sikorki_2 Re: październik 2001 - wczasy, wczasy...!!!! 03.06.03, 11:06 Dziewczyny za tydzień będę nad morzem, może któraś z Was też się wybiera w tym kierunku i w tym czasie? Miło byłoby wiedzieć, czy któryś z brzdąców na plaży to nie z naszej październikowej rodzinki? Ewa&ola - sikorki_dwie U was tez tak gorąco? Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 - wczasy, wczasy...!!!! 04.06.03, 00:10 buuu, my nie będziemy (( ale zazdrościmy miłego plażowania i pluskania, kasia, mama ewiorka (ur. 22.10.2001) Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: październik 2001 - wczasy, wczasy...!!!! 04.06.03, 21:47 Niespodziewanie otrzymałam propozycję wyjazdu nad morze, choć zupełnie nie planowałam i nie spodziewałam się! Jedziemy z Jasiorkiem do JANTARU! Och jak jak się cieszę. Będziemy się pluskać w morzu od 18 czerwca do 29. O ile to nie marzenia senne. Nadal nie mogę w to uwierzyć. Szkoda tylko, że Tatuś będzie odwiedzał nas jedynie w weekandy! Buuuu Jutro jadę do siostry na nockę, a raczej do jej stałego łącza i wtedy się rozpiszę...... papa Ania Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 - wczasy, wczasy...!!!! 05.06.03, 09:31 To ja wszystkim, którzy jadą nad morze życzę cudownego pluskania. Też bym tak chciała. Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: październik 2001 - o rrrannyyy!!!!! 05.06.03, 22:01 To właśnie dziś miał być ten miły wieczór ze stałym łączem! Nie przewidziałam jednak, że po dniu z trójką dzieciaków 8,6 i 1.6 będzie mi aż tak ciężko. Nie wiem czemu panie w parku usmiechały sie do mnie porozumiewawczo patrząc na Natalkę na rolkach, Bartusia na rowerze za nimi Jasia rozśpiewanego z kólką na kiju i mnie...za nimi z wózkiem i z siatami, aaa no i te 40 stopni w słońcu - zyć nie umierać! Wydawanie posiłków w dniu dzisiejszym przypominało giełdę w Nowym Jorku, hałas, gwar, "świetne pomysły" dzieciaków, zagrania i powiedzonka Jaśka były po prostu oszałamiające. A mieszkanie mojej siostry w którym ta cała szarańcza funkcjonuje hmmm, takie ładne było; duże, świerzo urządzone, chamerykanske - teraz wygląda jak piiip piiip...Ale podsumowując jest całkiem fajnie, no i do soboty juz nie daleko uff, uff A ja głupia myślałam, że kiedyś bywałam zmęczona Dobranoc Paniom Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 - tajemniczy miś 23.06.03, 15:20 helou mamy problem z misiem :-o jak wiadomo: - "miś" to miś - "miś" to mysz ale ostatnio Ewcia co parę dni mówi "miś", zrozpaczonym głosem w trakcie zabawy, a my nie wiemy o co chodzi (a na pewno nie chodzi o rzeczonego misia)!!!! Ewa jest naprawdę zrozpaczona - strasznie się wścieka, bo nie wiemy o co biega!!! Pomóżcie, może i Was w domu pojawił się tajemniczy "miś"!!!! My, rodzice, powinniśmy się wspierać pozdrawiamy wakacyjnie kasia + ewiorek (ur. 22.10.2001) Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: październik 2001 - tajemniczy miś 30.06.03, 15:30 Kasiu, Nie wiem czy to jeszcze aktualne, ale tak sobie myślę, czy przypadkiem w trakcie zabaw z wyrażanym przez Ewcię „Miś”iem nie pojawia się jakiś stały element, który ja np. niepokoi lub z czymś niemiłym jej się kojarzy? Może pomoże odwracanie uwagi Ewci w tym czasie? Czasem kiedy nie wiem o co Jasiowi chodzi, proszę go żeby pokazał mi gdzie to jest, pytam czy w domu czy na podwórku itd. Z reguły dochodzimy do porozumienia, bo czasem z 2 lub 3 słów Jasiowi wyjdzie jakaś jednowyrazowa zbitka. Jak wiesz ja również bardzo się cieszę z Waszej malutkiej Fasolki, miło, że Malorek ma już swoje słodziutkie imionko. POzdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 - tajemniczy miś 02.07.03, 12:15 Chyba mam Ewiorek mówi "miś" zawsze gdy baaaardzo chce pić ze swojego niekapka. A z tym kojarzy się mu nasze łóżko, więc, gdy ja leżę, a ona do mnie podchodzi - zaczyna działać jakieś skojarzenie i od razu bardzo jej się chce pić z tego właśnie kubeczka. Może dlatego, że zawsze pije przed snem i rano jak do nas przyjdzie? pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
sikorki_2 Re: październik 2001- juz po wczasach 24.06.03, 14:38 Hej dziewczyny!!! Melduję się po powrocie. Wypoczęta, zrelaksowana, opalona i wyspana. Pamietacie to uczucie? Ja znów tak. Polecam rodzinne wczasy, Oleńka w porównaniu z zeszłym rokiem - rewelacja. Aż dziwnie się czulam kiedy tak nic ode mnie nie chciala i tylko te babki robiła i wodę z morza przelewała. Aż się wracać nie chciało. Pozdrawiam serdecznie Ewa i Ola, która od wczasów mówi na siebie Olo Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001- juz po wczasach 24.06.03, 16:53 hej fajnie, że odpoczęłyście ...a te nasze maluchy coraz bardziej samodzielne... My niestety nie pojedziemy w tym roku nad morze, choć na pewno Ewcia reagowałaby zupełnie inaczej niż w zeszłym roku, kiedy to skupiła się niemal wyłącznie na jedzeniu piasku na czas.... Teraz, gdy oglądamy zdjęcia z zeszłego roku, Ewa na morze mówi "baś" (czyt. basen), czyli nic nie pamięta... pozdr, kasia, mama ewiorka (ur. 22.10.01) i malorka (~22.01.04) Odpowiedz Link Zgłoś
sikorki_2 Re: październik 2001- zaskoczona, ucieszona ... 25.06.03, 08:19 O rany Kasiu!!! Dobrze interpretuje tego malorka z ~22.01.04. Jesli tak to G R A T U L A C J E!! Chociaż się nie znamy - osobiście to bardzo się ucieszyłam, bo ciążę i dzieci tak radośnie mnie nastrajają. Jeśli nie jest to tajemnica to napisz Kasiu jak się czujesz, a może coś więcej. Ech ... wspomnienia ożyją ... Buziaczki serdeczne - ucieszona od rana Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001- zaskoczona, ucieszona ... 25.06.03, 16:34 Dziekujemy ))) Czuję się jako tako, ale muszę niestety leżeć plackiem - jeszcze przez jakiś czas. Zaliczyłam juz czerwcowy pobyt w szpitalu, a Ewunia musiała się odzwyczaić od mojej całodobowej obecności. Teraz zresztą też muszę "reglamentować" czas z Nią spędzany, bo do aktywnych zabaw się absolutnie nie nadaję Zresztą w piątek idę do lekarki i wtedy zobaczymy jak to wszystko wygląda. A z sygnaturką i tak długo się wstrzymywałam (żeby nie zapeszyć), ale już nie mogłam wytrzymać... Odpowiedz Link Zgłoś
sikorki_2 Re: październik 2001- 25.06.03, 08:25 A z misiem ci nie pomogę, bo nie mamy go jeszcze w repertarze. Repertuar dziwnie niezmienny,ponoć po mężu, ale czekam cierpliwie ... Ucieszona od rana Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001- juz po wczasach 25.06.03, 15:13 Kasiu, moje najszczersze gratulacje!!!!! A data jest wręcz niesamowita. Jak Ty to zrobiłaś? Pozdrawiam i życzę duuuużo zdrówka i wspaniałego samopoczucia. Gosia. Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001- juz po wczasach 25.06.03, 16:36 > Kasiu, moje najszczersze gratulacje!!!!! Bardzo dziękujemy )))) > A data jest wręcz niesamowita. Jak Ty to zrobiłaś? Czary-mary... ale wiadomo jak to jest w rzeczywistości, Ewcia też miała się urodzić 19-go... pozdrowionka kasia, mama ewiorka (ur. 22.10.2001) i malorka (~~22.01.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001- juz po wczasach 27.06.03, 08:41 To fakt - Werinika też miała się urodzić 3 października. A jak się w ogóle czujesz? Mam nadzieję, że maleństwo Ci za bardzo nie dokucza. Pozdrawiam cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: październik 2001- juz po wczasach 30.06.03, 15:28 Witam Szanowne Koleżanki ! Wczoraj wróciliśmy znad morza, och jak było wspaniale, nawet te kilka pochmurnych i deszczowych dni nie było w stanie zepsuć nam doskonałego wypoczynku....Poza tym jak nigdy mój mąż spędził z nami 2 weekendy, w tym jeden długi. Jaś niczym wytrawny turysta korzystał z wyjazdu jak się dało. Zaczął bardzo dużo mówić, opowiadać, nawet wierszykować po swojemu. Nawet ku mojemu zdziwieniu Jasinek zaczął odmieniać rzeczowniki!!! Głównie te połączone z jego ulubioną liczbą „ćsi”, np. ćsi siaciki (czytaj: statki), tlakloly (traktory), ćsi blumy (auta), pucia (picia), kociki (kotki), gofely(gofry) itd. A jakby któraś z Was nie wiedziała to nasz Bałtyk ma chyba ze 30 stopni. ZADNEGO wrażenia nie robił na Jasiu przerażający chłód wody. Ogólnie można by wyróżnić 3 rodzaje kąpieli: 1. na szaleńca, czyli „niech rodzice mają oczy dookoła głowy i choćby mieli po 10 rąk to i tak im się wymknę i będę pluskał po swojemu” 2. na filantropa, czyli „biedne muszelki patyki i piaseczek na brzegu, niechże się pokąpią , najlepiej taam głęboko je zaniosę i sobie z nimi popływam” 3. na głupa, czyli „jak już rodzice kazali wyjść z wody,(przekupując czym się da) to szybko zabieram się do kopania i tak niby kopiąc długi dołek, może tym razem nie zauważą, że już jestem przy wodzie i znów się popluskam” Hmm niestety zdradzało Jasia to, że będąc coraz bliżej lodowatej wody zapominał często przebierać łopatką. Wyglądało to mniej więcej tak, że Jasio najpierw odwrócił się w naszą stronę, wysłał porozumiewawcze spojrzenie, dotknął łopatką piasku przybierając poważna minę rozejrzał się i szybko z 3 metry do przodu, żeby ponownie powtórzyć ten sam manewr. Nawet kilka razy porządnie połechtano moja matczyną dumę, kiedy to rodzice innych dzieci z pełnym uznaniem chwalili Jasiowe popisy oratorskie. Nie wliczam tu babci, które co chwila zagadywały małego prawiąc mu komplementy – w zamian za co Niunio odwdzięczał się promiennym uśmiechem. Już sama nie wiem co sprawiało mi największa radość, chyba jednak to, że Bąbel z raczej niejadka stał się tam odkurzaczem! Nie wiem gdzie zmieściło mu się pewnego razu 5 pulpetów, gdy ja najadłam się trzema! Mam nadzieję, ze nabyte tam umiejętności Jasio zachowa na stałe..... Troszkę się rozpisałam, mam nadzieję, że dotrwałyście do końca. Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001- juz po wczasach 01.07.03, 08:35 Ojej, Aniu, ale odpoczęłaś. Aż przyjemnie było poczytać. Ja do urlopu odliczam już dni. Bez dzisiejszego przede mną jeszcze 30. Straaasznie dużo. Ale co tam, jakoś przetrwam. Niestety, w tym roku raczej nie uda nam się nigdzie na dłużej wyjechać. Mamy w planach kilka jednodniowych wycieczek. Dobre i to. Czeka nas za to od groma pracy na budowie. Ale jak miło będzie kiedy się już wprowadzimy... Pozdrawiam cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
sikorki_2 Re: październik 2001 27.06.03, 12:05 Kasiu!! Powodzenia na wizycie, niech same dobre wiadomości ma dla was lekarz. Jak znajdziesz chwilkę to napisz co się dzieje i jak sobie radzisz? Naprawdę bardzo chcialabym wiedzieć i to nie ze zwyklej ciekawośći lecz sypmatii. Kto wie Kasiu może dałaś nam do myślenia... A Annba od tego feralnego wieczoru nie dała znaku życia, czy powinniśmy się martwić ? A jutro wybieram się na basen, ciekawe czy będe musiała od nowa przerabiać lekcję oswajania Olinki z wodą? Pozdrawiam serdecznie, bo już prawie weekendowo Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 27.06.03, 22:20 Hej dziewczyny U lekarki byłam już we środę, bo najpierw nagle twardy brzuch, potem całą noc bóle miesiączkowe, a potem kompletny zanik objawów ciąży. Brr...solidnie się przestraszyłam (( Na szczęście wszystko jest w miarę o.k., a te symptomy były efektem zmiany leków i stresu. Teraz mam się po prostu oszczędzać i żadnego noszenia. Ewcia już wie, że nie mogę jej brać na ręce, bo na moją odmowę mówi "mama dzidzi tu" i głaszcze mnie gdzieś po tułowiu i się nie awanturuje... > A Annba od tego feralnego wieczoru nie dała znaku życia, czy powinniśmy się > martwić ? Zdradzę, że widziałyśmy się PO tamtym wieczorze i wszystko było w porządku Z tego co się domyślam, teraz jest chyba nad morzem - coś takiego pisała annba jakiś czas temu, ale dokładnie nie wiem, bo nie mam czasu się przekopywać przez stare posty. Zdradzę jeszcze, że Jaś jest bardzo mądrym i baaardzo grzecznym chłopczykiem i - moim zdaniem - bardzo ładnie się razem z Ewunią bawili. Może wrócimy do pomysłu spotkania październikowych maluchów? > A jutro wybieram się na basen, ciekawe czy będe musiała od nowa przerabiać > lekcję oswajania Olinki z wodą? A jak dawno byliście poprzednio? Mam nadzieję, że mały delfinek Cię zaskoczy pozytywnie i jutro będzie "oswojony" )))) pozdrowionka kasia, mama ewiorka (ur. 22.10.2001) i malorka (~~22.01.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 30.06.03, 10:06 Cieszę się bardzo, że wszystko jest w porządku z maleństwem. I oby tak dalej. Teraz tylko wypoczynek. Ha ha! Ciekawe jak to możliwe przy maluchu w domu. Nie wiem jak Twoja Ewunia, ale Weronika ostatnio przechodzi okres wzmożonego szaleństwa. Skacze po czym się da, krzyczy, biega, ani chwili nie usiedzi spokojnie. Po prostu roznosi ją energia. I jakoś nie potrafi zrozumieć, że nie wolno skakać, podskakiwać ani "robić patataj" na maminym brzuchu. Mimo, że nie spodziewam się jeszcze dzidziusia, to powolutku przyzwyczajam ją do tego, że kiedyś... Zresztą 13 kg (słodki ciężar) to już coś. Podzdrawiam Cię Kasiu ciepło i życzę pogody ducha. Stres przecz!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 02.07.03, 12:23 Gosiu Mam dokładnie to samo: skacze, "śpiewa", tańczy, biega i w ogóle zrobiła się ostatnio bardziej "rozrywkowa" Na szczęście dla siebie trochę przeorganizowałam dom i już po mnie nie skacze I w ogóle radzimy sobie całkiem nieźle tylko na dworze spędzamy mało czasu, bo jestem ostatnio jakaś słabowita "w terenie" pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
pyza15 Re: październik 2001 02.07.03, 13:39 Dopiero teraz zauważyłam ten wątek, a mój synek też urodził się w październiku 2001. I bardzo dużo już potrafi. Sam je, bardzo ładnie się bawi (potrafi zbudować wiele rzeczy z klocków, nawet rysuje, a raczej bazgrze), jest bardzo sprawny fizycznie i co bardzo ważne dla mnie, od końca kwietnia sam załatwia się do nocniczka. Uwielbia czytać książeczki, a jego ulubioną jest Okulary Tuwima. Nawet powtarza fragmenty, np mówi: Gdzie są moje okulary? Bo bardzo ładnie i dużo już mówi. Jest moim największym skarbem, bardzo zdrowo się chowa, na szczeście tylko raz zachorował. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 02.07.03, 14:37 hej pyza witamy w pażdziernikowym gronie napisz skąd jesteś i kiedy urodził się Twój synek i oczywiście jak ma na imię nie ma lekko pozdr, Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 02.07.03, 14:53 Cześć pyza.Witaj wśród październikowców. Popieram Kasię. Czekamy na więcej informacji o Was. Odpowiedz Link Zgłoś
sikorki_2 Re: październik 2001 - witaj Pyza 02.07.03, 15:14 Hej Pyza, ja też się bardzo cieszę, że w końcu tu tafiłaś. Mam nadzieję, że ci się spodoba i zostaniesz z nami. Pozdrawiam Was serdecznie Ewa, co mam córcię Olo. Odpowiedz Link Zgłoś
pyza15 Re: październik 2001 03.07.03, 09:26 Otóż mój synek ma na imię Jakub (Kubuś, Kubulek) i urodził sie 5 października w Olsztynie, tam gdzie na stałe mieszkamy. Po macierzyńskim wróciłam do pracy (z czego bardzo się cieszyłam), Kubuś miał wtedy 7,5 m-ca , a synkiem zajęła się niania. Wspaniała, młoda dziewczyna, każdemu życzę takiej niani. Niania (Asia) jest z nami nadal, i wczoraj dowiedziałam się, iż zostanie z nami aż do wrzesnia przyszłego roku. Wtedy Kubuś pójdzie do przedszkola, sądzę, iż nie będzie miał problemów z adaptacją. Kubuś jest ze mną bardzo związany, i trochę się tego boję, bo na przykład nie mogę nawet wyjść do ubikacji, bo już stoi pod drzwiami i płacze. Czy macie podobne problemy, i czy to przejdzie? W zasadzie tylko ja mogę zdjąć buty, cokolwiek zrobić przy synku, inaczej ryczy wniebogłosy. I ostatnio zauważyłam, tzn już parę miesięcy temu, ze Kubuś najzwyczajniej w świecie tęskni. Nie chodzi mi o tęsknotę za mną, ale za nianią (jak ma wolne), za babciami, dziadkami, i nawet koleżanką Anią. Nawet telefonuje z telefonu zabawki do dziadków, często o tych osobach mówi. I w końcu dziś mają zrobić nam na podwórku (a mamy bardzo duże, ładne ze stawem podwórko) nowy plac zabaw, o ile nie będzie lało. W piatek zabrali stare bujaczki i inne atrakcje, teraz ma być drewniany nowoczesny plac zabaw. Ekstra. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 03.07.03, 10:52 O, to widzę, że Kubuś jest rówieśnikiem Weroniki. A jeszcze jak powiesz, że urodził się o 6.40, to będzie już pełnym rówieśnikiem. Ja też wróciłam do pracy po macierzyńkim. Weronika miała 8 miesięcy. Na co dzień zajmuje się nią moja teściowa. Bałam się na początku, że będzie za mną tęskniła, że nie obędzie się bez płaczu. I wiesz co? Zdziwiłam się bardzo. Ja przeżyłam chyba mocniej powrót do pracy, niż moja córcia. Mnie serce pękało a ona w tym czasie w najlepsze się bawiła. Zdarzają się oczywiście dni, kiedy nie bardzo jej się podoba moja nieobecność, ale jakoś daje się przekonać, że mama jest w pracy. Za to nie ma końca radości, gdy wracam do domu. Jeśli zaś chodzi o "trzymanie się maminej spódnicy", Weronika też miała taki okres. Nie mogłam nawet na moment wyjść. Wszędzie za mną chodziła. Na szczęście nie trwało to długo. Chodzi za mną nadal wszędzie, ale już nie płacze jak na chwilkę wejdę na przykład do łazienki. Pozdrawiam ciepło. Odpowiedz Link Zgłoś
misia_mama.kacperka Re: październik 2001 12.07.03, 17:43 Witam wsrod mam pazdziernikowych))) Moj myszek to Kacper urodzony 14.10.2001 o 21.30 Wlasnie slodko spi po calodziennym szalenstwie.Sypia jeszcze 2 godzinki dziennie (na szczescie!).Gada jak kataryna,powtarza kazde slowo,nie ma dla niego barier jezykowych,mowi nawet po angielsku hihi (spiewa:"I just call to say I love you"). Juz niedlugo szykuja nam sie WIELKIE ZMIANY,czyli emigracja do Irlandii.Mam nadzieje,ze wszystko sie ulozy,obejdzie sie bez jakichs wpadek. Pozdrawiam serdecznie Misia Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 12.07.03, 23:21 witamy kacperka i mamę-misię ))) Kolejny facet-gaduła :-o A to podobno dziewczynki wcześniej zaczynają mówić. Chyba się załamię Moja Ewcia mówi, ale trochę, a już na pewno nie powtarza wszystkiego Co ja źle robię? Help! Ciekawe ile jeszcze nasze maluchy dadzą nam odpoczywać w ciągu dnia, teraz sen Ewy jest dla mnie nieocenioną chwilą relaksu i nie chcę sobie wyobrażać, że to się kiedyś skończy... Misiu, napisz nam coś więcej o swoim synku pozdr, Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001- znowu chora 14.07.03, 08:01 Dziewczyny, powiedzcie czy Wasze szczęścia też tak chorują? Mnie już zaczynają ręce opadać. Od kiedy pokazały się pierwsze zęby zawsze coś się przyplącze. Dopiero mijają dwa tygodnie jak Weronika doszła do siebie po paskudnym wirusie i już jest kolejna infekcja. Z piątku na sobotę w nocy znów dostała wysokiej gorączki. W sobotę ściągaliśmy naszą panią doktror (oj, ma ona szczęście do Weroniki). I co się okazało? Idą piątki. Na szczęście to już ostatnie zębiska. Niestety, nadal nie widomo co może być przyczyną tak wysokiej gorączki. Mam nadzieję, że obejdzie się bez żadnych paskudnych sensacji. A póki co zmykam do domu (na nieszczęście musiałam przyjechać do pracy - miałam klucze do drzwi wejściowych). Pozdrawiam Was ciepło. Trzymajcie za nas kciuki - niech te choróbska już odpuszczą. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 - smoczek 08.07.03, 11:11 Moja Weronika nie chce wypuścić z buzi smoczka. Wiem, że czas już najwyższy na pożegnanie z nim. Niestety, zauważyliśmy, że nie ma na to ochoty. A co gorsze mówiąc ze smoczkiem w buzi zniekształca wyrazy, które wypowiadając później normalnie pozostają zniekształcone. Jak to wyglada u Was? Jak sobie z tym radzicie? Odpowiedz Link Zgłoś
pyza15 Re: październik 2001 - smoczek 08.07.03, 11:42 Kubuś też uwielbia smoczek, na szczęście dostaje go w zasadzie do zasypiania. W ciągu dnia mówię (tak samo niania, tata itd), iż smoczek zabrał kotek, synek popiszczy i zapomina o cycusiu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: październik 2001 - smoczek 08.07.03, 21:56 Jacho od ok. 2 jest bez dydka. Nasza metoda okazało sie "zapomnienie" poprzez bardzo aktywne i pełne przygód dni. POdziałało. A jak po jakims czasie znalazł smoka, ja wtedy szybko odciełam go, zostawiając jakieś 5 milimertów i powiedziałam, ze teraz malutkie myszki mają dydka, bo są malutkie a Jasio już jest duzy i...skupiliśmy się na myszkach. Więcej nawrotów nie było. Pamiętam, że Jasio tez zaczynał cedzić słowa przez dydka, to już było za wiele. Powodzenia Ania Odpowiedz Link Zgłoś
sikorki_2 Re: październik 2001 - smoczek :-( 09.07.03, 10:04 Moja Ola też ze smoczkolubnych. Ale już nie długo ... W lipcu zrobiłam pożegnanie z cycusiem, udane i bezbolesne – jupiii !!!!! więc w sierpniu chcę pójść za ciosem i pożegnać smoczek. W sumie Ola dyda tylko do snu i tylko w łóżku ale to i tak już za dużo. A najbardziej martwi mnie to jej nawoływanie po kąpieli – diii - duuuu, diiiii - duuuu ... Za to już wiemy jak będzie nazywał się nasz kotek, gdy się już zdecydujemy ... Pozdrawiam serdecznie Ewa&Ola Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 - cała prawda o smoczku 09.07.03, 23:00 Jak to w ogóle jest z tym smoczkiem? Napiszcie, z perspektywy tych 21 miesięcy, czy dziecku bardzo potrzebny jest smok? Moja Ewunia nigdy nie "smokowała", kilka razy próbowałam ją nauczyć (z róznymi smokami)i zawsze od razu wypluwała, wcale nie chciała się nauczyć ssać. Czasem MI bardzo brakowało tego, że nie używa smoka np.: gdy chciałam ją uciszyć w miejscu publicznym a nic nie skutkowało. Wiedziałam, że w takiej sytuacji ukoić ją może tylko cycuś, a nie zawsze dawało się użyć tego środka Poza tym, gdy na wyjeździe budziła się w nocy z płaczem, ja leciałam z cycem, a w takiej sytuacji też, myslę, wystarczyłby smoczek. Wkrótce pojawi się u nas drugi dzidź i bardzo jestem ciekawa Waszych opinii - jak to naprawdę z tym smoczkiem jest. Czy Wasze dzieci mogłyby się obyć bez smoka, gdyby od początku go nie dostały? Czy dla WAS - mam, smoczek też był czasem wygodny, czy tylko mi - niesmoczkowej mamie jawi sie to jako wygoda ;- ) ? pozdr, kasia, mama ewiorka (ur. 22.10.2001) i malorka (~~22.01.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 - cała prawda o smoczku 10.07.03, 08:08 Szczerze mówiąc smoczek był dla mnie dużą wygodą. Weronika bardzo często uspokajała się mając go w buzi. Nie mówiąc już o usypianiu - to podstawa. Była i jest nadal (nad czy ostatnio bardzo ubolewam). Jak to mówią - co za dużo... Czas więc pewnie skończyć z tą "przyjaźnią". Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
sikorki_2 Re: październik 2001 - cała prawda o smoczku 10.07.03, 08:38 My daliśmy Oli smoka gdzieś tak w drugim miesiącu. Chyba po to żeby troszkę odsapnąć? Mała jak mniała smoczka była chyba mniej absorbując. Zresztą sama nie wiem co nami kierowało? Nie roważaliśmy tego w tysiącu, znanych teraz, aspektach. Po prostu daliśmy Oli smoka a jej bardzo się on spodobał. I tak już zostało. Niestety jeszcze do dzisiaj, ale już niedługo... Myślę, że to nie nastawienie i podejście rodzicow decydują o tym czy dziecko dyda czy nie. To potrzeby i wybór dziecka, bo przecież jak nie smoczek to może ... paluszek. Wiem za za to, że przy drugim dzidziusiu dokladniej sprawdzę czy smoczek jest napradę niezbędny. A tak poza tym to stuknęła nam już 100. Pozdrawiam i mam nadzieję na jeszcze kilka setek postów. PA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
maga102 Re: październik 2001-nie tylko o smoczku 14.07.03, 09:17 Witam mamy pażdziernikowych dzieciaczków! Mój synek równiez urodzony został w pażdżdzierniku (12.10.2001). Jest nad wyraz żywym dzieckiem, ale, jak zauważyłam, dość ostrożnym. Jego aktualnie ulubione zabawki to: 1. odkurzacz 2. centymetr krawiecki 3. śrubokręt taty )) a wszystkie samochodziki, które z taka pieczołowitością kupowaliśmy leżą na półkach.... Synek uwielbia prawdziwe samochody, najchętniej siedzi za kierownicą i naciska różne przyciski patrząc co się dzieje (tacie się to mniej podoba), jest wielkim miłośnikiem zwierząt futerkowych i uwielbia piosenki, nie tylko dziecięce. Muszę się pochwalić, ze synek sam je (oprócz zupki), oczywiście sam pije z kubeczka, prawie sam myje rączki(ale niestety po ich wymyciu nie wyciera rączek tylko buzię) sam wchodzi po schodach. Stara się mówić, choć jeszcze mu daleko do całych zdań. Natomiast aktualnie mamy kryzys nocniczkowy. Już synek siadał i siusiał do nocnika, teraz nocniczkowi jedynie może pokazać papa. Mimo, ze sadza na nim wszystkie swoje koty, misie i króliki, sam nie chce usiąść. Jesli zaś chodzi o smoczek synek dostał go już w pierwszym miesiącu życia, ponieważ męczyły go straszne kolki, a przy smoczku troszkę się uspokajał, jakby zapominał o bólu. I to nawet nie chodziło o nasza wygodę, ale równiez o dziecka. Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, ze smoczek pomógł nam w wielu uciążliwych sytuacjach i nie tylko tu chodzi o zasypianie. Również na mroźnym podwórku lepiej było dać małemu smoczek niż zeby nałykał się zimnego powietrza płacząc.Teraz jesteśmy na etapie odzwyczajania do smoka. W ciągu dnia juz go prawie nie używamy, tylko na noc. Myślę, że smoczek to nic złego (oczywiście w rozsądnych granicach) i jesli dziecko jest bardzo marudne to lepiej dac mu smoczek i odpocząć godzinę, a potem z uśmiechem i optymizmem podchodzic do dziecka niż męczyć się bez smoka. Pozdrawiam wszystkie mamy. Magda-mama Filipka Odpowiedz Link Zgłoś
sikorki_2 Re: październik 2001- 18.07.03, 10:39 Magda i Filipku fajnie, że tu trafiliście. Napisz jeszcze skąd jesteście, może okaże się, że z moich okolic? Fajnie by było ... A ja w środę wróciłam ze szkolenia. Trzy dni, dwie noce bez niuni. Przed wyjazdem myślałam, że będzie to ciężkie doświadczenia, a tymczasem ja i Ola bawiłyśmy się świetnie. Mogę się już przyznać, bo ponoć naprawdę Ola na tym nie ucierpiała. a według słów męża były to jej dwa najspokojniejsze i najfajniejsze dni. Niech mu już będzie, że ma taką wspaniałą rękę Teraz jak Ola ładnie się odstawiła, to myślę, że takich nocy mogłoby być więcej, ale babcia też ma swoją wytrzymałość, cierpliwość i muszę to uszanować. A jak jest u was dziewczyny, czy często rozstajecie się ze swoimi dzieciaczkami? My mamy na koncie 4 noce bez siebie! To dużo czy mało? Pozdrawiam wszystkich Sikorki dwie: Ewa i Ola A u nas pada i bardzo się z tego cieszę. Wolę to niż wczorajsze 35 stop. Odpowiedz Link Zgłoś
maga102 Re: październik 2001- 29.07.03, 09:16 Witajcie Sikorki dwie! Mam nadzieję, że jeszcze tu zaglądacie. My jestesmy z Tarnobrzega na podkarpaciu, a wy skąd? Pozdrowienia mama Magda i synek Filipek 12.10.2001 Odpowiedz Link Zgłoś
maga102 Re: październik 2001 29.07.03, 09:11 Drogie e-mamy Co się stało z naszym wątkiem? Czemu już nikt tu nic nie pisze? Pochwalcie się co wasze dzieci już umieją, a z czym mają jeszcze kłopot. A może któreś idzie do żłobka czy przedszkola od września? Jak je do tego przygotowujecie? Może przy okazji pocieszycie mnie, bo edukacja nocniczkowa mojego Filipka to istna droga przez mękę. A czy wasze pociechy siusiają samodzielnie do nocniczków? A jak jest z mówieniem? Magda-mama Filipka 12.10.2001 Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 29.07.03, 09:47 Mam nadzieję, że ten zastój w naszym wątku to tylko wynik sezonu urlopowego. Ja już odliczam godziny do odpoczynku. A umiejętności Weroniki? jeśli chodzi o mówienie, to mogę ją określić tylko jednym słowem - gaduła. Potrafi "paplać" jak "nakręcona". Jest niesamowita pod tym względem. Z nocniczkiem trochę gorzej ma się sprawa. O ile mała chodzi z gołą pupą po mieszkaniu, potrafi pomyśleć o swoich potrzebach i prawidłowo wykorzystać odpowiedni sprzęt. Wystarczy jednak, że założymy jej chociażby majteczki (takie zwykłe) i już nocnik może nie istnieć. Mieszkamy w maleńkiej miejscowości (Kletnia) koło Radomska (woj. łódzkie) Pozdrawiam ciepło. Odpowiedz Link Zgłoś
maga102 Re: październik 2001 30.07.03, 08:40 Jak dobrze, ze ktoś się odezwał!!!! Też mam nadzieję, ze zastój w wątku to tylko wynik urlopowania się. Ale Ci dobrze, ze twoja córcia chociaż częściowo korzysta z nocniczka. U mnie po pierwszej fascynacji, nocniczek poszedł w kąt. Był nawet moment, że Filipek jedyne co mógł zrobić to pokazać nocniczkowi papa. Teraz powoli zaczyna się przekonywać, choć wydaje mi się, ze jeszcze długo będziemy musieli mieć pampersy w pogotowiu. A tak chciałam, zeby tego lata nauczył się siusiać do nocnika....... Natomiast mówienie u nas przebiega w ten sposób, ze Filipek cały czas coś nawija, ale nie zawsze jat to dla nas zrozumiałe. Poza tym nagminnie używa tylko poczatków lub końców wyrazów np. nie mówi kici (na kotka) tylko ci, nie powie ciocia tylko cioć. Gosiu, życzę miłego urlopowania się i strasznie zazdroszczę, bo ja te wakacje całe muszę przesiedzieć w pracy. Magda mama Filipka 12.10.2001 Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 30.07.03, 13:38 hej Nie pisałam ostatnio, bo trochę szwankował mi komputer, a trochę nie czułam się na siłach :-o Ewunia do przedszkola pójdzie dopiero w przyszłym roku, ale już teraz szukam opiekunki "od zaraz", żeby trochę odpocząć od mojego dynamitka. Tą ciążę znoszę dużo gorzej niż poprzednią i niestety traci na tym mały miś, bo mama "woli" leżeć niż latać po dworzu Dzieci są świetnymi obserwatorami i ostatnio przyłapałam Ewcię jak wisiała nad muszlą i mówiła "ble, ble" naśladując moje mdłości (co, nota bene, przy niej zdarzyło się tylko raz). O nocniku nie ma mowy. Teraz jak lata w majtkach albo z gołą pupą po dworzu i jej się chce, mówi swoje "siuka" i zaczyna sikać na stojąco obserwując. Potem idzie do mnie, pokazuje miejsce zbrodni i idzie po szmatkę Uważam, że to i tak sukces, bo do niedawna nie przerywała nawet zabawy gdy lało jej się po nogach Z mówieniem też bez rewelacji, chociaż obserwuję pewien postęp. Nazywa obrazki, zwierzątka, przedmioty, ale z czasownikami jest gorzej. Może to dlatego, że siedzi ze mną w domu i z dziećmi spotyka się sporadycznie 1-2 razy w tygodniu? Ja ją dobrze rozumiem, trochę powie, trochę pokaże i nie ma takiej motywacji, bo i bez jej wysiłku świetnie sie dogadujemy Ewcia lubi właściwie wszystkie zabawy. Ostatnio zamęcza wszystkich zabawą w sklep. Przynosi mi swoją torebkę, ciągnie do prowizorycznego straganiku i muszę kupować jabłka, drób i inne plastiki z jej kuchennego zestawu. Potem mówi "ciśta", co znaczy, że muszę zapłacić trzysta, płacę, ona wydaje reszty, bazgrze coś na małej karteczce (o pardon, na paragonie) i mi ją daje jako pokwitowanie. Najgorsze jest to, że jak już się pożegnamy i ja chcę sobie pójść, Ewa opróżnia torebkę, daje mi i jest gotowa do powtórki Help! Po piętnastym razie wymiękam. Na szczęście wieczorem to tata MUSI robić zakupy u niej Acha, nie przepada za rysowaniem. ale lubi jak ja jej rysuję. Niestety ma tylko jeden ulubiony motyw czyli "brum". Rysuję więc jeden, opowiadam, kto w nim jedzie, jaki ma kolor itp, potem MUSZĘ następny itd. Zazwyczaj najpierw powstaje korek samochodowy, potem samochody są nad i pod czyli korek na wielopasmowej autostradzie, a potem mówię, że już nie ma kartek, bo ile można rysować samochody Niestety inne moje "dzieła" nie wzbudzają w niej emocji ;- ( Gdy już (kiedyś) zrobię Ewci stronkę w necie będę mogła umieścić obok dzieł Ewuni (Ewa, lat np.:3) także moje : Kasia, lat 30 - ciekawe, czy ktoś się domyśli, że to zero po trójce to nie pomyłka pozdrowionka kasia, mama ewiorka (ur. 22.10.2001) i malorka (~22.01.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: październik 2001 02.08.03, 11:32 Hehehe Ewcia sika na stojąco, a mi się wydaje, że to dokładnie przemyślała i... załatwia się jak Jaś))))Oby innych t\rzeczy nasze dzieciaki się od siebie nie uczyły. Gwarantuję Ci że po następnym naszym spotkaniu "Eła" będzie "kląć" jak Jasio. Może to nie wychowawcze, ale jak słyszę to sławienne :Ku mać mać i kolela" to nie moge powstrzymać śmiechu. Pozdrawiam Was wszystkie, Drogie Forumiowiczki, jadę dalej się wakacjować Ania Odpowiedz Link Zgłoś
sikorki_2 Re: październik 2001- prawie sprawozdanie ... 04.08.03, 12:21 Hej Dziewczyny! Z małym poślizgiem opowiadam co u nas. Więc tak ... z rzeczy bardziej aktualnych to przedostatni weekend + dwa kolejne dni spędziliśmy pod namiotem. Mimo pewnych obaw bawiliśmy się świetnie. Świeże powietrze, czyściutka woda, koleżanka Venessa z 19 października, małe ciuciu i Ola szczęśliwa do potęgi! A jak dziewczynki kłóciły się o zabawkę, to nie mogłam rozróżnić, która to piszczy. Jak siostrzyczki... tylko wagą się różniły, 4 kg na plus Oli. A mnie wzięło na wspomnienia naszych panieńsko – kawalerskich wojaży ... tak bardzo się różniły od tego wyjazdu. Niesamowite jak człowiekowi priorytety się zmieniają... Co do nocniczka to korzystamy, ale z wołaniem jest różnie. Jak na kupkę to wola, siusiu czasami, wysadzam więc ją co godzinę, często w naturze i jakoś udaje nam się chodzić bez pampersa, chociaż wypadki czasami się zdarzają. Na noc pampersa zakładam, chociaż rano i tak jest suchy ... a nocnik po nocy do połowy pełny!!!!! Naszym hitem jest zabawa w kawiarnię. ewent. restaurację. Ola ma taką maleńką plastikowa zastawę i co rusz wola mnie na niby kawę, herbatę lub prawdziwą wodę. Myślę, ze sklep Ewuni też będziemy przerabiać (kasa już jest) ale jeszcze o towarze nie pomyśleliśmy. Wszystko więc przed nami. Dużo malujemy również farbami, pal licho późniejsze porządki. Ostatnio kupiłam Oli wodne malowanki, wystarczy tylko przeciągnąć pędzlem i kolor sam wychodzi. I te malowanki takie ładne, a Oleńka bach, bach pędzlem i z kolorów zrobiła się bura mieszanka. A ja z takim zaangażowaniem swój rysunek malowałam. Chyba bardziej nie to wciąga niż Olinkę. Bawimy się też ciastoliną, najczęściej w robienie kopytek lub pierogów (łatwe!), a czasem kotka wymodeluję, a co się z nim później dzieje to chyba dobrze wiecie ... . Dużo czytamy i ciągle musze dokupywać coś nowego, bo nam się książeczki ,,przejadają”. Kąpiemy się w basenie na balkonie i tak nam mijają nasze wspólne godziny. A mamy ich tak w tygodniu tylko 4 lub 5 dziennie, bo Ola chodzi spać po 20, a rano już po 7 wędrujemy do babci. Słownictwo nadal ubogie, czekam cierpliwie na przełom 24 miesiąca. Mój mąż tak miał, a przecież Ola to cały on ... wiec czekam cierpliwie i już wyobrażam sobie chwile naszej konwersacji, to opisywane przez mamy zamęczanie pytaniami, ta niesamowita dziecięca logika ))) Z całkowitych nowości to: czasami Ola się zawstydza. W tygodniu to tak umiarkowanie (w zależności od miejsca i ilości nowych ludzi), ale w sobotę byliśmy na weselu i chyba wszystkie ujęcia na kamerze, będzie miała z wystawionym języczkiem lub przygryziona wargą. A wszyscy jakby się uwięźli na jej głaskanie i wychwalanie. Ale to też jest doświadczenie I jeszcze na koniec zaskoczę was ostatnim kulinarnym odkryciem Oli – to gotowana kukurydza... wcześniej wcinała z puszki, a teraz rzuciła się na świeżą. Zresztą do dziś ślicznie je. A warzywka – brokuły, fasolka, surówki wszelakie, brukselka – uwielbia. I to tyle co u nas, jak macie ochotę to pochwalcie się co czytacie dzieciaczkom, a może jakiś super przepis na jedzonko zdradzicie. Tego przecież nigdy nie za dużo ... Magdzie z Filipkiem odpowiadam, że mieszkamy na Dolnym Śląsku, bliziutko Wrocławia. GOSIU!!! BAW SIĘ DOBRZE NA URLOPIE!!!!! Kasiu duzo zdrówka, cierpliwości (do wszystkich i wszystkiego) i pieknego brzuszka! sikorki_2: Ewa & Ola Odpowiedz Link Zgłoś
sikorki_2 Re: październik 2001- dziecięca logika.. 06.08.03, 14:38 Chyba pisze to sobie a muzą, ale piszę. Wczoraj byli u nas znajomi. Zagadałam się z mamusią, dzieci szaleją. Oleńka zajęta zabawa zsikała sie na parkiet. Ja nie przerywając rozmowy (o mężach, więc rozmumiecie) - szybko po ścierkę i wycieraj. Córcia przychodzi, przynosi co trzeba i ... pisię sobie wyciera. Prawie zdążyłam Pozdrawiam sikorki_dwie: Ewa & Ola Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001- dziecięca logika.. 15.08.03, 10:36 > więc rozmumiecie) - szybko po ścierkę i wycieraj. Córcia przychodzi, przynosi > co trzeba i ... pisię sobie wyciera. Prawie zdążyłam Niezłe Pewnie najsilniejszym skojarzeniem jest to, że mama wyciera podłogę, a ona siebie dlatego - jako posłuszne dziecko - 1/poleciała po ścierkę 2/wytarła ))) Mój miś jest jeszcze na etapie pieluchowym i niestety chyba jeszcze jakiś czas tak pozostanie. pozdr, kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
ni_la Re: październik 2001 06.08.03, 14:53 Cześć mamuśki Mój Jurek (9.10.2003) śpi od tygodnia bez pieluchy!!! jestem bardzo szczęśliwa, że okres pieluchowania już za nami. Mamy jeszcze problemy z kupką, bo nie zawsze trafia do nocnika, ale wiem, ze będzie już z górki. Jeszcze nie mówi całymi zdaniami, ale zasób słów powiększa się z dnia na dzień. Powtarza prawie wszystko, co czasem brzmi komicznie w jego usteczkach np. "o matko", "o Boże", "o nie!". To dziecko z niespożytymi pokładami energii - cały dzień biega, chodzi, fika koziołki no i bawi się swoimi samochodzikami. Cały czas nie może się rozstać z maminym cycusiem. Jest raczej szczupły i niestety niejadek Ostatnio odkładam go do swojego łóżeczka - dotychczas spał z nami - ale budzi się w nocy i wraca do nas. pozdrowionka, Inga Odpowiedz Link Zgłoś
sikorki_2 Re: październik 2001 06.08.03, 15:24 Inga! Fajnie, że trafiłaś do nas. Lepiej późno niż wcale. Moja Ola też z 9 z 8:35! a z cycusiem pożegnaliśmy sie 1 lipca. Więcej szczegółów o nas patrz post wyżej sprawozdanie Napisz jeszcze skąd jesteście? Buziaczki dla Jurka. EWA Odpowiedz Link Zgłoś
dagu75 Re: październik 2001 06.08.03, 15:32 inga, nareszcie cie znalazlam.Tu dagmara. pisze i piszę, a tu wraca.dobrze, że przejrzałam wszystkie listy, bo szukałam twoich inicjałów. Weronika też ciągle ssie cycusia. Mam już chwilami bardzo dość. Ale nie umiem sie zabrać do odstawienia. Co do nocnika, to raczej przeważają pampersy, choć zdarza sie, ze jak lata z gołą pupą, to sama siada. Ostatnio rozminęła się 5 cm z nocnikiem i kupka została przydeptana w dywan. A weronika przyszła do łazienki nam pokazać, że nóżka się ufaflała. Poza tym gada jak najęta, powtarza co usłyszy, nawet jak któś gada przez telefon w drugim pokoju a słowa słychać w naszym miejscu. No i jest żywym sreberkiem. Skacze, biega, na basenie włazi do wielkiej rury i zjeżdża inne mamy stoją blade ze strachu. Ja tego nie widziałam, bo od chodzenia na basen z Werką jest Krzysiek,( cudowne dwie, czasem trzy godziny samotności, wyjdzie im to na dobre) ale dumny tata mi wszystko opowiada ze szczegółami. Mało je. Pocieszam suię, że gorąco i jest cycuś. Byliśmy w bIESZCZADACH.napiszę na nowego priva. Dagmara Pozdrowienia dla wszystkich. Fajnie wrócić, bo dłuuuugo mnie nie było. Jestem na wychowawczym i mogę sporo jeździć, z czego skwapliwie korzystam odwiedzając krewnych i znajomych. Daga Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 - koniec z piciem w nocy 15.08.03, 10:15 Teraz już mogę spokojnie powiedzieć, że akcja "koniec z piciem w nocy" zakończyła się sukcesem Któregoś dnia rozmawiałam o tym z Kubą, Ewcia bawiła się gdzieś w rogu pokoju i nie zwracała na nas uwagi... Mówię: "może nalejemy jej wodę zamiast słodkiego soczku; ze dwie noce będzie płacz, a potem się przyzwyczai i nie będzie jej się opłacało budzić tylko na wodę". Nie trzeba było nawet tych dwóch dni! Ewa ANI RAZU nie obudziła się już w nocy na picie. A było to już prawie 2 tygodnie temu. A my tradycyjnie trzymamy w pogotowiu kubeczek z soczkiem... Okazuje się, że te nasze dzieci rozumieją więcej niż nam się wydaje )))) Żeby jeszcze taka pojętna była w kwestii pieluchowej.... pozdrawiam, kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 - przekora 15.08.03, 10:20 Włączam tv na mój ulubiony film, a tu reklamy : "o, nie" - mruczę pod nosem. "o, tak" - krzyczy Ewa przybiegając z drugiego końca domu pozdr, kasia, mama ewiorka (ur. 22.10.2001) i malorka (~~22.01.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: październik 2001 i po wakacjach 15.08.03, 22:25 Witamy po przerwie))))))) Po wakacjach dużo się w Jasiowych wyczynach nie zmieniło, nooo poza tym, że troszkę podrósł, zaczął ładnie jeść, przestał pacykować dzieci, lepiej mówi i... lepiej PRZEKLINA((((((((((( poza dwoma wcześniej wymienionymi Jaś gdzieś podsłuchał "ślubke w dupke" (bez "ę" oczywiście)! Więc teraz jeśli coś jest nie popo jego myśli to słyszymy Ku mać - kolela-ślubke w dupke. Nocniczek nadal jest w pełni łask, w nocy Jasio nie siusia ufff, na szczęście nie miałam z tym problemu, ale za to walczymy z cycem. Bez większych sukcesów, niestety. Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 i po wakacjach 18.08.03, 13:09 Witam wszystkich ponownie. Właśnie wróciłam po dwutygodniowym (aż) urlopie. Ach, cóż to były za dni. Wreszcie mogłam się w pełni nacieszyć Weroniką (a i ona była zachwycona). Nowych słówek przybywa nam coraz więcej. Czasami zabawnych, czsami dziwnych. Za to z nocniczkiem jesteśmy nadal troszkę na bakier. Kasiu, jak Ci się udało z nocnym piciem? Ja jak słyszę przez sen "piciu piciu" to skóra mi cierpnie. Tym bardziej, że tych "piciu piciu" jest koło 6-8 w nocy. A moje dziecię tak się "rozberboliło" po ostatniej anginie. Jako, że bardzo gorączkowała nie skąpiłam jej soczków, herbatek i innych napitków. A wcześniej też przesypiała (zastosowaliśmy ten sam manewr co Wy). Za to teraz jak poczuje w usteczkach wodę wypluwa ją i woła płaczliwym głosikiem - soczku. Oj, chyba będziemy musieli wykazać się większą stanowczością. Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 i po wakacjach 18.08.03, 22:00 Zazdrościmy Wam tych wakacji )) My w tym roku nigdzie nie wyjeżdżamy, bo Kuba wypstrykał cały urlop podczas mojego pobytu w szpitalu Mam nadzieję, że za rok sobie odbijemy A z piciem w nocy było tak, jak napisałam w poście wyżej. Po prostu przy Ewie powiedzieliśmy, co mamy zamiar zrobić (konsekwentnie woda zamiast soku)- ale nie do niej było to skierowane tylko my, między sobą tak rozmawialiśmy. Co więcej, my do wieczora zapomnieliśmy o naszych planach i w nocy, koło jej łóżka stał grzecznie kubeczek z soczkiem, ale ona się po prostu przestała budzić na picie. Może zrozumiała, że soku nie będzie, a może to po prostu zbieg okoliczności i nagle przestało jej sie chcieć pić w nocy U nas z mówieniem powolutku, ale do przodu, codziennie jakieś nowe słowa. Z nocnikiem na razie nic, bo spróbuję ponownie dopiero na początku września. Stwierdziłam, że będę próbować przez parę dni naukę odpieluchowywania, a jak nie będzie zainteresowania (tak jak do tej pory), to następna próba za miesiąc. Ostatnio dziadek zrobił Ewie zwierzę drewniane w ogródku, a ja mam "tylko" dokończyć: grzywa, ogon, kupic farbę, namalować paski (bo to zebra), zrobić oczy, uzdę, lejce i oczywiście jakieś schodki ze sznurka do wchodzenia. W sobotę dziadek przybywa na inspekcję pozdrawiam, kasia, mama ewiorka (ur. 22.10.2001) i malorka (~~22.01.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 21.08.03, 14:37 Znalazłam ostatnio świetny sposób na Weronikę. Wyobraźcie sobie, że wystarczy jej moja kosmetyczka (oczywiście z pełnym wyposażeniem)i mam godzinę spokoju. Ciekawa jestem tylko kiedy nauczy się otwierać puder i cienie (szminkę już od wczoraj testuje). Kasiu, jak się czujesz? Mam nadzieję że maleństwo nie dokucza Ci już tak bardzo? A z tym zwierzątkiem to całkiem fajny pomysł. Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 21.08.03, 23:42 U nas ten sposób z kosmetyczką nie zdałby raczej egzaminu Ewcia ze wszystkim, co uda jej sie ściągnąc w łazience przylatuje do mnie i chce żeby ją malować, kremować, smarować.....Ale tak w ogóle to nie mam powodu do narzekania, bo często sama sobie organizuje jakąś zabawę, a ja zerkam z drugiego pokoju, albo czytam coś siedząc gdzieś w pobliżu. Co ciekawe, udało mi się wywalczyć codzienne pół godzinki przy kompie - gdy zasiadam, Ewcia idzie się sama bawić i mam luz , a po ok. pół godzinie przychodzi i woła "mama, oć tam" i szczerzy ząbki )) (już ją nauczyłam, że jak coś chce to trzeba się uśmiechać a nie jęczeć i odgrywać pokrzywdzoną sierotkę) Ja czuję się już - odpukać - lepiej. Nawet jutro wyprawiam się na pierwszy mini- wojaż. Gosiu, czy ta śliczna dziewczynka z najnowszego "Dziecka" to Twoja córeczka? pozdrawiamy kasia, mama ewiorka (ur. 22.10.2001) i malorka (~~22.01.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 22.08.03, 09:28 Cieszę się Kasiu, że czujesz się już dobrze. Chciałabym, żeby Weronika umiała się bawić sama. Niestety, moje dziecię jest bardzo towarzyską osóbką i nawet kiedy zajmuje się kosmetykami, muszę być w pobliżu (z tym, że mogę czymś się zająć). Natomiast jeśli chodzi o inne zabawy ktoś z nas musi w nich uczestniczyć. I nie ma zmiłuj się. Bardzo mi miło, że zauważyłaś Weroniczkę w "Dziecku". Tak, to jest moja pociecha. Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 -oddałam dziecko w dobre ręce 27.08.03, 10:04 Oddałam dziś Ewunię w przysłowiowe dobre ręce na cały dzień (7.00-19.00), myślałam, że sobie odpocznę i zrobię pare zaległych rzeczy, a tu - guzik Dobre ręce zadzwoniły, że Ewunia prawie nic nie zjadła na śniadanko, jest raczej smutna i chce do mamy. Teraz jest na spacerku i jest podobno lepiej, i w sumie wiem, ze wraz z upływem dnia będzie coraz lepiej, ale nie moge już przestać o niej mysleć Nawet mi przeszło przez myśl, żeby po nią autobusem pojechać na drugi koniec Warszawy. Taka jestem mamuśka. A byłam pewna, że potrafię się zupełnie odłączyć od jakiegoś bzdurnego zamartwiania, zwłaszcza, ze ona naprawdę jest pod bardzo dobrą opieką Wyżaliłam się, idę się czymś zająć Pa. kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 -oddałam dziecko w dobre ręc 01.09.03, 15:07 Kasiu i jak Twoja pociecha zniosła rozstanie? Już sobie wyobrażam ten skok z radości w stęsknione ramiona mamy. Weronika ostatnio przeżyła pierwszą "miłość". W ubiegłą niedzielę przyjechały koleżanka i siostra z rodzinkami. Wyobraź sobie pięcioro dzieciaków szalejących po podwórku. Psy były najbiedniejsze. Chowały się po wszystkich dziurach. Ale wracając do spraw uczuciowych mojej pociechy... Adaś ma 9 lat i wolał towarzystwo mojej starszej siostrzenicy (6 lat). Za to Weronika wpatrywała się w niego jak w obrazek. I kiedy nie zdawały rezultatu żadne działania zwrócenia na siebie uwagi, moje dziecię wpadło na genialny pomysł obudzenia w obiekcie swych westchnień mężczyzny. Po prostu przewracała się na trawkę wołając - Adaś, podnieś mnie. Oj, chyba mój małżonek słusznie obawia się wieku "nastoletniego" ukochanej córeczki. Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 -oddałam dziecko w dobre ręc 02.09.03, 23:01 > Kasiu i jak Twoja pociecha zniosła rozstanie? > Już sobie wyobrażam ten skok z radości w stęsknione ramiona mamy. "Najgorszy" był pierwszy dzień, bo Kuba ją tam zostawił i pojechał do pracy. Troszkę płakała i nie chciała zjeść śniadania (co do niej niepodobne). Potem poszła z ciocią na plac zabaw i już było dobrze. Po obiadku był mały kryzys ze spaniem, bo nie mogła usnąć w obcym miejscu i przenosiła się x-razy z pokoju do pokoju ze swoją podusią i świtą śpiewającą kołysanki Drugiego dnia już ja ją zawiozłam, dałam śniadanko i było dobrze - odprowadziła mnie do samochodu, pomachała łapką, i bawiła się super. Po obiedzie usnęła już bez problemów. Gdy wróciłam, oprowadziła mnie po domu, obcałowała i już była gotowa do dalszej zabawy z ciocią... A ja mogłam spokojnie zjeść obiadek i porozmawiać z rodzinką. Było tak miło, że bawiła się tam prawie do 21.00!!! Teraz planuję zostawiać Ewunię w ognisku dla dwulatków kilka razy w tygodniu na 3-4 godziny. Myślę, że jej się spodoba, ale zobaczymy. Debiutujemy w przyszłym tygodniu Trzymajcie kciuki pozdrawiamy kasia, mama ewiorka (ur.22.10.2001) i malorka (~22.01.2004) p.s. Ewunia nie ma jeszcze takich poważnych "problemów" miłosnych jak Weronika Póki co, gdy kogoś polubi, przychodzi i przytula się doń. Czasem dziwi to naszego gościa, który widzi dwuletnią Ewę drugi raz w życiu, a ta wyraźnie okazuje swoją sympatię znosząc mu swoje zabawki (mimo, że ostatnio jest bardzo nieufna w stosunku do obcych). Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 08.09.03, 10:20 Szkoda, że nie znalazłm Was wcześniej, przez pierwszy rok martwiłam się o mojego Łukasia, bo mielismy cięzki poród i brakowało mi pocieszeń jakiejś innej mamy dziecka w tym wieku. Teraz już odetchnęliśmy, ale u nas i tak jest dość nietypowo. Syn ma silny charakter i na razie nie da się go przekonać do siusiania w nocnik, lub do sedesu, przez 2 tygodnie bawiło go siusianie do kubka, ale już przestało, sam łyżeczka tez nie je, jedynie kiełbaskę widelcem (nabij, nabij), za to dużo mówi, rozbudowanymi zdaniami, potrafi powiedzieć kilka wierszyków z pamięci (jest niejadkiem, więc w czasie jedzenia opowiadam mu i kilka utrwaliło mu sie, w tym prawie cały Murzynek Bambo), zna wszystkie kolory i potrafi długo zajmować sie zabawą. Też przeżył już pierwszą miłość wakacyjna, która do tej pory wspomina, do o rok starszej Neluni, inne dzieci trochę omija, juz na wstępie mówiąc " nie zabieraj zabawki, proszę". To tyle na początek, może któraś z Wasz napisze na mój prywatny adres: ikrasiejko@interia.pl Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 11.09.03, 14:58 Hej Iza Witam w naszym październikowym gronie Napisz kiedy urodził się Twój Łukaszek. I skąd jesteście, bo jeśli z defaultu, to możemy się kiedyś umówić na spotkanie, żeby nasze maluchy się razem pobawiły. Nocniczkiem się nie przejmuj. Mój miś czasem sam sobie zdejmuje pieluchę, siada na nocnik i sika, ale to tak raz na tydzień. Poza tym jesteśmy wyłącznie pieluchowi i próby co jakiś czas nie przynoszą rezultatu. Gratuluję rozgadanego malucha, u nas w tej kwestii bez rewelacji, ale - odpukać - od miesiąca coś się ruszyło. Napisz coś więcej o swoim synku, bo, jak sama piszesz , masz prawie dwuletnie zaległości w "październikowych" newsach. Myślę, że w ogóle nasz wątek ożyje w przyszłym miesiącu, przy okazji kolejnych imprez urodzinowych.... pozdrawiamy kasia, mama ewiorka(ur.22.10.2001) i malorka vel baby-girl (~22.01.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: październik 2001 14.09.03, 11:58 Cześć! Długo mnie nie było, baaa dużo by opowiadać dlaczego. Najważniejsze, że Jasinek jest już odcycowany! Mój mały duży chłopczyk już nie jest moim maleńkim noworodeczkiem - chyba to sobie ostatnio boleśnie uzmysłowiłam. Ze względu na kiepskie samopoczucie nie jestem częstym gościem na forum i nie śledzę na bieżąco nowych wątków. Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni, a tymczasem pozdrawiam Was cieplutko, drogie Koleżanki. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 16.09.03, 15:08 Hej dziewczyny. Dawno mnie nie było na forum. A to wszystko przez kontrolę jaką miałam w pracy. Mam nadzieję, że trochę odpocznę po przebytym stresie, i że dane mi będzie spokojnie popracować. A jak widzę na forum choć jakoś tak nas mało zostało, wiele się dzieje. Kasiu, czyżbyś już znała płeć swojego maleństwa? Aniu, najszczersze gratulacje. Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej i że Perełka nie dokucza Ci bardzo? Weronika staje się coraz bardziej nieznośna, o wszystkim chce decydowaać sama, złości się jak czemuś nie może podołać. Nie wiem jak to wygląda u Was. Moja panna próbowała nawet rzucania się na ziemię. Co prawda zdarzyło się to jak do tej pory jeden jedyny raz, ale coś mi się wydaje, że nie ostatni. Jeśli odziedziczyła charakterek po mamusi, to będzie ciężko. Pozdrawiam ciepło i życzę Wam wszystkim duuużo zdrowia (ja właśnie walczę z katarem - brrr!Okropieństwo) Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: płaczek:((( 18.09.03, 15:01 Hej! Spieszę Wam donieść o nowym upodobaniu Jasia; płaczu na zawołanie z hektolitrami łez((( Jaś zaczyna płakać kiedy nie ma powodu, jest powód, tak mu się po prostu chce, nic mu się nie chce, coś chce itd...Aż mi czasem przykro, że mój synek tyle płakusia w ciągu dnia. Wiem, że to tylko kolejna niespodziewana faza rozwoju, wiem też że nie pierwsza ani ostatnia((Jednak tak bardzo mi szkoda, jak widzę jego podkówkową minke, mokre policzki i szloch! Staram się oczywiście nie reagowac tak, by Jasiowy płacz stał się jego narzędziem w drodze do celu, ale jak na razie efektów brak. Aha no i oczywiście nie mówię do niego jak w tytule, coby zbędnej "etykietki" mu nie przyczepiać. (to tak tylko k woli usprawiedliwienia) Znacie a może przeszłyście już "ten" etap? Napiszcie Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
justok1 Re: płaczek:((( 18.09.03, 21:40 Aniu... witaj w klubie Ula od niedawna przechodzi to samo - pewnie przede wszystkim jest to spowodowane wyrzynaniem sie trzech "trojek" naraz, ale nawet kiedy zabki nie bola to tez placze... a poza tym sa dni, kiedy slysze tylko "nie", "nie", "NIEEEE" co razem z krzykiem, piskiem, placzem daje mieszanke wybuchowa. Gdyby odblokowala sie i potrafila wyrazic wiecej slowkami to mysle, ze byloby nam latwiej sie dogadac. A przyznam, ze momentami mam tego dosc(( Pozdrowienia dla Ciebie i Jasia Justyna, mama Uli (15.10.2001) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: płaczek:((( 22.09.03, 10:59 Skąd ja to znam. Weronika płacz (a właściwie ryk) ma na porządku dziennym. U nas jest to forma wymuszania. Serce mi się kraje, a czsami złość ogarnia, ale zdaję sobie sprawę z tego, że to taki wiek i trzeba przeczekać. Ostatnio moja córa próbowała nawet rzucania się na ziemię. Oby ten etap szybko minął. Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: płaczek:((( 28.09.03, 10:59 Znalazłam na pewno niezbyt odkrywczy sposób na nie płakanie. Po prostu musi być fajnie, i przede wszystkim ciekawie; przedłużające się zabawy z mamą w domu czy nawet na dworze sa po prostu nudne! Musi być towarzystwo, ekstremalne zabawy (czytaj siłowo-zapasowe), wygłupianie sie, spotkania z inymi dziećmi itp. Proste co nie? hehehe. Choćbym nie wiem jak się starała codziennie nie zapewnię mojemu małemu poszukiwaczowi przygód tylu rozrywek. buuuuuu Ostatnio Mały dostarcza nam wielu dziwnych przeżyć, innymi słowy peszy nas i zawstydza, nie spodziewałam się, że zacznie się to nim ukończy 2 latka! Na przykład: *** jesteśmy w maleńkiej przychodni u mojej pani ginekolog. Jaś z tata na równie maleńkim korytarzu (na cały głos oczywiście)"tata chyba się zieślałem!" - w gabinetach robi się cicho i wszyscy zdają się słuchać jak rozwinie się sytuacja. Ja widzę oczyma wyobraźni mojego męża a raczej wymowną czerwień jego twarzy. Nim Bartek zdołał wydusić z siebie cokolwiej Jaś dodał "nie to tiko te śpodenki wefśły mi w pupe, zia małe sią, tata idź do placi placiować, kupić nowe cieba" ufff ***wieczorem znudzony Jaś daje mi telefon i zarządza "do babusi mamusia ziagłonić" pokornie wykręcam numer i przekazuję słuchawkę pierworodnemu a tu nagle słyszę "Babusia , mamusia nić nic nie ugotowała Jasiowi, ani ani ziupki, ani ani koklecika, mamusia tiko lobi nic, Jasio głodny jeśt, psijedź babusia do Jasia biednego telaz, ugotuj Jasiowi , mamusia tiko lobi nić!" hehehe najpierw nastała cisza, potem babcia wróciwszy do zdrowych zmysłów rozpoczęła dyskusję z Jasiuniem, ale miałam dziwne wrażenie, ze przez chwilę mu wierzyła. Uff dobrze, że nie zażyczył sobie telefonu do teściowej, bo już by mnie na stosie spalili. To są bodaj jedne z najkrótszych wyczynów dyskusyjnych Jasia jakie pamiętam, pomijając wypowiedziane w najmniej sprzyjających rodzicom sytuacjach, słynne Kuu Mać i O Bozie Bozie , wypowiadane najczęściej łącznie. O ZGROZO!! A (o ile ktos dobrnął so końca) czy Wasze pociechy też są chętne do recytowania wierszyków tylko w domu? Może być nawet pełno ludzi i Jaś bez zawstydzenia recytuje, Bambo, czy Pawła i Gawła albo pana Hilarego, wystarczy wyjść gdziekolwiek a wtedy cisza. A jak już ktoś go o wierszyk zagadnie, to dowiaduje się, ze mamusia Jasiowi nic nie czyta a on biedny nie ma w domu ani ani jednej książeczki itp. Wesprzyjcie mnie i napiszcie, ze Wasze dzieciaczki też robią z Was jakieś nieznośne potworzyce i że to MIJA! POzdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: 29.09.03, 09:47 Aniu, ależ się uśmiałam. Jaś jest po prostu NIESAMOWITY. Ciekawa jestem kiedy Weronika zacznie nam czynić podobne rzeczy. Póki co zadaje całe mnóstwo pytań w stylu "a cio to". Wczoraj wyciągneliśmy ze strychu konia na biegunach. Biedny, biedny, biedny konik. Nie dość, że dźwigał na grzbiecie mojego męża i szwagra, to jeszcze pewnie ze dwoje dzieci na nim się wybuja. Ale wracając do tematu. Ponieważ moja córa należy raczej do ostrożnych osóbek i nie lubi nie czuć pod stopami ziemi, nie spodziewałam się, że od razu wsiądzie na swojego nowego - starego rumaka. Ale nie spodziewałam się też tego, co zobaczyłam. Otóż... moje dziecię przez połowę dnia przytulało, głaskało i całowało konika. Miłość od pierwszego wejrzenia? Miałam dzięki temu chwilę spokoju (co się ostatnio rzadko zdarza). Izuniu, jeśli chodzi o lekarza, to ostatnio mieliśmy trochę problemów. Ponieważ Weronika trochę nam przez wakacje chorowała pani doktor kojarzyła jej się niezbyt miło. A konkretnie - z czopkami przeciw gorączce. Tak więc na dzień dobry w gabinecie był płacz. Na szczęście po badaniu wszystko wracało o normy. Pozdrawiam Was wszystkie i wszystkim naszym skarbeczkom życzę w drugie urodziny całego mnóstwa radości, wspaniałego dzieciństwa i bardziej cierpliwych mam (nie wiem jak Wam, ale mnie czasem brakuje tej zalety). Odpowiedz Link Zgłoś
domali DO GOSI!!!! 30.09.03, 11:08 Hej Gosiu! Widzę, ze nasze dzieciaczki to dosłownie rówieśnicy! O której urodziła się Twoja Weronika? Moj Wiktorek o 6.25. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: DO DOMALII!!!! 30.09.03, 11:43 Hej. Nasze dzieciaki to naprawdę rówieśnicy - Weronika przywitała świat o 6.40 (skowroneczki z nich). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: DO DOMALII!!!! 30.09.03, 11:52 Rzeczywiście! To tylko napisz, skąd jesteś i gdzie rodziłaś? Wiktorek urodził się w Olsztynie, w Szpitalu Miejskim, teraz meiszkamy w Wawie. Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: DO DOMALII!!!! 30.09.03, 14:19 Mieszkamy w Kletni (pod Radomskiem) a rodziłam w Piotrkowie Trybunalskim. Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001 26.09.03, 13:27 Dopiero teraz odkryłam ten wątek i pozwalam sobie przedstawić wam Piotrusia (13.10.2001). Piotruś to łobuz ...ale bardzo słodki. Żywe srebro, szybko sie nudzi i tylko w domu potrafi się na dłużej zająć jakąś zabawką. Na placu zabaw jest szał :bieganie od jednaj rzeczy do drugiej....a na karuzeli nie usiadzi spokojnie nawet jednego obrotu bo już chce się przesiąść na inne siedzenie!!!! Ulubione zajęcie odkąd tylko tylko zaczął sie samodzielnie bawić to mechanika i naprawianie wszystkoego co widzi:samochody, szfki, dzrzwiczki...komputer !!!! Ma chyba ze 4 komplety narzędzi takich do zabawy oczywiście ale przegrywają zaraz jak tylko ma możliwość użycia "prawdziwych". Lubi klocki,bajeczki i ma swoją ulubioną lalę !!!Tak tak z jednej strony samochody a z drugiej lalka !!!! Każdy posiłek zaczyna jeść samodzielnie....na koniec wkraczam ja ...bo mam wtedy pewność żę jest najedzony. Uwielbia wszelkiego rodzaju zupy i kakao....reszta może nie istnieć !!! Od czerwca sika do nocniczka (albo ewentualnie do toalety), kupki oczywiście też !!!! Początkowo trzymała się za "sisiorka" teraz woła "iku" Nauczyłam go dzięki mojemu tacie. Będąc na wsi chodził rozebrany do golasa i sikał jak chciał i kiedy chciał....w trakcie zwracaliśmy mu uwagę gdzie to trzeba robić i sadzaliśmy go choćby w ostatniej chwili. I gromkimi oklaskami i okrzykami radości wszyscy go chwalilismy kiedy mu sie udało. Zaczął łapać że te brawa są ważne i jak mu się udało na czas usiąść to sam sobie klaskał. Początkowo na noc zakładaliśmy mu pieluchy, potem wybudzałam go 2-3 razy w ciagu nocy....teraz kiedy przestał tyle pić wytrzymuje do rana !!!! Wchodzi w fazę mówienia "nie" ale jeszcze znośnie. Za to oszalał na punkcie swojego taty i ja już sie prawia nie liczę ...przynajmniej kiedy tata jest w pobliżu. Bardzo mi to nie przeszkadza bo mam jeszcze 6 miesięczną córeczkę i muszę jej poświecac duzo uwagi... Tylko z mową kiepsko.....ja go rozumiem ale inni..... Ale powoli zaczyna powtarzać pojedyńcze słowa wiec może coś ruszy. Pozdrawiamy wszysrkie mamy i rówieśników !!! Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 26.09.03, 16:25 Witaj Ewis i inne mamy prawie dwulatków pażdziernikowych. Zazdroszczę Wam tego siusiania do nocnika i jedzenia samodzielnego, w ogóle jedzenia, bo mój Łukasiu to niejadek. Za to serce mi rośnie, bo mówi bez przerwy, opowiada, w zasadzie można z nim pogadać. Czasem jest śmiesznie, zwłaszcza jak mówi "ty jesteś mamunia". Poza tym jest strasznie silny psychicznie, okres "nie" to zaczęliśmy ok. 14 mies., co prawda nie rzuca się na podłogę i nie płacze na zawołanie, ale dyskutuje. W środę np. byliśmy u okulisty, jak zwykle u lekarza od progu wołał "idziemy do Skody", a pożniej, gdy nie pomagały delikatne metody, zawinięto go w prześcieradło i tak zbadano. A! Jesteśmy z Częstochowy, pozdrawiam, Iza Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 26.09.03, 16:37 Zapomniałam się pochwalić, że Łukaszek jakiś miesiąc temu zaczął zadawać pytania, najpierw było "kto to jest?", więc tłumaczyłam, że pani sąsaiadka (np. windzie), później "co to jest?", "co to są?" a teraz też "co to robi?". Póki co uwielbiam odpowiadać na te pytania, chociaż czasem jest śmiesznie, właśnie gdy to są pytania o obcych ludzi, I. Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 27.09.03, 13:44 Czy Wasze dzieciaczki też chodzą na spacerkach w przeciwną stronę niż Wy chcecie? A jak jest u lekarza, czy też zachowują się skandalicznie nie chcąc współpracować a nawet krzyczą od progu przychodni "do domu" "do baby" itp.? Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001 01.10.03, 10:48 Nasz syn zaczyna być tak krnąbrnym dzieckiem że nie wiem jak my to zniesiemy.....zasze wszystko inaczej niz my chcemy...i ten płacz o byle co i obrażona mina....i to jego jęczące niiiiiiiiiiiieeeeeeeeee. A dziś się rozryczał ze tata wyszedł do pracy i rycząc położył się na podłodze i to pod krzesłem..... Co robić....klapsy i krzyk go znerwicują ale tłumaczenia nie pomagają !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001 02.10.03, 09:03 U nas pomaga nie reagowanie na takie wybryki. Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 03.10.03, 12:00 Gosiu, mój Łukaszek też zdmuchnie 5 - go, czyli w niedzielę 2 świeczki!!! O ktorej godzinie urodziła sie Twoja Weronika? Co do krnąbrności to my z mężem ją akceptujemy, dzieciak wie czego chce, to dobrze, poradzi sobie w niełatwym życiu. Oczywiscie ma pewne granice. w ekstremalnych wypadkach odwracam mu czymś innym uwagę lub daję wyładować złość,np. jest wściekły jak mu sie rozwali budowla z klocków i wali ręką np.w podłogę, to nich wali, jak sie wyładuje to go pocieszam. Albo jest wściekły i ma krzywą minę, mówi "Łukasiu płacze" i raczej nie płacze, ale jak już płacze to idziemy do lustra, jego wykrzywiona buzia, tzn. jej widok tak go rozśmiesza, że jest po nerwach i po smutkach. Myslę, że najważnijsze, zeby samemu nie zdenerwować się, bo to pogłębia napiecie - Iza Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 03.10.03, 12:07 wiem, przeoczyłam, mamy już trzy dzieciaczki z 5- go! Łukasiu jest młodszy o 18:00 sie urodził Odpowiedz Link Zgłoś
mamaolenka Re: październik 2001.5 października 03.10.03, 15:26 Witajcie, z tego co pamiętam jest tu jeszcze wiecej dzieciaczków z 5 października. Moja Zuzanka jest z tego dnia, ale z 20.43. Też będziemy dmuchać dwie świeczki! jak ten czas płynie...Pozdrawiam Alex z Krakowa (z 7 października 1976) Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 06.10.03, 11:14 Łukasiu wczoraj zdmuchnął 2 świeczki, zjadł wszystkie mandarynki z tortu, sam tort niezbyt mu smakował, dzisiaj rozkoszuje się prezentami, wczoraj był jakiś rozdrażnony, może przez ten deszcz. Najlepsze życzenia dla rówieśników - dwulatków - Iza i Łukasiu (5.10.2001) Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001-stomatolog? 06.10.03, 15:02 Czeka nas pierwsza wizyta u stomatologa. Weronice coś się zrobiło z ząbkami (obie górne 1 i obie 2). Wygląda to tak, jakby szkliwo odprysnęło. Nie wiem, jak wytłumaczyć dwuletniemu szkrabowi, że pan (pani) doktor będą jej robić coś z ząbkami. Miałyście już może jakieś doświadczenia w tej dziedzinie? Jestem po prostu przerażona. Odpowiedz Link Zgłoś
annba1 Re: październik 2001-stomatolog? 06.10.03, 22:15 Ciężka sprawa ((((((( nas też czeka dentysta, ale jakoś tak nie możemy się zdecydować! Jaś ma plamkę na dolnej jedynce! Horror! Muszę wreszcie podjąć męska decyzję i wybrać się z nim do oczywiście absolutnie przemiłej pani, ale.... zaczekam i do urodzinek nie będę małego ciągać! Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
gosiaczek73 Re: październik 2001-stomatolog? 07.10.03, 08:05 My wczoraj podjeliśmy męską decyzję. Znależliśmy przemiłą panią doktor, ale niestety, nie miała dla nas dobrych wiadomości - próchnica. Wyobrażasz to sobie? Doznaliśmy szoku. Co gorsze - nie leczy się jej w przypadku jedynek i dwójek. Właściwie leczenie stosuje się dopiero od piątek. Pozostaje nam tak zwana impregnacja, po której ząbki zrobią się czarne. Dziwi mnie tylko jedno - próchnica rozwinęła się bardzo szybko - praktycznie przez okres 2 miesięcy (pod koniec lipca nic nie było jeszcze widać). Prawdopodobnie antybiotyki "anginowe" zrobiły swoje. Mam tylko nadzieję, że pozostałe ząbki będą zdrowe jeszcze dłuuugo. Pozdrawiam i życzę więcej szczęścia u pani stomatolog. Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 - co taka cisza??? 14.10.03, 23:33 Przede wszystkim - STO LAT dla naszych październikowców !!! Dlaczego nikt nic nie pisze???? Już połowa miesiąca - spodziewałam się lawiny urodzinowych wspomnień, najnowszych info o postępach maluszków... a tu cisza. Obiecuję, że błysnę przykładem w przyszłym tygodniu i skrobnę parę słów o moim ewiorku A tymczasem napiszcie WY - jak było z dmuchaniem świeczki, jakie prezenty najbardziej spodobały się maluchom, na jakim etapie jest u Was słynny "bunt dwulatka" itp...... Ciekawe co będzie za rok z naszym wątkiem - ja wiem, że teraz postępy/zmiany nie są już tak widoczne jak w wieku niemowlecym, ale od czasu do czasu miło sobie poczytać co porabiają rówieśnicy W każdym razie ja lubię Oto lista obecności obowiązkowej w naszym wątku 4 - Ania (ima61) 5 - Weronika (gosiaczek73, Kletnia k/Radomska) 5 - Wiktor (domali, Warszawa) 5 - Łukasz (ikrasiejko, Częstochowa) 5 - Jakub (pyza15, Olsztyn) 5 - Zuzanna (mamaolenka, Kraków) 8 - Mateusz (mateczka74, Wrocław) 8 - Marcel (pewna_karola) 9 - Ola (sikorki_2) 9 - Szymon (haga78, Szprotawa) 9 - Jurek (ni_la) 11 - Maximilian (beatach, Niemcy) 12 - Filip (maga102, Tarnobrzeg) 13 - Piotruś (anes28) 14 - Kacper (misia_mama.kacperka) 15 - Ula (justok1) 18 - Jaś (mygda) 18 - Jaś (annba1, Piaseczno k/Wwy) 20 - Jaś (monika_bo, Warszawa) 22 - Ewunia (ewis) 29 - Daria (dbz, Rzeszów) 30 - Dominika (gutman00) oraz październikowe dzieciaczki, których dat narodzin nie udało mi się zlokalizować: Julka (mariola_p) Natalia (anfi74) Natalia (guska_edziecko) Weronika (dagu75) pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
sikorki_2 Re: październik 2001 - jestem ... jestem... 16.10.03, 11:55 Kasiu, już dawno zamierzałam się odezwać, ale teraz widzę, że nie mam innego wyjścia... Na usprawiedliwienie dodam, że i tak nasz wątek jest jedynym, do którego zaglądam na forum. Brak czasu robi swoje ... niestety ... A teraz kilka słów co słychać u Sikorek z Wrocławia. - Jesteśmy po drugich Urodzinach (9.10). Były mniej uroczyste niż Pierwsze (mniej gości) ale równie udane, pyszny tort, super prezenty (najważniejsze, że kolorowo zapakowane) i ukochane przez Olę – STO LAT, nie wiem dlaczego je tak lubi. A propo właśnie urodzin mam taką anegdotę. Więc kilka dni wcześnie uczyliśmy Olę dmuchać świeczkę no i zdarzył się nam malutki wypadek typy przysmalona grzywka. Ale naprawdę bez poważniejszych konsekwencji, tylko ten zapaszek. Pośmialiśmy się ... i pocieszyli, że na szczęście babcia się nie dowie, bo by nas zamordowała. No i na drugi dzień przychodzimy do babci. Ola czapę zdejmuje i na glos: ,,baba, baba, dym tutaj ...” i tak nas dziecko sprzedało ) Pora wiec zacząć naprawdę uważać na słowa! - Gorący w chwili obecnej temat to pożegnanie dydka. To już trzecia noc i ... znów jestem pod wrażeniem, ze tak łatwo poszło. Pisze w czasie przeszłym, ale mam nadzieję, ze nic już się nie zmieni. Naprawdę nie mogę się nadziwić zawsze mam tyle obaw, a Ola tak łatwo się z tym godzi. Zadziwia mnie za każdym razem. Tak jak czasami przy usypianiu. Czytamy książeczki, a Ola wstaje, kręci się, chce światło gasić, pić itp. Ojej, ja na zegarek zrezygnowana, że znów się usypianie wydłuża, biorę ja rzutem przez biodro, przykrywam kołdrą a ona nagle cichutko i już śpi. - Co do poruszanego wcześniej tematu płaczek, to pod marudą bym się podpisała, albo stękalskim... Oj jak ślicznie Ola to robi. Chociaż widzę już jaskółki zmiany. w tym tygodniu udało mi się oglądnąć oba odcinki M jak Miłość, a córcia w tym czasie lalkami się zajmowała. Naprawdę trochę dziwnie mi było, ale cóż ...korzystałam z chwili. Bo tak naprawdę chwil dla siebie mam bardzo mało. Ola była i jest baaaaardzo absorbująca. - Histerii nie przerabiałyśmy (jeszcze?) a jak to jest z buntem dwulatka, ten okres się zaczyna czy już bardziej kończy? Bo ja bym chciała wejść już w okres słodkiego trzylatka i tak do 18-stki ... myślicie, że możliwe? - I bardzo ważne. Ola mówi Kocham (chociaż ogólnie nadal mówi mało), a mi serce skacze z radości. Kocham ja Wszechmocnie! Totalnie! Jak Nikogo! I tyle przyszło mi teraz do głowy. Na pewno jeszcze sie odezwę, a tymczasem pozdrawiam wszystkie październikowe pociechy i te brzuszkowe – oczekujące. Trzymajcie się dziewczyny!!! Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: październik 2001 - co taka cisza??? 17.10.03, 09:03 A czy my też możemy się przyłączyć do listy obecności? Wiktorek już też jest dwulatkiem, ostatnio niestety chorym Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: październik 2001 - co taka cisza??? 18.10.03, 11:23 domali, przecież jesteście na liście... Odpowiedz Link Zgłoś
mygda Re: październik 2001 - 2 latka !!! 18.10.03, 16:09 Moj Jasiek konczy dzis 2 latka. Kocham Cie syneczku. Kocham,kocham,kocham. mama nie napisze wiecej bo musialabym dluuuuuuuuuugo. Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: październik 2001 - co taka cisza??? 20.10.03, 09:22 Nie zauważyłam ))) Odpowiedz Link Zgłoś
linga Re: październik 2001 - co taka cisza??? 20.10.03, 10:35 Spieszę donieść, że zmieniłam nicka z ni_la na linga Także jak sie uda to proszę o zmianę z 9 - Jurek (ni_la) na 9 - Jurek (linga). Odpowiedz Link Zgłoś
linga Re: październik 2001 - co taka cisza??? 20.10.03, 10:37 Weronika córeczka dagu75 jest tak jak mój synek z 9 pażdzernika. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda270 Re: październik 2001 - co taka cisza??? 20.10.03, 15:47 OOOOOO moja Idusia też jest z 9.10.2001r (g.9:30) (kiedys logowałam się jako "edytaa", niestety po przerwie za żadne skarby nie mogłam sobie przypomnieć hasła ) p.s. to ile sztuk jest z 9???? pozdrawiam serdecznie e. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda270 a jak tam wzrost i waga???:) 20.10.03, 16:20 Moje dziewczątko (9.10.01r.) lokuje się w górnych partiach siatki centylowej... waga:14 850(90 centyl) wzrościk:91cm(97 centyl) Jak jest z waszymi bąbelkami?)) pozdrawiam e. (cholerka nie wiem jak zacząć nowy wątek..hmmm..stara a głupia..wstyd Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: a jak tam wzrost i waga???:) 21.10.03, 11:15 Mój Wiktorek w październiku miał 88cm i 13 kg. Niedługo uaktualnie dane, bo robimy bilans Odpowiedz Link Zgłoś
linga Re: a jak tam wzrost i waga???:) 21.10.03, 16:24 Jurek niestety jest raczej chudy - waga 11.900 g (25 centyl), wzrost 89 cm (75 centyl). Jest straszliwym niejadkiem Urodził się o godz. 14.40. Odpowiedz Link Zgłoś
ewis Re: a jak tam wzrost i waga???:) 03.11.03, 13:25 My okupujemy 90 centyl z wagą 14750 i wzrostem 90 cm. Odpowiedz Link Zgłoś
anes28 Re: październik 2001 - co taka cisza??? 23.10.03, 14:52 Cieszymy się z Piotrusiem że jesteśmy na tej liście obecności...niestety po terminie...ale już nadrabiamy długie niepisanie. Urodziny były słodkie i bardzo radosne z dziadkami i pradziadkami w jeden dzień, oraz chrzestnymi i kolegą z klatki w drugi . Prezenty raczej z serii potrzebnych czyli buty na zimę i kasa !!! Ale kolorowe drobiazgi i słodkości też były. Piotruś co chwile powtarzał "to lat" i dostał nawet kilka łyków szampana - oczywiście bezalkoholowego. Jesteśmy też po bilansie dwulatka....i sama nie wiem co myśleć? Waga i wzrost dokładnie w środku normy, nóżki proste, ząbki ładne i gratulacja za nocniczek i nie ubieranie pieluszki na noc ! Ale.....coś sie pani doktor nie podoba klatka piersiowa i nakazała zaczać naukę pływania. No i brak w mowie pełnych zdań ! Pojedyńcze słowa jako tako, coraz wiecej ich powtarza ale ze zdaniami zero, jedynie "Juja pi" Czyli "Zuzia śpi". No i pani stwierdziła ze ja nie zacznie mówic lepiej w przeciagu 2-3 m-cy to da skierowanie do logopedy. No i mam zmartwienie choc do tej pory raczej tłumaczyłam sobie ze niektóre dzieci poprostu mówia póżniej..... A jak jest u was ? Jest jeszcze jakiś dwulatek który nie mowi ???? No i z ostatnich rewelacji to Piotruś pokochał bajki z serii "Wilk i zając" które dostał na kasecie video i teraz jest od rana do wieczora "łilk ! łilk" i nic nie moge spokojnie poogladać....... Mam nadzieję ze te bajki nie niosą ze soba niczego złego na przyszłość ???? Obowiazkowo rano jest Jedyneczka lub Plastelinek. Wasze maluchy tez to lubią ??? Pozdrawiam wszystkie mamy a tym co jeszcze przed urodzinami życzymy - WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
domali Re: październik 2001 - co taka cisza??? 24.10.03, 08:39 Witaj! Śpieszę Cię pocieszyć... mój dwulatek też jeszcze nie mówi pełnymi zdaniami, poza takim właśnie: 'babiś śpi', 'ja pić'. Byliśmy dwa tygodnie przed drugimi urodzinami u logopedy, bo Wiktorek ma tendencję do wysuwania języczka między zęby i logopeda (pracująca z moją mamą, ja też się u niej 'leczyłam'), powiedziała, że rozwój mowy jest ok, nie ma się czym niepokoić. To samo powiedziała moja mama - psycholog dziecięcy, regularnie 'obserwująca' wnuka A że sepleni - cóż, raz genetyczne (ja też miałam tę przypadłość0, dwa - kubek z dziubkiem, który pod tym względem wcale nie jest lepszy niż smoczek, więc natychmiast kubek poszedł w odstawkę i pijemy z normalnego... A buźkę ćwiczymy... Także spokojnie Odpowiedz Link Zgłoś
ikrasiejko1 Re: październik 2001 21.10.03, 22:33 Witamy, ja - Iza i Łukaszek, który aktualnie jeździ taczką (godz. 22:22!!!!). Nasz Łukaszek mierzy 90 cm i ważył 13 kg jakiś tydzień temu, ale chudnie, chudnie, chudnie, bo ma, a w zasadzie mamy zapalenie gardła i nic nie je. W ogóle jest niejadkiem, ale teraz to przechodzi samego siebie - tylko pije. Martwię się tym jego niejedzeniem, może któraś z Was mnie pocieszy? W dodatku nie chciał też brać lekarstw, przyjaciółka poradziła mi, żeby przez sen strzykawką i w południe podziałało a teraz czekam aż usnie i chyba sobie jeszcze poczekam. Gorzej będzie jak sama usnę wcześniej. Co do jego postępów to też porzucilismy smoczek, "Gacek - łobuz zabrał", każe się przewinąć ... po zrobieniu kupy, rozbiera skarpety i bluzkę rozpinaną i dużo mówi, w zasadzie jak stary, wszystko, całymi zdaniami, logicznie. Ulubiona zabawa - rysowanie, zgadywanie literek - kilka zna a T umie pisać!! Zna prawie wszystkie kolory nawet różowy, brązowy, fioletowy. A teraz przenosi książki z małego pokoju na kanapę do dużego, czyli łobuzuje. Pozdrawiam wszystkie Mamy i Dwulatków i życzę zdrowia. Iza Odpowiedz Link Zgłoś