justin301
07.02.06, 20:20
Nie wiem co się dzieje ale mam w domu okropnie. Nie wiem ile jeszcze
wytrzymam. Ciągle awantury i to np. dlatego że mówię mojemu mężowi, zeby
poszedł na angielski. Dzisiaj miałam już awanturę, bo robiłam z nim ćwiczenie
i go poprawiłam. Teraz siedzi w drugim pokoju i się nie odzywa. Jak tak dalej
pójdzie to nie wiem. Najchętniej bym się spakowała i pojechała do Warszawy z
małym ale muszę chodzic na zajęcia i jeszcze na dodatek za 2 tygodnie mam
kolokwium i muszę się bardzo uczyć. z tego wszystkiego zaczęłam dziś szukać
zajęcia i wysłałam papirki do takiej kancelarii - jutro tam zadzwonię i będę
ich chyba błagać, zeby mnie przyjeli. Najgorsze jest to, że świadkiem tego
wszystkiego jest moja teściowa. Żyć mi się już chyba nie chce.