agatkar1 oj duuże... 22.04.05, 14:06 O tak, duże już te nasze dzieciaczki. nic tylko zrobić powtórkę z rozrywki... chciałabym, ale nie możemy sobie z mężem na drugie dzieciątko pozwolić. Myślę, że dla Jagody rodzeństwo byłoby idealnym rozwiązaniem na to jej ciągłe marudzenie. Już widzę jak reaguje na dzieciaczki malutkie gdzieś na dworze, a co dopiero, gdyby takowe było. Choć kiedyś zadałam jej pytanie czy chciałaby braciszka albo siostrę, odpowiedziała, że nie chce!!! trudna sprawa. To na razie. pa. Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: luty 2003 22.04.05, 20:52 Basiu zazdroszczę, też czasami bym Lenę podrzuciła dziadkom. Właśnie mam teraz chwilę wolną (która rzadko się zdarza...), mąż wziął Małą do kulek. Rzadko się takie chwile zdarzają bo my razem z mężem też jakoś mamy mało czasu dla siebie. Och, wybory. Lena bez kataru, ale ma jakieś zapalenie jamy ustnej ( A pogoda jest....... lepiej nie mówić, ja zakładam Lenie jeszcze zimową kurtkę. Opady śniegu wśród zielonych pączków i trawy były rewelacją jedynie dla oczu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: luty 2003 25.04.05, 19:16 Właśnie mąż przysłał mi tekst, nieźle się ubawiłam... To właśnie tekst raczej dla mężów. "Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem, ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich drzwiach była usypana kupka z piasku. Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów. Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał: - Co tu się dzisiaj działo? Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała: - Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam? - Tak - odpowiedział z niechęcią. - Więc dziś tego nie zrobiłam." Pozdrawiam Jowita Odpowiedz Link Zgłoś
beataaas Re: luty 2003 26.04.05, 10:02 A ja muszę się pochwalić że mój Arek od tygodnia już sika na nocnik i woła kiedy chce mu się siku. Miałam tydzień urlopu i postanowiłam poświęcić go na naukę siusiania. Na początku było ciężko sikał gdzie popadnie. Ja ubierałam go w majteczki rajstopki i tak ganiał nie przebierałam go od razu jak się zsikał tylko czekałam aż poczuje mokro, zimno. I już trzeciego dnia dawał się posadzić na nocnik i sikał a następnego sam mówił że chce siku. Dodam tylko że wcześniej nocnik omijaliśmy "szerokim łukiem" jak to kiedyś określiła jedna z mam. Mój mały ostatnio zdrowy (w ogółe jestem zdziwiona że od jesieni chorował tylko raz fakt że trochę długo bo aż 1 m-c ale tylko raz). Oby tak dalej. Niestety mój malec nie za dużo mówi. POZDROWIENIA Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: luty 2003 29.04.05, 18:19 Nie pozwólmy, żeby umarł ten wątek, Szkoda, tak po dwóch latach. Smutno mi strasznie, że nikt się nie odzywa już tyle dni(( i tyle tygodni. A ja jestem sentymentalna i nie lubię żadnych zmian, a tym bardziej takich, że się nie mogę dowiedzieć co u luciaków słychać.Buuuu Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: luty 2003 29.04.05, 22:41 Hej! No właśnie!! Jak każdy będzie zaglądał i widział,ze nic nowego nie ma a sam się nie dopisze to tak się stanie a szkoda by była wielka Tak więc do roboty-prosze sie zmotywować! Ja sie wkurzam bo wszyscy mają perspektywę błogiego lenistwa a ja biedna do roboty będę latać-jutro na dzień a w niedzielę i poniedziałek na noc( Buu( Ale z drugiej strony oszczędzimy parę groszy nigdzie nie wyjeżdżając hehe. Planuję wyprawę do ZOO-obawiam sie,że pół W-wy również,może do Powsina do ogrodu botanicznego? Grunt zeby pogoda była ale chyba będzie Werka znów chorowała,na szczęscie zdążyła wydobrzeć i nie będziemy musieli siedzieć w domu. Szału dostanę jak nie przyspieszę terminu tego zabiegu bo sytuacja zrobiła sie patowa-najmniejsze zasmarkanie,które normalnie minęło by po dwóch dniach u niej od razu przechodzi w zapalenie ucha:- ( Ja i tak jestem twarda bo czekam cztery dni i dopiero jak po tym czasie temp nie spada daję antybiotyk-na szczęście młoda ma niezłą odpornośc i zwykle daje sobie radęA poza tym u nas norma-tzn ataki szalu powtarzające sie regularnie ale do opanowania,równoważone są atakami czułości i całusów Werka jest coraz bardziej samodzielna,bardzo sprawna fizycznie(gorzej umysłowo hehe ale wyrabia sie)zaczęła ładnie jeść i nie grymasić,siusia na nocnik(pampers na spacery i spanie)wciąz mało mówi ale rozumie to na co ma ochotę Ogólnie norma.Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: luty 2003 01.05.05, 12:15 no to i ja sie dopisze Ostatnio jestem tak wykonczona, ze nie mam sily zagladac do kompa... zreszta staram sie troche mnie siedziec w internecie - odwyk sie nieraz przydaje U nas po tygodniu chodzenia do zlobka znow jakies cholerstwo sie przyplatalo Na szczescie teraz juz tylko jakis paskudny katar jest... Ale przyznam, ze zaczynam miec dosc tych cholernych chorob zadne uodparnianie nic nie daje, Dominika od listopada choruje na okraglo - tydzien w domu, tydzien w zlobku i tak w kolko Z odstawieniem papmersow jakies kroki naprzod poczynilismy - w domu mala chodzi bez majtek i tylko nieraz trzeba ja przebierac Na dwor na razie zakladamy pieluche, ale mala przy kazdym sikaniu krzyczy, ze chce siusiu... Wiec to jakis krok do przodu. Ja powoli mam dosc wszystkiego - i wracania do domu po 17-stej, i braku mieszkania, i coraz wiekszych problemow z mezem, i chorob Dominiki... chyba jakas wiosenna depresja mnie dopadla... tylko ta "wiosenna' depresja ciągnie sie juz od jakiegos czasu. myslala, ze jak sobie ponarzeka to mi sie zrobi lepiej.. a tu wcale nie jest mi lepiej.. Anita - jak wyjazd?? fionna i Edyta tez by mogly dac znak ze zyja Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: luty 2003 03.05.05, 19:42 Faktycznie kiepsko bardzo z frekwencja na forum,to byl kiedys taki prezny watek i co sie stalo? Gdzie Agata,Tygrys? Czyzby sie tematy wyczerpaly? Szkoda. U nas znowu katar,Szymon gdzies zlapal i Tymon sie zarazil,ja cala przerazona,bo juz mam znowu wizje szpitala. Szymon ewidentnie ma skore alergiczna,ale od czego tego nikt nie wie i tak pozno wyszlo,ze ja jestem cala glupia. Pozdrawiam-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: luty 2003 03.05.05, 21:10 I po majówce. Na POmorzu pogoda dopisała średnio. Więcej deszczu i chmur niż słoneczka, ale i tak było fajnie. Byliśmy na dwa dni w domku nad jeziorkiem, Marysia przeszczęśliwa. A dzisiaj w zoo, gdzi największa atrakcją i tak okazała się ...zjeżdżalnia. Chociaż moje dziecko błysnęlo nazwami zwierząt wprawiając jednego pana w osłupienie: Patrz mamusiu tutany ( tukany) i papudi ary tu są. A propos, czy Wasze dzieci tez nie wymawiają wielu spółglosek? U nas "k" jest nie do przejścia. Czuję, że się szykujewada wymowy. Alergolog, ortopeda, okulista i jeszcze logopeda na dodatek. Zwariować można. Ja postanowiłam, że będę pisać nawet jak nikt się nie będzie odzywać. A co!!! Basia Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: luty 2003 04.05.05, 09:30 Odzywam sie po dluzszej nieobecnosci. Dzisiaj w pracy. Wczoraj byl najsloneczniejszy dzien w roku chyba, przynajmniej na Choszczowce. Robilismy pierwszego grilla. Monika, pytalas o Paryz. Bylo super lacznie z podroza samolotem. Jedynie pogoda nie dopisala, bo bylo zimno i ciagle pilismy goraca czekolade w McDonaldsie. Wiekszosc czasu spedzilismy w muzeach, bo inaczej sie nie dalo, brrr. Robert usilowal gadac po angielsku z Francuzami, ale oczywiscie musial zaraz zrezygnowac, wiec musialam odnowic pamiec i wyjac z niej podstawowe zwroty z jezyka francuskiego. Bylo smiesznie. Ida dzielnie znosila rozstanie. Jedynie wieczorem brala ja tesknica, a teraz nie odstepuje mnie na krok. Mam nadzieje, ze jej przejdzie, bo pod koniec maja lecimy na trzy dni do Rzymu. Ida mowi jak najeta, raczej wyraznie, zle wymawia "r". Zamiast "r" mowi "l" albo "ł". Nie martwilabym sie ta wymowa, bo gloski "r", "k", "g" i "h" sa w sumie najtrudniejsze w wymowie i trzeba jeszcze pcozekac. Pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: luty 2003 04.05.05, 09:33 I jeszcze cos. Bylismy na bilansie dwulatka, gdzie Ida wazyla i mierzyla sie sama, bo ona cierpi na "zly dotyk". Wazy ponad 14 kg, mierzy 92 centymentry. Na szczescie zachowuje proporcje... Pani doktor zostala skopana. Koszmar! Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Re: luty 2003 04.05.05, 10:39 Czesc, u nas dlugi weekend minął spokojnie, bez wyjazdów, pogoda w Gdańsku była średnia... jedynie wczoraj zrobiło się cieplej, więc wypuściliśmy się z mężem na grilla na naszą małą działke (mam ogródek w mieście ALE JA ZDALAM 25 KWIETNIE PRAWKO! I humor mi teraz dopisuje niezmiernie Damian też nie wymiawia wielu par spolglosek, ale gada bardzo duzo, praktycznie wszystko juz mowi, wiec tym sie nie martwię. Basiu, "k" "g" jest u nas rowniez nie do przejscia. Zamiast tego używa pary "t, d". Podobnie jest z "w" - zamist tego jest "b". I tym sposobem mama pije "tawe", i jezdzimy do babci "Bandzi" Kurcze, znow sie pogoda popsula.... mam nadzieje, ze trojmiejskie mamy sie w koncu spotkaja w plenerze. Ja reflektuje na spacery w parku oliwskim Jest fajnie, bo trawniki nie oborobione przez psy i jest zakaz jezdzenia rowerami więc nie musze miec oczu wkoło głowy.... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: luty 2003 05.05.05, 22:00 Hej! U nas dżuma i weekend do bani To co miałam wolne spędziłam w łózku Żeby było mało zarazę sprzedałam również Zbyszkowi i teraz on leży półprzytomny z gorączką. Najlepiej ma się na szczęście Werka ale też nie jest do końca zdrowa.A ja czuję się oszukana bo wzięłam zwolnienie i miałam się trochę poniańczyć a tu d.. blada-wszystko na mojej głowie bo już nie mam goraczki a Zbyszek i owszem.Więc chora czy zdrowa muszę odwozić Werkę do żłobka i z powrotem,zrobic zakupy no i zająć się młodą kiedy wróci-niesprawiedliwość:- ) mam wolne do czwartku i mam nadzieję jeszcze sobie odbić. Poza tym wszystko ok i spadam do wyrka korzystając z tego,że potworella usnęła Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: luty 2003 05.05.05, 22:49 No tak, u mnie Zuziu bylo tak samo... Ja - chora wzielam zwolnienie... a podczas zwolnienia i tak musialam normalnie funkcjonowac bo szanowny malzonek sie rozlozyl... niewazne ze obydwoje bylismy w podobnym stanie - on byl umierajacy I to ja musialam w nocy wstawac do Dominiki, bo on jest chory... to ja musialam z nia isc do lekarza, bo on... itd zdrowka zycze! i mam nadzieje, ze jak troche wydobrzejecie to jakies spotkanie zmontujemy Anita - Paryza zazdraszczam, mimo zlej pogody. A angielski we francji to niestety faktycznie pomylka my w czerwcu wybieray sie na kilka dni do wiednia - tyle ze z Dominika jedziemy - jakos chyba jestem straszna kwoka i nie moglabym zdecydowac sie na wyjazd bez malej.. Aaa i cichutko chcialam pochwalic sie sukcesami nocnikowymi pieluchy do spania i na dluzsze wyjscia z domu (na razie troche za zimno bylo na siusianie na dworzu). A w domu i w zlobku bez pieluchy i z mala iloscia wpadek Mam tez pytanie do tych, ktore juz odstawily pampersy na dobre - czy wasze dzieci tez na poczatku reagowaly histeria na kupe? Dominika ewidentnie boi sie zrobic kupe - teraz to juz nawet jak ma pieluche na pupie.. krzyczy, nie chce siadac na nocnik, siada zeby z niego wstac i tak w kolko... zrobienie kupy na nocnik to niezly sukces, ale same pozostalosci w nocniku to kolejny powod do histerycznego placzu... czy to mi rosnie mala histeryczka, czy moze to normalny etap? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: luty 2003 06.05.05, 10:49 Monika u nas z nocnikiem podobnie I niestety z kupą tez Najchętniej w majtki,na razie staram sie przeczekać,żeby jej nie zrazić bo dużo się nasłuchałam o zaparciach nawykowych ale nie powiem-wkurzam się Na spotkanie jak sie tylko poprawi pogoda i ja ozdrowieję jestem jak najbardziej chętna! A temat chorujących facetów pominę milczeniem) Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: luty 2003 06.05.05, 12:04 U nas przy chorobie bylo podobnie,maz w lozku,a ja z dziecmi,zakupy,wychodzenie z psem,a on do mnie jeszcze,ze skoro wstaje do dzieci to znaczy,ze nie czuje sie tak zle!!! U nas nie bylo problemu z kupa,ale synek mojej kolezanki reagowal podobnie i przelamal sie dopero jak ona podstawila mu nocnik i on zrobil kupe na stojaco i musial byc sam, na poczatku robil przez jakis czas na stojaco i musial byc sam,a potem juz siadal,ale woli robic to w samotnosci. Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: luty 2003 06.05.05, 20:51 Oj ta pogoda (( Dzisiaj po południu Lena miała szklane oczka i za często się tuliła, a teraz ma 38st. Całe szczęście znowu w domu zaczęli grzać, bo było niemiłosiernie zimno i nieprzyjemnie. A ja mam dylemat bo mąż jedzie sobie do Słowenii i mógłby mnie wziąć ze sobą, ale jakoś nie mam odwagi Leny zostawić. Aaaaaa jak wygram w totka to otworzę piękny plac zabaw dla dzieci.......... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
beataaas Re: luty 2003 09.05.05, 10:15 Witam wszystkich u mnie malec też na początku kopkę wolał robić w majtki ale teraz już robi na nocnik (przeczekałam nie ruszałam go chociaż nieraz widziałam że ją robi w majtki). Na spacery wychodzimy już bez pieluchy. Ostatnio po śnie pampersy są suche a dzisiaj w nocy 2 razy przebudził się i wołał że chce siusiu, posadziliśmy go na nocnik i z powrotem poszedł spać do łóżeczka. Niestety chorowaliśmy w ostatnim tygodniu byłam na zwolnieniu Arek złapał ucho i gardło. Skończyło się Bactrimem. Jednak z mówieniem u nas kiepsko, mały mówi mało. POZDROWIENIA. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: luty 2003 10.05.05, 12:14 No to mnie pocieszylyscie z tym robieniem kupy Wyglada na to ze trzeba przeczekac My dzis bylismy u laryngologa... Dobrze ze poszlismy ze mezem we dwoje, bo sama bym nie dala rady jej trzymac podczas badania.. A lekarz tylko zagladal do gardla, nosa i uszu.... Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: luty 2003 10.05.05, 14:24 A u nas odwrotnie, kupa zdecydowanie na kibelek, ale za to siku ciągle Jagoda popuszcza w majtki i coś zaczyna uciekać od nocnika... cholera żebym jej nie wystraszyła! Wszyscy emocjonalnie już nie wytrzymujemy, bo Jagodzie ciągle sie zdarza posikać. Musimy wrzucić na luz, bo Jagoda się wkurzy. Już i tak za często słyszę, ze nie będzie wołała tylko sikała... Ostatnio w ogóle moja gwiazda ma bardzo kiepski humorek i gdy tylko otwiera oczy zaczyna marudzić. Np. nie odzywaj się do mnie... zejdz, to jest moja poduszka... albo nie odzywam się do ciebie. Zły nastrój towarzyszy jej prawie cały dzień. Mam nadzieję, ze to chwilowe. Mam pytanie, czy Wasze dzieciaczki opowiadają swoje sny? Jagoda od pewnego czasu tak. Ostatnio mówi do mnie i męża: pamiętacie jak na niebie fluwałam? Tam na tym niebie, pokażę Wam! Zadziwiające, często opowiada o zwierzętach, jakie widziała itp. Na razie kończę pa. Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: luty 2003 10.05.05, 15:22 Temat nocnikowy nas nie dotyczy, wiec pomine ten temat Widze, ze nie tylko Ida odstawia cyrki u lekarzy. Robi to z pelna premedytacja. Pozniej tlumaczy nam, ze nie chce byc dotykana i ze wie, ze lekarz ja bada, ale ona nie tego nie chce, bo jest zdrowa. Nie pogadasz. Ida tez opowiada, co jej snilo, bo ja ciagle pytam, cha, cha. Przewaznie sni jej sie tata, czasem mama i tata, a ostatnio podobno we snie Ida jechala na motorze, ale tez zaczyna mowic o zlym wilku. Ja biore antybiotyk, bo tez posikuje jak Jagoda Wlasnie, moze ona troche przeziebiona jest? Ostatnio jestesmy zajeci nawet w weekendy: sluby, komunie, etc. Chce wakacji i ciepelka!!! Pozdrawiam, Anita Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: luty 2003 11.05.05, 21:50 Dziewczyny, czy my zyjemy na jakiejś cholernej Antarktydzie???? Gdzie jest ocieplenie klimatu ja się pytam, gdzie dziura ozonowa, przez która wpada duzo słońca. czuję się jak w jakiejs Laponii. Jest mi permanentnie zimno , a na dworze jest powtórka z rozrywki z zeszłoego roku. A ja się nie zgadzam na kolejne takie lato. PROTESTUJĘ:_((((. Byłam dzisiaj na rozmowie kwalifikacyjnej. Jestem z siebie dumna bo podobno było ponad sto aplikacji, a wybrali osiem osób. Praca wydaje się super ciekawa - to jest fundacja rozowju uniwersytetu i robią tam naprawd e fajne rzeczy. Tylko, że szefem jest młody koleś z ambicjami, który mi wyglada na pracocholika, co przed dwudziestą z pracy nie wychodzi. Nie chcę dzielić skóry na niedżwiedziu, ale nie wiem czy bym się zdecydowała, gdyby mi tę prace zaoferowali. Ja jestem beznadziejna, bo i chęcę i nie chcę. Chcę, bo to ciekawe, rozwijające itd, a z drugiej strony moje serece matki - kwoki już płacze na mysli o dzieisęciu godzinach bez Marysi. Chociaż chyba czas na małą separację najwyzszy. Ech, dylematy. Moje dziecko ś;i, mój mąż zmywa( nie, przepraszam, myje na kolanach podłoge w kuchni, co za piękny widok), a ja sobie serfuję po tygodniowym odwyku z powodu zepsutego kompa. jaki miły wieczorek. Buziaki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: luty 2003 11.05.05, 23:08 Oj ja też lubię ten widok, Pana na szmacie )) Pogoda jest do niczego, tym bardziej, że dorwało mnie i Lenę jakieś choróbsko. A wyjście na dwór, żeby nie załapać się na jakieś dziwne opady graniczy z cudem. Już miałyśmy z Leną śnieg, grad i deszcz. Dobrze, że sklepy blisko i można się gdzieś schować. Do Słowenii z mężem w delegację podjęłam decyzję, że nie jadę, myślałabym cały czas o Lenie i pewnie bym nie wypoczęła tak jak bym chciała. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: luty 2003 12.05.05, 13:02 no ja nie wiem co się dzieje, pada i pada , ble... To posikiwanie Jagody nie jest spowodowane przeziębieniem, bo ona tak posikuje od dawna, ale to wynik leków moczopędnych, ktore podaję jej cały czas, bez nich nie można, bo bakterie mogą wrócić. Pod koniec maja idziemy do nefrologa, ustalić termin powtórnego badania cystografii, być może refluks się wycofał i będziemy mogły odstawić leki. No i wtedy chyba wszystko się okaże. A ja niepotrzebnie wywierałam i na niej i na sobie wielki stres... Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: luty 2003 14.05.05, 22:54 Dziewczyny piszcie co u Waszych dwulatków. Dzisiaj moja Lena miała kapryśny dzień, ale jej się nie dziwię, szukaliśmy wygodnej spacerówki )) Jutro wybieramy się do ZOO, jak pogoda dopisze bo z tą to ostatnio na bakier. Mój mąż dzisiaj szukał placu zabaw na osiedlu gdzie nie wiałby wiatr, wiecie co w tym trójmieście to chyba wszędzie wieje. Zakupiona została deska klozetowa dla Leny, ale nie pasuje, juz planuję sobie powoli konkretne odstawianie od pieluch, aż nie wiem jak zacząć i kiedy bo co chwila jakieś ważne wydarzenia.... Lena mówi dużo, ale niewyraźnie, chyba muszę się przejść z nią do logopedy, na pewno ma krótkie więzadełko(?) pod językiem. To po mężu, który słabo wymawia "r". Karola ja mam chyba autobus spod domu do Oliwy, to mogłybyśmy się od czasu do czasu umówić. A Kubara i Jogaj, też mogłybyście dojechać??? Słonecznej niedzieli życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: luty 2003 15.05.05, 08:10 Ja też mam autobus spoddomu do Oliwy, nie ma prolbemu, tylko termin wybierzcie i zamówcie słońce. Miałą byc ładna niedziela i co((. Marysia też mówi dużo i niewyraźnie, ale niewiem czy juz czas na logopedę? Może to jeszcze się samo unormuje? Ja jestem zaskoczona jej rysunkami. Wiadomo, że niepatrzę obiektywnie, ale mam porównanie z przedszkolakami, których uczę angielskiego. Marysia rysuje całe postacie, nie głowonogi, normalnie z brzychem, nmogi, ręce, nawet uszy i buciki i wzystko proporcjonalne. Zaskakuje mnie kompozycja, bo ona rysuje mamę, i tatę - większych, w srodku siebie, mniejszą i nad tym np centralnie żółte słoneczko. I potrafi to ropoznać sąsiadka, któa nei oglądała procesu tworzenia)) Fajnie by było gdyby umiała ładnie rysować,. My z mężem niestety antytalenty. O, pada, cholera, a mieliśmy w planach wypad za miasto. Buuu Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: luty 2003 15.05.05, 12:27 Ja mam ostatnio samochod do dyspozycji wiec bez problemu moge dojechac. Teraz niby od wtorki ma byc cieplo,ale ja powoli przestje w to wierzyc. Sz tez mowi duzo,wlasciwie caly czas cos gada,niektore rzeczy wyraznie tak,ze nawet obcy rozumieja,a inne mniej tak,ze nawet ja nie wiem o co chodzi. Pozdrawiam=Jola Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: luty 2003 15.05.05, 15:16 Hej! U nas też pogod kapryśna ale przynajmniej ciepło w miarę Dziewczyny nie moge sie pochwalić mówieniem to się pochwalę odstawieniem smoka Jestem potężnie zdziwiona-moja totalnie uzależniona córka,która dostawała szału jak się jej zabierało korek odzwyczaiła się dosłownie bez jednej łzy! Jakoś kilka na początku tygodnia odgryzła gumkę i został jej sam kikucik,trochę ponosiła go w rączce,pokazywała mi z wyrzutem i cos tam bulgotała,wieczorem próbowała ssać ale się nie dało więc rzuciła w kąt i tyle Zero płaczu,zasypia bez problemu i w domu i w złobku.A ja już się poważnie obawiałam,że kiedyś będzie tragedia i ciągle odwlekałam moment zabrania smoka.Wniosek -moje dziecko jest mądrzejsze ode mnie(z czego się cieszę) i samo wie czego chce Żeby jeszcze tylko przestała walczyć z kupą byłoby super-ale niestety wciąż preferuje majtki albo pieluchę,siusia w większosci na nocnik. O Ukochany woła spadam na obiad papa! Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: luty 2003 16.05.05, 12:30 Jakże miło czytać posty, w których aż roi się od postępów naszych dzieciaczków. Moja także odstawiła smoka pod koniec marca, bez żadnych histerii i płaczu. Powiedziałam jej, że u sąsiadów jest mała dzidzia, której smoczek by się bardzo przydał. I faktycznie Jagoda w to uwierzyła i oddała smoka... czasem przypomina sobie o nim, ale zaraz potem dodaje, że dzidzia ma jej smoczka i teraz nie płacze. Jestem pełna podziwu dla Marysi, która jak Kubara pisze - pięknie rysuje - moja Jagódka rysuje tylko gryzmołki. Natomiast mówi bardzo ładnie, całymi zdaniami, ma dobrą pamięć, wystarczy jej ze trzy razy powtórzyć wierszyk czy piosenkę i ona po jakimś czasie śpiewa... zna Aniele Boży, potrafi się przeżegnać. Z nowości: klepie alfabet /do litery k/, liczy do 15-stu, bezbłędnie i szybko, świetnie sobie radzi w zabawie w chowanego ze starszym kuzynostwem, staje w kącie i liczy jak pięciolatek! Ulubione wierszyki i piosenki Jagody, mogą się przydać i Waszym dzieciakom: Murzynek malutki oczka ma błyszczące, kręcą mu się loczki, kędziorki sterczące, buzia cała czarna, jak ta czekolada, nasz mały murzynek po murzyńsku gada: fili fili ha, fili fili ha, choć do mnie murzynku, podaj rączki dwie, zrobimy kółeczko, zabawimy się Dalej dalej dalej, kręćmy się w kółeczko, jak się zabawimy, wypijemy mleczko. *** Dobranoc, dobranoc, aniołeczki na noc, Matka Boska przy łóżku, a Pan Jezus w serduszku. *** Ta wysoka wieża woła, chodź Jagódka do kościoła, do kościoła chodzić trzeba, żeby dostać się do nieba! *** Może Wy znacie jakieś ciekawe piosenki i wierszyki, któtkie i przyjemne dla uszu? Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: luty 2003 18.05.05, 07:39 Dziewczyny, u nas słońce świeci. Niebywałe!!! Bo ostatnie dni to jak w październiku. Od razu mam lepszy humor)). Napiszcie coś. Ja jestem w szoku bo moje dzieck bawi się SAMO od pół godziny absolutnie mnie nei wołając. Czyli wreszcie nadszedł ten etap, mam nadzieję. Ja ledwo siedzę na krześle bo byłam wczoraj naearodance - to taki szybki rodzaj aerobiku i mojeciało odmówiło posłuszeństwa. Ale czego się nie robi , żeby kilogramy poszły dół. pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Re: luty 2003 19.05.05, 11:07 Hej, no slońce slońcem, ale kurcze, zeby bylo 11 stopni w polowie maja, to ja dziękuje. Wymiękam. Zimno mi ;-( Chyba się przeniosę na południe Polski. Jak słucham prognoz pogody, to zawsze mam wrażenie, że we Wrocławiu jest najmilej Mój młody jest okropny ostatnio, nie słucha nikogo i tylko broi... Gada jak nakręcony, nauczył się robić fikołki. Jak się zrobi cieplej, to musimy się koniecznie umówić na spacerek do Oliwy. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: luty 2003 22.05.05, 12:24 Do góry bo spadamy luciaki coraz niżej....... Moja podgrupa wyjechała do ZOO, a ja pakuję się do rodziców. Tam przynajmniej tak nie wieje i ogólnie jest trochę cieplej. Lena w ciągu dwóch dni zakumała co znaczy sikanie do nocnika i bardzo jej się to podoba, więc chyba do września zapomnimy co to pampersy. Do poczytania za niedługo. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: luty 2003 23.05.05, 13:36 Dziewczyny, mam zapalenie okostnej. W zyciu niewidedziałam, że może coś tak boleć. nawetporodowy był lepszy, bo trwal tylko ilkanaście godzin, a ja od piątku chodze po ścianach. mam antybiotyk i ...tabletki z morfiną, które skutkują tylko przed dwie godziny.Potem ból wraca. nie śpię już trecią noc, bo wtedy boli najgorzej. No i wyglądam jakby mi ktoś przyłożył prawym sierpowym. Normalnie koszmar. Idę leżeć i jęczeć. Dobrze, że mała u babci bo bym nie dała rady. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: luty 2003 23.05.05, 13:45 O rany! Bardzo bardzo Ci współczuję bo miałam i wiem jak to boli zwłaszcza nocą Ja z kolei od soboty zmagam się z ostrym zapaleniem jajnika,temp 39 stopni i bólem uniemożliwiającym chodzenie Cholera czy po 30 człowiek zaczyna się sypać? Dwa tygodnie temu miałam fatalną anginę teraz to I jeszcze Zbyszek wyjechał a ja sama z młodą byłam do wczoraj-dobrze że brat przyjechał i wziął ją na plac zabaw bo pogoda pięna,Werka szlałą po domu a ja bym chyba umarła jak bym miała sie zwlec.I pomyśleć,że jeszcze wpiątek rano zastanawiałam się co będę robić w weekend wrr... Znów starciłam Targi książki:- ( No ale zdążyłam iść na Gwiezdne Wojny!!!! Mniam mniam polecam miłośniczkom- kocham tę sagę. Spadam do łóżka bo najmniej boli gdy leżę.Boże błogosław wynalazców żłobka Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: luty 2003 23.05.05, 13:59 Dziewczyny, strasznie wam wspolczuje. Ostatnio stwierdzilam, ze wlasnie nie ma gorszego bolu niz bole po zabiegach stomatologicznych. Bole zebow, szczek, brrr. Zdrowiejcie, bo zbliza sie Dzien Matki. Ciekawe, czy nasze dzieci cos wymysla w zwiazku z tym... My caly weekend w ogrodzie. Kupilismy malej hustawke-hamak zawieszana na galezi. Mozna w niej usnac. Moja przyjaciolka urodzila syna i jestem bardzo uradowana. Pozdrowienia, Anita Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: luty 2003 23.05.05, 14:02 Znowu skleroza mnie dopadla. Chcialam jeszcze napisac, ze Ida zrobila wreszcie pierwsze siusiu na nocnik, ale wydarzenie, jak przypuszczalam, bylo jednorazowe. Na szczescie, zrobilo sie cieplo, wiec bedziemy nad tym pracowac intensywnie. I co jeszcze, Ida jest upiornie uparta. Cos koszmarnego. Nie robi scen w sklepie, zachowuje sie kulturalnie, ale za to w domu, przed snem... Nie chce sie rozbierac, kapac, spac, wszystko sama, krzyczy. Kiedy to sie skonczy?! Mam nadzieje, ze jak juz przejdzie bunt teraz, to unikniemy nastepnego w okresie dojrzewania Anita Odpowiedz Link Zgłoś
beataaas Re: luty 2003 24.05.05, 08:12 Współczucie dla wszystkich chorych i obolałych mam. Ja narazie jestem zdrowa (chociaż też już po 30-tce). Mój mały też chyba przechodzi okres buntu. Wszystko co mu proponuje jest według niego be i tyle. Albo będzie chory (ponieważ zawsze okresy takiego marudzenia kończą się antybiotykiem). Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: luty 2003 24.05.05, 08:32 Oj dziewczyny, kurujcie sie! Zapalenie okostnej musi byc straszne, zreszta zapalenie jajnika tez pewnie bardzo niemile Kurujcie sie kochane! U nas na razie cisza i spokoj - z chorobami jakos sie troszke uspokoilo, ale Dominika ewidentnie ma alergiczny katar niestety Mnie zreszta tez dopadla jakas alergia i tez chodze z chusteczka przy nosie Macie moze jakis sposob, zeby dobe wydluzyc o kilka godzin?? Bo brakuje mi w ciagu dnia jakis 3-4 godzin co by zrobic wszystko to, co powinnam Warszawianki - wyjezdzacie na dlugi weekend? Moze w niedziele bysmy jakies spotkanko zorganizowaly?? Jak sa chetne to dajcie znac to cos ustalimy! Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: luty 2003 24.05.05, 22:07 Witam. RZeczywiście nie zazdroszcze Wam choróbsk. Ale ma przyjść ocieplenie i Dzień Matki wie może bedzie lepiej. U nas włąściwie bez wiekszych zmian Piotrkowi wyrastają chyba rogi bo istny diabeł z niego. Popisuwy strzela że hej. A jego tatuś jest przewrażliwiony. To ja wychodze na tą bez serca i zabraniającą i wogole najgorszą. A tatuś jak synek zaczyna płakać, by ewidentnie wymusić tiuka do niego jak do niemowlaczka. Brrr. Chyba nie wszyscy faceci tak mają. Ja chyba sie na jego płacz uodporniłam, wiadomo że jeśli go coś boli to go przytulam i całuje. Ale jak zaczyna na targu wyć, bo mu przełamałam nie tak jak chciał rogalika -to zwyczajnie nie reaguje. A może żle robie. A WĄTEK CHYBA RZECZYWIŚCIE PADA. JA NIE CHCE. Musze sie zmobilizować. A czy można pisać o czymś innym niż Piotrek?? Bo jakoś do Was mam zaufanie a gdzie nnidziej to się wstydze Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: luty 2003 24.05.05, 22:12 Monika, z tego co pamiętam, Dominika była uczulona na mleko???? Nie wiem, czy już podajesz jej normalne??? Bo ja przeszłam u Marysi po półtora roku na normalną dietę białkową i skóra , brzuszek i wszystko było ok, więc myślałam, że mówimy alergii pokarmowej pa pa. Ale po trzech miesiącach mała dostała katar alergiczny. On sie powtarzał ciągle, przez cały rok. Czasami mijał, ale wracał, ciągłe furczenie w gardle, jakieś problemy z oskrzelami. No i poszłam do innej alergolog, która kazał na próbę odstawić nabiał. I jak ręką odjął. Zadnych katarów, żadna alergia wziewna jak mi sugerowano. Oskrzela czyste jak łza. Cholerne mleko sobie po ciuchutko uczulało. Wróciłyśmy na bebilon peti, jemy masło ( i lody od czasu do czasu) i jest ok. A ja dzisiaj pierwszy raz od czterech dni zjadam coś, bo mogę gryźć i mniej boli. Uff. mam nadzieję, że to ostatnie zapalenie okostnejw moim życiu. Zuziu, trzymam kciuki i mam nadzieję, że Ciebie tez mniej boli. A co z uszami Werki, kiedy ten drenaż? Załatwiłaś wcześniejszy termin? I co słychać u Agaty i Wookiego? Wieki się nie odzywali(((( Pozdrawiam z cieplutkiego Gdańska Basia Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: luty 2003 25.05.05, 12:43 Ojej, nie wiedzialam ze alergia na mleko moze sie tak ujawniac... Dominika w domu jest tylko na bebilonie pepti i w zasadzie rzeczy z mlekiem rzeczy nie jada bo nie chce... Ale wiem ze w zlobku rzeczy z mlekiem je.. Nic to, sprobujemy odstwic mleko i zobaczymy czy katar minie.. Aguska - pisac o czym innym niz dzieci to mozna, a nawet trzeba O nieobecnosci na forum Agata i innych to juz nawet nie bede nic pisala.. Ale jak zaglada tu Edyta to niech sie odezwie (tu na forum albo na priv) bo bardzo jestem ciekawa co u Oli... Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: luty 2003 25.05.05, 22:16 No ja jestem w pewnym stopniu usprawiedliwiona, bo miałam w niedziele komunie młodej. Kto przez to nie przechodził, to nie zrozumie: codziennie dwugodzinne próby, spowiedź, jedna druga, przygotowania, przymiarki, szukanie butów etc... Nie wiem jak wyrabiały się te matki, które miały jeszcze fryzjera i kosmetyczke, dla siebie i dla córek Teraz mamy biały tydzień, jutro czeka nas procesja i wszyscy mamy już troche dosyć - tak wynika z rozmów między mamusiami pod kościołem A tak w ogóle to nic nowego się nie dzieje: młody nadal złośnik, żadnych postępow w zwiazku z nocnikiem, mówieniem, ani nic z tych rzeczy. Jeśli mamy się spotkać w piątek lub w sobotę, to w miarę wcześnie, żebym zdążyła na 18 do kościoła Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: luty 2003 28.05.05, 09:56 Dziewczyny, sypie sie w proch. Znowu zapalenie pecherza i latanie do lazienki co minuta. Akurat w duuugi weekend, wiec nie nadaje sie na zadna wycieczke. Maz opuscil nas i pojechal do Puszczy Bialowieskiej na rowerze. A my w domku. Dzisiaj rano ogluchlam na prawe ucho i zapisalam sie do laryngologa. Ciekawe, co jeszcze sie przytrafi Spotkamy sie juz pewnie po komuniach, chrcinach i slubach. Pozdrawiam, Anita Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: luty 2003 31.05.05, 13:54 jejqqqqqq dbajcie dziewczyny o siebie!!! Bo cóż to się dzieje... Z tą alergią to ja także nie wiedziałam. Jagoda pije nutramigen, inne mleko w proszku nie chce pić, a gdy mieszam z nutramigenem to wymiotuje. Ale przyjęłam, że nie ma skazy, bo je jogurty, mannę z dodatkiem krowiego mleka, serki wszelkiego rodzaju. Tylko, że ciągle ma katar, wciąż jakiś kaszel, na szczęście oskrzela czyste, kiedyś nasza pani doktor mówiła, żeby nie dawać nabiału, bo on może być przyczyną tego kataru,ale ja trochę nie dawałam a potem znów wróciłam, bo Jagoda uwielbia nabiał... a może faktycznie te ciągłe pociągania noskiem to objaw alergiczny. Zobaczymy. Spróbujemy. W dodatku Jagódce pojawiła się jakaś wstrętna "gradówka" na oku. Okulista mówi, że dorośli to usuwają, natomiast dzieciom lepiej nie robić niepotrzebnego stresu, ponieważ nie jest to nic szkodliwego. pediatra pociesza, ze sama się wchłonie. szkoda mi tej mojej córy, bo ciągle coś się jej pałęta... Pozdrawiam agata i jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.05.05, 14:40 Cześć dziewczyny = pamiętacie mie jeszcze ? NIe zaglądałam tu od stycznia......... Poczytałam trochę i widzę że sporo się działo Buziaki dla wszystkich więcej napisze z domu Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.05.05, 14:53 Edyta, czy pamietamy????? Ciagle sie każda dopytuje oWas, co tam u Oli. Ale się rozpisałaś, już wszystko wiemy)))). W domu proszę nam długaśny elaborat napisać, ze szczegółami co się z Wami działo od stycznia. A co do Jagódki - to naprawdę spróbujcie odstawić nabviał - na 2 tygodnie. Jeśli katar minie to masz odpowiedź. moja tez uwielbia nabiał, ale trudno. Wole jej odmawiać danonka, który nota bene wcale zdrowy nie jest niż słuchać ciągłego charczenia i pociągania noskiem. U mnie generalnie ok, poza tym, że mąż pojechał na Mazurki z jakąś wycieczką szkolną , a ja zostałam z remontem = pan nam robi zabudowę szafy i wnęk w kuchni. I mueszę wysłuchiwać o jakiś śrubkacj, blatach, lakierach ird. Bo facet jak robi to gada, a ja jestem z tych nieasertywnych do których przyczepiają się wszyscy, co gadać lubią. Jak na przystanku stoi jakaś babcia, to 90%, że do mnie zagada i potem całą drogę autobusem wysłuchuje o jej bólach i rozterkach. Nie wspominając o koleżankach- też jestem wysłuchiwalnią. Ale jak jedną kilka razy wyciągałam gdzieś, bo chciałąm się wygadać, to mi zarzuciła egoizm. Hmmm, nie będę się Wam tu rozżalać. Zaraz stolarz przyłazi((. MArysia na szczęścire u dziadków bo bym została zagadana na śmierć. Moje dziecko wstaje o szóstej i mówi dwanaście godzin bez przerwy. Tylko, że akurat jej uwielbiam słuchać. Buziaki. Próbuję pomniejszyć zdjęcia, żeby trochę uaktualnić Marysię, ale mi się nie udaje. Spróbuję jeszcze raz, ro sobie zajrzyjcie potem. Pozdroawionka i sorry za literówki, ja się zawsze spieszę jak piszę Basia Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 31.05.05, 22:04 Edyta - fajnie, ze sie odezwalas! czekamy na jakis elaborat Kubara - ty bys pewnie byla swietna pozywka dla wampirow energetycznych Trzeba sie nauczyc mowic w kulturalny sposob "nie"! Bo inaczej to ludzie cie zamecza swoimi problemami Co do kataru jako objawu alergii to widze ze u Dominiki niestety katar jest zwiazany z jedzeniem mlecznych rzeczy... Teraz ma znow odstawione mleko i kataru nie ma mimo ze chodzi do zlobka... Dziewczyny - trzymajcie za mnie kciuki w czwartek - mam w pracy rozmowe zwiazana z zakonczeniem okresu probnego... boje sie jak cholera Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.06.05, 10:17 Monika - trzymam kciuki. Edyta - mam nadzieję, że to nie był czcze obietnice i dziś cos nie coś usłyszymy. Wzywam resztę niepiszących do apelu) Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.06.05, 14:45 Boziu@ Edytko czy to możliwe, żebyś tak długo do nas nie zaglądała? Pytasz czy pamiętamy,,, jekżesz... tak nie można. Ja także troszkę przestałam tutaj zaglądać, ale.. przecież tak nie można. Przez taki długi czas pisałyśmy i wiedziałyśmy wszystko o sobie, o naszych szkrabach, które rosną, naprawdę rosną i są mądrzejsze, tyle mówią, przez ten cały czas dzieliłyśmy się emocjami, wrażeniami radościami i smutkami, że po prostu tak nie można... piszmy dziewczyny, jeszcze niedawno była zadeklarowana chęć pisania do 18-stego roku życia naszych dzieci, a tu co??? Wszystkie dziewczyny wzięły przykład z Tygrysa... ciekawe czy zagląda tu czasami... ale Edytka, Fiona i Fringilla przeginają... wracajcie!!! Kubara ma rację, że doprowadza nas do porządku. I ja oświadczam wszem i wobec, że nie zamierzam się wynieść z tego forum. Kto jest za? A co do Jagody oczywiście, że będziemy próbowały. Tylko tu znów pojawił się problem bo dostała antybiotyk i oczywiście nie wiadomo będzie czy katar przeszedł po leku, czy po odstawieniu nabiału.... Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.06.05, 19:25 Agata to jest usprawiedliwiona - komunia dziecka musi pochlaniac od cholery czasu dlatego tez calkiem powaznie mysle o tym, zeby Dominika poszla do komunii jak juz bedzie calkiem dorosla) Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 02.06.05, 21:44 Kubara - kciuki juz niepotrzebne Rozmowa przebiegla w nader milej atmosferze No i mam umowe na stale Edyta - gdzie Twoje sprawozdanie?? Musze sie wam pochalic ze Dominika druga noc juz spala bez pieluchy i nie zasikala lozka dzis w nocy to nawet wstala zeby siusiu do nocnika zrobic... jestem dumna z mojego dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.06.05, 11:01 Gratulacje dla Moniki i Dominiki))) Sukcesy chodza parami. My wczoraj zaliczylismy pierwsza kupe na nocnik. Siusiu juz bylo. Na Dzien Matki Ida uraczyla mnie kupa obok nocnika i powiedziala, ze cos sie stalo. Widac, ze sie starala, ale coz... A tak poza tym po staremu. Ida jakas taka ostatnio anielska. Czyzby bunt przedzedl? Pozdrawiam, Anita Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.06.05, 19:47 No dobrze, my już po komunii i atrakcjach z nia związanych, nic juz mnie nie usprawiedliwia. Powiem wam, że ten ostatni tydzień minął mi nawet nie wiem kiedy, czas ucieka przez palce... Fakt, trzeba trochę rozruszać forum, bo rzeczywiście nam umiera, a szkoda by było. Był juz temat o muzyce, ksiązkach, może teraz filmy? Ja niedwano byłam z męzem na trzeciej części Gwiezdych Wojen - byliśmy razem w kinie po raz pierwszy od kilku lat, aż wstyd się przyznać. Czy są między nami fanki Gwiezdnej sagi oprócz Zuzi, rzecz jasna Dzieciaki juz takie duże, wyrosły z Multibabykina, znowu mam kinowe zaległości, a takie były piekne czasy... Edyta, jak miło że do nas wróciłaś, my tu na forum tak szybko nie zapominamy, bardzo jesteśmy ciekawe co u was. Warszawianki, jakieś spotakanko? Niedziela, na Odyńca, hę? Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 03.06.05, 21:48 Troche nas nie bylo, pedzimy gdzies bez opamietania ciagle w niedoczasie, az wstyd. Czasem zerkam na forum, niestety tylko zerkam. U nas wiele sie zmienilo. Nadia fajnie wyrosla, widac, ze to juz taka mala kobietka, bardzo wrazliwa, troche madralinska i straaaasznie uparta. Uslyszalam juz z jej ust "NIC NIE MUSZE" po tym jak powiedzialam: choz kochanie musisz zjesc kolacje. Trudne do zaakceptowania, ale chyba czas sie przyzwyczajac. Czytam o Waszych malych sukcesach nocnikowych i ciesze sie, ze sie udaja. Chyba mamy pospolite ruszenie U nas tez wreszcie cos drgnelo. Upalne Boze Cialo nam pomoglo, nagle moja corcia dostala olsnienia i zaczela wolac o nocnik i od tygodnia wszytsko robi do nocnika, oczywiscie zdarzaja jej sie wpadki, ale to chyba normalne. Dlatego postanowilam kuc zelazo poki gorace i zaczelam sadzac Daniela, tylko po spaniu (1-2 razy dziennie), wtedy robi na bank. W ten sposob mam nadzieje, ze mlody sie pzryzwyczaji i unikniemy histerii, jakie towarzyszyly Nadii przy probie posadzenia jej na nocnik. Do przedszkola na nie przyjeli ze wzgledu na wiek, troche to skomplikowalo mi plany, ale pracuje nad pania dyrektor i mam duuuuza nadzieje, ze zaczniemy chodzic kolo lutego-marca przyszlego roku. A poki co caly czas opiekunka, ktora swietnie sobie z dwojka radzi i az szkoda, ze jej kiedys nie bedzie, ale z drugiej strony ciagnie nas po porfelu porzadnie, tyle co kredyt mieszkaniowy, brr brr Daniel ma juz skonczone 10 m-cy, za chwile roczek, mamy juz za soba pierwsze samodzielne kroki. Super mezczyzna sie z niego robi, na pewno nie nalezy do wrazliwych, nic mu nie przeszkadza, niczego sie nie boi, do wszytskich idzie na rece, nawet sam sie wprasza, dosc ostro demonstruje swoje niezadowolenie. Jest o glowe nizszy od Nadii a wagowo ma 1 kg mniej niz siostra. Widac, ze jest konkretny czlowieczek, w barach szerszy niz Nadia, mimo, ze wciaz na dietach bezlglutenowych i bialkowych. Ja ciagle pracuje, staram sie wracac o przyzwoitych porach do dzieci, kosztem zdrowia, bo mam mega efektywnosc w pracy, a godzinowo krotko pracuje. Inaczej sie nie da Troche schudlam, motywuje mnie slub przyjaciolki w sierpniu, waze prawie tyle co przed ciaza z Nadia. Warszawianki co do spotkania, to wiecie, ze ja zawsze chetnie, ale ten weekend mam samotny, wlasnie wypuscilam dzieci z mezem do tesciowej. Powoli planuje na co moge przeznaczyc te poltora dnia, mam tyle pomyslow, ze przyznam, ze nie wiem z czego w pierwszej kolejnosci skorzystac. Na 100% chcialabym sie porzadnie wyspac, ale znajac zlosliwosc losu pewnie obudze sie o 6 rano i nie bede mogla usnac:-00000 Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 16:01 Hej laski Obiecałam na pisać wiec postaram się coś wyskrobać Właściwie życie puływa nam powoli, bez większych senascji Może to i lepiej... Po moim zimowym dołku ani śladu, i całe szczęście he he he Od kwietnia mieszkamy w Nowych Grocholicach (obok Raszyna) Dziadkowie Męża wreszcie dokonali odpowiednich wpisów i dostaliśmy to na własność - teraz będą sensacje jak tylko Krzycha ciotka się o tym dowie he he he Musimy co prawda dokonać generalnego remontu ale to musi poczekać ze wzgledu na chroniczny brak kasy, Mieszkamy z męża dziadkami ale dziadek nieszkodliwy tylko babcia troche toksyczna. Teraz jestem na etapie szykowania "wybiegu" dla dzieci jeszcze to troche potrwa ale i tak jest fajnie. Co do Oli to mała robi malutkie postępy, idziemy do przodu, wolno bo wolno ale najważniejsze, że nie stoi w miejscu, dziś nawet pierwszy raz przyszła sie przy wersalce przez całą jej długość !!!!!!!!!!!!!!!!!! Dodatkowym utrudnieniem w jej chodzeniu jest pokonanie wlasnego lęku, ona już za dużo myśli o bólu, przewróceniu się, niebezpieczeństwie. Nie idzie na żywioł jak roczniaki. Ola ciągle około 3 centyla i taka jakaś mała, ale zapewniają nas że jak stanie na nogi, zacznie chodzić to zarówno fizycznie jak i psyhicznie (rozwojowo) dorówna dzieciom z jej rocznika. Niekończońca się opowieść to moje odchudzanie, stracone kilogramy wracaja jak bumerang. Już chyba nigdy nie uda mi się zrzucić tego balastu. Na spotkanie jestem chetna ale Ola chciała by zasówac na swojej dupinie za dziećmi po całym placu zabaw (szkoda mi na nią patrzec jak prubuje nadążyć za dzieciakami). Na domowym podwórku zdarała już nie jedną pare spodni. Ryczący potworek wstał.... Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 17:10 Edyta - swietnie, ze Ola robi postepy! A ten 3 centyl to chyba nie jest zmartwienie - moja Dominika tez jest w 3 (spadla z 50-go i 75-go). no i fajnie, ze sie przeprowadziliscie! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 16:14 OOO jak fajnie ze sie odezwalyscie Ja ze spotkania w ta niedziele odpadam, bo leze chora... znaczy sie staram sie polegiwac.. W repertuarze kinowym to juz mam bardzo duze zaleglosci, ale jakos tak nie mam czasu na kino.. Ale na gwiezdne wojny sie wybieram, wejsciowki od meza z pracy juz z miesiac leza na polce i czekaja na wykorzystanie. Mam nadzieje, ze jakos uda mi sie je wykorzystac w najblizszym czasie - znaczy sie kiedy moi rodzice beda w domu w weekend i bedziemy mogli zostawic mala.. Znacie moze jakis sposob zeby tata nie reagowal nerwowo (baaardzo nerwowo) na histerie dziecka? Bo ja juz mam dosc.. kazde zostawienie Dominiki z tata konczy sie jej rykiem i jego krzykami. Dominice wszystko mozna przetlumaczyc na spokojnie, nieraz trzeba tlumaczyc 10 razy jak zdarta plyta, ale zazwyczaj zalapuje.. On od razu sie drze no i wtedy to juz kaplica Musi sie to zmienic bo we wrzesniu mam wyjazd firmowy od piatku do niedzieli i mala ma zostac z tata.. gdybym teraz miala na cos takiego pojechac to wiem, ze po jednym dniu puscilyby mi nerwy i wrocilabym do domu. No i jestem w kropce szczerze mowiac... w takich momentach to coraz czesciej mysle, ze jak bysmy zostaly z mala same tak juz na stale to zycie byloby dla mnie jakies mniej stresowe.. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 19:31 E, Monika, nie ma się stresować, jak zostana sami to sie dogadaja, bo nie beda mieli wyjscia. Najlepiej rzucac na gleboką wode, tatus coreczce krzywdy nie zrobi, juz ty sie o nich nie martw. Musi sobie wypracowac wlasna metode, tak samo zreszta jak ona na niego, a najlepiej to wychodzi jak sie nikt trzeci nie wtraca Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 19:38 No to spotkanie chyba przełożymy, bo nam nawet te zwykle niezawodne nawalają Możemy sie ze wzgledu na Olę spotkać w domu, tylko na razie terminu nie rzucam, bo mnie w przyszły weekend nie ma i następny chyba też, nie wiem jeszcze. Dobra, lece do dzieciorów, bo je dzis skandaliccznie zaniedbuje - a raczej one mnie: młody był cały dzień z rodzicami na działe, a młoda na festynach osiedlowych z kumpelami. A ja odpoczywałam Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 19:58 fringilla napisała: > E, Monika, nie ma się stresować, jak zostana sami to sie dogadaja, bo nie beda > mieli wyjscia. Najlepiej rzucac na gleboką wode, tatus coreczce krzywdy nie > zrobi, juz ty sie o nich nie martw. Musi sobie wypracowac wlasna metode, tak > samo zreszta jak ona na niego, a najlepiej to wychodzi jak sie nikt trzeci nie > wtraca no wiesz, jak ostanio mi sie zdarzylo, ze poszlam z kolezankami z poprzedniej pracy na piwo to po powrocie juz na klatce przed drzwiami slyszalam ryk Dominiki... nie powiem, zeby mnie to optymistycznie nastroilo... No ale chyba nie bedzie innego wyjscia - no chyba, ze do wrzesnia ktos komus spakuje walizki - co tez nie jest takie niemozliwe Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.06.05, 23:10 Monika, to ja się włączę w narzekalnię na facetów. Właśnie wróciłam z super pogaduch z przyjaciółką, trochę się przedłużyło spotkanie i mój mąż zadzwonił, gdzie jestem i o której wrócę. I tak mi się ciepło zrobiło, że czeka na mnie i się martwi. Wracam, o on już ubrany stoi w drzwiach i mówi, że koledzy ze studiów zadzwonili i nie wie kiedy wróci. I wyszedł. Siedze i ryczę(( Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 07.06.05, 08:59 Tak to już jest z tymi naszymi facetami!!! Nie ma co płakać, szkoda łez... ja się cieszę, gdy mój królewicz wychodzi bo przynajmniej mogę sobie w spokoju troszkę posiedzieć, poczytać ciekawą książkę, albo posłuchać muzy, oczywiście gdy uśpię małą. Ale fakt, czasem by się chciało posiedzieć we dwoje, a do tego świadomość, że mąż siedzi i czeka na Ciebie z utęsknieniem jest miła, ale przecież czasem i mężowi można wyfrunąć z gniazka... nie przejmuj się kubara... \Fringilla uświadomiła mi, /o manio. po raz kolejny ktoś coś uświadamia mi na forum!!!/, że nie byłam wieki w kinie! Czy może wiecie kiedy i czy w ogóle będzie w kinie biografia Ryśka Riedla, na ten film chciałabym pójść, ale na razie głucha cisza... Za to do książek sięgam często, ostatnio nawet sobie kupuję te za 9,90 z serii na literatura na obcasach - bardzo lekkie i przyjemne. Nie wiem czy pisałam Wam o Jagódki oczku, zrobiła jej się gradówka, dorośli usuwają to operacyjnie, ale okulistka powiedziała, że to nic groźnego i nie będziemy przecież niepotrzebnie stresować dziecka. Istnieje możliwość, że sama się wchłonie.... mam nadzieję, ze tak, bo już nie mogę patrzeć na ten guzek... żle mi się kojarzy. Może jeszcze raz udać się do okulisty tylko innego, zeby się upewnić? Edytko, fajnie, ze jesteście, cieszę się z Tobą sukcesami Olki, dawno się nie pojawiałaś i jak przeczytałam, że Ola już sama przeszła kawałek to mi się ciepło zrobiło, będzie dobrze!!! Pozdrawiam wszystkich i gratuluję sukcesów nocnikowych, u nas także jest ok. pracujemy nad nocnikiem i praktycznie nie używamy pampersów, a ten co zakładam Jadodzie na noc rano ściągam suchy /ostatnie trzy nocki/. to pa, na razie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.06.05, 19:39 Witam, my już po urlopie. Pogoda na początku była ok. ale ostatni tydzień, brrrr Lena już zapomniała o pieluchach, przyzam, że szybko to poszło. Nawet nie zdążyłam zwinąć dywanów, nic nie było zasikane. Dwa razy trochę spodnie, resztę robiła do nocnika, dwa razy kupa w majtki, a następne do nocnika. Zaskoczyło mnie mile moje dziecko. Gada jak najęta, wszystko chce robić sama, tnie nożyczkami, smaruje chleb masłem. We wszystkim chce mi pomagać. Gnieciemy razem ciasto, wyklejamy nim blachę, podlewa kwiaty. A najbardziej lubi biegać na golasa... Moje ciało też jakoś zaczęło się sypać po trzydziestce. Mam zniesienie lordozy szyjnej i zespół cieśni nadgarstka... Tylko dzieci rodzić i nosić ( W domu nie można przejść przez stos toreb i torebek. Idę trochę ogarnąć. Pozdrawiam Jowita Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.06.05, 12:20 Witam Jowita - na zespol ciesni nagdarstka stanowczo najlepsze jest ponoszenie stabilizatora nadgarstka.. Bol przechodzi w przeciagu 3-4 dni w zasadzie.. Bynajmniej u mnie tak jest. U mnie bole w nadgarstku spowodowane sa niestety praca przy kompie... U nas mamy jakis kryzys w zlobku - od tygodnia mala codziennie rano placze.. Panie mowia ze jest w grupie jeden chlopiec, ktory sie na Dominike uwzial. Przesadzily go do innego stolika, a mala i tak rano ryczy Ciekawa jestem jak dlugo tak bedzie... Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.06.05, 13:24 Dzięki Monika za radę, a taki stabilizator to ile kosztuje?? Lecę bo moja mała jest dzisiaj nie do życia Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.06.05, 17:50 Hej! To chyba kwestia pogody-moja tez paskudna I panie w żłobku mnie dobiły- ponieważ była marudna i nie chciała spać to jej dały smoczka,którego od miesiąca nie używa,oczywiście ja zabrałam i jechałam do domu z włączoną syreną okrętową.W poniedziłaek powwiem im,że takie metody sa do bani i na krótką metę. Sama tez mam humor do bani i jeszcze mnie brzuch boli-cos zjadłam Do d... Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.06.05, 18:57 Nieee, z tym smoczkiem to przesadziły. Nowe zdjęcia Leny. To jest ANIOŁ taty ) Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.06.05, 23:46 No to faktycznie panie w zlobku troche przesadzily z tym smokiem... ja wiem sama po sobie ze dziecko ze smokiem w paszczy jest mniej awanturujace sie)) Ale one to chyba sa jakos przygotowane na radzenie sobie z takimi sytuacjami.. Jowita - ten stabilizator kosztował 70 zł - ja mam taki z usztywnieeniem kciuka i calego nagdarstka (na zewnatrz taki fajny welurkowy, w srodku ma metalowe szyny zeby reka byla dobrze usztywniona, rozmiar uniwersalny bo zapina sie na rzepy). Mi maz kupil to cudo w sklepie z art. rehabilitacyjnymi i medycznymi.. na opakowaniu jest napisane tak: Stabilizator nadgarstka 4082 - wyłączny importer: ANTAR, W-wa 22-811-22-48. Jak chcesz to ci moge kupic i wysłac poczta - w razie czego daj znac na priv. A tak w ogole to wlasnie wrocilismy z kina... tylko nic nie obejrzelismy Bo poszlismy na Gwiezdne wojny.. no i byl seans.. tyle ze dubbingowany Jakos nie specjalnie lubie dubbingowane filmy wiec darowalismy sobie to ogladanie;-( Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.06.05, 16:47 monique76 napisała: >> > U nas mamy jakis kryzys w zlobku - od tygodnia mala codziennie rano placze.. > Panie mowia ze jest w grupie jeden chlopiec, ktory sie na Dominike uwzial. > Przesadzily go do innego stolika, a mala i tak rano ryczy Ciekawa jestem jak dlugo tak bedzie... > Heh, Monika, juz pierwsze kłopty społeczno - towarzyskie? Nie wiedziałam, że takie rzeczy zdarzają się w żłobku, myślałam, że dopiero w przedszkolu. My przechodziłyśmy przez to na samym poczatku, a potem niestety powatarza się to z większą lub mniejszą regularnością jeszcze baaaardzo długo, w każdym razie Natalii wciąz się zdarza Gwiezdne Wojny zdubbingowane wiedziałam, ale Mroczne Widmo, Natala wtedy nie umiała jeszcze czytać napisów. I wszystkie Harry Pottery, co zwłaszcza w 3 części było bolesne - mój ukochany Gary Oldman był fatalnie zdubbingowany. Ale odbiłam sobie, bo mamy na dvd. W każdym razie wracając do tematu, przy częstotliwości wychodzenia z własnym mężem liczy się fakt wyjscia, a nie szczegóły Choć Ty pewnie wychodzisz częsciej niż ja... A wracając do Harry'ego Pottera, pamietam, że są między nami jego wielbicielki, wiecie że Voldemorta ma grać Ralph Finnes? Uwielbiam go, ale nie uważacie że to wielka obsadowa pomyłka? Ralph Finnes powinien grać Syriusza, a na Voldemorta zdecydowanie bardziej pasowałby Gary Oldman. Nie mam racji? Odpowiedz Link Zgłoś
pysia.w Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.06.05, 16:16 Witam wszystkie Mamy i Maluszki. Po długiej przerwie mam dostęp do netu więc pozdrawiam wszystkich serdecznie. Julka (12.02.2003)jest juz małą pannicą z humorkami. W lutym urodziłam drugiego malucha, Kuba (08.02.2005) jest słodkim chłopakiem, siostra jest bardzo opiekuńcza jak na dwulatka oczywiście. Jeśli mnie przyjmiecie do swego grona to będę częściej pisać, bo zaglądać będę na pewno. Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.06.05, 18:34 Witam mamę z małymi luciakami )))) U nas miało być pięknie, spacerowo, jeszcze urlopowo, a tu podwyższona temperatura i katar do pasa u Leny zatrzymał nas w domu. Tata z Leną bawią się właśnie lalkami, tzn. bawią się w tzw. dom. Jutro mąż idzie do pracy i będzie miał mniej okazji do wykazania się, stąd ten zapał u niego. A ja mam trochę więcej luzu, byłam nawet pojeździć na rowerze. Dziewczyny, jak to jest z tymi zębami piątkami, czy są dzieciaki lutowe, które jeszcze ich nie mają??? Bo moja Lena nie ma. Pozdrawiam forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10118397 Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.06.05, 23:25 Witam. Miałam cześciej pisać a tu tygodnie mi zlatują jak z bycza strzelił. Mam pytanie Co sądzicie o stopach Waszych dzieci . Bo u nas ciągle moim zdaniem płaskostopie niemowlęce.Wiecie o co mi chodzi że jeszcze nie zauważyłam zeby sie Pitrkowi ta stpoa zaczeła wyrabiać bardziej do góry czy jak to tam nazwać. No zeby miał podbicie. Wiem że wiekszość dzieci ma płaskie stópki do trzeciego roku życia. Ale pół roku starsza dziwuszka ma świetnie ukształtowaną tą stópke. Wiec tak sobie myśle czy aby już nie pora zeby i u nas to sie zaczeło zmieniać. A jak mają Wasze dzieci???? A teraz z innej beczki. W kinie nie byłam od wieków naprawde. Ostatni raz to chyba byłam na "Bridget Jones" Mąż mnie nie zaprasza. Ale moze powinnam sobie znaleść kogoś do zapraszania Dobra na dzisjaj tyle Odpowiedz Link Zgłoś
pysia.w Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.06.05, 16:43 U nas też płasko)) Jeśli chodzi o zęby - piątki, to też mamy braki Oj Młody dziś jakiś nieznośny, i płacze i kaszle, może go siostra zaraziła? Jutro do doktora i zobaczymy. Cza Wasze maluchy też lubią bajki? Julka lubi Krecika, Reksia, a najbardziej lubi oglądać siebie w roli głównej, czyli filmy kręcone przez tatusia. pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.06.05, 19:15 Witam nową mamusię z dzieciaczkami ( śliczną masz parkę Pysia, pozazdrościć:- ))). U nas płaskostopie na całej linii, nic nie widzę żebysię zminiało na razie. Ja mam pytanie ruchowe: CZY WASZE DZIECI UMIEJĄ PODSKOCZYĆ na dwóch nóżkach. Bo mnie martwi, że Marysia jeszcze nie umie((. Ja wiem, że przewrażliwiona jestem. Co do kina to idę w środę. Tesciowa raz w miesiącu przybywa byśmy mogli poszerzać nasze hiryzonty i mamy wieczór dla siebie. Musze zajrzeć do repertuaru kin, bo wypadłam z obiegu ostatnio. A poza tym to leje, chociaż dzień był ładny. Dostałam pracę w szkole językowej na przyszły rok, więc spokojnie mogę iść na studia bo sobie opłacę. Dobrze mi się tydzień zaczłął. ODPUKAĆ i nie zapeszać. Pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.06.05, 20:15 Witam. My też nie potrafimy podskakiwać na dwóch nogach jednocześnie. A co do zębów to mamy wszystkie. Znaczy sie 20. Piotrek dzisiaj cały dzień z gorączką powyżej 38 stopni. Ciekawe czy to możliwe zeby miał ja od ciągnącego sie dwa tygodnie kataru? A może to jakaś alergia? Tatuś uczylony na wszelakie pyłki to może i synusia wzieło. Ale może to troche za wcześnie (chodzi mi o wiek)? Ale Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.06.05, 21:12 Dominika dolne piatki chyba ma, gorne - nie jestem pewna wiem, wiem, jestem wyrodna matka co to dziecku w zeby nie zaglada Co do skakania to mala skacze na dwoch nogach jednoczesnie... najlepiej jej sie skacze na naszym lozku, ktore w zwiazku z tym niedlugo trzeba bedzie wymienic Chodzenie do kina moze by bylo przyjemne gdyby po pierwsze byly takie fotele co to sie mozna polozyc Po drugie moglabym isc do kina o porze ciut mniej barbarzynskiej niz 22-ga... po jak ide do kina na taka godzine to pol filmu ziewam i mysle o tym ze moglby sie juz skonczyc bo jestem spiaca... A wczesniej niestety mi sie nie udaje wyjsc z domu Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.06.05, 13:44 To i ja wreszcie coś naskrobię...ostatnio nawet nieregularnie czytam, dzieki temu miałam sporo lektury ;o). Weronika "dorasta". Waży ok. 11 400, mierzy ok. 87cm, jeść za bardzo nie chce, ale je właściwie samodzielnie, chyba, że mama dzień typu "mamusia, ja jestem mały dzidziuś, nakarm mnie". I najwazniejsze (hurahura!!!!) "cztery doby lekcje trwały, dały wynik doskonały" znaczy siusiamy na nocnik - wpadki rzadkie, bardzo często siada sama..sama się rozbiera. Miewa z kupką problemy, bo trochę ma zatwardzenie, pewnie ze stresów, ale wierzę, że przejdzie. Na noc zakładam jej pieluchę, bo się wprowadziła do naszego łóżka, poza tym ona długo, i raczej mocno, śpi i obawiam się, że nie wybudziła by się na czas. Poczekam aż "okrzepnie". W każdym razie pieluch w dzień nie zakładamy, czasem zmieniamy bieliznę, jak trochę nie zdąży. Mówi ładnie, coraz bardziej gramatycznie poprawnie i baaardzo długimi zdaniami (to chyba po mnie, jak nic będzie miała kłopoty z pisaniem ;o))), bo zdania wielokrotnie złożone były i są moją zmorą). Poza tym, nawiazując do przeczytanych postów - ma wszystkie 20 zębów i to tak chyba od grudnia. Pięknie wysklepiają jej się stópki (właściwie już są wysklepione). I niedawno nauczyła się podskakiwać (obunóż) oraz pedałować na rowerze. Ze "sprawności" jedna rzecz mnie wybitnie stresuje...wchodzi na schody i schodzi z nich nie trzymając się poręczy, ani tym bardziej mojej ręki. Codziennie mam wizję, że się potyka, traci równowagę i leci na głowę. Gdyby tylko była mniej uparta i mniej pyskata, i paradoksalnie mniej samodzielna (bo przecież mi na tym zależy i to chyba dobry objaw)to byłaby dzieckiem idealnym :o))))) Pozdrawiam wszystkich ciepło Ula Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.06.05, 14:46 cze matki polki Ja na krutko: 1) Jowita - ta cieśń nadgarstka to poważna sprawa mój kuzyn własnie jes po operacji jednego i czeka na operację drugiej ręki, doszło do tego, że np. palce zaciskały mu się na kierownicy samochodu i z ledwością stawał na poboczu i je sobie odginał, nie czół palców itp. Mam nadzieje, ze do tego nie dojdzie ale zainteresuj się tym bliżej co .... 2) moje dziecko po krótrkotrwałym przrbłyski dalej sika w pieluchę (inne rzeczy zostawia w nocniku na szczęście), 3) myślałam ostatnio o jakimś zwierzaku dla niej - i jak na razie chyba będa tylko rybki, no może pies... 4)ja też się sypie - robiłam prześwietlenie biodra i kolana - napisali coś o ognisku sklerotycznym (he he he) i cos tam dalej w niezrozumiałym dla mnie języku, 5) co do smoka to małej mam go nie zabierać (doradziła psycholog) ponieważ po ćwiczeniach pomaga się jej uspokoić, ale widzę że sama zaczyna go coraz mniej używać, 6) poza tym wszystko OK - tylko czasem mam instynkty mordercze w kierunku babci mojego męża, z którą mieszkamy (niestety) BUZIAKI a i witam Mamę Julki i Kuby w naszym gronie Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.06.05, 14:48 KRÓTKO - oczywiście srrr.... Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.06.05, 14:48 KRÓTKO - rzecz jasna sorkiiiiii Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.06.05, 08:22 Ja również witam nową mamusię z lutniakami. Oj sama już chciałabym mieć drugiego dzieciaczka, ale może w przyszłym roku będziemy robić... na razie nie ma czasu, pieniędzy i warunków... Jagoda ma wszystkie 20 ząbali, mierzy 89 cm, waży 12,5 kg, ma apetyt, zjada całe obiady, potrafi wciągnąć najpierw zupkę, a potem drugie jeszcze, a na koniec poprawić jeszcze jakimś owocem. No i widać, ze przybrała na wadze. Mleko pijemy 2 razy dziennie po 180 ml. Nadal nutramigen. staram się nie podawać jej nabiału tak jak zalecała kubara. Efekt jest - katar zniknął. Super. Co do podskakiwania to chyba normalne, że dzieciaczki nie potrafią w tym wieku skakać jednocześnie obiema nóżkami. Natomiast są wyjątki - kuzyn Jagody - 2 latek /czerwcowy/ potrafi świetnie skakać, chwytać piłkę rączkami, wbiegać i zbiegać ze schodów - stabilnie i nawet bez trzymanki co mnie wprawia w osłupienie, ponieważ Jagoda jeszcze tak nie potrafi. chyba będzie z niego sportowiec jakiś... Co do stópek to u nas także płasko... Nocniczek... mhm... trudny temat... Bywają dni, że Jagoda cały dzień chodzi w jednych majteczkach /jak np. wczoraj/, śpi w pampersie, ale rano jest on suchy i sika na kibelek, ale czasem ma takie dni, że sika z 10 razy w majtki, tzn. popuszcza. a jak kilka razy pod rząd budziła się z suchym pampersem i stwierdziłam, ze może spać bez to oczywiście się zlała..... pytałam nefrologa o te jej wszystkie niespodzianki - odpowiedź była jedna - dzieciaczki w tym wieku mają jeszcze prawo robić siku w majtki... po prostu na razie kończę, papa lassski! Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.06.05, 09:11 Witam wszystkie rodzicielki stare i nowe CZyżby wreszcie lato zdecydowało się zostać? mam nadzieję bo czuję potrzebę wygrzania starych kości.Urlop za pasem bo od początku lipca tylko plany żadne bo kasy brak Ale postaramy się i tak coś wykroić. W lipcu żłobek zamknięty więc będę musiała Werce zapewnić rozrywki umysłowe,z których teraz czuje się zwolniona hehe. Zaczytam się pewnie na śmierć i zalepię z plasteliny) Jeśli chodzi o skakanie to młoda nie ma z tym problemów od dłuższego czasu-rozpoczęła ćwiczenia na trampolinie na placu zabaw jak jeszcze raczkowała,podpatrywała inne dzieci i w sumie szybko załapała.Teraz skacze na dwóch nogach bez problemu.Za to wciąż nie gada-tak więc coś za coś W lipcu planuję wytoczyć ostateczną bitwę pieluchom-mamy miesiąc,jest już całkiem nieźle więc wierzę w sukces-zobaczę czy sie nie przeliczę.Dziewczny z wybrzeża jak myślicie? Jest jeszcze szansa znaleźć coś niedrogo nad morzem? Pozdrawiam i idę w miasto Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.06.05, 22:05 Witam. Stópkami chyba nie bedze sie narazie stresować i nawiedzać lekarzy. Bo i tergo mamy aż za dość. Od poniedziałku Piter z gorączką 39.6 wczoraj mu przeszło jak dostał antybiotyk. Pierwszy raz i byłam cała w nerwach, sprawdzałam co chwilka czy aby nic mu po tym nie jest. BO ja na wszelakie antybiotyki uczulona jestem i nic brać nie moge. Na szczęście całkiem ładnie to przyjoł. Podejrzewa lekarka że ma zapalenie zatok od kataru który ciągnie mu sie już trzeci tydzień. Ale idzie ku lepszemu wiec sie nie martwie. Co do sikania to Piter mimo że nie chodzi w pappersiakach już od listopada to czasem zdarza mu sie jakaś mała wpadka. Popuści. Ale to sie jeszcze może zdarzać. A co do palanów wakacyjnych chetnie pojechała bym nad morze. I pewnie tak sie stanie niestety z moim mężem i wątpie aby to były udane wszasy. Mama proponuje mi wyjazd na Majorke razem z Piotrkiem ale mój ukochany nie chce wydać mi zdody na paszport dla dziecka. Wiec bedziemy wszasy spedzać w kraju. To natyle bo wrócił pan i władca więc lece szykować kolacyjke. O nie niedoczekanie jego!~!!! Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.06.05, 22:47 Warszawianki, co powiedziałybyście na spotkanie w sobotę? Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.06.05, 23:16 Witam Monika dzięki za propozycję kupienia stabilizatora, ale czekam na wizytę u lekarza zobaczę co mi powie, jakby co, to myślę, że w Trójmieście go dostanę. Edyta trochę mnie nastraszyłaś, byłam na badaniu przewodnictwa i zespół cieśni wyszedł łagodny, więc sobie trochę odpuściłam, ale po Twoim poście .... w poniedziałek maszeruję do lekarza )) Lena moim zdaniem stópki ma wyprofilowane, być może dlatego, że wszystkie buty, nawet kapcie ma wyprofilowane w środku (tak zalecił kiedyś ortopeda i tego się trzymam) od czasu do czasu bawimy się w łapanie kredek ołówkowych palcami u nóg. Skakać na dwóch nogach potrafi od niedawna, nauczyła się chyba przez codzienne skakanie z krawężników i ja też muszę z nich skakać. A tak ogólnie to marzę o dwóch dniach urlopu, Lena ma etap "samosi", a ja mam już dosyć negocjacji z nią. Ale jak śpi w dzień trzy godziny to tęsknię za nią )) Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.06.05, 08:02 Jagoda niestety w ciągu dnia nie śpi wcale, dlatego ok. godz 19-tej już staje się marudna i senna, więc szybko ją kąpiemy i kładziemy spać. Butki także kupujemy wyprofilowane, ale i tak Jagoda ma płaskie stópki, to chyba nie jest uzależnione od podeszwy, na pewno pomaga, ale dopiero później kształtuje się stopa. Planów wakacyjnych brak.... nie będę mieć długiego urlopu... ani chyba nawet krótkiego Ale na pewno każdy weekend będziemy spędzać na wsi u ciotki, albo nad jeziorkiem, na pewno nie będziemy siedzieć w blokowisku... Wczoraj miałam kiepski dzień... dobrze, że się skonczył... w pracy byłam trochę zakręcona, zgubiłam jeden dokument /ależ byłam zła!!!/ A potem jeszcze będąc na spacerze z rodziną zgubiłam najładniejszą bluzę Jagody, którą dostała od mojej przyjaciółki ze Stanów, buuuuu, taką fajną .... co za dzień... muszę chyba sobie kupić coś na pamięć i koncentrację.... ostatnio często coś gubię..... Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.06.05, 08:32 Kurcze - musze obejrzec te stopy Dominiki)) Co do wakacji to jak na razie nie mamy konkretnych planow - mamy zamiar wyjechac gdzies nad cieple morze (mi sie marza Wlochy, ale chyba troche za drogie sa niestety). Na razie to jestesmy na etapie kupowania samochodu i juz mi sie wszystkiego odechciewa... Ludzie tak klamia w ogloszeniach ze az strach... Co do spotkania w sobote - to ja jak zwykle bardzo chetnie)) Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.06.05, 23:36 Ok, Monika, złapiemy sie na gg albo telefonicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.06.05, 15:27 Co do stópek maluchów to ortopeda powiedział, że stopa dzieka kształtuje się bardzo długo i czy dzieciaczek będzie miał płaskostopie można stwierdzic dopiero ok. 5-6 roku życia, a żeby tego uniknąć najlepiej żeby jak najczęściej biegały na bosaka, lub w skarpetach z ABS-em, Moje dziecko stwierdziło wczoraj że nie jest kochaną córeczką mamy tylko taty (no i nie musze tłumaczyć pawiej postawy mojego męża Wakacje ??? trudny temat (pewno jak zwykle wylądujemy na mazurach) Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.06.05, 08:02 U nas niestety z wakacji nici, mamy straszny dołek finansowy i w dodatku ja nie będę mieć urlopu. Może w przyszłym roku... zabawne, bo moja Jagoda z kolei sądzi, że tata jej nie kocha i mama też jej nie kocha, tylko Lenka /moja siostra, która m.in. opiekuje się nią gdy jesteśmy w pracy/... bo mama na mnie krzyczy... Muszę się poprawić, ale czasem się nie da... bo dzieciaki by na głowę weszły... Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.06.05, 13:15 Ale mam doła, dziewczyny. W zeszłym tygodniu mój mąż stwierdził, że trzeba się wziąść za nasze auto i powymieniać esploatacyjne rzeczy:hamule, opony, pasek klinowy itd. Włożył w to ponad 3tysiące złotych. No i w niedzielę dał samochód swojemu pracownikowi żeby zawiózł mu jakieś liny na Mazury. I gość wjechał w drzewo. Jemu na szczęście się nic nie stało ale samochód do kasacji! nic się z nim już nie da zrobić. Cholera. cholera, a to miał być mój po wakacjach, Wojtek planował kupić drugi do firmy. Pal sześć, że ja nie będę miała samochodu, ale z tej kasacji to my dostaniemy marne grosze, samochód trzeba upić natychmiast, bo firma nie może funkcjonować, całe oszczędności na wakacje w diabły, bp chociaż dostaniemy redyt to trzeba wkład własny itd. Jest super(( Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.06.05, 13:33 Jejqqq!!! Ale pech! Poprzeklinaj sobie to może trochę ulży! No i co mi przychodzi na myśl to ciesz się, że nic nie stało się temu znajomemu, a co jeszcze, że to nie Twój mąż miał wypadek. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.06.05, 16:08 Oj Kubara! wspolczuje Ci z calego serca! Domyslam sie jak mozesz byc wkurzona! Odpowiedz Link Zgłoś
karen28 Karina-mama Maćka (16.02.03)-przyjmiecie mnie? 22.06.05, 15:40 Cześć! Wiem że nieco późno ale czy mogłabym się przyłączyć albo przynajmniej Wam pokibicować i podczytywać? Jestem mamą trzech chłopaków - w tym zbuntowanego dwulatka - dane biograficzne w tytule postu. Pozdrawiam was i wasze dwulatki. Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003 22.06.05, 22:27 Witam wszysttkich serdecznie. Nową mamę również. Kubara fatalna sprawa ale dobrze że nic się nikomu nie stało. A ja Wam powiem ze w piąek wyjeżdzam z moim tatą, Piotrkiem, i moja teściową na tydzień nad morze. Jakoś tak wyszło i nawet sie ciesze. A co. Odpowiedz Link Zgłoś
karen28 Re: Luty 2003 23.06.05, 14:19 miłego wypadu nad morze życzę! I z trudem przychodzi mi nie-zazrościć pzdr. karina Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Karina-mama Maćka (16.02.03)-przyjmiecie mnie 23.06.05, 12:12 Witamy nowe mamy lutowe Zapraszamy do kibicowania, podczytywania, a przede wszystkim do pisania Znacie jakis sposob na posmarowanie afty na jezyku u dwulatka, ktory za nic nie chce otworzyc paszczy?? sposoby silowe (znacyz sie tata trzyma dziecku rozwarte szczeki a mam smaruje jezor) sa moze i skuteczne, ale niestety neizbyt mile Odpowiedz Link Zgłoś
karen28 Re: Karina-mama Maćka (16.02.03)-przyjmiecie mnie 23.06.05, 14:16 ...ALE i NAJBARDZIEJ SKUTECZNE... nie zawsze to co miłe jest najlepsze dla dziecka /np. szpital,szczepienia,nauka itp./ - prawda? Dzięki za powitanie! Pzdr. karina Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Karina-mama Maćka (16.02.03)-przyjmiecie mnie 23.06.05, 15:32 Cze Karen - pisz pisz.... Monika co do aft moja mała miała jakieś - chyba zmutowane - bo nic nie działało aż - mój wójek hę - poradził gryzienie cytryny - pomogło jak ręką odjął!!! Kubara baaaardzo mi przykro ( Jowa byłas u lekarza z tą ręką?? A my w ramach wakacji może pojedziemy (popłyniemy ) do Szwecji mamy zaproszenie od koleżanki (ale zobaczymy czy z kasą damy radę) zakupiłam ostatnio pralke i do tego mały przegąd samochodu kasy na koncie prawie 0 Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Karina-mama Maćka (16.02.03)-przyjmiecie mnie 23.06.05, 15:45 No właśnie nie chciałam się tu wyrywać bo moje zdanie na temat najskuteczniejszych sposobów na dzieci Monika doskonale zna, ale widzę, że nie jestem osamotniona - witam Karen U nas nic ciekawego. Natala w sobotę rusza na obóz zuchowy, a my pewnie pojedziemy na działkę z młodym. Młody nadal upiorny, na placach zabaw zachowuje się jak mały killer, jest bardzo agresywny i nawet nie chodzi tu o wszczynanie bójek, w końcu chłopaczor, ale gdy się z jakiegoś powodu zezłości, wali na odlew w to, co jest pod ręką, czasem Bogu ducha winna dziecko... Co do sukcesów nocnikowych w porównaniu z resztą lutowiczów są raczej mierne, daja jednak nadzieje, że młody wie o co w tej zabawie chodzi i niebawem zaakceptuje jej reguły. Pozdr. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Karina-mama Maćka (16.02.03)-przyjmiecie mnie 23.06.05, 16:06 Ja wiem, ze nieraz metody silowe sa najlepsze... ale np dzis nie bedzie tatusia co by rozwarl szczeki) Nic to, sprobujemy z cytryna - dzieki Edyta za rade! A moze wiecie jak nauczyc dziecko, zeby sie odgryzalo jak ktos ja dziabnie w reke?? wiem, wiem, ja to mam problemy - szczegolnie w swietle tego co napisala Agata o Wookim Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Luty 2003 23.06.05, 22:12 No, tu bym wcale nie bagatelizowała, zdolność do walki w obronie własnej i koniecznej jest bardzo potzrebna. My szkolimy w tym Werkę, zwłaszcza na placu zabaw, jak wygodnie sobie z Zuzia siedzimy a tych dwoje sie kłóci. Pokrzykujemy:"Werka, przyłóż mu", a inni rodzice patrzą na nas dziwnie. Wookie przegina w druga stronę, ale chyba wole to, niz gdyby był ofiara, szczególnie że to przeciez facet. Hehe, tak a propos ostatnio z Zuzią śmiałysmy się, że chyba drzemia w nas kobietach jakieś atawizmy, bo walczący faceci wydają się całkiem sexy, te napręzone mięsnie, zacięta mina... A wracając do dzieci to niestety chyba na tym etapie trudno takich rzeczy nauczyć. W ogole albo sie taką cechę ma, albo nie ma.. Ale juz w przedszkolu możesz ją zapisac na przykład na judo. Jak przerzuci jednego gryzonia z drugim, to zaczną się jej bać Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 24.06.05, 13:40 Co do facetów to typ grzecznego chłopca z przylizanymi włoskami (ewentualnie żel) w różowym sweterku nie wchodzi w gre, typ zarośnitego faceta z czarnymi oczami a i owszem ))))) he he he A wy??? Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 24.06.05, 14:54 Wychuchani modnisie z przylizanymi włoskami są tylko dla sztucznych lalek Barbie. okropieństwo, nigdy w życiu!!! Kiedyś szalałam za Indiańcami... długie pióra, orli nos, opalony, zarośnięty..., ale ciężko takich okiełznać... choć przyznam, że taki typ mnie bardzo pociąga... albo taki metalowiec, mmmm, tylko co to do głowy takiemu strzeli... Jak kiedyś nad morzem zakochałam się w takim i byliśmy niby parą, to mi się odechciało, gdy pobiegli się tłuc z dyskotekowcami... a jak wrócił to pożal się Boże... Pozostałam więc przy mniej szalonych postaciach i poznałam mojego ukochanego Tomeczka, który nie ma fakt takich dziwacznych pomysłów, nie gra w zespole metalowym, (podejrzewam, ze teraz po 10 latach tacy kolesie być może nawet bawią się przy disco), ale za to jest kochanym misiem, nadal uwielbiającym rocka i kino, gdyby mógł nosiłby nadal długie piórka, ale przecież praca za bardzo na to nie pozwala. No po prostu facet dla mnie musi być z jajami i z sercem... Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 24.06.05, 19:32 Hmm. Ja się zawsze oglądam za blondynami w kitku - koniecznie kręcone włosy albo dredy. Oczywiście wysocy, muskularni, najlepiej żeby o byl jaiiś muzyk - np. saksofonista. Ach, pomarzyć czasami warto)) nas dzisiaj upały, byłśmy nad jeziorkiem, mała siętaplała w przybżeżnym błotku cała przeszczęśliwa. Lipiec ma być piękny, właśnie wysłuchałam długoterminowej prognozy na Polsacie. Czy ktoś może wie, co słychać u Jogaj i jej synków? Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 27.06.05, 08:07 Jakżesz byłoby wspaniale gdyby te prognozy się sprawdziły... ale i kwiecień miał być upalny, i maj... Nie wiadomo co dzieje się z jogaj, odezwij się kochana tęsknimy za Tobą i Twoimi synkami!!! My niestety mieliśmy burzliwy weekend, odezwał się rotawirus. Jagoda miała biegunkę i wymioty razem z podwyższoną temperaturą, wszystko zniosła bardzo dzielnie. Wczoraj jej się poprawiło, pozostała sama biegunka... W tym roku trzy razy już się męczyła z tym wirusem, a teraz ja i Tomek czekamy na ciąg dalszy... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 27.06.05, 12:29 Faceci to zawsze dlugowlosi... szkoda ze malzonek sie obcial musze go namowic znowu na dlugie wlosy - moze wtedy sie cos u nas poprawi.. Sluchajcie, kiedy to cholerne lato bedzie?? no juz naprawde mam dosc takiej pogody jak byla wczoraj... zimno, wietrznie, paskudnie po prostu.. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 27.06.05, 15:57 Ech, Monika, marudzisz! Wolałabyś 30-stopniowe upały? Ja tam taka pogodę jak wczoraj czy dziś bardzo lubię. Lubie nawet jak deszcz pada i jest ciepło, ale nie gorąco. W ogóle nie przepadam za słońcem. Najbardziej lubię pogodę "umiarkowaną", ale uważam, że nazywanie tak klimatu, któryn u nas panuje, to spore naduzycie. U nas pogoda lubi skrajności, albo upały, albo przez pół roku zima. W tym roku, odpukac, bardzo mi sie podoba... Co do facetów, to oczywiście musi być wysoki i raczej barczysty niz chuderlawy. No i męski, choc to pojęcie mocno abstrakcyjne. Zarówno z wyglądu, jak i sposobu bycia. Emancypacja i równouprawnienie, zecydowanie tak, ale jesli chodzi o gust do facetów, to wychodzi ze mnie tradycjonalistka. Musi interesować się motoryzacją i sportem, byc silny i zdecydowany, jak trzeba, to komus przyłozyć, mieć mocną głowę i słuchac rocka. Zwracam jeszcze uwagę na głos. Ach no i słabośc do muzyków: facet z gitarą, na scenie, spocony po koncercie... Hmm, rozmarzyłam się. No i mieć w sobie to "coś", co sprawia, że nie można przestać o nim mysleć. Jak ma, to może nawet być nie taki bardzo wysoki... Te upodobania się na mnie zemściły, ponieważ mój mąz, wysoki, potężny, w zamierzchłej przeszłóości gitarzysta, obecnie rajdowiec, jest ucieleśnieniem wszystkich najgorszych typowo męskich cech Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 27.06.05, 16:08 a ja jestem słomaną wdową od niedzieli - mój wyjechał biegać po poligonie i skakać ze spadochronu i bug jeden wie co tam jeszcze .... Fringilla widzę że mamy podobny gust co do facetów )) ja dodam że nie znosze jeszcze chudych uuuu kościsty facet to nie dla mnie. Moje dziecko coraz lepiej sobie radzi !!!!! Może na Boże Narodzenie będzie już chodziła zupełnie sama Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 27.06.05, 16:09 RANY sory za "bug" - i za wszystkie orty jakie jeszcze zrobię ( Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003 27.06.05, 16:10 "bug" - z góry przepraszam za ten i inne orty Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 27.06.05, 16:28 A ja od wczoraj slomiana wdowa bo malzonek pojechal po autko do Niemiec Ale fajnie spac na duzym lozku bez towarzystwa Moglam prawie w poprzek spac, i nikt mi koca nie zabieral A co do facetow to ja jeszcze zwracalam uwage na rece - musialy byc takie fajne meskie.. I facet nie moze byc z takimi damskimi, nieowlosionymi lydkami Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop wieści od Jogaj 28.06.05, 15:27 Cześć, Mam na imię Ewa i jestem mamą Adasia, który urodził się w styczniu 2003. Generalnie jestem reprezentantką forum Styczeń 2003, ale czasami podczytuje Wasze forum Luty 2003, bo nasze dzieci to rówieśnicy. I przypadkowo umiem odpowiedzieć na pytanie co słychać u Jogaj ???????????? Myślę, że się Jola nie obrazi jak w jej imieniu odpowiem, że u niej wszystko w porządku. Jola jest teraz u babci i przebywa w Polsce centralnej. Spotkałyśmy się z Jolą w sobotę z okazji „Czerwcowego spotkania Styczniaków” u mnie na działce i muszę Wam powiedzieć, że rozmawiałyśmy też o Waszym forum, bo wiedziałyśmy, że Jola też do was zagląda. Serdeczne pozdrowienia dla Luciaków i ich mam Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: wieści od Jogaj 30.06.05, 08:18 Dzięki za wieści o Joli, wszystko jasne, wakacje sa po prostu... NIe no, nie mogę, fajnie pogadać o facetach, tym bardziej że wszystkie mamy zbliżone gusta. Ja również lubię rozejrzeć się za postawnymi rokowcami, ale mój małżonek jest niestety z tych chudziastych... ano tak się trafiło, za to cholernie wysoki 196 cm - a mnie to odpowiada i wzrostem nadrabia swą drobną kość. Za to ręce ma cudne - na to też zwracam uwagę, takie duże męskie graby... mmmm.... My nadal walczymy z wirusem bądż zatruciem, tzn. w poniedziałek doszła wysypka, potem był spokój i wczoraj znów powróciła zielona luźna kupa.... bllle. Kiedyż to się skończy??? Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.07.05, 13:34 No rzadko zaglądam, ale to ja. Ale żeby pozostałe forumowiczki tak zaniedbywały to skandal. Wchodze po kilku dniach i nie mam co czytać !!!! Wiem, że wakacje, ale naskrobcie coś nie coś. U nas w porządku, poza tym, że na cud zakrawa, że moje ukochane jedyne dziecię dotąd nie zostało uduszone poduszką, za co ja wylądowałabym jak nic w więzieniu...Robi co może, żeby odebrać mi resztki równowagi, ale jeeeeszcze się trzymam. Chwilowo rozważam przeniesienie zawartości mieszkania w stan lewitacji, wysooooko pod sufit, bo Weronika czuje zew ducha niszczyciela- eksploratora...Jej wcześniejsze zapędy to pestka z tym co jest teraz...potrafi prawie wszystko otworzyć, odkręcić, wylać, wysypać, rozpaćkać itp. Już sił mi zaczyna brakować... Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 04.07.05, 15:05 Witam po weekendowzm szalenstwie, spedzilismy radosne chwile nad jeziorkiem. Jagoda na poczatku stwierdzila, ze woda jest za mokra i nie chciala sie kapac, potem jak zalapala to z wody jej nie mozna bylo wyciagnac. Wszyscy patrzyli na nia bo straszna z niej krzykaczka! Wrzeszczala na 8-letnia kuzynke Anka, oddawaj mi to wiaderko, Anka ja tu plywam!!! ISTNA KOMEDIA! Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 05.07.05, 13:49 No wlasnie, my tez jedziemy nad wode. Udalo mi sie zarezerwowac w ostatniej chwili nad morzem domek w Jantarze na tydzien. Ciekawe, czy odpoczne. Przyjechala corka mojego meza (10-letnia) i Ida czuje sie lekko zagrozona. Ktos wszedl na jej teren i mowi do jej taty "tata". Mimo wszystko licze na to, ze urlop bedzie udany. Ostatnio bylam w szoku, bo zobaczylam Lukasza Agaty w tv. Macha na koncu "reklamowki" segregowania smieci. Chlopak juz jest medialny Dokonalam ostatnio rewolucji na mojej glowie i mam grzywke. Ciagle musze ja prostowac... Wszystkim wokol nowa fryzura bardzo sie spodobala, jedynie moj maz niezadowolony. Co zrobic... Mam rok prob i musi to jakos zniesc. Jak moilyscie o facetach, to oczywiscie, tez zaczelam sie zastanawiac, ale u mnie to ciagle pozostaja na topie blondyni koniecznie z ciezkim charakterem i wielkim sercem. Serdecznie pozdrawiamy wakacyjnie, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.07.05, 08:43 Ja od mniej więcej pół roku prostuję włosy z czego mój małżonek również nie jest zbyt zadowolony, faceci są dziwni, jak inne kobiety się pindrują i mają modne fryzury to się za nimi oglądają, ale jak żona zadba o siebie i za nią się oglądają to jest już problem... ale kto by się przejmował... Jagoda cały czas mówi o jeziorze i o kąpaniu, mogłoby być ciepło w weekend to znów się wybierzemy, ale cosik ma się posuć pogoda. Może wybierzemy się do Zoo... Na razie płaczę, bo był koncert U2 i niestety na nim nie byłam. W mediach cały czas mówili, że już brak biletów, okazało się, że nawet przed samą imprezą można było dostac bilet po zwykłej cenie... żałuję, że nie byłam bo szaleję za tym zespołem. Nie pozostaje mi nic innego jak włączyć płytę i czytać relacje z koncertu! Buuuuuu.... Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.07.05, 14:05 co do facetów to ja przetrenowałam: - nie maluj się !!! - nie farbuj włosów!!! - bluzka za prześwitująca - kiescak za krótka itp. efekt taki, że i tak się maluję kiecki krótkie odstawiłam po tym jak przybyło mi tu i ówdzie (właściwie wszędzie) włosów nie farbuję już bo sama doszłam do wniosku, że i tak mam 3 na krzyż to po co je męczyć no cóż chyba taka ich (większości) natura wszystkie moga tylko nie moja. Co do wakacji to plany się zmieniają z dnia na dzień - więc nic nie wiadomo A co do wody to moja mała ostatnio kąpała się z kuzynami w basenie na dworzu i cała 3-ka z sinymi ustami, gęsią skórką i trzęsąca się brodą z krzykiem i płaczem opuszczała wodę - paradoksalnie Oli przeszedł kaszel i katar Wykryli u mnie kostniaka (rak niezłośliwy) ale jak na razie mam zastrzyki i jakieś lekarstwa, przy okazji wyszoł mi, że mam pokrzywiony kręgosłup i wogóle sypie się na stare lata Z serii - niekończąca się opowieść: Znów zaczynam się odchudać ha ha ha Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 08.07.05, 22:27 Ja ciagle w rozjazdach,nie zdaze sie nawet przyzwyczaic do domu. Wpadam sie tylko oprac,pozalatwiac szczepienia itp. Bylam juz na wczasach w Juracie wlasnie w wzw Jantar,potem dwa tygodnie u babci pod Plockiem,wrocilam wczoraj,za tydzien mamy chrzciny Tymona,przyjezdzaja tesciowie zobaczyc wnuki wiec znowu sajgon w domu,a potem od 17 zeglujemy przez dwa tygodnie,potem jeszcze wesele.Wszystkie wyjazdy bez meza,bo pracuje. Moje chlopaki rosna,sa fajni,ale czasem Szymona mam ochote wrrrrrrrrr. Szymon ostatnio nie wychodzi z baseniku tak mu tylko dobrze jest.Ja lubie lato,jak jest cieplo i slonko,ale jak moge byc caly dzien na dworzu,np w ogrodku rodzicow Facetow lubie poteznych,typ miska,na codzien luzaka,wtedy garnitur od swieta robi wrazenie Na spotkanie nawet nie probuje sie umawiac,bo pewnie na razie nie bede miala czasu. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 09.07.05, 09:00 Jogaj, jak masz fajnie z tymi wyjazdami - odmiana w rutynowym życiu rodzicielki na wychowawczym jest jak najbardziej wskazana. Ja siedząc na moim osiedlu - bez drzew i bez cienia w 30 stopniowym upale i jęczącą Marysią, bo ostatnio ma etap jęczenia, mam instynkty mordercze. Nawet pisać nie ma o czym ,bo mi upał na mózg wpływa. Nienawidze takiej pogody. Czy u nas może być już tylko albo zimno albo od razu tropiki??:_( Czy Wasze dzieci też tak gadają? Marysia wstaje o 6-tej i dwanaście godzin bez przerwygada - cio to, cio tam jest, skąd to jest, z czego to jest, a po co. Ja się staram, ale dwanaście godzin jak na przesłuchoaniu dzień w dzień to naprawdę czasami za dużo. Mam letni kryzys macierzyństwa, he he . pozdrowionka BAsia Moja córeczka Marysia forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10119211&a=10119211 Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.07.05, 00:05 MOj tez prawie ciagle gada,nawet jak sam sie bawi to gada i wtedy mam z niego niezy ubaw.Pytanie,ktorego nie moge zniesc to "ciemu?" U nas wszystko jest czemu,jak zacznie to nie moze skonczyc,tasiemcowe rozmowy z "czemu" na pierwszym miejscu. Pozdrawiam-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.07.05, 09:57 Tak, tak rozpoczął się juz ten okres kiedy dzieciaki pytają o wszystko i chcą znać odpowiedzi na dręczące je pytania. Miałam kilka dni wolnego, byliśmy w zoo w Poznaniu, obiecanego przez nas i w końcu musieliśmy pojechać, rzecz jasna pociągiem, także obiecanym. Jagoda była w siódmym niebie, podróż pociągiem, w dodatku osobowym była dla niej nie lada atrakcją, wraz z 9 letnią kuzynką, śpiewały non stop Jedzie pociąg z daleka... Byliśmy w małym ZOO, za namową naszych rodziców, że niby w dużym dzieciaki będą wymęczone, bo trzeba dużo chodzić itd... No i byliśmy zawiedzeni /my dorośli/ poniewaz tam jest bardzo mało zwierząt. Dobrze, ze chociaż żyrafy i małpy były. Choć Jagoda marudziła, ze nie ma słonia... Muszę pochwalić moją córkę, ponieważ gdzieś od tygodnia, może dwóch całkowicie pożegnaliśmy pieluchy, woła ładnie siusiu i kupkę, nawet nockę przesypia i nie sika, dopiero rano wstaje i woła. Ulżyło nam rodzicom, bo od pół roku walczymy pampersami... bardzo opornie to szło.... no i w końcu.... Ostatnio Jagoda wyrzuciła kuzynce Ance sandałka z 10 piętra z balkonu, Anka w płacz, a ona do niej: - nie płacz, przecież jeszcze masz drugi... Uśmialiśmy się po pachy... Potem wyszla na balkon i pyta: gdzie on poleciał? Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.07.05, 15:54 ja tylko chciałam się pochwalić moim małym skarbem, Ola zaczęła już całkiem ładnie chodzić przy meblach, czasem nawet oderwie rączki potrafi wstawać przy ławie krzesłach-szafy i ściany są jeszcze dla niej za trudne, no i zaczyna gramolić się na łóżko ale musi mieś np. prześcieradło do podciągnięcia się Ale już bliżej niż dalej - radość moja jest wielka )))0 Poza tym woda to jej drugi dom, na basenie toleruje jedynie skrzydełka koło ratunkowe nie dla niej. Własnie wyprztykaliśmy się z kasy i o wakacjach nie ma mowy chyba że wypali działka u znajomych super miejsce. Mój mąż jest ostatnio bardzo kochany - jakiś przypływ dużej porcji czułości mu się włączył - chociaż ogólnie nie narzekam ale może już mu tak zostać Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.07.05, 22:31 Edyta odbierasz pocztę gazetową? Jowita Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.07.05, 15:11 czesem tam zaglądam chociaż dawno mi się to nie zdarzyło ale już to naprawiam Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.07.05, 09:24 Witam Wielkie gratulacje dla Oli!!! Wiem ze kosztowało was to wiele pracy ale widać rezultaty! U nas nic nowego ostatnio sie nie dzieje.. W poprzedni weekend po raz pierwszy wywiozlam dziecko na dwa dni do babci.. Bylismy w sobote na weselu, mala u babci spala w zasadzie bez problemow. Ale juz w niedziele zostalismy brutalnie sciagniecie z łozka telefonem od babci zeby przyjezdzac bo Dominika caly czas placze i wola ze chce do mamy... Mamusina coreczka po prostu Co do wakacji to chyba uda nam sie wybrac gdzies nad cieple moze no chyba ze do czasu urlopu spakuje meza i wystawie walizki za drzwi. Niestety ostatnio bylo juz bardzo, bardzo blisko do takiej sytuacji.. Jakos nam sie wszystko nie uklada tak jak powinno( Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.07.05, 15:46 Monika przykro mi bardzo Życie z facetami to ciężki kawałek chleba..... A mimo to bez tego kawałka czegoś brakuje Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.07.05, 23:37 No ja mojego, to ciągle mam ochote za drzwi wytawic. Jak wrocilam po tygodniu nieobecnosci, odpoczelam od niego, to potrafilam nawet byc mila, ale wystarczyla doba, by znowu poczuc mordercze instynkty. Jedyne co ci moge powiedziec, to ze cie doskonale rozumiem, ale kazda kobieta musi znalezc wlasny sposob na swojego faceta, czasem jest to wystawienie za drzwi, czasem zimna obojetnosc, czasem kobiece sztuczki U mnie zimna obojętnośc dobra jest na codzien, ale jak cos chce osiagnac, musze zyczajnie nawrzeszczec. Wczoraj juz nawet nie mialam ochoty wystawiac za dzrwi, raczej wyrzucic przez okno. Niestety, to tylko pierwsze pietro. Niektorzy faceci sa niereformowalni, jak moj, a jak nie mozesz zmienic faceta, to zmien siebie. Najlepiej na jego podobienstwo Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.07.05, 08:18 U mnie wyrzucenie przez okno nie wchodzi w gre.. na parterze mieszkam szkoda moich sil, bo i tak mu sie nic nie stanie A to ze niektorzy faceci sa niereformowalni to wiem... Szkoda, ze ja trafilam na takiego, ktory sam sie zreformowal z naprawde fajnego goscia, w .. no szkoda slow. Ja sie do jego poziomu nie zreformuje - albo on sie zreformuje do akceptowalnego poziomu, albo zaczne bywac na forum samodzielnych Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.07.05, 10:58 ostatnio mojego męża nie było tydzień, kiedy wrócił to stwierdził, że jestem dla niego wyjątkowo miła więc z tym odpoczywaniem Fringilla ma rację. Monika może i Wam to potrzebne tylko na dłuższą metę nie da się ciągle wybywać z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.07.05, 12:34 Heh, samodzielna fajne forum, aczkolwiek jak sie człowiek wczyta to troche przewartościowuje swoje poglądy - dziewczyny tam naprawde maja problemy że włos się jeży na głowie. A tak serio, to czasem facetowi trzeba wylać kubeł zimnej wody na głowe. Oni są bardziej sklonni do roztkliwiania się nad sobą i usprwiedliwiania swojego zachowania na zasadzie: taki jestem sfrustrowany, musze jakoś odreagować. Nas nikt się nie pyta czy jesteśmy sfrustrowane, zmęczone, nieszczęsliwe, musimy wypełniac swoje obowiązki niezależnie od okoliczności. Dlatego czasem jak już zawodzą inne sposoby typu perswazja, trzeba uciec się do radykalnych metod. Bo najczęściej jest tak, że oni zyc bez nas nie mogą, tylko czasem wydaje im się, że jest inaczej. Więc dobrze jest pozwolić im się o tym przekonać. A jak dojdzie do innego wniosku, no to nie ma rady, trzeba olać Trzymam kciuki, żebyście doszli do porozumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 14.07.05, 13:10 Na początku gratulacje dla Oli!! Jestem niezmiernie szczęśliwa, że Ola już zaczyna chodzić. Edytko bardzo bardzo mocno się cieszę, oby do przodu! Widzę, że wywiązała się dyskusja na temat płci brzydkiej. Muszę koniecznie się do niej włączyć i trochę pobluzgać na mojego małżonka, może nie doprowadził mnie jeszcze do takiego stanu, żebym mu walizki za drzwi wystawiała, ale jest blisko. Mój małżonek ma urlop, wracam do domu i widzę pogrom... w pierwsze dni urlopu ugotował obiad i powiesił pranie, ale teraz nawet talerza po sobie nie umyje. No i co najgorsze jak wracam do domu to momentalnie idzie do kompa i odłącza się od życia rodzinnego. Mam nadzieję, ze to wina jego urlopu, a jak tylko wróci do pracy będzie inaczej. Lubię gdy ma popołudniówki, nie cierpię nocek /wtedy jest jeszcze gorzej niż w trakcie urlopu/, bo przecież Tomek musi się wyspać... ach te chłopy!!! Jeśli chodzi o walkę słowną to między nami nie ma takowej, ponieważ mój małżonek nie lubi się kłócić, słucha... a raczej wpuszcza jednym uchem a drugim wypuszcza... potem się boczy... przez kilka dni, że mu nawrzucałam.... No, ale się wyklikałam... Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 przeczytajcie 14.07.05, 13:55 kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,66725,2702375.html Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 17.07.05, 20:23 Jakoś brak mi weny do pisania. Lena ma już całą piątkę i połowę drugiej na dole. A jednak wyszły... Z racji tej, że mieszkamy nad morzem mamy trochę gości, a i my sobie trochę używamy z wyjazdami. No właśnie muszę iść układać puzzle. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Żelazo 18.07.05, 13:20 Dziewczyny - czy ktoraś z was podawała żelazo maluchowi? Macie jakies doświadczenie w tej kwestii? Dominika ma dostawac żelazo i to mamy zacząć jak najszybciej.. Problem bedzie tylko ze zlobkiem - kierowniczka powiedziala, ze nawet jak napiszemy im oswiadczenie, ze maja dawac malej leki, to oni nie maja mozliwosci podawania tego typu leków (mogą podawać tylko paracetamol i lek na biegunke)... Odpowiedz Link Zgłoś
aguska3 Re: Luty 2003 18.07.05, 14:29 Witam serdecznie po długachnym urlopie. Co do żelaza to pojęcia nie mam. Bardzo sie ciesze z postępów Oleńki. Tylko poatrzeć a bedzie Ci uciekać Edytko. Ja odpoczełam 23 dni nad morzem w maleńkie Kuźnicy niedaleko Jstarni, na Półwyspie Helskim. Było supek cały czas słonecznie i wyjątkowo. Pietrek szalał w morzu wogóle sie nie bał. Pojedliśmy morskich rybek i myśłe ze zdecydowanie te wszasy można nazwać bardzo udanymi. Mój mąż pobywał z nami ostatnie 11 dni i cód cudów nie pokuóciliśmy sie ani razu, no przawie. Widocznie nadmorski seks dobrze na nas działa. A taraz musze doprowadzić chate do stanu poprzedniego . Ale i to mi nie przeszkada. Narazie mam dobry humor. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 18.07.05, 15:30 Hej! Monika ja dawałam młodej Ferrum Lek-bardzo smaczny czekoladowy syrop Pamiętaj tylko,że moze dawać zaparcia wiec postaraj się nieco zmodyfikowac dietę a przynajmniej więcej poić.Dlaczego masz miec problem ze żłobkiem? Przeciez zwykle podaje sie tylko raz dziennie spokojnie możesz to robić po południu a nawet jak dwa razy to rano i wieczorem-czy zapisali Ci inaczej? Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 18.07.05, 15:36 No wlasnie dawka lecznicza (po przyzwyczajeniu organizmu do zelaza) ma wygladac następująco - 3 razy po 11 kropli Hemoferu!!! dzisiaj bede konsultowac wyniki z innym lekarzem, bo powiem szczerze ta dawka mnie troche przerazila... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 18.07.05, 18:18 Mnie też KOniecznie się dopytaj.I raczej proponuję Ferrum-lepiej się wchłania i nie przebarwia zębów. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 19.07.05, 08:22 Ja słyszałam, ze podawanie żelaza wiąże się z ryzykiem pojawienia się próchnicy zębów. Jagoda miała mieć podawane ale w końcu odstąpiliśmy od tej decyzji i lekarz postanowił wstrzymać się. Ja także radziłabym podawać lek o którym pisze Zuzia. Skonsultuj się najlepiej jeszcze z innym lekarzem. Widzę, że wakacje spędzacie miło, co chwilkę ktoś pisze, że wrócił bądź wyjeżdża nad morze... a czy ktoś w czasie wakacji siedzi w domku tak jak my??? Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 19.07.05, 10:20 Sluchajcie, z tym zelazem to jakis kanal w przypadku Dominiki... Norma dla dziecka w Dominiki wieku jest od 50 do 170 jednostek.. A Dominika ma 22 jednostki Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Re: Luty 2003 19.07.05, 23:35 Hej, pozwolcie, ze sie przypomne i odezwe w sprawie zelaza. Moj Damian dostawal je, jak mial okolo roku. Kazda z naszych lekarek w Medicover odradzila Hemofer, choc wtedy Ferrum Lek nie byl tak dostepny na rynku jak teraz. Absolutnie nie polecam Hemoferu, jest obrzydliwy w smaku i w dodatku przebarwia ponoc zeby, nie mowiac juz o plamach na ubraniu (nie do usuniecia). A ten syropek jest pyszny i duzo lepiej sie wchlania, poza tym o wiele mniej wplywa na trawienie, nie mielismy problemow z zaparciami. My mamy skierowanie na rozne badania od jakiegos czasu, bo Damian jest troszke za malutki na swoj wiek (87cm/12 kg).... ale on za zadne skarby nie daje sobie pobrac krwi... moze macie jakis sposob - oprocz silowego, ktory chyba jednak wejdzie w zycie niedlugo... ? Musze sie pochwalic, ze przestawilismy sie z pieluchy na nakladke sedesowa w ciagu doslownie 3 dni!!! Niestety w zaden sposob nie moge przekonac mojego lobuza, ze kupke tez nalezy tam robic. W zwiazku z tym, ze na niego "poluje" zaczal sie wyprozniac raz na dwa dni ;-( Macie jakis pomysl? On czeka, az mu zaloze pieluche, w ktora robi szybko co trzeba, chowajac sie za fotel..... A na kibleku nie ma o tym mowy ;-( My w sumie tez wakacje spedzamy w domu, nie mamy zadnych konkretnych planow, glownie dlatego, ze oboje z mezem wolimy wyjechac sami bez dziecka chocby na 3 dni, niz z nim na 2 tygodnie pozdrawiam i czekam na wiesci od mam z Trojmiasta! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 20.07.05, 08:42 Witam co do pobrania krwi to niestety silowe rozwiazania sa w naszym przypadku jedynymi rozwiazaniami.. W sobote jak pobierali Dominice krew to plakala nie dlatego ze ja ktos kłuje (bo tego wcale nie widziala), ale nie podobalo jej sie po prostu unieruchomienie.. Pielegniarki pokazaly mi jak mam ja trzymac, krew pobieraly jej z nadgarstka (z zew. strony) i trwalo to doslownie 30 sekund.. I dziecko uspokoilo sie po kolejnych 30 sekundach.. Co do hemoferu to na razie podawac tego nie bede, czekam na konsultacje z innym lekarze. Zreszta wiem, ze zanim podamy zelazo to powinnismy zrobic serie innych badan, bo podanie zelaza to leczenie objawow a nie przyczyn.. A Damian wazy wiecej niz Dominika Bo ona tez ma 87 cm wzrostu, a wazy 11,8 kg. Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 22.07.05, 18:54 Podnoszę do góry... U nas pada, a mąż wziął sobie dwa dni urlopu, żebyśmy sobie poplażowali i jadą do nas goście, będziemy chyba w supermarketach spacerować, albo w domu piiić. Lena po dzisiejszych oględzinach waży 14kg i mierzy 93cm. Po trzech tygodniach kataru i chrapania w nocy i konsultacji z trzema lekarzami dałam mojemu dziecku Oscillococcinum i minęło to co dolegało. Może komuś się przyda. Lena jest drugą moją prawą ręką w pracach domowych, często się zdarza, że chce być samą prawą ręką, więc wszystko chce sama, sama, sama. Na topie są puzzle, takie układane na kartoniku i wycinanie z klejeniem. Mam pytanie. Kto daje witaminę D i w jakich ilościach. Ktoś był w Paryżu, tylko nie pamiętam kto, czy mogę prosić o adres noclegu i czy warto?? Pozdrawiam Jowita Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 26.07.05, 19:03 Witam... U nas pada, od środy ma być ładnie, więc czekam na plażowanie. I miałam gości... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 26.07.05, 21:43 Ło matulu, ale pustki, mam nadzieję, że wyjazdowe. Ja też się jakoś nie ozdywam, z jednej strony wakacyjne rozleniwienie, a z drugiej poszukiwanie pracy. H\Dziewczyny, jak sobie pomyslę o następnym sezonie jesienno-zimowym w domu to mam deprechę, że tylko psychotropy brać. MIja , ale powraca niestety:- (((/ Jowa, Ty nie masz dosyć czasami? Ja za MArysią tesknię jak jest parę godzin u babci, ale brakuje mi ludzi, poruszania mózgownicą trochę, zmiany klimatu. Tylko, że ze mną to tak jest, że jak przyjdzie co do czego, to ryczę, że małą mam zostawić na tyle godzin. Więc szukam czegoś na pół etatu i pewnie się zaszukam na śmierć. Jutro wraca upał, buuu. AA teraz spadam spać)) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 26.07.05, 22:12 Witam wszystkich U nas ciepło ale deszczowo,równiez czekam na poprawę pogody.Proszę za nas trzymać kciuki,jutro jedziemy do Kajetan na drenaż uszu. Rano sniadanie i na 13 mamy się stawić.Mają założyć dreny i sprawdzić gardło- jeśli okaże sie,że jest trzeci migdał powiększony to od razu chlasną Zostajemy do czwartku,mam nadzieję,że wszystko pójdzie ok i młoda nie da czadu:- ) W sumie od dłuższego czasu jest zdrowa,nic jej nie dolega,żadnych katarów itp a w badaniach uszy sa do d... Błony się kiepsko ruszają,słuch pogorszony Pozostaje wierzyć,że po założeniu drenów wszystko ustąpi no i że zacznie wyraźniej mówić.Ostatnio się rozgadała z tym ze mało wyraźnie. Za to udało nam się praktycznie odstawić pieluchy Tylko do spania i ew na długie wyjścia bez mozliwości załatwienia sie po drodze.Śmiesznie jest w samochodzie jak jedziemy bo nagle jest krzyk siusiu i zjazd na najbliższą trawkę Pozdrawiam Zuza Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003 27.07.05, 11:37 Hej, my juz po wyjezdzie. Bylismy nad morzem w Jantarze. Fajna wiocha, uniknelismy tlumow. Bylismy tylko tydzien, ale caly czas bylo slonce nie do wytrzymania. Naprawde super. Wczesniej wychodzilam z plazy z mala, bo Ida jak sie nie wyspi w poludnie, to wieczor jest przechlapany. Co do Paryza, nie wiem, czy moge polecic hotel, bo byl dosyc obskurny i raczej nie nadajacy sie na romantic nights. Jesli jednak bylabys zainteresowana, to poszperam i znajde namiary. Wystarczy tylko napisac do mnie w celach przypomnienia: anitkah@discipline.pl. Teraz wyjezdza moj luby na wycieczke rowerowa. Tydzien posiedze na urlopie w domku z Idusia. Zuziu, trzymam kciuki za Werke. Mam nadzieje, ze jej pomoga i zacznie gadac jak najeta w zrozumialym jezyku. Idka gada duzo i smiesznie, ale za to nocnik nie jest jej domena. Trzeba ja sadzac raczej z musu. A jak tam Dominika? Zdecydowaliscie sie na jakis lek? Serdecznie pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 27.07.05, 12:17 Zuziu - trzymamy kciuki oczywisice, zeby wszystko obylo sie bez problemow! My nadal nie podjelismy decyzji o tym zelazie, bo nadal nie skonsultowalismy sie z innym lekarzem. Mam troche problemow z wlasnym zdrowiem i chwilowo musialam niestety zajac sie soba.. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 27.07.05, 14:15 Już po czternastej, wieć mam nadzieję, że Werka zdrenowanai ju żpo najgorszym:- ))). Zuziu, zdaj potem relacje jak to przeżyłyście. Dziewczyny, mam pytanko, czy któraś , bo nie pamiętam, jechała już tak ok 400 kilosów z dzieckiem samochodem? Chcemy się wybrać z MArysią na Słowację i trochę się boję tej podróży całonocnej, ale z drugej strony straaaasznie chce jechać = do źródeł termalnych. MOże któras była i może mi polecić jakiś nocleg?? MOje dziecko o dziwo dzisiaj zasnęło, mąż będzie miał kongo do jedenastej bo ja wybywam na babskie spotkanko dzisiaj, he he. Chociaż to raczej nei będzie miłe spotkanko. MOja przyjaciółka ze szkoły sredniej zaprosiła nas tydzień temu na wieczorek panieński, było fantastycznie, powspominałyśmy szkolne czasy, podoradzałyśmy przyszłej żonie i .... następnego dnia jej facet zadzwonił ( miszkają na stałe w Warszawie), że on się jednak rozmyślił. Na trzy tygodnie przed ślubem. Co za ...j!!! NIe mógł się wcześniej rozmyślać. Jeszcze wyszło na jaw, że ma kochankę. Bosz, a oni byli ze sobą osiem lat. I do tego dochodza sprawy finansowe - pomijając wszystkie rezerwacje na wesele, kupioną sukienkę itd, to jeszcze Aga mieszkała w jego mieszkaniu, ale wkładała w nei kupę kasy, meble itd. I jak to teraz podzielić, jeśli formalnie wszystko jest jegoa on się specjalnie nie poczuwa do spłacania jej. Zostanie dziewczyna z jedną walizką i będzie musiała wrócić do Gdańska mieszkać z rodzicami. Więc dzisiaj występuję w roli pocieszycielki, ale naprawdę nie wiem jak ją można pocieszyć((( Buziaki BAsia Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003 27.07.05, 16:29 No ta ja donoszę, że Werka już po zabiegu, wycięli jej też trzeci migdał, wszytsko ok, jutro wrócą do domu, resztę opowie Zuzia osobiście. Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 27.07.05, 17:13 Ciesze sie bardzo ze u Werki wszystko ok A co do Twojej opowiesci Kubara, to utwierdzila mnie ona w jednym - faceci albo maja genetyczna wade mozgu albo cierpia na brak mozgu w ogole.. albo jezeli maja mozg to i tak go nie uzywaja do myslenia, bo mysla zupelnie inna czescia ciala... Taka prawda Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 27.07.05, 17:15 Aaa i jeszcze a prospos jezdzenia z dzieckim - my w zeszlym roku bylismy z Dominika w Zakopanem (400 km) i odbylo sie bez zadnych probloemow. A w tym roku przymierzamy sie do chorwacji - 1500 km, ale z noclegiem gdzies po drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 28.07.05, 14:04 Witam Wróciłysmy cało i zdrowo-młoda spi więc piszę Szpital w Kajetanach ogólnie bardzo fajny,wyposażenie nowoczesne,czyściutko,sympatycznie. Przyjechaliśmy na 13 i czekałyśmy w pokoju na wezwannie.O 14 poszłam z małą na blok,przy mnie usnęła i wyszłam czegoś się napić(w ramach łączenia się z Werką w bólu bycia na czczo nic nie piłam żeby jej nie drażnić) Po 20min było o wszystkim i poproszone mnie żebym posiedziała z nią na sali wybudzeń gdzie dała popis swoich umiejętności niestety Ale po dodatkowym leku p/bólowym przespała sie i wstała po 1,5 godz jak młody bóg O 17 zjadła już kolację- całkiem sporą i imprezowała do 22! Noc przespałyśmy obie jak kamień i od 7 znów imprezka W każdym razie moja córka juz zapomniała o wszystkim-super. Oczekuje teraz spektakularnych efektów operacji-błyskawicznego i dynamicznego rozwoju mowy hehe Ma być na lekkiej diecie,jeść lody i nie moczyć uszu. A w ogóle to mi zaimponowała-mimo wszystkich przeżyć ani razu nie zsiusiała sie w pieluchę tylko wołała-ale dzielna co nie? Pozdrawiam i dziękuję za pamięć) Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 28.07.05, 14:18 Jak tak piszesz o wycinaniu migdałka u Werki, to przywracasz mi wiarę w lekarzy i szpitale, rozumiem, ze zabieg był prywatnie /nie uwierzę , że refundowany/. Ja byłam z małą na cystografii, także wczoraj, jakoś przeżyłyśmy, ale wiem jedno, że nigdy do tego szpitala w tym celu się nie udam, ponieważ mają jakieś dziwne swoje prawa... żeby czekać za przyjęciem /choć byłyśmy umówione nawet na godzinę.../ ponad godzinę /wyobrażacie sobie czekac w poczekalni... Potem na oddziale od 9.30 do 11.40 siedzieć przy stoliczku z dzieckiem, dobrze, że kanapki wzięłam i jakieś picie, bo pani przez telefon mówiła, ze dziecko dostanie śniadanko, niestety jak weszłyśmy to było już po... No i samo badanie... fatalnie... koszmar, o którym nie chcę Wam opowiadać. Za to moja córka była bardzo dzielna, dałyśmy radę pomimo płaczu i lamentów: ma-mu-siu ba- rdzo mnie bo-li... trzymaj mnie za rączki... albo ja naprawdę chcę już do domu... Popłakałam się dopiero, gdy wróciłyśmy do domu i Jagoda zajęła się prezentami od kuzynki /przytargała stare zabawki - maszynę do szycia, kasę, itp.../... Boże za jakie grzechy ten dzieciak tak cierpi... żeby trzy razy cewnikować... bo wypychała... Jagoda nasikała lekarce w twarz... dobrze jej tak... Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 03.08.05, 09:02 Wróciłam wczoraj z trzydniowego pobytu na Mazurach - sama z mężem. Najpierw trzy dni się wahałam czy małą zostawić na dwie noce z babcią i miałam myśli typu wyrodna matka, ale jak pojechałam to mi się tak nei chciało wracać. Dziewczyny, było jak za dawnych czasów. Leżałam sobie na pomościku, cisza, piwko, gazetka, spałam do dzisiątej. Mąz generalnei był tam w pracy ale wiczorki mieliśmy dla siebie. No i spaliśmy sobie w namiocie, a ja to uwielbiam. Tęskniłam za małą, ale jakby tak babcia powiedziała, że mogę tam jeszcze zostać to i z tydzyeń bym została. W sumie pierwszy raz od dwóch i pół roku taki weeknd tylko dla siebie. Bardzo odpoczęłam. Ale wróciłam z kleszczem, którego Wojtek tak nieumiejętnie wyrwał, że muszę iść dzisiaj do pielęgniarki, bo główka ciągle siedzi. I jakaś taka czerwona ta noga się zrobiła. Mam nadzieję, że to nie żadna bolerioza czy inne świństwo. A w sobotę idę na rozmowę o pracę - nauka angielskiego w firmach - a to akurat lubię, bo praca z dorosłymi jest dla mnei o wiele przyjemniejsza niż praca np w przedszkolu z dzieciakami. Mam nadzieję, że dostanę tą pracę. Trzymajcie kciuki. Pa BAsia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 03.08.05, 14:56 Basiu, super, w końcu ktoś pisze luzacko, z Twoje wypowiedzi aż iskrzy wolnością, brawo... oby tak dalej. Mnie także by się przydał taki wypad, ale mój mężulek niestety chyba nigdy nie będzie chciał wyjechać bez dziecka... głupio brzmi, wychodzę na wyrodną... ale to fakt. Życzę powodzenia na rozmowie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 03.08.05, 22:54 Basiu trzymam kciuki. A my jedziemy na wesele bez Leny z noclegiem i będę spała rano do której będę chciała............... Mówimy z mężem, że to będzie nasz mały Paryż. Poranek tylko nasz. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 04.08.05, 08:44 Jowa udanego weekendu, udanego wesela, udanego poranka .... Waszego..... Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 04.08.05, 14:47 Witam my na poczatku lipca bylismy na takim weselu bez dziecka bylo fajnie, nawet mimo tego, ze babcia w niedziele juz o 9 rano dzwonila zebysmy przyjedzali bo mala juz bardzo marudzi.. A w przyszly weekend wybieramy sie - tez sami bez dziecka - na festiwal rockowy do Szczytna Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 05.08.05, 10:42 Nie ma czego zazdroscic.. Wyjazd jest forma przeprosin meza za cos bardzo glupiego co zrobil.. I proba sklejenia czegos, co sie rozwalilo.. Wolalabym nigdzie nie jechac, a zeby nie bylo powodow tego wyjazdu.. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 08.08.05, 14:15 Jak tam weekendzik, szczególnie u MOnique? Koncert się udał? Przeprosiny od męża przyjęte? Mam ndzieję, że tak))) U nas jak w paźdzerniku, wieje, chmury. Czy to już nigdy nie będzie normalnie - ciepło latem, wiosennie wiosną, śnieg w zimie???? MOje dziecko tak ze wszystkiego ostatnio powysrastało, że wsyzstkie spodnie za krótkie. Czeka mnie niezly wydatek na jesień, buty jedne już kupiłam, ale spodni, kurtek, sweterków nie mam, uff, a jeszcze urlop przed nami, który też zrobi niezłą wyrwę w domowym budżecie, bo trudno przynajmniej mi, przliczać na wakacjach każdą złotówkę. Marysia tak gada, że obmyslam plany wyciszenia jej. Sto pytań na minutę i na każde trzeba dokładnie odpowiedzieć. Najgorzej, że ona pyta o abstrakcyjne rzeczy: Co to jest praca, gdzie chmurki powstają, czemu na ulicy jest asfalt? Szok, ja musze wiedzę podszkolić, bo mi czasami odpowiedzi brakuje, nie wspom9nając o cierpliwości((. Nagle mi się wyczerpała, wiecie. Przed dwa i pół roku miałam jej nieskończone pokłady, a teraz tyle rzeczy mnie drażni. A najbardziej ja sam, że się tak zachwuję. MOże jestem przemęczona byciem w domu. Do pracy, chcę do pracy!!!!! Piszcie troszkę dziewczyny, Zuziu, jak Werka z uszkami, co u małego Wookiego, Umagros by mogła trochę skrobnąć i Edyta, jak tam Oli postępy. No i co u Kinghi, przecież Daniel, to już chyba roczek kończy? Pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 09.08.05, 08:21 Witam koncert dopiero przede mna, w ten piatek sie wybieramy na Mazury Z wyrastaniem z ciuchow to u nas jakiegos wielkiego problemu nie ma, bo Dominika rosnie ale powolutku.. Wiec nie mam problemu ze co i rusz musze wymieniac komplet garderoby Wiem, ze wakacje teraz, urlopy, wyjazdy itp ale moglybyscie sie troche odezwac, co tam slychac u was i u waszych dzieciaczkow Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003 09.08.05, 10:59 No to ja się odezwę Kilka dni nas nie było-wyjechaliśmy do Wisły.Było super mimo że pogoda nie rozpieszczała.Z młodej rośnie imprezowiczka i w dodatku ze złymi nawykami żywieniowymi No ale to już nasza wina bo na wyjazdach nie chce nam się dbać o wymyślne diety więc je to co my-efekt uwielbia schabowego z frytkami,spaghetti i kwaśnicę hehe. Z uszami odpukać wszystko w porządku,chyba faktycznie lepiej słyszy bo się rozgaduje.Ale może po prostu nadszedł ten moment? Nie sa to piękne zdania ale pomału możemy sie porozumieć. Od wczoraj Młoda poszła do żłobka mam nadzieję,że nic nie złapie.Powrót odbył się bez problemów,trochę obawiałam się,że będzie jęczeć ale panie mówiły że było ok. Pieluchy posżły w kąt(hurra!) zakładam jeszcze do spania ale w czasie dziennej drzemki już sa suche(zwykle) a na odstawienie nocnych jeszcze ma czas. Poza tym nic nowego,ja pracuję na okrągło brr.Agata się nie odzywa bo ich wciąż nie maobecnie siedzą z babcią na MAzurach.Z tego co wiem to Łukasz juz tez nie sika w pieluchy(tylko do spania) i gada tak samo kiepsko ja Werka-grunt,że ze sobą porozumiewają się bez problemów Idę odgruzowac mieszkanie bo dziś idę na noc i mam trochę czasu.Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003 09.08.05, 17:34 A do mnie zaraz przyjedzie teściowa z teściem i oczywiście z obstawą czyli z siostrą i jej mężem. Mam nadzieję, że przeżyję do jutra. Co za stres, qrcze. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 09.08.05, 19:38 Ale żeś się Jowita ropzisała, nie dam rady przeczytać tyle informacji)). Daj znać co u Lenki. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003 10.08.05, 08:58 I stało się, pisałam Wam o wyniku Jagody, niestety refluks się nie wycofał i dostalysmy skierowanie do poradni urologicznej dziecięcej do Poznania, a tam czeka nas... w najgorszym wypadku operacja... 9 września jedziemy na wizytę i wtedy wszystko się okaże, najpierw badanie urologiczne - cystoskopia, a potem... brr. Najgorsze jest to, że sama pani doktor stwierdziła, że u Jagody nie widać choroby, doskonale przybiera na wadze, nie ma podkrążonych oczu, ma apetyt. Niestety ma najgorszy typ choroby, ponieważ leczenie zapobiegawcze nie pomaga, refluks się cofa, tylko postępuje.... Dodatkowo namówiła mnie na sprawdzenie czy nadal moja córa jest uczulona na furaginę, więc wieczorem podałam jej 1/3 tabletki, a dziś Jagoda obudziła się cała wysypana... a rączki ma opuchnięte jak banieczki. cholera, że też musiało to nas spotkać. Pozdrawiam. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa PORADZCIE! 13.08.05, 00:06 Czesc, moze od razu przejde do sedna, bo mam chyba powazny problem...... nie wiem co zrobic z moim Damianem, ktory za nic w swiecie nie chce robic kupki na swoj kibelek.... Mlody nauczyl sie siusiac do kibelka (ma super nakladke) w ciagu paru dni, bardzo fajnie nam to poszlo... Problem zaczal sie wtedy, gdy sie okazalo, ze zalozyl sobie, ze kupke bedzie robil tylko w pieluszke. W przeciagu tygodnia czy dwu jego regularny tryb wyprozniania (powiedzmy raz dziennie) zmienil sie na "co trzy dni". Gdy tylko widze, ze nadchodzi ten trzeci dzien, pilnuje go i jak zaczyna cos kombinowac (zwykle chowa sie za fotel lece, by zalozyc mu pieluche. Aby spokojnie i bez stresow zrobil w koncu co trzeba, bo poprostu obawiam sie, coby sie zupelnie nie rozchorowal.... Ostatnio ciut bardziej sie zawziela, raz udalo sie go w trakcie zlapac i zaniesc na toalete... skonczyl polowicznie i tyle.... nastepnego dnia moje podchody trawaly z godzine, jak juz zaczynal stekac, siup go na toalete - i wyobrazcie sobie, ze wciaz udawalo mu sie powstrzymac...... BUUUU , NIE MAM POJECIA CO ROBIC. Gada jak najety, ale jedyne co na ten temat udalo mi sie wycoagnac, to tyle, ze twierdzi, iz sie boi... ale czego? I co dalej. MOZE MACIE JAKIES POMYSLY, DOSWIADCZENIA? pozdrawiam i przepraszam, za tak szczegolowy opis sytuacji Karola Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: PORADZCIE! 13.08.05, 20:44 Oj, trudna sprawa i częsta u dzieci w tym wieku. Ja bym poluzowała i dała mu na razie spokój. Kiedy znowu się ustabilizuje, że będzie robił codziennie o określonej porze bawić się z nim w łazience bez pieluchy i majteczek. Oczywiście nie mówiąc mu nic o żadnym siadaniu na deskę... Nie wiem czy dobrze nakreśliłam swoją wizję, ale chyba tak bym zrobiła z moją Leną gdyby miała problem. Wiem, że łatwo radzić, ale może się uda. Trzymam kciuki. Pozdrawiam P.S. czy będzie jeszcze ciepło? czy to już koniec lata?? buuuuuu Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: PORADZCIE! 17.08.05, 00:26 Weronika tak miała, znaczy kompletną blokadę, w początkach odpampersiania. Najpierw miała zaparcia "stresowe", więc odpuściłam i na życzenie od razu zakładałam pieluchę. Unormował się rytm wypróżnień, ale ciągle pielucha była niezbędna, przynosiła i kazała zakładać, jak siadała nawet sama na nocnik to twierdziła, że kupka nie chce wyjść, że jest sprytna, schowała się w brzuszku i nie wyjdzie i muszę dać jej pieluchę. No i zdarzyło się, że skończyły się pampersy (bo jak używało się jednej na noc i jednej na kupkę, to kontrola zuzycia była niewielka). Powiedziałam dziecku, że nie ma pieluch, pokazałam puste opakowanie, a ona pokręciła się, po czym usiadła ciachaczem na nocniku i zrobiła co trzeba. Od tego momentu zero problemów. Wczoraj zapomniałam kupić pampersy...przespała suchą noc... A tak poza tym, to wróciliśmy z wakacji...powiem wreszcie, bo jednak trochę mnie wymęczyły. Pogoda do kitu, podróże dalekie. Najpierw przez całą Polskę- z Krakowa do Zabrostu, znaczy na Mazury (lekko licząc 600 km). A po dwóch tygodniach do Świnoujścia (drugie 600 km) i na Bornholm. Potem męczący, bo nocą, powrót. Zrobiliśmy więc, w ramach wakacji, nieomal Tour de Pologne. Na szczęście dziecko podróże samochodem dobrze znosi, mało marudzi, większość przesypia...fakt teraz więcej postojów, bo częściej stajemy na siusianie. No i ma za sobą pierwszą chorobę morską. Jak płynęłiśmy z Bornholmu na Christianso, to się nam w drodze pochorowała, bo dość kołysało, a stateczek niewielki. W pięknym stylu (przepraszam za dosadność) zarzygała siebie, mnie, stół i podłogę pod pokładem, trochę górnego pokładu, potem znowu siebie i Janusza...miałam trzy zmiany ubrania dla niej, poszły wszystkie, a do domu wracała w bieliźnie, owinięta prześcieradłem kąpielowym....a my przez cały, raptem godzinny powrót, okupowaliśmy bez przerwy toaletę, żeby domyć ją i siebie, albo usuwaliśmy pozostałe skutki Znaczy marynarzem, chyba nie zostanie ;o). Tak poza tym to Bornholm ją zachwycił podobnie jak nas. Trudno było ją utrzymać z daleka od wody i zmusić do noszenia obuwia. Aż dziw, że się nie pochorowała...zresztą na Mazurach robiła dokładnie to samo, jak tylko widziała wodę to błyskawicznie sama się rozbierała i leciała do wody, bez względu na temperaturę otoczenia. Nawet kataru nie złapała :o)) No i ma na koncie parę fajnych wakacyjnych tekstów. Nasz ulubiony...padł, jak siedzieliśmy sobie leniwie o poranku jeszcze w pościeli, Weronika, siedząca bez pampersa na naszym łóżku, mówi nagle dobitnie do Janusza, wskazując paluszkiem znacząco "zasikam ci łóżko i będziesz płakać". Pozdrawiam wszystkich i przepraszam za nieco przydługi post...no ale dawno nie zaglądałam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.08.05, 00:58 cze laski Ja tylko na moment bo padam na twarz (miałam mały remont) Moja Ola zrobiła mi prezent na 30 (ech) urodziny CHODZI CHODZI CHODZI !!!!!!! wreszcie sie doczekaliśmy, jeszcze nie za ładnie ale nie ma wad postawy, wszystko idzie w dobrym kierunku, i jakby się zmieniła, jest weselsza, bardziej rozgadana i wogóle radości mojej nie ma końca ))))))) P.S Ola ma niskopłytkowość - 91 tys (norma 140 minimum) czy ktoś coś na ten temat ????? Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Gratulacje! 21.08.05, 19:34 Gratulacje dla Oli!! Piękny prezent urodzinowy mamie zrobila! Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Gratulacje! 22.08.05, 15:20 Bardzo sie ciesze, ze Ola CHODZI! Dlatego tez mimo lenistwa napisalam Cieszcie sie, dziewczyny Rozmawialyscie o problemu kupowym. U nas to samo. Ida swietnie juz robi siusiu na nocnik. Uparlam sie i ja nauczylam, jak bylysmy same przez poltora tygodnia. Natomiast kiepsko robi kupe, a raczej nie robi... Zdarza jej sie czasem nie robic trzy dni. Ale widze, ze to bardziej problem psychiczny niz zlego odzywania. Nie je przeciez czekolady, bananow. W kazdym razie byla u nas lekarka, bo Ida miala zatrucie pokarmowe, i zaczela wypytywac o te sprawy i przepisala Idce syrop Lactulosum na wyproznianie, kazala jesc owoce, warzywa, kapuste, pic kefiry, jogurty, rano - wmuszac wode. Niestety, kapucha nie przechodzi. Ida nie lubi surowek. A kupe robi tylko w pieluche. Mysle, ze trzeba przeczekac i juz. Najpierw siusiu, pozniej kupa. I tym milym akcentem pozdrawiam was. Anita Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Gratulacje! 22.08.05, 16:08 GRATULACJE dla OLI, baaaaardzo się cieszymy))) Ja się szykuję na wyjazd do Słowacji i własnei robię listę, co trzeba zabrać. Gdzie te czasy, gdzie po Europie się jeździło z jednym małym plecaczkiem. Dobrze, że kombi mamy)). Jedziemy z innym małżeństwem z 2 dzieci. Marysia bardzo lubi tamtą dziewczynkę więc mam nadzieję, że da nam też się pourlopować trochę. Teraz w Weekend byłąm na Kaszubach i mała nie wychodziła cały dzień z wody. Jakoś nagle przełamała barierę, bo przedtem za nic się nie chciała zamoczyć. Tatuś w każdym razie szalał z radości, bo on to wilk morski i się bał, że Marysia wodynie będzie lubić. Mam tak saplone plecy, że mi skóra chyba zejdzie cała. Już dawno nie było takiego słonecznego weekendu. Z nowych powiedzeń mojego dziecka: Masz babo placek( to z kota Filemona)i "Maga faka" (, to niestety od tATUSIA Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Gratulacje! 24.08.05, 14:29 Załączam się do Gratulacji dla Oli!!!!!! Dziewczyny!!!! Bardzo się cieszymy!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Gratulacje! 24.08.05, 20:23 Witam po długiej przerwie. Gratulacje dla Oli. Edyta, ani sie obejrzysz, a będzie ci uciekać w swoją stronę U nas już załatwianie się na nocnik odbębnione, młody i siku i kupę robi tam, gdzie trzeba, pieluchy tylko do spania. Rozgaduje się powoli, ale mi sie nie spieszy, mam już córkę, która cierpi na nerwicę języka, a młody też rośnie na gadułę, więc nie ma się co niecierpliwić Wakacje nieuchronnie się kończą, choć nie były zbyt udane to szkoda. Ja zaczynam poważnie się rozglądać za pracą, bo z kasą cienko i w domu już głupieję. W sobotę spotykamy się u mnie, zapraszam wszystkie chętne Nie widziałyśmy sie strasznie długo, więc postarajcie się wygospodarowac trochę czasu. Impreza składkowa, bo koniec miesiąca Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Gratulacje! 24.08.05, 20:42 Wielkie gratulacje dla Oli ))))) i Jej mamy. U nas dzisiaj nerwica jakaś, brrrr. Lena uwielbia jak są u nas goście, a było ich trochę tego lata... Potem nie mogę z Nią dojść do porozumienia, co ma miejsce od wczoraj. Mam nadzieję, że przedszkole zaspokoi Jej ciągoty towarzyskie )) Pozdrawiam -- Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Gratulacje! 24.08.05, 22:30 Jowita, dajesz Lenkę do przedszkola? Na kilka godzin czy na cały dzionek? Ale masz fajnie, że ona chce chodzić, moje dziecko jest trasznie ale to strasznie nietowarzyskie, żadnych gości nie lubi, za dziećmi też nie przepada, z nielicznymi wyjątkami, a mnie się trzyma makabrycznie wręcz i nie wyobrażamsobie jeszcze długo tego przedszkola. Na razie jest babcia i dziadek więc ok, ale kiedyś do tego przedszkola chciałabym ją wysłać, bo mi taki mamicóreczk wyrośnie, jaką ja sama byłam . Wiecie, że ja na romantycznym weekendzie w Paryżu z narzeczonym( mężem obecnie), za mamą płakałam w poduszkę??? obłęd A jutro wyjeżdżam, hurrraaaaaaaaa!!!! Proszę trzymać kciuki za pogodę i brak choróbsk wszelakich. Licze na Was)) Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Gratulacje! 24.08.05, 22:39 Daję Lenę na kilka godzin na razie, a jak Jej się mocno spodoba i będzie chciała chodzić, to ja rozglądam się za pracą, buuu. Trochę buuu, trochę nie buuuuuu. Sama nie wiem, to zależy od dnia ))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Spotkanie:-) 25.08.05, 22:47 Na ktora? Ja chetnie sie zjawie z Ida po jej snie, czyli 17 najwczesniej. Co przyniesc? Anita Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Spotkanie:-) 26.08.05, 08:20 Witam ja tez zglaszam swoja obecnosc na sobotnim spotkanku (jakzeby inaczej) Mam co prawda w sobote slub znajomych, ale jakos tak w miare wczesnie, wiec nie powinnam miec problemu z dotarciem.. Kubara - pogode bedziesz miala super, caly czas trzymam kciuki i licze na wzajemnosć za 3 tygodnie Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Spotkanie:-) 26.08.05, 13:24 Jejku jak bardzo chciała bym się z Wami wreszcie spotkac no i oczywiście pochwalić Oleńką ale cóż mamy wesele, ślub o 16-tej w Legionowie więc nie dam rady, ale obiecuje na następne się stawić. Ola uwielbia towarzystwo ludzi zwłaszcza dzieci. Co do nocnika to Ola się uwstecznia, chodzi i mówi nie siusiu, nie siusiu (strasznie słodko jej to wychodzi) tylko potem nie jest już tak słodziutko hi hi hi, no cóż mam nadzieje, że jej to minie. rehabilitantka poleciła mi książkę "Jak mówić do dzieci żeby nas słuchały..." podobno rady tam zawarte przydają się i kilka mam jej to potwierdziło, a że koszt niewielki zakupiłam ją na Allegro więc zobaczymy. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Spotkanie:-) 29.08.05, 13:21 Spotkanie odbylo sie Dziekujemy za udostepnienie lokalu. Dzieci jak zwykle tak rozne, ze ciezko porownywac. Bardzo podobal mi sie przezroczysty nocnik, w ktorym dzieci przynosily do stolu swoim mamom ciekawe niespodzianki Szkoda, ze Ida rozkreca sie dopiero o 21, kiedy reszta juz byla w wannie. Kinga, dzieki za podwiezienie. To duza ulga. A z mezem juz sie pogodzilismy. Dlugo nie wytrzymujemy w mliczeniu. Pozdrawiam, Anita Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Spotkanie:-) 29.08.05, 14:50 Witam spotkanko jak zwykle super Moje dziecko najniższe z obecnych lutowiczow Werka i Ida bija Dominike na glowe we wzroscie.. Macie jakis pomysl na podwanie syropu? tzn taki sposob, zeby wiekszosc syropu znalazla sie tam gdzie powinna, a nie na brodzie, szyi, ubraniu (moim i dziecka), scianie, podlodze itp?? Bo ja juz powoli mam dosc.. Po kazdym podaniu syropu mam przymusowe mycie sciany/regalu/podlogi (w zaleznosci od miejsca podawania leku) oraz przymusowe mycie dziecka A podawanie lekarstw jest przewidziane na dluzszy czas (minimum 2 miesiace...) Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Spotkanie:-) 29.08.05, 22:30 Probowalas metode pielegniarska, czyli strzykawka w kacik ust? U Idy sprawdzila sie, jak byla mniejsza. Teraz lubi po prostu brac z lyzeczki. Pozdrawiam, Anita Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Spotkanie:-) 30.08.05, 08:18 Strzykawka byla grana... Dziala tylko w polaczeniu z zatkaniem nosa - ale jest to juz sposob mocno silowy.. Wczoraj wlasnie po takim podaniu leku uslyszalam: Nie kocham mamy.. No coz, takie zycie Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Spotkanie:-) 04.09.05, 18:13 No i po urlopie, tak strasznie szybko zleciało(((. A było fantastycznie. Dzięki kciukom MOnique pogoda była jak w Grecji niemalże. Codziennie zaliczaliśmy jakieś jeziorko, mała wlazła na .... Chopok ( z pomocą ramion tatusia oczywiście) i bardzo dużo łaziła po dolinkach. Wogóle wydoroślała mi jakoś przez te 10 dni, może przez towarzystwo starszej o dwa lata koleżanki z którą się pięknie bawiłay całe wieczory. Wogóle jakby dzieci nie było, a rodzice mogli spokojniesłowackie piwko sączyć i się relaksować. Dawno tak nie wypoczęłam. Żeby jednak nie było za wspaniale, po powrocie dowiedziałam się, że kursy które miałam prowadzić od przyszłego tygodnia będzie prowadził ktoś inny. !200 złotych poszło się bująć. Już się wyryczałam , et żyźń... Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Spotkanie:-) 05.09.05, 21:39 Jowa, jak tam Lenka w przedszkolu? Bardzo jestem ciekawa, bo to chyba pierwszy przedszkolak w naszym gronie. Złobkowicze już są, ale Lenka przeciera przedszkolne szlaki. Mam nadzieję, że pozytywnie)) Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Luty 2003 11.09.05, 07:51 Witam Już nie chodzimy do przedszkola, Lenie się nawet podobało, ale z mamą )) Ani ona ani ja nie jesteśmy gotowe na przeżywanie płaczów i rozstań. Odczekamy jeszcze pół roku do ukończenia trzech lat. Przedszkole też zaważyło na szybkim podjęciu decyzji. To tyle. Na weselu było suuuuuperowo. Lena z nami nie była nawet na chwilę bo w przedszkolu złapała wirusa jelitowego(?) i była wyczerpana po nocnych wymiotach. Ale babcia się nią godnie zajęła więc my byliśmy spokojni i bawiliśmy się tak jakbyśmy trzy lata nie tańczyli - dosłownie ))) Lena zna nawet sporo piosenek, wiersze jakoś jej nie leżą, lubi rysować, kleić, wycinać i ......... oglądać DOMISIE, już niektóre teksty zna na pamięć. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.09.05, 13:07 Ha, myślałam, że pierwszy przedszkolak będzie zadowolony). Ale pewnie nie czas.My też idziemy w środę do takiego klubu osiedlowego dla maluszków, bo chciałabym Marysię zostawiać dwa razy w tygodniu na godzinke na rytmikę z angielskim, żeby trochę się usamodzielniła. To jest bardzo sympatyczne miejsce i świetme panie/ Mam nadzieję, że jej się spodoba również bez mamy. Czy wszystkie panie się poobrażały czu aż takie lenistwo forumowe od dłuższego czasu? Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.09.05, 13:54 Moja myszka niestety musi nosić wkładki ortopedyczne i buty POSTĘPU Czy może warszawskie mamy wiedzą gdzie je można kupić? Co do przedszkola to mamy zamiar oddać Ole od nowego roku lae na jakieś 2-3 h dziennie a od września normalnie - zobaczymy co z tego wyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.09.05, 15:29 A my się pochwalimy, Jagoda jest przedszkolakiem od 1 września. Na początku troszkę płakała, myślałam, że nie damy rady. Oglądają książkę o przedszkolakach pytała: dlaczego te dzieci nie płaczą, a wieczorem pytała mnie: dlaczego mnie zostawiłaś, no i standardowe pytanie o poranku: ale czy babcia po mnie przyjdzie? Najgorsze były pierwsze dni, myślałam, że dziś także będzie płakać po weekendzie, ale na szczęscie się obyło. Nawet przyniosła pierwszy wierszyk po pięciu dniach chodzenia Ogólnie jestem zadowolona! tylko mamy problem małej pogłębił się refluks, będziemy mieś cystoskopię w Poznaniu, rozstrzygnie się czy będzie operacja. Trzymajcie kciuki! Pozdrawiam wszystkie mamy niestety nie wiem nic o ortopedycznych bucikach, no i od razu pytam, czy dwu i pół latki powinny być skontrolowane u ortopedy? Może moja także powinna mieć takie buty postępu? Zaprowadzam ją już o 7.30, a odbiera ją moja mama o 14tej po obiedzie i spanku... Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 12.09.05, 15:30 Ale zakręciłam postem! sorki coś mi się wycięło coś potem wkleiło i ... takie zawirowania wyszły mam nadzieję, że wiecie o co chodzi! Agata Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 13.09.05, 19:33 Witam! Lenistwo rzeczywiście panuje Przedszkolakowi Jagodzie gratuluję,u nas jest nieźle bo Werka przyzwyczajona,że chodzi do żlobka,trochę tylko pojęczała powakacyjnie. Edyta-buciki Postępu kupisz w każdym SMyku.NIestety nie sa ani tanie ani ładne ale dobre U nas wszystko gra,Werka niedobra jak zawsze a ja padnięta Pozdrawiam wszystkich! Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.09.05, 14:36 Dzięki Zuzia, ładne nie ładne ale do chodzenia po domu mogą być, poza tym bardziej niż o wygląd chodzi o zdrowe nogi mojego dziecka. Na szczęście jest jeszcze w tym wieku że nie goni za modnym ubraniem, choć wybrzydzać zaczyna : tego nie cie mama !!! Trzymamy kciuki i oby bez operacji się obyło Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.09.05, 16:22 Dziewczyny, szukam pracy i mam takiego doła, że zraz zachlapię tu klwaiaturę. Tak piszę, lepiej się wyżalić komputerowi, bo mąz mi gada, wprawdzie z miłoscią, ale same mobilizujące rzeczy, a ja chcę, po babsku, się wypłakać. No to ryczę sobie po ciuchutku)...... Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 16.09.05, 09:48 Popłacz, kubarko, popłacz sobie, ale nie rezygnuj tylko szukaj.. musi Ci się udać! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.09.05, 15:04 najlepiej sie wypłakać więc płacz ale nie trać nadziei - bo przecież czemu miało by się nie udać ?? Odpowiedz Link Zgłoś
fringilla Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.09.05, 11:56 Ja też szukam pracy, witaj w klubie Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.09.05, 14:23 Napiszcie coś wesołego((( Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.09.05, 08:35 U mnie z pracą było tak. Szukałam od ukończenia licencjata. Ależ ja wtedy się starałam, pracowałam w Mc Donald's, za wszelką cenę chciałam się stamtąd wyrwać. Od razu po obronie pracy licencjackiej obeszłam całe miasto, gdzie tylko się dało zostawiłam podania, próbowałam oczywiście umawiać się z dyrektorami, ciężko było... potem spasowałam, nie wyszło nic, uwięziona w Macu, zdesperowana... w końcu uwolniłam się, ale nie odeszłam do innej pracy tylko na L-4 od 3 miesiąca ciąży byłam sobie w domku i radowałam się z każdego dnia. Jeździłam na wykłady z brzuszkiem, obroniłam pracę magist. i znów zaczęłam szukać. Dołki mnie łapały straszne, szczególnie wtedy, gdy spotykałam jakąś kumpelę ze studiów, która dostała się do jakiejś dobrej firmy. Zależało mi na pracy na poczcie, w tym czasie były nabory, na pół etatu, niestety nawet się do mnie nie odezwali... przyjmowali tylko znajomków... zapraszali na rozmowy pewniaków i ludzi bez predyspozycji. Pewniaków przyjmowali, innych odrzucali, bo rzecz jasna nie spełniali wymagań, a takich jak ja - czyli kandydatów spełniających wymagania, ale bez pleców nawet nie zapraszali na rozmowy. Dostała się moja koleżanka, wtedy przyjęto 12 osób, później mi się przyznała, że łatwili coś ze znajomą kadrową... Załamka. Ale twardo szukałam dalej, niektórzy dyrektorzy znali mnie bardzo dobrze, mówili, jak tylko coś się zwolni... Prasa, ogłoszenia w pośredniaku, no i chodzenie od drzwi do drzwi... no i w końcu się udało. Szczęście? Tego Wam życzę dziewczyny! Dostałam się do pracy w kancelarii notarialnej, nowo otwartej, pracuję już 1,5 roku, jestem asystentką notariusza, prowadzę jej dodatkowo księgowość, nie zarabiam jeszcze kokosów, ale jestem zadowolona! Do pracy mam 5 minut, po drodze odprowadzam Jagodę do przedszkola, odbiera mi ją mamuśka po drugiej. Czyli można znaleźć, tylko się nie załamywać, szukać, chodzić... Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.09.05, 10:59 chyba to co napisałam nie było za wesołe... taka pustka po moim poście... Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.09.05, 13:21 Witam No to ja sie odzywam po wakacjach Urlop minął szybko, dziecko dało mi nieźle w kość Chyba odzwyczaiłam się od przebywania z dzieckiem 24 godziny na dobe:- ) No i musze sie was zapytac czy wasze dzieci: tez sie wszystkiego boja (Dominika ostatnio zaczela bac sie schodzic po schodach.. nie mowiac o tym ze nad morzem bala sie podejsc do wody)), tez probuja wszystko wywalczyc wrzeszczac, tez sie tak trudno aklimatyzuja w nowych miejscach (gdzie bysmy nie pojechali to pierwszej nocy jest wrzask, ze ona chce spac w swoim lozeczku...), tez ciagle jęczą?? Naprawde mam juz nieraz dosc tych wrzaskow Dominiki, ciaglej walki z nia, ciaglego jeczenia Momenty, kiedy jest usmiechnieta, gada sobie i podspiewuje sa w mniejszosci Powiedzcie, ze to minie.. Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.09.05, 14:09 Wydaje mi się, że zaczyna się u naszych dzieci bunt trzylatka!!! No i to potrfać może do 5-6 roku zycia... chociaż... czy tak właśnie ma być? Moja już się nie boi, była kiedyś, teraz jest ok, ale za to jest potwornie niedobra! W sobotę oglądaliśmy program ok. 9-tej, na pierwszym lub drugim programie, nie pamiętam, niania próbowała ustawić dziewczynkę w wieku naszych maluszków. Udało jej się... Podstawowa zasada ignorować dziecko kiedy wrzeszczy, krzyczy, wtedy nie karcić, nie dyskutować, tylko zająć czymś innym, natomiast gdy jest grzeczne, okazywac duże zainteresowanie i chwalić. Ogladajcie ten program bo warto, sprawdzają się niektore sposoby. Na przykład kiedyś Jagoda strasznie balaganiła, rozrzucała wszystkie zabawki i rzecz jasna nie sprzątała po sobie. W tym programie była niania która wprowadziła zasadę, co leży na podłodze trafia do czarnego worka i do śmietnika... zrobiliśmy to samo... teraz gdy Jagoda kończy się bawić, zaczyna robić coś innego wystarczy powiedzieć o czarnym worku, a ona już sprząta. /oczywiście nie wyrzucaliśmy naprawdę zabawek tylko tak naumyślnie, natomiast schowałam je głęboko do szafy/... Na razie tyle, polecam ten program, choć nie zawsze wszystkie metody tam prezentowane się sprawdzają... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003- Druga część:-)) 05.10.05, 13:24 No, dziewczyny, bo zapomnimy o sobie. Piszcie, piszcie. Ja chcialam sie pochwalic, ze przeszlam rozmowe kwalifikacyjna i zaczelam uczeszczac na Studia Podyplomowe (dziennikarstwo i komunikacja spoleczna). Mialam juz w weekend zajecia. Jestem bardzo zadowolona! I oczywiscie mam teraz mnostwo czasu Mam nadzieje, ze wytrzymam dwa lata. Moja Ida w sumie bez zmian - strasznie rozgadana, czego nigdy nie widac na spotkaniach, japka jej sie nie zamyka na co dzien. Moj maz zapisal ja na zajecia z rytmiki, tanca, ale jak na razie ciagle przesypiaja. Czy wasze dzieci spia jeszcze w ciagu dnia? Ida potrafi spac od 14 do 17.30... Czasem trzeba ja budzic. I pewnie dlatego duuuza rosnie. Pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 05.10.05, 14:45 No wreszcie się ktoś odezwał) Marysia już od roku nie śpi w dzień. Za to chodzi spać o ...osiemnastej i mamy cały wieczór wolny. My też chodzimy na rytmikę i zajęcia plastyczne. Mała bardzo to lubi. Ja dostałam pracę, hurraaaa. Jakoś się układa. A październik taki piękny, jak nigdy. Buziaki Stęskniłam się za tyymi forumowymi pogaduchami. Basia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 06.10.05, 15:08 Rosną nam pociechy, moja w przedszkolu ma te zajęcia, jestem bardzo zadowolona, codziennie jakiś nowy rysuneczek lub praca. Do tego teatrzyk już był i koncert. A dziś dzieciaczki pojechały do mini zoo. Również się cieszę, że październik taki piękny, dziś zamierzamy pozbierać jarzębinę, kasztany, żołędzie i liście kolorowe. Idaro, gratuluję, na pewno szybko zlecą te dwa latka. Czyżby kariera dziennikarska się marzy? Fajnie! Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 10.10.05, 16:14 Witam wszystkich Weronika też dzielny przedszkolak od października, szkoda tylko, że po pierwszym tygodniu chora i to bynajmniej nie z powodu "zarazków" przedszkolnych, a domowych. Małżonek chory, to i dziecko się zaraziło. Lekko przechorowało ostatni tydzień września, widać była niedoleczona, bo na powrót ma katar i kaszle. Dziś dotarłyśmy do lekarza i mam ją przez minimum tydzień trzymać w domu, znaczy nie "do ludzi", bo na mały spacer jeśli nie ma gorączki wyjść możemy. No i niestety awaryjna recepta na antybiotyk, znaczy, jeżeli nie będzie lepiej i dostanie gorączki to mam wykupić i stosować. Trochę mnie martwi przymusowy "odwyk" od przedszkola...znowu będzie popłakiwac przy rozstaniu (no i przepadną jej zajęcia dodatkowe) :o( Za to jak po nia przychodzą, to ma milion spraw do załatwienia przed wyjściem...Poza tym przyswaja w tempie błyskawicznym piosenki i zabawy, codziennie coś nowego...A na gruncie domowym nieodmiennie mnie rozczula fakt, jak dobrze pamięta treść wszystkich swoich książeczek, jeszcze przed wspólnym czytaniem opowiada co jest w środku , a jest ich kilkadziesiąt. I choć wydaje mi się, że czytam jej za mało, to chyba aż tak źle nie jest. A i jeszcze dostaliśmy skierowanie do poradni okulistycznej, bo jedno oko jej "ucieka". Tak bym nie chciała, żeby już teraz musiała nosić okulary (buuuu :o((((), ale niestety mogła odziedziczyć moją wadę wzroku :o( . A tak poza tym, to nie mogę narzekać. Co prawda dziecko mocno pyskate i uparte, ale dogadać się można i wynegocjowac różne porządane zachowania też (typu sprzątanie, nie domaganie się wrzaskiem spełnienia jej życzeń itp.). Dopracowujemy techniki negocjacyjne...obie, bo mnie się nie chce podnosić na nią głosu (zwłaszcza, że mówi z urazą "nie ksić na mnie"), a ona już właściwie wie, że krzykiem niewiele osiągnie, bo jak jej się zdarzy, a ja nie reaguję, to sama po chwili mówi "nie będę juś ksicieć i nie będę płakać, ale mamusiu, ja chciałabym..." Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 17.10.05, 23:14 Oj jakbym o mojej Lenie czytała umargos napisała: > A tak poza tym, to nie mogę narzekać. Co prawda dziecko mocno pyskate i uparte, > ale dogadać się można i wynegocjowac różne porządane zachowania też (typu > sprzątanie, nie domaganie się wrzaskiem spełnienia jej życzeń itp.). > Dopracowujemy techniki negocjacyjne...obie, bo mnie się nie chce podnosić na > nią głosu (zwłaszcza, że mówi z urazą "nie ksić na mnie"), a ona już właściwie > wie, że krzykiem niewiele osiągnie, bo jak jej się zdarzy, a ja nie reaguję, to > sama po chwili mówi "nie będę juś ksicieć i nie będę płakać, ale mamusiu, ja > chciałabym..." Kiedy już brakuje mi cierpliwości Lena jeszcze ma powiedzenie: "nie mów tak do mnie, ładnie mów", rozbraja mnie tym. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.10.05, 22:56 Czesc, ale tu cisza, wszyscy zajeci jak widac Ja tez dawno nie wchodzilam na nasze forum. Damian od miesiaca chodzi do przedszkola, a co wiecej to byl glownie jego pomysl... oczywiscie nie obeszlo sie bez pewnych kryzysow i zmiany jego "decyzji", ale teraz jest juz prawie bardzo dobrze Ja tez szukam pracy, moze niezbyt intensywnie, ale dobija mnie fakt, iz prawie nikt nie odpowiada na moje podania, choc spelniam powiedzmy wszystkie wymagania na dane stanowisko... wrrr.... widze wyraznie, ze bez szukania znajomosci sie nie obejdzie, a okropnie tego nie chce.... Przedszkola na Zabiance w GDansku jest super, jestem bardzo zadowolona, panie sa mlode i bardzo wesole, mlody przychodzi do domu i spiewa kolejne piosenki. Nawet nauczyl sie spac-lezakowac W domu do dzis spi uparciuch tylko w wozku...rece mi opadaja, bo on juz sie tam nie miesci...ale walki na nic, on spi albo w nim albo wcale... a jak jest niewyspany to mozna z nim oszalec... Oczywiscie mnostwo rzeczy wymusza wrzaskiem, a moje ignorowanie niewiele go uczy.... uparty jest potwornie. No i do tego, jak mowia panie w przedszkolu, wyjatkowo zywy..... Pamietacie jak pisalam wam o tym, iz Damian zrazil sie bardzo do robienia kupki na nocnik czy toalete.... Najgorzej, ze on nadal nie chce sie zalatwiac jak czlowiek, jak tylko go przyciskam, to zaczynaja sie dni bez kupki... wystarczy moje jedno slowo, a on przez 2 czy 3 dni sie nie zalatwi... juz nie wiem co robic... kupke robi tylko w piluche po nocy... ewentualnie jak juz bardzo chce, to wola, mama zaloz pieluche.... BUUUU... nie wiem co robic... ktos mi pisal, ze to sie czesto zdaza, ze powinnam odpuscic... ale na jak dlugo? pozdrawiam serdecznie, napiszcie co slychac u waszych pociech! Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.10.05, 10:02 Cześc KArolina, miło Cię słyszeć)0 Widzę, że coraz więcej przedszkolaków w naszym gronie. Marysia się chyba jeszcze nie nadaje, ona jest ztych mało otwartych do innych dzieci i długo jej zabiera oswajanie się. Poza tym jeszcze nie musze jej dawac, nic nasiłę. Zobaczymy w przyszłym roku. Co do kupek to nic Ci nie poradze, nei mama takiego problemu i nie wiem jak to rogryźć(. Ja mam inny - sikanie w nocy. Za nic nei możemy Marysi nauczyć - chyba jeszcze nie czas, nie przesypia nocy na sucho i koniec. Musze się uzbroić w cierpliwość. Karola - trzymam kciuki za znalezienie pracy .Ja znalazłam i jestem bardzo zadowolona, chociaż niestety oczywiście nie wzawodzie historyka tylko jako lektor angielskiego. Już straciłam nadzieję, żemojepodstawowe studia się do czegoś przydadzą(. A pozatym to u nas dzisiaj szaro, buro i bardzo jesiennie. Marysi kupiliśmy trampolinę, żeby miaął gdzie wyrzywać się jak niemożna na dwórtyle wychodzić. I skacze nawet40 minut bez przerwy)). A potem idzie elegancko spać. Buntuje mi się ostatnio bardzo, potrafi już tak człowiekowi odpowiedzieć, że w pięty idzie. Oj wyrabia sobie moja córka charakterek) To tyle. Bardzo jestem ciekawa, co u innych mam. Skrobnijcie chociaż słówko. Zuziu, jak Werka z uszami, czy już wszystko ok? O wiadomościach od Wookiego i Agaty to nie wspomnę nawet... Buziaki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
tygrynioooooo Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.10.05, 14:45 Cześć Witam wszystkich Sorry że nie odzywałam się długo ale koleje życia takie anie inne nie pozwoliły. Pozdrawiam serdecznie Mamy i dzieciaki. tygrysmusze znikać obiecuje napisac co u mnie i u Baśki Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 24.10.05, 21:44 Tygry!!!!!! Napisz koniecznie i szybko co u Was) Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.10.05, 09:29 Halo Witam wszystkich Rzeczywiście czas się troche zebrać i skrobnąć kilka słów. Skoro nawet Tygrys dał znak zycia))))) MOnika-usiłowałam Cie nieraz namierzyć ale bez efektu-tel domowy nie odpowiada(przeprowadziłaś się?) komórka też,na gg i tlenie nie mogłam-cały czas niedostępna Odezwij się koniecznie!!! Baśki to bym na ulicy nie poznała na pewno Basia-dzięki za pamięć.Po operacji uszy zdrowe Dreny siedza,płyn odbarczony,błona bz Teraz młoda co prawda smarka ale to praktycznie pierwsze przeziębienie od wiosny. Ogólnie wszystko ok,Werka to stary żłobkowicz,jedyne z czym ma problem to poranne wstawanie-dziwnym zbiegiem okolicznosci oprócz weekendów,wtedy jakoś bez problemów wstaje przed ósmą Jest strasznie himeryczna,usiłuje forsować swoje zdanie w każdej materii-dziś zrobiła aferę bo nie chciała majtek w motylki tylko z dziewczynka sic! Panie w żłobku tez mówią,że na większość poleceń reaguje histerycznie-cięzkie zycie ją czeka przy takich humorach. Mówi dużo ale mało wyraźnie-tzn zrozumiale w miarę ale nie jest to płynna mowa. Na razie czekamy. Jeśłi chodi o Agatę to tez wszytsko u nich w porządku-łukasz jest na etapie praktycznie takim jak Werka,świetnie się rozumieją i chyba wychodzą z założenia że to im wystarcza.Leją się i kochają w zależności od potrzeby.Jak jedno upadnie to drugie go całuje i podnosi) Agata właśnie zaczęła pracę jako redaktor w wydawnictwie więc jest zalatana a młody z zemsty,że matka poszła do roboty się rozchorował-złośliwa bestia Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
kingha Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.10.05, 11:33 Jak mamy okres nadrabiania zaleglosci, to moze i my sie odezwiemy-przypomnimy. Co u nas, aktualnie wszyscy chorzy. Nadia meczy sie z zapaleniem ucha, Daniel z mocnym przeziebieniem a ja tak pomiedzy. Stad jestem w domu i z ciekawosci zajrzalam na rowiesnikow... Sama nie wiem co mam Wam napisac, bo ciagle sie u nas cos dzieje. Moze zaczne od parametrow Panienka nadal szczupla ale dzielnie ciagnie do gory, wazy cos kolo 11,5 kg i ma 91 cm. Wloski juz podrosly wiec zrobila sie z niej taka mala kobietka, a przy tym jest strasznie madralinska i opiekuncza. Dyskutuje za trzech, ciagle jest jej pelno i no ma (niestety) maniere pouczania. Jak tylko zauwazyze cos robimy nie tak, kopiuje nas i mowi jak rodzice do dziecka(ton, gesty). Teraz to sie trzeba pilnowac na wszytskim! Generalnie jest z niej typ wrazliwy, ksiazkowy no i sportowy. Nadal szpagaty, fikolki i podciaganie sie na drazku to jej ulubione zajecie. Planuje Nadie dac do przedszkola na poczatku przyszlego roku, dyrektorka obiecala dac znac. Mysle, ze da sobie rade, jest baradzo samodzielna, najgorzej z jedzeniem, jak sie nie nakarmi, to juz po dwoch kesach samodzielnego jedzenia mam jasny komunikat, juz sie najadlam. A Daniel ma juz rok i trzy miesiace, jest mniejszy o 10 cm, a wazy podobnie. Nadal jest strasznie przytulinski, czym rozbraja wiekszosc wujkow nienauczonych obcowac z dzieciakami. Biega od dawna, motorycznie rozwija sie dokladnie jak Nadia. Troche gorzej z gadaniem i innymi zabawami rozwijajaczymi, ostatnio zaskakuje powoli z kilkoma wyrazami, czesto juz kuma o co mi chodzi, ale tak jakos opornie mu to wszystko idzie. Za to zaczyna robic siusiu do nocnika i co sie go posadzi to strzal w dziesiatke. Razem bawia sie wspaniale, ganiaja sie, trzymaja sztame, choc i calkiem niezle broja. Czas tak szybko ucieka, ze tylko zdjecia przypominaja mi jak to sie zmienia. Ciesze sie, ze u Was wszystko w porzadku. Moze, zeby przypomniec sobie jak nasze dzieci i niektore z nas wygladaja spotkajmy sie razem np. w listopadzie. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: Luty 2003- Druga część:-)) 27.10.05, 20:55 Hej! Kinga wracajcie do zdrowia-czekamy na spotkanieDziewczyny-do wszystkich,które pamiętają Kasię i jej córkę Baskę-dziś dostałam sms ze Kasia urodziła drugą córkę ulkę Pozdr! A! Lukasz sie autentycznie wkurzył na Agatę i w ramach zemsty wywalił zap oskrzeli z temp 40 stopni Agata jest twarda i pracuje a młodego pilnują na zminę babcie Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.10.05, 11:31 Witam Łukasz widac stwierdzil, ze mama nie powinna pracowac A u nas jak na razie wszystko ok, mala zasmarkana caly czas, ale do zlobka chodzi, rozgadala sie na maksa (tylko na spotkaniach jej nie slychac, bo sie wstydzi). Do tego bywa dosc czesto upiorna, szczegolnie jak ja wracam z pracy.. U mnie tak w ogole duzo zmian w zyciu - niedlugo wyprowadzam sie z Dominika - bedziemy wreszcie mialy tyle miejsca, ze nie bede musiala przesuwac zabawek zeby przejsc No i powoli staje sie samodzielna mama Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Re: Luty 2003- Druga część:-)) 02.11.05, 18:25 Hej, Damian wlasnie po tygodniu przerwy spowodowanym pierwszą przedszkolną infekcją (gorączka 37,5-38,5C przez 4 dni plus obrzydliwy kaszel) wrócił do przedszkola Na szczescie udało mi sie go jakos wyciągnąć z tego bez antybiotyku, choć było już blisko.... Ale pomógł nam Eurespal i homeopatyczne kropelki na grype - Aflubin. Polecam, bo po tym byla wyraźna poprawa - można tez uzywac jako lek uodparniający. Widzę, że nikomu nie chce się pisać. Ja mam doła, bo nadal nie mogę znaleźć pracy...wrrr. pozdrawiam Karola Odpowiedz Link Zgłoś
kszb Re: Luty 2003- Druga część:-)) 02.11.05, 21:43 Czesc Dziewczyny, Niewiele mnie pewnie jeszcze kojarzy - jedynie pewnie Zuzia, Tygrys i Kinga Juz nawet konto w gazecie mi wygaslo i musialam zalozyc nowe Ale trudno mi sie bylo zebrac jak wracalam z pracy - juz mialam dosyc komputera. Mam nadzieje, ze teraz bedzie latwiej, bo znow siedze w domu. Jak juz wspomniala Zuzia, 27 pazdziernika (dokladnie w przeddzien moich 35 urodzin ) urodzilam druga córe - Julke Teraz juz wrocilysmy do domu i zaczynam sie odnajdywac w nowej rzeczywistosci - nie jest latwo - Basia walczy o swoj teren - niby caluje i glaszcze Julke, ale widze, ze powstrzymuje sie, zeby jej nie scisnac - typowa reakcja z tego co czytalam i slyszalam od znajomych. Jakos przez to przebrniemy, jak kazdy Postaram sie w miare na biezaco sie odzywac na forum tym razem Kasia Sz-B oraz Basia & Julka Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.11.05, 01:47 Ehhh...opuszczacie się miłe panie (swoje kamyczki mam w kieszeni). My od dwóch tygodni w domu, bo Weronika chora. Po poprzedniej infekcji pochodziła do przedszkola przez dziesięć dni (przez trzy dni z kaszlem), po czym poleciałyśmy do lekarz. Niestety nie obyło się bez antybiotyku...niby fajnie, nawet konferencję zaliczyłam w międzyczasie, ale ona trzy dni po skończeniu antybiotyku (choć ciągle w domu) złapało infekcję wirusową. No i bujamy się kolejny tydzień. Co gorsza zaraziła mnie i choć sobie poradziłam, to przez dwa dni umierałam, dosłownie (w domu nic co mogłabym zażyć, dopiero następnego dnia po południu dotarłam do apteki)...jeszcze mi się taki ból węzłów chłonnych nie zdarzył (od węzłów szyjnych bolało mnie tam gdzie zawsze oraz w dolnej części języka i cała szyja, tak do okolic podstawy czaszki), a do tego gardło, głowa, katar, mięśnie i stawy. Po czterech dniach, nie ma prawie śladu...tylko węzły na szyi bola przy dotyku i trochę kaszlę (kataru brak). Dziecko mam nadzieję, że wreszcie do przedszkola. Jest tak znudzona siedzeniem w domu, bo na spacery nie mogłyśmy wychodzić (wietrzyłam ją tylko przez jakieś 15-30 minut), że demoluje wszystko. Co więcej zmusza mnie do słuchania w kółko tych samych bajek i piosenek, ma dużo różnych, ale niestety w kółko leci tylko to co lubi...a ja już to umiem na pamięć i mdli nie jak słucham tego po raz n- ty. Znaczy, oby do poniedziałku :o)))) Pozdrawiam Ula Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 11.11.05, 16:04 U nas na razie, ODPUKAĆ, jeszcze żadne jesienne przeziębienie się nei przyplątał, choć może jutro powiem inaczej, bo byyiśmy dzisiaj z małą w parku i Wojtek się z nią tarzał w liściach i mała się posikała ze śmiechu. NAwet buty miałą mokre. Wracaliśmy pędem do domu, ale trochę w tym mokrym kompresie siedziała. U nas po staremu. O przedszkolu na razie nie myślimy, bo moje dziecko jest maksymalnym cycusiem mamusi i nie nadaje się jeszcze chyba. Ja pracuję koło 15 godzin tygodniowo - jak dla mnei akurat). Wreszcie się załapałam do porzadnej szkoły językowej. I tyle. Mój mąż gada ciągle o drugim dziecku - normalnie go już słuchać nei mogę. Tylko jeden temat dla niego istnieje. A mi się jakoś nei chce znowu tyć 20 kilo, wstawać po 5 razy w nocy itp. Wiem, że jestem egoistką, ale się w domu nasiedziałam i jak pomyślę, że kolejne dwa lata miałabym byc w domu to....uch, lepiej sobie nie wyobrażam tej wizji. Odezwijcie się. POzdrawiam Basoa Odpowiedz Link Zgłoś
karollaa Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.11.05, 14:06 Czesc, ale tu cisza zapanowala.... nie moglam znalezc naszego wątku... Co slychac u lutowych maluszkow? U nas w miare ok, mlody jest juz pelnowartosciowym terrorystą... cokolwiek jest nie po jego mysli, to odrazu drze dziub i rzuca sie po scianach... W przedszkolu radzi sobie ok, ponoc jest grzeczny - bynajmniej panie nie narzekaja Znow złapal jakis kaszel, az grzmi - ale lekarka w oskrzelach nic nie znalazla, podleczmy sie eurespalem i tyle. Niedawno przenioslam go z lozeczka na sofe (taka rozkladana na ziemie) - jakos dziwnie mi, jak patrze na niego juz nie przez szczebelki Taki dorosly facet Ja nadal szukam pracy, co jedna propozycja to gorsza....... odezwijcie sie kobitki co slychac, pozdrawiam Karola Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 30.11.05, 14:20 Ja tylko na chwilkę, nie odzywam się, bo mam niewiele czasu ostatnio. Jagoda nadal chodzi do przedszkola, a w piątek czeka nas wielka pierwsza poważna impreza, pasowanie na przedszkolaka, będą występy dzieci, poczęstunek, super. Niestety w poniedziałek byliśmy na badaniu - cystoskopii, no i okazało się, że jednak Jagódka musi być operowana. Będzie miała wymieniane moczowody, bo te które ma na długo jej nie wystarczą... płakać mi się chce, ale muszę być dzielna, dla Jagódki. Pozdrawiam Was wszystkich, w piątek będę wiedziała kiedy będzie zabieg. Agata Odpowiedz Link Zgłoś
idaro Re: Luty 2003 - Wesołych świąt! 21.12.05, 10:01 Kochane mamy i dzieciaczki! Badzcie usmiechniete, a nie padniete w trakcie swiat, jak najwiecej obijajcie sie, objadajcie sie, ogladajcie telewizje, nie narzekajcie i badzcie przy tym promienne i mile dla swoich dzieci, ew. mezczyzn. Dzieciom jak zwykle tego samego - prezentow i szczesliwych mam! W naszym zyciu raczej duzo sie nie zmienilo. Ida nadal w domu z dziadkami. Maz znalazl prace na drugim krancu Warszawy. Ja pracuje i ucze sie na podyplomowych i jestem bardzo zadowolona. Tylko czasu jakos malo... Pozdrawiamy, Anita i Ida Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 - Poswiatecznie:-) 27.12.05, 10:39 Witam po dluuugiej nieobecnosci.. Jakos ostatnio nie mam czasu na siedenie na forum Mam nadzieje, ze swieta minely wam milo, ze sie nie przejadlyscie, no i ze dzieciki zadowolone z prezentow Dominika dostala m.in. kuchnie - no i okazal sie to prezent trafiony w dziesiatke Kuchnia caly czas "pracuje", gotuja sie zupki, herbatka itp Fajnie widziec dziecko takie uradowane nowym prezentem Odpowiedz Link Zgłoś
tygryniooo74 Re: Luty 2003 - Noworoczie???:-) 14.01.06, 00:26 Witam Tak jak obiecałam chyba w październiku odzywam się. Miło mi, że niezapomniałyście o mnie oczywiście nie powiem , że tęskniłam strasznie jak mnie nie było ale powiem , często zastanawiałam się jak tam poszczególne osobniki z lutego. W moim życiu wiele się zmieniło i chyba na lepsze w każdym razie cieszeę się, że 2005 już za mną. Na Ursynowie już nie mieszkam od kwietnia, potem w maju napisałam maturkę, w sierpniu można powiedzieć usamodzielniłam się idąc od września do pracy, a w pażdzierniku z braku zajęć zapisałam się na studia. A Młoda to już jest oddzielny bardzo długi rozdział. Jest wielką grubą fajną panienką ,która ma swoje upodobania i swoje zdanie. Oczywiście umie pyskowac i walczyć o swoje ogólnie jednak jest wszystko w porządalu. Cieszę się, że mogłam coś skrobnąć. Zuzia nie mam już starych numerów ani @ nie było mnie do tego czasu w necie. Mój numer telefonu gdyby jakaś impreza to 663631411. Chętnie bym spotakała się w znanej wszystkim elitarnej grupie. Pozdrawiam. Odezwe się. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 - Noworoczie???:-) 14.01.06, 21:12 O kurcze, jak już Tygrys się odezwał, to może i inne dziewczyny dadzą znak życia? ja w każdym razie składam życznia super dobrego roku 2006 i wraćam się uczyć ustaw o oadministracji samorzadowej bo we wtorek idę na rozmowe w sprawie pracy do Urzędu Marszałkowskiego. I bardzo chciałabym tę prace dostać. Trzymajcie kciuki Buziaki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
tygryniooo74 Re: Luty 2003 15.01.06, 11:34 Cześć Ruch tutaj taki, że nie nadążam odświezać postów)) Myśle, jednak że coś skrobniecie kobitki, niekoniecznie w temacie potworów bo tego to ja też mam przesyt, ale tak jak kubara, coś o sobie może?? Ok nie nalegam i nie nudze śmigam do kajetów filozofia jest czarująca Pozdrowienia Monika Basiu najważniejszy jest brak stresu w takich sytuacjach a poza tym to co ma być to i tak bedzie Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003 15.01.06, 11:44 Ja tez czesto tu zagladam,ale taka cisza,ze ciezko cos napisac. Ja jestem w domu z moimi lozbuziakami,moj mlodyszy Tymon pewnie niedlugo zacznie chodzic,a Sz uczy go rozrabiac wiec w domu mam wesolo W lutym ide na operacje usuniecia pecherzyka zolciowego,bo juz mialam takie ataki,ze nie moglam wytrzymac. Czekam na wiesci i mam nadzieje,ze forum ozyje. Pozdrowienia-Joola Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003 18.01.06, 19:19 Ojej, jak fajnie ze ktos sie odezwal Tygrysie - widze ze zmiany w Twoim zyciu faktycznie ogromne!! Fajnie! Ja niestety w taki maraz popadlam - glownie pod katem uczenia sie czegos nowego.. Na studia nie mam za bardzo kasy, ani przede wszystkim czasu. Ale moze jeszcze kiedys Na razie jestem na etapie wybierania koloru scian w nowym mieszkaniu - za troche ponad miesiac bede miala wlasne mieszkanie! Musze przyznac, ze myslenie o meblach, farbach, tapetach itp pochlania mnie calkowicie Teraz mam czas na pojezdzenie po sklepach meblowych bo Dominike "sprzedalam" na ferie.. Tylko w tych sklepach meblowych jakas nedza straszna... Jogaj - trzymam kciuki za operacje! A za nowa prace kubary rowniez! daj znac jak poszla rozmowa! Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003 20.01.06, 10:10 Jogaj,Monika)), jak się cieszę, że się odezwałyście. Wrzućcie jakieś foty , tak bym chciała zobaczyć dorosłą Dominikę i Tymonka, którego zdjęcie widziałam tuż po urodzeniu . U nas ziiiiiiiiiiiiiiimno, -19. Nienawidze zimy!!!!!! Jeszcze mi się choróbsko przyplątało i tylko czekam, kiedy Marysia się zarazi. Rozmowa poszła ok, chociaż było śmiesznie, bo się uczyłam jak głupia ustaw, bo tak mi powiedziano, a przyszedł facet, dał karteczkę i kazał napisac esej pt. "Pomorze - mój region". Czułam się jak na maturze z polskiego). Ale poszło chyba nieźle, bo z pisaniem i tzw laniem wody problemów nie mam . Zobaczymy, wyniki do końca stycznia. W związku z mrozem i siedzeniem w domu, wymyślam gdzie by tu z małą pójść i pomyślałam, ze może do teatru na przedstawienie dla dzieci. Myślę o KOziołku Matołku, to jest musical. Była któraś z Was już z dziećmi w teatrze? No, to tyle u nas, czekamy na wiosnę po prostu i wtedy wyciągam Jogaj na jakiś spacerek). A, jeszcze z ostatnich postanowień - jak nie dostanę tej pracy to staramy się o drugiego dzidziusia) Pa i czekam na odzew BAsia Odpowiedz Link Zgłoś
mamakarola1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.01.06, 13:29 Hej Dziewczyny, Czy przyjmiecie do swojego grona nową mamę lutowego dziecka? Mam na imię Jola, mieszkam w Warszawie, na Woli. Karol urodził się 18 lutego 2003 roku. Chetnie poznam mamy rówieśników z okolicy i nie tylko. Pozdrawiam goraco w tym mroźnym dniu!! Jola Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 20.01.06, 14:06 Witamy nowa mamę Ja tez z wawy, ale z Pragi Pld. Z Woli to chyba tu zadnej piszącej mamy nie ma Kubara - na specjalne zyczenie zdjecia Dominiki wrzucilam na Zobaczcie, pewnie sie za jakis czas pojawia Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.01.06, 20:49 Kubara to naprawde wstyd,ze nie udaje nam sie spotkac,jak tylko sniegi odpuszcza to koniecznie sie spotykamy. Z jednej strony zycze,zebys dostala prace,ale z drugiej naprawde fajnie jest miec w domu dwojke dzieci,jak patrze jak oni juz czasem sie fajnie bawia to wiem ile by Sz tracil jakby nie mial brata.no i ja mam rozrywke,bo ciagle cos nowego sie dzieje Choc powiem szczerze,ze teraz jak jestem caly tydzien sama z nimi i jeszcze z psem,a chlopaki oczywiscie sie rozchorowali to nie bylo lekko. Zaraz ogladam zdjecia Dominiki. Ja nie mam jak zamieszczac,bo nie mam skanera,ani aparatu cyfrowego. Oj trzeba ozywic to forum. Hihih zadko spotykam dziewczyny o tym samym imieniu co ja-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 22.01.06, 21:52 Własnie wiem Jola,że fajnie mieć taką dwójkę, i we mnie ciągle jest to rozdarcie, bo chciałabym mieć fajną pracę i chciałąbym mieć drugie dziecko. A ja dwóch spraw pogodzić nie umiem, bo nie oddam niani , nie umiem. Zresztą wychodzę z założenia, że jeżlei Marysia mogła mieć mamę a nie nianię i żłobki, to drugiemu należy się to samo). Et żyźń, jak mawia moja koleżanka) Odpowiedz Link Zgłoś
mamakarola1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.01.06, 09:53 Ja też rzadko spotykam mamy o imieniu Jola. Z tego co mówi moja mama, miałam byc Basią, ale chyba Jola bardziej mi sie podaoba, bo Basiek nzam kilkanaście, a Jolek wcale nie jest tak dużo. Poza tym podoba mi się moje imię. Mam nadzieję, że Tobie też. A co do zdjęć, to też nie mam aparatu cyfrowego, ale jak wywołuję to proszę o nagranie na płytę i w ten sposób wrzucam je do kompa. Wrzuciałam na "zobaczcie" zdjeciam ojego urwisa. Są pod hasłem " karol syna Joli i Janusza".Niestety jeszcze nie wiem jak dołączyć je pod ten tekst. Pozdrawiam Was bardzo ciepło. Ps. Który bobas urodził się 18 lutego 2003? Jola Odpowiedz Link Zgłoś
umargos Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.01.06, 22:12 No wątek podupadł, a pomyslec, że były czasy kiedy w ilości postów był na miejscu pierwszym :o))) Spóźnione, ale szczere zyczenia wszelkiej pomyslności w tym Nowym 2006 Roku. Niech nam dzieci rosną zdrowo i niech się nam darzy, co nam się zamarzy. Ja ostatnio rzadko zaglądam na forum, choc przesiedziałam ponad trzy tygodnie w domu z dzieckim chorym...na KATAR. Już jest zdrowa, żadnego kataru (nic się na uszy nie rzuca), żadnego kaszlu, nic nic nic...oby tak zostało (no poza tym, że moim zdaniem katary zaszkodziły jej na słuch i wybieram się po skierowanie do laryngologa). Jutro do przedszkola - dla obopólnego zdrowia psychicznego jest to wskazane. Mamy się dość nawzajem, bo z racji choroby, potem mrozów, a obecnie histerii (ostatnio dwa podejścia, zawróciłysmy ze schodów, po których nie chciała zejść, bo najpierw samochodzik schowałam do kieszeni, żeby miała wolną rękę, a potem nie podwinęłam jej rękawów kurtki bardziej i częściowo zakrywały łapkę; po drugim razie spasowałam i stwierdziłam, że chrzanię taki spacer) spacery zostały zawieszone i nawet nie miałam jak skanalizowac energii dziecka (no własnej też), więc zwykle pod koniec dnia konflikty wybuchały jeden po drugim. Nawet nie wiem kiedy toto urosło takie pyskate (a ostatnio mówi ż i rz, zaczyna mówić sz i cz i booosko to podkreśla :o)))). Pozdrawiam wszystkich (nowych tez witam) i liczę, że cosik skrobniecie Ula Odpowiedz Link Zgłoś
edytaiola Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.02.06, 10:46 Cześć dziewczyny Na początek buziaki dla wszystkich mam i jeszcze większe dla małych lutowiczów Po pierwsze muszę nadrobić czas "niebytu" na forum a to potrwa, zanim dokłanie przeczytam co , kto , jak, i dlaczego Poza tym Ola - pewnie jak reszta dzieci - rośnie i rośnie , choć niektórzy twierdzą, że i tak jak na swój wiek jest mała (86 cm) ale rośnie, a jeszcze ma czas na nadgonienie rówieśników. Jest coraz sprawniejsza, jeszcze na krzesło sam nie wejdzie, nie czuje się pewnie ale czego wymagać od dziecka które ma 1,5 roku do tyłu Ja jak to ja - niekończące się wzloty i upadki jeżeli chodzi o odchudzanie, teraz żyje rozpoczynającym się sezonem na sadzenie, sianie, cięcie krzaków, kwiatów i drzew..... To na tyle i na koniec 100 lat dla Wszystkich już (prawie)3 latków - samych słonecznych i kolorowych dni życzą E&O Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 01.02.06, 19:44 Luty się zaczął, czas urodzinek, niepamiętam niestety kto był z początków, chyba Wookie i Werka. W każdym razie dla wszystkich STO LATEK, żadnych histerii i katarów i wszystkiego naj. U nas po staremu,mała generalnie grzeczna, histerii brak, czasami się obraża, tak śnmiesznie, że można pęknąć ze śmiechu. Niesbyt lubi bawić się sama, co mnie męczy, bo wciąga mnie we wszystkie zabawy, które są niestety dla dorosłego nudne, szczególnie siedem razy w tygodniu po ileś godzin. Potrzebna mi praca normalna na etacie dla zdrowia psychicznego a niete parę lekcji, które daję w tygodniu. Ale szukam i szukam i szukam i NIC. Edyta, Utalia - jak miło, że się odezwałyście) Buziaki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 23.02.06, 12:42 luty prawie się konczy ależ zleciało, mamy już swoich 3 latków w domku, szok... składam wszystkim lutniakom życzenia zdrowia i szczęścia na każdy dzień, przede wszystkim zdrowia!!!! My część lutego spędziłyśmy w szpitalu, byłyśmy w Poznaniu w Klinice na operacji, Jagódka miała przeszczep moczowodu, ale na szczęście jesteśmy już po, operacja się udała, wróciłyśmy do domku i wszystko jest ok!!!! Niestety przedszkole mamy za sobą, wypisałam Jagódkę w grudniu, bo bardzo często chorowała, potem ta operacja, teraz jest po... nie wskazane... więc na razie mała buszuje u dziadków... Pozdrawiam Was wszystkich!!! szkoda, że tak rzadko tutaj wpadamy! Ale cieszę się, że raz po raz można poczytać tutaj o lutniakach, bo fajne dzieciaczki są z nich buziaki Agata i Jagoda Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 28.03.06, 23:32 To ja też skrobnę parę słów. Lena od lutego chodzi na cztery godziny do przedszkola i jest szczęśliwa. Prawdą jest, że trudno jej się z mamą rozstać, ale uczestniczy w życiu przedszkolnym jak na przedszkolaka przystało. Trochę chodzi w kratkę bo niestety odchorować musi swoje. Ja czekam na wiosnę i na panie, które posprzątają chodniki z pozostałości po zimie ( Rozglądam się powoli, bardzo powoli za pracą i to chyba na razie tyle. Pozdrawiam gorąco. Przesyłam najnowsze zdjęcie Leny. Odpowiedz Link Zgłoś
kubara1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.02.07, 11:10 Dziewczny, co u Was słychać? rok minął, mamy w domu czterolatki. Może napiszecie co w Waszym życiu się pozmieniało? U nas ok, Marysia nieprzedszkolna jeszcze, tzn chodziłą a potem zastrajkowała i chodzi tylko na rytmikę i angielski. Mam nadzieję, ze we wrześniu będzie lepiej i pójdzie już normalnie na 8 godzin. Ja pracuję na pełnym etacie i jestem przeszcześliwa, praca mi służy. A u Was, u Werki, Basi Tygrysowej, Jagódki, Wookiego??? Doczekali się braciszków albo siostrzyczek? Odpowiedz Link Zgłoś
monique76 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 19.02.07, 20:12 Witam Dominika jutro konczy 4 lata - najszybsze 4 lata w moim zyciu Przedszkolak z niej na calego - spiewa piosenki, mowi wierszyki, wykloca sie zeby w domu byl taki bialy barszcz jak w przedszkolu i gada jak najeta Jak na razie na szczescie nie upomina sie o rodzenstwoBo na rodzenstwo to sie jeszcze nie doczekala i pewnie jeszcze troche przyjdzie jej poczekac A tak w ogole to teraz jest taka po prostu fajna - juz nie maluszek, ale jeszcze nie przemadrzaly wszystko wiedzacy dzieciak Odpowiedz Link Zgłoś
kalin_a Re: Luty 2003- Druga część:-)) 21.02.07, 11:39 Witam tu Edyta i Ola (nie pamietałam hasła do starego nicku racja 4 lata zleciały, u nas po malutku, mała chodzi do przedszkola i jak na przedszkolaka przystało jest coraz bardziej pyskata, nic nie chce jeść bo to co gotują w przedszkolu to mama nie robi w domu, ma idolkę Panią Małgosię i teraz ona musi wiedzieć ci Ola robiła, gdzie była i wogóle . Radzi sobie coraz lepiej ze wspinaczkami na meble - ale za równieśnikami to jeszcze oddstaje daleko, za to pływa jak rybka i chyba załapała bakcyla nart . Pozdrowienia dla Wszystkich lutowiczów i ich mama Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.04.07, 12:38 Witam. Lena też jest prawdziwym przedszkolakiem. Lubi chodzić do przedszkola, ma swoją ulubioną koleżankę, lubi jedzenie w przedszkolu i czasami mi podpowiada co mam zrobić na obiad Przeszła już szkarlatynę i ospę, więc to mamy za sobą. W maju przeprowadzamy sie do nowego mieszkania, będzie miała swój pokój i ...... braciszka, który zamieszka z nami planowo od końca czerwca Pozdrawiam gorąco. Jowa Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 26.04.07, 22:35 Witajcie, to niesamowita frajda poczytać o "lutniakach" po jakby nie było takim czasie Cieszę się, że u Was wszystko ok! Przede wszystkim gratulacje dla Jowy - życzę udanego rozwiązania!!! No i rzecz jasna gratuluję nowego mieszkanka!!! Fajnie, że Kubara pracuje, wspominam czasy kiedy szukała pracy i jednak wszystko się super ułożyło! Bardzo miło poczytać, że dzieciaczki sobie świetnie radzą w przedszkolu, Marysia z pewnością dołączy do grona przedszkolaków od września. Całuski dla Oli przede wszystkim, Edytko ucałuj ją, ona nie wie, że gdzieś w świecie ma kilka cioć internetowych z tego właśnie forum U nas również wszystko w porządku, żyjemy sobie pomaleńku, Jagoda także jest przedszkolaczkiem, także ma swoją przyjaciółkę i ulubioną Panią Małgosię W przeciwieństwie do Dominiki, Jagoda domaga się rodzeństwa, moja szwagierka jest w ciąży, więc teraz non stop drążymy ten temat... to znaczy ja i Jagoda - jedynemu mężczyźnie w naszej rodzinie, który niestety nie chce się zgodzić na drugie dziecko... Pozdrawiam Was gorąco, Agata Odpowiedz Link Zgłoś
mamakreta Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.05.07, 18:00 Hej Miło poczytać, że jakoś się wszystko kręci... U nas też, spokojnie, Baśka w przedszkolu świetnie sobie radzi Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
mamakreta Re: Luty 2003- Druga część:-)) 18.05.07, 18:02 tak, mamakreta to tygrynio pozowionka Odpowiedz Link Zgłoś
agatkar1 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 29.11.07, 22:15 hej, hej.. może ktoś zajrzy do naszego lutniakowego wątka... już listopad, jeszcze dwa miesiące i nasze maluchy skończą 5 lat.. jak ten czas leci.... Pozdrawiam wszystkich, buziaki dla wszystkich dzieciaczków.. pa Odpowiedz Link Zgłoś
jowa3 Re: Luty 2003- Druga część:-)) 15.06.08, 16:50 Pozdrowienia dla wszystkich lutowych dzieciaczków ))))))) Odpowiedz Link Zgłoś