on-na
02.03.06, 08:57
Takie pytanie zadała mi niedawno jedna z koleżanek. Muszę przyznać, że mnie
zatkało. Pytanie było zadane nie w formie żartu, tylko z całą zjadliwością, na
którą koleżankę było stać.
Gdybym się bawiła w słowne przepychanki, tobym jej przypomniała, że 15 lat
temu zakładała optymistycznie, że wszystko sobie w życiu poukłada: skończy
studia, wyjdzie za mąż, urodzi dziecko a przy porodzie będzie asystować jej
mama. Z tych planów wyszło tylko pierwsze założenie.
Rozumiem: gorycz przez nią przemawia, ale po co od razu napadać na innych?...
Nie zacytuję już rezty jej wypowiezi, powiem tylko, że przestałyśmy się
kontaktować.
A Wy macie takie "miłe" znajome?...