Dodaj do ulubionych

Po co tyle badan?

20.10.05, 17:37
Dziewczyny postanowilam do Was napisac,bo mam tez termin na maj.Mieszkam
obecnie w USA, ale rodzic bede w Polsce. Nie rozumiem po co w Polsce robia
tyle badan, zwlaszcza usg.Jak czytam niektore posty to okazuje sie,ze
dziewczyny maja usg nawet co 2 tyg. Tutaj usg robi sie 3 razy w trakcie calej
ciazy, jedno na poczatku ciazy, ale nie wczesniej jak 7-10tydz., drugie w
polowie, i trzecie na koniec. Czytam czesto, ze na pierwszym usg czesto juz 4-
5 tydz, widzialyscie pecherzyk, a juz na nastepnym za 2-3tyg nie. A moze to
przez te ciagle ingerowanie lekarzy? Kazde badanie ginekologiczne wiaze sie z
naruszeniem szyjki macici, czesto potem sa plamienia. Nie mam zalu do Was,
tylko do tych lekarzy,ktorzy tak naprawde dorwali sie do sprzetu i na sile go
wykorzystuja. A pacjenci, coz, czesto kierujemy sie wlasnie tym przy wyborze
lekarza jaki sprzet posiada i czy ma dobre usg. Pomyslcie o tym.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mimoooza Re: Po co tyle badan? 20.10.05, 18:01

      Wiesz, to nie do końca jest tak, że częste USG jest bez sensu. Gdyby niektóre
      dziewczyny nie miałyby zrobionego badania, mogłyby chodzić z martwym zarodkiem
      przez wiele tygodni (tzw. poronienie zatrzymane). Badanie pokazuje sytuację, i
      przynajmniej jest świadomość tego, co się dzieje.

      Poza tym gdzie przy USG narusza się szyjkę macicy? Badanie sondą przezpochwową.
      kt. się robi zwykle w I trymestrze, polega na wprowadzeniu głowicy do pochwy, a
      nie do szyjki.

      Ja też nie jestem zwolenniczką zbyt wielu badań, ale mam zaufanie do mojego
      lekarza. A to, że w USA jest inaczej, a w Polsce inaczej wcale nie musi
      znaczyć, że gdzieś jest gorzej - po prostu są różne podejścia i tyle.
    • moniak13 Re: Po co tyle badan? 20.10.05, 19:22
      Wizyta u ginekologa to nie tylko USG (ktore BTW jest badaniem nieinwazyjnym i
      jako takie nie ma zadnych skutkow ubocznych) ale rowniez najzwyczajniejszy w
      swiecie wywiad z ciezarna. Lekarz mierzy cisnienie, wazy, sprawdza czy szyjka
      jest zamknieta czy sie nie skraca, zleca badania krwi czy moczu itd.

      Wedlug mnie takie badania co miesiac (a nawet 3 tygodnie) sa jak najbardziej
      wskazane. Uspakajaja przyszla mame, a USG pozwala stwierdzic czy dzidzia
      rozwija sie prawidlowo, jak szybko rosnie, czy bije serduszko itd.

      To ze w Stanach jest inaczej, znaczy tylko ze tam jest inaczej, a nie lepiej
      lub gorzej. Dodam, ze tez mieszkam za granica i wcale nie uwazam ze w Polsce
      robi sie za duzo badan.
    • beata.londyn Re: Po co tyle badan? 20.10.05, 21:54
      Badania badaniami, nie zaszkodza raczej. Wedlug mnie jednak problemem sa leki
      przepisywane przez polskich lekarzy, za duzo!! I czesto niepotrzebnie. Np. No-
      spa na wiele dolegliwosci, ja sie dziwie...
      Czyzby dostawali za nie premie od firm produkujacych je? Dziewczyny zastanowcie
      sie czy kazdy lek jest wam potrzebny, to tak na przyszlosc.
    • dido_dido Re: Po co tyle badan? 21.10.05, 08:31
      Duszko, zgadzam się z Tobą jezeli chodzi o ilośc badań usg. Tyle tylko, że ich
      nadmierną ilosć wykonują zazwyczaj lekarze, do ktorych chodzimy prywatnie a nie
      na kasę chorych. W przypadku kasy chorych to standardowo wykonuje się 3 badania
      usg w 12, po 20 i pod koniec ciąży. Tak jest napisane na przykład w wykazie
      badań do programu "Mama, zdrowie i ja" prowadzonego w Warszawie. Oczywiście w
      przypadku jakiś problemów, obciążonego wywiadu lekarz moze skierować na
      dodatkowe badania.
      A lekarze prywatni - cóż, każde badanie to dodatkowe pieniądze a i przyszła
      mama jest bardziej zadowolona bo zobaczyła swoje dzieciątko.
      Powszechnie uważa się usg za badanie nieszkodliwe. Ja jednak gdzieś czytałam,
      że z cała pewnością będzie to można stwierdzić dopiero za 15,20 lat gdy będzie
      można kompleksowo poobserwować i przebadać dzieci, które były tak badane
      jeszcze przed urodzeniem a ewentualne skutki miały czas sie ujawnić.
      Więc może lepiej dmuchać na zimne?

      Co do pozostałych badań to standardowo zaleca się wizyty co 4 tygodnie. W
      przypadku problemów - częściej. I nie wyobrażam sobie, że podczas wizyty lekarz
      nie zbada stanu szyjki macicy. Jej rozwieranie i skracanie jest bezbolesne i
      bezobjawowe a jednocześnie bardzo niebezpieczne.
      Badania na tokso i różyczkę - powinny być standardowo i bezdyskusyjnie
      wykonywane.
      Badania krwi i moczu - wykonywane do kazdej zleconej wizyty moim zdaniem
      również są potrzebne.
      Pozdrawiam
      Iwona
    • o_tuska chodziśz prywatnie czy nie?? 21.10.05, 09:10
      W Polsce na kasę chorych sa standarty i lekarze się ich trzymają, bo za każde
      badanie ktoś musi zapłacić a oszczędność jest dziś wszczedzie wskazana - więc
      nikt Ci nie będzie robił za dużo badań, bo państwo tego pilnuje a kto za to
      zapłaci - a prywatnie to klient nasz pan jak mówią - a ja choć chodze
      prywatnie badanie mam wliczone w koszt wizyty i nie płace za nie dodatkowo - a
      40 zł za wizytę to nie jest majątek. A jak wcześniej miałaśproblemy to wolisz
      dmuchać na zimne.
      Wszystko rozbija się o kasę a nie o szkodliwość bądź nie, nie bądźmy naiwne.
      • agus-ka Re: chodziśz prywatnie czy nie?? 21.10.05, 10:01
        Tuska, weź pod uwagę, że np w Warszawie 40 zł za wizyte z badaniami to raczej
        niemożliwe. Mój gin bierze 75 zł za wizytę + koszt badań + 75 USG. Dlatego
        chodziłam z NFZ, ale za USG musiałam zapłacić... Od listopada będę miała kartę
        do Medycyny Rodzinnej (na szczęście ten sam gin), więc koszty faktycznie mi się
        zmniejszą.
        Tak na marginesie ile USG finansuje NFZ? Mój lekarz twierdzi, że dwa, a Wy
        piszecie o trzech. Czyżby mój lekarz ściemniał?
        • o_tuska nie Warszawa 23.10.05, 17:43
          Aga
          to prawda nie jest to Warszawa tylko Wrocław ale jest to przychodnia całkowicie
          prywatna(kiedyś miała podpisaną umowę z NFZtem) a dla porównania dodam że jak
          chodziłam do prywatnego gabinetu płaciłam 50 zł za wizytę 20 zł za cytologię ,
          30 zł za usg dopochwowe (a gabinet nie we Wrocławiu tylko w moikm miasteczku)
          To tak dla porównania smile
          Ale faktycznie ginekolodzy słono sobie liczą za swoje usługi i dlatego tak
          wiele kobiet nie może sobie pozwolić na prywatne wizyty.
          Najważniejsze jednak jest to aby nasze dzieci były zdrowe rodziły sie w
          przyzwoitych warunkach pod opieką wykwalifikowanego i życzliwego personelu -
          pozytywnie pozdrawiam.
      • dido_dido Re: chodziśz prywatnie czy nie?? 21.10.05, 10:10
        Tusko, to chyba nie jest naiwność ale ostrożność. Jesteś pewna w 100
        procentach, że to badanie jest nieszkodliwe? Bo ja nie. I uważam, ze właśnie o
        kasę chodzi (być może kosztem szkodliwości właśnie)tyle tylko, że lekarzom
        prywatnym i producentom sprzętu.
        A swoja odrogą oczywiście nie żałowałbym kasy w przypadku jakichkolwiek
        problemów i konieczności wykonywania częstszych badań ze względu na wskazania
        medyczne.
        A gdyby wskazań nie było to zamiast comiesięcznego podglądania maluszka
        wolałbym się spręzyć i zrobić porządne badanie razem z echem serca po 20
        tygodniu.
        Pozdrawiam
        Iwona
        • k_maja Re: chodziśz prywatnie czy nie?? 21.10.05, 16:16
          USG jest badaniem nieinwazyjnym - na pewno nie może wpływać na poronienie!!! A
          co do reszty - nie wyobrażam sobie chodzenia kilku tygodni z martwym zarodkiem -
          to dopiero niebezpieczne dla zdrowia!!!!! Więc w przypadku dziewczyn, które
          dziecko straciły wczesne wykrycie poronienia (dzięki USG) jest zbawienne, bo
          chroni ich zdrowie!!!!
    • duszka6 Re: Po co tyle badan? 21.10.05, 17:38
      Niektore z Was pisza, ze jest to sprawa podejscia, niestety nie...to sprawa
      wiedzy. Na swiecie juz dawno jest wiadomo, ze czeste usg nie jest calkowicie
      bezpieczne dla dziecka. W USA nie robia czesto tego badania, na pewno nie
      dlatego, ze ich nie stac. Niestety jest to metoda dosc nowa, wiec rzeczywiscie
      nie ma jeszcze na to 100% dowodow, ale watpliwosci ma wielu lekarzy. Dla mnie
      to tez jest raczej sprawa kasy, panstwowo nie sa tacy nadgorliwi. Nie chcialam
      nawet wywolac dyskusji, chcialabym tylko zebysmy wszystkie sie czasem
      zastanowily. Wszystkie kochamy patrzec na swoje malenstwa na monitorze i nie
      dziwie sie temu. Ale dziwie sie naprawde lekarzom, ktorzy bezmyslnie serwuja co
      3 tyg kolejne usg. Zgadzam sie, jezeli ciaza jest zagrozona, sa bole,
      plamienia, to trzeba to czesciej kontrolowac, ale jezeli wszystko jest dobrze,
      to po co az tak czesto ingwerowac. Swoje pierwsze dziecko widzialam na usg 3
      razy. Teraz tez o ile wszystko bedzie dobrze, nie bede chciala wiecej usg.
      Wizyty co 4 tyg. sa jak najbardziej wskazane, ale przy zdrowej ciazy dziewczyny
      chodza nawet co 2-3 tyg. A potem ciagly stres, a bo to usg wykazalo, ze dziecko
      jest o tydzien mniejsze niz powinno itd. USG to nie metoda idealnie dokladna,
      wiec nie ma co sie stresowac, jezeli sa jakies odchylenia co do wielkoscie
      dziecka lub tyg. ciazowych. Kazda i tak zrobi jak uwaza lub jak jej lekarz
      bedzie kazal. Ja wiem jak jest w Polsce i wiem jak jest gdzie indziej i dlatego
      chcialam tym sie z Wami podzielic.
      pozdrawiam
      • kama1976 Re: Po co tyle badan? 25.10.05, 14:43
        Nie wszyscy lekarze preferują badanie usg. Mój gin niechętnie je robi ponieważ
        uważa, że zbyt często robione może negatywnie wpłynąć na ciąże o czym zostałam
        poinformowana. Dzisiaj mam mieć robione pierwsze usg i to gin kazał mi
        zdecydować czy tego chcę. W pierwszwej ciąży usg ten sam gin robił mi 2 razy, z
        tym, że o drugie musiałam już go prosić.

        pozdrawiam
        • k_maja Re: Po co tyle badan? 25.10.05, 17:58
          a w jaki sposób negatywnie wpływa na dziecko? Bo to ogólnik, a ja ewentualnie
          chciałabym wiedzieć konkretnie, czyli co i dlaczego jest szkodliwe - skoro tak
          twierdzi, to chyba wie. Może Ci powiedział?
          • kama1976 Re: Po co tyle badan? 25.10.05, 19:37
            Powiedział mi, że może być szkodliwe, a chodziło mu o samą energię fal
            utradźwiękowych. Nie jest ona duża ale zawsze istnieje ryzyko uszkodzenia płodu
            przy nadmiernej częstotliwości wykonywania tych badań np. co miesiąc.

            pozdrawiam
            • k_maja Re: Po co tyle badan? 25.10.05, 21:39
              z tego co wiem, "energia fal" jest zbyt znikoma, żeby bezpośrednio uszkodzić
              płód - to nie rentgen, żeby jakoś "napromieniowywać" dzidziusia zależnie od
              częstotliwości. A z całą pewnością nie ma ŻADNYCH potwierdzonych badań na temat
              szkodliwości usg. Więc jedyne co można by powiedzieć, to- że do końca wpływu fal
              usg na dziecko nie zbadano, ale na pewno nie, że są szkodliwe. Ja mam robione co
              miesiąc i umarłabym z niepokoju, gdybym co miesiąc nie zobaczyła żywej,
              ruszającej się dzidzi - czekam na ten dzień właściwie natychmiast po wyjściu z
              gabinetu smile Ale jak to zwykle - tyle opinii, ile ludzi (zupełnie jak z
              farbowaniem włosów winkWażne, żeby robić wszystko w zgodzie ze swoim sumieniem, a
              nie z poglądami innych, prawda? smile
              pozdrowionka,
              kasia
    • duszka6 Re: Po co tyle badan? 25.10.05, 22:31
      No to macie niedowiarki.

      www.mercola.com/2001/dec/19/ultrasound.htm
      • duszka6 Re: Po co tyle badan? 25.10.05, 22:41
        tak po krotce przetlumacze:

        czeste usg moze powodowac:
        uszkodzenia mozgu, epilepsje, leworecznosc. Zaleca sie wykonywanie usg tylko w
        sytuacjach NIEZBEDNYCH, a nie jako pamiatka do albumu rodzinnego (moj
        komentarz).

        No ale przeciez kazdy robi wg swojego sumieniasmile
        • duszka6 Re: Po co tyle badan? 25.10.05, 22:45
          Znalazlam tez mnostwo artukulow mowiacych, ze usg jest bezpieczne. Ja natomiast
          jezeli istnieje choc cien watpliwosci, ze moge zaszkodzic swojemu dziecku nie
          bede tego robila. USG oczywiscie tak, ale w ilosci rozsadnej i adekwatnej do
          przebiegu ciazy.

          pozdrawiam
          • kama1976 Re: Po co tyle badan? 25.10.05, 23:01
            Ja jednak też posłucham mojego gina bo bardzo mu ufam. Jest najlepszym ginem w
            naszym powiecie, no i moje sumienie nie pozwoliłoby mi na taką częstotliwość
            badań wink
            • beata.londyn Re: Po co tyle badan? 25.10.05, 23:30
              Popieram duszka6, sa inne sposoby aby sprawdzic czy z dzieckiem jest wszystko w
              porzadku. Wiadomo, ze to mile uczucie popatrzec na jeszcze nie narodzone
              dziecie ale skoro jest chocby male ryzyko uszkodzen to nie wiem czy z czystym
              sumieniem decydujecie sie na to dla dobra dziecka czy ze wzgledu na wlasny
              egoizm.
              Nie wspomne juz o usg 3d gdzie promieniowanie jest oczywiscie duzo silniejsze.
              Dziewczyny zastanowcie sie poprostu, czy aby wasi ginowie nie naciagaja was na
              dodatkowe, a czesto niepotrzebne koszta.
              Ja wlasnie mialam pierwsze usg (13tc), a nastepne dopiero w 20 tc. Jezeli nie
              bedzie zadnych powiklan moze byc to juz ostatnie, ewentualnie jeszcze jedno
              przed terminem i "that's it" wink
            • duszka6 Re: Po co tyle badan? 26.10.05, 02:05
              Sluchaj kogo chcesz. Jezeli choc jedna z dziewczyn zdecyduje sie na mniejsza
              ilosc usg po moim poscie to bede wiedziala, ze warto bylo go napisac.

              Kiedys bylam z dzieckiem u 3 alergologow, wszyscy znani szanowani i swietni
              specjalisci. Wszyscy trzej postawili inna diagnoze i wszyscy wybrali inny
              sposob leczenia. To tak odnosnie zaufania do lekarzysmile Tutaj (w USA) lekarze
              zdaja egzaminy co 4-5 lat, sprawdza sie ich wiedze na temat tego co sie
              zmienilo od czasow jak oni pokonczyli studia. W Polsce starczy raz zostac
              lekarzem a potem to juz laba, jezeli chodzi o nowinki. Sa oczywiscie wyjatki,
              lekarze z pasja, co ciagle sie szkola, szukaja co nowe. Jednak niestety
              wiekszosc nawet nie slyszala o szkodliwosci usg, mimo, ze literatura tego jest
              calkiem obszerna i ma juz pare lat. Smutne...
              • duszka6 Re: Po co tyle badan? 26.10.05, 02:10
                beata.londyn, czy po nicku moge wnioskowac, ze jestes w Londynie? Pytam, bo
                zastanawiam sie czy tylko w Polsce tak naciagaja z tym usg. Czytalam, ze w
                Wielkiej Brytani robi sie dwa usg, czyli tak jak pisalas.

                Jest jeszcze usg 4D, jedna z dziewczyn na forum che sie na to wybrac. Nie chce
                Wam dluzej zawracac glowy, ale to dopiero jest szkodliwe. Zrobiono testy na
                zwierzetach, ze to promieniowanie wywoluje uboczne skutki u zwierzat. Nie ma
                jeszcze badan na ludziach, ale zawsze to juz jakis niepokojacy sygnal.
                Moim hobby jest szukanie nowinek medycznych, gdyz juz tyle razy przejechalam
                sie na "zaufanych" lekarzach, ze postanowilam wszysko sama sprawdzac.

                pozdrawiam
                • beata.londyn Re: Po co tyle badan? 26.10.05, 11:41
                  Tak duszka, mieszkam w Londynie i tu przechodzilam moja pierwsza ciaze. Choc
                  podejscie jest calkiem inne niz w Polsce i na poczatku ciezko sie bylo do tego
                  ustosunkowac to ja osobiscie jestem zadowolona z tego systemu.
                  Wiem, ze lekarz "nie poczestuje" mnie lekami gdy nie bedzie to potrzebne, ale
                  wiem tez ze gdy pojawia sie komplikacje zespol specjalistow sprawdzi wszystko
                  dokladnie. Ciesze sie ze tu mieszkam bo wydaje mi sie jednak ze Polsce daleko
                  do niektorych cywilizowanych rozwiazan.
                  Pozdrawiam
    • k_maja Re: Po co tyle badan? 26.10.05, 19:06
      cóż, może jestem wyrodną matką, egoistką i ignorantką bez sumienia, do tego
      naiwną, ale pozostanę przy tym, co zadecyduje mój lekarz, nota bene raczej nie
      jakiś niedouczony konował. Ja jednak wierzę, że nie naciąga mnie na kasę, bo
      usg nie jest dodatkowo płatne. ...Nie wiedziałam też ,że leworęczność to choroba...
      Pozdrawiam, kasia
      • duszka6 Re: Po co tyle badan? 26.10.05, 19:39
        Leworecznosc nie jest choroba, jednak zeby powstala musi dojsc do pewnych zmian
        w mozgu i te zmiany moga byc wywolane przez usg. Naprawde nikt tutaj nie chce
        Cie na sile do niczego przekonywac.

        powodzenia
        • k_maja Re: Po co tyle badan? 26.10.05, 19:53
          Nie ukrywam, że poczułam się nieco nieswojo po Waszych napastliwych postach...
          Tym bardziej, że przecież ja nikogo na usg nie namawiam - po prostu robię tak,
          jak mój lekarz zaleci. A przeciez to on prowadzi moją ciążę, a nie koleżanki z
          forum - trudno więc, żebym kwestionowała jego decyzje, tym bardziej, że nie jest
          w nich odosobniony. Ja jednak mocno wierzę, że z moją dzidzią będzie wszystko
          dobrze i że mój lekarz wie, co robi. A dyskusję lepiej skończyć - jest jałowa,
          nie sądzę zresztą, żebyśmy były kompetentne na tyle, by kwestię ewentualnej
          szkodliwości usg rozstrzygnąć - skoro specjaliści mają tak różne zdania. Być
          może wiele zależy od jakości sprzętu... I tak czekam z niecierpliwością na
          kolejne spotkanie z moją dzidzią smile
          pozdrawiam, kasia
          • duszka6 Re: Po co tyle badan? 26.10.05, 21:11
            No niestety nie kazdy chce sie dowiedziec cos nowego, a potem zwala sie na
            niewiedze. Zgodnie z sugestia koncze ta dyskusje, bo nie chce Cie denerwowac, w
            koncu ciezarne musze miec spokoj.

            pozdrawiam
            • k_maja Re: Po co tyle badan? 26.10.05, 23:19
              Tak, kończmy, robi się niemiło... A co do poszukiwania nowości i zwalania na
              niewiedzę... Owszem, chętnie dowiaduję się czegoś nowego. Ale szukam rzetelnej
              wiedzy - choć rzadko w Internecie, gdzie każdy może napisać wszystko. W sprawach
              biologiczno-ciążowych zwracam się do mojej siostry - jest naukowcem-biologiem w
              PAN w Warszawie (nawiasem mówiąc specjalizuje się w neurobiologii). Nie jestem
              więc ignorantką, zapewniam Cię. Tak dla porządku - artykuł przeczytałam i z
              tego, co zrozumiałam podejrzewane zmiany w mózgu powodowane przez fale usg miały
              dotyczyć bardzo wczesnego stadium ciąży - więc na szczęście jest to już poza
              mną. Poza tym artykuł jest nie najnowszy - 2001 rok to z perspektywy nauki tak
              szybko rozwijającej się jak neurobiologia baaardzo dawno temu. A więc to nie
              taka nowość. Trzeba wziąć pod uwagę także fakt, że usg z lat 70-tych to z
              pewnością diametralnie różne urządzenie od tych używanych obecnie. Wreszcie -
              mogłabym Ci podesłać co najmniej kilka artykułów z kontrargumentami... Tylko po
              co? Ja po prostu unikam arbitralnych ocen w każdej dziedzinie, a zwłaszcza jeśli
              jest to dziedzina, na której się nie znam. Nie umiem się też pogodzić ze
              skrajnymi opiniami wypowiadanymi na podstawie pseudo dowodów, niepotwierdzonych
              tez i domysłów, a prezentowanymi w formie niepodważalnych faktów. Szanuję zdanie
              innych i nie narzucam się z opiniami, a zwłaszcza z pochopnymi ocenami, które
              bywają krzywdzące. Nie denerwuję się tą dyskusją, bo i dlaczego? Przecież forum
              to miejsce wymiany opinii - także różnych. Chyba nie chodzi tylko o wzajemne
              potakiwanie i utwierdzanie się w przekonaniu o własnej nieomylności. Lubię
              dyskutować - ale merytorycznie i kulturalnie.
              Pozdrawiam,
              kasia
              • kkatie k_maja 27.10.05, 09:02
                Kasiu, bardzo mi sie podoba to co napisalas w ostatnim poscie.
                dodam tylko, ze ja w pierwszej ciazy usg mialam robione z 5 razy. synek urodzil
                sie zdrowy, dostal 10 pkt.
                denerwuja mnie takie stereotypy, ze w Polsce jak juz sie zostanie lekarzem to
                na tym koniec.
                ja do swojego lekarza mam pelne zaufanie. zreszta nie jest to tylko moja
                opinia, bo jest on jednym z najlepszych w Warszawie i w Polsce. poza tym caly
                czas wyjezdza na jakies konferencje i szkolenia, ktore sa organizowane jedynie
                dla grupki polskich lekarzy, wiec to chyba o czyms swiadczy.
                poza tym, jesli chodzi o "nabijanie kasy" jest on pierwszym lekarzem jakiego w
                zyciu spotkalam, ktory jest lekarzem z powolania. wystarzczy zobaczyc jego
                podejscie, sposob w jaki o wszystko sie troszczy. poza tym wiele razy umawial
                sie ze mna w swoje tzw "okienka", zebym przyszla do niego do instytutu robic
                jakies badania, bo tam ze skierowaniem od niego bedzie bezplatnie, a tu gdzie
                chodze prywatnie do niego nawet za wystawienie zwolnienia do pracy placi sie
                50zl. wiec i po zwolnienie jedzilam do niego jak mial dyzur na izbie przyjec.
                mam do niego pelne zaufanie i jestem przekonana, ze on wie lepiej co jest dla
                mnie i mojego dziecka najlepsze.
                pozdr
                • beata.londyn Sprostowanie 27.10.05, 11:00
                  Dziewczyny prosze bez uogolniania. To co ja napisalam o nabjaniu kasy, nie
                  dotyczy wszystkich lekarzy. Moja intencja bylo aby dziewczyny zwrocily uwage na
                  to co im lekarze proponuja, i czy potrzebnie. Widac przydalo sie skoro mala781
                  pisze w swoim poscie ze wyniki ma dobre a gin proponuje badanie za 200zl. Choc
                  mieszkam za granica to i dla mnie ta suma jest ogromna.
                  Co do niewyksztalconych lekarzy, tez nie sadze aby duszka pisala o wszystkich
                  polskich lekarzach. Byl to po prostu przyklad.

                  Dobrze ze zdania sa podzielone, przynajmniej mamy o czym podyskutowac! wink I
                  pamietajcie nikt tu nie chce nikogo do niczego namawiac! A mysle, ze warto znac
                  opinie dwoch stron, a dalej kazdy ma wolny wybor...
                  • ingga Re: Sprostowanie 27.10.05, 11:45
                    Oj, Duszka, Duszka....
                    Gdyby nie USG, to dalej chodziłabym z martwym Dzidziusiem... Na USG okazało
                    się, że nie żył już od 3 tygodni...
                    Gdybym czekała do standardowego USG w 20 tygodniu to nie wiem, co mogłoby się
                    ze mną stać...
                    Nie miałam żadnych objawów, krwawień..., a wcześniejsze USG w 7 tygodniu
                    pokazało, że wszystko jest OK i wtedy serduszko biło...

                    Jeśli uda mi się jeszcze zajść w ciążę, to bez względu na Twoje super
                    wiadomości za światłych Stanów, ja zacofana mieszkanka Polski będę robiła USG
                    co 2 tygodnie.

                    ;-(

                    Brrr, żeby w takim czasie człowiek musiał czytać takie brednie... echh....
                    • kkatie Re: Sprostowanie 27.10.05, 11:48
                      Ingus, nie denerwuj sie. dziewczyna chciala, mam nadzieje, dobrze. po prostu
                      niektore z nas maja nieco inne zdanie na ten temat. moj lekarz, jak go pytalam
                      czy nie zaszkodzi mi wieksza niz 3 razy ilosc usg w ciazy, uspokoil mnie, ze
                      nie. ja mu ufam.
                      i co? synkowi nic nie bylo.
                      sciskam Cie mocno i nie stresuj sie.
                      musisz teraz odpoczywac i sil nabierac.
                      cmok
                      • kama1976 Ingga 27.10.05, 14:59
                        Przykro mi z powodu poronienia, jednak ja bym się zastanowiła czy na to m.in.
                        nie miała wpływu częstotliwość robionych usg. Piszesz, że nadal będziesz robić
                        co 2 tygodnie w razie ewentualnej ciąży. Wnioskuję, że przy tej ciąży lekarz
                        też tak często ci te badania fundował. Nie zrozum mnie źle ale ja bym bała się
                        pierwsze usg robić w 7 tc kiedy każda ciąża najbardziej jest narażona jeszcze
                        na ewentualne poronienie, w czasie kiedy powinnaś zachować maksymalną
                        ostrożność.
                    • kkatie Re: Sprostowanie 27.10.05, 15:22
                      z tego co pamietam to bylo chyba drugi usg Ingi, a w tym okresie kazda z nas,
                      przynajmniej w Polsce, ma robione wlasnie drugie, to najwazniejsze.
                      wiec watpie, zeby to byla przyczyna.
                      pisze w Polsce, bo slyszalam, ze w Anglii usg robia dopiero okolo 12 tyg, bo
                      wtedy zaczynaja uznawac ciaze. ale moze sie myle.
                      jesli tak tak to przepraszam.
    • duszka6 Totalne niezrozumienie 27.10.05, 16:27
      Obiecalam sobie, ze juz wiecej do Was nie napisze, no ale same nie konczycie
      tej dyskusji.
      Wiekszosc z Was niestety nic nie zrozumiala. Tu nie chodzi, ze ja jestem w USA
      a ktos w Polsce,bo wiadomosci mozna zdobyc wszedzie jezeli tylko ma sie czas i
      ochote.
      Jedna z Was napisala czym jeden z lekarzy sugerowal sie mowiac, ze usg jest
      szkodliwe, ze to tylko ogolniki. Znalazlam Wam literature i przedstawilam te
      badania, moglabym pokazac i wiecej. Niestety to sie nie spodobalo. Nie mam
      zalu. Tak juz jest z nauka, ze najpierw jest cos 100% bezpieczne, potem
      pojawiaja sie glosy, ze to moze szkodzic, zanim to udowodnia to mija pare
      dobrych lat. Opinie jednostek nigdy nie beda tak popularne jak opina ogolu. O
      tym co Wam pisalam przeczytacie za 10 lat w kazdej gazecie poswieconej matce i
      dzieciom. Nie chcialam sie madrzyc, nie ja robie te badania.

      Watek rozpoczelam, bo byl to czas kiedy duzo dziewczyn pisalo, ze stracilo
      swoje malenstwa. To ze w Polsce w 7tyg robi sie juz 2 usg moze miec na to
      wplyw, u jednych nie ma, ale u jednych ma. Wiedze kochane trzeba upowszechniac.
      Jezli uda sie uratowac w ten sposob choc jeden pecherzyk to juz jest dla mnie
      ogromnie duzo. Chcialam sie z Wami podzielic tym, o czym w Polsce jeszcze nie
      kazdy slyszal, jednak...bez zrozumienia. Do wszystkiego widac trzeba dojsc
      wlasna droga.

      WHO (swiatowa organizacja zdrowia) zaleca 3 usg w trakcie trwania ciazy,nie
      wiem dlaczego Wasi lekarze proponuja 9 a niekotorym nawet 18 usg.

      Pisalam to w trosce o Wasze i nasze malenstwa,bo przykro mi bylo jak dziewczyny
      odchodzily z forum.

      milego dnia
      • kkatie Re: Totalne niezrozumienie 27.10.05, 16:35
        albo ja rzeczywiscie czegos nie rozumiem, albo nie doczytalam.
        kto pisal, ze w 7 tc mial juz drugie usg???
        wiekszosc lekarzy dopiero od 6/7 tyg robi pierwsze usg, bo wtedy na 100% moze
        powiedziec, ze juz jest zarodek.
        druga sprawa, kto mowil o 9 czy 18 usg?? (!!)
        nie chce Cie atakowac i mysle, ze mialas dobre intencje, ale w tych 2 sprawach
        zacytuj mi, czy ktoras pisala ze w 7 tyg misala juz 2 usg, lub ze ktoras miala
        18?
        moze nie chodzilo o majowki, ale chyba cos zle zrozumialas..
        • ingga Re: Totalne niezrozumienie 27.10.05, 16:56
          Brak mi słów.... ;-(
          Nie będę przytaczać przykładów znajomych, swojego (w postaci Martusi) - bo i
          tak nie zrozumiesz.
          Co Ci daje dołowanie mnie i pisanie, że moje dziecko nie żyje, bo ja śmiałam
          zrobić sobie 2 razy usg?
          Każdy normalny lekarz robi USG koło 7 tygodnia, żeby sprawdzić, czy ciąża jest
          dobrze umiejscowiona, czy nie jest pozamaciczna i czy serduszko bije.
          I ja tak miałam.
          W 12 tygodniu robi się przezierność karku i tu już okazało się, że Dzidziuś nie
          żył od trzech tygodni zresztą.

          Ale Ty wiesz lepiej.

          A jeśli chodzi o moją ewentulaną przyszłą ciążę, jeśli kedykolwiek się jeszcze
          uda, to sorry, ale to moja sprawa i proszę uszanować mój ból, moją decyzję i
          mój lęk - obawiam się jednak, że w swoim zacietrzewieniu i bronieniu swoich
          poglądów nie umiesz poszanować niczyich uczuć.

          I więcej już się nie odzywam w tej dyskusji, bo to nie ma sensu.
          I nie mam teraz siły i ochoty na takie głupie i bezowocne dyskusje.
          • ingga Do Kamma 27.10.05, 17:07
            Nie nadal będę robić USG co 2 tygodnie - bo nigdy tak nie robiłam.
            To na razie moje lęki i myślenie o przyszłej ciąży - tą straciłam i o przyszłą
            bardzo będę się bała i będę chciała często widzieć, czy serduszko bije.

            A co do pierwszego USG w 7 tygodniu to po przykładzie mojej koleżanki z ciążą
            pozamaciczną myślę, że jest to bardzo ważne sprawdzić, czy wszystko OK.
            Potem może być za późno - czego nikomu nie życzę - koleżankę ledwo odratowali,
            a że było już dosyć późno i ciąża 2-miesięczna to skończyło się na krwotoku
            wewnęrznym, operacji - cesarka - i stracie jajowodu, co znowu utrudnia zajście
            w kolejną ciążę.

            Jeśli TY ani nikt z Twoich bliskich nie miał nigdy problemów w ciąży to nie
            zrozumiesz.
            • kkatie Ingga 27.10.05, 17:09
              napisalam na priv
          • duszka6 Re: Totalne niezrozumienie 27.10.05, 17:08
            Rany, czy Wy czytacie? Pisalam, ze usg moze (nie, ze wywolalo w Twoim
            przypadku!) wczesniejsze poronienie. Widac kazdy czyta to co chce.

            jedno usg co miesiac = ok 9 usg w trakcie ciazy.
            jedno usg co 2 tyg = ok 18 usg w trakcie ciazy.

            Wiecej juz slowa nie napisze, bo zaraz zaczniecie na mnie warczec, ze Was
            doluje, ze oskarzam itd. O ilosci usg decyduje loekarz, ale my majac jakas
            wiedze nie musimy sie na wszystko godzic.

            pozdrawiam Was i zeganm

            Widac, ze wiedza, ktora chcialam Wam przekazac, byla ciut za ambitna jak dla
            niektorych.
            • kkatie Re: Totalne niezrozumienie 27.10.05, 17:10
              teraz to juz zaczynasz przesadzac. jesli masz zamiar tu kogos obrazac, to
              rzeczywiscie nie ma po co dalej tego kontynuowac.
              • k_maja Re: Pożegnanie duszki 27.10.05, 18:09
                Ja myślę, że to duszkę trochę przerosła sytuacja ( a może poziom dyskusji) smile A
                tej wiedzy, duszko, to było baaardzo, bardzo niewiele - jak na mój gust. Za to
                sporo Twoich wizjonerskich tez... i odrobinka arogancji, wynikającej, ja wiem...
                z kompleksów? a może ze zbyt wysokiej samooceny? Poza tym, kkatie, jak widać po
                ostanim poście, to duszka nie potrafi czytać ze zrozumieniem... ja po raz
                kolejny przekonałam się, że z ludźmi myślącymi stereotypami nie da się
                dyskutować, bo oni dyskutować nie potrafią (zbyt się zapamiętują w swoim
                fanatyzmie) i nie chcą - duszka chciała po prostu, żeby jej uprzejmie potakiwać.
                Tyle, że to wbrew mojej naturze potakiwać, jeśli się na coś nie godzę - a nie
                godzę się na sianie defetyzmu i pseudo naukowe tezy, które sporo dziewczyn
                mogłyby przestraszyć albo wpędzić w poczucie winy. Nie godzę się też na
                stereotypowe postrzeganie Polski jako ciemnogordu, a polskich lekarzy jako
                niedouczonych naciągaczy! Poza tym na forum mamy się wspierać, a nie oskarżać i
                (nieudolnie wprawdzie i prymitywnie, ale jednak...) próbować obrazić...
                A duszka po prostu chyba chciała się popisać swoimi medycznymi wiadomościami
                (których wiarygodność sama podważyła już w pierwszym swoim poście, "oskarżając"
                usg o naruszenie szyjki macicy.. sic!). Duszko troszkę samokrytycyzmu, mały
                trening autorefleksji i odrobinka kultury osobistej... tego Ci życzę. I
                oczywiście spokoju ducha i więcej pozytywnego myślenia - przyda się nie tylko w
                ciąży.
                Pozdrawiam,
                wcale nieobrażona kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka