jancze
15.12.04, 14:36
Byłam na usg wczoraj - wcale nie prywatnie. Z mężem. Wzięliśmy kasetę i
płytkę na wszelki wypadek. Było po prostu NIESAMOWICIE. W Bródnowskim
Szpitalu jest jakiś nowy sprzęt i dzidziusia można oglądać w trójwymiarze i
jak się rusza (w kolorach sepii, jak to określiła Pani Doktor). Mąż
powstrzymywał łzy ze wzruszenia. Maluszek kręcił się strasznie. Jest zdrowy,
serduszko ślicznie bije. I machał do nas rączką! Takie mam zdjęcie i nagranie
na video oczywiście. Bałam się tej przezierności, o której tyle piszecie, mam
33 lata i... wszystko jest w porządku. A przeżycie! Wróciłam do domu i wciąż
ogłądałam to nagranie. Bo maluszek (6,5 cm) już jest taki śliczny (trochęe
jak ufoludek) chociaż przecież tak normalnie, to wcale go nie widać. Córeczka
(10 lat) też cieszy się ogromnie.
Z całego serca życzę wszystkim tak radosnych i wzruszających przeżyć.