3aloczki
26.10.06, 16:46
z dwóch powodów: fasola i angina...
a zaczęło się we wtorek, tak mi fasola się naprężała i uciskała całą dolną
część brzucha, że mi się udało nawet kilka razy usiąść z pionu bp tak bolało,
najpierw myślałam, że po prostu nie podoba jej się, że chodzę dużo (taki dzień
w pracy) ale jak przyszłam z pracy i poleżałam, to nie minęło. Wczoraj rano
wstała i powtórka z rozrywki... pojechałam na badania (standard + test
glukozowy bleeee ale dałam radę, czego się nie robi dla fasolka), potem do
pracy ale z niej uciekłam bo bolało jak diabli. Wieczorem do lekarza i kazał
odpoczywać, niby z fasolkiem w porządku, szyjka też ok, chyba bardziej
zmęczenie i słabsze wyniki...
Ale wczoraj anginowo byłam zdrowa, a dzisiaj rano wstałam z potwornym bólem
gardła, gorączką i zapchanym nosem... pojechałam do lekarza i leżę...
Antybiotyku nie dostałam, wiadomo, tylko Bioparox i mnóstwo innych bepiecznych
leków ale mam problem bo zaaplikowanie sobie tego ustrojstwa to dla mnie rzecz
niemożliwa, męczę się od południa i zaledwie dwa razy udało mi się to
wpsiknąć, masakra...
Z trzeciej strony kocio domowy łazi po mnie i kładzie się na nogi bo dawno
nikt w salone w łóżku nie leżał...
Pożałujecie nie troszkę???
A zapomniałam napisać: będzie syncio!
I jeszcze mi smutno bo u moich rodziców umarła kotka, którą mieliśmy od 8 lat,
bidulka...
Ach życie...