywaliła gorączkę Efekt-od poniedziałku siedzimy w domu(akurat pracuję na same noce) dziś kończy antybiotyk-pierwszy w życiu,zużycie chustek wzrosło o 400%,zaliczamy tez kaszel az do wymiotów i okresowe biegunki Mimo wszystko jestem twarda i planuję od poniedziałku znów akcję żłobek-taka ze mnie wyrodna matka. Gorzej,że jestem uziemiona i nic nie mogę załatwić,żadnych zakupów,prezentów itp. Dziś dodatkowo rozlożył się Zbyszek więc w domu szpital. Ja tez jestem nieźle pociągająca-czekam na mróż,żeby wybił te wirusy no i było fajnie w Święta Idę parzyć następne herbaty i wydzielać pigułki) Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Takie tam ple ple:-))) 17.12.04, 18:15 No to ja sie zglaszam wywolana do odpowiedzi. U nas wszystko OK,brzuszek rosnie,dzidzia w srodku szaleje,Szymon od kochanego do upiornego syneczka przechodzi w kilka chwil,ale jeszcze jakos nie jest zle.W zeszlym tygodniu zlapalo Sz chorobsko,bylam przerazona,bo pieerwszy raz mial goraczke i to od razu 39,2.Okazalo sie,ze to zapalenie gardla i ucha.Szybko doszedl do siebie i teraz juz wychodzimy na spacerki,ale w zwiazku z choroba zakupy prezentow w lesie. Mialalm podejrzenie o nietolerancje glukozy,ale po powtornym badaniu okazalo sie,ze wszystko jest w porzadku. My swieta spedzamy u moich rodzicicow,wiec przygotowania to glownie pomoc,na cale szczescie,bo ja nie jestem stworzona do gotowania i nie czuje tego. Ciesze sie na swieta,bo przyjezdza moja siostra z mezem z Londynu wiec bedzie wesolo. Pozdrawiam-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Takie tam ple ple:-))) 18.12.04, 10:55 Witam Faktycznie cos cicho tu ostatnio... ja mam generalnie paskudny nastroj wiec wole sie nie udzielac co by innym sie nie udzielil moj dół Ja w ogole nie bardzo lubie swieta, wiem ze bedzie awantura bo ja bede chciala jechac w jedno miejsce, powinnismy jechac w inne, a malzonek nie bedzie chcial jechac w ogole gdziekolwiek... Razem spedzamy juz ktores tam swieta z kolei i z roku na rok jest coraz gorzej Pociesza mnie tylko to, ze w tym roku Dominika juz bedzie cieszyla sie z choinki, kolorowych lampek itp Na spotkanie dzis niestety nie dam juz rady dojechac Musze ogarnac troche mieszkanie, na dodatek mala chyba zaczyna chorowac i przez weekend bym chciala ja postawic na nogi, co by w poniedzialek do zlobka mogla isc. Chetnie sie spotkam np w Sylwestra - my sie nigdzie nie wybieramy wiec jak by ktoras miala ochote sie spotkac to ja chetnie, chetnie A i na koniec jedna pozytywna wiadomosc... Dominice minela juz chyba skaza mleczna)) Od tygodnia je w zlobku rzeczy z mlekiem i jak na razie objawy skazy sie nie pojawiaja Tyle dobrego chociaz I przy okazji chcialam sie zapytac czy wasze dzieci tez zaczynaja marudzic, ze czegos tam nie chca zalozyc? Bo mnie rano Dominika nieraz wyprowadza z rownowagi marudzac ze jej sie spodnie czy rajstopy nie podobaja... i tak wierzga nogami ze nie ma mozliwosci jej zalozyc tych rajstop Zuziu - po takiej dlugiej przerwie to chyba nie ma sie co dziwic ze Ci sie w pracy nie podobaTez by mi sie nie podobalo... Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Takie tam ple ple:-))) 20.12.04, 09:34 Moja maluda a jakże - też jest niesamowicie wybredna, a jeśli założę jej jakąś ładną sukienusię to biega do lustra i przegląda się w nim pół dnia. Ogólnie to jest z niej pięknisia, modnisia i mądrala. Ma swój zestaw kosmetyków i do tego lustereczka i grzebienie. Tak więc czasem siedzi i się pindruje... ciekawe po kim to ma, bo ja jestem wrogiem tapet i długiego przebywania przed lusterkiem, jestem zwolenniczką szybkiego i delikatnego makijażu. U nas burza w domku... Pokłuciłam się z Tomkiem, przez weekend nie rozmawialiśmy ze sobą i ogólnie było kiepsko... i nadal jest. Do cholery jasnej kto to widział, żeby ojciec dziecka, mąż, głowa rodziny zamiast wprowadzać nastrój świąteczny jeszcze dołował i nawet zabronił postawić w domu choinkę. T o p a ra no ja... Głupia sprawa... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Takie tam ple ple:-))) 20.12.04, 23:51 Och, mój Konrad też nie cierpi Świąt, zawsze z tego powodu jest więcej stresów niż to warto. Ja uwielbiam robić prezenty, więc rokrocznie boleję nad tym, że nie ma kasy, on zawsze że to bzdury. A ja sczególnie dla niego zawsze się staram i wybieram takie prezenty, jakie na pewno sprawią mu radość, a jednocześnie będą niespodzianką. Kupowanie choinki też uważa za bezsens, a odkąd urodził się młody, ma pretekst, żeby była jak najmniejsza, bo przecież może zrzucić. Nie lubi chodzić na Wigilię, siedzieć przy stole, a całą tę otoczke uważa za niepotrzebne zawracanie głowy. Ale ja juz przestałam się tym przejmować. Jak kiedyś nie mogłam się doprosić o choinkę, kupiłam sama. Teraz dziure w brzuchu wierci mu Natala, ale on jest wyjątkowo opornym przypadkiem. A w ogóle to nie zważam na jego humory, tylko robie swoje, jak bardzo marudzi, to przypominam, że to robi się przede wszystkim dla dzieci i dla tej części rodziny, która jest przywiiązana do tradycji, dwa razy w roku mozna się poświęcić. Natala dostała kiedyś film "Opowieść wigilijna Flinstonów" i obśmiałysmy się z okrutnie, że Konrad zachowuje się toczka w toczke jak Fred Na temat zachowania mojego syna się nie wypowiem, bo musiałabym uzyć niecenzuralnych słów Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Takie tam ple ple:-))) 21.12.04, 13:34 Fringilla, dzięki za słowa pocieszenia. Właściwie w tym roku obchodzimy święta również we własnym gniazdku, a mój mąż zachowuje się... jak okropny gbur. I chyba również sama kupię i ubiorę choinkę /z Jagodą.../. Ja nie chcę przez niego zrezygnować z czegoś ważnego. Jagoda dziś płakała, ze nie chce zostać z tatą, bo jej nie kocha... A na pytanie dlaczego tak są dzi odpowiada, dlatego, że ciągle śpi /obecnie ma nocki i w dzień zostaje z Jagodą/. Przed wyjściem do pracy nawrzucałam mu, że nawet Jagoda się na niego skarży i że chociaż w stosunku do niej mógłby się inaczej zachowywać!!! Oj, wiem, że trzeba wziąć poprawkę na gada, a fringilla mnie tylko utwierdziła, ze nie jestem sama z takimi problemami. Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Takie tam ple ple:-))) 21.12.04, 14:57 Cześć laski Ja po wizycie w Gdyni Było miło, fajnie i wogóle same ah i eh Lalka zrobiła na całej rodzince niesamowicie wspaniałe wrażenie, szkoda tylko że w domu nie jest taka Podczas ceremonii zaślubin na pytanie urzędnika czy Ty... chcesz za męża moje dziecko na całą sale wrzasnęło NIEEEE, nie musze pisać jaki był z tego ogólny śmiech... Popiłam pojadłam potańczyłam, odwierziłam morze Olka jak zobaczyła wode - wykrzykiwała cieś cieś - w wolnym tłumaczeniu ja chcę do wody No cóż do klubu morsów nie należe i nie mam zamiaru Prawo jazdy - chodze na kurs od 9 grudnia - zapisywałam się przez około 4 lata wreszcie się udało, ale zrobiłam to z tzw. konieczności nie bawi mnie jazda za kólkie. Papapapapapa musze zagrać w totka .......... jakiś milionik może skapnie Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Takie tam ple ple:-))) 21.12.04, 21:16 Agatkar - na 100% nie jestes sama z takimi problemami masz kochana towarzystwo niestety... Ja o wiele rzeczy juz nie walcze bo mi sie po prostu nie chce... Szkoda zycia na walke z wiatrakami Tyle, ze musze przyznac, ze z Dominika to moj malzonek ma bardzo dobry kontakt... No ostatnio troche gorzej bo dziecko sie obrazilo na tate ze calymi dniami go nie ma w domu (a ostatnie pol roku byl) Jak tam Werka i inne chorujace dzieciaczki??? Prosze zdawac relacje Dominika troche kaszle, do zlobka nie chodzi od poniedzialku bo chce zeby pzynajmniej na swieta byla zdrowa... A dzis mala upominala sie ze ona chce isc do dzieci, i ze z dziecmi bedzie spac... wiec chyba polubila zlobek Nie powiem, kamien powolutku spada mi z serca Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Takie tam ple ple:-))) 21.12.04, 22:02 Witam! Młoda wciąz smarcze ale staram się wierzyć,że to katar zejściowy W każdym razie do żłobka chodzi ale tam ta resztka,która ocalała z plagii chorób (jest nieliczna ok 10)cała smarka więc nie mam wyrzutów sumienia. Musi chodzić bo ja z nią i jescze dyżurując nie miałabym szansy nic załatwić. Nasze dzieci zdecydowanie nie nadają sie juz na wyprawy sklepowe o czym przekonałyśmy się wczoraj z Agatą na własnej skórze Nudzą sie,uciekają,mędzą i ogólnie są do bani Ja muszę się ze wszystkim wyrobić do jutra bo w czwartek pracuję do 19 a w piątek i Wigilia i też pracuję z tym że od 19. Jeśłi chodzi o problemy z facetami to zdecydowanie szkoda zdrowia na ich roztrząsanie przed Świętami- każdy macoś za uszami Mój np ma super kontakt z młodą i nie wymiguje się od domowych obowiązków ale za to posiadł patent na nieomylność i jego dobre rady czasem mam zamiar mu wsadzić w ..... To tyle na ten temat Ogólnie nie jest źle,Gwiazdka zbliża się wielkimi krokami,paczki czekaja i może nawet snieg spadnie? Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Takie tam ple ple:-))) 22.12.04, 08:09 U nas śniegu masa cała, dziś kolega z pracy ma wolne, więc czyżby odśnieżanie przed wejściem miałoby spaść na mnie? brr... mam nadzieję, że szefowa mi daruje. A zresztą kto przed wigilią będzie podpisywał akty, od tygodnia cisza... Dzięki za wsparcie, a na razie faktycznie walka z wiatrakami i grochem o ścianę. Boże za kogo ja wyszłam? Wiem za to że trzeba przeczekać burzę, a powroty są zazwyczaj bardzo miłe. Nie ustępuję, ponieważ nie chcę by mój mąż stał się panem i władcą w domu - dopóki mogę walczę, ale chyba muszę spasować trochę... Wczoraj zabrałam się za ciasteczka, Jagoda świetnie mi pomagała, ugniatałyśmy razem ciasto i po raz pierwszy poczułam klimat świąteczny. Dziś będziemy piec, ciekawe co nam wyjdzie... pomieszałam trzy przepisy, a tak jakoś. A na razie wracam do pracy. Pa. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Takie tam ple ple:-))) 22.12.04, 10:06 Dziecko wysłane na cały dzień do babci ( pa pa mamuniu, buziacki -tak mnie dzisiaj żegnała)) a ja zaraz staję przy kuchni. Chociaż nie, przepraszam, zaraz to ja idę do fryzjera, a kuchnia potem. Mam zamiar zrobić bigos i strogonowa. I mam prośbę , może mi podrzucicie jakieś fajne świąteczne przepisy? Chciałabym coś nowego w tym roku zrobić i tak sie rozpytuję). Sałatki, dania na ciepło -biorę wszystko)). U nas dzisiaj mrozik, ale niestety podobno od jutra znowu chlapa. Dzisiaj mój mąż ubiera choinkę - od tygodnia ze mną walczy, bo chciał ubrac już w zeszły piąte. On jest gorszy od małych dzieci z tą choinką)). Ale generalnie nie narzekam na moją drugą połówkę przed świętami. Przedwczoraj do pierwszej w nocy piekliśmy pierniki ( nigdy więcej, nigdy więcej) i część zostawiłam Wojtkowi do udekorowania. No i dał popis artystyczny - wyszły pierniki absolutnie niecenzuralne i sam je będzie zjadał w samotoność)). Jutro piekę sernik i murzynka i znowu bomby kaloryczne mi wpadną do brzucha bo jak tu nie spróbować. Wigilię spędzamy w dużym gronie rodzinnym ( ponad 20 0sb). Mam nadzieję, że mała jakoś wytrzyma. Myślę, że rekmpensatą będa prezenty, bo u nasw rodzinie wszyscy kupują coś dla dzieci. Czyli dostanie kilkanaście. I dobrze, bo mi się już znudziły jej zabawki)). Czy Wy też tak macie - ja kupując je prezenty, spełniam trochę nasze diecinne marzenia. Lego -dla Wojtka)), d\farma Litlle People dla mnie, bo ja marzyłam zawsze o farmie ze zwierzatkami. Nie dopuścimy małej do zabawy, he he. Dobra, lecę się odwalić na bóstwo. Buziaki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Takie tam ple ple:-))) 22.12.04, 10:28 Ja juz dostalam prezent,wczoraj na USG siusiak mojego drugiego synka tak sie pieknie pokazal,ze mimo,ze nie chcialam wiedziec wiem,bo nie dalo sie go nie zuwazyc. Ja w kuchni tylko pomagam,sama bym sie nie podjela przygotowania swiat,moj maz podobnie jak wiekszosc,po co ta cala szopka? ale ja sie nie daje,juz sie nauczylam,a on tez sie nauczyl i bez entuzjazmu,ale chodzi kupowac choinke i oprawia ja. Pozdrowienia-JOLA Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Takie tam ple ple:-))) 22.12.04, 16:38 Ja krótko z kafejki internetowej w przerwie robienia zakupów. Poczułam właśnie wczoraj nastrój świąteczny kiedy Lena wałkowała ciasto na ciastka. A dzisiaj poszłyśmy po choinkę. Mąż w pracy, a ja od niego 100km u mojej mamy. Babcie Leną zachwycone. Lena zaczyna mówić w coraz bardziej zrozumiałym języku, a to zapewne dlatego, że wszyscy mówią po polsku a nie po słoweńsku. A mój mąż jest najbardziej świąteczny z całej swojej rodziny. Chwała mu za to... Pozdrawiam Jowita i Lenka Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: Takie tam ple ple:-))) 23.12.04, 00:24 dzień dobry. Chciałabym sie przedstawić. Mama Wiktora - ksywa czarodziej cwaniak. Mieszkamy w Łodzi. W. chodzi do żłobka od 3 m-cy i właśnie leży chory/po raz 3!/. Synek lubi czytać książki ale w biegu, nie ma czasu usiąść. Dziś cały dzień szukał Mikołaja i wołał dzyń,dzyń. Aż Mikołaj rzucił mu jedną książkę o kotku. Z radości nie mógł usnąć Ma kota na punkcie kota! Ania Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Takie tam ple ple:-))) 23.12.04, 11:26 Witam nową mamę z jej synkiem Jest tu kilkoro fanów czytania książeczek więc Wiktor wpasował się idealnie.] Ja nie czyje świąt wogóle (((( U mojej mamy to co innego......... No cóż w tą wigilię nie dane będzie mi się z nią zobaczyć ( Za to dziś mamy wieczorne spotkanie wigilijne z przyjaciółmi - fajna sprawa Chyba udało mi się ubłagać starego i nie jedziemy do Zakopca na sylwestra, spędzimy go z przyjaciółmi w domu - to lubie, kameralnie w małym grnie. A Wy? Odpowiedz Link Zgłoś
idaro życzenia 23.12.04, 14:52 Witam jeszcze przedswiatecznie. Chcialam zlozyc wam, waszym rodzinom i kochanym brzdacom najlepsze zyczenia: Dużo radosci i smiechu, wielu potraw i orzechow, calusow co niemiara, a chocby od zaraz. Ja czekam na swieta glownie ze wzgledu na mala, bo wreszcie swiadomie je przezyje. Na razie ma katar, ale chyba czuje pismo nosem, bo zaczyna dostawac drobne prezenty, wszedzie sa lampki, Mikolaje, ubieralismy choinke pod domem, w domu jeszcze nie zdazylismy. Jednym slowem - domysla sie. Witamy nowa mame z malym czytelnikiem! Serdecznie pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: życzenia 23.12.04, 20:43 Uff, ciasta upieczone, bigos zrobiony, sałatki też. Jeszcze tylko sprzątnąc pobojowisko po gotowaniu w kuchni i Święta)). Mam nadzieję, że będą miłe mimo wszystko. Pisze mimo wszystko bo chociaż w naszym domku atmosfera super to ciągle wisi nad nami widmo moich teściów, którzy się rozwodzą. Teściowa się wyprowadza - zaraz po świętach i teść stwierdził, że się na krok przez święta z domu nie ruszy, bo musi pilnować co ona zabiera. Mówię Wam, brazylijski serial, tylko, ze dla mnie to tragikomedia, ale dla Wojtka to niesłychanie przykre. Patrzeć jak dwoje ludzi tak się może nawzjaem poniżąć. No cóż, i tak bywa. Kochane mamusie, kochane dzieciaki -niech jutro zapuka do Was prawdziwy Święty MIkołaj, z worem prezentów, niech Swieta beda przede wszystkim wolne od katarów i kaszlów, spokojne, rodzinne i piękne. Mimo chlapy za oknem. Ściskamy Was mocno Basia i Marysia Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: życzenia 23.12.04, 22:08 Hej! Uff u mnie tez juz praktycznie końcówka Lodówka zapchana po brzegi,pierniki ozdobione wyglądaja zabójczo,choinka ubrana Zaraz pakuję paczki korzystając,że Młoda śpi i na jutro rano zostaje tylko ogarnąć Werka dzielnie pomagała przy ubieraniu choinki czym mnie miło zaskoczyła-spodziewałam się pogromu i przewrócenia choinki a tymczasem dzielnie ją ubierała w specjalnie przystosowane słomkowe bombki Pełen sukcesDziecko mi się cywilizuje-to chyba wpływ żłobka? ponieważ nie wiem czy jutro uda mi się usiąść już dziś chciałabym wszystkim złożyć najserdeczniejsze życzenia! Dużo zdrowia i pogody ducha, hojnego Mikołaja,nawróconych mężów i anielskich dzieci)) No i witam serdecznie nową mamę Na końcu ale szczerze) Pozdr Z. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: życzenia 24.12.04, 08:45 No to ja także życzę Wam - mamusiom lutniaków - zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia, uśmiechu na twarzy i miłości!!! A maluszkom wszystkiego najlepszego, duuużo prezentów pod choinką, dla niejadków apetytu, dla chorowitków zdrowia, fantastycznych pomysłów, rozwiązania języków i dla tych, którzy jeszcze nie ogarnęli mistrzostwa nocnikowego, aby im się udało jeszcze w tym starym roku opanować tę sztukę i pożegnać się z pampersami!!! Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: życzenia 24.12.04, 10:29 I ja się dołączam do życzeń - mam nadzieję, że z okazji Świąt zostanie mi wszystko wybaczone. Wszystkim życzę dużo zdrowia, żeby wytrzymać z naszymi małymi i dużymi "potworami", żeby praca dawała nam satsfakcję (a nie tylko na chleb), ludzkich szefów, znośnych teściowych i żeby komputery się nie zawieszały. Ja właściwie wczoraj po południu zaczęłam przygotowywać się do Świąt. Dopiero robię piernika (nie miałam czasu na zabawę z wycinaniem, zdobieniem itd., więc ciasto wpakowałam po prostu do blaszki i naszpikowałam bakaliami. Mój mąż też jest "antychoinkowy", nasza choinka ma około 30cm i jest że tak powiem na stałe "ustrojona". Upada nasza tradycja świąteczna - nie robimy karpia, bo oboje go nie cierpimy, w ogóle jesteśmy antyrodzinni. Najchętniej pojachałabym teraz do jakiegoś ciepłego kraju, niestety kasy brak... Ostatnio na nic nie mam czasu, ciągle bym spała, ten tryb życia mnie wykańcza. Dobrze, że teraz mam trochę wolnego. Odetchnę dopiero za 2 lata.... Po Świętch obiecuję więcej napisać. Wracam do obowiązków domowych - jak nam się uda zasiąść do WIeczerzy przed północą, to będzie dobrze... Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 24.12.04, 10:27 Świątecznych, smacznych, pachnących choinką i piernikiem Rodzinnych miłych............ i czego sobie życzycie dla Was mamuśki i dla Waszych pociech życzą Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 24.12.04, 14:34 Chciałabym i ja z Wiktorkiem dołączyć się do Was i życzyć Wam wszystkim szalenie spokojnych świąt, by nasze dzieci były słodziutkie i kochane. Nasze rodziny niech będą zawsze uśmiechnięte i zdrowe. Jednym słowem mniej kłopotów i zmartwień! Ania / 07.02.2003 / Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 25.12.04, 02:53 Ja tez pozdrawiam nowa mame i Wiktora...a tak poza tym chcialabym zyczyc wszystkim milym foremkom, wszytskiego dobrego, duzo pociechy z dzieci, niewielkiej ilosci problemow wszelakich, pociechy z facetow, mnostwa optymizmu, spelnienia marzen i planow, radosci zycia i duuuzo zdrowia . Co prawda spoznione, ale z serca...ode mnie i Weroniki. Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 25.12.04, 21:39 Witamy serdecznie, zyczymy wszystkim mamuskom i ich pociechom samej radosci, milosci i zadowolenia. Wreszcie dorwalam sie do kompa choc tylko na chwilke, obecnie u rodzicow, jak zwykle sie objadamy. Makielki lub jak kto woli kutia sa pierwszym miejscu. Ja staram sie trzymac fason, bo szkoda mi tych 3 kg ciezko wypoconych na silowni. Wigilie poza domem u tesciow jakos pzrezylam bylo milo ale nie po swojemu. W domu tez sie czuli dziwnie. Jednak nie ma to jak w rodzinnym domku. Ja juz w zeszlym roku opowiadalam, ze za swietami nie przepadam, najprzyjemniejsza rzecz dla mnie to robienie innym prezentow, cala reszta jest ciezkostrawna))) Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 I po świętach... 27.12.04, 08:26 Brr... jakie krótkie były te święta. Ja już siedzę w pracy, niewyspana, zmarnowana. Wczoraj na zakończenie dnia oglądałam film "Bez twarzy", pomimo dzisiejszych kłopotów ze wstaniem nie żałuję - uwielbiam Cage'a i film był super. Sylwester pozostaje dla mnie jednym wielkim znakiem zapytania, wszystko zależy od tego czy mąż skończy pracę wcześniej, ponieważ w tym tygodniu ma popołudniówki, a poza tym moja mama jest bardzo chora i Jagoda nie będzie mogła u niej spać. Jest jeszcze teściowa, ale troszkę się obawiam, bo nigdy Jagoda sama nie spała u niej, a my wybieramy się na prywatkę daleko za Konin i nie będę mogła w razie jakiejś niespodziewanej akcji wrócić do niej. Ach... zobaczymy... Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: I po świętach... 27.12.04, 08:41 Witam poświątecznie Niby nie jadłam a czuje się jak wielki opasły pasibrzuch Dop pracy rzecz jasna wstać mi się nie chciałao, może mała czarna postawi mnie na nogi. I ja nie czułam klimatu świąt Co było kiedyś chyba bezpowrotnie się skończyło, ktoś powiedział że święta są przedewszystkim dla dzieci i chyba w moim przypadku to się sprawdza Co do Sylwestra na szczęście nie jedziemy do zakopca ))))) Prywatka u znajomych znacznie bardziej mi odpowiada. Jakoś nie mam natchnienia do pisania papapapapap Odpowiedz Link Zgłoś
annapk Re: I po świętach... 27.12.04, 14:31 Witam Brak śniegu ,zwykła niedziela.... I po świętach, tyle przygotowań i już ... Tylko mały cieszy się wiertarką i wszędzie "robi " dziury. Czy te święta nie powinny trwać tydzień ? ania i wiktor Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: I po świętach... 27.12.04, 18:48 Witam poswiatecznie skladac zyczen swiatecznych juz nie bede po to musztarda po obiedzie Ale przed swietami mialam troche problemow w domu, pracy, do tego siec nam w zasadzie nie dzialala Ale za to moge wam zlozyc zyczenia noworoczne))) Swieta faktycznie stanowczo za krotkie, weekend po prostu spaskudzony I moze faktycznie cos w tym jest, ze swieta sa przepiekne jak jest sie dzieckiem... Chociaz w tym roku to pogoda dolozyla swoje - w niedziele jak bylam na spacerze to sie zastanawialam czy to przypadkiem nie swieta Wielkanocne mamy Witam nowa mame i Wiktora Moja Dominika rowniez fascynuje sie ksiazkami, kaze sobie czytac naookolo Ale prawdziwa pasje stanowi rybka Nemo... Nie chce ogladac zadnych innych bajek, tylko "iiby" Ja juz zaczelam ostatnio puszczac angielska wersje bo po polsku bajka mi sie znudzila zupelnie Co do planow na Sylwestra to my bedziemy doskonale bawic sie... w domu)) Nie znosze sylwestra i zabawy na przymus wlasnie w tym dniu. Zazwyczaj mam zamiar pobawic sie dwa dni wczesniej lub trzy dni pozniej No i ponawiam swoja propozycje spotkania w Sylwestra jak byktoras miala ochote Ja do pracy nie ide, na zaden bal rowniez sie nie wybieram wiec z przyjemnoscia spotkam sie na lampce szampana i jakims pysznym ciescie Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: I po świętach... 28.12.04, 08:31 Z ostatniej chwili co wprawiło mnie w ogromnie dobry nastrój - wczoraj moje dziecie zaczęło łapać się za krzesło i wstawać co prawda kazała sobie pomagać ,sama nie dała by rady- ale chodzi o to, że ona sama z siebie tego chciała !!!!!!!!!!!!! )))) u nas bitwy sylwestrowej ciąg dalszy moja 2 połowa upiera się przy wyjeździe ale ja już po cichu planuję z koleżanką małe spotkanko Moje dziecko zaczęło nagminnie wołać mama na wszystkich dziadek babcia mama i tata to mama z tym żeby nie było nudno jest: mama, mamiś , mamooooo, mamu Ola katuje teraz Misia Uszatka na video i zapałała ostatnio większą chęcią do książeczek z tym, że nie daje ich czytać a wkółko pyta się "co to" i ja musze mówić, nawet jeśli dwadzieścia razy pokazuje to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: I po świętach... 28.12.04, 10:36 Edytko i Olu, gratulacje. Czekamy na pierwsze kroczki! Na poczatku jest radocha, ale pozniej wszystko znika z dolnych polek i jest mniej smiesznie Ja mam wolne do Sylwestra i korzystam, czyli spie do 10. Oj, jak fajnie. Wczoraj snilo mi sie, ze moj maz jest Harrym Potterem. Jak milo. Ida w stosie prezentow po swietach. I tak najbardziej udany jest wozek dla lali od dziadkow, magnetofon od rodzicow i tablica do pisania od wujka. Poza tym dostala kasety wideo z Krecikiem. W jednym odcinku jest facet, ktory rozebral sie nie do majtek, tylko do kompletnego rosolu. Idzie sie tak spodobal ten odcinek, ze mowi: "Mama, krecik i golak". Chyba juz na dobre polubila bajki, bo ostatnio poplakala sie na koniec pszczolki Mai, ze juz jej nie zobaczy. Pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
fionna Re: I po świętach... 28.12.04, 13:19 Gratulację - mam nadzieję, że niedługo się doczekamy. Bruno też próbuje wstawać, ale nogi ma za słabe i zaraz robi się jak stary pijak. Kiedyś obudził się koło północy, poczuł się wyspany bardzo i trenował wstawanie - efekt - rano łóżeczko rozwalone (powychodziły kołki, szczebelki powypadały). Ja też mam wolne, więc jak Anita - śpię min. do 10.... szkoda, że nie mogę wyspać się na zapas. Normalnie wstaję koło 5.30 - szykujemy się, jeszcze poracja ćwiczeń młodego, przed siódmą wyjeżdżamy z domu, młodego do żłoba i do szkoły/pracy. Wracam do domu koło 6, czasami później. Ciąglę chcę mi się spać, mam nadzieję, że wiosną będzie lepiej - teraz wychodzę z domu - jest ciemna noc, wracam też jest już ciemno, zresztą w ciągu dnia nie lepiej. Za to młody bardzo dobrze czuje się w żłobku - panie go bardzo rozpieściły - co chwila przyłazi do mnie i chce na rączki. I jest strasznie prztulalski, nadstawia się do całowanie, gryzienia szyjki itd. Aż się boję, co z niego wyrośnie. Odpowiedz Link Zgłoś