Dodaj do ulubionych

KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2

    • maugerka ALE ZIMA!!!! 01.03.05, 07:25
      Jasiek rano, gdy wychodziliśmy już się cieszył, gdy zobaczył ta kupę śniegu.
      Wiedział, że pójdzie z dziadkami na sanki, co wprost uwielbia. Szkoda, że ja
      nie mogę z nim iść...BUUUUUUUUU!!!!!!!
      • agaskup Re: ALE ZIMA!!!! 01.03.05, 13:30
        Cześć dziewczyny. W końcu mogę coś napisać. Przez ostatni miesiąc nie miałam
        dostępu do internetu. Ale już jestem.
        W sobotę przeprowadzamy się do naszego mieszkania, w końcu. Mam tylko nadzieję,
        że Filipek szybko się zaklimatyzuje. Jestem ciekawa, czy będzie chciał spać sam
        w swoim pokoju. Jak narazie wszystko mu się w naszym mieszkaniu podoba, pomimo
        tego, że panuje tam straszny bałagan. Nie mogę się już doczekać, bo to
        rozpoczął się już piąty tydzień od kiedy mieszkamy u mamy.

        Mój Filipek zbytnio nie różni się od pozostałych kwietniaków. Nie chce myć
        zębów (trwa to od dwóch tygodni), niestety nadal nie mówi - oprócz pojedyńczych
        słów. Woła siusiu, pieluchy zakładamy na spacerek i do spania. Coraz lepiej
        wychodzi mu samodzielne jedzenie. Trochę za szybko rośnie. Nie zdążyłam się
        nacieszyć takim malutkim a tu już niedługo dwa latka. Ale cóż takie jest życie.
        Pozdrawiam wszystkich.

        P.S. Tatjano, trzymasz się jakoś. Mój mąż jest z nami cały czas, ale jest
        prawie tak, jakby go nie było. Wraca do domu dopiero po 20. Zdarza się, że
        Filip nie widzi go parę dni. Jak przychodzi to Fil już śpi. A w ciągu dnia
        muszę sama podejmować wszelkie życiowe decyzje, bo niestety mąż jest nie
        dostępny, tak jak bym była sama. Pocieszające jest to, że mimo wszystko mogę z
        nim wieczorem porozmawiać. No i mamy weekendy. Pozdrawiam.
        • pisanka3 Tata kupi maluszka 03.03.05, 09:42
          Witajcie mamuski,
          wyszłyśmy już z kolejnego choróbska, ale żeby nie było zbyt wesoło, to pozostał
          nam kaszel. Właściwie ja też się rozłożyłam, a po mnie mój mąz. Jedyną zdorwą
          osobą była moja mama, która zajmowała się nami wszystkimi.
          Ostatnio moja Ania, gdy bawiłysmy się razem, popatrzyła na mnie i bardzo
          poważnym głosem powiedziała "Tata kupi Ani maluszka. Ania będzie się z nim
          bawiła." I tak oto, mój prawie dwulatek zapragnął rodzeństwa. Chyba juz czas o
          tym pomyśleć.
          Pozdrawiam ciepło
          Kasia
          P.S. Niestety nadal nie siada na nocnik. U nas działa jak Ania myje zęby z
          tatą.
          • agaskup Re: Tata kupi maluszka 03.03.05, 11:13
            Podziwiam was. Ja chyba jeszcze nie jestem gotowa, żeby mieć drugie dziecko.
            Wiem, że przemawia przeze mnie egoizm, ale jestem prawie cały czas sama i
            chwilami, przede wszystkim zimą jest mi bardzo ciężko. Poza tym Filipek jeszcze
            bardzo mnie potrzebuje, a wiadomo, że noworodkowi też trzeba poświęcić trochę
            czasu.

            Co do zębów, to zadziałała zamiana szczoteczkami. Filipek mył zęby mi, a ja
            jemu i jakoś się udało.
            Pozdrawiam. Agnieszka
          • martad73 Re: Tata kupi maluszka 03.03.05, 12:33
            Dawno nie zagladałam..i co widzę - zaczyna nas być więcej smile chodzi o podwójne
            mamy. To rzeczywiście dobry moment, żeby pomysleć o drugim maluszku. Kiedy
            mateusz miał dwa latka i mieciąc zaszłam w ciążę z Ewelinką i muszę wam
            powiedzieć, że jestem zadowolona z takiej różnicy wieku. Dzieciaki bardzo się
            kochają, Mateusz czuję się ważnym starszym bratem - więc popieram smile) wasze
            zamiary.
            pozdrawiam
            Marta z Mateuszem i Ewelinką
            • aniacichy Re: Tata kupi maluszka 03.03.05, 13:30
              Pisanko! mądrulka z tej Twojej Anulkismile))
              My niestety nie możemy teraz pozwolić sobie na kolejnego
              maluszka - sytuacja mieszkaniowa, no a finansowa też nie najlepszasad
              Tak czy owak, kiedys na pewno Olga będzie miala rodzeństwo,
              bo ja też bym nie chciała byc jedynaczka (mam dwoch braci).

              My rownież po chorobie, ale tym razem wystarczyły
              leki homeopatyczne.
              Natomiast co do mycia zabków to Olga nadal protestuje,
              nie pomaga wymiana szczoteczek, mycie ząbkow z tatą,
              opowiadanie historyjek o bakteriach...Ech

              pozdrawiam
              Ania
              • maugerka Re: Tata kupi maluszka 03.03.05, 14:31
                Co do rodzeństwa, to będziemy się zabierać albo pod koniec tego lub na początku
                przyszłego roku.
                Ząbków sam Jasio nie myje, ale na nowo pozwala, żebym to ja mu myła, co prawda
                tą silikonową szczoteczką na palec, ale zawsze coś. Nocnik...hmmmm. Wczoraj
                nawet dał się kilka razy posadzić gołą pupą, ale niestety siusiu zrobił, gdy
                wstał, w galoty. Dzisiaj słyszałam, że zrobił babci awanturę, gdy ta chciała go
                posadzić. Poczekamy, zobaczymy, bo pod pieluchami robią mu się krosteczki i
                musi chodzić w domu bez pamperów.
                • zivona do aniacichy 03.03.05, 17:31
                  Hej Aniu
                  Napisz mi proszę jakimi to lekami się kurujecie, chodzi mi o homeopatię, bo mi
                  już ręce opadają. Właśnie dzisiaj Kuba (od listopada) dostał 3 antybiotyk.
                  Nasza pani doktor jak tylko moze zwleka z podaniem, ale juz nic nie pomagało,
                  więc Kuba dostał antybiotyk. Czy chodzicie do jakiegoś homeopaty? Kuba prawie
                  bez przerwy mi kaszlał od listopada, a to katar, a to kaszelek, a to angina,
                  potem znowu katarek, kaszele i znowu angina,i tak na okrągło. Sama juz nie wiem
                  co robić - a tu jeszcze malutka Marysia w domu. Teraz Kuba już 3 dzień u babci,
                  bo izolujemy maluchy, moze Maryśka się uchowa, odpukać nie chorowała.
                  Napisz jak wyglądają te wasze choroby i ich leczenie.
                  pozdrawiam Iwona
    • tatjana Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 03.03.05, 18:03
      Mały mi tu przeszkadza i wszystko mi się poplątało-stworzyłam niechcący nowy
      wątek. To powinno się tutaj znaleźć:

      Agaskup-dziękuję za pamięć i troskęsmile)) Nie jest źle, minął już miesiąc
      rozłąki. Jakoś sobie ten czas tak z Iguniem gospodarujemy, żeby nam się nie
      tęskniło. Mam nadzieję, że Twój mąż nie będzie długo pracował w takich
      godzinach, jakie opisałaś. Życzę pogody ducha, a jak masz ochotę się wygadać-
      zapraszam na moją pocztę gazetowąsmile

      My, podobnie, jak Maugerka, będziemy się starać o kolejnego Bąbelka pod
      koniec rokuwink)) Igor, jak większość dzieci pewnie, lubi dzieciaczki. Kiedy je
      widzi (na spacerze, w telewizji, na zdjęciach), cały rozpromieniony z radości
      woła: "Dzidzi, dzidzi!". Na spacerze wszystkie dzieci dodatkowo jeszcze
      zaczepia;] Ciekawe, jak przyjmie nowego lokatora. No, ale to jeszcze daleko
      przed nami(a szkoda, nie mogę się doczekać!)

      Pozdrawiamysmile
      • agaskup Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 04.03.05, 08:28
        Jutro wprowadzamy się do naszego nowego mieszkania (jak zdążymy posprzątać).
        Już nie mogę się doczekać. W końcu u siebie. Tatjano-co do pracy mojego męża,
        to do lipca, a właściwie do sierpnia godziny jego pracy nie ulegną zmianie. Tak
        to już jest, trzeba z czegoś żyć, a jego popołudniowa, dodatkowa pracy daje
        całkiem niezłą kasę.
        Muszę już kończyć, bo niestety jestem w pracy. Odezwę się może w weekend.
        Pozdrawiam.
        • zivona Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 04.03.05, 09:42
          hej
          My właśnie z Marysią wybieramy sie do lekarza, osłuchać płucka. Maryśka
          pokaszluje mi i ma katarek, a ja przewrażliwiona po chorobach Kuby - wolę
          sprawdzić zawczasu. U nas zima chyba tak jak wszędzie mocno trzyma, jestem
          ciekawa, czy będziemy święcić jajka w śniegu, hihi.
          Dziewczyny i tak wam bardzoooooooooo zazdroszczę mężów choćby na noc,jest się
          do kogo przytulić, pogadać, wyżalić i na kim wypłakać. Ja z dzieciakami sama od
          pon do piatkowej nocy - ech beznadziejne to jest.
          Dlatego może mamy tylu znajomych, ciągle jesteśmy w ruchu, jeździmy, spotykamy
          się z maluchami innymi, znajomymi i rodzinką - byly nie siedizeć ciągle w
          domku smile
          Uciekam się zbierać, bo Marysia śpi sobie, pozdrawiam.
          Zamieściłam jescze pare fotek z pobytu zimowego w Szczyrku,tam to był śńieg!!!
          Iwona
          • agaskup Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 04.03.05, 12:35
            Super zdjęcia zivono, no i ile śniegu. My możemy o takim śniegu sobie tylko
            pomarzyć. U nas na Kujawach jest zawsze mało śniegu.

            Filipek mi się rozchorował. Tzn. narazie ma dość wysoką temperaturę. Niestety
            nie mogę z nim iść do lekarza, bo jestem w pracy. Poszła babcia, jestem ciekawa
            jaka będzie diagnoza lekarza.

            Co do mężów, to rzeczywiście wieczorem jest przy mnie i to jest ten plus, że
            mogę się do niego przytulić i porozmawiać na żywo. Pa.
          • mkrzatala Re: też chorujemy 05.03.05, 23:31
            Agatka ma okropny kaszel i trochę gorączki. W czwartek była osłuchiwana i było
            OK w poniedziałek znowu idziemy.
            Dzisiaj mojego męża też boli gardło i ja też czuje się trochę słabo. Wolałabym
            nie przeziębić sie pod koniec 8 miesiąca ciaży.
            Kurcze jaki ten świat jest teraz okropny, jak tu tworzyć normalną rodzinę, jak
            co najmniej jedno z rodziców prawie nie bywa w domu. Mój mąż ciężko i długo
            pracuje, ja też dopiero od tygodnia jestem na zwolnieniu. Przeraża mnie myśl o
            powrocie do pracy i zostawieniu dzieciaków, więc staram sie o tym narazie nie
            myśleć.
            • agaskup W nowym domu 06.03.05, 21:07
              CZeść dziewczyny. Piszę już ze swojego nowego domu. Na razie jestem przerażona,
              wszędzie tylko kurz. Filipkowi się podoba jego nowy pokój. Bardzo się stęsknił
              za swoimi zabawkami.
              Niestety Filipek rozchorował bardziej, ma straszny katar.

              Pozdrawiam/ Agnieszka z Filipkiem.
              • maugerka W nowym domu 07.03.05, 09:12
                No to gratulacje! Nas jeszcze czeka długa droga, ale mimo to nie mogę się już
                doczekać.
                Wszystkim życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!
                A u nas wojna nocnikowa nadal trwa! Jasiek w domu chodzi w majteczkach i cały
                czas mu tłumaczymy, że jak chce siusiu, to ma zawołać, ale niestety nadal sika
                w majteczki, chociaż pokazał dwa razy nocnik, tyle, że już niestety po fakcie.
                W każdym bądź razie nie zaprzestajemy, teraz musimy być konsekwentni, na pewno
                się uda! kiedyś.....
                • aniacichy ZIVONO... 07.03.05, 12:46
                  hej!
                  Tak antybiotyk za antybiotykiem, wiem coś o tymsad
                  Nasza pani doktor tak właśnie leczy.
                  Olga w styczniu brała antybiotyk, w lutym zachorowala
                  ponownie - ostry, mokry kaszel+gorączka.
                  Pojechałyśmy do pediatry - homeopaty.
                  Pani doktor najpierw leczy homeopatycznie, a dopiero w ostateczności podaje
                  antybiotyk.
                  Po dwóch dniach była kolosalna poprawa.

                  Sprawdz może u Was jest takowy doktoreksmile.
                  Ja o istnieniu naszej dowiedzialam się niedawno.

                  Aga gratuluje nowego mieszkankasmile))

                  Wszystkim chorującym życzymy szybciutkiego powrotu
                  do zdrowkasmile

                  Ania i Olga rozrabiakasmile
                  • zivona choroby :-( 07.03.05, 13:50
                    Hej
                    Wróciliśmy od lekarza,jestem juz podłamana. W zeszłym tygodniu Kuba dostał
                    antybiotyk, zaraził mi Marysię - no i dzisiaj Maryśka dostała. Przecież to
                    koszmar, a nie stykamy się z żadnymi chorymi osobami, dziećmi. Bardzo lubię
                    naszą panią doktor i mam do niej zaufanie, jak nie trzeba to nie daje
                    antybiotyku, ale kuba mi sie rozlozyl kompletnie znowu - zagrozone tym razem
                    byly oskrzela. No a teraz Marysia. Nie zmienia to faktu, że szukam homeopaty,
                    chętnie bym z nim porozmawiala, poszła na wizytę. Na razie nie wiem o takowym w
                    Gliwicach ;-(
                    Aga super,że już we własnym domku, nie zapomnę, jak sami wprowadzliśmy się do
                    swojego parę lat temu - ale radocha.
                    A tek w ogóle to ja chcę WIOSNY, SLONECZKA I CIEPELKA i wakacji, hihi.
                    Pozdrawiamy, dużo zdrówka
                    (aha, kupiłam parę dni temu Fridę, chyba lepsza od gruszki, czy wasze maluchy
                    dmuchają noski, bo Kuba nie umie )
                    Pa, teraz to juz uciekam wink
                    • agaskup Re: choroby :-( 08.03.05, 11:06
                      Filipek jakoś się broni. Ma katarek, niewielką temperaturę. Jutro pójdę na
                      kontrolę do lekarza, ale chyba nie ma nic na oskrzelach. Jak narazie pomagają
                      same syropki i wit. C. Oby tak dalej.

                      Już mi się podoba mój domek. Jest jeszcze dużo do zrobienia, ale już jest
                      fajnie. Czuje się tam coraz lepiej. Filipek też jest bardzo szczęśliwy. Zasypia
                      w swoim łóżeczku, ale nad ranem ląduje w naszym łóżku i śpimy tak do rana.
                      Dobrze, że mamy szerokie łóżko. I wszystko już wraca do normy. Babcia dzisiaj
                      przyszła po miesięcznym urlopie do pracy, czyli do Filipka. Internet
                      podłączony.
                      Teraz już tylko czekamy na wiosnę.
                      Mogłaby już przyjść.
                      Pa. Pa.
                      • maugerka Postępy nocnikowe 08.03.05, 13:09
                        Ja chyba też już chcę wiosny, chociaż nie ukrywam, że lubię zimę, ale tylko
                        taką białą i słoneczną.
                        Tak, jak w tytule, od wczoraj udało się nam na razie złapać, ale zawsze kilka
                        razy siuśki do nocnika. Może w końcu nastąpi jakiś przełom w tym temacie.
                        A tak z innej beczki, to Jasio życzy swoim forumowym koleżankom i ich mamusiom
                        duuuużo zdrówka (bo o to w tej chwili, ajk widzę najtrudniej) i wiele radości!
                      • aniacichy Duże buziaczki dla Jaska:) 09.03.05, 13:34
                        Dziękujemy za życzenia i przesylamy mnóstwo buziaczkówsmile

                        Ania i Olgasmile
                        • agaskup My chcemy wiosny 10.03.05, 07:56
                          Już mam dosyć zimy, a dzisiaj znowu mróz. Kiedy to się skończy.
                          Chcemy wiosny i już.

                          Filipek już prawie zdrowy. Na szczęście było to lekkie przeziębienie.
                          Już drugą noc śpi w swoim pokoju i w swoim łóżeczku. To znak że się
                          zaklimatyzował w nowym mieszkaniu.
                          Zachowuje się tak jak przystało na dwulatka (w końcu to za miesiąc).
                          Ząbki myje, siusiu robi do nocnika, sam je (oczywiście czasami), szkoda tylko,
                          że nie mówi.

                          Pozdrawiamy wszystkie dzieciaczki i ich rodziców. Pa, Pa.
                          • pisanka3 Re: My chcemy wiosny 10.03.05, 09:33
                            A my znowu zaliczyłyśmy kolejną chorobę. Naprawdę mam już dosyć, bo więcej nie
                            ma mnie w pracy niż jestem. Może jak przyjdzie wiosna, to będzie lepiej.
                            I znow musze wszystkiego uczyc Anie od poczatku: teraz nie chce sama spac, woli
                            z mama, zabki myje, ale nie chce otworzyc buzi, z jedzeniem mamy o tyle kłopot,
                            ze jeszcze jest na ścisłej diecie. Kiedy to sie skonczy?
                            Pozdrawiam
                            Kasia
                            • maugerka Re: My chcemy wiosny 10.03.05, 09:57
                              Współczuję Wam serdecznie. Tak ostatnio czytam o tych wszystkich chorych
                              maluszkach, to cieszę się, że Jasiek oprócz tego zapalenia oskrzeli jest w
                              sumie zdrowym i w miarę odpornym dzieckiem. przynajmniej na razie. Z nocnikiem
                              u nas trwa walka. Czasem uda się złapać, czasem obsiusiana jest podłoga, w
                              każdym razie w domu nie zakładamy pieluch. Zdarza się, że na sam widok nocnika
                              ucieka z krzykiem. Wtedy go nie zmuszamy, ale wołać sam nie chce. Jak Wy to
                              zrobiłyście, że Wasze dzieciaczki siusiają na nocnik bez problemów?
                              Zebów sam znowu nie myje, ale pozwala sobie myć, więc nie jest tak źle. Sam je
                              widelce, z łużki wszystko jeszcze spływa, podpatruje, jak my jemy i próbuje
                              nawet nożem kroić, ale to pod ścisłą naszą kontrolą.
                              No i też chcemy wiosny....
                              • mkrzatala Re: My chcemy wiosny i zdrówka dla dzieciaków 10.03.05, 20:18
                                Od poniedziałku mój mąż nie wychodzi z łóżka, ma temperaturę i naprawdę źle
                                sie czuje. Moja córeczka też jest chora, choć już nie goraczkuje. Ja walczę,
                                ale jestem osłabiona, jeszcze tego mi potrzeba na koniec 8 miesiąca ciaży.
                                Śpię z córcią, aby mąż mnie nie zaraził i na razie dzielnie sie trzymam,
                                biorę lekarstwa i mam nadzieję, ze mi się nie pogorszy.
                                W ciągu dnia mam pomoc do Małej, więc tylko dbam o męża, ale popołudniu muszę
                                się zająć obojgiem. Aga chce szaleć, potem kolacja, lekarstwa, kąpiel,
                                czytanie bajek i usypianie - wiecie jak to jest. Nie mam już siły sama
                                potrzebuję odpocząć, poleżeć, aby mi ktoś coś ugotował i podał.
                                Trzymajcie za mnie kciuki, abym dała radę.
                                • zivona Re: My chcemy wiosny i zdrówka dla dzieciaków 10.03.05, 21:47
                                  Hej
                                  Trzymaj się, nie daj się! Kurcze,i to jeszcze teraz cię dopadło choróbsko, ale
                                  jak inni chorują w domku, to ciężko nie załapać się. Dobrze wiem, jak to jest,
                                  padasz na pysk wieczorem i marzysz tylko o spanku, a tu cały dom na głowie,ech.
                                  Wiesz, ale my to mamy bliżej do wyjścia z maluchów, hihi, odchowamy i luzik smile
                                  Możesz się faszerować czosnkiem, pomaga w dużych ilościach, i takimi domowymi
                                  soczkami z malin, miodzikiem itp. Ja teraz mam inny problme, co zrobić jak
                                  choruje jedno, zeby nie zaraziło drugiego - teraz wiemy, oddajemy kubka na
                                  przechowanie do babci tereski,i jest cool smile. On jest wniebowzięty, ja trochę
                                  odpoczywam (wyrodna matka) a Marysia bezpieczna. Jak tylko znajde chwilkę,
                                  zamieszczę zdjęcia maluchów, w uściskach, jak się przytulają.
                                  Pozdrawiamy, pa
                                  iwona
                                  Marysia i Kubuś
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7835493&a=10027734
                                • agaskup mkrzatala, życzymy zdrowia i wytrwałości 11.03.05, 08:49
                                  Bardzo ci współczuję. Musisz sobie dać radę. W żaden inny sposób nie mogę ci
                                  pomóc, choć bardzo bym chciała. Trzymam kciuki za twojego męża, aby szybko
                                  wyzdrowiał i przejął od ciebie część obowiązków. I nie daj się chorobie.
                                  Trzymaj się. Agnieszka z Filipkiem.
                                  P.S. A swoją drogą, znowu będziesz miała "kwietniaczka". Pa. Pa.
                                  • pisanka3 Re: mkrzatala, życzymy zdrowia i wytrwałości 11.03.05, 09:34
                                    My tez zyczymy zdrówka i szybkiego powrotu do formy. Napewna nie jest ci lekko,
                                    brzuszek juz duzy, a do tego chory maz (to tak jakby chorowała conajmniej
                                    dwójka dzieci). Podobno wiosna idzie, ale jakos nie moze do nas przyjsc. Za to
                                    pieknie sie wam udalo z drugim kwietniaczkiem. Moja Ania ciagle mówi, ze tata
                                    kupi maluszka, ale jakos sie do tego nie garnie.
                                    Gorace pozdrawienia

                                    Kasia
                                    • aniacichy Re: mkrzatala, życzymy zdrowia i wytrwałości 11.03.05, 13:25
                                      Oj! Mogę sobie wyobrazić jak jest Ci teraz ciężko
                                      cały dom na głowie i do tego, brzusio.
                                      Zyczę dużo zdrówka i siły.
                                      Szkoda, że nie mieszkamy blisko siebie.
                                      Trzymaj się!

                                      pozdrowionka
                                • mkrzatala Re: Jesteście kochane 14.03.05, 04:37
                                  Dziękuje za słowa otuchy. Agatka już ma się lepiej i mąż też musi, bo jutro do
                                  pracy. Ja odpukać wyszłam z tego obronną ręką, nie dostałam temperatury jak Oni.
                                  Tymczasem dzisiejsza noc to koszmar. Wiadomo, że generalnie teraz słabo sypiam
                                  (uroki końca ciąży), ale dzisiejszej nocy nie spałam prawie wcale. Żadna
                                  pozycja nie była dobra, dzidzia też sie wiecej kręciła. Jak mam mieć siły na
                                  wszystko, gdy nie mogę się wyspać. Jestem zła, że jestem w domu, a nie mam siły
                                  wiecej czasu poświecić Agatce.
                                  • maugerka Re: Jesteście kochane 14.03.05, 08:52
                                    Życzymy wytrwałości! To już niedługo, co prawda wtedy też się pewnie nie
                                    wyśpisz, ale cóż to wszystko znaczy wobec zadowolonych małych buziek! moim
                                    zdaniem uśmiech dziecka wynagradza wszystkie złe chwile. Trzymamy w każdym bądź
                                    razie mocno kciuki.
                                    • pisanka3 Rozpoczełysmy prawdziwy bunt dwulatka 14.03.05, 15:26
                                      I stało się. W sobotę Ania obudziała się już jako buntowniczka. Dwa dni za mną,
                                      a ja chcę żeby już było po wszystkim. Płacze bez powodu, próbuje wymuszania
                                      krzykiem, gdy czegoś odmawiam (jeszcze nie wpadła na pomysł kładzenia się na
                                      podłodze, ale juz klęczy) ubierać sie nie chce, spać wieczorem nie chce (płacz
                                      w niedziele trwał pół godziny), w nocy spać nie chce - płacz bez powodu. Jeżeli
                                      to dłużej potrwa, to chyba bede musiałą szukac nowej niani, bo ta którą mamy
                                      nie wytrzyma długo. Oczywiście Ania jest zdrowa, nic jej niedolega. Myślałam,
                                      że ten dzien nie nadejdzie, lub może w będzie w złagodzonej wersji, ale
                                      niestety, chyba to dopiero początek. Staram się być cierpliwa, tłumaczę
                                      wszystko, ale i tak na nic moje wysiłki.
                                      Pozdrawiam
                                      Kasia
                                      • agaskup Re: Rozpoczełysmy prawdziwy bunt dwulatka 14.03.05, 21:53
                                        U nas jakiś czas temu rozpoczęło się coś, co można nazwać buntem dwulatka, ale
                                        w trochę łagodniejszej formie. Filipek wymusza pewne rzeczy na nas piskiem, a
                                        jak nie dostaje to czego chce, to się po prostu obraża. Trwa to parę minut, po
                                        czym jest już dobrze. Ostatnio się na mnie obraził, bo nie pozwoliłam mu
                                        buszować w szufladach kuchennych. Nigdy się nie bawił ani garnkami, ani żadnymi
                                        innymi przyrządami kuchennymi, a tu nagle stwierdził, że to fajna zabawa, a jak
                                        mu nie pozwalam to jest krzyk i wielka obraza. Tak to już jest z tymi naszymi
                                        dzieciaczkami.

                                        Zapraszam do obejrzenia najnowszych zdjęć mojej pociechy.
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&wv.x=2&a=21628117
                                        • maugerka My już raczej mamy po... 15.03.05, 09:36
                                          Jaśkowi ten bunt już przechodzi. Czasem się obrazi, ale było dużo gorzej.
                                          dziadkom nawet siadał na chodniku, gdy nie chcieli iść tam, gdzie on sobie
                                          zażyczył, płakał, jak mu coś nie pasowało, a teraz już jest luzik. Gdy się
                                          obraża, to bez płaczu i krzyków, tylko mamrocze coś po swojemu pod nosem, co w
                                          gruncie rzeczy wygląda przekomicznie. Mogę tylko życzyć wytrwałości.
                                          Powodzenia
                                      • mkrzatala Re: Rozpoczełysmy prawdziwy bunt dwulatka 16.03.05, 11:22
                                        Mi trudno powiedzieć kiedy się zaczęło i czy to już to. Aga generalnie "ma
                                        silny charakter", czyli wie czego chce, a czego nie i potrafi nas o tym
                                        poinformować. Czasami rzucała się na podłogę, ale szybko zauważyła, że to nie
                                        działa. Próbuje wymuszac coś stękaniem/popłakiwaniem, czasami wyraża swoje
                                        nazadowolenie rzucając zabawką, czasami podejdzie i klepnie nas ręką - w każdym
                                        z tych przypadków ma obrażoną minkę i wie, ze robi źle, więc za chwilę nas
                                        przytula, całuje i na tym się kończy.
                                        Czasami ma takie momenty, ze wszystko jest na "NIE".
                                        Każdego sprawdza na ile moze sobie pozwolić, więc np. z dziadkami idzie Jej
                                        duzo lepiej.
                                        Zawsze spokojnie Jej tłumaczymy, często używamy forteli, aby Ją do czegoś
                                        zachecić, czasami natomiast musi zaakceptować, że czegoś nie może.
                                        Nie wiem, czy to już bunt 2-latka, bo nie zauwazylismy jakiejś nagłej zmiany,
                                        moze najgorsze jeszcze przed nami, a może u nas to tak wyglada.
                        • mamamarti Pomyliłam daty! 21.03.05, 22:10
                          O kurcze, pomyliłam strony - przecież ostatni wpis jest z 18 marcasmile))).
                          Aga.
                        • mamamarti Re: Duże buziaczki dla Jaska:) 21.03.05, 22:12
                          a teraz pomyliłam odpowiedzi. Co sie dzieje?!Wiosna czy co?
                          Przepraszam za zamieszanie!
                          Aga.
    • andzia001 Hej:) Przyjmiecie z powrotem do swojego grona?:) 15.03.05, 11:22
      Hejka dziewczynysmile
      Daaawno mnie tu nie było, oj dawno (z przyczyn niezależnych ode mnie niestety),
      ale teraz mam nadzieję nadrobić choć po części stracony czassmile
      Na razie czytam z zapałem wasze posty (śmiechu czasem cała kupasmile)))))), myślę
      o Waszych słoneczkachsmile
      Z tego co widzę jakieś paskudne choróbska ciągną się za niektórymi promyczkamisad
      Mam nadzieję, że wraz z nastaniem wiosny odejdą one precz, tak definitywnie!smile

      Wszystkim chorującym jeszcze skarbeczkom dużo zdrówka życzęsmile
      A mamusiom uśmiechu na twarzysmile
      • mkrzatala Re: Hej:) Przyjmiecie z powrotem do swojego grona 16.03.05, 11:26
        Witaj Anula, my jesteśmy otwarte i nawet jeżeli nie było Cię przez jakis czas
        to nie znaczy, że w każdej chwili nie możesz wrócić.
        • maugerka Re: Hej:) Przyjmiecie z powrotem do swojego grona 16.03.05, 13:20
          Jasne, że przyjmiemy z powrotem. Pisz koniecznie, co u Was się od tak długiego
          czasu zmieniło.
          Buziaczki
          • andzia001 :)))) 16.03.05, 15:08
            Dzięki dziewczynysmile
            No więc Szkodniczek jak na niespełna dwulatka przystało przechodzi okres buntu,
            choć w wielu przypadkach daje się "ułaskawić" i jego prostesty przechodzimy
            dość gładkosmile
            Po prostu - ma specyficzny charakterek (mieszanka wybuchowa połączenia natury
            mamy i tatysmile)).
            Jest niesamowicie energiczny, wszędzie go pełnosmile stale wymyślamy mu jakieś
            zabawy, zajęcia, by dostatecznie tą jego energię wykorzystać.
            Nadal sypia nam w ciągu dnia - jest to czasem nawet dwugodzinna drzemka,
            niestety kosztem wieczornego zasypiana (często zdarza się, że zasypia dopiero
            ok. 23.00)
            W nocy śpi z rodzicami...
            Uwielbia myć zęby i zdarzają się dni, że szczoteczka jest w ruchu kilkanaście
            razy dziennie (kurcze, może ta pasta jakiś wpływ ma...może uzależnia...?smile)))
            Menu niezbyt urozmaicone - jak sie na coś uprze to potrafi to jeść na okrągło
            (śniadanie, obiad, kolacja) i wtedy trudno przemycić cokolwiek innego.
            Naukę nocniczkowego sikania rozpoczęliśmy jakiś miesiąc temu i praktycznie po
            jednym weekendzie biegania po domu, w którym zwinęliśmy wszystkie dywany i
            pozwoliliśmy biegać z gołą pupą "zaskoczył" o co w tym procesie biegasmile))
            Aktualnie sam ściąga spodenki by swoje potrzeby załatwić, nasza pomoc jest
            potrzebna jedynie przy powrotnym zakładaniu spodenek bo zdarza się często, że
            obie nóżki trafiają do jednej nogawkismile)))))
            Pomimo przejawów buntu i chęci postawienia na swoim jest dzieckiem grzecznym (i
            to bez większych nauk, wiele "chwycił" na zasadzie naśladowania dorosłych i
            takie właśnie postępowanie najbardziej mu się podoba), z czego jestem strasznie
            dumna bo wita się z każdą napotkaną osobą, na pożegnanie macha łapkami i
            buziaki przesyłasmile)))))
            Jest stasznym przytulaczkiem i kiedy tylko ma okazję "wisi" na rodzicach, ew.
            dziadkach, którzy rozpieszczają go jak mogąsmile)))
            Od ponad pół roku nie chorował wcale i podczas ostatniego szczepienia w
            ubiegłym tygodniu nasz lekarz ze zdziwienia uwierzyć nie mógł, że nasz Marcinek
            w tym morzu gryp i innych wirusów się "uchował"smile))))
            To tak po krótcesmile
    • formelka1 Czy juz sie szykujecie do 2 urodzin? 17.03.05, 14:47
      Hey Dziewczyny!!Przed nami niedlugo baaaardzo wazne wydarzenie-urodziny naszych
      Bąbelków.Czy juz cos planujecie, czy myslicie o prezentach, a jeli tak to
      prosze chwalcie sie-moze bedziemy sluzyly sobie jako inspiracjasmile
      Ja wstepnie planuje urodziny w Hulakula dla 20sztuk rozbieganych maluszkow,a w
      prezencie kolejke na torach little tikes, albo cos w tym stylu z
      makieta...jednak kobieta zmienna jest wiec pewnie za dwa dni napisze inny
      prezent...dlatego czekam na male podpowiedzi smile

      Pozdrawiam kwietniaczki,
      justysia, Fil 23 m-ce, Oti 5 m-cy
      • mkrzatala Re: Czy juz sie szykujecie do 2 urodzin? 17.03.05, 19:29
        Ja to musze już planować, bo Aga przecież z 1 kwietnia, a poza tym musze zdążyć
        zanim sie rozsypię. Impreza dla dzieci bedzie 2.03, a dla rodziny 3.03, obie u
        nas w mieszkaniu.
        Zaprosiłam już gości - 7 dzieciaków, choć pewnie nie wszyscy przyjdą.
        Aga dostanie znikopis, jakieś ciuszki, klocki Duplo, o tym wiem, a reszta to
        będą niespodzianki.
        Też szukam pomysłów na prezenty, bo niektórzy pytają.
        • agaskup Propozycje na urodzinki 17.03.05, 21:36
          Prawdę mówiąc nie mam pomysłu na prezent urodzinowy dla mojego dwulatka. Macie
          jakieś pomysły? Podrzućcie jakieś.

          A oto mój prawie dwulatek
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&wv.x=2&a=21628117
          • maugerka Re: Propozycje na urodzinki 18.03.05, 10:06
            A u nas imprezka w sumie będzie skromna. W rodzinie raczej dzieciaczków nie
            mamy, a znajomi....jeszcze mamy za mało miejsca w domu, a dzieci też są w
            różnym wieku. Dla dorosłych - chrzestny z żoną nie będzie niestety mógł
            przyjechać, więc będą dziadkowie, chrzestna i my. Ale mam nadzieję, że też będą
            to urodzinki udane. (Na roczek były o niebo huczniejsze). Co do prezentów, to
            koleżanka podrzuciła mi pomysł tablicy z jednej strony na kredę, z drugiej na
            markery. Jasiek uwielbia pisać i rysować, więc na pewno mu się przyda.
            • andzia001 Re: Propozycje na urodzinki 18.03.05, 10:48
              smile
              Podobnie jak maugerka myślimy o tablicy kredowo-markerowej dla Szkodniczkasmile)))
              Kupiliśmy też już fotel nadmuchiwany w kształcie piłki i w taki też "piłkowy"
              deseń. Marcinek po prostu uwielbia piłki każdej wielkości - potrafi całymi
              godzinami "męczyć" nas, my oczywiście stoimy na bramce a on strzela gole.
              A ile przy tym radoścismile))))))))
              Oprócz tego parę ciuszków, a reszta prezentów od babć, cioć i wujków.
              W rodzinie małych dzieci jeszcze nie ma więc oprócz niespełna rocznej sąsiadki
              i rówieśnika "zza miedzy" innych brzdączków nie będzie na imprezie urodzinowej.
              Mamy jednak nadzieję, że niedługo zaczną się rodzić kuzyni i kuzynki dla
              Marcinka, żeby miał towarzystwo do zabawysmile)))))))))))
              Imprezkę robimy w domu bo miejsca mamy dość dużo.
              Pozdrawiamy kwietniowe promyczki i ich mamusiesmile)

              Anula i Marcinek
              • ewik71 Re: Propozycje na urodzinki 18.03.05, 11:42
                Witam,
                znowum miałam przerwe, i przez jakiś czas minie nie było.
                Co do urodzin to my jeszcze mamy trochę czasu ( 23.04) ale juz planujemy dla
                naszej małej gosposi żelazko i naczynia kuchenne i już mam kupione ciuszki.
                O imprezie jeszcze nie myślimy. Ale chciałabym zorganizować bal dla
                dzieciaczków.
                Zainspirowałyście mnie pomysłem z tablicą więc też go rozważymy, ale obawiam
                się "mylenia " tablicy ze ścianą.
                Wiosennie pozdrawiam wszystkie dzieciaczki i ich mamusie

                Ewa I Kasia
                • aniacichy Re: Propozycje na urodzinki 18.03.05, 13:05
                  Hej!
                  Witaj Andzia, fajnie, że wróciłaśsmile)) Masz sporo do nadrobienia,
                  poprosimy o najświeższe fotki Twojego Szkodniczkasmile

                  My urodzinki robimy w domciu, w nabliższym gronie.
                  Jeżeli chodzi o prezenty to napewno kosz klocków.
                  Teraz to chyba jedyna zabawka, którą Olga się sama zabawi(ostatnio znalazłam
                  jakieś stare klocki, więc jest ich kilka sztuksmile

                  Pozdrawiamy wszystkich wiosenniesmile))

                  Ania
          • mkrzatala Re: Prezenty - propozycje 21.03.05, 22:57
            Prócz klocków, znikopisu oraz tablicy, uważam, że jeszcze jednym fajnym
            pomysłem jest ciastolina. Nie wiem, czy słyszałyście, to coś w stylu
            plasteliny, tylko wielorazowego użytku i do tego są różne foremki, nożyki itp.
            Dzieciaki podobno uwielbiają sie tym bawić.
            A i jeszcze namiot, taki do zabawy w domu, ale to trzeba poczekać na sezon, bo
            teraz nie ma w sprzedaży.
            • andzia001 Re: Prezenty - propozycje 22.03.05, 11:26
              smile
              Jeśli chodzi o kwestię ciastolinowo-plastelinową to polecam -
              mamy "wypróbowane" osobiściesmile)) Od dłuższego już czasu jednymi z zajęć jakimi
              absorbujemy Szkodniczka na dłuższą chwilę są właśnie zabawy manualne - z
              plasteliny lepimy samochodziki (rodzice) i żmije (to już robota Marcinkasmile)))
              no i oczywiście piłki.
              W ruchu są też farbki - kupiłam takie najzwyklejsze akwarelki, nalewam do
              każdego z kolorów odrobinę wody by farbka rzadszej konsystencji była
              (Szkodniczek maluje paluszkami), podaję kartkę formatu A3 conajmniej i wtedy
              jest jazdasmile
              No i powoli wprowadzamy kolorowanki i malowanie pędzelkiem. Też frajda, ale
              trzeba się bardziej "skupić" na poszczególnych kształtach więc się szybko
              nudzismile
              Jeśli chodzi o namioty/domki możliwe do "rozbicia" w domu to z tego co
              zauważyłam są w niektórych sklepach dostępne cały rok - Marcinek dostał właśnie
              taką swoją osobistą "norkę" na Boże Narodzenie.
              Po złożeniu mieści się w małym plecaczku i możemy tą jego norkę zabierać ze
              sobą, gdy kogoś odwiedzamysmile)))))
              • mkrzatala Re: Prezenty - propozycje do andzi 22.03.05, 20:53
                Wiesz może gdzie można kupić taki namiocik w W-wie, bo ja patrzyłam w Smyku,
                Ikei i supermarketach i tam nie ma.
                Z góry dziękuję za namiary.
                • andzia001 Re: Prezenty - propozycje do andzi 23.03.05, 07:38
                  smile
                  Bardzo mi przykro, ale chyba nie będę mogła pomóc bo jestem ze Śląska i
                  zielonego pojęcia nie mam gdzie w W-wie można takie cudo nabyćsmile))))
                  W każdym bądź razie u nas (w Rybniku dokładnie) namiociki są w zwykłym sklepie
                  zabawkowym o nazwie Kubuś (są tam też nadmuchiwane samochody-baseny na piłki
                  plastikowe lub H2O, namiociki większe i mniejsze w różnych kształtach i
                  kolorach).
                  Zapraszam w takim razie na Śląskwink)))))))
    • mamamarti Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 21.03.05, 22:07
      Witam!
      Ostatni wpis, jak widzę po dacie - to styczeń 2005 roku!Mimo to dopisuję sięsmile
      Ja jestem mamą Martynki urodzonej 11 kwietnia 2003 roku. Jak tam Wasze prawie
      dwulatki?
      Pozdrawiam!
      Agnieszka.
    • mamamarti Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 21.03.05, 22:25
      W końcu przeczytałam ostatnie posty i się pozbierałamsmile.
      Moja Martynka, jak już pisałam urodziła się 11 kwietnia 2003 roku. Na urodzinki
      dostanie od cioci wózek z lalą - taki większy, bo u swojej kuzynki ciągle się
      nim bawi. Ale nie mam pomysłu, co my - rodzice- mamy jej kupic? Tablica to
      dobry pomysł, musze to przedyskutować z mężem. A jak jedzą Wasze dwulatki? Bo
      Marti kapryśna, mało je, ale niedowagi chyba jeszcze nie ma (12,5kg).Za to
      siusia do nocnika!Kupki też robi.I woła prawie zawsze, bo czasem ja ją uprzedzę
      pytaniem, czy chce siku.W pampersie tylko śpi i na spacerek wychodzi.A tak to w
      majteczkach biega.
      Czekamy na wiosnę i lato!
      Pozdrawiam wszystkie nowo poznane Mamy i Dzieciaczki!
      Agnieszka.

      • andzia001 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 22.03.05, 11:28
        Hej Agnieszkosmile
        Twoja Martynka urodziła się dokładnie tego samego dnia co mój Marcinuśsmile)))))
        Witamy w gronie kwietniowych mamuśsmile))
        • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 22.03.05, 12:27
          Również dołączamy się do powitań. Im nas więcej, tym lepiej, bo więcej opini i
          porad.
          Jasio z jedzeniem różnie - raz ma taki apetyt, że aż się boimy o jakiś ból
          brzuszka, a innym razem nie chce jeść prawie nic, ale tym też się nie martwimy
          zbytnio, bo już jest na tyle duży, że gdy zgłodnieje, to da nam znać. Zresztą
          malutki nie jest (92 cm i ok.14,5kg), więc nie ma się czym martwić.
          Nocnik to jego wróg. Gdy widzi, że chcemy go posadzić, to jest raczej awantura,
          a gdy się posadzić da, to i tak zrobi siku dopiero gdzieś w kącie, bo nocnik
          pusty. Kupkę na szczęście udaje nam się złapać i nie protestuje. Po domu też
          chodzi w majteczkach, ale co z tego....Zapytany, czy chce siku zawsze
          odpowiada, że nie.
          Jak Wy to robicie, że Wasze dzieciaki akceptują nocnik i wołają siku?
          • pisanka3 I znowu nastał spokój 22.03.05, 14:07
            Witajcie dziewczyny,
            oststnio pisałam o buncie, a teraz nagle nastał spokój. Czasami trochę
            pokrzyczy (jak to dwulatek), ale zdecydowanie poprawiło się zachowanie. Ania
            również nagle zaczęła przesypiać noce i śpi całkiem sama. Jeszcze niedawno
            musiałam spać z nią, a teraz jej nie poznaję. Nocnik to u nas tylko teoria.
            Ania cały czas czyta "Kamyczek na nocniczku", ale usiąśc nie chce. Z jedzeniem
            nie mamy zadnych kłopotów. Zjada wszystko, a najbardziej lubi kapuste kiszoną i
            gotowane warzywa. Ostatnio do chęci tzw. "zakupu maluszka" doszedł nam "zakup
            pieska, kotka i swinki morskiej" - oczywiście wszystko kupi tatuś. Zaczeliśmy
            też pozwalać oglądac jej bajki. Bardzo lubi Pyzę i Kota Filemona. Cały czas
            śpiewamy również koledy.
            O urodzinach jeszcze nie myślałam (30.04), raczej martwię się wizytą u lekarza
            na bilansie dwulatka. Ania panicznie boi się lekarza. Ostatnio nawet nie
            chciała wejśc do gabinetu, a byłysmy tylko u dermatologa.
            Pozdrawiam ciepło
            Kasia
          • andzia001 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 22.03.05, 14:22
            Hej Aniusmile
            Może pozwalajcie Jasiowi biegać po domu bez majteczek (jakiś czas oczywiście).
            U nas właśnie takie podejście poskutkowało bo gdy Szkodniczek miał ubrane
            spodenki (długie, krótkie - obojętnie) czy też majteczki podświadomie czuł coś
            na pupie myśląc że to pampers może....
            Na początku wersja z ubraną pupą li tylko w spodenki czy majtki nie dawała
            oczekiwanych rezultatów, tym bardziej że pochłonięty bajką czy zabawą nawet nie
            myślał o fakcie wołania - chciał sam ściągnąć spodenki ale to już było za
            późno. Wielka plama na gaciach i tylesmile))))
            Dlatego też mimo obaw o przeziębienie (nieuzasadnionych na szczęście),
            pozwoliliśmy Szkodniczkowi biegać w skarpetkach i bluzeczkach.
            Jak robił siku - sikał sobie po prostu po nóżkach, stopach i było wieeeelkie
            zdziwienie. Wtedy pokazywaliśmy nocnik, powtarzaliśmy do upadłego że siku się
            robi na nocniczek a nie na podłogę i po jakimś czasie Marcinek załapał do tego
            stopnia, że czując coś na nogach pędził do nocnika i resztę już
            spokojnie "dosikiwał" do nocniczka.
            U nas trwało to cały weekend od piątku zaczynając więc plam mokrych była cała
            masa ale trud wycierania i suszenia skarpetek się "opłacił"smile))
            W niedzielę wieczorem było już dobrze i Szkodniczek sam siadał na nocnik i
            załatwiał swoje potrzeby.
            Kwestię majteczkowo-spodenkową rozwiązaliśmy dopiero dwa tygodnie po całej
            nauce bo wcześniej po włożeniu spodenek zdarzały się wpadki.
            Dopiero kiedy byliśmy pewni, że każdą potrzebę załatwiał na nocnik
            wprowadziliśmy najpierw przyluźnawe nieco krótkie spodenki (żeby było mu
            łatwiej ściągnąć samemu bo do dnia dzisiejszego nie woła, że chce siku tylko
            siada sam).
            Może przydługawy i nudny ten opis naszej nauki nocniczkowej ale mam nadzieję,
            że komuś się przydasmile)))
            Nie sadzajcie Jasia na nocnik na siłę bo to będzie miało raczej skutek odwrotny.
            • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 22.03.05, 15:15
              Dzięki Aniu! Na siłę oczywiście nie sadzamy, a bez majteczek też biega, bardzo
              mu się to podoba i obsiusiane nóżki też mu chyba nie bardzo przeszkadzają, bo
              nie ma różnicy, czy majteczki ma, czy też nie. Ale będziemy oczywiście
              wypróbowywać wszelkie możliwe sposoby. Kiedyś się nauczy.
              Dzięki za wszelkie propozycje.
              buźka!
              • agaskup Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 22.03.05, 20:08
                Witam wszystkie nowe mamy i ich dzieciaczki.
                Strasznie się martwię, bo Filipek od wczoraj robi luźną kupkę i jest bardzo
                marudny. Wydaje mi się, że to od zębów, ale pewności nie mam. Jeżeli do jutra
                się nie poprawi będę musiała udać się do lekarza. Trochę się tego boję, bo
                wiadomo, że w przychodniach jest teraz dużo przeziębionych dzieci. Czy wasze
                dzieci mają już trzonowe "piątki".

                Co do nocnika, to u nas przygoda z nocnikiem rozpoczęła się ponad rok temu.
                Zdarzało się, że Filipek robił siusiu do nocniczka i był nawet taki okres mniej
                więcej rok temu, że nawet czasami wołał. Oczywiście nie było tak za każdym
                razem. Ale zawsze po przebudzeniu sadzaliśmy go na nocniczek i zawsze zrobił
                siusiu. W grudniu zaczęłam mu zdejmować pieluchę wtedy, kiedy byliśmy w domu i
                błyskawicznie nauczył się robić do nocnika. W tej chwili zakładamy pieluszkę na
                noc i na spacer. Na spacerku woła siusiu, ale nie zawsze jest gdzie zrobić.
                Ostatnio trzyma i pieluszka jest prawie cały czas sucha. W nocy też już rzadko
                robi w pieluchę, zdarza się, że jedną pieluchę nosi dwa, trzy dni, tzn. jest
                ona cały czas sucha. Uważam, że jest to wielki sukces przy pampersach.

                Pozdrawiam. Agnieszka i Filipek

                A oto moje słoneczko.
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&wv.x=2&a=21628117
          • ewik71 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 22.03.05, 15:06
            Witam
            też się dołączam do powitań.
            Co do nocnika to Kasia najpierw siadała cała ubrana i też sie nie pozwalała
            posadzić rozebrana. Trochę pomogła nakładka na kibelek i szybkie " łapanie "
            porannych siusiów. Tak się cieszyła jak słyszała że leci, że potem starała się
            sama wołać. Ale naprawdę to nauka również zajęła nam cały weekend. W sobotę
            biegała z gołą pupą tylko w koszylce i skarpetkach. Jak przez przypadek zrobiła
            siusiu do nocnika to odstawililiśmy przedstawienie z klaskaniem, całowaniem,
            spiewem i dzikim tańcem indian ( to Tata ). Tak jej się spodobało, że potem co
            chwilę siadała i co jakiś czas udawało jej się załatwić do nocnika. W niedzielę
            to samo, ale pochwał coraz mniej. Wieczorem nawet kupka była do nocnika. Po
            tygodniu wprowadziliśmy majteczki, które cały czas są wrogiem.

            Co do bilansu dwulatka to też się boję, ale dzisiaj byłam w przychodni właśnie
            żeby trochę Kasię oswoić. Oczywiście krzyku dużo. Na szczęście panie zrozumiały
            moje intencje i pozwoliły wszystko dokładnie zobaczyć więc po chwili był spokój
            a jak dostała patyczek to była wniebowzięta. Acha Pani doktor powiedziała żeby
            się nie przejmować, bo wszystkie dwulatki krzyczą, a bilans robi się nie w dniu
            urodzin tylko plus minus TRZY miesiące !!. Co wy na to? Może poczekać to
            dzieciaki będą o trochę mądrzejsze i spokojniejsze.
            Pozdrawiam
            Ewa i Kasia
            • andzia001 Wizyta w przychodni:)))) 23.03.05, 07:46
              Hej dziewczynysmile
              Nasz Szkodniczek należy do nielicznej grupy dzieci, które uwielbiają wprost
              chodzić do lekarza! Wprawdzie nasza ostatnia wizyta związana z chorobą była
              dość dawno bo pół roku temu ale były to wtedy wizyty częste (biegunka i grypa).
              Nasza pani doktor ma chyba specyficzne podejście do dzieci bo kolejki do niej
              jak za czasów PRL conajmniej a wszsytkie dzieci wychodzą uśmiechniętesmile
              Marcinek to chyba nawet lekko się w tej pani "zadurzył" bo nawet na wizycie
              kontrolnej sam się kładł na kozetce, podnosił koszulkę do góry żeby pani doktor
              go zbadała. Ja pękałam ze śmiechu normalnie bo oczywiście bez badania
              Szkodniczek nie chciał opuścić gabinetu.
              Ostatnio byliśmy na szczepieniu (jakieś trzy tygonie temu) i Marcinek po raz
              kolejny wniebowzięty na widok pani doktorsmile
              Co ona takiego ma w sobie - nie mam zielonego pojęcia, ale my ze Szkodniczkiem
              i wizytami u lekarzy nie mamy najmniejszego problemusmile
              Życzę wszystkim kwietniowym promyczkom pozytwynego nastawienia do lekarzy i
              przychodnismile))))))))))))))
              • aniacichy Re: Wizyta w przychodni:)))) 23.03.05, 13:36
                smile))
                He, he dzielny pacjent z tego Twojego Szkodniczkasmile))
                My ostatnio byłyśmy u pediatry-homeopaty,
                gdy weszłyśmy do gabinetu, Olga od razu wskoczyla na fotel
                i czekala, aż pani doktor zacznie ją badaćsmile
                Dzielnie otwierała buzie, nadstawiała uszka.
                Na koniec dostala lizaczka, i z uśmiechniętą buzką wyszła z gabinetu,
                Po czym oznajmiła wszystkim czekającym dzieciaczkom, ze otrzymala lizaczkasmile))
                Widocznie niektórzy lekarze mają w sobie to "coś",
                czego oczywiście nie można powiedzieć o naszej pani doktor z przychodnisad
                Olga gdy ją tylko widzi krzyczy w niebogłosysad

                Dziewczyny a jak u Was z wiosennymi zakupami, bo my dzisiaj jedziemy
                po buciki dla Olgi, w końcu trzeba się pożegnać z tą zimąsmile))brrr

                pozdrawiamy wiosennie wszystkich dzieciaczków i ich mamusie
                Ania i śpiąca własnie Olga
                • maugerka Re: Wizyta w przychodni:)))) 23.03.05, 14:19
                  Jasiek w przychodni zachowuje się różnie, zależy od dnia. Zresztą wcale tak
                  częśto tam nie chodzimy. Czasem płacze, a czasem śmieje w głos. Ale dobry był
                  numer w niedzielę w kościele. Poszłam z nim (mąż niestety nie mógł) poświęcić
                  palemkę. Wytrzymał spokojnie pół godziny, ale najlepsze było to, że gdy tylko
                  organista zaczynał śpiewać, to Jasiek robił baaardzo smutną minkę i zaczynał
                  popłakiwać. Co prawda organista potwornie beczy, ale to nie powód, żeby zaraz
                  płakać. W każdym bądź razie ludzie siedzący obok śmieli się niewąsko.
                  Co do wiosennych zakupów...Ciuszków trochę już zakupiłam, zresztą moja mama
                  dzwoniła, że coś też już ma. Szukam kurteczki. Buty muszę sprawdzić jesienne,
                  bo nóżka mu nie bardzo urosła, a jesienią chodził w jeszcze innych, więc mam
                  nadzieję, że jeszcze w te wejdzie. W kwietniu mają być już upały, więc po
                  prostu od razu kupię mu letnie. Na miesiąc nie opłaca się kupować nowych butów.
                  • aniacichy :)))) 23.03.05, 15:07
                    He, he Maugerko, Olga placze kiedy śpiewam jej koledy, a mianowicie:
                    "Jezus malusieńki...".A co dziwne chce zeby jej to śpiewać, teraz mamy swoją
                    wersję, weselsząsmile))
                    Niekiedy można z naszymi maluchami paść ze śmiechusmile))

                    pozdrawiam
                    Ania
                    • pisanka3 Re: :)))) 23.03.05, 15:26
                      Zazdroszę wam, że wasze dzieciaczki nie boją się wizyty u lekarza. Nie wiem,
                      czy kiedykolwiek Ania przekona się do jakiegokolwiek lekarza. Ona boi się
                      białego fartucha. Jak pokolędzie był ksiądz, to odrazu zaczęła płakać. Ale
                      najdziwniejsze jest to, ze kładzie sie na łóżku i mama ma ją badac. Podnosi
                      koszulkę, pokazuje ząbki, a jak idziemy do lekarza to jest krzyk i płacz. W
                      naszej przychodni też są bardzo miłe Panie i starają się pomóc, ale u nas nic
                      nie działa.

                      Do Kościoła z Anią przestałam chodzić od pewnego czasu, bo przez kilka mszy,
                      zaraz po wejsci zaczynała płakac. Pomaga chodzenie dookoła Kościoła i tak
                      właśnie robię. Może sie wkoncu przekona.

                      Co do nocnika - to ja tez uważam, że nic na siłę. Raz ją zmusiłąm do umycia się
                      pod prysznicem i pózniej mieliśmy straszne kłopoty. Bała sie samego dotyku
                      mokrej ręki (kąpiel na sucho), nie mówiąc już o wejści do łazieniki. Teraz jest
                      wszystko dobrze i znowu uwielbia sie kapać. Czyta namiętnie "Kamyczek na
                      nocniczku". Mam nadzieję że dorośnie do nocnika tak nagle, jak nagle zaczęła
                      przesypiać noce.

                      Buciki wiosenne zakupiłam dzisiaj. Ani bardzo szybko rośnie stopa i niestety
                      wydajemy sporo na jej buty. Kurtka wiosenna jest jeszcze dobra z zeszłego roku,
                      a czapkę dostała w prezencie. Wiosenne rzeczy pokupowała mw zeszłym roku na
                      wyprzedażach. Na wiosnę i lato jesteśmy obkupione.
                      Pozdrawiam
                      Kasia
                      • agaskup Re: :)))) 24.03.05, 08:06
                        Mój Filipek zachowuje się u lekarza jak większość dzieci, strasznie płacze. Ale
                        już po zbadaniu uśmiecha się nawet do pani doktor. Boję się tego bilansu, bo
                        oczywiście będzie płacz. Szczepień się tak nie boi jak badania.

                        Ja też dzisiaj idę kupić Filipkowi buciki, bardzo szybko rośnie mu nóżka. To
                        będzie już piąta para, odkąd zaczął chodzić. Nie wiem czy kupić tradycyjnie
                        Bartka, czy jakieś innej firmy. Zraziłam się trochę kupując zimowe buciki. Były
                        koślawe i musiałam je oddać.
                        Pozdrawiam wszystkich.
                        • maugerka Re: :)))) 24.03.05, 12:40
                          Ja nie koniecznie jestem przekonana do Bartka. Kupuję tylko buty, które mają
                          certyfikat zdrowej stopy, a niestety tylko niektóre modele Bartka go mają,
                          reszta leci na opinii. U nas na szczęście jest co prawda mały, ale za to
                          wspaniały sklep z obuwiem dla dzieci. Znajdzie się tam fachową poradę, uśmiech
                          i przede wszystkim buty są zawsze opiniowane przez ortopedę. Ja mam dodatkowo
                          problem, bo Jasiek (niestety po mamusi....) ma wysokie podbicie i nie każde
                          buty, które mi się podobają możemy kupić. Buuuu
                          • mamamarti Re: :)))) 24.03.05, 13:58
                            A ja sie strasznie boję bilansu dwulatka, bo Martynka jak widzi lekarza, to
                            ucieka z gabinetu. Mam nadzieję,że jakos to będzie smile.
                            Jeżeli chodzi o zakupy, to buty sa nam potrzebne, jesienne za małe.Mamy mnóstwo
                            ubrań po kuzynkach, więc wielkiego problemu nie ma.Ja nie kupiłam jeszcze nigdy
                            butów Bartek, bo są drogie!Kupuję w małych obuwniczych i nie narzekam -
                            dokładnie sprawdzam, mierzę, i jest jak na razie ok.
                            Pozdrawiam ciepło i życzę szybkiej wiosny!
                            Agnieszka.
        • mamamarti Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 24.03.05, 13:50
          Hej Andzia!
          Cieszę się, że nasze dzieciaczki są z jednego dnia!
          Pozdrawiam.Aga.
          • mkrzatala Życzenia 24.03.05, 22:27
            Chciałam Wam Wszystkim złożyć najlepsze życzenia, szczęśliwych i rodzinnych
            Świąt Wielkiejnocy.
            Aby nasze Króliczki nadal przynosiły nam tyle radości..
            Pamiętacie, w Wielkanoc 2003 - część z nich była już w naszych ramionach, a na
            pozostałe czekałyście z niecierpliwością.
            Pozdrawiam
            • martad73 Re: Życzenia 25.03.05, 04:05
              Dołączam się do tych pieknych zyczeń - a oczekujacym mamusiom (zwłaszcza tobie
              mkrzatala (bo to juz końcówka) duzo siły dla dwóch skarbów - bo tego będziesz
              potrzebowacsmile)
              pozdrawiam
              Marta
              • maugerka Re: Życzenia 25.03.05, 09:09
                My również życzymy wszystkim zdrówka, pięknych przeżyć, wspaniałych chwil
                spędzonych w gronie rodziny oraz wiele radości z naszych słoneczek.
                • pisanka3 Re: Życzenia 25.03.05, 09:31
                  My też przyłączamy się do życzeń. Życzę wam zdrowych, spokojnych i wesołych
                  świat, oby nasze dzieciaczki mniej chorowały (bardzo prosimy), nie dawały tak
                  mamusiom w kość, przesypiały caaałe nocki, nauczyły sie szybciutko korzystać z
                  nocnika, myc zęby i były nadal takie kochane. A dla przyszłych mamuś tysiące
                  cłałusów i sił dla dwójki maluchów.
                  I cudownej wiosny.
                  Pozdrawiam Kasia i Ania (dzisiaj od rana jest małym szczupakiem hihihi, a
                  wczoraj była kurczakiem).
                  • aniacichy święta, swięta... 30.03.05, 17:29
                    ...i po świętachsmile

                    Świeta spędziliśmy poza domem, w niedzielę byliśmy u
                    moich rodziców, a w poniedziałek u dziadkow Tomka.
                    Także baaardzo szybko nam te święta "przemkneły"wink

                    W sobotę byłam z Olgą święcić pokarmy, gdy tylko
                    weszłyśmy do kościoła, Olga zaczęła wołać "ksądz, pan ksądz..."
                    Wokoło nas zrobiło się jakoś gwarnosmile))
                    Oczywiście nie obyło się bez "wyżerki" z koszyczka,
                    nawet koszyczek sąsiadki z ławki został "zaatakowany"wink)
                    Kiedy moja pannica była nieco najedzona, zaczeła śpiewać...
                    oczywiście solosmile
                    Gdy w końcu wyszłyśmy z kościoła, miałam rumieńce jak ruskie babuszkismile))

                    W niedzielę był u nas wielkanocny zajaczek, ileż było radochy,
                    gdy Olga wywęszyła gniazdko pełne prezentowsmile))

                    I nareszcie lany poniedziałeksmile))
                    Olga była wręcz cała w skowronkach, gdy słyszała dzwonek do drzwi,
                    z rozesmiana buzką pędziła ile sił w nogachsmile))
                    Po niewielkim skropieniu główki, sama rozdawała słodycze swoim
                    "polewaczom" heheheh
                    Święta przezyliśmy zdrowo i baaaardzo radośnie, co oczywiście chcę usłyszeć
                    a raczej przeczytacsmile) od Wassmile))

                    pozdrawiam
                    Ania
                    • agaskup Re: święta, swięta... 30.03.05, 20:09
                      Nam też święta minęły bardzo szybko. Kupiliśmy Filipkowi taki mały pistolecik
                      na wodę. Bardzo się cieszył i lat wszystkich po kolei, a kiedy uznaliśmy, że
                      nie powinien już lać nas, polewał swoje "kąpielowe" zabawki (co można zobaczyć
                      na zdjęciu-link poniżej).

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&a=21628117&wv.x=2
                      • maugerka Re: święta, swięta... 31.03.05, 07:57
                        A u nas... Jasio się rozchorował. Ma potworny katar i zaczyna się kaszel.
                        Niestety. W święta byliśmy u moich rodziców, więc dziadkowie się nacieszyli
                        wnuczkiem. Stosunkowo rzadko go niestety widzą, bo mieszkają kawałek od nas. A
                        do tego wszystkiego pech chciał, że zapomnieliśmy aparatu, a mojemu tacie jak
                        na złość się popsuł, więc niestety zdjęć ze świąt nie będzie. Buuuuu
                        U nas w domu (tzn. u mnie) nigdy nie było tradycji szukania zajączka, czy
                        jakkolwiek to się nazywa, więc Jasio prezenty po prostu dostał. W lany
                        poniedziałek oblał mamę, czyli mnie, prosto z kubeczka - dowcipny tatuś mu
                        pomógł (hihihi). Zabawy też było i śmiechu co niemiara.
                        • aniacichy ZYCZENIA DLA AGATKI:))) 01.04.05, 12:41
                          --------------------------------------------------------------------------------
                          Agatko kochana z okazji Twoich urodzinek
                          życzymy Ci byś zawsze była takim Kochanym Słonkiem,
                          by Twoi bliscy byli zawsze obok i cieszyli się Tobą z całych sił
                          rośnij Agatko zdrowo i uśmiechaj się co dzień smile)
                          Oczywiście masę prezencików, które sprawią Ci dużo, dużo radości smile)
                          Buziaki dla całej Waszej Rodzinki smile)

                          Olga z mamą

                          PS.mkrzatala co u Ciebie, jak samopoczucie?
                          • maugerka Re: ZYCZENIA DLA AGATKI:))) 01.04.05, 13:14
                            Dołaczamy się do życzeń samych słonecznych dni, dużo zdrówka oraz coraz
                            większej radości z poznawania świata.
                            p.s. a my znowu chorujemy. Jeszcze nie zapalenie oskrzeli, ale może się
                            przerodzić (mam nadzieję, że nie). Dzisiaj podobno jest słabiutki....biedulek
                            kochany...
                            • mkrzatala Re: ZYCZENIA DLA AGATKI:))) 01.04.05, 15:19
                              Dziekuję bardzo za pamieć i życzenia.
                              Zdrówka dla wszystkich dzieciaczków i uśmiechu, bo wiosna wreszcie przyszła.
                              • martad73 Re: ZYCZENIA DLA AGATKI:))) 01.04.05, 18:37
                                Ewelinka dołącza się do zyczeń - dużo zdrówka, radości i udanej
                                siostrzyczkismile), a Mateusz, jak prawdziwy mężczyzna przesyła całusy dla Agatki.
                                Te dwa latka minęły nie wiadomo kiedy...zaczynam myśle, że czas za szybko
                                ucieka..
                                Pozdrawiam
                                Marta
          • mkrzatala Urodziny Agatki - 2 latka tak szybko minęły!!! 01.04.05, 15:18
            Agatka kończy dzisiaj 2 latka. Aż trudno mi uwierzyć, że dokładnie 2 lata temu
            mniej więcej o tej porze jechałam do szpitala, aby Ją urodzić.
            Jest wspaniała, pogodna, otwarta, gaduła i bardzo dobrze wie czego chce. Umie
            już tak wiele: wierszyki, fragmenty piosenek, codziennie nas zaskakuje. A ile
            jeszcze przed nami.
            Czeka na swoją siostrzyczkę, całuje brzuszek, daje pić i jeść oraz zabawki.
            Ostatnio, gdy wstawałam z łóżka i podwinęła mi się koszula powiedziała: "Uważaj
            mamusiu, bo Martusia zmarznie".
            Gdy na Nią patrzę wiem, że wszystko przez co przechodzimy w ciąży i przy
            porodzie to nic w porównaniu ze szcześciem jakie potem dostajemy w zamian.
            Życzę sobie a także pozostałym Kwietniowym Mamuśkom, aby nasze dzieciaczki
            dalej dobrze się chowały i dawały nam tyle radości.
            • zivona Re: Urodziny Agatki - 2 latka tak szybko minęły!! 01.04.05, 22:02
              Hej
              Najserdeczniejsze życzenia dla solenizantki Agatki smile
              Miałam cos dzisiaj popisać , ale wybaczcie nie mam nastroju, może jutro
              skrobnę.I co tu więcej mówić sad
              Iwona
          • mkrzatala Zmarł Papież - wspaniały człowiek!!! 04.04.05, 10:12
            Jan Paweł II był szczęśliwy będąc tu znami, bo On kochał ludzi. Myślę, że teraz
            jest także szcześliwy i zawsze bedzie czuwał nad nami.
            Naszym pociechom będziemy mogły tylko pokazać Jego zdjęcie i opowiedzieć o Nim.
            • martad73 Re: Zmarł Papież - wspaniały człowiek!!! 04.04.05, 12:20
              Tak, bardzo nam wszystkim smutno, że odszedł, ale też mam nadzieję, że nad nami
              czuwa . Mateuszek codziennie wieczorem (od piątku) biegnie pomodlić się przed
              swoim obrazkiem "za papieża" i wiecie - ta jego modlitwa jest taka szczera,
              chyba dzieci potrafią się modlić najpiekniej...
              (*)
              (*)
              Marta
            • ewik71 Re: Zmarł Papież - wspaniały człowiek!!! 04.04.05, 13:24
              Nam wszystkim dorosłym jest bardzo smutno. Nasze dzieciaczki chyba jeszcze nie
              wiedzą co to znaczy. Kasia tez co wieczór modli sie za papieża, a wczoraj w
              Kościele była wyjątkowo grzeczna. Bardzo byłam z niej dumna.

              Pamiętajmy i uczmy nasze maleństwa miłosci i miłosierdzia tak jak przez te
              wszystkie lata pokazywał nam Jan Paweł II.
              Pozostaje nam tylko wiara że będzie ON dalej się nami opiekował tyle tylko że z
              innego wymiaru

              Ewa i Kasia
              • maugerka Re: Zmarł Papież - wspaniały człowiek!!! 06.04.05, 08:14
                To prawda, nie ma wśród żywych wspaniałego człowieka. Mimo to na zawsze będzie
                w naszych sercach. Jasio też nie rozumie, co się w tej chwili na świecie
                dzieje, ale wzruszyłam się wczoraj, gdy przy którejś transmisji, gdzie
                pokazywano Jana Pawła II żywego podczas jednej z jego pielgrzymek, Jasio
                popatrzył i powiedział Król! Taki w jego wyobrażeniu jest (był) Papież. I ma w
                tym trochę racji....Zostawiam to bez komentarza
    • gonia1000 BILANS DWULATKA 06.04.05, 12:40
      Witam kochane mamusie naszych rówieśniczków. Witam Was w tym smutnym dla
      wszystkich tygodniu i życzę przetrwania tak cięzkiego dla wszystkich okresu,
      oby Ojciec Świety czuwał nad nami i naszymi dziećmi...
      Na pewno już o mnie zapomniałyściesmile więc się przypominam: Gosia mama Kamilka
      18.04.2003. Za niedługo wybieram sie więc z moim maluszkiem na bilans dwulatka,
      no i właśnie przy okazji zastanawiam sie czy któraś z Was juz była i wie może
      co to za badania?
      No i oczywiście parę pytań cobym sobie mogła porównać: jak tam idzie mówienie
      Waszym maluchom, u nas wygląda to tak,ze mały powtarza wszystkie słowa, ale
      budowanie zdań to dopiero przed nim, za to robimy juz postepy w nocnikowaniu,
      udaje nam sie zrobic w ciągu dnia prawie wszystkosmile ale tylko w obecności
      niani, przy mnie i mężu to wygląda to tak,że siedzi pół godziny na nocniku a
      potem wstaje i szybko robi sisi na podłogęsmileJedno jest pewne do lata musimy sie
      rozstac z pielucha, bo od września chce małego wysłac do przedszkola.
      Poza tym jest wspaniałym pogodnym dzieckiem, śmiejemy sie gdy pokazuje nam swój
      buntsmilegdy cos tam jest nie po jego myslismile
      Napiszcie mi cos o Waszych dwulatkach, co jedzą, co najbardziej lubią jesć, czy
      w nocy śpią, czy w nocy piją, jakie witaminy poodajecie, no wszystko co Wam sie
      przypomni.

      Serdecznie pozdrawiam
      gonia


      Ps. Jasko)Maugerki) widziałam zdjęcia, ale z Ciebie juz kawaler!
      • aniacichy Re: BILANS DWULATKA 06.04.05, 13:51
        cześć!
        Tak, to prawda odszedł od nas wspaniały człowiek,
        ale żyje i będzie żył wciąż w naszych sercach.
        W niedzielę oglądalam telewizję z Olgą,
        teraz gdy pokazują papieża placzę bo bardzo mi smutno,
        Olga podeszła do mnie, przyłożyła malutką lapkę do
        mojego policzka, i powiedziała: mama dobze, dobze...
        Kochana...

        W piątek Olga obchodzi swoje urodzinki.W związki z pogrzebem papieża
        postanowiliśmy je "przełożyć" o tydzień pozniej. Będzie tylko torcik ze
        świeczkami. Mała solenizantka już cwiczy zdmuchiwanie świeczek.

        Gonia co do porównania, to u nas to wyglada mniej więcej tak,
        Olga gada jak nakręcona, zdaniami, z każdym dniem coraz
        więcej.
        Z jedzeniem raczej nie ma problemu, najbardziej jej smakuje
        kiedy je z tatuśiemsmile
        Ulubione zabawy:
        opowiadanie książeczek (nie czytanie)
        zabawa klockami, samochodzikami, ewentualnie ubieranie/rozbieranie lalek.
        Dodam jeszcze, ze Olga poprostu musi mieć towarzystwo do zabawy,
        sama bawi sie najwyżej 5 minut.

        Korzystamy z toalety, pieluszki zakładam tylko na noc,
        bardzo rzadko Olga budzi się z mokrą pieluszką, z czego ogromnie się cieszę.

        To tyle co mi się przypomniało...

        pozdrawiam
        Ania
        • gonia1000 Re: BILANS DWULATKA Ania 06.04.05, 14:11
          Ojej to fantastycznie,że juz tyle mówi, ja juz sie nie moge doczekac kiedy będę
          mogła sobie podyskutowac z moim małym człowieczkiem. On duzo mówi po swojemu:
          bleblebleble, a nakońcu dodaje wyraxne: wiesz???? i z tego "wiesz??" sie
          najbardziej śmiejemy. Mam nadzieje,ze wkrótce zacznie nawijac, ponoć
          chłopczykom przychodzi to póxniej, ale wiadomo faceci z natury sa bardziej
          leniwi.smile
          Pozdrawiam serdeczenie
      • formelka1 Re: BILANS DWULATKA 07.04.05, 08:52
        Czasami informacje o tym co potrafia rowiesnicy Filipa przyprawiaja mnie o
        zawrot glowy sad My 2 latka konczymy 23 kwietnia(wczesniak 32tc) Fil nie ma w
        planach zalatwiac sie na nocnik, zdejmuje mu pieluszke i zakladam majteczki,ale
        temu facetowi mokro czy kupa nie przeszkadzaja smileCo do mowy to owszem mowimy
        pelnymi zdaniami z pelna gestykulacja...w swoim jezyku-z jezyka polskiego zna
        slowo jajo, miś, kask,dźwig(choć to raczej mowi dzik).Filiuszek dodatkowo
        wspaniale wychowuje rodzicow jak i swojego mlodszego brata (Oti ma 6 m-cy),a
        rozmowy tych dwoch facetow sa najlepsza komedia jaka widzialam...pzwole sobie
        zacytowac:Fil:-analakoko...?Oti:-aguuuuuuuuuuuuu, wwwwwwwww.......! i tak sobie
        chlopcy rozmawiaja o zyciu smile

        pozdrawiam kwietniowe mamusie,
        justysia, Fil 23 m-ce, Oti 6 m-cy
        • gonia1000 Re: BILANS DWULATKA 07.04.05, 10:30
          formelka1 napisała:

          > Czasami informacje o tym co potrafia rowiesnicy Filipa przyprawiaja mnie o
          > zawrot glowy sad


          smile))O zawrót głowy to przyprawiła mnie ostatnio moja przyjaciółka, która
          przyjechała z Brukseli na odwiedziny do kraju z córeczką która ma 2 lata i 4
          misiące i mówi płynnie po angielsku( bo tato Anglik), po polsku ( mama Polka) i
          po francusku śpiewa piosenki( bo chodzi do francuskiego przedszkola w
          Brukseli), słuchałam tej małej z otwartymi oczamismile))
          No ale ja oczywiście o te porównania z rówiesnikami nie pytam celem sprawdzenia
          czy moje dziecko sie prawidłowo rozwijasmile) raczej celem podpatrzenia czegos od
          Was, może np. ktoś ma idealną metodę na oduczenie malucha spania z rodzicami,
          albo wołania siusiusmile)
      • maugerka Re: BILANS DWULATKA 07.04.05, 11:45
        Cześć Gosiu! dawno Cię nie było, rzadko zaglądacie....
        Masz rację - rosną te nasze chłopaki na potęgę. Wczoraj sama zmierzyłam wzrost
        Jaśka i na moje oko - 95 cm. Zresztą ciuszki kupuję na 104, niektóre nawet na
        110, no ale z numeracją i tak się nie trafi.
        Na bilansie dwulatka jeszcze nie byliśmy, ale z tego, co wiem, to po prostu
        mierzą, ważą, osłuchują, pytają ile zębów, co umie maluszek itp. Przynajmniej w
        naszej przychodni jakichś specjalnych ekscesów z tego tytułu nie ma.
        Jasiek tak jak Kamilek mówi dużo całymi zdaniami ....ale po swojemu. ma kilka
        słów w swoim języku, których znaczenie znamy, kilka wyrazów pamięta i w
        odpowiedniej chwili używa, powtarza najchętniej wyrazy zaczynające się na
        literę K (królik, koparka, tramwaj o dziwo też jest na K, krecik itp.). Z
        nocnikiem jest wojna. Kupkę zrobi (nie zawoła, ale gdy go przyuważymy i
        posadzimy, to nie protestuje), ale siku....bardzo rzadko. Posiedzi trochę, po
        czym wstaje i idzie w każde inne miejsce, żeby załatwić swą potrzebę na
        podłogę. Zapytany, czy chce sisi, odpowiada ze szczerością w oczach nienienie,
        a za parę minut siuśki lecą po nogach ( w domu chodzi w majteczkach, albo i
        bez).
        Myślałam, że bunt dwulatka mam za sobą, ale ostatnio stwierdzam, że
        niekoniecznie. Jasiek gdy czegoś nie dostanie, czegoś mu nie wolno, to kładzie
        się na podłogę i płacze rzewnymi łzami. Ignorujemy go i za chwilę już jest
        dobrze, chociaż po jakimś czasie próbuje znowu tego, co przed chwilą zostało
        zabronione.
        Poza tym jest nadal wielkim śmieszkiem, zabawowiczem. Lubi kopać piłki, rzucać
        nimi, "układa" ze mną puzzle, jeździ samochodzikami, rysuje itp. Raczej typowo
        chłopięce zabawy.
        To tak w skrócie.
        pozdrowionka
        • w1234567890 Re: BILANS DWULATKA 08.04.05, 23:12
          Witajcie kobietki,jestem ze Slaska i z ciekawoscia czytam wasze posty.Tez
          jestem mama kwietniowego brzdaca-Wiki za tydzien 16 kwietnia ma
          urodzinki.Obecnie od swiat chorujemy wiec jestesmy uwiezione w domu.Mala od 2
          miesiecy chodzi do zlobka i wbrew opini wszystkich-bardzo to miejsce
          polubila,wiecej mowi,spiewa i tam wsrod innych maluchow poznala nocnik.Mam
          nadzieje ze w koncu zrobi sie cieplej a my wyzdrowiejemy.Pozdrawiamy wszystkich
          a szczegolnie tych z 16-go,Bozena
          • martad73 Re: BILANS DWULATKA 09.04.05, 11:27
            No to ewelinka ma rówiesniczke, też urodziła się 16 .04, podobnie jak Wiki. Do
            żłóbka nie chodzi i niestety mówi bardzo mało (troszkę juz się martwię), ale
            jej starszy brat Mateusz też byl niemal niemową w wieku 2 latek, a teraz
            chciałabym usłysze przy nim chwilę ciszy...Pozdrawiamy kwietni8aki - zwłaszcza
            te, które juz swoje dwie siwczki na torcie zgasłysmile)buziaczki od Ewelinki
            Pozdrawiam
            Marta
            • w1234567890 Re: BILANS DWULATKA 10.04.05, 20:54
              Pozdrawiamy Ewelinke z 16.04 i jej braciszka Mateuszka,skad jestescie? Mala
              Wiki tez nie moze sie doczekac tortu ze swieczkami i przez zeszly tydzien
              zdmuchiwala cigle swieczki z okna przeznaczone dla papieza.Bozena i Wiki z
              Tychow
              • maugerka Pozdrawiamy 11.04.05, 08:07
                Pozdrawiamy serdecznie nowego kwietniaka wśród nas. Jasio jest prawie idealnym
                rówieśnikiem z Wiki - o jeden dzień starszy.
                Zaglądajcie do nas częściej.
                • zivona Re: Pozdrawiamy 12.04.05, 21:39
                  Hej
                  Witamy nowe dziewczyny smile My jesteśmy z Gliwic, rzut dużym beretem od was.
                  Kubuś urodzinki ma 27, goście już zaproszeni, na razie prezentu nie mamy,
                  namyślamy się co kupić. Kubuś ostatnio gada jak najęty, no i zaczął bardzo
                  wyraźnie i dosadnie wyrażać swoje zdanie, jak coś mu się nie podoba i jest zły,
                  mówi : idź mamo tam ( brzmi to bardzo złowieszczo smile Mówi naprawdę ładnie a te
                  zdania budowane przez niego, nieraz prawie duszę się ze śmiechu. Natomiast
                  nocnik to wielki problem (oczywiście dla mnie, nie dla kubka). Nie informuje,
                  nie sygnalizuje, ech, czekam i czekam i jak na razie kupa kasy idzie na
                  pieluchy dla dwójki.
                  My jeszcze na bilansie dwulatka nie byliśmy , idziemy w dzień urodzin smile Kubuś
                  uwielbia swoją panią doktor, fakt, ze czesto chodzimy, moze dlatego? Nawet
                  zapytany jak się nazywa odpowiada Kubuś Doktor smile
                  Ostanim hitem jest zoo i podróż PRAWDZIWYM pociągiem.
                  Pozdrawiamy cieplutko i wiosennie.
                  Iwona Kubuś i malutka Marysia
                  • agaskup Bunt dwulatka 13.04.05, 08:07
                    Dawno mnie nie było, pozdrawiam wszystkie nowe mamy i ich maleństwa.
                    My jesteśmy już po urodzinach, były w sobotę. Ze względu na smutne
                    okoliczności, były bardzo spokojne. Co do prezentu, to długo się
                    zastanawialiśmy i postanowiliśmy naszemu dwulatkowi kupić motorek na
                    akumulator. Zamówiliśmy na allegro, mam nadzieję, że już jutro dotrze do nas.
                    Jutro idziemy na bilans. Bardzo się tego boję, bo Filipek bardzo nie lubi
                    chodzić do lekarza, na pewno będzie płacz.

                    No i weszliśmy w okres buntu. Codziennie jest płacz, a właścicie "ryk" o byle
                    co. Zaczęło się dwa tygodnie temu. Do tej pory Filipek był bardzo pogodnym i
                    wesołym dzieckiem, a teraz płacze bez przerwy i bez powodu. Mam nadzieję, że to
                    mininie, ale kiedy?
                    Pozdrawiam. Agnieszka z Filipkiem.

                    P.S. Na spacerki też już chodzimy bez pieluszki. Jak mu się zachce siusiu na
                    spacerku, to wybiera sobie drzewka, które chce podlać.
                  • w1234567890 Re: Pozdrawiamy 14.04.05, 18:17
                    Pozdrawiamy z Tychow,przygotowujemy sie na sobotnie urodziny ale prezentu dla
                    malej jeszcze nie mamy.Jezeli chodzi o nocnik to idzie nam coraz lepiej ale
                    zdarza sie ze Wiki zapomni o nocniku i wtedy majtki mokre.Mala bardzo szybko
                    zalapala w zlobku nocnikowanie ale niestety czesciej choruje.Jest teraz na
                    etapie odpowiadania na wszystko ,,nie'' i ,,ja siama'' czego mam juz serdecznie
                    dosc.Pozdrawiam,Bozena
                • w1234567890 Re: Pozdrawiamy 14.04.05, 18:09
                  Pozdrawiamy Jasia ktory jutro ma swoje swieto i zyczymy mu wszystkiego
                  najlepszego.My swietujemy w sobote,balony,serpentyny i cyferke ,,2'' juz mamy
                  kupione natomiast biegamy jeszcze za tortem.Bozena
    • andzia001 Smutna historia z happy endem (na szczęście:)) 13.04.05, 11:58
      Dziewczyny,
      w jednym z moich ostatnich postów pisałam, że od dłuższego czasu mój kochany
      Szkodniczek nie chorował... w całym tym morzu gryp i przeziębień
      się "uchowaliśmy".
      No i wywołałam wilka z lasu niestetysad
      W czwartek przed świętami moje małe słoneczko dostało baaaardzo wyskokiej
      gorączki z drgawkami, utratą przytomności i zatrzymaniem oddechu...
      Jego małe ciałko siniało w oczach...
      Moja mama opiekująca się Szkodniczkiem na codzień musiała go reanimować...
      Karetka przyjechała szybko, po ośmiu minutach byli już na pogotowiu i
      przyjmowano nas na oddział (jechałam z pracy do szpitala jak szalona).
      W szpitalu już podano kroplówkę aby jak najszybciej zeszła gorączka, potem
      szereg badań...łącznie z EEG...
      Mieliśmy zatrucie krwi (sepsa), uchwycone przez lekarza-geniusza na tyle
      szybko, że nie ma żadnych skutków ubocznych a moja kochana kruszynka żyjesmile
      W momencie, gdy Szkodniczek miał fatalne wyniki krwi i zaczęto już otwarcie
      mówić o prawdopodobieństwie posocznicy nastawiano nas na jeszcze jedną
      ewentualność... - jeśli wyniki w ciągu dwóch dni nie ulegną poprawie, konieczne
      będzie badanie szpiku kostnego by wykluczyć białaczkę...
      W ciągu tych dwóch dni wylałam całe morze łez i modliłam się jak nigdy dotąd.
      Pan Bóg wysłuchał moich modlitw.
      Wyniki nieznacznie ruszyły w górę i decyzja o badaniu szpiku została
      wstrzymana...

      Po dziesięciu dniach spędzonych w szpitalu jesteśmy już w domu - "kurujemy" się
      wszyscy. Ja dochodzę do siebie głównie psychicznie, zresztą mąż też.
      Szkodniczek natomiast strasznie nam zmizerniał bo nie chciał nic jeść w
      szpitalu, a przy okazji przyplątał nam się (już na oddziale) wirus żołądkowo-
      jeliowy.
      Muszę go teraz nieco "utuczyć" by wrócił do dawnej formy i swojej energiismile

      Pomyślcie proszę Dziewczyny czasem o moim Szkodniczku, proszę...
      On teraz potrzebuje wsparcia, nawet tego duchowego...telepatycznego...

      A Waszym wszystkim pociechom życzę duuużo zdrówka i przesyłam najserdeczniejsze
      życzenia urodzinowe.
      Wprawdzie dla niektórych spóźnione, dla niektórych przedwczesne ale z serca
      płynącesmile)))))))

      pozdrawiam cieplutko
      Anula
      • martad73 do Andzi001 13.04.05, 12:09
        Witam cieplutko,
        to straszne co musiałaś przejść w ciagu ostatnich dni, ale teraz napewno będzie
        juz tylko lepiej, musisz w to wierzyć. Przesyłamy wiele buziaczków i
        pozytywnych fluidów dla maluszka i dla rodziców - bo Wam też potrzeba duzo
        ciepłasmile))
        Duzo, duzo zdrówka dla Was wszystkich
        pozdrawiamysmile)
        Marta z Mateuszem i Ewelinką
        • maugerka Re: do Andzi001 13.04.05, 15:13
          My też życzymy bardzo szybkiego powrotu do formy, współczuję bardzo. Wiem, co
          to jest obawa o życie i zdrowie dziecka, więc tym bardziej trzymamy ksciuki.
          Jesteśmy z Wami całym sercem. Przy okazji dziękujemy za życzonka i Marcinkowi
          też życzymy wszystkiego naj....z okazji urodzinek.
      • andzia001 Dziękujemy:) 14.04.05, 08:22
        Dziewczyny kochanesmile
        Wszyscy dziękujemy bardzo za życzenia, trzymane kciuki, modlitwy...
        Nawet sobie nie wyobrażacie jak te Wasze dobre słowa są dla mnie teraz ważnesmile
        Rehabilitacja Marcinka przebiega na szczęście szybciej niż naprawa mojej
        psyche, ale oczywiście staram się jak mogę (Wasze wsparcie mi pomaga, dziękuję).
        Na bilans się na razie nie wybieramy bo wyniki byłyby raczej marne - lekarz
        radził odczekać nawet dwa miesiące a później zgłosić się do przychodni.
        Dlatego też będziemy raczej mocno spóźnienismile
        Dużo uśmiechu, radości i zdrowia dla Waszych słoneczeksmile))))
    • formelka1 dużo słoneczka i uśmiechu dla chorego Szkodniczka 13.04.05, 16:02
      Choroby naszych dzieci sprawiaja,ze dla nas zycie i swiat sie zatrzymuja, ale
      zaraz po powrocie do zdrowia Szkodniczek jak rasowy dwulatek przejdzie z
      impetem przez mieszkanie i zaraz usmiech wroci na wasza twarzsmile
      Trzymamy kciuki i wieczorem pomodlimy sie za Waszego Maluszka

      justysia,Fil 23 m-ce,Oti 6 m-cy
      • zivona Re: dużo słoneczka i uśmiechu dla chorego Szkodni 13.04.05, 22:27
        hej
        Anula, jak czytałam twój post to mnie oblał zimny pot, Boże, nieczego nie można
        być pewnym. Nie wyobrażam sobie nawet przez co przeszliście, ale najważniejsze,
        że to już za wami. Skąd bierze się to "świństwo"???? Mam nadzieję i życzę wam
        jak najszybszego powrotu do zdrowia i formy (psychicznie to musi byc wielki
        dół). Dobrze,że nasze dzieicaki małe i szybko się regenerują. Trzymjacie się
        cieplutko, myślimy o waś smile

        a tak z innej beczki już, czy któraś mama robiła " bal dla dzieciaków", taki
        urodzinowy, bo szukam pomysłów na zabawy dla maluszków.
        pa, iwona
        • gonia1000 Re: dużo słoneczka i uśmiechu dla chorego Szkodni 14.04.05, 11:05
          O Boże poryczałam się jak przeczytałam o Szkodniczku, Aniu przechodziłam kilka
          lat temu przez sepsę u synka mojej przyjaciółki, ale On był malutki(pare
          miesięcy), ledwo go uratowali.Myslałam,że to juz wiekszych dzieci az tak nie
          dotyczy. Boże sad(( co Ty musiałas przezyć, tak bardzo Ci współczuje i tak
          bardzo się cieszę,że wszystko skończyło sie dobrze, przy posocznicy liczą sie
          minuty...
          Z całego serca życzę powrotu do zdrowia, a jak ochłoniesz trochę to prosze
          napisz z jakiej bakterii powstała sepsa i wogóle jakie było objawy poza
          goraczka no i jak twoja mama reanimowała małego, ja chyba nawet bym nie umiała:
          (!!
          Jestem wstrząśnięta, pozdrawiam serdecznie
          Gonia
          • aniacichy Re: dużo słoneczka i uśmiechu dla chorego Szkodni 14.04.05, 13:25
            Aniu nawet sobie nie wtobrażam co przeżyliście.
            Na szczęście już ten koszmar za Wami.
            Będziemy się modlić o szybki powrot do zdrowka i formy,
            za Was i Waszego Szkodniczka.
            Myślami i calymi serduchami jesteśmy z Wami,
            Anusia pamietaj, że na nas zaawsze możesz liczyć.

            Pozdrawiamy i przesyłamy
            pozytywne fluidy dla całej rodzinki.

            Ania
      • ewik71 Re: dużo słoneczka i uśmiechu dla chorego Szkodni 14.04.05, 13:42
        Hej Aniu,
        jak już wcześniej pisała któraś z dziewczyn też się popłakam jak przeczytałam
        co spotkało twojego Szkodniczka i Was wszystkich.
        Ciesze że to już za wami. Bardzo pozdrawiam.
        Pamietaj, że nasze maluszki bardzo szybko się regenerują, a my musimy zawsze
        być silne i uśmiechnięte dla nich i pokazywać im ten wielki wspaniały świat.
        Nie martw się opóźnionym bliansem, u nas w przychodni pani doktor wręcz
        zaleciła przyjscie później. Według niej dzieci są wtedy starsze czyli więcej
        potrafią i są spokojniejsze.
        Ja jasze nie wiem kiedy pójdziemy ( urodzinki 23.04 )ale stawiam na maj.
        Trzymamy kciuki i przestłamy ogromny pakiet dobrych myśli i pozywnej energii.

        Ewa z Kasią
        • maugerka data bilansu 14.04.05, 13:48
          Ja dzisiaj zarejestrowałam Jaśka na bilans. Idziemy 5 maja, bo dopiero w maju
          wróci nasza pani doktor.
          • ant25 Witam pierwszy raz 14.04.05, 20:45
            Witam serdecznie ciesze sie ze watek ten zostal podsuniety wyzej bo przyznam ie
            szczerze szukalam go moja corenka tez jest z kwietnia 2003 szostego obchodzila
            wlasnie swoje 2 urodzinki byl tort goscie prezenty, ona jest juz taka duza.
            Urodzinki podzielilismy na dwie tury pierwsza dla dziadkow druga dla gosci bylo
            w sumie 5 dzieciaczkow w wieku 2,2,3,11 lat i moja Amelcia w domu balagan po 10
            min ale zabawa przednia Amelka dopiero na tych urodzinach dobrze się bawila bo
            z dziadkami to nudno.
            Witam wszystkich serdecznie mam do was tyle pytan ale to w kolejnych postach
            Ania
            • maugerka Re: Witam pierwszy raz 15.04.05, 08:05
              Witamy również. Ten wątek, to już druga część, ale cieszymy się, że dołącza do
              nas coraz więcej mam.
    • formelka1 2 urodziny-Kinderbal 14.04.05, 21:12
      23 04 Filip konczy 2 latka.Organizujemy urodzinku na 24 dzieciaczki od6m-ca do
      4 lat w Hulakula.Chcialam zrobic jakies dodatkowe atrakcje,ale mi odradzono,ze
      dzieciaczki w tym wieku moga byc zaaferowane sama sytuacja,ze dodatkowe
      pobudzanie ich nie jest dobrym planem.
      Teraz natomiast zapytam Was czy rowniez widzicie w Waszych Kwietniaczkach
      jakies zmiany?Fil do tej pory byl bardzo otwartym facetem,a od jakis 2 tyg
      wszedl w tak slodki etap wstydu,ze nawet siedzenie za kierownica koparki nie
      bylo tak fascynujace, jak podejrzewalam,bowiem Filiuszek mial oczki
      spuszczone,aby pan kierowca na niego nie patrzyl smileA koparke dopadlismy na
      budowie,podeszlam i zapytalam czy maly moze wsiasc do srodka smile

      pozdrawiam cieplutko,
      justysia,Fil 23 m-ce,Oti 6 m-cy
      • maugerka Re: 2 urodziny-Kinderbal 15.04.05, 08:04
        Cześć! To zabawa będzie pewnie przednia. Zazdroszczę, ale nawet nie mamy tylu
        znajomych dzieciaczków.
        Co do zmian, to też zauważyłam u Jasia, ale trochę inne. Zrobił się baaardzo
        całuśny, najbardziej w stosunku do mnie. Ni z tego ni z owego podchodzi, bierze
        moją twarz w swoje rączki i sprzedaje mi mnóstwo buziaków. Zaczął więcej bawić
        się z tatą, bo do tej pory tylko mama i mama, a teraz najlepszym kumplem do
        zabawy jest właśnie tata. A tak w stosunku do ludzi stał się bardziej otwarty.
        Jak był młodszy, to szedł do wszystkich potem miał okres, że nie, a teraz z
        kolei też nie pójdzie, ale się uśmiechnie do ludzi, którzy w jego mniemaniu są
        tego warci, zrobi papa na dowidzenia. Nawet ostatnio w sklepie starszy pan
        widząc, jak mały mi ucieka między półkami (malutki sklepik osiedlowy) śmiejąc
        się przy tym do rozpuku, powiedział, że jest bardzo fajnym chłopczykiem. Miło
        mi się zrobiło, bo do tej pory się spotykałam z raczej nieprzyjemnymi
        spojrzeniami ludzi w podeszłym wieku widzących brykającego malca. A on już taki
        jest. Żywioł, ale totalnie wesoły i radosny.
        • gonia1000 100 lat Jaśko!!! 15.04.05, 16:26
          Maugerko przekaż Jaśkowi od nas buziaki i zyczę duuuuuuuużo zdrówka!!!!
      • ewik71 Re: 2 urodziny-Kinderbal 15.04.05, 14:39
        Cześć Jusysiu,
        cieszę się, że wreszcie jakiś maluszek jest dokładnie z tego samego dnia co
        moja Kasia.
        Nasze urodzinki będą dokładnie 23 ( sobota ) i będą tradycyjnie w domu z
        dziadkami i chrzestnymi. Niestety nasze znajome dzieci nie mogą przyjść a jest
        ich bardzo mało.
        Kasia już minęła etap wstydu i niestety dalej walczymy z buntem.
        Wczoraj zaczęły wychodzić Kasi 5- tki więć jest bardzo marudna i zła.
        Oczywiście co tylko się da ląduje w pobliżu napuchnętych i obolałych dziąsełek.
        Pozdrawiam

        Ewa i Kasia
    • martad73 Całusy dla Jasia:)) 15.04.05, 14:52
      Ewelinka z Mateuszkiem przesyłają całuski i zyczenia dla Jasia. Duzo, duzo
      zdrówka, sterty prezentów, dużo czasu z rodzicami i może ...siostrzyczkismile))
      pozdrawiamy cieplutko wszystkie kwietniaki.
      Marta, Mateuszek i Ewelinka
      • gonia1000 Do Andzii 15.04.05, 16:28
        Aniu, jak znajdziesz chwilke to napisz jak tam Twój Szkodnieczek, bo bardzo się
        przejęłam tym co napisałaś i własciwie cały czas o tym myślęsmile
        Pozdrawiam cieplutko

        PS. Pamietaj,że to juz minęło i tego nie ma!
        • andzia001 Dziewczyny:) 18.04.05, 08:04
          Dziękuję Wam dziewczyny za troskęsmile
          Szkodniczek ma się coraz lepiej i apetyt mu wrócił z czego cieszę się
          najbardziej, bo przecież bez konkretnego jedzenia ani anemia mu się nie cofnie,
          ani też nie przybierze na wadze, ani sił nie będzie miał...
          W każdym bądź razie z dnia na dzień jest coraz lepiej, badań krwi obecnie robić
          codziennie nie musimy bo podniosły się do takiego poziomu, który można uznać za
          prawidłowy.
          Szkodniczek dochodzi też do siebie psychicznie bo nie budzi się już ze
          strasznym płaczem w nocy (a tuż po szpitalu noce były dla nas koszmarem).
          Ja też jestem na dobrej drodze do "normalności" choć w tym wszystkim co nas
          spotkało upatruję się teraz jakiegoś "palca Bożego"...
          Chyba Ktoś nam chciał przez to co nas spotkało coś ważnego powiedzieć...
          Może to dla niektórych z Was dość głupio zabrzmiało, ale ja jedynie w taki
          sposób jestem sobie w stanie wytłumaczyć to co się stało.
          W sumie jest przecież wszystko ok. cała groza minęła i wszystko się skończyło
          dobrze. Jedynie te kilka dni, w których świat miał nam się zawalić, miały na
          celu nami potrząsnąć chyba...
          Doszłam do dość prostego wniosku - zbyt wiele przyziemnych kłopotów mamy w
          zwyczaju wyolbrzymiać i robić z nich mega-problemy.
          Kiedy natomiast staje człowiek przed naprawdę Wielką Kłodą Losu uświadamia
          sobie jak nieistotne jest wszystko inne wobec choroby dziecka na przykład...
          Zostałam wyleczona z martwienia się i zawracania sobie głowy błahostkami.

          Tak Wam teraz troszkę osobistych przemyśleń rzuciłamsmile
          W każdym bądź razie o całym koszmarze jak najszybciej chcę zapomnieć by móc
          cieszyć się upragnioną wiosnąsmile))))
          A jest czym się cieszyć!
          • maugerka Re: Dziewczyny:) 18.04.05, 12:18
            Cieszę się, że z Marcinkiem już jest lepiej. Ja też uważam, że w każdym
            szczęściu, czy też nieszczęściu jest "coś", czego nie potrafię wytłumaczyć.
            Ktoś lub Coś musi tym wszystkim rządzić.
            Przy okazji dziękujemy wszystkim serdecznie za życzenia.
            Gosiu złóż (co prawda spóźnione o 1 dzień - ale w domu nie mamy dostępu)) od
            nas najserdeczniejsze życzonka Kamilkowi.
            Imprezka była niewielka i poza tym Jasio był bardzo marudny, bo chyba go boli
            uszko. Idziemy dzisiaj do Laryngologa i zobaczymy, co ma tam ciekawego.
            Pozdrawiamy serdecznie wszystkich.
            • gonia1000 Re: Dziewczyny:) 18.04.05, 13:33
              maugerka napisała:

              > Cieszę się, że z Marcinkiem już jest lepiej. Ja też uważam, że w każdym
              > szczęściu, czy też nieszczęściu jest "coś", czego nie potrafię wytłumaczyć.
              > Ktoś lub Coś musi tym wszystkim rządzić.
              > Przy okazji dziękujemy wszystkim serdecznie za życzenia.
              > Gosiu złóż (co prawda spóźnione o 1 dzień - ale w domu nie mamy dostępu)) od
              > nas najserdeczniejsze życzonka Kamilkowi.

              Jakie tam spóźnione, dzis mamy 2 latka!! Kamilke jest z 18.04, ale impreza była
              wczoraj, dostał motor na akumulator i od wczoraj z niego nie schodzi, hehe,
              chyba,że na siku, które robi juz do nocnika regularnie, jestem taka dumna z
              Niego!! opanowanie nocnika zajeło mu tydzień, dzieki mojemu sposobowi!! a tak
              sie martwiłam,że ten moment nigdy nie nastapi.
              Pozdrawiam i zdrówka dla Jasia


              > Imprezka była niewielka i poza tym Jasio był bardzo marudny, bo chyba go boli
              > uszko. Idziemy dzisiaj do Laryngologa i zobaczymy, co ma tam ciekawego.
              > Pozdrawiamy serdecznie wszystkich.
              • maugerka Do Gonii1000 18.04.05, 13:41
                No widzisz, a nie wiem czemu ubzdurało mi się, że 17.04.
                A jaki miałaś sposób na nocnik? Koniecznie napisz!
                • gonia1000 Re: Do Gonii1000 nauka nocnikowania:))) 19.04.05, 10:44
                  smile))a co Jasiek nie lubi nocnika?smile) To właściwie nie mój sposób tylko z forum .
                  Ja od stycznia próbuje juz uparcie małego nauczyć siadac na nocnik,ale efekt
                  zawsze był taki,że posiedział i nic, a potem juz nie chciał siadać i tak mu
                  popuszczaliśmy. Ale teraz byłam na urlopie i ponieważ chcę małego od wrzesnia
                  dac do przedszkola postanowiłam go oswoic z nocnikiem. Zajęło mi to tydzień i
                  teraz w ciągu dnia mam z pieluchami spokój. Wiem teraz jaki popełnialiśmy błąd,
                  w nauce nocnikowania trzeba byc radykalnym, no wiadomo każde dziecko jest inne
                  i inaczej trzeba do niego podejść, do naszego trzeba podejśc stanowczosmile)
                  No więc pierwszym krokiem był wyciągnięcie pieluchy i założenie samych majtek.
                  Kupiłam chyba 15 parsmileZaczęłam od poniedziałkju, ciepło było więc luz. Biegał w
                  majtkach a ja co 15 minut pytałam czy chce siku, oczywiście na początku robił
                  wielkie oczy , a potem bardzo wyraźnie odpowiadał: NIE, zresztą do dzis tak
                  odpowiadasmile Co 15 minut wysadzałam go na nocnik, włączałam bajkę, dawałam
                  klocki byle tylko usiedział. Oczywiście efekt był taki,że siedział 20 minut po
                  czym szybko wstał i zrobił siku na podłogę.Wogóle mu nie przeszkadzało,że jest
                  mokry, mógłby siedziec w tych siuśkach cały dzień. Szczerze mówiąc cały tydzień
                  biegałam ze szmatą i wycierałam podłogę i na nocnik. Potrafił siedziec godzine
                  i oglądac bajkę a potem wstać i nasikac na podłogę. Na początku mu grzecznie
                  tłumaczylismy,że nie tu,że na nocnik trzeba itd. Juz chciałam zrezygnować,ale
                  po tygodniu nastąpił przełom, udało sie nasikac do nocnika: oczywiście oklaskom
                  i całusom nie było końca. I wtedy juz zaczęliśmy być radykalni, ilekroć nasikał
                  do nocnika były brawa, a ilekroć na podłogę był opieprzsmile oczywiście nie
                  dostawał klapsów, ale stanowczym podniesionym głosem mówilismy,że b. źle zrobił.
                  I tu nasze dziecko podeszło ambicjonalnie do sprawy, ilekroć zrobił siku w
                  majtki, bardzo sie zawstydzał i przeprzaszał nas.Po tygodniu mały zajarzył o co
                  chodzi, zauwazył,że jak tylko nasiusia do nocnika to są brawa i ja pozwalam mu
                  zejść z nocnika i spowrotem wracac do zabawek, a jak tylko nasiusia w majtki to
                  jestem zła i krzyczę na Niego. Zrozumiał,że nocnik muis byc i koniec i,że wcale
                  nie trzeba na nim godzinami siedzieć, tylko trzeba na nim zrobic siku.Więc
                  teraz gdy siada na nocnik, odrazu robi siku i wstaje.Nauczył sie tez
                  powstrzymywac mocz, więc juz nie sika co 30minut tylko co 1-2-3 godziny.
                  Czasami sam przyniesie nocnik, ale zazwyczaj go wysadzamy i problem z głowy. Na
                  noc i na spacery oczywiscie jeszcze pampers, ale zdarza się,ze wraca ze spaceru
                  z suchą pieluszką, wtedy go wysadzam i odrazu robi siku. Gorzej jest z kupkąsmile
                  bo nie za bardzo lubi robic do nocnika, nawet powstrzymuje sie kilka dni, ale
                  to tez opanujemy. Ojej ale sie rozpisałam, ale na prawde jestem taka dumnasmile)
                  myslałam,że gorzej nam to pójdzie, a tu tydzień nauki i już zaoszczędziłam na
                  pampersach.
                  Jakby jakies wskazówki były potrzebne to służę radą smile
                  Pozdrawiam
                  • maugerka Re: Do Gonii1000 nauka nocnikowania:))) 19.04.05, 13:09
                    cześć Gosiu. Wiesz co, mój Szkrab jest jednak wielkim uparciuchem, jeśli chodzi
                    o nocnik. My to wszystko robimy! Chodzi po domu w majteczkach (albo i bez, gdy
                    jest cieplej). Wysadzamy na nocnik, na który za Chiny ludowe nie chce siadać,
                    po czym wstaje z awanturą i robi siku na podłogę. Faktem jest, że nie raz udało
                    się złapać siuśki po wysadzeniu i wtedy też były brawa itp. a po zrobieniu na
                    podłogę gniew itp. Kupki udaje się złapać wszystkie, nie protestuje, ale też
                    nie zawoła. Jak widzimy, że szykuje się grubsza sprawa, to go sadzamy. I co ja
                    mam zrobić z tym brzdącem? SAM NIE POKAZUJE, że chce siku. Powie sisi po
                    fakcie, jak już jest cały mokry i chodzi na rozstawionych nogach, bo mu
                    przeszkadza. I to wszystko.
                    Podobno niechęć do nocnika ma po mnie. Ja też nie chciałam. w końcu mój tata
                    zmajstrował "mini-kibelek" w postaci drewnianego krzesełka z mięciutkim
                    obiciem, z klapą (brak tylko było spłuczki hihihi), pod spodem podwieszony był
                    nocnik. I wtedy łaskawie zaakceptowałam taką formę załatwiania swoich potrzeb
                    fizjologicznych. Tylko dlaczego mój synek akurat tę cechę ma po mamusi?....
                    • gonia1000 Re: Do Gonii1000 nauka nocnikowania:))) 19.04.05, 13:35
                      No to faktycznie Jasiek Was wyćwiczysmile)) spróbuj jeszcze innej metody,żeby
                      zachęcic go do siedzenia na nocniku. Daj mu do zabawy wtedy kilka zabawek,
                      których nie zna i którymi będzie sie mógł bawić tylko gdy siedzi na nocniku,
                      albo włącz bajke w TV tylko wtedy gdy usiądzie na nocnik, żeby kojarzył
                      sobie,że dostanie to tylko na nocniku. Może wtedy przekona się do nocnika a
                      potem wejdzie mu już to w rutynęsmile
                      Pozdrawiam i zyczę postępów
                  • formelka1 nocnik 19.04.05, 16:09
                    U nas Fil chodzil w majeczkach siusial do nich i nic nie przeszkadzalo,na
                    nocnik nie siada bo generalnie ten facet zatracil umiejetnosc siedzenia i
                    chodzenia,to zywe tornado non stop biega.Fil rowniez od wrzesnia idzie do
                    przedszkola,ale ja ich poinformowalam,ze przybedzie czlowieczek zakochany w
                    swoim smoczku i pieluchach sad

                    pozdrawiam,
                    justysia,Fil 23 m-ce,Oti 6 m-cy
                    • ant25 Re: nocnik 19.04.05, 22:02
                      Witam,

                      Moja coreczka generalnie potrafi zawołac ale tez zdazają się wpadki.Ale nie
                      otym miała pisac a o sposobie który zasłyszałam otóz oprocz nocnika są dzieci
                      które lubia robić tak jak dorośli czyli na sedesik.Trzeba kupić nakładkę i
                      zawsze po, pozwolić spłukać wodę i nalepiej jeszzce pozwolic nacisnąć tak jak w
                      naszym przypadku Brise mini spray dla miłego zapaszku. Czasami skutkuje tak jak
                      w naszym przypadku teraz to czasami wybiera nocnik a czasami sedesik.
                      Każdy maluch prędzej czy pozniej nauczy się i napewno nie ma co zmuszać na
                      sile.
                      Powodzonka
            • mamaewy Dzień mamy.... 25.05.05, 08:50
              Wczoraj w złobku odbyła się impreza z okazji dnia mamy. Były piosenki, laurki,
              uśmiechy...

              Pierwszy raz byłam na takim spotkaniu i było w tym coś tak niesamowitego i
              niepowtarzalnego...i nagle zdałam sobie sprawę że moja Ewuńka to już nie ta
              mała dzidzia a całkilem spory człowieczek.
    • formelka1 ile spicie w dzien? 19.04.05, 16:11
      No wlasnie ile Wasze kwietniaczki spia w dzien bo u nas od 20min-3h.

      pozdrawiam,
      justysia,Fil 23m-ce,Oti 6m-cy
      • mamamarti A czy Wasze dzieciaczki to mali dyrygenci?? 19.04.05, 18:13
        Witam Mamy!Odzywam się tutaj bardzo rzadko, ale po prostu nie mam kiedy!Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe..smile.
        Ale przeczytałam wszystkie ostatnie posty, więc wiem, co się dzieje.
        Mamo Szkodniczka, bardzo współczuję, nie wyobrażam sobie, co przezywałaś..
        Odpowiadając na ostatni post-Martynka śpi w ciągu dnia od 1,5 do 2 godzin, ale z zasypianiem ma ogromny problem.

        Ale mam pytanie: czy Wasze dzieci też próbują wszystkimi dyrygować?Mam oczywiście na mysli rządzenie. Odkąd Martyna skończyła dwa latka próbuje wszystkich sobie podporządkować. Mama nie może siedzieć w fotelu, musi na krzesełku, bo Martynka tak chce. Tata nie może jechac wózkiem ta drogą, tylko inną. Nie soczek, tylko mleczko itp.itd.Próbujemy często postawić na swoim, ale kończy się to ogromnymi krzykami-oczywiscie ze strony Martyny. I jękamii płaczem. Wiem, że to chyba typowe w jej wieku, ale bywa okropnie męczące. I ze w ten sposób dziecko próbuje, gdzie są granice. Ale trudno jest byc konsekwentnym i nie pozwolic na takie dyrygowanie, nie zawsze to wychodzi.
        Czy Wy tez cos takiego przezywacie? Jak sobie z tym radzicie?

        Pozdrawiam.
        Agnieszka.
        • mamamarti Do andzi001 19.04.05, 19:34
          Hej Aniu!
          dopiero teraz przeczytałam poprzednie posty (nie wszystkie, ale sporo) i dowiedziałam się , że jesteś z Rybnika! Ja tez pochodzę z tego miasta!!!Obecnie mieszkam w Żaganiu, ale w Rybniku jest prawie cała moja rodzina (Rodzice, siostry z rodzinami). A poza tym Twój Marcinek jest z tego samego dnia , co moja Martynka (i co za zbieżność imion!). Mam nadzieje, że z nim już wszystko dobrze, wspomnę Komu Trzeba Tam w Górze...
          a mieszkasz w centrum? Gdybys chciała kiedys napisać zapraszam tez na konto: mamamarti@gazeta.pl.
          Pozdrawiam!
          Agnieszka.
        • ant25 Re: A czy Wasze dzieciaczki to mali dyrygenci?? 19.04.05, 22:13
          No tak nasze dzieciaczki chyba nas sobie troche wyprobowuja, na ile moga sobie
          pozwolić i na ile to będzie ciekawe dla nich.
          Wiem że to trudne sama mam z tym problem ale musimy pokusic się na pewne
          ustalenia np jezeli nie zjesz obiadu to nie bedzie czekoladki u nas trochę się
          juz udało ale nadal mam problem z wybieganiem na ulice bo ona mysli ze to jest
          zabawne bo napewno bede ją wtedy gonic i niestety raz dałam jej klapsa bo o
          mały włos wpadłaby pod samochod mimo ze była to uliczka osiedlowa.
          Trudno mi coś konmkretnego poradzić ale w niedzielę był dosyć fajny program na
          temat niesfornych dzieciaczków.
          Podobno (według tego programu) największym sukcesem naszych dzieci w takich
          sytauacji jest to że zawsze wtedy zwracamy na nich uwagę, a powinniśmy
          ignorować ich płacz i ustalić pewne granice tłumacząc.
          Tam poskutkowało u mnie z tym zdecydowaniem i konsekwencją gorzej.
      • ant25 Re: ile spicie w dzien? 19.04.05, 22:04
        u nas od 1h do czasami 3h
        • maugerka Re: ile spicie w dzien? 20.04.05, 08:30
          Hej!. Jasiek śpi w dzień 2-3 h. On się zawsze tak wyszaleje na dworzu, że pada
          i potem tyle śpi, tym bardziej, że budzimy go rano, aby odwieźć do dziadków.
          My próbujemy ignorować niektóre zachowania synka i w sumie nie jest z tym
          wszystkim tak źle.
          Jeszcze co do tego nieszczęsnego nocniczka. Gosiu! My już i te metody
          wypróbowaliśmy - na nic. Nie zmuszamy absolutnie, jak "dorośnie" do nocniczka,
          to będzie wołał i już. My na szczęście nie puszczamy jeszcze do przedszkola,
          więc nie musimy się aż tak spieszyć.
          • agaskup Re: ile spicie w dzien? 20.04.05, 10:50
            U nas też już rozpoczął się bunt (pisałam o tym wcześniej). Histeryczny płacz
            zdarza się raz lub dwa razy dziennie, potem Filipek jest bardzo grzeczny i
            słodki jak cukiereczek,zresztą kiedyś zawsze taki był.
            Od jakiegoś czasu nie kładziemy go w dzień spać. Trwa to już ze trzy miesiące.
            Zawsze po takiej popołudniowej drzemce trwającej od 1godz.do 2 godz. były
            problemy ze spaniem wieczorem. POtrafił zasnąć nawet po 22. Tak więc ja kładłam
            się jeszcze później i chodziłam strasznie zmęczona, bo niestety pracuję.
            Zrobiliśmy to trochę dla własnej wygody, ale ja dzięki temu mam małą chwilkę
            dla siebie. Filipek dobrze to znosi i dlatego podjęliśmy taką decyzję. Poza tym
            wydaje mi się, że trochę szkoda dnia na spanie w domu.
            Pozdrawiam wszystkie mamy.
            • zivona urodziny, nocnik, i te sprawy ;-) 26.04.05, 09:55
              Cześc
              Ale tu cicho,nikt nie pisze. W Gliwicach dzisiaj leje, pogoda do bani,jest
              szaro i smutno. Idziemy więc sie trochę rozerwać ( a w zasadzie rozerwać
              Kubusia)do Bajdocji.On będzie brykał i szalał, a ja pewnie będę gonić za nim i
              pilnować żeby gdzieś z pięterka nie spadł. Jestem tylko ciekawa, co będzie
              robić Marysia w tym czasie, hihi. Pewnie posiedzi w foteliku i poobserwuje
              trochę, a potem, zobaczymy. Na szczęscie idą również dwie zaprzyjażnione mamy z
              dzieciakami, więc liczę na ich pomoc.
              Jutro Kubuś kończy dwa latka, imprezka dla maluchów była już w sobotę. Totalne
              szaleństwo, ledwo żywi jesteśmy. 7 dzieciaków daje nieźle popalić. Był torcik,
              i świeczki i prezenciki,i baloniki i stoliczek z krakersikami (to chyba
              najbardziej sie podobało Kubkowi żarłokowi - wolny i nieograniczony dostęp do
              ciasteczek). O dziwo obyło się bez większych kłótni i bijatyk. Jak tylko będę
              miała zdjęca, to wam pokażę. Częśc druga imprezki teraz w niedziele, urodziny
              mojej mamy plus Kubusia . To spokojna uroczystość dla "starych"!
              Zaczynamy, tzn ja, naukę nocnika. Od wczoraj - juz mam dosyć pieluch. Kubuś
              pięknie mówi, rozumie wszystko a jeśli chodzi o nocnik, totalnie go "olewa".
              Rano zawsze po wstaniu, jest sadzany na nocniczek i robi kupke i siku, ale w
              ciagu dnia,nic,echo, nawet nie zawoła. Zabrałam pieluchę, i uczymy się. Wczoraj
              przebierałam go chyba z 5 razy, dzisiaj już 2 - ale przez tydzień próbujemy.
              Może zaskoczy o co chodzi. Ja też zastosowałam metodę radykalną, zobaczymy co z
              tego wyjdzie.
              Pozdrawiam słonecznie mimo pogody takiej jaka jest,
              iwona
    • mamaewy Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 27.04.05, 09:26
      Witam!

      Ewunka niedawno (14.04) skończyła 2 latka!!!!!!!!! Jak szybko ten czas minął.
      Dziś spi już na "dużym łóżku" a wczoraj pierwszy raz rodzinnie wybraliśmy się
      na przejażdźkę rowerami - Ewunia oczywiście w foteliku. Martwiliśmy się trochę,
      czy nie będzie się bała, ale gdzie tam! A dziś rono do żłobka też chciała
      jechać rowerem!
      A wy? Czy ktoś z was także w ten sposób podróżuje?
      Pozdrawiam.
      • agaskup Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 27.04.05, 11:19
        Strasznie cicho tu ostanio. Co się z wami dzieje??? Ja rozumiem wiosna, słońce,
        ale parę słów można chyba napisać?!

        Mamaewy, mój Filipek 9kwietnia skończył dwa lata, a na rowerze jeździł już w
        tamtym roku, oczywiście w specjalnym foteliku. Bardzo to lubi, zwłaszcza gdy
        mama (bo ja go wożę) się męczy. Jak jeździliśmy w tatmym roku zdarzało się
        nawet, że zasypiał mi w foteliku. Oczywiście kupiliśmy razem z fotelikiem kask
        dla niego, nie zapomnij o tym. Nigdy nie wiadomo co się może przydarzyć, a
        bezpieczeństwo dziecka jest najważniejsze. Pozdrawiam. Agnieszka z Filipkiem.
        • agaskup Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 27.04.05, 13:20
          P.S. Zauważyłam, że mam jakieś dziwne zaleciałości regionalne. Trochę mnie
          rozśmieszyło i zdziwiło to, że napisałam w poprzednim poście dwa razy w "tamtym
          roku" zamiast w "zeszłym". Widocznie jest to silniejsze od nas. Pozdrawiam.
          Agnieszka.
          • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 27.04.05, 14:31
            Hej! My rowerami nie jeździmy, bo nam je ukradli
      • mamaewy Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 28.04.05, 08:34
        Już niebawem dłuuuugi weekend! Zycze wszystkim dużo miłych chwil. pozdrawiamsmile
    • formelka1 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 27.04.05, 12:45
      My Kinderbal mielismy 23 i byla szaaaaaaalona zabawa...Fil padl na ziemie
      krzyzem i zasnal hihi - a tak swoja drogo pierwszy az widzialam moje dziecko,
      ktore tak padlo, bowiem zawsze ma baterie zapasowe smile
      Rozmawiacie o rowerach , a to wlasnie dla mnie temat nr jeden: chce kupic rower
      (ukradli mi w zeszlym roku buuuuuuuu),ale z tym sobie poradze smile jednak trapi
      mnie taki temat- jak kupic maluchowi kask-musze chyba z nim isc do sklepu,czy
      Fil nie zdenerwuje sie na kask, czy zakladacie pod kask czapeczke, jaki fotelik
      na rower, no i czy nie myslicie,ze dziecko sie nudzi w takim foteliku?Filiuszek
      zatracil zdolnosc chodzenia okolo 4 miesiace temu i non stop biega, dlatego nie
      wiem,czy przbywanie w jednym foteliku jego nie zniecheci.

      Slonecznie pozdrawiam i wszystkim dwulatkom zycze udanego dlugiego weekendu smile
      justysia,Fil 2 latka,Oti 6 m-cy
      • agaskup Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 27.04.05, 13:09
        Fotelik kupiliśmy oczywiście z atestem. Duży wybór jest w dobrych sklepach
        rowerowych. Kask również. My kupliśmy naszemu Filowi rok temu - oczywiście był
        płacz przy przymierzaniu, ale jak tylko posadziłam Filipka w foteliku,
        powiedziałam, że musi jeździć w kasku, zgodził się i nie było problemu. W tym
        roku również nie było problemu do czasu, Kiedy przypadkiem go nie uszyczpałam
        zapinąc ten kask. Ale w tej chwili jest już prawie dobrze. Niezbyt chętnie, ale
        Filip zgadza się na założenie.
        Podczas jazdy nie nudzi mu się, ale to oczywiście kwestia indywidualna. Moje
        dziecko jest raczej spokojne.
      • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 27.04.05, 14:35
        Moje dziecko nigdy nie miało zdolności chodzenia. Od początku po prostu biega.
        Uwielbia za to jeździć samochodem. Gdy wychodzi z teściami na świeże powietrze,
        to teść już wie, że musi wziąć ze sobą kluczyki od auta, bo mały nie przepuści,
        żeby chociaż chwilę nie posiedzieć (chociaż codziennie rano jest przecież
        wożony do nich). W foteliku pewnie też by mu się nie nudziło, ale jak wcześniej
        wspomniałam ukradziono nam rowery i na razie nie mamy nawet w planach kupna
        nowych. Mamy wieeeele innych wydatków
        • agaskup Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 27.04.05, 21:26
          Zamieściłam ostatnie zdjęcia Filipka, jak macie ochotę to zapraszam

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&wv.x=2&a=23267597
          • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 28.04.05, 08:00
            Widziałam jaki z niego rajdowiec!
            • mamaewy Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 28.04.05, 08:37
              A czy wy wybieracie się gdzieś na te wolne dni? Przed nami wyjazd do znajomych
              na wieś...
              • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 28.04.05, 12:51
                My nie, mamy mnóstwo spraw do załatwienia
    • maugerka Nie będzie więcej zdjęć Jasia! 29.04.05, 14:45
      Cześć Dziewczyny. Z różnych względów zgłosiłam wątek Jasiowy do skasowania,
      więc dla zainteresowanych - nie będziecie więcej oglądać mojego Słoneczka.
      • aniacichy Re: Nie będzie więcej zdjęć Jasia! 29.04.05, 15:52
        Maugerko mnie to samo chodzi po głowie, tyle się naczytałam,
        ze już sama nie wiem co o tym myśleć.
      • formelka1 Re: Nie będzie więcej zdjęć Jasia! 29.04.05, 21:30
        ???moze jestem blondynka,ale nie wiem o co chodzi sad jesli jest to sprawa,ktora
        dotyczy naszych dzieci to moze sobie powinnysmy o tym powiedziec,a kiedy forum
        nie spelnia wymaganych norm bezpieczenstwa, to moze na adres gazetowy jakas
        informacja?

        mam nadzieje, ze nic zlego sie nie stalo,
        calusy dla Jasia smile
        justysia,Fil 24m-ce,Oti 6 m-cy
        • agaskup Proszę o wyjaśnienie 02.05.05, 08:32
          Też chciałabym wiedzieć o co chodzi, chyba że chodzi wyłącznie o względy
          osobiste.
      • maugerka Re: Nie będzie więcej zdjęć Jasia! 04.05.05, 07:48
        Nic się nie stało Jasiowi, wszystko jest ok. Po prostu poszłam po rozum do
        głowy, trochę się nasłuchałam różnych historii od osób zaprzyjaźnionych i
        wszystko razem dało efekt w postaci prośby o skasowanie wątku.
        Jak będę miała jakieś ciekawe fotki, to zawsze mogę wysłać na priva.
    • maugerka PO BILANSIE 05.05.05, 13:09
      Właśnie dzisiaj byliśmy na bilansie. Wzrost 94 cm, waga 16,6. Wyszedł poza
      centyle i jedną miarą i drugą. Wszystko poza tym w normie.
      Pozdrawiamy
      • aniacichy Re: PO BILANSIE 05.05.05, 14:29
        My tez po bilansie, a oto gabaryty Olgi:
        wzrost 95 cm
        waga prawie 15 kg
        duża dziewczyna, co?

        pozdrawiam
        Ania
        • mamaewy Re: PO BILANSIE 06.05.05, 08:13
          A ja myślałam, że moja Ewa jest dużu! A jak na razie nieco mniejsza od waszych
          pociech. my też już jesteśmy po bilansie. Ewuńka ma 91 cm, waży 13 kg i
          spełnaia wszystkie wymagane normy, ale także uznana jest za dziewczynkę wysoką.
          Pozdrawiamysmile
          • andzia001 Re: PO BILANSIE 06.05.05, 09:26
            smile))
            Wygląda dziewczyny na to, że mamy wysokie dziecismile))
            Kiedyś będą patrzały na nas z góry....smile))))
            My ze Szkodniczkiem jeszcze czekamy na bilans, pójdziemy pod koniec maja
            dopiero (tak zdecydował lekarz).
            Kiedyś próbowałam sama zmierzyć Marcinka i też wyszło mi coś ponad 90 cmsmile))
            Jak będę miała dokładniejsze dane to oczywiście się pochwalęwink
            Mamy z kogo być dumne dziewczyny!
      • ewik71 Re: PO BILANSIE 09.05.05, 09:05
        My byłysmy na bilansie w piątek. Kasia waży 12 kg i ma 88 cm. Też została
        uznana za wysoką ale przy waszych dzieciaczkach to jest malutkasmile.
        Pozatym wszystko OK.
        Pozdrawiamy
        • gonia1000 Re: PO BILANSIE 12.05.05, 10:40
          Wyniki bilansu u nas: wzrost 95cm, waga 17.
          Pani doktor sprawdzała, czy Mały dobrze chodzi, sprawdzała siusiaczka,
          sprawdzała czy nie ma zeza, ile mówi i ogólny rozwój. wszystko wyszło
          prawidłowo, ale cięzko było. Mały wogóle nie chciał się ważyć, ani mierzyć,
          cyrk był niesamowitysmile)
          • maugerka Re: PO BILANSIE 12.05.05, 13:40
            Cześć Gosiu! To widzę, że nasze szkraby bardzo podobnie wypadły w tych "wagowo-
            wzrostowych" liczbach. A już myślałam, że tylko Jasiek jest takim "ciężkim"
            chłopcem (niektórzy mówią, że grubaskiem, ale nie bardzo mi się to podoba).
            Buziaczki dla Was!
            • gonia1000 Re: PO BILANSIE 13.05.05, 09:11
              Hej, hej Aniu przy takim wzroście to raczej nie jest grubasem, więc nie martw
              sięsmile Ja tez cały czas mam wrażenie,że Kamil jest gruby, ale kazdy mówi,
              nie,nie, nie. Więc zapytałam lekarke, osobe obiektywną: czy jest za gruby, czy
              mam zmienic dietę, powiedziałam co jada itd. Lekarka stwierdziła,że absolutnie
              nie jest gruby, tylko ogólnie duży, ubity taki. Jako trzylatek zrobi się
              jeszcze bardziej ruchliwy i wtedy na pewno schudniesmile ale ogólnie do drobnych
              ludzi to zaliczac go nie będzie mozna, zreszta wyśle ci zdjęciasmile Czekam tez na
              nowe zdjęcie Jasia. Ja miałam zdjęcia z drugich urodzin, ale skasowałam w
              aparaciesad( Postęp techniki nie dla mnie, wolałam aparat nie cyfrowy, hahaha
              Całuski dla Was
              • maugerka Do Gosi 13.05.05, 10:02
                Postaram się coś zeskanować (my nadal używamy tradycyjnej lustrzanki do
                robienia zdjęć - hobby męża) i Ci prześlę. Czekam w takim razie na zdjęcia
                Kmilka.
                Pozdrawiamy Was serdecznie.
                • maugerka P.S. Do Gosi 13.05.05, 10:05
                  A u nas wszyscy dookoła właśnie mówią : ale ładny grubasek. Fakt, że Jasio ma
                  okrągłą buźkę i dlatego tak się wydaje. Ale i tak jest dla nas najukochańszym
                  chłopczykiem na świecie, bez względu na to, co o nim mówią inni.
                  • tatiana.c1 Re: P.S. Do Gosi 19.05.05, 12:17
                    Od bardzo dawna nie byłam na forum. Mój malutki synek z bobasa stał sie
                    chopczykiem. Rośnie w oczach mierzy 97,5 cm i warzy 16,5 kg i wcale nie jest
                    grubaskiem. Ciągle biega i rozrabia. Lubi postawic na swoim. Z podwórka wracamy
                    zawsze z płaczem. I ciągle powtarza Ja chcę!!!
                    • aniacichy :))) 19.05.05, 14:03
                      cześć!
                      Olga uwielbia spacerki, zabawy w piaskownicy ze swoją koleżanką
                      "zza płota", która ma 6 lat. Obie świetnie się dogadują i pięknie bawiąsmile
                      mimo iż taka różnica wieku.

                      Dziewczyny jaki rozmiar buta nosza Wasze dzieciaczki?
                      W poniedziałek kupiłam Oldze sandałki, rozmiar...25 surprised
                      Noga szczupła, ale za to długa, ciężko było ale w końcu znalazłyśmy
                      coś dla nas.

                      pozdrawiam
      • mkrzatala 20.04.05 o godz. 14:30 urodziłam Martusię 21.05.05, 11:16
        Marta w chwili urodzenia ważyła 3400, mierzyła 52 cm. Skórka na buzi śliczna,
        małe uszka, długie palce u rąk i nóg, brazowe włoski, no i straszny ssak.

        Poród naturalny (na Wołoskiej) bez znieczulenia, bo przy drugim miało być
        szybko i gładko.
        Niestety mój mały wiercioszek przygotował kilka niespodzianek: rączka zarzucona
        na główkę, potem zgięła ją z łokciu i trzymała dłoń przy buzi, a łokieć przy
        klatce piersiowej, co nie ułatwia porodu. Potem obróciła główkę
        na bok, wiec trzeba było czekać, a skurcze nie czekały, następnie obróciła ją,
        ale zadarła do góry - wtedy nie można rodzić naturalnie, więc znowu czekaliśmy,
        aż ją przygnie do klatki piersiowej.

        W dodatku chciałam tym razem spróbować bez nacinania, więc się w sumie nieźle
        nacierpiałam. Było więc trudniej i dłużej niż za pierwszym razem. Ale było
        warto, dla takiej śliczności. Po porodzie czułam się nieporównywalnie lepiej,
        pękłam minimalnie i nie da się przecenić zalet nie bycia nacinaną.

        Mleka przybywało po woli, ale mój mały ssak chciał od razu. Mimo, że ładnie
        łapała pierś, to częstotliwość ssania sprawiła, że płakałam karmiąc Ją. Dlatego
        dałam Jej smoka raz już w szpitalu, aby chwilę odpocząć. Szczególnie lewa pierś
        była poraniona, więc w domu zaczęłam karmić prawą, a z lewej przez kilka dni
        ściągałam i dawałam Małej z butli. Polecam sposób, pierś się goi, Mała chętnie
        je i z piersi i z butli, co ma duże zalety.

        Moja Agatka pięknie powitała siostrę, całusy chciała Ją na rączki, dała Jej
        prezent, nawet swój Jej oddała, chciała, aby od razu poszła z Nią do pokoju,
        żeby pokazać zabawki, a gdy dowiedziała się, że nie umie chodzić,
        powiedziała, że Ją nauczy. Jest kochana, całuje Małą bardzo delikatnie, karmiła
        Ją nawet kilka razy butelką. Gdy Marta mocno płacze to Aga też zaczyna płakać i
        krzyczy „Mamusiu Martusia płacze, daj cyca”, a gdy to nie pomaga, „daj
        drugiego”. Innym razem, gdy Marta zaczyna płakać biegnie do niej krzycząc „Nie
        pacz, nie płacz już do Ciebie idę” i zaczyna huśtać Ją w wózku. Całuje ją od
        stóp do głów i to stara się bardzo delikatnie.

        Marta dość ładnie śpi w nocy, bo od ok. 23:00 do ok.4:00 i potem do ok. 7-8:00.
        Mała niestety zgadza się na smoka tylko okazjonalnie. W dzień jest absorbująca,
        do nie lubi być sama, albo cyc, albo rączki, no czasami może być bujnie w
        wózku. Nie wiem, jak w tym czasie mam się zając też Agą. Nie mogłam tego
        jeszcze sprawdzić, bo niewiele byłyśmy razem, gdyż kilka dni po moim powrocie
        ze szpitala dopadły nas choroby, a pozwoliły mi wrócić do życia dopiero teraz.
        Stąd właśnie tak długie moje milczenie. Napiszę o tym potem.
        • aniacichy GRATULACJE!!! 22.05.05, 22:24
          Gratuluję i życzę Wam aby maleńka Martusia zdrowo rosłasmile
          Ja też chcę, ja też...
          Dodam, że ja również urodziłam się 20.04, ale 26 lat temusmile))

          pozdrawiam
          • maugerka Re: GRATULACJE!!! 23.05.05, 08:50
            Od nas też wieeeeelkie gratulacje! Będziesz miała teraz wesoło w domku. Oby
            tylko zdrowo!
            • ewik71 Re: GRATULACJE!!! 23.05.05, 09:14
              My tez przylączamy się do gratulacji!! Ale masz fajnie i wesoło.
              Zyczymy dużo zdrówka dla całej rodzinki i pozdrawiamy dziewczyny i tatusia.

              Ewa i Kasia
              • andzia001 Re: GRATULACJE!!! 23.05.05, 12:31
                Podobnie jak moje poprzedniczki - gratulujemy!!!!!
                Ale macie fajnie teraz...
                Duuuużo zdrówka dla całej rodzinki, jak najwięcej przespanych nocy dla mamusi a
                dziewczynkom duuużo radości, uśmiechu i wszystkiego co najlepszesmile))))
                Tatuś pewnie dumny jak paw, co?smile))
        • mkrzatala Ach to życie ... 23.05.05, 21:01
          Dziekuję Wam wszystkim bardzo, rzeczywiscie dziewczynki są wspaniałe.
          Na początek mamy trochę pod górkę:
          Tuż po moim powrocie ze szpitala zachorowała Aga-temperatura, kaszel, marudki.
          Maż wziął urlop, ale też się zaraził. Niania też się zaraziła. Ja walczyłam i
          bałm sie o Martę, nie miałam serca rozdzielać dziewczynek, ale nie mogłam
          patrzeć, jak Aga kaszle na Martę. Staraliśmy się być delikatni i w miarę
          możliwości trzymać je daleko od siebie. Pojechaliśmy do moich rodziców, aby nam
          pomogli. Niestety ja też zachorowałam. Zostałam sama z dzieciakami u rodziców,
          bo wszyscy poszli do pracy. Ale, żeby było ciekamiej po kilku dniach dostałam
          zapalenia piersi - kropny ból, temp. 38,5, musiałam wysłać Agę do drugirj
          babci, bo nie mogła sie Nią zająć. Po dwóch dniach, gdy myślałam, ze jest
          lepiej, zapalenie w drugim miejscu - wziełam już antybiotyk, a po kolejnych
          dwóch jeszcze większe w kolejnym. I tak przez 5 dni miałam wysoką temp. Marta
          trochę zaczęła kichać, ale generalnie obroniła się przed wirusem, dostała
          niestety wysypki na główce i klatce piersiowej - chyba od antybiotyku.
          To wszystko mnie skatowało, tęskniłam za Agą - dobrze, że teściowa mogła się
          Nią zająć. Do domu wróciłam w sobotę i dzisiaj rano miałam nadzieję zacząć
          normalne życie. Ponieważ niania nie przyszła, zadzwoniłam do niej, a ona
          łaskwie poinformowała mnie, że już do mnie nie przyjdzie. Już dawno
          stwierdziałm, że muszę poszukać nowej, bo ta nie robiła tego co powinna,
          często w swoim zachowaniu nie miała też wyczucia. Jednak nie spodziewałam się,
          że aż tak się zachowa. Ja się martwiłam, jak Jej powiedzieć (jak już kogoś
          znajdę), żeby dać Jej miesiąc na poszukiwanie pracy, żeby nie została nagle na
          lodzie, a tu ... Jeszcze nie miałam okazji nikogo poszukać, a naprawdę
          potrzebuję kogoś do pomocy, bo nawet wyjście na spacer z 4 piętra (bez windy) z
          2 dzieci jest ciężkie. Poza tym Agatka chce abym się z Nią cały czas bawiła, a
          Marta, żebym czesto dawała cyca i nosiła Ją. Aga może być na dworzu wiele
          godzin, a Marta 1 godzinę. Pomijam inne domowe obowiązki. Jak narazie nie
          jestem w stanie tego pogodzić. Może Wy możecie polecić jakąś opiekunkę.
          • maugerka Re: Ach to życie ... 24.05.05, 10:08
            To faktycznie nie za ciekawie, ale z czasem wszystko dojdzie do normy. Nawet
            jakbym miała jakąś opiekunkę do polecenia, to i tak byłby kłopot, no bo my z
            Torunia...
            Życzę Wam w każdym bądź razie dużo wytrwałości i zdrowia dla całej Rodzinki.
            Trzymajcie się!!!
            • zivona Re: Ach to życie ... 24.05.05, 16:13
              Hej
              My też serdecznie gratulujemy. Czy tylko my mamy dwójeczkę dzieci z naszego
              forum?
              Pamiętam początki, nie były łatwe,ale maluszki są wspaniałe, bardzo się
              kochają, a malutka (8 mies) Marysia oczu nie spuszcza z Kuby.
              Nie napiszę,że teraz jest łatwo już, ale można się zorganizować, no i dobrze
              jest mieć kogoś do pomocy. Nam pomaga dużo moja teściowa, a na dojścia mam
              brata, bratową i moich rodziców.Za to męza mam tylko w soboty i niedziele smile
              (nic nie jest idealne).
              Pozdrawiam serdecznie
              iwona i maluszki
              • luciam Re: Ach to życie ... 28.06.05, 14:56
                Ja też mam już dwóch synków: Michałek 29.04.03 i Maciuś 23.11.04, tylko ja
                jestem raczej czytająca na forum (a teraz oboje śpią, więc się relaksuję)
    • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 25.05.05, 11:59
      A tak z innej beczki...
      Byłam w ubiegłym tygodniu służbowo w Krakowie, zaczepiłam o Ikeę ( w okolicy
      Torunia za bardzo nie ma, więc zaglądam tam przy okazji jakichś wyjazdów).
      kupiłam Jaśkowi tablicę dwustronną - z jednej strony na markery, z drugiej na
      kredę. Słuchajcie! Ta tablica to hit sezonu. nie ma teraz lepszej zabawki.
      wszyscy musimy na niej rysować, pisać, ścierać. Jasiek wygląda przezabawnie
      siedządz przed nią na swoim krzesełku i z miną artysty coś na niej bazgrząc.
      już wcześniej o tablicy myślałam, ale w Toruniu nie mogłam jej nigdzie znaleźć,
      a kumpela podpowiedziała mi właśnie, że są w Ikei. bomba!
      To tyle, chciałam się z Wami podzielić tą wiadomością.
    • maugerka Dzień Matki 30.05.05, 07:56
      Muszę się Wam pochwaliś, jaki najlepszy prezent dostałam od Jasia na Dzień
      Matki...Od samego rana zaczął wołać Siusiu i od tamtego ranka cały czas robi
      wszystko na nocniczek. Nie mógł znaleźć lepszego prezentu. A jaką ma przy tym
      frajdę. Tyle tygodni i nie dało się go namówić, a tu proszę!!! Bardzo się cieszę
      • aniacichy Re: Dzień Matki 30.05.05, 12:33
        Maugerko, to rzeczywiście wspaniały prezent otrzymałaś od Jaśkasmile
        My natomiast uczymy się załatwiania na ...podwórkusmile
        Tak, tak gdy idziemy do lasu, czy gdziekolwiek w "plener"
        musimy szukać toalety, albo czym prędzej "gnać" do domu.
        Moja pannica uznaje tylko sedes bądz nocniczeksmile
        Sikanie w trawę to dla Olgi nie do pomyśleniasmile)
        A więc trenujemy, możecie to sobie wyobrazić?

        pozdrawiam
        • mamamarti upał, co? 30.05.05, 19:10
          Ale rzadko bywam na tym forum...smile.Pozdrawiam wszystkie Mamy i Dzieciaczki!Przeczytałam wszystkie ostatnie posty i na tyle chciałabym poodpisywać, ze nie wiem, od czego zacząć!!
          Na bilansie byłyśmy- Martynka waży 12,200 kg, mierzy 87 cm. Moja rodzina ciągle
          twierdzi, że jest chudziną, a tu środkowy centyl wyszedł... Więc wszystko w normie, choć Marti do "jadków" nie należy...
          Gratuluję mkrzatala drugiego Dzidziusia!!!!!To niesamowite, zawsze myślałam o tym, jakby to było, gdybyśmy mieli juz drugie dziecko. Ja tez chcę, ale oboje z mężem stwierdziliśmy, ze na rok do pracy trza pójść...Na razie pracy poszukuję, jak do września się nie znajdzie, to pomyślimy o Dzidzismile)))
          Wiem, że nie jest łatwo, podziwiam i życzę wiele sił!!!!!
          A jak tam dzieciaczki Wasze znoszą upały? Bo Martynka ma zapalenie gardła (łaziła w zimnej rzece), koszmarny katar, kaszel, biedulka spać nie może i marudna bardzo jest....
          Pozdrawiam!
          Agnieszka.
          • aniacichy Dzień Dziecka:) 01.06.05, 13:23
            Wszystkim dzieciaczkom składamy najpiękniejsze życzenia, spełnienia
            wszystkich marzeń, dużo zdrówka i uśmiechu na słodkich buźkachsmile

            pozdrawiam
            • maugerka Re: Dzień Dziecka:) 01.06.05, 13:51
              My też, my też....
              Życzymy duuużo zdrówka, słonecznych i radosnych dni oraz wielu wspaniałych
              chwil i wielu niezapomnianych przeżyć w życiu
              • andzia001 Re: Dzień Dziecka:) 01.06.05, 14:34
                Naszym kochanym promyczkom duuużo zdrówka, radości, uśmiechu, miłości...smile))))
                Niech rozjaśniają swoimi osobami każdy dzień najbliższymsmile
                Wszystkiego naj!
    • tatiana.c1 po dniu dziecka 02.06.05, 07:47
      Dużo zabawy i radości, prezentów nie za dużo. Michał dostał taczkę, dużą łopatę
      i młynek do piaskownicy.
      • aniacichy Re: po dniu dziecka 02.06.05, 22:52
        To my tez się pochwalimysmile
        Olga dostała namiocik iglo, ogrodowe krzesełko i stoliczek, oczywiście
        w wersji minismile i basenik. Teraz tylko czekać na słoneczkosmile
        Pochwalcie się teżsmile))


        pozdrawiam
        • maugerka Re: po dniu dziecka 03.06.05, 08:14
          No...dobra, to się też pochwalimy, chociaż nie bardzo jest czym...Od nas dostał
          tę tablicę do pisania (co prawda wcześniej, ale była z przeznaczeniem na Dzień
          Dziecka tylko, że nie mieliśmy gdzie schować), drewniane puzzle, Toma i
          Jerry'ego na płycie (ulubiona bajka, przy której spokojnie my możemy np.zjeść,
          albo go nakarmić, bo nigdy nie ma Jasiek czasu - hihihi); od dziadków basenik,
          zestaw piaskownicowy, a drudzy dziadkowie i chrzestna przyjeżdżają w weekend,
          chrzestny z kolei w środę (jest rzadko, bo przebywa w Anglii) więc jeszcze nie
          wiem.
          • tatiana.c1 ROWEREK 07.06.05, 13:32
            DROGIE MAMY JAK WASZE DZIECIACZKI UCZĄ SIE JAZDY NA ROWERKU.
            MÓJ MICHAŁ DOSTAŁ JUŻ TAKI PRAWDZIWY 2+2 KÓLKA I OD KILKU DNI Z NIEGO NIE
            ZSIADA. DZIŚ WYBIERAM SIĘ PO KIJ BO BOLĄ PLECY OD SCHYLANIA. OD KIEDY W DOMU
            JEST ROWER MOGĘ W SPOKOJU WYPIĆ KAWĘ I OBEJRZEĆ TELEEXPRESS.
            • maugerka Re: ROWEREK 08.06.05, 07:32
              Jasiek chyba nie ma zapędów, jeśli chodzi o jazdę na rowerku. Uwielbia za to
              samochody. Od rana każe sobie i wszystkim dookoła zakładać buty i iść do
              samochodu. Przy odpinaniu go z pasów fotelikowych czeka już w blokach
              startowych, aby jednym już opanowanym szybkim ruchem zejść z fotelika i udać
              się na siedzenie kierowcy. A potem się dziwię, że przy włączeniu silnika ruszją
              się wycieraczki, albo przez wsteczne lusterko nic nie widać oprócz wnętrza
              samochodu (hihihi). Po prostu uwielbia. Ale musimy chyba zacząć go bardziej
              uczyć jeśli chodzi o sprawę rowerową.
              • tatiana.c1 samochód 09.06.05, 09:52
                widzę że nie tylko Michał uwielbia samochód. Podobnie jak Twój Jaś nie daje się
                wysadzić z samochodu. Jak tylko skręcamy na parking pod blokiem to krzyczy
                nie... nie pozwala się wypiąć a jak już jest uwolniony to rzuca się w szale do
                przodu nie zważając na przeszkody. I tak może przesiedzieć wieczność....smile
                Pozdrawiam
                Tatiana mama Michała (9 kwiecień)
    • formelka1 rowerek 08.06.05, 11:58
      Fil bardzo lubi rowerek,ale nie ma zapedow do samodzielnego pedalowania,trzeba
      go pchach a on trzyma nozki na pedalach,ktore same sie kreca smile
      Ostatnio jednak przerzucil sie na motor z akumulatorem, bo tu nie trzeba czekac
      na rodzicow tylko samemu sie jedzie smile


      pozdrawiam cieplutko
      justysia, Fil 25 m-cy, Oti 8 m-cy
    • formelka1 czy tylko my to przerabiamy? 11.06.05, 00:36
      Hey dziewczyny!!!Mam problem z moim dwuletnim facetem...byl to ciagle
      usmiechniety i baaaaaaardzo zywy chlopczyk,niezwykle samodzielny,ale w
      ostatnich tygodniach cos mu sie poprzestawialo i na wszystko reaguje mega
      awantura i krzykiem,a lzy leca wielkosci grochu,ciagle cos wymusza...mowie
      szczerze,ze zalamuje juz rece, dodatkowo w zlobku panie mowia,ze zrobil sie
      okropnie niesamodzielny w porownaniu z tym co bylo-panie nie krzycza na
      maluchow i ciagle je przytulaja i rozpieszczaja,wiec napewno problem nie tkwi w
      zlobku.Moze wydam wam sie smieszna,ale jak slysze kolejny raz rozrywajacy krzyk
      to mam ochote wyjsc z domu bo boje sie,ze zareaguje zbyt nerwowo...i co dalej?

      pozdrawiam cieplutko,
      justysia,Fil 25 m-cy,Oti 8 m-cy
      • zivona rowerek 11.06.05, 10:01
        Hej
        Co do rowerka to Kubuś od Bożego Ciała pedałuje sam, bardzo mu sie podoba jazda
        na rowerza, druga pozycja to puzzle i układanki, trzecia rysowanie i malowanie,
        a pozycja the best to bieganie i krzyczenie, wygłupy i takie tam "ruchowe
        zabawy".
        Pozdrawiamy
        Iwona
      • agaskup Re: czy tylko my to przerabiamy? 13.06.05, 07:49
        Nie martw się "formelka" to powinno minąć. Też to przerabiałam parę miesięcy
        temu. Filipek zawsze był wesoły nigdy nie płakał, a już napewno nic nie
        próbował wymuszać krzykiem i płaczem, aż tu pewnego dnia straszne lamenty,
        właściwie bez powodu. Ale na szczęście ten okres trwał tylko ok. miesiąca i już
        mamy go za sobą. W tym czasie podawałam mu syropek z melisy. Ale wydaje mi się,
        że bardziej dały mu się we znaki ząbki trzonowe (piątki), które jeszcze do tej
        pory mu nie wyszły i stąd te "fochy". Pozdrawiam.
        • maugerka Re: czy tylko my to przerabiamy? 13.06.05, 08:06
          Hej! U nas też są tematem głównym ząbki - jeszcze dwie piątki, które już gdzieś
          w dziąśle siedzą, bo dziąsełka spuchnięte. To co prawda przeszkadza troszkę
          spać i jeść. Trochę ma katarek, więc też nie chce z tego powodu jeść, a próby
          nakarmienia go kończą się krzykiem i w końcu sam bierze suchą bułkę. Poza tym
          trochę też wymusza. Jest cały czas bardzo wesoły, ale zdarza się, że coś jest
          nie po jego myśli i wymusza płacz. Nie jest to jakiś rozdzierający serce widok,
          ale jak na Jaśka, to i tak dużo. Ja wtedy po prostu go ignoruję, a płacz mija
          szybciej, niż się zaczął dosłownie. Bo on lubi być w centrum zainteresowania,
          więc na moje ignorowanie go, przychodzi, przytula się, daje słodziutkiego
          buziaka, mówi mama koć (co znaczy, mama chodź) i już jest koniec awantury.
          Najlepszy sposób, to właśnie ignorowanie - oczywiście tylko tych
          wymuszonych "płaczów", bo jak się naprawdę dzieje krzywda, to się przytulamy
          (bo wtedy najlepiej u mamy).
    • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 17.06.05, 15:22
      Hej! W ponioedziałek wyjeżdżamy do Juraty. Wracamy po tygodniu! Do usłyszenia i
      piszcie częściej!!!!
      • maugerka Powrót! 27.06.05, 09:48
        cześć! My już wróciliśmy, a tu przez tydzień nic a nic się nie dzieje. Co jest?
        • aniacichy Re: Powrót! 27.06.05, 22:52
          No to witamy wczasowiczówsmileMaugerko koniecznie napisz jak byłosmile))
          U nas od soboty wirus, wymioty i biegunkasad((
          Najpierw ja, teraz Olga. Paskudztwo.

          pozdrawiam
          • maugerka Re: Powrót! 29.06.05, 08:17
            Było całkiem sympatycznie, cieplutko, ale trochę wietrznie, więc za dużo na
            plażży nie leżeliśmy. Prawdę mówiąc Jaś nadal nie lubi, albo się boi morza. Raz
            go namówiłam na moczenie nóżek, ale wystarczyło, że przebiegł jakiś chłopczyk i
            go trochę pochlapał i na tym się skończyło brodzenie w wodzie. Troszkę się
            opalił, trochę zobaczył: byliśmy w fokarium w Helu, w porcie oglądać statki,
            jeździliśmy ciuchcią zrobioną z traktora i przede wszystkim dużo spacerowaliśmy
            i wdychaliśmy morskie powietrze. Odpoczęłam trochę psychicznie, bo fizycznie
            przy Jaśku nie sposób.
            • tatiana.c1 A U NAS ZASTRZYKI 08.07.05, 07:36
              LATO W PEŁNI A MY Z MICHAŁKIEM CHORUJEMY. WYJAZD NA PARAPETÓWKE ZAKOŃCZYŁ SIE
              ANGINĄ. MAŁUCH MIAŁ BARDZO WYSOKĄ GORĄCZKĘ I WYMIOTOWAŁ. OD PONIEDZIAŁKU MICHAŚ
              NIE WYCHODZI NA PODWÓRKO, CAŁY DZIEŃ WYGLĄDA PRZEZ OKNO I POKAZUJE HUŚTAWKĘ JUŻ
              BARDZO TĘSKNI ZA PODWÓRKIEM. DZIŚ DO KONTROLI, ALE PANI DOKTOR JUZ
              ZAPOWIEDZIAŁA PRZEDŁUŻENIE ZASTRZYKÓW, BO W ŚRODĘ JESZCZE GORĄCZKOWAŁ 38,9.
              ZASTRZYKI ZNOSI DZIELNIE. A JA MAM STRASZNY KATAR I ZAPALENIE KRTANI. ZIME
              PRZETRWALIŚMY BEZ CHORÓB A LATO DAŁO NAM RADĘ.
              POZDRAWIAM WSZYSTKICH CHOROWITKÓW I WCZASOWICZÓW
              TATIANA I DZIELNY PACJENT MICHAŁ
    • maugerka CO SIĘ DZIEJE???????!!!!!!!!!!!!!!!! 19.07.05, 11:03
      ŻE NIKT NIC NIE PISZE?
      • zivona Re: CO SIĘ DZIEJE???????!!!!!!!!!!!!!!!! 23.07.05, 21:15
        hej, hej
        Właśnie wróciliśmy ze Szczyrku, padam na nos, ale jutro do was napisze,
        pozdrowienia
        Iwona
        • zivona Re: CO SIĘ DZIEJE???????!!!!!!!!!!!!!!!! 25.07.05, 21:02
          czesc
          Faktycznie na naszym forum bardzooo cicho, wszyscy pewnie odpoczywają smile
          Kuba zaliczył już z babcią wyjazd w Bieszczady do rodzinki. Totalna głusza,
          Kuba wrócił lekko zdziczały. Na porządku dziennym były wypady zarówno do obory,
          stajni, jak i do budy psa. Dobrze że nie szczekał jak wrócił. Potem byłam sama
          z Kubkiem i Marysią dwa tygodnie w Szczyrku, ale pogoda w kratkę. Ale dzieciaki
          i tak miały wielką frajdę. Teraz jesteśmy parę dni w domku i w sobotę ruszamy
          nad morze. Mam nadzieję, że nie będzie tam nam lało przez 2 tygodnie.
          Kuba już duży chłopczyk, zaczął się okres pytań, a w zasadzie jednego na
          okrągło " a dlaczego?". Maryśka natomiast kończy już prawie 10 miesięcy, i
          wyobrażcie sobie, zaczynają się razem bawić,np w ganianego, na czworakach. Kuba
          jest przywódcą, Marysia ma się słuchać, ale widzę, ze przy takim bracie nie da
          sobie w kaszę dmuchać, juz teraz potrafi bronić swojego.
          Pozdrawiamy serdecznie, jak będę miala jakieś fajne wakacyjne fotki to
          zamieszczę, pewnie po powrocie z nad morza.
          pa Iwona
          • mamamarti Hej dziewczyny, dwa paski na teście...:-) 01.08.05, 17:07
            Witam, witam!
            Nie wiem, czy w ogóle mnie pamiętacie, tak rzadko pisuję...To ja, mama Martynki
            z 11 kwietnia.
            Wiecie co sie stało? W srodę zrobniłam sobie test ciążowy, bo moja bardzo
            regularna miesiączka nie pojawiła się..i zobaczyłam dwie kreski!! No to za 9
            miesięcy - jak wszystko dobrze się ułozy - Martynka będzie miała braciszka lub
            siostrzyczkę!
            Dziewczyny, które macie tez dwoje dzieciaczków - jak sobie radzicie?? Powiem
            szczerze, że obawiam się trochę tego, co będzie, bo babcie mieszkają daleko,
            jestesmy zdani tylko na siebie - ja mąż i Martynkasmile)
            Pozdrawiam!!
            Aga.
            • martad73 Re: Hej dziewczyny, dwa paski na teście...:-) 02.08.05, 06:58
              Przede wszystkim GRATULACJEsmile), na początku ciężko, ale mozna przezyc, a muszę
              Ci powiedzieć, że z dwójeczka lepiej niż z jedynakiem. Kiedy urodziła się
              Ewelinka Mateusz miał niecałe trzy latka, teraz ona ma 2 i 3 m-ce, a Mati 5 lat
              i jest super. Mała go nasladuje , a on czuje się za nią mocno odpowiedzialny.
              Są i ciężkie momenty - czesto chorują razem, ale poza tym OK. Zyczę dużo
              zdrówka i radosci z brzusiasmile)
              pozdr
              Marta
            • maugerka Re: Hej dziewczyny, dwa paski na teście...:-) 02.08.05, 15:10
              Gratulacje!
              Nie powiem Ci, czy jest ciężko, bo planujemy walczyć z drugim w przyszłym roku,
              ale sądzę, że mogą być momenty ciężkie, ale też i milusie. W każdym bądź razie
              jeszcze raz wielkie gratulacje!
              • mamamarti O dzięki 05.08.05, 18:16
                Dzięki dziewczyny za gratulacje! Jakby nie było mam jeszcze 9 miesięcy na
                przygotowanie, no niewink?
                Pozdrawiam!
                Aga.
            • jocza Re: Hej dziewczyny, dwa paski na teście...:-) 09.08.05, 15:03
              Cześć! Mnie też dawno tu nie było. Mam synka Grzesia (17.04.2003) no i w marcu
              powitam na świecie kolejną dzidzię. Znów te mikroskopijne pieluszki... Marzy mi
              się teraz taka śliczna i grzeczna dziewczynka, bo inaczej chyba nie dam rady...
              Pozdrawiam ciepło wszystkie mamy dwuletnich wulkanów energii!
              Joanna
              • mamamarti Re: Hej dziewczyny, dwa paski na teście...:-) 09.08.05, 18:28
                Hej Joasiu!!
                I jak się czujesz?My mamy córeczkę i szczerze - wolałabym drugąsmile. Nie wyobrazam sobie jakoś synka!Nie wiem, dlaczego, może dlatego, że z córeczką mam już doświadczenie...?Maz oczywiście wolałby syna... Cóż, zobaczymy.
                Gratuluję!
                Agnieszka.
                • jocza Re: Hej dziewczyny, dwa paski na teście...:-) 10.08.05, 11:11
                  Cześć Agnieszko!
                  Ja dla odmiany nie bardzo mogę sobie wyobrazić dziewczynkę... To chyba
                  normalne. Czuję się całkiem nieźle, choć dokuczają mi tym razem okropne
                  wzdęcia. Chodzę juz z brzuchem gigantem, a dzidzia ma dopiero jakieś 4 cm! A
                  tak naprawdę, to najważniejsze aby było zdrowe, czy to będzie drugi chłopak,
                  czy dziewczynka za parę miesięcy nie będziemy sobie wyobrażały życia bez
                  nich...
                  Pozdrawiam,
                  Asia
                  • mamamarti Re: Hej dziewczyny, dwa paski na teście...:-) 20.08.05, 15:50
                    A mnie z kolei nękają mdłości... Nie pamiętam, czy z Martyną tez tak miałam. Ale jakoś to przezyję wink.Pozdrawiam.
                  • mamamarti Hej dziewczyny, a jak u Was z pieluchami? 20.08.05, 15:56
                    Hej!
                    U nas w ciągu dnia juz tylko są majteczki, ale niestety w nocy jeszcze pampers. I myslę, że długo jeszcze będzie, bo Martyna pije strasznie dużo mleka w nocy - i to tez problem, bo nie wiem, jak ją od tego odzwyczaić!Budzi się w nocy chyba trzy razy i "kako" (kakałko) lub też "mleczko". Kiedys spróbowałam ją podkarmić bardziej na kolację, bo myślałam,że pije, bo jest głodna. Ale nie dała sobie wcisnąć za dużo (przeciez nie będę jej wciskać jedzenia), a w nocy i tak swoje wypiła. Dlatego i papmers rano zasikany.
                    Dziewczyny, może poradzicie mi, jak mam się uporać z tym nocnym piciem?Miała któraś taki problem?
                    Pozrawiam!
                    Aga.
                    • ewik71 Re: Hej dziewczyny, a jak u Was z pieluchami? 22.08.05, 15:10
                      Witam,
                      u nas w dzień też tylko majtki- nawet do spania. Czasami Kasia potrafi wstać
                      załatwić sie i dalej spać, ale niestety tylko w dzień. W nocy co prawda nie
                      pije ale rano nie chce wstać i się załatwić. Czasami mam wrażenie, że całą noc
                      pieluch jest sucha a moczy ją albo jeszcze przed zaśnięciem wieczorem albo
                      zaraz rano. Innego dnia znowu nie jestem tego pewna. Ponieważ ostatnio
                      wyjeżdżałam służbowo to nie robliliśmy eksperymentu ze spaniem bez pieluchy,
                      ale w najbliższy weekend spróbujemy.
                      Jak do tej pory to jedyne czego próbowałam to nagroda ( naklejka ) za zdjęcie
                      rano pieluchy i załatwienie się do nocnika. Niestety chyba nie trafiłam z
                      naklejkami, bo akcja nie zyskała aplauzu i aktywnego uczestnictwa Kasi.

                      Jeżeli chodzi o nocne picie, to nie mam tego problemu ale czytałam gdzieś żeby
                      spróbowac zamiast mleka dać czystej wody.
                      U nas na szafce w pobliżu łóżka stoi szkalnka wody - czasami Kasia pije przed
                      zaśnięciem, czasami wstaje w nocy i pije jeden lub dwa łyczki a najczęściej
                      zaraz rano. ( My zresztą też pijemy w nocy wodę ).

                      PS. I jeszcze musze pogratulowć Ci drugiej fasoleczki !!
                      ( my też już chcemy, ale niestety znowu jakieś problemy )
                      Pozdrawiam
                      Ewa
                    • formelka1 Re: Hej dziewczyny, a jak u Was z pieluchami? 23.08.05, 11:32
                      a juz myslalam,ze to tylko moj syn je w nocy smile u nas nie ma mowy bez mleka -
                      facet budzi sie w nocy i wola MAMA MNIAM MNIAM!!!!a kiedy mama osmieli sie dac
                      mu herbatke,wode,lub mleko inne niz zwykle to rozpoczyna sie mega krzyk i
                      awantura smileJednak wybaczam Filipowi, bo ja jstem taka sama-w nocy lubie jesc i
                      robie to od zawsze...nocne lakomczuchy wszystkich narodow laczcie siesmile)))))))

                      pozdrawiam goraco,
                      justysia,Fil 28 m-cy,Oti 10 m-cy
                      • aniacichy Mama a co to to???:}} 23.08.05, 14:52
                        cześć dziewczyny!
                        U nas jak w tytule zaczyna się okres "sto pytań na minutę"
                        Olga pyta o wszystko, jednak wczoraj położyła nas na łopatki,
                        a mianowicie mój mąż po kąpieli biega tylko w gatkachsmile
                        Olga podeszła do niego i pyta: mama a co to to?" oczywiście wskazując
                        na to to dyndające w spodenkachsmile))
                        • mamamarti Re: Mama a co to to???:}} 23.08.05, 16:26
                          NO to szybko zauważyłasmile))Bo mój mąż tez często po kąpieli biega w samych gatkach, ale Marti jeszcze nie zwróciła uwagismile))).A jaka była odpowiedź?
                          Pozdrawiam!
                      • mamamarti Re: Hej dziewczyny, a jak u Was z pieluchami? 23.08.05, 16:37
                        U nas to samo - tylko mleko lub kakao! Jak coś innego, to płacz. ALe... dwa razy sie zdarzyło, że po prostu mleka nie było (skwasiło mi się wieczorem i nie kupiłam nowego). Zasnęla bez mleka, bo nie spi już w dzień, więc nie ma z tym problemu. Ale w nocy budzi się - a ja bach - herbatkę. No to wycie. Mówię: nie ma mleczka, trzeba iśc do sklepu, rano pójdziemy. Powyła jeszcze chwilę i zasnęła, oczywiście herbatki nie biorąc do ust.I do rana spała!Za drugim razem było podobnie. Więc sposób na to jest taki, żeby przestac dawać, popłacze parę razy i się przyzwyczai - zaczynam wprowadzać to w zyciesmile!
                        A jutro idę do gina z drugim dzieciaczkiem w brzuchu...
                        Pozdrawiam!
                        Aga.
                      • maugerka Re: Hej dziewczyny, a jak u Was z pieluchami? 24.08.05, 08:57
                        Cześć Dziewczyny!
                        U nas też pieluchy na noc, a wdzień absolutnie nie, nawet w długą podróż nie
                        zakładamy pieluch, bo Jasiek zawsze zawoła i potrafi chwilę wstrzymać. Rano
                        ochoczo zdejmuje pieluchę i od razu woła sisi. W nocy pije raz odrobinę wody i
                        to wszystko, nie je w nocy od czasu, jak zrezygnował z piersi - w 10-tym
                        miesiącu życia.
                        • agaskup Urlop, urlop i czas wrócić do pracy 29.08.05, 11:02
                          Jestem dzisiaj pierwszy dzień w pracy po trzytygodniowym urlopie. Straszne są
                          powroty. Ale cóż takie jest życie.

                          Filipek w końcu się rozgadał, ale niestety przekręca większość słów na swój
                          język. Oczywiście nie powtarzamy po nim, ale mówimy poprawnie. Np. na morze
                          mówi "jama" nie mam pojęcia dlaczego a na moją siostrzenicę Kasię mówi DADA. Ma
                          bardzo "bogate" słownictwo. Chociaż muszę zauważyć, że jak mówimy do niego
                          normalnie, to zaczyna sam się poprawiać. I z dnia na dzień robi ogromne
                          postępy, bardzo szybko się rozwija.

                          Co do pieluchy, to już dawno nie nosi w dzień. Niestety w nocy boję się położyć
                          go bez pampersa, bo raz na jakiś czas zdarza się, że budzi się z mokrą
                          pieluszką, ale zdarza mu się też zawołać siusiu w nocy, z czego bardzo się
                          cieszę. Od momentu, kiedy przestał zasypiać przy cycku, tj. od grudnia zeszłego
                          roku, przed snem dostaje do picia wodę mineralną, w butelce z ustnikiem-
                          niekapkiem. Tak się do tego przyzwyczaił, że z tej butelki nie wypije żadnego
                          soku, ta butelka jest przeznaczona do wody. Bardzo się z tego cieszę, bo to też
                          zdrowiej dla jego ząbków. Po kąpieli mycie zębów, łyk wody, buziak od taty,
                          mama jako przytulanka i spać.
                          Nie mam pojęcia jak zabezpieczyć łóżko, przed niespodziewanym zmoczeniem, nie
                          założę mu przecież folii. MOże macie jakieś pomysły. Pozdrawiam. Agnieszka z
                          Filipkiem.
                          • maugerka Re: Urlop, urlop i czas wrócić do pracy 31.08.05, 12:12
                            Cześć! Ja Jaśka ostatnio kładę bez pieluchy na noc i ku mojemu zaskoczeniu nie
                            siusia w nocy. Po przebudzeniu rano po prostu woła, że chce siusiu. Bywało
                            wcześniej z tym różnie i na wszelki wypadek pod prześcieradło zakładam mu
                            jeszcze jedno prześcieradełko z taką powłoką nie zupełnie ceratkową, bardziej
                            przypomina mi to pewien rodzaj gumy. Teściowa zakupiła to w Jysk'u.
                            A co do mówienia, to Jasiek też mnie zaskakuje. Codziennie w zasadzie mówi coś
                            nowego i to w coraz bardziej zrozumiałym języku.
                            • agaskup pytanie do Maugerka 31.08.05, 13:22
                              Czy to prześcieradło pasuje tylko do dziecinnego łóżeczka? Jakie ma wymiary?
                              Filipek śpi już w normalnym łóżku.
    • fille Znów będę mamą kwietniową 29.08.05, 16:42
      Witajcie

      Dawno się nie odzywałam, mój mały urodził się 12-04-2003 a teraz okazało się że
      drugie dziecko też będzie kwietniowe tyle, że 2006!

      pozdrawiam

      Małgosia
      • jocza Re: Znów będę mamą kwietniową 30.08.05, 11:44
        Gratulacje od ponownej mamy (Grześ ur. 17.04.2003), ale marcowej!!! Dbaj o
        siebie i maluszka!
        Pozdrawiam,
        Joanna
        • fille Re: Znów będę mamą kwietniową 30.08.05, 16:27
          Dziękuję, teraz będziemy mieć pewnie urwanie głowy z dwójką maluszków smile. Ale
          bardzo się cieszę

          Małgosia
          • zivona Re: Znów będę mamą kwietniową 31.08.05, 09:55
            Hej
            Gratulacje dla Ciebie, następna podwójna mamusia. Ja już pomalutku zapominam,
            jak moja Marysia była noworodkiem,nie mówiąc o Kubie smile
            Cieplutko pozdrawiamy.
            Iwona
      • maugerka Re: Znów będę mamą kwietniową 31.08.05, 12:17
        Gratulacje!!!!!
        Ja też chcę...ale dopiero za rok.
      • fille Re: Znów będę mamą kwietniową 01.09.05, 13:28
        Dziękuję wszystkim, bardzo się cieszymy, że nam się rodzina powiększy, tym
        bardziej że dzidziuś będzie na wiosnę, czego bardzo chciałam

        pozdrawiam

        Małgosia
        • mamamarti Re: Znów będę mamą kwietniową 02.09.05, 19:33
          Gratuluję!!!!
          Ja tez będe mamą marcowo-kwietniową 2006(termin na przełomie). Jak tam Twoje samopoczucie? Czy nie miewasz czasem obaw, jak to będzie z dwójką? Bo ja, odkąd byłam u lekarza, zaczęłam się bardziej cieszyć, ale czasem napada mnie taki nastrój, że po prostu się boję, tym bardziej , że rodzina daleko...
          Pozdrawiam, życzę zdrówka!!Będziemy sie razem wspieraćsmile
          Agnieszka.
          • kssia Re: tu kolejna podwójna kwietniowa mama 16.10.05, 09:41
            Mam juz Maję 14.04.03 teraz czekamy na ???????? ma sie pojawic 24.04.06
            Mąż robił chłopczyka a co zmajstrował czas pokaże.

            pozdrawiam wszystkie kwietniowe mamy
            Kasia
            • mkrzatala Re: tu kolejna podwójna kwietniowa mama 21.04.06, 23:40
              Moje dziewczynki też obie kwietniowe, obie baranki.
              W tym roku było wspólne przyjecie urodzinowe.
              Powodzenia dla Was Mamuśki
    • formelka1 Pierwszy dzien w przedszkolu 02.09.05, 01:03
      Hey Hey!!!Jestesmy po pierwszym dniu w przedszkolu i musze Wam powiedziec ,ze
      takiego wulkanu energii skumulowanego w jednym miejscu dawno nie
      widzialam smile)))))))W duzej grupie dzieci sa tak kreatywne i tak zawodowo sie
      nakrecaja miedzy soba,ze w pewnym momencie chcialam zalozyc na siebie odziez
      ochronna-kask i nagolenniki,aby przezyc w buszu 2,5-3 latkow smile

      niech zyje mlodosc!!!!!!!!!!!!!
      justysia,Fil 29 m-cy,Oti 11m-cy
      • mamamarti Ale cisza... 23.09.05, 18:00
        Hej dziewczyny!!Co tutaj tak cicho? Chyba wszystkie jestesmy mocno zajęte...Pozdrawiam.
        Aga.
        • maugerka Re: Ale cisza... 27.09.05, 13:28
          niestety trochę zajęte, ale... z drugiej strony też jakiś czas temu pytałam,
          cóż to za cisza i nic się nie zmieniło od tamtej pory
          • gyokuro Re: Ale cisza... 07.10.05, 10:30
            Hej!
            Dawno mnie nie było...
            U nas wszystko po staremu. Julek nadal jedynak i póki co tak zostanie, choć ja
            chyba mam ochotę na więcej... Tylko sytuacja życiowa chwilowo trudna jeszcze
            poczekamy...
            Pozdr.
            • zivona Re: Ale cisza... 10.10.05, 15:11
              Hej
              A u nas Kubuś jest starszym bratem (jak wiecie), Marysia skończyła właśnie
              roczek. Są przekochani, kochają się bardzo,bawią już razem, dzielą
              smakołykami,jeszcze prawie nie kłócą wink.
              Kuba pięknie mówi (zaczął wcześnie, przed 2 urodzinami), w lecie pożegnaliśmy
              się z pieluchami (uff, juz mialam ich dosyć). Zaskakuje mnie swoimi
              spostrzeżeniami, dowcipem i humorem. Tak sobie myślę czasami, że nie doceniam
              swoich dzieciaków, bo to przecież tylko dzieci. A tu nieprawda,potrafi szybko
              myśleć i wyciągać już wnioski. Teraz przepada za Teletubisiami, ale najlepszą
              zabawę jest nadal bieganie, wspinanie, krzyczenie i takie tam fizyczne
              przewalanki (to za tatusiem). Zapisałam dzieci do biblioteki, raz na tydzien
              chodzimy wypożyczać bajeczki, Kuba uwielbia czytanie książek, codziennie
              spędzamy na tym chyba z poł godziny, a może więcej. Cieszę się z tego bardzo,
              bo sama uwielbiałam czytac jako dziecko i zostało mi to do dzisiaj. Czasami
              wyciąa jakieś słówko z głowy, a ja się zastanawiam skąd on to zna? Marysia za
              to słodko zasypia sobie wieczorkiem, jak czytam Kubusiowi książki, też sie do
              tego przyzwyczaiła.
              Chodzimy z Kubusiem raz w tyg na pół godziny na angielski do Helen Doron. Jest
              to fajna zabawa, raczej nie nauka języka, tylko słuchanie piosenek, rysowanie,
              pokazywanie, coś fajnego do zrobienia w grupie dzieciaczków. Myślę, o posłaniu
              Kubusia do przedszkola, jeszcze nie wiem, czy na wiosnę, czy od września.
              Napiszcie proszę, czy jest już jakiś maluch , który chodzi do przedszkola,no i
              jak sobie daje radę smile
              pozdrawiam cieplutko iwona
              • maugerka Re: Ale cisza... 11.10.05, 07:49
                Hej!
                Jasio do przedszkola pójdzie dopiero we wrześniu - tak postanowiliśmy.
                Jeśli chodzi o mówienie, to jest z dnia na dzień dużo lepiej. Mówi przez cały
                dzień, chociaż część jeszcze dużo po swojemu, ale potrafi nazwać wiele róznych
                zjawisk i tak, jak Kuba wyciąga jakieś słówko w konkretnej sytuacji, a my
                robimy wielkie oczy, gdzie to złapał.
                Teraz złapał infekcję, dostaje półantybiotyk i takie tam różne lekarstwa. Po
                raz pierwszy przy chorobie (a nie choruje często) miał gorączkę i podejrzewałam
                anginę, bo gardełko trochę czerwone, zupełny brak apetytu (chociaż mimo iż nie
                wygląga na zagłodzonego - z apetytem bywa u niego bardzo różnie). Na szczęście
                to zwykła infekcja, ale dosyć długotrwała (stąd ten antybiotyk) i już dzisiaj
                noc była spokojna.
                Poza tym jest nadal baaardzo wesoły, przerzucił się na zabawy z tatusiem (bo
                mówi tatuś i mamusia, a nie tata i mama), zabawy klockami, samochodzikami,
                wszelkie koparki tudzież inne urządzenia drogowe i maszyny rolnicze (chociaż
                rzadko bywamy na wsi) są na topie. Uwielbia rysować. Raczej takie manualne
                zabawy. czytanie książeczek odbywa się tak, że zaczynamy czytać, a on zabiera
                książeczkę i opowiada, co tam widzi.
                No i dalej trzymamy się postanowienia, że za rodzeństwo dla Jasia zabieramy się
                w przyszłym roku.
                Pozdrowienia dla wszystkich mam i kwietniaczków, chociaż tak rzadko teraz
                wszyscy tu zaglądają.
                • gonia1000 Witam mamusie !!!!!!!!! 13.10.05, 13:29
                  Dawno mnie nie było, a tu widzę forum zamierasmile) no ja tez przyznam,że ostatnio
                  rzadko zaglądam. Chciałam jednak sprawdzić ile mamy przedszkolaków i podzielic
                  sie naszym przedszkolanym doświadczeniem.
                  Postanowiłam od wrzesnia posłac Kamila do przedszkola. Mielismy związane z tym
                  ogromne nadzieje, że sie będzie rozwijał, przebywał z dziecmi itd. Po pierwszym
                  tygodniu w przedszkolu byliśmy zachwyceni, juz po 2 dniach Kamil nie płakał, po
                  3 dniach zaczął budować zdania!! (dziś już pieknie mówi), śpiewał nam kawałki
                  piosenek, no rewelacja. niestety radosc nie trwała długo, bo po tygodniu
                  zachorował i od tej pory choruje co drugi tydzień. tydzień w przedszkolu,
                  tydzień w domu. Nie mam juz sił, jestem załamana. nie wspomne,że chyba juz z
                  pracy mnie wywalą za te ciągłe zwolnienia. Dziecko, które nigdy( a raczej b.
                  rzadko) chorowało,teraz jest na drugim antybiotyku i wcale nie zapowiada się na
                  poprawę. A jak tam Wasze przedszkolaki? Sa tu wogóle takie? tez chorują?

                  Pozdrawiam gonia
                  • matusia77 Re: Witam mamusie !!!!!!!!! 03.11.05, 13:39
                    Cześć!
                    Ja pierwszy raz tutaj. Jestem mama 2,5 letniej Emilii /25 kwiecień 2003/.
                    Własnie leży chora w łóżeczku a od 2 listopada miała iść pierwszy raz do
                    przedszkola sad((
                    Tak bardzo na to czekałyśmy i ja i ona. Cierpimy na brak kontaktu z
                    dziećmi-liczę na przedszkole jak na zbawienie. Ale te choroby mnie przerażają.
                    Nie chorowoła od dawna a tu nagle teraz i to zapalenie oskrzeli. Nie wiem czy
                    czekać aż się wyleczy do końca i porządnie i posłać ja od poniedziałku czy
                    czekać ale tak mi szkoda MAłej bo nie może się doczekać. Ale zdrowie ważniejsze.
                    Pozdrawiam wszystkie MAmausie i Dzieciaczki.
                    • maugerka Re: Witam mamusie !!!!!!!!! 03.11.05, 14:10
                      Witaj wśród nas, ale chyba wiele z nami nie pogadasz, bo ostatnio to forum
                      UMIERA!!!!! śmiercią naturalną. Chyba mamusie nie mają tyle czasu, co dawniej.
                      W każdym bądź razie zaglądaj
                  • slonisia Re: Witam mamusie !!!!!!!!! 21.11.05, 23:58
                    Hej,
                    Mnie tu nie było sto lat. Jestem mamą Gucia (8.04.05), który od września chodzi
                    do przeszkola. Jesteśmy po 2 antybiotykach. Chce pocieszyć moją poprzedniczkę -
                    tydz. w domu tydz. w przedszkolu to nie najgorszy wynik. Naprawdę! Niektórzy
                    mają: 2 tyg. w domu i tydz. albo mniej w przedszkolu (u mnie czasem tak było).
                    Najbardziej chorobowy ponoć pierwszy rok... Daję małemu tran, przeszedł kuracje
                    bioaronemC (wspomaga odporność) - super poprawia apetyt! Ale choroby i tak
                    przychodzą (łagodniej).
                    Pozdr.
                    iwona
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka