Dodaj do ulubionych

zerówkowicze z roku 1996

IP: *.* 07.11.02, 17:39
Hej! Moja córcia w tym roku poszla do zerówki, a niebawem, tzn. w lutym zostanie starszą siostrą. Róznica będzie duża, prawie siedem lat (6 i 7/12), ale mam nadzieję, że w związku z tym pewne rzeczy będą prostsze, a pewne spięcia mnie ominą (a inne nie). Czy są tu jacyś rówieśnicy mojej Natalki? A może ktoś ma parkę z podobną różnicą wieku? Pozdrawiam, Agata
Obserwuj wątek
    • Gość: dorka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 07.11.02, 19:46
      Witaj,mam synka w wieku Twojej córeczki i we wrześniu br urodziłam córeczkę.Tak więc mam parkę.Od początku mojej ciąży syn nie najlepiej wypowiadał się o przyszłym rodzeństwie tym bardziej,że do tej pory był jedynym dzieckiem w rodzinie.Jednak po urodzeniu Magdzi bardzo złagodniał.Wiesz, tak sobie myślę,że on bał się,że przyjdzie jakaś duża dziewczyna i zacznie buszować po jego pokoju.A tu zjawiła się maleńka kruszyna i do tego szalenie spokojna.Myślę,że Ty nie będziesz miała tego problemu bo zazwyczaj dziewczynki pragną mieć młodsze rodzeńswo.Tak na marginesie dodam,że przynajmniej dla mnie drugie dziecko to zupełnie co innego.Nie ma takiej nerwówy,nie przespanych nocy,kłopotów z karmieniem a nawet kolek.Serdecznie pozdrawiam Dorota
    • Gość: Dorota Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 07.11.02, 20:19
      Mam syna w zerówce ( w maju skończył 6 lat). A w lipcu bieżącego roku urodziłam....drugiego syna. Kuba (starszy syn) jest zakochany w Jasiu, jest orędownikiem jego spraw i praw. Powiedział mi kiedyś nie gniewaj się mama, ale Jasia kocham bardziej od Ciebie. W życiu Kuby wiele się zmieniło, do tej pory poświęcaliśmy mu bardzo dużo czasu, teraz musiało to trochę ulec zmianie i Kuba tego nie rozumie. Często się złości, lecz nigdy na brata złość wyładowuje na rodzicach. Ja w związku z tym też mam duże problemy, ogromne poczucie winy, że za mało czasu z nim spędzam. I dlatego uważam, że przy drugim dziecku też jest ciężko. Choć z innych powodów. Pozdrawiam. Chętnie jeszcze z Wami pogadam . Dorota
      • Gość: Nawojka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 08.11.02, 17:52
        Moja Natala jest bardzo pozytywnie nastawiona do malucha, ale nie zdaje sobie sprawy, jaka to będzie dla nas wszystkich rewolucja. Jest ze mną bardzo związana emocjonalnie, ale jednocześnie bardzo samodzielna. Tyle że to na razie typowa jedynaczka, oczko w głowie całej rodziny, też jedyny maluch w rodzinie. Jako niemowlak była bardzo grzeczna, nie było zarwanych nocy, kolek, kłopotów z karmieniem itd. Oby małe dla naszego wspólnego dobra wrodziło się w siostrę :-) Najbardziej się boję, żeby nie zgłupieć na punkcie malucha, nie doprowadzić do sytuacji, że mały terrorysta rządzi całym domem, a najbardziej cierpi na tym starsze. No, ale chyba mi to nie grozi. Sama bylam strszą siostrą (brat młodszy aż 9 lat), a mojej mamie udało się tak wszystko zorganizować, że każde z nas czuło się najważniejsze. w razie czego przywróci mnie do pionu :-) Obserwuję moje koleżanki i jedne robią takie błędy, że aż się wlos na głowie jeży, ale większość potrafi pogodzić obowiązki przy maluchu z poświęcaniem szczególnie dużo uwagi starszemu, w tym tak trudnym dla niego okresie. Jedna mi powiedziała: wyobraź sobie, że twój mąż przyprowadza do domu nową żonę i mówi, że kocha ją tak samo jak ciebie - tak mniej więcej czuję sie dziecko w tej sytuacji...
    • Gość: Ewka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 09.11.02, 22:24
      Witam,Mam synka-Pawła ,który ruszyl w tym roku do zerówki, a w sierpniu urodził mu się brat- Franek! Różnica rzeczywiście jest spora.Są plusy i minusy tej sytuacji. Próbowaliśmy wcześniej sie ,,strac" o rodzeństwo, ale nie donosiłam dzidziusia :(.Teraz mam dwuch świetnych facetów( + trzeci mąż! :)) i bardzo dobrze się czuje w tej sytuacji.Pawcio barrrrrrrrrdzo chciał brata i jest zachwycony, że ,,zamówienie" sie spełniło, choc ostatnio bywa zazdrosny. Nie o Frania, ale o czas mu poświęcany.Pozdrawiam ,Ewka.
      • Gość: Nawojka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 11.11.02, 23:21
        Zastanawiam się jak to jest z kontaktem między dziećmi. Wiadomo, ze nie są to juz partnerzy do zabawy, na pewno nie przez te kilka pierwszych lat. Chyba w układzie starsza dziewczynka młodszy chłopiec jest z tym gorzej. Ja sama mam brata 9 lat i właściwie dopiero taraz mozna mówić o jakims kontakcie między nami, wcześniej, to były dwa zupełnie różne światy. Mój mąż ze swoimi siostrami (11 i 12 lat młodsze) właściwie do tej pory nie może znaleźć wspólnego języka, ja sie natomiast świetnie z nimi dogaduje. Może przy takiej różnicy wieku jak będzie u nas Natala przynajmniej będzie miała żywą zabawkę :-) Może będzie ją bawiło pomaganie przy dzidzusiu itp. Ja przy swoim bracie ani sie mamie nie przydałam, bo do prawdziwej pomocy byłam za mała, a na zabawę stanowcz za duża. Oczywiście bardzo sie cieszę, że mam brata i uważam, że wspaniale jest mieć rodzeństwo, niezależnie od róznicy wieku, tylko zastanawiam sie jak to wszystko najlepiej rozwiązac, a moze po prostu szukam dziury w całym? :-)
    • Gość: Ewka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 12.11.02, 21:35
      ...nie ma idealnych rozwiazań. Wszystko ma zarówno plusy ,jak i minusy. A z mojego doświadzenia wynika,ze nie da sie ,,zycia" zaplanować. Im bardziej się kombinuje,zeby byłowygodniej, tym większe psikusy robi nam ,,los" :lol:Ważne żeby dziecko WOGULE mialo rodzeństwo i żeby był między nimi serdeczny kontakt i rodzinne relacje.Znam ,dziś juz dorosłe, rodzeństwa z różnymi ,,różnicami wiekowymi" . Większość z nich ma kiepskie wspomnienia i relacje wzajemne. I obarczaja odpowiedzialnościa za to rodziców. I to jest ich ,,życiowy" problem, ciągnący sie czasem całe życie za nimi...Codziennie się zastanawiam co robić, a czego nie, żeby moji synowie kochali się wzajemnie i byli kiedyś dla siebie oparciem i prawdziwą rodziną...nawet jak nas rodziców, zabraknie.
      • Gość: Nawojka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 13.11.02, 21:05
        A teraz cos z innej beczki. Moja córcia to już całkiem dorosła pannica. Pomijam fakt, że za kilka lat mnie przerośnie, a nogę na już tylko 4 numery ode mnie mniejszą - to sprawy zewnętrzne. Właśnie jestem na etapie organizowania jej przyjęcia dla koleżanek z przedszkola. Mam taką książkę "Przyjęcia z Disneyem" i wybrałam już opcję z Piotrusiem Panem, a moje dziecko na to, że nie, bo sie będzie wstydzić :-) Po prostu obciach! Pannica juz, a nie dziecko. Moja mama stwierdziła: dobrze, ze będziesz miała drugie, któremu, będziesz mogła organizować przyjęcia z Disneyem... Wasze dzieciaki też tak szybko robią sie "dorosłe"? :-)Pozdrawiam, Agata
    • Gość: Dorota Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 14.11.02, 12:04
      Mój starszy syn zadziwia mnie. Ma ogromne "pokłady" życzliwości, czułości i miłości dla swojego młodszego brata. Milo patrzeć jak go przytula, mówi do niego, całuje.Jeszcze nie zdażyło się, zeby się na niego zezłościł, na mnie średni 3 razy na godzinę. Obserwuję mojego 6 latka (właściwie ma już 6,5) i stwierdzam, że obecnie znajduje się na rozdrożu, rozdarciu między byciem syneczkiem rodziców, maleństwem, a samodzielnym urwisem i "kumplem swoich kumpli". To chce się z mamą "peciuniać" (przytulać przed snem), to sprawdza w kapieli czy mu rosną włosy na nogach, bo w przedszkolu się założyli , kto ma dłuższe, to stojąc przed lustrem stwierdza, że go fatalnie uczesałam i ubrałam, że wyglada jak pajac (lub co gorsza palant). Wczoraj gdy dostał upomnienie, za zachowanie w przedszkolu, skwitował to krótko "wiesz mama mnie to za bardzo nie obchodzi", a gdy jest niegrzeczny i mówię, że powinien przeprosić za swoje zachowanie przeprasza, a po jakimś czasie mówi, że zrobił to, bo wiedział, że tego od niego oczekuję. Bądź tu człowieku mądry. Czasami już nie wiem, jak z nim postępować, boje się, żeby zakazami i karami nie ograniczyć jego wolności, nie zabić jego fantazji, własnej wartości, żeby go nie uzależnić od oceny zewnętrznej. itp.Z drugiej strony boję się żeby nie był egoistą, pewnym siebie nie znoszącym porażek bufonem. Czy jego zachowanie to np. jeszcze oznaki pojawiajacej się zaradności życiowej czy już wyrachowania? Jedno jest pewne kocham Go. Ale wiem też, że moi rodzice też mnie kochali, a efekty uświadomione i nieuświadomione ich eksperymentów wychowawczych dźwigam ja. Staram się uniknąć popełnienia tych błędów, które popełnili wobec mnie rodzice, ale na pewno popełnię własne. Pozdrawiam. Dorota mama Kuby i Jasia.
    • Gość: olaija Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 14.11.02, 13:56
      JA też mam taką dwójkę- Ola ma 6.5 roku, Antoś 9 miesięcy.I wiecie, jest naprawdę słodko.Ola nigdy jeszcze nie okazała zazdrości,nie zniecierpiliwiła się na niego.Wiele niepokojów naszych rozwiało się w konfrontacji z rzeczywistością. Jak urodził siąę Antek to bolało mnie ze mam ręce pełne roboty ,a Ola taka cierpliwa, potrafi czekać , tylko że przy tym się odpępawia, jednak jej chyba z tym dobrze.Jest bardzo samodzielna, ma swój świat.Bardzo uwazamy z mężem żeby nie cierpiały nasze relacje z nią przez obecność Antosia, a ona go bardzo kocha.Ale ja czuję w sobie taki rodzaj schizofrenii- kiedy idę na spacer z Antkiem , tęsknię za Olą, a gdy mam zostawić go i wyjść z nią to też mi trudno(chociaż gdy jesteśmy tylko we dwie to jest upojnie, teraz to sprawia wielką radość).I tak mam po 10 razy dziennie, ale chyba się przyzwyczaję .Tylko jestem trochę zbyt zmęczona, ale wynika to z braku organizacji, tego jestem pewna.
    • Gość: Ewka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 14.11.02, 22:13
      ...taaak,ja mam podobne odczucia.Ciągle mi się wydaje,ze za mało czasu mam dla starszego synka, że ,,za wcześnie" zrobiłam z niego ,,dorosłego",za dużo wymagam. Jakoś nie mogę znależć ,,złotego środka".Albo mu pozwalam na zbyt wiele,albo za wszystko karce( często ze zmęczenia, czy zdenerwowania - wiem to mnie nie tłumaczy).A Pawel potrafi mi powiedzieć...,,teraz to mi juz nie będziesz rozkazywać, bo sam sobie rozkazuję!", a za godzinę...,, boję się iść sam spać, połóż się ze mną i ,,pokićkaj" mnie po pleckach". No i co ja mam z tym zrobić?! :)
      • Gość: Nawojka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 15.11.02, 22:58
        No właśnie, jak sobie radzicie za zmęczeniem? Ja jestem strasznym leniuchem, czasem po prostu muszę odpocząć, czasem jestem zmęczona i nie chce mi się bawić z natalą. Teraz ona to rozumie, ale co to będzie jak się drugie pojawi? Czy będzie chciała sie zjmować sobą, gdy będzie widziała, że przy tamtym ciągle coś się robi? No właśnie, na ile dorosłe są te nasze "dorosłe" dzieci?A tak o zakazach i ograniczeniach - są konieczne, między innymi zapewniają poczucie bezpieczeństwa dziecku. Tylko gdzie jest granica? To najtrudniejsze, gdzie kończy się rozsądne działanie, a zaczynają niepotrzebne ograniczenia? Tego niestety nie można nauczyć się z książek (a szkoda), musimy dojść do tego same, a raczej z pomocą naszych dzieci :-)
        • Gość: Nawojka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 17.11.02, 22:44
          Widzę, że się wstrzeliłam z wątkiem, bo tu z jednej strony mamy starszaków 94/95, zdrugiej dużo o młodszych przedszkolakach, a sześciolatki dotąd były zapomniane. Zapraszam na pogaduchy mamy wszystkich sześciolatków, niech nie determinuje nas wątek rodzeństwa ;-)Jakie macie kłopoty z waszymi zarówkowiczami? Co je najbardziej interesuje? Moja Natala jest na etapie wykłócania się i prób załatwiania wszystkiego krzyczeniem na mnie. Jej oststnią obsesją są zwierzęta - bajki mogłyby nie istnieć, gdy jest annimal planet. Nasza ostatnia rozrywka - wybieranie imienia dla dzidzi - trudno znaleźć coś, co przypadło by do gustu całej trójce, ciągle zmieniamy zdanie, ale mamy jeszcze ponad 3 miesiące. No i organizujemy w piatek kindrebal z prawdziwego zdarzenia - zaprosiła 15 koleżanek i kolegów z przedszkola, nie wiem, jak zdołam nad tym zapanować, trzymajcie kciuki :-)Pozdrawiam, Agata z Natką i następnym w drodze :-)
    • Gość: Dorota Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 19.11.02, 21:05
      Mój starszy syn przechodzi fazę buntu (o kurcze, który to już raz i na pewno nie ostatni). Kilka razy dziennie słyszę,że jestem najgorszą mamą na świecie, bo np powiedziałam, żeby skończył ogladanie bajek. Do codziennych szlagierów mależą też teksty "dlaczego wszystko musi być tak jak wy chcecie", dlaczego wy mi ciągle rozkazujecie". Bardzo szybko wpada w wielką złość niewspólmierną do zdarzenia. Oj ciężko, ciężko, zwłaszcza, że młodszy prawie nie śpi w dzień, a mnie fala listopadowych upałów przyprawiła o przeziębienie. pozdrawiam. Dorota
      • Gość: M_SL Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 19.11.02, 22:35
        Dorota, jakbym o moim czytała. Ja słyszę jeszcze "Czy ja wszystko muszę dla was robić?" na prośbę o cokolwiek, np. odnieszienie talerza. Do tego te jego zabawy w potwory, wulkany itd. Też tak masz?A ile ma twój młodszy? Mój 9 miesięcy.PozdrawiamMalgosia SL
        • Gość: dorka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 20.11.02, 10:00
          Witam wszystkich,Tak się zastanawiam czy synowie Małgosi i Doroty nie mają na imię Michał,bo mój syn tak właśnie ma na imię i zachowuje się identycznie.Za swoje niepowodzenia mnie obwinia.Wczoraj tak się zezłościł,że cd rom nie chciał zadziałać(oczywiście z mojej winy????)że aż usnął.Czy wasze dzieci też tak nie szanują zabawek?Chyba przestanę cokolwiek kupować.Pozdrawiam Dorota
    • Gość: Dorota Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 20.11.02, 21:41
      Już naprawdę nie wiem jak z moim Kubą postępować. W domu ciągłe awantury, o wszystko co nie jest po jego myśli. Dziś za karę nie pozwoliłam mu obejżeć "Ligi sprawiedliwych" (czy jakoś tak). Płakał rzewnymi łzami, było mi go żal. Byłam przekonana , że to maluch czteromiesięczny będzie mi dostarczał problemów i zmartwień, ale póki co, jeśli chodzi o problemy niezawodny jest starszy. Pociesza mnie fakt, że piszecie, że wasi mają podobnie. Należy więc sądzić, że to jakaś zbiorowa przypadłość 6 latków, którą trzeba przejść jak ospę. Żeby tylko ślady jak po ospie nie zostały. Pozdrawiam mamy i ich 6 letnich buntowników oraz najmłodsze latorośle. Oj żeby nie wzięly przykładu z rodzeństwa. Pozdrawiam. Dorota
    • Gość: Ewka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 20.11.02, 22:49
      Czesc Dziewczyny!Z moim Pawciem tez jakoś nie moge dojśc do ładu. Gdzieś wyczytałam,ze w wieku 6-ciu lat pojawia sie w dziecku coś ,jak zwiastun tego co nas czeka w najbliższej przyszłości( za jakieś 7-10 lat)- w wieku dojrzewania.Mało pocieszające...:cry:Zastanawiam sie ,czy go nie krzywdzę? Z jednej strony widzę kochane ,,dawne maleństwo" , a z drugiej młodego faceta, który próbuje mnie ,,naginać", albo co gorsza już oszukiwać! Z jednej strony widzę dziecinną bużkę i niewinne oczki, a drugiej czasem złość na mnie i humory bez powodu. Z jednej strony widze jego radość z tego,ze ma wymarzonego brata( 3 mce- Franek),a z drugiej widzę,jak rozpaczliwie odciąga mnie od niemowlaka i ,,kradnie" za wszelka cenę czas i moja uwagę mu poświęconą. Niby to normalne, ale czuje ogromne rozterki i taki, dyskomfort,ze spokój w naszym domu zostal zakłucony...Nie wiem ,jak to wyrazić, ale widzę,ze gdzieś chyba robię błąd i zdaje sobie sprawę z tego ze to JA MUSZĘ cos tu zaradzic i to możliwie szybko.A do tego doszła Pawcia chorobliwa wręćz niechęć donauki i ogromne trudnośći z koncentracją. Chyba oszaleje....Pozdrawiam,Ewka.
      • Gość: Nawojka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 21.11.02, 19:05
        Z tym, co nas czeka w przyszlości, to naprawdę przerażające. Choć moja Natala ma "dni dobroci dla matki" i jest rozbrajająco grzeczna. Ale nie mam złudzeń, przyczyna łatwa do odgadnięcia - jutro w domu kinderbal. Dziś przez cały dzień nawet nie zapytała czy może coś obejrzeć w TV. Jestem w szoku. Ostatnio kolezanka przy okazji jakiejś rozmowy zapytała: chyba nie uważasz sie za złą matkę? A ja jej na to: bardzo często. Popatrzyła na mnie dziwnie i mówi: a ja nie. No ale ona ma trójkę dzieciaków, z czego dwoje prawie dorosłych i patrząc na nie to i ja nie mam wątpliwości, że jest dobrą matką. Ale co do siebie... Ciągle mam do siebie jakieś pretensje i zastrzeżenia. Ale tak juz chyba musi być. Tak mi się wydaje, ze póki mamy wątpliwości, to wszytsko jest ok, znaczy, ze myślimy nad tym, co robimy.
        • Gość: Nawojka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 23.11.02, 19:30
          Hej dziewczyny, przetrwalam kinderbal, choć nie bylo to łatwe. Następny dopiero za rok. Ina pewno na mniej osób! Dlaczego nikt mnie nie uprzedzil, ze szaścioletnie chłopaki, to takie urwisy? Dwaj ciągle sie bili, trzeci bił wszystkich pozostałych, a dziewczyny ciągle zamykały się w łazience. Ufff!cry
    • Gość: mader1 Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 11.12.02, 21:34
      Witajcie, ze mna jest wlasnie tak, ze rozmnazam sie co 6 lat.Moja najstarsza corka ma lat 12,5, mlodsza 6,5 a synek urodzil sie w listopadzie. Ja mysle,ze z dziecmi nie ma problemu, jezeli sie nimi nie interesujemy i ich nie obserwujemy. Gdy pierwsza corka poszla do zerowki, urodzila sie Krysia. Mel byla przygotowana, wszystko wiedziala o dzidziusiach i porodzie, cieszyla sie na siostre... I byla wspaniala starsza siostra ( i jest). Nigdy, przez te wiele lat nie widzialam agresji czy nienawisci w jej zachowaniu.A jednak... gdy prosilam ja,zeby szybciej odrabiala lekcje to wyjdziemy z Krysia na spacer,odrabiala je bardzo dlugo,potrafila w wolne dni jesc 2 godz (!) sniadanie niezalezniejaka byla jego ilosc i rodzaj ( sama wybierala).Na sniadanie znalazla sie rada - wyjechalismy do domu z ogrodem, wychodzilam do ogrodu i mowilam starszej, ze dolaczy do nas, jak zje. Co innego bylo z lekcjami. Ja stanowczo pilnowalam,czasem pekaly mi nerwy, a ona byla jakby obojetna. A Krysia miala krotsze spacery. jednoczesnie wobec siebie byly bardzo czule. Wydaje mi sie, ze to byl taki bunt i to bardziej wobec zachwiania pozycji jedynaka i wobec mnie niz wobec siostry, ktora byla ukochana. Przetrwalam, czasem plakalam do meza wieczorem.Moja starsza corka jest najlepsza uczennica w klasie.Wyprobowala moja milosc na wszystkie sposoby i juz od dawnajest wspaniale. Sa bardzo dobrymi siostrami. Teraz przejmuje sie bratem, kazdym jego placzem. A srednia, choc roznica wieku jest tez taka sama, reaguje jeszcze spokojniej. Ona nigdy nie byla jedyna. Chociaz... troche mniej je i czesciej sie przytula :-)marzena
    • Gość: Ewka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 29.12.02, 23:36
      odkurzę nieco ten miły wątek :)Jak tam zerówkowicze?Mój Pawcio ma wrodzona awersje do odrabiania i tak prościutkich" lekcji. Zadnych szans na dłuższe skupienie- juz wymiękkam...pozdrawiam,Ewka.
      • Gość: Nawojka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 22.01.03, 22:43
        Dziewczyny, pomocy!!! Do porodu juz niespełna miesiąc, a w Natalę jakby diabeł wstąpił. Ogólnie rzecz biorąc jest strasznie niegrzeczna, nie słucha, pyskuje, o wszystko sie kłóci, a z drugiej strony zrobiła sie przylepką, która łazi za mną krok w krok (zwłaszcza wieczorami) i domaga się usypiania i nieustannych dowodów miłości. Dodam, ze od dawna jej nie usypiam, naprawde jest, a raczej była bardzo samodzielna. Już nie wiem jak z nia postępować, boje się co będzie potam, jak postępować, gdy urodzi sie małe. Nie chce dać sobie wejśc na głowę (choc mąz twierdzi, że juz na to pozwoliłam), nie chcę też, żeby poczuła sie odsunięta. Jak znaleźć złoty środek?
    • Gość: Ewka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 22.01.03, 23:33
      ..wiem oczym mówisz :)Co prawda my mamy juz maluszka na świecie( od 5 mcy),ale i teraz jest nam czasem trudno.Moze potraktuj ją jak ,,dorosłą kobietę"-wybieżcie sie SAME na zakupy dla maluszka.Niech sama o czymś zadecyduje.Podkreślaj jej role w rodzinie.Że będzie przykładem dla maluszka,że będzie ,,wielką pomocą" dla mamusi i podkreślaj jak cieszysz sie,ze jest juz TAKA DUŻA I SAMODZIELNA I że MOŻESZ NA NIĄ LICZYĆ!...powodzenia :)Ewka.
      • Gość: Nawojka Re: zerówkowicze z roku 1996 IP: *.* 23.01.03, 10:21
        No właśnie cały czas tak stram sie postępować. Dotychczas to dawało efekty, Natala podchodziła do tego tak, jak można by oczekiwać. Nie wydawała się szczególnie podekscytowana, a my staraliśmy sie jej przedstawić sytuację w miare realistycznie, ale niczego nie demonizując i podkreślając jej rolę. Ani ja ani mąż nie jesteśmy jedynakami, więc opowiedaliśmy jej że dobrze jest mieć rodzeństwo, zresztą jej samej od jakiegoś czasu zaczął dokuczać status jedynaczki. No ale od niedawna wstąpiło w nią coś złego. Na pozór nie ma to związku z moją ciążą, ale kto to wie, co tam sie w tej główce kłębi. Wiem, ze powinnam być dla niej bardziej surowa, ale boję się, że jak to wszystko się zbiegnie, to może sie poczuć odsunięta, pokrzywdzona. Już teraz ciągle słyszę, że jestem niedobra, a co dopiero kiedy będę musiała dzielić swój czas pomiędzy dwójkę i dojdzie do tego zmęczenie. No, ale Wy przez to jakoś przeszłyście, to i nam się musi udać! :-)Dzięki za słowa otuchy :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka