Dodaj do ulubionych

nie rozumiem - zwolnienie planowane

22.12.05, 10:00
Witam, (zaznaczam, że nikogo nie mam zamiaru urazić tym co napiszę)
Wszyscy marudzimy, ze pracodawcy mają złe podejście do kobiet w ciąży ale czy
my nie dajemy im do tego podstaw??
Jeśli kobieta jest zdrowa to dlaczego zakład, że idzie na L4 aby
poleniuchować. Nasze brzuchy nie będą narażone na upały, teraz kiedy jest
zimno one zaczynają rosnąć więc chyba nie jest źle. Rodzimy w dobrym okresie
roku. Nawet jeśli ktoś pracuje w biurze (8 godzin za biurkiem) to nie
tragedia. Pamiętac należy żeby robić sobie przerwę i rozruszać się troszkę i
też nie wierze, że przez 8 godzin ciągle pracujecie jak te mrówecki wink
To kawka, to śnieadako, ploteczki it.
Myślę że nastawienie kobiet powoduje takie a nie inne podejście do ciężarówek
w pracy a każdy normalny (pomijam wyjątki) szef jest jednak człowiekiem i
wszysko da się ustawić aby nas odciążyć.
Oczywiście pomijam kwestię pracy w cięższych warunkach, stojącej itp. Bo nie
możmy dzwigać, biegać itp bo dzidzia najważniejsza
Stresów nie unikniemy nawet w dmomu.
Ja zamierzam pracować jak najdłużej tak jak większość dziweczyn w mojej
firmie - może dlatego szef jest wyrozumiały- wiem że plany o książkach i
innych aktywnościach, któe planujemy zostana w planach a praca wymaga
normalnego funkconowania, a ruch to zdrowie a ciąża to nie choroba smile
Pozdrawiam i mam nadzieję, ze mnie rozumiecie smile
Obserwuj wątek
    • zebra51 Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 10:12
      Ja rozumiem smileMam diablo odpowiedzialną i równie fajna pracę. Za sobą
      poronienie w tym roku, lekarza, który "goni" mnie na zwolnienie od poczatku
      ciąży.
      A ja wciąz się łamię i raz myslę, basta juz nie dam rady, a na drugi dzień, co
      ja w domu zrobię?? Postawiłam sprawę w pracy jasno, szef był po mężu i lekarzu
      trzecią osoba, która dowiedziała sie o mojej ciąży. Zdaję sobie jednak sprawę,
      że po przyjściu "zastępowej" czeka mnie jeszcze miesiąc wprowadzania jej w
      obowiązki, a że termin mam raczej na kwiecień niz na maj...
    • anja.t Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 10:18
      Wyjasniam z mojego punktu widzenia.
      Przy mojej pierwszej ciaży chodziłam do pracy niemal do porodu. I dla mnie to
      było naturalne, ze jak jest OK to po co iśc na zwolnienie. Czułam się bardzo
      dobrze, dobrze znosiłam dojazdy. Praca stresująca, czego wynikiem byc może jest
      teraz moje strasznie nerwowe ( od samego poczatku)dziecko. W tej chwili pracę
      mam równie stresującą, mąz pracuje do wieczora, dziecko po południu niestety
      nie da mi odpocząć, często pcha się na rączki ( ok. 13 kg żywej wagi). Często
      pobolewa mnie brzuch, czuję się strasznie zmęczona. To na pewno nie wpływa
      dobrze na dzidziucha w brzuchu. Dlatego zaplanowałam sobie, ze ostatnie 3
      miesiące ciązy będę odpoczywać. Dziecko pojdzie do przedszkola i bedę miała
      chociaz pół dnia na poleżenie sobie i siedzenie bez stresów. Po porodzie na
      kilka lat mozna sobie zapomniec o leniuchowaniu. Dodam jeszcze, że nie mam
      blisko żadnej rodziny, która mogłaby się od czasu do czasu zajac moim
      przedszkolakiem.
      o_tuska pewnie to twoje pierwsze dziecko i jeszcze nie masz takich obciązeń,
      dlatego cię dziwi jak można iść przy zdrowej ciąży na L4.
      • o_tuska Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 10:39
        no pierwsze smile
    • agus-ka Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 10:24
      Tuska,
      ja rozumiem niektóre dziewczyny. Nie wszystkie mają dobą atmosferę w pracy, a
      wierz mi że przygadywania itp bardziej męcza niż siedzenie za biurkiem. Ja co
      prawda klimat mam super i zamierzam pracowac do końca kwietnia.
      • anja.t Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 10:29
        Ja mam tez w sumie klimaty fajne, fajni ludzie, ale niestety stresów za dużo. I
        na prawdę szkoda mi bedzie zostawiac to wszystko na prawie rok ( zamierzam
        troche na wychowawczym posiedzieć).
        • o_tuska stres!!! 22.12.05, 11:13
          Ja też ma dużo stresu - 40 osób którym kieruję to stres ciągły a do tgo
          jeszcze ludzie i instytucje z którymi współpracuję. Ale o jakiegoś czasu
          nauczyłam się podchodzić do wszystkiego z dystansem- CZEGO I wAM ŻYCZĘ
    • pszczolka2 Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 10:51
      Rozumiem Ciebie doskonalesmile
      Taką prace jaką mam i takiego szefa jakiego mam to trzeba by szukać hohoho -
      poważnie i co z tego jak Ja nie mogęsad Ciąża wysokiego ryzyka, do końca 4-go mc
      na podtrzymaniu, zero dzwigania tylko oszczędzać się. A z miłą chęcią poszłabym
      do ludzi, do pracusi żyć poprostu normalnie, a nie być aż tak bardzo
      ograniczona. Ale wiem, że muszę to zrobić dla mojego "s" po 3 latach leczenia
      moje maleństwo jest dla mnie NAJWAŻNIEJSZE. Znam siebie na tyle i wiem, że
      pewnie na porodówke zawieźliby mnie z pracy hihi.

      Pozdrawiam,Ola
      • anja.t Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 10:54
        No tak pszczółka, ty masz inną sytuację. Ty musisz siedziec na zwolnieniu.
        • pszczolka2 Re: Zgadza się, musze... 22.12.05, 11:00
          Ale bardzo często jest Mi z tego powodu poprostu bardzo źlesad
          Czuje się niepotrzebna, niedowartościowana taka kura domowa. Nie lubie siebie
          takiej, lubie pracować, dawać z siebie wszystko, być "najlepsza" lubie pochwały
          od szefa, premie itd...a teraz tylko telefon jak się Pani czuje Pani Olusmile))
          Jak ktoś pracował całe życie bez przerwy a tu nagle taki dłuższy odpoczynek,
          naprawde można się tak czuć. Rozumiem osoby które mają okropną prace, szefa,
          warunki i ciąża jest jedyną ucieczką, że tak powiem, ale celowo brać L4
          przepraszam bardzo.

          Pozdrawiam,Ola
          • anja.t Re: Zgadza się, musze... 22.12.05, 11:08
            Wiesz co? Ja jak byłam przed pierwszą ciązą miałam szalone ambicje zawodowe,
            byłam na prawdę doceniana. I nie wyobrazałam sobie, ze nie wrócę do pracy po
            urlopie macierzyńskim. A po urodzeniu mojej córeczki wszystko się zmieniło, ona
            stała sie calym moim światem i mój urlop macierzyński trwał 9 miesiący. A i tak
            potem strasznie ryczałam jak wychodziłam do pracy. Ona ma juz prawie 3 lata i
            do tej pory ciężko mi się z nią rozstaje. Mówię wam dziewczyny, taki dzidziuś
            wywraca swiat do góry nogami. Ciekawa jestem, co się u was zmieni. Mam
            nadzieję, ze będziemy się spotykać na jakimś forum dla rówiesnikówsmile
            • pszczolka2 Re: Zgadza się, musze... 22.12.05, 11:12
              Ja wiem, że nie wróce (chyba) mąż chce żebym była w domusmile Zobaczymy jak długo
              wytrzymam hihi. Chyba, że zaraz postaramy się o drugie o ile będzie łatwiej.
              Zobaczymy, a to, że maleństwo zmienia świat do góry nogami, zdaje sobie z tego
              sprawe i wiem o tym doskonale, co ważne BARDZO TEGO CHCEsmile))

              Pozdrawiam,Ola
              • zebra51 Re: Zgadza się, musze... 22.12.05, 11:13
                Ja wracam do pracy na 100 %
                Po pierwsze - chcę.
                Po drugie - nie stać mnie na zostanie w domu.
                • pszczolka2 Re: Zgadza się, musze... 22.12.05, 11:20
                  Wiem i rozumiem.
                  Gdybym miała ciężką sytuacje lub nie mogłabym pozwolić sobie na zostanie w domu
                  pewnie na 1000% też bym poszła. Dla mojego męża nasze cudeńko jest całym
                  światem. Nie mam z kim zostawić, a znam męża i do żłobka nieda, teściowa nie, a
                  mojej mamusi już nie masad ale co ma być to będzie czas pokaże. Kto wie, może do
                  przyszłego roku wszystko się zmieni - prawda?

                  Pozdrawiam,Ola
                • agus-ka Re: Zgadza się, musze... 22.12.05, 12:24
                  Ja też waracam na 100%. Niestety nie stac mnie na dłuższa przerwę w pracy.
                  Dzieckiem zajmie się moja mama, więc chociaz tyle, ze do żlobka nie bede
                  musiała dziecka oddać.
          • o_tuska Re: Zgadza się, musze... 22.12.05, 11:31
            Doskonale Cię rozumiem -jak chorowałam to 3 tygodnie i świra dosta łam -
            potrzebna jesteś - ja Cie lubię czytac wink
            • pszczolka2 Re: Dziękuje:))) 22.12.05, 11:50
              Pozdrawiam,Ola
              • o_tuska proszę 22.12.05, 12:05
                smile
      • agus-ka Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 11:01
        Ty się Pszczółka tak nie śmiej, bo od nas z firmy jedną dziewczynę odwieźli na
        porodówkę, a rodziła w terminiesmile)
        • zebra51 Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 11:02
          no niezle smile
    • pszczolka2 Re: Ależ Ja się nie śmieje:) Moja kadrowa również. 22.12.05, 11:09
      I wszyscy się śmiali, że jak tak dalej pójdzie to będe nastepna hihi.
      Ale wszyscy wiedzieli, że się leczymy i wiedzieli również, że będziemy musiemy
      się rozstać dużo wcześniejsad Brak Mi ich wszystkichsmile

      Pozdrawiam,Ola
    • sylwia.ax Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 11:19
      PO pierwsze kazda znosi ciąze inaczej. Ja byłam wpierwszej ciaży potwornie
      zmęczona i od razu ustaliłam z szefem (wtedy miałam normalnego, który sam
      niedawno został ojcem) ze co jakiś czas będę sobie brała parę dni na
      odpoczynek,Przed tym planowanym zwolnieniem wszystko co trzeba dokańczałam i
      przekazywałam innym dziewczynom. Od 7 m-ca poszłam na zwolenienie z
      nastawieniem ze posiedzę w domu do końca. po prostu nie chciało mi się już
      pracować. Inna sprawa ze pod koniec 7 m-ca pojawiły sie problemy i i tak
      musiałąbym siedzieć w domu. Teraz jestem w drugiej ciazy. Uklady w pracy sie
      zmieniły na gorsze i siedzę na zwolenieniu, bo grozi mi poronienie. Ale nawet
      gdyby tak nie było to i tak nie chciałabym wracać do pracy. I swietnie rozumiem
      te dziewczyny, które tez nie mają na to ochoty. PO prostu kazda z nas jest
      inna. A w sytuacji kiedy i tak nie wiadomo czy bedzie mogła wrócić po porodzie,
      zwolenienie jest moim zdaniem swietnym rozwiązaniem. Są też firmy które same
      sugerują ciężarnym zeby poszły na zwolenienie bo i tak znajdą kogoś na
      zastępstwo na okres po porodzie. niestety z moich obserwacji wynika ze jakoś
      łatwiej dogadać się z szefem facetem niż kobietą.
      Pozdrawiam
      • pszczolka2 Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 11:22
        Zgadzam się z Tobą, też tak napisałam. Wszystko zależy od sytuacji. Mam
        koleżanke u której w firmie tak jest. W dniu pokazania Karty ciąży idzie się na
        L4 Oni poprostu potrzebują osoby która będzie dyspozycyjna cały czassmile

        Pozdrawiam,Ola
      • o_tuska zgadzam sie 22.12.05, 11:44
        z facetami łatwiej bo nie zachodza w ciążę - i facet potzrebuje konkretów a
        babki no cóż skomplikowane trochę ... hihihi
    • k_maja Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 11:29
      A ja nie rozumiem o_tuśka, czemu nie rozumiesz smile Jedni są pracoholikami, inni
      pasjonatami, a jeszcze inni leniuchami... Jedni czerpią ze swojej pracy
      satysfakcję, a innych ona frustruje... Jedni czują się w ciąży świetnie a inni
      beznadziejnie...Jedni spełniają się w pracy, a inni w codziennych obowiązkach.
      Poza tym wzięcie planowanego L4 w ciąży wcale nie zawsze jest nielojalne wobec
      pracodawcy - to też zależy od konkretnego zakładu pracy. Płaci ZUS, więc idąc na
      zwolnienie, nikogo nie okradam, w moim przypadku nie robię też żadnego kłopotu
      pracodawcy. Dlaczego niby miałabym sobie nie poleniuchować, jeżeli mogę i nikogo
      tym nie krzywdzę??? Nie rozumiem... Tylko dlatego, że akurat ktoś inny nie
      miałby na to ochoty?
      Poza tym chyba podejście do ciężarówek wcale nie jest aż take złe jak piszesz,
      myślę, że dużo większym problemem jest podejście do matek. Sama ciąża to nie aż
      taki problem dla pracodawcy. I znów wią nie można tu obarczyć kobiet - raczej
      zły system, który nie odiąża firm zatrudniających matki maluszków. Tak myślę...
      Więc bardzo proszę więcej wyrozumiałości, nawet dla leniuszków!!! Ja z pewnością
      pójdę wcześniej na L4, ale doskonale jestem w stanie zrozumieć Ciebie i te
      dziewczyny, które chcą pracować do końca. I nie zapominajmy, że każda dziewczyna
      decydując się na L4 ma z pewnością nieco inne powody, a wszystkich okoliczności
      nie znamy. Jak to w życiu, każdy jest inny...
      pozadrowionka, kasia
      • o_tuska Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 11:50
        Majeczko
        Leniuchem sama jestem ale praca mnie satysfakcjonuje i ją lubie
        Jak idziesz na urlop to owszem zus płaci ale ktoś za Ciebie pracę musi wykonać
        i sa to inni pracownicy albo dodatkowa osoba której płaci pracodawca.
        Pewnie że każdy jest inny dlatego ja ne rozumiem - miałam do czynieniea z
        ciężarówkami jako ich przełożony (wyrozumiały bo sama się starałam) i powiem
        szczerze z jednej skrajności w drugą - raz laska udawała zagrożoną ciążę a
        siedziała w Anglii - dobre co???? A ja jej współczułam ehh
        Buziaki
        • zebra51 Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 12:08
          smile A skąd ma ZUS pieniądze?
          Też zanam dziewczyny, które zaraz po dodatnim teście poszły na zwolnienie uncertain
          To są tzw "królowe matki"...
          • o_tuska no właśnie 22.12.05, 12:18
            ZUS ma z naszej kieszeni ale co tam o tym nikt nie myśli
            • pszczolka2 Re: Ja Wam powiem:) Z NASZYCH PODATKÓW HIHI 22.12.05, 12:20
              Pozdrawiam,Ola
              • sylwia.ax Re: Ja Wam powiem:) Z NASZYCH PODATKÓW HIHI 22.12.05, 18:35
                wiecie, ze ja jakoś nie mam wyrzutów sumienia do co ZUsu i tego, ze niby inni
                na mnie łozą. Pewnie dlatego ze przez te wszsytkie lata zanim zaszłam w ciazę,
                pewnie ze 2 razy byłam na chorobowym, krótkim zresztą. I przez te parę dobrych
                lat zdazyłam sie napłacić róznych skladek i to nie bynajmniej do najniższej
                krajowej kwoty, więc gdyby to szło na indywidualne konto to nieźle bym sobie
                odłozyła. Przynajmniej w ciązy wykorzystam trochę tej kasy, bo do tej pory to
                ja i moja rodzina płacilismy na tych wszystkich lewych rencistów i wyłudzone
                zasiłki smile)
                Pozdrawiam,
    • masza76 Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 11:43
      a ja na swoim stanowisku nie mogę pracować. alternatywą jest praca w biurze, ale
      tu po pierwsze atmosfera jest gęsta ze względu na sytuację w firmie, po drugie
      to nie jest moje środowisko zawodowe, po trzecie panuje jakis dziwny antagonizm
      pomiędzy moją grupą zawodową a paniami z biur. czułabym się jak persona non
      grata i przez osiem godzin dziennie udawałabym, że cos robię, bo konkretnej
      pracy brak. byłoby kserowanie, robienie kawy kierowniczce itp. zresztą
      potwierdziła to w rozmowie wlaśnie moja kierowniczka. moje koleżanki
      wytrzymywały najwyzej tydzień. jeśli doliczyć do tego przynajmniej trzy godziny
      na dojazdy w warszawskich korkach, to moim zdaniem gra nie warta stresu. od
      trzech miesięcy siedzę w domu (fakt, że na lekach ale sytuacja się poprawia) i
      mam co robić.
      • pszczolka2 Re: Ach te kierowniczki:))) 22.12.05, 12:00
        Ja sama nią byłam przez ostatnie 3,5 roku i wiecie co było najgorsze: na
        zapleczu nie przesiedziałam ani dniasmile)) Przez ten okres może łącznie 8h i
        zawsze dostawałam opierdziel od szefa, że jestem po to żeby prowadzić zespołem
        a nie za nich robić, ale Ja UWIELBIAM pracować, tylko przez to zawsze
        zostawałam wykozystywana i szczerze to dawałam się, mówiąc sobie tak jak
        zrobisz sama to będziesz zadowolona, a z pracownikami różnie bywa. Byłam dobra
        dla wszystkich do tego stopnia, że czasami dziewczyny miały mnie dosyć, słysząc
        usiądz sobie, zjedz, zrób herbatke lub kawke a Ja to zrobiesmile))
        Taka byłam i tego Mi cholernie brakujesad

        Pozdrawiam,Ola
        • o_tuska Re: Ach te kierowniczki:))) 22.12.05, 12:04
          ja jestem kierownicza która zarządza z odległości (a może menegerem - nigdy nie
          lubiłam tego określenia) ale życie mnie nauczyłao że kto ma miękie sece to musi
          mieć twardą du...
          Ale jak trzeba empatia na poziomie wink
          • anja.t A ja nie mam skrupułów... 22.12.05, 12:15
            ... żeby za miesiąc poprosic o L4. Niech ZUS płaci. Ja mam potrącane takie
            składki ubezpieczeniowe, ze jak ogladam pasek z wypłatą to mnie szlag trafia.
            dodam, ze od kilku lat nie byłam ( ani mój mąz, ani moje dziecko) "państwowo" u
            zadnego lekarza. Jedynie pród miałam w państwowym szpitalu i potraktowano mnie
            jak za przeproszeniem wyrzutka. Dlatego mam w nosie skąd ZUS weźmie pieniadze
            na moje L4. Pracuję na to.
          • pszczolka2 Re: Ach te kierowniczki:))) 22.12.05, 12:16
            Serducho to Ja mam cholernie miękkie a co do du... trzeba by zapytać mojego
            mężusiasmile)) Wiecie co kilka lat temu pracowałam dla trzech firm równocześnie
            byłam Mechendizerem + stała praca + hostessa przez okres roku od pon-niedz.
            Powoli zaczęłam rezygnować po jednej to trwało rok, została tylko stała praca a
            Ja zaczełam tęsknić miałam za dużo wolnego czasu, myślałam, że dostane do głowy
            pomyślałam sobie cholera co by tu wymyśleć i przyszło niespodziewanie brak
            ciąży i już zajęcie się znalazło LECZENIEsmile długo czekać nie musiałam, dlatego
            teraz zanim coś powiem myślę 100 razy zanim to wypowiemsmile))

            Pozdrawiam,Ola
    • k_maja Re: nie rozumiem - zwolnienie planowane 22.12.05, 12:16
      Wiadomo, skrajności zawsze są... I jak się człowiek natnie to bardziej
      krytycznie ocenia pewne sprawy...
      Ja natomiast jestem nauczycielką i choć moją pracę baaaardzo lubię (co więcej,
      nie wyobrażam sobie innej!!!) to na 100% będę odpoczywać przez ostatnie 2
      miesiące ciąży. W szkole - wiadomo - stresów po dostatkiem, choć ja jestem oazą
      stoickiego spokoju i nic mnie nie jest w stanie wyprowadzić z równowagi.
      Absolutny dystans to podstawa smile) Ale jak mam lekcję - to muszę iśc, czy się
      czuję dobrze czy źle. Do tego muszę zawsze być zaangażowana, nawet, kiedy padam
      z nóg i nic mi się nie chce. Poza tym, nie umiem uczyć na siedząco, więc już
      czuję po 7 lekcjach jak mi "nogi do tyłka włażą", a co dopiero w jakimś 7-8
      miesiącu...
      A co do wykonywania mojej pracy - zatrudnią kogoś na zastępstwo, więc myślę, że
      z korzyścią dla "dzieci" będzie, jeśli ten ktoś ich pouczy 4 miesiące a nie
      tylko przyjdzie w maju i wystawi oceny nie wiadomo skąd... Boję się tylko, że mi
      klasy rozpuści, nie mowiąc o tym, że na pewno nie będzie tak dobrze uczył, jak
      ja... wink))))
      Ale coż - przerwa w pracy nieunikniona, więc te 2 miesiące już naprawdę nie
      zrobią różnicy...
      kasia
    • umaleks Do Tuśki 22.12.05, 14:22
      Wiesz Tuśka masz rację ale tylko częściowo. Ja zamierzam iść na zwolnienie
      jakieś 1,5 miesiąca przed porodem ponieważ chcę w spokoju się do tego
      przygotować. Mam nadzieję że w ogóle będę się dobrze czuć. Praca siędząca jest
      na pewno lżejsza niż inna fizyczna, ale nie oznacza od razu że żadnej kobiecie
      na złe to nie wyjdzie bo przecież coż ona takiego robi.. plotkuje i pije
      herbatki tak? To jak kto znosi ciąże to sprawa indywidualna, ja mam koleżanki
      którym taka praca cieplutka za biurkiem jednak zaszkodziła np. skróceniem
      szyjki macic i wylądowaniem w szpitalu.
    • agus1975 Re: sorry, że się wtrącam 22.12.05, 14:45
      Witam dziewczyny , jestem Majówka 2005 i z sentymentu czasem pozwalam sobie do
      Was zajrzeć.Ja pracowałam do końca 6 miesiąca. Na początku planowałam prace do
      końca, ale w końcu zdecydowałam się iść na zwolnienie, choć ciąża nie była
      zagrozona a ja znosiłam ją rewelacyjnie.Poczułam sie jednak troche zmęczona ,
      brzuszek , był juz duży, ja bardziej senna i częściej się już męczyłam, dlatego
      postanowiłam iść na zwolnienie. I wiecie teraz z perspektywy bardzo się cieszę,
      że tak zrobiłam.To były ostatnie chwile czasu tylko dla mnie. Wysypiałam się
      (jej już nie pamiętam kiedy tyle spałam), chodziłam na basen,gotowałam
      smaczności i dbałam o siebie i mężusia, szykowałam wyprawkę.Potem urodziła się
      Maja i świat stanął na głowie smileNIe wyobrażam sobie , żebym mogła tak z pracy
      pojechać na porodówkę a tak miałam czas się do tego wielkiego wydarzenia
      przygotować. Bardzo miło wspominam ten beztroski czas. Teraz całym światem jest
      dla mnie Maja i ona pochłania mi cały wolny czas.Wróciłam juz do pracy, więc
      każda wolną chwilę spędzam z nią.Kochane Majóweczki moim zdaniem, jeśli tylko
      możecie pozwólcie sobie na odrobine lenistwa i dbajcie o siebie i swoje
      brzuszki.Trzymam kciuki i serdecznie pozdrawiam.
    • pszczolka2 Re: W każdej wypowiedzi jest troszke prawdy i JUŻ! 22.12.05, 15:00
      Pozdrawiam,Ola
    • mysza_33 Re: po trosze z każdej :-) 22.12.05, 15:53
      Hej dziewczyny, wzięłabym po troszę z każdej - wiele z wypowiedzi łączy mnie z
      Tuską, Zebrą, Pszczółką, Anią, każdą. A podsumowując powiem tak:
      1. Poszłabym chętnie na zwolnienie, bo czasem padam z nóg.
      2. ZUS-u mi nie żal, ani nie przejmuję się podatkami, bo i tak będą je z nas
      ściągać - nie ważne czy na ciężarne z L4 czy na tych w więzieniach, którzy nie
      płacą za alimenty...
      3. Tym bardziej nie nie mam wyrzutów sumienia, bo płaciłam takie sumy podatków,
      że hej!!! - aż się się czasem wyć chciało, a państwową służbę zdrowia omijam z
      daleka, bo nie mam czasu na kolejki.
      4. Mam w porządku szefa, który idzie mi na rękę, więc chcę by był zadowolony.
      Nie chcę i nie potrafię machnąć papierem, który mnie chroni i zostawić go na lodzie.
      5. Stąd zwolnienie nic mi nie da, bo praca musi być zrobiona - jeśli nie ja ją
      wykonam, będzie musiał ktoś inny lub inaczej bez wyników finansowych - wylatuję
      z niej. Mam zamiar zachować się z twarzą, jeśli coś będzie nie tak.
      6. Dlatego też szybko będę musiała wrócić do pełnych obrotów - bardzo lubię tą
      pracę i długo na nią czekałam.

      Jedynym więc problemem dla mnie jest to, by przy moich ambicjach,
      obowiązkowości, lojalności i szacunku do własnej pracy, nie zatracić się
      zupełnie i nie zaszkodzić maleństwu... Stąd jednym jest potrzebne czasem
      zwolnienie, pozwoli im zwolnić przed samą sobą bądź do tego zmusi...

      Gratuluję Ci Tuska tego wątku. Świetnie go zatytułowałaś! wink.Potrząsnęło, ale
      dzięki temu się poznajemy i więcej o sobie dowiadujemy, a to łączy smile

      Pozdrawiam wszystkie "grubaski" - mój brzusio jest już całkiem pokaźny wink)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka