Dodaj do ulubionych

Luty 2003- Druga część:-))

    • agatkar1 oj duuże... 22.04.05, 14:06
      O tak, duże już te nasze dzieciaczki. nic tylko zrobić powtórkę z rozrywki...
      chciałabym, ale nie możemy sobie z mężem na drugie dzieciątko pozwolić. Myślę,
      że dla Jagody rodzeństwo byłoby idealnym rozwiązaniem na to jej ciągłe
      marudzenie. Już widzę jak reaguje na dzieciaczki malutkie gdzieś na dworze, a
      co dopiero, gdyby takowe było. Choć kiedyś zadałam jej pytanie czy chciałaby
      braciszka albo siostrę, odpowiedziała, że nie chce!!!
      trudna sprawa.
      To na razie. pa.
      • jowa3 Re: luty 2003 22.04.05, 20:52
        Basiu zazdroszczę, też czasami bym Lenę podrzuciła dziadkom. Właśnie mam teraz
        chwilę wolną (która rzadko się zdarza...), mąż wziął Małą do kulek. Rzadko się
        takie chwile zdarzają bo my razem z mężem też jakoś mamy mało czasu dla siebie.
        Och, wybory.
        Lena bez kataru, ale ma jakieś zapalenie jamy ustnej sad(
        A pogoda jest....... lepiej nie mówić, ja zakładam Lenie jeszcze zimową kurtkę.
        Opady śniegu wśród zielonych pączków i trawy były rewelacją jedynie dla oczu.

        Pozdrawiam
        • jowa3 Re: luty 2003 25.04.05, 19:16
          Właśnie mąż przysłał mi tekst, nieźle się ubawiłam...
          To właśnie tekst raczej dla mężów.

          "Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem,
          ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po
          chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były
          otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po
          psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała
          przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał
          telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i
          różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra
          naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko
          otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod
          stołem, a przy tylnich drzwiach była usypana kupka z piasku. Mężczyzna szybko
          wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie
          zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora,
          albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa
          woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i
          kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane
          między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów.
          Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na
          łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i
          zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:
          - Co tu się dzisiaj działo?
          Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
          - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz
          mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
          - Tak - odpowiedział z niechęcią.
          - Więc dziś tego nie zrobiłam."


          Pozdrawiam
          Jowita

          • beataaas Re: luty 2003 26.04.05, 10:02
            A ja muszę się pochwalić że mój Arek od tygodnia już sika na nocnik i woła
            kiedy chce mu się siku. Miałam tydzień urlopu i postanowiłam poświęcić go na
            naukę siusiania. Na początku było ciężko sikał gdzie popadnie. Ja ubierałam go
            w majteczki rajstopki i tak ganiał nie przebierałam go od razu jak się zsikał
            tylko czekałam aż poczuje mokro, zimno. I już trzeciego dnia dawał się posadzić
            na nocnik i sikał a następnego sam mówił że chce siku. Dodam tylko że wcześniej
            nocnik omijaliśmy "szerokim łukiem" jak to kiedyś określiła jedna z mam. Mój
            mały ostatnio zdrowy (w ogółe jestem zdziwiona że od jesieni chorował tylko raz
            fakt że trochę długo bo aż 1 m-c ale tylko raz). Oby tak dalej. Niestety mój
            malec nie za dużo mówi. POZDROWIENIA
            • kubara1 Re: luty 2003 29.04.05, 18:19
              Nie pozwólmy, żeby umarł ten wątek, Szkoda, tak po dwóch latach. Smutno mi
              strasznie, że nikt się nie odzywa już tyle dnisad(( i tyle tygodni. A ja jestem
              sentymentalna i nie lubię żadnych zmian, a tym bardziej takich, że się nie mogę
              dowiedzieć co u luciaków słychać.Buuuu
              • zuzia_i_werka Re: luty 2003 29.04.05, 22:41
                Hej! No właśnie!! Jak każdy będzie zaglądał i widział,ze nic nowego nie ma a
                sam się nie dopisze to tak się stanie a szkoda by była wielkasad Tak więc do
                roboty-prosze sie zmotywować! Ja sie wkurzam bo wszyscy mają perspektywę
                błogiego lenistwa a ja biedna do roboty będę latać-jutro na dzień a w niedzielę
                i poniedziałek na nocsad( Buusad( Ale z drugiej strony oszczędzimy parę groszy
                nigdzie nie wyjeżdżając hehe. Planuję wyprawę do ZOO-obawiam sie,że pół W-wy
                również,może do Powsina do ogrodu botanicznego? Grunt zeby pogoda była ale
                chyba będziesmile Werka znów chorowała,na szczęscie zdążyła wydobrzeć i nie
                będziemy musieli siedzieć w domu. Szału dostanę jak nie przyspieszę terminu
                tego zabiegu bo sytuacja zrobiła sie patowa-najmniejsze zasmarkanie,które
                normalnie minęło by po dwóch dniach u niej od razu przechodzi w zapalenie ucha:-
                ( Ja i tak jestem twarda bo czekam cztery dni i dopiero jak po tym czasie temp
                nie spada daję antybiotyk-na szczęście młoda ma niezłą odpornośc i zwykle daje
                sobie radęsmileA poza tym u nas norma-tzn ataki szalu powtarzające sie regularnie
                ale do opanowania,równoważone są atakami czułości i całusówsmile Werka jest coraz
                bardziej samodzielna,bardzo sprawna fizycznie(gorzej umysłowo hehe ale wyrabia
                siesmile)zaczęła ładnie jeść i nie grymasić,siusia na nocnik(pampers na spacery i
                spanie)wciąz mało mówi ale rozumie to na co ma ochotęsmile Ogólnie norma.Pozdr!
                • monique76 Re: luty 2003 01.05.05, 12:15
                  no to i ja sie dopiszesmile Ostatnio jestem tak wykonczona, ze nie mam sily
                  zagladac do kompa... zreszta staram sie troche mnie siedziec w internecie -
                  odwyk sie nieraz przydajewink
                  U nas po tygodniu chodzenia do zlobka znow jakies cholerstwo sie przyplatalosad
                  Na szczescie teraz juz tylko jakis paskudny katar jest... Ale przyznam, ze
                  zaczynam miec dosc tych cholernych chorobsad zadne uodparnianie nic nie daje,
                  Dominika od listopada choruje na okraglo - tydzien w domu, tydzien w zlobku i
                  tak w kolkosad
                  Z odstawieniem papmersow jakies kroki naprzod poczynilismy - w domu mala chodzi
                  bez majtek i tylko nieraz trzeba ja przebieracwink Na dwor na razie zakladamy
                  pieluche, ale mala przy kazdym sikaniu krzyczy, ze chce siusiu... Wiec to jakis
                  krok do przodu.
                  Ja powoli mam dosc wszystkiego - i wracania do domu po 17-stej, i braku
                  mieszkania, i coraz wiekszych problemow z mezem, i chorob Dominiki... chyba
                  jakas wiosenna depresja mnie dopadla... tylko ta "wiosenna' depresja ciągnie
                  sie juz od jakiegos czasu. myslala, ze jak sobie ponarzeka to mi sie zrobi
                  lepiej.. a tu wcale nie jest mi lepiej..

                  Anita - jak wyjazd?? fionna i Edyta tez by mogly dac znak ze zyjawink
                  • jogaj Re: luty 2003 03.05.05, 19:42
                    Faktycznie kiepsko bardzo z frekwencja na forum,to byl kiedys taki prezny watek
                    i co sie stalo? Gdzie Agata,Tygrys?
                    Czyzby sie tematy wyczerpaly? Szkoda.
                    U nas znowu katar,Szymon gdzies zlapal i Tymon sie zarazil,ja cala przerazona,bo
                    juz mam znowu wizje szpitala.
                    Szymon ewidentnie ma skore alergiczna,ale od czego tego nikt nie wie i tak pozno
                    wyszlo,ze ja jestem cala glupia.
                    Pozdrawiam-Jola
                    • kubara1 Re: luty 2003 03.05.05, 21:10
                      I po majówce. Na POmorzu pogoda dopisała średnio. Więcej deszczu i chmur niż
                      słoneczka, ale i tak było fajnie. Byliśmy na dwa dni w domku nad jeziorkiem,
                      Marysia przeszczęśliwa. A dzisiaj w zoo, gdzi największa atrakcją i tak okazała
                      się ...zjeżdżalnia. Chociaż moje dziecko błysnęlo nazwami zwierząt wprawiając
                      jednego pana w osłupienie: Patrz mamusiu tutany ( tukany) i papudi ary tu są. A
                      propos, czy Wasze dzieci tez nie wymawiają wielu spółglosek? U nas "k" jest nie
                      do przejścia. Czuję, że się szykujewada wymowy. Alergolog, ortopeda, okulista i
                      jeszcze logopeda na dodatek. Zwariować można.
                      Ja postanowiłam, że będę pisać nawet jak nikt się nie będzie odzywać. A co!!!
                      Basia
                      • idaro Re: luty 2003 04.05.05, 09:30
                        Odzywam sie po dluzszej nieobecnosci. Dzisiaj w pracy. Wczoraj byl
                        najsloneczniejszy dzien w roku chyba, przynajmniej na Choszczowce. Robilismy
                        pierwszego grilla.
                        Monika, pytalas o Paryz. Bylo super lacznie z podroza samolotem. Jedynie pogoda
                        nie dopisala, bo bylo zimno i ciagle pilismy goraca czekolade w McDonaldsie.
                        Wiekszosc czasu spedzilismy w muzeach, bo inaczej sie nie dalo, brrr. Robert
                        usilowal gadac po angielsku z Francuzami, ale oczywiscie musial zaraz
                        zrezygnowac, wiec musialam odnowic pamiec i wyjac z niej podstawowe zwroty z
                        jezyka francuskiego. Bylo smiesznie. Ida dzielnie znosila rozstanie. Jedynie
                        wieczorem brala ja tesknica, a teraz nie odstepuje mnie na krok. Mam nadzieje,
                        ze jej przejdzie, bo pod koniec maja lecimy na trzy dni do Rzymu. Ida mowi jak
                        najeta, raczej wyraznie, zle wymawia "r". Zamiast "r" mowi "l" albo "ł". Nie
                        martwilabym sie ta wymowa, bo gloski "r", "k", "g" i "h" sa w sumie
                        najtrudniejsze w wymowie i trzeba jeszcze pcozekac.
                        Pozdrawiamy,
                        Anita i Ida
                        • idaro Re: luty 2003 04.05.05, 09:33
                          I jeszcze cos. Bylismy na bilansie dwulatka, gdzie Ida wazyla i mierzyla sie
                          sama, bo ona cierpi na "zly dotyk". Wazy ponad 14 kg, mierzy 92 centymentry. Na
                          szczescie zachowuje proporcje... Pani doktor zostala skopana. Koszmar!
                          • karollaa Re: luty 2003 04.05.05, 10:39
                            Czesc,
                            u nas dlugi weekend minął spokojnie, bez wyjazdów, pogoda w Gdańsku była
                            średnia... jedynie wczoraj zrobiło się cieplej, więc wypuściliśmy się z mężem na
                            grilla na naszą małą działke (mam ogródek w mieście wink
                            ALE JA ZDALAM 25 KWIETNIE PRAWKO! I humor mi teraz dopisuje niezmiernie wink

                            Damian też nie wymiawia wielu par spolglosek, ale gada bardzo duzo, praktycznie
                            wszystko juz mowi, wiec tym sie nie martwię.
                            Basiu, "k" "g" jest u nas rowniez nie do przejscia. Zamiast tego używa pary "t,
                            d". Podobnie jest z "w" - zamist tego jest "b". I tym sposobem mama pije
                            "tawe", i jezdzimy do babci "Bandzi" wink
                            Kurcze, znow sie pogoda popsula.... mam nadzieje, ze trojmiejskie mamy sie w
                            koncu spotkaja w plenerze. Ja reflektuje na spacery w parku oliwskim wink Jest
                            fajnie, bo trawniki nie oborobione przez psy i jest zakaz jezdzenia rowerami wink
                            więc nie musze miec oczu wkoło głowy....

                            pozdrawiam
                            • zuzia_i_werka Re: luty 2003 05.05.05, 22:00
                              Hej! U nas dżuma i weekend do banismile To co miałam wolne spędziłam w łózkusad
                              Żeby było mało zarazę sprzedałam również Zbyszkowisad i teraz on leży
                              półprzytomny z gorączką. Najlepiej ma się na szczęście Werka ale też nie jest
                              do końca zdrowa.A ja czuję się oszukana bo wzięłam zwolnienie i miałam się
                              trochę poniańczyć a tu d.. blada-wszystko na mojej głowie bo już nie mam
                              goraczki a Zbyszek i owszem.Więc chora czy zdrowa muszę odwozić Werkę do żłobka
                              i z powrotem,zrobic zakupy no i zająć się młodą kiedy wróci-niesprawiedliwość:-
                              ) mam wolne do czwartku i mam nadzieję jeszcze sobie odbić. Poza tym wszystko
                              ok i spadam do wyrka korzystając z tego,że potworella usnęłasmile Pozdr!
                              • monique76 Re: luty 2003 05.05.05, 22:49
                                No tak, u mnie Zuziu bylo tak samo... Ja - chora wzielam zwolnienie... a
                                podczas zwolnienia i tak musialam normalnie funkcjonowac bo szanowny malzonek
                                sie rozlozyl... niewazne ze obydwoje bylismy w podobnym stanie - on byl
                                umierajacysmile I to ja musialam w nocy wstawac do Dominiki, bo on jest chory...
                                to ja musialam z nia isc do lekarza, bo on... itdwink
                                zdrowka zycze! i mam nadzieje, ze jak troche wydobrzejecie to jakies spotkanie
                                zmontujemysmile

                                Anita - Paryza zazdraszczam, mimo zlej pogody. A angielski we francji to
                                niestety faktycznie pomylkasmile my w czerwcu wybieray sie na kilka dni do
                                wiednia - tyle ze z Dominika jedziemy - jakos chyba jestem straszna kwoka i nie
                                moglabym zdecydowac sie na wyjazd bez malej..

                                Aaa i cichutko chcialam pochwalic sie sukcesami nocnikowymiwink pieluchy do
                                spania i na dluzsze wyjscia z domu (na razie troche za zimno bylo na siusianie
                                na dworzu). A w domu i w zlobku bez pieluchy i z mala iloscia wpadeksmile
                                Mam tez pytanie do tych, ktore juz odstawily pampersy na dobre - czy wasze
                                dzieci tez na poczatku reagowaly histeria na kupe? Dominika ewidentnie boi sie
                                zrobic kupe - teraz to juz nawet jak ma pieluche na pupie.. krzyczy, nie chce
                                siadac na nocnik, siada zeby z niego wstac i tak w kolko... zrobienie kupy na
                                nocnik to niezly sukces, ale same pozostalosci w nocniku to kolejny powod do
                                histerycznego placzu... czy to mi rosnie mala histeryczka, czy moze to normalny
                                etap?
                                • zuzia_i_werka Re: luty 2003 06.05.05, 10:49
                                  Monika u nas z nocnikiem podobniesmile I niestety z kupą tezsad Najchętniej w
                                  majtki,na razie staram sie przeczekać,żeby jej nie zrazić bo dużo się
                                  nasłuchałam o zaparciach nawykowych ale nie powiem-wkurzam sięsad Na spotkanie
                                  jak sie tylko poprawi pogoda i ja ozdrowieję jestem jak najbardziej chętna! A
                                  temat chorujących facetów pominę milczeniemsmile) Pozdr!
                                  • jogaj Re: luty 2003 06.05.05, 12:04
                                    U nas przy chorobie bylo podobnie,maz w lozku,a ja z dziecmi,zakupy,wychodzenie
                                    z psem,a on do mnie jeszcze,ze skoro wstaje do dzieci to znaczy,ze nie czuje sie
                                    tak zle!!!
                                    U nas nie bylo problemu z kupa,ale synek mojej kolezanki reagowal podobnie i
                                    przelamal sie dopero jak ona podstawila mu nocnik i on zrobil kupe na stojaco i
                                    musial byc sam, na poczatku robil przez jakis czas na stojaco i musial byc sam,a
                                    potem juz siadal,ale woli robic to w samotnosci.
                                    Jola
                                    • jowa3 Re: luty 2003 06.05.05, 20:51
                                      Oj ta pogoda sad((
                                      Dzisiaj po południu Lena miała szklane oczka i za często się tuliła, a teraz ma
                                      38st. Całe szczęście znowu w domu zaczęli grzać, bo było niemiłosiernie zimno i
                                      nieprzyjemnie.
                                      A ja mam dylemat bo mąż jedzie sobie do Słowenii i mógłby mnie wziąć ze sobą,
                                      ale jakoś nie mam odwagi Leny zostawić.

                                      Aaaaaa jak wygram w totka to otworzę piękny plac zabaw dla dzieci..........

                                      Pozdrawiam
                                      • beataaas Re: luty 2003 09.05.05, 10:15
                                        Witam wszystkich u mnie malec też na początku kopkę wolał robić w majtki ale
                                        teraz już robi na nocnik (przeczekałam nie ruszałam go chociaż nieraz widziałam
                                        że ją robi w majtki). Na spacery wychodzimy już bez pieluchy. Ostatnio po śnie
                                        pampersy są suche a dzisiaj w nocy 2 razy przebudził się i wołał że chce
                                        siusiu, posadziliśmy go na nocnik i z powrotem poszedł spać do łóżeczka.
                                        Niestety chorowaliśmy w ostatnim tygodniu byłam na zwolnieniu Arek złapał ucho
                                        i gardło. Skończyło się Bactrimem. Jednak z mówieniem u nas kiepsko, mały mówi
                                        mało. POZDROWIENIA.
                                        • monique76 Re: luty 2003 10.05.05, 12:14
                                          No to mnie pocieszylyscie z tym robieniem kupysmile Wyglada na to ze trzeba
                                          przeczekacsmile

                                          My dzis bylismy u laryngologa... Dobrze ze poszlismy ze mezem we dwoje, bo sama
                                          bym nie dala rady jej trzymac podczas badania.. A lekarz tylko zagladal do
                                          gardla, nosa i uszu....
                                          • agatkar1 Re: luty 2003 10.05.05, 14:24
                                            A u nas odwrotnie, kupa zdecydowanie na kibelek, ale za to siku ciągle Jagoda
                                            popuszcza w majtki i coś zaczyna uciekać od nocnika... cholera żebym jej nie
                                            wystraszyła! Wszyscy emocjonalnie już nie wytrzymujemy, bo Jagodzie ciągle sie
                                            zdarza posikać. Musimy wrzucić na luz, bo Jagoda się wkurzy. Już i tak za
                                            często słyszę, ze nie będzie wołała tylko sikała...
                                            Ostatnio w ogóle moja gwiazda ma bardzo kiepski humorek i gdy tylko otwiera
                                            oczy zaczyna marudzić. Np. nie odzywaj się do mnie... zejdz, to jest moja
                                            poduszka... albo nie odzywam się do ciebie. Zły nastrój towarzyszy jej prawie
                                            cały dzień. Mam nadzieję, ze to chwilowe.
                                            Mam pytanie, czy Wasze dzieciaczki opowiadają swoje sny? Jagoda od pewnego
                                            czasu tak. Ostatnio mówi do mnie i męża: pamiętacie jak na niebie fluwałam? Tam
                                            na tym niebie, pokażę Wam! Zadziwiające, często opowiada o zwierzętach, jakie
                                            widziała itp. Na razie kończę pa.
                                            • idaro Re: luty 2003 10.05.05, 15:22
                                              Temat nocnikowy nas nie dotyczy, wiec pomine ten tematwink
                                              Widze, ze nie tylko Ida odstawia cyrki u lekarzy. Robi to z pelna premedytacja.
                                              Pozniej tlumaczy nam, ze nie chce byc dotykana i ze wie, ze lekarz ja bada, ale
                                              ona nie tego nie chce, bo jest zdrowa. Nie pogadasz.
                                              Ida tez opowiada, co jej snilo, bo ja ciagle pytam, cha, cha. Przewaznie sni
                                              jej sie tata, czasem mama i tata, a ostatnio podobno we snie Ida jechala na
                                              motorze, ale tez zaczyna mowic o zlym wilku.
                                              Ja biore antybiotyk, bo tez posikuje jak Jagodawink Wlasnie, moze ona troche
                                              przeziebiona jest?
                                              Ostatnio jestesmy zajeci nawet w weekendy: sluby, komunie, etc. Chce wakacji i
                                              ciepelka!!!
                                              Pozdrawiam,
                                              Anita
                                              • kubara1 Re: luty 2003 11.05.05, 21:50
                                                Dziewczyny, czy my zyjemy na jakiejś cholernej Antarktydzie???? Gdzie jest
                                                ocieplenie klimatu ja się pytam, gdzie dziura ozonowa, przez która wpada duzo
                                                słońca. czuję się jak w jakiejs Laponii. Jest mi permanentnie zimno , a na
                                                dworze jest powtórka z rozrywki z zeszłoego roku. A ja się nie zgadzam na
                                                kolejne takie lato. PROTESTUJĘ:_((((.
                                                Byłam dzisiaj na rozmowie kwalifikacyjnej. Jestem z siebie dumna bo podobno
                                                było ponad sto aplikacji, a wybrali osiem osób. Praca wydaje się super ciekawa -
                                                to jest fundacja rozowju uniwersytetu i robią tam naprawd e fajne rzeczy.
                                                Tylko, że szefem jest młody koleś z ambicjami, który mi wyglada na
                                                pracocholika, co przed dwudziestą z pracy nie wychodzi. Nie chcę dzielić skóry
                                                na niedżwiedziu, ale nie wiem czy bym się zdecydowała, gdyby mi tę prace
                                                zaoferowali. Ja jestem beznadziejna, bo i chęcę i nie chcę. Chcę, bo to
                                                ciekawe, rozwijające itd, a z drugiej strony moje serece matki - kwoki już
                                                płacze na mysli o dzieisęciu godzinach bez Marysi. Chociaż chyba czas na małą
                                                separację najwyzszy. Ech, dylematy.
                                                Moje dziecko ś;i, mój mąż zmywa( nie, przepraszam, myje na kolanach podłoge w
                                                kuchni, co za piękny widok), a ja sobie serfuję po tygodniowym odwyku z powodu
                                                zepsutego kompa. jaki miły wieczorek.
                                                Buziaki
                                                Basia
                                                • jowa3 Re: luty 2003 11.05.05, 23:08
                                                  Oj ja też lubię ten widok, Pana na szmacie wink))
                                                  Pogoda jest do niczego, tym bardziej, że dorwało mnie i Lenę jakieś choróbsko.
                                                  A wyjście na dwór, żeby nie załapać się na jakieś dziwne opady graniczy z
                                                  cudem. Już miałyśmy z Leną śnieg, grad i deszcz. Dobrze, że sklepy blisko i
                                                  można się gdzieś schować.

                                                  Do Słowenii z mężem w delegację podjęłam decyzję, że nie jadę, myślałabym cały
                                                  czas o Lenie i pewnie bym nie wypoczęła tak jak bym chciała.

                                                  Pozdrawiam
                                                  • agatkar1 Re: luty 2003 12.05.05, 13:02
                                                    no ja nie wiem co się dzieje, pada i pada , ble...
                                                    To posikiwanie Jagody nie jest spowodowane przeziębieniem, bo ona tak posikuje
                                                    od dawna, ale to wynik leków moczopędnych, ktore podaję jej cały czas, bez nich
                                                    nie można, bo bakterie mogą wrócić. Pod koniec maja idziemy do nefrologa,
                                                    ustalić termin powtórnego badania cystografii, być może refluks się wycofał i
                                                    będziemy mogły odstawić leki. No i wtedy chyba wszystko się okaże. A ja
                                                    niepotrzebnie wywierałam i na niej i na sobie wielki stres...
                                                  • jowa3 Re: luty 2003 14.05.05, 22:54
                                                    Dziewczyny piszcie co u Waszych dwulatków.
                                                    Dzisiaj moja Lena miała kapryśny dzień, ale jej się nie dziwię, szukaliśmy
                                                    wygodnej spacerówki smile))
                                                    Jutro wybieramy się do ZOO, jak pogoda dopisze bo z tą to ostatnio na bakier.
                                                    Mój mąż dzisiaj szukał placu zabaw na osiedlu gdzie nie wiałby wiatr, wiecie co
                                                    w tym trójmieście to chyba wszędzie wieje.

                                                    Zakupiona została deska klozetowa dla Leny, ale nie pasuje, juz planuję sobie
                                                    powoli konkretne odstawianie od pieluch, aż nie wiem jak zacząć i kiedy bo co
                                                    chwila jakieś ważne wydarzenia....
                                                    Lena mówi dużo, ale niewyraźnie, chyba muszę się przejść z nią do logopedy, na
                                                    pewno ma krótkie więzadełko(?) pod językiem. To po mężu, który słabo
                                                    wymawia "r".

                                                    Karola ja mam chyba autobus spod domu do Oliwy, to mogłybyśmy się od czasu do
                                                    czasu umówić. A Kubara i Jogaj, też mogłybyście dojechać???


                                                    Słonecznej niedzieli życzę.
                                                  • kubara1 Re: luty 2003 15.05.05, 08:10
                                                    Ja też mam autobus spoddomu do Oliwy, nie ma prolbemu, tylko termin wybierzcie
                                                    i zamówcie słońce. Miałą byc ładna niedziela i cosad((.
                                                    Marysia też mówi dużo i niewyraźnie, ale niewiem czy juz czas na logopedę? Może
                                                    to jeszcze się samo unormuje? Ja jestem zaskoczona jej rysunkami. Wiadomo, że
                                                    niepatrzę obiektywnie, ale mam porównanie z przedszkolakami, których uczę
                                                    angielskiego. Marysia rysuje całe postacie, nie głowonogi, normalnie z
                                                    brzychem, nmogi, ręce, nawet uszy i buciki i wzystko proporcjonalne. Zaskakuje
                                                    mnie kompozycja, bo ona rysuje mamę, i tatę - większych, w srodku siebie,
                                                    mniejszą i nad tym np centralnie żółte słoneczko. I potrafi to ropoznać
                                                    sąsiadka, któa nei oglądała procesu tworzeniasmile)) Fajnie by było gdyby umiała
                                                    ładnie rysować,. My z mężem niestety antytalenty. O, pada, cholera, a mieliśmy
                                                    w planach wypad za miasto. Buuu
                                                  • jogaj Re: luty 2003 15.05.05, 12:27
                                                    Ja mam ostatnio samochod do dyspozycji wiec bez problemu moge dojechac.
                                                    Teraz niby od wtorki ma byc cieplo,ale ja powoli przestje w to wierzyc.
                                                    Sz tez mowi duzo,wlasciwie caly czas cos gada,niektore rzeczy wyraznie tak,ze
                                                    nawet obcy rozumieja,a inne mniej tak,ze nawet ja nie wiem o co chodzi.
                                                    Pozdrawiam=Jola
                                                  • zuzia_i_werka Re: luty 2003 15.05.05, 15:16
                                                    Hej! U nas też pogod kapryśna ale przynajmniej ciepło w miaręsmile Dziewczyny nie
                                                    moge sie pochwalić mówieniem to się pochwalę odstawieniem smokasmile Jestem
                                                    potężnie zdziwiona-moja totalnie uzależniona córka,która dostawała szału jak
                                                    się jej zabierało korek odzwyczaiła się dosłownie bez jednej łzy! Jakoś kilka
                                                    na początku tygodnia odgryzła gumkę i został jej sam kikucik,trochę ponosiła go
                                                    w rączce,pokazywała mi z wyrzutem i cos tam bulgotała,wieczorem próbowała ssać
                                                    ale się nie dało więc rzuciła w kąt i tylesmile Zero płaczu,zasypia bez problemu
                                                    i w domu i w złobku.A ja już się poważnie obawiałam,że kiedyś będzie tragedia i
                                                    ciągle odwlekałam moment zabrania smoka.Wniosek -moje dziecko jest mądrzejsze
                                                    ode mnie(z czego się cieszę) i samo wie czego chcesmile Żeby jeszcze tylko
                                                    przestała walczyć z kupą byłoby super-ale niestety wciąż preferuje majtki albo
                                                    pieluchę,siusia w większosci na nocnik. O Ukochany woła spadam na obiad papa!
                                                  • agatkar1 Re: luty 2003 16.05.05, 12:30
                                                    Jakże miło czytać posty, w których aż roi się od postępów naszych dzieciaczków.
                                                    Moja także odstawiła smoka pod koniec marca, bez żadnych histerii i płaczu.
                                                    Powiedziałam jej, że u sąsiadów jest mała dzidzia, której smoczek by się bardzo
                                                    przydał. I faktycznie Jagoda w to uwierzyła i oddała smoka... czasem przypomina
                                                    sobie o nim, ale zaraz potem dodaje, że dzidzia ma jej smoczka i teraz nie
                                                    płacze.
                                                    Jestem pełna podziwu dla Marysi, która jak Kubara pisze - pięknie rysuje - moja
                                                    Jagódka rysuje tylko gryzmołki. Natomiast mówi bardzo ładnie, całymi zdaniami,
                                                    ma dobrą pamięć, wystarczy jej ze trzy razy powtórzyć wierszyk czy piosenkę i
                                                    ona po jakimś czasie śpiewa... zna Aniele Boży, potrafi się przeżegnać. Z
                                                    nowości: klepie alfabet /do litery k/, liczy do 15-stu, bezbłędnie i szybko,
                                                    świetnie sobie radzi w zabawie w chowanego ze starszym kuzynostwem, staje w
                                                    kącie i liczy jak pięciolatek!
                                                    Ulubione wierszyki i piosenki Jagody, mogą się przydać i Waszym dzieciakom:

                                                    Murzynek malutki oczka ma błyszczące,
                                                    kręcą mu się loczki, kędziorki sterczące,
                                                    buzia cała czarna, jak ta czekolada,
                                                    nasz mały murzynek po murzyńsku gada:

                                                    fili fili ha, fili fili ha,
                                                    choć do mnie murzynku, podaj rączki dwie,
                                                    zrobimy kółeczko, zabawimy się

                                                    Dalej dalej dalej, kręćmy się w kółeczko,
                                                    jak się zabawimy, wypijemy mleczko.
                                                    ***

                                                    Dobranoc, dobranoc,
                                                    aniołeczki na noc,
                                                    Matka Boska przy łóżku,
                                                    a Pan Jezus w serduszku.
                                                    ***
                                                    Ta wysoka wieża woła,
                                                    chodź Jagódka do kościoła,
                                                    do kościoła chodzić trzeba,
                                                    żeby dostać się do nieba!
                                                    ***


                                                    Może Wy znacie jakieś ciekawe piosenki i wierszyki, któtkie i przyjemne dla
                                                    uszu?
                                                  • kubara1 Re: luty 2003 18.05.05, 07:39
                                                    Dziewczyny, u nas słońce świeci. Niebywałe!!! Bo ostatnie dni to jak w
                                                    październiku. Od razu mam lepszy humorsmile)). Napiszcie coś. Ja jestem w szoku
                                                    bo moje dzieck bawi się SAMO od pół godziny absolutnie mnie nei wołając. Czyli
                                                    wreszcie nadszedł ten etap, mam nadzieję. Ja ledwo siedzę na krześle bo byłam
                                                    wczoraj naearodance - to taki szybki rodzaj aerobiku i mojeciało odmówiło
                                                    posłuszeństwa. Ale czego się nie robi , żeby kilogramy poszły dół. pozdrowionka
                                                  • karollaa Re: luty 2003 19.05.05, 11:07
                                                    Hej,
                                                    no slońce slońcem, ale kurcze, zeby bylo 11 stopni w polowie maja, to ja dziękuje.
                                                    Wymiękam. Zimno mi ;-(
                                                    Chyba się przeniosę na południe Polski. Jak słucham prognoz pogody, to zawsze
                                                    mam wrażenie, że we Wrocławiu jest najmilej wink
                                                    Mój młody jest okropny ostatnio, nie słucha nikogo i tylko broi...
                                                    Gada jak nakręcony, nauczył się robić fikołki.
                                                    Jak się zrobi cieplej, to musimy się koniecznie umówić na spacerek do Oliwy.
                                                    pozdrawiam
                                                  • jowa3 Re: luty 2003 22.05.05, 12:24
                                                    Do góry bo spadamy luciaki coraz niżej.......
                                                    Moja podgrupa wyjechała do ZOO, a ja pakuję się do rodziców. Tam przynajmniej
                                                    tak nie wieje i ogólnie jest trochę cieplej. Lena w ciągu dwóch dni zakumała co
                                                    znaczy sikanie do nocnika i bardzo jej się to podoba, więc chyba do września
                                                    zapomnimy co to pampersy.
                                                    Do poczytania za niedługo.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • kubara1 Re: luty 2003 23.05.05, 13:36
                                                    Dziewczyny, mam zapalenie okostnej. W zyciu niewidedziałam, że może coś tak
                                                    boleć. nawetporodowy był lepszy, bo trwal tylko ilkanaście godzin, a ja od
                                                    piątku chodze po ścianach. mam antybiotyk i ...tabletki z morfiną, które
                                                    skutkują tylko przed dwie godziny.Potem ból wraca. nie śpię już trecią noc, bo
                                                    wtedy boli najgorzej. No i wyglądam jakby mi ktoś przyłożył prawym sierpowym.
                                                    Normalnie koszmar. Idę leżeć i jęczeć. Dobrze, że mała u babci bo bym nie dała
                                                    rady.
                                                  • zuzia_i_werka Re: luty 2003 23.05.05, 13:45
                                                    O rany! Bardzo bardzo Ci współczuję bo miałam i wiem jak to boli zwłaszcza
                                                    nocąsad Ja z kolei od soboty zmagam się z ostrym zapaleniem jajnika,temp 39
                                                    stopni i bólem uniemożliwiającym chodzeniesad Cholera czy po 30 człowiek
                                                    zaczyna się sypać? Dwa tygodnie temu miałam fatalną anginę teraz tosad I
                                                    jeszcze Zbyszek wyjechał a ja sama z młodą byłam do wczoraj-dobrze że brat
                                                    przyjechał i wziął ją na plac zabaw bo pogoda pięna,Werka szlałą po domu a ja
                                                    bym chyba umarła jak bym miała sie zwlec.I pomyśleć,że jeszcze wpiątek rano
                                                    zastanawiałam się co będę robić w weekend wrr... Znów starciłam Targi książki:-
                                                    ( No ale zdążyłam iść na Gwiezdne Wojny!!!! Mniam mniam polecam miłośniczkom-
                                                    kocham tę sagę. Spadam do łóżka bo najmniej boli gdy leżę.Boże błogosław
                                                    wynalazców żłobkasmile
                                                  • idaro Re: luty 2003 23.05.05, 13:59
                                                    Dziewczyny, strasznie wam wspolczuje. Ostatnio stwierdzilam, ze wlasnie nie ma
                                                    gorszego bolu niz bole po zabiegach stomatologicznych. Bole zebow, szczek,
                                                    brrr. Zdrowiejcie, bo zbliza sie Dzien Matki. Ciekawe, czy nasze dzieci cos
                                                    wymysla w zwiazku z tym...
                                                    My caly weekend w ogrodzie. Kupilismy malej hustawke-hamak zawieszana na
                                                    galezi. Mozna w niej usnac.
                                                    Moja przyjaciolka urodzila syna i jestem bardzo uradowana.
                                                    Pozdrowienia,
                                                    Anita
                                                  • idaro Re: luty 2003 23.05.05, 14:02
                                                    Znowu skleroza mnie dopadla.
                                                    Chcialam jeszcze napisac, ze Ida zrobila wreszcie pierwsze siusiu na nocnik,
                                                    ale wydarzenie, jak przypuszczalam, bylo jednorazowe. Na szczescie, zrobilo sie
                                                    cieplo, wiec bedziemy nad tym pracowac intensywnie.
                                                    I co jeszcze, Ida jest upiornie uparta. Cos koszmarnego. Nie robi scen w
                                                    sklepie, zachowuje sie kulturalnie, ale za to w domu, przed snem... Nie chce
                                                    sie rozbierac, kapac, spac, wszystko sama, krzyczy. Kiedy to sie skonczy?! Mam
                                                    nadzieje, ze jak juz przejdzie bunt teraz, to unikniemy nastepnego w okresie
                                                    dojrzewaniawink
                                                    Anita
                                                  • beataaas Re: luty 2003 24.05.05, 08:12
                                                    Współczucie dla wszystkich chorych i obolałych mam. Ja narazie jestem zdrowa
                                                    (chociaż też już po 30-tce). Mój mały też chyba przechodzi okres buntu.
                                                    Wszystko co mu proponuje jest według niego be i tyle. Albo będzie chory
                                                    (ponieważ zawsze okresy takiego marudzenia kończą się antybiotykiem).
                                                    Pozdrowienia.
                                                  • monique76 Re: luty 2003 24.05.05, 08:32
                                                    Oj dziewczyny, kurujcie sie! Zapalenie okostnej musi byc straszne, zreszta
                                                    zapalenie jajnika tez pewnie bardzo niemilesad Kurujcie sie kochane!
                                                    U nas na razie cisza i spokoj - z chorobami jakos sie troszke uspokoilo, ale
                                                    Dominika ewidentnie ma alergiczny katar niestetysad Mnie zreszta tez dopadla
                                                    jakas alergia i tez chodze z chusteczka przy nosiesad

                                                    Macie moze jakis sposob, zeby dobe wydluzyc o kilka godzin?? Bo brakuje mi w
                                                    ciagu dnia jakis 3-4 godzin co by zrobic wszystko to, co powinnamsmile

                                                    Warszawianki - wyjezdzacie na dlugi weekend? Moze w niedziele bysmy jakies
                                                    spotkanko zorganizowaly?? Jak sa chetne to dajcie znac to cos ustalimy!
                                                  • aguska3 Re: luty 2003 24.05.05, 22:07
                                                    Witam.
                                                    RZeczywiście nie zazdroszcze Wam choróbsk. Ale ma przyjść ocieplenie i Dzień
                                                    Matki wie może bedzie lepiej.
                                                    U nas włąściwie bez wiekszych zmian Piotrkowi wyrastają chyba rogi bo istny
                                                    diabeł z niego. Popisuwy strzela że hej. A jego tatuś jest przewrażliwiony. To
                                                    ja wychodze na tą bez serca i zabraniającą i wogole najgorszą. A tatuś jak
                                                    synek zaczyna płakać, by ewidentnie wymusić tiuka do niego jak do niemowlaczka.
                                                    Brrr. Chyba nie wszyscy faceci tak mają.
                                                    Ja chyba sie na jego płacz uodporniłam, wiadomo że jeśli go coś boli to go
                                                    przytulam i całuje. Ale jak zaczyna na targu wyć, bo mu przełamałam nie tak jak
                                                    chciał rogalika -to zwyczajnie nie reaguje.
                                                    A może żle robie.
                                                    A WĄTEK CHYBA RZECZYWIŚCIE PADA. JA NIE CHCE. Musze sie zmobilizować. A czy
                                                    można pisać o czymś innym niż Piotrek??
                                                    Bo jakoś do Was mam zaufanie a gdzie nnidziej to się wstydze
                                                  • kubara1 Re: luty 2003 24.05.05, 22:12
                                                    Monika, z tego co pamiętam, Dominika była uczulona na mleko???? Nie wiem, czy
                                                    już podajesz jej normalne??? Bo ja przeszłam u Marysi po półtora roku na
                                                    normalną dietę białkową i skóra , brzuszek i wszystko było ok, więc myślałam,
                                                    że mówimy alergii pokarmowej pa pa. Ale po trzech miesiącach mała dostała katar
                                                    alergiczny. On sie powtarzał ciągle, przez cały rok. Czasami mijał, ale wracał,
                                                    ciągłe furczenie w gardle, jakieś problemy z oskrzelami. No i poszłam do innej
                                                    alergolog, która kazał na próbę odstawić nabiał. I jak ręką odjął. Zadnych
                                                    katarów, żadna alergia wziewna jak mi sugerowano. Oskrzela czyste jak łza.
                                                    Cholerne mleko sobie po ciuchutko uczulało. Wróciłyśmy na bebilon peti, jemy
                                                    masło ( i lody od czasu do czasu) i jest ok.
                                                    A ja dzisiaj pierwszy raz od czterech dni zjadam coś, bo mogę gryźć i mniej
                                                    boli. Uff. mam nadzieję, że to ostatnie zapalenie okostnejw moim życiu.
                                                    Zuziu, trzymam kciuki i mam nadzieję, że Ciebie tez mniej boli. A co z uszami
                                                    Werki, kiedy ten drenaż? Załatwiłaś wcześniejszy termin?
                                                    I co słychać u Agaty i Wookiego? Wieki się nie odzywalisad((((
                                                    Pozdrawiam z cieplutkiego Gdańska
                                                    Basia
                                                  • monique76 Re: luty 2003 25.05.05, 12:43
                                                    Ojej, nie wiedzialam ze alergia na mleko moze sie tak ujawniac... Dominika w
                                                    domu jest tylko na bebilonie pepti i w zasadzie rzeczy z mlekiem rzeczy nie
                                                    jada bo nie chce... Ale wiem ze w zlobku rzeczy z mlekiem je.. Nic to,
                                                    sprobujemy odstwic mleko i zobaczymy czy katar minie..
                                                    Aguska - pisac o czym innym niz dzieci to mozna, a nawet trzebasmile

                                                    O nieobecnosci na forum Agata i innych to juz nawet nie bede nic pisala.. Ale
                                                    jak zaglada tu Edyta to niech sie odezwie (tu na forum albo na priv) bo bardzo
                                                    jestem ciekawa co u Oli...
                                                  • fringilla Re: luty 2003 25.05.05, 22:16
                                                    No ja jestem w pewnym stopniu usprawiedliwiona, bo miałam w niedziele komunie
                                                    młodej. Kto przez to nie przechodził, to nie zrozumie: codziennie dwugodzinne
                                                    próby, spowiedź, jedna druga, przygotowania, przymiarki, szukanie butów etc...
                                                    Nie wiem jak wyrabiały się te matki, które miały jeszcze fryzjera i
                                                    kosmetyczke, dla siebie i dla córek wink Teraz mamy biały tydzień, jutro czeka
                                                    nas procesja i wszyscy mamy już troche dosyć - tak wynika z rozmów między
                                                    mamusiami pod kościołem wink

                                                    A tak w ogóle to nic nowego się nie dzieje: młody nadal złośnik, żadnych
                                                    postępow w zwiazku z nocnikiem, mówieniem, ani nic z tych rzeczy.

                                                    Jeśli mamy się spotkać w piątek lub w sobotę, to w miarę wcześnie, żebym
                                                    zdążyła na 18 do kościoła sad
                                                  • idaro Re: luty 2003 28.05.05, 09:56
                                                    Dziewczyny, sypie sie w proch. Znowu zapalenie pecherza i latanie do lazienki
                                                    co minuta. Akurat w duuugi weekend, wiec nie nadaje sie na zadna wycieczke. Maz
                                                    opuscil nas i pojechal do Puszczy Bialowieskiej na rowerze. A my w domku.
                                                    Dzisiaj rano ogluchlam na prawe ucho i zapisalam sie do laryngologa. Ciekawe,
                                                    co jeszcze sie przytrafiwink
                                                    Spotkamy sie juz pewnie po komuniach, chrcinach i slubach.
                                                    Pozdrawiam,
                                                    Anita
                                                  • agatkar1 Re: luty 2003 31.05.05, 13:54
                                                    jejqqqqqq
                                                    dbajcie dziewczyny o siebie!!!
                                                    Bo cóż to się dzieje...
                                                    Z tą alergią to ja także nie wiedziałam. Jagoda pije nutramigen, inne mleko w
                                                    proszku nie chce pić, a gdy mieszam z nutramigenem to wymiotuje. Ale przyjęłam,
                                                    że nie ma skazy, bo je jogurty, mannę z dodatkiem krowiego mleka, serki
                                                    wszelkiego rodzaju. Tylko, że ciągle ma katar, wciąż jakiś kaszel, na szczęście
                                                    oskrzela czyste, kiedyś nasza pani doktor mówiła, żeby nie dawać nabiału, bo on
                                                    może być przyczyną tego kataru,ale ja trochę nie dawałam a potem znów wróciłam,
                                                    bo Jagoda uwielbia nabiał... a może faktycznie te ciągłe pociągania noskiem to
                                                    objaw alergiczny. Zobaczymy. Spróbujemy.
                                                    W dodatku Jagódce pojawiła się jakaś wstrętna "gradówka" na oku. Okulista mówi,
                                                    że dorośli to usuwają, natomiast dzieciom lepiej nie robić niepotrzebnego
                                                    stresu, ponieważ nie jest to nic szkodliwego. pediatra pociesza, ze sama się
                                                    wchłonie.
                                                    szkoda mi tej mojej córy, bo ciągle coś się jej pałęta...
                                                    Pozdrawiam
                                                    agata i jagoda
    • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.05.05, 14:40
      Cześć dziewczyny = pamiętacie mie jeszcze ? smile
      NIe zaglądałam tu od stycznia.........
      Poczytałam trochę i widzę że sporo się działo
      Buziaki dla wszystkich
      więcej napisze z domu
      • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.05.05, 14:53
        Edyta, czy pamietamy????? Ciagle sie każda dopytuje oWas, co tam u Oli. Ale się
        rozpisałaś, już wszystko wiemysmile)))). W domu proszę nam długaśny elaborat
        napisać, ze szczegółami co się z Wami działo od stycznia.
        A co do Jagódki - to naprawdę spróbujcie odstawić nabviał - na 2 tygodnie.
        Jeśli katar minie to masz odpowiedź. moja tez uwielbia nabiał, ale trudno. Wole
        jej odmawiać danonka, który nota bene wcale zdrowy nie jest niż słuchać
        ciągłego charczenia i pociągania noskiem.
        U mnie generalnie ok, poza tym, że mąż pojechał na Mazurki z jakąś wycieczką
        szkolną , a ja zostałam z remontem = pan nam robi zabudowę szafy i wnęk w
        kuchni. I mueszę wysłuchiwać o jakiś śrubkacj, blatach, lakierach ird. Bo facet
        jak robi to gada, a ja jestem z tych nieasertywnych do których przyczepiają się
        wszyscy, co gadać lubią. Jak na przystanku stoi jakaś babcia, to 90%, że do
        mnie zagada i potem całą drogę autobusem wysłuchuje o jej bólach i rozterkach.
        Nie wspominając o koleżankach- też jestem wysłuchiwalnią. Ale jak jedną kilka
        razy wyciągałam gdzieś, bo chciałąm się wygadać, to mi zarzuciła egoizm. Hmmm,
        nie będę się Wam tu rozżalać. Zaraz stolarz przyłazisad((. MArysia na
        szczęścire u dziadków bo bym została zagadana na śmierć. Moje dziecko wstaje o
        szóstej i mówi dwanaście godzin bez przerwy. Tylko, że akurat jej uwielbiam
        słuchać. Buziaki. Próbuję pomniejszyć zdjęcia, żeby trochę uaktualnić Marysię,
        ale mi się nie udaje. Spróbuję jeszcze raz, ro sobie zajrzyjcie potem.
        Pozdroawionka i sorry za literówki, ja się zawsze spieszę jak piszę
        Basia
      • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.05.05, 22:04
        Edyta - fajnie, ze sie odezwalas! czekamy na jakis elaboratwink

        Kubara - ty bys pewnie byla swietna pozywka dla wampirow energetycznychwink
        Trzeba sie nauczyc mowic w kulturalny sposob "nie"! Bo inaczej to ludzie cie
        zamecza swoimi problemamisad

        Co do kataru jako objawu alergii to widze ze u Dominiki niestety katar jest
        zwiazany z jedzeniem mlecznych rzeczy... Teraz ma znow odstawione mleko i
        kataru nie ma mimo ze chodzi do zlobka...

        Dziewczyny - trzymajcie za mnie kciuki w czwartek - mam w pracy rozmowe
        zwiazana z zakonczeniem okresu probnego... boje sie jak cholerasad
        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.06.05, 10:17
          Monika - trzymam kciuki.
          Edyta - mam nadzieję, że to nie był czcze obietnice i dziś cos nie coś
          usłyszymy. Wzywam resztę niepiszących do apelusmile)
          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.06.05, 14:45
            Boziu@
            Edytko czy to możliwe, żebyś tak długo do nas nie zaglądała?
            Pytasz czy pamiętamy,,, jekżesz... tak nie można.
            Ja także troszkę przestałam tutaj zaglądać, ale.. przecież tak nie można.smile
            Przez taki długi czas pisałyśmy i wiedziałyśmy wszystko o sobie, o naszych
            szkrabach, które rosną, naprawdę rosną i są mądrzejsze, tyle mówią, przez ten
            cały czas dzieliłyśmy się emocjami, wrażeniami radościami i smutkami, że po
            prostu tak nie można...
            piszmy dziewczyny,
            jeszcze niedawno była zadeklarowana chęć pisania do 18-stego roku życia naszych
            dzieci, a tu co???
            Wszystkie dziewczyny wzięły przykład z Tygrysa... ciekawe czy zagląda tu
            czasami...
            ale Edytka, Fiona i Fringilla przeginają... wracajcie!!!
            Kubara ma rację, że doprowadza nas do porządku. I ja oświadczam wszem i wobec,
            że nie zamierzam się wynieść z tego forum.
            Kto jest za?
            A co do Jagody oczywiście, że będziemy próbowały. Tylko tu znów pojawił się
            problem bo dostała antybiotyk i oczywiście nie wiadomo będzie czy katar
            przeszedł po leku, czy po odstawieniu nabiału....
            Agata i Jagoda
            • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.06.05, 19:25
              Agata to jest usprawiedliwiona - komunia dziecka musi pochlaniac od cholery
              czasusmile dlatego tez calkiem powaznie mysle o tym, zeby Dominika poszla do
              komunii jak juz bedzie calkiem doroslasmile)
    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 02.06.05, 21:44
      Kubara - kciuki juz niepotrzebnewink Rozmowa przebiegla w nader milej
      atmosferzesmile No i mam umowe na stalesmile

      Edyta - gdzie Twoje sprawozdanie??

      Musze sie wam pochalic ze Dominika druga noc juz spala bez pieluchysmile i nie
      zasikala lozkasmile dzis w nocy to nawet wstala zeby siusiu do nocnika
      zrobic... smile jestem dumna z mojego dzieckasmile
      • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.06.05, 11:01
        Gratulacje dla Moniki i Dominikismile))) Sukcesy chodza parami.
        My wczoraj zaliczylismy pierwsza kupe na nocnik. Siusiu juz bylo. Na Dzien
        Matki Ida uraczyla mnie kupa obok nocnika i powiedziala, ze cos sie stalo.
        Widac, ze sie starala, ale coz...
        A tak poza tym po staremu. Ida jakas taka ostatnio anielska. Czyzby bunt
        przedzedl?
        Pozdrawiam,
        Anita
        • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.06.05, 19:47
          No dobrze, my już po komunii i atrakcjach z nia związanych, nic juz mnie nie
          usprawiedliwia. Powiem wam, że ten ostatni tydzień minął mi nawet nie wiem
          kiedy, czas ucieka przez palce...

          Fakt, trzeba trochę rozruszać forum, bo rzeczywiście nam umiera, a szkoda by
          było. Był juz temat o muzyce, ksiązkach, może teraz filmy? Ja niedwano byłam z
          męzem na trzeciej części Gwiezdych Wojen - byliśmy razem w kinie po raz
          pierwszy od kilku lat, aż wstyd się przyznać.
          Czy są między nami fanki Gwiezdnej sagi oprócz Zuzi, rzecz jasna wink
          Dzieciaki juz takie duże, wyrosły z Multibabykina, znowu mam kinowe zaległości,
          a takie były piekne czasy...

          Edyta, jak miło że do nas wróciłaś, my tu na forum tak szybko nie zapominamy,
          bardzo jesteśmy ciekawe co u was.

          Warszawianki, jakieś spotakanko? Niedziela, na Odyńca, hę?
          • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.06.05, 21:48
            Troche nas nie bylo, pedzimy gdzies bez opamietania ciagle w niedoczasie, az
            wstyd. Czasem zerkam na forum, niestety tylko zerkam.

            U nas wiele sie zmienilo. Nadia fajnie wyrosla, widac, ze to juz taka mala
            kobietka, bardzo wrazliwa, troche madralinska i straaaasznie uparta. Uslyszalam
            juz z jej ust "NIC NIE MUSZE" po tym jak powiedzialam: choz kochanie musisz
            zjesc kolacje. Trudne do zaakceptowania, ale chyba czas sie przyzwyczajac.
            Czytam o Waszych malych sukcesach nocnikowych i ciesze sie, ze sie udaja. Chyba
            mamy pospolite ruszeniewink U nas tez wreszcie cos drgnelo. Upalne Boze Cialo
            nam pomoglo, nagle moja corcia dostala olsnienia i zaczela wolac o nocnik i od
            tygodnia wszytsko robi do nocnika, oczywiscie zdarzaja jej sie wpadki, ale to
            chyba normalne. Dlatego postanowilam kuc zelazo poki gorace i zaczelam sadzac
            Daniela, tylko po spaniu (1-2 razy dziennie), wtedy robi na bank. W ten sposob
            mam nadzieje, ze mlody sie pzryzwyczaji i unikniemy histerii, jakie
            towarzyszyly Nadii przy probie posadzenia jej na nocnik.

            Do przedszkola na nie przyjeli ze wzgledu na wiek, troche to skomplikowalo mi
            plany, ale pracuje nad pania dyrektor i mam duuuuza nadzieje, ze zaczniemy
            chodzic kolo lutego-marca przyszlego roku. A poki co caly czas opiekunka, ktora
            swietnie sobie z dwojka radzi i az szkoda, ze jej kiedys nie bedzie, ale z
            drugiej strony ciagnie nas po porfelu porzadnie, tyle co kredyt mieszkaniowy,
            brr brr

            Daniel ma juz skonczone 10 m-cy, za chwile roczek, mamy juz za soba pierwsze
            samodzielne kroki. Super mezczyzna sie z niego robi, na pewno nie nalezy do
            wrazliwych, nic mu nie przeszkadza, niczego sie nie boi, do wszytskich idzie na
            rece, nawet sam sie wprasza, dosc ostro demonstruje swoje niezadowolenie. Jest
            o glowe nizszy od Nadii a wagowo ma 1 kg mniej niz siostra. Widac, ze jest
            konkretny czlowieczek, w barach szerszy niz Nadia, mimo, ze wciaz na dietach
            bezlglutenowych i bialkowych.

            Ja ciagle pracuje, staram sie wracac o przyzwoitych porach do dzieci, kosztem
            zdrowia, bo mam mega efektywnosc w pracy, a godzinowo krotko pracuje. Inaczej
            sie nie dasad
            Troche schudlam, motywuje mnie slub przyjaciolki w sierpniu, waze prawie tyle
            co przed ciaza z Nadia.

            Warszawianki co do spotkania, to wiecie, ze ja zawsze chetnie, ale ten weekend
            mam samotny, wlasnie wypuscilam dzieci z mezem do tesciowej. Powoli planuje na
            co moge przeznaczyc te poltora dnia, mam tyle pomyslow, ze przyznam, ze nie
            wiem z czego w pierwszej kolejnosci skorzystac. Na 100% chcialabym sie
            porzadnie wyspac, ale znajac zlosliwosc losu pewnie obudze sie o 6 rano i nie
            bede mogla usnac:-00000
            • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 16:01
              Hej laski

              Obiecałam na pisać wiec postaram się coś wyskrobać
              Właściwie życie puływa nam powoli, bez większych senascji
              Może to i lepiej...

              Po moim zimowym dołku ani śladu, i całe szczęście he he he

              Od kwietnia mieszkamy w Nowych Grocholicach (obok Raszyna)
              Dziadkowie Męża wreszcie dokonali odpowiednich wpisów i dostaliśmy to na
              własność - teraz będą sensacje jak tylko Krzycha ciotka się o tym dowie he he he
              Musimy co prawda dokonać generalnego remontu ale to musi poczekać ze wzgledu na
              chroniczny brak kasy, Mieszkamy z męża dziadkami ale dziadek nieszkodliwy tylko
              babcia troche toksyczna.
              Teraz jestem na etapie szykowania "wybiegu" dla dzieci jeszcze to troche potrwa
              ale i tak jest fajnie.

              Co do Oli to mała robi malutkie postępy, idziemy do przodu, wolno bo wolno ale
              najważniejsze, że nie stoi w miejscu, dziś nawet pierwszy raz przyszła sie przy
              wersalce przez całą jej długość !!!!!!!!!!!!!!!!!!
              Dodatkowym utrudnieniem w jej chodzeniu jest pokonanie wlasnego lęku, ona już
              za dużo myśli o bólu, przewróceniu się, niebezpieczeństwie. Nie idzie na żywioł
              jak roczniaki.
              Ola ciągle około 3 centyla i taka jakaś mała, ale zapewniają nas że jak stanie
              na nogi, zacznie chodzić to zarówno fizycznie jak i psyhicznie (rozwojowo)
              dorówna dzieciom z jej rocznika.

              Niekończońca się opowieść to moje odchudzanie, stracone kilogramy wracaja jak
              bumerang. Już chyba nigdy nie uda mi się zrzucić tego balastu.


              Na spotkanie jestem chetna ale Ola chciała by zasówac na swojej dupinie za
              dziećmi po całym placu zabaw (szkoda mi na nią patrzec jak prubuje nadążyć za
              dzieciakami). Na domowym podwórku zdarała już nie jedną pare spodni.


              Ryczący potworek wstał....
              • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 17:10
                Edyta - swietnie, ze Ola robi postepy!
                A ten 3 centyl to chyba nie jest zmartwienie - moja Dominika tez jest w 3
                (spadla z 50-go i 75-go).

                no i fajnie, ze sie przeprowadziliscie!
            • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 16:14
              OOO jak fajnie ze sie odezwalysciewink
              Ja ze spotkania w ta niedziele odpadam, bo leze chora... znaczy sie staram sie
              polegiwac..
              W repertuarze kinowym to juz mam bardzo duze zaleglosci, ale jakos tak nie mam
              czasu na kino.. Ale na gwiezdne wojny sie wybieram, wejsciowki od meza z pracy
              juz z miesiac leza na polce i czekaja na wykorzystanie. Mam nadzieje, ze jakos
              uda mi sie je wykorzystac w najblizszym czasie - znaczy sie kiedy moi rodzice
              beda w domu w weekend i bedziemy mogli zostawic mala..

              Znacie moze jakis sposob zeby tata nie reagowal nerwowo (baaardzo nerwowo) na
              histerie dziecka? Bo ja juz mam dosc.. kazde zostawienie Dominiki z tata konczy
              sie jej rykiem i jego krzykami. Dominice wszystko mozna przetlumaczyc na
              spokojnie, nieraz trzeba tlumaczyc 10 razy jak zdarta plyta, ale zazwyczaj
              zalapuje.. On od razu sie drze no i wtedy to juz kaplicasad Musi sie to zmienic
              bo we wrzesniu mam wyjazd firmowy od piatku do niedzieli i mala ma zostac z
              tata.. gdybym teraz miala na cos takiego pojechac to wiem, ze po jednym dniu
              puscilyby mi nerwy i wrocilabym do domu. No i jestem w kropce szczerze
              mowiac... w takich momentach to coraz czesciej mysle, ze jak bysmy zostaly z
              mala same tak juz na stale to zycie byloby dla mnie jakies mniej stresowe..
              • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 19:31
                E, Monika, nie ma się stresować, jak zostana sami to sie dogadaja, bo nie beda
                mieli wyjscia. Najlepiej rzucac na gleboką wode, tatus coreczce krzywdy nie
                zrobi, juz ty sie o nich nie martw. Musi sobie wypracowac wlasna metode, tak
                samo zreszta jak ona na niego, a najlepiej to wychodzi jak sie nikt trzeci nie
                wtraca wink
                • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 19:38
                  No to spotkanie chyba przełożymy, bo nam nawet te zwykle niezawodne nawalają wink
                  Możemy sie ze wzgledu na Olę spotkać w domu, tylko na razie terminu nie rzucam,
                  bo mnie w przyszły weekend nie ma i następny chyba też, nie wiem jeszcze.
                  Dobra, lece do dzieciorów, bo je dzis skandaliccznie zaniedbuje - a raczej one
                  mnie: młody był cały dzień z rodzicami na działe, a młoda na festynach
                  osiedlowych z kumpelami. A ja odpoczywałam smile
                • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 19:58
                  fringilla napisała:

                  > E, Monika, nie ma się stresować, jak zostana sami to sie dogadaja, bo nie
                  beda
                  > mieli wyjscia. Najlepiej rzucac na gleboką wode, tatus coreczce krzywdy nie
                  > zrobi, juz ty sie o nich nie martw. Musi sobie wypracowac wlasna metode, tak
                  > samo zreszta jak ona na niego, a najlepiej to wychodzi jak sie nikt trzeci
                  nie
                  > wtraca wink
                  no wiesz, jak ostanio mi sie zdarzylo, ze poszlam z kolezankami z poprzedniej
                  pracy na piwo to po powrocie juz na klatce przed drzwiami slyszalam ryk
                  Dominiki... nie powiem, zeby mnie to optymistycznie nastroilo... No ale chyba
                  nie bedzie innego wyjscia - no chyba, ze do wrzesnia ktos komus spakuje
                  walizki - co tez nie jest takie niemozliwewink
                  • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 23:10
                    Monika, to ja się włączę w narzekalnię na facetów. Właśnie wróciłam z super
                    pogaduch z przyjaciółką, trochę się przedłużyło spotkanie i mój mąż zadzwonił,
                    gdzie jestem i o której wrócę. I tak mi się ciepło zrobiło, że czeka na mnie i
                    się martwi. Wracam, o on już ubrany stoi w drzwiach i mówi, że koledzy ze
                    studiów zadzwonili i nie wie kiedy wróci. I wyszedł. Siedze i ryczęsad((
                    • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.06.05, 08:59
                      Tak to już jest z tymi naszymi facetami!!! Nie ma co płakać, szkoda łez...
                      ja się cieszę, gdy mój królewicz wychodzi bo przynajmniej mogę sobie w spokoju
                      troszkę posiedzieć, poczytać ciekawą książkę, albo posłuchać muzy, oczywiście
                      gdy uśpię małą. Ale fakt, czasem by się chciało posiedzieć we dwoje, a do tego
                      świadomość, że mąż siedzi i czeka na Ciebie z utęsknieniem jest miła, ale
                      przecież czasem i mężowi można wyfrunąć z gniazka... nie przejmuj się kubara...

                      \Fringilla uświadomiła mi, /o manio. po raz kolejny ktoś coś uświadamia mi na
                      forum!!!/, że nie byłam wieki w kinie!
                      Czy może wiecie kiedy i czy w ogóle będzie w kinie biografia Ryśka Riedla, na
                      ten film chciałabym pójść, ale na razie głucha cisza...

                      Za to do książek sięgam często, ostatnio nawet sobie kupuję te za 9,90 z serii
                      na literatura na obcasach - bardzo lekkie i przyjemne.

                      Nie wiem czy pisałam Wam o Jagódki oczku, zrobiła jej się gradówka, dorośli
                      usuwają to operacyjnie, ale okulistka powiedziała, że to nic groźnego i nie
                      będziemy przecież niepotrzebnie stresować dziecka. Istnieje możliwość, że sama
                      się wchłonie.... mam nadzieję, ze tak, bo już nie mogę patrzeć na ten guzek...
                      żle mi się kojarzy. Może jeszcze raz udać się do okulisty tylko innego, zeby
                      się upewnić?

                      Edytko, fajnie, ze jesteście, cieszę się z Tobą sukcesami Olki, dawno się nie
                      pojawiałaś i jak przeczytałam, że Ola już sama przeszła kawałek to mi się
                      ciepło zrobiło, będzie dobrze!!!

                      Pozdrawiam wszystkich i gratuluję sukcesów nocnikowych, u nas także jest ok.
                      pracujemy nad nocnikiem i praktycznie nie używamy pampersów, a ten co zakładam
                      Jadodzie na noc rano ściągam suchy /ostatnie trzy nocki/.
                      to pa, na razie!!!
                      • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.06.05, 19:39
                        Witam, my już po urlopie. Pogoda na początku była ok. ale ostatni tydzień, brrrr

                        Lena już zapomniała o pieluchach, przyzam, że szybko to poszło. Nawet nie
                        zdążyłam zwinąć dywanów, nic nie było zasikane. Dwa razy trochę spodnie, resztę
                        robiła do nocnika, dwa razy kupa w majtki, a następne do nocnika.
                        Zaskoczyło mnie mile moje dziecko.

                        Gada jak najęta, wszystko chce robić sama, tnie nożyczkami, smaruje chleb
                        masłem. We wszystkim chce mi pomagać. Gnieciemy razem ciasto, wyklejamy nim
                        blachę, podlewa kwiaty.
                        A najbardziej lubi biegać na golasa...

                        Moje ciało też jakoś zaczęło się sypać po trzydziestce. Mam zniesienie lordozy
                        szyjnej i zespół cieśni nadgarstka... Tylko dzieci rodzić i nosić sad(

                        W domu nie można przejść przez stos toreb i torebek. Idę trochę ogarnąć.
                        Pozdrawiam
                        Jowita


                        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.06.05, 12:20
                          Witam
                          Jowita - na zespol ciesni nagdarstka stanowczo najlepsze jest ponoszenie
                          stabilizatora nadgarstka.. Bol przechodzi w przeciagu 3-4 dni w zasadzie..
                          Bynajmniej u mnie tak jest. U mnie bole w nadgarstku spowodowane sa niestety
                          praca przy kompie...

                          U nas mamy jakis kryzys w zlobku - od tygodnia mala codziennie rano placze..
                          Panie mowia ze jest w grupie jeden chlopiec, ktory sie na Dominike uwzial.
                          Przesadzily go do innego stolika, a mala i tak rano ryczysad Ciekawa jestem jak
                          dlugo tak bedzie...
                          • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.06.05, 13:24
                            Dzięki Monika za radę, a taki stabilizator to ile kosztuje??
                            Lecę bo moja mała jest dzisiaj nie do życia
                            • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.06.05, 17:50
                              Hej! To chyba kwestia pogody-moja tez paskudnasad I panie w żłobku mnie dobiły-
                              ponieważ była marudna i nie chciała spać to jej dały smoczka,którego od
                              miesiąca nie używa,oczywiście ja zabrałam i jechałam do domu z włączoną syreną
                              okrętową.W poniedziłaek powwiem im,że takie metody sa do bani i na krótką metę.
                              Sama tez mam humor do bani i jeszcze mnie brzuch boli-cos zjadłamsad Do d...
                              • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.06.05, 18:57
                                Nieee, z tym smoczkiem to przesadziły.

                                Nowe zdjęcia Leny.
                                To jest ANIOŁ taty smile)
                                • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.06.05, 23:46
                                  No to faktycznie panie w zlobku troche przesadzily z tym smokiem... ja wiem
                                  sama po sobie ze dziecko ze smokiem w paszczy jest mniej awanturujace siewink))
                                  Ale one to chyba sa jakos przygotowane na radzenie sobie z takimi sytuacjami..

                                  Jowita - ten stabilizator kosztował 70 zł - ja mam taki z usztywnieeniem kciuka
                                  i calego nagdarstka (na zewnatrz taki fajny welurkowy, w srodku ma metalowe
                                  szyny zeby reka byla dobrze usztywniona, rozmiar uniwersalny bo zapina sie na
                                  rzepy). Mi maz kupil to cudo w sklepie z art. rehabilitacyjnymi i medycznymi..
                                  na opakowaniu jest napisane tak: Stabilizator nadgarstka 4082 - wyłączny
                                  importer: ANTAR, W-wa 22-811-22-48. Jak chcesz to ci moge kupic i wysłac
                                  poczta - w razie czego daj znac na priv.

                                  A tak w ogole to wlasnie wrocilismy z kina... tylko nic nie obejrzelismysad Bo
                                  poszlismy na Gwiezdne wojny.. no i byl seans.. tyle ze dubbingowanysad Jakos
                                  nie specjalnie lubie dubbingowane filmy wiec darowalismy sobie to ogladanie;-(
                          • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.06.05, 16:47
                            monique76 napisała:

                            >>
                            > U nas mamy jakis kryzys w zlobku - od tygodnia mala codziennie rano placze..
                            > Panie mowia ze jest w grupie jeden chlopiec, ktory sie na Dominike uwzial.
                            > Przesadzily go do innego stolika, a mala i tak rano ryczysad Ciekawa jestem
                            jak dlugo tak bedzie...
                            >

                            Heh, Monika, juz pierwsze kłopty społeczno - towarzyskie? Nie wiedziałam, że
                            takie rzeczy zdarzają się w żłobku, myślałam, że dopiero w przedszkolu. My
                            przechodziłyśmy przez to na samym poczatku, a potem niestety powatarza się to z
                            większą lub mniejszą regularnością jeszcze baaaardzo długo, w każdym razie
                            Natalii wciąz się zdarza wink

                            Gwiezdne Wojny zdubbingowane wiedziałam, ale Mroczne Widmo, Natala wtedy nie
                            umiała jeszcze czytać napisów. I wszystkie Harry Pottery, co zwłaszcza w 3
                            części było bolesne - mój ukochany Gary Oldman był fatalnie zdubbingowany. Ale
                            odbiłam sobie, bo mamy na dvd. W każdym razie wracając do tematu, przy
                            częstotliwości wychodzenia z własnym mężem liczy się fakt wyjscia, a nie
                            szczegóły wink Choć Ty pewnie wychodzisz częsciej niż ja...

                            A wracając do Harry'ego Pottera, pamietam, że są między nami jego wielbicielki,
                            wiecie że Voldemorta ma grać Ralph Finnes? Uwielbiam go, ale nie uważacie że to
                            wielka obsadowa pomyłka? Ralph Finnes powinien grać Syriusza, a na Voldemorta
                            zdecydowanie bardziej pasowałby Gary Oldman. Nie mam racji?
                            • pysia.w Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.06.05, 16:16
                              Witam wszystkie Mamy i Maluszki. Po długiej przerwie mam dostęp do netu więc
                              pozdrawiam wszystkich serdecznie. Julka (12.02.2003)jest juz małą pannicą z
                              humorkami. W lutym urodziłam drugiego malucha, Kuba (08.02.2005) jest słodkim
                              chłopakiem, siostra jest bardzo opiekuńcza jak na dwulatka oczywiście. Jeśli
                              mnie przyjmiecie do swego grona to będę częściej pisać, bo zaglądać będę na pewno.
                              • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.06.05, 18:34
                                Witam mamę z małymi luciakami smile))))

                                U nas miało być pięknie, spacerowo, jeszcze urlopowo, a tu podwyższona
                                temperatura i katar do pasa u Leny zatrzymał nas w domu.
                                Tata z Leną bawią się właśnie lalkami, tzn. bawią się w tzw. dom. Jutro mąż
                                idzie do pracy i będzie miał mniej okazji do wykazania się, stąd ten zapał u
                                niego.
                                A ja mam trochę więcej luzu, byłam nawet pojeździć na rowerze.

                                Dziewczyny, jak to jest z tymi zębami piątkami, czy są dzieciaki lutowe, które
                                jeszcze ich nie mają??? Bo moja Lena nie ma.

                                Pozdrawiam

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397
                                • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.06.05, 23:25
                                  Witam.
                                  Miałam cześciej pisać a tu tygodnie mi zlatują jak z bycza strzelił.

                                  Mam pytanie Co sądzicie o stopach Waszych dzieci . Bo u nas ciągle moim zdaniem
                                  płaskostopie niemowlęce.Wiecie o co mi chodzi że jeszcze nie zauważyłam zeby
                                  sie Pitrkowi ta stpoa zaczeła wyrabiać bardziej do góry czy jak to tam nazwać.
                                  No zeby miał podbicie. Wiem że wiekszość dzieci ma płaskie stópki do trzeciego
                                  roku życia. Ale pół roku starsza dziwuszka ma świetnie ukształtowaną tą stópke.
                                  Wiec tak sobie myśle czy aby już nie pora zeby i u nas to sie zaczeło
                                  zmieniać. A jak mają Wasze dzieci????

                                  A teraz z innej beczki. W kinie nie byłam od wieków naprawde. Ostatni raz to
                                  chyba byłam na "Bridget Jones" Mąż mnie nie zaprasza.
                                  Ale moze powinnam sobie znaleść kogoś do zapraszaniasmile

                                  Dobra na dzisjaj tyle
                                  • pysia.w Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.06.05, 16:43
                                    U nas też płaskosmile))
                                    Jeśli chodzi o zęby - piątki, to też mamy brakismile

                                    Oj Młody dziś jakiś nieznośny, i płacze i kaszle, może go siostra zaraziła?
                                    Jutro do doktora i zobaczymy.

                                    Cza Wasze maluchy też lubią bajki? Julka lubi Krecika, Reksia, a najbardziej
                                    lubi oglądać siebie w roli głównej, czyli filmy kręcone przez tatusia.

                                    pozdrawiamy
                                    • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.06.05, 19:15
                                      Witam nową mamusię z dzieciaczkami ( śliczną masz parkę Pysia, pozazdrościć:-
                                      ))). U nas płaskostopie na całej linii, nic nie widzę żebysię zminiało na
                                      razie. Ja mam pytanie ruchowe: CZY WASZE DZIECI UMIEJĄ PODSKOCZYĆ na dwóch
                                      nóżkach. Bo mnie martwi, że Marysia jeszcze nie umiesad((. Ja wiem, że
                                      przewrażliwiona jestem.
                                      Co do kina to idę w środę. Tesciowa raz w miesiącu przybywa byśmy mogli
                                      poszerzać nasze hiryzonty i mamy wieczór dla siebie. Musze zajrzeć do
                                      repertuaru kin, bo wypadłam z obiegu ostatnio.
                                      A poza tym to leje, chociaż dzień był ładny. Dostałam pracę w szkole językowej
                                      na przyszły rok, więc spokojnie mogę iść na studia bo sobie opłacę. Dobrze mi
                                      się tydzień zaczłął. ODPUKAĆ i nie zapeszać.
                                      Pozdrowionka
                                      Basia
                                      • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.06.05, 20:15
                                        Witam.
                                        My też nie potrafimy podskakiwać na dwóch nogach jednocześnie.
                                        A co do zębów to mamy wszystkie. Znaczy sie 20.
                                        Piotrek dzisiaj cały dzień z gorączką powyżej 38 stopni. Ciekawe czy to możliwe
                                        zeby miał ja od ciągnącego sie dwa tygodnie kataru? A może to jakaś alergia?
                                        Tatuś uczylony na wszelakie pyłki to może i synusia wzieło. Ale może to troche
                                        za wcześnie (chodzi mi o wiek)?
                                        Ale
                                        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.06.05, 21:12
                                          Dominika dolne piatki chyba ma, gorne - nie jestem pewnasmile wiem, wiem, jestem
                                          wyrodna matka co to dziecku w zeby nie zagladawink

                                          Co do skakania to mala skacze na dwoch nogach jednoczesnie... najlepiej jej sie
                                          skacze na naszym lozku, ktore w zwiazku z tym niedlugo trzeba bedzie wymienicsmile

                                          Chodzenie do kina moze by bylo przyjemne gdyby po pierwsze byly takie fotele co
                                          to sie mozna polozycwink Po drugie moglabym isc do kina o porze ciut mniej
                                          barbarzynskiej niz 22-ga... po jak ide do kina na taka godzine to pol filmu
                                          ziewam i mysle o tym ze moglby sie juz skonczyc bo jestem spiaca... A wczesniej
                                          niestety mi sie nie udaje wyjsc z domusad
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.06.05, 13:44
      To i ja wreszcie coś naskrobię...ostatnio nawet nieregularnie czytam, dzieki
      temu miałam sporo lektury ;o).

      Weronika "dorasta". Waży ok. 11 400, mierzy ok. 87cm, jeść za bardzo nie chce,
      ale je właściwie samodzielnie, chyba, że mama dzień typu "mamusia, ja jestem
      mały dzidziuś, nakarm mnie". I najwazniejsze (hurahura!!!!) "cztery doby lekcje
      trwały, dały wynik doskonały" znaczy siusiamy na nocnik - wpadki rzadkie,
      bardzo często siada sama..sama się rozbiera. Miewa z kupką problemy, bo trochę
      ma zatwardzenie, pewnie ze stresów, ale wierzę, że przejdzie. Na noc zakładam
      jej pieluchę, bo się wprowadziła do naszego łóżka, poza tym ona długo, i raczej
      mocno, śpi i obawiam się, że nie wybudziła by się na czas. Poczekam
      aż "okrzepnie". W każdym razie pieluch w dzień nie zakładamy, czasem zmieniamy
      bieliznę, jak trochę nie zdąży.
      Mówi ładnie, coraz bardziej gramatycznie poprawnie i baaardzo długimi zdaniami
      (to chyba po mnie, jak nic będzie miała kłopoty z pisaniem ;o))), bo zdania
      wielokrotnie złożone były i są moją zmorą).
      Poza tym, nawiazując do przeczytanych postów - ma wszystkie 20 zębów i to tak
      chyba od grudnia. Pięknie wysklepiają jej się stópki (właściwie już są
      wysklepione). I niedawno nauczyła się podskakiwać (obunóż) oraz pedałować na
      rowerze. Ze "sprawności" jedna rzecz mnie wybitnie stresuje...wchodzi na schody
      i schodzi z nich nie trzymając się poręczy, ani tym bardziej mojej ręki.
      Codziennie mam wizję, że się potyka, traci równowagę i leci na głowę.
      Gdyby tylko była mniej uparta i mniej pyskata, i paradoksalnie mniej
      samodzielna (bo przecież mi na tym zależy i to chyba dobry objaw)to byłaby
      dzieckiem idealnym :o)))))

      Pozdrawiam wszystkich ciepło
      Ula
    • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.06.05, 14:46
      cze matki polki

      Ja na krutko:
      1) Jowita - ta cieśń nadgarstka to poważna sprawa mój kuzyn własnie jes po
      operacji jednego i czeka na operację drugiej ręki, doszło do tego, że np. palce
      zaciskały mu się na kierownicy samochodu i z ledwością stawał na poboczu i je
      sobie odginał, nie czół palców itp. Mam nadzieje, ze do tego nie dojdzie ale
      zainteresuj się tym bliżej co ....

      2) moje dziecko po krótrkotrwałym przrbłyski dalej sika w pieluchę (inne rzeczy
      zostawia w nocniku na szczęście),

      3) myślałam ostatnio o jakimś zwierzaku dla niej - i jak na razie chyba będa
      tylko rybki, no może pies...

      4)ja też się sypie - robiłam prześwietlenie biodra i kolana - napisali coś o
      ognisku sklerotycznym (he he he) i cos tam dalej w niezrozumiałym dla mnie
      języku,

      5) co do smoka to małej mam go nie zabierać (doradziła psycholog) ponieważ po
      ćwiczeniach pomaga się jej uspokoić, ale widzę że sama zaczyna go coraz mniej
      używać,

      6) poza tym wszystko OK - tylko czasem mam instynkty mordercze w kierunku babci
      mojego męża, z którą mieszkamy (niestety)

      BUZIAKI

      a i witam Mamę Julki i Kuby w naszym gronie smile
      • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.06.05, 14:48
        KRÓTKO - oczywiście srrr....
      • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.06.05, 14:48
        KRÓTKO - rzecz jasna sorkiiiiii
        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.06.05, 08:22
          Ja również witam nową mamusię z lutniakami. Oj sama już chciałabym mieć
          drugiego dzieciaczka, ale może w przyszłym roku będziemy robić... na razie nie
          ma czasu, pieniędzy i warunków...
          Jagoda ma wszystkie 20 ząbali, mierzy 89 cm, waży 12,5 kg, ma apetyt, zjada
          całe obiady, potrafi wciągnąć najpierw zupkę, a potem drugie jeszcze, a na
          koniec poprawić jeszcze jakimś owocem. No i widać, ze przybrała na wadze.
          Mleko pijemy 2 razy dziennie po 180 ml. Nadal nutramigen.
          staram się nie podawać jej nabiału tak jak zalecała kubara. Efekt jest - katar
          zniknął. Super.
          Co do podskakiwania to chyba normalne, że dzieciaczki nie potrafią w tym wieku
          skakać jednocześnie obiema nóżkami. Natomiast są wyjątki - kuzyn Jagody - 2
          latek /czerwcowy/ potrafi świetnie skakać, chwytać piłkę rączkami, wbiegać i
          zbiegać ze schodów - stabilnie i nawet bez trzymanki co mnie wprawia w
          osłupienie, ponieważ Jagoda jeszcze tak nie potrafi. chyba będzie z niego
          sportowiec jakiś...
          Co do stópek to u nas także płasko...
          Nocniczek... mhm... trudny temat...
          Bywają dni, że Jagoda cały dzień chodzi w jednych majteczkach /jak np.
          wczoraj/, śpi w pampersie, ale rano jest on suchy i sika na kibelek, ale czasem
          ma takie dni, że sika z 10 razy w majtki, tzn. popuszcza.
          a jak kilka razy pod rząd budziła się z suchym pampersem i stwierdziłam, ze
          może spać bez to oczywiście się zlała.....
          pytałam nefrologa o te jej wszystkie niespodzianki - odpowiedź była jedna -
          dzieciaczki w tym wieku mają jeszcze prawo robić siku w majtki...
          po prostu
          na razie kończę, papa lassski!
          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.06.05, 09:11
            Witam wszystkie rodzicielki stare i nowesmile CZyżby wreszcie lato zdecydowało
            się zostać? mam nadzieję bo czuję potrzebę wygrzania starych kości.Urlop za
            pasem bo od początku lipca tylko plany żadne bo kasy braksad Ale postaramy się
            i tak coś wykroić. W lipcu żłobek zamknięty więc będę musiała Werce zapewnić
            rozrywki umysłowe,z których teraz czuje się zwolniona hehe. Zaczytam się pewnie
            na śmierć i zalepię z plastelinysmile) Jeśli chodzi o skakanie to młoda nie ma z
            tym problemów od dłuższego czasu-rozpoczęła ćwiczenia na trampolinie na placu
            zabaw jak jeszcze raczkowała,podpatrywała inne dzieci i w sumie szybko
            załapała.Teraz skacze na dwóch nogach bez problemu.Za to wciąż nie gada-tak
            więc coś za cośsmile W lipcu planuję wytoczyć ostateczną bitwę pieluchom-mamy
            miesiąc,jest już całkiem nieźle więc wierzę w sukces-zobaczę czy sie nie
            przeliczę.Dziewczny z wybrzeża jak myślicie? Jest jeszcze szansa znaleźć coś
            niedrogo nad morzem? Pozdrawiam i idę w miastosmile
            • aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.06.05, 22:05
              Witam.
              Stópkami chyba nie bedze sie narazie stresować i nawiedzać lekarzy. Bo i tergo
              mamy aż za dość.
              Od poniedziałku Piter z gorączką 39.6 wczoraj mu przeszło jak dostał
              antybiotyk. Pierwszy raz i byłam cała w nerwach, sprawdzałam co chwilka czy aby
              nic mu po tym nie jest. BO ja na wszelakie antybiotyki uczulona jestem i nic
              brać nie moge. Na szczęście całkiem ładnie to przyjoł. Podejrzewa lekarka że ma
              zapalenie zatok od kataru który ciągnie mu sie już trzeci tydzień. Ale idzie ku
              lepszemu wiec sie nie martwie.
              Co do sikania to Piter mimo że nie chodzi w pappersiakach już od listopada to
              czasem zdarza mu sie jakaś mała wpadka. Popuści. Ale to sie jeszcze może
              zdarzać.
              A co do palanów wakacyjnych chetnie pojechała bym nad morze. I pewnie tak sie
              stanie niestety z moim mężem i wątpie aby to były udane wszasy. Mama proponuje
              mi wyjazd na Majorke razem z Piotrkiem ale mój ukochany nie chce wydać mi zdody
              na paszport dla dziecka. Wiec bedziemy wszasy spedzać w kraju.
              To natyle bo wrócił pan i władca więc lece szykować kolacyjke. O nie
              niedoczekanie jego!~!!!
            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.06.05, 22:47

              Warszawianki, co powiedziałybyście na spotkanie w sobotę?
              • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.06.05, 23:16
                Witam
                Monika dzięki za propozycję kupienia stabilizatora, ale czekam na wizytę u
                lekarza zobaczę co mi powie, jakby co, to myślę, że w Trójmieście go dostanę.
                Edyta trochę mnie nastraszyłaś, byłam na badaniu przewodnictwa i zespół cieśni
                wyszedł łagodny, więc sobie trochę odpuściłam, ale po Twoim poście .... w
                poniedziałek maszeruję do lekarza smile))

                Lena moim zdaniem stópki ma wyprofilowane, być może dlatego, że wszystkie buty,
                nawet kapcie ma wyprofilowane w środku (tak zalecił kiedyś ortopeda i tego się
                trzymam) od czasu do czasu bawimy się w łapanie kredek ołówkowych palcami u nóg.
                Skakać na dwóch nogach potrafi od niedawna, nauczyła się chyba przez codzienne
                skakanie z krawężników i ja też muszę z nich skakać.

                A tak ogólnie to marzę o dwóch dniach urlopu, Lena ma etap "samosi", a ja mam
                już dosyć negocjacji z nią. Ale jak śpi w dzień trzy godziny to tęsknię za
                nią wink))
                • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.06.05, 08:02
                  Jagoda niestety w ciągu dnia nie śpi wcale, dlatego ok. godz 19-tej już staje
                  się marudna i senna, więc szybko ją kąpiemy i kładziemy spać.
                  Butki także kupujemy wyprofilowane, ale i tak Jagoda ma płaskie stópki, to
                  chyba nie jest uzależnione od podeszwy, na pewno pomaga, ale dopiero później
                  kształtuje się stopa.
                  Planów wakacyjnych brak.... nie będę mieć długiego urlopu...sad
                  ani chyba nawet krótkiego sad
                  Ale na pewno każdy weekend będziemy spędzać na wsi u ciotki, albo nad
                  jeziorkiem, na pewno nie będziemy siedzieć w blokowisku...

                  Wczoraj miałam kiepski dzień... dobrze, że się skonczył...
                  w pracy byłam trochę zakręcona, zgubiłam jeden dokument /ależ byłam zła!!!/
                  A potem jeszcze będąc na spacerze z rodziną zgubiłam najładniejszą bluzę
                  Jagody, którą dostała od mojej przyjaciółki ze Stanów, buuuuu, taką fajną ....
                  co za dzień...
                  muszę chyba sobie kupić coś na pamięć i koncentrację....
                  ostatnio często coś gubię.....
                  • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.06.05, 08:32
                    Kurcze - musze obejrzec te stopy Dominikismile))

                    Co do wakacji to jak na razie nie mamy konkretnych planow - mamy zamiar
                    wyjechac gdzies nad cieple morze (mi sie marza Wlochy, ale chyba troche za
                    drogie sa niestety). Na razie to jestesmy na etapie kupowania samochodu i juz
                    mi sie wszystkiego odechciewa... Ludzie tak klamia w ogloszeniach ze az
                    strach...

                    Co do spotkania w sobote - to ja jak zwykle bardzo chetniesmile))
                    • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.06.05, 23:36

                      Ok, Monika, złapiemy sie na gg albo telefonicznie.
    • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.06.05, 15:27
      Co do stópek maluchów to ortopeda powiedział, że stopa dzieka kształtuje się
      bardzo długo i czy dzieciaczek będzie miał płaskostopie można stwierdzic
      dopiero ok. 5-6 roku życia, a żeby tego uniknąć najlepiej żeby jak najczęściej
      biegały na bosaka, lub w skarpetach z ABS-em,

      Moje dziecko stwierdziło wczoraj że nie jest kochaną córeczką mamy tylko taty
      (no i nie musze tłumaczyć pawiej postawy mojego mężasmile

      Wakacje ??? trudny temat (pewno jak zwykle wylądujemy na mazurach)
      • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.06.05, 08:02
        U nas niestety z wakacji nici, mamy straszny dołek finansowy i w dodatku ja nie
        będę mieć urlopu. Może w przyszłym roku...
        zabawne, bo moja Jagoda z kolei sądzi, że tata jej nie kocha i mama też jej nie
        kocha, tylko Lenka /moja siostra, która m.in. opiekuje się nią gdy jesteśmy w
        pracy/... bo mama na mnie krzyczy...
        Muszę się poprawić, ale czasem się nie da... bo dzieciaki by na głowę weszły...
        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.06.05, 13:15
          Ale mam doła, dziewczyny. W zeszłym tygodniu mój mąż stwierdził, że trzeba się
          wziąść za nasze auto i powymieniać esploatacyjne rzeczy:hamule, opony, pasek
          klinowy itd. Włożył w to ponad 3tysiące złotych. No i w niedzielę dał samochód
          swojemu pracownikowi żeby zawiózł mu jakieś liny na Mazury. I gość wjechał w
          drzewo. Jemu na szczęście się nic nie stało ale samochód do kasacji! nic się z
          nim już nie da zrobić. Cholera. cholera, a to miał być mój po wakacjach, Wojtek
          planował kupić drugi do firmy. Pal sześć, że ja nie będę miała samochodu, ale z
          tej kasacji to my dostaniemy marne grosze, samochód trzeba upić natychmiast, bo
          firma nie może funkcjonować, całe oszczędności na wakacje w diabły, bp chociaż
          dostaniemy redyt to trzeba wkład własny itd. Jest supersad((
          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.06.05, 13:33
            Jejqqq!!!
            Ale pech!
            Poprzeklinaj sobie to może trochę ulży!
            No i co mi przychodzi na myśl to ciesz się, że nic nie stało się temu
            znajomemu, a co jeszcze, że to nie Twój mąż miał wypadek.
            Pozdrawiam
          • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.06.05, 16:08
            Oj Kubara! wspolczuje Ci z calego serca! Domyslam sie jak mozesz byc wkurzona!
    • karen28 Karina-mama Maćka (16.02.03)-przyjmiecie mnie? 22.06.05, 15:40
      Cześć! Wiem że nieco późno wink ale czy mogłabym się przyłączyć albo
      przynajmniej Wam pokibicować i podczytywać?
      Jestem mamą trzech chłopaków - w tym zbuntowanego dwulatka - dane biograficzne
      w tytule postu. Pozdrawiam was i wasze dwulatki.
      • aguska3 Re: Luty 2003 22.06.05, 22:27
        Witam wszysttkich serdecznie. Nową mamę również.
        Kubara fatalna sprawa ale dobrze że nic się nikomu nie stało.
        A ja Wam powiem ze w piąek wyjeżdzam z moim tatą, Piotrkiem, i moja teściową na
        tydzień nad morze. Jakoś tak wyszło i nawet sie ciesze. A co.
        • karen28 Re: Luty 2003 23.06.05, 14:19
          miłego wypadu nad morze życzę!
          I z trudem przychodzi mi nie-zazrościć big_grin

          pzdr.
          karina
      • monique76 Re: Karina-mama Maćka (16.02.03)-przyjmiecie mnie 23.06.05, 12:12
        Witamy nowe mamy lutowesmile
        Zapraszamy do kibicowania, podczytywania, a przede wszystkim do pisaniasmile

        Znacie jakis sposob na posmarowanie afty na jezyku u dwulatka, ktory za nic nie
        chce otworzyc paszczy?? sposoby silowe (znacyz sie tata trzyma dziecku rozwarte
        szczeki a mam smaruje jezor) sa moze i skuteczne, ale niestety neizbyt milesad
        • karen28 Re: Karina-mama Maćka (16.02.03)-przyjmiecie mnie 23.06.05, 14:16
          ...ALE i NAJBARDZIEJ SKUTECZNE...
          nie zawsze to co miłe jest najlepsze dla dziecka /np. szpital,szczepienia,nauka
          itp./ - prawda?

          Dzięki za powitanie!
          Pzdr.
          karina
          • edytaiola Re: Karina-mama Maćka (16.02.03)-przyjmiecie mnie 23.06.05, 15:32
            Cze Karen - pisz pisz....

            Monika co do aft moja mała miała jakieś - chyba zmutowane - bo nic nie działało
            aż - mój wójek hę - poradził gryzienie cytryny - pomogło jak ręką odjął!!!

            Kubara baaaardzo mi przykro sad(

            Jowa byłas u lekarza z tą ręką??

            A my w ramach wakacji może pojedziemy (popłyniemy ) do Szwecji mamy zaproszenie
            od koleżanki (ale zobaczymy czy z kasą damy radę) zakupiłam ostatnio pralke i
            do tego mały przegąd samochodu kasy na koncie prawie 0
            • fringilla Re: Karina-mama Maćka (16.02.03)-przyjmiecie mnie 23.06.05, 15:45
              No właśnie nie chciałam się tu wyrywać bo moje zdanie na temat
              najskuteczniejszych sposobów na dzieci Monika doskonale zna, ale widzę, że nie
              jestem osamotniona - witam Karen wink

              U nas nic ciekawego. Natala w sobotę rusza na obóz zuchowy, a my pewnie
              pojedziemy na działkę z młodym. Młody nadal upiorny, na placach zabaw zachowuje
              się jak mały killer, jest bardzo agresywny i nawet nie chodzi tu o wszczynanie
              bójek, w końcu chłopaczor, ale gdy się z jakiegoś powodu zezłości, wali na
              odlew w to, co jest pod ręką, czasem Bogu ducha winna dziecko...
              Co do sukcesów nocnikowych w porównaniu z resztą lutowiczów są raczej mierne,
              daja jednak nadzieje, że młody wie o co w tej zabawie chodzi i niebawem
              zaakceptuje jej reguły.

              Pozdr. Agata
              • monique76 Re: Karina-mama Maćka (16.02.03)-przyjmiecie mnie 23.06.05, 16:06
                Ja wiem, ze nieraz metody silowe sa najlepsze... ale np dzis nie bedzie tatusia
                co by rozwarl szczekiwink) Nic to, sprobujemy z cytryna - dzieki Edyta za rade!

                A moze wiecie jak nauczyc dziecko, zeby sie odgryzalo jak ktos ja dziabnie w
                reke?? smile wiem, wiem, ja to mam problemy - szczegolnie w swietle tego co
                napisala Agata o Wookimsmile
                • fringilla Luty 2003 23.06.05, 22:12
                  No, tu bym wcale nie bagatelizowała, zdolność do walki w obronie własnej i
                  koniecznej jest bardzo potzrebna. My szkolimy w tym Werkę, zwłaszcza na placu
                  zabaw, jak wygodnie sobie z Zuzia siedzimy a tych dwoje sie kłóci.
                  Pokrzykujemy:"Werka, przyłóż mu", a inni rodzice patrzą na nas dziwnie. Wookie
                  przegina w druga stronę, ale chyba wole to, niz gdyby był ofiara, szczególnie
                  że to przeciez facet. Hehe, tak a propos ostatnio z Zuzią śmiałysmy się, że
                  chyba drzemia w nas kobietach jakieś atawizmy, bo walczący faceci wydają się
                  całkiem sexy, te napręzone mięsnie, zacięta mina... wink A wracając do dzieci to
                  niestety chyba na tym etapie trudno takich rzeczy nauczyć. W ogole albo sie
                  taką cechę ma, albo nie ma.. Ale juz w przedszkolu możesz ją zapisac na
                  przykład na judo. Jak przerzuci jednego gryzonia z drugim, to zaczną się jej
                  bać wink
                  • edytaiola Re: Luty 2003 24.06.05, 13:40
                    Co do facetów to typ grzecznego chłopca z przylizanymi włoskami (ewentualnie
                    żel) w różowym sweterku nie wchodzi w gre, typ zarośnitego faceta z czarnymi
                    oczami a i owszem wink))))) he he he
                    A wy???
                    • agatkar1 Re: Luty 2003 24.06.05, 14:54
                      Wychuchani modnisie z przylizanymi włoskami są tylko dla sztucznych lalek
                      Barbie. okropieństwo, nigdy w życiu!!!
                      Kiedyś szalałam za Indiańcami... długie pióra, orli nos, opalony,
                      zarośnięty..., ale ciężko takich okiełznać... choć przyznam, że taki typ mnie
                      bardzo pociąga... albo taki metalowiec, mmmm, tylko co to do głowy takiemu
                      strzeli... Jak kiedyś nad morzem zakochałam się w takim i byliśmy niby parą, to
                      mi się odechciało, gdy pobiegli się tłuc z dyskotekowcami... a jak wrócił to
                      pożal się Boże...
                      Pozostałam więc przy mniej szalonych postaciach i poznałam mojego ukochanego
                      Tomeczka, który nie ma fakt takich dziwacznych pomysłów, nie gra w zespole
                      metalowym, (podejrzewam, ze teraz po 10 latach tacy kolesie być może nawet
                      bawią się przy disco), ale za to jest kochanym misiem, nadal uwielbiającym
                      rocka i kino, gdyby mógł nosiłby nadal długie piórka, ale przecież praca za
                      bardzo na to nie pozwala. No po prostu facet dla mnie musi być z jajami i z
                      sercem...
                      • kubara1 Re: Luty 2003 24.06.05, 19:32
                        Hmm. Ja się zawsze oglądam za blondynami w kitku - koniecznie kręcone włosy
                        albo dredy. Oczywiście wysocy, muskularni, najlepiej żeby o byl jaiiś muzyk -
                        np. saksofonista. Ach, pomarzyć czasami wartosmile))
                        nas dzisiaj upały, byłśmy nad jeziorkiem, mała siętaplała w przybżeżnym błotku
                        cała przeszczęśliwa. Lipiec ma być piękny, właśnie wysłuchałam długoterminowej
                        prognozy na Polsacie.
                        Czy ktoś może wie, co słychać u Jogaj i jej synków?
                        • agatkar1 Re: Luty 2003 27.06.05, 08:07
                          Jakżesz byłoby wspaniale gdyby te prognozy się sprawdziły... ale i kwiecień
                          miał być upalny, i maj...
                          Nie wiadomo co dzieje się z jogaj, odezwij się kochana tęsknimy za Tobą i
                          Twoimi synkami!!!
                          My niestety mieliśmy burzliwy weekend, odezwał się rotawirus. Jagoda miała
                          biegunkę i wymioty razem z podwyższoną temperaturą, wszystko zniosła bardzo
                          dzielnie. Wczoraj jej się poprawiło, pozostała sama biegunka...
                          W tym roku trzy razy już się męczyła z tym wirusem, a teraz ja i Tomek czekamy
                          na ciąg dalszy...
                          Pozdrawiam
                        • monique76 Re: Luty 2003 27.06.05, 12:29
                          Faceci to zawsze dlugowlosi... szkoda ze malzonek sie obcialsad musze go
                          namowic znowu na dlugie wlosy - moze wtedy sie cos u nas poprawi.. smile

                          Sluchajcie, kiedy to cholerne lato bedzie?? no juz naprawde mam dosc takiej
                          pogody jak byla wczoraj... zimno, wietrznie, paskudnie po prostu..
                          • fringilla Re: Luty 2003 27.06.05, 15:57
                            Ech, Monika, marudzisz! Wolałabyś 30-stopniowe upały? Ja tam taka pogodę jak
                            wczoraj czy dziś bardzo lubię. Lubie nawet jak deszcz pada i jest ciepło, ale
                            nie gorąco. W ogóle nie przepadam za słońcem. Najbardziej lubię
                            pogodę "umiarkowaną", ale uważam, że nazywanie tak klimatu, któryn u nas
                            panuje, to spore naduzycie. U nas pogoda lubi skrajności, albo upały, albo
                            przez pół roku zima. W tym roku, odpukac, bardzo mi sie podoba...

                            Co do facetów, to oczywiście musi być wysoki i raczej barczysty niz chuderlawy.
                            No i męski, choc to pojęcie mocno abstrakcyjne. Zarówno z wyglądu, jak i
                            sposobu bycia. Emancypacja i równouprawnienie, zecydowanie tak, ale jesli
                            chodzi o gust do facetów, to wychodzi ze mnie tradycjonalistka. Musi
                            interesować się motoryzacją i sportem, byc silny i zdecydowany, jak trzeba, to
                            komus przyłozyć, mieć mocną głowę i słuchac rocka. Zwracam jeszcze uwagę na
                            głos. Ach no i słabośc do muzyków: facet z gitarą, na scenie, spocony po
                            koncercie... Hmm, rozmarzyłam się. No i mieć w sobie to "coś", co sprawia, że
                            nie można przestać o nim mysleć. Jak ma, to może nawet być nie taki bardzo
                            wysoki... wink
                            Te upodobania się na mnie zemściły, ponieważ mój mąz, wysoki, potężny, w
                            zamierzchłej przeszłóości gitarzysta, obecnie rajdowiec, jest ucieleśnieniem
                            wszystkich najgorszych typowo męskich cech wink
                            • edytaiola Re: Luty 2003 27.06.05, 16:08
                              a ja jestem słomaną wdową od niedzieli - mój wyjechał biegać po poligonie i
                              skakać ze spadochronu i bug jeden wie co tam jeszcze ....
                              Fringilla widzę że mamy podobny gust co do facetów smile))
                              ja dodam że nie znosze jeszcze chudych uuuu kościsty facet to nie dla mnie.

                              Moje dziecko coraz lepiej sobie radzi !!!!! Może na Boże Narodzenie będzie już
                              chodziła zupełnie sama
                              • edytaiola Re: Luty 2003 27.06.05, 16:09
                                RANY sory za "bug" - i za wszystkie orty jakie jeszcze zrobię sad(
                              • edytaiola Re: Luty 2003 27.06.05, 16:10
                                "bug" - z góry przepraszam za ten i inne orty
                              • monique76 Re: Luty 2003 27.06.05, 16:28
                                A ja od wczoraj slomiana wdowa bo malzonek pojechal po autko do Niemiecsmile Ale
                                fajnie spac na duzym lozku bez towarzystwasmile Moglam prawie w poprzek spac, i
                                nikt mi koca nie zabieralsmile

                                A co do facetow to ja jeszcze zwracalam uwage na rece - musialy byc takie fajne
                                meskie.. I facet nie moze byc z takimi damskimi, nieowlosionymi lydkamismile
                                • ewakop wieści od Jogaj 28.06.05, 15:27
                                  Cześć,
                                  Mam na imię Ewa i jestem mamą Adasia, który urodził się w styczniu 2003.
                                  Generalnie jestem reprezentantką forum Styczeń 2003, ale czasami podczytuje
                                  Wasze forum Luty 2003, bo nasze dzieci to rówieśnicy. I przypadkowo umiem
                                  odpowiedzieć na pytanie co słychać u Jogaj ???????????? Myślę, że się Jola nie
                                  obrazi jak w jej imieniu odpowiem, że u niej wszystko w porządku. Jola jest
                                  teraz u babci i przebywa w Polsce centralnej. Spotkałyśmy się z Jolą w sobotę z
                                  okazji „Czerwcowego spotkania Styczniaków” u mnie na działce i muszę Wam
                                  powiedzieć, że rozmawiałyśmy też o Waszym forum, bo wiedziałyśmy, że Jola też do
                                  was zagląda.

                                  Serdeczne pozdrowienia dla Luciaków i ich mam
                                  Ewa
                                  • agatkar1 Re: wieści od Jogaj 30.06.05, 08:18
                                    Dzięki za wieści o Joli, wszystko jasne, wakacje sa po prostu...
                                    NIe no, nie mogę, fajnie pogadać o facetach, tym bardziej że wszystkie mamy
                                    zbliżone gusta. Ja również lubię rozejrzeć się za postawnymi rokowcami, ale mój
                                    małżonek jest niestety z tych chudziastych... ano tak się trafiło, za to
                                    cholernie wysoki 196 cm - a mnie to odpowiada i wzrostem nadrabia swą drobną
                                    kość. Za to ręce ma cudne - na to też zwracam uwagę, takie duże męskie graby...
                                    mmmm....
                                    My nadal walczymy z wirusem bądż zatruciem, tzn. w poniedziałek doszła wysypka,
                                    potem był spokój i wczoraj znów powróciła zielona luźna kupa.... bllle. Kiedyż
                                    to się skończy???
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.07.05, 13:34
      No rzadko zaglądam, ale to ja. Ale żeby pozostałe forumowiczki tak zaniedbywały
      to skandal. Wchodze po kilku dniach i nie mam co czytać !!!!
      Wiem, że wakacje, ale naskrobcie coś nie coś.
      U nas w porządku, poza tym, że na cud zakrawa, że moje ukochane jedyne dziecię
      dotąd nie zostało uduszone poduszką, za co ja wylądowałabym jak nic w
      więzieniu...Robi co może, żeby odebrać mi resztki równowagi, ale jeeeeszcze się
      trzymam.
      Chwilowo rozważam przeniesienie zawartości mieszkania w stan lewitacji,
      wysooooko pod sufit, bo Weronika czuje zew ducha niszczyciela-
      eksploratora...Jej wcześniejsze zapędy to pestka z tym co jest teraz...potrafi
      prawie wszystko otworzyć, odkręcić, wylać, wysypać, rozpaćkać itp.
      Już sił mi zaczyna brakować...
      Pozdrawiam
      Ula
      • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.07.05, 15:05
        Witam po weekendowzm szalenstwie, spedzilismy radosne chwile nad jeziorkiem.
        Jagoda na poczatku stwierdzila, ze woda jest za mokra i nie chciala sie kapac,
        potem jak zalapala to z wody jej nie mozna bylo wyciagnac. Wszyscy patrzyli na
        nia bo straszna z niej krzykaczka! Wrzeszczala na 8-letnia kuzynke Anka,
        oddawaj mi to wiaderko, Anka ja tu plywam!!! ISTNA KOMEDIA!
        • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 05.07.05, 13:49
          No wlasnie, my tez jedziemy nad wode. Udalo mi sie zarezerwowac w ostatniej
          chwili nad morzem domek w Jantarze na tydzien. Ciekawe, czy odpoczne.
          Przyjechala corka mojego meza (10-letnia) i Ida czuje sie lekko zagrozona. Ktos
          wszedl na jej teren i mowi do jej taty "tata". Mimo wszystko licze na to, ze
          urlop bedzie udany.
          Ostatnio bylam w szoku, bo zobaczylam Lukasza Agaty w tv. Macha na
          koncu "reklamowki" segregowania smieci. Chlopak juz jest medialnysmile
          Dokonalam ostatnio rewolucji na mojej glowie i mam grzywke. Ciagle musze ja
          prostowac... Wszystkim wokol nowa fryzura bardzo sie spodobala, jedynie moj maz
          niezadowolony. Co zrobic... Mam rok prob i musi to jakos zniesc.
          Jak moilyscie o facetach, to oczywiscie, tez zaczelam sie zastanawiac, ale u
          mnie to ciagle pozostaja na topie blondyni koniecznie z ciezkim charakterem i
          wielkim sercem.
          Serdecznie pozdrawiamy wakacyjnie,
          Anita i Ida
          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.07.05, 08:43
            Ja od mniej więcej pół roku prostuję włosy z czego mój małżonek również nie
            jest zbyt zadowolony, faceci są dziwni, jak inne kobiety się pindrują i mają
            modne fryzury to się za nimi oglądają, ale jak żona zadba o siebie i za nią się
            oglądają to jest już problem... ale kto by się przejmował...
            Jagoda cały czas mówi o jeziorze i o kąpaniu, mogłoby być ciepło w weekend to
            znów się wybierzemy, ale cosik ma się posuć pogoda. Może wybierzemy się do
            Zoo...
            Na razie płaczę, bo był koncert U2 i niestety na nim nie byłam. W mediach cały
            czas mówili, że już brak biletów, okazało się, że nawet przed samą imprezą
            można było dostac bilet po zwykłej cenie... żałuję, że nie byłam bo szaleję za
            tym zespołem. Nie pozostaje mi nic innego jak włączyć płytę i czytać relacje z
            koncertu! Buuuuuu....
            • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.07.05, 14:05
              co do facetów to ja przetrenowałam:
              - nie maluj się !!!
              - nie farbuj włosów!!!
              - bluzka za prześwitująca
              - kiescak za krótka
              itp.
              efekt taki, że i tak się maluję
              kiecki krótkie odstawiłam po tym jak przybyło mi tu i ówdzie (właściwie
              wszędzie)
              włosów nie farbuję już bo sama doszłam do wniosku, że i tak mam 3 na krzyż to
              po co je męczyć
              no cóż chyba taka ich (większości) natura wszystkie moga tylko nie moja.

              Co do wakacji to plany się zmieniają z dnia na dzień - więc nic nie wiadomo

              A co do wody to moja mała ostatnio kąpała się z kuzynami w basenie na dworzu i
              cała 3-ka z sinymi ustami, gęsią skórką i trzęsąca się brodą z krzykiem i
              płaczem opuszczała wodę - paradoksalnie Oli przeszedł kaszel i katar smile

              Wykryli u mnie kostniaka (rak niezłośliwy) ale jak na razie mam zastrzyki i
              jakieś lekarstwa, przy okazji wyszoł mi, że mam pokrzywiony kręgosłup i wogóle
              sypie się na stare lata wink

              Z serii - niekończąca się opowieść:
              Znów zaczynam się odchudać ha ha ha
              • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.07.05, 22:27
                Ja ciagle w rozjazdach,nie zdaze sie nawet przyzwyczaic do domu. Wpadam sie
                tylko oprac,pozalatwiac szczepienia itp. Bylam juz na wczasach w Juracie wlasnie
                w wzw Jantar,potem dwa tygodnie u babci pod Plockiem,wrocilam wczoraj,za tydzien
                mamy chrzciny Tymona,przyjezdzaja tesciowie zobaczyc wnuki wiec znowu sajgon w
                domu,a potem od 17 zeglujemy przez dwa tygodnie,potem jeszcze wesele.Wszystkie
                wyjazdy bez meza,bo pracuje. Moje chlopaki rosna,sa fajni,ale czasem Szymona mam
                ochote wrrrrrrrrr. Szymon ostatnio nie wychodzi z baseniku tak mu tylko dobrze
                jest.Ja lubie lato,jak jest cieplo i slonko,ale jak moge byc caly dzien na
                dworzu,np w ogrodku rodzicow smile
                Facetow lubie poteznych,typ miska,na codzien luzaka,wtedy garnitur od swieta
                robi wrazenie smile
                Na spotkanie nawet nie probuje sie umawiac,bo pewnie na razie nie bede miala czasu.
                Pozdrowienia-Jola
                • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.07.05, 09:00
                  Jogaj, jak masz fajnie z tymi wyjazdami - odmiana w rutynowym życiu rodzicielki
                  na wychowawczym jest jak najbardziej wskazana. Ja siedząc na moim osiedlu - bez
                  drzew i bez cienia w 30 stopniowym upale i jęczącą Marysią, bo ostatnio ma etap
                  jęczenia, mam instynkty mordercze. Nawet pisać nie ma o czym ,bo mi upał na
                  mózg wpływa. Nienawidze takiej pogody. Czy u nas może być już tylko albo zimno
                  albo od razu tropiki??:_(
                  Czy Wasze dzieci też tak gadają? Marysia wstaje o 6-tej i dwanaście godzin bez
                  przerwygada - cio to, cio tam jest, skąd to jest, z czego to jest, a po co. Ja
                  się staram, ale dwanaście godzin jak na przesłuchoaniu dzień w dzień to
                  naprawdę czasami za dużo. Mam letni kryzys macierzyństwa, he he . pozdrowionka
                  BAsia
                  Moja córeczka Marysia
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10119211&a=10119211
                  • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.07.05, 00:05
                    MOj tez prawie ciagle gada,nawet jak sam sie bawi to gada i wtedy mam z niego
                    niezy ubaw.Pytanie,ktorego nie moge zniesc to "ciemu?" U nas wszystko jest
                    czemu,jak zacznie to nie moze skonczyc,tasiemcowe rozmowy z "czemu" na pierwszym
                    miejscu.
                    Pozdrawiam-Jola
                    • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.07.05, 09:57
                      Tak, tak rozpoczął się juz ten okres kiedy dzieciaki pytają o wszystko i chcą
                      znać odpowiedzi na dręczące je pytania.
                      Miałam kilka dni wolnego, byliśmy w zoo w Poznaniu, obiecanego przez nas i w
                      końcu musieliśmy pojechać, rzecz jasna pociągiem, także obiecanym. Jagoda była
                      w siódmym niebie, podróż pociągiem, w dodatku osobowym była dla niej nie lada
                      atrakcją, wraz z 9 letnią kuzynką, śpiewały non stop Jedzie pociąg z daleka...
                      Byliśmy w małym ZOO, za namową naszych rodziców, że niby w dużym dzieciaki będą
                      wymęczone, bo trzeba dużo chodzić itd... No i byliśmy zawiedzeni /my dorośli/
                      poniewaz tam jest bardzo mało zwierząt. Dobrze, ze chociaż żyrafy i małpy były.
                      Choć Jagoda marudziła, ze nie ma słonia... Muszę pochwalić moją córkę, ponieważ
                      gdzieś od tygodnia, może dwóch całkowicie pożegnaliśmy pieluchy, woła ładnie
                      siusiu i kupkę, nawet nockę przesypia i nie sika, dopiero rano wstaje i woła.
                      Ulżyło nam rodzicom, bo od pół roku walczymy pampersami... bardzo opornie to
                      szło.... no i w końcu....
                      Ostatnio Jagoda wyrzuciła kuzynce Ance sandałka z 10 piętra z balkonu, Anka w
                      płacz, a ona do niej: - nie płacz, przecież jeszcze masz drugi...
                      Uśmialiśmy się po pachy...
                      Potem wyszla na balkon i pyta: gdzie on poleciał?
                      • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.07.05, 15:54
                        ja tylko chciałam się pochwalić moim małym skarbem, Ola zaczęła już całkiem
                        ładnie chodzić przy meblach, czasem nawet oderwie rączki potrafi wstawać przy
                        ławie krzesłach-szafy i ściany są jeszcze dla niej za trudne, no i zaczyna
                        gramolić się na łóżko ale musi mieś np. prześcieradło do podciągnięcia się
                        Ale już bliżej niż dalej - radość moja jest wielka smile)))0

                        Poza tym woda to jej drugi dom, na basenie toleruje jedynie skrzydełka koło
                        ratunkowe nie dla niej.

                        Własnie wyprztykaliśmy się z kasy i o wakacjach nie ma mowy chyba że wypali
                        działka u znajomych super miejsce.

                        Mój mąż jest ostatnio bardzo kochany - jakiś przypływ dużej porcji czułości mu
                        się włączył - chociaż ogólnie nie narzekam ale może już mu tak zostać wink

                        Buziaki
                        • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.07.05, 22:31
                          Edyta odbierasz pocztę gazetową?
                          Jowita
                          • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.07.05, 15:11
                            czesem tam zaglądam
                            chociaż dawno mi się to nie zdarzyło
                            ale już to naprawiam wink
                        • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.07.05, 09:24
                          Witam
                          Wielkie gratulacje dla Oli!!! Wiem ze kosztowało was to wiele pracy ale widać
                          rezultaty!

                          U nas nic nowego ostatnio sie nie dzieje.. W poprzedni weekend po raz pierwszy
                          wywiozlam dziecko na dwa dni do babci.. Bylismy w sobote na weselu, mala u
                          babci spala w zasadzie bez problemow. Ale juz w niedziele zostalismy brutalnie
                          sciagniecie z łozka telefonem od babci zeby przyjezdzac bo Dominika caly czas
                          placze i wola ze chce do mamy... Mamusina coreczka po prostusmile

                          Co do wakacji to chyba uda nam sie wybrac gdzies nad cieple moze no chyba ze do
                          czasu urlopu spakuje meza i wystawie walizki za drzwi. Niestety ostatnio bylo
                          juz bardzo, bardzo blisko do takiej sytuacji.. Jakos nam sie wszystko nie
                          uklada tak jak powinnosad(
                          • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.07.05, 15:46
                            Monika przykro mi bardzo
                            Życie z facetami to ciężki kawałek chleba.....
                            A mimo to bez tego kawałka czegoś brakuje
                            • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.07.05, 23:37
                              No ja mojego, to ciągle mam ochote za drzwi wytawic. Jak wrocilam po tygodniu
                              nieobecnosci, odpoczelam od niego, to potrafilam nawet byc mila, ale
                              wystarczyla doba, by znowu poczuc mordercze instynkty. Jedyne co ci moge
                              powiedziec, to ze cie doskonale rozumiem, ale kazda kobieta musi znalezc wlasny
                              sposob na swojego faceta, czasem jest to wystawienie za drzwi, czasem zimna
                              obojetnosc, czasem kobiece sztuczki wink U mnie zimna obojętnośc dobra jest na
                              codzien, ale jak cos chce osiagnac, musze zyczajnie nawrzeszczec. Wczoraj juz
                              nawet nie mialam ochoty wystawiac za dzrwi, raczej wyrzucic przez okno.
                              Niestety, to tylko pierwsze pietro. Niektorzy faceci sa niereformowalni, jak
                              moj, a jak nie mozesz zmienic faceta, to zmien siebie. Najlepiej na jego
                              podobienstwo wink
                              • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.07.05, 08:18
                                U mnie wyrzucenie przez okno nie wchodzi w gre.. na parterze mieszkamsmile szkoda
                                moich sil, bo i tak mu sie nic nie staniewink
                                A to ze niektorzy faceci sa niereformowalni to wiem... Szkoda, ze ja trafilam
                                na takiego, ktory sam sie zreformowal z naprawde fajnego goscia, w .. no szkoda
                                slow. Ja sie do jego poziomu nie zreformuje - albo on sie zreformuje do
                                akceptowalnego poziomu, albo zaczne bywac na forum samodzielnychsmile
                                • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.07.05, 10:58
                                  ostatnio mojego męża nie było tydzień, kiedy wrócił to stwierdził, że jestem
                                  dla niego wyjątkowo miła smile więc z tym odpoczywaniem Fringilla ma rację.
                                  Monika może i Wam to potrzebne tylko na dłuższą metę nie da się ciągle wybywać
                                  z domu.
                                  • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.07.05, 12:34
                                    Heh, samodzielna fajne forum, aczkolwiek jak sie człowiek wczyta to troche
                                    przewartościowuje swoje poglądy - dziewczyny tam naprawde maja problemy że włos
                                    się jeży na głowie.
                                    A tak serio, to czasem facetowi trzeba wylać kubeł zimnej wody na głowe. Oni są
                                    bardziej sklonni do roztkliwiania się nad sobą i usprwiedliwiania swojego
                                    zachowania na zasadzie: taki jestem sfrustrowany, musze jakoś odreagować. Nas
                                    nikt się nie pyta czy jesteśmy sfrustrowane, zmęczone, nieszczęsliwe, musimy
                                    wypełniac swoje obowiązki niezależnie od okoliczności. Dlatego czasem jak już
                                    zawodzą inne sposoby typu perswazja, trzeba uciec się do radykalnych metod. Bo
                                    najczęściej jest tak, że oni zyc bez nas nie mogą, tylko czasem wydaje im się,
                                    że jest inaczej. Więc dobrze jest pozwolić im się o tym przekonać. A jak
                                    dojdzie do innego wniosku, no to nie ma rady, trzeba olać wink

                                    Trzymam kciuki, żebyście doszli do porozumienia.
                                    • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.07.05, 13:10
                                      Na początku gratulacje dla Oli!! Jestem niezmiernie szczęśliwa, że Ola już
                                      zaczyna chodzić. Edytko bardzo bardzo mocno się cieszę, oby do przodu!

                                      Widzę, że wywiązała się dyskusja na temat płci brzydkiej. Muszę koniecznie się
                                      do niej włączyć i trochę pobluzgać na mojego małżonka, może nie doprowadził
                                      mnie jeszcze do takiego stanu, żebym mu walizki za drzwi wystawiała, ale jest
                                      blisko. Mój małżonek ma urlop, wracam do domu i widzę pogrom... w pierwsze dni
                                      urlopu ugotował obiad i powiesił pranie, ale teraz nawet talerza po sobie nie
                                      umyje. No i co najgorsze jak wracam do domu to momentalnie idzie do kompa i
                                      odłącza się od życia rodzinnego. Mam nadzieję, ze to wina jego urlopu, a jak
                                      tylko wróci do pracy będzie inaczej. Lubię gdy ma popołudniówki, nie cierpię
                                      nocek /wtedy jest jeszcze gorzej niż w trakcie urlopu/, bo przecież Tomek musi
                                      się wyspać... ach te chłopy!!! Jeśli chodzi o walkę słowną to między nami nie
                                      ma takowej, ponieważ mój małżonek nie lubi się kłócić, słucha... a raczej
                                      wpuszcza jednym uchem a drugim wypuszcza... potem się boczy... przez kilka dni,
                                      że mu nawrzucałam....
                                      No, ale się wyklikałam...
                                      • agatkar1 przeczytajcie 14.07.05, 13:55
                                        kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,66725,2702375.html
                                        • jowa3 Luty 2003 17.07.05, 19:59
                                          Edyta, napisałam na priva.
                                          Pozdrawiam
                                          • jowa3 Re: Luty 2003 17.07.05, 20:23
                                            Jakoś brak mi weny do pisania.
                                            Lena ma już całą piątkę i połowę drugiej na dole. A jednak wyszły...
                                            Z racji tej, że mieszkamy nad morzem mamy trochę gości, a i my sobie trochę
                                            używamy z wyjazdami. No właśnie muszę iść układać puzzle.
                                            Pozdrawiam
    • monique76 Żelazo 18.07.05, 13:20
      Dziewczyny - czy ktoraś z was podawała żelazo maluchowi? Macie jakies
      doświadczenie w tej kwestii?
      Dominika ma dostawac żelazo i to mamy zacząć jak najszybciej.. Problem bedzie
      tylko ze zlobkiem - kierowniczka powiedziala, ze nawet jak napiszemy im
      oswiadczenie, ze maja dawac malej leki, to oni nie maja mozliwosci podawania
      tego typu leków (mogą podawać tylko paracetamol i lek na biegunke)...
      • aguska3 Re: Luty 2003 18.07.05, 14:29
        Witam serdecznie po długachnym urlopie.

        Co do żelaza to pojęcia nie mam.

        Bardzo sie ciesze z postępów Oleńki. Tylko poatrzeć a bedzie Ci uciekać Edytko.

        Ja odpoczełam 23 dni nad morzem w maleńkie Kuźnicy niedaleko Jstarni, na
        Półwyspie Helskim. Było supek cały czas słonecznie i wyjątkowo. Pietrek szalał
        w morzu wogóle sie nie bał. Pojedliśmy morskich rybek i myśłe ze zdecydowanie
        te wszasy można nazwać bardzo udanymi. Mój mąż pobywał z nami ostatnie 11 dni i
        cód cudów nie pokuóciliśmy sie ani razu, no przawie. Widocznie nadmorski seks
        dobrze na nas działa. A taraz musze doprowadzić chate do stanu poprzedniego .
        Ale i to mi nie przeszkada. Narazie mam dobry humor.
        • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 18.07.05, 15:30
          Hej! Monika ja dawałam młodej Ferrum Lek-bardzo smaczny czekoladowy syropsmile
          Pamiętaj tylko,że moze dawać zaparcia wiec postaraj się nieco zmodyfikowac
          dietę a przynajmniej więcej poić.Dlaczego masz miec problem ze żłobkiem?
          Przeciez zwykle podaje sie tylko raz dziennie spokojnie możesz to robić po
          południu a nawet jak dwa razy to rano i wieczorem-czy zapisali Ci inaczej?
          Pozdr!
          • monique76 Re: Luty 2003 18.07.05, 15:36
            No wlasnie dawka lecznicza (po przyzwyczajeniu organizmu do zelaza) ma wygladac
            następująco - 3 razy po 11 kropli Hemoferu!!! dzisiaj bede konsultowac wyniki z
            innym lekarzem, bo powiem szczerze ta dawka mnie troche przerazila...
            • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 18.07.05, 18:18
              Mnie teżsad KOniecznie się dopytaj.I raczej proponuję Ferrum-lepiej się
              wchłania i nie przebarwia zębów.
              • agatkar1 Re: Luty 2003 19.07.05, 08:22
                Ja słyszałam, ze podawanie żelaza wiąże się z ryzykiem pojawienia się próchnicy
                zębów. Jagoda miała mieć podawane ale w końcu odstąpiliśmy od tej decyzji i
                lekarz postanowił wstrzymać się. Ja także radziłabym podawać lek o którym pisze
                Zuzia. Skonsultuj się najlepiej jeszcze z innym lekarzem.
                Widzę, że wakacje spędzacie miło, co chwilkę ktoś pisze, że wrócił bądź
                wyjeżdża nad morze... a czy ktoś w czasie wakacji siedzi w domku tak jak my???
                • monique76 Re: Luty 2003 19.07.05, 10:20
                  Sluchajcie, z tym zelazem to jakis kanal w przypadku Dominiki... Norma dla
                  dziecka w Dominiki wieku jest od 50 do 170 jednostek.. A Dominika ma 22
                  jednostkisad
                  • karollaa Re: Luty 2003 19.07.05, 23:35
                    Hej,
                    pozwolcie, ze sie przypomne i odezwe w sprawie zelaza.
                    Moj Damian dostawal je, jak mial okolo roku. Kazda z naszych lekarek w Medicover
                    odradzila Hemofer, choc wtedy Ferrum Lek nie byl tak dostepny na rynku jak teraz.
                    Absolutnie nie polecam Hemoferu, jest obrzydliwy w smaku i w dodatku przebarwia
                    ponoc zeby, nie mowiac juz o plamach na ubraniu (nie do usuniecia). A ten
                    syropek jest pyszny i duzo lepiej sie wchlania, poza tym o wiele mniej wplywa na
                    trawienie, nie mielismy problemow z zaparciami.

                    My mamy skierowanie na rozne badania od jakiegos czasu, bo Damian jest troszke
                    za malutki na swoj wiek (87cm/12 kg).... ale on za zadne skarby nie daje sobie
                    pobrac krwi... moze macie jakis sposob - oprocz silowego, ktory chyba jednak
                    wejdzie w zycie niedlugo... ?

                    Musze sie pochwalic, ze przestawilismy sie z pieluchy na nakladke sedesowa w
                    ciagu doslownie 3 dni!!! wink Niestety w zaden sposob nie moge przekonac mojego
                    lobuza, ze kupke tez nalezy tam robic. W zwiazku z tym, ze na niego "poluje"
                    zaczal sie wyprozniac raz na dwa dni ;-( Macie jakis pomysl? On czeka, az mu
                    zaloze pieluche, w ktora robi szybko co trzeba, chowajac sie za fotel.....
                    A na kibleku nie ma o tym mowy ;-(

                    My w sumie tez wakacje spedzamy w domu, nie mamy zadnych konkretnych planow,
                    glownie dlatego, ze oboje z mezem wolimy wyjechac sami bez dziecka chocby na 3
                    dni, niz z nim na 2 tygodnie wink

                    pozdrawiam
                    i czekam na wiesci od mam z Trojmiasta!
                    • monique76 Re: Luty 2003 20.07.05, 08:42
                      Witam
                      co do pobrania krwi to niestety silowe rozwiazania sa w naszym przypadku
                      jedynymi rozwiazaniami.. W sobote jak pobierali Dominice krew to plakala nie
                      dlatego ze ja ktos kłuje (bo tego wcale nie widziala), ale nie podobalo jej sie
                      po prostu unieruchomienie.. Pielegniarki pokazaly mi jak mam ja trzymac, krew
                      pobieraly jej z nadgarstka (z zew. strony) i trwalo to doslownie 30 sekund.. I
                      dziecko uspokoilo sie po kolejnych 30 sekundach..
                      Co do hemoferu to na razie podawac tego nie bede, czekam na konsultacje z innym
                      lekarze. Zreszta wiem, ze zanim podamy zelazo to powinnismy zrobic serie innych
                      badan, bo podanie zelaza to leczenie objawow a nie przyczyn..

                      A Damian wazy wiecej niz Dominikasmile Bo ona tez ma 87 cm wzrostu, a wazy 11,8
                      kg.
                      • jowa3 Re: Luty 2003 22.07.05, 18:54
                        Podnoszę do góry...
                        U nas pada, a mąż wziął sobie dwa dni urlopu, żebyśmy sobie poplażowali i jadą
                        do nas goście, będziemy chyba w supermarketach spacerować, albo w domu piiić.

                        Lena po dzisiejszych oględzinach waży 14kg i mierzy 93cm. Po trzech tygodniach
                        kataru i chrapania w nocy i konsultacji z trzema lekarzami dałam mojemu dziecku
                        Oscillococcinum i minęło to co dolegało. Może komuś się przyda.

                        Lena jest drugą moją prawą ręką w pracach domowych, często się zdarza, że chce
                        być samą prawą ręką, więc wszystko chce sama, sama, sama.
                        Na topie są puzzle, takie układane na kartoniku i wycinanie z klejeniem.

                        Mam pytanie. Kto daje witaminę D i w jakich ilościach.
                        Ktoś był w Paryżu, tylko nie pamiętam kto, czy mogę prosić o adres noclegu i
                        czy warto??
                        Pozdrawiam
                        Jowita
                        • jowa3 Re: Luty 2003 26.07.05, 19:03
                          Witam...
                          U nas pada, od środy ma być ładnie, więc czekam na plażowanie.
                          I miałam gości...
                          Pozdrawiam
                          • kubara1 Re: Luty 2003 26.07.05, 21:43
                            Ło matulu, ale pustki, mam nadzieję, że wyjazdowe. Ja też się jakoś nie
                            ozdywam, z jednej strony wakacyjne rozleniwienie, a z drugiej poszukiwanie
                            pracy. H\Dziewczyny, jak sobie pomyslę o następnym sezonie jesienno-zimowym w
                            domu to mam deprechę, że tylko psychotropy brać. MIja , ale powraca niestety:-
                            (((/ Jowa, Ty nie masz dosyć czasami? Ja za MArysią tesknię jak jest parę
                            godzin u babci, ale brakuje mi ludzi, poruszania mózgownicą trochę, zmiany
                            klimatu. Tylko, że ze mną to tak jest, że jak przyjdzie co do czego, to ryczę,
                            że małą mam zostawić na tyle godzin. Więc szukam czegoś na pół etatu i pewnie
                            się zaszukam na śmierć.
                            Jutro wraca upał, buuu.
                            AA teraz spadam spaćsmile))
                          • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 26.07.05, 22:12
                            Witam wszystkichsmile U nas ciepło ale deszczowo,równiez czekam na poprawę
                            pogody.Proszę za nas trzymać kciuki,jutro jedziemy do Kajetan na drenaż uszu.
                            Rano sniadanie i na 13 mamy się stawić.Mają założyć dreny i sprawdzić gardło-
                            jeśli okaże sie,że jest trzeci migdał powiększony to od razu chlasnąsmile
                            Zostajemy do czwartku,mam nadzieję,że wszystko pójdzie ok i młoda nie da czadu:-
                            ) W sumie od dłuższego czasu jest zdrowa,nic jej nie dolega,żadnych katarów itp
                            a w badaniach uszy sa do d...sad Błony się kiepsko ruszają,słuch pogorszonysad
                            Pozostaje wierzyć,że po założeniu drenów wszystko ustąpi no i że zacznie
                            wyraźniej mówić.Ostatnio się rozgadała z tym ze mało wyraźnie. Za to udało nam
                            się praktycznie odstawić pieluchysmile Tylko do spania i ew na długie wyjścia bez
                            mozliwości załatwienia sie po drodze.Śmiesznie jest w samochodzie jak jedziemy
                            bo nagle jest krzyk siusiu i zjazd na najbliższą trawkęsmile Pozdrawiam Zuza
                            • idaro Re: Luty 2003 27.07.05, 11:37
                              Hej, my juz po wyjezdzie. Bylismy nad morzem w Jantarze. Fajna wiocha,
                              uniknelismy tlumow. Bylismy tylko tydzien, ale caly czas bylo slonce nie do
                              wytrzymania. Naprawde super. Wczesniej wychodzilam z plazy z mala, bo Ida jak
                              sie nie wyspi w poludnie, to wieczor jest przechlapany.
                              Co do Paryza, nie wiem, czy moge polecic hotel, bo byl dosyc obskurny i raczej
                              nie nadajacy sie na romantic nights. Jesli jednak bylabys zainteresowana, to
                              poszperam i znajde namiary. Wystarczy tylko napisac do mnie w celach
                              przypomnienia: anitkah@discipline.pl.
                              Teraz wyjezdza moj luby na wycieczke rowerowa. Tydzien posiedze na urlopie w
                              domku z Idusia.
                              Zuziu, trzymam kciuki za Werke. Mam nadzieje, ze jej pomoga i zacznie gadac jak
                              najeta w zrozumialym jezyku.
                              Idka gada duzo i smiesznie, ale za to nocnik nie jest jej domena. Trzeba ja
                              sadzac raczej z musu.
                              A jak tam Dominika? Zdecydowaliscie sie na jakis lek?
                              Serdecznie pozdrawiamy,
                              Anita i Ida
                              • monique76 Re: Luty 2003 27.07.05, 12:17
                                Zuziu - trzymamy kciuki oczywisice, zeby wszystko obylo sie bez problemow!

                                My nadal nie podjelismy decyzji o tym zelazie, bo nadal nie skonsultowalismy
                                sie z innym lekarzem. Mam troche problemow z wlasnym zdrowiem i chwilowo
                                musialam niestety zajac sie soba..
                                • kubara1 Re: Luty 2003 27.07.05, 14:15
                                  Już po czternastej, wieć mam nadzieję, że Werka zdrenowanai ju żpo najgorszym:-
                                  ))). Zuziu, zdaj potem relacje jak to przeżyłyście.
                                  Dziewczyny, mam pytanko, czy któraś , bo nie pamiętam, jechała już tak ok 400
                                  kilosów z dzieckiem samochodem? Chcemy się wybrać z MArysią na Słowację i
                                  trochę się boję tej podróży całonocnej, ale z drugej strony straaaasznie chce
                                  jechać = do źródeł termalnych. MOże któras była i może mi polecić jakiś nocleg??
                                  MOje dziecko o dziwo dzisiaj zasnęło, mąż będzie miał kongo do jedenastej bo ja
                                  wybywam na babskie spotkanko dzisiaj, he he. Chociaż to raczej nei będzie miłe
                                  spotkanko. MOja przyjaciółka ze szkoły sredniej zaprosiła nas tydzień temu na
                                  wieczorek panieński, było fantastycznie, powspominałyśmy szkolne czasy,
                                  podoradzałyśmy przyszłej żonie i .... następnego dnia jej facet zadzwonił (
                                  miszkają na stałe w Warszawie), że on się jednak rozmyślił. Na trzy tygodnie
                                  przed ślubem. Co za ...j!!! NIe mógł się wcześniej rozmyślać. Jeszcze wyszło na
                                  jaw, że ma kochankę. Bosz, a oni byli ze sobą osiem lat. I do tego dochodza
                                  sprawy finansowe - pomijając wszystkie rezerwacje na wesele, kupioną sukienkę
                                  itd, to jeszcze Aga mieszkała w jego mieszkaniu, ale wkładała w nei kupę kasy,
                                  meble itd. I jak to teraz podzielić, jeśli formalnie wszystko jest jegoa on się
                                  specjalnie nie poczuwa do spłacania jej. Zostanie dziewczyna z jedną walizką i
                                  będzie musiała wrócić do Gdańska mieszkać z rodzicami. Więc dzisiaj występuję w
                                  roli pocieszycielki, ale naprawdę nie wiem jak ją można pocieszyćsad(((
                                  Buziaki
                                  BAsia
                                  • fringilla Re: Luty 2003 27.07.05, 16:29
                                    No ta ja donoszę, że Werka już po zabiegu, wycięli jej też trzeci migdał,
                                    wszytsko ok, jutro wrócą do domu, resztę opowie Zuzia osobiście.
                                  • monique76 Re: Luty 2003 27.07.05, 17:13
                                    Ciesze sie bardzo ze u Werki wszystko oksmile

                                    A co do Twojej opowiesci Kubara, to utwierdzila mnie ona w jednym - faceci albo
                                    maja genetyczna wade mozguwink albo cierpia na brak mozgu w ogole.. albo jezeli
                                    maja mozg to i tak go nie uzywaja do myslenia, bo mysla zupelnie inna czescia
                                    ciala... Taka prawdasmile
                                  • monique76 Re: Luty 2003 27.07.05, 17:15
                                    Aaa i jeszcze a prospos jezdzenia z dzieckim - my w zeszlym roku bylismy z
                                    Dominika w Zakopanem (400 km) i odbylo sie bez zadnych probloemow. A w tym roku
                                    przymierzamy sie do chorwacji - 1500 km, ale z noclegiem gdzies po drodze.
                                    • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 28.07.05, 14:04
                                      Witamsmile Wróciłysmy cało i zdrowo-młoda spi więc piszęsmile Szpital w Kajetanach
                                      ogólnie bardzo fajny,wyposażenie nowoczesne,czyściutko,sympatycznie.
                                      Przyjechaliśmy na 13 i czekałyśmy w pokoju na wezwannie.O 14 poszłam z małą na
                                      blok,przy mnie usnęła i wyszłam czegoś się napić(w ramach łączenia się z Werką
                                      w bólu bycia na czczo nic nie piłam żeby jej nie drażnićsmile) Po 20min było o
                                      wszystkim i poproszone mnie żebym posiedziała z nią na sali wybudzeń gdzie dała
                                      popis swoich umiejętności niestetysad Ale po dodatkowym leku p/bólowym
                                      przespała sie i wstała po 1,5 godz jak młody bógsmile O 17 zjadła już kolację-
                                      całkiem sporą i imprezowała do 22! Noc przespałyśmy obie jak kamień i od 7 znów
                                      imprezkasmile W każdym razie moja córka juz zapomniała o wszystkim-super.
                                      Oczekuje teraz spektakularnych efektów operacji-błyskawicznego i dynamicznego
                                      rozwoju mowy hehesmile Ma być na lekkiej diecie,jeść lody i nie moczyć uszu.
                                      A w ogóle to mi zaimponowała-mimo wszystkich przeżyć ani razu nie zsiusiała sie
                                      w pieluchę tylko wołała-ale dzielna co nie? Pozdrawiam i dziękuję za pamięćsmile)
                                      • agatkar1 Re: Luty 2003 28.07.05, 14:18
                                        Jak tak piszesz o wycinaniu migdałka u Werki, to przywracasz mi wiarę w lekarzy
                                        i szpitale, rozumiem, ze zabieg był prywatnie /nie uwierzę , że refundowany/.
                                        Ja byłam z małą na cystografii, także wczoraj, jakoś przeżyłyśmy, ale wiem
                                        jedno, że nigdy do tego szpitala w tym celu się nie udam, ponieważ mają jakieś
                                        dziwne swoje prawa... żeby czekać za przyjęciem /choć byłyśmy umówione nawet na
                                        godzinę.../ ponad godzinę /wyobrażacie sobie czekac w poczekalni... Potem na
                                        oddziale od 9.30 do 11.40 siedzieć przy stoliczku z dzieckiem, dobrze, że
                                        kanapki wzięłam i jakieś picie, bo pani przez telefon mówiła, ze dziecko
                                        dostanie śniadanko, niestety jak weszłyśmy to było już po... No i samo
                                        badanie... fatalnie... koszmar, o którym nie chcę Wam opowiadać. Za to moja
                                        córka była bardzo dzielna, dałyśmy radę pomimo płaczu i lamentów: ma-mu-siu ba-
                                        rdzo mnie bo-li... trzymaj mnie za rączki... albo ja naprawdę chcę już do
                                        domu...
                                        Popłakałam się dopiero, gdy wróciłyśmy do domu i Jagoda zajęła się prezentami
                                        od kuzynki /przytargała stare zabawki - maszynę do szycia, kasę, itp.../...
                                        Boże za jakie grzechy ten dzieciak tak cierpi... żeby trzy razy cewnikować...
                                        bo wypychała... Jagoda nasikała lekarce w twarz... dobrze jej tak...
                                        • kubara1 Re: Luty 2003 03.08.05, 09:02
                                          Wróciłam wczoraj z trzydniowego pobytu na Mazurach - sama z mężem. Najpierw
                                          trzy dni się wahałam czy małą zostawić na dwie noce z babcią i miałam myśli
                                          typu wyrodna matka, ale jak pojechałam to mi się tak nei chciało wracać.
                                          Dziewczyny, było jak za dawnych czasów. Leżałam sobie na pomościku, cisza,
                                          piwko, gazetka, spałam do dzisiątej. Mąz generalnei był tam w pracy ale
                                          wiczorki mieliśmy dla siebie. No i spaliśmy sobie w namiocie, a ja to
                                          uwielbiam. Tęskniłam za małą, ale jakby tak babcia powiedziała, że mogę tam
                                          jeszcze zostać to i z tydzyeń bym została. W sumie pierwszy raz od dwóch i pół
                                          roku taki weeknd tylko dla siebie. Bardzo odpoczęłam. Ale wróciłam z kleszczem,
                                          którego Wojtek tak nieumiejętnie wyrwał, że muszę iść dzisiaj do pielęgniarki,
                                          bo główka ciągle siedzi. I jakaś taka czerwona ta noga się zrobiła. Mam
                                          nadzieję, że to nie żadna bolerioza czy inne świństwo. A w sobotę idę na
                                          rozmowę o pracę - nauka angielskiego w firmach - a to akurat lubię, bo praca z
                                          dorosłymi jest dla mnei o wiele przyjemniejsza niż praca np w przedszkolu z
                                          dzieciakami. Mam nadzieję, że dostanę tą pracę. Trzymajcie kciuki. Pa
                                          BAsia
                                          • agatkar1 Re: Luty 2003 03.08.05, 14:56
                                            Basiu, super, w końcu ktoś pisze luzacko, z Twoje wypowiedzi aż iskrzy
                                            wolnością, brawo... oby tak dalej. Mnie także by się przydał taki wypad, ale
                                            mój mężulek niestety chyba nigdy nie będzie chciał wyjechać bez dziecka...
                                            głupio brzmi, wychodzę na wyrodną... ale to fakt.
                                            Życzę powodzenia na rozmowie!!!
                                            • jowa3 Re: Luty 2003 03.08.05, 22:54
                                              Basiu trzymam kciuki.
                                              A my jedziemy na wesele bez Leny z noclegiem i będę spała rano do której będę
                                              chciała............... Mówimy z mężem, że to będzie nasz mały Paryż. Poranek
                                              tylko nasz.
                                              Pozdrawiam
                                              • agatkar1 Re: Luty 2003 04.08.05, 08:44
                                                Jowa udanego weekendu, udanego wesela, udanego poranka .... Waszego.....
                                              • monique76 Re: Luty 2003 04.08.05, 14:47
                                                Witam
                                                my na poczatku lipca bylismy na takim weselu bez dzieckasmile bylo fajnie, nawet
                                                mimo tego, ze babcia w niedziele juz o 9 rano dzwonila zebysmy przyjedzali bo
                                                mala juz bardzo marudzi..
                                                A w przyszly weekend wybieramy sie - tez sami bez dziecka - na festiwal rockowy
                                                do Szczytna
                                                smile
                                                • agatkar1 Re: Luty 2003 05.08.05, 08:25
                                                  Pozazdrościć....
                                                  • monique76 Re: Luty 2003 05.08.05, 10:42
                                                    Nie ma czego zazdroscic.. Wyjazd jest forma przeprosin meza za cos bardzo
                                                    glupiego co zrobil.. I proba sklejenia czegos, co sie rozwalilo.. Wolalabym
                                                    nigdzie nie jechac, a zeby nie bylo powodow tego wyjazdu..
                                                  • kubara1 Re: Luty 2003 08.08.05, 14:15
                                                    Jak tam weekendzik, szczególnie u MOnique? Koncert się udał? Przeprosiny od
                                                    męża przyjęte? Mam ndzieję, że taksmile))) U nas jak w paźdzerniku, wieje,
                                                    chmury. Czy to już nigdy nie będzie normalnie - ciepło latem, wiosennie wiosną,
                                                    śnieg w zimie????
                                                    MOje dziecko tak ze wszystkiego ostatnio powysrastało, że wsyzstkie spodnie za
                                                    krótkie. Czeka mnie niezly wydatek na jesień, buty jedne już kupiłam, ale
                                                    spodni, kurtek, sweterków nie mam, uff, a jeszcze urlop przed nami, który też
                                                    zrobi niezłą wyrwę w domowym budżecie, bo trudno przynajmniej mi, przliczać na
                                                    wakacjach każdą złotówkę.
                                                    Marysia tak gada, że obmyslam plany wyciszenia jej. Sto pytań na minutę i na
                                                    każde trzeba dokładnie odpowiedzieć. Najgorzej, że ona pyta o abstrakcyjne
                                                    rzeczy: Co to jest praca, gdzie chmurki powstają, czemu na ulicy jest asfalt?
                                                    Szok, ja musze wiedzę podszkolić, bo mi czasami odpowiedzi brakuje, nie
                                                    wspom9nając o cierpliwościsad((. Nagle mi się wyczerpała, wiecie. Przed dwa i
                                                    pół roku miałam jej nieskończone pokłady, a teraz tyle rzeczy mnie drażni. A
                                                    najbardziej ja sam, że się tak zachwuję. MOże jestem przemęczona byciem w domu.
                                                    Do pracy, chcę do pracy!!!!!
                                                    Piszcie troszkę dziewczyny, Zuziu, jak Werka z uszkami, co u małego Wookiego,
                                                    Umagros by mogła trochę skrobnąć i Edyta, jak tam Oli postępy. No i co u
                                                    Kinghi, przecież Daniel, to już chyba roczek kończy?
                                                    Pozdrawiam
                                                    Basia
                                                  • monique76 Re: Luty 2003 09.08.05, 08:21
                                                    Witam
                                                    koncert dopiero przede mna, w ten piatek sie wybieramy na Mazurysmile

                                                    Z wyrastaniem z ciuchow to u nas jakiegos wielkiego problemu nie ma, bo
                                                    Dominika rosnie ale powolutku.. Wiec nie mam problemu ze co i rusz musze
                                                    wymieniac komplet garderobysmile

                                                    Wiem, ze wakacje teraz, urlopy, wyjazdy itp ale moglybyscie sie troche odezwac,
                                                    co tam slychac u was i u waszych dzieciaczkowsmile
                                                  • zuzia_i_werka Re: Luty 2003 09.08.05, 10:59
                                                    No to ja się odezwęsmile Kilka dni nas nie było-wyjechaliśmy do Wisły.Było super
                                                    mimo że pogoda nie rozpieszczała.Z młodej rośnie imprezowiczka i w dodatku ze
                                                    złymi nawykami żywieniowymisad No ale to już nasza wina bo na wyjazdach nie
                                                    chce nam się dbać o wymyślne diety więc je to co my-efekt uwielbia schabowego z
                                                    frytkami,spaghetti i kwaśnicę hehe. Z uszami odpukać wszystko w porządku,chyba
                                                    faktycznie lepiej słyszy bo się rozgaduje.Ale może po prostu nadszedł ten
                                                    moment? Nie sa to piękne zdania ale pomału możemy sie porozumieć. Od wczoraj
                                                    Młoda poszła do żłobka mam nadzieję,że nic nie złapie.Powrót odbył się bez
                                                    problemów,trochę obawiałam się,że będzie jęczeć ale panie mówiły że było ok.
                                                    Pieluchy posżły w kąt(hurra!) zakładam jeszcze do spania ale w czasie dziennej
                                                    drzemki już sa suche(zwykle) a na odstawienie nocnych jeszcze ma czas. Poza tym
                                                    nic nowego,ja pracuję na okrągło brr.Agata się nie odzywa bo ich wciąż nie
                                                    maobecnie siedzą z babcią na MAzurach.Z tego co wiem to Łukasz juz tez nie sika
                                                    w pieluchy(tylko do spania) i gada tak samo kiepsko ja Werka-grunt,że ze sobą
                                                    porozumiewają się bez problemówsmile Idę odgruzowac mieszkanie bo dziś idę na noc
                                                    i mam trochę czasu.Pozdr!
                                                  • jowa3 Re: Luty 2003 09.08.05, 17:34
                                                    A do mnie zaraz przyjedzie teściowa z teściem i oczywiście z obstawą czyli z
                                                    siostrą i jej mężem. Mam nadzieję, że przeżyję do jutra. Co za stres, qrcze.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • kubara1 Re: Luty 2003 09.08.05, 19:38
                                                    Ale żeś się Jowita ropzisała, nie dam rady przeczytać tyle informacjismile)). Daj
                                                    znać co u Lenki.
                                                  • agatkar1 Re: Luty 2003 10.08.05, 08:58
                                                    I stało się, pisałam Wam o wyniku Jagody, niestety refluks się nie wycofał i
                                                    dostalysmy skierowanie do poradni urologicznej dziecięcej do Poznania, a tam
                                                    czeka nas... w najgorszym wypadku operacja... 9 września jedziemy na wizytę i
                                                    wtedy wszystko się okaże, najpierw badanie urologiczne - cystoskopia, a
                                                    potem... brr. Najgorsze jest to, że sama pani doktor stwierdziła, że u Jagody
                                                    nie widać choroby, doskonale przybiera na wadze, nie ma podkrążonych oczu, ma
                                                    apetyt. Niestety ma najgorszy typ choroby, ponieważ leczenie zapobiegawcze nie
                                                    pomaga, refluks się cofa, tylko postępuje.... Dodatkowo namówiła mnie na
                                                    sprawdzenie czy nadal moja córa jest uczulona na furaginę, więc wieczorem
                                                    podałam jej 1/3 tabletki, a dziś Jagoda obudziła się cała wysypana... a rączki
                                                    ma opuchnięte jak banieczki.
                                                    cholera, że też musiało to nas spotkać.
                                                    Pozdrawiam.
                                                    Agata
                                                  • karollaa PORADZCIE! 13.08.05, 00:06
                                                    Czesc,
                                                    moze od razu przejde do sedna, bo mam chyba powazny problem...... nie wiem co
                                                    zrobic z moim Damianem, ktory za nic w swiecie nie chce robic kupki na swoj
                                                    kibelek.... Mlody nauczyl sie siusiac do kibelka (ma super nakladke) w ciagu
                                                    paru dni, bardzo fajnie nam to poszlo... Problem zaczal sie wtedy, gdy sie
                                                    okazalo, ze zalozyl sobie, ze kupke bedzie robil tylko w pieluszke. W przeciagu
                                                    tygodnia czy dwu jego regularny tryb wyprozniania (powiedzmy raz dziennie)
                                                    zmienil sie na "co trzy dni". Gdy tylko widze, ze nadchodzi ten trzeci dzien,
                                                    pilnuje go i jak zaczyna cos kombinowac (zwykle chowa sie za fotel wink lece, by
                                                    zalozyc mu pieluche. Aby spokojnie i bez stresow zrobil w koncu co trzeba, bo
                                                    poprostu obawiam sie, coby sie zupelnie nie rozchorowal....
                                                    Ostatnio ciut bardziej sie zawziela, raz udalo sie go w trakcie zlapac i zaniesc
                                                    na toalete... skonczyl polowicznie i tyle.... nastepnego dnia moje podchody
                                                    trawaly z godzine, jak juz zaczynal stekac, siup go na toalete - i wyobrazcie
                                                    sobie, ze wciaz udawalo mu sie powstrzymac...... BUUUU , NIE MAM POJECIA CO
                                                    ROBIC. Gada jak najety, ale jedyne co na ten temat udalo mi sie wycoagnac, to
                                                    tyle, ze twierdzi, iz sie boi... ale czego? I co dalej.
                                                    MOZE MACIE JAKIES POMYSLY, DOSWIADCZENIA?
                                                    pozdrawiam i przepraszam, za tak szczegolowy opis sytuacji wink
                                                    Karola
                                                  • jowa3 Re: PORADZCIE! 13.08.05, 20:44
                                                    Oj, trudna sprawa i częsta u dzieci w tym wieku. Ja bym poluzowała i dała mu na
                                                    razie spokój. Kiedy znowu się ustabilizuje, że będzie robił codziennie o
                                                    określonej porze bawić się z nim w łazience bez pieluchy i majteczek.
                                                    Oczywiście nie mówiąc mu nic o żadnym siadaniu na deskę...
                                                    Nie wiem czy dobrze nakreśliłam swoją wizję, ale chyba tak bym zrobiła z moją
                                                    Leną gdyby miała problem. Wiem, że łatwo radzić, ale może się uda.
                                                    Trzymam kciuki.

                                                    Pozdrawiam

                                                    P.S. czy będzie jeszcze ciepło? czy to już koniec lata?? buuuuuu

                                                  • umargos Re: PORADZCIE! 17.08.05, 00:26
                                                    Weronika tak miała, znaczy kompletną blokadę, w początkach odpampersiania.
                                                    Najpierw miała zaparcia "stresowe", więc odpuściłam i na życzenie od razu
                                                    zakładałam pieluchę. Unormował się rytm wypróżnień, ale ciągle pielucha była
                                                    niezbędna, przynosiła i kazała zakładać, jak siadała nawet sama na nocnik to
                                                    twierdziła, że kupka nie chce wyjść, że jest sprytna, schowała się w brzuszku i
                                                    nie wyjdzie i muszę dać jej pieluchę. No i zdarzyło się, że skończyły się
                                                    pampersy (bo jak używało się jednej na noc i jednej na kupkę, to kontrola
                                                    zuzycia była niewielka). Powiedziałam dziecku, że nie ma pieluch, pokazałam
                                                    puste opakowanie, a ona pokręciła się, po czym usiadła ciachaczem na nocniku i
                                                    zrobiła co trzeba. Od tego momentu zero problemów. Wczoraj zapomniałam kupić
                                                    pampersy...przespała suchą noc...

                                                    A tak poza tym, to wróciliśmy z wakacji...powiem wreszcie, bo jednak trochę
                                                    mnie wymęczyły. Pogoda do kitu, podróże dalekie. Najpierw przez całą Polskę- z
                                                    Krakowa do Zabrostu, znaczy na Mazury (lekko licząc 600 km). A po dwóch
                                                    tygodniach do Świnoujścia (drugie 600 km) i na Bornholm. Potem męczący, bo
                                                    nocą, powrót. Zrobiliśmy więc, w ramach wakacji, nieomal Tour de Pologne.
                                                    Na szczęście dziecko podróże samochodem dobrze znosi, mało marudzi, większość
                                                    przesypia...fakt teraz więcej postojów, bo częściej stajemy na siusianie.
                                                    No i ma za sobą pierwszą chorobę morską. Jak płynęłiśmy z Bornholmu na
                                                    Christianso, to się nam w drodze pochorowała, bo dość kołysało, a stateczek
                                                    niewielki. W pięknym stylu (przepraszam za dosadność) zarzygała siebie, mnie,
                                                    stół i podłogę pod pokładem, trochę górnego pokładu, potem znowu siebie i
                                                    Janusza...miałam trzy zmiany ubrania dla niej, poszły wszystkie, a do domu
                                                    wracała w bieliźnie, owinięta prześcieradłem kąpielowym....a my przez cały,
                                                    raptem godzinny powrót, okupowaliśmy bez przerwy toaletę, żeby domyć ją i
                                                    siebie, albo usuwaliśmy pozostałe skutki smile Znaczy marynarzem, chyba nie
                                                    zostanie ;o).
                                                    Tak poza tym to Bornholm ją zachwycił podobnie jak nas. Trudno było ją utrzymać
                                                    z daleka od wody i zmusić do noszenia obuwia. Aż dziw, że się nie
                                                    pochorowała...zresztą na Mazurach robiła dokładnie to samo, jak tylko widziała
                                                    wodę to błyskawicznie sama się rozbierała i leciała do wody, bez względu na
                                                    temperaturę otoczenia. Nawet kataru nie złapała :o))

                                                    No i ma na koncie parę fajnych wakacyjnych tekstów. Nasz ulubiony...padł, jak
                                                    siedzieliśmy sobie leniwie o poranku jeszcze w pościeli, Weronika, siedząca bez
                                                    pampersa na naszym łóżku, mówi nagle dobitnie do Janusza, wskazując paluszkiem
                                                    znacząco "zasikam ci łóżko i będziesz płakać".

                                                    Pozdrawiam wszystkich
                                                    i przepraszam za nieco przydługi post...no ale dawno nie zaglądałam

                                                    Ula
    • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.08.05, 00:58
      cze laski smile

      Ja tylko na moment bo padam na twarz (miałam mały remont)

      Moja Ola zrobiła mi prezent na 30 (ech) urodziny CHODZI CHODZI CHODZI !!!!!!!

      wreszcie sie doczekaliśmy, jeszcze nie za ładnie ale nie ma wad postawy,
      wszystko idzie w dobrym kierunku, i jakby się zmieniła, jest weselsza, bardziej
      rozgadana i wogóle radości mojej nie ma końca smile)))))))


      P.S Ola ma niskopłytkowość - 91 tys (norma 140 minimum) czy ktoś coś na ten
      temat ?????

      Buziaki
      • monique76 Gratulacje! 21.08.05, 19:34
        Gratulacje dla Oli!! Piękny prezent urodzinowy mamie zrobila!
        • idaro Re: Gratulacje! 22.08.05, 15:20
          Bardzo sie ciesze, ze Ola CHODZI! Dlatego tez mimo lenistwa napisalamwink
          Cieszcie sie, dziewczynysmile
          Rozmawialyscie o problemu kupowym. U nas to samo. Ida swietnie juz robi siusiu
          na nocnik. Uparlam sie i ja nauczylam, jak bylysmy same przez poltora tygodnia.
          Natomiast kiepsko robi kupe, a raczej nie robi... Zdarza jej sie czasem nie
          robic trzy dni. Ale widze, ze to bardziej problem psychiczny niz zlego
          odzywania. Nie je przeciez czekolady, bananow. W kazdym razie byla u nas
          lekarka, bo Ida miala zatrucie pokarmowe, i zaczela wypytywac o te sprawy i
          przepisala Idce syrop Lactulosum na wyproznianie, kazala jesc owoce, warzywa,
          kapuste, pic kefiry, jogurty, rano - wmuszac wode. Niestety, kapucha nie
          przechodzi. Ida nie lubi surowek. A kupe robi tylko w pieluche. Mysle, ze
          trzeba przeczekac i juz. Najpierw siusiu, pozniej kupa.
          I tym milym akcentem pozdrawiam was.
          Anita
          • kubara1 Re: Gratulacje! 22.08.05, 16:08
            GRATULACJE dla OLI, baaaaardzo się cieszymysmile)))
            Ja się szykuję na wyjazd do Słowacji i własnei robię listę, co trzeba zabrać.
            Gdzie te czasy, gdzie po Europie się jeździło z jednym małym plecaczkiem.
            Dobrze, że kombi mamysmile)). Jedziemy z innym małżeństwem z 2 dzieci. Marysia
            bardzo lubi tamtą dziewczynkę więc mam nadzieję, że da nam też się pourlopować
            trochę. Teraz w Weekend byłąm na Kaszubach i mała nie wychodziła cały dzień z
            wody. Jakoś nagle przełamała barierę, bo przedtem za nic się nie chciała
            zamoczyć. Tatuś w każdym razie szalał z radości, bo on to wilk morski i się
            bał, że Marysia wodynie będzie lubić. Mam tak saplone plecy, że mi skóra chyba
            zejdzie cała. Już dawno nie było takiego słonecznego weekendu.
            Z nowych powiedzeń mojego dziecka: Masz babo placek( to z kota Filemona)i "Maga
            faka" sad(, to niestety od tATUSIA
            • agatkar1 Re: Gratulacje! 24.08.05, 14:29
              Załączam się do Gratulacji dla Oli!!!!!!
              Dziewczyny!!!! Bardzo się cieszymy!!!!
              • fringilla Re: Gratulacje! 24.08.05, 20:23
                Witam po długiej przerwie.
                Gratulacje dla Oli. Edyta, ani sie obejrzysz, a będzie ci uciekać w swoją
                stronę wink
                U nas już załatwianie się na nocnik odbębnione, młody i siku i kupę robi tam,
                gdzie trzeba, pieluchy tylko do spania.
                Rozgaduje się powoli, ale mi sie nie spieszy, mam już córkę, która cierpi na
                nerwicę języka, a młody też rośnie na gadułę, więc nie ma się co
                niecierpliwić wink
                Wakacje nieuchronnie się kończą, choć nie były zbyt udane to szkoda.
                Ja zaczynam poważnie się rozglądać za pracą, bo z kasą cienko i w domu już
                głupieję.

                W sobotę spotykamy się u mnie, zapraszam wszystkie chętne smile Nie widziałyśmy
                sie strasznie długo, więc postarajcie się wygospodarowac trochę czasu. Impreza
                składkowa, bo koniec miesiąca wink
                • jowa3 Re: Gratulacje! 24.08.05, 20:42
                  Wielkie gratulacje dla Oli smile))))) i Jej mamy.

                  U nas dzisiaj nerwica jakaś, brrrr. Lena uwielbia jak są u nas goście, a było
                  ich trochę tego lata... Potem nie mogę z Nią dojść do porozumienia, co ma
                  miejsce od wczoraj. Mam nadzieję, że przedszkole zaspokoi Jej ciągoty
                  towarzyskie smile))
                  Pozdrawiam


                  --
                  • kubara1 Re: Gratulacje! 24.08.05, 22:30
                    Jowita, dajesz Lenkę do przedszkola? Na kilka godzin czy na cały dzionek? Ale
                    masz fajnie, że ona chce chodzić, moje dziecko jest trasznie ale to strasznie
                    nietowarzyskie, żadnych gości nie lubi, za dziećmi też nie przepada, z
                    nielicznymi wyjątkami, a mnie się trzyma makabrycznie wręcz i nie
                    wyobrażamsobie jeszcze długo tego przedszkola. Na razie jest babcia i dziadek
                    więc ok, ale kiedyś do tego przedszkola chciałabym ją wysłać, bo mi taki
                    mamicóreczk wyrośnie, jaką ja sama byłam . Wiecie, że ja na romantycznym
                    weekendzie w Paryżu z narzeczonym( mężem obecnie), za mamą płakałam w
                    poduszkę??? obłęd
                    A jutro wyjeżdżam, hurrraaaaaaaaa!!!! Proszę trzymać kciuki za pogodę i brak
                    choróbsk wszelakich. Licze na Wassmile))
                    • jowa3 Re: Gratulacje! 24.08.05, 22:39
                      Daję Lenę na kilka godzin na razie, a jak Jej się mocno spodoba i będzie
                      chciała chodzić, to ja rozglądam się za pracą, buuu. Trochę buuu, trochę nie
                      buuuuuu. Sama nie wiem, to zależy od dnia wink)))
                      Pozdrawiam
                      • idaro Spotkanie:-) 25.08.05, 22:47
                        Na ktora? Ja chetnie sie zjawie z Ida po jej snie, czyli 17 najwczesniej.
                        Co przyniesc?
                        Anita
                        • monique76 Re: Spotkanie:-) 26.08.05, 08:20
                          Witam
                          ja tez zglaszam swoja obecnosc na sobotnim spotkanku (jakzeby inaczejwink) Mam
                          co prawda w sobote slub znajomych, ale jakos tak w miare wczesnie, wiec nie
                          powinnam miec problemu z dotarciem..

                          Kubara - pogode bedziesz miala super, caly czas trzymam kciukismile i licze na
                          wzajemnosć za 3 tygodniewink
                          • edytaiola Re: Spotkanie:-) 26.08.05, 13:24
                            Jejku jak bardzo chciała bym się z Wami wreszcie spotkac no i oczywiście
                            pochwalić Oleńką ale cóż mamy wesele, ślub o 16-tej w Legionowie więc nie dam
                            rady, ale obiecuje na następne się stawić. Ola uwielbia towarzystwo ludzi
                            zwłaszcza dzieci.

                            Co do nocnika to Ola się uwstecznia, chodzi i mówi nie siusiu, nie siusiu
                            (strasznie słodko jej to wychodzi) tylko potem nie jest już tak słodziutko hi
                            hi hi, no cóż mam nadzieje, że jej to minie.

                            rehabilitantka poleciła mi książkę "Jak mówić do dzieci żeby nas słuchały..."
                            podobno rady tam zawarte przydają się i kilka mam jej to potwierdziło, a że
                            koszt niewielki zakupiłam ją na Allegro więc zobaczymy.
                            Buziaki
                            • idaro Re: Spotkanie:-) 29.08.05, 13:21
                              Spotkanie odbylo siesmile Dziekujemy za udostepnienie lokalu. Dzieci jak zwykle
                              tak rozne, ze ciezko porownywac. Bardzo podobal mi sie przezroczysty nocnik, w
                              ktorym dzieci przynosily do stolu swoim mamom ciekawe niespodziankismile
                              Szkoda, ze Ida rozkreca sie dopiero o 21, kiedy reszta juz byla w wannie.
                              Kinga, dzieki za podwiezienie. To duza ulga. A z mezem juz sie pogodzilismy.
                              Dlugo nie wytrzymujemy w mliczeniu.
                              Pozdrawiam,
                              Anita
                              • monique76 Re: Spotkanie:-) 29.08.05, 14:50
                                Witam
                                spotkanko jak zwykle supersmile Moje dziecko najniższe z obecnych lutowiczowsad
                                Werka i Ida bija Dominike na glowe we wzroscie..

                                Macie jakis pomysl na podwanie syropu? tzn taki sposob, zeby wiekszosc syropu
                                znalazla sie tam gdzie powinna, a nie na brodzie, szyi, ubraniu (moim i
                                dziecka), scianie, podlodze itp?? Bo ja juz powoli mam dosc.. Po kazdym podaniu
                                syropu mam przymusowe mycie sciany/regalu/podlogi (w zaleznosci od miejsca
                                podawania leku) oraz przymusowe mycie dzieckasmile A podawanie lekarstw jest
                                przewidziane na dluzszy czas (minimum 2 miesiace...)
                                • idaro Re: Spotkanie:-) 29.08.05, 22:30
                                  Probowalas metode pielegniarska, czyli strzykawka w kacik ust? U Idy sprawdzila
                                  sie, jak byla mniejsza. Teraz lubi po prostu brac z lyzeczki.
                                  Pozdrawiam,
                                  Anita
                                  • monique76 Re: Spotkanie:-) 30.08.05, 08:18
                                    Strzykawka byla grana... Dziala tylko w polaczeniu z zatkaniem nosa - ale jest
                                    to juz sposob mocno silowy.. Wczoraj wlasnie po takim podaniu leku uslyszalam:
                                    Nie kocham mamy.. No coz, takie zyciesmile
                                    • kubara1 Re: Spotkanie:-) 04.09.05, 18:13
                                      No i po urlopie, tak strasznie szybko zleciałosad(((. A było fantastycznie.
                                      Dzięki kciukom MOnique pogoda była jak w Grecji niemalże. Codziennie
                                      zaliczaliśmy jakieś jeziorko, mała wlazła na .... Chopok ( z pomocą ramion
                                      tatusia oczywiście) i bardzo dużo łaziła po dolinkach. Wogóle wydoroślała mi
                                      jakoś przez te 10 dni, może przez towarzystwo starszej o dwa lata koleżanki z
                                      którą się pięknie bawiłay całe wieczory. Wogóle jakby dzieci nie było, a
                                      rodzice mogli spokojniesłowackie piwko sączyć i się relaksować. Dawno tak nie
                                      wypoczęłam. Żeby jednak nie było za wspaniale, po powrocie dowiedziałam się, że
                                      kursy które miałam prowadzić od przyszłego tygodnia będzie prowadził ktoś
                                      inny. !200 złotych poszło się bująć. Już się wyryczałam , et żyźń...
                                      • kubara1 Re: Spotkanie:-) 05.09.05, 21:39
                                        Jowa, jak tam Lenka w przedszkolu? Bardzo jestem ciekawa, bo to chyba pierwszy
                                        przedszkolak w naszym gronie. Złobkowicze już są, ale Lenka przeciera
                                        przedszkolne szlaki. Mam nadzieję, że pozytywniesmile))
                                        • jowa3 Luty 2003 11.09.05, 07:51
                                          Witam
                                          Już nie chodzimy do przedszkola, Lenie się nawet podobało, ale z mamą smile))
                                          Ani ona ani ja nie jesteśmy gotowe na przeżywanie płaczów i rozstań. Odczekamy
                                          jeszcze pół roku do ukończenia trzech lat. Przedszkole też zaważyło na szybkim
                                          podjęciu decyzji. To tyle.

                                          Na weselu było suuuuuperowo. Lena z nami nie była nawet na chwilę bo w
                                          przedszkolu złapała wirusa jelitowego(?) i była wyczerpana po nocnych wymiotach.
                                          Ale babcia się nią godnie zajęła więc my byliśmy spokojni i bawiliśmy się tak
                                          jakbyśmy trzy lata nie tańczyli - dosłownie smile)))

                                          Lena zna nawet sporo piosenek, wiersze jakoś jej nie leżą, lubi rysować, kleić,
                                          wycinać i ......... oglądać DOMISIE, już niektóre teksty zna na pamięć.
                                          Pozdrawiam

    • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.09.05, 13:07
      Ha, myślałam, że pierwszy przedszkolak będzie zadowolonysmile). Ale pewnie nie
      czas.My też idziemy w środę do takiego klubu osiedlowego dla maluszków, bo
      chciałabym Marysię zostawiać dwa razy w tygodniu na godzinke na rytmikę z
      angielskim, żeby trochę się usamodzielniła. To jest bardzo sympatyczne miejsce
      i świetme panie/ Mam nadzieję, że jej się spodoba również bez mamy.
      Czy wszystkie panie się poobrażały czu aż takie lenistwo forumowe od dłuższego
      czasu?
      • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.09.05, 13:54
        Moja myszka niestety musi nosić wkładki ortopedyczne i buty POSTĘPU
        Czy może warszawskie mamy wiedzą gdzie je można kupić?

        Co do przedszkola to mamy zamiar oddać Ole od nowego roku lae na jakieś 2-3 h
        dziennie a od września normalnie - zobaczymy co z tego wyjdzie.
        • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.09.05, 15:29
          A my się pochwalimy,
          Jagoda jest przedszkolakiem od 1 września. Na początku troszkę płakała,
          myślałam, że nie damy rady. Oglądają książkę o przedszkolakach pytała: dlaczego
          te dzieci nie płaczą, a wieczorem pytała mnie: dlaczego mnie zostawiłaś, no i
          standardowe pytanie o poranku: ale czy babcia po mnie przyjdzie? Najgorsze były
          pierwsze dni, myślałam, że dziś także będzie płakać po weekendzie, ale na
          szczęscie się obyło. Nawet przyniosła pierwszy wierszyk po pięciu dniach
          chodzeniasmile
          Ogólnie jestem zadowolona!
          tylko mamy problem małej pogłębił się refluks, będziemy mieś cystoskopię w
          Poznaniu, rozstrzygnie się czy będzie operacja. Trzymajcie kciuki!
          Pozdrawiam wszystkie mamy
          niestety nie wiem nic o ortopedycznych bucikach, no i od razu pytam, czy dwu i
          pół latki powinny być skontrolowane u ortopedy? Może moja także powinna mieć
          takie buty postępu?
          Zaprowadzam ją już o 7.30, a odbiera ją moja mama o 14tej po obiedzie i
          spanku...

          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.09.05, 15:30
            Ale zakręciłam postem! sorki coś mi się wycięło coś potem wkleiło i ... takie
            zawirowania wyszły mam nadzieję, że wiecie o co chodzi!
            Agata
            • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.09.05, 19:33
              Witam! Lenistwo rzeczywiście panujesad Przedszkolakowi Jagodzie gratuluję,u nas
              jest nieźle bo Werka przyzwyczajona,że chodzi do żlobka,trochę tylko pojęczała
              powakacyjnie. Edyta-buciki Postępu kupisz w każdym SMyku.NIestety nie sa ani
              tanie ani ładne ale dobrewink U nas wszystko gra,Werka niedobra jak zawsze a ja
              padniętasmile Pozdrawiam wszystkich!
              • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.09.05, 14:36
                Dzięki Zuzia, ładne nie ładne ale do chodzenia po domu mogą być, poza tym
                bardziej niż o wygląd chodzi o zdrowe nogi mojego dziecka. Na szczęście jest
                jeszcze w tym wieku że nie goni za modnym ubraniem, choć wybrzydzać zaczyna :
                tego nie cie mama !!!

                Trzymamy kciuki i oby bez operacji się obyło

                Buziaki
                • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.09.05, 16:22
                  Dziewczyny, szukam pracy i mam takiego doła, że zraz zachlapię tu klwaiaturę.
                  Tak piszę, lepiej się wyżalić komputerowi, bo mąz mi gada, wprawdzie z
                  miłoscią, ale same mobilizujące rzeczy, a ja chcę, po babsku, się wypłakać. No
                  to ryczę sobie po ciuchutkusmile)......
                  • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.09.05, 09:48
                    Popłacz, kubarko, popłacz sobie, ale nie rezygnuj tylko szukaj.. musi Ci się
                    udać!
                    Pozdrawiam
                    • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.09.05, 15:04
                      najlepiej sie wypłakać więc płacz
                      ale nie trać nadziei - bo przecież czemu miało by się nie udać ??
                      • fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.09.05, 11:56
                        Ja też szukam pracy, witaj w klubie smile
                        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.09.05, 14:23
                          Napiszcie coś wesołegosad(((
                          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.09.05, 08:35
                            U mnie z pracą było tak. Szukałam od ukończenia licencjata. Ależ ja wtedy się
                            starałam, pracowałam w Mc Donald's, za wszelką cenę chciałam się stamtąd
                            wyrwać. Od razu po obronie pracy licencjackiej obeszłam całe miasto, gdzie
                            tylko się dało zostawiłam podania, próbowałam oczywiście umawiać się z
                            dyrektorami, ciężko było... potem spasowałam, nie wyszło nic, uwięziona w Macu,
                            zdesperowana... w końcu uwolniłam się, ale nie odeszłam do innej pracy tylko na
                            L-4 od 3 miesiąca ciąży byłam sobie w domku i radowałam się z każdego dnia.
                            Jeździłam na wykłady z brzuszkiem, obroniłam pracę magist. i znów zaczęłam
                            szukać.
                            Dołki mnie łapały straszne, szczególnie wtedy, gdy spotykałam jakąś kumpelę ze
                            studiów, która dostała się do jakiejś dobrej firmy. Zależało mi na pracy na
                            poczcie, w tym czasie były nabory, na pół etatu, niestety nawet się do mnie
                            nie odezwali... przyjmowali tylko znajomków... zapraszali na rozmowy pewniaków
                            i ludzi bez predyspozycji. Pewniaków przyjmowali, innych odrzucali, bo rzecz
                            jasna nie spełniali wymagań, a takich jak ja - czyli kandydatów spełniających
                            wymagania, ale bez pleców nawet nie zapraszali na rozmowy. Dostała się moja
                            koleżanka, wtedy przyjęto 12 osób, później mi się przyznała, że łatwili coś ze
                            znajomą kadrową... Załamka. Ale twardo szukałam dalej, niektórzy dyrektorzy
                            znali mnie bardzo dobrze, mówili, jak tylko coś się zwolni...
                            Prasa, ogłoszenia w pośredniaku, no i chodzenie od drzwi do drzwi...
                            no i w końcu się udało.
                            Szczęście? Tego Wam życzę dziewczyny!
                            Dostałam się do pracy w kancelarii notarialnej, nowo otwartej, pracuję już 1,5
                            roku, jestem asystentką notariusza, prowadzę jej dodatkowo księgowość, nie
                            zarabiam jeszcze kokosów, ale jestem zadowolona! Do pracy mam 5 minut, po
                            drodze odprowadzam Jagodę do przedszkola, odbiera mi ją mamuśka po drugiej.
                            Czyli można znaleźć, tylko się nie załamywać, szukać, chodzić...
                            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.09.05, 10:59
                              chyba to co napisałam nie było za wesołe... taka pustka po moim poście... smile
                              Pozdrawiamy
    • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.09.05, 13:21
      Witam
      No to ja sie odzywam po wakacjachsmile Urlop minął szybko, dziecko dało mi nieźle
      w kośćsmile Chyba odzwyczaiłam się od przebywania z dzieckiem 24 godziny na dobe:-
      )
      No i musze sie was zapytac czy wasze dzieci: tez sie wszystkiego boja (Dominika
      ostatnio zaczela bac sie schodzic po schodach.. nie mowiac o tym ze nad morzem
      bala sie podejsc do wodywink)), tez probuja wszystko wywalczyc wrzeszczac, tez
      sie tak trudno aklimatyzuja w nowych miejscach (gdzie bysmy nie pojechali to
      pierwszej nocy jest wrzask, ze ona chce spac w swoim lozeczku...), tez ciagle
      jęczą??
      Naprawde mam juz nieraz dosc tych wrzaskow Dominiki, ciaglej walki z nia,
      ciaglego jeczeniasad Momenty, kiedy jest usmiechnieta, gada sobie i podspiewuje
      sa w mniejszoscisad Powiedzcie, ze to minie.. smile
      • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.09.05, 14:09
        Wydaje mi się, że zaczyna się u naszych dzieci bunt trzylatka!!!
        No i to potrfać może do 5-6 roku zycia...
        sad
        chociaż... czy tak właśnie ma być?
        Moja już się nie boi, była kiedyś, teraz jest ok, ale za to jest potwornie
        niedobra!
        W sobotę oglądaliśmy program ok. 9-tej, na pierwszym lub drugim programie, nie
        pamiętam, niania próbowała ustawić dziewczynkę w wieku naszych maluszków. Udało
        jej się... Podstawowa zasada ignorować dziecko kiedy wrzeszczy, krzyczy, wtedy
        nie karcić, nie dyskutować, tylko zająć czymś innym, natomiast gdy jest
        grzeczne, okazywac duże zainteresowanie i chwalić.
        Ogladajcie ten program bo warto, sprawdzają się niektore sposoby.
        Na przykład kiedyś Jagoda strasznie balaganiła, rozrzucała wszystkie zabawki i
        rzecz jasna nie sprzątała po sobie. W tym programie była niania która
        wprowadziła zasadę, co leży na podłodze trafia do czarnego worka i do
        śmietnika... zrobiliśmy to samo... teraz gdy Jagoda kończy się bawić, zaczyna
        robić coś innego wystarczy powiedzieć o czarnym worku, a ona już
        sprząta. /oczywiście nie wyrzucaliśmy naprawdę zabawek tylko tak naumyślnie,
        natomiast schowałam je głęboko do szafy/...
        Na razie tyle, polecam ten program, choć nie zawsze wszystkie metody tam
        prezentowane się sprawdzają...
        Pozdrawiam
        • idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 05.10.05, 13:24
          No, dziewczyny, bo zapomnimy o sobie. Piszcie, piszcie.

          Ja chcialam sie pochwalic, ze przeszlam rozmowe kwalifikacyjna i zaczelam
          uczeszczac na Studia Podyplomowe (dziennikarstwo i komunikacja spoleczna).
          Mialam juz w weekend zajecia. Jestem bardzo zadowolona! I oczywiscie mam teraz
          mnostwo czasusmile Mam nadzieje, ze wytrzymam dwa lata.
          Moja Ida w sumie bez zmian - strasznie rozgadana, czego nigdy nie widac na
          spotkaniach, japka jej sie nie zamyka na co dzien. Moj maz zapisal ja na
          zajecia z rytmiki, tanca, ale jak na razie ciagle przesypiaja. Czy wasze dzieci
          spia jeszcze w ciagu dnia? Ida potrafi spac od 14 do 17.30... Czasem trzeba ja
          budzic. I pewnie dlatego duuuza rosnie.
          Pozdrawiamy,
          Anita i Ida
          • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 05.10.05, 14:45
            No wreszcie się ktoś odezwałsmile)
            Marysia już od roku nie śpi w dzień. Za to chodzi spać o ...osiemnastej i mamy
            cały wieczór wolny. My też chodzimy na rytmikę i zajęcia plastyczne. Mała
            bardzo to lubi. Ja dostałam pracę, hurraaaa. Jakoś się układa. A październik
            taki piękny, jak nigdy.
            Buziaki
            Stęskniłam się za tyymi forumowymi pogaduchami.
            Basia
            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.10.05, 15:08
              Rosną nam pociechy, moja w przedszkolu ma te zajęcia, jestem bardzo zadowolona,
              codziennie jakiś nowy rysuneczek lub praca. Do tego teatrzyk już był i koncert.
              A dziś dzieciaczki pojechały do mini zoo.
              Również się cieszę, że październik taki piękny, dziś zamierzamy pozbierać
              jarzębinę, kasztany, żołędzie i liście kolorowe.
              Idaro, gratuluję, na pewno szybko zlecą te dwa latka. Czyżby kariera
              dziennikarska się marzy? Fajnie!
              Pozdrowionka
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.10.05, 16:14
      Witam wszystkich smile
      Weronika też dzielny przedszkolak od października, szkoda tylko, że po
      pierwszym tygodniu chora i to bynajmniej nie z powodu "zarazków"
      przedszkolnych, a domowych. Małżonek chory, to i dziecko się zaraziło. Lekko
      przechorowało ostatni tydzień września, widać była niedoleczona, bo na powrót
      ma katar i kaszle. Dziś dotarłyśmy do lekarza i mam ją przez minimum tydzień
      trzymać w domu, znaczy nie "do ludzi", bo na mały spacer jeśli nie ma gorączki
      wyjść możemy. No i niestety awaryjna recepta na antybiotyk, znaczy, jeżeli nie
      będzie lepiej i dostanie gorączki to mam wykupić i stosować.

      Trochę mnie martwi przymusowy "odwyk" od przedszkola...znowu będzie popłakiwac
      przy rozstaniu (no i przepadną jej zajęcia dodatkowe) :o( Za to jak po nia
      przychodzą, to ma milion spraw do załatwienia przed wyjściem...Poza tym
      przyswaja w tempie błyskawicznym piosenki i zabawy, codziennie coś nowego...A
      na gruncie domowym nieodmiennie mnie rozczula fakt, jak dobrze pamięta treść
      wszystkich swoich książeczek, jeszcze przed wspólnym czytaniem opowiada co jest
      w środku smile, a jest ich kilkadziesiąt. I choć wydaje mi się, że czytam jej za
      mało, to chyba aż tak źle nie jest.

      A i jeszcze dostaliśmy skierowanie do poradni okulistycznej, bo jedno oko
      jej "ucieka". Tak bym nie chciała, żeby już teraz musiała nosić okulary
      (buuuu :o((((), ale niestety mogła odziedziczyć moją wadę wzroku :o( .

      A tak poza tym, to nie mogę narzekać. Co prawda dziecko mocno pyskate i uparte,
      ale dogadać się można i wynegocjowac różne porządane zachowania też (typu
      sprzątanie, nie domaganie się wrzaskiem spełnienia jej życzeń itp.).
      Dopracowujemy techniki negocjacyjne...obie, bo mnie się nie chce podnosić na
      nią głosu (zwłaszcza, że mówi z urazą "nie ksić na mnie"), a ona już właściwie
      wie, że krzykiem niewiele osiągnie, bo jak jej się zdarzy, a ja nie reaguję, to
      sama po chwili mówi "nie będę juś ksicieć i nie będę płakać, ale mamusiu, ja
      chciałabym..."

      Pozdrawiam
      Ula
      • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.10.05, 23:14
        Oj jakbym o mojej Lenie czytała

        umargos napisała:

        > A tak poza tym, to nie mogę narzekać. Co prawda dziecko mocno pyskate i
        uparte,
        > ale dogadać się można i wynegocjowac różne porządane zachowania też (typu
        > sprzątanie, nie domaganie się wrzaskiem spełnienia jej życzeń itp.).
        > Dopracowujemy techniki negocjacyjne...obie, bo mnie się nie chce podnosić na
        > nią głosu (zwłaszcza, że mówi z urazą "nie ksić na mnie"), a ona już
        właściwie
        > wie, że krzykiem niewiele osiągnie, bo jak jej się zdarzy, a ja nie reaguję,
        to
        > sama po chwili mówi "nie będę juś ksicieć i nie będę płakać, ale mamusiu, ja
        > chciałabym..."

        Kiedy już brakuje mi cierpliwości Lena jeszcze ma powiedzenie: "nie mów tak do
        mnie, ładnie mów", rozbraja mnie tym.
        Pozdrawiam
        • karollaa Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.10.05, 22:56
          Czesc,
          ale tu cisza, wszyscy zajeci jak widac wink Ja tez dawno nie wchodzilam na nasze
          forum.
          Damian od miesiaca chodzi do przedszkola, a co wiecej to byl glownie jego
          pomysl... oczywiscie nie obeszlo sie bez pewnych kryzysow i zmiany jego
          "decyzji", ale teraz jest juz prawie bardzo dobrze wink
          Ja tez szukam pracy, moze niezbyt intensywnie, ale dobija mnie fakt, iz prawie
          nikt nie odpowiada na moje podania, choc spelniam powiedzmy wszystkie wymagania
          na dane stanowisko... wrrr.... widze wyraznie, ze bez szukania znajomosci sie
          nie obejdzie, a okropnie tego nie chce....
          Przedszkola na Zabiance w GDansku jest super, jestem bardzo zadowolona, panie sa
          mlode i bardzo wesole, mlody przychodzi do domu i spiewa kolejne piosenki. Nawet
          nauczyl sie spac-lezakowac wink W domu do dzis spi uparciuch tylko w wozku...rece
          mi opadaja, bo on juz sie tam nie miesci...ale walki na nic, on spi albo w nim
          albo wcale... a jak jest niewyspany to mozna z nim oszalec...
          Oczywiscie mnostwo rzeczy wymusza wrzaskiem, a moje ignorowanie niewiele go
          uczy.... uparty jest potwornie. No i do tego, jak mowia panie w przedszkolu,
          wyjatkowo zywy.....
          Pamietacie jak pisalam wam o tym, iz Damian zrazil sie bardzo do robienia kupki
          na nocnik czy toalete.... Najgorzej, ze on nadal nie chce sie zalatwiac jak
          czlowiek, jak tylko go przyciskam, to zaczynaja sie dni bez kupki... wystarczy
          moje jedno slowo, a on przez 2 czy 3 dni sie nie zalatwi... juz nie wiem co
          robic... kupke robi tylko w piluche po nocy... ewentualnie jak juz bardzo chce,
          to wola, mama zaloz pieluche.... BUUUU... nie wiem co robic... ktos mi pisal, ze
          to sie czesto zdaza, ze powinnam odpuscic... ale na jak dlugo?

          pozdrawiam serdecznie, napiszcie co slychac u waszych pociech!
          • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.05, 10:02
            Cześc KArolina, miło Cię słyszećsmile)0 Widzę, że coraz więcej przedszkolaków w
            naszym gronie. Marysia się chyba jeszcze nie nadaje, ona jest ztych mało
            otwartych do innych dzieci i długo jej zabiera oswajanie się. Poza tym jeszcze
            nie musze jej dawac, nic nasiłę. Zobaczymy w przyszłym roku.
            Co do kupek to nic Ci nie poradze, nei mama takiego problemu i nie wiem jak to
            rogryźćsad(. Ja mam inny - sikanie w nocy. Za nic nei możemy Marysi nauczyć -
            chyba jeszcze nie czas, nie przesypia nocy na sucho i koniec. Musze się uzbroić
            w cierpliwość.
            Karola - trzymam kciuki za znalezienie pracy .Ja znalazłam i jestem bardzo
            zadowolona, chociaż niestety oczywiście nie wzawodzie historyka tylko jako
            lektor angielskiego. Już straciłam nadzieję, żemojepodstawowe studia się do
            czegoś przydadząsad(. A pozatym to u nas dzisiaj szaro, buro i bardzo
            jesiennie. Marysi kupiliśmy trampolinę, żeby miaął gdzie wyrzywać się jak
            niemożna na dwórtyle wychodzić. I skacze nawet40 minut bez przerwywink)). A
            potem idzie elegancko spać.
            Buntuje mi się ostatnio bardzo, potrafi już tak człowiekowi odpowiedzieć, że w
            pięty idzie. Oj wyrabia sobie moja córka charaktereksmile)
            To tyle. Bardzo jestem ciekawa, co u innych mam. Skrobnijcie chociaż słówko.
            Zuziu, jak Werka z uszami, czy już wszystko ok? O wiadomościach od Wookiego i
            Agaty to nie wspomnę nawet...
            Buziaki
            Basia
            • tygrynioooooo Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.10.05, 14:45
              Cześć Witam wszystkich
              Sorry że nie odzywałam się długo ale koleje życia takie anie inne nie
              pozwoliły. Pozdrawiam serdecznie Mamy i dzieciaki.
              tygryssmilemusze znikać obiecuje napisac co u mnie i u Baśki smile
              • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.10.05, 21:44
                Tygry!!!!!! Napisz koniecznie i szybko co u Wassmile)
                • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.05, 09:29
                  Halosmile Witam wszystkichsmile Rzeczywiście czas się troche zebrać i skrobnąć
                  kilka słów. Skoro nawet Tygrys dał znak zyciasmile))))) MOnika-usiłowałam Cie
                  nieraz namierzyć ale bez efektu-tel domowy nie odpowiada(przeprowadziłaś się?)
                  komórka też,na gg i tlenie nie mogłam-cały czas niedostępnasad Odezwij się
                  koniecznie!!! Baśki to bym na ulicy nie poznała na pewnosmile Basia-dzięki za
                  pamięć.Po operacji uszy zdrowesmile Dreny siedza,płyn odbarczony,błona bzsmile
                  Teraz młoda co prawda smarka ale to praktycznie pierwsze przeziębienie od
                  wiosny. Ogólnie wszystko ok,Werka to stary żłobkowicz,jedyne z czym ma problem
                  to poranne wstawanie-dziwnym zbiegiem okolicznosci oprócz weekendów,wtedy jakoś
                  bez problemów wstaje przed ósmąsmile Jest strasznie himeryczna,usiłuje forsować
                  swoje zdanie w każdej materii-dziś zrobiła aferę bo nie chciała majtek w
                  motylki tylko z dziewczynka sic! Panie w żłobku tez mówią,że na większość
                  poleceń reaguje histerycznie-cięzkie zycie ją czeka przy takich humorach. Mówi
                  dużo ale mało wyraźnie-tzn zrozumiale w miarę ale nie jest to płynna mowa. Na
                  razie czekamy. Jeśłi chodi o Agatę to tez wszytsko u nich w porządku-łukasz
                  jest na etapie praktycznie takim jak Werka,świetnie się rozumieją i chyba
                  wychodzą z założenia że to im wystarcza.Leją się i kochają w zależności od
                  potrzeby.Jak jedno upadnie to drugie go całuje i podnosismile) Agata właśnie
                  zaczęła pracę jako redaktor w wydawnictwie więc jest zalatana a młody z
                  zemsty,że matka poszła do roboty się rozchorował-złośliwa bestiasmile Pozdrawiam!
                  • kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.10.05, 11:33
                    Jak mamy okres nadrabiania zaleglosci, to moze i my sie odezwiemy-przypomnimy.

                    Co u nas, aktualnie wszyscy chorzy. Nadia meczy sie z zapaleniem ucha, Daniel z
                    mocnym przeziebieniem a ja tak pomiedzy. Stad jestem w domu i z ciekawosci
                    zajrzalam na rowiesnikow...
                    Sama nie wiem co mam Wam napisac, bo ciagle sie u nas cos dzieje. Moze zaczne
                    od parametrowwink Panienka nadal szczupla ale dzielnie ciagnie do gory, wazy cos
                    kolo 11,5 kg i ma 91 cm. Wloski juz podrosly wiec zrobila sie z niej taka mala
                    kobietka, a przy tym jest strasznie madralinska i opiekuncza. Dyskutuje za
                    trzech, ciagle jest jej pelno i no ma (niestety) maniere pouczania. Jak tylko
                    zauwazyze cos robimy nie tak, kopiuje nas i mowi jak rodzice do dziecka(ton,
                    gesty). Teraz to sie trzeba pilnowac na wszytskim! Generalnie jest z niej typ
                    wrazliwy, ksiazkowy no i sportowy. Nadal szpagaty, fikolki i podciaganie sie na
                    drazku to jej ulubione zajecie.
                    Planuje Nadie dac do przedszkola na poczatku przyszlego roku, dyrektorka
                    obiecala dac znac. Mysle, ze da sobie rade, jest baradzo samodzielna, najgorzej
                    z jedzeniem, jak sie nie nakarmi, to juz po dwoch kesach samodzielnego jedzenia
                    mam jasny komunikat, juz sie najadlam.

                    A Daniel ma juz rok i trzy miesiace, jest mniejszy o 10 cm, a wazy podobnie.
                    Nadal jest strasznie przytulinski, czym rozbraja wiekszosc wujkow nienauczonych
                    obcowac z dzieciakami. Biega od dawna, motorycznie rozwija sie dokladnie jak
                    Nadia. Troche gorzej z gadaniem i innymi zabawami rozwijajaczymi, ostatnio
                    zaskakuje powoli z kilkoma wyrazami, czesto juz kuma o co mi chodzi, ale tak
                    jakos opornie mu to wszystko idzie. Za to zaczyna robic siusiu do nocnika i co
                    sie go posadzi to strzal w dziesiatke.
                    Razem bawia sie wspaniale, ganiaja sie, trzymaja sztame, choc i calkiem niezle
                    broja. Czas tak szybko ucieka, ze tylko zdjecia przypominaja mi jak to sie
                    zmienia.
                    Ciesze sie, ze u Was wszystko w porzadku. Moze, zeby przypomniec sobie jak
                    nasze dzieci i niektore z nas wygladaja spotkajmy sie razem np. w listopadzie.
                    • zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.10.05, 20:55
                      Hej! Kinga wracajcie do zdrowia-czekamy na spotkaniewinkDziewczyny-do
                      wszystkich,które pamiętają Kasię i jej córkę Baskę-dziś dostałam sms ze Kasia
                      urodziła drugą córkę ulkęsmile Pozdr! A! Lukasz sie autentycznie wkurzył na Agatę
                      i w ramach zemsty wywalił zap oskrzeli z temp 40 stopnisad Agata jest twarda i
                      pracuje a młodego pilnują na zminę babciesmile Pozdr!
                      • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.10.05, 11:31
                        Witam
                        Łukasz widac stwierdzil, ze mama nie powinna pracowacsmile

                        A u nas jak na razie wszystko ok, mala zasmarkana caly czas, ale do zlobka
                        chodzi, rozgadala sie na maksa (tylko na spotkaniach jej nie slychac, bo sie
                        wstydzi). Do tego bywa dosc czesto upiorna, szczegolnie jak ja wracam z pracy..

                        U mnie tak w ogole duzo zmian w zyciu - niedlugo wyprowadzam sie z Dominika -
                        bedziemy wreszcie mialy tyle miejsca, ze nie bede musiala przesuwac zabawek
                        zeby przejscwink No i powoli staje sie samodzielna mamasmile
                        • karollaa Re: Luty 2003- Druga część:-)) 02.11.05, 18:25
                          Hej,
                          Damian wlasnie po tygodniu przerwy spowodowanym pierwszą przedszkolną infekcją
                          (gorączka 37,5-38,5C przez 4 dni plus obrzydliwy kaszel) wrócił do przedszkola wink
                          Na szczescie udało mi sie go jakos wyciągnąć z tego bez antybiotyku, choć było
                          już blisko.... Ale pomógł nam Eurespal i homeopatyczne kropelki na grype -
                          Aflubin. Polecam, bo po tym byla wyraźna poprawa - można tez uzywac jako lek
                          uodparniający.
                          Widzę, że nikomu nie chce się pisać.
                          Ja mam doła, bo nadal nie mogę znaleźć pracy...wrrr.

                          pozdrawiam
                          Karola
                      • kszb Re: Luty 2003- Druga część:-)) 02.11.05, 21:43
                        Czesc Dziewczyny,

                        Niewiele mnie pewnie jeszcze kojarzy - jedynie pewnie Zuzia, Tygrys i Kinga smile
                        Juz nawet konto w gazecie mi wygaslo i musialam zalozyc nowe smile Ale trudno mi
                        sie bylo zebrac jak wracalam z pracy - juz mialam dosyc komputera. Mam
                        nadzieje, ze teraz bedzie latwiej, bo znow siedze w domu.

                        Jak juz wspomniala Zuzia, 27 pazdziernika (dokladnie w przeddzien moich 35
                        urodzin smile) urodzilam druga córe - Julke smile Teraz juz wrocilysmy do domu i
                        zaczynam sie odnajdywac w nowej rzeczywistosci - nie jest latwo - Basia walczy
                        o swoj teren - niby caluje i glaszcze Julke, ale widze, ze powstrzymuje sie,
                        zeby jej nie scisnac - typowa reakcja z tego co czytalam i slyszalam od
                        znajomych. Jakos przez to przebrniemy, jak kazdy smile

                        Postaram sie w miare na biezaco sie odzywac na forum tym razem

                        Kasia Sz-B oraz Basia & Julka
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.11.05, 01:47
      Ehhh...opuszczacie się miłe panie (swoje kamyczki mam w kieszeni).
      My od dwóch tygodni w domu, bo Weronika chora. Po poprzedniej infekcji
      pochodziła do przedszkola przez dziesięć dni (przez trzy dni z kaszlem), po
      czym poleciałyśmy do lekarz. Niestety nie obyło się bez antybiotyku...niby
      fajnie, nawet konferencję zaliczyłam w międzyczasie, ale ona trzy dni po
      skończeniu antybiotyku (choć ciągle w domu) złapało infekcję wirusową. No i
      bujamy się kolejny tydzień. Co gorsza zaraziła mnie i choć sobie poradziłam, to
      przez dwa dni umierałam, dosłownie (w domu nic co mogłabym zażyć, dopiero
      następnego dnia po południu dotarłam do apteki)...jeszcze mi się taki ból
      węzłów chłonnych nie zdarzył (od węzłów szyjnych bolało mnie tam gdzie zawsze
      oraz w dolnej części języka i cała szyja, tak do okolic podstawy czaszki), a do
      tego gardło, głowa, katar, mięśnie i stawy. Po czterech dniach, nie ma prawie
      śladu...tylko węzły na szyi bola przy dotyku i trochę kaszlę (kataru brak).
      Dziecko mam nadzieję, że wreszcie do przedszkola. Jest tak znudzona siedzeniem
      w domu, bo na spacery nie mogłyśmy wychodzić (wietrzyłam ją tylko przez jakieś
      15-30 minut), że demoluje wszystko. Co więcej zmusza mnie do słuchania w kółko
      tych samych bajek i piosenek, ma dużo różnych, ale niestety w kółko leci tylko
      to co lubi...a ja już to umiem na pamięć i mdli nie jak słucham tego po raz n-
      ty. Znaczy, oby do poniedziałku :o))))
      Pozdrawiam
      Ula
      • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.11.05, 16:04
        U nas na razie, ODPUKAĆ, jeszcze żadne jesienne przeziębienie się nei
        przyplątał, choć może jutro powiem inaczej, bo byyiśmy dzisiaj z małą w parku i
        Wojtek się z nią tarzał w liściach i mała się posikała ze śmiechu. NAwet buty
        miałą mokre. Wracaliśmy pędem do domu, ale trochę w tym mokrym kompresie
        siedziała.
        U nas po staremu. O przedszkolu na razie nie myślimy, bo moje dziecko jest
        maksymalnym cycusiem mamusi i nie nadaje się jeszcze chyba. Ja pracuję koło 15
        godzin tygodniowo - jak dla mnei akuratsmile). Wreszcie się załapałam do
        porzadnej szkoły językowej. I tyle. Mój mąż gada ciągle o drugim dziecku -
        normalnie go już słuchać nei mogę. Tylko jeden temat dla niego istnieje. A mi
        się jakoś nei chce znowu tyć 20 kilo, wstawać po 5 razy w nocy itp. Wiem, że
        jestem egoistką, ale się w domu nasiedziałam i jak pomyślę, że kolejne dwa lata
        miałabym byc w domu to....uch, lepiej sobie nie wyobrażam tej wizji. Odezwijcie
        się. POzdrawiam
        Basoa
        • karollaa Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.11.05, 14:06
          Czesc,
          ale tu cisza zapanowala.... nie moglam znalezc naszego wątku...

          Co slychac u lutowych maluszkow?

          U nas w miare ok, mlody jest juz pelnowartosciowym terrorystą... cokolwiek jest
          nie po jego mysli, to odrazu drze dziub i rzuca sie po scianach...
          W przedszkolu radzi sobie ok, ponoc jest grzeczny - bynajmniej panie nie
          narzekaja wink Znow złapal jakis kaszel, az grzmi - ale lekarka w oskrzelach nic
          nie znalazla, podleczmy sie eurespalem i tyle. Niedawno przenioslam go z
          lozeczka na sofe (taka rozkladana na ziemie) - jakos dziwnie mi, jak patrze na
          niego juz nie przez szczebelki wink Taki dorosly facet wink
          Ja nadal szukam pracy, co jedna propozycja to gorsza.......

          odezwijcie sie kobitki co slychac,
          pozdrawiam
          Karola
          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.11.05, 14:20
            Ja tylko na chwilkę, nie odzywam się, bo mam niewiele czasu ostatnio. Jagoda
            nadal chodzi do przedszkola, a w piątek czeka nas wielka pierwsza poważna
            impreza, pasowanie na przedszkolaka, będą występy dzieci, poczęstunek, super.

            Niestety w poniedziałek byliśmy na badaniu - cystoskopii, no i okazało się, że
            jednak Jagódka musi być operowana. Będzie miała wymieniane moczowody, bo te
            które ma na długo jej nie wystarczą... płakać mi się chce, ale muszę być
            dzielna, dla Jagódki.
            Pozdrawiam Was wszystkich, w piątek będę wiedziała kiedy będzie zabieg.
            Agata
            • idaro Re: Luty 2003 - Wesołych świąt! 21.12.05, 10:01
              Kochane mamy i dzieciaczki!
              Badzcie usmiechniete, a nie padniete w trakcie swiat, jak najwiecej obijajcie
              sie, objadajcie sie, ogladajcie telewizje, nie narzekajcie i badzcie przy tym
              promienne i mile dla swoich dzieci, ew. mezczyzn.
              Dzieciom jak zwykle tego samego - prezentow i szczesliwych mam!

              W naszym zyciu raczej duzo sie nie zmienilo. Ida nadal w domu z dziadkami. Maz
              znalazl prace na drugim krancu Warszawy. Ja pracuje i ucze sie na podyplomowych
              i jestem bardzo zadowolona. Tylko czasu jakos malo...

              Pozdrawiamy,
              Anita i Ida
              • monique76 Re: Luty 2003 - Poswiatecznie:-) 27.12.05, 10:39
                Witam po dluuugiej nieobecnosci.. Jakos ostatnio nie mam czasu na siedenie na
                forumsad
                Mam nadzieje, ze swieta minely wam milo, ze sie nie przejadlyscie, no i ze
                dzieciki zadowolone z prezentowsmile Dominika dostala m.in. kuchnie - no i okazal
                sie to prezent trafiony w dziesiatkesmile Kuchnia caly czas "pracuje", gotuja sie
                zupki, herbatka itpsmile Fajnie widziec dziecko takie uradowane nowym prezentemsmile
                • tygryniooo74 Re: Luty 2003 - Noworoczie???:-) 14.01.06, 00:26
                  Witam
                  Tak jak obiecałam chyba w październiku odzywam się. Miło mi, że
                  niezapomniałyście o mnie oczywiście nie powiem , że tęskniłam strasznie jak mnie
                  nie było ale powiem , często zastanawiałam się jak tam poszczególne osobniki z
                  lutegosmile.
                  W moim życiu wiele się zmieniło i chyba na lepsze w każdym razie cieszeę się, że
                  2005 już za mną. Na Ursynowie już nie mieszkam od kwietnia, potem w maju
                  napisałam maturkę, w sierpniu można powiedzieć usamodzielniłam się idąc od
                  września do pracy, a w pażdzierniku z braku zajęć zapisałam się na studiawink. A
                  Młoda to już jest oddzielny bardzo długi rozdział. Jest wielką grubą fajną
                  panienką ,która ma swoje upodobania i swoje zdanie. Oczywiście umie pyskowac i
                  walczyć o swoje ogólnie jednak jest wszystko w porządalu. Cieszę się, że mogłam
                  coś skrobnąć. Zuzia nie mam już starych numerów ani @ nie było mnie do tego
                  czasu w necie. Mój numer telefonu gdyby jakaś impreza to 663631411. Chętnie bym
                  spotakała się w znanej wszystkim elitarnej grupietongue_out. Pozdrawiam. Odezwe się.
                  • kubara1 Re: Luty 2003 - Noworoczie???:-) 14.01.06, 21:12
                    O kurcze, jak już Tygrys się odezwał, to może i inne dziewczyny dadzą znak
                    życia? ja w każdym razie składam życznia super dobrego roku 2006 i wraćam się
                    uczyć ustaw o oadministracji samorzadowej bo we wtorek idę na rozmowe w sprawie
                    pracy do Urzędu Marszałkowskiego. I bardzo chciałabym tę prace dostać.
                    Trzymajcie kciukismile
                    Buziaki
                    Basia
                    • tygryniooo74 Re: Luty 2003 15.01.06, 11:34
                      Cześć
                      Ruch tutaj taki, że nie nadążam odświezać postówsmile))
                      Myśle, jednak że coś skrobniecie kobitki, niekoniecznie w temacie potworów bo
                      tego to ja też mam przesyt, ale tak jak kubara, coś o sobie może??tongue_out Ok nie
                      nalegam i nie nudze śmigam do kajetów filozofia jest czarująca big_grin
                      Pozdrowienia
                      Monika
                      Basiu najważniejszy jest brak stresu w takich sytuacjach a poza tym to co ma być
                      to i tak bedzie smile Powodzenia
                      • jogaj Re: Luty 2003 15.01.06, 11:44
                        Ja tez czesto tu zagladam,ale taka cisza,ze ciezko cos napisac.
                        Ja jestem w domu z moimi lozbuziakami,moj mlodyszy Tymon pewnie niedlugo zacznie
                        chodzic,a Sz uczy go rozrabiac wiec w domu mam wesolo smile
                        W lutym ide na operacje usuniecia pecherzyka zolciowego,bo juz mialam takie
                        ataki,ze nie moglam wytrzymac.
                        Czekam na wiesci i mam nadzieje,ze forum ozyje.
                        Pozdrowienia-Joola
                        • monique76 Re: Luty 2003 18.01.06, 19:19
                          Ojej, jak fajnie ze ktos sie odezwalsmile
                          Tygrysie - widze ze zmiany w Twoim zyciu faktycznie ogromne!! Fajnie! Ja
                          niestety w taki maraz popadlam - glownie pod katem uczenia sie czegos nowego..
                          Na studia nie mam za bardzo kasy, ani przede wszystkim czasu. Ale moze jeszcze
                          kiedyssmile
                          Na razie jestem na etapie wybierania koloru scian w nowym mieszkaniu - za
                          troche ponad miesiac bede miala wlasne mieszkanie! Musze przyznac, ze myslenie
                          o meblach, farbach, tapetach itp pochlania mnie calkowiciesmile Teraz mam czas na
                          pojezdzenie po sklepach meblowych bo Dominike "sprzedalam" na ferie.. Tylko w
                          tych sklepach meblowych jakas nedza straszna...

                          Jogaj - trzymam kciuki za operacje! A za nowa prace kubary rowniez! daj znac
                          jak poszla rozmowa!
                          • kubara1 Re: Luty 2003 20.01.06, 10:10
                            Jogaj,Monikasmile)), jak się cieszę, że się odezwałyście. Wrzućcie jakieś foty ,
                            tak bym chciała zobaczyć dorosłą Dominikę i Tymonka, którego zdjęcie widziałam
                            tuż po urodzeniu . U nas ziiiiiiiiiiiiiiimno, -19. Nienawidze zimy!!!!!!
                            Jeszcze mi się choróbsko przyplątało i tylko czekam, kiedy Marysia się zarazi.
                            Rozmowa poszła ok, chociaż było śmiesznie, bo się uczyłam jak głupia ustaw, bo
                            tak mi powiedziano, a przyszedł facet, dał karteczkę i kazał napisac esej
                            pt. "Pomorze - mój region". Czułam się jak na maturze z polskiegosmile). Ale
                            poszło chyba nieźle, bo z pisaniem i tzw laniem wody problemów nie mam .
                            Zobaczymy, wyniki do końca stycznia.
                            W związku z mrozem i siedzeniem w domu, wymyślam gdzie by tu z małą pójść i
                            pomyślałam, ze może do teatru na przedstawienie dla dzieci. Myślę o KOziołku
                            Matołku, to jest musical. Była któraś z Was już z dziećmi w teatrze?
                            No, to tyle u nas, czekamy na wiosnę po prostu i wtedy wyciągam Jogaj na jakiś
                            spacereksmile).
                            A, jeszcze z ostatnich postanowień - jak nie dostanę tej pracy to staramy się o
                            drugiego dzidziusiasmile)
                            Pa i czekam na odzew
                            BAsia
    • mamakarola1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.01.06, 13:29
      Hej Dziewczyny,

      Czy przyjmiecie do swojego grona nową mamę lutowego dziecka? Mam na imię Jola,
      mieszkam w Warszawie, na Woli. Karol urodził się 18 lutego 2003 roku. Chetnie
      poznam mamy rówieśników z okolicy i nie tylko.

      Pozdrawiam goraco w tym mroźnym dniu!!

      Jola
      • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.01.06, 14:06
        Witamy nowa mamęsmile Ja tez z wawy, ale z Pragi Pld. Z Woli to chyba tu zadnej
        piszącej mamy nie masad

        Kubara - na specjalne zyczenie zdjecia Dominiki wrzucilam na Zobaczcie, pewnie
        sie za jakis czas pojawiasmile
        • jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.01.06, 20:49
          Kubara to naprawde wstyd,ze nie udaje nam sie spotkac,jak tylko sniegi odpuszcza
          to koniecznie sie spotykamy.
          Z jednej strony zycze,zebys dostala prace,ale z drugiej naprawde fajnie jest
          miec w domu dwojke dzieci,jak patrze jak oni juz czasem sie fajnie bawia to wiem
          ile by Sz tracil jakby nie mial brata.no i ja mam rozrywke,bo ciagle cos nowego
          sie dzieje smile Choc powiem szczerze,ze teraz jak jestem caly tydzien sama z nimi
          i jeszcze z psem,a chlopaki oczywiscie sie rozchorowali to nie bylo lekko.
          Zaraz ogladam zdjecia Dominiki. Ja nie mam jak zamieszczac,bo nie mam
          skanera,ani aparatu cyfrowego.
          Oj trzeba ozywic to forum.
          Hihih zadko spotykam dziewczyny o tym samym imieniu co ja-Jola
          • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.01.06, 21:52
            Własnie wiem Jola,że fajnie mieć taką dwójkę, i we mnie ciągle jest to
            rozdarcie, bo chciałabym mieć fajną pracę i chciałąbym mieć drugie dziecko. A
            ja dwóch spraw pogodzić nie umiem, bo nie oddam niani , nie umiem. Zresztą
            wychodzę z założenia, że jeżlei Marysia mogła mieć mamę a nie nianię i żłobki,
            to drugiemu należy się to samowink). Et żyźń, jak mawia moja koleżankawink)
          • mamakarola1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.01.06, 09:53
            Ja też rzadko spotykam mamy o imieniu Jola. Z tego co mówi moja mama, miałam
            byc Basią, ale chyba Jola bardziej mi sie podaoba, bo Basiek nzam kilkanaście,
            a Jolek wcale nie jest tak dużo. Poza tym podoba mi się moje imię. Mam
            nadzieję, że Tobie też. A co do zdjęć, to też nie mam aparatu cyfrowego, ale
            jak wywołuję to proszę o nagranie na płytę i w ten sposób wrzucam je do kompa.
            Wrzuciałam na "zobaczcie" zdjeciam ojego urwisa. Są pod hasłem " karol syna
            Joli i Janusza".Niestety jeszcze nie wiem jak dołączyć je pod ten tekst.

            Pozdrawiam Was bardzo ciepło.

            Ps. Który bobas urodził się 18 lutego 2003?

            Jola
    • umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.01.06, 22:12
      No wątek podupadł, a pomyslec, że były czasy kiedy w ilości postów był na
      miejscu pierwszym :o)))
      Spóźnione, ale szczere zyczenia wszelkiej pomyslności w tym Nowym 2006 Roku.
      Niech nam dzieci rosną zdrowo i niech się nam darzy, co nam się zamarzy.

      Ja ostatnio rzadko zaglądam na forum, choc przesiedziałam ponad trzy tygodnie w
      domu z dzieckim chorym...na KATAR. Już jest zdrowa, żadnego kataru (nic się na
      uszy nie rzuca), żadnego kaszlu, nic nic nic...oby tak zostało (no poza tym, że
      moim zdaniem katary zaszkodziły jej na słuch i wybieram się po skierowanie do
      laryngologa).
      Jutro do przedszkola - dla obopólnego zdrowia psychicznego jest to wskazane.
      Mamy się dość nawzajem, bo z racji choroby, potem mrozów, a obecnie histerii
      (ostatnio dwa podejścia, zawróciłysmy ze schodów, po których nie chciała zejść,
      bo najpierw samochodzik schowałam do kieszeni, żeby miała wolną rękę, a potem
      nie podwinęłam jej rękawów kurtki bardziej i częściowo zakrywały łapkę; po
      drugim razie spasowałam i stwierdziłam, że chrzanię taki spacer) spacery
      zostały zawieszone i nawet nie miałam jak skanalizowac energii dziecka (no
      własnej też), więc zwykle pod koniec dnia konflikty wybuchały jeden po drugim.
      Nawet nie wiem kiedy toto urosło takie pyskate (a ostatnio mówi ż i rz, zaczyna
      mówić sz i cz i booosko to podkreśla :o)))).
      Pozdrawiam wszystkich (nowych tez witam) i liczę, że cosik skrobniecie
      Ula
      • edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.02.06, 10:46
        Cześć dziewczyny

        Na początek buziaki dla wszystkich mam i jeszcze większe dla małych
        lutowiczów smile
        Po pierwsze muszę nadrobić czas "niebytu" na forum a to potrwa,
        zanim dokłanie przeczytam co , kto , jak, i dlaczego smile

        Poza tym Ola - pewnie jak reszta dzieci - rośnie i rośnie , choć niektórzy
        twierdzą, że i tak jak na swój wiek jest mała (86 cm) ale rośnie, a jeszcze ma
        czas na nadgonienie rówieśników. Jest coraz sprawniejsza, jeszcze na krzesło
        sam nie wejdzie, nie czuje się pewnie ale czego wymagać od dziecka które ma 1,5
        roku do tyłu sad

        Ja jak to ja - niekończące się wzloty i upadki jeżeli chodzi o odchudzanie,
        teraz żyje rozpoczynającym się sezonem na sadzenie, sianie, cięcie krzaków,
        kwiatów i drzew.....

        To na tyle
        i na koniec

        100 lat dla Wszystkich już (prawie)3 latków - samych słonecznych i kolorowych
        dni życzą
        E&O
        • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.02.06, 19:44
          Luty się zaczął, czas urodzinek, niepamiętam niestety kto był z początków,
          chyba Wookie i Werkasmile. W każdym razie dla wszystkich STO LATEKsmile, żadnych
          histerii i katarów i wszystkiego naj.
          U nas po staremu,mała generalnie grzeczna, histerii brak, czasami się obraża,
          tak śnmiesznie, że można pęknąć ze śmiechu. Niesbyt lubi bawić się sama, co
          mnie męczy, bo wciąga mnie we wszystkie zabawy, które są niestety dla dorosłego
          nudne, szczególnie siedem razy w tygodniu po ileś godzin. Potrzebna mi praca
          normalna na etacie dla zdrowia psychicznego a niete parę lekcji, które daję w
          tygodniu. Ale szukam i szukam i szukam i NICsad. Edyta, Utalia - jak miło, że
          się odezwałyściesmile)
          Buziaki
          Basia
          • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.02.06, 12:42
            luty prawie się konczy
            ależ zleciało,
            mamy już swoich 3 latków w domku,
            szok...
            składam wszystkim lutniakom życzenia zdrowia i szczęścia na każdy dzień, przede
            wszystkim zdrowia!!!!

            My część lutego spędziłyśmy w szpitalu, byłyśmy w Poznaniu w Klinice na
            operacji, Jagódka miała przeszczep moczowodu,
            ale na szczęście jesteśmy już po, operacja się udała, wróciłyśmy do domku i
            wszystko jest ok!!!!
            Niestety przedszkole mamy za sobą, wypisałam Jagódkę w grudniu, bo bardzo
            często chorowała, potem ta operacja, teraz jest po... nie wskazane...
            więc na razie mała buszuje u dziadków...
            Pozdrawiam Was wszystkich!!!
            szkoda, że tak rzadko tutaj wpadamy!
            Ale cieszę się, że raz po raz można poczytać tutaj o lutniakach,
            bo fajne dzieciaczki są z nich smile
            buziaki

            Agata i Jagoda
            • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.03.06, 23:32
              To ja też skrobnę parę słów.
              Lena od lutego chodzi na cztery godziny do przedszkola i jest szczęśliwa.
              Prawdą jest, że trudno jej się z mamą rozstać, ale uczestniczy w życiu
              przedszkolnym jak na przedszkolaka przystało. Trochę chodzi w kratkę bo
              niestety odchorować musi swoje. Ja czekam na wiosnę i na panie, które
              posprzątają chodniki z pozostałości po zimie sad(
              Rozglądam się powoli, bardzo powoli za pracą i to chyba na razie tyle.
              Pozdrawiam gorąco.
              Przesyłam najnowsze zdjęcie Leny.
              • kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.02.07, 11:10
                Dziewczny, co u Was słychać? rok minął, mamy w domu czterolatki. Może
                napiszecie co w Waszym życiu się pozmieniało?
                U nas ok, Marysia nieprzedszkolna jeszcze, tzn chodziłą a potem zastrajkowała i
                chodzi tylko na rytmikę i angielski. Mam nadzieję, ze we wrześniu będzie lepiej
                i pójdzie już normalnie na 8 godzin. Ja pracuję na pełnym etacie i jestem
                przeszcześliwa, praca mi służy. A u Was, u Werki, Basi Tygrysowej, Jagódki,
                Wookiego??? Doczekali się braciszków albo siostrzyczek?
                • monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.02.07, 20:12
                  Witam
                  Dominika jutro konczy 4 lata - najszybsze 4 lata w moim zyciuwink
                  Przedszkolak z niej na calego - spiewa piosenki, mowi wierszyki, wykloca sie
                  zeby w domu byl taki bialy barszcz jak w przedszkolu i gada jak najetasmile Jak na
                  razie na szczescie nie upomina sie o rodzenstwosmileBo na rodzenstwo to sie
                  jeszcze nie doczekala i pewnie jeszcze troche przyjdzie jej poczekacsmile
                  A tak w ogole to teraz jest taka po prostu fajna - juz nie maluszek, ale
                  jeszcze nie przemadrzaly wszystko wiedzacy dzieciakwink
                  • kalin_a Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.07, 11:39
                    Witam tu Edyta i Ola (nie pamietałam hasła do starego nicku smile
                    racja 4 lata zleciały, u nas po malutku, mała chodzi do przedszkola i jak na
                    przedszkolaka przystało jest coraz bardziej pyskata, nic nie chce jeść bo to co
                    gotują w przedszkolu to mama nie robi w domu, ma idolkę Panią Małgosię i teraz
                    ona musi wiedzieć ci Ola robiła, gdzie była i wogóle smile.
                    Radzi sobie coraz lepiej ze wspinaczkami na meble - ale za równieśnikami to
                    jeszcze oddstaje daleko, za to pływa jak rybka i chyba załapała bakcyla nart smile.
                    Pozdrowienia dla Wszystkich lutowiczów i ich mama
                    • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.04.07, 12:38
                      Witam.
                      Lena też jest prawdziwym przedszkolakiem. Lubi chodzić do przedszkola, ma swoją
                      ulubioną koleżankę, lubi jedzenie w przedszkolu i czasami mi podpowiada co mam
                      zrobić na obiad wink
                      Przeszła już szkarlatynę i ospę, więc to mamy za sobą. W maju przeprowadzamy
                      sie do nowego mieszkania, będzie miała swój pokój i ...... braciszka, który
                      zamieszka z nami planowo od końca czerwca smile
                      Pozdrawiam gorąco.
                      Jowa
                      • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.04.07, 22:35
                        Witajcie, to niesamowita frajda poczytać o "lutniakach" po jakby nie było takim
                        czasie smile
                        Cieszę się, że u Was wszystko ok!
                        Przede wszystkim gratulacje dla Jowy - życzę udanego rozwiązania!!! No i rzecz
                        jasna gratuluję nowego mieszkanka!!!
                        Fajnie, że Kubara pracuje, wspominam czasy kiedy szukała pracy i jednak wszystko
                        się super ułożyło!
                        Bardzo miło poczytać, że dzieciaczki sobie świetnie radzą w przedszkolu, Marysia
                        z pewnością dołączy do grona przedszkolaków od września.
                        Całuski dla Oli przede wszystkim, Edytko ucałuj ją, ona nie wie, że gdzieś w
                        świecie ma kilka cioć internetowych z tego właśnie forum smile

                        U nas również wszystko w porządku, żyjemy sobie pomaleńku, Jagoda także jest
                        przedszkolaczkiem, także ma swoją przyjaciółkę i ulubioną Panią Małgosię smile
                        W przeciwieństwie do Dominiki, Jagoda domaga się rodzeństwa, moja szwagierka
                        jest w ciąży, więc teraz non stop drążymy ten temat... to znaczy ja i Jagoda -
                        jedynemu mężczyźnie w naszej rodzinie, który niestety nie chce się zgodzić na
                        drugie dziecko...
                        Pozdrawiam Was gorąco,
                        Agata
                        • mamakreta Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.05.07, 18:00
                          Hej
                          Miło poczytać, że jakoś się wszystko kręci... U nas też, spokojnie, Baśka w
                          przedszkolu świetnie sobie radzi
                          Pozdrawiamy
                          • mamakreta Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.05.07, 18:02
                            tak, mamakreta to tygrynio wink pozowionka
                            • agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.11.07, 22:15
                              hej, hej.. może ktoś zajrzy do naszego lutniakowego wątka...
                              już listopad, jeszcze dwa miesiące i nasze maluchy skończą 5 lat.. jak ten czas
                              leci....
                              Pozdrawiam wszystkich,
                              buziaki dla wszystkich dzieciaczków.. pa
                              • jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.06.08, 16:50
                                Pozdrowienia dla wszystkich lutowych dzieciaczków smile)))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka