Dodaj do ulubionych

Relacja :)

17.05.05, 19:26
Najpierw ładnie podziękuję za wszystkie gratulacje big_grinD

Alicja właśnie skończyła pierwszy tydzień samodzielnego życia.
Smiać mi się chce, bo zdążyłam tylko napisać o tej ciąży donoszonej i zaraz
był poród. Siedziałam wtedy długo w nocy, bo jakbym coś przeczuwała - trochę
pobolewał mnie dół brzucha, no i znowu miałam malutkie plamienie. Tradycyjnie
się wykąpałam, ale nic się nie działo, więc o trzeciej poszłam spać. Jednak
cały czas czuwałam, tzn, kiedy się przebudzałam analizowałam te dyskretne
pobolewania. Przed ósmą, jak zwykle, zawiozłam starsze dziecko do szkoły i
nabierałam przekonania, ze chyba się zaczyna. Mężowi powiedziałam, zeby
jeszcze nie jechał do pracy. Zaczęłam się szykować ( prysznic obowiązkowy!),
a pobolewania zaczęly miec charakter bardziej regularny, choć nadal
delikatny. Ok 8.30 poczułam, ze chyba sączą mi się wody. Nie spiszyłam się z
wyjazdem, bo chciałam dojechać tak, by nie leżeć zbyt długo na porodówce.
Około 9 wody sączyły się mocniej i ruszyliśmy do szpitala. Ja byłam bardzo
podekscytowana. Cieszyłam się , ze to już, że niebawem będę miała dziecko w
ramionach. Bardzo też ekscytowałam się tym, ze znowu nie zawiodła mnie
intuicja. Byłam niemal w euforii. Wierzcie sobie i swojemu ciału. Skurcze
mialam już regularne, co 5 minut, ale nadal niezbyt mocne.
W izbie przyjęć okazalo się, ze jest 3 cm. Trochę byłam zawiedziona, ale z
drugiej strony skurcze nie były tak silne jak z Igą ( w izbie rozwarcie było
już na 8 cm). Zaproponowano mi wlewkę i - mając na uwadze obecność męża przy
porodzie, skorzystałam z niej. Nie żałuję i polecam. Mój mąż był tak
zdenerwowany, ze nie zapakował mi moich kapci, na szczęście w samochodzie
miał swoje klapki z basenu smile
Na porodówce byliśmy ok. 10. Oczywiście wywiad przeprowadzony przez studentki
( rodziłam na Starynkiewicza), no i badanie lekarskie, ktg. Na ktg skurcze
jeszcze sie nie pisały, nadal nie były silne. Bardzo było przyjemnie,
zartowaliśmy sobie ( mój mąż ciągle powtarzał - niby, ze do mnie - "Tylko się
nie denerwuj! Oddychaj głęboko!". Za scianą rodziła 19- latka. Straszliwie
krzyczała, a miała dopiero 2 cm rozwarcia. Trafiliśmy na wspaniałą położną.
Powiedziałam jej, ze chcę chodzić, jak najmniej leżeć, a rodzić to najlepiej
w kucki lub na krzesełku porodowym. Krzesełko specjalnie mi wyciągnęła,
zmieniła spódnicę na spodnie i powiedziała, ze nie ma problemu. Podano mi
oksytocynę i czekaliśmy. W końcu trochę ruszyło. Po jakimś czasie, połozna
zbadała mnie i powiedziała, ze wszystko ślicznie, ale została jeszcze jedna
warstwa pęcherza płodowego i żeby przyspieszyć należy ją przeciąć. Wody już
same mi zeszły. I rzeczywiscie, po przecięciu tego pęcherza, skurcze nasiliły
się i były już dosyć mocne. Dziewczyna za ścianą nadal krzyczała, ja sobie po
cichu przeczekiwałam skurcze wieszając się na mężu. Jak już były silne,
liczyłam sobie oddechy i powtarzałam, ze po 10. skurcz się skończy, potem
będzie odpoczynek i nie będzie bolało. Nie wiem czy miałam kryzys 7
centymetra, ale było mi trochę ciężej niż w poprzednich porodach. Teraz wiem
dlaczego - Alicja była o cały kilogram większa. Pod koniec rozwierania,
myślałam sobie, że może trzeba było wziąć znieczulenie.
No i w końcu, o 14.40 Alicja się urodziła. Nic jednak nie wyszło z rodzenia
na taborecie, bo położna chciała bym odchylała się do tyłu, a mnie wygodniej
było pochylać się do przodu. Ale sobie wcześniej posiedziałam i było dobrze.
Zresztą w ostatnim okresie rozwierania, mogłam sobie przybierać pozycje,
jakie chciałam. Mąż cierpliwie wszystko znosił. W dodatku przyjechała moja
mama. Jak się potem okazało, była cały czas za drzwiami i wszystko słyszała.
Tzn prawie nic nie słyszała, bo ja nie krzyczałam ( strata sił), aż mówiła
połoznej "Dlaczego ona nie krzyczy? Niech sobie ulży". Rodziłam w końcu na
łóżku porodowym, w pozycji półsiedzącej. Oczywiście pan dr najpierw mnie
położył ( bo jemu będzie wygodniej!), ale połozna mnie podniosła, Trochę też
marudzili, ze za słabo prę ( czyli nawet za trzecim razem można coś robić
niedobrze), ale ja chyba się bałam o te moje oczy - bo oczywiście, nie
zdążyłam być u okulisty smile . Alicja krzyczała co sił w płucach, wierzgała i
zaskoczyła mnie swoją wagą. Po półgodzinie już dorwała się do cyca i do 17 na
nim wisiała smile

Sam poród był może trochę trudniejszy ( ale i dziecko większe), ale do
przeżycia. Na kilka dni wcześniej, byłam zdecydowana, ze cesarka będzie tylko
w razie konieczności. Nie chciałam być cięta, mieć rany brzusznej, naczytałam
się o tym jak dziewczyny potem nie mogą ćwiczyć, mają drętwą skórę itd.
Cesarka miała być ostatecznością. Nad znieczuleniem się nie zastanawiałam, bo
mówiono mi, ze szybko pójdzie. No i poszło - na porodówce spędziliśmy 4 godz,
40 min. Położna była cudowna, za darmo, bez żadnego umawiania. Pobraliśmy
krew pępowinową. Była to decyzja bardziej mojego męża, ja tylko wyraziłam
zgodę. A, co ważne - połozna też chroniła mi krocze - nie nacięli mnie. Byłam
jej za to wdzięczna, bo zdecydowanie lepiej się czułam po porodzie.

Mała pięknie ssała od początku. Trochę się bałam, bo wcale nie wydawało się,
ze ma co jeść. W Instytucie, podczas tego krótkiego pobytu, miałam dzień
nawału mlecznego. Piersi były jak kamienie, ale to minęło. A po porodzie -
wcale nie ruszyło tak szybko. Dzidzia ssała tak intensywnie, ze oczywiście
bardzo bolały mnie brodawki. Zakupiłam maść z lanoliny ( Medeli) i trochę
pomogło. Nie ściągałam laktatorem, bo nie miałam siły się katować. Dokarmiali
małą Bebilonem strzykawką ( kilka razy), a ode mnie i tak ssała. Trzeba było
ją kilka razy dokarmić, bo straszono mnie żółtaczką. I rzeczywiście, jak
zżółkła, to była bardziej senna i nie chciała już tak dużo ssać.

W piątek wieczorem wyszłyśmy ze szpitala. Bałam się czy ta laktacja ruszy, no
i ruszyła. Dzidzia pięknie je, nie płacze zbyt dużo i jest fajna. Dużo się
uśmiecha przez sen, czasami patrzy oczkami. Niesamowite były pierwsze
spojrzenia - jakby patrzyła zdziwiona i mówiła: "więc tak wglądasz ".

Tyle mojej relacji, jak chcecie coś więcej wiedzieć - pytajcie.
Zyczę Wam równie szybkiego, efektywnego i radosnego porodu. Czekam na kolejne
majowo - czerwcowe dzieciaczki. Pozdrawiam serdecznie - aga

Obserwuj wątek
    • guleranda Re: Relacja :) 17.05.05, 19:51
      suuper!!Ale Ci zazdroszczę,że juz ją masz.przesyłam uściski i buziaki.
      • jola-kropek Re: Relacja :) 18.05.05, 07:44
        zazdroszcze...
        no i gratulacje jak najwieksze oczywiscie.. smile))))))))))))
    • koleandra Re: Relacja :) 17.05.05, 19:53
      Relacja przepiękna! Super miałaś poród, też bym taki chciała.
      Pamiętam, że przed moim pierwszym porodem też była taka młodziutka dziewczyna i
      też strasznie krzyczała i uciekała położnym z łóżka. Przez to co słyszałam
      nasiliły mi się bardzo skórcze i chciałam iść do domu (myslałam, że ze mną
      będzie podobnie).
      No i nie nacięli Cię, popękałas trochę czy w ogóle?
      • agablues Re: Relacja :) 17.05.05, 20:55
        koleandra napisała:

        >> No i nie nacięli Cię, popękałas trochę czy w ogóle?
        >


        No trochę popękałam. Połozna określiła to jako drobne otarcie. W każdym razie,
        bez porównania z nacięciem. I szycia mniej, i lepiej się funkcjonuje.
        Aga
    • kamila785 Re: Relacja :) 17.05.05, 19:57
      smile)))))))))))
      hmmm,mimo ze nie ma w Twojej relacji zadnych pięknych mżonek typu "nic nie
      bolało a dzidzia wypsneła sie w 5 minut" jakie osatnio często słysze od
      chcących mnie pocieszac mam,to i tak twoje wspomnienia sa takie jakies...piekne
      w sumie...a mnie to tym bardziej zaskakuje bo to Twoje 3 dzieciątko a Ty tak
      piszesz jakby to było dla ciebie tal samo nowe doswiadczenie....może tak jest?
      ja nie wiem bo moje jest tym pierwszym...smile)) ale dziękuje Ci osobiście że
      wszystko tak dokładnie opisałas,mniej sie niepokoje co mnie spotka jak wiem z
      rzetelnego źródła jak to może wszystko wyglądac....i bardzo się cieszę,choc to
      Twoje szczęście, że jestes juz ze swoim maleństwem,że możesz je tulic i
      karmic,szczęsciara z Ciebie zreszta potrójnasmile))))))))))
      życze ći szybkiego powrotu do pełni sił i duuuuużo spokoju wśród tylu obowiązków
      pozdrawiam i jeszcze raz gratuluje!!!!
      kamila
      • lolo09 Re: Relacja :) 17.05.05, 20:03
        i ja tez jeszcze raz gratulujesmile))))))))))
        niech rsnie zdrowiutka i radosna!!!!!!!!!!!
      • agablues Re: Relacja :) 17.05.05, 21:07
        Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale zauważyłam, ze mam jakiś instynkt. Bardzo
        mnie to cieszy, bo wiem, ze mogę sobie zaufać. Chyba kazda z nas to ma. Kilka
        dni przed porodem, w tvn style mówiono o tych cesarkach na życzenie.
        Wypowiadała się m.in. słynna połozna z Zelaznej Janette ( nie wiem jak się
        pisze jej imię, ale wiadomo o kogo chodzi. Powiedziała, ze obecnie kobiety nie
        wierzą, ze mogą naturalnie urodzić, nie wierzą w swoje siły. A taka wiara
        bardzo pomaga.

        Zauważyłam jeszcze, ze bardzo byłam skupiona podczas tego porodu. Nie chciałam
        nic mówić i nie pozwalałam mężowi mówić. On chciał mnie wspierać słowami
        również, a mi tylko potrzebna była jego obecność i silne ramię ( dosłownie, bo
        mocno go ściskałam ).

        Ten poród był nowym doświadczeniem smile Był bardziej świadomy. Jak rodziłam
        Martę, byłam pod wpływem dolarganu - narkotycznego leku przeciwbólowego. W
        dodatku to był środek nocy, a ja byłam zaspana. Drugim razem, wszystko odbyło
        się błyskawicznie. No i byłam sama. Wtedy myślałam, że im lepiej będę
        współpracowała, nie będę traciła głupio sił, tym szybciej dziecko się urodzi i
        bedzie po wszystkim. Teraz też starałam się myśleć, ze każdy skurcz, choćby
        bolesny, to o jeden skurcz mniej, o jeden bliżej końca.

        Pozdrawiam aga
        • hayet Re: Relacja :) 18.05.05, 13:00
          no to pieknie...same babki u Was w domu...:o))
    • coronella Re: Relacja :) 17.05.05, 20:15
      Agnieszko, z całego serca Wam gratuluję!!

      Bardzo sie cieszę, że masz już Alicje i wszystko jest ok smile Zazdroszczę, że
      poród już za Toba smile Ja coraz bardziej sie boję smile
      Rosnijcie teraz zdrowo !!! I zaglądaj tutaj jeszcze!
    • elza78 Re: Relacja :) 17.05.05, 21:05
      ale masz aga fajnie... juz po smile fajnie to wszystko opisujesz, widac nie taki
      diabel straszny z tym porodem naturalnymsmile
      super ze juz jestescie w domu, niech sie zdrowo chowa i szybko rosnie twoja
      alunia smile
      jak fajnie normalnie...
      a z tym krzyczeniem normalnie jak przeczytalam to jakbym slyszala mojego meza
      ze sily trzeba oszczedzac hihi smile
      • aagulek Re: Relacja :) 17.05.05, 22:50
        Aga, gratulacje smile, zamierzam rodzic na Starynkiewicza ale decydujemy sie na
        polozna, ciekawe z kim rodzilas, ale pewnie nie
        pamietasz...pozdrawiam,Agnieszka 34tc
        • agablues Re: Relacja :) 18.05.05, 16:08
          pamiętam wink
          wyslę na priv, ok?

          aga
          --
    • sgosia5 Re: Relacja :) 17.05.05, 23:12
      Ja też dołączam do gratulacji!

      Mnie również bardzo pomogła taka szczegółowa relacja z porodu mojej koleżanki
      pół roku przed moim pierwszym. Poza tym inna z mojej pracy też bardzo spokojnie
      podchodziła do swoich trzech porodów, twierdziła, że wystarczy się skupić na
      tym co się robi, słuchać poleceń położnej i to wystarczy.
      Więc jak rodziłam Hankę, to naprawdę myślałam tylko o tym, że już niedługo do
      końca, po wszystkich przedwczesnych skurczach od 20tc. te porodowe wcale tak
      bardzo nie dały mi się we znaki, zwłaszcza, że wiedziałam, że są potrzebne i
      prowadza do celu. Tak więc pomimo braku znieczulenia zo naprawdę nie mam złych
      wspomnień z porodu naturalnego i życzyłabym sobie drugiego podobnego.
      Nie bójcie się dziewczyny i uwierzcie we własne siły! (Ja też oglądałam ten
      program w tvn style)
    • strzala04 Re: Relacja :) 18.05.05, 08:51
      agablues napisała:
      > Niesamowite były pierwsze spojrzenia - jakby patrzyła zdziwiona i
      mówiła: "więc tak wglądasz ".

      Wzruszyłam się Twoją opowieścią. A szczególnie rozczuliło mnie to zdanie.
      Gratuluję!


      • lesia28 Re: Relacja :) 18.05.05, 17:18
        Aga wielkie gratulacje, z okazji urodzenia Alicji , cos chyba przoczylam napisz
        ile dzidzia wazyla, bo ja gapa jestem i nigdzie nie zauwazylam.
        • agablues Re: Relacja :) 19.05.05, 11:54
          lesia28 napisała:

          > Aga wielkie gratulacje, z okazji urodzenia Alicji , cos chyba przoczylam
          napisz
          >
          > ile dzidzia wazyla, bo ja gapa jestem i nigdzie nie zauwazylam.

          Dzięki wink
          Alicja wazyła 3460 i mierzyła 53 cm. Taki krótki kluseczek. acha, nogi ma w
          porządku, mimo, ze na usg zawsze wychodziły krótkie smile Mój mąż ma krótkie nogi,
          więc to pewnie po nim.

          pozdrawiam, aga
    • marzena70 Re: Relacja :) 18.05.05, 08:52
      Zazdroszczę Ci jak nie wiem co. Masz to wszystko już za sobą i dziecko, wiesz
      że jest wszystko ok ... To cudownie, że tak fajnie Ci poszło smile Ja ubzdurałam
      sobie że lada dzień powinnam urodzić, mimo że termin mam dopiero na 6 czerwca.
      Od kilku dni boli mnie brzuch , to są takie bóle miesiączkowe i tak wyczekuję,
      to jest okropnie męczące. Staram się czymś zająć, gdyby nie bolący kręgosłup
      wróciłabym chyba do pracy. Dzisiaj jadę do mojego lekarza na ostatnią już
      wizytę przed porodem (przynajmniej on tak twierdzi), jestem ogromnie ciekawa co
      mi powie. Bardziej od tego wyczekiwania boję się bezsensownego leżenia w
      szpitalu. Jak patrzę na fotografie Waszych urodzonych już dzieci łzy same mi
      się cisną do oczu, ja też chcę już mojego Jaśka zobaczyć i przytulić. Nie
      jestem przecież debiutantką, mam już dwoje dzieci, jednak za każdym razem było
      inaczej. Pierwsze dziecko urodziłam jako bardzo młoda dziewczyna-miałam 21 lat,
      pojechałam 2 tygodnie po terminie, sama, lekarz z przychodni kazał czekać aż
      się samo zacznie, nie było wtedy USG, jednak bałam się tak długo czekać i
      pojechałąm, poród był wywoływany i wspominam to jako koszmar. Drugi syn urodził
      się po 34 tygodniach, przez cc, miałam gestozę i nie można było dłużej czekać
      ze względu na coraz gorsze wyniki badań i b.wysokie ciśnienie nie dające się
      obniżyć lekami. Teraz jest wszystko w najlepszym porządku, jeszcze prawie
      tydzień temu byłam w pracy, jedyne co mi całkowicie wysiadło to cierpliwość.
      Pozdrawiam serdecznie Ciebie i małą Alicję. Jesteś na prawdę szczęśliwa, to aż
      promieniuje z Twojego postu, dobrze, że napisałaś, takie posty podnoszą na
      duchu smile
    • magdalenka77 Re: Relacja :) 18.05.05, 08:58
      Gratulacje dla dzielnej mamusi!
      Super, że masz to już za sobą i możesz przytulać swoją maleńką córeczkę.
      • ewucha28 Re: Relacja :) 18.05.05, 09:56
        Aga ściskam i pozdrawiam,super,ciesze sie ze dzidzia i Ty czujecie sie dobrze;-
        ))))
        Napisalaś:Zauważyłam jeszcze, ze bardzo byłam skupiona podczas tego porodu. Nie
        chciałam
        nic mówić i nie pozwalałam mężowi mówić. On chciał mnie wspierać słowami
        również, a mi tylko potrzebna była jego obecność i silne ramię ( dosłownie, bo
        mocno go ściskałam
        Mialam to samo przy pierwszym porodzie tak samo sie zachowywalam,nie tracilam
        sil na krzyk czy panike a bylam z bolem w sobie i trwalo u mnie godzinowo
        podobniewink)))
    • mamaaga5 Re: Relacja :) 18.05.05, 10:07
      Kochana, serdeczne gratulacje i ucałowania dla małej Ali!
      U mnie 36 tydzień a wydaje mi się, że poród nigdy nie nadejdzie. Mam jednak
      nadzieję, że jak już przyjdzie ten moment to będzie podobny do twojego. Wiadomo,
      to nie jest łatwe, bezbolesne, ale z twojego postu wynika, że pomimo to może być
      pięknym przeżyciem. Dziękuję ci bardzo za realny post, który tak dodaje otuchy.

      pozdrawiam
    • oliwe Re: Relacja :) 18.05.05, 10:27
      Nie słyszałam jeszcze tak świeżej relacji. Bardzo jestem ci za niąwdzięczna.
      Miałam okazję spotykac mamy tuż po porodzie ale więcej o tym co przeszły mówiły
      ich oczy niz słowa. Jesteś pewnie teraz okrutnie zmęczona i to troche potrwa.
      Przeraża mnie to, że tyle czekamy na to rozwiązanie, męczymy się tyle godzin
      a to nie koniec, bo początki z maleństwem są przecież trudne.
      Regeneruj sie jak najszybciej by móc cieszyc sie pełnią macierzyństwa i dodawaj
      nam sił. Bardzo to nam będzie potrzebne....
      • rosanna Re: Relacja :) 18.05.05, 12:49
        Super Aga, gratulacje i duzo zdrowka.
        Ja tez pomimo silnych boli krzyzowych, bylam spokojna.
        Nie myslalam o sobie, tylko o dziecku, aby pomoc mu jak najszybciej
        przyjsc na swiatsmileDlatego taak wazne jest skupienie i oddychanie.
      • agablues Re: Relacja :) 18.05.05, 16:18
        oliwe napisała:

        Jesteś pewnie teraz okrutnie zmęczona i to troche potrwa.

        juz nie, chociaż pierwsze dni byłam obolała. Myślałam, ze tylko kobiety ( i to
        nie wszystkie) potrafią zdobyc się na to - najpierw ciąża, potem poród i te
        kilk dni po porodzie. A jak dziecko z tych "trudniejszych", to i pierwsze
        miesiące trudne. Jaką my płacimy cenę. Ale uroków macierzyństwa nic nie zaćmi.
        Instynkt macierzyński - wielka rzecz, wystarczy zajrzeć na forum niepłodnosc
        lub Dla starających się. Cud życia mnie nadal zadziwia smile)

        pozdrawiam, aga


    • hayet Re: Relacja :) 18.05.05, 12:58
      a ja jak zwykle sie wzruszylam czytajac Twoj post, ale strasznie sie ciesze, ze
      tak gladko wszystko poszlo. Naprawde gratuluje i zazdroszcze tego, ze juz masz
      swoja coreczke przy sobie. Ja jeszcze do 38tc mam 3 tygodnie i strasznie nei
      moge sie doczkeac.
      Czasami jak sobie mysle o tym wszystkim to nie iwem czy wlasciwie odczytam
      wszystkie oznaki czy nie pojade bez potrzeby no i w ogole jak mi pojdzie. O
      bol sie nei martwie, ale mam nadzieje, ze moja coreczka rowniez bedzie zdrowa i
      ni ebedzie zadnych komplikacji przy porodzie.

      Jeszcze raz gratuluje!

      Aha, mamjeszcze pytanko...w sumie z Twojej relacji wynika, ze bylas zadowolona
      ze spzitala. Ja sie rowniez sklaniam do starynkiewicz, choc ostatnio zaczal mi
      chodzic po glowie szpital na madalinskiego z tego powodu, ze moja polozna z
      zajec tam pracuje i teraz sama nie wiem.

      Serdecznie pozdrawiam
      • agablues Re: Relacja :) 18.05.05, 16:36
        hayet napisała:

        >
        > Aha, mamjeszcze pytanko...w sumie z Twojej relacji wynika, ze bylas
        zadowolona
        > ze spzitala. Ja sie rowniez sklaniam do starynkiewicz, choc ostatnio zaczal
        mi
        > chodzic po glowie szpital na madalinskiego z tego powodu, ze moja polozna z
        > zajec tam pracuje i teraz sama nie wiem.

        bardzo jestem zadowolona ze starynkiewicza. Nie było ze mną mojej dr
        prowadzącej, nie miałam umówionej położnej, a jednak nie mam na co narzekać.
        Owszem były studentki i mnie badały, ale ja nie protestowałam, bo sama kiedys
        byłam studentką i tez musiałam sie uczyc praktycznie. Warto jednak pamiętac, ze
        macie prawo powiedziec, ze nie chcecie obecnosci studentów.

        Oddział jest odnowiony, nie wiem tylko jak wyglądają zwykłe sale. Mankamentem
        może być brak miejsc sad Ja się tego bałam, bo Igę rodziłam na kozetce, ale tym
        razem się udało. No i były dwie chyba cesarki przede mną, więc nie strczyło
        miejsca na sali poporodowej, więc tradycyjnie leżałyśmy przez godzinkę na
        korytarzu. To mnie matrwiło, bo w sumie Alicja jeszcze w tych powijakach, z
        pieluchą na głowie. No i kilka razy widziałam kobiety na korytarzu, bo nie było
        miejsc w salach sad Na szczęscie rotacja jest duża i szybko zajmowały miejsce w
        salach normalnych. Tam jest tak dużo chętnych, bo wszystko za darmo...

        Opieka nad dzieckiem też jest ok. Bez problemu można dokarmić, można na kilka
        godzin oddać dziecko, żeby się przespać spokojnie.

        Ja tam rodziłam po raz trzeci i nadal jestem zadowolona. Zdecydowanie wolę ten
        szpital niż IMiDz. Tam mi się bardzo nie podobało sad

        Pozdrawiam, aga
    • jancze Re: Relacja :) 18.05.05, 13:29
      Duuuuuużo zdrówka i radości!
      • romilka Re: Relacja :) 18.05.05, 13:36
        Gratuluje serdecznie!!Pieknie to opisalas!!
        To wspanialy poczatek naszych czerwcowych narodzin....
        Zycze nam wszystkim takich szybkich i szczesliwych porodow!!

        *Filipek*
        • aetas Re: Relacja :) 18.05.05, 14:17
          Aguniu,
          Gratuluję i bardzo się cieszę razem z Tobą! Wracaj szybciutko do sił, a Alicja
          niech pięknie, zdrowo rośnie smile
          Dziękuję też za piękny opis, to naprawdę podnosi na duchu, u mnie to będzie
          drugi raz, ale mój pierwszy synek urodził się tak dawno wink, że czuję się,
          jakby to miało być pierwszy raz wink
          Pozdrawiam serdecznie Ciebie, Męża i Wasze Dziewczynki smile
          Gosia

          P.S. Co to jest ta „wlewka”?
          • mama-in-spe Re: Relacja :) 18.05.05, 17:02
            Gratulacje, jesteś chyba pierwsza?smile
            P.S. Po takich relacjach jestem niezwykle szczęsliwa, ze bedę miała cesarkębig_grinDD
    • agablues P.S. Starynkiewicz 18.05.05, 17:02
      Pragnę jeszcze donieść, ze oprócz telewizora (!!), którego i tak się nie
      ogląda smile, na sali płatnej jest również telefon. Rozmowy wychodzące są do
      noworodków i położnych, ale do nas może dzwonić każdy. Zresztą tak samo jest
      chyba na niepłatnych salach. Tak przynajmniej było 10 lat temu.

      Pozdrawiam, aga
    • mamagocha Re: Relacja :) 20.05.05, 14:18
      A ja się popłakałamsmile)
      Gratulujęsmile))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka