Dodaj do ulubionych

Cudowny rok 1999.

IP: *.* 18.02.03, 12:10
Jak tam się czują Nasze trzy-letnie rozrabiaki.Niedawno poszły poraz pierwszy do przedszkola a tu już mineło pół roku.My ciągle chorujemy(więcej siedzimy w domu niż w przedszkolu),ale głowa do góry idzie WIOSNA!!!A pamiętacie początki te trzy kilogramy przy piersi?Teraz jesteśmy już doświadczonymi e-mamami (czy nie przesadzam?).Mama cudownej iskierki-Zuzki.
Obserwuj wątek
    • Gość: mama_dwóch Re: Cudowny rok 1999. IP: *.* 18.02.03, 15:03
      My tez chorujemy. Czerwiec"99 poszedł do przedszkola i przynosi infekcje, którymi zaraża swojego brata - Września"2001. Sam oczywiście też im ulega. Naprawdę wiosna będzie lepiej?
    • Gość: szkut Re: Cudowny rok 1999. IP: *.* 18.02.03, 15:59
      Mój rocznik 1999 to już pełna czterolatka i doświadczony przedszkolaczek /2 razy w maluszkach/.Jest teraz na etapie bycia księżniczką i fascynuje ją wszystko co się błyszczy. Nazywamy ją małą miss bezguścia, bo jak się wystroi to można boki zrywać, przecież błyszczący papier z kwiatków to wspaniała korona lub szalik.A jutro ma bal w przedszkolu co się będzie działo rano te przygotowania?Pozatym oczekuje małego braciszka co nastąpi za 9 tygodni i wtedy zobaczymy co to za cudowny rocznik.PozdrowieniaJola
      • Gość: ANAX Re: Cudowny rok 1999. IP: *.* 18.02.03, 17:15
        Szymonek to też czterolatek z 1999r dokładnie od 33dni.I też poraz drugi w maluszkach.Dwa tygodnie siedzieliśmy w domu z kaszlem a od poniedziałku siup do przedszkola.Jest strasznym gadułą na wszystko ma odpowiedz.bardzo lubi Boba Budowniczego.Ania
        • Gość: iwo1 Re: Cudowny rok 1999. IP: *.* 06.03.03, 19:06
          Jasieczek już prawie czterolatek ,jak ten czas szybko leci Kochane moje słonko ,ostnio byłam w szpitalu gdzie Go rodziłam i pamiętam wszystko jakby to było wczoraj Jasio kocha budować z klocków lego ,ogladać Boba Budowniczego ,budowac trasy zjazdowe dla autek ale też wozić lalę ,gotować obiadek Fajny z Niego facet .Mówię Wam Pozdrawiam Iwo z Jasieczkiem :)
      • Gość: Aleksandra Re: Cudowny rok 1999. IP: *.* 25.02.03, 23:35
        No i jak się udał bal ?Moja dziewczynka (maj 1999) też chodzi do przedszkola i mimo,że już okrągły rok,to teraz bardziej choruje i w ten sposób przechorowała jasełka,dzień babci/dziadka i bal.Czy są jeszcze jakieś imprezy ?... Spędzam to wszystko na parszywą zimę,bo na wiosnę musi być lepiej,powiększy nam się rodzina i choroby precz !A tak poza tym to też interesują ją błyskotki,lakiery do paznokci,biżuteria wszelka,perfumy...I różne inne,ale o tym mogłabym dłuuuugo.Pozdrawiamy wszystkie tegoroczne Czterolatki i ich RodzicówAlex
        • Gość: ANAX Re: Cudowny rok 1999. IP: *.* 27.02.03, 17:00
          Jeszcze pozostał dzień dziecka i Matki.Mój synek też nie był na balu bo był chory ale dzień babci i dziadka zaliczył.Mówił nawet wierszyk na powitanie i musze przyznać że wyszło mu całkiem niezle.Ja też bylam na przyjęciu.Robiłam za tłok na sali bo w przedszkolu była epidemia.Czworo dzieci w grupie to na widowni osiem osób.ania
          • Gość: asia_z Re: Cudowny rok 1999. IP: *.* 07.03.03, 13:57
            a mój Julas nie choruje :)) w przedszkolu przez pierwszy miesiac wyla co rano "mamo, ja Cie blagam, nie zostawiaj mnie tutaj" (wiec odprowadzal ja tatus, co ma troche mocniejsze nerwy, przynajmniej teoretycznie :)), ale potem, prawie z dnia na dzien zrobiło sie ok i teraz co rano wstaje pierwsza, a potem ciagnie nas, zebysmy wstawali :)) ostatnio nawet ubiera sie sama, i nie moze doczekac sie wiosny, kiedy nie bedzie musiala meczyc "lajstopkow" :))pozdrawiam wszytskie mamy i ich pociechy :))a.
      • magdawro Re: Cudowny rok 1999. 02.08.03, 02:13
        Właśnie Was odkryłam i cieszę się bardzo...Jako,ze póżna pora i nie myślę już
        to tylko dopisuję swego czerwcowego 4-latka Filipa a doczytam jeszcze wkrótce...
        Właśnie zakonczyliśmy spóźnione urodzinowe imprezowanie. Facet rozczarowany, że
        tylko 3 razy było( na raty przez przyśpieszone wakacjesmile
        To już też doświadczony przedszkolak - zaczął wcześniej i właśnie
        będzie "repetował" w 2. grupie...Trochę boimy się zmiany grupy, no i to 1. rok
        bez siostry będzie (7latka do szkółki).
    • Gość: azawada Re: Cudowny rok 1999. IP: *.* 14.03.03, 11:34
      cześći ja mam córcię z 1999 roku a dokładnie z 27 kwietnia, więc za półtora miesiąca skończy 4 latabardzo lubi różowy kolor, co mnie doprowadza do zawału ponieważ ja nie toleruję go ale cóż moja córcia musi mieć wszystko różowe: ubranka, zabawki itp. mam nadzieję że jej to minielubi oglądać bajki (czasami aż za długo)chodzi do przedszkola, troszeczkę choruje, ale poza tym jest ok.całusy dla wszystkich dzieciaczków z 1999 roku i mamusieaga
      • Gość: szkut Re: Cudowny rok 1999. IP: *.* 14.03.03, 12:34
        Ach AgusiuJak Ja Cię rozumię. Moja córa 13.01.1999 to nasza mała miss bezguścia wszystko co różowe i wszystko co się błyszczy jest przepięknę. Dobrze że jest jeszcze chłodno i nie widać jak się ubiera do przedszkola a do wiosny może jej to minie.W przedszkolu pozwalam jej chodzić w jej "pięknych" różowych sukieneczkach i błyskotkach.Choć wygląda jak dziecko, które ma tylko 1 bluzeczkę i dwie sukienki oczywiście różowe. Rajstopek w tym kolorze nie posiadam ale jej jest obojetne czy są zielone czy pomarańczowe najważniejsza jest bluzka i spódniczka różowa.Także to chyba takie upodobania naszych 4 latekPozdrowieniaJola
        • Gość: Aleksandra Re: Cudowny rok 1999. IP: *.* 14.03.03, 17:47
          O tak !!! Różowe jest piękne też dla mojej córci (1 maja 99),chociaż już jej się zdarza,że mówi,że nie lubi już różowego,tylko niebieski.Ale raz w tygodniu różowy jest naj.Błyskotki i koraliki też jej się podobają,chociaż coraz częściej z nich rezygnuje.A jednak.Może zaczyna wyrastać ?...My też pozdrawiamy wszystkie 4-latki i ich Rodziców.Ola z Małgosią
    • Gość: salus Re: Cudowny rok 1999. IP: *.* 19.03.03, 12:29
      Witam panią! Też jestem "doświadczoną" mamą trzylatka. Mój synek Sebastianek również przedszkolak jest moją iskierką. Trochę zarozumiałą iskierką ale sama pani pewnie wie jak to jest? Teraz liczy się tylko to co powiedziała pani w przedszkolu, oraz to co powiedział tata. Tata stał się teraz swoistym guru Sebusia. Ale wcale nie jestem zazdrosna wręcz przeciwnie jestem zadowolona, mogę trochę odsapnąć bo większość obowiązków przejął mąż. A jak jest u pani?
    • mmarusia Re: Cudowny rok 1999. 23.04.03, 11:33
      Witam mamy 4-ro latkow!!
      Moja corcia-Zuzia jest z maja 1999,tak jak corcia Aleksandry.Zazdroszcze wam,ze
      wasze corki lubia rozowy kolor i blyskotki,bo moja lubi cimne kolory i ciagle
      powtarza,ze chce byc chlopczykiem....sad Mam nadzieje,ze jej to przejdzie,bo ja
      tak bardzo chcialam miec dziewczynke.
    • pumbaa Re: Cudowny rok 1999. 23.04.03, 12:15
      Moja Zosia to jeszcze trzylatka (22.07.1999). W przedszkolu czuje sie
      fantastycznie. Oczywiście, ku mojemu utrapieniu, uwielbia różowy kolor. Za nic
      nie założy spodni - tylko sukienki i spódniczki. Jej idolką jest Kopciuszek
      Disney'a. Na każdy bal stroiła się w zaczarowanego Kopciuszka.
      Na szczęście niewiele choruje, obecnie poraz pierwszy w życiu ma poważniejszy
      problem z gardłem i dostała antybiotyk.
      Jest słodka i kochana choć miewa humorki. No i uwielbia swojego 15 miesięcznego
      braciszka. Całkiem ładnie się z nim bawi.
      A jedyna rzecz, która wyprowadza mnie czasem z równowagi to płaczliwość. Czy
      Wasze dzieci też płaczą jak tylko coś im (od razu!!!!) nie wychodzi? Ja tego
      nie cierpię, na szczęście ostatnio trochę jej to przechodzi.

      Pozdrawiam dzieciaczki z cudownego roku 1999


      PS A wiecie może ile ważą i mierzą Wasze pociechy? Zosia ma 98cm i waży około
      14,5kg. No jest najmniejsza w przedszkolu i baaaardzo jej to przeszkadza. Chce
      być duuuuużżżża , najlepiej natychmiast smile))
      • alex-1 Re: Cudowny rok 1999. 23.04.03, 22:58
        Witam cieplutko,

        Muszę przyznać,że moja córeczka też się bardzo łatwo denerwuje,jak coś jej nie
        wychodzi.Próbuję jej wtedy pokazać,że na spokojnie wszystko łatwiej idzie.Jest
        wtedy bardzo zaskoczona i rzeczywiście już bez nerwów próbuje sama rozwiązać
        problem i o dziwo ! jej wychodzi.Mam nadzieję,że to dobra droga.Ale to czas
        pokaże.

        Z tymi kolorami,to też jest nieobliczalna,bo niby gdzieś w środku różowy jest
        najukochańszy,ale jak jest wyprana i wyprasowana granatowa bluzka,to właśnie ją
        wyciągnie z szafy ?! Ja się cieszę,bo właśnie w granacie i czerwieni podoba mi
        się najbardziej.Jest jasną blondynką i w różach i innych pastelach wygląda
        mdło.No ale,to kwestia gustu.

        Teraz jesteśmy na etapie letnich ubrań.Robiłyśmy porządki i uzupełnianie
        garderoby i ...tylko w krótkich rękawach chciałaby teraz chodzić.Trochę ją
        rozumiem,bo mi też już obrzydło to zimno,ale co zrobić : dwa dni upału i znowu
        jakies ochłodzenie sad(((

        Poza tym żyjemy w małym stresie (a może nawet całkiem dużym),bo za około 3
        tygodnie urodzi się nam Jaś.Mam pytanie do Mam,które już mają dwójkę pociech :
        jak osłodzić,załagodzić starszemu dziecku przyjście na świat "rywala" ?
        NA razie jest cudownie,nie mamy żadnych zastrzeżeń.Małgosia prawie od początku
        ciąży czeka na rodzeństwo,śledzi jego rozwój,całuje brzucho na dobranoc i jest
        kochana-absolutnie.Jednak boimy się sytuacji po porodzie,bo nie ma się co
        łudzić i oszukiwać,czeka ją bardzo duża zmiana i jak jej pomóc przez to
        przejść ? Zbieramy wszystkie rady doświadczonych Rodziców i za wszystkie
        jesteśmy bardzo wdzięczni.Jak możecie coś poradzić ( jak Wy przeszliście ten
        trudny okres),to poradźcie proszę,może kiedyś my będziemy mogli w czymś pomóc...

        Tymczasem pozdrawiamy Wszystkie 4-latki (nam jeszcze brakuje 8 dni do urodzin)
        i ich Rodziców
        Ola z Małgosią
        • pumbaa Re: Cudowny rok 1999. 24.04.03, 11:48
          Witaj. Ja mam na szczęście najtrudniejsze chwile za sobą. Krzyś ma już 15 mcy i
          dzieci wspaniale bawią się ze sobą. Ale poczatki były trudne. Zosia miała
          2,5roku gdy urodził się Krzysio. Bardzo ciężko to znosiła, mimo, że braciszka
          od razu pokochała. Była bardzo zazdrosna, buntowała się przeciw wszystkiemu.
          Ja nie wiedziałam jak jej pomóc, bo poprostu mi nie wierzyła, że nandal ją
          bardzo kocham. Ale w końcu znalazlam sposób. Gdy wieczorem kładła się spać do
          łóżka, kładłam się koło niej, przytulałam ją, szeptałam na uszko, że bardzo ją
          kocham i jest dla mnie najważniejszą dziewczynką na świecie, moim skarbem itp.
          Ona udawala, że śpi ale uśmiechała się i widać było, że baaardzo się cieszy z
          tych chwil. I od tamtego czasu Zosia jest grzeczna i nie ma już tej okropnej
          zazdrości. Choć oczywiście jak biorę córę na kolana - Krzyś od razu też chce i
          vice versa.
          jeszcze jedna rzecz - do Zosi mniej trafia to co mówi się do niej a bardziej
          to co mówię komuś. Dlatego często jak ktoś przychodzi lub jak rozmawiam z mężem
          i wiem, że Zosia słyszy to wtedy mówię, że bardzo Zosię kocham i jest moim
          skarbem, chwalę ją za dobre zachowania w stosunku do brata. To naprawdę działa.
          To takie moje własne spostrzeżenia, nie będę pisać o prezentach dla starszego
          dziecka, poświęcaniu uwagi starszemu gdy małe śpi, bo w sumie nie to jest
          najważniejsze. Trzeba znać własne dziecko i dotrzeć do jego serduszka, by było
          pewne miłości rodziców. Wtedy wszystko staje sie łatwe. Na prawdę.
          Pozdrawiam serdecznie anuś
          • alex-1 Re: Cudowny rok 1999. 25.04.03, 11:45
            Anuś,
            Bardzo dziękuję za odpowiedź i podpowiedź.Bardzo mi się podoba pomysł szeptania
            przed zaśnięciem smile
            Też czasem,jak kładę się spać,a Mała już śpi mówię jej ,że ją bardzo kocham,a
            ona nie wie co,nie wie jak,ale kiwa główką przez sen.Jeśli się trochę
            wybudzi,to mówi "tak" lub "też cię kocham" i wtedy serce mi topnieje...

            Mam ndzieję,że udało nam się już zbudować fundament miłości w tej małej Istotce
            i wspólnymi siłami pokonamy ten trudny okres.Ale...i tak sie boję.Tyle się
            nasłuchałam o nocnym moczeniu,jąkaniu, zaburzeniach snu,obgryzaniu paznokci z
            powodu przyjścia na świat rodzeństwa...Zrobię wszystko co mogę,żeby
            zminimalizować jej stres,stąd moje do Was Mamuś pytanie.
            Dziękuję za reakcję.

            A jeśli chodzi o nas,to pomału szykujemy się do urodzin i do bilansu 4-latka.I
            mamy nadzieję,że wszystko zdążymy zrobić przed porodem wink

            Pozdrawiamy cieplutko
            Alex z Małgosią
      • magdawro Re: Cudowny rok 1999. 08.08.03, 01:29
        Mój synek 7.06.99 nie płacze gdy mu coś nie wychodzi tylko ryczy - wyje. Na
        szczęście coraz rzadziej aż tak się rozjusza. I nie da mu się nic wytłumaczyć w
        trakcie - jest w stanie pogadać dopiero PO WSZYSTKIM.
        Fajny z niego facet, potrafi wspaniale okazywać miłość ale miewał incydenty,
        gdy gryzł - dzieci w przedszkolu, nowego dziadka..."Mamusiu, ja ich gryzem bo
        chcem się z nimi bawić i ja ich lubiem"!!!
    • sylwia-wesola1 Re: Cudowny rok 1999. 24.04.03, 17:12
      Hej!

      Ja też mam urwisa z 1999 roku. Teraz ma 3 i pół i jest wielkim mądralą.
      Bardzo dobrze mówi, nie siusia już w pieluszkę (nawet w nocy), na wszystko ma
      odpowiedź. Ma wadę słuchu na wyrażenie "nie wolno" smile Kocha swoją młodszą
      siostrzyczkę, choć jest o nią zazrdosny. Czasem nawet bawią się zgodnie smile
      Poza tym od września pójdzie do przedszkola i już nie może się doczekać, a ja
      sie tym stresuję bardziej od niego. Uwielbiam kiedy przytula mnie i
      mówi: "jesteś najlepsiejszą mamą na świecie". I ma takie dłuuugie podkręcone
      rzęsy, zazdroszczę mu ich smile Jest wspaniałym łobuziakiem! Bardzo go kocham i
      cieszę sie, że dla kontrastu mam spokojniutką i cichą córcię, też przecudną i
      przekochaną.

      Pozdrawiam wszystkie dzieciaczki z 1999 i ich mamusie. A do mam oczekujących
      na drugie - jak napisała poprzedniczka, jeśli starsze czuje, że jest kochane -
      będzie dobrze, i cudownie - zobaczycie!

      Sylwia
    • agnisiaz Re: Cudowny rok 1999. 25.04.03, 14:09
      a ja mam problem ze swoją wiką zrobiła się niegrzeczna nawet panie w
      przedszkolu powiedziały iż nie bardzo się słucha w domu jest tak samo nic do
      niej nie dociera żadne nakazy i zakazy nie pomagają
      dziewczyny co robić pomocy
      moja wika kończy w niedzielę 4 lata - jak ten czas leci
      gorąco pozdrawiamy aga i wika
      • alex-1 Re: Cudowny rok 1999. 25.04.03, 21:24
        Może po prostu weszła w taki etap życia ? Jeżeli tak,to wg. książki,którą
        czytałam o psychice dziecka,to: co mniej więcej pół roku dziecko przechodzi
        fazę jasną i ciemną (ogólnie mówiąc).
        Ja staram się to zauważyć u swojej córeczki.Staram.Bo przecież nie zmieniają
        się warunki wokół niej,więc skąd ta zmiana zachowania ? No,ale ja nie jestem
        psychologiem.Próbuję i robię wszystko,żeby być dobrą mamą...
        Teraz mała np.nas nie słyszy.5 razy trzeba do niej mówić i dopiero jak sie
        porządnie krzyknie,to coś zaczyna odbierać.Rozmawiamy z nią o tym,ustalamy
        zasady i tak w kółko...
        Ale jednego jestem pewna,mój spokój działa na nią najlepiej.Gdy się
        denerwuję,to nakręcamy się obie.Tylko żeeeee...czasem trudno w tym spokoju
        wytrzymać.
        Oj trudno znaleźć złoty środek...
        Pozdrawiam ciepluteńko
        Alex
      • mmarusia Re: Cudowny rok 1999. 26.04.03, 11:11
        Agnisia,moze to jakis okres buntu ? Moja Zuzia na razie nic takiego nie ma.
        Wszystkiego najlepszego dla niedzielnej solenizantki !!
        • agnisiaz Re: Cudowny rok 1999. 28.04.03, 12:16
          bardzo dziękujemy za życzenia
          faktycznie może wikusia weszła w okres buntu i może z tego szybko wyrośnie
          ja też próbuję do niej mówić ale w większości trafia jak grochem o ścianę,
          trzeba mieć anielską cierpliwość a ja szczerze mówiąc nie należe do tych osób
          fakt że gdy jestem spokojniejsza ona też
          pozdrawiam mamy buntowników
          aga i wikusia
      • joana74 Re: Cudowny rok 1999. 13.05.03, 22:08
        Witam
        Agata w lutym skonczyla 4 lata i doskonale wiem co czujesz. od kilku miesiecy
        nie moge do niej dotrzec. mowie do niej, mowie, mowie.... i dopiero jak
        krzykne to jest rezultat, ale czy to jest dobry sposob? niekiedy nie mam juz
        sily na spokojne tlumaczenie wszystkiego. jest b. zywym dzieckiem, lekarz
        homeopata zasugerowal mi ostatnio ze jest "nieco nadpobudliwa" ale nie wiem
        czy do konca ma racje. mam nadzieje ze to faktycznie okres "młodzienczego"
        buntu. niestety nie moge poswiecac jej tak duzo czasu jak wczesniej bo mam
        jeszcze 8 miesiecznego raczkujacego i ciekawskiego synka... chetnie
        porozmawiam z Mamami majacymi podobny problem. pozdrawiam. Joanna
        • maja252 Re: Cudowny rok 1999.-uparciuchy 1999 14.05.03, 20:51
          witaj moj synek ma to samo co twoja corka czasem trudno do niego przemowic
          ludzkim glosem dopiero jak krzykne to cos dociera i mimo ze staram sie tego
          nie robic to czasem inaczej nie mozna tez mam drugiego malucha i jakos to
          wszystko trzeba podzielic na dwa,moim zdaniem ta pseldo gluchota jak ja to
          nazywam to zwykla pruba zwrucenia na siebie uwagi u mnie widac to wyraznie ze
          synek jest poprostu zazdrosny wiesz na to pomagaja drobiazgi i u mnie to sie
          sprawdza np.pytam starszego czy chce zebym mu dala kolacje tak jak mlodszemu
          nawet czasem go karmie w krzeselku a on czyje sie wtedy kochany i potrzebny
          nawet jak ma ochote to mu picie w butelce dam jednoczesnie mu tlumacze ze juz
          jest duzy i nie musi tak robic .....wiesz to chyba pomaga moze to nie jest
          pedagogiczne ze pozwalam mu sie tak piescic ale uwazam ze najwazniejsze jest
          dziecko i to zeby sie czulo szczesliwe i kochane moze tez sprubuj troche
          potraktowac corke jak maluszka bo mimo to ze starsze dzieci wydaja nam sie
          takie dorosle przy tych nowych to to sa jeszcze straszne maluszki i tez chca
          sie troche podzidziusiowac

          pozdrwawiam serdecznie Maja i Kamil i Grzesio
          • joana74 Re: Cudowny rok 1999.-uparciuchy 1999 14.05.03, 21:32
            witaj Maja.
            chyba sprobuje wprowadzic w zycie Twoje rady,moze to odniesie jakis skutek?
            chociaz z drugiej strony widze ze Agata czasami bardzo chce zaznaczyc ta swoja
            starszakowatosc i lubi kiedy robie z nia cos do czego Milosz nie jest
            dopuszczany. z wielkim zapalem tlumaczy mu wtedy ze on tego robic nie moze bo
            jest za maly albo tego nie umie... sama tez czesto pokazuje i zaznacza co juz
            umie zrobic bo jest duza. z jednej strony chcialaby byc malutka a z drugiej
            cieszy ja jej "doroslosc"
            ciezkie jest zycie starszej siostry...
            jedno jest pewne nasze pierworodne dzieciaczki potrzebuja duzo, duzo uwagi i
            zainteresowania z naszej strony.. a doba ma tylko 24 godziny...
            jestem ciekawa jak jest roznica wieku pomiedzy Twoimi chlopakami?
            pozdrawiam, Joanna
        • jolach73 Re: Cudowny rok 1999. 10.07.03, 20:11
          joana74 napisała:

          > Witam
          > Agata w lutym skonczyla 4 lata i doskonale wiem co czujesz. od kilku
          miesiecy
          > nie moge do niej dotrzec. mowie do niej, mowie, mowie.... i dopiero jak
          > krzykne to jest rezultat, ale czy to jest dobry sposob? niekiedy nie mam juz
          > sily na spokojne tlumaczenie wszystkiego. jest b. zywym dzieckiem, lekarz
          > homeopata zasugerowal mi ostatnio ze jest "nieco nadpobudliwa" ale nie wiem
          > czy do konca ma racje. mam nadzieje ze to faktycznie okres "młodzienczego"
          > buntu. niestety nie moge poswiecac jej tak duzo czasu jak wczesniej bo mam
          > jeszcze 8 miesiecznego raczkujacego i ciekawskiego synka... chetnie
          > porozmawiam z Mamami majacymi podobny problem. pozdrawiam. Joanna


          Witam Asiu
          U mnie ten problem dopiero przede mną Kaji 13.01.99 urodził się
          braciszek /15.04.03/ narazie nie może bez niego żyć nawet jak spi podnosi mu
          powiekę i pyta "żyjesz?" już nie mówiąc o pieszczotach i całusach, turlaniu
          itp.
          A uparciuch z niej potworny. Teraz ma nową zabawę, która doprowadza nas
          czasami do szału jak sie coś do niej mówi to po pięć razy potrafi pytać "co?"
          my po trzecim mamy już dosyć.
          Szkoda że jak mówimy szeptem "chcesz cukierka" słyszy doskonale.
          Mała cwaniara, ale bez niej dom byłby zbyt cichy, cały czas słychać jej głos i
          śmiech narazie bo mały dopiero próbuje swojego głosu "gyyyyyyyyyy"

          Pozdrawiam
    • skania.h.j Re: Cudowny rok 1999. Urodziny jednak dzisiaj. 17.05.03, 15:25
      Jejku. Przecież gdybym dzisiaj nie zajrzała do forum, to dałabym niezłą plamę.
      Nie wiem, czemu, ale przez ostatnie dni byłam święcie przekonana, że 17 jest
      jutro. Tak to sobie zakodowałam, że nawet nie zwróciłam uwagi na to, że mąż coś
      rano wspominał, że gdyby się spóźnił, to mamy Jagodzie wręczyć prezent same.
      Bo to dzisiaj właśnie jej czwarte urodzinki. Całe szczęście, że już jesteśmy
      przygotowani. Ale ja jej juz powiedziałam, że to jutro. Trudno. Będę odkręcać.
      Najważniejsze, że jest cudna, zdrowa i kochana. I niech nam żyje!
      Pozdrawiam mamy majowych dzieciaczków.
      Ania
    • olliwkaa Re: Cudowny rok 1999. 20.05.03, 20:27
      no to jeszcze my! tzn Olka 18/01/99. chodzimy dzielnie do przedszkola juz 2
      lata. ostatnio moja corcie ponosi nieziemska fantazja. zmysla rozne rzeczy i na
      dodatek opowiada je w przedszkolu. na szczescie sa ta niegrozne historyjki...

      pozdrawiamy
      Aga& Ola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka