30.09.06, 21:26
Borykamy sie z katarem i lekkim wirusowym zapaleniem gadła od tygodnia. Nie
ma i nie było gorączki, ale za to katar nie daje żyć. Odbiera apetyt, humor i
sen. Bo nie można oddychać. Maksio nauczył się sam obsługiwać fridę, to
znaczy chce wyciągać gluty wszystkim wokół i swojemu Franklinowi też. Nie
chce brać żadnych leków, ma odruch wymiotny - przestałam podawać, bo mi go
żal. Nie daje się też oklepywać. Przyjmuje tylko Cebion i łaskawie pozwala na
nawilżanie powietrza. A katar trwa i nami rządzi. Macie jakieś sposoby?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka