Dodaj do ulubionych

niewesołe

07.02.06, 20:20
Nie wiem co się dzieje ale mam w domu okropnie. Nie wiem ile jeszcze
wytrzymam. Ciągle awantury i to np. dlatego że mówię mojemu mężowi, zeby
poszedł na angielski. Dzisiaj miałam już awanturę, bo robiłam z nim ćwiczenie
i go poprawiłam. Teraz siedzi w drugim pokoju i się nie odzywa. Jak tak dalej
pójdzie to nie wiem. Najchętniej bym się spakowała i pojechała do Warszawy z
małym ale muszę chodzic na zajęcia i jeszcze na dodatek za 2 tygodnie mam
kolokwium i muszę się bardzo uczyć. z tego wszystkiego zaczęłam dziś szukać
zajęcia i wysłałam papirki do takiej kancelarii - jutro tam zadzwonię i będę
ich chyba błagać, zeby mnie przyjeli. Najgorsze jest to, że świadkiem tego
wszystkiego jest moja teściowa. Żyć mi się już chyba nie chce.
Obserwuj wątek
    • sylwia_zi Re: niewesołe 07.02.06, 20:32
      współczuję Ci...
      może to chwilowy kryzys i niebawem minie, czego Ci z całego serca życzę.
      Oby się tylko teściowa nie mieszała bo zrobi złą robotę...
      No i żeby maluszek nie ucierpiał, bo dzieci wyczuwają nasze nastroje niestety...
      Nie jest fajnie być samotną matką. Nie życzę nikomu...
    • aniapatryk Re: niewesołe 08.02.06, 08:22
      Nie załamuj sie,pewno to chwilowe.Napewno jest ciezko uczyc sie ,byc dobra zona
      i matka jednoczesnie.Ale juz niedługo dziecko bedzie bardziej zajmowac sie
      sobą,bedzie lzej,a chłopa musisz do pionu ustawic.Ja pamietam przy pierwszym
      dziecku u nas tez była atmosfera nerwowa,bo jednak zycie troche sie zmieniło
      wraz z urodzeniem dziecka,potem jednak jakos sie wszyscy dotarlismy.Przy drugim
      jest o niebo lepiej
    • gocha34 Re: niewesołe 08.02.06, 09:51
      Niestety zmęczenie,nadmiar obowiązków ,nauka ,studia ,praca ,małe dziecko i
      kłopoty dnia codziennego sprzyjają powstawaniu nieporozumień.To chyba zdarza
      się prawie u wszystkich.Trzeba jednak starać się nad tym zapanować /wiem że
      łatwo się mówi/,ale przede wszystkim ze względu na dzieci.Niestety zwykle to my
      kobiety musimy łagodzić spory.Tak zawsze mówiła mi mama jeszcze przed ślubem,
      że to od kobiety wiele zależy bo chłop to jest chłop,ale jak kocha to zrobi
      wszystko dla żony ,trzeba go tylko dyplomatycznie do tego namówić/absolutnie
      bez nerwów!/.Po 8 latach małżeństwa widzę ,że mama ma świętą rację.Życzę Ci
      powodzenia,na spokojnie poradzisz sobie ze wszystkim,postaraj się porozmawiać z
      mężem i wyjaśnić nieporozumienia bez kłótni/to czasem trudne!/....żeby tylko
      teściowa się nie wtrącała...pozdrawiam
      p.s.U mnie też przy drugim dziecku jest łatwiej,wiem w czym mogę liczyć na męża
      a o czym nawet mu nie mówić bo i tak tego nie zrobi, a ja tylko sie wkurzę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka