Witam serdecznie wszystkie mamy (i te wrzesniowe, no i te przyszle lutowe),
bo dosc dlugo mnie tu nie bylo. Dzis wpadlam tez tylko na sekunde, a tu takie
dobre wiesci. No, no, no, idziemy jak burza

)) Gratuluje z calego serca
kolejnym dwom nowym mamom

I ciesze sie niezmiernie, ze nas przybywa.
Ostatnio nie moge sie z niczym pozbierac i na nic czasu znalezc nie moge. A
to m.im. z tego powodu, ze wciaz mamy gosci. I to tak juz od miesiaca, a
potrwa jeszcze do konca lipca. Jedni wyjezdzaja i natychmiast inni
przyjezdzaja. Dzisiaj tez przyjezdza moja kolezanka z dwojka dzieci, za
tydzien moja mama, a potem jeszcze 2 znajome malzenstwa i kazde z dzieckiem.
Tak sie jakos poskladalo, ze wszyscy w jednym terminie

Nie zebym
narzekala, bo ciesze sie z tych odwiedzin, ale pewnie same wiecie jak to
jest. W zwiazku z tym pewnie jeszcze do konca miesiaca bede sporadycznym
gosciem na naszym forum. Ale potem sie poprawie

))
Ale mialo byc ciazowo, wiec... U mnie na usg w srode bylo juz 15 mm, no i
oczywiscie serducho slicznie bilo. Jak na razie wszystko w porzadku, tylko
mam potworne nudnosci. A ludzilam sie, ze moze tym razem omina mnie
przyjemnosci gadania z kiblem

No i powoli (tak zreszta jak przy nico)
przestaje miec ochote na cokolwiek do jedzenia. Zreszta do picia tez (a
najgorzej to mi jest po wodzie min.

)No i mam problem, bo jak jestem
glodna to mi niedobrze, a jesc nie moge bo mi nic nie smakuje. Bledne kolo :-
) No ale jakos musze to przetrzymac. Aha, i spiaczka ciazowa mi sie juz jakis
tydzien temu wlaczyla. A tez myslalam, ze mnie ominie, bo w pierwszej ciazy
dopadla mnie duzo wczesniej. Ale nie bola mnie piersi i nie latam sikac jak
glupia

Humor mi raczej dopisuje i staram sie nie myslec jak to bedzie z
dwojka. Przeciez sie jakos ulozy

To tyle w skrocie z notatnika ciazowego.
A jak jest u Was? Moze juz pisalyscie, to mnie pogoncie za to pytanie. Ale
nie mialam jeszcze czasu przeczytac wszystkiego i stad to pytanie. A poza tym
wszystkie namawialy do zalozenia osobnego watku ciazowego, co niniejszym
uczynilam.
A tak troche mniej radosnie, to nie wiedzialam, ze lekarze zrobia taki
straszny problem z lekow ktore bralam zanim sie dowiedzialam o ciazy.
Ostatnio moj prowadzacy wyslal mnie na konsultacje do kliniki (glownie ze
wzgledu na to, ze jestem po cesarce i zeby ocenili jak to tam wszystko
wyglada) i tam dostalam skierowanie do instytutu genetyki, wlasnie z powodu
tych lekow. Ja jakos do tej pory sie tym nie przejmowalam, ale zrobili mi tam
male pranie mozgu i juz sama nie wiem. Czuje, ze wszystko jest i bedzie w
porzadku i nawet nie chce mi sie tam dzwonic, zeby jakis termin ustalic, bo
boje sie, ze jeszcze gorzuej zrobi mi wizyta w tym instytucie. A poza tym to
na tym etapie, to oni i tak pewnie niewiele sa w stanie powiedziec. A potem
to i tak bedzie za pozno. A poza tym nie wyobrazam sobie, zebym mogla np.
usunac te ciaze. Ach, pozalilam sie. A Wy co byscie zrobily. Poszlybyscie do
tego instytutu?
A co do Nico, to widze, ze bedzie jedynym starszym bratem wsrod podwojnych
mam wrzesniowo-lutowych

Bedziecie chcialy wiedziec co sie urodzi. Ja
myslalam, ze nie, ale moj maz chce koniecznie wiedziec wiec pewnie ja tez nie
wytrzymam.
Na razie tyle, bo musze zakupy rozpakowac i troche ogarnac chalupe, przed
kolejna fala gosci. A mam na to pewnie jeszcze jakies 1,5 godz. poki mloda
spi.
Pozdrawiam goraco wszyskie mamy
Dominika