Dodaj do ulubionych

Luty 2003- Druga część:-))

13.10.04, 10:22
Oki-zakładam więc nasz nowy wątek i mam nadzieję,że teraz będziemy pisać
więcej i częściejsmile) Do roboty!!
Obserwuj wątek
    • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 14:58
      Bardzo się cieszę, że powstał nowy wątek, tzn, wątek jest baardzo stary, wiec
      nawet nie ma co pisać, nasze dzieci są już bardzo duże... niedługo dwa latka...
      Na razie spadam, bo właśnie kończę pracę.
      • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 20:06
        Co za prędkość przy otwieraniu. Ja też mam nadzieję, że dzięki temu nasz wątek
        odźyje i odezwą się wszystkie Tygrysy, Fiony, Umagrosy i innesmile)))))).
        Moje dziecko właśnie dobija tatusia, który musi od godziny opowiadać o "abach"
        bajki i słyszę, że już nie ma biedak inwencji. Idę mu troszkę pomócsmile)). Jutro
        siadam z kawką i mam mi tu być dużo postów do czytaniasmile))).
        • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 22:10
          Witam.
          Nie mogłam juz długo otwrzyć naszej starej strony więc pomysł z nową wydaje sie
          być trafiony.

          U nas właściwie nic sie nie zmienia. Piotrek z karzdym dniem łapie nowe słówka
          np. wczoraj było słowo kominiarz które jemu wychodziło jakoś tak jak kominia.
          Ale dobre i to
          Oczywiście sukcesów nocnikowych brak.
          Ja ogólnie mam dośc siedzenia w domu i czasami chetnie bym gdzieś uciekła.
          Ale narazie musze siedzieć. Jak mawia mój luby dożywocia nie dostałam tylko
          kilka latsmile))

          Teraz bedziemy zaglądać częściej bo serwer wreszcie sie bedzie otwierał.
          Pozdrawiam
          Aguśka i Piotrek
        • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 22:11
          Az sie pisac chce,nie mowiac juz o czytaniu. Na starym watku przydalby sie link
          do nowegi i info,ze taki nowy jest,zeby jak ktos bedzie szukla nie mial za duzo
          problemu.
          U nas dzis tez bylo ciezko zasnac i mi glos wysiadl,na szczescie maz przyszadl
          a odsiecza i Szymon uspiony.
          Ja rowieniez czekam na mnostwo postow.
          Pozdrawiam-Jola
        • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 22:34
          No jak miłosmile Otwiera sie od pierwszego kopasmile Mam nadzieję,że będzie to
          wystarczającą zachętą dla niektórych osób.żeby się odezwały. Rzeczywiście czas
          leci błyskawicznie-młodzież ma juz prawie dwa lata fiu fiusmile Moja córa
          zdecydowanie postawiła na rozwój fizyczny a nie intelektualny-interesuja ją
          tylko zabawy przy których może biegać więc namiętnie godzinami może grać w
          piłkę co nawet jest fajne teraz jak jest tak zimno-zmusza mnie do ruchu i nie
          daje zmarznąćsmile W domu wieczorami grywa z tata-dobrze,ze mieszkamy na
          parterze.Za to wszystkie układanki,puzzle,klocki sa dla frajerówsmile Ona nawet
          chodzic nie umie bo jak tylko nie siedzi to biegnie.Cóż-mam nadzieję,że jak nie
          będzie mądra to chociaż ładna... Jak na razie wygląda na to,że wrodziła sie w
          tatę,jest wysoka(92cm) i szczupła(12kg) i bardzo mnie to cieszy-byle tak
          zostało. Zdecydowanie poprawił się Młodej apetyt jak się zimno zrobiło,teraz
          widze jaka już byłam przewrażliwiona na punkcie jedzenia a własciwie
          niejedzenia skoro tak mnie to cieszysmile Wreszcie posiłki bez afersmile Właśnie-co
          lubią lutniaki? Młoda żywi się głównie bułkami(najlepiej suchymi)
          jajkami,serkami i jogurtami,danonkami do picia,rosołem,krupnikiem,ryżem,
          ziemniakami,kurczakiem(w róznych postciach-pieczony,kotlety,mielone)
          schabowymi,spaghetti,frytkami,okresowo parówkami,z owoców je jabłka,banany,
          śliwki , borówki,winogrona,warzywa głównie w zupach śladowe ilości
          pomidora,ogórka zielonego i kwaszonego.Nie ma mowy o surówkach(niestety)
          wędlinach,kopytkach i takim jedzeniu jak naleśniki,omlety itp.Jak jest u Was?
          Acha-na kolację obowiązkowo kasza mleczno-owsiana wymieszana z tą Pięć zbóż a
          rano butla z Humanąsmile Uff ale dziś kulinarnie pociągnęłamsmile Aż zgłodniałamsmile
          Pozdro!
          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.10.04, 22:44
            Oki-Jolu już zrobionesmile Wrzuciłam link na stary watek na wszelki wypadek. A co
            do nocnika to u mnie po krótkim euforystycznym siedzeniu nakibelku zapał Werki
            osłabł niestety-ogólnie to mi specjalnie nie przeszkadza tylko liczyłam na
            oszczędności pieluchowe ale widzę ,ze jeszcze mi nie danesad Poza tym i tak
            wybieram sie już niedługo do pracy a nie chce mi sie wierzyć,że w żłobku komus
            będzie zależało na przyuczaniu i pilnowaniu jej-a moze sie mylę?
            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.10.04, 08:28
              Ależ fajnie się zrobiło, nowe forum to dobry pomysł. Codziennie rano zaczynamy
              dzionek od picia, a potem niećka /6 miarek na 180 ml/. Potem jest niadanko:
              czyli śiebek z małym co nieco. Jagoda uwielbia siejki topione i ziółte oraz
              pajówki, po prostu przepada. Sinki nie cie, nie lubi. Josołek na obiadek
              podstawa, rzecz jasna z makajonem, i wszystkiego rodzaju ziupki. Uwielbia
              chabowego, ksidełko i inne mieśka, a także majchewke, pierjuśke i sejej. Na
              desejek plosi budyniek /na zwykłym mleku.../ i kisiejek, a z owoców najlepiej
              smakuje jej jabuśko i mandajinke. Acha zapomniałam o jajach - w każdej postaci.
              Codziennie wieczorem Jagoda dostaje porcje witamin o które bardzo się dopomina -
              wapienko, taminki i jekajstwo. Do kąpania zabiera ziabawki - konefke,
              gajnusiek i słoiciek, bawi się ok 15 min, potem nawyzywa mame, która ją
              maltretuje, a kulminacyjny punkt następuje przy myciu głowy - nie cie mycia,
              ukekaj, nie lubie cie mamo, nie kocham, gamoń... czasem pedalaj...
              Ale po kąpieli wszystko wraca do normy, Jagoda woła niećko, czasami mmiłość
              czyli serial m-jak miłość, wypija niećko i zasypia na kanapie. I tak jest od
              kiedy wprowadziliśmy się do nowego mieśkanka, nasiego mieśkanka...
    • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.10.04, 21:14
      No to teraz ja - kto jest największą laską na forum? Bruniasty oczywiście - oto
      jego anorektyczne wymiary - 91cm i 8600 (podaje w gramach, zawsze więcej
      numerków), do tego stópka nr 19 .... Młody zamienia się w gliste. Trafilismy na
      nowego gastrologa, który ucieszył się młodym (jako bardzo ciekawym przypadkiem)
      i będzie nas ostro diagnozował.
      Młody chodzi do żłobka (3 tygodnie bez przerwy na choroby). Zjada śniadanie
      oraz zupę, czasem podwieczorek. Niestety, trzeba mu miksować (teraz jest po
      chorobie, więc go nie chcę drażnić, ale wezmę się za niego).
      Ja niestety zamieniam się w kujona - zaraz spadam odrabiać zadania domowe.
      I jeszcze pochwale Zuzię za uroczyste otwarcie nowego wątku.
      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.10.04, 22:44
        Hej! Fionna no to faktycznie Bruner jest niezłysmile)I mówisz,że panu doktorowi
        aż w oku błysnęło wyzwanie? Ciekawe co wymyśli i mam nadzieję,że trafismile Co do
        żłobka to mam zamier Młodą wysłac już niedługo ale sama nie wiem czy sie uda bo
        ona lubi łapać infekcje-niby przechodzi je szybko i bez leków ale często więc
        zobaczymy jak będzie. A co U Bruna ogólnie? Wiesz-ćwiczenia,stanie,chodznie
        itp? Cos sie posunęło do przodu? Mało się odzywasz i tak żesmy ostatnio o Was
        myślały co sie tam u Was dziejesmileW przerwach między zakuwaniem odezwij sie co
        jakiś czas. A co u Edyty? Jak Ola? Strasznie się dziewczyny
        opuściłyście...wstydsad Pozdrawiam i przyzywam telepatycznie co poniektóresmile)
        • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.10.04, 23:04
          He, he Zuzia widzę, że wczuwasz się w rolę moderatorki wątku. Ale mnie nie
          oszukasz... wink W końcu znam twoje mysli.
          A tak poważnie, dziewczyny stanowczo NALEGAM NA SPOTKANIE!!! Z Zuzią widuję się
          regularnie, obyczaje Werki znam równie dobrze jak Łukasza, z Tygrysem i Kingą
          trochę rzadziej, ale też dość często, Monikę mam nadzieję ujrzeć już
          niebawem wink. Natomiast niektórych dzieciaków bym na pewno nie poznała i pytam
          się: czy tak być może? Jesień zaczęła się na dobre i będzie z tym coraz
          trudniej, bo ciągle kogoś będą męczyć choróbska, ale może uda nam się
          zorganizować. Proponuję następną niedzielę, 24. Akurat dość czasu żeby się
          podleczyć, a nawet rozchorować i wyzdrowieć wink Bardzo bym chciała zobaczyć Idę,
          Olę, Bruniastego, który jako jedyny w naszym warszawskim gronie wspiera mojego
          syna jako reprezentanta płci brzydszej, no i wszystkie pozostałe znajome
          dzieciaki. I nieznajome też, gdyby ktoś miał ochote się ujawnić smile
          Proszę to przemyśleć.
          Pozdr. Agata
          • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 10:30
            ale sie zrobilo przyjemnie, watek odpala blyskawicznie, dziewczyny niepiszace,
            odzywaja sie, jeszcze sie spotkamy jak kiedys i bedzie git! Tylko... ja 24 nie
            moge, jak zwykle cos, tym razem jedziemy do rodzicow, u ktorych nie bylismy z
            pol rokusad((
            Fionna wymiary Bruniastego zrobily na mnie wrazenie! Nadia ma 80 cm i wazy
            9200, hura bo 6 tygodni temu bylo 8,5 a mamy za soba wirus zoladkowy. Dla
            odmainy moj synus nie bedzie mial problemow z niedowaga ma 62 cm i 5900.
            Wlasciwie to moga chodzic w tych samych bluzkach, juz dawno pochowalam
            niemowlece ciuszki. Mlody jest na etapie piskow od ucha do ucha na wdzieczace
            sie przed nim buzie.
            Moze odezwa sie te co ich nie ma z pol wieku...
            • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 12:30
              Witam po długim niebycie na forum
              Jako kolejna pochwalam założenie nowego wątku smile

              U nas po staremu
              Ola jest (odpukać) odporna na infekcje
              nie ruszała ją nawet moje okropne przeziębienie (nie musze mówić ze całowałam i
              całują ją nawet ze strasznym katarem - to silniejsze ode mnie)

              Za to w chodzeniu postępy są nikłe - wogóle ona wygląda na roczne dziecko
              Nie wiem czy już o tym pisałam ale mamy iść z ną do psychologa dziecięcego
              po tym jak dostała szczepienie w 6 m-cu życia - zatrzymała się na następne
              6 m-cy w rozwoju i mam nadzieje że tylko fizycznym -
              u psychologa mamy to sprawdzić.

              Poza tym ona jest strasznie rozpieszczona i ryczy jak tylko nie dostaje tego
              czego sobie życzy.
              Co do spotkania to chętnie
              Jak na razie zawzięcie uczę się włoskiego i strasznie mi się to podoba
              papappa
              • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 18:38
                Witam.
                rzeczywiście chyba przestane nażekac na wymary i wzrost Pietruchy. Waży gdzieś
                z 10.5 kg. a mierzy 85 cm. Stopa wielka 24. Wiec chyba mieścimy sie w średniej.
                A z ulubionych dań Pietruchy to jest rosół z lanymi kluseczkami. Potrafi wrąbać
                cały talerz. Co przy innych potrawach mu sie nie zdarza. Naleśniki kopytka i
                leniwe pierożki może też jeść. A mięska niestety nie lubi, czym mnie martwi.
                Chleba też nie. Przykro mi to mówić ale Piotrek robi sie maniakiem telewizji.
                Może ogladać bajki ciągle, i budować z drewnianych klocków wieże. Twierdzi przy
                tym że robi ciuchcie jak ma w zwyczaju mówić.

                A i mam pytanie jak tam zęby, bo nam brakuje tylko piątek. Ale u dentysyt nie
                byliśmy jeszcze.I zeby czyste sie wydaja bo Piter chetnie myje.

                I jeszcze jak sie zapatrujecie na słodycze. Bo ja uważam ze można mu dać np.
                kawałek czekolady czy paluszka czy jakieś ciastko. ALe nie moge patrzeć na
                lizaki. Mamy kupują dziecią lizaki Piotrek ocxywiście też chce. I najczęściej
                mamy mu dają ale mnie to przeszkadza.
                Mówie inny mamą że nie chce żeby mu dawały to sie ze mnie śmieją. A ja uważam
                że właśnie z tego jest próchnica i myśle że mam prawo wychowywać moje dziecko
                tak jak ja chce a nie jak cała reszta.

                Pozdrawiam
                Aguśka I Piotruś
                • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 18:39
                  Boże jakie ja błedy robię. Przepraszam
                  • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 19:26
                    A ja chcialabym przedstawic Marcelego, ktory urodzil sie w same Walentynki w
                    Poznaniu. Moj syncio jest calkiem spory bo ma 13kg, a co do wzrostu, to nie
                    wiem, ale nosi ciuchy 92. W temacie mowienia to jest tak, ze ma repertuar paru
                    ulubionych slow(okolo 30)Potrafi tez powtarzac ale nie laczy jeszcze slow ze
                    soba. Lubi ukladac klocki i ogladac ksiazeczki. Nie oglada telewizji. Nawet
                    kiedy widzi bajki, to po 3 minutach idzie sobie. Lubi za to reklamy z czym
                    ustawicznie walcZe. Lubi spacerki. Nocnik jeszcze nie zostal przedstawiony.
                    Spi w poludnie prawie 2 godziny, a wieczorem spi od 20 do 6. Budzi sie raz
                    okolo 24 na kaszke.

                    W temacie jedzenia to problem jest taki ze Marceli jest uczulony na bialko
                    mleka krowiego. Gdziekolwiek jest mleczko, to M. tego nie moze dostac. Na
                    szczescie uwielbia mleko sojowesmile A juz na wiosne bedzie mial rodzenstwo i
                    wtedy to dopiero sie zacznie. Pozdrawiam Mamy Lutoych skarbow.
                    • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 19:45
                      Heloł. Wiatamy nową mamę i Marcelego, ale fajne imię!

                      Ja jedna jestem wyrodną macią i nie piszę o moim dziecku. Cóż, mam go już tak
                      dosyć, że nawet pisać mi sie o nim nie chce wink
                      Ale na serio, przywołuję się do porządku.
                      No więc Wookie jest uroczym grubaskiem, takim samym jak był. Wszelkie moje
                      nadzieje i zapewnianie wsystkich dookoła że "się wyciągnie", albo "zgubi jak
                      zacznie chodzić" na razie się nie sprawdzają. Jest niższy od werki o jakieś 1/3
                      głowy i o jakieś dwa kilogramy cięższy. Przynajmniej ma ładne oczy i
                      dłuuuugaśne rzęsy... I jest tak męski, że nigdy nikt nie wziął go za
                      dziwczynkę. Za to uwielbia chodzić w moich butach, czym przyprawia swego ojca
                      niemal o spazmy i bezsenne noce. Na szczęście jego uwielbienie do samochodów,
                      innych pojazdów mechanicznych i wszystkiego co się z nimi wiąże pozwala mu mieć
                      nadzieje, że jadnak wdał się w ojca. Natomiast niesłabnące zainteresowanie
                      narzędziami, elektryką i różnorakimi mechanizmami daje mi nadzieję, że jednak
                      się nie wdał i może jeszcze będzie z niego w domu pożytek.

                      Dobra idę spaławić młodego, mój post i tak już zrobił się za długi. Ciąg dalszy
                      może kiedyś nastąpi. Na razie Wookie idzie pływać.

                      Pozdr. Agata
                      • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 19:54
                        Tak a propos zabaw naszych dzieci. Marceli, ktorym od 7 miesiaca przez rok
                        szkolny(jestem nauczycielka)opiekowala sie Babcia, wprost uwielbia ....prac.
                        Potrafi segregowac kolory od bialego, laduje do pralki. Po wypraniu trzepie, i
                        rzuca na sznurek, a jak wyschnie to sciaga z suszarki!!!Lubi tez zamiatac,
                        wycierac sciereczka itd. Jesli mu tak zostanie to z jednej strony niezly towar
                        na meza, ale troche to dziwne, co?

                        Koncze bo mnie atakuje ryczacy glodny "Walenty"
                        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 21:45
                          Witamy nową mamę z MArcelkiem. MOja Marysia też lubi pranie i to też po
                          spędzeniu z babcią dłuższego czasu - szczególnie llubi wkładać " w miche"
                          ubrania z praliki i "jeszczać" je na suszarce. I strasznie się wścieka jak
                          któreś jej spada. W kwestii jedzenia to mam w domu małego mięsożercę - "memo"
                          jest na pierwszym miejscu i podczas obiadku musi być zjedzone samo w całości a
                          dopiero potem inne rzeczy. Na szczęście małej da się wcisnąć wszystko - od
                          szpinaku po naleśniki, więc specjalnego problemu nie ma. Najbardziej lubi
                          jednak schabowego jedzonego wspólnie z tatusiem, najlepiej u niego na kolanach:-
                          ))). Staram się neui dawać jej smażonego, ale jak widzi kotleta, to ja się
                          czuję jakbym miała psa w domu - stoi i jęczy, żeby jej dać, a ja oczywiście
                          miękknę od razusmile))). Mała jest pulpecik bo ma 82-83 cm i waży 11.600. Ma
                          spory brzuszek chociaż poza tym nie ma specjalnie sadełka. Ja tak bym chciała,
                          żeby była szczupła i nie miała przez całe życie takich problemów jak ja.
                          Dlatego staram się unikać wszelkich słodyczy i do furri doprowadzają mnie mamy
                          napotykane, które oferują zawsze chętnej do jedzenia Marysi a to lizaczka a to
                          gumę rozpuszczalną, a moje nie traktują ze śmiechem - nie wiem, która z Was
                          otym pisała, ale tak samo się wściekam. Mała jeszcze dwa razy na dobe pije
                          mleko - i to z butli niestety, bo butlę kocha ponad wszystko. Nabiału nie lubi -
                          twarogów, żótych serów, serków topionych. Może to i dobrze, bo czasami ją
                          jeszcze wyspuje, chociaż skaza białkowa już minęła ( a właściwie zamieniła się
                          w alergię wziewnąsad((). NA śniadanie uwielbia parówki i jaka na miękko, albo
                          jajeczniczkę ze szczypiorkiem, chleb w każdej ilości i postaci, bardzo lubi też
                          pomidory. Na spacerze obowiązkowo sucha bułka bo to jedynazachęta do siedzenia
                          chociaż przez chwilę w wózku. NO i codziennie jakieś świeże owoce - najczęściej
                          jabłka i gruszki, czasami banan, cytrusów nie daję bo ją uczulają.
                          Idę spać, mąż poszedł zdobywać tytuł Harpagana, czyli musi przeleźć 100 km w
                          nocy na orientację po kaszubskich lasach. Czubek, ale mu kibicujęsmile))))) Jutro
                          będzie nie do życia, w niedzielę, będzie odsypiał, ech faceci.
                          Basia
                        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.10.04, 21:56
                          Witam i ja, z niejakim opoznieniem, ale zawszesmile
                          Na poczatek witam Marcela z mamasmile Moja Dominika tez jest na diecie
                          bezmlecznej. Do zeszlego piatku byla jeszcze cycusiowa, ale musialam szybko
                          skonczyc karmenie piersia i mala jest teraz na Bebilonie pepti.

                          Co do wagi, to Dominika wazy 10 kg, mierzy jakies 83 cm. Z grupy w zlobku jest
                          najchudsza, ale nie najnizsza smile Je generalnie wszystko, bardzo lubi warzywa i
                          owoce - w zasadzie kazde. Najbardziej ciagnie ja np. do pomidorow ktorych jesc
                          nie moze bo jest na nie uczulonasad
                          Z zabaw aktualnie kroluja kasztanysmile i zoledzie i te czapeczki z zoledzismile
                          Nosila tu wczoraj ta czapeczke, przykladala wszystkim lalkom na glowe
                          mowiac "kapka" smile Z tym jej mowieniem w ogole jest tak smiesznie - najladniej
                          mowi slowa zwiazane ze spacerami smile Czapka, kurtka, buty itpsmile

                          Aa no i chyba problemy ze stawem biodrowym na razie sie skonczyly... uff... We
                          wtorek idziemy jeszcze na wizyte kontrolna do ortopedy, ale wszystko wskazuje
                          na to, ze mala jest zdrowa..
                          • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 00:02
                            Ja również witam nową mamę i Marcelka.
                            I baaaaaaaaardzo się cieszę, że się ruszyło to nasze forum.
                            Lena zasnęła przy bajce "Jak kot palił fajkę", najczęściej zasypia przy
                            opowiadaniu taty o żyrafach, ale przed tym musi być odstawiona scena pt."Lenka
                            nie chce najbardziej spać", chociaż oczy ma już zamknięte. W dzień śpi rzadko,
                            ale tylko wtedy jak padnie w wózku na spacerze i jak raczy wsiąść do wózka.
                            Ja też podobnie jak Aguśka, chciałabym się z domu gdzieś wyrwać, ale mam na to
                            usprawiedliwienie:, zaczęła się jesień, za zimno, żeby siedzieć tyle na dworze
                            co latem, więc w domu sama tylko z Leną dostaję czasami szajby... I ani słowem
                            do nikogo. Ale decyzja dzisiaj została podjęta i wracamy w grudniu do Polski.
                            Już się cieszę na nasze nowo urządzone mieszkanie i spotkanie z lutowymi
                            mamami smile))))
                            Lena jeżeli chodzi o zainteresowania, to najbardziej lubi przekładać kulki
                            zrobione z pazłotka po czekoladzie, monety, chować się w szafie i rozmawiać
                            przez telefon po swojemu, układać z klocków Lego. Ostatnio jesteśmy na etapie
                            układania na dywanie z kasztanów różnych figur, a i też polubiła (całkiem
                            niedawno) wrzucać do sortera klocki. Na dwór bierze zazwyczaj wózek z misiem,
                            albo z lalą i cały czas dogląda czy śpią i je całuje.
                            Wysoka 84cm , waży chyba ze 12 kg, nie wygląda na szczupłą, ani na bardzo
                            grubą. Numer buta 23.
                            Pije mleko ok 400ml dziennie w tym jedno z dodatkiem kaszy, owoce ze słoików,
                            winogrona, jabłka, banany lubi pomidory, oliwki, zupy. Zje kanapkę ze
                            słoweńskim kajmakiem, nawet nie wiem czy jest tego polski odpowiednik (to
                            smakuje jak słone masło, tylko nie jest twarde, smaruje się jak serek(????)
                            Danonki, monte, ser żółty, czasami kawałek czekolady, albo kanapkę mleczną.
                            Naleśniki. Nie lubi mięsa. Na razie lizaków nie zna z czego się cieszę. W
                            ogóle staramy się nie pokazywać jej za często słodyczy, bo jak my jemy to ona
                            też chce. Dzisiaj w sklepie zawołała JAJO na jajko czekoladowe, aż się
                            odwróciłam czy to moje dziecko.
                            Ale mnie wzięło na pisanie więc piszę dalej...
                            Lubi odkurzać, wyrzucać po sobie pieluchy (zasikane), sprząta butelki po mleku
                            i daje mi do mycia. Na chodniku dojrzane papierki są beee i najchętniej by je
                            wszystkie pozbierała i powrzucała do kosza. Jakaś dziwnie porządna jest, nie
                            wiadomo w kogo.
                            Rysuje namiętnie, nawet jej kupiłam kolorowankę i nawet za linię już nie
                            wychodzi... (Żartowałam wink))))))))))))))))
                            Pozdrawiam
                            Jowita i Lena






                            Poleć ten adres swoim znajomym | Ustaw ten serwis jako Stronę Startową |
                            Dodaj tę stronę do Ulubionych | Zgłoś problem lub błąd

                            Gazeta.pl: Wiadomości • Gospodarka • Sport • Praca • Dom • Auto •
                            Film • Kobieta • Twoje miasto • Ogłoszenia Czat • Forum • Katalog •
                            Poczta • Randki • Usenet +wszystkie serwisy
                            • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 00:12
                              Coś mi się na dole wkleiło. Sorki.
                              • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 11:49
                                Jowa, jak fajnie , że wracacie. Musimy się koniecznie spotkaćsmile0). Pozdrowionka
                                Basia
    • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 12:48
      No dziewczyny - to lubię. Nie było mnie jeden dzień a tu fura postów do
      czytania. Jedna kawa by nie wystarczyła, niestety filtry się skończyły...Na
      wstępie witam nową mamę i Marcelka.
      Jak Wam już pisałam wcześniej, młody chorował trochę po pójsciu do żłobka.
      Przez 3 tygodnie chodził, było niby ok, czasami się krzywił, kaszlał (ale
      osłuchowo było w porządku). Kiedy byliśmy we wtorek w CZD (u gastrologa i
      audiologa) pani audiolog nie spodobały się uszy młodego i kazała iść do
      laryngologa (co najzabawniejsze - sama ma specjalizację audiolog-laryngolog,
      ale nie mogła zajrzeć mu do ucha i stwierdzić zapalenie). Wczoraj pojechaliśmy
      na ostry dyżur laryngologiczny (na Niekłańską), pani doktor stwierdziła
      zapalenie w jednym uchu, w drugim nieżyt. Młody dostał antybiotyk - pamiętam
      jak ja miałam zapalenie ucha - ból jest straszny, mamy mu dawać eferalgan,
      gdyby się łapał za uszka. Na szczęście tatuś jest teraz na zaległym urlopie,
      wiec się wykurują. Za to ja mogę grać w horrorach - coś mi się przyplątało do
      oko i jest całe paskudnie czerwone. Chodzę w okularach słonecznych jak jakis
      tajny agent.
      Brunaistemy ciężko jest utrzymać równowagę - taki bocain chwiejący się, albo
      jak taki świeżo urodzony źrebaczek, poza tym nie ma siły, żeby się samemu
      utrzymać.
      W przyszły weekend wyjeżdżam się integrować, wiec nie damy rady na spotkanie
      24.20. Może jakiś inny termin?
      • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 18:05
        No wlasnie kochane, te slodycze.... Przez pierwszy rok zycia Marceli nie
        dostawal wlasciwie nic slodkiego(poza biszkoptami i kaszka). Teraz dostaje juz
        wiecej choc ze wzgledu na alergie nie jada wielu ciastek, czekolady i deserkow
        w stylu danio. Je czasem czekolade gorzka(bez mleka). Lizaka dostal moze
        miesiac temu po raz pierwszy. Smakowal mu oczywiscie, ale nie chce mu dawac( to
        oczywiscie Babcia dala).

        A jak tam z zasypianiem??? My ladnie chodzimy spac, kazdy do swojego lozka(
        spal z nami przez pierwszy rok w lozku a ja go w nocy wygodnie cycusiem
        karmilam). Wystarczy mu troche pospiewac(o zgrozo!) i podrapac po dloni(to po
        Tatusiu). Po poludniu tak samo. Bez krzyku i placzu. A i jeszcze jedno: zeby
        zasnac musi miec swoja ukochana przytulanke Hanie!

        Pozdrawiam i tak a propos, gdzie to spotkanie planujecie, pewnie w Warszawie,
        co? Caluski z zamglonego, pochmurnego Poznania.
      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 22:13
        Spotakanie oczywiście w Warszawie. Może kiedys uda sie zorganizować
        ogólnopolskie, ale biorąc pod uwagę jak ciężko to idzie w Warszawie, to raczej
        bym nie liczyła...
        Słuchajcie mamy prcujące i uczące się, a może pasowałoby Wam w jakiś dzień
        powszedni po południu, bo weekendy każdy ma zatkane, więc tak możemy się
        umawiać do Gwiazdki, może jakiś piątek, albo jeszcze inny dzień. My jesteśmy
        dyspozycyjne. Wiem, że Monika kończy w miarę wcześnie, Kinga jeszcze na
        urlopie, więc pozostają Fionna i Edyta, jak tam z Wami dziewczyny? No i Anita,
        halo, wiemy , że gdzieś tam jednak jesteś wink

        Pozdr. Agata
        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.10.04, 22:51
          Mi popludniami w zasadzie pasuje - tyle ze gdzies na 17sta dam rade dopiero
          dojechac gdziekolwiek poza Prage Pld. Wiec jak by co to oczywiscie jestem
          chetnasmile

          Aaa bardzo prosze wszystkie dobre dusze o trzymanie kciukow we wtorek i srode:-
          ) moj maz ma rozmowy o pracesmile A jak by dostał prace to sie bedziemy mogli
          wyprowadzicsmile A to by mi znaaacznie poprawilo humoreksmile
          • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.10.04, 18:04
            OK, Moniko, na Ciebie zawsze można liczyć smile
            Anita zasygnalizowała, że jest w miarę dyspozycyjna w czwartki i piątki.
            Czekam na odzew pozostałych mam.

            Wookie miał wczoraj imprezkę imieninową, dostał furę wspaniałych prezentów i
            dziś na spacer posszliśmy z:
            - traktorem z przyczepką
            - terenowym samochodem czerwonym
            - terenowym samochodem zielonym
            Oczywiście nie obyło się bez scysji, bo Wookie bardzo silnie związany
            emocjonalnie był ze wszystkimi pojazdami, a nie mogł wszystkich upilnować wiec
            ciągle jacyś intruzi usiłowali mu te skarby poebrać. Po powrocie do domu Natala
            pokazała mu do czego służą farby, które też wczoraj dostał i wspólnie wykonali
            malowidło na lustrze, potem wykonał jeszcze kilka malowieł sam, co sprawiło mu
            ogromną frajdę. Ze wstydem przyznaję, że to chyba pierwsze farby, z którymi
            miał docznienia. W każdym razie ja mam w domu dużo luster, jest gdzie malować.
            Na pudełku napisane jest że łatwo się zmywają, mam nadzieję że tak jest
            naprawdę wink Muszę mu kupić takie do malowania palcami, też powinny mu się
            spodobać. A potem przyszli dziadkowie i chwalił się im wszystkimi swoimi
            wczorajszymi prezentami, a najbardziej zdezelowanym samochodem, który zostawił
            wczoraj przypakiem jego koleżka smile

            Pozdr. Agata
            • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.10.04, 20:27
              Mi piątki generalnie pasują, tylko nie ten (wyjazd mam już w piątek),
              najczęściej konczę koło 13-14, więc gdzieś koło 17-18 możemy się umawiać.
    • aniawroclaw1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 09:57
      Cześć, Dziewczyny !
      Oj, jak ja dawno tutaj nie byłam. Na Edziecku spędzałam długie szczęśliwe
      chwile na urlopie macierzyńskim. Teraz tyram w pracy a po pracy nie mam siły i
      chęci na komputer..
      ale czuję, że znowu zaczynam mieć obsesję eDziecka smile)
    • aniawroclaw1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 10:14
      ..
      przycisnęłam jakiś klawisz za dużo. Jak widać brak wprawy.
      Mówicie o spotkaniu w W-wie - ech, może by tak cosik we Wrocławiu ??
      Niunia co chwila czymś nowym nas zaskakuje - mówi już sporo pojedyńczych
      słówek, jednak jeszcze nie łączy. uwielbia rozmawiać przez tel. z babą.
      Ostatnio coraz lepiej wychodzą nam spacerki za rączkę - jednak powroty nie
      należą do przyjemnych chwil dlatego jeszcze targam ze sobą wózek + wózeczek dla
      lali ( piłeczkę, misiaczka, misia tego większego miasiaczka )
      Lubi oglądać bajeczki ( ogląda kanał mini-mini gdzie są bajki dla dzieci do lat
      6 ) ale staram się włączać jak jemy. Czy u Was też są takie chece z jedzeniem ?

      Moja Amunia ma już ok. 92 cm. i wazy 13,5 kg. - chyba nie jest źle ale mam
      fobie na punkcie jej jedzenia. Wciąż mi się wydaje, żę za mało je. Cyca
      odstawiliśy 2 m-ce temu. Boże, jak mi szkoda, strasznie szkoda - Małej wogóle
      NIE SZKODA. Na śniadanko szklnaka gęstej kaszk, za 1 - 1,5 h. deserek - kisiel
      lub owocki - zjada tylko słoiczki, innych owoców nie chce. A szkoda. Przed
      spankiem popołudniowym szklanka zupki - gotuję jej jeszcze osobno ale widzę, że
      chyba przesadzam - po obudzeniu się zupka, potem deser 19.30 szklanka kaszy. i
      koniec.
      Acha, chyba zostałam wyklęta z kręgu " Idealnych mam podwórkowych" . Mamy
      niepracujące nie mogą mnie zrozumieć, że wróciłam do pracy, zostawiłam swoje
      Szczęście obcej babie, czyt. opiekunce i bez wyrzutów sumienia chodzę z mężem
      do kina i w dodatku z przyjemnością oglądam film. Ech...tak mi się jakoś smutno
      zrobiło i musiałam o tym głośno powiedzieć smile
      Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na pozostałe posty
      • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 13:42
        Witam nową mame z Marcelem.

        Ja bym chetnie swoje dziecko oddała jakieś opiekunce, może byc babcia lub inna
        chetna osoba, a nawet pani za kase. I poszła wreszcie do pracy. Dostaje fioła w
        domu. Wydaje mi sie, ba jestem wrecz przekonana że mogła bym sie bardziej
        sprawdzić gdybym chodziła do pracy. Niestety narazie babcia nie jest na
        emeryturze, a mnie nikt na rozmowy kwalifikacyjne nie zaprasza. Złożyłam
        ostatnio podanie do sadu ale jak narazie cisza. Nie mam też na szczeście
        przyciśnietego noża go gardła i narazie stac nas na to żebym siedziała w
        chacie. Tyle tylko że już zaczynam sie dusićsmile))

        Wiec zaczełam piec jabłeczniki, gotowac różne pyszności i tylko patrzec jak sie
        w swoje spodnie nie zmieszcze. A lubemu nic, wrecz chudnie. Ten to ma przemiane
        materiismile) A je za pięciu. I dobrze. Niech je. Pewnie Pietrucha w tatusia sie
        wrodził z ta swoja talią i chudymi nogami.

        Pozdrawiam
        Aguśka i Piotruś
        • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 15:10
          Rozkrecilo sie tak, ze mamy nowe mamy, niezle, witamy.
          My jestesmy na etapie niejedzenia, Nadii poprostu nic nie smakuje, albo
          przebijajace sie trojki powoduja zaniechanie apetytu. Nic niejedzenie
          oczywiscie dotyczy dan konkrentnych i wartosciowych, bo przekaski typu paluszki
          czy kawalek czekolady sa juz ok. Mam teraz rozdwojenie Nadia nie chce jesc i
          trzeba sie porzadnie napracowac, aby cos w nia wmusic i Daniela ogromnego fana
          cycolenia, ktory by jadl non stop. A gdzie sa dzieci, ktore maja wyposrodkowane
          zapotrzebowanie na jedzenie wink))))))
          Nadia aktualnie zyje w przeswiadczeniu, ze inne dzieci non stop spia, bo za
          kazdym razem jak idziemy sie bawic na plac zabaw u nas jest pustka i dzieci
          brak. Skonczyla sie lato, powialo chlodem i nie chce sie wychodzic mamom czy
          opiekunkom na dwor, oby do lata...
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 17:02
      To i ja moze wreszcie cos napisze bez komplikacji. Tamten wątek sprawiał taka
      masę problemów, ze nie miałam zdrowia pisać. ALbo dłuuugo się otwierał,
      albo "kasował" mi wysłany post...więc odpuściłam, bo ostatnio czasu mało i
      tylko raz dziennie wchodze na forum.
      Weronika rośnie, pyskuje, nocnikuje itp. Mierzy gdzieś z 84 cm, waga 10,5
      kg...tyle, że jak oceniam po długości jej nóg to rośnie nieduża (może nie taki
      kurdupelek jak ja, ale na wysoki wzrost szanse widzę niewielkie). Apetyt ma
      niezły, choć je mało to zjada praktycznie wszystko pod warunkiem, że
      może "siama". To słowo ostatnio słysze w kółko...siama myje, siama ubieja,
      siama am, siama cita...tylko z klocków budujemy razem. Mówi juz sporo, powtarza
      tez wszystko, ale zdania buduje na razie nie złożone. Rozumie za to
      wielokrotnie złożone polecenia. Czasem się chwilę namyśla, ale prośbę o
      wyrzucenie papierków do śmieci, wrzucenie rzeczy do prania do kosza na brudy i
      przyniesienie konkretnej książki z sypialni do czytania (takiej zielonej, która
      mama czyta) w jednym zdaniu, rozumie :o)))))) Długie wypowiedzi zdarzaja jej
      sie we wlasnym narzeczu, np. kiedy przeprowadza fikcyjna rozmowę przez moją
      komórkę. Na bajki w tv nie zwraca uwagi, chyba, że jest piosenka...właściwie na
      ten nośnik zwraca uwagę wyłącznie kiedy gra muzyka lub ktoś śpiewa. Od razu
      zaczyna wtórować i tańczyć....równiez na mszy tańczy, ku radosci wszystkich
      którzy widzą.
      Upiera sie też po kilka razy na dobę na siedzenie na nocniku, zazwyczaj z
      dobrym skutkiem choć czasem tzw. siedzenie połączone z lataniem po mieszkaniu z
      gołym "ogonem" się przeciąga do godziny. Na każdą sugestie założenia pampersa
      (w jej języku to "pancin") od razu siada na nocnik. Oczywiście jak siedzi to
      czyta gazety...z dzidiusiami (i komentuje dzidzia am, dzidzia pi, wózia, dzie
      na paciej itp.) albo książeczkę z Mysią. Możliwe, że do grudnia pożegnamy się z
      pieluchami w dzień.
      Poza tym przestalismy się zastanawiac nad kolejnym wózkiem, znaczy parasolką.
      Weronika odmawia jeżdżenia w wózku. Wszystkie spacery odbywa na własnych
      nogach, a wózek słuzy do przewozu gratów piaskownicowych, picia itp. posadzić
      jej w nim nie sposób, od razu wstaje. Już w sierpniu jak zabraliśmy wózek na
      wakacje, to nieuzywany zupełnie postał sobie ponad dwa tygodnie.
      Pozdrawiam
      Ula

      Ps. witam nowe mamy i lutowe dzieciaki :o))))))
      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 21:50
        Witamsmile Ula jak miło Cię słyszećsmile) Mam nadzieję,że dziewczyny mające kłopoty
        z otwieraniem watku przekonaja sie,że teraz jest ok i wróca do pisaniasmile
        Chciałam serdecznei przywitać nowe mamy i ich dzieci-piszcie o sobie jak
        najwiecejsmile DZiewczyny co do spotkania to mam taką propozycję-ponieważ z
        naszymi dziećmi ciężko iść gdzieś w miasto a na Hula_kula i inne Kids playe
        kasy szkoda więc serdecznie zapraszam do mnie-mieszkanie świeżo po
        przeprowadzce więc nie ma dużo mebli i gadżetów łatwych do uszkodzeniasmile
        Dzieciaki sie swobodnie pobawią a my będziemy mogły zając sie ploteczkamismile
        Skoro kilka z Was nie może w ten weekend proponuję np ostatni piątek
        października po południu-co Wy na to? Mieszkam na Stegnach wiec nie jest to
        koniec świata.Gdyby któras mama spoza W-wy była akurat w okolicy też byłoby
        supersmile Czekam na odzew-myśłę,że to ostatnia szansa na spotkanie w
        liczniejszym gronie przed zimąsmile 31 wraca moja mama z leczenia i wtedy już nie
        będe mogła przyjmować większej liczby gości niestety.Więc jak? MOżna na Was
        liczyć? Z niektórymi mamami i dziećmi nie widziąłyśmy się tak dawno,że pewnie
        się nie poznamysmile Czekam na entuzjastyczne odpowiedzi(ew może byc sobota)
        Pozdro!
        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.10.04, 10:33
          Mi oczywiscie pasuje spotkanie w piątek 30 paź.smile Jak zawsze chetna i gotowa
          jestemsmile Hi, hismile

          Wiecie co, jak tatus tylko odbiera dziecko ze zlobka (bo ja zaprowadzam) to
          zdarzaja sie dziwne rzeczysmile Wczoraj mala poszla do zlobka w jednych
          spodenkach, wrocila w zapasowych... Pytam sie meza a gdze te drugie ?? A on na
          to: a to w jakis innych byla? bo z sali to wyszla w rajstopkach wiec zalozylem
          jej te spodnie co byly w szafce (czytaj: zapasowe)... Tym sposobem zginely nam
          jedne spodenkismile Musze sie dzis dopytac co sie z nimi stalosmile
    • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 23:09
      Też bym chciała na spotkanie, ale z drugiej strony na takich spotkaniach mam
      doła z wiadomych powodów.
      Młody siedzi z tatusiem w domu - jest w całkiem dobrej formie jak na zapalenie
      ucha. Dobrze, że bylismy u tego audiologa - nikt się nie domyślał, że Bruno ma
      coś z uszami - ogłuchłby i nikt by nie wiedział. Był trochę marudny, ale
      zwalaliśmy to na refluks, trochę łapał się za uszka, ale nasza "wybitna"
      pediatra stwierdziła, że to, że dziecko łapie się za uszy wcale nie świadczy o
      chorobie.
      Ja właściwie żyję od weekendu do weekendu (kiedy wreszcie mogę się wyspać),
      zaczyna dopadać mnie dól jesienny - kiedy wstaję jest ciemno, kiedy wracam do
      domu ciemno. Ja chcę wiosny!!!
      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.10.04, 23:52
        Fionna, spotkania są od ładowania akumulatorów, a nie od dołowania. Nie
        przyjmujemy żadnych wykrętów. I proszę szybko zdrowieć i już więcej nie
        chorować. Przynajmniej do przyszłego piatku wink

        A propos spania, to ja śpię zdecydowanie za długo. Po 8-9 godzinach nie mogę
        się zwlec z wyrka. Młoda natomiast cierpi na bezsenność. Chyba skończy się to
        wizytą u lekarza, bo w jej wieku to niepokojące.

        No dobrze, a propos spania, to sspadam, bo po dorodze do łóżka mam jeszcze
        troche roboty.
        Pozdr. Agata
        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.10.04, 13:14
          Ależ dużo czytania, niesamowite, wystarczyło załozyc nowy wątek.
          "Witam nowe e-mamy, jakże miło...
          Jagoda ma 86 cm i waży ok 10,5 kg. Nr stopki 23 cm, z ząbali została jej
          jeszcze jedna piątka, a tak to już wszystkie są...
          Mówi duzo, nie lubi czekolady, o dziwo, ale za to przepada za landrynkami co
          rzecz jasna nie pochwalam, ale babcie zawsze jak nie widzę to jej dają... nie
          cierpię tego.
          Niestety w pracy mało mam czasu ostatnio i dlatego muszę na razie spadać...
          • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.10.04, 14:21
            Witam.
            Wychodzi na to że nie tytlko ja jestem przeciwniczką lizaków i tego typu
            paskudzt. Znaczy sie normalna jestemsmile)
            Spotkania jak zwykle zazdroszcze, ale z moich terenów to już nikt nie pisze.
            Kiedyś była Mysiam ale jakos nie wpada na nasz wątek.

            Wiecie co dziewczyny przyszło mi do głowy ze już ponad rok przebywam na forum.
            Chce wam podziekować. Nauczyłam sie wiele, potrafie już ocenić i nie przesadzać
            z tym piep... jedzeniem. Zachowuje dystans do isebie jak i Pietrka. Jego
            chymory co do jedzenia już mnie tak nie wyprowadzaja z równowagi. Chociaż nie -
            dalej mnie wyprowadzająsmile)) Fajnie jest że jesteśmy.

            Chciałam sie dzisiaj pochwalić że Piotrek nie jest juz cycolem, bo od dwuch
            dni nie doił, ale niestety wczoraj w nocy o 4 nad ranem wymusił cyca jak
            złoto. Jak już sie dorwał tak nie mógł skończyć. A ja juz myśłałam ze koniec.
            Szkoda. Ciekawe ile to jeszcze potrwa.

            POzdrawiam
            Aguśka I Piotrek
          • betsypetsy Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.09.05, 21:55
            Witam wszystkie mamy lutowych dzieciaczków. Moja Zuzia to 22 luty 2003. Duża
            dziewczynka i b. mądra tylko czasem tak bardzo rozrabia że muszę na nią
            nakrzyczeć, mały łobuz.Pozdrawiam. Bety
    • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.10.04, 15:14
      jeśli można to na 29 chcę się załapać na spotkanie

      Byłam z Olą wczoraj u psychologa dziecięcego
      powiedziała babeczka że z lalką wszystko OK - nie ma opuźnień rozwojowych tylko
      że bardzo wrażliwa - podobno dzieci z obniżonym napięciem są bardziej podatne
      na bodźce zewnętrzne. No nic to grunt że wszystkie jej zachowania mieszczą się
      w normie.

      Olka waży może z 9 kg mierzy ok 90 (takie ciuchy nosi) a stópka 18. Na dniach
      musze ją pomierzyć.

      Co do lizaków itp. jestem ogromnym przeciwnikiem jedynie co toleruje to
      czekolada w małych ilościach, choć jak na razie Ola po jednym czy dwuch gryzach
      wyrzuca, za to flaki czy mocno miętowe "tik tak-i" jak najbardziej - a więc
      ostro i paląco smile

      Ostatnio ciermi na brak ubrań i nic, zupełnie nic nie potrafie sobie kupić
      wszystko mi się nie podoba lub nic mi nie pasuje - klęska totalna, a do tego
      nie znosze zakupów!!!!! Czy któraś z Was kupowała w FAKTORY w Ursusie?

      A no i witam mame Marcelka
      • mysiam Re: Luty 2003- Druga część:-))-Do Aguski 20.10.04, 21:57
        Hej ,jestem ,jestem, czytam codziennie ,gorzej z pisaniemsmile
        pozdr,Mysiam i Misiek
        • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-))-Do Aguski 20.10.04, 22:41
          No ładnie ładniesmile Czytam i nie piszę hhmm? Prosze się poprawićsmile Dziewczyny
          strasznie się cieszę,że wreszcie coś nam ruszyło! Edyta fajnie,że się odezwałaś
          mam nadzieję,że sie zobaczymysmile Fionna ja powtórzę za Agatą-chcemy sie
          spotkać,żeby pogadac o wszystkim co u nas słychać a nie dołowaćsmile Zresztą
          akurat nasza dwójka( a u Agaty jeszcze starsza)daje nam tak popalić od kilku
          dni,że mądrzej byłoby schowac je pod schody a nie pokazywac publiczniesad U
          mnie ból głowy jest juz elementem stałym a spać tak mi się chce,że zasypiam na
          stojąco,normalnie nie wiem co to ma byc-może zęby? Ale niedługo się wykończę a
          Werkę oskurujęsad Dziś w ciągu dnia była jęcząca,stękająca,nic nie jadła tylko
          histeryzowała a wieczorem wbiła trzy(!) talerze krupniku w odstępach
          półgodzinnych i w najlepszym humorze poszła spać-ciekawa tylko jestem na jak
          długo bo ostatnio regularne przychodzi o 3 w nocy do naszego łóżkasad O ludzie!
          Czasem trudy macierzyństwa mnie przerastająsmile) Pozdro!
          • fringilla Re: Luty 2003 21.10.04, 00:11
            Tak, zdecydowanie nasze dzieci ostatnio zasługują na dźwiękoszczelną izolatkę.
            Możemy się pocieszać, że to zęby, ale ja stawiałabym raczej na paskudny
            charakter. Choć dziś sama bredzilam cos o pogodzie i malych meteopoatach.
            Jedyne co jest pociesszajace to fakt, że miewają też lepsze dnni... Rzadko, bo
            rzadko, ale jednak wink
            Mlody dziś nie mógł sobie znaleźć miejsca, wyciągał zabwaki, ja usiłowałam
            zainteresować go kolejnymi zabawami, powstał wieć wielki bałagan, którego nie
            miałam czasu posprzątać, bo Wookie nie odstepował mnie na krok. Na koniec
            Natala przyniosła mu kosz kasztanów, żeby się pobawił. No i się pobawił.
            Wysypał wszystkie. A potem jeżdził po nich samochodem... Gdy usiłowałam
            sprzątać, z opóźnieniem około 20- sekundowym wyciągał wszystko, co mi udało sie
            schować. A to i tak zaledwie czubek góry lodowej...

            A propos lizaków, pierwszego lizaka mojej córce dała moja teściowa, lekarz
            stomatolog. No comments. Wookiemu tez przyniosła ostatnio na imieniny, ale tym
            razem szybko skonfiskowałam.
            • kingha Re: Luty 2003 21.10.04, 09:58
              Upiornosc i histeria oto cala Nadia od kilku dni. Podobnie jak Werka, od rana
              nie chce nic jesc, placze z byle powodu, wlasciwie drze sie wnieboglosy,
              wieczorkiem jej troche mija z apetytem zjada kolacje, w nocy budzi sie co
              chwile z placzem i w efekcie laduje u nas w lozku. W czworke strasznie ciasno
              sie zrobilo smile)))))))))
              Na spotkanko juz sobie zarezerwowalam 29 w piatek, Zuzia wystawiasz swoje nowe
              mieszkanko na nasza probe????? Podziwiam. Ja sie stawie z dwojka, ale tylko
              jedno ma zadatki na szkodnika.
              Z milych i zaskakujacych rzeczy, wczoraj wyplacilam 200 z bankomatu i wlozylam
              tymczasowo do portfela z kartami. Jak ladowalam mlodego wozka, z plecaka
              wypadly mi kaska z kartami, jakis zul, ktory odprowadza wozki za 2 zl kolo
              supermarketu pobiegl za mna i oddal mi wszystko, bylam w takim szoku, ze do tej
              pory nie moge uwierzyc w taka dobrodusznosc zula. Dalam mu znalezne i
              powiedzialam, ze przywrocil mi wiare w czlowieka, on sie usmiechnal i poszedl.
              • kubara1 Re: Luty 2003 21.10.04, 11:10
                Wiecie co dziewczyny, ja tym razem z innej bajki. Przeważnie jesteście moją
                terapią odtruwającą na wszystkie smutki i nerwowości macierzyństwa. Ale jestem
                jakoś ostatnio w sielankowym nastroju i trochę Wam tutaj się
                wyładujępozytywnie. BO jakoś, odpukać w niemalowane, wszystkomi się ostatnio
                układa. Dostałam pracę w szkole językowej w której pracuje tylko raniutko ( od
                7 do 8.30) więc wracam zanim MArysia się na s\dobre rozkeci i już razem jemy
                śniadanko. Praca mi byłą strasznie potrzebna dla równowago psychicznej, ale nie
                wyobrażałam sobie pójść gdzieś na etat od 8 do 16 i to jest dla mnei wyjście
                wymarzone bo płacą nieźle i coś do domowego budżetu mogę dołożyć. A poza tym
                spotykam się z ludźmi itd. Z moim mężem ostatnio przeżywamy jakiś renesans,
                zero sprzeczek o pierdoły, które często nam się zdarzały. MOże dlatego, że
                Wojtek też się spełnia zawodowo i raca do domu jak na skrzydłach. Mojaj mama
                miała podejrzenie raka jelita grubego i potwornie się o nią martwiłam. Wczorja
                miała kolanoskopię i okazało się wszystko wspaniale!!!! Więc głaz mi z serca
                spać. No i na koniec Marysia , a właściwie powinnam napisać na początek. Jak
                czytam o Wookiem i Werce to mam wrażenie, że Marysi już ten okres minął ( albo
                dopiero przed namismile). Jest po prostu słodka, móic coraz więcej i tak
                śmiesznie, uwielbiam jej słuchać. Coraz bardziej skupiona na różych zabawach,
                coraz więcej rzeczy można jej pokazać. OStatno czytałam taki tekst w wysokich
                obcasach - "Nawrócona na macierzyństwo" .I to o mnie. Tak jak były okresy, że
                miałam dość, chciałam się wyrwać, denerwowało mnie to moje dziecko czasami tak,
                że się wstydziłam swoich uczuć sama przed sobą, to teraz spędzam z nią całe
                dnie i mi mało. I uwielbiam ptrzć na małą i Wojtka, jak się razem cudownie
                dogadują. Mój mąż nie jest raczej wylewnym typem, a w roli ojca odkrywam w nim
                niezmierzone pokłady cierpliwości i czułości. Wsystko jest super i to na pewno
                okres przejściowy. Pewnie za tydzien Wam napiszę o jakims kiepskim nastroju.
                Ale nie dziś. Pozdrawima cieplutko
                Basia
                • fringilla Re: Luty 2003 21.10.04, 12:47
                  Hehe, Basia, takich rzeczy lepiej nie mówić, bo Los złośliwy jest...
                  Ja też mam juz potzrebę wyrwania się z domu. Bycie kurą domową zaczyna mnie
                  trochę męczyć, zwłaszcza że mój ślubny jest w domu gościem. Mimo ozywionego
                  zycie towarzyskiego i mimo tego, że umiem cieszyć się chwilą sopkoju i własnym
                  towarzystwem, to jednak brakuje mi nawet nie kontaktu z ludźmi, bo ten mam, ale
                  konieczności wyjścia z domu, zadbania o siebie i pogimnastykowania umysłu.
                  Tęssknię za biblioteką, uczelnią, mam potzrebe zagrzebania się w ksiązkach i
                  dogłębnego zbadania kolejnego niezwykle istotnego dla ludzkości zagadnienia w
                  rodzaju: czy Geralt jest bohaterem romantyczym? Jednak praca w domu to nie to
                  samo, ja w domu kapcanieję, jak mówi moja przyjaciółka, i nie mogę sie zebrać
                  do roboty. Choć też nie wyobrażam sobie pracy na cały etat i nieobecności w
                  domu przez więksszą częśc dnia.
                  Łukison znowu ma niezbyt dobry nastrój, nie potrafi się zająć sobą, a nawet nie
                  ma ochoty na zabawę ze mną, wścieka się, jak mu coś nie wychodzi i w ogóle jest
                  na nie. A też już go ostatnio chwaliłam, że tak ładnie potrafi się sobą zająć,
                  bawić się samochodami, pociągiem, budować z klocków... Cóż może te piekne dni
                  jeszcze kiedyś powrócą? na razie jest małym furiatem, który w chwilach złości
                  rzuca wszystkim co ma pod reką i malowniczo rzuca się, a raczej ostrożnie
                  kładzie na podłoge by dać wyraz swej zraninej ambicji. Ech, faceci...

                  POzdr. Agata
    • anjo_29 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 12:55
      Cze,
      Po raz pierwszy w (na?) tym wątku. Wstyd przyznać. Od pół roku czytam wątki na
      forum (tzn. jak poszłam do pracy, bo jest stałe łącze smile), a od miesiąca
      bardziej aktywnie, tzn. sama piszę. Wstyd, taka duża dziewczyna.
      Ale odrabiam zaległości.
      Cieszę się ogromnie, że jest walentynkowy Marcel. Moj Maciuś też jest z 14
      lutego 2003. Długo szukałam walentynkowych dzieci i JEST!!!!!!!!!!!
      Przyjmiecie nas drogie Seniorki forumsmile ?
      Pozdrawiam, szczególnie mocno Marcela i jego mamusię.
      Monika
      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 13:25
        Witam serdeczniesmile Wystarczy w sympatyczny sposób zachęcić mamy do pisania i
        proszę-natychmiastowe efektysmile) Witam następną walentynkową mamęsmile
        Basiu bardzo fajnie sie czyta o tym,że komus jest dobrze-trzymaj tak dalej! Dla
        mnie to dowód na to,że może też mi się niedługo odkręcismile Ja coraz bliżej
        decyzji o powrocie do pracy ale znów tam coś kręcą i nie wiem ani od kiedy ani
        na jakie stanowisko wrrr.A żłobek muszę załatwiać i nie wiem od kiedy w takiej
        sytuacji. Myślałam o tym czy pracować 8-15 czy 7-19 i stwierdzam,że na zmiany
        jest lepiej-tak naprawdę nie będzie mnie co czwarty dzień a jak Młoda zachoruje
        to się zamienię i już sie robi kilka dni w domu(dla niewtajemniczonych-na
        zmiany pracuję dzień,noc i dwa dni wolnesmile)Zobaczymy czy to wypali i jak
        bedzie z chorobami.Myślę,że dobrze mi zrobi wyjście z domu i to głównie z
        powodu o którym pisze Agata-będę musiała o siebie zadbaćsmile Zdecydowanie
        podtrzymuję zaproszenie na 29-myślę,ze mieszkanie wytrzyma-w końcu ściany można
        myć. Młoda została przez tatusia obdarzona nowym bardzo pasującym do niej
        zachowania przezwiskiem CzupakabrasmileI chyba sie obraziła bo dziś noc przespałą
        całą i bez afer-chyba żeby udowodnić nam ,że nei mamy racji-no cóż zobaczymy
        jak długo wytrwa... Pozdr!
        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 17:19
          He, he, moja Dominika od bardzo dawna jest nazywana przez tatusia Czupakabrąsmile

          Na spotkanie 29 juz sie szykujesmile) I bardzo bym chciala spotkac Edyte i
          Fionne - nie widzialam was juz straaaaaasznie duzo czasu! Nie mowiac o
          spotkaniu reszty mam lutowych - tych spoza Wawy - musimy kiedys zrobic
          spotkanie ogolnopolskiewink

          No i oczywiscie witam nowa mame i jej walentynkowa pociechesmile
          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 19:28
            No nie... litości! Jak Dominika jest Czupakabrą to Werka jest Czupakabrą
            monstre do kwadratusmile)
            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 21:27
              zuzia_i_werka napisała:

              > No nie... litości! Jak Dominika jest Czupakabrą to Werka jest Czupakabrą
              > monstre do kwadratusmile)

              Jak Dominika jest Czupakabrą, to Werka jest poza konkurencją. Nie ta
              kategoria wink

              smile
              • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 21:43
                fringilla napisała:

                >> Jak Dominika jest Czupakabrą, to Werka jest poza konkurencją. Nie ta
                > kategoria wink
                >
                > smile
                >

                Hmmm czy mi sie wydaje, czy kolezanka jest zlosliwa?? wink)
                A tak w ogole to moje grzeczniutkie dziecko spi juz od ponad godzinysmile
                • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 21:48
                  No właśnie...tez mi sie tak wydajesmile) Moja też śpi od ok 25minsmile Ciekawe
                  tylko jak długo??
                  • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 22:18
                    zuzia_i_werka napisała:

                    > No właśnie...tez mi sie tak wydajesmile)

                    Przecież Złośliwoć to moje drugie imię.
                  • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 22:26
                    A mój młody ostatnio się przestawił - jak zaczął chodzić do żłobka to szedł
                    spać o 20.30. Teraz od poniedziałku jest z tatusiem na urlopie i śpią do
                    południa, potem młody szaleje do północy. Nie muszę chyba wspominać, jak
                    wygląda mieszkanie. Dzisiaj o dziwo Bruner zasnął o 20, ale właśnie się
                    obudził - nie wiem czy na stałe, na wszelki przypadek robię kaszkę.
                    Ja ostatnio ostro zabalowałam (mieliśmy imprezkę w "szkole"), ale już dochodzę
                    do siebie. A w weekend kolejna.... Biedna moja wątroba.
                    Jak spotkanie jest 29, to my się zgłaszamy (jakbym się później chciała
                    wykręcić, to mnie zmobilizujcie), no chyba żebysmy odstawili samochód do
                    mechanika.
                    A co powiedział tatuś po jednym dmiu przebywania z Brunoskiem - zabierz ode
                    mnie tego potwora...
                    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 22:35
                      Fionna - bedziemy trzymac za slowo a propos spotkaniasmile)
                      A o zabieraniu potwora to ja tez kjuz slyszalam od mojego meza... on kolo
                      siebie nie mial jeszcze potworasmile tak szkalowac moje grzeczniutkie dzieckowink
                    • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.10.04, 22:47
                      fionna napisała:

                      > Jak spotkanie jest 29, to my się zgłaszamy (jakbym się później chciała
                      > wykręcić, to mnie zmobilizujcie), no chyba żebysmy odstawili samochód do
                      > mechanika.

                      I znowu wykręty, a od czego sa autobusy?
                      • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 00:09
                        W autobusie to ostatnio mdleje (ale to było spowodowane moim poimprezowym
                        samopoczuciem).
                    • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.10.04, 21:47
                      fionna napisała:

                      >
                      > Jak spotkanie jest 29, to my się zgłaszamy (jakbym się później chciała
                      > wykręcić, to mnie zmobilizujcie

                      Tak tylko gwoli przypomnienia wink)))
      • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 11:02
        Witam Mame Walentynkowego chlopaka. Tak miedzy nami, moj synus jak widzi jakas
        laske, to zaraz oczami przewraca i wogole taki sie robi zalotny. Wszyscy sie
        smieja, ze to wina dnia narodzin. A wczoraj w przychodni to nawet podszedl do
        laski i powiedzial "apa"!Taki odwazny. Calusy dla Macka, no i do ....napisania.
        • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 11:08
          A jeszcze jedno pytanko do Mam Lutowycgh. Jak tam z uzebieniem Waszych pociech
          i z podawaniem im wit. D3. Moj bohater ma tylko 10 zebow, przy czym nie ma
          jeszcze dolnych dwojek. Lekarka troche sie tym martwi, a ja tym bardziej. A
          witamine to znowu podaje 1 kropelke, bo pije duzo mleka sojowego i przyjmuje
          rtewlacyjne witaminy od homeopatki. Tak a propos, to Marceli duzo zawsze
          chorowal, a od kiedy przyjmuje te witaminy(Lifepack) nie mial ani jednej
          infekcji). Pozdrowienia
          • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 11:20
            Witam
            Dominika ma 16 zebow - od jedynek do czworek.
            A witamine d3 dostaje po 1 kropli (jak nie zapomne) - mam jej jeszcze przez
            zime dawac. Mala ma jeszcze niezarosniete ciemiaczko i w zwiazku z tym ta wit.
            d3 ma dostawac.
            • kamila1234 Re: Luty 2003- Druga część:-))-a jak z mowa ??? 23.10.04, 12:03
              witam
              moj macius ma 1.5 roku i 2 mc czyli 20 mc
              ale jakos nie bardzo sie klei do mowienia -mowi tylko
              mama
              baba
              dada
              nie ma
              ..troszke mnie to martwi bo z tego co tu czytalam 20 miesieczniaki całkiem
              dobrze juz mówia
              ***a czy wasze dzieci wchodza albo schodza juz same po schodkach?
              *** i jeszcze jedno ile wasze 20 miesieczne pociechy spia w dzien?(moj okolo
              1,5 godzinki raz dziennie)
              POZDRAWIAM
              • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-))-a jak z mowa ??? 23.10.04, 12:17
                Co do spania to Marceli spi okolo 2 godzinek. Wieczorem zasypia okolo 20 i spi
                do okolo 7 lub 8. Ma jedno przebudzenie na kaszke okolo 23. Z mowieniem jest
                lepiej. Duzo powtarza, ale wielu sylab nie potrafi poprawnie wypowiedziec. U
                niego to dzieje sie z dnia na dzien, ze zaczyna nazywac wszystkie rzeczy
                dookola. Zaczyna tez niesmialo laczyc przeczenia."Ni ma tata". Ale luz, bo z
                tym mowieniem to jest bardzo indywidualnie. Nasza znajoma z 27 lutego mowi juz
                pieknymi zdaniami. Nie ma sie co przejmowac, zanim pojda do szkoly beda juz nas
                zagadywac...
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.04, 15:56
      Weronika dziś przyswoiła nowe słowo - bankomat. Po tym jak jej powiedziałam, że
      idziemy na spacer, potem do bankomatu, a potem do sklepu na zakupy, przez
      calutki spacer powtarzała "dziemy bank-komatu". W międzyczasie co prawda
      chciała pojechać "abusiam" czyli wsiąść do autobusu, ale udało mi się ją od
      tego odwieść. A jak już wracałyśmy do domu z zakupami, podżerała świeżutką
      bułę, zakupioną w sklepie, co chwilę robiła "kulki", rzucała je lub
      pieczołowicie przyklejała do chodnika i wołała gołębie (ghrrr, ghrrr) żeby
      przyleciały i zjadły....niestety pogardziły. A potem zahaczyła o to co zawsze,
      czyli całkiem beze mnie powędrowała do apteki na jakieś 15 minut, a ja stałam
      na chodniku, jak ten kołek, i czekałam. Chyba zdążyła sie z paniami
      zaprzyjaźnić :o)))) Zawsze kiedy obok przechodzimy leci tam od razu....A jak
      nie mam po co to tam nie zaglądam, na szczęście żadnych szkód tam nie jest w
      stanie zrobić, bo wszystko wysoko albo w gablotkach, choć czasem ulotki mi
      podrzuca ;o)))))))))))
      Pozdrawiam
      Ula
      • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.10.04, 17:04
        Któraś z mam się pytała o uzębienie - Marysia ma 16 i swędzące dziąsła więc
        zaraz pewnie pojawią się piątki. Co do schodów to wchodzi sama na 4 piętro jak
        ja niosę zakupy, schodzić tez potrafi sama ale puszczam ją tylko na niskich
        schodkach. Na klatce idziemy za rączkę. Ogólneischody są dużą rozrywką, a
        szczególnie podjazdy dla wózków - mała uwielbia na niewłazić. Nasze spacery
        ostatnio kończą się w obrębie naszej ulicy bo Marsia musi wejść na każdy
        schodek, każdy murek, poklepać każdy samochód i dotknąć drzwi każdego garażu.
        Po drodzejest sto gołębi do obejrzenia, drabinki do wspinania, dzieci,
        warzywniak, trawa, i setki innych atrakcji. Ostatnio do mięsnego który jest od
        naszej klatki z pięć minut szybkim krokiem szłyśmy godzinę, wracałyśmy
        półtorej smile)). Jak mało potrzeba do szczęścia takiemu maluchowi. A w ten
        weekend mała spała u dziadków ( dziadzio parawie płakał jak ją dzisiaj
        zabieraliśmy) a mój mąż mnie zabrał na romantyczny weekend do stadniny koni.(
        jego znajomy prowadzi tam hotel i nas zaprosił na jedną nockę. Pierwszy raż w
        życiu spałam wtakim hotelusmile)). Na konia nie odważyłąm się wsiąść, za to
        jeździłam bryczką. Ale było fajnie. I cJednak chociaż zostawiliśmy małą tylko
        na dobę, gnałąm dzisiaj do neij bo już się strasznie stęskniłam. KOńczę bo
        mnei wołasmile). Buziaki
        BAsia
        • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.10.04, 21:15
          Witamy poweekendowosmile Nie wiem czy u wszystkich ale w W-wie było dziś
          cudowniesmile W ogóle cały weekend udany,cieplutko,fajnie i rodzinnie. Nawet
          Werka była dziś bardziej Werka niż Czupakabrąsmile Karmiła kaczki,ganiała
          wiewiórki i pawie i zajadała sie lodami-supersmile Ciekawe jak długo będzie
          jeszcze tak ciepło? Co do pytań,które tu padły to Młoda zębów ma 16,jeśłi zaś
          chodzi o sprawność fizyczną to jest niezłasmileJeszcze przed miesiącem
          mieszkaliśmy na trzecim piętrze i wchodziła bez problemu,schodzi tez sama
          trzymając się barierki,włazi na wszytskie drabinki,zjeżdżalnie itp. Za to wciąż
          nie gada i nie interesuje sie żadnymi stacjonarnymi zabawami-niestetysad
          Dziewczyny,które nie mają mojego adresu odzywajcie sie proszę na priv
          zuzzwi@wp.pl żebym mogła podać-nie przyjmuję żadnych usprawiedliwień z
          wyjątkiem chorób zakaźnychsmile Pozdro!
          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.10.04, 09:16
            Hej
            Jagoda ma 20 zębów, czyli już wszystkie na razie, ostatnia piątka wyszła jej
            jakieś dwa tygodnie temu. Podaję jej codziennie kropelkę wit. D3, a tak poza
            tym wit. C. Weekend był piękny, a u nas jeszcze piękniejszy, ponieważ mieliśmy
            parapetówkę, ależ imprezka, Jagodę odstawiłam do mamy, a my tzn, głównie nasze
            rodzeństwo i kuzynostwo - 14 osób, bawiliśmy się do rana. Niedziela minęła mi
            powoli, z ostrym bólem głowy i żołądka, ogólnie prześladował mnie kac morderca,
            po nieszczęsnych drinkach czyli mieszance wina Vermouth, wódki i soku
            pomarańczowego. Tak dawno nie byłam na imprezie, że po prostu uległam pokusie,
            a potem efekt był.
            Jagoda mówi dużo, całymi zdaniami, ach, brak słów. Ale jeżeli któryś z
            lutowiczów mowi mało to moim zdaniem nie ma co panikować i wiadomo, że każde
            dziecko wszystko w swoim czasie sobie przyswaja.
    • anjo_29 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.10.04, 08:58
      Cześć,
      Jak miło rozpocząć dzień w pracy od czytania postów. Odkrywam uroki bycia na
      Forum. Ale do rzeczy:
      Macio ma szesnaście zębów (przynajmniej do wczoraj)
      sam wchodzi i schodzi po schodach (mieszkamy na 3 piętrze); tę umiejętność
      przyjęłam z wielkim zadowoleniem, w innym razie zapisałabym się do klubu
      Strongmenów, bo mój Pudzian waży 15 kg (dane z piątku) a mierzy 91 cm. Po
      wakacjach prawie cała garderoba - do wymiany. Spodnie sięgają do kostek a
      wszystkie bluzeczki mają rękawki 3/4. Aaa, i rozmiar buta - 24. No to chyba
      wszystkie rozmiary mojego modela.
      A co najbardziej lubi?
      SAMOCHODY - w każdej postaci, w gazecie, na ulicy, w telewizji (Bob
      Budowniczy), w domu ma całą stajnię samochodów, która powoli zamienia się w
      mały szrot. Podobnie jak Eskimosi ze śniegiem, Macio ma około 400 określeń na
      pojęcie samochodu. Poza tym niewiele mówi w jęz. polskim, ale nie ma problemow
      z komunikacją i o dziwo słucha mnie i chętnie pomaga. Uwielbia porządkować
      rzeczy do prania, wieszać pranie na sznurku i składać spanie. Anioł, nie
      kobieta.
      sok KUBUŚ - na widok soku sztywnieje i pragnie go tu i teraz. Ograniczamy
      ilości (max 0,5l dziennie) i butelkę chowamy głęboko. Uczucia na twarzy podczas
      picia soku podobne do tych, jakie były podczas karmienia piersią. Po
      odstawieniu od piersi tak bardzo polubił ten sok, więc może to rodzaj
      zastępnika.
      Całkiem wielka epistoła wyszła.
      Pozdrawiam gorąco,
      Monika
      • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.10.04, 11:24
        witam po przecudownym weekendzie. My bylismy w Gorach Swietokrzyskich u
        rodzicow i tesciow, bylo sympatycznie, dawno nie bylismy stad taka przyjemnosc.
        Dzieci caly czas na dworze, inny klimat, swieze powietzre. Nadia rozpieszczana
        przez dziadkow, w ferworze pogoni za pieskami i kotkami czula sie rewelacyjnie.
        Jadla za trojke, wszystko smakowalo i to bez marudzenia! Powoli przestawiam
        swoje nastawienie do tesciow, moja tesciowa tak sie stara, ze moja mama wyglada
        przy niej jakby ja wnuki nie interesowaly. Nadia ma u tesciow swoje lozeczko,
        nocniczek, zabawki wszystko zorganizowala tesciowa, dodatkowo ugotowane bylo
        dokladnie to co Nadia lubi najbardziej. Wymieklam jak to wszystko zobaczylam,
        widze, ze wnuki sa calym ich swiatem. I dobrze. U moich rodzicow nie ma tak, ja
        mam jeszcze dwoch mlodszych braci i rodzice maja co robic, a poza tym sa na
        innym etapie. tesciowie sa sami od 15 lat a moi wciaz maja dzieci na
        wychowaniu. niemniej jednak jestem bardzo zadowolona z postawy tesciowej, Nadia
        babcie uwielbia, wiec wszyscy sa zadowoleni.
        Zebow nie wiem ile mamy, wiem, ze nie mamy 5 a trojki aktualnie si wyzynaja.
        • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.10.04, 23:08
          Witam ciepło. Pogoda nas rozpieszcza, nastroje sie chyba troche poprawiły. Mój
          syn w każdym razie po solidnym przewietrzeniu jest bardziej znosny. Natomiast
          odzwyczaja się od spania. Tak w ogóle. Natala też. Jego własnie uśpiłam, od
          niej z dziupli dochodzą jeszcze jakieś dźwięki. Co za dzieci. We mnie sie nie
          wrodziły wink

          Wookie też właściwie cały weekend spędził z dziadkami. Moja mama dopiero przy
          nim realizuje sie jako babcia. Natala była wnuczką mojej teściowej, Młody
          natomiast uwielbia moich rodziców. Oboje jeszcze pracują, więc właściwie tylko
          w weekendy mogą na serio zająć się wnukami. Aczkolwiek de facto zajmują się
          jednym, bo Natala skwapliwie wykorzystuje każdą okazję, gdy może pobyć ze mna
          sam na sam. Choć nie moge na nia złego słowa powiedzię, bo jest fantastyczną
          starszą siostrą, o niebo lepszą, niż ja byłam dla swojego nieszczęsnego brata.
          Dobrze, że nie pamieta jak go traktowałam, bo dałby mi teraz popalić wink

          No, nic, trzeba się oderwać od kompa, co ostatnio przychodzi mi bardzo trudno.
          To sie chyba nazywa uzależnienie i mozna to leczyć? wink A tak serio, to dostałam
          niedawno dyskografię Beatlesów na CD-romie i rzeczywiście mogłabym nie
          odchodzić od komputera, nawet mimo starsznego smrodu, jaki tu panuje, ponieważ
          to pokój mojego męża i tu pali. A całą dyskografię Beatlesów mamy na analogach,
          ale niestety od dłuższego czasu nie posiadamy gramofonu sad Zresztą Konrad i tak
          n nie pozwalał tych płyt puszczać, są zbyt cenne. My oboje zresztą mamy świra
          na punkcie Beatlesów, ale to temat na dłuższy post smile Wookie ostatnio zasypai
          przy Beatlesach, jak już nie mam siły z nim walczyć w pokoju, to przychodzę do
          kompa i puszczam The Fool on the Hill, Hey Jude itp. Zazwyczaj dwie piosenki
          wystarczają.

          Ale pozta wysmażyłam, kto to przeczyta?
          W każdym razie pozdrowienia dla cierpliwych.
          Agata
          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 09:21
            Fringillo, wiedz, że Twoje posty są znakomite i z przyjemnością je czytam, tym
            bardziej, że ostatnio w pracy zrobiła się taka klapa, że nikt nie zagląda. Więc
            buszuję w necie i bardzo fajnie kiedy piszecie długie posty.
            My już sobie mieszkamy na swoim i jest ok, mąż znalazł pracę, po 9-miesięcznym
            kryzysie. Po prostu jest dobrze.
            Jagoda bardzo się mądruje. W niedzielę byliśmy na obiedzie u teściowej, ona
            pyta Tomka, czy Jagoda jeszcze będzie jadła, na co Tomek odparł, nie mamo nie
            będzie. Teściowa nie bardzo zachwycona tą odpowiedzią pyta Jagódkę:
            - Jagódko będziesz jeszcze coś jadła? - na co moja córa odparła poważnie: -
            Tatuś powiedział...
            Fantastycznie i dobitnie to zabrzmiało.
            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 12:28
              Wiecie co, moja córka ma już ponad 8 lat a mi nadal nie udało sie nauczyć
              niektórych babć zadawania MI pytań w rodzaju: czy Natalka...? co Natalka...?
              Mimo że od prawie 7 lat odpowiadam: proszę spytać Natalkę, niektórzy wciąż nie
              przyjmują do wiadomości, że Natalka jest już dużą i mądrą dzoewczynką i sama
              wie na co ma ochotę, czy jest głodna i czy nie jest jej za zimno. Ten ostatni
              punkt jest szczególnie zapalny, bo Natala jest gorącokrwista (tak jak moja
              mama) i gdy większość ludzi chodzi w polarach, ona biega w krótkim rękawku.
              • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 12:43
                Z moją teściową to jest tak, że nie mogłam jej oduczyć pytania o wszystko
                Jagody, pomimo tego, że ona była jeszcze bardzo mała. No i wychodziło tak, że
                już w drzwiach moja teściowa mówiła: co dzisiaj jadłaś? gdzie byłaś na
                spacerku, nie było ci za zimno? Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie oczekiwała
                odpowiedzi ode mnie. A ja się w końcu tak wkurzyłam, że jej nie odpowiadałam. W
                końcu nauczyła się i zaczeła pytać nas, a tutaj już czas tak pędzi, że warto
                byłoby pomyśleć, iż Jagoda sama już może odpowiedzieć. Oj zakręciłam trochę...
                Nieważne. Przypomniała mi się Jagoda, jak wróciła od babci i przeżywała
                słodycze, które tam jadła. Nie wiedzieć czemu, bo chodziło o czekoladowe
                batony, a czekolady raczej nie lubi. Nie ważne, domyśliłam się, że jedli je
                również kuzyni Jagody, i dlatego ona razem z nimi.
                Gdy zaszliśmy do domu, od godziny 18.30 do 19.10 - Jagoda non stop przeżywała:
                Były batoniki u baby, takie duzie batoniki, taaakie duzie, były, ciekoladowe
                batoniki... Niezłą ma gadanę moja mała... aż uszy czasami bolą...
                • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 13:06
                  Ja też nie znoszę jak ktoś mówi coś do mnie, ale nie bezpośrednio do mnie. To
                  zwyczaj babci Konrada. Mówi "niektórzy", albo bezosobowo, albo opowiada o
                  jakichś tamn swoich znajomych, ale nie masz wątpliwości, że pije do ciebie.
                  Brrr, nienawidzę, szlag mnie trafia.
                  A co do Natalii, to ten sam mechanizm: uża dziwczyna, a mówią o niej, jakby jej
                  nie było. Ja w ogóle uważam, że jak najwcześniej można to trzeba usiłowac
                  porozumieć sie z dzieckiem, to oszczędza wielu nieporozumień. Na razie jednak
                  moje próby porozumiewania sie z Wookiem zwykle kończą się niepowodzeniem: on mi
                  coś zawzięcie tłumaczy, a ja zgaduję o co mu może chodzić. Albo na wszystkie
                  moje pytania kręci przecząco głową. Albo twierdząco. Co skwapliwie wykorzystuje
                  Natala, zadając mu rozmaite asurdalne pytania i, krótko mówiąc, robi z niego
                  głupka. Ma przy tym niezłą zabawę. smile))))
                  • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 14:36
                    To jest coś jak z kuzynem Jagody - Kubą, który wcześniej ciągle zwalał winę na
                    Jagodę i młodszego brata Miłosza, albo po prostu się z nich naśmiewał.
                    Niewątpliwie sytuacja zaczyna się odwracać na jego niekorzyść, bo teraz moja
                    córcia zaczyna atakować starszego kuzyna, odpowiada mu pięknym za nadobne i
                    potrafią się całymi dniami wyzywać od gamoni i innych takich.
                    • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 22:41
                      Witam
                      Lena coraz więcej powtarza, ale trochę
                      niedbale, ale najważniejsze, że jakoś do przodu się posuwa. Jest
                      coraz bardziej wymagająca, ja z nią rozumiem się prawie bez słów,
                      ale jak siedzi z Tatą, to co chwila przychodzi do mnie z
                      płaczem, że coś tam tata...
                      A tata rozkłada ręce bo nie wie o co jej chodzi, chociaż się
                      stara, nie powiem


                      My byliśmy w sobotę w Wenecji i trochę nas zawiodła.
                      Owszem budynki i
                      rozmieszczenie niczego sobie, jest gdzie spacerować i na czym oko
                      zawiesić, ale kiedy Lena akurat wtedy miała zły humor i co
                      chwila było yyyyyyyyyyyyyyyy, to nie było nawet mowy, żeby czemuś
                      dobrze się przyjrzeć. Co chwila jakieś mosty i przejścia po
                      schodach bez podjazdu dla wózków..... byłam cała mokra od tachania
                      tego naszego wehikułu i zła. Ludzi pełno, wręcz ciasno (chyba wolę
                      małe klasyczne mieściny).
                      Wypiliśmy małą, najtańszą kawę za ....... jedyne 3euro i jazda do
                      domu.
                      Jeżeli chodzi o witaminę D3 to ja podaję 1/2 tabletki Vigantoletki dziennie.
                      Lena też schodzi i wchodzi po niskich stopniach sama, przy wysokich trzyma się
                      barierki.
                      To chyba tyle.
                      Pozdrawiamy
                      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.04, 23:07
                        Właśnie oglądałam "Siedem lat w Tybecie". Ale tradycyjnie wyłączyłam w
                        momencie, gdy Cińczycy wkraczają do Tybetu. Nie mogę patrzeć, jak ci biedni
                        Tybetańczycy usiłują się bronić, podjąć nierówną walkę przełamując swój wstręt
                        do przemocy. Smutne to strzasznie. Ale Brad Pitt jest w tym filmie boski, beż
                        dwóch zdań. Chyba tak bardzo mi się podoba, bo na poczatku gra czarny
                        charakter. Zawsze bardziej podobali mi się źli faceci... Nie będę mówić jak na
                        tym wyszłam wink

                        Mój młody dziś podczas kąpieli wykorzystał moment mojej nieuwagi, gdy gadałam
                        przez telefon (to moja pora na załatwianie zaległych telefonów, łazienka to
                        moje wieczorne biuro wink) i wlał do wanny prawie połowę płynu da kapieli. No i
                        miał baaaardzo duuuuużo piany. Natala czym prędzej do niego weszła i wykonali
                        malowidło pianą na ścianie. A przy okazji i na podłodze. Ech...

                        Ide obejrzeć końcówkę filmu, jak Hainrich wraca do Austrii.

                        Na razie.
                        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.10.04, 08:12
                          Uwielbiam również Brada Pitta i to w takich filmach najbardziej, albo Wywiad z
                          wampirem, Podziemny krąg itd. Jest super.
                          Jagoda dziś nie chciała już spac, gdy się szykowałam do pracy, łaziła za mną
                          krok w krok, gdy piłam herbatę - wołała herbatke, gdy jadłam śniadanie,
                          wpakowała mi się na kolana i jadła ze mną, gdy się ubierałam ona oczywiście
                          też. Jakże się ruszyć bez niej, nie odstępuje mnie na krok, a gdy wychodziłam z
                          domku po prostu stała przy drzwiach, fakt, nie płakała, gdy je zamykałam,
                          ale... Czy Wy też tak macie, że cały dzień, dzieciaki są uczepione Waszej
                          spódnicy jak rzep psiego ogona?
                          • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.10.04, 17:19
                            Cały dzień..........
                            Właśnie dzisiaj już mam dosyć. Zadzwoniłam do męża, żeby wcześniej wrócił z
                            pracy, bo........ Przyszedł i poszli na dwór. A ja powoli ładuję akumulatory
                            Lena jest okropnie marudna od soboty, a ja po prostu wysiadam....
                            I chce mi się do domu buuuuuuu
                            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.10.04, 11:08
                              A tu znowu cisza zapadła. Nie ma co czytać przy porannej herbacie sad
                              Porannej, khm, khm. No, powiedzmy że juz trochę ostygła wink
                              U nas wszyscy w domu, bo Natala podziębiona, więc do szkoły nie chodzi. Snujemy
                              się w pizamach i szlafrokach, ogłądamy od rana filmy w łóżku i tylko nie ma nam
                              kto podać śniadania do łóżka. Albo chociaż herbaty. wink
                              • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.10.04, 20:17
                                Hm hm chciałam nieśmiało zauważyć,że niektóre dziewczyny to chyba nie chcą sie
                                spotkaćsad( Szkoda... A tak poważnie to Edyta,Fionna odezwijecie siesmile)
                                Pozdro! Niestety nie mogę więcej pisać,może późnej bo Werka jest Czupakabra do
                                entej potęgisad
                                • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.10.04, 21:51
                                  Źle wyszło, ten post miał być wyżej, tam nikt go nie zauważy.
                                  Więc jeszcze raz:

                                  fionna napisała:

                                  >
                                  > Jak spotkanie jest 29, to my się zgłaszamy (jakbym się później chciała
                                  > wykręcić, to mnie zmobilizujcie

                                  Tak tylko gwoli przypomnienia wink)))

                                  Dziewczyny, mobilizuję Was!
                                  • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.10.04, 08:20
                                    Ja z chęcią bym się z Wami spotkała, niestety za daleko.
                                    Dziś będe miała stresujący dzień. Zaczęłam od kawałeczka chlebka i na tym ma
                                    się skończyć moje dzisiejsze biesiadowanie. Jestem umówiona na USG, prawdop.
                                    mam kamienie, w poprzednim tygodniu zwijałam się z bólu. Tak wiec nie mogę nic
                                    jeść, potem jedziemy do nefrologa dziecięcego, Jagoda po 10-ciu zastrzykach i
                                    antybiotyku doustnym dorobiła się prawdopodobnie grzybicy narządów płciowych.
                                    Brak słów...
                                    • aga173 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.11.04, 10:57
                                      Ojej widzę że teraz choroby atakująsad U nas na szczęście wszystko OK Chłopaki
                                      zdrowe już drugi miesiąc(odpukać) i mam nadzieję że tak bedzie.Kacper rozrabia
                                      ale mało mówi:mama,tata,dada i oczywiście "po chińsku" ale jeszcze ma czas.Za
                                      to starszy nadrabia za niegosmileOdkąd wypisałam Kamila z przedszkola z chorobami
                                      mamy spokój i całe szczęściesmileJak te dzieci szybko rosną jeszcze troche i nasze
                                      pociechy bedą miały 2 latka.Wreszcie możemy usiąść a nasze dzieci powoli sie
                                      dogadują chociaż nie obejdzie się bez bójki o jedną zabawkę!!!!czasami idzie
                                      zwariować,ale sie pocieszamy że jeszcze jakiś rok i juz będzie super.
                                      Pozdrawiam Agnieszka i Kacperek
                                  • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.10.04, 21:39
                                    No i po spotkaniusmile te ktore obiecywaly ze przyjda a nie przyszly niech
                                    zalujasmile Co prawda moje upiorne dzis dziecko dalo mi niezle do wiwatu, ale i
                                    tak bylo wartosmile
                                    • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.10.04, 09:42
                                      Rzeczywiscie spotkania ostatnio odbywaja sie w tym samym gronie, a szkoda. Bo
                                      dzieci rosna, swietnie sie bawia, my grzeszymy przy swiezo upieczonych
                                      szarlotkach i jest fajnie. Ja sie zapakowalam z dwojka szkrabow, bo myslalam,
                                      ze sie zmobilizujecie a Wy co????? Dobra, nie bede wpedzac Was w wyrzuty
                                      sumienia, jescze raz powotrze za Monika Wasza strata sad(((((
                                      Dzis Nadia mialy przyspieszony kurs depilacji, nie mogla sie na mnie napatrzec,
                                      cos mieszam patyczkiem, potem sie smaruje, odrywam i robie przy tym takie
                                      figury, ze az tatus sie dziwi.
                                      My na swieta w domu, nigdzie nie wychodzimy, nie lubie 1 listopada, a tlumy na
                                      cmentarz mnie przerazaja, a zwlaszcza droga.
                                      Nadia znowu po postrzyzynach, strasznie krotko, ale przy takiej histerii jaka
                                      odstawila, to dobrze, bo dlugo nie pojdziemy. Teraz wg Agaty moje dzieci
                                      wygladaja jak elfy, duze oczy i .... cos z uszami te elfy mialy. Agata to mial
                                      byc komplement czy... wink
                                      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.10.04, 10:01
                                        No ba, pewnie że komplement. Elfy mają uszy spiczaste, ale u Nadii to raczej
                                        kwestia tych wielgachnych oczu i usteczek w ciup, co nadaje jej taki... no
                                        właśnie elfi wyraz twarzy. A w ogóle to odsyłam do źródeł, czyli Tolkiena, tam
                                        jak wół stoi, że elfy były wyjątkwo piękne i majestatyczne. A Daniel ma buźkę
                                        wiecznie zdziwioną, ale to nic niezwykłego: ten świat, który poznaje dziwny
                                        jest... A co do Nadii, to Natale do tej pory ŁŁukaszowi wypomina, że jest małym
                                        matołkiem i nic nie mówi: A Nadia to... słyszymy ciągle smile
                                        • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.10.04, 16:11
                                          Agata wiesz, ze za Tolkiena pewnie sie nie wezme, bo nie dam rady, ale
                                          uspokoilas mnie z tymi elfamiwink
                                          Zdjecia z imprezki beda pewnie w srode, moze odkopie nasz watek ze spotkaniami
                                          luciakow, zeby Ci ich nie bylo mogli sobie poogladac co stracili.
                                          Mija roczek jak kombinowalismy z mezem i wyszedl z tego Daniel. Szybko ten czas
                                          leci. Ciekawa jestem jak sie Jogaj trzyma, moze nas luciakow odwiedzi i cos
                                          napisze, bo brzuszek to chyba juz widac.
                                          • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.11.04, 14:50
                                            Wezwana sie odzywam smile czytam codziennie,ale jakos ciezko mi sie zebrac do
                                            napisania czegos.
                                            Brzucho juz mam wielkie,bo ja w ogole duza jestem (tylko nie
                                            wzrostem),malenstwo w srodku szaleje okopnie i spac mi w nocy nie daje,ale ja
                                            uwielbiam ten stan kiedy dziecko w srodku sie rusza i mysle,ze moglabym byc
                                            permanentnie w ciazy smile
                                            Czasem jest mi juz ciezko i po calym dniu biegania za Szymonem cos mnie tam
                                            pobolewa,ale to chyba po porostu znak,ze trzeba troszke zwolnic,juz mi leci 25
                                            tydzien. Dzidzius ma byc niespodzianka,ale maz wkreca mi film,ze to corka wiec
                                            nie wiem czy wytrzymam do porodu,bo przez niego sie za bardzo nastawiam.
                                            Szymon jest superancki,zaczepia wszystkich ludzi i wogole nie nie boi,czasem ma
                                            problem na palcu zabaw,zeby oddac komus zabawke i ma odchyly,ze chcialby
                                            wszystko na raz. Za reke nie umie chodzic,w ogole on ciagle biega,po schodach
                                            wchodzi i schodzi sam,ale ja staram sie byc przed nim,zeby go zlapac w razie
                                            czego. Oczywiscie jak mu sie cos nie podoba rzuca sie na podloge czy chodnik w
                                            spazmach nieszczescia,ale mnie to raczej bawi nic denerwuje.
                                            Gadac gada,ale pojedyncze slowa w zrozumialym jezyku,nawet na picie po prostu
                                            cmoka.
                                            Ostatnio mial zapalenie krtani i jeszcze troche kaszle,wiec spotkanie z Basia i
                                            Marysia ciagle sie odwleka,ale moze w koncu nam sie uda spotkac.
                                            Pozdrawiam-Jola
                                            • zuziabartek Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.11.04, 21:07
                                              HEJ! JESTEM NOWA NA FORUM. MAM BARTUSIA Z 13 02 2003 URODZONY W PABIANICACH, A
                                              MOŻE JAST JAKAŚ MAMA Z PABIANIC? POZDROWIENIA
                                              • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 02.11.04, 13:20
                                                Witam mamę Bartusia oraz pozostałe forumowiczki. Zwłaszcza te, które nas
                                                skandalicznie zaniedbują.

                                                Byłam wczoraj w ogródku jordanowskim na Odyńca i widziałam że wybudowali tam
                                                taki pawilon, w którym mozna coś zjeśc albo napić się kawy, niektóre lokale są
                                                już otwarte. Między innymi pizzeria i sympatyczna kafejka ze smacznie
                                                wyglądającymi łakociami (wczoraj niestety były nieczynne). Od razu pomyślałam,
                                                że to znakomite miejsce na nasze spotkania. Choć może nie powinnam pisać tego
                                                tutaj, bo nasze forumowe spotkania ostatnio nie wypalają. Ale może to kogoś
                                                zachęci?... wink

                                                Muszę się pochwalić Wam ostatnim wyczynem mojego synka, bo mi zaimponował.
                                                Byłam wczoraj u rodziców i z dużym wózkiem, który nie mieści się do nich do
                                                windy. Żeby się do niej wcisnąć musiałam zdjąć kółko. Gdy Wookie to zobaczył,
                                                zaczął strasznie lamentować i coś mi tłumaczyć w swoim narzeczu, wziął kółko
                                                i ... założył! Sam! Zanim winda wjechała na szóśte piętro. Moja mama
                                                stwierdziła: No wreszcie bedziesz miała w domu faceta, który nie ma dwóch
                                                lewych rąk (w domyśle: nie będziesz dzwoniła po ojca jak ci się coś zepsuje).
                                                • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 02.11.04, 14:19
                                                  Witam
                                                  Co do spotkania w ogródku na Odyńca to ja jak zwykle jestem pierwsza chetnasmile
                                                  To kiedy, kiedy??

                                                  A tak w ogole to moje dziecko choresad katar, kaszel jak u gruzlika i
                                                  temperatura... No to pochodzila sobie do zlobka po poprzedniej chorobie... cale
                                                  2 tygodniesmile Przygotuj sie Zuziu na podobne atrakcje jak Werka pojdzie do
                                                  zlobkasad

                                                  Wooki to prawdziwy mezczyzna - nie tylko z wygladusmile

                                                  Aaa no i na koniec to co powinno byc na poczatku - znaczy sie witamy nowa
                                                  lutowa mame i jej szkrabasmile
    • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.11.04, 12:11
      Witam
      z góry przepraszam za nieobecność na spotkaniu
      Żałuję bardzo ale moja mała wybrała sobie ostatni tydzień października na
      chorowanie 38,6 C - po czopkach 37 C
      Jakieś fatum bo to już 2 raz choroba małej nie pozwala nam na spotkanie.
      POza tym stara bida, Ola miała napady wrzasku i pisku przez kilka dni ale jakoś
      (odpukać) przeszło.

      Poza tym straciłam bliską mi i mężowi osobe i jakoś tak smutno mi teraz -
      Odszedł i zostawił ciężarną żone-nieżone sad(((((, która ma termin na koniec
      listopada
      • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.11.04, 12:55
        Smutno troszkę się zrobiło, po tym poście Edytki... ale niestety tak to już
        jest, że odchodzą nie tylko osoby starsze, ale także młode i zdrowe...
        To przykre, ale nie poradzimy nic na to.
        Jagoda również ma napady złości. Czasem z najpiękniejszego uśmiechu potrafi
        zrobić najcudowniejszą podkówkę i od razu się rozpłakać, a potem jeszcze
        wrzeszczeć przy tym, tupać nogami i trząść tyłkiem. Mówię wtedy na nią
        trzęsidupa...
        Ale ogólnie poza jej napadami szału idzie z nią wytrzymać, przy czym
        stwierdzam, że moja córa to klawa babka, nawet ma poczucie humoru. Potrafi
        zaskoczyć... ostatnio używa słów typu oczywiście, no właśnie, a nawet...
        właściwie... np. Jagoda zjesz kanapkę? -właściwie nie cie...
        W naszym nowym mieszkanku uwielbiamy czytać książki, rysować, lepić zwierzaczki
        z plasteliny, no i rzecz jasna przy tym słuchać Fasolek, płyta non stop jest
        włączona, a my szalejemy, że ho, ho...
        Jagoda jest zachwycona, a my z mężem wspominamy lata dzieciństwa... piosenki z
        Akademii Pana Kleksa, Bursztynek, A ja rosnę i rosnę i inne takie. Super.
      • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 05.11.04, 07:45
        Oj smutne to co piszesz Edyta, bardzo smutne... Bądzcie z mezem blisko tej
        dziewczyny, bo na pewno wasza pomoc jej sie przyda w najbliższym czasie...

        U nas na razie nic nowego, znaczy sie Dominika chrycha jak gruzliksad I znow
        bedzie miala dwa tygodnie przerwy w zlobku, i znow pozniej bedzie sie
        aklimatyzowalasad
        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.11.04, 13:19
          U nas choroba przypadla standardowo - zawsze przed jakimiś świętami i zawsze,
          kiedy ma przyjechać mój brat z dziećmi i mamy mnóstwo planów. Marysia rozłożyła
          się po raz pierwszy na Boże Narodzenie, potem 1 maja i teraz posiedzimy w domu
          z tydzień z uchemi oskrzelami. I oczywiście gorączka przypada na dzień wolny od
          pracy, kiedy przychodznia jest zamknięta i trzeba wzywać lekarza prywatnie:-
          )))). Chcoaiż może i to dobrze, bo nasza przychodnia jest straszna, pediatrzy
          są tam beznadziejni a wizyta trwa 3 minuty i nie zdążysz nawet się o nic
          zapytać. Za oknem leje , w domu nie posprzątane, roboty po pachy a mój mąż też
          chory. Najchętniej usiadłabym sobie i poryczała, ale nade mną już nikogo nie ma
          na kogo można by zawlić robotę. Pozdrawiam
          Basia
          • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.11.04, 14:55
            Oj Basiu, trzymaj sie! Niestety tak to zazwyczaj bywa, ze te nasze dzieciory
            choruja zupelnie nie w tym terminie jaki by nam odpowiadalsmile No i zawsze
            zaczynaja chorowac, jak jest dzien wolny i nie uswiadczysz swojego lekarza...

            Co do przychodni to moze ja po prostu zmien? Poszukaj jakiegos prywatnego ZOZ-u
            ktory ma podpisana umowe z NFZ (ja ostatnio sie dowiedzialam, ze np w lux
            medzie gdzie mam firmowy abonament, mozna zapisac dziecko do pediatry i sie za
            to nie placi tylko jestr finansowane z NFZ). Ja np wybralam nierejonowa
            przychodnie ktora mam bliziutko domu, lekarzy jest tam tylko dwoch, ale niegdy
            nie mialam klopotu z zamowieniem wizyty, nasza pani doktor zawsze ma czas zeby
            odpowiedziec na jakies dodatkowe pytania, kojarzy Dominike, pamieta co bylo na
            poprzedniej wizycie itp.. Wiec mysle ze warto szukac po prostu...
          • dorotasowinska Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.11.04, 14:59
            Witam po przerwie!
            U mnie i Marcelego tez choroba sieje spustoszenia. Maluch w brzuchu pewnie
            dostaje na glowe od mojego gruzliczego kaszlu. Marceli po antybiotyku znowu
            rozwalony. Ide do homeopatki to moze cos zadziala. Ostatnio zauwazylam ze
            pogoda fatalnie wplywa na mego syna. Kiedy wczoraj padalo on caly dzien mi
            robil na zlosc. Jedyne co zrobil pozytecznego to poszedl spac na prawie trzy
            godziny. Ciekawam co to bedzie na wiosne jak przyjdzie dzidzia??? Jakos to
            przeciez musi przezyc! POzdrawiam Was i zycze slonca. Lato juz niedlugo.
            Jeszcze tylko Bpze Narodzenie, Wielkanoc i z gorki....
            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 00:28
              No to ja rozpocznę nową setkę. Ruch ostatnio znowu niemrawy...

              Fionna, czy u Was wszystko ok? Dawno sie nie odzywałaś sad
              Anita, Tygrys, wy także mogłybyście się czasem ujawnić.
              Nie mówiąc juz o całym legionie mam, które chyba o nas zapomniały...
              Zuzia też sie nie chwali nowinami o zbliżających się przełomach w Werki zyciu.

              U nas stara bida. Wookie kiepsko spi w nocy, nie mam już do niego siły.
              Normalne jest dla nmie, że wstaję w nocy, ale kilkanaście pobudek w ciągu
              jednej nocy to juz przesada. Może to jest wytłumaczenie mojego permanentnego
              zmęczenia i apatii, z której nie moge otrząsnąc się od dłuższego czasu? Pewnie
              też.
              W ogóle pogoda dziś lekko chandrogenna. Najchetniej położyłby sie człowiek pod
              ciepłym kocem z kubkiem herbaty z pigwą i posłuchał dobrej muzyki, a tu musi
              pociągi budować, albo inne cuda wymyslać sad
              Tak, zdecydowanie pogoda nie wpływa dobrze na nastrój, a nieustanne zawieruchy
              w moim zyciu tez nie pomagaja mi wrocić do równowagi. Mam dosyć dzieci, wkurza
              mnie to, co jest normalne, męczą codzienne obowiązki, doskwiera samotnośc.
              Brakuje cierpliwości do wszystkiego. W sumie jak się zastanowić nad wszystkim,
              to mój nastrój jest w pełni uzasadniony i zrozumiały, ale wcale mnie to nie
              pociesza. Powinnam dokonać jakichś radykalnych zmian w swoim zyciu, np. pójść
              do pracy, ale nie moge sie pozbierać. Chyba potrzebna mi nawet nie zacheta ani
              motywacja tylko po prostu nóż na gardle.
              Czyżbym miała chandre?
              Wygadałam się i juz mi lepiej.
              • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 09:40
                Ale macie dziewczyny nastroje, moge Wam zaproponowac szarlotke z lodami, ale
                zaraz mnie zbombardujecie, ze odchudzanie, brzuszek itp. Dlatego proponuje
                SOLARIUM, 10 min przyjemnosci w ciepelku, nikt nie przeszkadza a i efekt jest
                przyjemny, skora sie zakolorowi, bedziecie wygladac na mniej zmeczone. Z
                ciekawostek ze swiata w Norwegii, gdzie wszystkim wiadomo jest znacznie zimniej
                i znacznie szarzej, lekarze przypisuja na recepte wizyte w solarium :-0000

                A teraz cos optymistycznego, opowiem o Nadii, bo dawno nie pisalysmy o
                wyczynach i wybrykach. Nadia od tygodnia spiewa. Repertuar ma dosc ograniczony.
                Potrafi zaspiewac aaa aaa byly sobie kotki dwa, ale w jej wykonaniu nie brzmi
                to jak w oryginale, po aaa aaa jest jak bylilisie .......dwa. Druga piosenke,
                ktora ja pochlonela jest Zuzia lalka nie duza, ale tu tez na skroty
                Ziuzia ......duzia. Ostatnio robi mix aaa aaa Ziuzia, intonacyjnie dobrze.
                Takze meczy tego mojego Daniela nieustannie,bo albo mu spiewa albo go caluje smile

                Z rzeczy, ktorymi mozemy sie pochwalic jest odrzucenie smoczka. Mimo moich
                rokowan nie bylo tak strasznie, tazke dziewczyny, ktore chca ale sie boja nie
                taki diabel.... Spotanicznie ze 3 tyg temu przecielismy malej smoka, tlumaczac,
                ze sie popsul. Przez jeden dzien przy usypianiu byly placze, potem jakos sie
                przyzwyczaila, oczywiscia nadal usypia ze smokiem, ale w rece i mowi czesto
                swoim cieniutkim glosikiem "bobsiul sie" czyt. popsul sie. Na zachete dodam, ze
                Nadia od czasu odrzucenia smoka pzresypia CAAAAALE nocki, wczesniej budzila sie
                z placzem i go szukala, teraz nie.
                • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 12:00
                  Hehe, Wookie tez śpiewa, ale jak weselny gość nad ranem. Ma taki, jak to
                  określa Zuzia, pijacki zaśpiew. W repertuarze ma tylko lalala, ale spiewa
                  głośno, z wielkim przejęciem i bardzo poważną miną, żeby było wiadomo, że
                  wkłada w to całe serce. Wkłada też język między zęby, przez co brzmi to jeszcze
                  bardziej bełkotliwie. W ogóle młody ma skłonności do pakowania języka między
                  zęby, ale jego ewentualnmym seplenieniem na razie sie nie przejmuję, tym
                  bardziej że troszeczkę się na tym znam. Wookie uwielbia też tańczyć, Natala
                  nauczyła go, że najlepiej tańczy się na stole, więc zwylke szuka sobie jakiegoś
                  podjum. Najbardziej lubi pląsać przy By the way Red Hotów, nieodrodny syn
                  swoich rodzicow.
                  Własnie, zapodaję nowy, nie-dzieciowy temat: jakie sa wasze muzyczne
                  nieprzemijające fascynacje?
                  U nas zawsze na pierwszym miejscu Beatlesi. Zuzia ostatnio śmiała się ze mnie
                  jak jej objaśniałam teledysk do Free as a bird: tu klub The Cavern, tu gazetowe
                  taksówki z Lucy in tehe sky..., tu nagrobek Elanor Rigby, a tu gabinet dra.
                  Roberta. Inna sprawa, ze ten teledysk to majstersztyk, swoista gra z widzem.
                  No a po Beatlesach Red Hot Chili Peppers, choć to juz nie ten sam rodzaj
                  fascynacji. Ale mogę ich słuchać non stop.

                  No dobra, bo znowu długasny post wysmażyłam. Ciąg dalszy być może nastąpi wink
                  Pozdr. A.
                  • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 12:43
                    Witajcie,
                    jakże przyjemnie poczytać optymistyczne posty kiedy to u mnie także smutno i
                    sennie. Solarka to bardzo kusząca propozycja, może się wybiorę, może się
                    polepszy humorek, natomiast myślę, że zamiast tego dzisiejszy zły nastrój
                    poprawi mi wizyta mojej koleżanki z lutowym synkiem. Po pierwsze dzieciaki się
                    pobawią, po drugie kumpela doprowadzi mi włosy do porządku, bo jest fryzjerką i
                    sama się zadeklarowała raz, dwa razy w tygodniu wymodelować mi fryzurę. A po
                    jej zabiegach z pewnością będzie mi lepiej. No i rzecz jasna po trzecie
                    spotkamy się przy kawie i ciachu, poplotkujemy... ach... już się nie mogę
                    doczekać dzisiejszego popołudnia.
                    Co do moich fascynacji muzycznych to mogłabym wymieniać duzio i długo, bo
                    uwielbiam muzykę. Zacznijmy więc:
                    - U2 - wyzwala we mnie i moim lubym niesamowite emocje i to chyba nasza wspólna
                    pasja,
                    - the Doors - uwielbiam, kocham,
                    - the Rolling Stones, kiedy tylko czas mi pozwala, słucham Stonesów i wspominam
                    jak to było super na ich koncercie w Katowickim Spodku...
                    Natomiast z polskich wokalistów zawsze i wszędzie Robert Ciechowski, Kayah,
                    Bartosiewiczka, Kazik, Kocham Dżem, Republikę, KULT, ojojoj, mogłabym
                    wymieniać. Ale na razie to tyle.
                    Jagoda na razie słucha fasolek, a co ciekawe to jej ulubioną piosenką, którą
                    pierwszą zaśpiewała jest również aaa, kotki dwa. Śpiewa całą zwrotkę, tylko
                    czasami szepce gdy usypia lalkę. Jej wersja to:
                    aaa, kotki dwa,
                    ale bule oby dwa,
                    nie będą biły,
                    tylko Agudke/lalke bawiły.
                    No i jeszcze powtarza jedzie poncionk z daleka, ale to już jest wyższa szkoła
                    jazdy i nikt poza mną i mężem jej nie rozumie, np. zamiast konduktorze łaskawy
                    mówi koćkozie aśkawi, a ostatni wers brzmi mniej wiecej tak - abeź siawi.
                    • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 13:13
                      Ja tez lubię U2, Doorsów, Stonesów i w ogóle porządnego rocka. Nie ma to
                      oczywiście jak stare dobre kapele, ale kilka nowych też się dobrze zapowiada,
                      bardzo mi sie podoba np. Nickelback. Lubię też punk rocka, ale zdecydowanie
                      bliżej mi do The Clash niż do Sex Pistols. Za wspólczesnych punkowców
                      najbardziej chyba lubię Offspring. W ogole muzyka do krzyczenia jest super,
                      zawsze się dobrze przy niej bawię, zaszczepiłam to też Natalii. Może stad nasza
                      niesłabnąca sympatia do krzyczących dzieciaków z Arki Noego? Swego czasu
                      przechodziłam tez fascynację britpopem, uwielbniałam Oasis, Blur, nie ma to jak
                      Angole (znowu podpadam Fionnie wink). No i zawsze i wszędzie Sting, Eric Clapton,
                      Leonard Cohen, a z młodzieży niesforny narcyz Robbie Williams. Lubię też
                      spiewające kobieki, ktore mój mąż, z wyjątkiem Sheryl Crow, nazywa nudziarami:
                      Jewel, Natalie Imbruglia, ostatnio Dido. Oj długo by wymieniać. Z polskich
                      oczywiście Kult, Perfekt, Dżem, ale tylko z Ryśkiem, Myslovitz.
                      A ostatnio w sieci trafiłam na kapele, która i mi, i Natalii bardzo przypadła
                      do gustu, Mikromusic, polecam: www.mikromusic.prv.pl/

                      Pozdr. Agata
                      • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 21:43
                        Hellołsmile
                        Mi w dziecinstwie slon na ucho nadepnalwink Wiec moja znajomosc grajacych i
                        spiewajacych grup jest... hmm... nieduzasmile Zawsze mnie zastanawialo jak to
                        jest ze ktos slucha piosenki w radio i kojarzy jaki to tytul i wykonawca... W
                        moim przypadku to jakas zupelna abstrakcjasmile
                        A tak na codzien to najczesciej slucham tego co wlaczy moj malzonek... wiec
                        glownie jest to Iron Maiden, Megadeth, Metallica itp... Dominika tez juz jest w
                        tym wzgledzie porzadnie wyindoktrynowanasmile zadnych tam fasolek wink
                        Aaa no i jeszcze slucham bardzo chetnie Perfectu i Oddzialu Zamknietego - mam z
                        ich starymi przebojami zwiazane baaaardzo mile wspomnienia z mlodosciwink))

                        A tak zmieniajac temat... napiszcie moze w wolnej chwili jakies przepisy na
                        jakies swoje ulubione dania... Mam ostatnio pustke w glowie i jakos nie chce mi
                        sie nic wymyslac w kuchni... a jesc cos trzebasmile
                        Ja sie moge podzielic przepisem na piers z indyka z brokulami w sosie
                        kremowym... Taka pychota ze jak sobie teraz przypomnialam smak to sie
                        zaslinilamsmile Jak by ktos chcial to niech da znac, to wklepie...
                        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 22:21
                          Dawaj przepis - Marysia uwielbia brokuły więc raz jej przyrządziłabym je w inny
                          sposób. Co do dań to mogę Wam podać przepis na mojąpopisową karkówkę w sosie na
                          ostro, którą robi się 15 minut i naprawdę wszystkim smakuje ( aj kucharką
                          jestem kiepską - ten przepis się zawsze udaje). No więc:
                          1 kg ładnej karkówki ( w wersji droższek polędwiczki wieprze)
                          4-5 dużych cebul
                          3 ząbki czosnku ( jeśli lubicie)
                          puszka pomidorów bez skórki ( najlepiej w kawałkach)
                          koncentrat pomidorowy
                          kostka bulionowa

                          Karkówkę pociąć na małe sznycelki i lekko rozbić. Podsmażyć NIE SOLĄC na
                          patelni partiami, zdjąć z ognia i ułożyć w naczyniu żaroodpornym. Natym samym
                          oleju zeszklić do miękkości cebulę z czosnkiem, podlać bulionem ( kostka
                          rozpuszczona w 3/4 szklanki wody), odczekać aż trochę bulionu odparuje, wrzucić
                          pomodory i dodać koncentrat. I teraz ja to dość ostro doprawiam solą i
                          pieprzem, trochę ostrej papryki i po dużej garśći suszonej bazylii i oregano.
                          Pachnący ziołami sos wlewam na karkówkę i do piekarnika na 40 minut. mięsko
                          wychodzi bardzo kruche i soczyste. Smacznego.


                          Co do muzyki to ja bardzo lubię śpiewać o robię to praktycznie przy wszystkich
                          czynnościach domowych, z tym, że teraz zmienił mi się repertuar, bo śpiewam
                          glównie dziecięce piosenki. A marysia urzadza koncert życń: "Mama, o abci" no
                          to ja śpiewam "Żabko, żabko gdzie mieszkasz", AAA cici - czyli aaa kotki dwa,
                          bzz bzz Maja - o pszczółce Mai. Najbardziej ulubiona to "dzidzia dzidzia dlogą
                          dii" - czyli "Jadą jadą dzieci drogą" - to stary wiersz MArii Konopnickiej
                          który ma strasznie nudną melodię ale jest cudownym usypiaczem. Marysia już coś
                          tam sobie podśpiewuje ale wszystko na jedno kopyto. Mam nadzieję, że słuch
                          odzoedziczy po mnie a nie po tatusiu, któy jest muzycznem beztalenciemsmile)).
                          Dobra uciekam spać, bo jutro praca a pobódka przed 6, brr.
                          Pozdrowionka
                          Basia

                          Ps: Tygrys, Anita, Zuzia - wszystkie tu za Wami tęsknimysmile))
                        • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 22:52
                          No prosze jak sie spiewajaco zrobilo no i pysznie. Moze staruchy-leniuchy sie
                          rusza i cos postukajasmile))))))
                          Piszecie o takich zespolach, o ktorych nawet nie slyszalam, i nie wiem czy mam
                          sie wstydzic czy... Ja raczej slucham muzyki lekkiej i przyjemnej, po
                          polaczeniu z mezem nasza plytoteka jest wymieszana, ale ostrej muzyki u nas nie
                          uswiadczycz. Sting, Cocker, Tina, M.Jackson, Dido, Madonna, Chris Rea, Robin
                          Williams, Seal, Sade, A.Lennox, George Michael z polskich Kayah, Reni Jusis. Z
                          chcecia wracam do starych plytek, choc na sluchanie nie mam czasu, bo w naszym
                          domu dominuja Fasolki. Mam taka jedna plytke dyskotekowa idealna na aerobic,
                          mam swira na punkcie jednej piosenki, jak nie bylo dzieci to sie szyby trzesly
                          w bloku, daje takiego powera, az chce sie samemu skakac, chyba sobie jutro
                          puszcze. To moj taki motywatorek do zrobienia czegos ze soba, tzn cwiczen z
                          cialem. Ze smutkiem dzis stwierdzilam, ze mam dzis 20 cm wiecej w pasie niz 5
                          lat temu, troche to mnie przybilo. Chyba mi latwiej bylo zaakceptowac 7 kg
                          nadwagisad(((
                          przepisy podawajcie, na pewno sie przydadza. Ja moge tylko pochwalic sie
                          szarlotka, ale nie chcialabym Agacie zabierac chlebawink
                          Wiekszosc specjalow w domu wymysla maz i na dodatek z glowy, i na oko.
                          • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 23:08
                            Witam,
                            A jak - wbrew mej fascynacji szmaragdową wyspą nie cierpę Irish folka i folka w
                            ogóle. Za to jestem grungowa - przede wszystkim Pearl Jam i całe Seattle (tzw.
                            muzyka mojej młodości), trochę industrialu (Marilyn Manson i Nine Inch Nails),
                            HIM itp. skandynawskie klimaty (trochę gotyku) trochę Metalliki, też lubię RHCP
                            (całej Californication mogę słuchać bez końca), uwielbiam oczywiście U2, a jak
                            mam ochotę posłuchać czegoś spokojnego - to Police i Sting, a w porywach i Sade
                            i oczywiście Doorsiaki i polski stary rock - Maanam, wszystko co tworzy
                            K.Staszewski i jeszcze wiele wiele innych - uwielbiam ten temat - choć słoń na
                            ucho nadepnął.
                            Niestety - na solarium nie chodzę - straciła bym szlachetną bladość mego
                            oblicza - lubię ciepełko, ale nie cierpię opalania.
                            U młodego - dziś zaczęliśmy nowy tydzień zapaleniem oskrzeli. A ja zamieniam
                            się w australijskie zwierzątko i nie jest to niestety koala tylko dziobak.
                            Teraz będzie ciężki tydzień - oddaliśmy samochód do naprawy i jestem skazana na
                            komunikację miejską.
                          • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.11.04, 23:14
                            Ach zapomnialam dodac, ze tak sie bawia luciaki 2003
                            Dzis sa 3 zdjecia, reszta bedzie jutro

                            pzdr Kinga mama Nadii i Daniela
                            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 00:18
                              Jejku, Kinga, jak mogłaś wrzucić to zdjęcie, na którym się tak wykrzywiłam?!
                              Jest koszmarne. Gwoli wyjaśnienia, dziwczyny bardzo nalegałay żebym zrobiła
                              weselszą minę...

                              Fionna, możemy sobie podać ręce, ja też zawsze byłam blada i nienawidzę
                              opalania. I też lubię grunge. Całe liceum przechodziłam w czarnej sukience,
                              kraciastej koszuli i wysokich butach. I oczywiście miałam słabośc do
                              długowłosych chłopaków. A jak byłam chyba w trzeciej klasie nagle wszyscy
                              zacęłi ścinać włosy... Najpierw wokaliści w zespołach, potem wszyscy dookoła.
                              Ech, to były czasy.
                              A z innej (choć niezupełnie) beczki to uwielbiam jeszcze Fun Lovin Cryminals.
                              Love Unlimitted jest tak niesamowicie erotycznym kawałakiem, och, oni zawsze
                              wprawiają mnie w nastrój...

                              Co do potraw, to furorę u nas i we wszystkich zaprzyjaźnionych domach robią
                              gołąbki bez liści Fionny. Ale tu nalezy oddać głos autorce wink
            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.04.05, 11:10
              hej Kobietki
              Widzę że klimaty nietęgie...
              ale tak to już jest.
              Jagoda ostatnio zrobiła się bardzo nieznośna. Ciągle jest na anty... gdy coś
              jest czarne ona mówi, że białe... niesamowicie przekorna, złośliwa i wredna!!!
              Budzi się rano i zamiast mieć dobry humor płacze i narzeka, nie wiem czy ona
              już taka jest z natury, ale chyba zapowiada się na to, że tak. Co prawda tatuś
              jest pesymista i marudą, ale ona go przebija ponad wszystko...
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 12:47
      No ja czytam, czytam, ale pisać nie mam kiedy, a jak już mam to weny brak albo
      leń jakiś mnie dopada.
      Wczoraj Weronika zażyła swoją biedną matkę, znaczy sama do tego
      doprowadziłam...zrobiłam przegląd muzyki jaką dziecię posiada i nieopatrznie
      puściłam piosenki Misia i Margolci. Niestety, jeszcze nie przebrzmiała pierwsza
      piosenka (Piosenka na chłodne dni), kiedy dziecko przyniosło swoje buty,
      szalik, czapkę i powiedziało "mama dziemy paciej". Dla tych co nie wiedzą,
      piosenka jest o spacerku...Weronika wzięła sobie do serca przesłanie i musiałam
      łazić nie dość, że na chłodzie i po ciemku, to jeszcze w deszczu ;o)))))
      Po powrocie do domu okazało się, że spacer nie był jeszcze takim najgorszym
      pomysłem. Dużo, dużo gorszym okazało się puszczenie dziecku tej płyty, a raczej
      pierwszej piosenki, bo przez następne blisko 1,5 h słuchałam tej piosenki bez
      przerwy...co się skończyła, to dziecko myk do wieży, klik-klik i leci od
      początku...dobrze, że tylko przez pół godziny musiałam również śpiewać :o(((((
      Rozczuliło mnie za to kiedy udało się również posłuchać drugiej piosenki...a
      dziecko słucha, słucha utworku o pysznym miodku do herbaty i mówi "pyszka,
      pyszka, mniaaam" gładząc się po brzuszku :o))))
      Pozdrawiam
      Ula
      • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 13:44
        Jakże mogłam nie wymienić Stinga i the Police, jakże mogłam nie wymienić
        Offspring, Metallici, choć przyznam, że ostatnio moje fascynacje muzyczne
        związane z tymi dwoma ostatnimi ucichły. Ale gdy tylko usłyszę kawałki tych
        grup zaczynam szaleć, bo to czasy liceum, czasy długich spódnic, koszul w
        kratkę /jak to napisała któraś z Was/ ... i Grindersów, na które nie było mnie
        stać. Choć przyznam, że w trzeciej klasie, po wielu próbach składania kasy,
        zakupiłam oryginalne Martensy, pielęgnuję je do dziś, choć mają dziurę w
        podeszwie... piękne czasy... i te niezapomniane koncerty...
        Co do muzyki to słuchamy całą rodzinką MTV Classic Rock, mmmmm, cudownie.
        Niestety nie potrafię podać przepisu na jakieś fajne danie, nie jestem za dobrą
        kucharką, odkąd mieszkamy sami, żywimy się rozmrażanymi pierogami, filetami z
        kurczaka i naleśnikami. AAA zapomniałabym o jajecznicy. Oczywiście jeżeli nie
        zjemy u którychś z rodziców, a tak to właśnie bywa.
        Ale nauczę się i będę dobrze gotować, tylko dawajcie te przepisy, dawajcie...
        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 17:38
          Ohoho... ale sie ruszylo w ilosci postowsmile
          Zgodnie z obietnica wrzucam przespis na indyka z brokulami w kremowym sosie
          (będzie przekopiowany z pl.rec.kuchnia z dopiskami autorki):
          ----
          Od: "Wkn" <wkn@wkl.pl>
          Temat: po prostu pyszne! [P]
          Data: 31 marca 2003 18:24

          Zrobilam, zezarlismy doslownie. A ja co chwile latam do kuchni i zerkam
          chciwie na resztki!

          Piersi z indyka z brokulami w kremowym sosie

          50 dag piersi z indyka
          40 dag pieczarek
          brokuły (wiecie, jak to u nas - ze trzy kwiaty spore zawiniete w folie,
          teraz toto kosztuje ok. 2,60 zł)
          200 ml śmietany kremówki
          200 ml bulionu (może być z kostki drobiowo-wołowy)
          2 łyżki mąki
          ser żółty (jakiś natan, gouda) - ok. 15 dag
          pieprz, sól, ew. odrobina papryki w proszku
          łyżka masła albo oleju

          Pieczarki pokroić w plastry i udusić na tłuszczu, przyprawiając je
          delikatnie solą i pieprzem.
          Dodać do nich pokrojonego w nieduże plastry (o średnicy około 5 cm i
          grubości ok. 0,5 cm) indyka - wcześniej posolonego. Zalać bulionem. Przykryć
          i dusić około 20 minut. Przyprawić pieprzem i papryką.
          W tym czasie na wrzącą, osoloną wodę wrzucić kwiaty brokułów i gotować je aż
          zaczną robić się miękkie (najlepiej wyjąć je w momencie al dente).
          Do mięsa z pieczarkami dodać wymieszaną dokładnie z mąką śmietanę.
          Ewentualnie doprawić do smaku.
          Piekarnik mocno rozgrzać. Naczynie żaroodporne wyłożyć brokułami, na nie
          przełożyć indyka z pieczarkami i sosem.
          Całość posypać startym na małych oczkach serem.
          Zapiekać bez przykrycia aż ser rozpuści się i lekko przyrumieni.

          Podawać z ryżem.
          A niech spróbuje Wam nie smakować. W miarę lekkie i pyszne smile

          Aha, jeżeli ktoś lubi sporo sosu, niech użyje 250 ml śmietany kremówki,
          prawie tyle samo bulionu oraz 2 płaskie łyżki mąki i jeszcze trochę. Zawsze
          częśc sosu odparuje podczas duszenia drobiu z grzybami.
          -------
          Szerze polecamsmile Ja zawsze obiecuje sobie ze to co zostalo (bo robie zawsze
          jakos sporo) to wezme nastenpego dnia do pracy... ale przychodze co chwila do
          kuchni i wyzeram na zimnosmile)

          Fiona - poprosze o przepis na te golabki bez lisci czy jak to tam bylosmile)
          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 22:56
            Hej! Monika jak najprędzej zrobię indyka bo brzmi znakomiciesmile) Sorki,że tak
            przycichłam ale jestem jakaś padnięta i w ogóle nie mam weny. Duzo zajęćsad
            Byłyśmy w poniedziałek pierwszy raz w żłobku,krótko bo na godzinke i razem więc
            Werka potraktowała to raczej jak wizytę w gościachsmile Było ok,widać że troszkę
            oszołomiła ja ilośc dzieci-w grupie było 15. Jutro idziemy jeszcze raz razem a
            od przyszłego tugodnia już Ją mam zostawiac i dopiero wtedy okaże się jak sobie
            da rade.Nie ukrywam,ze się denerwuję ale to chyba normasad Ja do pracy startuję
            od 3 grudnia chlip,chlip koniec obijania sięsad Totalnie odzwyczaiłam się od
            rytmu pracy,czas sie wziąć w karby ech..
            Co do muzyki to założe sie,że jestem oryginalna-ulubiona to polski hip-hopsmile
            Fu,Trzeci Wymiar,Duże Pe,Mezosmile Nienawidzę Sistarssad Ciekawe czy ktoś jeszcze
            słucha czegoś takiego?smile Przepisy na coś fajnego wrzucę jak wymyślę czym sie
            mogę pochwalićsmile Pozdr!
            • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 23:19
              Witam
              Jak pisałam ostatnio, humor miałam wisielczy, ale dzisiaj jest o wiele lepiej.
              Zabrałam się z moim mężem na tydzień do Polski i mam nadzieję, że na miesiąc
              mam zapas rozmów, sklepów i polskiej codzienności.
              Co do muzyki to się nie wypowiadam, bo lubię różnie w zależności od nastroju. A
              najczęściej włączam Bajora albo Groniec.
              Mam pytanie, czy Fasolki są do kupienia w sklepie muzycznym??
              Przypominamy sobie z mężem te dawne przeboje, ale to nie jest takie
              proste. „Szczotka, pasta” jest tylko w całości i Lena cały czas karze ją
              sobie śpiewać.

              Przepisy już przepisałam i będę robić. Podaję mój przepis na pysznego kurczaka
              z brokułami.

              1pierś z kurczaka
              brokuły mrożone
              1 duża śmietana 0,5l 30%
              kapary (mały słoiczek)
              cebula, pieprz, sól

              Podsmażyć pierś z kurczaka, włożyć do garnka.
              Podsmażyć cebulę, włożyć do garnka.
              Dodać brokuły, kapary, zalać śmietaną, doprawić.
              Dusić, tylko uważać, żeby brokuły się nie rozgotowały.
              Naprawdę pycha i roboty mało.

              Pozdrawiam
            • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 23:20
              Mój mąż - na starość mu odbiło i słucha hip-hopu (rzekomo za młodu był fanem MC
              Hammere - pamiętacie U can't touch this - klasyka taka, że niedługo będą
              pusczcać w MTV Classic). A hip hopu słucham w samochodzie - z Radiostacji i
              znam parę piosenek (ale nie wiem who is who) - no może 18L (ale to podobno nie
              jest prawdziwy hip hop).
              Agata - ja też mam fioła na punkcie długowłosych (mówiło się "pierzastych"),
              mój osobisty małżonek też takie miał (jeszcze całkiem niedawno buuuuuuu). Też
              stwierdziłam, że świat się kończy jak Vedder obciął włoski, a potem (czy
              przedtem?) cała Metallica. Czułam jakieś grungowe fluidy między nami (ja wcale
              tak bardzo nie nie lubię Anglii - tylko pewnych polityków, pewnych czasów
              itd.). A ostatnio mam przegląd - Anglicy, Amerykanie i Francuzi i Anglicy
              wypadają na tym tle całkiem nieźle (lekko ześwirowani, ale przynajmniej bez
              megalomanii).
              Chyba zrobię sobie tego indyka w weekend - i będzie cały dla mnie, bo stary i
              młody nie cierpią brokułów.
              A tu oczywiście mój przepis (nie wiedziałam nawet, że jest taki popularny)
              • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.11.04, 23:41
                Oczywiście - nie wkleiłam przepisu:
                Gołąbki bez liści (niestety trochę trzeba się pobabrać, ale wychodzi pychota)
                Oto przepis:
                1/2 średniej główki kapusty
                1/2 kg mięsa mielonego
                1/2 szklanki kaszy manny
                1 szklanka ryżu
                3 jajka
                sól, pieprz, vegeta, cebula przysmażona
                Wszystko surowe

                Kapustę drobno pokroić (im drobniej, tym lepiej się trzymają), dodać wszystkie
                składniki, dobrze wymieszać, uformować tak jak kotlety mielone, obtoczyć w
                bułce tartej, usmażyć, ułożyć w garnku (tylko niezbyt ciasno, bo pęcznieją),
                zalać sokiem pomidorowym, lekko doprawić sok do smaku i dusić około 1 1/2
                godziny. Oczywiście - trzeba uzupełniać płyny.
                Smacznego
            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 00:10
              Ja muszę słuchać hip hopu u Zuzi w samochodzie, buuuu. Dzis katowała mnie
              strasznie jakimiś grafomanami, to męka dla moich polonistycznych uszu wink Podoba
              mi sie tylko Duże Pe, ma chłopak lekkie pióro i dobry smak. Zdobył moją
              sympatię piosenką o herbacie. Jak to było? "Herbata stygnie,zapada mrok, a pod
              piórem słowa, które pieszczą twą skórę..."
              Ale ten Wienio vel Wiesio mnie dzis dobił... wink
              • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 00:16
                Moje ulubione to coś jak "miłość, przyjaźń, dobre słowo, tego nauczyłem się
                żyjąc hardcorowo" i "gdy wzrok przesłoni nam gęsta mgła, mamy coś, czego nie
                zabiorą nam" no i oczywiście "dla mnie masz stajla" a za "suczki" mam ochotę
                powystrzelać
                • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 08:22
                  "Herbata stygnie zapada mrok, a pod piórem ciągle nic,
                  obowiązek obowiązkiem jest, piosenka musi posiadać tekst.
                  Gdyby chociaż mucha zjawiła się, mogłabym ją zabić, a później to opisać..."
                  I tylko to mi się kojarzy... uwielbiam Hej...
                  A mój małżonek również miał długie pióra, oj, jakie gęste, ale przyszedł czas
                  kiedy trzeba było zrzucić skórę, glany i obciąć kłaki... c'est la vie...
                  czasy były super...
                  Dzięki za przepisy, z moimi lewymi łapkami do pichcenia, poczułam niesamowitą
                  chęć zrobienia tych dań... i zabiorę się za nie na pewno.
                  • jonquille Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 09:03
                    posylam wam troche pozytywnych fluidow, mimo ze za oknem szaro, buro i pada
                    deszcz (jak to w Belgii). Mnie dobry humor od jakiegos czasu nie opuszcza, ale
                    to chyba glownie za sprawa tych wszystkich suplementow witaminowych ktore
                    biore, czuje sie naprawde swietnie i nawet schudlam 2 kilo (efekt uboczny
                    wykrytej alergii na jajka - pozegnalam sie definitywnie z ciasteczkami i
                    uwielbianym tiramisu). I nawet zaczynam sie juz zastanawiac czy nie zaczac
                    planowac kolejnego potomka... niesamowite jak wybiorcza jest kobieca pamiec,
                    nadal ciarki przechodza mi po plecach jak sobie przypomne porod czy pierwszy
                    nieprzespany rok... a mimo to checi nie odchodza.
                    Muzycznie chyba sie zaczynam starzec, albo slucham wiazanek typu "the best of",
                    czesto gesto z przebijami sprzed lat (i wracaja wspomnienia kolonijnych
                    dyskotek) albo muzyki klasycznej. Jasiu niezmiennie Fasolek (Jola, sciagnac
                    mozna sobie te piosenki z netu, byl taki watek na e-zabawach).
                    Lubie tez muzyke filmowa i musicale (fajne sa niektore francuskie produkcje np:
                    dzwonnik Notre Dame, albo Romeo i Julia).
                    Jasiu ciagle zakatarzony (efekt zlobka) wybiore sie chyba z nim do pediatry
                    zobaczyc czy cos da sie z tym zrobic.

                    Pozdrowienia
                    • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 09:54
                      Witam po miesiacach ciszysmile))))
                      Jesli mowicie o muzyce, to ja od razu mam problem, bo na pytania "Co lubisz
                      czytac?" czy "Jakiej muzyki sluchasz?" jest bardzo trudno odpowiedziec, oj,
                      trudno. Postaram sie wymienic najwazniejsze, muzyke do ktorej powracam. Zawsze
                      sluchalam muzyki dolujacej i skocznej, same kontrasty. To uwielbiam mimo wieku:-
                      ): Dead Can Dance, Bauhaus, Joy Divison, Metallica, Alice in Chains, Faith no
                      More, RHChP, Primus, Lenny Kravitz, Morcheeba, Massive Attack, Portishead,
                      Coctaeu Twins, Bjork, Skunk Anansie, Tool, Nine Inch Nails, Jamiroqui, Cypress
                      Hill, Beastie Boys, Armia, Kult, ale także polski hip hop (ale za tym nie
                      jestem w stanie nadazyc) i muzyka Preisnera, Goreckiego.
                      Ubieralam sie bardzo dziwnie, troche metalowo, troche grungowo i pamietam moje
                      zamilowanie do gumek, czyli spodni stretchowych (co za wiocha!), skor, glanow,
                      martensy to tylko na swiateczne okazje. Gustowalam w dlugowlosych metalach-
                      blondasach, a moj maz jest blond hippisem, juz lysiejacym, he, he.
                      Teraz troche o Idce. Zdecydowanie za duzo w niej uporu, zamilowania do
                      akcentowania swojego zdania, stanowczo za wczesnie, nie wiem, czy to efekt
                      przebywania z dziadkami, czy po prostu charakterek, ale pewnie i to, i to. I
                      jeszcze do tego duzo mowi w coraz bardziej zrozumialym jezyku. Czasami bywa tez
                      aniolkiem, ktory przytula sie do mamy, a tacie zdejmujac okruszki ze swetra,
                      mowi "tati" z rozmarzeniem. Brakuje nam kontaktow z dziecmi. Dlaczego nie
                      mieszkacie blizej? Wiem, ze ostatnio nie zjawilysmy sie na spotkaniu, ale
                      apeluje o nastepne gdzies w Centrumsmile To taka niesmiala propozycja...
                      Serdecznie pozdrawiamy,
                      Anita i Ida
                      • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 11:35
                        Ja widze,ze podobne klimaty muzyczne u mnie,moja miloscia jest Metallica do
                        czarnej plyty,wiedzialam o nich wszystko,znalam wszystkie kawalki na
                        pamiec,wszystkie ubrania czarne i koszulki z okladkami plyt,rok zbieralam
                        kase,zeby sobie kupic martensy.Poza tym Led Zeppelin,a reszta juz tylko z
                        przypadku. W moim pokoju zawsze bylo bardzo glosno. Czasem mialam klimaty na
                        Perfect,a moim zdaniem najpiekniejsza posenka o milosci jest od zawsze Hello
                        Lionela Richy. Teraz troche mi sie zmienilo lubie Robbbiego
                        Williamsa,Dido,muzyczke z Ally McBael,no a maz mnie katuje Radiostacja i Hip
                        Hopem.
                        Szymon mowi coraz nowe slowa,ale musze mu zawiesic slownik na czole,bo ajo to
                        motor,baja-woda,papa-kapac sie,dla mnie to bardzo ciekawe smile))))))
                        U nas dzis piekne slonce,ale zimno.
                        Pozdrawiam-Jola
                • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 11:52
                  A ja jak słucham "suczek" czy innych piosenek o panienkach to w głowie mi się
                  nie mieści,że chłopcy czerpią inspirację z życia wink Chyba się zestarzałam.
                  A Pan Duże Pe podbił jeszcze moje serce Herbertem, którego uwielbiam, choć z
                  poezją zawsze byłam na bakier: "To chyba kwestia smaku tak jak u Herberta,
                  kolizja natur niekompatybilnych..." A cytowaną przez Agatakę piosenkę Heya mój
                  mąz kiedyś przerobił tak trafnie, że muszę Wam zacytować:
                  "Herbata stygnie zapada mrok, a pod kołdrą ciągle nic, obowiązek obowiązkiem
                  jest, codziennie muszę uprawiać sex..." W ogóle najlepsze teksty pisze mój
                  stary. Jego granie kosztowało mnie wiele zdrowia i nerwów, ale miło było potem
                  posłuchać tych nagrań, zwłaszcza jak się na niego wściekałam. A teraz gitara
                  sie kurzy, a keyboardu, który młodej kupiliśmy na urodzuny (lipiec) jeszcze
                  nawet nie dotknął. Ech, życie, starośc nie radość.

                  A jak juz sie na wspominki zebrało, to Konrad był moim pierwszym krótkowłosym
                  facetem. Kiedy go poznałam miał niespełna 21 lat, ale fryzurę już nieco
                  przerzedzoną. O wszystkich swoich poprzednikach wyrażał sie pogardliwie: więcej
                  włosów niż rozumu. Taa, zazdrośc straszna rzecz (oczywiście zazdrość o włosy) wink

                  A w ogóle jestem bardzo dumna że udało mi się zmobilizować Anitę do skrobnięcia
                  czegoś po tylu miesiącach milczenia.

                  A jeszcze chciałam Wam opowiedzieć coś a propos piosenek Misia i Margolci,
                  które uwielbiam, oglądałam ten program z Natalą i nie mogę go odżałować. Gdy
                  oznajmiłam mężowi, że oczekujemy nowego potomka jedyną rzeczą, która go
                  przerażała było to, ze znowu będziemy musieli słuchać tego
                  strasznego "fafafafa, na fujarce foka gra"!

                  Wrzuce jakiś przepis jak uśnie bandyta, ktory po mnie łazi i usiłuje odebrać
                  klawiaturę.

                  A na spotkanie jak zawse jestem chętna, choćby w ten weekend. Czy któraś może
                  poszłaby do kina na Bridget Jones? Mężowi nie smiem nawet proponować, nawet
                  brat wyśmiał moje argumenty, że może się dowiedzieć czegoś o kobietach, a muszę
                  zobaczyć w ten weekend, dłużej w żadnym razie nie wytrzymam! Colin jest taki
                  BOSKI!!!
                  • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 14:33
                    Agata ja bardzo chetnie z Toba pojde,tylko na kino ciezko nam sie baedzie
                    zdecydowac,Gdynia czy Wawa smile)))))))))))))))
                    Zopomnialam napisac,ze jeszcze uwielbiam shanty,znam ich miliony na pamiec i
                    spiewam przy kazdej okazji,moj maz,ktory spiewac kompletnie nie potrafi mi
                    wtoruje,a wtedy rycze ze smiechu. My oboje zeglujemy,poznalismy sie w jacht
                    klubie i mamy sentyment do wielu shant smile
                    Pozdrowienia-Jola
                    • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 14:53
                      No dziewczyny, ależ boskie klimaty nastały. Gdy wymieniacie te wszystkie utwory
                      to po prostu mam ochotę wyjmować płyty i kasety i słuchać, słuchać... Lenny
                      Kravitz... mmmm... Bauhaus.... Zapomniałabym napisać o musicalu METRO, a także
                      o ulubionych kawałkach - do filmów PULP FICTION i TRAINSPOTTING... Romeo i
                      Julia też ok.
                      A co ciekawe to szanty też uwielbiam, choć na Mazurach byłam tylko raz i nie na
                      żaglówkach, ale na zlocie motocykli w Giżycku. A zamiłowanie do szant wszczepił
                      mi mój pierwszy ukochany z piórami do pasa i gitarą, na której wygrywał
                      wspaniałe kawałki... I on zabierał mnie na szantowiska, oj, miło było... "Gdzie
                      to keja. a przy niej ten jacht, gdzie ta koja wymarzona w snach...". Jogaj może
                      znasz cały tekst piosenki... która zawsze będzie tkwić mi w pamięci, ...
                      Na szantach ją poznałem długowłosą blond,
                      dziewczynę moich marzeń nie wiadomo skąd,
                      ona się wzięła piękna niczym kwiat,
                      czy jak syrena wyszła z morza czy ją przegnał wiatr.
                      Żegnaj Irlandio, czas w drogę mi już... itd
                      Chciałabym słowa tej szanty do końca znać... Może ty je znasz, a może któraś z
                      Was?
                      Szkoda, że nie mieszkam w Wawce, poszłabym z Wami na Briget Jones, no i na
                      spotkanka bym chodziła...
                      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 15:20
                        No az miło poczytaćsmile)) Anita witajsmile) Hmm..hmmm...zdecydowanie nie podobaja
                        mi się zwroty "mąż mnie katuje hip-hopem"heehsmile A teraz trochę cytowania-
                        piosenka,o której wspomniała Fionna to Skarby Libera i Doniu. Duże Pe i tekst o
                        herbacie leci tak "herbata stygnie,zapada zmrok a pod piórem słowa,które
                        pieszcza twą skórę jak tiule czule,tulę Ciebie do siebie w każdym
                        wersie,zakładam słowa na Twój palec jak pierścień"smile itd, itp. Fajnie sie tego
                        słucha. A kumpel Vienia to Pele nie Wiesiosmile) Hehe a w samochodzie wiadomo
                        kierowca rules! Dobrze,że nie słucham jak jeden znajomy niemieckiej muzyki
                        garażowejsmile) Proszę to docenićsmile Składniki na indyka juz zakupione,jutro będę
                        tworzyć. Dziewczyny namówcie Agatę na przepis na zapiekankę z ziemniaków i
                        brokułów z mięsem mielonym i tartę-warto mniam mniam. A gołąbki Fionny sa
                        super,co prawda przyznaję,że troszkę modyfikuję przepis ale naprawdę niewiele-
                        głównie chodzi o proporcje mięsa i kapusty,wychodza świetne,dużo i taniosmile
                        Byłyśmy dziś znów w żłobku ale na krótko bo dochodzę do wniosku,że razem to nie
                        ma sensu.Młoda głównie mnie pilnuje zamiast sie czymś zająć. Ustaliłam z
                        paniami,że w poniedziałek ją zostawię i będe najwyżej pytać przez domofon jak
                        leci i zobaczymy ile wytrzyma. Pamiętam jak pracowałam w szpitalu dziecięcym,że
                        to sie często sprawdzało-dzieci którym trzeba było coś szybko zrobić na Izbie w
                        stylu szwów,gipsu itp bardzo często lepiej znosiły zabiegi nie widząc
                        stremowanych rodziców. Zobaczymy czy na Werke zadziałasmile No nic miło się pisze
                        ale idę Ją obudzić bo potem wieczorem będzie imprezować/Pozdro!
                        • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 19:04
                          Jak tak czytam o muzycznych i kulinarnych fascynacjach, to...troche mi głupio,
                          bo sama słucham programu 2 Polskiego Radia + muzyke dawna i barokową (bez
                          wyjątku), klasyczną w wiekszości, romantyczną w sporym zakresie, a późniejszą
                          wyselekcjonowaną. Z rozrywkowej - to stary jazz, i stary rock - np. King
                          Crimson, stary Pink Floyd, Rolling Stones i inne takie. Czasami mam nastrój na
                          pank rocka, ale to głównie w wydaniu niemieckim czyli Die Toten Hosen. Poza tym
                          poezja śpiewana i piosenki dla dzieci....
                          Kulinarnie, tu niestety dysponuję niemal wyłacznie czasochłonnymi przepisami.
                          Tych nie wymagających specjalnego nakładu pracy - typu szybki obiad, zazwyczaj
                          nie prezentuję :o)))))
                        • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 22:19
                          zuzia_i_werka napisała:

                          > No az miło poczytaćsmile)) Anita witajsmile) Hmm..hmmm...zdecydowanie nie
                          podobaja
                          > mi się zwroty "mąż mnie katuje hip-hopem"heehsmile

                          Jednych mąż, innych Zuzia, ale zawsze twierdziłam że to ty jesteś moją drugą
                          połową wink

                          > A kumpel Vienia to Pele nie Wiesiosmile)

                          E tam, brzmiał raczej jak Wiesio wink

                          > Dziewczyny namówcie Agatę na przepis na zapiekankę z ziemniaków i
                          > brokułów z mięsem mielonym i tartę-warto mniam mniam.

                          Moja droga, obie te potrawy są improwizowane. Ale spóbuję. Jak padalec uśnie.

                          >A gołąbki Fionny sa super

                          W rzeczy samej! Musze podac rodzinie na jakiejs gromadnej urostosci, to chyba
                          jedyna potrawa, ktora wszyscy zjedza smile I nikt, poza moim bratem, który z
                          zasady nie wierzy w moj talent kulinarny, nie będzie nazekac.
                          • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.11.04, 23:16
                            Witam.
                            Rany dziewczyny ale macie wene. I dobrze.
                            Temat piekny. I właściwie to każdy sie może wypowiedzieć. Ja nie odmiennie od
                            lat słucham niżej wymienionego we wszystkich jego formach. I Piżame Pormo od
                            lat słucham. To taka pankowska kapela z Poznania i włąśnie wydali nową płyte
                            któram moim zdaniem jest zbyt komercyjna.
                            A i Robbiego W. też sobie czasem słucham ale bardziej za jego ciało niż talenty
                            wokalnesmile)) Chociaż Feel mi sie podoba. A na jesienne chłody uwielbiam puściś
                            sobie muzyke z filmu Breveheart.
                            Piotrek tez Kult lubi szczególnie "Gdy nie ma w domu dzieci" ale mimo wszystko
                            narazie woli piosenki "Jedzie pociąg z daleka" i temu podobne

                            NIe pisałam bo od ponad trzech tygodni nawiedzaja nas katary. Piotrek kaszle
                            jak stary gruźlik mało płuc nie wypluje. Ale idzie ku lepszemu także obeszło
                            sie bez antybiotyku.

                            Przepisy też mam fajny na najprostrzą w świecie zapiekanke.
                            Ale napisze może jutro bo teraz to mi nogi zmarzły i już wskakuje pod kołdre.
                            I ide spać.
                            Ach To już piąty dzięń bez cyca w przypadku Piotrka. Ciekawe czy sie
                            odzwyczaji.
                            Pozdrawiam dzis bardzo choatycznie.
                            Aguśka i Piotruś
                            • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.11.04, 01:58
                              Muszę Was pochwalić - miałam co poczytać. Niestety nie zakupiłam składników na
                              indyka, więc zrobię chyba karkówkę (mam w zamrażalniku jakiś kawałek wiejskiej
                              świnki).
                              Bruno też tak "gruźliczo kaszlał" i okazało się, że to zapalenie oskrzeli.
                              Ostatnio zmieniło mi się podejście do antybiotyków - jeszcze niedawno cieszyłam
                              się, jak się udało wyjść młodemu z choroby bez antybiotyku ale ciągle był jakiś
                              niewyraźny - okazało się, że ma zapalenie ucha, a teraz oskrzeli. Teraz wolę
                              zawczasu zabić wroga w tzw. zarodku.
                              Czy robicie w tym roku pierniki wg forumowego przepisu? W zeszłym roku odkryłam
                              go trochę za późno, ale w tym roku muszę je zrobić. Czy już jest na nie pora?
                              Długi weekend się zaczyna, a my ze względu na chorobę młodego będziemy siedzieć
                              w domu....
                              CZy to ja napisałam, że mnie mąż katuje hip-hopem??? U mnie działa złota zasada
                              inżyniera Mamonia - lubię te piosenki, które znam - z hip-hopem już się
                              osłuchałam, jak jadę sama to też włączam radiostację.
                              A tak w ogóle czy pamiętacie, czego słuchaliście w dzieciństwie - teraz aż
                              wstyd się przyznać - moim pierwszym idolem był Wham! - całą ścianę miałam
                              powyklejaną plaktami Georga MIchaela, oprócz tego oczywiście Sandra (jak ja
                              chciałam tak wyglądać), ale na szczęście pojawił się zespół Europe - i od tej
                              pory tylko długowłosi.
                              I jeszcze zapomniałam o The Cure - uwielbiam wciąż - szczególnie Lullabye. No i
                              ulubiona samochodowa muzyka - REM. Co zabawne - niektóre zespoły spodobały mi
                              się na starość - np. w liceum my grungowco-metalowcy nie cierpieliśmy tzw.
                              depeszów, a teraz uwielbiam niektóre ich kawałki.
                              Kurcze, jak by chciała teraz lullabye - niestety nie mam żadnej płytki sad(
                              • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.11.04, 10:34
                                No, my już po chorobie, zisiaj już normalny spacer i ostatniadawka antybiotyku.
                                Mam nadzieję,że będzie spokój na dłużej. Co do muzyki to jestem jeak stwierdza
                                mój mąż kompletnym abnegatem rockowym. Chodziłam łądnych parę lat do szkoły
                                muzycznej i tam mi wpoili, że Chopin, Bach iHendel a nie Rolling Stones czy
                                Metallica, których słucham jak mąż ma swój dzien przy wieżysmile)). Bo my tak na
                                zmianę - raz ja Kilara. Rynkowskiego, Zauchę i Turnaua ( czyli muzyka dla babć
                                według Wojtka) a raz Dire Staiis,Stonesi, AC/DC i innesmile). Grunt to kompromis,
                                chociaż mojemu mężowi go trudneij zachowac ,szczególnie jak ja chcę spbie
                                włączyć Marię Callas czy inneg "Wyjca" - Wojtek wymiękkasmile)).
                                Dzisiaj długi weekend - wybywam do mamy bo przyjeżdża mój brat z Wrocławia z
                                córeczkami - Marysia bedzie wniebowzięta, mój mąż z kolei płynie gdzieś jachtem
                                na dwa dni b już go w domu roznosismile)). Ogólnie laba. Byłam wczoraj na Briget
                                Jones- g\dużo gorszy od pierwszej części ale dla Collina Flirtha i tak bym go
                                mogła obejrzec jeszcze 5 razy - jest boskiwink)). Buziaki
                                BAsia
                              • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.11.04, 11:01
                                Młody odsypia przebalowaną noc, a ja mam wolną chwilę (pewnie jedyną dziś, bo z
                                drzemki nici), to może wrzucę obiecane przepisy.

                                Tarta to po prostu ciasto z jajecznicą. Robi się kruche ciasto, ja robię takie
                                jak na szarlotkę tylko beż cukru, ale w rozmaitych przepisach widziałam
                                łatwiejsze, np. tylko z mąki i z wody. No ale podam swój:
                                2 szklanki mąki
                                3 żółtka (albo 2 i jedno całe jajko)
                                kostka masła
                                łyżeczka prozku ddo pieczenia
                                szczypta soli
                                (w wersji słodkiej 3 łyżki cukru)
                                To jest przepyszne ciasto kruche, ale do potraw na ostro nie musi być aż takie
                                dobre wink
                                Podsmażam boczek, czasem daję też trochę kiełbasy albo innej wędliny. W innym
                                naczyniu rozbijam jajka (ok.6) dodaję zioła, jakie kto lubi, nie bawię się w
                                ubijanie piany z białek, bo leniwa jestem, ale można, np. z tych które zostały
                                z ciasta, a potem piekę takie ciasto z jajecznicą aż się porządnie zetnie
                                wierzch a spód lekko przyrumieni, czyli ok. 20 min. (ok. 200 stopni)

                                A zapiekanka to tez moj własny pomysl.
                                Ziemniaki ugotowalam (kilogram)
                                Mięso mielone z indyka (o,5 kg) podsmażyłam z cebulą
                                Brokuły surowe
                                Układałam to w naczyniu warstwami i zalałam sosem beszamelowym, oczywiście
                                uprzednio doprawiając: solą, pieprzem, pieprzem ziołowym, majerankiem i jeszcze
                                jakimiś wynalazkami, których mam w domu dużo. Mięso jeszcze w czasie smażenia
                                przyprawą do mięsa mielonego chyba. Potem to do piekarnika na ok.40 min.

                                Oba te dania mają tę zasadniczą wadę, że są trochę pracochłonne, ale
                                rzeczywiście warte zachodu.

                                Podam jeszcze przepis na zielony sos do spagetti, który jest pyszny, a Zuzia
                                nie poleciła go chyba tylko przez nieuwagę.

                                Cukinię albo dwie, zaleznie od wielkości lekko podgotować w nałej ilości wody i
                                zmiksować razem z tą wodą. Dodać czosnek, 3-5 ząbków, jak kto lubi. Dodać serek
                                topiony, śmietanę (3 łyżki), trochę sosu sojowego można, kostkę rosołową,
                                przyprawy, pieprz ziołowy, bazylię.
                                Na patelni podsmażyć boczek i dodać do sosu. Można bez boczku, wtedy mamy danie
                                wegetariańskie (i bez kostki).
                                Podajemy z makaronem, można posypać startym serem.
                                Pycha!

                                I jeszcze moja najłatwiejsza i najszybsza potrawa uwielbiana przez moje dzieci:
                                Pierś z kurczaka z marchewką i porem.
                                Pierś pokroić jak kto lubi, w kawałaki, albo w kotleciki, obsmażyć na patelni.
                                Dodać pora, dodać marchew, dodać przyprawy smile Podlać wodą i dusić. Ja daję sos
                                sojowy (jak do wszystkiego), przyprawę do grilla, warzywko, albo coś w tym
                                stylu, czasem oregano. Dzięki róznym przyprwaom będzie rożnie smakować zależnie
                                od humoru kucharki smile czasem daję tez czosnek, innym razem curry. Jak pamietam,
                                to wczesniej przez kilka godzin piersi marynuję w przyprawach.A jak nie to tez
                                są dobre.
                                Ja w ogóle bardzo lubię mięso duszone z warzywami. I dużo takich potraw tworzę.

                                Samzcnego smile
                                • jonquille Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.11.04, 14:15
                                  w mlodosci sluchalam piosenek nagrywanych z listy radiowej trojki na starym
                                  Grundigu, potem byla przejsciowa fascynacja Depeche Mode, ale ogolnie rzecz
                                  biorac zadnych tam fanaberii, grzeczna licealistka bylam i nie sluchalam
                                  glosnej muzyki, idolow, ktorymi obklejalabym pokoje tez nie posiadalam.
                                  fringilla, sprobuje ten zielony sos, w zamrazalce mam jeszcze z 10 kilo
                                  zamrozonej cukini (znowu nawiedzila nas kleska urodzaju) i inwencja tworcza mi
                                  sie juz wyczerpuje.

                                  Pytanie: czy wasze dzieci tez czasem juz rezygnuja z poobiedniej drzemki? Jasiu
                                  juz od godziny demoluje lozeczko, i dalej nie chce spac. Pojde go chyba
                                  wyciagnac.
                                  Jasiu w nocy normalnie spi od 21.00-21.30 do 7.00, w dzien okolo 1.5 godziny.
                                  Jeszcze chcialam sie zapytac jak radzicie sobie z kryzysami dwulatkow, ja na
                                  razie spokojnie przeczekuje ale tez staram sie ograniczac ryzyko uciazliwosc
                                  dla otoczenia(np: na spacer nie ide daleko od domu, zeby moc w kazdej chwili
                                  wrocic nawet niosac mlodego na plecach, w gosci za czesto staramy sie nie
                                  chodzic, juz raczej zapraszamy do nas itd).
                                  Ide bo z lozeczka za chwile zostana tylko wiory.

                                  PS. Jola, a mozesz mi podac nazwy jakichs gryp szantowych, zebym sobie mogla
                                  kupic pare plytek. W mlodosci zdarzalo mi sie nucic szanty, ale duzo
                                  zapomnialam, teraz pamietam tylko refreny…

                                  Asia
                                  • jogaj Re: Luty 2003- Shanty 11.11.04, 22:12
                                    Najpierw grupy szantowe,jest ich bardzo duzo,wymienie kilka,maj bardzo rozny
                                    repartuar,od starej szanty morskiej do unowoczesnionej rockowej,sa spiewajacy
                                    bez instrumentow i z bardzo wieloma,wiec radze przesluchac nim kupisz,bo moze
                                    Ci sie nie spodobac,no i znam tylko polskie grupy,zagraniczne jakies smetne i
                                    mnie nie kreca.
                                    Zaczne od moich ulubiencow: Ryczące Dwudziestki,Mechanicy Szanty,Mietek
                                    Folk,Marek Siurawski,Ryszard Muzaj,Jerzy Porębski,Smugglers,Stare Dzwony,4
                                    Refy,Krewni i znajomi Krolika,oj moglabym tak jeszcze troche wymieniac smile

                                    Tereaz slowa:
                                    Na tancach ja poznalem,dlugowlaosa bland
                                    Dzwieczyne z moich marzen,nie wiadomo,skad
                                    Ona sie tam wziela piekna niczym kwiat
                                    Gdy jak syrena wyszla z morza czy ja przygnal wiatr

                                    Zegnaj Irlandio,czas w droge mi juz
                                    W porcie gotowa stoi moja lodz
                                    Na wielki ocean przyjdzie mi zaraz wyjsc
                                    I pozegnac sie z dziewczyna na Lpugh Sholin

                                    Ujalem ja za reke,delikatna jak
                                    Latem maly motyl,albo rozt kwiat
                                    Poszedlem z nia na plaze wsluchac sie w szum fal
                                    Pokazalem jasnowlosej wielki morza czar

                                    Za moment wyplywam w dlugi,ciezki rejs
                                    I z piekna dziewczyna przyjdzie rozstac sie
                                    Zagle pojda w gore,wiatr mnie pogna w przod
                                    I przez morza mnie powiedzie,ty zostaniesz tu.

                                    Pozdrowienia-Jola
                                    • agatkar1 Re: Luty 2003- Shanty 12.11.04, 08:38
                                      Dziękuję Ci Jolu, w końcu mam cały tekst tej szanty, miło jest powspominać, bo
                                      właśnie tę piosenkę śpiewał mi mój pierwszy chłopak... ha ha ha, stare dobre
                                      czasy... Swego czasu wsłuchiwałam się w Stare Dobre Małżeństwo, uwielbiam
                                      utwory tego zespołu tak samo jak poezję Stachury. Bajora też lubię, ogólnie
                                      poezję śpiewaną.
                                      A w podstawówce to ja już nie powiem czego słuchałam, najpierw Mc Hammer i
                                      jakieś rapy... Europe słuchała moja starsza siostra i Limala... Jason Donovan,
                                      Kylie Minogue, Sandra itp. Mój brat RoXette, a ja... uwaga przeklną mnie
                                      wszyscy fani Depechów i Bon Joviego... ja w podstawówce szalałam za... New Kids
                                      on the Block... Oj szalałam szalałam i wcale się tego nie wstydzę, choć teraz
                                      gdy tak na to popatrzę z perspektywy czasu to twierdzę, że chyba słoń mi na
                                      ucho nadepnął, ale nie powiem, że kiedyś bardzo mi się podobał ten boys band...
                                      No i rzecz jasna jeszcze zanim skończyłam podstawówkę to mi ta fascynacja
                                      minęła, ale tak właśnie było... Potem w szkole średniej liznęłam każdego
                                      gatunku muzyki, punka, fanku, grangu, metal. Zetknęłam się z muzyką Pidżamy
                                      Porno, Acid Drinkers, Defekt Muzgó, a także Obituary, My Daing Bride,
                                      Gettering,a potem Biohazard, itp. Ale jedno jest pewne, do dziś pozostało mi
                                      szaleństwo na punkcie Doorsów, rocka, tak jak już wcześniej pisałam...
                                      Faktycznie, że dzieci dwulatki mają jakiś taki dziwny okres, Jagoda jest
                                      płaczliwa, nie dobra, ciągle mi wisi u nogawki i prosi czym czytała jej
                                      książki, a ja nie mogę non stop. Zauważyłam, że gdy jest jeden dzień wolny, np.
                                      tak jak wczoraj, to już nie ma siły, nie chce mnie za nic puścić do pracy.
                                      Jedno jest pewne na takie zachowanie nie należy reagować złością, czy ignorować
                                      dziecko, a najlepiej jest tłumaczyć. Fakt faktem, że trzeba się posuwać do
                                      wymyślania najgorszych scenariuszy typu - jak nie pójdę do pracy, albo się
                                      spóźnię to mnie pani wyrzuci i nie będziemy mieli na chlebek, a Jagoda potem
                                      chodzi i mówi wyrzuci pani, z pracy, wyrzucii??
                                      ale to pomaga i nie muszę znosić jej płaczu gdy wychodzę. Przynajmniej dziś
                                      pomogło...
                                      Pozdrawiam wszystkie dzieciaki szczególnie te chorujące i jestem ciekawa co
                                      słychać u Edytki i jej małej Oli.
                                      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 12.11.04, 19:45
                                        witam! Spiesze donieść,że zrobiłam i opchnęłam indykasmile) Pyycha! Polecam
                                        wszystkim. Rzeczywiście o zielonym sosie do spaghetti po prostu zapomniałam a
                                        jest bardzo smaczny i łatwy do zrobienia. Ktoś wspomniał o Limahlu-moja
                                        pierwsza miłość muzyczna hehesmile Oplakatowany miałam cały pokój a w każdą
                                        sobotę rano stałam w kolejce do kiosku Ruchu po Dziennik Ludowy w nadziei,że
                                        będzie następny plakat idolasmile)) Dobre nie? Pozwolicie,że na temat dzieci dziś
                                        się wypowiadać nie będę bo musiałabym użyć słów powszechnie uznanych za
                                        obraźliwe.W skrócie-zastanawiam się nad egzorcystąsad( a stwierdzenie,że będzie
                                        jeszcze gorzej powoduje lęki nocne i dreszczesad Pozdr!
                                      • fringilla Re: Luty 2003- Shanty 13.11.04, 15:09
                                        jonquille napisała:

                                        > fringilla, sprobuje ten zielony sos, w zamrazalce mam jeszcze z 10 kilo
                                        > zamrozonej cukini (znowu nawiedzila nas kleska urodzaju) i inwencja tworcza
                                        mi
                                        > sie juz wyczerpuje.
                                        >
                                        Moja mama robi cukinię marynowanę, która jest przepyszna, a ja mam przepis na
                                        pyszną sałatke z cukini, ale nie wiem, czy rozmrożona się nadaje... A sos
                                        naprawde polecam, pycha.

                                        agatkar1 napisała:

                                        >
                                        > A w podstawówce to ja już nie powiem czego słuchałam... uwaga przeklną mnie
                                        > wszyscy fani Depechów i Bon Joviego... ja w podstawówce szalałam za... New
                                        Kids on the Block... Oj szalałam szalałam i wcale się tego nie wstydzę, choć
                                        teraz
                                        > gdy tak na to popatrzę z perspektywy czasu to twierdzę, że chyba słoń mi na
                                        > ucho nadepnął, ale nie powiem, że kiedyś bardzo mi się podobał ten boys
                                        band...
                                        > No i rzecz jasna jeszcze zanim skończyłam podstawówkę to mi ta fascynacja
                                        > minęła, ale tak właśnie było...

                                        Oj, chyba jesteśmy w podobnym wieku, bo ja też szalałam za NKOTB oraz Kylie
                                        Minouge i Donovanem smile Fascynacja NKOTB przypadła na szóstą klasę podstawówki i
                                        okres, w którym w sklepach pojawiły sie polskie edycje Bravo i Popcornu. Ależ
                                        miałysmy uzywanie! Były strasznmie drogie, a czsem trzeba było kupic dwa
                                        egzemplarze, bo plakat był po obu stronach! Potem straszliwie się tego
                                        wstydziłam, a później zaczęłam się z tego smiać, tym bardziej jak widziałam
                                        coraz nowe boysbandy i coraz nowe i młodsze ich fanki. To jak fascynacja
                                        Barbie - trzeba przez to przejść, a potem bez szkody dla równowagi psychicznej
                                        się wyrasta.
                                        A propos - namówcie Zuzię na wspomnienia z koncertu Backstreet Boys, gdzie
                                        bynajmniej nie była jako fanka wink

                                        Pozdr. Agata
                                        • fionna Re: Luty 2003- Shanty 13.11.04, 15:28
                                          Mnie na szczęście ominęła fascynacja boysbandami - za stara jestem - akurat na
                                          początku liceum pojawił się Pearl Jam i się zgrungowiłam, choć moje koleżanki
                                          (gdzieś w 1 klasie liceum jeszcze szalały za NKOTB). Też pamiętam pierwsze
                                          wydania Popcornu, ale też pamiętam sobotnie kolejki pod kioskiem po Dziennik
                                          Ludowy...
                                          Jeśli chodzi o jedzenie - to zrobiłam dziś mięsko wg przepisu ... chyba Kubary -
                                          było pyszne, szczególnie sosik - uwielbiam takie "coś" pomidorowo-cebulowo-
                                          czosnkowe.
                                          • fringilla Re: Luty 2003 13.11.04, 15:41
                                            Dziewczyny, rzucam hasło kolejnego spotkania, może uda się w większym gronie w
                                            końcu? Proponuje następny weekend: od piatku do niedzieli, wybierajcie. Jęsli
                                            macie odwahę na spotaknie w plenerze, może ogródek jordanowsski? Choć teraz tak
                                            szybko robi się ciemno, że może się nie udać. Może być w takim razie u mnie, a
                                            niech tam, raz na jakis czas mogę nawet posprzatać wink
                                            • jowa3 Re: Luty 2003 13.11.04, 23:10
                                              Oj, trzeba będzie się kiedyś wybrać do Warszawki...
                                              A u nas cały dzień pada deszcz. Zrobiłam właśnie ulubionego kurczaka i muszę
                                              poprawić mój przepis, bo chyba dość niedokładnie opisałam sposób wykonania .

                                              1 pierś z kurczaka
                                              brokuły mrożone
                                              1 duża śmietana 0,5l 30%
                                              kapary (mały słoiczek)
                                              cebula, pieprz, sól

                                              Podsmażyć kawałki piersi z kurczaka, włożyć do garnka.
                                              Podsmażyć poszatkowaną cebulę, włożyć do garnka.
                                              Dodać brokuły, kapary, zalać śmietaną, doprawić.
                                              Dusić, tylko uważać, żeby brokuły się nie rozgotowały.
                                              Naprawdę pycha i roboty mało.

                                              No teraz ok.

                                              Basiu, Twój mąż to niespokojny duch, a mojemu się marzy taki rejs statkiem, a
                                              najlepiej jakby płynął do Peru.

                                              Dziewczyny, smakowicie się zrobiło i dobrze, bo czasami weny twórczej brak.
                                              A ja mam teraz pytanie w związku z alkoholem. Piję rzadko, bo jakoś nie lubię,
                                              wódki czystej nie przełknę. Trochę wina (rzadko trafię w swój smak...), teraz
                                              popijam Bacardi Breezer, ale jakoś słabe jest, ale w smaku dobre. Czy macie
                                              jakieś swoje ulubione drinki, wina itp., podzielcie się smakami wink)))

                                              Pozdrawiam
                                              • monique76 Re: Luty 2003 14.11.04, 22:08
                                                Witam
                                                ale mialam czytaniasmile) Fajnie!
                                                Przepisy wszystkie zapisane, bede powoli robic i pisać jak wyszlosmile ciesze sie
                                                Zuziu, ze indyk smakowalsmile
                                                W kwestii alkoholi to nie pomoge bo ja w zasadzie pije albo jakies zwykle wino
                                                (polslodkie najlepiej) albo piwo bez zadnych dodatkow. No i jeszcze Karmi - ale
                                                to juz przyzwyczajenie z etapu bycia matka karmiacasmile

                                                Agata niedawno pisala tu o kiepski nastroju... mnie on chyba powoli tez
                                                dopada... Do solarium nie pojde, bo sie nie zamkne (klaustrofobnia itp) wic
                                                musze czekac na wiosne... Do tego kiepskiego nastroju doszlo jakies koszmarne
                                                zmeczenie... Ostatnio wieczor w wieczor usypiam w trakacie usypiania
                                                Dominiki... Ona ma faze niezasypiania w lozeczku tylko musze kolo niej lezec na
                                                lozku... i efekt jest taki ze obie usypiamy snem kamiennymsmile I zazwyczaj maz w
                                                okolicach pierwszej w nocy mnie budzi i pyta czy zamierzam spac do rana w
                                                opakowaniusmile Cale wieczory mam przez to spaprane, nic w domu nie robie, kupe
                                                ciuchow do pracowania schowalam w szafie, zeby mi sie nie paletala po oczach...
                                                No i nieraz przerwyam gadanie na gg, mowie ze wroce jak spie mala i ... nie
                                                wracam oczywisciesmile To do ciebie Agatasmile) Mam nadzieje, ze nie pomyslalas ze
                                                dziecko ukatrupilam i dlatego sie nie odzywamsmile)

                                                Co do spotkania to ta oczywiscie chetnie (jak zwyklesmile) Przyszly weekend mi
                                                odpowiada, wszystko jedno czy sobota czy niedziela. A miejsce to pewnie by
                                                trzeba bylo ustalic jakos blizej weekendu, bo nie wiadomo jaka bedzie pogoda...
                                                Na pewno mile bedzie skorzystac z goscinnosci Agatysmile
                                                • fringilla Re: Luty 2003 14.11.04, 22:35
                                                  monique76 napisała:

                                                  > > Agata niedawno pisala tu o kiepski nastroju... mnie on chyba powoli tez
                                                  > dopada... Do solarium nie pojde, bo sie nie zamkne (klaustrofobnia itp) wic
                                                  > musze czekac na wiosne... Do tego kiepskiego nastroju doszlo jakies koszmarne
                                                  > zmeczenie... Ostatnio wieczor w wieczor usypiam w trakacie usypiania
                                                  > Dominiki... Ona ma faze niezasypiania w lozeczku tylko musze kolo niej lezec
                                                  na
                                                  >
                                                  > lozku... i efekt jest taki ze obie usypiamy snem kamiennymsmile I zazwyczaj maz
                                                  w
                                                  >
                                                  > okolicach pierwszej w nocy mnie budzi i pyta czy zamierzam spac do rana w
                                                  > opakowaniusmile Cale wieczory mam przez to spaprane, nic w domu nie robie, kupe
                                                  > ciuchow do pracowania schowalam w szafie, zeby mi sie nie paletala po
                                                  oczach...

                                                  Ja mam to samo, marazm totalny i wyjałowienie umysłowe. Wookison nadal żle śpi,
                                                  a ja uświadomiłam sobie, że od prawie dwóch lat nie przespałam jednej całej
                                                  nocy. Ba, całej, żebym wstawała mniej niz 3 razy... Całe szczęście że do pracy
                                                  nie chodzę, bo nie wiem jak bym to wytzrymała. Chociaż może wtedy wszystko
                                                  wygłądałoby inaczej? Oczywiście bałagan i zaniedbanie zupełne, zarówno siebie
                                                  jaki i wszystkiego dookoła, dobrze, że Natala wyrozumiała jest dla mnie, choć
                                                  ze względu na nią staram się zmobilizować, i jak Młody spi, poświęcić jej
                                                  troche czasu, a nie od razu wchodzić do wanny...
                                                  Ale njgorsze było to jak studiowałam: uśpić dziecko, a potem jeszcze wstać z
                                                  wyrka i zabrać się do nauki! Koszmar! Też ciągle zasypiałam z Natalą i prosiłam
                                                  Konrada: jakbym zasnęła, to mnie obudź, bo muszę się uczyć. Oczywiście tego nie
                                                  robił, bo mu mnie szkoda było. Ciekaewe, że nigdy nie miał takich skrupulów jak
                                                  czegoś chciał...

                                                  >
                                                  > No i nieraz przerwyam gadanie na gg, mowie ze wroce jak spie mala i ... nie
                                                  > wracam oczywisciesmile To do ciebie Agatasmile) Mam nadzieje, ze nie pomyslalas
                                                  ze
                                                  > dziecko ukatrupilam i dlatego sie nie odzywamsmile)

                                                  No cóż, chwilami wszystkie jesteśmy tego bliskie, ale w Waszym przypadku trudno
                                                  by mi było w to uwierzyć...

                                                  Ale fantastyczna mgła za oknem! Lubię takie wieczory...
                                                  Jak była mała mieszkałam w samym środku miasta i z okna widziałam Pałac
                                                  Kultury, w mgliste poranki tata budził mnie słowami: zobacz, Pałac Kultury
                                                  ukradli wink

                                                  Pozdr. Agata
                                                  • aguska3 Re: Luty 2003 16.11.04, 13:52
                                                    Witam.
                                                    Z tego co czytam wynika że nie tylko moje dziecko ma taki trudny czas. Wali
                                                    głową w ściane albo w podłoge, o byle co beczy. Bije kopie i wogóle oszaleć z
                                                    nim można. Podobno za rok im przejdzie.

                                                    A teraz zapiekanka:
                                                    1/2 kg pieczarek
                                                    20 deka jakiejś wedlinki może być z tłuszczykiem
                                                    1 cebula
                                                    żólty ser tak ze 30 deka
                                                    1 francuz znaczy się bułka paryska
                                                    olej
                                                    sól, pieprz do smaku

                                                    Pieczarki pokroić w plasterki podsmazyc na oleju dodać do tego cebulke i tak
                                                    wszystko razem smażyć dopóki cała woda z pieczarek nie odparuje. Jak sie
                                                    ślicznie pieczarki zaczną złocić dodać pokrojoną w cienkie paseczki wędline.
                                                    Chwilke jeszcze razem podsmarzyć i tyle.
                                                    Francuza pokroić jak na kanapki grubości 0,5 cm.( może wiecej zależy jak kto
                                                    lubi.) Na te kanapki nakładać wcześniej zrobiony farsz. I na to dołożyć jeszcze
                                                    starty ser żółty.
                                                    Do rozgrzanego piekarnika powyżej 250 C wsadzić położone na blasze zapiekanki.
                                                    Całość piecze sie około 10 minut, tylo tyle żeby sie dobrze ser rozpuścił a
                                                    francuz pod spodem przyrumienił. I tyle.
                                                    Podaje to zwykle na kolacje z keczupem. Wszyscy twierdzą że pycha.

                                                    A ja od wszoraj zaczełam z Piotrkiem intensywna nauke sikania na nocnik.
                                                    Wczoraj chodził cały dzień w pieluszkach tetrowych i tylko raz sie wysikał do
                                                    nocnika. Wiec zmian miałam siedem. Zobaczymy jak nam pójdzie dzisiaj. Podobno
                                                    najgorzej przez pierwszy tydzień potem jakoś załapie.
                                                    Acha i jak mogłam ostatnio zapomneć że słucham jeszcze Nirvany.

                                                    Pozdrawiam
                                                    Aguśka i Piotruś.
    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.11.04, 23:08
      Hejka
      Zuziu - odezwij sie i napisz jak tam Werka w zlobku! Mam nadzieje, ze obylo sie
      bez placzu i rozpaczysmile
      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 00:07
        Płonne nadzieje, nie obyło się! Napiszę tylko tyle zanim Zuzia jutro zjarzy...
        wink
        Pozdr. Agata
        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 08:47
          No cześć dziewczyny,
          dzięki za przepisy, zamierzam zrobić - zakupiłam już produkty na indyka, ale
          coś codziennie jesteśmy u rodziców i oni częstują obiadem, dziś stwierdziłam,
          że muszę zacząć robić tę potrawę bo brokuły i pieczarki zwiędną...
          U mnie także klimacik cudny... zasypiam szybciej niż Jagoda, ponieważ kładę się
          z nią na łóżku w dużym pokoju, ona ogląda m jak miłość a ja chrapię, nic nie
          chce mi się robić, dosłowinie jesień totalna zawitała u nas.
          Ranki mam koszmarne, choć właściwie do pracy idę na osmą, ale o 6,30 trzeba
          wstać, uszykować siebie i małą, najgorsze jest to budzenie Jagody, wczoraj
          ubierałam ją na śpiku, dopiero gdy zaczęłam zdejmować górę od piżamy to się
          obudziła. Szczęście, że lubi chodzić do babci Krysi, bo byłby kłopot. Ogólnie z
          rannego ptaszka moja córka zmienia się w leniwca i lubi pospać. Ale tylko w
          tygodniu, w soboty i niedziele wstaje wcześnie i nie da nam pospać...
          Padł temat alkoholu... mmmm
          Uwielbiam Martini z cytrynką i lodem, czasem jeszcze z wódką, Campari z sokiem
          pomarańczowym i lodem, z tańszych trunków winka Vermouty wszelkiego rodzaju -
          również z cytr. i lodem - pycha.
          Ostatnio na parapetówce piłam CinCin bianco, i dodatkowo były dołączone
          przepisy na świetne drinki, np. cincin zmieszane z sokiem pomarańczowym i
          wódką... i takie tam. Są super, ale w małych ilościach... Oczywiście piły
          wszystkie kobiety /sztuk trzy/ i wszystkie były chore... miałam wyrzuty
          sumienia, że nas poiłam tymi trunkami... a że dawno się nie widziałyśmy to
          bardzo dużo tego było. Chłopaki się śmiali z nas, ale tak szczerze wolę sie
          delektować całą noc takimi drinkami niż śmierdzącą wódką, której się nie da
          przełknąć...
          • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 14:18
            Witamy,
            My niestety na spotkanie nie damy rady - przez najbliższe 2 tygodnie muszę się
            uczyć do paru egzaminów crying(( za to w grudniu mam nadzieję, że się załapię na
            jakieś spotkanie.
            Młody już jest zdrowy - jutro idzie do żłoba i najgorsze jest to, że
            najprawdopodobniej czeka mnie wyprawa autobusem. Chyba wyjadę z domu o 6
            rano....
            Młodego ostatnio fascynuja literki - wszędzie je tropi. Na razie chodzi i
            powtarza "kelka A i kelka E". Cyferki też są cool, ale też są "kelka A". Jak
            mówi moja mama - Bruno szybciej nauczy się czytać niż mówić. Bo, jak
            stwierdziła pani logopeda z żłobka - z powodu wczesnego odstawienia się od
            ssania (w wieku 3 miesięcy) ma gorzej rozwinięty przód i środek jęzora
            (wychodzą mu bardzo dobrze tylko głoski tylnojęzykowe - k i g). Ma nawet w
            żłobku ksywę "kakuś". Więc czekają nas ćwiczenia logopedyczne - na razie idzie
            ciężko, bo młody uważa, że twarz to jego bardzo intymna sfera i nie pozwala się
            dotykać. Ma to ma bardzo dobry PR - jak ten chomik z kawału. Pani psycholog
            jest nim zachwycona - za tzw. mądre spojrzenie, przytulactwo i wazeliniarstwo
            wrodzone.
            Oczywiście - młody też ma okres buntu, który przejawia się tym, że nie chce
            ćwiczyć - dostaje wręcz histerii.
            Jeśli zaś chodzi o alkohole - to ja oczywiście polecam mój ulubiony Baileys,
            który najlepiej smakuje na kostkach lodu. Poza tym uwielbiam klasykę - żubrówkę
            z sokiem jabłkowym. Co prawda po ostatniej imprezie "winnej" mam wstręt do wina
            (dziewczyny, nie mieszajcie różnych gatunków win), ale mam zamiar wypróbować
            hiszpański przebój - czerwone wino z colą. Poza tym uwielbiam cider, niestety w
            Polsce nigdzie go nie można dostać. No i oczywiście klasyka klasyki - "rżnięte".
            Nie będę opisywać, jakie mikstury robilismy na studiach, bo mnie stary wyśle do
            AA.
            U nas ostatnio młody się całkiem przestawił - łaskawie śpi raz dziennie, a
            potem szaleje do północy, albo i dłużej. A my śpimy. Tylko rano łóżeczko jest
            rozwalone - kołki wychodzą.
            • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 15:33
              Witam Kochane po przerwie
              tak to mi się ostatnio składa że nie mam czasu na forum posiedzieć

              Cześć Idaro smile))

              U nas powoli czas leci
              W ostatnich dniach bywałam w Sztokholmie i Zakopanym także zjeździłam się
              troszeczkę
              W szwecji z okazji o której pisałam wcześnie - pogrzebu kolegi a w Zakopcu
              rekraacyjnie

              Moja mała wygląda na około 1-rok i 4 m-ce - przynajmniej większość tak
              twierdzi, w chodzeniu postępów brak ale wytrwale ćwiczymy, a ćwiczenia
              przeplatane są moimi dołami z tego powodu
              - własnie dostała nową PILNą robote na biurko ehhh-

              Kończe - buziaki
              papap i żałuje strasznie że dawno Was nie widziałam

              Aha - przepis na grzane wino PROSZĘ!!!!
              • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 16:02
                Witam miłe Paniesmile Pisałam wczoraj ale mi post wcięło i się wkurzyłamsad U nas
                jak na razie totalna histeria żłobkowasad( Młoda nie chce wejść do sali,mojemu
                odejściu towarzyszą wrzaski i szarpanie za klamkę a potem juz nie wiem bo
                uciekam... Ciekawe jak długo to jeszcze potrwa bo niedługo zwariujemy wszyscy:-
                ( Ciesz sie ,że się Edyta odezwała bo przynajmniej wiemy,że zyjeciesmile Fionna
                to że Młody jest cwaniutki to my wiemy-rozkoszniaczek hehe. KOńczę bo Młoda
                wstała Pozdr!
                • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 16:18
                  Czescsmile
                  Ciesze, ze mam wreszcie chwilke na pisanie. Pracuje jak wol i tak chyba bedzie
                  do swiat. Na szczescie dluuugi weekend przyniosl troche odpoczynku. Chcielismy
                  kazdego dnia isc z mala do ludzi, czyli do dzieci na plac zabaw, w miasto, bo u
                  nas puchy na podworku, a za parkanem las. I nawet dwa razy udalo nam sie
                  spedzic czas w tego typu miejscu. I nawet spotkaklismy Zuzie i Werke, co mnie
                  bardzo ucieszylo. Werka ma zzdecydowanie u mnie szostke z WF. Dlatego jak mowia
                  w rodzinie, ze Ida taka ruchliwa, to podsmiewam sie pod wasem. Bez przesady! Co
                  do rozwoju umyslowego, to nie zaprzecze, bo chlonna jest nieslychanie. Tez lubi
                  literki jak Bruno, ale istnieje dla niej jedynie literka A. No i liczy do
                  trzech. Dobra, koniec tej wazeliny na temat wlasnego dziecka.
                  Kiedy to spotkanie? W te sobote czy wymyslilam ten termin?
                  Pozdrawiamy,
                  Anita i Ida
                  • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 18:48
                    Słuchajcie, w ten weekend to chyba sobie spotkanie odpuścimy, bo nie ma Kingi i
                    Zuzi, Fionna tez nie może, a mi popsuła się kuchenna bramaka wink Może więc w
                    przyszły weekend. Fionna, wiesz, że relaks przed egzaminami jest jak nabardziej
                    wskazany? Może dasz się namówić? Ja też uwielbiam Baileysa (kolejna nasza
                    wspólna cecha wink) i chyba nawet mam jeszcze zakamuflowaną flaszeczkę...
                    Lece robic dzieciorom naleśnieki, zajrzę wieczorem, jak mmnie stary puści wink
                    Pozdr. Agata
                    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 20:24
                      Jak dla mnie to spotkanie moze byc i w ta sobote i w nastenpasmile)) Ale jak
                      wiekszosci psauje nastepny weekend to ok. Mam nadzieje, ze Fionna jednak bedzie
                      chciala zrelaksowac sie przed egzaminamismile Ja baileysa oryginalnego nie mam
                      ukrytego, ale za to mam przepis na takiego domowegosmile Tez wychodzi calkiem,
                      calkiemsmile

                      Zuziu - a propos zlobkla to mam jedna propozycje... moze niech Zbyszek sprobuje
                      Werke odprowadzic? Byc moze przy nim bedzie zachowywala sie zupelnie inaczej...
                      Takie histerie moga trwac nawet do 2-3 tygodni niestety... U nas najgorszy byl
                      pierwszy tydzien. Tyle ze po pierwsze Dominika byla troche mlodsza niz Werka
                      teraz, a po drugie Dominika byla przyzwyczajona ze przez czesc dnia mamy nie
                      ma... U was jest zupelnie inaczej, do tej pory Werka byla przede wszystkim z
                      Toba to i rozlaka jest dla niej trudniejsza... Ale spokojnie, mysle ze juz w
                      przyszlym tygodniu bedzie lepiejsmile
                      • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 21:27
                        Następny weekend może być - będę mieć tylko do napisania pracę z socjologii,
                        teraz mam angielski i francuski i jeszcze nic nie umiem...
                        Młody się wyspał po południu i właśnie zaczyna szaleć, ciężka noc przed nami.
                        Mam nadzieję, że dokopiemy Francuzom. Wczoraj miałam ubaw, bo oglądałam CD z
                        Pressu z the best of łapu capu z 4 lat chyba.
                      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 21:28
                        Hej! Już nam wpadło do głowy takie rozwiązanie ale może w przyszłym tygodniu bo
                        teraz wożę ją na 10 a to dla niego za późno.ZObaczymy jak będzie jutro i w
                        piątek-cały plus,ze w płaczu jest więcej złości niż rozpaczy,to mi łatwiej
                        zrozumiećsmile Daj przepis na domowego Baileya pleasesmile) Ja na temat alkoholu
                        wypowiadać się nie będę bo ze mnie stara alkoholiczka jest i lubię oprócz
                        whhisky i koniaków każdy gatunek hehe w zależności od okazjismile Pa!
                        • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 22:01
                          Potwór się wyspał i szaleje - teraz jeździ na samochodzie i się wścieka jak
                          dotrze do ściany, czyli co 15 sekund średnio. Nie potrafi zawracać. Też piłam u
                          sąsiadki takiego domowego Baileya - całkiem całkiem. Zrobię potworowi kaszkę,
                          żeby sie zapchał - ostatnio zjada wszystko, co mu się da i w każdej ilości.
                          • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 22:50
                            A wiecie co jeszcze uwielbiam? Sheridan's, taki dwukolorowy, pycha. A Zuzia
                            niech się nie wypowiada, bo jak jej pomagałam w pakowaniu przy przeprowadzce,
                            to znalazłam Baileysa, który się PRZETERMINOWAŁ!!! Tak właśnie. Grzech i
                            anataema, nawet ja nie mogłam go przełknąć, bo nawet popstanowiłam sprawdzić na
                            sobie czy na pewno jest niedobry, taka byłam zdeterminowana! Z alkoholi lubie
                            jeszcze dżin z tonikiem. I wina. I nalewki. Moja mama robi bajeczną pigwówkę,
                            niebo w gębie!
                            Mój mąż natomiast najbardziej lubi burbona. Znacie opowiadanie Topora "Cztery
                            róże dla Lucienne"? My oboje uwielbiamy Topora i na pierwszą rocznicę ślubu
                            kupiłam mu właśnie burbona Four Roses. I przywoziłam mu zawsze ze Słowacji, to
                            był taki nasz znak wink Właśnie muszę kupić, może to podreperuje nasz związek? wink
                            Niewtajemniczonym polecam Topora, a to opowiadanie w sczególności.

                            Widzę że sporo z naszych dzieci lubi nocne imprezki. Mojemu synowi też się
                            zdarzaja częto nocne rajdy po domu. Dobrze ze pod nami młodzież mieszka, bo ten
                            samochodzik robi tyle hałasu! Teraz ćwiczy też jazdę na rowerze, jak to
                            okreslił Konrad: na Flinstona, bo do pedałów jeszcze dobrze nie sięga (to rower
                            4-kołowy), więc się nogami odpycha siedząc na ramie wink

                            Mój syn jest maniakiem samochodowym w stopniu, który nie uważałam że jest
                            możliwy. Wszedzie szuka brrrm, brrrm albo ciuch, ciuch: w ksiązkach, gazetach,
                            w tv, na koputerze, każe sobie rysować samochody, uwielbia jeździć samochodem,
                            patrzeć na samochody i wszystko, co jest z nimi związane. Akurat w naszym domu
                            nie brak odpowiednich bodźców, a więź z tatusiem przez to coraz silniejsza.
                            Hehe. Idolem i tak jest mój tata, który czasem na działce sadza go za
                            kierownicą. Bo oczywiście do tego miejsca kieruje się moj syn i przy
                            przesadzaniu do tyłu jest afera. Ech, geny.

                            Pozdr. Agata
                            • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.11.04, 23:05
                              Baileysa moge pic w kazdych ilosciach,zawsze i kazdej porze,kilka razy niezle
                              sie ubzrdygolilysmy z kumpela pijac go niewinnie, Sheridan's tez
                              pychotka,mialam raz i szybko sie skonczyl smile Lubie jeszcze Malibu. No i
                              uwielbiam dobre wina wytrawne, tata mnie nauczyl pic wino i zawsze jak u nich
                              jestesmy jest klotnia o to kto wraca samochodem,no teraz nie ma,bo zawsze ja.
                              Poza tym piwa nie lubie,poza Guinnessem,ktory jest bossski,za drinkami tez nie
                              przepadam,czasem miewalam taki dni,ze smakowala mi sama wodka i moglam ja pic
                              jak wode. Teraz niestety jakos mi nie wchodzi wieksza ilosc alkoholu,od razu
                              jakby mam kaca,bez tego przyjemnego szumu w glowie,buuuuuuuuuu.

                              U nas do fascynacji samochodowej i pociagowej (tez wszedzie szukamy bum bumow
                              oraz ciu ciu,gazety,filmy,naklejki itd) dochodzi pasja koparkami(para) i
                              motorami(ajo lub ka).Ciekawe,ze to wszystko umie nazwac. Potrafimy godzine
                              patrzec na pracujaca koparke lub ogladac motor. W sklepie Sz kupuje gazety o
                              motorach,a w domu moze godzinami mnie zameczac obrazkami motorow z gazet.
                              Dobrze,ze ja tez lubie motoryzacje smile
                              Pozdrowionka-Jola
                              • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.11.04, 14:00
                                Mi też wywaliło długiego posta, w którym m.in.
                                - pytałam o Baileysa, co to takiego?
                                - Delektowałam się w podświadomości Sheridansem, którego uwielbiam.
                                - Wspominałam czasy podróży do Francji, stopowych eskapad, a także zimnych
                                wrześniowych nocy w tym kraju, kiedy to, ażeby za bardzo nie zziębnąć piliśmy
                                winko przepyszne wytrawne z 5 litrowych baniaczków albo 1,5 litrowych
                                plastikowych butelek /tutaj porównanie, że francuskie sikacze są milion razy
                                lepsze od polskich/,
                                - wspomniałam o piwku, które również uwielbiam.
                                Ale jak to - ani słowem nie wspomniałam o mojej córci, a przecież to forum
                                naszych dzieciaków...
                                • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.11.04, 14:26
                                  Bailey's to taka irlandzka (oczywiście) pychotka - chyba to jest likier?? W
                                  każdym razie robi się go z Irish whiskey i śmietanki (też irlandzkiej).
                                  Ja pamiętam z kolei z czasów tzw. licealnych niemieckie tafelwein (sprzedawane
                                  w kartonikach 1l.), kosztowało to chyba 1 DM i też nasze sikacze się do niego
                                  nie umywają.
                                  • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.11.04, 17:04
                                    Hehe...ja z alkoholi najbardziej lubie piwo, zaraz potem jest czerwone wytrawne
                                    wino, a jak bardzo dobre to jest daleko przed piwem...ale na takie to za często
                                    nie wydaję. Z reszty alkoholi moge zrezygnować bez żalu, znaczy nawet mi nie
                                    żal, że nie próbowałam :o).
                                    A w przyszłym tygodniu dziecko "porzucę" na całe trzy dni, bo...jadę na
                                    konferencję do Gdańska. Referat co prawda "w proszku"...no, ale może do jutra
                                    nabierze normalnych "kształtów". A Weronika spędzi trzy upojne dni z tatusiem w
                                    Warszawie. Już maja plany na środę wieczór...w Hula-Kula z Leszkiem Talką...a
                                    ja z żalu i tęsknoty za dzieckiem sie pewnie upiję na imprezie...dobrze, że
                                    referat mam pierwszego dnia, więc ewentualny kac, nie będzie miał negatywnego
                                    wpływu na moje publiczne popisy....
                                    No i martwię się bardzo jak dziecko zniesie moją nieobecność, w dodatku w obcym
                                    miejscu. Aż mi niedobrze kiedy o tym pomyślę....
                                    Pozdrawiam
                                    Ula
                                    • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 00:00
                                      Co do alkoholi, po ciazy tak mi sie odmienilo, ze z wielkiego piwosza stalam
                                      sie abstynentka. Ciezko mi z tymwink A do ulubionych piw nalezy Desperados. Wina
                                      tylko polwytrawne czerwone.
                                      Na slowo "konferencja" wlosy mi sie jeza na ciele. Za tydzien wystepuje na
                                      konferencji i znowu bede musiala przekroczyc prog uczelni, z ktora juz sie
                                      pozegnalamsmile Caly dzien spedzilam na przygotowaniach prezentacji w
                                      PowerPoincie. Porozmawiajmy o dzieciach!
                                      Wczoraj byl dzien horroru w naszym domu. Ida wypadla z fotelika pokarmowego i
                                      pokazywala na brzuch, ze tu ja boli. Pozniej potracila lustro w przedpokoju i
                                      potluklo sie na szczescie za jej plecami. Zuziu, wykrakalas! Ida cala i zdrowa,
                                      uff.
                                      Co do spotkania, w nastepny weekend bedziemy w Toruniusad(((
                                      Pozdrawiamy,
                                      Anita i Ida
                                      • jonquille Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 08:49
                                        Jezeli chodzi o alkohole to podobnie jak wy, jakies takie nie za slodkie
                                        likiery (Baileys I inne takie), wino (dobre, niewazne czy wytrawne czy
                                        polwytrawne, od czasu do czasu deserowe). Swego czasu uczeszczalam pilnie na
                                        kurs winiarski i smak mi sie troche wyrobil, w jakiejs dalszej przyszlosci
                                        wybiore sie znowu na kurs, moze tylko taki bardziej profesjonalny. Wtedy
                                        smakowanie wina zaczyna sie od kilku seansow wachania kamieni, ziemi, drewna,
                                        smakowania roznosci, rozpoznawania kolorow itd, itp. Jak na razie jestem w
                                        stanie w miare profesjonalnie odegrac rytual oceny I smakowania wina.
                                        Ostatni polubilam tez Margerite. Z piw: Guiness (ale tylko z beczki) i lokalne
                                        belgijskie, ktorych sa setki ale glownie piwa owocowe (czarna porzeczka,
                                        brzoskwinia I czeresnia). Ach, zaczyna sie tez juz okres grzanego wina; mniam,
                                        mniam

                                        Bylismy z wizyta u pediatry zobaczyc czy wieczny katar Jasia to nie jest cos
                                        grozniejszego, ale chyba nie. Dostalismy kropelki I jezeli nie przejdzie do
                                        tygodnia zrobimy przeswietlenie zatok. Przy okazji zapytalam sie ile moze trwac
                                        slawetny bunt dwulatka. Odpowiedz: podobnie jak bunt nastolatka; wiadomo kiedy
                                        sie zaczyna, nie wiadomo kiedy sie konczy. Moze potrwac nawet do 4-5 lat…

                                        Zuzia, inny pomysl na przystosowanie Werki do zlobka: zauwazylam, ze jak Jasiu
                                        wie, ze jutro idzie do zlobka to reaguje bardziej spokojnie. W praktyce wyglada
                                        to tak, ze do znudzenia opowiadam mu wieczorem, ze jutro zobaczy dzieci,
                                        zabawki itp, I wymyslam co bedziemy robic po powroce ze zlobka. U niego akutrat
                                        takie kilkakrotne powtarzanie przynosi w miare wymierne efekty.

                                        Asia I JAsiu
    • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 08:40
      No i w końcu zrobiłam tego indorka, pychota...
      A jutro zabieram się za karkóweczkę...
      Ależ mną wstrząsnęła historia z lustrem, szczęście, że nic się nie stało
      małej...
      Życzę Oleńce wszystkiego dobrego, no i wytrwałości Edycie, którą bardzo
      podziwiam za cierpliwość, że cały czas ćwiczy z Olką i że zagląda na forum,
      choć na pewno to dla niej jest trudne. Pamiętaj Edytko, że jesteśmy z Tobą.
      Myślę, że to tylko kwestia czasu i niedługo Oleńka zacznie chodzić.
      • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 14:23
        Dzięki wielkie Agatkar smile

        Co do spotkania to ani w ten ani w następny wolny koniec tygodnia nam nie
        pasuje.

        A co od alkoholi to oba likiery baaaardzo mi smakują - poza tym uwielbiam
        półsłodkie czerwone winko (w wersji grzanej również), natomiast nie przełkne
        grzanego piwa ani piwa słodkiego - lubie gorzkie i zimne.

        Czasem w domu robimy sobie likier karmelowy - przepis ogólnie znany i prosty
        ale może:
        - puszka słodzonego skondensowanego mleka
        - wódzia - ilość wg uznania
        Puszka mleka wsadzić do garnka i gotować 3h (super masa na ciasta)
        po wystudzeniu przełożyć do garnka i zmiksować z dowolną ilością alkoholu -
        gotowe smile
        • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 21:21
          witam dziewczyny, alkohole, nie wiem kompltenie o czym wy piszecie. Ja niestety
          w abstynencji prawie 3 letniej. Ale winkiem polwytrwanym nigdy nie wzgardze,
          zreszta uwielbiam wina. Nie przepadam za likierami i innymi slodkosciami, no
          moze malibu, za to zubroweczka z sokiem jablkoym, ginz tonikiem i teqile,
          wciagam. Chyba sie dzis rozpije...
          My aktualnie na wygnaniu w Kelcach, przyszla kolej na maly remoncik lazienki,
          lepiej pozno niz wcale. Gdyby nie brakujace faktury do US, to by mi sie nie
          chcialo.
          Nadia jest rozkoszna, robi sie tak fajnie rozumna, ze mozna z nia fajnie
          porozmawiac. Powoli przygotowuje ja, ze niedlugo ide do pracy, choc te
          rozstania bedzie gorzej znosic niz poprzednie. Danielowi bedzie wszystko jedno,
          opiekunka jest kolo niego od urodzenia, takze o jeden stres mniej.
          Dziewczyny chcialabym sie z Wami spotkac, moze byc przyszly weekend ale prosze
          o sobote. Moze tym razem uda sie w wiekszym gronie, fajnie powspominac nasze
          spotkania, tyle mamy zdjec, dzieci rosna, nam dochadza zmarszczki, kolejne
          dzieci w drodze doroty i jogaj, zycie po prostu leci. Poki jestem u rodzicow
          zrobie sobie wieczor wspomniec, lece po zdjecia z mojej mlodoscismile))))
          • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 21:46
            Oj Anita, strasznie mnie zmartwiłaś tym Toruniem. Z cała symapatią, mam
            nadzieję że dziewczyny się nie obraża, ale w stałym gronie spotykamy sie w
            miarę regularnie, chciałybyśmy spotkac się z Fionną, Anitą, Edytą, bo ostatnio
            chyba widziałyśmy się w maju. Może pasowałby Wam jakis dzień powszedni, co? A
            jesli nie, to zostaje sobota, 27 bez Anity sad
            Czekam na sugestie.
          • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 21:46
            Matko, u Was też tak sypie? A ja sanek nie mam jeszcze zakupinych, buuu,
            dopiero wydałam kupę kasy na kurtki dwie i buciki dla małej, a tu Mikołaj,
            zaraz Gwiazdka. Skąd tą forse brać/ ( pytanie retorycznewink)). Ale tak wogóle
            to ja dzisiaj do Was z pytaniami
            1. Po pierwsze primo czy Wasze dziecaki też tak boleśnie ząbkują przy 5-tkach?
            Małej strasznie dokuczają te zęby, dziąsła jak balony, nawet krew jej leciała.
            Ciągle chodziz palcami w buzi, wścieka się o byle co itd.
            2. Po drugie primo, czy Wasze dzieci też mają nasilone napady wściekłości po
            popłudniowej drzemce? Małą jak wstanie to przez godzinę jest niemożliwa. Ryczy,
            rzuca się i nie wiadomo co z nią zrobic. I ma na to stałe pory. Ciekawa jestem
            czy to normalne zjawisko
            3. Po trzecie primo jak u Was z piciem z butli? Bo dla Marysi ranek i wieczór
            bez butelki nie ma sensu. "Bu" musi być. Właściwie w ciągu dnia tez nie pije z
            niczego innego - czasami z kubeczka przez słomkę,a le ile się musze naprosic.
            Normalnie z kubka nie ma mowy, niekapków ma 6 - żaden nie pasuje.
            4. Czy któreyś maluch mam mże wade stópek? Chodzi dokładnie o koślawość stępu.
            Maryśka strasznie stawia nogi do środka, zrobilismy jej wkładki ortopoedyczne,
            na razie na ćwiczenia za wczesnie. Wybueram się niedługo do porządnego ortopedy
            bo osiedlowy to konował i chciałam wcześniej skosultować na forum:__)))
            5. A po piąte to jakie macie pomysły na wigilijne prezenty? I na to pytanie
            musicie mi odpowiedzieć, bo janie wiem co wybrac w tym gąszczu zabawek. A - i
            może jakieś fajne pomysły na świąteczne dania?
            No, to tyle pytań. Miłego weekendu.
            Basia
            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 22:49
              kubara1 napisała:

              > Matko, u Was też tak sypie?

              Tak, u nas też tak sypie wink Choć nie, przestałao, ale jest biało. W mieście i
              na drogach pandemonium.

              >A ja sanek nie mam jeszcze zakupinych, buuu

              Sanki mamy z zeszłego roku (a właściwie po Natalii), ale zwszłej zimy Wookie
              sanek nie lubił, jestem pewna że w tym roku bedzie inaczej.
              Tymczasowo możesz kupić sanki plastikowe, są tańsze (6-8 zł), a też fajnie się
              na nich jeździ. Przećwiczyliśmy w zeszłym roku, bo drewniane są za duże żeby je
              gdzieś zabrać.

              > 1. Po pierwsze primo czy Wasze dziecaki też tak boleśnie ząbkują przy 5-
              tkach?
              > Małej strasznie dokuczają te zęby, dziąsła jak balony, nawet krew jej
              leciała.
              > Ciągle chodziz palcami w buzi, wścieka się o byle co itd.

              Natalii wyszły tak piątki że nawet nie zauważyłam. Wookiemu chba jeszcze nie
              wychodzą. Więc nie wiem.

              > 2. Po drugie primo, czy Wasze dzieci też mają nasilone napady wściekłości po
              > popłudniowej drzemce? Małą jak wstanie to przez godzinę jest niemożliwa.
              Ryczy,
              >
              > rzuca się i nie wiadomo co z nią zrobic. I ma na to stałe pory. Ciekawa
              jestem
              > czy to normalne zjawisko

              Chyba tak. Wookie nie ma stałych pór. Kazda pora i każdy powód są dobre na
              napad wściekłości sad


              > 3. Po trzecie primo jak u Was z piciem z butli? Bo dla Marysi ranek i wieczór
              > bez butelki nie ma sensu. "Bu" musi być. Właściwie w ciągu dnia tez nie pije
              z
              > niczego innego - czasami z kubeczka przez słomkę,a le ile się musze naprosic.
              > Normalnie z kubka nie ma mowy, niekapków ma 6 - żaden nie pasuje.

              Wookie nigdy nie pił z butli. Uzywa niekapków i dziś zauważyłam że nie potrafi
              pić z normalnegoi kubka z dziobkiem, bo rozlewa. Niekapki pasują i jemu i mi,
              ale chba powinnam w ciagu dnia przestawiac go juz na normalne kubki, bez
              ulatwien w postaci dziobkow i slomek...

              > 4. Czy któreyś maluch mam mże wade stópek? Chodzi dokładnie o koślawość
              stępu.
              > Maryśka strasznie stawia nogi do środka, zrobilismy jej wkładki
              ortopoedyczne,
              > na razie na ćwiczenia za wczesnie. Wybueram się niedługo do porządnego
              ortopedy
              >
              > bo osiedlowy to konował i chciałam wcześniej skosultować na forum:__)))

              Ja stawiałam i wciąż jeszcze stawiam, choć już nieznacznie nogi do środka,
              zwłascza lewą. Uważam, że najlepszym sposobem na to jest chodzenie w
              drwniakach. To dość drastyczne, bo dziecko uderza się drewniakiem w kostke, ale
              skuteczne. To, że w drewniakach latwo skrecic noge i podobne przesady to
              bzdury. To swietne i wygodne buty, ktore jak zadne dopasowuja sie do ksztaltu
              stopy. Teraz sa na tak grubej gumie, ze spokojnie mozna w nich chodzic po domu
              jak w kapciach. Chodzilam w drewniakach przez cale dziecinstwo, potem przez
              kilka lat nie chodzilam i gdy znowu w nie wskoczylam jako nastolatka mialam
              strasznie poobijane kostki, ale tylko przez pierwsze dni. Dzis, to ze stawiam
              nogi do srodka widac tylko na moich butach: w skorzanych najdalej po 3
              miesiącach sa dziury sad Wystarczający powod zeby wyciagnac znowu drewniaki z
              szafy...

              > 5. A po piąte to jakie macie pomysły na wigilijne prezenty? I na to pytanie
              > musicie mi odpowiedzieć, bo ja nie wiem co wybrac w tym gąszczu zabawek.

              No cóż, musisz zastanowic się czym lubi się bawić twoje dziecko. Mój syn ma tak
              jednoznacznie ukierunkowane upodobania, że nie mam tego kłopotu.
              Wszystko zalezy jaka dysponujecie gotowka. Mi bardzo podobaja sie zabawki
              Fisher Price z serii Happy People. Zawsze też Lego Duplo, zestawy ze
              zwierzakami sa super. Zabawki Wadera z serii Kid Cars, mogą byc tez dla
              dziewczynki. Bardzo fajne sa zabawki drewniane klocki i nie tylko. Znajomej syn
              dostał, ostatnio taką do przewlekania sznurówki. Układanki, w ktorych trzeba
              dopasowywać kształty (Wookie ma oczywiście auta). No i ksiązki. To chyba moje
              typy, choć u nas i tak tylko samochody i pociągi...


              > No, to tyle pytań. Miłego weekendu.
              > Basia

              Nawzajem.
              smile
              Agata
    • julciar Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 22:04
      Witam po długiej przerwie
      Nawet konto musiałam aktywowoać bo przez trzy miesiące nie korzystałam z niego.
      List Basi zmotywował mnie do napisania, co niniejszym teraz czynię.
      Moja jula też stawia krzywo stupki. Mój mąż był z nią u ortopedy ale nie
      zapamiątał dokładnie jak to się nazywa fachowo drudi człon to ".....gołębie"i
      podobno się tego niczym nie koryguje bo do trzeciego roku to samo ustąpi. Jest
      to związane z nieprawidłowym kątem nachylenia kości udowej.
      Jula jest strasznym Lobuzem i czasami to już mi słów brakuje bo teraz to nawet
      napyskować potrafi.
      Po popołudniowej drzemce jak zadługo pośpi to terz nie może dojść do siebie
      najlepiej to by wcale nie spała i jadła tylko jajeczka niespodzianki oczywiście.
      Nawet jak ją pytamy co ma jej przynieść mikołaj to mówi że jajeko.
      Uwielbia łazić po wysokościach najlepiej po biurku lub stole oczywiście jak
      nikt nie widzi, a ulubiona zabawa to lulanie w kocu (najgłupsza rzecz jaką jej
      pokazaliśmy bo teraz jak tylko przyuważy koc to nie mamy życie ).
      Postaram się zamieścić jakieś aktualne zdjęcie juli
      Pozdrawiam wszystkie mamusie i dzieciaczki mam mnadzieje że teraz będe pisać
      systematycznie.
      • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 23:06
        Spiesze napisac, ze w nastepna sobote jestesmy jednak w Warszawiesmile Dostalam
        polecenie sluzbowe uczestniczenia w imprezie, w sobote w poludnie, wiec pewnie
        przyjedziemy ok. 17. Bardzo sie ciesze i nie ciesze, bo przyjaciolka z Torunia
        byla zawiedziona, ale namowilam ja na przyjazd do nas za tydzien. Jak to sie
        pieknie ukladasmile
        Dzisiaj kupilismy na szybko drewniane sanki z oparciem i buty kaloszo-
        sniegowce, bo inne na razie nam sie nie podobaly. Wszedzie tylko Bartki w
        takich ciemnych kolorach.
        Co do zabawek, bardzo sprawdzila sie u nas gra-zabawka "Laleczki" firmy Granna.
        Sa cztery tekturowe laleczki i mozna przyklejac do nich ubranka, ubierac i
        rozbierac, maja fajne okularysmile Zabawka z przewlekaniem sznurowadel tez jest
        tej firmy. Ida lubi i lalki, i samochody. Mysle, ze zabawke trzeba dopasowac do
        dzieciaczka.
        Pozdrawiamy,
        Anita i Ida
        • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 23:42
          Ja na szybko,bo czy mi sie kleja do spania.
          Piatki wychodza nam fatalnie,wszystko ciagle w buzi,albo rece,juz nie moge
          patrzec jak Szymon ciagle ma cos w buzi i jeszcze do tego slina mu leci
          ciurkiem.
          Sz nie zna butelki,nigdy sie nie przyzwczyail,pije z niekapka czasem (w
          samochodzie,w nocy lub jak bardzo nie chce,zeby rozlal,ale glownie z kubeczka
          czy najlepiej szklanki,pokala,taty.
          Po drzemce budzi sie radosny,moze Marysia za dlugo lub za krotko spi,lub za
          wczesnie lub za pozno,no chyba,ze zasnie bardzo pozno,albo obudzi go cos wtedy
          dluszy czas dochodzi do siebie,najepiej u mnie na rekach.
          Prezenty moje typy to kolejka z torami z Tesco lub Ikea, Lego zestaw pewnie
          koparka,klocki Wadera,zeby bylo wiecej mozliwosci budowania,ewentualnie cos z
          Fisher Price Little People (dostal ostatnio zestawik i bardzo mu sie
          podoba),obowiazkowo jakis samochodzik.
          Pozdrawiam-Jola
        • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.11.04, 23:58
          Anita pogubiłam się. Będziesz w sobotę popołudniu? Bo w niedziele znowu Kinga
          nie może.
          Dyskretnie przypominam, że Edyta jeszcze się nie wypowiedziała w kwestii
          spotkania.
          A może jeszcze inne warszawskie mamy, które cztytają nas potajmnie maja ochotę
          sie spotkać? Hę?
          Są też mamy, które w pewnym momencie nas porzuciły. Może nas teraz po cichu
          podczytują? Taka Iwona na przykład. Na jednym spotkaniu się nawet ujawniła...
          No i wiele jeszcze takich by sie znalazło, których nam żal, ale nie mam siły
          wyliczać. Na tym nowym wątku też niektóre mamy pojawiaja się i znikają...
          Dobra idę spać, bo zaczynam bredzić...
          Dobranoc.
          • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 08:15
            My wczoraj byliśmy po raz pierwszy na ćwiczeniach Vojtą (mają wzmocmnic nogi
            podobno). Czuję się nieźle zmachana - trzeba naprawdę sporej siły, żeby młodego
            unieruchomić. Teraz potwór śpi, boi się, że zaraz mamusia go przyciśnie.
            Pięknie było wczoraj w Warszawie - wyszliśmy właśnie z egzaminu, a tu wielkie
            płaty śniegu, drzewa całe pooblepiane. Samochód mi całkiem przysypało - jak na
            Alasce prawie. I tak jeździłam z wielką podusią na dachu.
            • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 10:14
              I po sniezycy, ja w gorach swietokrzyskich na letnich oponach i z dwojka
              dzieci, takie sa rezultaty, gdy sie meza mocno nie zmotywuje do wymiany opon.
              Nadia tez trzyma cale raczkiw buzi i nie wiem czy nasladuje mlodego czy to
              zebole. Wiem, ze sie wsciekam. Napady wscieklosci tez nie sa nam obce i
              wlasciwie nie ma na to okreslonej pory. Pijemy i z butli i niekapka i ostatnio
              z butelki. Niekapek mnie drazni, bo picie szybko fermentuje, a i zauwazylam, ze
              jak dam normalna butle to wypije wiecej. Stopki mamy jak by bylo plaskostopie,
              ale ortopeda powiedIal, ze do 3-4 latek samo sie wyrowna.
              A prezenty, chyb anie bedzie nic extra, przymierzam sie do wozka. Dzieci non
              stop dostaja cos poza swietami, takze nie zbiednieja, a pewnie od dziadkow
              dostana taka mase prezentow, ze nie zauwaza, ze czegos im brakuje od wyrodnych
              rodzicowsmile))))
              • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 10:34
                Tak, moge w sobote, tylko troche pozniej.
                Ja mam wrazenie, ze Ida ma juz wszystkie zeby, przeszlo to szybko i bezbolesnie
                i wydaje mi sie, ze za wczesnie. Pewnie bedzie miala klopoty z zebami jak ja.
                Ida pije z butli i niekapka.
                Co do wscieklosci, jest taka kryzysowa pora, ale raczej pod wieczor 19-20. Ale
                krotkie napady moga zaistniec w ciagu calego dnia. Widze, ze najlepiej
                zachowuje przy jednej osobie. Wtedy jest aniolem. U nas to problem, bo jest
                pelna chata.
                Dzisiaj idziemy na sztuke o smoku do teatru Baj. Zobaczymy, czy Ida wytrzyma i
                jak bedzie sie bawic.
                Pozdrawiam,
                Anita i Ida
                • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 11:01
                  Fringilla - wypowiedziałam się o spotkanie - i nie stety nie mogę sad((((((((

                  Co do stupek to Ola stawia do środka - teraz troche mniej po ćwiczeniach - ale
                  mam zabronione oprowadzanie jej za ręce - ma sama stanąć

                  Fionna witaj w klubie Voyty - ja tak już od maja , codziennie walcze z małą,
                  wyginam ją przyciskam itp. efekty sa małe ale powoli......

                  Ola śpi przeważnie raz dziennie - jest rozpuszczona - bo babcia pozwala jej na
                  wszystko nosi ją daje jej co ona chce, a piski i wrzaski są stałym,
                  nieodłącznym elementem dnia.
                  Ola pije z butli przynajmniej 2 razy dziennie - to jest tak że zje zupe musi
                  poprawić mlekiem, zje nnajpierw mleko o zupie nie chce słyszeć.

                  Piątki jak już pisałam wyszły dawno teraz chyba pcha się dolny kiełek.


                  Co z tym winem grzanym żadna nie zna przepisu??

                  A ja dziś w pracy sad((((((((((((
                  A potem na urodziny smile))))
                  • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 11:03
                    NIESTETY
                    STÓPEK!!!!!!!!!!!!!!!
                    • fionna Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 11:33
                      Witam,
                      Ja od dziś walczę z młodym - na pewno mi od tej metody urosną mięśnie.
                      Rehabilitantka jak zobaczyła wyczyny młodego powiedziała - kolejny człowiek-
                      guma. Jednego takiego właśnie skończyła, a teraz ma kolejnego. Bruno siada jak
                      to ona określiła z szpagatu, wstaje z pozycji prawie jak kwiat lotosu. Jeszcze
                      mu załatwię spanie na gwoździach.
                      A - i ta rehabilitantka na razie nie poleca basenu - wg niektórych u dzieci z
                      obniżonym napięciem basen obniża je jeszcze bardziej, więc efekt jest odwrotny
                      od zamierzonego.
                  • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 13:19
                    edytaiola napisała:

                    > Co z tym winem grzanym żadna nie zna przepisu??
                    Mój mąż robi dobre. Zwykle z wytrawnego Egri (takiego z tańszych), do tego ok.
                    1/3 butelki Glogga takiego w Ikei, trochę mocnego alkoholu (może być słodki,
                    ale zwykle whisky) i przyprawy - trochę gotowej przyprawy do wina i
                    goździki...pewnie cos jeszcze, ale, że sie do tego nie wtrącam. Podgrzewa dość
                    mocno, tak do ok. 70 C, ale wolno na małym ogniu. Aha, jak nie ma Glogga, to
                    sok malinowy w ilości do smaku, tak żeby było słodkie, ale jednak nie za
                    słodkie...i wtedy dodaje więcej przypraw.

                    Weronika też dwa razy dziennie pije z butli, ale to głównie dlatego, ze mi tak
                    wygodniej. Za to nie pije sama, zazwyczaj to ja trzymam butelkę. Nie chcę, żeby
                    butla zamieniła się w "fetysza". A tak, wiem, że nie jest do niej przywiązana i
                    praktycznie bezboleśnie mogłabym z niej zrezygnować z dnia na dzień. Pije też z
                    niekapka, a przez to namiętnie rozlewa z innych naczyń, bo przyzwyczajona jest
                    do potrząsania kubkiem. Ale pić umie równiez z normalnej szklanki, tyle, ze jak
                    zaczyna potrząsać to wychlapuje.

                    A dziś wyje...zaziębiła sie trochę i jest przeokropna...już sił nie mam :o((((

                    Pozdrawiam
                    Ula
                  • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.11.04, 20:39
                    A fakt, Edyta, sorry, przeoczyłam. To ja juz nie mam pomysłu, chyba nie
                    znajdziemy takiego terminu zeby pasował wszystkim sad Trzeba zorganizować
                    jeszcze jakieś spotkanie w grudniu, przed świętami, tak jak w zeszłym roku.
                    To na zachętę i dla przypomnienia wink
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9893287&a=9919335
                    A ten pomysł z likierem kaimakowym fantastyczny. Ja taki kaimak ze
                    skondensowanego mleka stosuję do cista, nawet to takie nasze specialite de la
                    maison (kruche, powidła, kaimak, pycha!), ale takiego zastosowania jeszcze nie
                    znałam, koniecznie muszę spróbować przy jakimś babskim wieczorku.

                    Młody ma od kilku dni jęczawkę niepospolitą, a może właśnie pospolitą - w tym
                    wieku? Tak czy inaczej straszliwie jęczy, czym doprowaza mnie do białej
                    gorączki!
                    • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.11.04, 18:47
                      Witam!!!
                      My cały tydzień siedziałyśmy w domu. Lenę wzięło straszne katarzysko. Byliśmy
                      wczoraj na kontroli i jest wszystko OK!
                      Wczoraj i dzisiaj świeciło piękne słońce, więc dzisiaj nawet wybraliśmy się na
                      krótki spacer.
                      A wczoraj wypuściłam się SAMA, popstrykałam trochę zdjęć, bo trudno mi się
                      będzie pożegnać z tą Ljubljaną.
                      Tu gdzie teraz mieszkam, to idealne dla mnie miejsce. Tylko jakby ono było w
                      Gdyni....

                      A może zdradzicie co same chciałybyście dostać w prezencie pod choinkę, albo co
                      planujecie dać swoim mężom....
                      Ja chciałabym dostać jakiś fajny komplet bielizny , tylko jedyny feler w tym,
                      że musiałabym ją wcześniej przymierzyć bo jakaś niewymiarowa jestem. Albo
                      koszulę nocną, bardziej młodzieżową niż elegancką wink), albo portfel, albo
                      zegarek, albo dobre wino, albo fajne ramki do zdjęć...... No tak, a mówiłam
                      mężowi, że nic nie potrzebuję, idę sprostować, bo to już niedługo, gwiazdka,
                      urodziny i rocznica ślubu, żeby o czymś nie zapomniał.......... ;wink)))))
                      Wolne żarty, zaraz mi powie, że czeka na nas w Gdyni mieszkanie
                      nieumeblowane..........
                      Kubara, właśnie, skąd brać te pieniądze???

                      A tak miałam odpowiedzieć do Kubary


                      ”1. Po pierwsze primo czy Wasze dziecaki też tak boleśnie ząbkują przy 5-tkach?
                      Małej strasznie dokuczają te zęby, dziąsła jak balony, nawet krew jej leciała.
                      Ciągle chodzi palcami w buzi, wścieka się o byle co itd.”

                      Moja Lena ma całe ręce w buzi i ślini się przeokropnie, co chwila muszę ją
                      wycierać.

                      ”2. Po drugie primo, czy Wasze dzieci też mają nasilone napady wściekłości po
                      popołudniowej drzemce? Małą jak wstanie to przez godzinę jest niemożliwa.
                      Ryczy,
                      rzuca się i nie wiadomo co z nią zrobić. I ma na to stałe pory. Ciekawa jestem
                      czy to normalne zjawisko”

                      Lena zasypia jedynie w wózku na dworze, albo w samochodzie, a jak nie idziemy
                      na dwór to nie śpi w ogóle i wtedy z reguły jest marudna, a wstaje zazwyczaj w
                      dobrym nastroju. Zdarza się Jej być rozdrażnioną – owszem.

                      ”3. Po trzecie primo jak u Was z piciem z butli? Bo dla Marysi ranek i wieczór
                      bez butelki nie ma sensu. "Bu" musi być. Właściwie w ciągu dnia tez nie pije z
                      niczego innego - czasami z kubeczka przez słomkę,a le ile się musze naprosic.
                      Normalnie z kubka nie ma mowy, niekapków ma 6 - żaden nie pasuje.”

                      Lena prawie cały dzień pije z butli, tzn. Ja podaję Jej mleko. Od czasu do
                      czasu wodę z niekapka (ma jeden wink)), albo ze swojego kubka (umie),

                      ”5. A po piąte to jakie macie pomysły na wigilijne prezenty? I na to pytanie
                      musicie mi odpowiedzieć, bo ja nie wiem co wybrać w tym gąszczu zabawek. A - i
                      może jakieś fajne pomysły na świąteczne dania?”

                      Znalazłam dla Leny takiego dużego buta drewnianego do sznurowania. Babcia ma
                      kupić pod choinkę.
                      Myślę, żeby kupić tablicę dwustronną (jedna strona na magnesy, a druga na
                      kredę) w IKEA, myślałam też o takim zabawkowym namiocie, ale nie wiem czy takie
                      istnieją. Ostatnio kupiliśmy Lenie taką małą kolejkę firmy TOMY(ok.40zł),
                      fajnie się nią bawi. Dostała w wakacje takiego misia do układania, głowa misia,
                      bluzka i buty, teraz dopiero się nim fajnie zajmuje. Widziałam duży wybór
                      takich puzzli w sklepach. No i książeczki, ale książeczek to u Marysi
                      dostatek...smile)
                      No i klocki Lego duplo taka duża skrzynka dla dzieci od 1,5 roku, świetna
                      zabawa.

                      Pozdrawiam
                      Jowita i Lenka (16.02.04)
                      • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.11.04, 22:09
                        Witamsmile Właśnie wróciliśmy z weekendowego wyjazdu do Wisły i muszę przyznać,że
                        gdybym wiedziała co nas czeka zostałabym w domu. W piątek podróż
                        koszmarna,drogi zasypane,ślisko okrutnie itp. Młoda jets aniołem w samochodzie-
                        bez afer wytrzymała uwaga 12godz jazdy w tym 4 bez ruchu w korku pod
                        Piotrkowem! Nie mogliśmy się nadziwić zwłaszcza,ze zwykle ma dynamit w tyłku i
                        nie może spokojnie usiedzieć minuty. W górach pełnia zimysmile Śniegu kopy,widoki
                        super.Tylko Werka sprawiała wrażenie,że śnieg jej nie podchodzi za bardzo-cóż
                        musi się przyzwyczaić bo my narciarze hehesmile Ogółnie była grzeczna tylko z
                        jedzeniem wojowała tzn jadła co chciała bo mi sie nie chciało z nią walczyć
                        przy ludziachsmile W związku z czym żywiła sie jajkami na twardo,spaghetti i
                        frytkami-podadzą mnie do TPDsmile Ustosunkowując sie do pytań Kubary-piątka idzie
                        jedna i nie wiem czy humory są z nią zwiazanesmile, Czasami Młoda budzi sie
                        wściekła-nigdy nie udało mi sie ustalić konkretnych przyczyn,chyba wtedy jak
                        sie nie wyspi albo śpi za długo, niekapków używamy w domu i na spacerach pije
                        też z kubka całkiem ok a z butli rano mleko ale ostatnio coraz rzadziej, stopy
                        póki co ok, na Gwiazdke dostanie rower i miasteczko Kids Car Wadera. Więcej nie
                        oamiętamsmile Co do spotkania to ja jak zawsze chętna.Pozdr!
                      • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.11.04, 22:14
                        Witam
                        mialam trzydniowy przymusowy odwyk od kompasmile Znaczy sie ostatnio w Wawie
                        bardzo wialo i nam antene namietnie przewracalosmile tak to jest miec dostep
                        radiowy do internetusmile

                        A tak w ogole to Dominika znow chorasad po poprzedniej chorobie chodzila do
                        zlobka rowno 4 dni, w czwartek 39 stopni goraczki i pozniej objawy dokladnie
                        takie same jak dwa tygodnie temu;-( czy to sie kiedys skonczy???

                        Co do prezentów - dzis Dominika dostala od moich rodzicow znikopis...
                        Wiedzialam ze bedzie sie jej podobac bo lubi rysowac na ipaqu, ale nie
                        spodziewalam sie takiego zachwytusmile Polecamsmile Koszt to cale 12 zlotych a
                        zabawa naprawe fajna.
                        No i ostatnio u nas klocki duplo na topie...

                        Co do prezentów na gwiadke to sie nie wypowiadam, bo niestety bardzo krucho u
                        nas z kasa, odbijemy sobie prezenty jak maz znajdzie prace.. smile

                        Spotkania sie juz nie mogę doczekać, mam nadzieje ze uda sie nam jednak spotkac
                        w pelnym gronie!
                        • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.11.04, 22:43
                          A u nas śniegowo-saneczkowe szaleństwo. Wookie zachwycony sankami. Oczywiście
                          drewniane z oparciem są dla frajerów i zabiera siostrze jej
                          plastikowe, "dorosłe". Tak samo lubi na nich zjezdzać z gorki, byc ciagniety,
                          jak i samemu je ciagnac. Ogolnie zabawa na 102! Czasem Natala wychodzi z nim
                          sama na gorke przed domem, a ja obserwuje ich z okna. Jak to dobrze miec już
                          takie duże dziecko. Dzis ciagnelam oboje na dwoch parch sanek, a oni rzucali
                          sniezkami we mnie i w siebie nawzajem. Mieli ubaw, ja nieco mniejszy. Ale
                          przypomniałam sobie dlaczego chciałam mieć dwoje dzieci smile Jak tak popatrzylam
                          jak sie razem wyglupiaja to cieplo mi sie zrobilo na sercu. Co nie zmienia
                          faktu ze krotko po powrocie do domu po kolejnej aferze, szybko zapomniałam
                          dlaczego i znowu zadalam sobie pyatnie co mnie podkusiło... wink
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.11.04, 22:51
      Mam za soba kolejny trudny dzień...kataru połączonego w wyciem o wszystko -
      "nie to" i "inne daj" to były dziś ulubione słowa...i tak o wszystko nie ta
      kartka, nie ten długopis, nie to picie, nie ta książka, nie ta miseczka itp.
      nie wytrzymałam, poryczałam się... I ja sobie beczę, a dziecko nagle ucichło i
      mówi:
      - mamusia, nie płakaj
      i gładząc mnie po policzku mówi
      - moja, moja
      i przytula

      Inna sprawa, ze po chwili, jak mi przeszło, powiedziała:
      - mamusia płakaj
      ...bo znowu chciała pocieszać..hehe :o))))

      Pozdrawiam
      Ula
      • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.11.04, 00:09
        Sprostowanie nie Lego Duplo tylko
        Lego Explore
        Lena właśnie zasnęła.
        Umargos przynajmniej wiesz, że nie ta książeczka. Czasami jak Lena tak chodzi i
        miauczy i bardzo czegoś chce, a ja nie wiem czego i czasami mam wrażenie, że
        Ona też dokładnie nie wie smile
        Pozdrawiam
        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.11.04, 12:12
          To miauczenie to u Jagody norma, szczególnie kiedy chce czegoś co jej
          zabraniam. Albo kiedy mnie nie chce się już czytać bajek, a ona ciągle i
          ciągle by słuchała. Bajek ma masę i musiałabym siedzieć z nią non stop i nic
          wiecej nie robić. Dlatego wzięłam się na sposób i częśc spakowałam jej do
          jednej babci, a drugą część do drugiej. W domu zostawiłam może z cztery bajki.
          A w dodatku Jagoda bardzo lubi wiersze i wspaniale kończy zdania z Zosi
          Samosi, Samochwały, Stefka Burczymuchy i innych wspaniałych bajek. Ma bardzo
          dobrą pamięć. To dla mnie niepojęte, taka mała a tak wszystko potrafi
          spamiętać.
          Co do piątek to nawet nie zauważyłam kiedy wyszły, natomiast najgorzej było
          przy kłach...
          Jak piszecie o sankach i śniegu to ja też bym tak chciała, ale w Koninie przez
          weekend marnie było, napadało i zaraz stopniało. Teraz pada, więc na pewno się
          wybierzemy.
          • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.11.04, 13:52
            Witam.
            A u nas już po zimie. I dobrze bo pIter po mamusi wyjątkowo ciepłolubne
            zwierze. Wcale na spacery nie chciał wychodzić wył i płakał ze zimno i wiatr i
            nie chce i pada. A śnieg to on lubi oglądać za oknem. Musi sie przyzwyczajć.

            Piotrkowi jeszcze nie wychodzą piątki, ale palucha za to zaczoł doić bardziej
            niż zazwyczaj. TO chyba przez to odstawienie od cyca. Juz dwa tygodnie i uważam
            przyjoł to nie najgorzej.
            Z piciem to my zawsze mieliśmy kłopoty. Obecnie przy dobrych wiatrach wypija
            gdzieś 400 ml. na cały dzień.

            Ma obiecaną kolejke na mikołaja bo ładnie nauczył sie sikać do nocnika. Wiec
            to napewno mu kupie. A wogóle to lubi układać klocki Lego Explorel Duplo.
            Wychodzą mu gigantyczne wieże. I oczywiście najwieksza pasja samochody
            wszelkiego typu i rozmiaru. Pociągi też. A i ksiązeczki lubi bardzo . I co mnie
            cieszy ogromie nie niszczy ich. Tylko każe sobie czytać albo sam siada i
            mówi "baje cytam". Mowi bardzo dużo no może nie tak jak Jagoda ale też gaduła z
            niego niezły.

            A co do potraw wigilijnych to ja robie co roku taka spaecjalna zupe z papryki i
            pomidorów. W tez jupie gotuke po kawałeczku karpia i zawsze podaje na początku
            żeby zaostrzyć apetyty. Zupe jest gesta i ostra wiec je sie jej mało ale rybka
            jest pyszna. Traci cały mulisty smak.

            Pozdrawiam
            Aguśka i Piotruś
            • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.11.04, 11:56
              CZesc babeczki, ja krotko, pozmienialam plany i mozemy byc chetne na spotkanie
              w niedziele. Jak reszta dziewczyn, mam nadzieje, ze sie spotkamy.
              W domu szpital, Nadia wychodzi z choroby, pierwsze nasze przeziebienie, ma cos
              z krtania. Mlody ma gila, a ja mialam blokade w kregoslupie przez ponad
              tydzien, tzn teraz tez mam, ale taki bol to juz przyjemnoscsmile)))
              • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.11.04, 08:25
                Dziewczyny, poradźcie...
                Jagoda ciągle ma czerwone gardło, migdały powiekszone, lekarze faszerują ją
                antybiotykami... Ospamox, Zinnat, w odstępach tygodniowych... np. gdy doszła do
                tego gorączka, stwierdzono ostre zapallenie migdałków, miała serię zastrzyków
                tzn. 14 - Zinacef, po tym gardło nadal zostało czerwone i dostała doustnie
                Cefzil. No i złapała grzybicę dróg moczowych. I tak jest w kólko. Zauważyłam u
                niej brak apetytu, zaglądam w gardło, a tu znowu taakie wielkie czerwone
                migdalska... i co z tym, czy od razu musi być antybiotyk? Przecież ona jest
                wyjałowiona na maxa, oczywiście wciąż podawałam jej lacidofil. Powiedzcie, co
                Wam przepisują lekarze, jeśli nie ma kaszlu, kataru, gorączki tylko gardło jest
                chore, oczywiście zakładam, że możecie nie zwracać się z tym do pediatry, a
                jesli tak to jakie macie sposoby walczenia z chorym gardłem.
                Ja podaję Jagodzie Haskosept - taki psikany lek, podobny do Tantum Verde.
                • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.11.04, 10:59
                  Witam.
                  Nie znam się specjalnie na leczeniu, ale wiem, że niektórzy lekarze po prostu
                  lubia podawać antybiotyki, bo tak jest najprościej. Nie wiem, co jest
                  wskazaniem do podania antybiotyku, a co nie jest, ale jeśli wydaje ci się, że
                  Jagoda dostaje ich zbyt wiele, może spróbuj poszukać innego lekarza, takiego,
                  któremu będziesz ufać i polegać na jego osądzie. Trudno samemu rostrzygnąć
                  kiedy iść do lekarza, a kiedy leczyć na włąśną rękę, zwłaszca jak dziecko małe
                  i nie potrafi jeszcze ocenić jak właściwie sie czuje. Warto w to zainwestować
                  trochę wysiłku i kasy. Pytaj, zrób wywiad, unikaj lekarzy, którzy badają
                  dziecko krótko i zadają niewiele pytań.

                  Monika, miło że się odezwałaś smile Ale kara i tak cię nie minie wink

                  Spotkanie w sobote o 16, może być?
              • tygrynio Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.11.04, 08:31
                Witam
                ...Cóz mogę powiedzieć za krótkim i treściwym PREZPRASZAM...ano nic...
                Zuzia mam nadzieje, zę wybaczysz aczkolwiek napewno się nasłucham....
                Wątek jest świetny w końcu brak licytacjsmile i tak duzo przepisów ehhh
                JA nie wiem co się dzieje ze mna ale chyba jestem na jakimś zakręcie
                emocjonalnym ...mam notorycznego doła, z róznych powodów ale to nalezy
                przemilczeć.....Młoda jest generalnie koszmarna...szkoda pisać bo ja juz z nia
                nie wytrzymuje, ostanio pozbywam sie jej regularnie jak tylko mogę albo uciekam
                z domu...Na szczęscie nie ma większych kłopotów i Młoda zostaje jako podrzutek
                szczęśliwasmilewszędzie gdzie mzoesmile byc podrzucona. Ostatnio wróciłam na chwile
                do pracy bo kasa oczywiście płybie nie wiem jak ale ciagle braki, niestety juz
                zródełko wyschło.. i znów siedze w domku. Postaram się częsciej pisac ale nie
                obiecuje...ostatnio nic nie obiecuje a poza tym nie mam na nic czasusad....a
                jeszcze od lutego musze iść do szkoły buuuu dobra nie zanudzam, bede wpadac na
                kontrole...Pozdrawiam Upiornie smile
                na Spotkanie jeśli bedzie 27 nie przyjdziemy bo wyjeżdzamysad ale przeciez to
                nie ostatnie spotkankosmile
                Ccccccccccccałuski dla małolatów i trzymajcie się kobiałki
                pozdr! M&B
                • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.11.04, 15:17
                  i ja się piszę na spotkanie sobotniesmile))))))))))))))0
                  siedzimy w wawie
                  tylko błagam ustalcie miejsce do 16-nastej w piątek bo potem nie mam netu
                  • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 25.11.04, 19:27
                    O, Edyta, proszę jak miło smile
                    Miejsce wstępnie było ustalone na mój dom wink Podtrzymuję zaproszenie, chyba że
                    komuś bardzo nie pasuje, to możemy spotkać się na neutralnym gruncie wink Albo
                    bliżej cywilizacji, hehe.
                    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 08:02
                      Czesc
                      fajnie ze realne wydaje sie byc to ze sie bedziemy mogly spotkacsmile) bardzo
                      fajniesmile
                      Mam nadzieje, ze nie boicie sie troche zakatarzonych dzieciakow (to nie bylo
                      pytanie do Agaty i Zuzi bo ich zdanie znamwink)))? Bo moja Dominika jeszcze
                      troche smarczesad

                      A no i spotkanie daleko od cywilizacji mi oczywscie nie przeszkadzawink
                      • jonquille Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 08:32
                        lekarzem nie jestem, ale mysle, ze jezeli Jagoda ma ciagle chore gardlo a
                        podane antybiotyki nie dzialaja to trzebaby bylo chyba jakis wymaz z gardla
                        zrobic co to za paskudna bakteria ja zaatakowala i dlaczego tak trudno sie jej
                        pozbyc. A potem dobrac odpowiedni antybiotyk.
                        I tak jak mowila jedna z poprzedniczek, znalezc dobrego pediatre.
                        Jasiu ostatnio stal sie naprawde przemilym dzieckiem, jak zwykle w takich
                        sytuacjach czarnowidze i czekam kiedy mu sie odmieni zamiast cieszyc sie z tych
                        kilku chwil spokoju. Jego chwilowa pasja sa ksiazki, nadal kontakty elektryczne
                        i niezmiennie od poczatku samochody, pociagi i wszystko inne mechaniczne co
                        wydaje dzwieki. Tak wiec kilka pomyslow na prezenty juz mam. Rodzinie i
                        chrzestnym zasugerowalam klocki, bo w zaleznosci od zasobnosci portfela mozna
                        kupic wieksze i mniejsze zestawy a mozliwosci zabaw wiele (mamy juz Lego
                        explore ale zestaw podstawowy, Jasiu naprawde fajnie sie tym bawi)
                        Ja dostane na gwiazdke (ten prezent akurat juz znam) wszystkie czesci Mikolajka
                        ale w oryginlnej wersji jezykowej, dla meza szukam usilnie miksera do lodu (czy
                        jak to sie tam nazywa)i shakera do drinkow.
                        Za chwile grudzien, moj ulubiony miesiac w roku: mikolajki, moje urodziny,
                        swieta, sylwester, imprezy swiateczne w pracy.... ech, rozmarzylam sie troche...
                        Asia i jasiu
                        • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 12:35
                          Witam.
                          Mieliśmy iść dzijaj na szczepienie bardzo zaległe bo aż z października ale
                          PItra zmogło spanie i padł o 12 wiec pójdziemy w przyszłym tygodniu.
                          Postępy nocnikowe w dalszym ciągu coraz wieksze. Oczywiście czasem mu sie zdaży
                          wpadka, ale kojarzy już że powinien robić siku na nocnik, wiec myśle że sukces
                          blisko.
                          Co do podawania antybiotyków ja jestem przeciwna okropnie. Może dlatego że sama
                          jestem uczylona na wszystkie, co mało nie skończyło sie dla mnie tragicznie.
                          Wiec nie chce żeby Piter miał podobnie. Jak narazie obyło sie bez i oby tak
                          dalej. Sama lecze sie naturalnymi sposobami i w razie czego homeopatią i
                          Piotrusia też tak zamierzam leczyć . No chyba że sie przypląta jakieś
                          paskudztwo. To wtegy pewnie podam antybiotyk ale i tak pod scisłom kontrolą
                          lekarza w razie jakiś wstrzaśów itp.

                          Pozdrawiam
                          Aguska i Piortus
                          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 13:50
                            Witam miłe paniesmile Wyobraźcie sobie-siedzę w domu i stukam w klawisze a w
                            żłobku spi moja dzielna córkasmile Dziś została pierwszy raz na spanie i
                            myslałam,że będa problemy a tu niespodzianka-podobno usnęła bez problemów i śpi
                            dalej,kazano mi przyjechać na 15 na podwieczorek.Jak miłosmile Minęły dwa
                            tygodnie i jak na razie jest ok i nawet bez choroby tfu tfu. JA sie ciesze
                            ostatnimi dnaimi przed pracą,muszę jeszcze skoczyć do fryzjera i
                            kosmetyczki,żeby wrócić jako kobieta hehe.Qrcze znowu będę wstawać o 5.45 ale w
                            sumie się cieszę,zauważyłam bowiem u siebie postępujące rozleniwienie i czas
                            najwyższy zebrać sie do kupy. Ogarnęłam mieszkanie,nastawiłam ciasto na
                            piernik,zjem obiad i jadę po Werkę-jak miłosmile Pozdr!
                            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 14:11
                              Niektórym to dobrze...

                              Dziewczyny, a więc spotkanie u mnie, tak? Oprócz Edyty, do której napisałam na
                              priva na adres gazetowy, wszyscy u mnie już byli. W razie czego proszę pisać
                              lub dzwonić 508924870. Roześle mapy. Godzina 16, i tak pewnie oprócz Moniki
                              wszyscy się spóźnią wink Przynajmniej Dominika będzie miała czas żeby sie oswoić.
                              Hehe. Fionna, tylko tym razem bez wykretów! Anita, rozumiem, że i na Was mozna
                              liczyć, tylko nieco później? Nie mogę się juz doczekać.

                              Pozdr. Agata
                              • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 14:52
                                Jak Wam zazdroszcze tego spotkaniasmile). Czekam aż jowa wróci z tej Słowenii,
                                mam nadzieję, że Jogaj jeszcze w styczniu się "dokula" i ciesze się, że Julciar
                                się wreszcie odezwała, więc i może my się na początku roku spotkamy w Gdansku.
                                A na razie poprosze w poniedziałek fotki ze spotkankasmile)). no i Tygrys się
                                odezwał - jak miło. Zuziu, widzisz, nie taki diabeł straszny - córka Ci
                                dojrzała w przeciągu 2 tygodni, masz juz małego przedszkolakasmile))
                                U nas spokój, bez chorób odpukać, Marysia śpi sobie a jasiedze i się martwię,
                                bo dostałąm wczoraj wiadomość, że moja 7-letnia bratanica ma cukrzycę.
                                Strasznie mnie to zbiło z nóg. Cukrzyca to jak na razie wyrok na całe życie,
                                cztery razy dziennie insulina, brrrr. Biedna mała.

                                Z milszych rzeczy to wczoraj zagniotłam ciasto na słynne forumowe pierniki
                                Sillje i pięknie mi pachnie w spiżarni miodem i piernikowymiprzyprawamismile)0.
                                Czekam już na święta i na łażenie po sklepach za prezentami co uielbiam robić.
                                Ale Marysi musze kupic przed samą Gwiazdką bo nei wytrzymam i dam jej
                                wczesniejsmile)
                                A co można kupić teściowej? Macie pomysły, bo ja mam pustkę w głowie.
                                I jeszcze jedno małe pytano na koniec. Czy.....myślicie czasami o 2 dziecku w
                                najbliższym czasie? Bo mój mąż mi nie daje spokoju. Nazywam to , brzydko mówiąć
                                mendzeniem, bo on codziennie odtwarza tę samą płytę: że teraz jest dobry czas,
                                że najlepiej rodzenstwo się chowa razem, że mała różnica wieku itd. Ja to
                                wszystko wiem, ale chcę iść na kolejne studia w październiku i jakoś się nie
                                widze w kolejnej ciąży przez najlbliższe 2-3 lata. A Wy?
                                Buziaki
                                Basia
                                • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 18:39
                                  Hihihi to chyba pytanie nie do mnie smile))))))))))
                                  Ciesze sie,ze ja Twoje dylematy mam juz za soba.
                                  Kubara ja mam nadzieje,ze sie spotkamy,ale u nas jak do tej pory jak nie urok
                                  to ... No wlasnie,albo nie mam samochodu,albo musze pilnowac roboli u moch
                                  rodzicow,a przedwczoraj Szymon zlapal wirusa zoladkowego i mielismy pierwszy
                                  raz zyganko,a dzis sie jeszcze jakis katar przyplatal. Jest szansa,zebys Ty sie
                                  wybrala do mnie?
                                  Tygrys ja o Tobie myslalam ostatnio,sciagnelam Cie myslami wink
                                  U nas po USG lekarz stwierdzil raczej dziewczynke,az sie booje,jak to byc mama
                                  dziewczynki?!
                                  Milego spotkania,mam nadzieje,ze bedzie Was duzo,ja rowniez czekam na zdjecia.
                                  Pozdrowienia-Jola
                                  • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.11.04, 23:16
                                    Hej,
                                    Ja juz powinnam isc spac, bo kolejny ciezki dzien mnie czeka, oczywiscie oprocz
                                    milego zakonczenia u Agatysmile Nie moglam sie jednak powstrzymac od przywitania
                                    Tygrysa. Witamy, witamy i prosze zdac mi relacje na gg, co sie dzieje w zyciu.
                                    Wy tu o ciazy mowicie, hm. I mnie, i mojemu mezowu wychodzi w obliczeniach
                                    astrologicznych dziecko w 2006 roku. Zobaczymy, zobaczymywink
                                    Jutro pewnie bedziemy troche pozniej na spotkanku, ale postaramy sie byc.
                                    Anita i Ida
                                    • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 21:02
                                      No to ja piewrwsza, jako gospodyni, skomentuję spotkanie.
                                      Po pierwsze Fionna znowu nas zawiodła. Kolejny minus na długiej liscie
                                      przwinmień wink
                                      Po drugie, mimo że dzień zwariowany szarlotka sie udała wink
                                      Po trzecie wino było pyszne i dobrze wchodziło, co musiała szczególnie odczuć
                                      Anita zmuszona słuchać jak mi sie język plątał wink
                                      Ale przede wszystkim baaaardzo miło było się spotkać i naprawdę, niech mamy,
                                      których nie było, żałują. Ola i Ida to już dorosłe pannice, ktore wiedzą, czego
                                      chcą i potrafią to wyrazić. Dominika jak zawsze wstydliwa, ale i ona w nowej
                                      fryzurze jakby się zmieniła przez ten miesiąc od naszego ostatniego spotkania.

                                      Stanowczo trzeba częściej się spotytkać w im większym gronie, tym lepiej,
                                      dlatego apeluję o kolejne spotkanie jeszcze przed swiętami, proszę pilnować,
                                      żeby dzieciaki nie chorowały smile
                                      • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 21:21
                                        To moze ja jako gosc skomentuje spotkaniewink)
                                        Szarlotka faktycznie przepysznasmile Wino rowniezsmile Nieomalze wypadło mi dziecko
                                        z wozka przy wnoszeniu go do tramwaju, hehesmile
                                        Nieobecnosci Fiony nie skomentujewink
                                        Moje dziecko jak zwykle zachowywalo sie jak dzikus, zlobek bron Boze w niczym
                                        jej nie pomoglsad
                                        Oli i Idy nie poznałabym za nic... bardzo, bardzo dlugo sie nie widzialysmy
                                        jednaksmile
                                        No generalnie spotkanie było bardzo mile, ja zwykle spotkania u Agatysmile)
                                      • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 21:23
                                        ja chcialam byc lepsza niz wszyscy i przelozylam spotkanie z moimi psiapsiolami
                                        na sobote, bo myslalam, ze nasze bedzie w niedziele, no i w efekcie nas u
                                        luciakow nie bylo. Bardzo zaluje bo z Edyta i Anita daaawno sie nie widzialam,
                                        co nie nie znaczy, ze z Agata i Monika nie chcialam sie spotkac, prosze
                                        wrzuccie fotki na forum!
                                        Po moim spotkaniu jestem wymeczona, upieklam 2 ciasta, obiad na 6 osob i ogolny
                                        harmider w domciu, ale bylo bardzo milo zobaczyc moje dziewczyny ze studiow,
                                        tylko tak przy dzieciach trudno bylo wspominacsmile))))
                                        Basiu, drugie dziecko z mala roznica wieku to trudne zadanie, ale coraz
                                        bardziej sie przekonuje, ze wlasciwe. Meza sie trzeba sluchacwink Jeszcze
                                        niedawno nie bylam zachwycona druga ciaza, bo praca, kariera, znowu przerwa, a
                                        dzis wiem, ze mam wspanialego syna, a opowiesci z pracy sa takie bezplciowe.
                                        Wracam w styczniu do pracy i jeszcze sie zdaze napracowac, znudzic i zatesknic
                                        za chwilami macierzynstwa.
                                        uciekam i zycze milej niedzieli
                                        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 22:06
                                          A wlasnie, post Kingi mi przypomnial, ze mialam jeszcze napisac o checi
                                          posiadania kolejnych dziecismile Ja juz od dawna mowie, ze bardzo bym chciala
                                          drugiewink Tyle ze po pierwsze zastanawiam sie czy z tym mezemsmile A po drugie
                                          niestety nie mam warunkow mieszkaniowych na drugie dziecko, bo jak do tej pory
                                          to lozeczek pietrowych jeszcze nikt nie wymyslil... Gdybym teraz zaszla w ciaze
                                          to roznica wieku nie bylaby taka malutka (2,5 roku). Problemow z praca sie nie
                                          boje, na kariere zawodowa mam jeszcze sporo lat do emeryturysmile
                                        • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 22:33
                                          No widzicie, konicznie trzeba spotkanie powtórzyć. Anita bardzo żałowała ze nie
                                          widziła zdziwionego Daniela wink
                                          Edyta mówiła, że Olę często ludzie oceniają na młodszą niż jest w istocie. Może
                                          ona i jest malutka, ale intelektualnie to przewyzsza tego mojego matołka bez
                                          dwóch zdań. I gada więcej i na nocnik woła, normalnie dorosła pannica. A Ida
                                          prawie już wzrostu Łukasza, skandal!

                                          Co do drugiego dziecka, to ja się nbie wypowaiadam. Ja jestem zmęczona
                                          macierzyństwem i często się zastanawiam co mnie podkusiło, żeby zdecydować się
                                          na drugie. Jedno co wiem, to to, żadny moment nie jest dobry. Im dłużej się
                                          zwleka tym trudniej się zdecydować, z jednej strony to wielka ulga, że dziecko
                                          jest samodzielne, z drugiej trochę sie tęskni za niemowlakiem, bo to takie
                                          słodkie, ale znowu tyle obowiązków. Duża różnica ma swoje dobre strony, mi
                                          Natala juz naprawdę sporo pomaga i to z własnej woli, ale ja wciąz mam uczucie
                                          że poświęcam jej za mało uwagi. Jedno co moge poradzić, to żeby nie decydować
                                          się na drugie, gdy pierwsze będzie szło do szkoły. Albo wcześniej, żeby
                                          młodsze było już wtedy trochę odchowane albo później, ale też żeby w czwartej
                                          klasie mieć czas, bo to kolejny trudny moment. U mnie to też trochę inaczej, bo
                                          mąz mi za mało pomaga przy dzieciach i ze wszystkim właściwie jestem sama, ale
                                          mówię, co wynika z mojego doświadczenia. 3-4 lata to fajna różnica, a jak sie
                                          tak wycyrkluje, że dzieciaki przez jakis czas są razem w przedszkolu, to już w
                                          ogóle super. Niemowlak w domu, a starsze w przedszkolu to dobre rozwiązanie,
                                          mama troche odpoczywa, a starszak się socjalizuje, byle tylko te dwa wydzraenia
                                          się nie zbiegły: pójście do przedszkola i narodziny rodzeństwa, to wtedy może
                                          być kłopot. Ogólnie trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw, ja tam uważam że
                                          studia to dobry moment, z jedenj strony obowiązkjów mniej niż w pracy, a z
                                          drugiej, nie kapcanieje sie w domu. Zawsze jednak jest ryzyko, że dziecko
                                          będzie tak męczące ze juz nie będzie się miało na nic siły. Chociaż... Jak nie
                                          ma wyjścia to się człowiek zawsze potrafi wziąć w garśc. Co do pracy to nie
                                          wiem, czy lepiej zrobic sobie jedną duża przerwę, czy dwie w krótkim odstępie,
                                          to juz pewnie zależy od pracodwacy i sytuacji w ogóle.
                                          Ale się rozpisałam! To po tym winie wink
                                          • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 22:48
                                            Napisałam, że się nie wypowiadam, a elaborat palnęłam jak sie patrzy!

                                            Chciałam jeszcze napisać, co mi wczoraj przyszło do głowy. Była u mnie
                                            koleżanka z niemowlakiem i martwiła się, ze mała robi kupę raz na tydzień.
                                            Mówię, że u malucha karmianego piersią to nic niezwykłego, ale ona zatroskana a
                                            jeszcze mama i teściowa każa jej czopki kupować i w ogóle. a jeszcze była u
                                            jakiejś koleżanki, która jej powiedziałóa, że ona to juz by z dzieckiem do CZD
                                            pojechała. Parsknęłam śmiechem i mówię: Co wy dziwczyny, ksiązek anie gazet nie
                                            czytacie, internetu nie macie? Moze ta koleżanka powinna do tego CZD pojechać,
                                            zobaczyłaby naprawdę chore dzieci i przestałaby sie głupotami przejmować.
                                            A wniosek z tego taki, że ja zawsze jak miałam jakieś wątpliwości to
                                            rozwiewałam je na forum. Zawsze najszybciej i najskuteczniej. Ha!
                                            I oczywiście dzięki forum prowadze zycie towarzyskie intensywne jak nigdy wink

                                            Pozdr.Agata
                                            • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 23:05
                                              Spotkanie bylo kameralne, ale baaaaaardzo udanesmile Ida nie chciala isc spac i
                                              nadal nie chce, a ja wspominam swietne wino - pierwszy raz smakowalo mi
                                              slodkie.
                                              Ja juz zaczynam ogladac sie za noworodkami, taaaa. Ale kolezanki, ktora gada mi
                                              o ciazy, nie moge sluchac. Zadala mi ostatnio pytanie, czy moze kochac sie ze
                                              swoim mezem. Oczywiscie jej pozwolilamsmile))) Jest w drugim miesiacu ciazy.
                                              Pozyczylam jej ksiazki, podalam linki, bo zwalilo mnie to pytanie z nog.
                                              Wracajac do mnie, bardzo chce miec jeszcze jednego szkraba, ale tez mam duzo
                                              watpliwosci, bardzo duzo. Chyba licze na szczesliwy traf.
                                              Liczymy na nastepne spotkanie w duzym gronie.
                                              Anita i Ida
                                            • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.11.04, 23:07
                                              Z tym forum to masz rację Agata - ja w porównaniu ze swoimi kolezankami
                                              dzieciatymi z pracy naprawde wiem wiecej na temat dzieci, pielegnacji,
                                              wychowania itp. I wiem ze ta wiedze zdobylam glownie dzieki czytaniu forum... I
                                              musze szczerze powiedziec, ze bawia mnie niektore teksty tych moich
                                              kolezanek... nie mowiac o tym, ze ich wiedza na temat pielegnacji i wychowania
                                              dzieci pochodzi glownie od ich mam i babc... a od czasu naszego dziecinstwa to
                                              sie troche zmienilo..
                                              Ja dzieki czytaniu wszystkiego, co wpadlo mi w rece na temat karmienia piersia,
                                              w krytycznych momentach puszczalam mimo uszu uwagi i dobre rady mamy i cioci
                                              (trzeba sciagac pokarm po kazdym karmieniu, trzeba dopajac, trzeba dokarmiac bo
                                              dziecko sie nie najada skoro tak czesto ssie itp)...

                                              A co do Oli to prawda, ze jeszcze nie chodzi jak reszta dzieci, ale za to
                                              pieknie wola na nocnik, jest bardzo towarzyska (szczegolnie upodobala sobie
                                              meza Agatywink)) i nie wyje na widok obcych jak moje Dominikasmile
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.11.04, 00:34
      A ja powróciłam z Gdańska...to było pierwsze takie rozstanie z dzieckiem, i to
      na 3 dni...mała wybawiła się w Warszawie u dziadków. Znaczy wyszalałysmy się
      obie, bo konferencję pod względem naukowym, towarzyskim i organizacyjnym,
      uważam za bardzo udaną. Nawet przeżyłam własne wystąpienie...hehe...

      Co prawda dziecię, które się dosiadało razem z Januszem w Warszawie, stęsknione
      przyczepiło się do mnie prawie na mur, no ale, to tylko 2,5 godziny :o))))) A i
      bardzo się podbudowałam, bo w W-wie, kiedy wsiadali musiałam się przenieść do
      innego wagonu, bo on i dziecko mieli miejscówki w innym, ale wcześniej,
      dostałam dziecko przez okno, jeszcze do mojego przedziału. I tak się powoli
      zbierałam, zresztą z życzliwą pomocą współpasażerów, jeden pan to nawet sie
      zaofiarował, że mi bagaże przeniesie, a Weronika gadała, opowiadała co było w
      Warszawie itp. I najbliższy sąsiad pyta/lub stwierdza "a ile ona ma?? chyba ze
      2,5 roku, bo tak ładnie mówi", a ja: "eee...nie...21 miesięcy". Ha, ale było mi
      miło :o)))))))))))

      Zszokował mnie nieco językowy postęp poczyniony przez 3 dni niewidzenia....z
      obserwacji wynika, że zasób słów i umiejętności językowe rosną jej dosłownie
      codziennie. Poziom komunikatywnosci jest taki, że kiedy dziś zrobiła awanturę,
      że nie chce obiadu i zażądała sera, to na moją odpowiedź, że sera nie ma, bo
      najpierw musimy pojechać do sklepu i zrobić zakupy, poleciała się ubierać, bo
      jedziemy do sklepu robić zakupy, kupic serek, a potem przez całą drogę,
      opowiadała, że jest głodna, ale chce serek i jedziemy kupić.
      Pozdrawiam
      Ula
      • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.11.04, 09:51
        To może i ja dwa słowa o spotkaniu
        pięknie pachniała i smakowała szarlotka smile
        cieszę się że wino dałosię wypić - bałam się że słodkie...
        doznałam szoku na widok dużego Ługisona (wdał się w ojca - i dobrze)smile
        Ida straciła niestety swoje loczki, Dominika wcale nie jest taka strachliwa po
        prostu potrzebowała czasu żeby się przyzwyczaić do dzieciaków
        żałuje że musiałam tak wcześnie wyjść, że nie było Fionny i Zuzi i Kingi
        no ale nie możana mieć wszystkiegi
        Spotkania domowe bardziej mi odpowiadają - jak już zamieszkamy w Raszynie
        z wybiegiem dla dzieci - zaprosze na 100%


        Co do 2 dzieciaczka u nas raczej nie będzie - chyba że się tak trafi przypadkiem

        Co do szarlotki
        Ostatni wyczaiłam w gazecie przepis, z którego jako małolat korzystałam
        Zapiekanka z jabłek:
        1 szklanka:cukru, mąki, kaszy manny,
        2 łużeczki proszku do pieczenia
        wymieszać
        podzielić na 3 nierówne części
        największą
        wysypać na posmarowaną tłuszczem i posypaną bułką blache, tortownice (małą)
        naczynie żaroodporne
        jabłka obrać zetrzeć jak na szarlotke bądź pokroić w kawałki
        podzielić na 2 równe części
        wrzucić jabłka
        potem druga warstwa sypkich produktów, rzucić troche kawałków masła,
        margaryny , potem jabłka i końcówka mieszanki i masło
        genetalnie masła wychodzi ok. kostki (margaryna może być)
        piec godzine w 200 C
        Skomplikowanie napisałam, przepis prosty wierzcie mi, szybki, i nie brudzi się
        wielu garów
        Smacznego
        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.11.04, 14:39
          Przepis jest bombowy, szarlotka pyszna i łatwo się ją robi... Polecam, z tym,
          że ja piekę na blasze dużej, a sypkie produkty dzielę tylko na dwie części. Tak
          czy siak jest super i wszyscy się zajadają...
          Jak tak czytam o spotkanku, to żałuję, że mnie z Wami nie było, mnie i mojej
          małej,
          Edyta pięknie ujęła "płaczliwość" Dominiki, a ja dodam, że moja Jagoda jest
          taka sama. Na widok obcych chowa się we mnie, ucieka, boi się...
          Tak to już jest, po prostu musi się przyzwyczaić.
          My miałyśmy kosmiczny weekend, leczenie domowe skończyło się wyjazdem na
          pogotowie, bo miała atak kaszlu "szczekającego", tzn. atak przeżyłam w domku,
          czuwałam przy niej całą noc, a rano poszłam jeszcze do pracy, choć to była
          sobota, wyjątkowo pracowaliśmy. No i po pracy dopiero na pomoc doraźną. Dostała
          dwie iniekcje Dexavenu, no i rzecz jasna znowu zinacef zastrzyki. W ogóle to
          chcieli mi ją w szpitalu zostawić, ale się nie zgodziłam. Wiem, że na to można
          patrzeć z dwóch stron, ale ja niestety tylko w ostateczności zgodziłabym się na
          szpital. Na szczęście już wszystko się stabilizuje, a do laryngologa też
          idziemy, nie mogę tego tak zostawić...
          Ależ się wypisałam, troszkę mi ulżyło...
          • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.11.04, 20:30

            Witam
            tak sobie myslalam o Jagodzie i tym pakowaniu w nia antybiotykow... Mysle ze
            dobrze by bylo gdybyscie poszukali (np na forum regionalne moze) dobrego,
            sprawdzonego pediatre, ktory bedzie probowal przynajmniej leczyc bez
            antybiotykow.. Lekarz w przychodni, ktory nie zna dziecka, czy lekarze na
            pogotowiu to beda dawali antybiotyk tak na wszelki wypadek. Zuzia, jak sie
            odezwie, to potwierdzi pewnie, ze jak rodzic przychodzi z dzieckiem w
            weekend do lekarza to daje sie antybiotyk tak na wszelki wypadek... Warto w
            tym momencie poszukac lekarza, ktory bedzie znal dziecko i bedzie probowal
            leczyc bez antybiotykow. My na takiego lekarza trafilismy w przychodnismile

            A swoja droga to co to jest kaszel szczekajacy??

            Zuziu - jak Werka? Doszla do siebie? Dominika do zlobka idzie dopiero w
            czwartek - jezeli do czwartku nic nie zlapie oczywisciesmile
            • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.11.04, 21:35
              Hellołsmile Jestem i żyję ale ledwo bo moją córkę rozpiera pochorobowa energia a
              mi samej słabo na myśl,że od poniedziałku na nowo wpadam w kierat pracysad A
              poważnie to strasznie mi przykro,że nie dotarłam na spotkanie! Zachorowałyśmy
              obie-Młoda i ja juz w piątek po południu. W sumie mądre dziecko-wychorowała się
              w weekend,zostawiłam ją na wszelki wypadek w poniedziałek w domu i od dziś już
              do żłobkasmile Na szczęscie ja mam koleżankę lekarkę i obejrzała ją w niedzielę,w
              poniedz sie skontrolowałyśmy u kolegi i jest ok. Miała zap ucha ale
              bezantybiotykowe.Moi doktorzy oszczędzają na antybiotykach co mnie bardzo
              cieszy bo wiem jak bardzo sa nadużywane. Tak jak pisała Monika-obecnie
              większość doktorów wali z grubej rury nie dając tak naprawdę dziecku szansy na
              samodzielne zwalczenie chorobysad Kolejne ant coraz bardziej osłabiają system
              odpornościowy,dziecko łapie wszystkie wirusy i zaczyna sie błędne kołosad
              Naprawdę nie wiem co radzić w sprawie Jagody-na pewno się powtórzę-postaraj sie
              rozesłać wici i znaleźć pediatrę,który poprowadzi małą na stałe. A przy okazji-
              Monika kaszel szczekający występuje przy zapleniu krtani(niekoniecznie ale jest
              jego głównym objawem)jest tak charakterystyczny,że nie sposób nie zauważyć i
              może prowadzić do dusznośi na skutek skurczu krtani.W takiej sytuacji jak jest
              się w domu trzeba dziecku wsadzić czapkę,zawinąć w koc i na balkon-zimne
              powietrze najlepiej przerywa atak,ułatwia oddychanie i na pewno sie dziecku nie
              zaszkodzi.Pisze o tym bo zaczyna się sezon niestetysad No i koniecznie do
              lekarza,najlepiej laryngologa na dyżur. Uff ale jestem mądra...
              A wracając do tematów żłobkowych to mam nadzieję,że jakoś przetrzymamy okres
              adaptacji i że Werka będzie chorować weekendami hehe. Teraz ma tylko resztki
              kataru ale mam fajną maść robioną w aptece( od laryngologa) i widzę,że jej
              ładnie pomaga.No i Cebion multi i dużo soku malinowego z cytryną. Zobaczymy-że
              będzie chorować w to nie watpię,mam tylko nadzieję,że lekkosmile Qrcze dopiero
              zaczynam pracę a juz mi dyżury wypadają w Wigilię noc i teraz dwie imprezy
              przepadłysad Jak siedziałam w domu dwa lata to tylu okazji nie miałam do
              wyjścia co terazsad Echh.. nie ma sprawiedliwości na tym świecie-dobrze,że
              chociaz młoda usnęła i mogę w kompa postukacsmile Pozdr!
              • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.11.04, 23:13
                Zuziu - a co to za maść, ta robiona w aptece? na katar? bo Dominika nie pozbywa
                sie kataru od dwoch tygodnisad I w zasadzie nie wiem czy ja puszczac w czwartek
                do tego zlobka, czy zostawic w domu. Poprzednia infekcja leczona Baktrimem
                skonczyla sie dosc szybko... Teraz mala nie dostawala nic oprocz wit. c, syropu
                na kaszel, soku malinowego itp... no i ten cholerny kaszel ciagnie sie i wcale
                nie zamierza zniknac... Powoli zaczynam miec dosc...
    • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.11.04, 20:06
      Ja wlasnie zrobilam golabki bez lisci z przepisu Fionny i teraz sie
      dusza.Ciekwa jestem co z tego wyjdzie,bo ja jestem kucharka od siedmiu bolesci.
      Zaczelam gotowac,bo Szymon nie chcial sloiczkowych zupek i nie mialam
      wyjscia,cos tam teraz robie tez na obiad dla meza,ale same proscizny. Poza tym
      moj maz to m.in. kucharz i zle sie dla niego gotuje smile
      Super,ze spotkanko sie udalo,moja kolezanka przenosi sie w zwiazku z praca do
      Wawy i bedzie do czerwca,ja dawno nie bylam w Warszawie i na pewno po porodzie
      sie wybiore do niej,wiec mam nadzieje,ze Was poznam osobiscie.
      Pozdrowienia-Jola
      • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.12.04, 15:03
        Uff, właśne wróciłam z kilkugodzinnych zakupów prezentowcywink) i właściwie
        kupiłam wszystko dla wszystkich poza prezentem dla mojej mamy, bo już mi się
        nei chciało po niego łazić. Dla Marysi farma Little Peopple Fisher Price, któa
        jest śliczna i sama bym się chciała nią pobawić i znikopis za rada którejś z
        Was. A dla Wojtka łyżwy, bo już marzy o nich i marzy. Ja w tym roku sukcesywnie
        odkładałam na prezenty praktycznie od wrzesnia i dzięki temu nie mam jakiejś
        dużej dziury w budżecie. Musze Wam powiedzieć, że uwielbiam kupowac prezenty:-
        )). A tak poza tym to moje dziecko jest ostatno tak żywiołowe, że nie daję
        sobie z nią rady. I cały czas gada. Od rana do wieczora buzia jej się nie
        zamyka. Czuję się jakbym miała w domu echo - powtarza końcówki wszystki zdań,
        które ja do niej mówię i ciągle coś pół po sowjemu pół po ludzku opowiada.
        Byłam tym zachwycona przez tydzien, ale już mnei to męczy. Marze czasami o
        ciszysmile)) Teraz padała bo od tego gadania i wchodzenia na wszystk co możlwie w
        domu w koncu się zmęczyła. A ja muszę się zabrc do pracy.
        A, chciaąłm się jeszcze z Wami podzielićwrażeniami. Mam znajomą, która ma synka
        o miesiąc starszego od Marysi. MOże nie jest takżywiołowy, ale jednak to małe
        dziecko. No i ta znajoma siedzi z nim w domu, ale: tłumaczy teksty, pisze
        poradniki, daje lekcje z angielskiego, chate ma wylizaną, bo o sprzątnięciu tu
        trudno mówić -wszystko lśni i codziennie super obiad -nic z mrożonek czy nie
        daj Boże fix z ryżemsmile)) Co weekend upiecczoneciasto. To nie sa jej
        opowieści, bo ona naprawdę to wszystko robi i jeszcze jest uśmiechnięta i
        niezbyt zmęczona. Ja się złamuję po spotkaniach z nią. Ciasto u mnie od święta,
        obiad często gęsto jakiś sklepowy, porzadek raz jest raz nie ma, nie wyrabim
        się z tysiącem rzeczy i zmęczona jestem właściwie zawsze. Ciekawe czy to
        kwestia charakteru, czy organizacji pracy. Jednego jej tylko nie zazdroszczę -
        mówi, że od 2 lat nie miała wolnego wieczoru, żeby usiąść i nic nie robić,
        pogadać z mężem, pogapić się w tv czy poczytać. Bo ma tyle obowiązków. Ja bym
        sobie strzeliła w głowę. Musze codziennie mieć trochę czasu dla siebie, bo
        inaczej jestem agresywna. No i moja ukochana szmira: M jak miłość, obowiązkowo,
        chociaż gary nie pomyte i prasowanie i dywan do odkurzenia. W kńcu to wszytko
        jest tak mało wązne, prawda? Znowu się rozpisałam jak głupia i pewnie same
        literówki .Spadam. Buziaki
        BAsia
    • agatkar1 Dziękuję za porady 01.12.04, 14:51
      Dziewczyny, dzięki za porady. Oczywiście forum regionalne w Koninie zawodzi...
      ale skontaktowałam się z kilkoma koleżankami, które mają dzieci w wieku naszych
      i już wiem gdzie przepiszę córę. Najważniejsze, żeby dziecko miało wciąż
      jednego lekarza, a nie co dyżur to inny, co dyżur to gorszy... Tak więc jutro
      zaczynam przepisywanie małej, ta przychodnia także mieści się blisko mojego
      domu.
      A ten kaszel szczekający jest bardzo niebezpieczny, dzieciak kładzie się w domu
      i za chwilę budzi się z silnym atakiem duszności. To jest naprawdę okropne i
      jak napisała Zuzia wiąże się z zapaleniem krtani, która zaciska się i nawet
      może dojść do tragedii. Jagoda miała już trzy takie ataki.
      Ale dość już o tej chorobie, najważniejsze że podejmę jakieś konkretne
      działania, tzn, przeniosę Jagodę do dobrego pediatry, a dalej zobaczymy.
      • agatkar1 Re: Dziękuję za porady 01.12.04, 16:25
        Kubaro!
        Nie ty jedna, bo ja także nie chcę z siebie zrobić robota...
        Dopiero zamieszkaliśmy osobno od rodziców, a ja staram się pozostawić sobie
        odrobinę czasu dla siebie, m-jak-miłość też oglądam, a i porządek w domu nie
        zawsze jest. Do odkurzania zaganiam Tomka, ostatnio, gdy mu coś nie pasowało,
        zaproponowałam zamianę ról. Czyli ja wracam z pracy i nogi do góry, a on po
        pracy odbiera Jagodę od rodziców, robi zakupy, płaci rachunki, sprząta, gotuje,
        pierze... itd. Na razie mamy ciszę, zobaczymy jak to się zakończy.
        Bardzo, ale to bardzo chciałabym mieć w domu czysto, schludnie i wszystko
        zrobione tak jak u kubary koleżanki, ale bez przesady. Nie dam sobie odebrać
        chwil spokoju...
        • fringilla Re: Dziękuję za porady 01.12.04, 22:48
          Z tym to sie chyba trzeba urodzić. Są takie kobiety, którym bycie Panią Domu
          (piszę to bez ironii) przychodzi łatwo, nawet jeśli mają inne obowiązki. Ale
          wiecie co? Najczęsciej od takich właśnie koleżanek słyszę: nie pamietam kiedy
          przeczytałam jakąś książkę/obejrzałam film. Ja tam do nich nie należę. Dbanie o
          dom jest u mnie na szarym końcu w hierarchii wartości. W pierwszej kolejności,
          oczywiście poza tym, co niezbędne, robie to, co mi sprawia przyjemnośc. Dlatego
          w zlewie mam zawsze górę garów. Nie pracuję zawodowo, w sumie powinnam bardziej
          sie przyłożyć do domowych obowiązków, ale co mi tam! Wolę poczytać wink Inna
          sprawa, że im więcej miałam obowiązków, tym lepiej byłam zorganizowana, cos w
          tym jest. W domu człowiek, a przynajmniej ja, lekko kapcanieje. Juz bym z tym
          cos zrobiła, ale obawaim się, że dopoóki mój syn nie zaprzestanie nocnych
          pobudek, nie znajdę w sobie dość siły, bo mój móżg juz nie pracuje tak, jak
          powinien... sad
        • jowa3 Re: A takie tam. 01.12.04, 22:57
          Lena jeszcze fika. Wczoraj zasnęła o 23:30, ale za to dzisiaj wstałyśmy o 10,
          myślałam, że z zegarkiem coś nie tak. Jakoś Jej się przestawiło ostatnio,
          skróciło się dobowe spanie, buuuuuuuu.
          Pakujemy się powoli, bo w sobotę będziemy już w Polsce, do Świąt będziemy u
          mojej mamy, ale w styczniu spotkanie musi być. Tylko czy Julciar nas czyta????
          Zaczynam mieć już trochę cykora, bo lecę z przesiadką, pierwszy raz sama i to z
          Leną. Worek jajek z niespodzianką by się przydał wink)))

          Kubara, no właśnie coś za coś. Kiedyś moja koleżanka powiedziała, że ona
          spokojnie nie usiądzie z gazetą lub z książką jak ma bałagan. A ja usiądę.
          Taka perfekcyjność się z czasem źle kończy sad(((

          Lena gada coraz więcej (misiu-menio), ku naszej uciesze. Nie jest typem
          sportowca, ale lubi układanki, klocki, rysowanie (pokazuje kolory).
          To chyba tyle.
          Pozdrawiam

          • fringilla Re: A takie tam. 01.12.04, 23:31
            Hej warszawianki, a ja juz myslami przy nastepnym sppotkaniu. Zuzia idzie do
            pracy, jeszcze jeden termin do zgrania. Co byście powiedziały na sobote 18
            grudnia? Czekam na opinie.
            • edytaiola Re: A takie tam. 02.12.04, 09:56
              Cze laski
              moją mała rozłożyła angina i okropny katar
              Tez brakuje mi pediatry do którego miała bym zaufanie (chociaz jako takie)
              Może mi pomożecie?

              Co do spotkania: 18- będę w Gdyni na ślubie i jakimś tam przyjęciu weselnym

              Co do porządków - mój mąż zdecydowanie nie należy do porządnickich, ja znaosze
              jego bałaganienie do czasu a potem.....
              Ale jestem z tych co nie lubią mieć zbytniego bałagany, ale nie oznacza to
              biegania ze ścierą za każdym
              Poza tym moja mama wyznaje zasade - dom jest dla mnie a nie ja dla domu!

              Jak jest ze smokiem u waszych dzieciaczków
              Ola ma katar i zasypia bez więc zastanawiam się czy tego nie pociągnąć dalej, z
              drugiej strony to czasem super "zatyczka" - kiedy już nie daje rady słuchać jej
              wrzasków
              • kingha Re: A takie tam. 02.12.04, 10:20
                Edyta nasz zaufany lekarz to Andrzej Mierzecki 601 228 502. Nie naciaga,
                rozsadny, na czasie, bierze 100 zl.
                Mnie 18 na spotkanie pasuje. Dzis to tak szybciorem wiec zmykam.
                • agatkar1 Re: A takie tam. 02.12.04, 12:20
                  No laski, nie wiecie jak bym się wyrwała do Was... ogólnie do Wawki. Nie byłam
                  tam długo, ostatnio na koncercie Biohazard w 1995? 1996 roku... nawet nie
                  pamiętam dokładnie kiedy to było. Jedno wiem spędziłam bardzo czadd chwile..
                  Ale za to organizuję spotkanie lutniaków w Koninie, tylko coś dzieci nie mogą
                  się zgrać, bo każde sobie wybiera inną porę na chorowanie. Będą Jagoda, Igor,
                  Antoś i Filip Ależ ferajna. A może któraś z Was ma ochotę? smile
                  Co do smoka to niestety nie udaje się nam go rzucić. Jagoda uwielbia dydusie ma
                  ich dwa, nie ma mowy o zabraniu... ale jedno jest pewne, gdy się zużyją to
                  koniec, nie kupuję następnych... smile jeden już lekko przegryziony.
                  Co do prezentów mikołajkowych to niestety u nas blado będzie w tym roku -
                  przeprowadzka, życie na własny rachunek... niestety nie będzie stosu prezentów.
                  Mam dylemat jeżeli chodzi o prezent dla mojego chrześniaka, 4,5 letniego, on ma
                  bardzo dużo zabawek, samochodów, traktorów, tak więc myślałam o ciastolinie,
                  ale czy mu się spodoba czy nie jest na to za duży? Ach, szkoda gadać...
                  • monique76 Re: A takie tam. 02.12.04, 16:02
                    Ja dzis tez tylko przelotem wiec bedzie krotko i szybkosmile

                    Spotkanie 18-go mi pasuje - mam nadzieje ze Dominika nie bedzie chora...

                    Smk u nas jest ulubiencem na maksa, szczegolnie od momentu zakonczenia
                    karmienia piersia... Probujemy ograniczac, ale z miernymi skutkami... Mala ma
                    juz tyklko jednego smoka, wiec jak on sie zepsuje to na pewno nie kupimy
                    nowego...

                    Na koniec pochwale sie, ze moj maloznek dzis jest pierwszy dzien w pracysmile))
                    Ohhh mam juz wizje samodzielnego mieszkaniasmile tralalalasmile Od wczoraj smieje
                    mi sie geba od ucha do uchasmile))

                    Noo to tyle, ide robic obiadsmile
                    • zuzia_i_werka Re: A takie tam. 02.12.04, 21:54
                      A propos pierwszego dnia pracy-to jutro brrr...smile Patrzę na siebie w lustrze i
                      jakoś nie widzę tej usmiechniętej za bardzo gębysmile Głównie załamuje mnie wizja
                      pobudki przed 6 ranosad Ale kilka dni i się przyzwyczaję. Co do smoka to Werka
                      jest fanką a ja o ile nawet jakiś czas temu chciałam jej zabrać to odpuściłam
                      po tym jak poszła do żłobka-niech ma choćby do zasypianiasmile Zastanawiałam sie
                      dziś czy to możliwe,że dzieci mają "dwie twarze" czy panie ze żłobka kitują-
                      podobno młoda zjada całe obiady co mnie bardzo dziwi bo jak czytam jadłospisy
                      to połowy tych rzeczy w domu nie chciała nawet do paszczy wetknąć-jeśłi to
                      prawda to cud i God bless żłobkismile Monika-ta maść składa sie min z Neomycyny
                      (tak tak to antybiotyk ale tu ma działanie miejscowe)hydrocortisonu,efedryny i
                      wypełniacza i chyba faktycznie działa bo Werce jakoś szybko katar minął-a może
                      po prostu jej sie już kończył? Nie mam pewności. Spotkanie 18 jak dla mnie oki.
                      Pozdr!
    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.12.04, 14:43
      Witam
      Zuziu - jak tam po pierwszych dniach w pracy? Daj znac, ze jakos przezylassmile

      Dziewczyny, mam pytanie - czy ktoras z was nie mialaby ochoty pojechać w
      styczniu lub w lutym w gory z dzieciaczkiem? Szukam towarzystwa na taki wyjazd:-
      ) Chcialabym Dominice zmienic klimat, może przestałaby tak chorowac...
      Chcialabym wyjechac na jakieś 10 dni, maksymalnie na 2 tygodnie. Sama nie
      pojade, maz nie bedzie mial urlopu sad Miejsce na razie nie ustalone..
      Jak by ktoras byla zainteresowana to niech pisze tu na forum, albo na priv...
    • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.12.04, 10:17
      Muszę to napisać
      choć przecież nie znałyście ani Diany ani Farida
      ale radość moja jest ogromna
      30 listopada - moja koleżanaka (ta ze Szwecji)urodziła chłopca !!!!!!!!!!
      Strasznie mnie to cieszy że zdrowy silny chłopczyk
      tylko szkoda że ojca nie pozna i że ojciec nie doczekał się synka sad(
      A mały Ashar to podobno kopia ojca
      • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.12.04, 12:32
        Bardzo cieszymy się z Tobą Edytko, że urodził się mały Ashar Junior - chyba tak
        można napisać skoro jest na niego podobny...
        Dziś Mikołajki, mam pytanko czy macie jakieś zwyczaje odnośnie dawania
        prezentów dzieciaczkom w tym dniu. U mnie zawsze 6 grudnia wkładało się drobny
        prezencik do butów, oczywiście mówiło się, że to Św. Mikołaj przyniósł.
        Niestety nie wytrzymałam i dałam Jagodzie prezent już w sobotę - puzzle takie
        drewniane, nawet ładnie się nimi bawi... ale niestety nie miało być tak...
        • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.12.04, 14:04
          Witam.
          Co do prezentów to u nas w zwyczaju zawsze było znajdowanie rano pod poduszką
          albo na parapecie okna jakiś drobiazgów. Mikołaj był jedynie wstępem przed
          gwiazdką . Jeszcze niedawno my z mężem dawaliśmy sobie prezenty ale teraz
          ustaliliśmy że to wyłącznie czas Piotrusia. Ale też nie wytrzymałam i
          pozwoliłam mu znaleść prezen na parapecie już wczoraj. Luby zamówił zestaw
          policjantów z Lego Duplo. Piotrek sie tym całkiem ładnie bawi. Ale i tak
          najbardziej spasowała mu książeczka o króliczku. Maniak książek po mamusismile))

          A mam pytanie jeszcze do tej zapiekanki z jabłkami . To co nie daje sie jajek
          do tego ???

          Właśnie sie dowiedziłam że mama chrzestna Piotrusia urodziła dziewczynke.
          Oczywiście gratulacje. Ale myśl o kolejnym dziecku mnie w głowie jakoś nie
          świta.
          Ciąża i poród to pryszcz, cała reszta to dopiero koszmar. Przynajmniej dla
          mnie. Naprawde najgororzej było przez pierwsze pół roku. Potem też sie nie
          moglam przyzwyczaić i doczekać kiedy Piter zacznie sam chodzić.
          Teraz zaczyna być w miare stabilnie, robi sie coraz bardziej samodzielny i
          komunikatywny. Wiec już sie tak o niego nie boje.
          Ale kolejne dziecko brrrr. To na tyle w kwesti posiadania dzieci w mojej opinii.
          • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.12.04, 08:46

            Na wstępie - ilość postów dosłownie mnie poraziła, czy to przedświąteczny amok
            i czasu nie macie ??
            Zuzia jak tam w pracy i co z tak wczesnym wstawaniem ?

            My znajdowaliśmy prezenty zawsze rano pod poduszką, przy łóżku
            Ola dostała wcześniej,teściowa nie wytrzymała - bo ona i tak nie rozumie
            jeszcze skwitowała i wręczyła Oli mały samochód ze światełkami, wydający różne
            (nie przeraźliwe na szczęście) dzwięki, poza tym były książeczki od nas i mała
            lalezka od chrzesnej i to na tyle.

            Aguśka:
            - do zapiekanki nie dodaje się jajek
            - fajnie fajnie urodziła się następna dziewczyna do łamania męskich serc smile
            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.12.04, 09:02
              Fajnie, fajnie, faktycznie pusciutko tutaj.
              Ale jak na złość ja nie mam czasu na pisanie w tym momencie wpadłam tylko na
              chwilkę, aby zapytać jak minął wczorajszy dzień...? No więc jak?
              U nas ok, w pokoiku Jagody zwiększyła się ilość zabawek, jest nowa lala, dwie
              nowe książeczki i puzzle, o których wcześniej pisałam. Ale największą frajdę
              przyniósł mojej córci bączek... zabawka naszych lat...
              • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.12.04, 13:18
                My walczymy z chorobami. Najpierw Nadia dostala jakis kaszel krtaniowy. Teraz
                Daniel goraczkuje b.wysoko od 3 dni. Lekarz sparwdzil wszystko: uszy, gardlo,
                oskrzela i drogi moczowe. Jest czysto, z podejrzanych spraw wyszlo wysokie OB,
                takze od dzis dostajemy antybiotyk. No szkoda, ze tak wczesnie, ale moze tak
                bedzie lepiej.
                Remonty skonczone, tzn mamy nowa szafe w przedpokoju. Wreszcie jest miejsce na
                szuszarke do prania, deske do prasowania, odkurzacz, moje wszystkieeeeee buty i
                mase innych pie.. na ktore wiecznie nie bylo miejsca. Troche tez
                odswiezylismy lazienke, nowa podloga, szafki sztuk dwie, dywanik i uchwyty na
                reczniki. Jeszcze tylko kupimy duze lustro i mam nadzieje, ze to bedzie koniec
                wydawania kaski. Choc moj maz brzdaka wciaz o kinie domowym, ach Ci faceci. Za
                chwile wszystkie raty kredytowe pochlona moja pensjesad(((

                Wracam za moment do pracy, tzn zostalo mi okolo miesiaca i grubo sie
                zastanawiam co zrobic z Nadia. Mysle nad przedszkolem, ale boje sie tych
                wszystkich chorob, ktore zaraz przeniosa sie na Daniela. Z drugiej strony nie
                wiem czy opiekunka da rade z dwojka. Nadia jest niejadkiem i trzeba sie
                nameczyc z karmieniem. POczatki wyobrazam sobie na karmieniu i usypianiu na
                przemian. W przyszlym tygodniu przejde sie po przedszkolach i moze wymysle cos
                na 4 godzinki dziennie.

                Dziewczyny mam pytanko, czy Wasze dzieci budza sie w nocy z placzem. Ostatnio
                mamy nockami istny kociol. Nadia budzi sie kilka razy, pewnie dlatego, ze ma
                zatkany nosek i nie moze oddychac. Za to Daniel znowu zwiekszyl swoja aktywnosc
                do 4-5 karmien a bylo juz 1-2, tez pewnie przez chorobe i moze zwiekszone
                zapotrzebowanie na jedzonko. Ciekawa jestem jak u Was i co wtedy robicie. Nadia
                najczesciej laduje u nas w lozku.

                Ja prezenty zawsze znajdowalam pod poduszka lub obok lozka, w zaleznosci od
                gabarytow. To byly mile chwile.

                Jeszcze jedno chcialam podpytac czy ktoras z Was trenowala jakis sport
                wyczynowo. Bo w czasach kiedy wieksza czesc z Was chodzila w glanach, ja
                biegalam za pilka reczna. Trenowalam czynnie ponad 8 lat w roznych klubach, tj
                Budowlani Kielce i Anilana Lodz. To byly piekne czasy, zero problemow z
                nadwaga, kondycja. Wyjezdzalysmy na super zgrupowania, mecze i obozy. Wzdychalo
                sie wtedy czesto do sportowcow plci odmiennej. Fajni byli Ci pilkarze, ach bo
                sie rozmarze, ja matka dwojki dzieci. Chyba zorganizuje sobie randke z mezem...
                • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.12.04, 15:22
                  Wiesz Kinga, ja jestem wielką zwolenniczka przedszkola, ale nie jestem pewna
                  czy w waszej sytuacji jest to dobry pomysł. Nadia jest jeszcze za mała, żadne
                  przedszkole publiczne nie przyjmuje takich maleńkich dzieci, przecież ona
                  jeszcze dwóch lat nie ma! W grę wchodzi tylko żłobek, albo placówka prywatna.
                  Jeśli ma tam chodzic na ok. 4 godziny dziennie, to znaczy że odbierać ją będzie
                  opiekunka, znaczy się, że musi mieć placówke w zasięgu spaceru, bo nie
                  wyobrażam sobie zmuszania jej do podróżowania środkami masowego rażenia z
                  dwójką dzieci, jako szczęśliwa posiadaczka samochodu nie miałaś okazji tego
                  doświadczyć. Wiesz, że komunikacja miejska mi nie straszna, ale koniecznośc
                  codziennych podroży z dziećmi, zwłascza zimą, brrrr! A jeżeli znajdziesz jakieś
                  miejsce blisko domu, to niestety musisz liczyć się po pierwsze z wysokimi
                  kosztami, jeśli będzie prywatne, po drugie z częstymi chorobami. Dziecko
                  odchorowac swoje musi, nie ma przebacz, musi się też uodpornić w swoim czasie.
                  Ale oni oboje są jeszcze mali. Nie chodzi mi tu nawet o to, że mają mniejsza
                  odpornośc, raczej o to, że łatwiej się opiekować w chorobie dzieckiem starszym,
                  jak można się już z nim porozumieć i pertraktować, ktore potrafi powiedzieć
                  gdzie i co je boli, poleżeć grzecznie w łóżku obłożone ksiązkami i zabawkami
                  etc. Poza tym moim zdaniem zima to najgorszy czas na takie ruchy. Człowiek
                  bardziej ospały, leniwy, szybko robi sie ciemno i w ogóle aura chandrogenna.
                  Latem ma się wiećej enrgii i choroby też się łatwiej przechodzi. A
                  przystosowanie sie dziecka do złobka czy przedszkola to też stres i dla
                  rodziców i dla dziecka. Może lepiej na razie oszczędzić tego i sobie i jej.
                  Może daj Kasi spróbować, w końcu wiele matek jakoś sobie radzi z dziećmi z małą
                  różnicą wieku, nie taki diabeł straszny.

                  Uff, ale sie nawymądrzałam.
                  Nie mam siły na więcej.
                  A o spaniu Łukasza nic nie piszę, bo już mam dośc tego tematu, po co się
                  denrwować? wink
                  • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.12.04, 22:32
                    Witajcie i zdrowiejcie!
                    Mikolajki. Tez dostawalam prezenty pod poduche albo do buta. Tak zrobilam i
                    teraz - tym razem ja dalam prezent mezowi pod poduche. Mial wiecej radochy, ze
                    cos znalazl, niz z samego prezentu. Ida dostala do specjalnego buta ksiazeczke.
                    Niestety, od kiedy zobaczyla podrobe sw. Mikolaja w hipermarkecie i
                    przestraszyla sie, na wspomnienie o nim mowi "boje". Rozwiazala w ten sposob
                    moj problem, czy sprowadzac sw. Mikolaja do domu, czy nie. Moze w przyszlym
                    roku. Poniewaz rozbilismy mala imprezke w domu z okazji urodzin meza, dostala
                    sporo prezentow: fajne ksiazeczki bozonarodzeniowe i trabke skladana z wielu
                    rurek. Prezenty pod choinke dla Idy sa, jeszcze dla rodzinki. Pusto w portfelu,
                    a prezenty musza znalezc sie pod choinka, hm...
                    Wiesz, Kinga, ja tez opiekowalam sie dwojka urwisow w podobnym wieku i z
                    podobna roznica wieku i jakos sobie radzilam. Czasami pomagala babcia, ale
                    wtedy bylo duzo gorzejwink Moze jak troche podwyzszyc jej pensje, to ja
                    zmotywujesz. Poradzi sobie na pewno. Chociaz pomysl z oddaniem na 4 godziny do
                    zlobka tez dobry, z wyjatkiem przynoszenia chorob, oczywiscie.
                    Czekam juz na swieta, na odpoczynek. Mam dosc pracy, glownie szefowej. To zla
                    kobieta jest...
                    Macie jakies postanowienia noworoczne? Ja mam zawsze za duzo, wiec teraz
                    zmniejszam do trzech. Czasem sie udaje spelnic jedno marzenie-postanowienie. Od
                    stycznia zapisuje sie na joge, bo chyba ksiazka i cwiczenia w domu to za malo.
                    Ja trenowalam lekka na AWF-ie, ale krocej - jakies 2 lata, bo ze wzgledu na
                    postepujaca krotkowzrocznosc musialam przestac. Ale bylo placzu! Nie zdazylam
                    sie w nikim zakochac, natomiast nauczylam sie troche innego patrzenia na
                    problemy, przeszkody i przezwyciezania ich. A co do sylwetki - mam teraz za
                    bardzo rozbudowane udasmile
                    Pozdrowienia,
                    Anita
                    • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.12.04, 23:14
                      Hehe, ja mam w tym roku mocne postanowienie żeby schudnąc. Roztyłam sie
                      okrutnie, a co gorsza nabrałam złych nawyków. Pomiędzy Łukaszem a Natalią byłam
                      bardzo zdyscyplinowana i nie obżerałam się słodyczami (i nie tylko) tak jak
                      teraz. Muszę się wziąc za siebie, tym bardziej, że wciąz jeszcze, mam nadzieję,
                      obędzie się bez większych wyrzeczeń, ale przy zachowaniu zdrowego rozsądku i
                      umiaru. Co do innych postanowień... Imie ich legion wink

                      Prezenty uwielbiam dostawać i kupować, ale co roku wiąze się z tym straszliwy
                      stres. Nawet pisać mi sie o tym nie chce. Problemy z forsą mamy nieustanne, ale
                      przed Gwiazdką sa one jeszcze dotkliwiej odczuwalne, ech...

                      Koleżanki rockmanki, widziałyście nową płytę Polskiego Radia Kultowa Dekada? Ja
                      dziś słuchałam fragmentów piosenek na stronie Merlina i hmm... dusza śpiewa!
                      Chyba napiszę list do Mikołaja wink

                      Spotkamy się przed Gwiazdką, hę?
                      • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.12.04, 09:10
                        Jejqqq, mamy pierwszą wizytację. Nowa kancelaria więc zaczynają się kontrole.
                        Siedzimy z kumplem przed komputerkami i trzęsiemy portkami, ale właściwie po
                        co? my tutaj tylko pracujemy...
                        Kinga, pytałaś o nocne budzenie się dzieciaków, Jagoda również czasami budzi
                        się z płaczem, ostatnio tak mocno i długo płakała, ze nie wiedziałam co zrobić,
                        tuliłam ją z godzinę, podejrzewałam zapalenie u ch a ale nad ranem wypiła
                        butlę, a potem cały dzień nic ją nie bolało. To zapewne katar, suche powietrze
                        w mieszkaniu.
                        Teraz rozwieszam mokre ręczniki w pokoju i na kaloryferach kładę miseczki z
                        wodą, wiem, że najlepszy byłby nawilżacz, ale niestety w tym momencie nie mogę
                        go kupić. Ale przy zapaleniach krtani to byłoby rewelacyjne rozwiązanie.
                        Jeśli mowa o noworocznych postanowieniach to chciałabym nauczyć się gotować i
                        robić mężowi normalne obiady, a nie ciągle nawiedzać rodziców... A drugie to
                        oczywiście marzenie moje, fringilli i innych kobitek - schudnąć. Ale zaczynam
                        już w poście. Żadnych słodyczy i wyrzekam się kolacji...
                        Na razie spadam
                        • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.12.04, 18:58
                          My od soboty u mojej mamy. Lot z przesiadką udał się. Lena w sytuacjach dla mnie
                          stresowych jest po prostu zuchem.
                          Lena jak zwykle tutaj u mojej mamy dostała kataru. I dzisiaj cieknie z nosa,
                          zobaczymy w co się przeobrazi.
                          Prezenty mikołajkowe dostawałam do buta. Lena dostała samochodzik sterowany
                          pilotem, ale się go boi, więc poszedł w odstawkę. Moja mama kupiła (za 12zł!!!)
                          strój Mikołaja i zobaczymy jak zareaguje Lena.
                          A tak nic więcej.
                          Pozdrawiam
                          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.12.04, 13:35
                            Hi, hi...
                            Post poszedł w odstawkę, przede mną stoi apetyczna bomboniera i delicje, a ja
                            wchłonęłam już z piątą czekoladkę i trzecie ciasteczko, a mam ochotę na
                            jeszcze... nie wiem jak kiedyś cały post potrafiłam nie jeść słodkości...
                            jestem słaba...
                            A teraz z domowych tekścików Jagody:
                            Ostatnio opowiadałam jej w skrócie bajeczkę o śpiącej królewnie - była sobie
                            śpiąca królewna, ukuła się w paluszek i będzie spała sto lat.
                            Jagoda zapamiętała tę bajkę w wersjismile
                            Była sobie śpiąca kulewna, ukuła się w paluszek i będzie śpiewała sto lat...smile
                            • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.12.04, 17:40
                              Witam
                              ja slodyczy prawie w ogole nie jadam teraz... jakos sie odzwyczailam podczas
                              tej diety bezmlecznej i w ogole mnie nie ciagnie do czekolady... Dominika
                              dostala paczke na swieta z Artura pracy, w paczce byly w zasadzie same
                              czekoladowe rzeczy wiec nie dla niej niestety... leza sobie te slodycze w
                              szafce, nieraz do nich zagladam i ... wcale nie mam na nie ochotysmileCo mnie
                              oczywiscie bardzo cieszysmile
                              Cos mialam oczywiscie napisac, ale moja kurza pamiec jak zwykle daje o sobie
                              znacsad
                              Na spotkanie w przedgwiazdkowe oczywiscie jestem chetnasmile Dominika na razie,
                              tfu, tfu, tfu przez lewe ramie, jest w miare zdrowasmile
                              W ramach ostanowien noworocznych ja sobie postanowilam, ze na serio zaczne
                              szukac innej pracy... ciekawa jestem jakie beda efekty tego szukania,
                              podejrzewam, ze mniej niz mierne.... No ale co tamsmile
                              • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.12.04, 19:26
                                Moje postanowienia roczne to oczywiscie schudniecie, jakos mi nie ida moje
                                postanowienia z wrzesnia o odchudzaniu a do pracy tuz tuz. Wlasciwie gubia mnie
                                jedynie slodycze. tazke Monika to co Ty opowiadasz o slodyczach to dla mnie
                                herezje.
                                Daniel mial chyba trzydniowke, choc jak mowi lekarz to zdecydowanie za szybko
                                jak na takiego brzdaca. Choc wszystko sie zgadza, wysoka temperatura przez 3
                                dni i wysypka. Ale mial dodatkowo wysokie OB i lekko podwyzszone limfocyty wiec
                                profilaktycznie bierzemy antybiotyksad
                                Nadia sie rozspiewala na calego i smiesznie jej to wychodzi, na topie jest
                                Zuzia i Wlazl kotek. Jak nie szkodnikuje to jest wspaniala, a przy tym
                                strasznie calusna, Daniela zamecza calusami non stop.
                                • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.12.04, 08:28
                                  Wczoraj weszłam do sklepu z ciuszkami dla dzieci, żeby pokazać Jagodzie
                                  Mikołaja. Akurat tam jest wielki, naprawdę piękny Mikołaj wyższy ode mnie,
                                  który zabawnie się porusza i nuci sobie jakąś świąteczną pieśń, kiedy tylko
                                  ktoś przejdzie obok niego. Niestety moja mała boi się panicznie, przynajmniej
                                  sztucznych Mikołajów, podejrzewam, że przebranego taty też będzie się bać.
                                  W sobotę zaprosiłam kolegów lutniaków Jagody, czyli będzie impreza na całego.
                                  Dziewczyny czy Wasze dzieci także są takie niedobre? Jagoda zabiera dzieciakom
                                  zabawki, bije, wyzywa... nie mogę czasem tego opanować, ile można tłumaczyć...
                                  • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.12.04, 13:11
                                    Łukison też jest niedobry. Pisałam juz o tym wielokrotnie i pewnie jeszcze nie
                                    raz napiszę. Jego repertuar środków wyrazu wciąz się wzbogaca. Złości się
                                    naprawdę malowniczo. I z byle powodu. Jeśli cos mu się nie udaje, coś idzie nie
                                    po jego myśli... Ech! Jeśli dozyje wieku przedszkolnego będzie miał farta wink

                                    Z moich noworocznych postanowień jeszcze jedno jest batrdzo istotne: koniecznie
                                    muszę zrobić prawo jazdy. Mój dziadek po operacji nie jeździ samochodem, więc
                                    właściwie jest samochód do zagospodarowania. Stary ale sprawny. Na początek
                                    doskonały. A w czerwcu mój brat kończy 18 lat, w wakacje będziemiał dużo
                                    wolnego czasu, więc sprzątnie mi go sprzed nosa. Chciałabym zrobić prawko przed
                                    Wielkanocą, tak więc uprzejmnie proszę o doping smile
                                    I chciałabym wcześniej wstawać. Rozleniwiłam się okrutnie i nie czuję się z tym
                                    dobrze. Muszę przedsięwziąc jakieś zdecydowane kroki w tym kierunku i zmienić
                                    tryb życia swój i młodego.
                                    Heh, ciekawe co z tego wyniknie.

                                    Jak tam spotkanie, kto zgłasza akces? Monika może, Edyta niestety nie, a co z
                                    resztą? Fionna, co z Tobą? To my powinnyśmy obrazić się na Ciebie, a nie Ty na
                                    nas wink Mam nadzieję, że u Was wszystko ok.

                                    W Warszawie dziś super pogoda. Słońce świeci ale jakby przez mgłę. Niesamowity
                                    zapach w powietrzu. Hmmm...

                                    Pozdr. Agata
                                    • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.12.04, 22:32
                                      Czesc,
                                      Pogoda dzisiaj byla super, ale dla mnie to za krotko. Tak szybko robi sie
                                      ciemno, buuu.
                                      Zuziu, jak radzisz sobie w pracy? Jak sobie przypomne pierwsze dni, o zgrozo.
                                      Czulam sie jak dziewczyna, ktora przyjechala ze wsi do miasta. Wszystko takie
                                      inne, choc znajome, ludzie agresywni. Ida miala wtedy 9 miesiecy, wiec nie
                                      zdazylam sie nacieszyc maluchem. Ogolnie swiat wydawal sie taki agresywny i
                                      obcy, jak po wyjsciu ze szpitala po narodzinach malej.
                                      Jutro idziemy na koncert Arki Noego w Wola Parku. Ida uwielbia ich muzykowanie.
                                      Moze ktoras z was reflektuje? Koncert rozpoczyna sie o 16.
                                      Jesli chodzi o postanowienia, mam zrobic prawo jazdy. Zabieram sie do tego od 3
                                      lat, tia. I chce isc na studia podyplomowe, na szczescie to od pazdziernika.
                                      wszystko zalezy od kaski i mojego samozaparcia.
                                      My bardzo chetnie spotkamy sie oczywiscie z lutowiakamismile
                                      Anitasmile
                                      • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.12.04, 11:57
                                        Witam.
                                        Coś ostatnio jestem na bakier z organizacją wszelaką. Dopiero dzisiaj znalazłam
                                        ten super przepis na piernik świąteczny. Zachwalany nieziemsko. Ale pewnie w
                                        tym roku to juz za późno na jakieklolwiek czynności piernikowe. za krótko by
                                        leżakował w lodówce, co nie?

                                        Piotrek też czesto sie budzi z płaczem w nocy. Ale ja myśle że po prostu ma
                                        bogate życie wewnętrzne i dużo mu się śni.
                                        Pogoda dzisiaj mnie dołuje wiec ide obejrzeć Almodowara.
                                        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.12.04, 08:51
                                          Witajcie kobiałki!
                                          Po weekendzie nie bardzo chce mi się siedzieć od rana w pracy...
                                          Trudne są te poniedziałki.
                                          Ale za to przyjemnie powspominać weekendowe spotkanie u Jagody. Przybyli
                                          lutniaki Antoś i Igorek. Ależ fajnie dzieciaki rosną, tylko głównym problemem
                                          było pogodzenie ich - gdy kłócili się o jednakowe zabawki...
                                          Ogólnie spotkanie super. Mama Igora była troszkę podłamana tym, że jej synek
                                          nie mówi. Jagoda z Antosiem na przemian nadawali, Antoś jest chyba jeszcze
                                          wielkim gadulcem niż Jagoda. W ogóle chłopak wygląda na 3 lata...
                                          Słownictwo też fajowe, np. mama nie chciała dać mu więcej czekolady, a on..
                                          DAWAJ! Antosiu tak nie można - jak się mówi: Poposie... albo Ale bałagan!!!
                                          • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.12.04, 15:08
                                            Dziewczyny prawo jazdy to bardzo wazna rzecz. Agata jak chcesz ja rano wstaje,
                                            moge wykonac do Ciebie telefonik-pobudkesmile))))
                                            Ja bez auta bylam zruzgotana, bo komunikachja miejska jest mi obca, a w
                                            aktualnych warunkach niegdzie bym nie wyszla, bo z dwojka raczej wolalabym nie
                                            ryzykowac. A tak to wczoraj bylismy na silowni, odkrylam w poblizu silownie z
                                            mini przedszkolem, dla mnie jak znalazl. Biore dwojke i sie swietnie bawia a ja
                                            spalam te wszystkie czekoladki i szarlotki.
                                            Zuzia to juz kompletnie sie zapracowala...
                                            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.12.04, 14:54
                                              Co to? martwa cisza...
                                              Czyżby wszystkie mamy były zajęte porządkami przedświątecznymi czy też może
                                              bieganiem po sklepach i szukaniem prezentów...
                                              jeśli chodzi o mnie to niestety nie mam czasu na nic, Jagoda znów chora,
                                              dlatego gnam do domu prosto z pracy, ponieważ siostra mi się nią zajmuje.
                                              A kiedy prezenty kupię i za co... Je ne sais pa!!!
                                              • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.12.04, 00:09
                                                Zwłaszcza za co, oj znam ten ból, niestety...

                                                dziewczyny, wizimy sie w sobotę, ktoś pamięta, że rzucone zostało hasło:
                                                spotkanie?

                                                Pozdr. A.
    • agatkar1 Hej gdzie jesteście Fionna i Bruner...?? 17.12.04, 08:23
      Niesamowicie długo nie pojawia się Fionna, co jest, jak tam egzaminy i co
      ogólnie u Was?
      My też zbytnio nie mamy czasu, ale tutaj zawsze jest czas zajrzeć....
      • kubara1 Re: Hej gdzie jesteście Fionna i Bruner...?? 17.12.04, 10:48
        No właśnie, gdzie jest Fionna i Brner, nie wspominajac p Tygrysie, który sie
        zobowiązal do częstszego zglądania , no i byśmy się chciały dwiedzieć jak tam
        leci Zuzi w pracy i co ze złobkowąaklimatyzacją Werki. A także jak się czuje
        brzuszek Jogaj i mała Lenka po przyjeździe ze Słowenii. Czujcie się wywołane do
        tablicy.
        • kubara1 Re: Takie tam ple ple:-))) 17.12.04, 10:57
          Za szybko mi wysłao poprzedniego posta. U nas powolutku, katar ciąnie się już
          dwa tygodnie i nic - macie jakieś domowe sposoby? Tylko to jakiś dziwny katar -
          raz znikana pół dni, potem nagle leje si.ę jak z kranu. Lekarz stwierdził, że
          to nie alergiczny, a ja już sama nie wiem. Mam nadzieję tylko, że to się nie
          przerodzi w nic poważniejszego i przynajmniej w tym roku wigilia się obedzie
          bez choróbska. Już się tej gwiazdki nei moge doczekac. Mam ochotę się
          pczućtrochę gospodynią domową i poprzygotowywać jakieś dobre jedzonko. może
          podrzucicie jakieś fajne przepisy? Ja zbieram atlas kulinary zWyborczej i tam
          są ciekawe przepisy na bożonarodzeniowe ciasta z różnych krajów. NMęca mnie
          irlandzkie kuleczi z Baileys'em -muszą być pycha i chyba się pokuszę . Chociaż
          ostatnio też się zabrałam z okazji imienin za super trudny jak na mnie "sernikz
          rosą ( tak się nazywa oryginalnie). Wyszedł piekny, idealny i ja głupia
          wstawiłam go do lodówki gdzie były kiszone ogórki. Rano zamiast sernika z rosą
          miałam sernik ogórkowy. Tylko mężowi mogłam podać mój wypiek, dla gości
          leciałam po gotowca do cukiernisad(. Prezenty mam upione, już mnie wielerazy
          kusiło, żeby małej dać - straszna jestem. mąż wyniósł do garażusmile))).
          A Marysia gada, gada, gada, całymi dniami, bez przerwy. Generlnie to jestcudne,
          bo fajnie wprowadza czas przeszły i przyszły i z dnia na dzień robi stumilowe
          postępy, ale czasami tak mi się marzy ciszawink)). No, to popaplałam. Buziaki
          Basia
          • zuzia_i_werka Re: Takie tam ple ple:-))) 17.12.04, 12:11
            Witam serdeczniesmile Już kilka razy zbierałam się żeby coś skrobnąć ale jakoś mi
            nie szłosad Powoli przyzwyczajam się do pracy,idzie mi jak po grudzie
            niestety.Werka postanowiła wziąć mnie sposobem czyli chorobą-najpierw smarkała
            przez 4 tyg a ponieważ staraliśmy się wszyscy łącznie z lekarką ją lekceważyć
            wzięła sie na lepszy sposób i wywaliła gorączkęsad Efekt-od poniedziałku
            siedzimy w domu(akurat pracuję na same noce) dziś kończy antybiotyk-pierwszy w
            życiu,zużycie chustek wzrosło o 400%,zaliczamy tez kaszel az do wymiotów i
            okresowe biegunkisad Mimo wszystko jestem twarda i planuję od poniedziałku znów
            akcję żłobek-taka ze mnie wyrodna matka. Gorzej,że jestem uziemiona i nic nie
            mogę załatwić,żadnych zakupów,prezentów itp. Dziś dodatkowo rozlożył się
            Zbyszek więc w domu szpital. Ja tez jestem nieźle pociągająca-czekam na
            mróż,żeby wybił te wirusy no i było fajnie w Świętasmile Idę parzyć następne
            herbaty i wydzielać pigułkismile) Pozdr!
            • jogaj Re: Takie tam ple ple:-))) 17.12.04, 18:15
              No to ja sie zglaszam wywolana do odpowiedzi.
              U nas wszystko OK,brzuszek rosnie,dzidzia w srodku szaleje,Szymon od kochanego
              do upiornego syneczka przechodzi w kilka chwil,ale jeszcze jakos nie jest zle.W
              zeszlym tygodniu zlapalo Sz chorobsko,bylam przerazona,bo pieerwszy raz mial
              goraczke i to od razu 39,2.Okazalo sie,ze to zapalenie gardla i ucha.Szybko
              doszedl do siebie i teraz juz wychodzimy na spacerki,ale w zwiazku z choroba
              zakupy prezentow w lesie.
              Mialalm podejrzenie o nietolerancje glukozy,ale po powtornym badaniu okazalo
              sie,ze wszystko jest w porzadku.
              My swieta spedzamy u moich rodzicicow,wiec przygotowania to glownie pomoc,na
              cale szczescie,bo ja nie jestem stworzona do gotowania i nie czuje tego. Ciesze
              sie na swieta,bo przyjezdza moja siostra z mezem z Londynu wiec bedzie wesolo.
              Pozdrawiam-Jola
              • monique76 Re: Takie tam ple ple:-))) 18.12.04, 10:55
                Witam
                Faktycznie cos cicho tu ostatnio... ja mam generalnie paskudny nastroj wiec
                wole sie nie udzielac co by innym sie nie udzielil moj dółsmile
                Ja w ogole nie bardzo lubie swieta, wiem ze bedzie awantura bo ja bede chciala
                jechac w jedno miejsce, powinnismy jechac w inne, a malzonek nie bedzie chcial
                jechac w ogole gdziekolwiek... Razem spedzamy juz ktores tam swieta z kolei i z
                roku na rok jest coraz gorzejsad Pociesza mnie tylko to, ze w tym roku Dominika
                juz bedzie cieszyla sie z choinki, kolorowych lampek itp

                Na spotkanie dzis niestety nie dam juz rady dojechacsad Musze ogarnac troche
                mieszkanie, na dodatek mala chyba zaczyna chorowac i przez weekend bym chciala
                ja postawic na nogi, co by w poniedzialek do zlobka mogla isc.
                Chetnie sie spotkam np w Sylwestra - my sie nigdzie nie wybieramy wiec jak by
                ktoras miala ochote sie spotkac to ja chetnie, chetniewink

                A i na koniec jedna pozytywna wiadomosc... Dominice minela juz chyba skaza
                mlecznasmile)) Od tygodnia je w zlobku rzeczy z mlekiem i jak na razie objawy
                skazy sie nie pojawiajasmile Tyle dobrego chociazsmile

                I przy okazji chcialam sie zapytac czy wasze dzieci tez zaczynaja marudzic, ze
                czegos tam nie chca zalozyc? Bo mnie rano Dominika nieraz wyprowadza z
                rownowagi marudzac ze jej sie spodnie czy rajstopy nie podobaja... i tak
                wierzga nogami ze nie ma mozliwosci jej zalozyc tych rajstopsad

                Zuziu - po takiej dlugiej przerwie to chyba nie ma sie co dziwic ze Ci sie w
                pracy nie podobasmileTez by mi sie nie podobalo...
                • agatkar1 Re: Takie tam ple ple:-))) 20.12.04, 09:34
                  Moja maluda a jakże - też jest niesamowicie wybredna, a jeśli założę jej jakąś
                  ładną sukienusię to biega do lustra i przegląda się w nim pół dnia. Ogólnie to
                  jest z niej pięknisia, modnisia i mądrala. Ma swój zestaw kosmetyków i do tego
                  lustereczka i grzebienie. Tak więc czasem siedzi i się pindruje... ciekawe po
                  kim to ma, bo ja jestem wrogiem tapet i długiego przebywania przed lusterkiem,
                  jestem zwolenniczką szybkiego i delikatnego makijażu.
                  U nas burza w domku... Pokłuciłam się z Tomkiem, przez weekend nie
                  rozmawialiśmy ze sobą i ogólnie było kiepsko... i nadal jest. Do cholery jasnej
                  kto to widział, żeby ojciec dziecka, mąż, głowa rodziny zamiast wprowadzać
                  nastrój świąteczny jeszcze dołował i nawet zabronił postawić w domu choinkę. T
                  o p a ra no ja...
                  Głupia sprawa...
                  • fringilla Re: Takie tam ple ple:-))) 20.12.04, 23:51
                    Och, mój Konrad też nie cierpi Świąt, zawsze z tego powodu jest więcej stresów
                    niż to warto. Ja uwielbiam robić prezenty, więc rokrocznie boleję nad tym, że
                    nie ma kasy, on zawsze że to bzdury. A ja sczególnie dla niego zawsze się
                    staram i wybieram takie prezenty, jakie na pewno sprawią mu radość, a
                    jednocześnie będą niespodzianką. Kupowanie choinki też uważa za bezsens, a
                    odkąd urodził się młody, ma pretekst, żeby była jak najmniejsza, bo przecież
                    może zrzucić. Nie lubi chodzić na Wigilię, siedzieć przy stole, a całą tę
                    otoczke uważa za niepotrzebne zawracanie głowy. Ale ja juz przestałam się tym
                    przejmować. Jak kiedyś nie mogłam się doprosić o choinkę, kupiłam sama. Teraz
                    dziure w brzuchu wierci mu Natala, ale on jest wyjątkowo opornym przypadkiem. A
                    w ogóle to nie zważam na jego humory, tylko robie swoje, jak bardzo marudzi, to
                    przypominam, że to robi się przede wszystkim dla dzieci i dla tej części
                    rodziny, która jest przywiiązana do tradycji, dwa razy w roku mozna się
                    poświęcić.
                    Natala dostała kiedyś film "Opowieść wigilijna Flinstonów" i obśmiałysmy się z
                    okrutnie, że Konrad zachowuje się toczka w toczke jak Fred wink

                    Na temat zachowania mojego syna się nie wypowiem, bo musiałabym uzyć
                    niecenzuralnych słów sad

                    Pozdr. Agata
                    • agatkar1 Re: Takie tam ple ple:-))) 21.12.04, 13:34
                      Fringilla, dzięki za słowa pocieszenia. Właściwie w tym roku obchodzimy święta
                      również we własnym gniazdku, a mój mąż zachowuje się... jak okropny gbur. I
                      chyba również sama kupię i ubiorę choinkę /z Jagodą.../. Ja nie chcę przez
                      niego zrezygnować z czegoś ważnego. Jagoda dziś płakała, ze nie chce zostać z
                      tatą, bo jej nie kocha... A na pytanie dlaczego tak są dzi odpowiada, dlatego,
                      że ciągle śpi /obecnie ma nocki i w dzień zostaje z Jagodą/. Przed wyjściem do
                      pracy nawrzucałam mu, że nawet Jagoda się na niego skarży i że chociaż w
                      stosunku do niej mógłby się inaczej zachowywać!!!
                      Oj, wiem, że trzeba wziąć poprawkę na gada, a fringilla mnie tylko utwierdziła,
                      ze nie jestem sama z takimi problemami.
                      • edytaiola Re: Takie tam ple ple:-))) 21.12.04, 14:57
                        Cześć laski

                        Ja po wizycie w Gdyni
                        Było miło, fajnie i wogóle same ah i eh
                        Lalka zrobiła na całej rodzince niesamowicie wspaniałe wrażenie,
                        szkoda tylko że w domu nie jest taka smile

                        Podczas ceremonii zaślubin na pytanie urzędnika czy Ty... chcesz za męża moje
                        dziecko na całą sale wrzasnęło NIEEEE,
                        nie musze pisać jaki był z tego ogólny śmiech...

                        Popiłam pojadłam potańczyłam, odwierziłam morze
                        Olka jak zobaczyła wode - wykrzykiwała cieś cieś - w wolnym tłumaczeniu ja chcę
                        do wody
                        No cóż do klubu morsów nie należe i nie mam zamiaru

                        Prawo jazdy - chodze na kurs od 9 grudnia - zapisywałam się przez około 4 lata
                        wreszcie się udało,
                        ale zrobiłam to z tzw. konieczności nie bawi mnie jazda za kólkie.

                        Papapapapapa
                        musze zagrać w totka .......... jakiś milionik może skapnie wink
                      • monique76 Re: Takie tam ple ple:-))) 21.12.04, 21:16
                        Agatkar - na 100% nie jestes sama z takimi problemamismile masz kochana
                        towarzystwo niestety...
                        Ja o wiele rzeczy juz nie walcze bo mi sie po prostu nie chce... Szkoda zycia
                        na walke z wiatrakamiwink Tyle, ze musze przyznac, ze z Dominika to moj malzonek
                        ma bardzo dobry kontakt... No ostatnio troche gorzej bo dziecko sie obrazilo na
                        tate ze calymi dniami go nie ma w domu (a ostatnie pol roku bylsmile)

                        Jak tam Werka i inne chorujace dzieciaczki??? Prosze zdawac relacjesmile Dominika
                        troche kaszle, do zlobka nie chodzi od poniedzialku bo chce zeby pzynajmniej na
                        swieta byla zdrowa... A dzis mala upominala sie ze ona chce isc do dzieci, i ze
                        z dziecmi bedzie spac... wiec chyba polubila zlobeksmile Nie powiem, kamien
                        powolutku spada mi z sercawink
                        • zuzia_i_werka Re: Takie tam ple ple:-))) 21.12.04, 22:02
                          Witam! Młoda wciąz smarcze ale staram się wierzyć,że to katar zejściowysmile W
                          każdym razie do żłobka chodzi ale tam ta resztka,która ocalała z plagii chorób
                          (jest nieliczna ok 10smile)cała smarka więc nie mam wyrzutów sumienia. Musi
                          chodzić bo ja z nią i jescze dyżurując nie miałabym szansy nic załatwić. Nasze
                          dzieci zdecydowanie nie nadają sie juz na wyprawy sklepowe o czym przekonałyśmy
                          się wczoraj z Agatą na własnej skórzesad Nudzą sie,uciekają,mędzą i ogólnie są
                          do banisad Ja muszę się ze wszystkim wyrobić do jutra bo w czwartek pracuję do
                          19 a w piątek i Wigilia i też pracuję z tym że od 19. Jeśłi chodzi o problemy z
                          facetami to zdecydowanie szkoda zdrowia na ich roztrząsanie przed Świętami-
                          każdy macoś za uszamismile Mój np ma super kontakt z młodą i nie wymiguje się od
                          domowych obowiązków ale za to posiadł patent na nieomylność i jego dobre rady
                          czasem mam zamiar mu wsadzić w ..... To tyle na ten tematsmile Ogólnie nie jest
                          źle,Gwiazdka zbliża się wielkimi krokami,paczki czekaja i może nawet snieg
                          spadnie?smile Pozdr!
                          • agatkar1 Re: Takie tam ple ple:-))) 22.12.04, 08:09
                            U nas śniegu masa cała, dziś kolega z pracy ma wolne, więc czyżby odśnieżanie
                            przed wejściem miałoby spaść na mnie? brr... mam nadzieję, że szefowa mi
                            daruje. A zresztą kto przed wigilią będzie podpisywał akty, od tygodnia cisza...
                            Dzięki za wsparcie, a na razie faktycznie walka z wiatrakami i grochem o
                            ścianę. Boże za kogo ja wyszłam?
                            Wiem za to że trzeba przeczekać burzę, a powroty są zazwyczaj bardzo miłe. Nie
                            ustępuję, ponieważ nie chcę by mój mąż stał się panem i władcą w domu - dopóki
                            mogę walczę, ale chyba muszę spasować trochę...
                            Wczoraj zabrałam się za ciasteczka, Jagoda świetnie mi pomagała, ugniatałyśmy
                            razem ciasto i po raz pierwszy poczułam klimat świąteczny. Dziś będziemy piec,
                            ciekawe co nam wyjdzie... pomieszałam trzy przepisy, a tak jakoś.
                            A na razie wracam do pracy. Pa.
                            • kubara1 Re: Takie tam ple ple:-))) 22.12.04, 10:06
                              Dziecko wysłane na cały dzień do babci ( pa pa mamuniu, buziacki -tak mnie
                              dzisiaj żegnaławink)) a ja zaraz staję przy kuchni. Chociaż nie, przepraszam,
                              zaraz to ja idę do fryzjera, a kuchnia potem. Mam zamiar zrobić bigos i
                              strogonowa. I mam prośbę , może mi podrzucicie jakieś fajne świąteczne
                              przepisy? Chciałabym coś nowego w tym roku zrobić i tak sie rozpytujęsmile).
                              Sałatki, dania na ciepło -biorę wszystkosmile)).
                              U nas dzisiaj mrozik, ale niestety podobno od jutra znowu chlapa. Dzisiaj mój
                              mąż ubiera choinkę - od tygodnia ze mną walczy, bo chciał ubrac już w zeszły
                              piąte. On jest gorszy od małych dzieci z tą choinkąsmile)). Ale generalnie nie
                              narzekam na moją drugą połówkę przed świętami. Przedwczoraj do pierwszej w nocy
                              piekliśmy pierniki ( nigdy więcej, nigdy więcej) i część zostawiłam Wojtkowi do
                              udekorowania. No i dał popis artystyczny - wyszły pierniki absolutnie
                              niecenzuralne i sam je będzie zjadał w samotonośćsmile)). Jutro piekę sernik i
                              murzynka i znowu bomby kaloryczne mi wpadną do brzucha bo jak tu nie spróbować.
                              Wigilię spędzamy w dużym gronie rodzinnym ( ponad 20 0sb). Mam nadzieję, że
                              mała jakoś wytrzyma. Myślę, że rekmpensatą będa prezenty, bo u nasw rodzinie
                              wszyscy kupują coś dla dzieci. Czyli dostanie kilkanaście. I dobrze, bo mi się
                              już znudziły jej zabawkismile)). Czy Wy też tak macie - ja kupując je prezenty,
                              spełniam trochę nasze diecinne marzenia. Lego -dla Wojtkasmile)), d\farma Litlle
                              People dla mnie, bo ja marzyłam zawsze o farmie ze zwierzatkami. Nie dopuścimy
                              małej do zabawy, he he. Dobra, lecę się odwalić na bóstwo. Buziaki
                              Basia
                              • jogaj Re: Takie tam ple ple:-))) 22.12.04, 10:28
                                Ja juz dostalam prezent,wczoraj na USG siusiak mojego drugiego synka tak sie
                                pieknie pokazal,ze mimo,ze nie chcialam wiedziec wiem,bo nie dalo sie go nie
                                zuwazyc.
                                Ja w kuchni tylko pomagam,sama bym sie nie podjela przygotowania swiat,moj maz
                                podobnie jak wiekszosc,po co ta cala szopka? ale ja sie nie daje,juz sie
                                nauczylam,a on tez sie nauczyl i bez entuzjazmu,ale chodzi kupowac choinke i
                                oprawia ja.
                                Pozdrowienia-JOLA
                                • jowa3 Re: Takie tam ple ple:-))) 22.12.04, 16:38
                                  Ja krótko z kafejki internetowej w przerwie robienia zakupów.
                                  Poczułam właśnie wczoraj nastrój świąteczny kiedy Lena wałkowała ciasto na
                                  ciastka. A dzisiaj poszłyśmy po choinkę. Mąż w pracy, a ja od niego 100km u
                                  mojej mamy. Babcie Leną zachwycone. Lena zaczyna mówić w coraz bardziej
                                  zrozumiałym języku, a to zapewne dlatego, że wszyscy mówią po polsku a nie po
                                  słoweńsku.
                                  A mój mąż jest najbardziej świąteczny z całej swojej rodziny. Chwała mu za to...
                                  Pozdrawiam
                                  Jowita i Lenka
                              • annapk Re: Takie tam ple ple:-))) 23.12.04, 00:24
                                dzień dobry. Chciałabym sie przedstawić. Mama Wiktora - ksywa czarodziej
                                cwaniak. Mieszkamy w Łodzi. W. chodzi do żłobka od 3 m-cy i właśnie leży
                                chory/po raz 3!/. Synek lubi czytać książki ale w biegu, nie ma czasu usiąść.
                                Dziś cały dzień szukał Mikołaja i wołał dzyń,dzyń. Aż Mikołaj rzucił mu jedną
                                książkę o kotku. Z radości nie mógł usnąć Ma kota na punkcie kota!
                                Ania
                                • edytaiola Re: Takie tam ple ple:-))) 23.12.04, 11:26
                                  Witam nową mamę z jej synkiemsmile
                                  Jest tu kilkoro fanów czytania książeczek więc Wiktor wpasował się idealnie.]

                                  Ja nie czyje świąt wogóle sad((((
                                  U mojej mamy to co innego.........
                                  No cóż w tą wigilię nie dane będzie mi się z nią zobaczyć sad(

                                  Za to dziś mamy wieczorne spotkanie wigilijne z przyjaciółmi - fajna sprawa

                                  Chyba udało mi się ubłagać starego i nie jedziemy do Zakopca na sylwestra,
                                  spędzimy go z przyjaciółmi w domu - to lubie, kameralnie w małym grnie.
                                  A Wy?
                                  • idaro życzenia 23.12.04, 14:52
                                    Witam jeszcze przedswiatecznie.
                                    Chcialam zlozyc wam, waszym rodzinom i kochanym brzdacom najlepsze zyczenia:
                                    Dużo radosci i smiechu,
                                    wielu potraw i orzechow,
                                    calusow co niemiara,
                                    a chocby od zaraz.
                                    Ja czekam na swieta glownie ze wzgledu na mala, bo wreszcie swiadomie je
                                    przezyje. Na razie ma katar, ale chyba czuje pismo nosem, bo zaczyna dostawac
                                    drobne prezenty, wszedzie sa lampki, Mikolaje, ubieralismy choinke pod domem, w
                                    domu jeszcze nie zdazylismy. Jednym slowem - domysla sie.
                                    Witamy nowa mame z malym czytelnikiem!
                                    Serdecznie pozdrawiamy,
                                    Anita i Ida
                                    • kubara1 Re: życzenia 23.12.04, 20:43
                                      Uff, ciasta upieczone, bigos zrobiony, sałatki też. Jeszcze tylko sprzątnąc
                                      pobojowisko po gotowaniu w kuchni i Świętasmile)). Mam nadzieję, że będą miłe
                                      mimo wszystko. Pisze mimo wszystko bo chociaż w naszym domku atmosfera super to
                                      ciągle wisi nad nami widmo moich teściów, którzy się rozwodzą. Teściowa się
                                      wyprowadza - zaraz po świętach i teść stwierdził, że się na krok przez święta z
                                      domu nie ruszy, bo musi pilnować co ona zabiera. Mówię Wam, brazylijski serial,
                                      tylko, ze dla mnie to tragikomedia, ale dla Wojtka to niesłychanie przykre.
                                      Patrzeć jak dwoje ludzi tak się może nawzjaem poniżąć. No cóż, i tak bywa.

                                      Kochane mamusie, kochane dzieciaki -niech jutro zapuka do Was prawdziwy Święty
                                      MIkołaj, z worem prezentów, niech Swieta beda przede wszystkim wolne od katarów
                                      i kaszlów, spokojne, rodzinne i piękne. Mimo chlapy za oknem.
                                      Ściskamy Was mocno
                                      Basia i Marysia
                                      • zuzia_i_werka Re: życzenia 23.12.04, 22:08
                                        Hej! Uff u mnie tez juz praktycznie końcówkasmile Lodówka zapchana po
                                        brzegi,pierniki ozdobione wyglądaja zabójczo,choinka ubranasmile Zaraz pakuję
                                        paczki korzystając,że Młoda śpi i na jutro rano zostaje tylko ogarnąćsmile Werka
                                        dzielnie pomagała przy ubieraniu choinki czym mnie miło zaskoczyła-spodziewałam
                                        się pogromu i przewrócenia choinki a tymczasem dzielnie ją ubierała w
                                        specjalnie przystosowane słomkowe bombkismile Pełen sukcessmileDziecko mi się
                                        cywilizuje-to chyba wpływ żłobka?
                                        ponieważ nie wiem czy jutro uda mi się usiąść już dziś chciałabym wszystkim
                                        złożyć najserdeczniejsze życzenia! Dużo zdrowia i pogody ducha, hojnego
                                        Mikołaja,nawróconych mężów i anielskich dziecismile))
                                        No i witam serdecznie nową mamęsmile Na końcu ale szczerzesmile) Pozdr Z.
                                        • agatkar1 Re: życzenia 24.12.04, 08:45
                                          No to ja także życzę Wam - mamusiom lutniaków - zdrowych i pogodnych Świąt
                                          Bożego Narodzenia, uśmiechu na twarzy i miłości!!! A maluszkom wszystkiego
                                          najlepszego, duuużo prezentów pod choinką, dla niejadków apetytu, dla
                                          chorowitków zdrowia, fantastycznych pomysłów, rozwiązania języków i dla tych,
                                          którzy jeszcze nie ogarnęli mistrzostwa nocnikowego, aby im się udało jeszcze w
                                          tym starym roku opanować tę sztukę i pożegnać się z pampersami!!!
                                        • fionna Re: życzenia 24.12.04, 10:29
                                          I ja się dołączam do życzeń - mam nadzieję, że z okazji Świąt zostanie mi
                                          wszystko wybaczone. Wszystkim życzę dużo zdrowia, żeby wytrzymać z naszymi
                                          małymi i dużymi "potworami", żeby praca dawała nam satsfakcję (a nie tylko na
                                          chleb), ludzkich szefów, znośnych teściowych i żeby komputery się nie
                                          zawieszały.
                                          Ja właściwie wczoraj po południu zaczęłam przygotowywać się do Świąt. Dopiero
                                          robię piernika (nie miałam czasu na zabawę z wycinaniem, zdobieniem itd., więc
                                          ciasto wpakowałam po prostu do blaszki i naszpikowałam bakaliami. Mój mąż też
                                          jest "antychoinkowy", nasza choinka ma około 30cm i jest że tak powiem na
                                          stałe "ustrojona". Upada nasza tradycja świąteczna - nie robimy karpia, bo
                                          oboje go nie cierpimy, w ogóle jesteśmy antyrodzinni. Najchętniej pojachałabym
                                          teraz do jakiegoś ciepłego kraju, niestety kasy brak... Ostatnio na nic nie mam
                                          czasu, ciągle bym spała, ten tryb życia mnie wykańcza. Dobrze, że teraz mam
                                          trochę wolnego. Odetchnę dopiero za 2 lata....
                                          Po Świętch obiecuję więcej napisać. Wracam do obowiązków domowych - jak nam się
                                          uda zasiąść do WIeczerzy przed północą, to będzie dobrze...
    • edytaiola Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 24.12.04, 10:27
      Świątecznych, smacznych, pachnących choinką i piernikiem
      Rodzinnych miłych............ i czego sobie życzycie
      dla Was mamuśki i dla Waszych pociech
      życzą
      • annapk Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 24.12.04, 14:34
        Chciałabym i ja z Wiktorkiem dołączyć się do Was i życzyć Wam wszystkim
        szalenie spokojnych świąt, by nasze dzieci były słodziutkie i kochane.
        Nasze rodziny niech będą zawsze uśmiechnięte i zdrowe.
        Jednym słowem mniej kłopotów i zmartwień!
        Ania / 07.02.2003 /
        • umargos Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 25.12.04, 02:53
          Ja tez pozdrawiam nowa mame i Wiktora...a tak poza tym chcialabym zyczyc
          wszystkim milym foremkom, wszytskiego dobrego, duzo pociechy z dzieci,
          niewielkiej ilosci problemow wszelakich, pociechy z facetow, mnostwa optymizmu,
          spelnienia marzen i planow, radosci zycia i duuuzo zdrowia .
          Co prawda spoznione, ale z serca...ode mnie i Weroniki.
          Pozdrawiam
          Ula
          • kingha Re: WESOŁYCH ŚWIĄT 25.12.04, 21:39
            Witamy serdecznie, zyczymy wszystkim mamuskom i ich pociechom samej radosci,
            milosci i zadowolenia.
            Wreszcie dorwalam sie do kompa choc tylko na chwilke, obecnie u rodzicow, jak
            zwykle sie objadamy. Makielki lub jak kto woli kutia sa pierwszym miejscu. Ja
            staram sie trzymac fason, bo szkoda mi tych 3 kg ciezko wypoconych na silowni.
            Wigilie poza domem u tesciow jakos pzrezylam bylo milo ale nie po swojemu. W
            domu tez sie czuli dziwnie. Jednak nie ma to jak w rodzinnym domku. Ja juz w
            zeszlym roku opowiadalam, ze za swietami nie przepadam, najprzyjemniejsza rzecz
            dla mnie to robienie innym prezentow, cala reszta jest ciezkostrawnawink)))
            • agatkar1 I po świętach... 27.12.04, 08:26
              Brr... jakie krótkie były te święta. Ja już siedzę w pracy, niewyspana,
              zmarnowana. Wczoraj na zakończenie dnia oglądałam film "Bez twarzy", pomimo
              dzisiejszych kłopotów ze wstaniem nie żałuję - uwielbiam Cage'a i film był
              super.
              Sylwester pozostaje dla mnie jednym wielkim znakiem zapytania, wszystko zależy
              od tego czy mąż skończy pracę wcześniej, ponieważ w tym tygodniu ma
              popołudniówki, a poza tym moja mama jest bardzo chora i Jagoda nie będzie mogła
              u niej spać. Jest jeszcze teściowa, ale troszkę się obawiam, bo nigdy Jagoda
              sama nie spała u niej, a my wybieramy się na prywatkę daleko za Konin i nie
              będę mogła w razie jakiejś niespodziewanej akcji wrócić do niej. Ach...
              zobaczymy...
              • edytaiola Re: I po świętach... 27.12.04, 08:41
                Witam poświątecznie
                Niby nie jadłam a czuje się jak wielki opasły pasibrzuch
                Dop pracy rzecz jasna wstać mi się nie chciałao, może mała czarna postawi mnie
                na nogi.
                I ja nie czułam klimatu świąt
                Co było kiedyś chyba bezpowrotnie się skończyło, ktoś powiedział że święta są
                przedewszystkim dla dzieci i chyba w moim przypadku to się sprawdza sad
                Co do Sylwestra na szczęście nie jedziemy do zakopca smile)))))
                Prywatka u znajomych znacznie bardziej mi odpowiada.
                Jakoś nie mam natchnienia do pisania
                papapapapap
                • annapk Re: I po świętach... 27.12.04, 14:31
                  Witam
                  Brak śniegu ,zwykła niedziela....
                  I po świętach, tyle przygotowań i już ...
                  Tylko mały cieszy się wiertarką i wszędzie "robi " dziury.
                  Czy te święta nie powinny trwać tydzień ?
                  ania i wiktor
                  • monique76 Re: I po świętach... 27.12.04, 18:48
                    Witam poswiatecznie
                    skladac zyczen swiatecznych juz nie bede po to musztarda po obiedziewink Ale
                    przed swietami mialam troche problemow w domu, pracy, do tego siec nam w
                    zasadzie nie dzialalasad
                    Ale za to moge wam zlozyc zyczenia noworocznesmile)))

                    Swieta faktycznie stanowczo za krotkie, weekend po prostu spaskudzonywink I moze
                    faktycznie cos w tym jest, ze swieta sa przepiekne jak jest sie dzieckiem...
                    Chociaz w tym roku to pogoda dolozyla swoje - w niedziele jak bylam na spacerze
                    to sie zastanawialam czy to przypadkiem nie swieta Wielkanocne mamywink


                    Witam nowa mame i Wiktorasmile Moja Dominika rowniez fascynuje sie ksiazkami,
                    kaze sobie czytac naookolosmile Ale prawdziwa pasje stanowi rybka Nemo... Nie
                    chce ogladac zadnych innych bajek, tylko "iiby"smile Ja juz zaczelam ostatnio
                    puszczac angielska wersje bo po polsku bajka mi sie znudzila zupelniesmile

                    Co do planow na Sylwestra to my bedziemy doskonale bawic sie... w domusmile)) Nie
                    znosze sylwestra i zabawy na przymus wlasnie w tym dniu. Zazwyczaj mam zamiar
                    pobawic sie dwa dni wczesniej lub trzy dni pozniejsmile

                    No i ponawiam swoja propozycje spotkania w Sylwestra jak byktoras miala
                    ochote smile Ja do pracy nie ide, na zaden bal rowniez sie nie wybieram wiec z
                    przyjemnoscia spotkam sie na lampce szampana i jakims pysznym ciesciesmile
                    • edytaiola Re: I po świętach... 28.12.04, 08:31

                      Z ostatniej chwili co wprawiło mnie w ogromnie dobry nastrój
                      - wczoraj moje dziecie zaczęło łapać się za krzesło i wstawać co prawda kazała
                      sobie pomagać ,sama nie dała by rady- ale chodzi o to, że ona sama z siebie
                      tego chciała !!!!!!!!!!!!! smile))))

                      u nas bitwy sylwestrowej ciąg dalszy
                      moja 2 połowa upiera się przy wyjeździe ale ja już po cichu planuję z
                      koleżanką małe spotkanko smile

                      Moje dziecko zaczęło nagminnie wołać mama
                      na wszystkich dziadek babcia mama i tata to mama
                      z tym żeby nie było nudno jest: mama, mamiś , mamooooo, mamu smile
                      Ola katuje teraz Misia Uszatka na video i zapałała ostatnio większą chęcią do
                      książeczek z tym, że nie daje ich czytać a wkółko pyta się "co to" i ja musze
                      mówić, nawet jeśli dwadzieścia razy pokazuje to samo.
                      • idaro Re: I po świętach... 28.12.04, 10:36
                        Edytko i Olu, gratulacje. Czekamy na pierwsze kroczki! Na poczatku jest
                        radocha, ale pozniej wszystko znika z dolnych polek i jest mniej smieszniewink
                        Ja mam wolne do Sylwestra i korzystam, czyli spie do 10. Oj, jak fajnie.
                        Wczoraj snilo mi sie, ze moj maz jest Harrym Potterem. Jak milo.
                        Ida w stosie prezentow po swietach. I tak najbardziej udany jest wozek dla lali
                        od dziadkow, magnetofon od rodzicow i tablica do pisania od wujka. Poza tym
                        dostala kasety wideo z Krecikiem. W jednym odcinku jest facet, ktory rozebral
                        sie nie do majtek, tylko do kompletnego rosolu. Idzie sie tak spodobal ten
                        odcinek, ze mowi: "Mama, krecik i golak". Chyba juz na dobre polubila bajki, bo
                        ostatnio poplakala sie na koniec pszczolki Mai, ze juz jej nie zobaczy.
                        Pozdrawiamy,
                        Anita i Ida
                        • fionna Re: I po świętach... 28.12.04, 13:19
                          Gratulację - mam nadzieję, że niedługo się doczekamy. Bruno też próbuje
                          wstawać, ale nogi ma za słabe i zaraz robi się jak stary pijak. Kiedyś obudził
                          się koło północy, poczuł się wyspany bardzo i trenował wstawanie - efekt - rano
                          łóżeczko rozwalone (powychodziły kołki, szczebelki powypadały).
                          Ja też mam wolne, więc jak Anita - śpię min. do 10.... szkoda, że nie mogę
                          wyspać się na zapas. Normalnie wstaję koło 5.30 - szykujemy się, jeszcze
                          poracja ćwiczeń młodego, przed siódmą wyjeżdżamy z domu, młodego do żłoba i do
                          szkoły/pracy. Wracam do domu koło 6, czasami później. Ciąglę chcę mi się spać,
                          mam nadzieję, że wiosną będzie lepiej - teraz wychodzę z domu - jest ciemna
                          noc, wracam też jest już ciemno, zresztą w ciągu dnia nie lepiej.
                          Za to młody bardzo dobrze czuje się w żłobku - panie go bardzo rozpieściły - co
                          chwila przyłazi do mnie i chce na rączki. I jest strasznie prztulalski,
                          nadstawia się do całowanie, gryzienia szyjki itd. Aż się boję, co z niego
                          wyrośnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka