Dodaj do ulubionych

dzieciaki marcowe 2003

    • ilosternka Re: dzieciaki marcowe 2003 20.06.04, 15:20
      i znow jestem.
      Wracajac do nowosci to Maxiu nauczyl sie otwierac wszystkie drzwi, jak klamka
      jest za wysoko to zaden problem , podsuwa sobie swoje krzeselko wchodzi i juz
      drzwi otwarte. Nie pozostalo nam nic innego jak zamykac drzwi na klucz.
      Wczoraj wieszalam pranie w ogrodzie i przez caly czas bardzo dzielnie podawal
      mi ladnie po jednej klamerce.
      Ostatnio musze przed nim chowac telefony bo ostatnio zadzwonil juz dwa razy do
      rodziny za granice. Przycisnol przypadkowe na ksiazke telefoniczna w telefonie
      a pozniej na guzik z sluchawka i juz mial ciotke z niemiec na drugim koncu.
      Troche kosztowna zabawa bo jak mu wzielam telefon to na liczniku byly juz trzy
      minuty ( niewiem ile trwaly poprzednie rozmowy) , a nasza madra ciocia zamiast
      odlozyc to nie miala nic innego do roboty tylko sobie z nim dyskutowala.

      Kilka tygodni temu nabil sobie guza , chcialam przylozyc mu cos zimnego w to
      miejsce a mialam tylko zamrozona kostke masla, wiec tym staralam sie schlodzic
      tego guza. Do dzisiaj za kazdym razem jak widezi kostke masla to od razu lapie
      sie za glowe....... (smiesznie to wyglada)
      Pogoda dzis fatalna , pada od rana i nie ma nawet jak wyjsc z nim na spacer.

      ale sie rozpisalam .....
      pozdrawiam Ilona mama Maxia
    • ilosternka CO SIE DZIEJE Z MAMI2 ?? 20.06.04, 16:09
      to jeszcze raz ja ...
      Przegladalam stare zdjecie na zobaczcie i wlasnie wpadlam na to ze juz badrzo
      dawno nie meldowala sie mami2 . Czy ktoras z was wie co szie z nia i jej
      Mateuszkiem dzieje ????????? Mam nadzieje ze jest wszystko w wporzadku i
      biedactwo juz nie choruje !!
      Dajcie znac jak ktoras cos wie
      • anes28 Re: CO SIE DZIEJE Z MAMI2 ?? 20.06.04, 18:12
        A wiecie ze ja ostatnio tez sie zastanawiałam co u mami2? Zarra chyba ty swego
        czasu miałas z nia kontakt na gg....moze masz jakies wiesci ???

        Aandziula , miło spotkac osobe z która mamy tyle wspólnych cech - i chyba tez
        imie-Ania(choc nie moge znalesc postu z twoim imieniem!)

        Asia_27, a cóz ta twoja pani dyr nigdy dzieci nie miała ze nie wie ze ciagnie
        cie do domu i nie na reke ci przesiadywanie w pracy po godzinach i to za
        free?!!! Ale to chyba takie czasy ze liczy sie tylko dobro firmy a nie zycie i
        dobro pracownika!

        Mądre te nasze dzidzie, u mnie była podobna sytuacja jak u Zarry, kiedy dzieci
        zostały na kilka godz same z ojcem, Zuzka pewnie juz dosc miała siedzenia w
        okupkanej pieluszce i przyniosła tatusiowi do reki czysta i zaczeła sciagac
        starą !
        No i moja Zuza zaczyna zachowywac sie jak prawdziwa kobieta kilkakrotnie w
        ciagu dnia otwiera szafke wyciaga ubrania i probuje ubrac. Wiekszosc ubran na
        nogi - niestety. Jak tylko mowa o wyjsciu na pole to biegnie po buty i to nie
        tylko swoje - przynosi wszystkim - swietnie rozpoznaje ktore czyje.

        Wczoraj bylismy na Swiecie Rodziny w szkole u tesciowej i spotakłysmy tez
        dziewczynke marcowa no i podczas gdy moja biegała jak szalona za dziecmi, tamta
        siedziała grzecznie w wózku bo jeszcze samodzielnie nie chodzi, jedynie
        prowadzona za raczke. Tak wiec mysle ze to nie jest zasada ze dziewczynki
        rozwijaja sie szybciej niz chłopcy...to poprostu indywidualna cecha dziecka.
        Moj syn zaczał mowic zdaniami jak miał 2 latka i 4 m-ce , a spotkałam kiedys
        dziewczynke co miała 1,5 roku i mowiła poprostu slicznie ! Zuzka zreszta tez
        sie nie kwapi do mowienia tylko "am" na jedzenie "da"- daj i "tu" na wszystko
        inne. Podziwiam mowe wielu z waszych dzieciaczków!

        Wczoraj tez odwiedziłam kolezanke ktora ma 1,5 miesieczne malenstwo - moja
        córka nie chciała od niej odejsc , przygladała sie i cieszyła jak by zobaczyła
        coś cudnego! Ciekawe czy postrzegała to malenstwo jak człowieka czy tylko jak
        duza lalke???
        Dzis podalismy małej kilka czeresni i kawałek arbuza....czaekam na reakcje (tj
        mega kupke!)
        Alez ta dzisiejsza niedziela brzydka, w Krakowie ciagle leje, mam nadzieje ze u
        was ładniej.
        Pozdrawiam
        Ania i Zuzia

        • gusi7 Re: CO SIE DZIEJE Z MAMI2 ?? 21.06.04, 09:44
          Witam!
          Oj, jaka dzisiaj brzydka pogoda, gdybym mogła pospać w domu to może jakoś bym
          to zniosła ale poranne wstawanie w taką pogodę mnie wykańcza...

          Moja Lenka też świetnie rozpoznaje wszystkie części ciała i bardzo lubi zabawę
          w pokazywanie ich. W sobotę po raz pierwszy powiedziała "dzieci" i teraz
          powtarza to słowo co chwilę i pokazuje, że chce iść na spacer. Już od dłuższego
          czasu uwielbia książeczki ale teraz to prawie cały czas przynosi je i każe
          sobie opowiadać co jest na obrazkach. Toleruje czytanie tylko krótkich
          wierszyków, dłuższe bajki nie wchodzą w grę.
          Natomiast jest jedna rzecz, która zaczyna mnie niepokoić. Lenka gryzie. W
          piątek ugryzła mnie poraz pierwszy i przez weekend zdarzyło jej się to kilka
          razy: ugryzła mnie i męża. Tłumaczyłam jej, że tak nie wolno, że mnie to boli
          itd. ale ona jakby nie zwracała na to co mówię uwagi. Ba, miałam wrażenie, że
          się nawet obraziła np. wzięła swoją lalkę i chodziła po pokoju śpiewając jej a
          nas ignorując. Wiem, że bolą ją dziąsła bo wychodzą jej czwórki ale przecież
          nie mogę pozwolić na gryzienie ludzi. Nawet nie mogę okreslić w jakich
          okolicznościach ona to robi, nie złości się wtedy, raz bawiłyśmy się a innym
          razem przytulałyśmy się. Czy macie albo miałyście podobny problem? I jak mam
          przekonać małą aby tego nie robiła?

          Też jestem bardzo ciekawa co się dzieje u Mami. Odezwij się Mami2 do nas jak
          tylko będziesz mogła!
          Muszę chyba zrobić sobie kolejną kawę...
          Aga
          • trapet gryzon 21.06.04, 13:35
            Aga,
            Z Kosma jest tak samo: gryzie, czasami nawet dotkliwie. Ale nie zlosliwie, tzn.
            robi to nie wtedy kiedy jest zdenerwowany, ale w zabawie. Albo przy
            przytulaniu, przewijaniu, myciu - jednym slowem wlascicie w dowolnym momencie.
            Tez nie wiem jak go tego oduczyc. Krzycze "aj!" jak mnie ugryzie i pokazuje mu
            ze mnie boli, ale on chyba uznaje to za swietna zabawe, bo sie smieje... Nie
            wiem, nie bede przeciez na niego krzyczec?? On nie rozumie ze tak nie wolno!
            Nie mam pomyslow co robic, moze sam z czasem przestanie??
            Ola
            • ilosternka Re: gryzon 21.06.04, 16:59
              Mxxiu przez pewien czas tez gryzl, mowilam mu za kazdym razem ze tak niewolno i
              ze to boli . Teraz mu juz przeszlo ,ale probuje zlapie zebami np. za pacel i
              nie scisnie tylko czeka na reakcje, jak powiem ze niewolno to pzrestaje.
              Chciaz mial jakis czas temu takie ataki ze jak czegos mu nie chcialam dac i np.
              wzielam mu to z reki to probowal mnie ugryz.Ostatnio sie to jednak nie poworzylo
              • zarra Re:niestety o Mami nic niewiem.... 21.06.04, 18:27
                Gadu-gadu mi kiepsko chodzi.Jak już działa to nocą.
                Podam wam numer Mami (korzysta w pracy) jak się wam wyświetli to ją zagadajcie.
                Mami- 2820650
                • ilosternka Re:niestety o Mami nic niewiem.... 21.06.04, 19:38
                  Napisalam do mami kilka slow na gg zobaczymy , mam nadzieje ze sie odezwie
                  • edka76 Re:dzieciaki marcowe 2003 21.06.04, 23:31
                    Dziewczyny, tyle mi się tematów teraz nazbierało do pisania, że nie wiem czy
                    wytrzymacie przy tym moim elaboracie smile Więc przechodzę do rzeczy:
                    Też czekam z niecierpliwością na wieści od Mami. Odezwij się do nas!

                    Jeśli chodzi o "gryzonia" to Martę od razu wpisuję do klubu. Kiedyś (ok. 3 m-ce
                    temu) tak się sama ugryzła w palec, że zrobił jej się bąbel z wodą. Teraz znowu
                    ataki gryzienia się nasiliły. W piątek ugryzła córę koleżanki. Ala ma 5 lat
                    więc za bardzonie płakała. Ale w sobotę gdy ugryzła Kubusia (3,5 m-ca starszy)
                    to nie mogliśmy go uspokoić - tak biedny płakał. Tak samo jak wasze dzieciazki,
                    nagle ją coś napadnie i jak złapie moją rękę to zaraz ciągnie do buzi. Nie
                    pomagają prośby i groźby. Według mnie wścieka się z powodu zębów.
                    Przy okazji - waśnie wychodzi Marcie prawa, dolna dwójka (7 ząbek). A tyle
                    jeszcze przed nami sad(

                    Betticzek - z tymi życzeniami "bezpiecznych lotów" trafiłaś w 10. (Przy okazji -
                    zdjęcia z guzem zamieściłam na zobaczcie). Coś ostatnio te loty Marcie nie
                    wychodziły, bo w zeszły poniedziałek musieliśmy z nią jechać do Centrum Matki i
                    Dziecka. Tak skakała po rogówce, że wylądowała nosem na stole. W momencie
                    zrobił się wielki kartofel i poleciała krew. W miarę szybko to zatamowaliśmy.
                    Dobrze, że Marta dała sobie zrobić okład z lodu.
                    Na laryngologi stwierdzili, że nos cały, krwiaka w środku nie ma. Ale w nocy
                    pilnować żeby nie opuchło. Skończyło się na smarowaniu altacetem i na wielkim
                    strachu. Po trzech dniach już prawie nie było śladu po kontuzji. Ale drugi raz
                    nie chciałabym tego przeżyć. Wszyscy jednak mówią, że to dopiero początek sad
                    Co tu zrobić jak z niej taka akrobatka i Zosia-Samosia. Nawet oczy dookoła
                    głowy nie pomagają.

                    Gdy wchodzi po schodach za rączkę to już nie dostawia nogi do nogi tylko każda
                    na osobny schodek. A w sobotę gdy byliśmy w Urzędzie Stanu Cywilnego na ślubie
                    znajomych to udało się Marcie wejść samodzielnie po 4 stopniach. Resztę schodów
                    zaliczyła na czworaka. Ale wszysko musiała sama. Całe szczęście, że gdy chce
                    zejść w dół to zatrzymuje się przed schodami i czeka na podanie rączek.
                    Normalnie rośnie nam w domu mała małpka. Na ubikację tez już próbowała sie
                    wdrapywa. Wiesza się na meblach i półkach gdy nie może czegoś dosięgnąć. Na
                    sekundę nie można jej spuścić z oczu.
                    Narazie chwilka przerwy. Zerkne co u Marty.
                    • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 22.06.04, 00:08
                      U Marty OK. Mogę dalej tworzyć.

                      Jęśli chodzi o owoce i warzywa to wcina wszystko co jej do ręki wpadnie.
                      Pomidory, rzodkiewki, ogórki i najbardziej truskawki. Czereśni jeszcze nie
                      próbowałam - ale napewno też nie pogardzi. Uwielbia zupę ogórkową. Na początku
                      trzęsię nią strasznie, ale wcina do ostatniej łyżki smile

                      W sklepie zachowuje się jak rasowa baba. Chodzi między półkami i wieszakami.
                      Dotyka ciuchy, ogląda je i strasznie się drze gdy trzeba wychodzić ze sklepu.
                      Dobrze, że jeszcze do koszyka wszyskiego nie pakuje smile

                      I podobnie jak Maxiu uwielbia pomagać przy wieszaniu prania. Gdy wieszam pranie
                      na balkonie to podaje mi ubrania. Za to klamerki uwielbia zciągać. Kiedyś
                      zostawiłam otwarty balkon i bardzo się zdziwiłam gdy na połowie prania nie było
                      klamerek. Mąż nie chciał uwierzyć, że to nasze dziecko zrobiło. Aż wkońcu ją
                      podejrzeliśmy. Bardzo szybko i zgrabnie jej to szło smile Wogóle codzień zaskakuje
                      nas swoją pomysłowością i spostrzegawczością. Kiedyś na pedagogice wykładowca
                      powiedział nam, że człowiek przez całe życie nie nauczy sie tyle ile przez
                      pierwsze 5 lat swojego życia. I oto rosną nam małe przykłady tego
                      stwierdzenia smile)

                      Bardzo rozbawiły mnie historyjki Gabi i Zuzi. Dorzucę jeszcze jedną podobną.
                      W ten dzień gdy Marta nie chciała wcale spać, gdy nadszedł wieczór próbowałam
                      ją jak najdłużej przetrzymać do normalnej godziny kąpania. Ale Martusia po
                      pewnym czasie sama poszła do łazienki, weszła do brodzika i usiadła w nim.
                      Zaczęła krzyczeć myni, myni (myju, myju). Oczywiście pupę miała całą mokrą i
                      musiałam brać się za kąpanie.

                      Co do rozwoju mowy to troszkę sie jeszcze pochwalę smile
                      Marta posadzona do autka w sklepie, gdy to skończyło się trząść,
                      krzyczy "jesce". Na widok dzieci (czy dużych, czy małych) mówi "dzidzia".
                      Na auto mówi ato. Gdy coś podaje mówi "weś". Ostatnio gdy sadzam ją na ubikację
                      mówi "kupa" albo "sisi". A wieczorem na butlę z kaszką woła "kaka".
                      Dzisiaj gdy wyprowadzałyśmy Hugona - psa dziadków, dałam jej potrzymać smycz.
                      Oczywiście trzymałąm za środek tak, żeby Hugo nie pociągnął Marty i na
                      odwrót smile Marta przejęta swoją rolą co chwila wołała "Hugo choś".

                      Tyle by było na dziś. Dobrze, że jutro mam wolne. Aktuanie przez 3 dni jestem
                      na L4. Wczoraj (ups - już przedwczoraj) wylądowałam na pogotowiu z rwącym
                      kolanem. Podejrzenie uszkodzenia łękotki bocznej. Bez żadnej kontuzji, urazu.
                      Wczoraj lekarz doszedł do wniosku, że to jakiś lekki stan zapalny i tym
                      sposobem mam wolne.
                      A więc dobranoc smile
                      • mami2 Re: dzieciaki marcowe 2003 22.06.04, 10:17
                        Ok, melduje się! Jak to miło przeczytać, że ludzie się ciesza kiedy ktoś się
                        odezwie, chociażby na forum. Miałam czekać do niedzieli, ale nie umiałam już
                        wytrzymać więc pisze dzisiaj. Boże, co to były za tygodnie! O wizycie Mata i
                        Mileny w szpitalu już wiecie. Tyle że Mateusz 6 tygodni później trafił tam
                        znowu. Z ta samą przypadłośią :biegunki i wymioty +odwodnienie. Kroplówki przez
                        5 dni. Żadnych specjalistycznyh badań ale za to stwierdzenie że dziecko jest
                        wątłe i wygląda na chorowite, bo pewnie głodzone. Ta, tak, moje panie.
                        Zarzucono mi że nie dbam o swoje dziecko, bo stosuje u niego diete
                        mlekozastępczą, której nie wymyśliłam sobie sama tylko lekarz - alergolog. Nie
                        mogłam być wtedy z Matem w szpitalu, bo w mojej kochanej pracy oczywisćie nie
                        mogli poiradzić sobie beze mnie. Wypuszczaliśmy akurat do druku pewną
                        publikację i musiałam nawet w soboty poświecac sie pracy. A to że dziecko w
                        szpitalu? Kogo to dzisiaj obchodzi... Mama moja była z nim, ale wiem ze się tam
                        załamała, gdy nam zarzucono, że się nim żle zajmujemy, bo to ona głównie z nim
                        jest. A nasz dzień wygląda tak, że przez cały czas wpychamy małemu coś do buzi,
                        byleby tylko jadł. A on po prostu jest niejadkiem i nic na to nie poradzę.
                        Wprowadzam powoli nowe pokarmy, ale nie za bardzo mu cokolwiek smakuje. Staram
                        się ale obawiam się ze w wieku 2 lat nie będzie ważył więcej niż 10 kg. (teraz
                        prawie 9 kg) W tym samym czasie udało mi się jakimś cudem zarejestrować swoją
                        pracę magisterską. W sobotę obrona. Dlatego miała być niedziela, żeby się
                        pochwalić albo wypłakać. W międzyczasie dostałam odpowiedż z Luksemburga, że
                        nie zakwalifikowali mnie do następnego etapu w konkursie na stanowisko przy
                        Komisji Europejskiej. No i jeszcze mąż. Podejrzenia, podejrzenia, które nie
                        dają mi już spać w nocy....wiem że coś się kroi, to jest coś bardzo niedobrego,
                        tu chodzi o inną kobietę...Ale jestem tak zabiegana, że moje życie osobiste
                        powoli odchodzi w zapomnienie. Znowu się wyzaliłam. Tak już chyba moja karma.
                        Nie wiem czy mi się tu uda napisać kiedyś coś miłego. Acha Matikowi wychodza
                        zęby, jest niemożliwie zmierzły. Chodzi już całkiem dobrze, ale rączki dalej
                        słabo pracują. Z mową tak sobie. Logopeda mówi że jest do tyłu o jakies 3
                        miesiące. Potrzeba mi urlopu, takiego wyleżenia się na plaży gdzie owiewa cie
                        morska swieza bryza, gdzie o niczym nie myślisz poza tym zeby zaspokoić swoje
                        czynności fizjologiczne. Ale czy to mi się jeszcze kiedyś przytrafi?
                        mami
                        • apolsakiewicz Do Mami 22.06.04, 12:42
                          Droga Mami!
                          Bardzo smutno mi się zrobiło po przeczytaniu Twojego listu - to ja dzisiaj rano
                          zagadałam Cię na GG. Jestem przekonana, że Twój list spotka się z odzewem ze
                          strony nas wszystkich. Nie smuć się, postaraj się być dzielna, wiedz, że
                          myślimy o Tobie i trzymamy kciuki. Za Mateuszka, za Ciebie i Twój związek z
                          mężem. Jeśli mogę Ci coś doradzić w tej materii to spróbuj z nim porozmawiać.
                          Ja tez miałam pewne podejrzenia w stosunku do mojego męża, byłam święcie
                          przekonana, że mam rację, ale wystarczyła chwila rozmowy, żeby odetchnąć z
                          ulgą. Mam nadzieję, że w Twoim przypadku będzie tak samo.
                          Buziaki
                          Aneta
                      • bazylea1 Re: dzieciaki marcowe 2003 22.06.04, 14:06
                        Marcinek na szczęście nie gryzie (odpukac). umie pokazywać części ciała zarówno
                        na sobie jak i na mnie smile wciąż mnie zaskakuje ile on rozumie, np. "za tobą,
                        wyżej" - wg tych wskazówek znalazł szukaną rzecz. mówi nadal mało po ludzku,
                        podziwiam jakie Wasze panienki wygadane. za to po swojemu opowiada całe
                        historie smile za parę dni wracamy do Polski, ja cała w nerwach, Marcinek
                        nieświadomy zmian jakie go czekają.

                        śpi nadal w dzien 2-3 godziny, w nocy 11-12. cudowny śpioch smile dzis spał do 8,
                        ale się wyspałam!
                        • patibobo Re: dzieciaki marcowe 2003 22.06.04, 15:57
                          ale się dizeje!
                          mami - ty to jesteś cholenie dizelna, madra kobieta! że też ty ze wszystkim
                          sobie radzisz i jeszcze masz jakie plany???!!! co do męża to i ja radze
                          przeprowadzić rozmowę ale taką super gadkę...kurcze nie zazdroszczę ci!
                          co do części ciała to Pati pokazuje ale czasami jak go poprosimy to sie
                          wygłupia i wychodzi ucho na nosie itp
                          ja zaczynam pracę od 8 i w domu jestem ok17 wtedy z P. są albo któraś babcia
                          albo mąż (pisałam wam już jak to wyglada)
                          gryzienie - jest i pewnie bedzie bo ponoć mój mąż też wszystkich gryzł. a
                          ostanio jak P. ugryzł go w ucho to ten mu delikatnie oddał. był grymas płaczu
                          ale Pati dzielnie się powstrzymał.
                          Pati też jak czegoś chce to bieze za rękę prowadzi do celu
                          i też na wszystkie dzieci zaczął mówić dzidzia ale ja za bardzo tej zmiany nie
                          rozumiem bo przecież tak pieknie mówił dzieci. w ogóle wiele wyrazów teraz
                          przekręca chodź już mówił w miarę normalnie"
                          jak widzi gołe nogi czy kawałek ciała to zaraz podszczypuje!
                          uwielbia robić ,,pfyy" w pępęk, jak leżę albo mąż to nie ma zmiłuj się,
                          podbiega i do dzieła, ubaw niesamowity a jak uda mu się taki głóśny ,,pfyyy" to
                          śmiech na głos!
                          zarra - a jak twoja dieta? (jeśli dobrze pamietam miałaś zacząć?)a ja mam
                          naturalną tzn. stres i dużo roboty w pracy tak że nie mam kiedy zjeść a po
                          przyjściu do domu normalnie nie mam siły przeżuwać!
                          pa kobietki
                          • ilosternka Re: dzieciaki marcowe 2003 22.06.04, 18:35
                            Nareszcie - mami , super ze sie odezwalas bo naprawde sie martwilam.
                            Przykro mi z tego powodu jaka masz sytuacje w domu, zdrowie nie dopisuje i
                            jeszcze do tego maz ktory powinien cie wspierac - daje ci popalic.
                            Mysle rowniez zem powazna rozmowa duzo by dala.
                            Moze uda sie wam wszystkim gdzies wyjechac na kilka dni i tam sobie pogadacie...
                            Niewiem , trudno mi cos doradzac.

                            to slowo -dzidzia , cos w nim musi byc , bo maxiu jak widzi dziecko ( male lub
                            o wiele starsze od niego ) krzyczy dzidzia i pokazuje jak dzidzia placze ( to
                            zawsze jakos tak w parze chodzi).
                            Ostatnio uwielbia czeresnie , pomidor i ogurek sprobowal , nie wyplul ale tez
                            sie tym za bardzo nie zachwycil.
                            Jednak niech zyja parowki..... , jak zobaczy parowke na stole to nie chce juz
                            absolutnie jesc nic innego. Musze je przed nim chowac bo inaczej chodzilby caly
                            dzien z parowka w rece.
    • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 22.06.04, 22:22
      Droga Mami2, wyczułam ze mimo ze nie piszesz to czytasz te nasze wypociny,
      zreszta wiecej jest takich osób które nie maja czasu klepac ale czytaja
      wszystko na biezaco.
      Pragne cie pocieszyc moja Zuzia tez wazy niewiele ponad 9 kg a wcale nie
      wyglada na niedozywiona - bo zre wszystko co jej wpadnie w rece. Pociesze cie
      tez w sprawie tego co mowia w szpitalu, otóz kiedy moj synek miał 10 m-cy
      pieknie juz biegał ale niestety wyrżnął jeden raz w łózko na tyle niefortunnie
      ze rozciał dziasło i to powaznie. Pani dr z pogotowia nie słuchała mojej
      wersji wydarzen tylko stwierdziła - podsumowujac " Czyli co wypadł pani z rąk?"
      A to tylko dlatego ze dzwoniac po pogotowie powiedziałam ze dziecko spadło z
      wysokosci - i miałam na mysli łóżko !!! Nie wiem co tam popisała w papierach,
      ale w szpitalu przyjeli mnie jak matke która maltretuje swoje dziecko. Przez 3
      dni mojego pobytu -wszyscy byli bardzo ale to bardzo niemili , mimo ze
      siedziałam przy małym dzien i noc i cały czas nosiłam go na rekach , bo nie
      wolno mu było chodzic zeby nie uszkodził tego co zeszyte. A wyobrazcie sobie
      jak ciezko było zmusic dziecko do przebywania tylko w łózeczku albo na rekach -
      skoro on juz chodził i chciał to robic! Miałam pecha bo maz był wtedy za
      granica i jedynie tesciowa zastepowała mnie tak na godz zebym mogła odsapnac -
      a juz byłam w pierwszej fazie ciazy z Zuzia. Płakałam po nocach i nie mogłam
      sie pogodzic z tym ze ktos mnie traktuje jak wyrodna matke!!!
      Tak wiec Mami odwagi, najwazniejsze zeby mały był zdrowy, a co inni mowia....to
      juz ich sprawa.
      Podziwiam cie za tego magistra - przy dwójce dzieci, za prace i jeszcze za to
      ze myslisz przyszłosciowo czyli po europejsku !!! Ja to juz całkiem zgnusniałam
      w domu, a przeciez jestem z wykszałcenia romanistką i tez kiedys miałam
      ambitne plany pracy w Brukseli lub w Strasburgu!
      Co do meza , no to juz tylko o nim swiadczy ze w tak ciezkim momencie daje ci
      powody do dodatkowych stresów....a moze to tylko twoja wyobraznia, moze nie ma
      nikogo , tylko tez sobie nie moze poradzic z problemami w zyciu i stał sie dla
      ciebie jakis dziwny, moze "daleki"....oby tak było wtedy jeszcze wszystko da
      sie naprawic !

      Jestem pod wrazeniem "mowy " Martusi..........kiedy moja mała choc troszke
      przemówi ludzkim głosem ????

      Pozdrawiam wszystkie marcowe mamuski i ich pociechy!
      Dobranoc
      Ania i Zuza
      • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 23.06.04, 09:50
        Witajcie!
        Mami ja tak samo jak dziewczyny podziwiam cię i myślę, że nie powinnaś
        przejmować się opiniami innych osób. Chociaż wiem, że nie jest to miłe gdy
        słuchamy jakiś głupich uwag. Wiesz, często pielęgniarki myślą schematycznie -
        dziecko mniej waży, jest niżej w tabeli to znaczy - niedożywione i tak samo
        waży więcej niż norma to - dlaczego oni tak przekarmiają to dziecko? No cóż dla
        nich indywidualne cechy się nie liczą. Ja też byłam w szpitalu z Lenką jak
        miała miesiąc i z drgawkami wspominam ten okres zwłaszcza przytyki pielęgniarek.
        Myślę, że sprawy z mężem szybko się wyjaśnią. Aby nie zżerały cię podejrzenia
        musisz koniecznie z nim porozmawiać.
        Trzymam kciuki w trakcie obrony. Może podpytaj delikatnie promotora o pytania?
        Wtedy tylko recenzent może cię zaskoczyć. Na pewno będzie dobrze.
        Pozdrawiam wszystkich
        Aga
        • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 23.06.04, 16:58
          Mami, Ty to zasługujesz na miano supermenki. Jesteś dzielną, silną kobietą i
          tego się trzymaj. Po nocy zawsze kiedyś nastaje dzień - dla każdego. Może
          akurat w Twoim przypadku ta noc jest trochę dłuższa niż u innych. Ale głowa do
          góry.
          Trzymam też kciuki za obronę. A pytania można "wycyganić" od każdego nawet
          dzień przed obronąsmile Oby i Tobie się to udało.
          • mami2 Re: dzieciaki marcowe 2003 23.06.04, 22:25
            Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa. Rozmowa to dobry pomysł ale niestety nie
            wychodzi mi za nic. Każda kończy sie jakimis fochami a to jednej a to drugiej
            strony. 10 lat ciągłego docierania się. Koleżanka mi ostatnio
            napisała "małżeństwo to ciężka praca". Oj, swięta racja! U nas to jak ciągła,
            niekonczaca się harówka. Mam nadzieję,że i dla nas przyjdą takie dni, które
            jeszcze mam w pamięci i dla których zdecydowałam się na małżeństwo z tym
            człowiekiem. Co do obrony, zegar tyka. Nic nie umiem, i o wydębieniu od
            profesora jakichkolwiek pytań moge tylko pomarzyć. Z resztą zapytałam go
            wprost. Odpowiedział: proszę się przygotowac z teorii kultury (kończe
            kulturoznawstwo). te zajęcia miałam 8 lat temu. Oj cięzko będzie, ale nie takie
            stresy już przechodziłam. Przejdę i ten.Zarra, pamietasz jak ci pisalam że mam
            zaplanowany wyjazd do Wawy służbowo i fajnie byłoby się spotkać. Otóż ten
            wyjazd jest właśnie w tą sobotę, a ja musze na drugą stronę Polski - do Wrocka
            obronić się. Mus to mus. A, najważniejsze. Od wczoraj mam znowu neo w domu,
            więc moge nadrabiać zaległości na forum. I nie jestem zadną supermenką. Żadna z
            Was nie uwierzylaby w to gdyby zobaczyła mnie na własne oczy. Mówią, że
            wyglądam jak gimnazjalistka a nie jak matka dwójki dzieci. Czy ktos taki może
            być supermenką? Zwykła ze mnie dziewczyna, jak setki, tysiące w tym kraju.
            Pozdr i dobranoc dla wszystkich fajowych e-mam dzieciaków marcowych
            mami
            • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 23.06.04, 22:53
              Mami smile)) Ja tez podtrzymuję słowa gratulacji dla Ciebie za całokształt.
              Pisałaś mi,ze jestes drobna, ale za to masz w sobie duuużo siły. Czego ci
              bardzo zazdroszczę. Ja za to jestem z tych większych, ale zgnuśniałych,
              niestety.

              Edka,Marta naprawdę super mówi,podobnie jak Pati. Ja ponoć jak miałam 15 m-cy
              krzyczałam za dziećmi na podwórku "dzidzia, oć". Zuzia tez w tym wieku mówiła
              bardziej "po ludzku". Gabi dużo wydaje z siebie dźwięków,ale nowe słówka
              dochodzą powolutku.Ostatnio królika nazwała "ga-gu" i tak za nim lata i go woła.

              A wogóle to jeszcze kilka dni temu pisałam wam, że był lekarz (znajomy) u Gabi.
              Miała juz końcówkę infekcji, tylko coś gardło mu się nie podobało,ale
              stwierdził,ze to pewnie od tej infekcji jeszcze.
              A wczoraj Gabi znowu dostała gorączki.Na szczęście lekkiej i noc była bez,ale
              rano znów troche miała. Czyli przeszła z jednej infekcji w drugą sad
              Więc jutro przychodzi pan doktor (tylko,ze ona się go boi,kurcze,będzie ryk).

              Pati,dietki sie trzymam. Powoli spada, ale tak ma być (żeby nie było jo-jo).
              Zrzuciłam już 4 kiloski i lepiej sie czuję. Pozatym latam do klubu fitness,
              gdzie sobie odpoczywam od domu wyciskając siódme poty.

              Jak pan doktor pozwoli jedziemy w sobotę na Warmię zawieźć Zuzię na kolonie.
              Mamy tam znajomych, u których będziemy mieszkać, a w niedzielę Zuzia rozpoczyna
              3 tygodniowe wakacje. Niewiem jak Gabi to zniesie...
              Będzie się nudziła.

              pozdrawiam i idę poogladać zdjęcia


              • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 24.06.04, 09:27
                Witajcie
                Dziewczyny czy pamiętałyście, oczywiście w imieniu waszych dzieci, o Dniu Ojca?
                Ja przyznam się szczerze zapomniałam. Odkąd mój ojciec nie żyje zupełnie
                wyparłam z pamięci ten dzień i dopiero koleżanka przypomniała mi o nim na
                spacerze. Na szczęście zdążyłyśmy z Lenką zerwać bukiet polnych kwiatów i
                kupiłyśmy ptasie mleczko uwielbiane przez tatusia Lenki ale laurki już nie
                narysowałyśmy. Tatuś życzenia otrzymał wieczorem ale i tak się ucieszył, że
                jednak pamiętałyśmywink

                Zarra – gratuluję wytrwałości ! 4 kilo zrzuciłaś, biegasz na ćwiczenia i
                piszesz coś o gnuśności, no co ty?
                A może znacie jakiś sposób na obrzydzenie sobie słodyczy? Ograniczyłam ich
                spożywanie ale niestety nie potrafię ich zupełnie wyeliminować...
                Gabi życzę zdrówka i mam nadzieję że do soboty wszystko minie
                Na razie, pa,pa
                • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 24.06.04, 12:30
                  Witajcie!
                  ..no wreszcie udało mi się przysiąść i coś tu "naklikać" ( Filipek właśnie
                  usnął)..zaglądam tu w miarę regularnie od kiedy dołączyłam do Was, ale niestety
                  najczęściej czytam, czytam i na pisanie brakuje czasu.. zresztą jeszcze sporo
                  mi zostało do przeczytania zaległych wątków (tych sprzed maja)a bardzo chcę to
                  zrobić ( i mam nadzieję że wreszcie mi się uda) bo "po drodze" poruszałyście
                  wiele ciekawych tematów smile
                  Tak naprawdę to już wczoraj chciałam coś napisać, bo bardzo poruszył mnie post
                  mami2 - teraz już rozumiem skąd to Wasze zaniepokojenie czasowym "zniknięciem"
                  mami .. hmm, to naprawdę fantastyczna kobitka!
                  Mami - trzymaj się! Piszesz, że jesteś zwykłą dziewczyną .. chyba nie masz
                  racji - niezwykła w Tobie siła! Niestety tak to już jest, że jak się coś
                  zaczyna walić to już leci jedno po drugim.. ale pamiętaj, że jak jest bardzo
                  źle to może być już tylko lepiej! Trzymam kciuki za Ciebie i pomyślne
                  rozwiązanie wszystkich Twych kłopotów - no i oczywiście za "magisterkę" wink
                  Do gusi7 - wczorajszy Dzień Ojca był dla mnie osobiście dość przykry - mój
                  ojciec.. hm, żyje ale chyba nie bardzo się przejmuje tym, że nim jest
                  (ojcem).. już nie chodzi mi o mnie - ale tak mi przykro, że Filipek nigdy nie
                  będzie mógł zaznać "dziadkowej" miłości ( mój teść zmarł dwa m-ce przed
                  narodzinami Filipka), płakać mi się chce jak widzę dziadków na spacerkach z
                  wnuczkami, takich zatroskanych o te maluchy.. i te maluchy takie dumne i
                  szczęśliwe.. Serce mi się ściska, ale na tę sprawę chyba już nie mam wpływu...
                  Może właśnie z powodu moich złych doświadczeń staram się by więź mojego synka z
                  Jego tatusiem była tak mocna jak to tylko możliwe.. wczoraj "zrobiliśmy razem"
                  z moim "Dyziem" truskawkowe ciasto dla tatusia (bo tatuś to łakomczuch wink) no i
                  jeszcze życzenia w formie prezentacji powerpoint'owskiej hi,hi Podobało się!!

                  Jak już tu jestem to jeszcze kilka słów o moim szkrabie - jak już wcześniej
                  pisałam Filipek jeszcze należy do "cycusiowych", więc z jedzonkiem jest bardzo
                  różnie ( pewnie już była mowa o odzwyczajaniu od cycusia - musze poszukać), za
                  to z "gadaniem" jest rewelacyjnie - gość w najgłośniejsze i najdłuższe wywody
                  wpada wieczorem.. istna komedia! smile
                  wczoraj nauczył się grozić paluszkiem i mówi przy tym "nu,nu, niu" - co oznacza
                  że tak nie wolno, a żeby sobie to lepiej przećwiczyć rzucał swoje zabawki (np.
                  brum-brumki" na podłogę i sam do siebie "nu,nu,nu" z tym paluszkiem hi,hi
                  niezły widok...
                  poza tym próbujemy przestawić "młodego" na normalniejszą porę zasypiania -
                  narazie udało się o godzine (tzn. z 23 na 22)..
                  OK - kończę, żeby Was nie zanudzić i postaram się już częściej (i krócejsmile)tu
                  wpisywać..
                  Buziaczki serdeczne dla wszystkich kochanych marcowych e-mamuś,
                  (biorę się do roboty - bo niunio jeszcze śpi, a tam czeka pranie, obiad etc. wink
                  Pa,
                  Beti
                  • mmarcel Re: dzieciaki marcowe 2003 24.06.04, 13:14
                    Hej!
                    Mami-naprawdę jesteś wspaniała! Ja byłam z małym w szpitalu jak miał 11 m-
                    cy.Jest to nasz nawiększy koszmar! Nie wyobrażam sobie żebym mogła zajmować sie
                    jeszcze czymś innym! Jesteś naprawdę bardzo silną kobietą!
                    Odnośnie dnia ojca-nasz tatuś dostał koszulkę z napisem "odlotowy tata"-jest to
                    i Marcelka i mój(moj ojciec nie doczekał moich narodzin...ZWIAŁ do innej
                    kobiety!) drugi Dzień Ojca w życiu ,więc staralismy się go spędzić jak
                    najwspanialej.Było dużo smakołyków i wspaniały rodzinny spacerek...
                    Pytanie do Anety-mamy Adasia-czemu nie zadzwoniłaś-czekaliśmy na Was w
                    niedzielę...
                    Wakacje za pasem...jakie macie plany? My jedziemy z naszym maluchem w Tatry-nie
                    umiemy żyć bez tych gór! Marcelek był już w zeszłym roku,choć nie mamy
                    samochodu i podróżujemy z Gdańska pociągiem...Tatuś wedruje codziennie z
                    synkiem w nosidle i zaprawia się przed wspinaczką...
                    Ocho...mały się obudził...no i musze uciekać! Napiszcie jak spędzacie wakacje...
                    POZDRAWIAM
                    OLA
                    • mami2 Re: dzieciaki marcowe 2003 24.06.04, 13:29
                      I kto tu jest supermenką? Jechać z Gdańska w Tatry pociągiem i to z
                      kilkunastomiesięcznym bobasem?! Toż to ja się nie moge zdecydować na wypad do
                      Wisły (50 km) autem z nimi (dziećmi)na kilka dni a ty mówisz o tym jakby to
                      miała być wyprawa do sąsiedniego miasta. Podziwiam i życze udanych wakacji. My
                      preferujemy morze, ale niestety mamy 600 km więc może w przyszłym roku. W tym
                      roku Milenka była kilka dni w Darłowie z teściami ale pogoda była fatalna (12
                      stopni, lało i strasznie wiało)ze wrócili po 6 dniach. Szkoda, ale mam
                      nadzieję, że w przyszłym roku nie bedzie już takiego nawału obowiązków, uda się
                      scisnąc trochę kaski i śmigniemy w czwórkę nad Adriatyk. No co, pomarzyć
                      zawsze można!
                      mami
                      • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 24.06.04, 14:24
                        Oj zamarzył mi się Adriatyk. Byliśmy dwa lata z rzędu.Rok temu Gabi za mała, w
                        tym roku kasy brak.W tym roku-jak już pisałam wczoraj- jedziemy za znajomymi
                        nad polskie zimne morze do Ruska k/Darłowa. Generalnie nie nastawiamy się na
                        plażowanie,bo mamy małe dzieci.Oprócz Gabi będzie jej rówieśnik (czerwcowy) i 7
                        m-czny niemowlak.Pozatym 3 latek,4 latek,6 latek i moja 10 latka.
                        Mamy wynajęte pokoje w domu agroturystycznym. Na podwórku zabawki dla
                        dzieci,basenik,pokoje z łazienkami.Z internetu oferta.Na zdjęciach wyglada
                        fajnie,ciekawe jak bedzie w rzeczywistosci smile

                        Betticzek-mój tata (tez mnie nie wychowywał) jest dziadkiem tylko z nazwy.
                        Nawet nie mam mu tego za złe-taki charakter.Tylko szkoda dla wnuczek.
                        Jego tata (mój dziadek) tez był dla mnie dziadkiem z nazwy.
                        Owszem mój ojciec dzowni i pyta jak dzieci (to zaczął robić dopiero od kilku
                        lat,a Zuzia ma juz 10), ale ani na kolana nie ani na spacer, ani nie pogada,
                        no taki juz jest. Wnuczek nie odwiedza, bo nie ma kasy (na serio). On uważa, że
                        jak nie ma kasy, to jest nikim i nie przyjeżdża ani do mnie ani do wnuczek
                        (mieszkamy w tym samym mieście, nie daleko siebie), bo nie moze nic kupić.A
                        poniewaz ciągle nie ma kasy to...go własciwie nie ma. A ja mam gdzieś jego
                        prezenty, ja wole żeby zabrał dzieci do Zoo, albo na spacer.
                        Żeby był dla nich kimś bliskim, a nie tylko dziadkiem z nazwy, którego widują 3
                        razy w roku.
                        Tez z zazdrością patrzę na innych dziadków. Ojciec mojego męża nie żyje.
                        W sumie najprawdziwszym dziadkiem jest dziadek nieprawdziwy-mąż prababci.
                        I pogada i sie pobawi i na spacer z pieskiem razem chodzą.

                        Gusi-ja słodycze odstawiłam radyklanie.Tez nie umiałam bez nich zyć, byłam od
                        nich mocno uzależniona.I herbaty gorzkiej pić nie mogłam.
                        A teraz ? Zero cukru! Zero! od miesiąca nie przyjęłąm cukru w żadnej postaci i
                        wcale mi sie go nie chce. Inni jedzą, ja nie smile

                        na razie,mała każe mi kończyć wink
                        • bazylea1 Re: dzieciaki marcowe 2003 24.06.04, 14:37
                          Mami ja też powtórze za dziewczynami, dzielna jestes babeczka i trzymaj się, na
                          pewno wkrótce wszystko wyjdzie na prostą a Ty poleżysz sobie spokojnie na
                          plazy. wierzę ze takie dni nadejdąsmile

                          u nas na dzien taty tatuś dostał laurkę "namalowaną" przez Marcinka kolorowymi
                          kredkami, ja napisałam tekst życzen. ja mam ojca, mój mąż nie ma - nigdy go nie
                          widział a sprawdza sie doskonale jako tata więc zasłużył na laurkę mimo że o
                          dniu matki zapomniał wink ale moj ojciec to z dziecmi rozmawia dopiero jak
                          zaczynają książki czytac, kocha Marcinka ale zbliżac się nie zbliza wink na
                          szczescie mały ma dwie zakochane w nim babcie (w tym jedną z większym zasobem
                          czasu dla niego) oraz dwie prababcie.

                          Zarra podziwiam, ja musze zrzucic 3 kg ktore mi wskoczyły po zakonczeniu
                          karmienia ale jakos nie mam motywacji. licze ze jak zaczne pracowac to ze
                          stresu same sobie pojdą.
                          • trapet Re: dzieciaki marcowe 2003 24.06.04, 16:59
                            O, przechodzimy na nastepna strone..?

                            Ja wam dziewczyny wspolczuje ktore nie macie dziadka czy babci dla swoich
                            dzieciaczkow. To faktycznie przykre. Moj Kosmus ma bardzo kochajacych i
                            bliskich dziadkow i babcie, i ja sie bardzo z tego ciesze. Przy okazji, moi
                            rodzice bardzo mi przy malym pomagaja, np. w tej chwili siedza z nim w domu,
                            kiedy my z mezem sobie pracujemy...
                            Dla nas Dzien Ojca (ktorego nota bene nigdy nie obchodzilismy) jest dosc
                            szczegolny, bo 2lata temu, rowno w Dniu Ojca, Kosmus zostal poczety!
                            Dowiedzialam sie o tym oczywiscie po fakcie, przy liczeniu daty poczatku ciazy
                            zajrzalam do kalendarza, a tam przy 16-ym czerwca (taka wyszla ta data)
                            przeczytalam... "Dzien Ojca". Fajnie, nie?
                            No, ale w tym roku nie obchodzilismy, bo co tu specjalnie obchodzic? Ja uwazam
                            ze dzien ojca/matki/dziecka powinien byc codziennie w rodzinie... Ha, ha,
                            ladnie to brzmi w teorii.

                            Koncze, musze leciec
                            Zycze wszystkim udanego wieczora

                            Ola
    • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 25.06.04, 13:51
      Nie wiem czy powinnam ale zaczne naszą kolejną "setkę" postów w smutnym tonie.
      Taki dzis ponury dzien za oknem, nic mi sie od rana nie chciało robic i jak
      tylko Zuzia zasneła zaczełam grzebac po forum edziecka i trafiłam na forum
      rodziców którzy albo stracili dziecko albo borykaja sie z jakimis powaznymi
      chorobami. Nigdy dotąd tam nie zagladałam i wiecie czytałam ze dwie godziny
      ciagle płacząc......Ile tam bólu ile cierpienia.....
      Uswiadomiłam sobie ile my mamy szczescia ze piszemy głównie o tym co nas cieszy
      w naszych szkrabach , jak pieknie i zdrowo rosną, jak kazdego dnia potrafią nas
      zaskoczyc....
      Tyle na świecie zła , tragedii i niesprawiedliwości losu ze powinnysmy sie
      cieszyc z kazdego kolejnego dnia razem z naszymi skarbami....
      Moze to zabrzmi okrótnie ale pomyslałam ze bede sie moglic zeby nigdy nie
      trafic na tamto forum jako jedna z tych osób ktore poszukuja wsparcia i
      pocieszenia.
      Marcowe mamuski zmówcie czasem zdrowaske ze tych rodziców którzy przezyli
      koszmar smierci swojego malenstwa.

      Przepraszam jesli komus popsułam humor....
      Ania
      • bazylea1 Re: dzieciaki marcowe 2003 25.06.04, 13:58
        Anes, ja czytam czasem tamto forum, tez ryczę i co dzien dziękuję losowi za
        zdrowe, śliczne, madre dziecko. staram się nie zapominać o tym nawet gdy mam
        zły dzień a mój synek mnie doprowadza do szewskiej pasji :-8
      • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 25.06.04, 14:10
        Anes, masz rację- jak małe wydają się nasze problemy wobec takich tragedii..
        nie zaglądałam co prawda na to forum, ale nie raz o tym myślałam i myślę
        szczególnie, gdy widzę na cmentarzu takie maleńkie groby...
        Każdego dnia (choć czasem jestem już tak padnięta, że jest to jedyna moja
        modlitwa)dziękuję Bogu za naszego synka,za Jego zdrowie i nasze wspólne
        szczęście...
        I tak sobie myślę, że te wszystkie Maleńkie Aniołki które odeszły za wcześnie
        są "gdzieś tam" blisko tej Wiecznej Miłości..
        A za zrozpaczonych rodziców pozostaje modlitwa - niestety chyba tylko tyle, a
        może aż tyle...
        Beti
        • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 25.06.04, 14:18
          przeczytalam zaledwie kilka postów z tamtego forum i ...
          łzy same płyną...
          • ilosternka Re: dzieciaki marcowe 2003 26.06.04, 18:34
            Powiem wam szczerze ze nawet nie chce wchodzic na tamto forum........, moja mam
            przezyla taka tragedie .
            Nie moge tego czytac , strasznie sie boje i nawet nie potrafie sobie wyobrazic
            co ja bym zrobila na miejscu tych rodzicow.
    • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 26.06.04, 22:04
      Ech czas napisac cos z innej beczki bo chyba przeze mnie ta cisza na naszym
      watku. Sorki za te smutne rozwazania, choc nie moge powiedziec ze niepotrzebne,
      bo przeciez zmuszaja nas do myslenia....

      Moja Zuzulka nauczyła sie nowe "słówka" ! Mówi "pepe" na Piotrusia czyli
      swojego brata, i "zizi" na dzidzi. Mowa to niemowa ale cieszy.
      Ciagle ma manie ubierania, wyciaga z pólki rzeczy i próbuje sie ubrac -rzuce
      fotki na zobaczcie to beda dowody.
      Poza tym ma chopla na punkcie psów - zauwaza kazdego chocby był 100 m od niej i
      piszczy i wyrywa sie z wózka.
      Dzis bylismy na pokazach lotniczych i w Muzeum lotnictwa - ale miała frajde
      biegała jak szalona pomiedzy samolotami i podobnie jak jej brat i starszy
      kolega zwariowała na punkcie działek armatnich ...nie chciała od nich odejsc!!!
      Chłopaczyca mi rosnie nie ma co !!!

      No i tak pomyslałam jeszcze ze skoro zaczeły sie juz wakacje to moze urzadzimy
      jakis zlocik ? Moze byc w Krakowie , moze byc w innym miescie....?
      No a jako ze wakacje sprzyjaja zwiedzaniu miast - to jezeli którąs z was
      przywiedzie los do Krakowa to licze na spotkanie na kawie na Rynku!!!

      Pozdrawiam wszystkich i małaych i dużych. Zycze miłej niedzieli
      Ania i Zuzulka
      www.kakabit.krakow.pl/piotrus
      • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 26.06.04, 22:23
        Ja jeszcze tylko na temat "smutnego watku" słówko od siebie:

        Bardzo często jak przytulam Gabisie to myślę o tych dzieciach,
        których nie ma kto przytulać ,obcałowywać spontanicznie...
        Jak Gabi byłam maleńka miałam w sobie tak ogromny ładunek miłości
        macierzyńskiej, ze pomyślałam (pół żartem-pół serio), że pójdę do Domu Dziecka
        poprzytulać te maleństwa leżące bezradnie w kojcach.
        Ponosić,pobujać na rękach przy kolkach...

        A to smutne forum....jest tak smutne...mam zaciśnięte gardło i nie umiem z
        dziewczynami pogadać itp. (namawiała "agablues"). Czuje się...tak mocno
        niezręcznie czytając ich smutne zwierzenia. Byłam tam w Dzień Dziecka....sad
        • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 26.06.04, 22:43
          Gabrysia ostatnio często mówi "nie ma" rozkładając przy tym rączki.
          I książeczki, książeczki, książeczki. Uwielbia.

          Ostatnio włączyłam jej angielskie piosenki dla dzieci i Gabi zaczęła śpiewać po
          angielsku. Powtarzała słowa i charakterysycznie układała buźkę- tak baardzooo
          wyraźnie jakby przedrzeźniała , jakby miała miała cos w buzi wink
          Ale miałyśmy ubaw z moją mamą i Zuzią smile
          Wogóle ona ostatnio nas rozśmiesza specjalnie.

          I od kilku dni bawimy sie w powtarzanie słów. Bardzo to lubi smile
          Patrzy wtedy z uwagą na usta i powtarza.

          A teraz jesteśmy same. Zuzia dziś wyjechała na kolonie.
          Mąz w Sopocie do wtorku.
          Spędzam z nią więc wiecej czasu, bo nie bawi się z Zuzią wink
          Czytałysmy dziś duuużo książeczek.

          A ubierać się też uwielbia. Wszystko co jest odzieżo-podobne zakłada sobie na
          głowę i często chodzi do lustra żeby się obejrzeć wink
          Bardzo często są to majtki męża ( wyjmuje mu z szuflady ) wink))
          I jak coś założy to mnie woła żebym zobaczyła. I się śmieje smile

          Pozatym ciągle jest na topie "O !". Nauczyła się od Zuzi i my też tak chyba
          często "mówimy". "O !" występuje jako kometarz, oj nieumiem wyjasnic , ale wy
          pewnie też tak mówicie i wiecie o co mi chodzi.

          Papa smile
          • mami2 Re: dzieciaki marcowe 2003 27.06.04, 11:47
            Te które odwiedziły juz "tamto" forum wiedzą, ze jakis czas temu pusciałm tam
            kilka postów do Agablues mimo, że przecież temat ten nie dotyczy mnie
            bezpośrednio. Sprowokowała mnie do tego "rozmowa" z nią na forum , którego
            jestem częstym gościem e-dziecko zdrowie "Wspierajmy sie -do rodziców
            rehabilitujących dzieci". Aga zaglądnęła tam kilka razy i była bardzo
            podbudowana tym, że my, mamy dzieci wymagających większej opieki wspiermay się
            i pomagamy sovbie chociażby on-line. Wymieniamy sie tam uwagami co do
            specjalistów -neurologow, rehabilitantów, sposobów zajmowania się dziecmi.
            Wiele jest wątkow kontrowersyjnych (czasem zdarzają się zdania że dzieci nie
            potrzebują rehabilitacji i tak naprawdę to mamtki wyolbrzymiają ten problem).
            Ten wątek, obok dzieci niejadków jest zawsze na samej górze listy. To znak że
            temat jest ciągle żywy, dopisują się ciągle nowe matki, które mają problemy,
            takie jak ja jeszcze kilkanascie miesięcy temu. Dałam tam nawet propozycje, że
            kiedy znaje już czas to sprobuje zrobić coś w kierunku profilaktyki,
            uświadamiania rodziców jakie zagrożenie może nieśc za sobą zbyt pozne
            rozpoznanie nieprawidłowych zachowan u dziecka. Być moze w najbliższym czasie
            uda mi się zrealizowac ten plan. Byłabym wtedy chyba najszczęsliwszą kobietą na
            świecie. Tyle teorii. Przejdzmy do życia codziennego.
            Udało się. Wczoraj o godzinie 12.55 zostałam Panią magister.Ale szczerze mówiąc
            nie potrafię uwierzyć do teraz, że to już naprawde koniec. Praca sie podobała
            (zasugerowano mi, żeby ją opublikować..)obrona poszła dobrze (dobra, pochwale
            się, dostałam dwie piątki). Jestem przeszczęsliwa. Wczoraj wracając do domu z
            Wrocławia myślałam sobie co ja teraz zrobię z tym czasem który poświęcałam na
            sprawy uczelniane. Dzieci? Mąż? Dom? Książki niezwiązane ze szkołą? Filmy?Czas
            tylko dla siebie? Dużo możliwości, cięzki wybór. Przeszła mi też mysl o jakichs
            studiach podyplomowych, ale to już byłoby kuszenie losu, lekka przesada, nie
            sądzicie? Teraz sobie odpocznę i pozwolę by życie zadecydowało za mnie.
            pozdr wszystkich serdecznie
            myślę ze jakies spotkanie w realu to niezły pomysł, Kraków bardzo lubię i nie
            jest tak daleko od Śląska
            acha, z mężem układa się... coraz lepiej, trochę puścił mnie ten wszechobecny
            stres, może to tylko chwilowe, ale warto probowac
            duzo było o mnie, następny post o Mateuszku, obiecuję, to przeciez forum
            dziecięce...
            mami
            • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 27.06.04, 14:54
              Mami smile)))))))))))))))))))))))))))) !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              Gratulacje Pani Magister !!!!!
              Mami, ty to jednak kurcze debeściara jesteś i tyle wink
              Dwoje dzieci,jedno rehabilitujące,liczne choroby twoje i dzieci, praca,kłopoty,
              stresy, nerwy..... a ty jak gdyby nigdy nic ....obraniasz pracę na dwie 5 !!!
              Kiedy ty ją pisałaś ?

              No ale swoją drogą to tak się mówi :
              "Jak nie masz na nic czasu to znajdź sobie dodatkowe zajęcie" wink

              Mami , naprawdę SUPER smile)))))
              • ilosternka Re: dzieciaki marcowe 2003 27.06.04, 16:18
                Gratulacje mami !!!!!!!!
                Bedziesz miala teraz troche czasu dla siebie , dzieciakow i meza .

                Maxiu spi ostatnio coraz wiecej popoludniu , czasami nawet cztery godziny.
                Biegal dzis za dzi9ecmi w parku i na wszystkie wola dzidzia.Osytatnio nowe
                slowo to - kotek mowi bardzo ladnie i wyraznie kokek ( smiesznie) i potrafi
                ostatnio calymi dniami biegac za naszym kotem , klasc sie kolo niego na
                poduszce i mialczy takim cienkim glosikiem ( brzmi to cudownie i tak slodko)
                • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 28.06.04, 16:17
                  Mami - SERDECZNE GRATULACJE!!! (inaczej byc nie mogło wink)

                  A my znowu zaliczamy "porażkę" jedzeniową ... Przed chwilką (korzystając z
                  przepisu zamieszczonego na stronach edziecka) upichciłam
                  Filipkowi "błyskawiczne leniwe kluseczki" - no i byłam dobrej myśli ... dopóki
                  mój synek nie spróbował nowego obiadku... zjadł dwa maleńkie kawałeczki, a
                  później wszystko wypluwał sad pozostaje cycyuś - na robienie zupki juz nie mam
                  siły ... tylko jak przy tym wszystkim będzie wyglądało odzwyczajanie malucha
                  od piersi ???
                  Ja za to miałam "błyskawiczny" obiad wink)

                  Nic to - wyszło słoneczko(po burzy) - idziemy na spacer - może świeże powietrze
                  pobudzi apetyt smile
                  Pozdrawiamy,
                  Beti & "Tadek-niejadek" hi,hi czyli Filipcio
            • asia_27 Re: dzieciaki marcowe 2003 - GRATULACJE!!! 27.06.04, 23:15
              No, no jestem pod wrażeniem!!! Kiedy Ty znalazłaś na to wszystko czas?!? Ja od
              jakiegoś czasu namierzam się na podyplomówkę, ale cały czas mi się wydaję, że
              nie dam rady. I wiesz co zmobilizowałaś mnie wink

              A co do tematu forum - to byłam, czytałam, płakała i nie jestem na siłach pisać
              o tym. Nie ma chyba większej tragedii dla kobiety, niż strata dziecka sad(

              A co do spotkania - już kiedyś wyrażałam swój akces, może któraś z Was będzie
              się wybierać nad morze - to Szczecin jest po drodze - zapraszam!!!

              Oskarowi zdarza się powiedzieć słówka, ostatnio wskazując na lampę powiedział
              bardzo wyraźnie LAMPA, ale jak chciałam, żeby powtórzył to niestety nie chciał.
              Przebierać też się lubi - ulubiona czynność to opróżnianie szuflady z
              rajstopami i zakładanie ich na szyję wink

              A obusy ze stołów to wg Oskara powinny koniecznie leżeć na podłodze, a służa do
              tego żeby na nich stanąć i ślizgać się.

              a jutro idę na drugą rozmowę w sprawie pracy, trzymajcie kciuki, może mi się
              uda wreszcie zmienić prace smile)

              pozdrawiam
              asia
              • patibobo Re: dzieciaki marcowe 2003 - GRATULACJE!!! 28.06.04, 09:22
                mami- gratulacje!!!!normalnie aż mi ciarki przeszły i ścisnęło za gardło jak to
                przeczytałam. i tak sobie pomyslałam kurczę nie znamy się nawet ,,z widzenia" a
                cieszę się jakbyśmy się super znały! zreszta inne dziewczyny z tego co piszą
                czują dokładnie to samo! co do podyplomówki to uważam że wcale to nie jest zły
                pomysł, mój Pati miał pół roczku jak poszłam na podyplomówkę i oprócz tego ze
                straaasznie bolały mnie piersi po 16(karmiłam jeszcze) to P. jakos tego nie
                przeżywał a ja wcale nie byłam strasznie zmeczona. poza tym lepiej tak odrazu z
                biegu bo jest łatwiej! a ty mądra kobieta jesteś nie ma co tracić czasu!
                Anes28 - mhm...kawa na rynku w Krakowie!marzenie!!! wczoraj z mężem
                rozmawialismy ze jak bedzie tak brzydko na urlopie to jedziemy do Krakowa...jak
                coś to dam znać!
                Pati nauczył się od nas mówić ,,ajj"! najgorsze jest to ze te aj nauczył się po
                tym jak my krzyczymy kiedy nas ugryzie! w dodatku tak mocnop że okrutnie boli!
                kompletnie nie wiem co z tym zrobić?
                ubieranie się - myslałam że ten problem bedę miała z głowy bo chłopczyk, ale
                wczoraj jak robiłam porządki w jego komodzie zobaczył czerwoną koszulkę z
                samochodem i potem kiedy ja nie widziałam wyjął z tej komody właśnie tą
                koszulkę, przyszedł do męża i pokazał że ma ją mu nałożyć! kiedy w końcu ją
                zdjęłam to był taki krzyk że szok!!!!
                dziewczyny! jeśli pogoda się nie zmieni to ja nie wiem co ja zrobię z Patim?
                wczoraj cały dizeń lało i P. wygladał przez drzwi balkonowe i tak popłakiwał
                wskazujac na podwórko i cały czas brał nas za ręce i pokazywał że chce iść do
                ogródka...marzę o ładnej pogodzie, wtedy jest taaaaki szczęsliwy od rana do
                nocy na podwórku.
                poza tym iddziemy od 5 lipca na urlop, cieszę się ogromnie bo zmęczenie istres
                daje się we znaki ale...pogoda!!!brr! jak bedzie ciepło to super: jezioro przez
                cały dzień, a jak zimno??? no raz na tydzień można jechać na basen(najbliższy
                ok45 km) a dalej...!?! moze macie jakieś pomysły?
                ale się rozpisałam!
                aha- też z Patim bawimy się w powtarzanie i strasznie sie śmieje jak nie umie
                czegoś powtórzyć! a jak uda mu się to bije sobie brawo!
                no dobra już kończę.
                pa pa
                • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 - GRATULACJE!!! 29.06.04, 16:28
                  Gratuluje, gratuluję. Fajnie, że masz już to z głowy. Co do podyplomówki to
                  radzę zacząć z marszu bo potem nie będzie ci się chciało. Wiem to z autopsji bo
                  przez parę lat też odwlekałam rozpoczęcie studiów doktoranckich a teraz już
                  zupełnie zaniechałam.
                  Pozdrawiam serdecznie, Aga
                  • bazylea1 Re: dzieciaki marcowe 2003 - GRATULACJE!!! 29.06.04, 21:15
                    Mami, gratulacje!
                    my juz jestesmy w Polsce i nasze stare mieszkanie okazało sie kompletnie
                    nieprzystosowane do szalejącego tajfunu w postaci Marcinka. jak wyjezdzalismy
                    miał 5 miesiecy i sie nie przemiszczał, nie mowiac o wyciaganiu naczyc z
                    szafek, dłubaniu w video, ciągnieciu za kable od tv, trzaskaniu drzwaiami,
                    wspinaczce wysokogórskiej na wozek i skakaniu po nim itd. zastanawiam sie co
                    robic dalej, czy przyjąc strategię "domu bez klamek"-ogołocic mieszkanie
                    ponizej 1,5m ze wszystkiego (tak mielismy za granicą ale w zasadzie tak było
                    tam urządzone) czy powtarzac do znudzenia "nie wolno" licząc ze za 3 lata
                    przestanie. a jaką Wy przyjełyscie strategię?
                    • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 - GRATULACJE!!! 29.06.04, 22:23
                      Mami, my też bardzo, bardzo Ci gratulujemy!!! Strasznie się cieszę, że Ty się
                      cieszysz smile)
                      Dziś szybciutko, króciutko - bo obiecałam sobie że pójdę wcześniej spać.
                      Anes - Kraków jak najbardzij nam odpowiada. Z Katowic to prawie "rzut beretem".
                      Ale lipiec w naszym przypadku chyba odpada.
                      Dzisiaj właśnie wyprawiliśmy w dalszą drogę chrzestnego od Martusi. Zachaczył
                      ze swoją świeżo upieczoną żonką smile o Katowice po drodze do Chorwacji (podróż
                      poślubna). Jak ja im zazdroszczę tych wakacji. Ale co tam - już się trochę
                      najeździliśmy. Za dwa tygodnie będą wracać i zabieram się z nimi do Torunia -
                      na 2 lub 3 tygodnie. Niestety jedziemy bez naszego Tatuśka. Mąż przełożył cały
                      urlop na wrzesień - październik na remont łazienki. Tłumaczy mi, że on też w
                      domu odpocznie (porządnie się wyśpi). Ale ja i tak mam ogromne wyrzuty
                      sumienia, że będę z Martą się byczyć - a On musi zarabiać na rodzinkę sad((
                      Także z jednej strony się cieszę, a z drugiej sad``````

                      Bazylea - jeśli chodzi o zabezpieczenie domu to w kuchni szafki mamy
                      zabezpieczone. W swoim pokoiku Marta robi prawie wszystko co chce (z wyjątkiem
                      kompa) a w dużym pokoju i w łazience wie, że NIE WOLNO. W sypialni w zasadzie
                      nie ma co broić. Z reguły się tego trzyma - ale czasami bywają wyjątki smile
                      Wystarczy tylko ją upomnieć a już wie o co chodzi. Czasami kończy się to
                      głośnym krzykiem. Staramy się jednak nie reagować na jej humorki.

                      Miało być krótko, a tu znowu mała powieść wyszła smile)
                      Dobranoc wszystkim. Za ewentualne błędy przepraszam. Nie chce mi się już
                      sprawdzać.
    • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 29.06.04, 23:52
      No i wreszcie chwila dla siebie wink - szkoda tylko, że tak późno ..
      Jak widzicie mój "misterny plan wziął w łeb" - chodzi o wcześniejsze zasypianie
      Filipka - choćbym nie wiem co robiła mój mały urwis dociąga do magicznej 23 (no
      czasami udaje się kimnąć po 22.00 ).. Bardzo mnie już to męczy, ale nie mam
      pomysłów jak to zmienić..

      bazylea - Witamy w Polsce!! - naszym kochanym kraju pełnym absurdów wink)
      jeśli chodzi o zabezpieczenie mieszkania - hm, najpierw próbowałam montować
      różne zabezpieczenia (np. na rogi ławy, czy szafek)- niestety znikały one
      równie szybko jak się pojawiały (oczywiście za sprawą Filipka) .. w końcu
      stwierdziłam, że chyba łatwiej będzie kupić Mu kask niż na nowo przyklejać te
      osłonki wink)
      Co do szafek -generalnie upodobał sobie jedną tatusiową) i swego czasu
      namiętnie wyciągał z niej wszystko - głównie CD-ki, ale już przeszło...
      Jest natomiast mały problem z .. koszem na śmieci.. otóż mój synek oprócz tego,
      że każdy najmnniejszy paproszek biegiem zanosi do kosza to wkłada tam również
      np. swoje skarpetki, piłeczki .. nawet nie chcę myśleć ilu strat jesteśmy
      nieświadomi (są już gdzieś na wysypiskach hi,hi) - ale co zrobić- kosza
      przecież nie postawię na górnej półce smile
      A poza tym wszelkie potencjalnie niebezpieczne rzeczy (typu chemikalia, ostre
      narzędzia itp.) trzymamy po prostu poza wszelkim dostępem naszego Szkraba.
      Powodzenia w "przystosowaniu" mieszkanka smile !

      I dobrej nocki dla wszystkich - idę "aaa-a" czyli spać wink
      Beti
      • mami2 Re: dzieciaki marcowe 2003 30.06.04, 12:02
        Hej kobietki! Własnie uświadomiłam sobie że nie zaszczepiłam jeszcze Mata
        przeciwko odrze. Jak byliśmy z nim w przychodni jeszcze kiedy był zdrowy (przed
        wszystkimi tymi historiami ze szpitalem) to nie chodził jeszcze i powiedziano
        nam że go nie zaszczepią bo on musi umieć chodzić. Pierwszy raz zetknęłam się z
        czymś takim. Teraz mały śmiga już na dwóch nogach i chyba dobry czas na
        zaszczepkę. Wczoraj tak sobie myślałam czy ta jazda z dzieciakami kiedys się
        uspokoi. To pytanie dla mam dwójek, czy trójek. Zawsze myślałam ze 3 lata
        różnicy pomiedzy dziecmi jest ok. Teraz widze ze to jednak stanowczo za mało.
        Milena jest tak zazdrosna o Mata, ze juz nie wiem jak z nią postępować.
        Wiecznie płacze, histeryzuje, tupie nogami, bije, drapie, rzuca się, normalnie
        strach mi znią miedzy ludzi gdzies wychodzic. Mały jak to widzi to jest
        wsciekły, krzyczy, wydaje takie przerażliwe tony, napina się cały, denerwuje.
        Kwadratura koła. Wiem, że większośc rodzin tak ma gdzie jest dwójka małych
        dzieci, nie chce sie bynajmniej znowu uzalac nad własnym losem. Moze po prostu
        jakos to przetrzymac, a moze są jakies sposoby by to jakos załagodzić,
        wyciszyc...Poradzcie cos
        wiem,ze to temat na forum wychowanie, ale to tutaj znalazłam "przyjaciół w
        sieci"
        No i przede wszystkim bo zapomniałabym dziękuję, dziękuje, dziękuje za
        wszystkie życzenia i miłe, ciepłe, dobre słowa
        mami
        • mmarcel Re: dzieciaki marcowe 2003 30.06.04, 14:09
          Hej!
          Mami od nas również wielkie gratulacje!! Ja myślałam o zrobieniu magisterki
          (mam inżyniera,jestem po budownictwie na politechnice) ,ale...
          1.w moim fachu nie bardzo się patrzy na tytuł mgr-i tak wszyscy mówią "pani
          inżynier"
          2.sprawy finansowe-4 semestry będą mnie kosztowały 8tyś.(musiałabym robić
          zaocznie,bo nie miałby się kto małym zająć)
          3.w moim przypadku wazniejsze są uprawnienia budowlane ,które tez
          kosztują...została mi tylko praktyka na budowie
          pożyjemy-zobaczymy!
          Spotkanie na krakowskim rynku bardzo fajna sprawa...co prawda jesteśmy z
          Gdańska,ale w sierpniu (jak już pisałam) jedziemy do Zakopanego. Wracamy
          pociągiem z Krakowa,wiec moze bysmy kilka godzin wczesniej zjechali autobusem z
          gór...z dworca na rynek rzut beretem(zawsze na plantach robimy sobie przerwe w
          podróży)
          Mami-dziwne z tym szczepieniem...Marcel jak go szczepili nawet nie stał
          samodzielnie.Pisałaś wcześniej o rehabilitacjach-my naszego małego tez
          rehabilitujemy ze względu na kręcz szyji-niestety prywatnie-w Gdańsku zamknęli
          przychodnię rehabilitacyjną dla małych dzieci!! SKANDAL!
          A mój synek w końcu samodzielnie biega w końcu się przełamał,bo chodił tylko
          trzymajac sie za paluszka.Pani rehabilitantka mówiła,że ma barierę psychiczną i
          trzeba cierpliwie czekać aż ją złamie...ale jak ruszył to zupełnie zapomniał o
          raczkowaniu. Bardzo się cieszę!
          kończę,bo strasznie się rozpisałam...POZDRAWIAM
          OLA
    • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 01.07.04, 15:52
      Niech zyją teściowe !!! - dziwny okrzyk, ale bardzo prawdziwy. Mam cudowna
      tesciowa zabrala wczoraj oboje dzieci do pradziadków na 5 dni, maz pojechał na
      2 dni do Warszawy a ja mam wreszcie czas tylko dla siebie !!!

      Wreszcie sie wyspałam jak mops, pozalatwialam sprawy w urzedach , pochodziłam
      po sklepach,nakupilam gazet.....cudowne lenistwo !!!
      Choc na jutro przewiduje gruntowne porzadki, ale to bedzie miły obowiazek bo
      bez dzieci w pustym mieszkaniu moge robic po swojemu , bez stresu ze maluchy
      cos wyleja, albo nie daj Boze beda chciały pomagac !!!

      Nie mowie ze nie tesknie za nimi, nawet w nocy budzilam sie bo mi sie wydawalo
      ze Zuzia placze....(obsesja ???) ale ten odpoczynek byl mi
      potrzebny...zwlaszcza dla mojej psychiki.

      Mami - dołaczam do gratulacji witajac w gronie magistrów !!!
      A co do twoich problemow z dogadywaniem sie miedzy dziecmi, to u roznych rodzin
      bywa to roznie, i mysle ze nie zawsze ma na to wplyw roznica wieku, to chyba
      kwestia charakterów. U mnie roznica mniejsza ale jak narazie nie widze
      wiekszych konfliktow. Jedyne kłotnie dotycza zabawek i wydaje mi sie ze u
      dzieci nie ma zazdrosci, choc zdarza sie Zuzi ze jak tule synka to przychodzi i
      gramoli sie zeby byc jeszcze blizej niz on. Generalnie Piotrus rozumie ze ona
      jest mniejsza i trzeba czesto jej ustapic, nie zawsze to wychodzi i placz
      slychac na caly blok.
      Trzeba to przetrzymac , podrosna i zmadrzeja !!!

      Betticzek podziwiam za to karmienie piersia, ja tak szybko sie poddalam (9 m-cy)
      - mały wyssie z ciebie wszystkie soki !!! Ale ponoc tak jest ze te dzieci co
      dlugo ssa piers to nie sa łatwe we wprowadzaniu innych pokarmow....Rosnie ci
      mały wybredny grymasnik....nie poddawaj sie próbuj nowosci pod roznymi
      postaciami!!! No a co do poznego spania to moj starszy synek tez tak robił
      tylko ze mysle ze to dlatego ze spal pozno popoludniu a czasem nawet 2X. Teraz
      Zuzka wstaje miedzy 8-9.00 i o 12-13 ja usypiam, spi max 2godz - a wieczorem
      pada ok 21.00.
      Patibobo - Krakow czeka !
      Edka - moze byc w sierpniu , macie blisko, kawka na Rynku lub mozemy sie wybrac
      do zoo.
      Mamamarcel jak juz bedziecie jechac w gory to daj znac podam ci moj nr na
      komorke i wtedy mozemy sie umowic w przerwie miedzy pociagami.
      Wszystko oczywiscie jesli i ja tu bede siedziec na miejscu w wakacje, moi
      rodzice tez nalegaja na przyjazd na wies i pewnie wyskocze na tydzien - dwa.
      Gratulacje dla Marcelka ze przełamał strach i ruszył samodzielnie do przodu!!!

      Bazylee1 witamy w Polsce ! Pochowaj z dolnych połek szkalane przedmioty, reszta
      jesli nie jest niebezpieczna moze zostac, dziecko bedzie zainteresowane tylko
      przez jakis czas potem sie znudzi. Trzeba mu niestety powtarzac do znudzenia co
      wolno co nie wolno, czasem dac klapsika po paluszkach szybko zalapie ze pewne
      rzeczy nie sa dla niego. U mnie sa ksiazki na jednej polce te dla doroslych
      dzieci nie ruszaja, na drugiej obok sa ich bajeczki rozwalaja i po 10 X
      dziennie bo im wolno. Mam tez od niedawna stojak na wina poczatkowo Zuzia
      probowala sie do niego przymierzac, uslyczala kilka razy "nie wolno" i nie
      rusza. Wieza tez juz sie znudzila , teraz tylko rozwala kasety video, ale to
      jej pozwalam bo oglada okladki, jak zacznie wyciagac taśmy to tez jej zabronie.
      Klawiatura kusi ja coraz bardziej , zwlaszcza jak ja tu siedze i klepie - ona
      tez bardzo chce....tak ze pod moim okiem czasem cos powciska, sama nie daje
      rady bo narazie nie potrafi wejsc na komputerowe krzeslo.

      Boze ale sie rozpisalam. Pozdrawiam wszystkie mamuski i szkraby
      Ania
      ps. nowe fotki na zobaczcie
      • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 01.07.04, 23:31
        Anes, ale ci zazdroszczę . Ja od tygodnia prawie jestem z Gabrysią sama. Zuzia
        na koloniach, mąż w rozjazdach. Jak jest Zuzia to Gabi ciągle u niej
        przesiaduje i sa ciągle soba zajęte. No chyba że Zuzia musi zrobic lekcje albo
        gra na komputerze wink Teraz nawet nie ma mi kto pomóc, ale jakos sobie radzę wink
        Tylko marzy mi się...pospać spokojnie.
        Nad Gabi oknem ptaszki uwiły gniazdko.W sumie fajnie, bo atrakcja, ale....one
        kwilą od świtu i Gabrysia budzi się ostatnio 4,5 rano. Biorę ją do łóżka, łazi
        po nas i rozrabia (my usiłujemy posapac trochę), włącza sobie telewizor
        i ...czasem pada po godzinie na godzinkę. Więc ja też padam.
        Dziś mąz znów nam wybył na kilka dni więc biorę ją do siebie zeby pospała do
        normalnej godziny.

        Zabezpieczeń w domu specjalnie nie mamy. Jedynie w pionowy rząd uchwytów
        szuflad wetkniety kijek (a dokładnie plastikowa łyżka do butów "wąż" z
        Ikei ,hihi)
        Reszta nie do opanowania. Ciągle coś jest przez Gabi
        przekładane,wkładane,wyjmowane.
        Wczoraj mąż robił pranie i zauważył ze w bębnie oprócz jego kurtki jest coś
        jeszcze. Była to Gabrysi szczoteczka do ząbków wink
        Śmieci też skrzętnie wyrzuca, szkoda że oprócz tego wyjmuje , dziś ją złapałam
        jak leciała z kuchni z zadziorną miną i pampersem pod pachą (wyjętym z kosza
        oczywiście).
        I znowu ją wzięło na malowanki. Teraz najlepiej jej się rysuje po podłodze i na
        włąsnych nóżkach wink

        Na spotkanko to ja się nie załapię sad
        Warszawa daleko.... A ja w te wakacje wybieram się raczej w górę mapy.
        W lipcu w okolice Olsztyna, a w sierpniu nad morze.

        Pozdrówka

        Ps. Właśnie krąży mi po głowie niecny plan:
        a jakby tak jutro podrzucić Gabrysię mojej mamie na działkę wink
        Miałyśmy jechać razem....ale...wink
        bym sobie posprzątała mieszkanko, pospała....ech....
        ale mama Gabrysię nie bierze tak chętnie jak chętnie brała Zuzię,
        więc czarno to widzę,no trudno.
        • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 01.07.04, 23:34
          zarra napisała:

          > > po nas i rozrabia (my usiłujemy posapac trochę), włącza sobie telewizor


          własnie przeczytałam co napisałam "usiłujemy POSAPAĆ troszkę"
          hahahahhahahaha smile
          oczywiście miało byc "pospać " smile
          • mami2 Re: dzieciaki marcowe 2003 02.07.04, 08:15
            Dobra, dobra Ola, wszyscy wiemy o co chodzi...smile
          • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 02.07.04, 08:56
            Rozbawiłas mnie Zarra do łez tym sapaniem !!! Trzebabyło sie nie tłumaczyc, ja
            tego nie zauwazyłam, ale jak juz mi uswiadomiłas......to prychnełam
            smiechem.....
            Mowi sie ze głodnemu chleb na mysli - moze to stad ta pomylka...w koncu jak
            sama piszesz maz wjechal na kilka dni.... hihi
            Pozdrowionka
            Ania
            ps . A wiesz co ja zauwazylam ze moja tesciowa tez chetniej zajmowala sie moim
            synkiem niz teraz Zuzią........coz pewnie kto pierwszy ten lepszy !!!
            • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 03.07.04, 00:42
              smile znowu się uśmiałam z mojego sapania wink)))

              Anes, moja mama Zuzię zabierała bardzo często na weekedny do przyjaciółki na
              Warmię. No i na działkę. Teraz bardzo chętnie do niej przychodzi i z nią
              zostaje sama, ale tak żeby ją wziąć na kilka dni jak brała Zuzię to niestety,
              nie wychyla się wink
              No cóż , to było 9 lat temu wink I tak jest super babcią wink
              A w końcu na działke nie pojechałyśmy, bo ma padać.

              Ale się dziś wkurzyłam:
              Poszłyśmy z Gabrysia na pocztę wysłać paczuszkę Zuzi na kolonie i spędziłyśmy
              tam godzinę ( były inne matki z dziećmi więc o "bez kolejki" nie było mowy )
              Jak już przyszła moja kolej to akurat była zmiana przy okienku. Troche to
              trwało. W tym czasie zobaczyłam ze już nie zdążę przed deszczem....zaczęło lać.
              Wściekłam się strasznie na to czekanie, na ten deszcz (jestem tuż przed
              okresem) i normalnie się gotowało we mnie ( Gabi była grzeczniutka ) i jak
              wreszcie mogłam nadać tą paczkę to jakiś dziad mi wlazł przedemnie i rzucił
              numerek "że on ma wcześniejszy. Był o 10 numerków wcześniejszy , pewnie go
              znalazł !. Słuchajcie, jak rzuciłam tym jego numerkiem, jak się na niego
              wydarłam, o rany,,, nawet nie wiedziałam że jestem taka groźna wink
              W końcy on po mnie poszedł, ja jeszcze byłam i mówi do mnie: "no widzi pani i
              wilk syty i owca cała, po prostu trzeba nie być zachłannym"....
              dobrze że byłam zajęta dzieckiem, bo bym go chyba zabiła, ale że wyżyłam się
              wcześniej odpowiedziałm tylko ze to nie jest zachłanność...
              Ale dziadu bezszczelny, co?
              Sory,ze przynudziłam, ale musiałam sie podzielić wrażeniami wink

              No i po tym wszystkim wracałyśmy w okropny deszcz (nie wziełam folii na wózek),
              mam nadzieję , że nie przeziębiłam dziecka w ten sposób, ale o przeczekaniu nie
              było mowy, bo lało na dobre.

              Chyba pójdę juz spać...wezmę sobie dziecko przytulankę wink
              Wczoraj tez wzięłam i nawet pospała ze mną długo. Nie obudziły ją ptaszki.
              Opisałam wam w poprzednim poście że Gabrysia ma nad oknem gniazdko.
              Niewiecie jak długo te ptaszki będą nam tu kwilić o świcie ?
              Do jesieni czy jak odchowają młode ?
              Mi to nie przeszkadza, ale mam przez to w domu rannego ptaszka -Gabrysię.

              Strrrasznie się rozpisałam....to już idę spać, papa.




              • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 05.07.04, 09:08
                Zarra - współczuję tej sytuacji na poczcie ( ludzie potrafią być beznadziejni -
                zwłaszcza gdy hormony szaleją wink no i tego deszczu.. mam nadzieję, że Gabi nie
                ucierpiała (żadnego katarku??) I wiesz co - też bym chętnie sobie posa..
                pospała wink)))

                Co słychać po weekendzie?? My spędziliśmy go dosyć aktywnie - do tego stopnia,
                że mój mały "nocny Marek" zasnął wczoraj o 19.50 !!!!! Spokojnie zjedliśmy
                kolację, obejrzeliśmy finał piłkarski... ale nam synuś promocję zrobił! smile
                Dziś co prawda pobudka była już przed 7.00 ale ten rytm zdecydowanie bardziej
                mi odpowiada..

                Znowu próbowałam nadgonić troszkę nasz wątek (tzn. poczytać co tam się działo
                od początku, ale Filip wykazuje zbyt dużą aktywność..)
                "Mniam,mniam" - cóż - matczyne obowiązki wzywają wink

                Miłego dzionka!!! -choć u nas dość pochmurniesad
                Beti
                • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 05.07.04, 09:49
                  ha, teraz ja muszę szybciutko wklepać małe sprostowanie do poprzedniego postu:

                  "ludzie potrafią być beznadziejni" - to się oczywiście tyczyło tego "złego
                  dziada", a nie posiadaczek "szalejących hormonów"! wink - żeby nie było
                  nieporozumień smile!!
                  Pozdrawiam,
                  Beti
      • asia_27 Re: dzieciaki marcowe 2003 05.07.04, 22:56
        No, no nie ma człowieka przez kilka dni na forum, a tu takie osobiste
        wynurzenia wink Pewnie Freud miałby dużo do powiedzeniasmile Pospac, posapac he, he
        super przejęzyczenie!

        Aniu jak ja Ci zazdroszcze!!! Gdzie się szuka takich teściów wink

        A wiecie co my mamy szkarlatyne i ja i Oskar sad A akurat mam dwa tygodnie
        urlopu. A i prace zmieniłam, mialam dosyc tego babska, które kazalo mi zostawac
        po godzinach. Mam nadzieje ze nie bedzie gorzej wink

        Ja specjalnie domu nie zbezpieczam. Oskar ma swoj pokoj w ktorym sa tylko
        zabawki - i tam przeważnie przebywa. A w pozostałych pokojach - a szczególnie w
        kuchni to tak go nauczyłam, ze ma np. jedna swoja szuflade, którą może otwierać
        i nawet jak ptobuje sie brac za inna, to na hasło, a która jest szuflada
        Oskara - leci, zeby otworzyc swoja.

        A moj Oskar, jako substytut gryzienia - bije mnie raczkami jak mu sie cos nie
        podoba. I nie wybiera miejsca - twarz i owszem też jest w jego zasięgu. Zawsze
        łapię jego raczki, ale zastanawiam się ,czy mu leciutko nie oddać, żeby
        zobaczyl, że jest to nieprzyjemne?? co myślicie.

        A i książeczki coraz chętniej czytamy. I baję w telewizji zdarza nam się
        obejrzeć. A i mamy sztósty zabek!

        pozdrawiamy wszystkich
        ps. Zarra jak bedziesz sie wybierać nad morze, to mnoże w szczecinie postoj
        zrobicie???
        • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 06.07.04, 09:44
          Witam,
          Asiu- współczuję Wam tej szkarlatyny, mam nadzieję, że nie będzie was męczyła
          zbyt długo.
          Zarra - mnie czasami ludzie w kolejkach również wyprowadzają z równowagi i też
          zdarza mi się zwrócić im w stanowczy sposób uwagę. Potem tylko mam refleksję,
          że znowu niepotrzebnie się zdenerwowałam, że wystarczyło zwrócić uwage bez
          emocjonalnego zaangażowania. Ale chyba tak się nie da.

          Oj, zazdroszczę Wam tych urlopów: wyjazdów nad morze, w góry i na Mazury...
          A Kraków... tyle wspomnień... Chyba się troche rozmarzyłam

          Ja też jakoś szczególnie nie zabezpieczam przed Lenka mieszkania. Książki na
          najniższych półkach są bardzo ciasno poustawiane, że nie potrafi ich wyciągnąć,
          w naszym pokoju w komodzie ma jedną dolną swoją szufladę, w której są jej
          zabawki i może sobie ja otwierać kiedy chce. Pozostałych szuflad już nie
          otwiera (kiedyś robiła to namiętnie i zakleiliśmy taśmą malarską a teraz już
          nie ma potrzeby ich zaklejać). W kuchni mam jedną szufladę, w której są
          ściereczki i może sobie ją otwierać ale ostatnio tez już się nią nie
          interesuje. W swoim pokoju Lenka tylko śpi, bawi się i przebywa cały dzień w
          naszym. Jak tylko zaczęła raczkować to na rogi półek wypróbowaliśmy w zasadzie
          wszystkie dostępne ochraniacze - narożniki (Ikea, Chcicco, Nuka,) ale Lenka
          bardzo szybko je odklejała i potem przestaliśmy eksperymentować. Teraz nie ma
          żadnych narożników. Tylko zabezpieczenia mamy w kontaktach. Jeszcze rośliny
          poustawiałam tak aby nie były w zasięgu jej rączek bo obawiam się podjadania
          listków a to mogłoby źle skończyć. No i to chyba wszystko.
          A może na przyszły weekend też bym podrzuciła Lenke teściom, to chyba całkiem
          dobry pomysł...

          Pozdrawiam wszystkich
          • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 07.07.04, 10:49
            Qrczę, jeszcze wszystko we mnie sie trzęsie... przeżylismy wczoraj chwile
            grozy - Filipek niby "tylko" przewrócił się na podłogę w kuchni, ale zrobił to
            w tak dziwny sposób, ze rąbnał całym swoim ciałkiem do tyłu na plecyki i
            głowę .. straszliwie zaczął płakać.. przez moment pomyślałam, że coś mu się
            stało z kręgosłupem.. to było straszne.. po kilkunastu minutach udało mi się Go
            uspokoić przy cycusiu (choć co chwila szlochał z wyraźnym grymasem na buźce)i
            zasnął. Niestety jak się obudził najwyraźniej nie wszystko było w porządku, bo
            jak chcieliśmy Go podnieść do góry biorąc tak jak zwykle pod paszki to zaczynał
            bardzo płakać - pojechaliśmy do szpitala, bo już najgorsze scenariusze
            przychodziły mi na myśl... No i tam dopiero zrozumiałam co miałyście na myśli
            pisząc o pobytach z maleństwem w szpitalu.. My przeżyliśmy tam dwie godziny
            koszmaru, Minio potwornego stresu ( miał robiony RTG), na szczęście niby
            wszystko OK - ale mieliśmy zostać przez dobę na obserwacji, ale na własne
            ryzyko nie zgodziłam się .. Stwierdziłam, że maluch i tak ma dość na dziś, a w
            domu szybciej zauważę jakieś "nienormalne" zachowanie.. zresztą Filipek całym
            sobą pokazywał że chce już stąd iść..
            Nocka minęła spokojnie - dziś też już chyba OK, choć obchodzę się z nim jak " z
            jajkiem" winki wciąż nie moge go "normalnie" podnosic do gory, bo wyraźnie
            odczuwa ból..
            Boże jak ja się bałam o Niego..no i wciąż boję!! I modlę się by nie było innych
            konsekwencji tego "wypadku" jak tylko nasz wspólny wielki strach..
            Przepraszam dziewczyny za te długie wyżalenia, ale musiałam to z siebie
            wyrzucić ..
            Trzymajcie się i uważajcie na swoje pociechy!!
            Beti
            • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 07.07.04, 12:07
              Betticzek wyobrazam sobie co przezywałaś !!! Trzymam za ciebie kciuki a
              Filipkowi zycze zdrówka !!! I w szpitalu nie powiedzieli ci nic skąd ten ból u
              małego kiedy go podnosisz? a kregosłup przeswietlili? Jezeli nie wymiotował to
              wstrzasu raczej nie miał , wiec pewnie ma tylko stłuczenia,poboli i przestanie,
              mam taka nadzieje, czego i tobie i Filipkowi życze z całego serca!
              Wlasnie to tak jest z tymi maluszkami sekunda i moze sie zle skonczyc, ale z
              drugiej strony nie mozna dziecka trzymac ciagle za raczke bo i my bysmy tego
              nie zniosły a i dziecko by sie nie rozwijało po swojemu tylko po naszemu.

              A mi wczoraj mama opowiedziała o kolezance z dzieciecych lat, ze od połowy
              ciazy była na podtrzymaniu, bo ciaza blizniacza a potem kazali jej rodzic
              naturalnie i drugie dziecko udusiło sie w czasie porodu - jakby debile nie
              mogli zrobic od razu cesarki !!! Krew mnie zalewa na taka słuzbe zdrowia !!!
              Mam nadzieje ze w najblizszym czasie nie bede miała tej watpliwej przyjemnosci
              przebywania w szpitalu - wam wszystkim a zwlaszcza naszym skarbom tez tego
              zycze.
              Pozdrawiam
              Ania i Zuzia
              • mami2 Re: dzieciaki marcowe 2003 07.07.04, 13:10
                Beti! Trochę mnie zaniepokoiło to jego szybkie zaśnięcie. Chociaż jak sobie
                przypominam, gdy Mati "skoczył na główkę" z łożeczka to też szybko zasnął. Był
                w łóżeczku bo to była pora spania. Ale u nas nie było zadnych dodatkowych
                objawów. Jak się obudził to już o niczym nie pamiętał. Ja też się obchodze
                ciągle z małym jak z jajkiem, bo on ze względu na swoje dolegliwości ciągle sie
                jeszcze przewraca. Czasami mam juz tego serdecznie dość. On ciągle ma jakiegos
                nabitego guza czy rozwaloną wargę. Największy horror u nas w łazience, bo mamy
                płytki. Cały czas się boje ze się poslizgnie i walnie głową w wanne albo muszlę
                klozetową. Przedwczoraj zrobił dokładnie to samo co twój mały, normalnie leciał
                do tyłu na plecy, ale stałam obok (my nie spuszczamy go z oka, taką mamy jazdę
                z nim) i w porę go złapałam. NIe martw się będzie dobrze. Jezeli cos będzie nie
                tak nie czekaj za długo. Jedz z nim do lekarza. Ja zawsze najbardziej boje się
                jednak o główkę. Moze usg by trzeba było mu zrobić?
                • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 08.07.04, 15:10
                  Betticzku, no własnie, co ci powiedzieli w tym szpitalu?
                  Ze skad ten ból przy odnoszeniu ?
                  Ucałuj od nas Filipka, jesli jest po prostu "poobijany" to już jutro będzie go
                  mniej bolało.
                  A Gabi wczoraj wyrżnęła kozła w wannie, walnęła się główką o wannę, ale tak
                  była zachwycona zdobyciem zabawki (odczepieniem od glazury, tak pociagnęła że
                  upadła), ze chyba nie zauważyła swojego wypadku.
                  Za to ja zauważyłam czerwony placek na główce, ale szybko zniknął.
                  • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 09.07.04, 01:02
                    Dzięki serdeczne Wam za wszystkie słowa otuchy i pocieszenia smile
                    Jest już lepiej ( na szczęście!!!!) Niestety nadal troszkę chyba boli Filipka
                    gdzieś tam pod paszkami - w szpitalu miał RTG czaszki, a przy okazji załapały
                    się też obojczyki, żeberka i rączki - z prześwietlenia wyszło, że wszystko w
                    porządku, a ten ból to stwierdzili, że po prostu od upadku - jest lekko
                    potłuczony i tyle... sama nie wiem - widocznych siniaków nigdzie się nie
                    dopatrzyłam ...
                    Mami- co do tego zaśnięcia, to chyba nie był jakiś niepokojący objaw, bo Minio
                    już był troszkę śpiący ( to się stało po 18.00) a poza tym jak sobie tak
                    porządnie popłakusiał to się zmęczył.. tak przynajmniej mi się wydaje..
                    Tak mi Go szkoda - biedaczek trochę jest zdziwiony, że tak chodze za nim krok w
                    krok, na chwilę go z oka nie spuszczam, że ciągle go przytulam.. pewnie
                    pomyślał, że coś mamę nawiedziło wink
                    Wiem, że i tak nie mam możliwości uchronić Go przed wszystkim, ale jeśli
                    chociaż mogę zminimalizować to ryzyko..
                    Na pocieszenie przysłano nam dziś spodenki z Gerbera (wygraliśmy w ostatniej
                    promocji plecaczek, a teraz jeszcze spodenki - fajowo!)
                    Pora spać - jutro trzeba być czujnym i pojutrze i popojutrze... czuwajmy nad
                    naszymi Skrzacikami!
                    Zarra -jutro przekażę Filipciowi całuski od kochanych "marcowych e-mamuś"..
                    Dzięki!

                    A wczoraj poczytałam na forum o innych "przypadkach- upadkach" - oj,
                    dzieciaczki są naprawdę nieprzewidywalne (choć czasem to niestety bezmyślność
                    rodziców)..

                    Pozdrawiamy cieplutko, pa pa
                    Beti & Filipcio

                    • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 09.07.04, 09:15
                      Bardzo się cieszę, że z Filipkiem już wszystko w porządku i czuje się już
                      dobrze. Wyobrażam sobie Betticzek co musieliście przeżywać... ile strachu
                      najedliście się...
                      Tak bardzo chciałoby się chronić te nasze dzieciaczki ale człowiek nie jest w
                      stanie przewidzieć wszystkich sytuacji. Często jesteśmy wszyscy koło Lenki,
                      rozmawiamy z nią, bawimy się a ona na naszych oczach fik i robi "bach". I
                      następny siniaczek gotowy.
                      Życzę nam wszystkim aby tych niegroźnych upadków (wpisanych w rozwój dziecka)
                      było jak najmniej.

                      Betticzek - ty to masz szczęście z wygrywaniem, a grasz w totolotka?

                      Pozdrawiam wszystkie dzieciaczki i ich mamusie
                      • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 09.07.04, 19:39
                        Trochę nas nie było. Ale przez ostatni tydzień przeżywałam wielki stres
                        związany z wyjazdem. Sama nie wiem czemu.
                        Cieszymy się bardzo, że Filipkowi nic poważnego się nie stało i że już
                        wszystko dobrze. Oj, przy Marcie to my znamy te chwile grozy. Ostatnio szła za
                        mężem do sypialni. Potknęła się o próg i wylądowała na łóżku, a raczej na jego
                        stelażu. Za jednym zamachem miała guza i rozwaloną wargę. Trzebaby mieć oczy
                        dookoła głowy.
                        Zmieniając temat - żegnam się z Wami na jakiś czas. Może 3 tygodnie a może
                        krócej. Jutro rano wyjeżdżamy do Torunia. Jeśli dopadnę tam jakąś kafejkę
                        internetową to się odezwę.
                        Jestem właśnie w trakcie pakowania. A końca jeszcze nie widać, więc będę się
                        żegnać. I na dodatek ciągle jestem w stresie.
                        Jeszcze się pochwalę - Marta ma 8 ząbków!
                        Trzymajcie się cieplutko i zdrowo!
    • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 10.07.04, 20:47
      Wyjazdzam z dziecmi na dwa tygodnie do moich rodziców...wiec sie szybko zegnam,
      zycze wszystkim udanych odpoczynkow i do "zobaczenia" za dwa tygodnie!!!
      Całuski
      Ania , Zuzia i reszta
      • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 11.07.04, 13:31
        Takim to dobrze - wakacje, wyjazdy, podróże.... wink
        Kasiu i Aniu życzymy Wam i Maluszkom wspaniałego wypoczynku, duuużo słoneczka,
        niezwykłych wrażeń i pięknych fotek ( które mam nadzieję będziemy mogli
        zobaczyć po Waszym powrocie) !
        U nas już zupełnie w porządalku - "powrócił" Filip "rozrabiaka" radosny,
        żywiołowy i chyba już zupełnie zdrowy ! Ufff!
        Minio przedwczoraj nauczył się mówić "ja" - byliśmy akurat u babci no i była
        cała wyliczanka: ma-ma, ta-ta, ba-ba, ja ! smile super to brzmi w jego wykonaniu smile
        A dziś ma nas odwiedzić starsza (o 3 m-ce)koleżanka Filipka z rodzicami muszę
        więc narazie kończyć - trzeba ogarnąć to "pobojowisko" wink

        gusi -z tym wygrywaniem to różnie bywa - ostatnio troszkę "puściliśmy" kasy
        (niedawna ogromna kumulacja!) no i ... nic!! kasa przepadła crying hi,hi
        ale czasem faktycznie mam farta - ostatnio udało mi się też wygrać kosmetyki z
        miesięcznika "Mam dziecko" ( a już myślałam, że te konkursy to lipa)... Trzeba
        próbować!

        Miłej Niedzieli!
        Beti
        • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 12.07.04, 09:59
          Wspaniałych wakacji życzymy rodzinom Kasi i Ani. Oby wam pogoda dopisała i
          super humory.

          A propos wyliczanek to Lenka tez bardzo lubi pokazywać i mówić gdzie jest tata,
          babcia (oczywiście mówi baba), dziadziuś (dzia-dzia) i mama no i oczywiście
          Lenka (mówi Le-na ale bardzo rzadko). Zauważyłam, że mała bardzo lubi być w
          centrum zainteresowania i czasami jak wie, że o niej mówimy np. mama opowiada
          co zrobiła jak nas nie było, to zaczyna się popisywać - specjalnie coś
          powtarza, śmieje się, śpiewa lalala itd.

          Jest jedna rzecz, która zaczęła mnie niepokoić. Obejrzałam sobie dokładnie
          ząbki Lenki (mam ich 8 i następne w drodze) i na jedynce zauważyłam malutką
          żółtą plamkę takie przebarwienie szkliwa. Oczywiście wpadłam w paranoję, że to
          próchnica ale Lenka nie je żadnych słodyczy (żadnych biszkopcików, herbatników
          etc), nie pije w nocy ani soczków ani herbatki, staram sie jej myć zęby (ona
          sama szczoteczką a potem mimo awantur poprawiam jej chociaż nasączonym wodą
          gazikiem, chociaż mam wrażenie, że nie jest to dokładne mycie). Natomiast nie
          wiem co mogłabym jeszcze robić aby uchronić Lenkę przed próchnicą, co prawda
          nie podaję jej zymafluoru bo moja pediatra nie jest jego zwoleniczką ale może
          zacznę?
          Nie wiem czy już wybrać się do dentysty ale z jednej strony nie ma to sensu bo
          Lenka nie pokaże jej z własnej woli ząbków. A z drugiej strony nie chciałabym
          aby moje dziecko miało potem problemy bo czegoś nie dopatrzyłam czy zaniedbałam.
          Nie wiem też za bardzo jak wyglądają początki próchnicy, widziałam tylko takie
          dzieciaczki z poważną i widoczną próchnicą. Jak byście wiedziały coś na temat
          próchnicy u dzieci albo w ogóle miały jakieś przemyślenia na ten temat to
          napiszcie.
          Pozdrawiam wszystkich
          Aga
          • ilosternka Re: dzieciaki marcowe 2003 12.07.04, 22:22
            witam wszystkie mamusie

            Gusi chce ci tylko powiedziec ze Maxiu jak sie urodzil to w szpitalu
            powiedziano mi ze od szostego dnia zycia dziecia podaja sie zymafluor z wit. D
            i to ma brac do trzechlat ( tak zalecaja lakarze u nas ), wiec moze ty tez
            sprobuj. Z drugiej strony moze to byc jakies zwykle przebarwienie , wiec nie
            trzeba od razu panikowac
            • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 13.07.04, 13:01
              Witam,
              Ja szczerze mówiąc sama nie wiem co tak naprawdę jest dobre, bo na temat
              zymafluoru słyszałam badź czytałam juz przynajmniej kilka bardzo różnych opinii
              i ... narazie go nie stosuję, ale może to błąd ?
              Chętnie poczytam dalsze wypowiedzi...

              A teraz z innej bajki - wczoraj na spacerze "złapaliśmy gumę" wink chodzi
              oczywiście o koło w wózku.. chyba wybierzemy się dziś do wulkanizatora hi,hi
              A jak nie to pozostają piesze spacerki.. A tak przy okazji - kupowałyście może
              swoim maluchom takie małe "rowerki" (z podstawką na nóżki nie tylko z pedałami)
              na których dzieciątko sobie siedzi a rodzic za specjalny "pałąk" z tyłu może je
              prowadzić.. czy to się sprawdza?? tzn. czy dzieciaczki faktycznie lubią na
              tym "podróżować"??

              Pozdrawiam,
              Beti



              • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 13.07.04, 13:49
                W piątek idziemy z Lenką do dentysty. Pomyślałam sobie, że nie będę się
                stresować i umówiłam się na wizytę. Ciekawe jak to przeżyjemy?
              • ilosternka Re: dzieciaki marcowe 2003 13.07.04, 15:45
                Maxio ma taki rowerek ale ma tez takie autko (gdzie sie odpycha nozkami)
                uwielbia na nich jezdzic. Ze swoim autkiem najchetniej szedl by do lozka, to
                chyba w tej chwili jego najlepsze zabawki.
                Wogole zrobil sie z niego straszny przylepek, nawet w podczas zabawy przerywa i
                podbiega do mnie ( czasami to babcia lub ciocia) i musi sie na chwile przytulic
                i pocalowac pozniej dalej moza sie bawic. Straszny z niego piescioch.
                Tak ze betticzek mysle ze spokojnie mozesz kupic taki rowerek , te dzieci
                ktore znam bardzo lubia jezdzic na rowerkach.
                • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 14.07.04, 14:28
                  ilosternka dzięki za odpowiedź - w takim razie chyba zafundujemy "Phillip'owi"
                  takie cudo - trzeba tylko poczekać na przypływ gotówki wink

                  A ja dziś zaliczam jakieś "doły"- Filip od rana a właściwie od wczoraj jest
                  straszliwie marudny (nie jest to kwestia zębów - sprawdzałam), może dlatego mi
                  też psychika wysiada - tym bardziej, że znikąd pomocy (mam na myśli np.
                  rodzinę)... Tak sobie myślę, że chyba gdzieś popełniłam błąd, bo Filip np. nie
                  potrafi sam się bawić- jak tylko od niego odejdę to zaraz leci za mną i albo
                  marudzi albo od razu przykleja sie do cycka.. wyciągam mu wszystkie zabawki,
                  rozkładam książeczki, pokazuję jak układać klocki itp. itd. i mam nadzieję, że
                  się chwilę zajmie sobą, ale nie.. czy za dużo wymagam??
                  Jakaś chyba nieudana matka jestem - zaczyna mi brakować cierpliwości.. mam już
                  dosyć karmienia piersią, ale sama nie dam rady odzwyczaić mojego ssaka...
                  Kryzys jakiś czy co?
                  Jak się Misio wyśpi pójdziemy na spacer - może świeże powietrze dobrze mi
                  zrobi..
                  Przepraszam za te smęty,
                  Miłego dzionka,
                  beti
                  • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 14.07.04, 15:14
                    Beticzek - nie przejmuj się i nie obwiniaj siebie za to że masz towarzyskie
                    dzieckosmile
                    Zauważyłam, że moja Lenka jak jest tylko z jedną osobą (z moją mamą, ze mną czy
                    tylko z tatą)to też wymaga stałej obecności tej osoby. Jak idę do kuchni ona za
                    mną, do łazienki ona ze mną itd. Jak się bawimy np. układamy klocki to razem,
                    odchodzę ona przestaje się bawić i biegnie za mną. Natomiast jak w domu jest
                    więcej osób wtedy dziecko potrafi zająć się sobą, sama "czyta" książeczki, wozi
                    sobie w wózku lalkę czy też przekłada swoje zabawki. Też się nad tym
                    zastanawiałam i doszłam do wniosku, że mała najprawdopodobnie boi się mojego
                    zniknięcia i zostania samej. Wyluzowałam trochę i już nie przejmuje się tym, że
                    mała tak bardzo pragnie tej stałej obecności. Jest to trochę uciążliwe
                    zwłaszcza jak gotuję obiad ale wtedy na podłodze w kuchni daję jej plastikową
                    miskę, łyżeczkę, wsypuje trochę prażonego ryżu i proszę aby też gotowała
                    obiadek - zawsze kilka minut jej to zajmuje (rozwala ten ryż po całej kuchni
                    ale przynajmniej mogę obarć jarzynkę w tym czasie). Drugi sposób na Lenke to
                    dawanie jej małej szczotki i proszenie aby pozamiatała podłogę - uwielbia to
                    robić. Czasami wystarczy, że siedzi w swoim wysokim krzesełku i widzi co robię
                    ale muszę wtedy jej cały czas opowiadać co robię.
                    Myślę, że nasze dzieci z tego wyrosną i kiedyś nadejdzie ten dzień, że będziemy
                    mogły chwilkę poczytać książkę a dziecko w tym czasie będzie bawiło się
                    klockami albo sobie coś rysowałosmile))
                    Natomiast na temat karmienia piersią i odstawiania małej rozpisywałam się pod
                    koniec maja bo wtedy właśnie przestałam Lenkę karmić. W każdym razie wiem co
                    czujesz.
                    Beticzek to naprawdę naturalne, że czasami brakuje tobie (zresztą chyba
                    każdemu) cierpliwości i to nie znaczy, że coś z nami jest nie tak. Ja czasami
                    wysiadam w trakcie spacerków - Lenka nie chce mi dawać rączki, biega bardzo
                    szybko nie patrząc pod nogi, ani nie zważając na samochody, zalicza wszystkie
                    schody (wejścia do wszystkich klatek schodowych na naszym osiedlu) i naprawdę
                    czasami mam już dosyć wszystkiego.
                    No dobrze, troche się rozpisałam, pora kończyć. Miłego spacerku życzę
                    Aga
                    • trapet Re: dzieciaki marcowe 2003 15.07.04, 14:15
                      Czesc dziewczyny,
                      Dawno nie pisalam, ale czytuje forum regularnie.
                      Beticzek - kazdy miewa takie chwile ze wszystkiego ma dosc kiedy dziecko jest
                      troche marudne, albo nie chce sie bawic samo i stale sie "przykleja". Ja
                      moglabym sie podpisac pod tym co Aga napisala o Lence - tak samo mam z moim
                      Kosma. Jak mu szykuje obiad to on tez musi "gotowac" na podlodze w kuchni. Sa
                      momenty ze bardzo ladnie sie sam bawi, a bywa tak ze nie ma chwili spokoju -
                      zwlaszcza kiedy jestem z nim sama. Ciagnie mnie wtedy wszedzie za reke, chce mi
                      dawac swoje zabawki, trzeba go prowadzic itd. Ciezko, zwlaszcza w 8-ym m-cu
                      ciazy!!!
                      A propos ciazy, od przyszlego tygodnia bede juz na urlopie macierzynskim!
                      Ciesze sie bardzo, bo codzienne jezdzenie tu do pracy staje sie powoli udreka,
                      zwlaszcza teraz przy tych upalach jakie panuja we Francji.
                      Z kolei nie wiem czy bede mogla bywac tak czesto na Forum i pisywac tutaj, bo
                      bede miala dostep do Internetu tylko z domowego komputera, ktory jest b.
                      kiepski. No ale jak sie tylko uda to cos do was skrobne.
                      Tyle na dzis, pozdrowienia dla wszystkich mam
                      Ola
                      • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 15.07.04, 14:50
                        Hej kobitki smile
                        Wczoraj wróciłyśmy z działki, za kilka dni tam wracamy. Ma sie poprawić pogoda,
                        oby ! Gabi na działce ciągle chce wychodzić na dwór i nie rozumie, ze pada
                        deszcz, labo jest mokro. Choć na "mokro" już poradziliśmy, Gabi ma pierwsze
                        kaloszki. Śmiesznie w nich chodzi wink
                        Upadek mamy zaliczony. Ostatniego dnia działkowania Gabi spadła z niewysokich
                        schodków (trzech). Śmiga po nich już tak sparwnie (na czworaka), ze chyba zbyt
                        pewnie się poczuła. I będąc już na górze szybko wstała i poleciała.
                        Na podłodze są maty o Gabi ma obtartą o matę buźkę (czółko).

                        Też ciągle za mną łazi.Raczej rzadko bawi się sama. Nie mam szans na chwilę
                        intymności w wc. Gabi przychodzi do mnie (jak się zamknę, wali w drzwi i
                        płacze), siada na nocniku (w ubraniu) i bierze kawałek papieru toalet, w
                        którego dmucha nosa. To już rytuał wink
                        A teraz się budzi więc kończę.
                        PA
                        • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 15.07.04, 22:49
                          Dzięki serdeczne za wszystkie słowa otuchy - byłam chyba naprawdę w wielkim
                          dołku - tak nasmęcić wink

                          Aga - ja jeszcze o tym odstawianiu od cycyusia - po tym, co napisałaś czym
                          prędzej "skoczyłam" do majowych wątków i znalazłam Twoje posty m.in. o tym, że
                          udało Wam się tak zrobić, że to tatuś usypiał maluszka.. Jak do tego
                          doszliście???! U nas jest już pewien rytuał - tata kąpie, ubiera, razem ścielą
                          łóżko i ... pada z ust Filipa hasło "mama tuuu" (przy czym Filipek konkretnie
                          pokazuje miejsce na łóżku obok siebie) no i zaczyna się "cycusianie"... raz już
                          skorzystałam z nieuwagi Dyzia i schowałam się w drugim pokoju, a mąż próbował
                          go ululać - niestety bez skutku sad Dziś wieczorem też dałam mu
                          troszkę "pociumkać" a jak zrobił przerwę to stwierdziłam że już nie ma,
                          pospiewałam mu kołysanki, poprzytulałam, przyniosłam ciepłą herbatkę... no i
                          wrzask byl taki, że się poddałam ( jeszcze troche i sąsiedzi pewnie wezwaliby
                          policję z obawy o maltretowanie dziecka wink) (Filip jeszcze teraz przez sen
                          sobie pochlipuje)
                          Porażka na całej linii!

                          Ola - nieciekawie tam u Ciebie z tymi upałami - życzymy Ci więc
                          takiego "tegorocznego polskiego lata" czyli ok. 20 stopni C.. tak byś mogła
                          troszkę odetchnąć z tym dużym brzuszkiem wink Dbaj o siebie i odpoczywaj (na ile
                          to możliwe)!

                          Zarra - troszkę zazdrościmy z tą działeczką wink zawsze to miła odmiana! życzymy
                          lepszej pogody i przekaż Gabi buziaczka w to obtarte czółko smile

                          Aha,dałam się dziś naciągnąć - i kupiłam "Mamo to ja", bo była bluzeczka z
                          napisem "kocham moją mamę" ( ach, to mamine ego) rozmiar niby 86 ale chyba
                          będzie na styk hi,hi ( przynajmniej przez chwilę się nacieszę wink))

                          Buziaczki,
                          Beti

                          • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 16.07.04, 13:36
                            Beti- jakiś czas przed akją odstawiania Lenki od piersi zaczęłam ją karmić na
                            siedząco i kiedy się najadła dopiero kładłyśmy się i oczywiście ona nadal ssała
                            sobie. Po jakimś czasie (ok. tygodnia czy dwóch) spróbowaliśmy dać jej smoka i
                            Michał kładł się obok Lenki a ja znikałam. Na początku jej się to nie podobało
                            (troche płakała ale nie jakoś dramatycznie) ale on coś jej śpiewał, głaskał ją
                            i mała zasypiała. Jak byliśmy na majowym wyjeździe to już bez problemu dawała
                            mi buzi na dobranoc i szła spać z tatusiem. A co najważniejsze przez całą noc
                            spał wtedy z nią Michał i zanim rozpoczęłam odstawianie oduczyłam ją nocnego
                            karmienia. Wiem, że gdybym z nią spała to Lena w nocy chętnie by sobie
                            pociągała, natomiast jak mnie nie czuła to nawet nie budziła się w nocy. A jak
                            obudziła się to Michał głaskał ja i ona po chwili zasypiała. I jeszcze mi się
                            coś przypomniało - wtedy gdy zaczęłam ją karmić na siedząco (czyli jakiś
                            miesiąc przed odstawieniem) Lenka tuż przed kąpielą dostawała swoją kolację
                            (miseczkę kaszki) i w zasadzie była już najedzona więc to moje karmienie było
                            tylko takim "przytulankowym piciem" a nie jakąś konkretną kolacyjką.
                            Oczywiście taki rozwój wypadków jak w naszym przypadku ma też swoje minusy -
                            Lenka bardziej uzależniła się od smoka i teraz zasypia z nim. Drugi minus jest
                            taki, że Lenkę teraz usypiamy czasami nawet 40 minut (teraz kręci się, chodzi
                            po łóżku, czasami nawet wstaje z łóżka, mówi coś, śpiewa sobie, ja jej nie
                            upominam - czekam aż się zmęczy, czasami udaję że śpię). Przy piersi zasypiała
                            szybciutko ale zawsze jest coś za coś.
                            Przepraszam, że trochę chaotycznie to wszystko opisałam. Mam nadzieję, że wam
                            się też uda i obejdzie się bez awantur ale po wczorajszej akcji pewnie będziesz
                            musiała odczekać parę dni.
                            A dzisiaj czeka nas dentysta...brrr... Jak my to przeżyjemy?
                            Pozdrawiam,
                            Aga
                            • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 20.07.04, 13:56
                              Hej, cóż to za cisza u nas ? Wakacje zapewne.
                              My jutro jedziemy na działkę. Może wreszcie trafi nam się pogoda.
                              Pozdrawiamy słonecznie smile
                              papa
                              • ilosternka Re: dzieciaki marcowe 2003 21.07.04, 00:09
                                Witam , to racja, cisza straszna ,chyba wszyscy na urlopach.
                                Mialam sie juz kilka razy zapytac o bardzo wazną rzecz, a mianowicie -NOCNICZEK.
                                Niewiem jak to u was wyglada,na jakim etapie są wasze dzieciaczki. U nas nie
                                wyglada to najlepiej , najpierw czekalam az w domu nie bedzie tak zimno , bo
                                szkoda bylo mi Maxia jak tak czasami dlugo musial prawie goly siedziec, a teraz
                                jak pogoda jest odpowiednia to on juz nie chce siedziec .
                                Czytalam gdzies ze dobrą metodą jest zostawianie dziecka bez pampersa ( tylko w
                                majteczkach) i ponoc jak sie zsika bedzie to dla niego nieprzyjenme i sam za
                                jakis czas bedzie mial ochote robic siku do nocniczka. Oczywiszcie w tym czasie
                                trzeba dziecko regularnie wysadzac.
                                Niewiem czy ta metoda juz sie u kogos z was sprawdzila.
                                Powiedzcie w jaki sposob uczylyscie lub uczycie dzieciaczki robic do nacnika

                                Pozdrawaim Ilona mama Maxia
                      • ilosternka Pytanie do Oli /trapet 21.07.04, 00:18
                        Olu powiedz mi jak rozmawiasz z Kosmą, czy mowisz z nim tylko po
                        polsku ,wychodząc z zalozenia ze po francuzku sam sie nauczy przebywajac z
                        innymi dziecmi, czy tez mowisz z nim od razu w dwoch jezykach.
                        Mnie sie caly czas wydaje ze powinnam z Maxiem rozmawiac teraz tylko po polsku
                        a niemieckiego sam sie nauczy przebywajac z dziecmi na placu zabaw a pozniej w
                        przedszkolu.
                        Nie podzielaja mojej teorii niektorzy moi znajomi i chciala bym uslyszec jak to
                        wyglada u ciebie./
                        Musze dodac ze bardzo zalezy mi na tym zeby Maxiu w przyszlosci plynnie
                        poslugiwal sie rowniez jezykiem polskim , chociazby ze wzgledu na to ze caly
                        rodzine mamy w polsce
                        Pozdrawiam Ilona mama Maxia
                        • trapet znowu ja 27.08.04, 15:55
                          Czesc i dziekuje wszystkim za gratulacje i mile slowa,

                          U nas wszystko oK. Powoli przystosowujemy sie do nowej sytuacji, Emilek zaczyna
                          lapac rytm posilkow i spania, mysle ze teraz powinno byc z gorki. Kosmus tez
                          juz przywykl do obecnosci Malego i jest dla niego nadal czuly i (jak na niego)
                          bardzo lagodny... - chyba po prostu powiela nasze gesty wzgledem Malego
                          (calowanie po glowce, czule mowienie itd).
                          Nie wiem ile tak naprawde Kosma z tego wszystkiego rozumie, ale mam nadzieje ze
                          jest jeszcze zbyt maly zeby byc prawdziwie zazdrosny, a jak do tego dorosnie to
                          juz chyba nie bedzie pamietal ze kiedys Emilka nie bylo na swiecie i on byl sam
                          z mama i tata? Zobaczymy.
                          Teraz dopiero mam chwile czasu zeby poprzegladac forum (obaj spia!), i
                          znalazlam post do mnie od ilosternka

                        • trapet wyslalam za szybko 27.08.04, 16:01
                          Czesc i dziekuje wszystkim za gratulacje i mile slowa,

                          U nas wszystko oK. Powoli przystosowujemy sie do nowej sytuacji, Emilek zaczyna
                          lapac rytm posilkow i spania, mysle ze teraz powinno byc z gorki. Kosmus tez
                          juz przywykl do obecnosci Malego i jest dla niego nadal czuly i (jak na niego)
                          bardzo lagodny... - chyba po prostu powiela nasze gesty wzgledem Malego
                          (calowanie po glowce, czule mowienie itd).
                          Nie wiem ile tak naprawde Kosma z tego wszystkiego rozumie, ale mam nadzieje ze
                          jest jeszcze zbyt maly zeby byc prawdziwie zazdrosny, a jak do tego dorosnie to
                          juz chyba nie bedzie pamietal ze kiedys Emilka nie bylo na swiecie i on byl sam
                          z mama i tata? Zobaczymy.
                          Teraz dopiero mam chwile czasu zeby poprzegladac forum (obaj spia!), i
                          znalazlam post do mnie od ilosternka z pytaniem o dwujezycznosc. Od razu
                          odpowiadam.
                          Otoz u mnie jest podobnie jak u ciebie, bardzo bym chciala zeby dzieci ladnie
                          mowily po polsku, a juz koniecznie zeby nasz jezyk dobrze rozumialy. Dlatego od
                          samego poczatku mowie do Kosmusia wylacznie po polsku, tak samo bede robic z
                          Emilem; ojciec mowi do nich tylko po francusku. O ich francuski jestem
                          spokojna, naucza sie go bez zadnego wysilku jak tylko pojda miedzy tutejsze
                          dzieci (przedszkole,..). Co do polskiego - zobaczymy. Ja slyszalam ze trzeba
                          byc konsekwentna i nie mieszac obu jezykow - tak tez probuje. Ale wiem tez ze
                          istnieja rozne szkoly. Oprocz tego u nas b. czesto bywa moja rodzina (gl. moja
                          mama ktora duzo opiekuje sie dziecmi), wiec jeszcze dodatkowo ona mowi do nich
                          tylko po polsku.
                          To tyle o tym.
                          Zycze wszystkim zdrowia i pociechy z dzieci, ktore zadziwiaja mnie swoimi
                          postepami (mam wrazenie ze moj Kosmus jest jednak nadal dosc gapciowaty w
                          stosunku do waszych..)
                          Trzymajcie sie cieplo

                          Ola mamusia Kosmusia i Emilka

    • mami2 Re: dzieciaki marcowe 2003 21.07.04, 11:51
      Ja jestem, pracuję i urlopu w tym roku raczej nie będzie (kaski braksad..)Co do
      nocnika zdarzyło się Mata kilka razy wysadzić ale on po czterech sekundach jest
      juz zirytowany i sam z niego schodzi (czasem wylewając całą zawartość), tak więc
      dam mu jeszcze trochę czasu, pewnie jak z wszystkim i do tego musi dorosnąć.
      Kiedys juz pisałam tutaj że Milenka radziła sobie z tym nie mając jeszcze
      roku..ale kazde dziecko jest inne, i widac Mat potrzebuje więcej czasu. Z nowych
      osiągnięć: sam od siebie trajkocze ciągle (ale w zrozumiałym chyba tylko dla
      siebie języku smile), po polsku mówi mama, tata, baba, gaz (ga), auto (ato), ogień
      (ogn),garnek (gan), no i dżwiękonaśladowcze (brum brum, ka ka, pa pa)powtarza
      prawie kazde słowo które mu się powie (tak, nie, Patryk (Pati), dzidzia). Tak
      więc myślę, że wszystko na dobrej drodze, tylko nerwus z niego że ho, ho. Mam
      pytanie: czy Wasze dzieci śpią z Wami? tzn nie chodzi mi o spanie w tym samym
      pokoju, ale w tym samym łóżku. Wiem, że już święty czas by spał samodzielnie,
      ale on śpi w łóżeczku do ok. 2 w nocy, potem muszę go przełożyć do swojego łożka
      bo siada, potem wstaje i płacze, budząc przy tym swoją siostrę. NIe wiem za
      bardzo jak sobie z tym poradzić. Dodam tylko że nie ma z nim zadnego problemu z
      zasypianiem. Ok. 19.30 po kąpaniu je kaszkę, o 20 wkładam go do łóżeczka i spi
      tam bez problemu do 2. Kiedy śpi ze mną tez się kręci, ale juz nie tak często.
      Boje się że będzie miał trzy lata i dalej będzie chciał sybpiać z mamusią. A
      moze dac mu jeszcze czas tak by jednak sam zdecydował? Co sądzicie? Poza tym
      słyszałam ze chłopcy jednak są bardziej przywiązani do matek. A moze to jakis
      kolejny stereotyp? Swoją droga lubię to przytulanie się do niego nad ranem
      .....jak ja go strasznie kocham!!!
      • tede5 Re: dzieciaki marcowe 2003 22.07.04, 08:22
        U mnie jest identycznie. Mały też zasypia w swoim łóżeczku, śpi do godz. 2-3 a
        potem sam już ręką pokazuje na łóżko taty. I tam śpi do rana. A potrafi
        przespać nawet do godz. 9-10. Z tym, że kładzie się dopiero między 22 a 23
        godz. Budzenie się przy nim to czysta rozkosz smileNarazie nie zamierzam tego
        zmieniać. Pzdr
    • pimpek06 Re: dzieciaki marcowe 2003 22.07.04, 00:08
      dopiero odkryłam to forum i widzę , że sie ze sobą zżyłyście, to miłe i aż miło
      się czyta . Pozdrawiam Was - mama Roksany ur. 2 03 2003 i Dominiki ur. 17 06
      1999.
      • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 22.07.04, 15:41
        Lenka nie ma już swojego małego łóżeczka od kilku miesięcy. Śpi w naszym dawnym
        dużym łóżku w towarzystwie męża lub w moim. To pierwsze łózeczko okazało się
        dla niej za małe (strasznie wierci sie w nocy) a w ogóle nie lubiła go i nie
        chciała w nim spać i bardzo często się budziła z płaczem. Stwierdziłam zatem,
        ze nie będziemy sie wszyscy męczyć i zlikwidowaliśmy to łóżeczko. Teraz Lenka
        ma dużo miejsca i wszyscy jesteśmy w miarę wyspani. Chociaż już niedługo chcemy
        spróbować zacząć przyzwyczajać ją do samodzielnego spania.
        Lena ma nocniczek ale jeszcze z niego nie korzysta. Jak będzie miała
        półtoraroczku to zaczniemy edukację.
        Wracając do naszych zeszłotygodniowych problemów - byłyśmy u dentysty i okazało
        się, że wszystko jest w porządku. Ta plamka to tylko jakiś osad na szkliwie.
        Dentystka powiedziała że w tym wieku zdarza się już u dzieci próchnica więc
        moje przeczulenie na ten temat jest jak najbardziej właściwą reakcją. Po trzech
        miesiącach przyślą mi list z informacją o następnym przeglądzie. A Lenka owszem
        zaprzyjaźniła się z panią, ząbki na ułamek sekundy pokazała i na tym skończyło
        się. Były krótkie trzy podejścia niestety z użyciem argumentacji siłowej,
        naszczęście rozpacz dziecka trwała chwilkę i juz przy wyjściu Lenka była
        zadowolona i uśmiechnięta. A propos zymafluoru to ta dentystka też wyrażała się
        sceptycznie na jego temat, powiedziała, że lepiej robić fluoryzacje raz na pół
        roku i oczywiście lakierować ząbki.
        Na weekend wyjechaliśmy do rodziny i Lenka prawie cały czas była na świeżym
        powietrzu, oj, jaka ona była szczęśliwa... Zazdroszczę tym co mieszkają w
        swoich domkach z ogródkiem
        Pozdrawiam, Aga
        • ilosternka Re: dzieciaki marcowe 2003 22.07.04, 23:44
          Musze cos jeszcze dopisac do tematu ogrodka .
          Ze wzgledu na to ze przebywamy teraz u mojej mamy w Polce , a ona ma bardzo
          wielki ogrod, to Maxiu ma oczywiscie pole do popisu.
          Calymi dniami chce siedziec na dworze, a od kilku dni super atrakcja- Kupilam
          mu taki duzy basen dmuchany i sidzi w nim godzinami. Najchetniej wcale by z
          niego nie wychodzil, on wogole kocha wode potrafi sie calymi dniami w wodzie
          chlapac, nie obejdzie sie bez tego zeby nie przyniosl sobie swojego krzeselka i
          nie pomagal mi przy zmywaniu naczyn( przeciez tam tez mozna sie chlapac)
          Pozatym zaczol sie u nigo okres papugowania, powtarza kazde slowo brzmi to
          nieraz bardzo smiesznie .
          To kilka przykladow: babi to babcia, tuta to ciocia,na to jest pan ale za to
          pani to jest nani, ciki to buciki ........itd mogla bym bardzo dglugo
          wymieniac, ale czasami jest sie z czego posmiac
          pozdrawiam
          Ilona mama Maxia
      • ilosternka Re: dzieciaki marcowe 2003 22.07.04, 23:27
        Witaj pimperk , pozdrawiamy Ciebie ,Roksane i Dominike , mam nadzieje ze
        bedziesz czesciej do nas zagladac.
        A Roksana nie mogla sie o jeden dzien spoznic , patrz jaka miala by swietna
        date urodzin 03.03.03
        Pozdrawiam Ilona mama Maxia
        • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 28.07.04, 23:44
          Wróciłam na kilka dni do domu, w poniedziałek jedziemy nad morze smile))

          Nocnik- Gabi nocnik bardzo lubi,lubi na nim siadać,ale w ubraniu, jak ja
          rozbieram to posiedzi chwilunię, mówi "nie" , do nocnika zaglada "nie ma"
          (nigdy nie było). Ale staram się, staram. Teraz na działce jest z nami zwykle
          mój 2,5 letni siostrzeniec i Gabi widzi jak Grześ na nocniczek siada i co w nim
          zostawia.

          Spanie- Gabi od początku śpi w swoim łóżeczku. Często jednak budzi sie
          (szczególnie ostatnio) o świcie i wetdy biorę ją do nas i z nami dosypia do
          poranka. Ale od kilki dni budzi się o tym świecie i strasznie zawodzi, nawet po
          połozeniu z nami się nie uspakaja (nie jest to przeraźliwy płacz, tylko takie
          marudzenie). Niewiem o co chodzi. Moze zęby ?

          Basenik- przez wszystkie ostatnie gorące dni na działce Gabrysia pluskała sie z
          dziką radością w wodzie. Teraz ma straszne gluty sad Ale Grześ (siotrzeniec)
          już na działkę z glutami przyjechał wiec to pewnie wszystko razem.

          Pimperk- Witamy, pisz częściej smile

          • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 28.07.04, 23:59
            No i jeszcze "gadanie":
            Też dużo powtarza. Ale najczęsciej nawija po swojemu. Uwielbia gadac przez
            telefon. Ze zrozumiałych jest "halo". I od kilki dni mówi moje imię "Oja".
            "mamuuu" oznacza że coś chce (żeby jej dać).Tak tez nazywa smoczka.

            Pozatym uwielbia tańczyć i spiewać. Dziś wzięła tatę za rękę i tańczyła z nim w
            kółko podśpiewując przy tym.

            Właśnie ma ostatnio taką manię ciągania za rękę w określonym celu.
            Żeby coś jej dać, coś z nią porobić. Bardzo konkretna sie stała.
            I nie ma zmiłuj wink



            • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 02.08.04, 08:22
              My tez juz w domku.
              Urlop udany tylko w polowie. Jesli wogole tak moge napisac.
              10 lipca w sobote bylysmy w Toruniu. A 11 w niedziele rano trafilysmy juz do
              szpitala sad((((((((((((
              Marta wylala na siebie goraca herbate. Droga do szpitala koszmarnie dluga.
              Marta darla sie wnieboglosy sad((((
              Poparzenie 2 stopnia. Buzia, szyja i klatka piersiowa. Martwica byla, ale skora
              na szczescie nie zeszla.
              Teraz choc troche wiem co przezywala Mami. Jednak nie zycze zadnej mamie zeby
              sie o tym przekonywala.
              10 koszmarnych dni w szpitalu. Bol Marty, placz innych dzieci. Spanie w nocy na
              fotelu to byl luksus w poruwnaniu z tym co przezywalo moje dziecko i moja
              psychika. Mialam wrazenie, ze na kazdym kroku przypominaja mi co ja takiego
              zrobilam mojemu dziecku.
              Codzienne zmiany opatrunkow to byla tragedia. Marta przed kazdym takim
              zabiegiem dostawala "glupiego jasia". Ale i tak poznawala gabinet zabiegowy i
              mocno na niego reagowala. A co dopiero wejscie do gabinetu bez takiego
              zastrzyku. Koszmar!
              Do tego utrzymująca sie temperatura (38-40 st.) Dopiero 3 antybiotyk zadzialal.
              Lekarz, ktoremu sugerowalam ze moze ma goraczke od tych wszystkich emocji, od
              tego ze jest w szpitalu i moze krotka przepustka by jej sie przydala -
              stwierdzil, ze to przeciez nie on jest winien temu, ze dziecko w szpitalu.
              takiego dola psychicznego nie mialam chyba nigdy.
              Ale koniec uzalania sie. Druga czesc urlopu byla bardziej przyjemna. Marta
              tylko rano sie budzila i juz byla na dworze. Przez cale dnie. Tez mialam dla
              niej przygotowany basenik. Co z tego - musiala unikac slonca. Oczywiscie bez
              przsady. Klatke piersiowa miala zabandazowana i oslonieta. Ale musialam chronic
              buzie, bo lekarka stwierdzila, ze gdyby Marta to opalila to zostanie jej slad
              do konca zycia.
              No i takie to mialysmy wakacje. Ale i tak duzo chwil bylo radosnych. Zdjatek
              tez troche napstrykalam. Bede nadrabiac zaleglosci.
              A co do zachowania i nowych umiejetnosci Marty to nastepnym razem.
              Pozdrawiam Wszystkich i zycze o wiele milszych wakacji niz nasze.
              • mami2 Re: dzieciaki marcowe 2003 02.08.04, 12:56
                Strasznie mi przykro, naprawdę. Mogę się domyślić że psycha ci siadła. Lekarze
                najbardziej ze wszystkiego chyba nie lubią rodziców, którzy udzielają im
                jakichkolwiek rad. Wiem cos o tym...Ale dobrze, że macie to juz za sobą.
                Strasznie się boje o małego, że coś wyleje, cos zmajstruje, ostatnio staje na
                paluszkach i sięga prawie łapką do palących się palników gazowych w kuchence.
                Nic do niego nie dociera. Ani prośby ani groźby. Ja juz tutaj mowiłam że mam
                taką jazdę na tym punkcie, że go z oka nie spuszczam w ogóle. Zabieram go
                wszędzie: do łazienki, jem tylko jak spi, bo mógłby cos wylac własnie na siebie
                (strasznie nie lubi kiedy ja siadam i zaraz chce by go brac na kolana). Wiem, że
                to minie, jeszcze pare, no parenascie moze miesiecy. Trzeba się w cierpliwosc
                uzbroic. Chociaz przy Milence nie dziwaczyłam az tak bardzo.
              • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 02.08.04, 14:01
                Edka - strasznie wam współczuję - wyobrażam sobie co musielicie wszyscy
                przeżywać i ty i twój mąż i oczywiście Martusia. Czasami zastanawiam się czemu
                mają służyć takie doświadczenia?
                Naszczęście Martusi nie zostaną żadne ślady na ciele po tym wypadku ale pewnie
                awersję do szpitali i lekarzy będzie miała bardzo długo.
                My też w zeszłym tygodniu przeżywaliśmy "trzydniówkę" Lenki. Lena przez trzy
                dni miała temperaturę ponad 39 st. a potem wysypało ją okropnie. Teraz pomału
                zanika jej ta wysypka. Najgorsze było to, że temperature nie dawało się za
                bardzo zbijać i mała była w okropnym stanie. Ale miałyśmy ten "luksus", że
                byłyśmy w domu a nie w jakimś okropnym szpitalu.
                Pozdrawiam wszystkich
                Aga i Lenka
              • asia_27 Re: dzieciaki marcowe 2003 02.08.04, 22:30
                O rany, az mi ciarki przeszly. Ale kwarantanne przeszliscie. Mam nadzieje, ze
                Martusia "wydobrzeje", czego jej z calego serca zycze. A lekarze chyba nie maja
                wlasnych dzieci - wiadomo przeciez jak trudno jest upilnowac nasze szkraby.
                Przeciez nie mozna z nimi chodzic na przyslowiowej smyczy.

                Ostatnio oskarka ulubione slowo to "nie ma" - wymawia je bezblednie i w
                odpowiednich sytuacjach.

                Widze ze czas wakacyjny nie sprzyja rozmowom wirtualnym.

                pozdrawiamy serdecznie i Edka trzymamy kciuki zeby wszystko dobrze sie
                skoczylo. Qurcze jakie nasze maluchy sa nieprzewidywalne....

                asia

    • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 04.08.04, 10:09
      W koncu i my wrócilismy do siebie i na forum marcowych dzieciaczków!!!
      Strasznie mi zal cierpien małej Martusi i wiem jak wiele nerwów ksztował ciebie
      i twojego meza Edka pobyt w szpitalu i całe to nieszczescie. Najwazniejsze ze
      juz wszystko dobrze i sladu nie bedzie, no moze tylko mała bedzie teraz uwazała
      na to co gorace!
      U nas dzieki Bogu całe trzy tygodnie bez niemiłych przygód, no moze gdyby nie
      ta beznadziejna pogoda!!!
      Pierwszy tydzien chłodno i deszczowo, potem straszne upały i ostatni tydzien
      deszcz 24/na dobe i powodzie na podkarpaciu !!!
      Mamy jednak swoje sukcesy. Schody - przez pierwszy tydzien mała stała u ich
      brzegu i wołała zeby ja sprowadzic lub wprowadzic. W drugim tygodniu odkryła ze
      mozna wchodzic na czworaka i schodzic przy uzyciu pupy! W trzecim smiało
      udawało jej sie wchodzic na stojaco podtrzymujac sie sciany - a to konkretne 6
      schodów do domu! Co do schodzenia technika juz nie uległa zmianie - zjezdza na
      pupci. Jednak u nas w bloku schody znów przerazaja ....pewnie ich za duzo!!!
      Tak ze mała czeka zeby jej dac pomocna dłon!
      No i drugi sukces chyba wazniejszy to NOCNIK. Przez ciepły tydzien Zuzia miała
      na sobie tylko koszulke i uczylismy ja siku do nocniczka. Niestety udało jej
      sie tam zrobic siku tylko jeden raz i to przypadkowo! Za to mała załapała ktory
      to jest moment bo na trawce przykucała i skupiała sie wlasnie na tej czynnosci.
      Kolejny tydzien przyniósł deszcz wiec nauka została przerwana. No i w sobote po
      powrocie do Krakowa rozebrałam ja i mowie Zuzia zrób siku do nocniczka - pokaz
      tatusiowi, patrze a ona robi! I tak jeszcze kilka razy tego dnia - no i robi
      do dzis - to juz 5 dzien! Najczesciej jednak to ja jej mowie idz zrób siku, bo
      sama w zabawie nie zawsze o tym pamieta, choc pare razy nas zaskoczyła i poszła
      zupełnie sama. Kupka oczywiscie tez laduje w nocniczku!!! Jeden w tym jest
      szkopół - nie wiem co bedzie jak jej ubiore majteczki lub spodenki. Wczoraj
      miała sukieneczke i uczyłam ja podnosic do góry ....ale majteczek chyba jeszcze
      nie sciagnie? Raczej z tego co czuje usiadzie jak jest ubrana na nocniczek i
      zrobi co ma zrobic bez rozbierania sie.
      Tak czy siak to nasz duzy sukces i jak tylko bedzie w miare ciepło to nauka
      bedzie kontynuowana.
      Co do innych postepów to generalnie mała jest bardzo kumata, wszystko rozumie -
      tylko z mowa nie ruszyła. Raczej na migi "tak" i "nie" i pokazuje raczka co
      chce.
      No i pozwalam jej jesc zupełnie samodzielnie i naprawde nie załuje - pieknie
      operuje łyzka i małym widelcem. Zuzpe wyjada do dna bez mojej pomocy...nie
      mowie ze nic nie laduje poza buzia, ale naprawde nie jest zle.
      Na dodatek zapomniałam wózka i kazdy spacer musi byc na piechotke, co mała
      bardzo cieszy ale nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek bedzie chciała usiadziac w
      wózku???
      Ale sie rozpisałam !!!!!!!!

      Pozdrawiam wszystkie małe żabki i ich mamuski!
      Ania i Zuzia
      • aandziula Re: dzieciaki marcowe 2003 07.08.04, 00:42
        Witajcie!
        W koncu sie zebralam do napisanie kilku zdan po dlugiej nieobecnosci. Jak zwyle
        brakuje mi czasu, chociaz czytam was w miare regularnie.
        Edka wspolczuje ci przezytych chwil, tak mi zal Martusi, musiala sie biedactwo
        nacierpiec. Cale ze nie zostanie jej zadna blizna.
        U nas ostatni miesiac tez nie za wesoly.
        Livia przechodzila najpierw trzdniowke z b.wysoka goraczka.Czopki
        przeciwgoraczkowe tak jakby wogole nie dzialaly i teperatura utrzymywala sie
        prawie caly cza. Dobiero zimne oklady troche pomogly. Minela trzydniowka to po
        dwoch tygodniach Livia zlapala szkarlatyne.Znowu b. wysoka goraczka i wysypka.
        Oczywiscie nie obeszlo sie bez antybiotyku, ale dosc lagodnie i szybko ja
        przeszla. A teraz ostatnio podbiegla pod hustawke i niestety nie zdarzylam do
        niej dobiec. Ma wielkiego guza na czole ,ale na szczescie nos i zeby w calosci.
        Ale nie moglam sobie darowac ze za pozno zareagowalam i nie zdarzylam jej
        zlapac.
        Livia ostatnio bardzo sie rozgadala. Super jej wychodzi – kaczka, oko, koko,
        mowi tak na ptaszki, na kotka mowi cicia, uwielbia rozmawiac przez telefon i
        mowi ajo co oznacza halo. Potrafi tez powiedziec Ania ale jak prosze zeby
        powiedziala Artur imie taty to mowi tata. A najzabawniejsze jest to ze
        wylapuje niemieckie slowka, moze dlatego ze bardzo duzo czasu spedza na placu
        zabaw a tam dzieci nawet z polskich rodzin mowia miedzy soba najczesciej po
        niemiecku. I tak mowi bardzo stanowczo - nein - co oznacza nie i – komm - czyli
        chodz. Mowi duzo po swojemu a przy tym intonuje te swoje zdania tak jak by mi
        naprawde cos mowila albo odpowiadala. Ciagle probuje powtarzac to co ja mowie.
        Bardzo lubi ogladac ksiazeczki a przy tym pokazuje paluszkiem na rozne rzeczy i
        pyta – a cio toto?
        Livia spi w swoim lozeczku ale u nas w sypialni. Bywaly takie chwile ze
        budzila sie w nocy i zaczynala plakac i domagala sie zebym ja wziela do swoejgo
        lozka. Oczywiscie bralam ja ale ona potem juz wogole nie chciala spac w swoim
        lozeczku. Wpadlam jednak na sposob i stawialam jej lozeczko bezposrednio przy
        moim lozku tak ze jak ona sie budzila to ja ja przez szczebelki glaskalam i jak
        mnie poczula to zasypiala dalej. A teraz juz przesypia cale nocki sama, budzi
        sie ok 8 rano. Zdarza sie , ze budzi sie ok. 6 rano i placze , przewaznie gdy
        zje mala kolacje i dopada ja glod. Wtedy szybciutko wstaje, robie jej butelke,
        ona wypija i zasypia znowu.
        U nas od paru dobrych dni panuje prawdziwe lato. Staramy sie kazda wolna chwile
        spedzac nad woda. Livia jak by mogla to caly czas siedzialaby w wodzie, taka z
        niej prawdziwa marcowa rybka. Livia biega z gola pupa ale za bardzo nie robi
        sobie nic z tego jak zrobi siusi. A myslalam ze to bedzie piewszy krok w
        edukacji nocnikowej jak zauwazy ze sika sobie po kolanach. Gratulujemy sukcesow
        Zuzi w tej dziedzinie.
        Narazie od nas tyle
        Wszystkim zycze samych slonecznych dni do konca wakacji i jeszcze dluzej.
        Pozdrawiam.
        Papa
        Ania mama Livii.
    • mama.szymona Re: dzieciaki marcowe 2003 08.08.04, 15:28
      Witajcie marcowe Mamusie i Dzidziusie!
      Od nie dawna jestem na forum (tzn. od 2-3 m-cy) i dopiero dziś znalazłam
      ten wątek. Więc jeśli pozwolicie dołączę do Was. Może najpierw napiszemy coś o
      sobie.
      Mój Szymonek urodził się 26 marca 2003 r. o godz. 11:20, w 36 tygodniu
      ciąży. Był malutki: ważył 2200 g i mierzył 48 cm. Miał silną żółtaczkę, po
      tygodniowym pobycie w szpitalu wróciliśmy do domu. Niestety nie mogłam karmić
      małego piersią, miałam z tego powodu ogromne poczucie winy, ale jakoś
      przeżyliśmy.
      Szymonek był (!) bardzo spokojnym maluszkiem: jadł, spał... nie płakał bez
      powodu. Kolki (na szczęście) nas ominęły.
      Teraz jest bardzo (!) żywym chłopcem, wszędzie go pełno. Uwielbia
      przebywać na dworze, bawić się w piaskownicy i kąpać w baseniku.
      Zrobiła się z niego ostatnio straszna papuga, chodzi za nami i powtarza
      słowa, które my wypowiadamy.
      Jest bardzo pogodnym chłopczykiem.
      Hmmm może to na razie wystarczy. już troszkę wiecie o moim synku. Mam nadzieję,
      że przyjmiecie nas do "waszej rodzinki marcowych dzieciaków". Pozdrawiamy Was
      gorąco. i obiecujemy, że będziemy zaglądać tu regularnie.
      mama Kasia i szymonek
      • mama.szymona Re: dzieciaki marcowe 2003 08.08.04, 15:32
        Zapomniałam dodać, że jestem zagłębiona w lekturze tego wątku. Pewnie troszkę
        czasu minie, nim dobrnę do końca. Sporo się tego nazbierało... w końcu to już
        17 miesięcy..... Ech , ale to barzdo pasjonująca lektura.
        Jeszcze raz pozdrawiam
        Kasia
        • anes28 Witamy !!!! 08.08.04, 22:03
          Witamy na naszym wątku Kasie (mama.szymona) i rówieśnika Szymusia !!!! Bardzo
          miło ze chcesz dołaczyć do naszego grona. Czeka cię teraz nielada praca zeby
          nadrobic te 17 m-cy "niepisania" !!!! No i oczywiście czekamy na fotki nowego
          kolegi - zresztą innych marcowych dzieciaczków równeż !!!!Acha i napisz nam
          skąd jesteście ?!?!

          A propos fotek jako ze było mi głupio umieszczac taką ilosc zdjec mojej Zuzki
          wiec w koncu zebrałam sie w sobie i załozyłam osobny watek. Z tym ze jest to
          wpólny wątek Zuzi i mojego synka Piotrusia - nie chciałam by był poszkodowany.
          Powiem wam ze jakos nie bardzo moge sie przełamac i pisac na watku rówiesników
          mojego synka, moze dlatego ze mało kto sie tam pojawia .....nie to co tu !!!!

          Nasza edukacja nocniczkowa niestety została zachwiana , najpierw ze wzgledu na
          lekka biegunke u małej (pewnie po arbuzie ktorego uwielbia)- i zwiazanej z tym
          niemiłej , dwukrotnej niespodziance na dywanie. Bleeee!!!
          Tak wiec znow załozyłam pieluszke, weekend tez mielismy wyjazdowy wiec nie
          mogłam pozwolic na eksperymenty. Jak pogoda dopisze to od jutra kontynułujemy
          nauke.
          Gratulacje dla Livi za jej mowe...rośnie mała poliglotka !!!! U nas ciagle tych
          słów malo, co gorsza nawet jak ja namawiam do powtarzania to nie chce.

          U nas z chorobami spokój za to przezywałam dzisiaj stresy ze wzgledu na osy. W
          Krakowie mamy plage os i biedronek - tragedia!!! Dzis na działce nie dało sie
          spokojnie wysiedziec a juz z dziecmi horror bo one jedza i słodkie i owoce no i
          sie całe ciapia a osy czuja bluesa i akurat najbardziej atakowały najmłodszych.
          Ja przezyłam ukoszenie wczoraj a moja mała Zuzulka dzis i to dwukrotnie, tak mi
          jej było zal !!! A teraz to ma taki lek przed osa ze na jej widok drze sie w
          niebogłosy. Modliłam sie tylko zeby nie miała uczulenia i ciagle pilnowałam
          zeby nie wzieła do buzi kawałka jedzenia czy kubeczka z piciem na którym
          siedziałaby osa. Masakra mówie wam !!!!
          I to jest własnie taka sytuacja z "niespuszczaniem" dziecka z oczu, tak jak
          Martusia wylała gorąca herbate, tak jak Livia nabiła guza tak i ja pozwoliłam
          zeby owad udziabał dziecko a byłam tuz obok i próbowałam ochronic - za pózno !!!
          Ech te nasze skarby......słodkie zmartwienia !!!
          Kończe bo czas do łózka . Pozdrawiam wszystkie marcowe mamusie i ich żabki !
          Ania
          • mama.szymona Re: Witamy !!!! 09.08.04, 17:19
            Witam!
            No właśnie zapomniałam o zdjęciach mojego Szkraba.
            Oto on:
            forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=13486577
            Pozdrawiam
            Kasia
            • aandziula Re: Witamy !!!! 09.08.04, 22:06
              Witamy Ciebie mamo Szymona. Cieszymy sie ze dolaczylas do naszego grona mam
              marcowych, nigdy nie jest za pozno.
              Obejrzalam zdjecia Wojtusia. Niezly kawaler.
              Zawitalam tez na nowy watek Zuzi i jej brata . Wygladaja razem przecudnie.
              Anes u nas tez jest plaga os. Oprocz tego ze jest ich bardzo duzo to mam
              wrazenie ze atakuja.
              Zjedzenie jakiegos owoca na dworze graniczy z cudem. Ale nie trzeba miec wcale
              nic soldkego zeby kasaly. Tak tez sie wlasnie dzisiaj stalo. Najpierw mnie
              ukasila osa ni z tad ni z owad .Niestety ja jestem uczulona na ich jad i
              wyladowalam u lekarza a poszkodowany palec znacznie powiekszyl swoje rozmiary.
              Potem pojechalismy nad wode i niestety to samo spotkalo Livie.A na dodatek dwa
              razy. Az truchlalam zeby nie miala alergii. Ale na szczescie obylo sie bez
              wizyty u lekarz, troche poplakala i miala maly obrzek. Co za lato , skad tyle
              os, slyszalam ze to o czyms swiadczy jak jest ich tyle ale nie moge sobie
              dokladnie przypomniec.
              Na razie koncze. Pozdrawiam wszystkie mamy i ich skarby.
              Ania mama Livii.

              • ilosternka Re: Witamy !!!! 12.08.04, 23:34
                Witamy Szymona i jego mame w naszym gronie. Ogladnelam zdjecia - Szymon to taki
                slodki chlopczyk , troche przypomomina mi mojego Maxia.

                Osy atakują i u nas , na szczescie jeszcze nikogo nie ukąsily. Maxiu juz zna
                roznice miedzy muchą a osą , chociaz te i te nazywa muchą to jak widzi ose to
                mówi ze to "mucha pik pik"(i pika sie przy tym paluszkiem po calym ciele ), a
                wszystkie inne muchy to ostatnio z wielką pasją goni.
                Rozgadal sie ostatnio bardzo ,wyraznie mówi mucha, woda ,pies itp, chociaz
                ciocia to nadal "tuta"a na siebie mówi "machu", jak dostanie cos dobrego do
                jedzienie to robi przy tym takie dlugie i "slodkie" -mmmmmmmmmmmmm
                Sprawa z nocnikiem wcale nie jest taka latwa jak myslalam, nie chce za nim za
                dlugo siedziec, czasami uda mi sie go czyms zabawic to posiedzi troche dluzej.
                Juz kilka razy zrobil siku do nacnika , bardzo go ucieszylo ze nocnik zagarał
                mu do tego ladną melodyjke , ale co z tego .......nastepnym razem powiedziel
                wprawdzie ze chce "situ", jak go posadzilam to nic nie zrobil , a jak mu
                ubralam majtki to za 5 min. bylo kolo niego mokro. I tak w kolko.
                Caly czas pocieszam sie tylko ze wkoncu kiedys sie nauczy.

                Pozdrawiam
                Ilona mama Maxia
                • gusi7 Re: Witamy !!!! 13.08.04, 11:06
                  Witamy, witamy i nowe mamusie z pociechami i te troche starsze (oczywiście
                  stażem na forum)emamy z dzieciaczkami
                  Lenka też dużą uwagę zwraca na osy i muchy ale mam wrażenie, że trochę się ich
                  boi - pokazuje paluszkiem i coś tam po swojemu mówi a potem biegnie do mnie.
                  Mówi bardzo dużo ale niestety w jakimś swoim języku bo ze zrozumiałych słów to
                  tylko: mama, tata, baba, dziadzia, nie ma, cio to, da, lala,tak, no i
                  oczywiście "nie". Więc jestem pod wrażeniem umiejętnści Maxia w tej dziedzinie.
                  Ostatnio jesteśmy na etapie samodzielnego jedzenia łyżeczką i widelcem i jestem
                  w szoku jak mała szybko załapała jak to się robi i jak celnie trafia do buzi.
                  Czasami ma problemy z nałożeniem sobie na widelec i wtedy pomaga sobie rączką.
                  Z zupką jest trochę gorzej, zwłaszcza dla mniewink
                  Nocniczek niestety jest nadal w odstawce. Ale pewnie kiedyś...
                  Edka - jak się czuje Martusia?
                  Pozdrawiam wszystkich
                  Aga
    • katika0303 Re: dzieciaki marcowe 2003 13.08.04, 11:32
      cześć mamuśki i kochane maluszki!!!
      witam serdecznie po baaaaardzo długiej przerwie. Oczywiście staram się być na
      bieżąco czytając wiadomości na forum i razem z Michałkiem przeżywamy wszystkie
      nowe osiągnięcia rówieśników, martwimy się o zdrówko dzieciaczków, czytamy o
      prblemikach. których na szczęście nie jest tu dużo i dużo się dzięki temu
      uczymy. Ostatnio coś tu cichutko pewnie dzieci wyjechały na wakacje. My dopiero
      się wybieramy w następnym tygodniu niestety.
      Michałek ogólnie mało mówi (tzn. głównie: mama, czasem niania, rzadko tata,
      baba, dada) ale wydaje dużo dźwięków przeróżnych typu: brum, dudu, hau, koko,
      itp. Ostatnio śpiewa aaa(kotki dwa), łała (od "czułała" z coca-coli) itp.
      Gratulujemy więc innym takich małych gadatków!

      Pozdrowienia jeszcze z Rzeszowa, ale już niedługo...
      Kasia i Michałek
    • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 13.08.04, 11:47
      No Maxiu nasze gratulacje - takie trudne słowa jak mucha i pies....zazdroscimy
      z Zuzią tej mowy!!!
      A Livi zazdrościmy przesypiania całej nocki, u nas niestety kilka pobudek
      obowiazkowo, na krórko co prawda ale często. A ostatnie dwie nocki to juz
      wogóle mała ciagle sie wierciła i marudziła , nie wiem czy dlatego ze goraco
      czy od zabków bo idą jej czwóreczki ( w trójkach ciagle puski!)

      Z jedzeniem sobie radzimy coraz ładniej, choc podobnie jak u Lenki druga raczka
      zazwyczaj jest do pomocy, czyli oprocz łyzki w zupce sa jeszcze paluszki.....

      Ślicznie sie juz bawi sama i z bratem ,choc w tym drugim przypadku wybuchaja co
      chwilke konflikty - ale co dla mnie wazne nie potrzebuje mnie do wszystkiego i
      mam troche swietego spokoju.

      Pozdrawiamy wszystkich
      Ania i Zuzia
      • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 13.08.04, 14:34
        Witajcie!!!
        Nareszcie mamy połączenie ze światem wink (przez dłuższy czas byłam "odcięta" od
        netu - oj, jak to bolało!!).. Teraz szybciutko nadrabiamy zaległości- na
        szczęście sezon urlopowy więc nie nazbierało się tego dużo..

        Edka - napisz proszę co u Martusi.. zmroziła mnie ta Twoja opowieść -
        serdecznie współczujemy! Martuniu trzymaj się i Ty Kasiu też! Mam nadzieję, że
        na tej ślicznej buźce nie zostanie nawet najmniejszy ślad po tym straszliwym
        wypadku..

        Serdecznie i cieplutko witamy Szymonka i Jego mamusię! Zaraz przerzucę się na
        oglądanie fotek - na pewno do Was zajrzę smile

        No, widzę, że troszkę drgnęło w kwestii nocnikowej - u nas niestety jeszcze nie
        nadszedł ten moment, choć ostatnio Filip przymierzał się zawzięcie do nocnika i
        usiedział na nim dłużej niż 2 sekundy smile może niedługo coś z tego będzie..
        Jeśli chodzi o jedzonko - niewiele się zmieniło - ciągle przepada za cycusiem,
        ale chętnie zjada czy raczej próbuje nowych rzeczy- szczególnie owoce...
        Poza tym jakoś tak dziwnie praktycznie wogóle nie przytył przez ostatnie trzy m-
        ce .. źle nie wygląda, ale może powinno mnie to zaniepokoić..chyba wybierzemy
        się do pediatry na wszelki wypadek...
        U nas wakacje tylko "weekendowe" - niestety tata nie ma urlopu sad .. ale jakoś
        nadrabiamy - ostatnio byliśmy np. w Kazimierzu Dolnym i było nam cudownie!!
        Z ostatnich słówek nowości to "dom" "dach" "mi..s" (co oznacza oczywiście
        misia) no i "ooo.." połączone z wymachiwaniem rączką co oznacza osę ( u nas też
        niestety są one obecne w nadmiarze)..

        I jeszcze się pochwalę - dostałam od Filipka na urodziny cudny kubek z Jego
        zdjęciem, a właściwie z dwiema fotkami smile wink smile Cudny prezencik!!
        To narazie tyle (bo znowu zaczyna mnie "wciągać", a Filip pewnie lada moment
        się obudzi..)
        Pozdrawiamy gorąco,
        Beti & Filipek
      • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 13.08.04, 14:50
        Wróciłyśmy z nad morza. Miałyśmy super pogodę. Gabisia biegała radośnie po
        brzegu i była ogólnie zachwycona wielką woda i wielką piaskownicą. Pięknie
        spała na plaży. Nawet bez łażenia z wózkiem udawało mi się ją uśpić.
        Bylismy ze znajomymi i ich dziećmi wiec było bardzo wesoło i rodzinnie.
        Chłopaki (tatusiowie) nadrabiali przy dzieciach i ciągle biegali za swoimi
        maluszkami. Gabi miała odjazd na tatusia, ciągle go nawoływała,prowadziła za
        rękę i wogóle tata i tata. A tata ma chory kregosłup, ten wyjazd to była
        przerwa w leczeniu, no i od tego łażenia za Gabrysią, noszenia, ciagnięcia
        wózka po plaży itp. nabawił się rwy kulszowej i ledwo dojechaliśmy do domu (500
        km). Bałam się strasznie tego powrotu, jego cholernie bolała ta noga i jeszcze
        był na takich prochach co spowalniają czas reakcji, ale nie było wyjścia i
        wszystko było ustalone z lekarzem przez telefon. No i czeka tatusia operacja.

        A my dzisiaj chyba jedziemy na działkę, bo potem moze nie mieć nas kto zawieźc
        (dziś bym jechałą z mamą). A ja mam jeszcze pranie i wogóle żal mi tak męża
        zostawiać w tym bólu. Moze mu się jutro poprawi to do nas dołączy.MOże...


        Edka---> Wspóczuję ci tej "przygody", a Martusię ucałuj mocno, biduleńka
        malutka. Ostatnio z koleżankami mamusiami właśnie przerabiałyśmy temat wypadków
        w domu. Jak bardzo uczą nas ostrożności... Szkoda że te doświadczenia są tak
        przykre i bolesne sad Jak pomyślę co musiałaś przeżyć i co czuć musiała
        Martusia....uściskaj ją od nas koniecznie.

        CZas kończyc bo roboty w domu od groma.

        Acha, nowe słówka: "cho"-chodź, "daaa"-daj, "paa"-ptaszek i latawiec.
        "Łała"- Zuzia (siostra),oczywiście w uwielbieniem "halo" i dorywa każdą
        słuchawkę,ale o tym już chyba pisałam wcześniej.

        Edukację nocniczkową mam zamiar wprowadzić na działce, bo tam wygodniej latać
        bez pieuchy i sikać gdzie popadnie wink

        Buziaczki smile
        Ola









        • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 13.08.04, 23:01
          Witam Wszystkich po krótkiej przerwie.
          Od razu spiesze z wyjaśnieniami co do Martusiowego stanu.
          Na bużce już prawie nie ma śladu. Czasami tylko jak się zgrzeje lub zdenerwuje
          to wychodzi cieminejsza plamka. Buzia najgorzej wyglądałą przez pierwsze dni
          pobytu w szpitalu. Ale ślad został jeszcze na klatce piersiowej. A to dlatego,
          że Marta była ubrana. Zanim zdjęłam jej ubranko to zdążyło się wszystko
          zaparzyć. Ale teraz już wszystko różowieje. W poniedziałek byłyśmy na kontroli
          i pani doktor była bardzo zadowolona z obecnego stanu skóry. Za dwa tygodnie
          znowu do kontroli. Tzn. jeszcze został tydzień z hakiem. I wtedy okarze się czy
          potrzebny będzie Contratubex na blizny. Teraz już jestem dobrej myśli. Wszyscy
          lekarze wokoło powtarzają, że śladu nie będzie. Tyle na ten temat. Staram się
          teraz jak najmniej o tym myśleć. Najważniejsze, że Marte już nie boli i jest
          ciągle pogodnym dzieckiem. Choć nie ukrywam, że stała sie bardziej kapryśna,
          szybciej się złości i denerwuje. Zaczęła się też bać obcych ludzi. Zrobiła się
          nieufna. Po części to napewno wpływ szpitala, ale pewnie też weszła w kolejny
          etap rozwoju.
          To narazie tyle. Idę się myć i spać. Jutro rano wyjeżdżamy na weekend do
          teściów. Jeszcze muszę się spakować.
          Dziękuję wszystkim za słowa pocieszenia i zapewniam, że jest już naprawdę o
          wiele lepiej. Zarra - bardzo dziękuję za buziaczki dla Martusi. Przekazałam!
          --
          Pozdrawiamy - Kasia i Marta (17.03.2003)
          FOTKI MARTUSI
          • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 13.08.04, 23:11
            A co tam. Jak nadrabiać zaległości to od razu.
            Teraz może trochę z innej strony. Pomimo tych ciężkich przeżyć Martusia nie
            próżnowała i tez czyniła postępy.
            Co do nocniczka to trochę jej odpuściłam (też zamierzałam w czasie naszego
            wypoczynku na świerzym powietrzu wziąść się ostro do roboty). Ale wyszło jak
            wyszło. Mimo to jednak Marta po domu biega w majteczkach lub bez. Czasami uda
            jej się zawołać, a czasami nie. Gdy ją przypilnuję i pytam co 5 minut to nie ma
            awarii. Najszybcie melduje o kupce. Na kupkę i siku woła sisi. Jest bardzo
            dumna z siebie gdy nocnik nie jest pusty. Potem pokazuje gdzie mam wylać jego
            zawartość i że trzeba go umyć pod prysznicem. We wszystko bardzo się angażuje.

            • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 13.08.04, 23:33
              Ups, za szybko poszło. Będą więc 3 pościki smile
              Z innej beczki - ze szpitalnym okresem zbiegło się wychodzenie Martusiowych
              czwóreczek. Na dzień dzisiejszy mamy 12 ząbków. A w zasadzie 11,5. Bo ostatnią
              czwórkę już czuć a jeszcze nie widać.
              Po szpitalu Marta też się bardzo rozgadała. Przed potrafiła wymówić parę
              wyrazów. Ale teraz zrobiła się bardziej komunikatywna. A oto co potrafi
              (nie wiem czy wypada tak się chwalić), ale co tam - zaczynam:
              do mama, tata, cio to , nie, Hugo, dzidzia, mniam, da (daj), ta (tak), jece
              (jeszcze), choś (chodź), kaka (kaczka lub kaszka)papa, huś i innych
              dźwiękonaśladowczych dołączyły:
              dziadzia, baba lub bajcia, piś (pić), paś (spać), koń, kot, Kasia, Kasiu, alo
              (halo), tam, tu, nie ce (nie chcę), dam (daj), opa (gdy chce, żeby wstać lub
              sama wstaje), koś ub kaś (w zależności od sytuacji jest to koc lub kosz na
              śmieci), sia (siad - do psa), potrafi naśladować sowę, krowę - w je wykonaniu
              to samo uu uu, lwa, myszkę, węża.
              A ostatnim hitem sezonu jest mamuś i tatuś, po którym to mój mąż aż się
              rozpływa smile Są też różne kombinacje tego: mamu, muma albo mamusia. Nie ukrywam,
              że mi też robi się milej na sercu gdy to słyszę.

              Oprócz tego zrobiła się z niej totalna papuga, kokietka i tancerka. Robi
              niesamowite miny gdy się ją chwali. A pozy taneczne przechodzą czasami nasze
              pojęcie. Przy jej tanecznych obrotach wszyscy jesteśmy popłakani ze smiechu.

              Narazie tyle, bo nie wyrobie się z pakowaniem. Jeszcze raz pozdrawiam i
              obiecuję częściej się odzywać.
              Zapomniałabym dodać, że wysłałam najświeższe zdjęcia Martusi na jej wątek.
              Zapraszam!
              • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 13.08.04, 23:46
                Jeszcze cos mi się przypomniało.
                GDy byliśmy w Toruniu na zakupach w jednym z dużych sklepów Marta została z
                tatą (to już były statnie dni przed wyjazdem do dmu gdy mąż po nas przyjechał).
                A ja poszłam między regały czegoś szukać. Marta zaczęła mnie wołać: mama, mamo
                itd. Gdy to nie pomagało, zawołała: Kasia, Kasiu i wtedy poskutkowało. Ale było
                przy tym śmiechu.
                Przy okazji - potrafi też powiedzieć jaja. Bo zakażym razem gdy to opowiadam,
                mówię "ale jaja" a Marta dodaje jaja. I na koniec każdej piosenki krzyczy "hej".
    • ilosternka Re: dzieciaki marcowe 2003 17.08.04, 19:46
      Witam wszystkie mamusie i ich pociechy

      Widac ze sezon urlopowy sie jeszcze nie skonczyl bo bardzo nas malo, a moze
      robicie tak jak ja , ze wpadacie co jakis czas -czytacie co nowego, a na
      pisanie nie ma czasu.
      Maxiu zaskakuje mnie coraz czesciej swoimi pomyslalmi,w tej chwili musimy
      uwazac na wszystko co sie robi w jego obecnosci bo strasznie "malpuje".
      Wczoraj robilam salatke z zielonych ogorkow , wyszlam na chwile z kuchni a po
      powrocie nie moglam znalesc miski z ogorkami.Okazalo sie za Maxiu zabral miske
      i siedzac pod stolem w najlepsze jadl surowe ogorki.
      Najchetnej jednak czas spedza w wodzie , nie mozna nawet pozmywac naczyn bo
      zaraz przynosi swoje krzeselko i pomaga (tzn.chlapie), ma swoja mala
      podlewaczke i codzienie robi ze mna rundke podlewajac wszystkie kwiaty w
      ogrodzie.
      Ze spaniem nie mam nadal klopotow, Maxiu idzie spac po 21 i spi cala noc, budzi
      sie dokladnie o 8(czasami sie smieje ze i mowie ze zegarek mozna wedlug niego
      nastawiac)
      Z nocnikiem to tak roznie , ale pomyslalam ze nie bede go zmuszac, widocznie
      potrzebuje jeszcze czasu. Podesle w najblizszych dniach kilka nowych zdjec
      pozdrawiam Ilona mama Maxia
      • trapet Re: dzieciaki marcowe 2003 22.08.04, 10:35
        Czesc Dziewczyny!
        Dawno mnie tu nie bylo bo... URODZILAM! 15-ego sierpnia rano. Kosmus ma
        braciszka, Emilka. Jest malutki (urodzil sie miesiac przed terminem), sliczny i
        bardzo dzielny. Juz jestesmy w domu.
        Kosma dobrze, przyjal brata z czuloscia (caluje go po glowce itp). Fajnie.
        To tyle. Niedlugo napisze wiecej, teraz nie mam czasu.
        Pozdr wszystkich
        Ola
        • ilosternka Niech zyje Emilek !!! 22.08.04, 14:04
          Brawo i gratulacje dla ciebie Olu i Emilka.Kosmuś juz teraz nie bedzie sie
          nudzil bo mu kompan do zabawy rosnie. Dbaj o siebie i ucaluj od nas wszystkich
          Kosme i Emilka
        • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 23.08.04, 10:16
          Gratuluje Trapet małego synka i ciesze sie ze mimo ze przed terminem to
          wszystko z nim dobrze !!! Poza tym urodził sie w ważne świeto Maryjne.....to
          musi przyniesc dobra przyszłośc.
          Trapet tylko nas nie zdradz całokowicie dla sierpniowych maluszków !!!
          A Kosmusiowi gratuluje braciszka - bedzie miał kompana do zabaw....bo np moj
          synek juz nie raz mowi ze chciałby jeszcze dzidzia ale chłopczyka !!!

          Maxio z zabkami dalej od nas - Zuzia na etapie ostaniej czwórki, i musze
          przyznac ze znosi ten czas bardzo dzielnie bez wiekszych marudzen - no moze
          jedynie wszystkich chce gryść i ma przy tym kupe radości.
          W weekend odwedzilismy stolice, Zuzia bez problemów nawiazywała kontakt z
          ciociami i wujkami, nawet jak ja zostawiałm sam na sam z chrzestna to nie było
          problemów.Zwiadzilismy Starówke - cały czas na piechote, no i po raz pierwszy w
          życiu Zuzia i Piotruś jechali metrem.
          Nie omineły nas niemiłe przygody - syn wywrócił sie na prostej drodze - na
          parkiecie i rozciął brode tak ze ma trzy szwy.....przypomniałam sobie jak to
          jest z nasza słuzba zdrowia.....na dodatek nie miałam ksiazeczki zdrowia
          dziecka i znów zostałam zrypana i potraktowana jak nieodpowiedzialna matka! A
          moze jestem nieodpowiedzialna matka ?!?!!!

          Poza tym dzieje sie niewiele, wakacje na finiszu a my w planach jeszcze mamy
          tygodniowy wyskok nad moorze - nasze polskie - oby tylko pogoda dopisała, nie
          mowie o upałach ale zeby nie lało cały czas !
          No i miałam od wrzesnia wracac do pracy ale chyba mi sie to przesunie tylko nie
          wiem czy o miesiac czy o dwa - oby jak najdłuzej bo przeraza mnie mysl
          spedzania całego dnia poza domem!

          Pozdrawiam wszystkich a wypoczywajacym zycze duzo słonca !
          Ania i Zuzia
          • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 23.08.04, 11:05
            Witam wszystkie mamusie i dzieciaczki!
            W pierwszej kolejności chciałam napisać, że bardzo się cieszę z pojawienia się
            na świecie małego Emilka. Olu dla ciebie, Emilka, Kosmusia i całej rodziny -
            olbrzymie całusy. Jak znajdziesz chwilkę to napisz ciut więcej, czekamy!!! W
            każdym razie życzę ci szybkiego powrotu do formy, przespanych nocek, jak
            najmniej problemów i takiego ogólnego spokoju...

            Kurcze ale miał pecha Piotruś. Mam nadzieję, że szybko mu się zrośnie bródka i
            nie będzie miał śladu. A jak to jest - takie rozcięcie zszywa się jakimiś
            rozpuszczalnymi nićmi czy będą mu jeszcze je wyciągać?
            Anes - ja też nie zawsze na weekendowe wyjazdy biorę ze sobą książeczkę zdrowia
            małej i nigdy nie pomyślałam że jestem nieodpowiedzialną matką. Teraz nauczona
            twoim doświadczeniem będę się starała o niej nie zapominać ale oczywiście nie
            wiem jak to wyjdzie w praktyce. Życzę wam udanego wyjazdu i pięknej pogody.

            Mojej Lence wyszła dopiero pierwsza czwórka ale następne są tuż, tuż...
            W zeszłym tygodniu oglądałam wątek Martusi, Zuzi i Piotrusia - dzieciaczki
            oczywiście są cudowne. Jak one szybko rosną...
            Pozdrawiam wszystkich
            Aga
            • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 23.08.04, 13:37
              Witam wszystkich serdecznie, a w szczególności Olę i jej powiększoną Rodzinkę smile
              Gratulacje Olu. Życzymy Wam wiele zdrowia, spokoju i pogody ducha. Ogromne
              całuski dla Synusiów!

              Nasz wcześniejszy weekend przeszedł bardzo spokojnie. Anes - ja też nie
              pomyślałam żeby brać Martusiową książeczkę zdrowia na 2 dni. Pomimo naszych
              złych doświadczeń w Toruniu. Tam jednak miałam książeczkę. Bo na naszą kartę
              czipową patrzyli jak na coś kosmicznego. Za to tutaj u lekarza książeczka nam
              już niepotrzebna. Jedynie na (rzadkich już) kontrolach i szczepieniach.

              Apropos kontroli. Dzisiaj byliśmy u chirurga. Pani doktor zadowolona.
              Pozostajemy przy Alantanie, następna kontrola za miesiąc i wtedy dopiero okaże
              się czy Contatubex potrzebny. Może wcale nie, tak ładnie się goi.
              Dystans do lekarzy jeszcze jednak w Marcie siedzi i pewnie jescze dosyć długo
              pozostanie. Zastanawiam się jak zniesie szczepienie na początku października.

              Anes, Marta też jest na etapie ostatniej czwórki. I mam wrażenie, że znosi
              ząbkowanie coraz lepiej. Strasznie obawiałam się tych czwórek. Początek
              wychodzenia czwóreczek zbiegł się ze szpitalem, więc może tak tego nie
              zauważyłam. Ale teraz też nie jest źle. Jedynie te gryzienie smile
              No i mycie ząbków to już coraz większa ceremonia. Muszę chwytać się różnych
              sztuczek, żeby trochę jej wyszczotkować te kły. Ostatnio na topie jest
              wyganianianie robaków. Marta krzyczy "sio" i chętniej otwiera wtedy buzię.

              Nocki przesypia ładnie. Budzi się ok. 7-8. Czasami nawet po ósmej. I nawet
              dziesięć minut po przebudzeniu potrafi do siebie gadać. Kiedy to było, gdy
              Matra budziła się z krzykiem smile) Teraz Ola będzie miała powtórkę z rozrywki smile
              Olu, oby jednak Twój synuś okazał się najgrzeczniejszym chłopczykiem na świecie.

              Teraz znowu sie Wam pochwalę. W słowniku Marty pojawiło się słowo "kawa"
              i "kot". na papcie zaczęła już mówić "ptapte" a nie "ptaptam".
              No i od soboty na okrągło jest myj, myj. Bo byliśmy z nią na basenie. Marta
              jest w 7 niebie. Najchętniej by chyba jeździła codziennie. Niedługo zamieszczę
              zjęcia z wodnyhc zabaw w Martusiowym wątku.

              Narazie buziaczki dla wszystkich marcowych i nie tylko dzieciaczków.
        • asia_27 Re: dzieciaki marcowe 2003 23.08.04, 23:03
          Ola!!!
          Gratulacje - szczesliwa mamusiu po raz drugi!!! - toz to prawdziwa
          rzeczpospolita męska w domu zapanowała. Ale wesolo bedzie smile)))))

          Napisz więcej jak bedziesz miala troche czasu. Zycze przespanych nocy i duzo
          zdrowka dla Emilka.

          To teraz Kosmus ma zywą zabawke wink

          pozdrawiam Waszą rodzinkę bardzo serdecznie
          Asia z rodzinką
      • ilosternka Re: dzieciaki marcowe 2003 22.08.04, 14:17
        Tak mnie ucieszyla wiadomosc ze Kosma ma braciszka ze zapomnialam napisac
        najwazniejszego: Dzis rano zauwazylam ze u Maxia wybijają sie nowe zeby ( do
        dzis mial ich 11) teraz ida trojki i to wszystkie cztery naraz.
        Ciekawe jak to przejdzie . bo od niektorych slyszalam ze te są najbardziej
        bolesne. Do tej pory nie bylo wiekszych porblemow z zebami.
        No i jeszcze jedna wazna rzecz- mielismy w domu pierwsze wielkie ścinanie
        włosów, tak mi go bylo szkoda jak podczas tych upalów biegal czesto ze
        spoconymi wloskami (najgorzej bylo w nocy ) , ze z ciezkim sercem postanowilam
        sciac mu wloski na krótko(oczywiscie najpierw zwiazalam gumką maly ogonek i
        schowalam na pamiatke)
        Rezultaty mojej pracy beda za kilka dni widoczne na najnowszych zdjeciach Maxia

        pozdrawiam Ilona mama Maxia
        • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 23.08.04, 10:43
          Przede wszystkim serdeczne gratulacje dla Ciebie Olu i buziaczki dla
          Maluszka ... dla obydwu Malcówsmile Trzymajcie sie cieplutko!! I mam nadzieję, że
          niedługo zaprezentujesz nam (wirtualnie) swojego drugiego synusia??

          Aniu bardzo dziękujemy za odwiedziny na naszym wątku w "Zobaczcie" i dzięki za
          miłe słowa, ale wiesz z ta wagą to wcale nie jest tak rewelacyjnie wink)
          Szkoda, że nie wiedziałam o Waszym przyjeździe do W-wy - my też aktualnie
          siedzimy w stolicy wink więc może była szansa sie spotkać.... może następnym
          razem. Teraz życzymy udanego wyjazdu i dobrej pogody!!

          U nas bez większych zmian (poza zmianą miejsca zamieszkania- tymczasowosmile) No
          może jedna pozytywna zmiana- udaje się już ululać Filipcia bez cycusia (ostatni
          sukces tatusia bardzo mnie podniósł na duchu) no i maluch przesypia juz
          praktycznie całą noc - tzn. budzi sie ok. 6 ale troszke pociumka i śpi znowu
          ok. 1,5 godziny smile)
          Aha, też robiliśmy podstrzyżyny - Phillip wyglada jak młody poborowy wink
          Pozdrawiamy wszystkich,pa
          Beti i Filipek
          • trapet Re: dzieciaki marcowe 2003 27.08.04, 16:04
            Ilosternka,

            Odpisalam na twoje pytanie troche wyzej w tym watku,ale moje posty sie
            usadowily tuz pod twoim, wiec zajrzyj tam (uprzedzam bo mozesz ich nie
            zauwazyc). Zreszta inni tez moga poczytac, tam sa najnowsze nowiny z frontu
            (Kosma + Emil, czyli mlynek w domu). Przepraszam, nie wiem dlaczego te posty
            wyladowaly tak wysoko.
            Pozdr
            smile))
            Ola
            • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 31.08.04, 15:04
              No to już na dobre w domu smile Wczoraj wróciliśmy z działki.
              Na dzieńdobry GRATULACJE DLA TRAPET !!! I DUZO ZDRÓWKA DLA EMILKA !!!
              Napisz nam Ola jak sobie radzisz. Czy masz teraz jakąś pomoc ?

              Edka to pocieszające,że z Martusi skórką jest ok.
              A Contractubex używałam na bliznę po c.c. Czy dla dzieci jest zbyt silny? Bo
              wywnioskowałam, że lepiej byłoby go uniknąć ?

              U nas do pirwszych postrzyzyn jeszcze daleko, ale można juz z tyłu włsoki gumką
              spiąć. Ale to tylko z tyłu tak jej się puściły.

              Na działce Gabi uwielbiała kąpać się w basenie (wybierała większy,starszej
              siostry, malutki miała "gdzieś"), przesiadywac w piaskownicy, biegać za
              kotami,patrzeć na pracę traktorów (mamy dużą łąkę obok działki) no i ...jeść.
              Słuchajcie, Gabi jest taka żarta, że hej. Nie zjesz przy niej nic, bo tez chce,
              a jak widzi przygotowania do obiadu to juz krzyczy że chce jeść. Mam nadzieję,
              że jej nie utuczę wink
              Jest pozatym bardzo kłótliwa (w sumie nic nowego), krzyczy na mnie i na siostrę
              i nawet czasem nas bije. Ale dajemy radę wink)))
              Pozatym kokieteria totalna. Na działce często byli goście, bajerowała,
              uśmiechała się, przechylała zalotnie głowkę, albo robiła a-kuku.Jak ktoś jej
              się spodobał brała za rękę i "sobie z nim szła".
              I jak tylko usłuszała samochód mówiła, machając "paa-paaaa", czasem długo i
              głośno.
              Nowe słowka:
              "Tako"= traktor, "Booo"= boli, "Tap-tap"= kap-kap, "Wuwła","Wuwa"= Zuzia,
              "Cho"= chodź, "To to ?"= Co to?, "Tam"= tam, "Pepe"= pępek,
              i pewnie jeszcze trochę, ale teraz nie pamiętam.

              Wieczorem poogladam sobie wasze zdjęcia, a sama pewnie nie długo tez coś
              dorzucę.Zdjęcia już są, tylko trzeba sie teraz pobawić w skanowanie, a na to
              ciągle czau brak. No ale postaram sie szybko.

              Papaaaa smile
    • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 01.09.04, 15:06
      Zakończyły sie słodkie wakacje !!! Na koniec zafundowalismy sobie tygodniowy
      pobyt w Dziwnowie. Było super - choc nieco wietrznie - jak to bywa nad
      Bałtykiem. Dzieci przeszczesliwe, Piotruś ukochał wode, Zuzia raczej "wielką
      piaskownice"- czyli plaże - mimo ze czuje sie jak ryba w wodzie i uwielbia
      kąpiele - morze ja odstraszało -chyba głównie swą temperaturą.
      Słów nowych niewiele u naszej pociechy - ale sie stara i od czasu do czasu coś
      ślicznie powtórzy. Ostatnio pieknie mówi - "Ania" - to cudowna sprawa bo "mama"
      woła tylko jak chce na raczki.
      Mój starszy syn poszedł dzis pierwszy raz do przedszkola - niestety tylko na 2
      godzinki , bo wczoraj zdjeli mu szwy z brody i pani doktor odradziła
      przedszkole do konca tygodnia. Cos tam popłakiwał ale duzo mniej niz inne
      dzieci - na szczescie bo sie strasznie tego bałam. Zastanawiałam sie tez jak
      samotnośc zniesie Zuzia - okazało sie ze nie zrobiło to na niej wrazenia i
      zajeła sie sama saba. Ciekawe jak bedzie kiedy Piotrusia nie bedzie przez kilka
      godzin ?
      Ciogle czekam na decyzje szefa kiedy mam wracac do pracy....troche mnie to
      wkurza, ale z drugiej strony ciesze sie ze jeszcze moge pobyc w domu -
      zwlaszcza kiedy Piortus i Zuzia musza sie przyzwyczajac do nowej
      rzeczywistości. No i teraz moge troche wiecej czasu poswiecic Zuzi- skoro
      bedziemy same przez pół dnia.
      Co do sikania do nocniczka to sprawdza sie tylko w domu kiedy mała jest
      rozebrana od pasa w dół, na kazde wyjscie jednak zakładamy pampersa.

      Pozdrawiam wszystkie mamy i małe szkraby!
      Ania
      • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 01.09.04, 19:17
        Witam!
        Dzisiaj sie wyprowadzamy do rodziców, wiec krotko i szybko.
        Zarra, contratubex jak najbardziej dla malych dzieci. Ale miejsce po oparzeniu
        tak ladnie sie goi, ze moze wystarczy tylko alantan.
        Anes, u nas z nocniczkiem tak samo. W domu ladnie wola sisi i siada sama. ale
        na spacerkach ciagle górą jest pampers.
        Nie wiem jak czesto uda mi sie tu wpadac, bo pokoj Marty zaklejamy na czas
        remontu. i nie wiem jak dlugo potrwa remont. Ale bede Was odwiedzac w pracy.
        Tylko, że tam jest modem sad
        Narazie. Papa.
        • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 06.09.04, 20:07
          No, my też nareszcie w domku.. po dwutygodniowym "wygnaniu" do stolicy wink
          Pomieszkiwaliśmy tam sobie u naszych przyjaciół, którzy bryknęli do Chorwacji
          (przy okazji pilnując mieszkanka..) To takie nasze małe wakacje w
          wielkomiejskich spalinach wink Ale było też trochę atrakcji- metro, podróże
          tramwajami, zoo, parki, place zabaw itp. itd... (Jak znajdę chwilkę to wrzucę
          kilka zdjęć na "zobaczcie")
          Poza tym - cóż, Filipek się rozgadał, roztańczył ... ale niestety jeszcze nie
          pożegnał się z cycusiem - całe to zamieszanie z wyjazdem, gdzieś tam jeszcze
          jakieś zatrucie - stwierdziłam, że narazie Mu odpuszczę "odwyk" smile...
          A co do nocniczka to niestety u nas narazie porażka w tym względzie sad
          A jutro idziemy na szczepionkę.. no właśnie podobno już nie trzeba płacić za
          te "skojarzone" szczepionki ( ponoć dotyczy to dzieciaczków ur. od 2003 roku)
          Słyszałyście coś na ten temat?? Nie wiem czy w razie czego mam jutro grzecznie
          zapłacić czy się kłócić wink) ??

          Pozdrawiamy,
          Beti & FILIPEK
          • katika0303 Re: dzieciaki marcowe 2003 07.09.04, 10:16
            witamy wszystkie dzieci i mamusie!
            szczególnie ciepło pozdrawiam mamusie pracujące!

            my już jesteśmy też po wakacjach i właśnie mocno cierpimy. Jest mi smutno,
            Michałek z nianią a ja w pracy. Jak mam się przyzwyczaić do tego, ze nie widzę
            mojego słoneczka prawie cały dzień???
            Wakacje były super, czas spędzony z Misiem najlepszy jaki może być, ale może
            napiszę o tym jak będę w pogodniejszym nastroju...

            pa pa
            kasia
    • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 07.09.04, 13:48
      U mnie tez raczej smutny nastrój, nie z powodu Zuzi a starszego brata i jego
      pierwszych dni w przedszkolu. Ciezko jest: ryczy ,wrzeszczy - nie chce tam
      zostawac a ja ze scisnietym sercem musze go zostawiac...
      Zuzia tez coraz gorzej znosi jego nieobecność, płacze kiedy on placze a jak
      wracamy do domu to ciagle przychodzi sie przytulac...nudzi jej sie bez zabaw z
      bratem.
      Poza tym Zuzia zaczeła pięknie mowić mama i mowi to słowo non stop kolor i
      straszna sie z niej robi przylepa...tylko do mamy i coraz czesciej na raczki -
      nie wiem czemu?
      Weekend spedzilismy w Warszawie - na weselu u Chrzestnej Zuzi - moja mała
      królewna ciagle tańczyła - wszyscy byli zszokowani ze taka mała i tyle ma sił i
      checi do tańców. Bardzo byłam z niej dumna!

      Kasia życze sił i przezwyciężenia tej tęsknoty za Michałkiem !
      Pozdrawiam wszystkie mamy i pociechy
      Ania
      • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 07.09.04, 14:34
        Betticzek- tak, za szczepionkę skojarzoną trzeba zapłacić. Tam są trzy: odra,
        świnka i rózyczka. Odrę masz bezpłatnie. JA wzięłam tylko odrę, bo:
        szczepiona na rózyczkę będzie i tak w szkole, a jak przejdzie wczesniej to jest
        to nie groźne dla maluchów. Swinka dla dziewczynek też nie groźna, ale ew. na
        sama świnke jeszcze ją zaszczepię przy okazji szczepionki HIB.

        Też się boję tego smutku bez Gabi. Jak mi praca wypali to muszę ją wziąć.
        Ale moze nie wypali wink
        Z jednej strony chcę, chcę się wyrwać z domu, siedzę w nim już tyle lat. Pracy
        stałej nigdy nie udało mi się znaleźć. Ciągle było coś "dorywczo".
        Zuzia za to miała mnie cały czas. Gabrysi tez chciałam siebie dać
        jaknajwiecej...Mieć najwiekszy wkład w wychowanie, tworzenie jej świata.
        No i o pracy miałam myślec dopiero za rok, ale jak coś mi proponują to chyba
        muszę to "łyknąć", bo potem moge znów nic nie znaleźć.
        W Warszawie jest z pracą okropnie, bo za duża konkurencja.
        No i Gabisia poszłaby do żłobka-jak zwolniłoby sie miejsce, a póki co byłaby u
        prababci, która jest nadopiekuńcza i przekarmiająca dzieci.
        Ale ja też w wieku Gabi poszłam do żłobka i nie mam jakiś traumatycznych
        wspomnień.
        No zobaczymy, zobaczymy....

        • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 28.10.04, 10:33
          Dołaczam sie do gratulacji - OLa, no i życze zeby kolejne
          tygodnie "błogosławionego stanu" mineły bez problemów ! A Marcelek napewno
          bedzie szczesliwy witając na świacie młodszego brata lub siostrzyczke!
          Ech dziewczyny czaesm sobie mysle ze fajnie by było znów poczuć kopniecia
          maleństwa w brzuszku - uwielbiałam to uczucie, ale cóz ja mam juz dwoje i czas
          sie niestety zajać zarabianiem na emeryturke i na osobne pokoje dla moich
          pociech.....
          Ale jest tu na watku tyle młodych mam....pewnie teraz regularnie beda sie
          pojawiac informacje o kolejnej ciązy, w koncu jedno dziecko - to jednak za mało.

          Wspomniałam o zarabianiu ,no bo w końcu ostatecznie dogadałam sie z szefem i
          wracam po długim listopadowym weekendzie czyli 15.11. I właściwie to sie ciesze
          tylko troszke sie przeraziłam jego stwierdzeniem -ze zajme sie eksportem, bo
          znam dwa jezyki - teraz mi to powiedział na 2 tyg przed rozpoczeciem pracy !!!
          Kiedy ja sobie przypomne ten moj angielski ??? Z francuskim lepiej bo to ten
          jezyk w koncu studiowałam przez 5 lat, ale 5 lat po studiach , nie uzywając go
          własciwie....cóz tez bardzo duzo zapomniałam !!! Tak ze stresuje sie
          niemiłosiernie!
          A poza tym to wstawanie!!! Teraz dzieki moim skarbom spie min do 9.00 a czesto
          i 10.00 , a tu trzeba bedzie wstawac o 7.00 - moze wczesniej , a na zewnatrz
          ciemno , zimno i tak nieprzyjemnie..........
          Ale marudze !!!

          Koncze wiec i pozdrawiam wszystkich cieplutko!
          Ania i Zuzia
      • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 07.09.04, 14:42
        Dziewczyny - będzie dobrze.
        Kasiu - rzeczywiście siedzenie w pracy to nic przyjemnego, zwłaszcza, że ma się
        wrażenie, że czas strasznie szybko ucieka a po przyjściu z pracy zostaje tak
        mało czasu na zabawy z dzieckiem. Ja na biurku mam zdjęcie Lenki i co chwilę
        spoglądam sobie na jej roześmianą twarzyszkę i piękne oczęta, to pobudza mnie
        do pracy.
        Anes - wiem, że jest ci ciężko rozstawać się z płaczącym Piotrusiem w
        przedszkolu ale zobaczysz, że niedługo mały będzie płakał bo nie będzie chciał
        wychodzić z przedszkola. W każdym razie życzę mu szybkiego zaadaptowania się w
        nowym środowisku. Moja Lenka tez czasami popłakuje jak idę do pracy i
        najchętniej bym się wróciła i nigdzie nie szła ale niestety nie mogę sobie na
        to pozwolić. Szkoda też mi jest Zuzi - pewnie strasznie tęskni za bratem.
        W każdym razie dziewczyny trzymajcie(-my) się!
        Pozdrawiam wszystkich
        Aga
        • katika0303 Re: dzieciaki marcowe 2003 07.09.04, 15:22
          Cześć dziewczyny!
          Dzięki za bardzo miłe słowa. Dobrze wiedzieć,że inni też to przeżywają. Ale
          dzień się już kończy więc niedługo zobaczę syneczka.
          Pozdrawiam wszystkie dzieciaczki, oczywiście nowego bohatera, gratulacje dla
          dzielnej mamusi!!!
          Sama myślę czy to już nie czas na siostrzyczkę lub braciszka, zawsze myślałam,
          że szybko urodzę dwójkę dzieci, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, że nawet
          jedno tak absorbuje uwagę rodziców...
          Ale po wakacjach rosna nam skrzydła i wierzymy, ze podołamy wszystkiemu (nie
          licząc małej depresji zaraz po pójściu do pracy - hi!hi!)
          Pozdrawiam jeszcze raz
          kasia
          • trapet Re: dzieciaki marcowe 2003 08.09.04, 10:54
            Witam, dziewczyny,
            Wspolczuje tym, ktore musza zostawiac dzieci na caly dzien i isc do pracy...
            Znam ten bol, bo tak bylo i z nami przez ostatni rok, dlatego teraz korzystam z
            macierzynskiego na Emilka zeby pobyc i z moim starszym synkiem Kosma.
            Z dwojka jest ciezko, ale jakos sie zyje. Juz powoli sytuacja u nas okrzepla:
            Emilek ma ponad 3 tyg, ustabilizowal sie rytm posilkow, troche wiecej spimy w
            nocy, Kosmus przywykl do nowej sytuacji, powoli jest coraz lepiej. No i to
            sliczne sloneczko i ciepla pogoda nastrajaja mnie pozytywnie.
            Wczoraj bylismy z nasza dwojka u pediatry na kontroli, obaj wypadli super.
            Dowiedzialam sie ze Kosmie mamy sciagac delikatnie skore z siusiaczka, nie wiem
            jak sie do tego zabrac! Tzn teoretycznie wiem, w wannie w czasie kapieli,
            powoli itd, ale teoria sobie a praktyka sobie... Czy ktoras z mam ma jakies
            doswiadczenia/rady w tym wzgledzie?? Bo ja nie wiem jak i sie boje (glownie ze
            go bedzie bolalo).
            Oprocz tego u nas pierwsze proby nocnikowe zakonczyly sie fiskiem - w ogole nie
            chce na nim siedziec. Uznalam ze jeszcze za wczesnie i schowalam nocnik na
            strychu. Sprobujemy pozniej.
            Kosmus praktycznie jeszcze nie mowi (zreszta licze sie z tym ze zacznie pozniej
            niz rowiesnicy bo ma 2 jezyki w domu, a dzieci z dwu-jezycznych rodzin podobno
            zawsze zaczynaja mowic pozniej), nie tak dawno dopiero nauczyl sie ladnie
            mowic "mama", i mowi to czesto, z takim uroczym usmiechem!
            Koncze na tym, pozdrawiam wszystkich i zycze duzo sil wszystkim mamom

            Ola mamusia Kosmusia i Emilka
            • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 11.09.04, 16:02
              Wakacje się skończyły, a "u nas" znowu jakiś zastój??? wink
              Wiem, wiem, ja też często tu zaglądam, ale żeby coś wpisać to już brakuje czasu
              albo sił...
              Olu, cieszymy się że u Was wszystko w porządalku i jak widać świetnie sobie
              radzisz z małą "dwójeczką", bo nawet znajdujesz czas żeby wpaść na forum wink
              Trzymaj tak dalej!
              U nas ostatnio mała porażka - Filip złapał jakiegoś wirusa "żołądkowego"
              ( podobno panuje teraz takie paskudztwo)Najpierw myślałam, że się zatruł -
              podejrzenie padło na brokuły, których się " nawcinał" w dość dużych ilościach..
              już miałam zamiar iść na bazarek i zbluzgać kobietę, od której kupiłam te
              warzywa, ale ... no okazało się, że chodzi o coś innego.. Biedaka trzymało
              prawie tydzień czasu! Na szczęście już przeszło smile
              Poza tym Filipowi wyrobił się niezwykły wręcz "detektor" placów zabaw,
              huśtawek, piaskownic itp. No nie da rady przejść obok takiego miejsca
              obojętnie - a co ciekawsze ( o czym przekonałam się w W-wie)czasem ja tego nie
              zauważam, ale mały detektyw - inwektyw wszystko wytropi - rozlega się wtedy
              głośne "Ooooo!!" połączone ze wskazaniem paluszkiem w którą stronę mamy
              podążać smile) Komedia...
              Wczoraj natomiast byłam pod wrażeniem jak małe dzieci wyczuwają "powagę miejsca
              i sytuacji" - byliśmy po południu na cmentarzu .. i jak staliśmy nad grobem
              dziadka Filip miał tak poważny i zamyślony wyraz twarzy... Na koniec
              zrobił "amen" ... Aniołek mój kochany- aż się wzruszyłam..

              To by było na tyle,papatki ( muszę wykorzytać wolne chwile - Filip śpi wink)
              Beti
    • asia_27 Re: dzieciaki marcowe 2003 12.09.04, 14:20
      witam, witam smile

      Jakoś czsu wciąż brakuje, żeby nastukać kilka zdań. Ale się zebrałam i w
      telegraficznym skrócie co u nas:
      Oskarek ma już 9 ząbków na górze jedynki, dwójki i czwórki; na dole jedynki i
      dwójkę.

      Co do mówienia, jestem pod wrażeniem naszych forumowych dziewuszek - ale
      rozgadane panny!!! Oskar ma bardzo ograniczony zasób słownictwa - czasami mam
      wrażenie, że nie potrzebuje - bierze mnie za rękę i prowadzi do tego co chce smile
      A mówi - mama, tata, tiotia (ciocia) dziadzia, baba - i tu w zależności od
      sytuacji jest to babcia, autobus i tramwaj - inaczej intonowane - i jeszcze
      wiele innych żeczy to baba bądź boba. Oczywiście jeszcze tu, nie ma, i wiele
      dzwiękonaśladowczych (zwierzątka).

      Jesteśmy teraz na etapie odstawiania smoczka. Dziewczyny, jest naprawdę ciężko
      sad Zasypiamy po 1 1/2 godz - ze smoczkiem to była kwestia 10-15 min.
      Stwierdziłam, że Oskar jest bardzo uzależniony od dydy - w pierwszy wieczór aż
      zwymiotował, bo najpierw wszędzie szukał - przekopał całe łóżeczko w
      poszukiwaniu smoka, jak już wszysto przeżucił to wyglądał przez szczebelki,
      później pokazywał, że misiu chce dydy, a na końcu tak ciągnął język, że
      zwrócił. To był pierwszy taki koszmarny wieczór. Teraz też jest ciężko, ale bez
      takich traumatycznych przeżyć. Stwierdziłam, że daję mu tydzień - jak się nie
      przyzwyczai to znaczy, że jeszcze nie jest gotowy. Poczekamy - zobaczymy.

      Co do stulejki - to Oskat ma i owszem. Już od dawna podczas kąpieli naciągam mu
      napletek - ale myślę, że zbyt delikatnie - jak byliśmy ostatnio u lekarza p.
      doktor zrobiła to naprawdę mocno - ja tak nie potrafie i nie chcę. A zresztą
      powiedziała, że nie jest to duża stulejka - ale naciągać trzeba.

      Co do placów zabaw Oskar też żadnemu nie przepuści. Wskazuje palcem i głośno
      krzyczy ooooooooooo. No i ruszamy na podbój podwórka. A największą moją zmorą
      są automaty na "złotóweczkę" tu dopiero jest awantura jak próbuję ominąć, albo
      poprzestajemy na jednej rundzie.... czasami mam wrażenie, że Oskar mógłby cały
      dzień - może warto zainwestować w taki sprzęt bo inaczej zbankrutuję smile

      W dzień nadal Oskar śpi 1,5 do 3 h. A w nocy od 21-6. Owoców czerwonych nie
      cierpi - więc maliny, arbyz, truskawki - wszystko be. Jedynie przechodzą
      borówki, jabłko i gruszka w zależności od nastroju. Nadal królują parówki -
      każda ilość. Dziewczyny podajecie jeszcze mleko modyfikowane, czy już zwykłe, a
      co z kakao? Próbowałam podać Oskarkowi zwykłe mleko, ale mu nie smakuje i kakao
      też be.

      Do codziennych rozstań z Oskarem już się przyzwyczaiłam, Oskar też. A "inne
      życie" w pracy chyba mi służy. Kontakt z ludzmi, trochę samorozwoju, ach wiecie
      mamy pracujące co mam na myśli.

      My w tym roku wakacji nie mieliśmy - jedynie skoczyliśmy nad morze w weekend -
      bo mamy blisko, ale tęskni mi się za urlopem - może jescze cość wykombinujemy -
      jak mi przedłużą umowę, bo zmieniłam pracę i jestem jescze na okresie próbnym.

      pozdrawiam Was serdecznie
      Asia
      • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 13.09.04, 14:57
        Witam!
        Nas też choróbsko nie ominęło. Od środy walczymy z Lenki przeziębieniem a od
        soboty sami z mężem "pociągamy".
        A dzisiaj Lenka kończy półtoraroczku - jak to szybko minęło!!!
        Jest zatem okazja na małe podsumowanie - Lence ostatnio rosną zęby na potęge -
        ma ich 12 na górze 1,2 i 4 a na dole 1,2, jedną 4 i jedną 3 i chyba wyżyna się
        jej ostatnia 4 i 3 na dole.
        Wczoraj natomiast przeżyłam chwile wzruszenia jak Lenka zaczęła mówić do
        mnie "mamunia" i tak przez cały dzień, do swojego taty mówi "tatuń"
        (zamiast "tatuś") a do babci czasami mówi "baba" a kilka razy powiedziała
        też "babusia". Nadal uwielbia tańczyć i śpiewać, oprócz "lalaala" śpiewa też w
        języku tylko jej zrozumiałym. Po każdej wykonanej czynności (np. zjedzenie
        czegoś, ułożenie wieży z klocków itd) bije sobie brawo i oczekuje tego również
        od nas krzycząc "błało". Z nocniczka nadal nici, chociaż już za pewien sukces
        uważam, że zaczyna na niego siadać oczywiście kompletnie ubrana. Kiedyś
        natomiast nawet nie chciała na niego spojrzeć. Teraz "tylko" musi zajarzyć, że
        na nocniczku siada się bez pieluchy.
        Asiu - u nas tez ze smoczkiem jest ciężko i wieczorem staje się on najlepszym
        przyjacielem Lenki. Teraz mała miała zapchany nos, męczyła się, nie mogła
        oddychać ze smoczkiem ale i tak nie chciała go wyjąć. Bardzo jestem ciekawa jak
        wam się uda z odstawieniem i trzymam kciuki.
        Lenka nadal jest na mleku modyfikowanym i krowie wprowadzę dopiero jak skończy
        2 latka. Ani czekolady ani kakao jeszcze nie jadła. Za to wczoraj spróbowała
        ciasta ze śliwkami (to jej pierwsze ciasto) i bardzo jej zasmakowało.
        Owoce lubi wszystkie i w dużych ilościach. Natomiast z warzyw najbardziej
        preferuje kiszone ogórki a ostatnio też się zajadała kiełkami fasoli. Rwie się
        bardzo do papryki ale boję się jeszcze jej dawać bo czytałam gdzieś, że oprócz
        tego, że jest ciężkostrawna to jest bardzo uczulająca i lepiej z jej
        wprowadzeniem poczekać do dwóch lat. Zobaczymy czy nam się uda.
        Będę musiała zamieścić nowe zdjęcia Lenki bo od ostatnich bardzo się zmieniła.
        Ostatnio przeglądałam zdjęcia Piotrusia i Zuzi oraz Martusi i stwierdziłam, że
        wszystkie są cudowne.
        Ale się rozpisałamwink
        Pozdrawiam wszystkie mamusie i dzieciaczki życząc zdrówka
        Aga
        • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 13.09.04, 17:53
          Aga - życzymy duuużo zdróweczka! Trzymajcie się cieplutko smile
          Trochę zazdroszczę tego "mamunia" wink) .. ale kiedyś w końcu i ja się doczekam..
          My dziś przeżywamy pierwszy dzień bez cycusia i .. całkiem spokojnie - ku
          mojemu wielkiemu zdziwieniu... ale muszę Filipciowi poświęcać znacznie więcej
          czasu.. dlatego niestety narazie chyba kończę..
          Trzymajcie za nas kciuki smile
          Pa,pa
          Pozdrawiamy,
          Beti & FILIPEK
          • asia_27 Re: dzieciaki marcowe 2003 13.09.04, 21:43
            Beti!

            Obejrzałam wątek ze zdjęciami Filipka - ale przystojny kawaler! A zdjęcie przy
            cycusiu wręcz artystyczne i konkursowe! - Nie ma co, obiektywnie rzecz ujmując
            marzec 2003 to bardzo dobry rocznik smile)))

            Chyba bedziemy mieli sukces w odstawieniu smoczka smile)) czwarty dzień bez i jest
            coraz lepiej.

            pozdrawiam
            Asia
    • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 13.09.04, 22:02
      Hej smile
      właśnie obejrzałam zdjęcia Filipka, w jego wątku- są przepiękne.
      Betticzku i Edka- super z was fotoreporterki smile

      Smoczek- narazie tylko kilka razy przeszło mi przez myśl, żeby ją od niego
      odzwyczaić, ale...aż boję się spróbować. Chociaż...
      Nocnik - bez zmian, czyli zero choćby najmniejszego sukcesu.
      Jest w tym i moja wina , bo pewnie za rzadko ją sadzam.
      Nowe słowka- tu, tam, dada (dziecko, dzidzia), gla (gra ,muzyczka), bam
      (zamiast bach), nano (misio).

      Coraz silniej, głośniej, dobitniej pokazuje nam swoje zdanie, emocje.
      Czyli jak się złości to nie ma żartów, a jak sie wygłupia to śmiechów nie ma
      końca.
      Mam ostatnio kłopoty z kładzeniem jej spać w dzień o naszej stałej porze(13).
      Lepiej zasypia później, więc chyba musimy wszystko poprzestawiać, czyli np.
      chodzić spac po zupce, a nie przed.

      Chorym bidulkom życzymy zdrówka szybciutko, mamusiom też smile
      • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 13.09.04, 23:00
        Dzięki za te miłe słowa ... smile)) marzec 2003 jest po prostu the best i tyle wink
        A już tak poważniej - uff, przebrnęliśmy przez pierwszy dzień "odwyku" ( od
        cyycusia oczywiście - żeby nie było wink) Zaczęło się już wczoraj wieczorem
        (niedobra matula - czyli ja wink - zastawiła na małego "ssaka" pułapkę .. Misio
        do cycusia, a tu cycuś musztardowy wink) Skąd ja wytrzasnęłam taki pomysł -sama
        nie wiem.. w każdym razie Filipek po kilku minutach płaczu i krzyku stwierdził,
        że "to" jest "be" i koniec. Popił troszkę mleczka z butelki i zasnął ( troszkę
        bajek musiałam powymyślać po drodze - prawie sama usnęłam) A dziś cały dzień
        bez cycusia (co prawda rano taki jeszcze wpół przytomny troszkę pociumkał)a
        potem nawet jak " z rozpędu" chwycił za bluzkę to szybciutko stwierdzał, że
        jest "be" i jadł coś innego. Poza tym rozpierała go dziś energia i był bardzo
        radosny - aż trudno mi uwierzyć, że to tak "bezboleśnie" przechodzi..
        Teraz przed snem trochę mu pozwoliłam possać.. Nie wiem czy dobrze robię, może
        powinnam być konsekwentna i już w ogóle??? Ale z drugiej strony tak sobie
        myślę, że może lepiej zrobić to stopniowo...
        Zobaczymy co będzie jutro, ale jakoś bardziej optymistycznie na to patrzę i mam
        nadzieję, że już nie będzie potrzebna ta ohydna zasadzka musztardowa wink)
        Filipek dziś przymierzał się do nocniczka, ale narazie nic sad szybciutko z
        niego schodzi... ale chyba już "zaczaił" do czego to służy smile

        Pozdrawiamy cieplutko,pa
        Beti
        • katika0303 dzieciaki marcowe 2003 14.09.04, 15:09
          cześć mamuśki!
          Dzisiaj już jestem zupełną optymistką, Michałek też się przyzwyczaił z powrotem
          do niani i na pożegnanie rano robi nam słodkie pa, pa i przesyła piękne
          całuski. No do tych całusków to trzeba go troszkę namawiać. Na razie odpukać
          nie choruje, mam nadzieję że wszystkie dzieci już też zdrowieją. Chciałam się
          jeszcze zapytać o wspominaną tu wcześniej szczepionkę, bo z tego co pamiętam to
          byliśmy ostatnio w okolicach kwietnia i wydawało mi się, że następnym razem
          mamy przyjść za rok. Czy to obowiązkowe??? Czy mi się coś pomyliło???
          Michałek coraz łagodniej przechodzi ząbkowanie. Wlaśnie wychodzi mu ostatnia
          trójeczka i teraz to z pierwszych ząbków pozostały nam tylko piątki, ale nie
          wiem czy dadzą się tak łatwo zauważyć.
          O mówieniu to możemy zapomnieć. Michał pięknie mówi mama, mniam, niania i
          oczywiście NIE. Nie chce powtarzać żadnych słówek, porozumiewa się z nami
          doskonale za pomocą gestów i mimiki. Mamy taką teorię, że dopóki my wszystko
          rozumiemy to on nie ma potrzeby mówienia. Tak jak w tym kawale o kompocie hi!
          hi!
          Za to mamy sukcesy w nocnikowaniu, Misiu woła i owszem ale często gdy już sika
          i pieluszka jest już super gorąca. Chociaż czasami zdąży i tak jak inne maluchy
          bije sobie brawo i innym oczywiście każe robić to samo.
          W ogóle jest słodziutki, przytulający się non stop ale też coraz bardziej
          samodzielny - wszystko sam, no chyba, że się nie udaje to wtedy woła o pomoc.
          Życzymy wielu sukcesów mamusiom i małym pociechom, spokojnych i przespanych
          nocy i dużo dużo wyobraźni w wychowywaniu marcowych gigantów!!!
          Pozdrowienia - kasia i michałek
          • betticzek do katika0303 16.09.04, 13:40
            katika0303 napisała:
            Chciałam się jeszcze zapytać o wspominaną tu wcześniej szczepionkę, bo z tego
            co pamiętam to byliśmy ostatnio w okolicach kwietnia i wydawało mi się, że
            następnym razem mamy przyjść za rok. Czy to obowiązkowe??? Czy mi się coś
            pomyliło???

            Kasiu - szczepienie, o którym ostatnio pisałam to obowiązkowe szczepienie (
            błonica, tężec, krztusiec i polio) można jeszcze dołożyć Hib i wtedy jest to
            właśnie ta tzw. skojarzona szczepionka ( ok. 130 zł) Wg kalendarza szczepień
            powinniście się wyrobić z tą szczepionką zanim maluch skończy 18 m-cy.
            To tyle - chociaż pewnie juz sie dowiedziałaś wcześniej ...
            A poza tym jestem pod wielkim wrażeniem postępów Michasia !! Gratulacje smile
            Pozdrawiam,
            Beti


            • katika0303 Re: do katika0303 16.09.04, 14:07
              Dzięki serdeczne, ale jak sie słusznie domyśliłaś, już zasięgnęłam języka, bo
              nie dawało mi to spokoju. Idziemy z Michałkiem gdzieś w październiku na to
              szczepienie, babcia(pediatra) już zamówiła tą skojarzoną szczepionkę, ale mimo
              tego obawiam się tego, jak Misiu to zniesiesad
              Przy okazji polecam szczepionkę przeciwko grypie (jest już tegoroczna) ale
              raczej dla tych dzieci które mają kontakt z innymi (żłobek, przedszkole itp.).
              Wydaje mi się, że lepiej dmuchać na zimne, chociaż my nie szczepimy Michałka,
              jako, że siedzi w domu z nianią. Ale sami to i owszem, tylko dla Misia jestem w
              stanie dać się ukłuć, żeby mu nie przywlec czegoś z pracy

              Dziękuję i pozdrawiam
              Kasia i Michałek
    • katika0303 dzieciaki marcowe 2003 15.09.04, 11:12
      Moje dziecko kończy dzisiaj półtora roczku i już od rana mnie zaskakuje.
      Wstało inaczej niż zwykle po zdumiewająco dobrze przespanej nocy. Od rana woła
      mniam!. A jeszcze wcześniej przyniosło do kuchni nocnik i kazało się posadzić i
      co najważniejsze zdążyło to zrobić przed załatwieniem się w pieluszkę!!!
      Taki, dla innych niezrozumiały i błahy, a dla mnie uroczy prezent.

      Pozdrowienia z cieplutkiego Rzeszowa
      kasia i michałek(oglądający wielkie kopary na spacerku z nianią)
    • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 22.09.04, 00:10
      Oj dziewczynuy spadłyśmy z pierwszej strony wiec podciągam, dla zachety wink
      U nas wirus zaatakował całą naszą czwórkę. Moją mamę zresztą też.
      Łobuz (mowa o wirusie) jest bezgorączkowy, męczy najpierw bólem gardła,
      potem obfitym katarem , a na koniec dobija kaszlem. Przy czym chwilami czujemy
      się jak przy gorączce, a gorączki nie ma.
      Gabi dziś była tak senna i płaczliwa, ze byłam pewna, że juz tym razem ta
      gorączka idzie. Ale nie przyszła. Szkoda, bo zapewne rozprawiłaby się z tym
      wiruskiem szybciutko. Póki co leczymy się domowo i homeopatycznie.

      Gabi ostatnim przebojem jest "mamaaa, pa" co oznacza "mama, patrz".
      Woła w ten sposób kogoś z nas , poczym odstawia jakieś popisy np. intensywne
      machanie głowką połączone z finalnym upadkiem i oczywiście śmiechem na koniec,
      w którym trzeba jej towarzyszyć, zresztą nie da się inaczej wink

      Pozdrawiam was
      Ola
      • asia_27 Re: dzieciaki marcowe 2003 22.09.04, 12:21
        No tak, nastała pora na wirusowe szaleństwo. Oskar też chory - wirusowa angina
        ropna - gorączka, fatalny kaszel i megagigantyczny kaszel i do tego częste
        wymioty. Nie obyło się bez antybiotyku, niestety sad Walczymy trzeci dzień i
        zero poprawy. Dzisiaj od rana 38,5, co będzie wieczorem....

        Ola i Gabi - życzymy dużo zdrówka i solidaryzujemy się z wami wspólnym
        kichaniemwink
        Z Gabi mała artystka - musicie mieć niezły kabaret w domu.

        A Oskar o smoczku już chyba nie pamięta - dziewczyny mam sukces - zachęcam
        pozostałych smoczkowych nałogowców - trzy dni ciężkie, a potem coraz lepiej smile

        Pozdrawiamy serdecznie
        Asia z Oskarkiem
      • asia_27 Re: dzieciaki marcowe 2003 22.09.04, 12:26
        a i jeszcze zapomniałam, anegdotka z dzisiejszego ranka

        przyszła babcia, Oskarek wskoczył do babci na rączki - dał książeczkę i patrzy
        zancząco na babcię.
        Babcia - Oskarku poczytami
        Oskarek: Tia
        Babcia: No to czytamy
        na co Oskarek zdziwiony i zmartwiony pokazując paluszkiem na oko babci: Nie ma,
        nie ma

        a teraz tłumaczenie, babcia nie miała okularów, a do czytania zawsze zakłada smile
        I wiecie co babcia się wzruszyła, ja zresztą też, jakie już rozumne te nasze
        istotki są smile
        • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 22.09.04, 13:58
          Asiu, haha smile)). A ja zrozumiałam odrazu (zanim przeczytałam tłumaczenie)smile

          Angina ropna tez w Wawie szaleje. Zdróweńka więc życzymy !!!!

          Ale dziś wstrętna pogoda, brrr...

          co do smoczka, to wierzę ci, że się da...ale....
          ja jeszcze nie jestem gotowa wink
          A jak Oskarek budzi się w nocy to spokojnie zasypia dalej ?
          Bo jak Gabi sie budzi, to dostaje smoczka i spi dalej.
          Czy to jest tak, ze jak nie ma smoka to dziecko nie budzi sie ?
          Bo zaśnięcie bez smoka, rozumiem, ze kilka wieczorków cięższych wink,
          ale jak z nockami? nocnymi wybudzeniami ?
          U nas to jest wogóle max , bo Gabi jednego ma w buzi, a drugiego sobie memła w
          łapce (przy zasypianiu).

          To napisz mi coś na zachętę Asiu.

          pozdrawiamy
          • bazylea1 Re: dzieciaki marcowe 2003 22.09.04, 14:10
            czesc dziewczyny! dawno mnie nie było bo pracuje i niewiele mam czasu na
            forumowanie. mój maluch jest dzielnym żłobkowiczem, bardzo polubił żłobek i
            łatwo się przyzwyczaił, jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu. rozgadał się
            mocno, zna już ze 30 słow, np ściana, buty, oko, stopa, buzia, kot, pies,
            ptaszek, dzieci, babcia... mowi "nie ma", "pić", "mama chodź" wink rozumny jest
            niesłychanie.

            co do smoczka to jak Zarra - ja nie jestem gotowa na odstawienie wink wręcz
            cierpnę na mysl jakby miało wyglądac zasypianie bez smoka :-o planuje koło 2
            lat odstawic.
            • bazylea1 Re: dzieciaki marcowe 2003 22.09.04, 14:19
              aha, w kwestii nocnika totalne zero, chociaż uprzedza że zrobi kupkę (po prostu
              mowi "kupka" z minutę przed smile)))
              • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 23.09.04, 12:01
                No to my też dołączamy do grona zakatarzonych i chorujących sad(
                Mam nadzieję, że uda nam się zwalczyć to bez antybiotyku... ale pewnie i tak
                będzie konieczna wizyta w przychodni, tyle, że przez tą pogodę nie chce się
                nosa z domu wystawić.
                Pozdrawiamy cieplutko wszystkich - szczególnie tych "zawirusowanych" smile
                Trzymajcie się!! Może chociaż wirtualnie zjednoczymy siły i wspólnie pokonamy
                tych "łobuzów" wink))
                Hi,hi a w perspektywie urlop (dopiero!!!) - musimy wyzdrowieć!!!
                Buziaczki,
                Beti

                • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 23.09.04, 14:59
                  A więc wirrrusy przecz !!!!

                  U nas z nocnikiem tez bez sukcesu.
                  Gabi mówi "o,fuu" jak już zrobi wink

                  • gusi7 Re: dzieciaki marcowe 2003 23.09.04, 15:34
                    Wszystkim zakatarzonym i zagrypionym życzę zdrówka.
                    My niedawno wyszliśmy z choróbska ale boję się, że przy takiej pogodzie może
                    zaraz coś się przyplątać. Więc przyłączam się do walki z wirusami!!!
                    Mam pytanko - czy podajecie coś dzieciaczkom, żeby zwiększyła się ich odporność?
                    Ja właśnie się nad tym zastanawiam a zapomniałam się zapytać pediatry. Pamiętam
                    tylko, że w zeszłym roku nie kazała niczego podawać ale może dlatego, że Lena
                    była młodsza?
                    W sprawach nocnikowych - brak postępów. Jak mała usiądzie na nocnik (oczywiście
                    całkowicie ubrana) to mówi si-si i patrzy na mnie uśmiechając się. Natomiast
                    jak tylko zadam jej pytanie czy chce zrobić siusiu albo czy zrobiła już to
                    uśmiech znika i natychmiast wstaje z nocnika.
                    Pozdrawiam wszystkie dzieciaczki i mamusie w ten jesienny i senny dzionek
                    Aga
                    • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 24.09.04, 11:42
                      Witam Wszystkich i od razu życzę wiele zdrówka.
                      Bo jak widzę, jest ono teraz bardzo potrzebne.
                      Martusia jak narazie się trzyma z dala od wirusów
                      i mam nadzieję, że jeszcze trochę tak potrzyma
                      bo na początku października idziemy na szczepienie.
                      Jeszcze nie wiem na którą szczepionkę się zdecyduję.
                      Może najpierw pójdę porozmawiać z lekarką.

                      Widzę, że problem nocniczkowy jet na topie.
                      U nas jednak w domu pełny sukces. Marta po mieszkaniu biega
                      bez pampersa. Na spacerach natomiast dalej nie ryzykuję,
                      bo Marta chyba zdaje sobie sprawę, że ma pieluchę i może w nią lać smile
                      Sikanie na spaerkach będziemy ćwiczyć w następne lato.
                      No chyba, że wcześniej zacznie robić dłuższe przerwy. Bo jak narazie
                      to potrafi wołać "sisi" co godzinę.
                      Ostatnio też jak siedzi na nocniku i robi kupkę to melduje: "duża kupka" smile
                      To osiągnięcie dziadka smile
                      Poza tym wyrazem Marta wzbogaciła swój słownik o kilka innych:
                      mała, szachy, dzira, czasami uda jej się powiedzieć Marta,
                      częściej mówi na siebie "usia"- od Martusia. Na mnie woła często mamusia-usia smile
                      No i największym hitem jest "kocham" smile))))))))))))))))

                      Mam nadzieję, że już niedługo częściej będę tu gościć.
                      Mąż powinien skończyć remont w przyszłym tygodniu. Potem jeszcze pewnie tydzień
                      sprzątania mieszkania sad I wrócimy do domu i do internetu.
                      Bo w pracy piszę na "sucho" a potem tylko online wklejam.

                      Macie rację, dziewczyny. Nasze maluchy są tak kumate, że aż strach - dosłownie!
                      Ale na ten temat napiszę następnym razem. Może jeszcze uda mi się dzisiaj w
                      pracy smile

                      Narazie pozdrawiam Was gorąco! papa.
                      • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 24.09.04, 14:57
                        No,no Gratulacje dla Martusi - widać dorośleje nam panna wink całe dnie bez
                        pieluszki - ho,ho rewelacja!!
                        A to "kocham" - aż trudno uwierzyć... cudownie że zaczyna swą mowę od tych
                        najpiękniejszych słów ( no może nie wliczając w to słówka "kupa" wink))
                        Ups,Filip się budzi - kończę,papa
                        Beti
                        • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 24.09.04, 15:05
                          Brawo dla naszej Martusi smile)) Za to "kocham" to nagroda specjalna smile))))
                          A ja właśnie usiłuję uśpic Gabi, kawa mi już wystygła, plecy bolą od wiszenia
                          nad łóżeczkiem, a ona tam nadal nie śpi...idę , bo mnie woła
                          papa
                    • ilosternka Re: dzieciaki marcowe 2003 30.09.04, 22:22
                      Witam po dlugiej przerwie

                      Niewiedomo od czego zaczynac , tyle sie tematow i nowosci nazbieralo:
                      Nocnik- z tym to tak roznie , jak uda mi sie posadzic Maxia na nocnik zaraz po
                      przebudzeniu sie ( rano i w poludnie) i jeszcze nie zrobil do pampersa, to nam
                      sie czasami udaje.
                      Jak wysadzam go kilka razy dziennie to tez ladnie siedzie i czesto zrobi siku,
                      ale jeszcze nie jest tak daleko zeby sam sie upominal ze chce na nocnik.

                      Metoda taka zeby nie zakladac mu pampersa i jak sie zsika i bedzie mu mokto i
                      nieprzyjemnie to ponac sam bedzie chcial siadac na nocnik----
                      • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 01.10.04, 12:59
                        Niezły psotnik z Maxa. Ale w zasadzie z drugiej strony dobrze, że upomina się o
                        swoje smile) Uśmiałam się przy tej historyjce po pachy. W kościele też musieli
                        mieć z tego niezły ubaw smile
                        Dziewczyny, z tym nocnikiem u chłopców to może przyjść z dnia na dzień. Znam
                        takiego jednego kawalera, który przed swoimi 2 urodzinkami nagle zaczął wołać,
                        ze chce siusiu. Poprostu pewnego ranka wstał i zakomunikował, że chce na nocnik.

                        Mami - co do pracy to założe się, że wszędzie są układy i układziki. Czasami
                        jak mnie już "krew zalewa" to powtarzam sobie, żeby się cieszyć z tego co mam.
                        Ale wcale nie jestem przekonana czy to dobra metoda. Może i czasami warto się
                        postawić.
                        Mami, może w takiej sytuacji poprostu pomyśl o Mateuszu i Milence i ciesz się
                        nimi, ich osiągnięciami. Bo przecież robisz to dla nich, żeby im było dobrze.
                        Może takie argumentu trochę ostudzą temperaturę w pracy.

                        Z innej beczki - my już prawie rozpakowani smile Dzisiaj śpimy już w domu w swoich
                        łóżkachsmile))
                        To był prawie miesiąc poza domem. I to bardzo burzliwy miesiąc - biorąc pod
                        uwagę zdolności Marty i tępotę jej matki! Trzy tygodnie temu gdy wróciłam z
                        Martą ze spaceru (w domu Rodziców czyli Dziadków nie było nikogo poza psem),
                        chciałam wstawić wózek do "komórki". Zostawiłąm więc Martę w domu i wyszłam na
                        korytarz. A Marta dugo się nie zastanawiając zamknęła drzwi (no bo przecież
                        trzeba zamykać) i przekręciła blokadę. Zostałam na korytarzu z wózkiem i
                        kluczami do komórki. A Marta z psem w domu sad((((((( Ręce mi opadły. Mąż z dołu
                        dzwoni na domofon i telefon, bo nie może wejść do bloku. Dziadki gdzieś w
                        Polsce (w każdym razie daleko). W końcu skończyło się na tym, że mąż szlifierką
                        od sąsiada ciął zawiasy. Marta ryczała w niebogłosy. Takie to ja funduje jej
                        atrakcje tego roku. Mam nadzieję, że to ostatnia taka historia.
                        Od tej pory wychodzę z założenia, że Marta jest w stanie zrobić wszystko. No
                        może jedynie nie wejdzie na żyrandol. Chociaż kto wie smile
                        Obserwatorem jest niesamowitym, zresztą jak wszystkie nasze dzieciaczki. Coś o
                        tym wiecie...
                        No dobra. Trzeba kończyć i rozpakowywać resztę tobołów smile
                        Do następnego razu. Pa
    • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 26.09.04, 13:40
      Postanowiłam powoli pożegnac sie z butelką. Gabi pije z niej mleczko rano i
      wieczorem. Wieczorem już coraz częściej dostaje kaszkę łyżeczką, ale rano
      ciągle ta butla. No i dziś postanowiłam, ze dam jej z kubeczka, z dodatkiem
      kakao.Wypiła 1/3 porcji (tych 200ml) i tyle. Więcej nie chciała. Resztę dałam
      jej butelką crying
      Ona nie wypije z kubeczka aż tyle. A tyle mleka musi wypić,
      normę musi wyrobić wink
      No i co ja mam zrobić?
      Będę próbowac dalej, ale wiem, że ciężko jest dziecku wypić
      (bez ciuckania smoka) tyle mleka.
      A jak u was? Butelki czy kubeczki ?

      Z pożegnaniem smoczka....zbieram się wink
      Asiu , zadałam ci w tej sprawie kilka pytań, odpowiedz.
      • asia_27 Re: dzieciaki marcowe 2003 26.09.04, 14:32
        Tak, tak, to nie wynika z mojej ignorancji, ale miałam okropny tydzień. Do
        czwartku Oskarowi gorączka nie spadała poniżej 38. Okropny kaszel i wymioty.
        Dziewczyny, koszmar widzieć swoje dziecko cierpiące i być bezradnym... ale to
        już za nami, sytuacja opanowana, został tylko katar i kaszel, uff.

        Oskar, podobnie jak Gabi zasypiał ssąc jeden smoczek, a drugi memłał w rączce,
        czasami były to dwa wink
        W nocy budził się parę razy i dostawał smoka i zasypiał. Też się najbardziej
        obawiałam nocek.
        W pierwszą jeszcze się złamałam i Oskar dostał smoka, a drugiej nocy obudził
        się o 5 i cmokał i stwierdziłam, że to nie jest najgorsza godzina i możemy
        wstać. I tak też zrobiliśmy.
        Trzeciej nocy Oskar się przebudził, pomarudził 15 min. potrzymałam go za
        rączkę, pogłaskałam i zasnął. I następnej nocy, już się przyzwyczaił i nie
        wołał dydy.

        Ale wiesz co, trzeba być b. konsekwentnym. Moja mama jak Oskar był chory i w
        dzień nie mogła go uśpić znalazła smoczka i mu dała. Byłam wściekła, bo
        wieczorem dwie godziny Oskar krzyczał dydy, a na koniec z tego wszystkiego
        dostał ataku kaszlu i zwymiotował. Po dwóch dniach wszystko wróciło do normy.

        Nasze zasypianie to najpierw piszczoty i wygłupy, później długie czytanie, a
        jak już jest bardzo zmęczony to ląduje w łóżeczku i zasypia, trochę marudka,
        ale b. krótko.

        Nocnikowych sukcesów brak.

        Jestem pod wrażeniem mowy Martusi. Oskar też mi się trochę rozgadał, ale o tym
        następnym razem, bo mój cd rom w komputerze oskar opanował i muszę go ratować.

        cd-rom oczywiściewink

        pozdrawiamy
        asia i oskar
      • bazylea1 butelka 27.09.04, 12:28
        z butelką pożegnaliśmy się już dawno, po 1 urodzinach. potem był kubek z
        dziubkiem (nie niekapek tylko taki zwykły z ryjkiem) a gdzieś od miesiąca
        Marcinek pije z otwartego kubeczka smile)) tylko mleko jeszcze z butelki z
        ustnikiem bo z kubka nie chciał nic a nic. zresztą z tej butelki też mało pije
        ale nie przejmuję się tym zbytnio. nadmiar nabiału też nie jest dobry. Marcinek
        pije 100 w porywach do 200 ml dziennie plus jeden serek Danio.
    • anes28 Re: dzieciaki marcowe 2003 26.09.04, 23:22
      Witam wszystkich po długiej przerwie
      Ja w ciagłych rozjazdach... troche z dziecmi u moich rodzicow na wsi - poki
      jeszcze jestem w domu - bo niestety ok połowy pazdziernika wracam do pracy.
      Ostatni weekend spedzilismy w Wiedniu gdzie maz był na delegacji z pracy a my
      skozystalismy z darmowego przejazdu. Niestety był dosc zimo no i teraz i ja i
      moje maluchy jestesmu zasmarkani i kaszlacy.

      U nas niestety z mowa nie az tak pieknie jak u Edki, Zuzia dogaduje sie ze mna
      pieknie ale główniee za pomoca gestów i jej własnego jezyka - Martusi
      gratulujemy takich trudnych słów- a Edce "mamusi" ....u nas tylko "mama" ale
      tez cieszy.
      Z nocniczkiem podobnie jak u Edki w domu mała sika do nocniczka a na wyjscie ma
      pampersa.
      Smoczek ciagle przyjacielem ale po wszych postach chyba tez zaczne oduczac
      zwlaszcza ze pani dr juz dawno to sugerowała.I tez najbardziej boje sie
      nocek....juz wiem ze sie nie wyspie...hehe.
      No i jeszcze picie z butelki.....w ciagu dnia wszelkie picie Zuzia pije z
      kubeczka czy szklaneczki, natomiast kakao czy mleko pije z kubeczka z
      dziubkiem - niekapka - tak ze w nocy pije na lezaco. Zreszta moj juz prawie
      trzyletni synek tez ciagla ma butle Aventu do snu.....wiem ze to juz za długo
      ale inaczej nie wypije mleka a ja jestnak wiem ze to jest dla jego zdrowia.

      Dzis własnie sie dowiedziałam o tym ze rozpoczynam prace za 2 tyg - Boze juz
      sie boje........
      Do dzieci bedzie moja mama - mama nadzieje ze wytrzyma te kilka zimowych
      miesiecy bo na wiosne musi wracac na wies - prace plowe wazniejsze niz wnuki -
      hihi.
      I ostatnia wiadomosc - poddałam sie -Piotus nie chodzi juz do przedszkola -
      ciagły placz i jego blagania mnie pokonały - moze za rok dojrzeja do
      przedszkola i pojdzie to sprawniej....
      Pozdrawiam wszystkie mamuski i pociechy zyczac duzo duzo zdrowka i choc troszke
      słoneczka w e jesienne dni.
      Ania i Zuzia (juz półtoraroczna)
      • betticzek Re: dzieciaki marcowe 2003 27.09.04, 13:58
        Widzę, że u Was też wydarzenia gonią jedne przez drugie..
        Aniu - bądź dzielna -babcia na pewno sobie poradzi z dzieciaczkami, a dla
        Piotrusia może faktycznie ten mały roczny urlopik od przedszkola się przyda -
        za rok pewnie sam będzie chciał iść... Moja czteroletnia siostrzenica wymyśliła
        np. żeby jej mama schowała się w domu a ona sama pójdzie do przedszkola i powie
        że mama jest w pracy ( moja siostra nie pracuje i dlatego nie chcą dziecka
        przyjąć dp przedszkola!)- więc maluch kombinuje.. ładnie, co? smile)
        A co do pracy - hmm, pewnie też bym się bała iść na cały etat, ale tymczasem
        jestem bardzo szczęśliwa bo będę pracować w szkole językowej jakieś 7 godz. w
        tygodniu... dla mnie bomba - pomijając finanse czułam że taka mała "odskocznia"
        jest mi bardzo potrzebna i udało się!!!! A poza tym zmobilizuje mnie to
        wreszcie do porządnych i gruntownych powtórek z języka smile- wiadomo język
        nieużywany staje się językiem "martwym" wink
        No dobrze - teraz słówko o Filipciu - właśnie wychodzą mu "czwórki" uuu, chyba
        boli sad Poza tym mały człowiek też bardzo się rozgadał - tatuś zrobił mu
        przyspieszony kurs ... abecadła!! smile)) ( ale o tym może następnym razemsmile)
        Nie wiem czy o tym pisałam, ale Filip bardzo polubił rysowanie - narazie dzięki
        Bogu tylko na kartkach nie na ścianach winkA jak Wasze maluchy w tej kwestii?
        Mleczko też pije z butelki, inne "płyny" z kubeczka... a w nocy niestety
        jeszcze cycuś - chyba to nam będzie najtrudniej wyeliminować..
        No i jak już pisałam wybieramy się na urlop - tylko gdzie tu jechać w taką
        pogodę????!! ( Na Italię czy Kanary nas nie stać crying )
        OK, kończę bo trzeba Dyziowi obiadek ugotować - dopóki śpi jest względny spokój
        i chwila na nadrobienie zaległości - a tu sterta prasowania rośnie, tam
        kurz....eh, same wiecie wink
        Pa,pa - trzymajcie się zdrowo!!
        Beti & FILIPEK
        • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 27.09.04, 16:02
          Betticzku, u nas rysowanki od pół roku ciągle ta topie. Gabi nie przepuści
          zadnemu gługopisowi czy innemu pisakowi, a że wala sie tego troche po domu wieć
          Gabi maluje po czym sie da. Najchetniej po włąsnych rączkach, latem po calym
          ciałku. Jak ktoś coś pisze, musi Gabrysi dać kartkę i coś do pisania , bo mu
          nie da, wyrywa i krzyczy "oko, oko !", bo rysowanki nazywa "oko". Ja jak jej
          rysuje buźkę jakąś to nazywam pokolei części twarzy , które rysuję i stąd
          to "oko".
          Mąż już malował kawałek ściany (dobrze, ze farba została), Zuzia ma pomazaną
          wykładzinę. Teraz już sie wkurzyłam i pilnuję, zeby przynajmniej zadnychg
          flamastrów nie było w zasięgu Gabrysiowych rączek.
          Dziś rano Gabrysia poszła do pokoiku Zuzi, wchodzę chwilę po niej i widzę Gabi
          z całą paczką flamstrów, takich gruuuubych. Łapka czarna, wykładzina też,
          wrrrrrrrrrr....

          Hehe, a'propo, Gabi właśnie zdjęła z biurka przy którym siedze małe karteczki i
          krzyczy "oko" i "naaaam" czyli że chce coś do pisania. Dałam jej ołówek-
          najbezpieczniej wink Nie ostry oczywiście wink

          papa
    • mami2 Czy mnie jeszcze pamiętasz? 27.09.04, 19:18
      Witam drogie e-mamy po kilku (a moze juz kilkunastu? )tygodniach nieobecności.
      U nas wyjazd goni wyjazd. Tydzień temu wróciłam z Niemiec, w poniedziałek
      wybieram się na tydzień do Brukseli służbowo. Niestety nie bedzie ze mną
      dzieci, więc nie wiem jak ja to przezyjęsad
      Mateuszek robi duże postępy i powoli dogania swoich równieśników. Kamień milowy
      w rozwoju mowy: bumbuma-auto, Baba Jaga- babcia Jadzia, Makik - Matik, epes-
      ekspres, kawa, dziadzia Ach- dziadek, uma gach- nie ma gazu, dzidzia lub
      mamama - Milena. Dzisiaj zaskoczył wszystkich bo pokazując na talerz zupy
      powiedział jedzenie, a na lalkę: piesi (piersi, hmmm własciwie dlaczego te
      lalki są ciągle rozebrane..., Zarra czy Zuzia tez tak robiła, że te lalki gołe
      się walały po Waszym mieszkaniu?). Zakończyliśmy juz rehabilitację ruchową u
      Matika. Dalej jest pod opieką logopedy, ale mysle, że jak tak dalej pójdzie to
      będzie gadał do 2 roku życia. Z nocnikiem totalna klapa. Niestety z kupką tezsad
      Podobnie jak z jedzeniem, dalej wmusić w niego cokolwiek graniczy z cudem. Pije
      tylko z butelki, mleczko pod postacią kaszki z łyżeczki. Uwielbia tańczyćsmilei
      śpiewać, naprawdę nieżle powtarza melodię po swojemu...Oprócz tego włazi na
      wszystkie kanapy, rozkręca wszystkie możliwe lampki, bawi się niebezpiecznymi
      narzędziami (brrrr!), z oka trudno go spuścić. Ale z każdym dniem widzę, że się
      cora bardziej uspołecznia. Dalej nie przesypia nocek, śpi do drugiej w nocy a
      potem się kręci przez dwie, trzy godziny czasem....Szarpie nas wszystkich za
      włosy, potrafi wyrywać garściami, jest łozbuziakiem strasznym. Jest bardzo
      uczuciowym chłopczykiem, bardzo lubi sie przytulać i stroic minki czym rozwala
      nas kompletniesmile
      Och, byłabym zapomniała. Jedno z ostatnich osiągnięc Mata to wierszyk: Aja As
      poki w jassmile co w tłumaczeniu znaczy : Ala i As poszli w las.
      Pozki co tyle
      • zarra Re: Kope lat ;) Mami 28.09.04, 14:16
        Noooo wreszcie sie odezwałaś smile A już się bałam , z emilczenie od was oznacza
        znów coś złego. Ale widzę że jest wręcz przeciwnie. Mati mówi prawie zdaniami,
        supersmile To moja Gabi to "gamonica"wink przy nim, nie mówiąc już o Martusi wink
        Tak Mami, lalki w ubraniach dzieciom się zdecydowanie nie podobają wink
        Zuzia ma z 8 lalek Barbi (przekleństwo podarków od wujka z USA wink),
        z czego ze 2 moze są ubrane. Teraz to one takie nagie, bo Zuzia się z nimi
        kąpie (Barbi sa syrenkami), choć już coraz żadziej wogóle się nimi bawi.
        Ken tez jest nagi i taki mięśniak (zapomniałam jak się nazywa , Akction-men?)
        też naugusi wink

        Wrzuciłam zdjęcia do naszego marcowego wątku.
        Chciałam też dorzucić do mojego (córeczki Zarry), ale został zarchiwizowany i
        dupa, nie da się go przywrócić, więc założyłam nowy.
        Chyba dorzucę do nowego kilka starych zdjęć, bo pusty będzie wink

        Pozdrawiam
        Ola
        • edka76 Re: Kope lat ;) Mami 29.09.04, 13:34
          Witam Mami po długiej przerwie! I wszystkie inne mamusie i dzieciaczki też smile
          Remont zakończony. Od dziś do końca przyszłego tygodnia mam urlop ...na
          sprzątanie sad
          Zarra, zdjęcia rewelacja - szczególnie, że z wakacji. Poprawiają humor. Mała
          malarka Ci rośnie, no no smile)
          Co do butelki - to my ciągle TAK. W południe mleczko i wieczorem trochę kaszki.
          Kubek niekapek na spacerach a w domu normalny kubek lub szklanka (największa
          radocha).
          Dziś idziemy do lekarza bo od wczoraj Marta ma temp. ok 38. Już parę tygodni
          temu tak miała (tylko 2 dni temp.) Lekarka podejrzewa, że to trójki. Tylko że
          trójek "ni słychu, ni widu". Ale ona bardzo mocno przeżywała wszystkie ząbki,
          więc może to właśnie to. Jeśli nic innego w organizmie się nie dzieje.
          Teraz też może tylko od ząbków. Ale lepiej sprawdzić.
          No dobra, narazie tyle. uciekam do mojego brudu smile
          • edka76 Re: dzieciaki marcowe 2003 30.09.04, 09:38
            To jednak nie ząbki. Jakieś wirusy latają w powietrzu.
            Ale wieczorem Marta dostała końską dawkę wit. C i calcium, czopek do pupy też i
            rano miała tylko 37 stopni temp. Mam nadzieję, że jutro będzie już zupełnie
            zdrowa.
            Przy okazji zapytałam lekarkę o szczepionkę (bo mamy przyjść pod koniec
            przyszłego tygodnia). Czy wykupić tą skojarzoną. Lekarka powiedziała, że ten
            rocznik i tak ma w planie "rozszerzoną" szczepionkę. Różnica tylko polega na
            tym, że będą dwa ukłucia za darmo lub jedno za ponad 100 zł.

            Narazie tyle. Przede mną znowu sprzątanie. Teraz mam gorzej niż w pracy bo nie
            widzę mojej córci prawie cały dzień. Ale przy tym tempie to może już jutro
            wprowadzimy się do siebie. I cały przyszły tydzień będzie laba smile
            No może jeszcze tylko okna zostaną do umycia.
            Trzymajcie się ciepło i zdrowo. Pa
    • mami2 Re: dzieciaki marcowe 2003 30.09.04, 11:01
      Hmmm, a u nas jednak nie moze za długo być dobrze....Kłopoty i to u mnie.
      Malutki mobbing zaczyna się u mnie w robocie. I tak sobie myśle, czy to nie ma
      związku z tym, że jednak udało mi się obronić mimo tych wszystkich przeciwności
      losu? Prawda jest taka, że dopóki nie miałam tego magistra to siedziałam cicho,
      by nikt mi nie zarzucił, że powinnam się cieszyć, bo wszyscy juz mają tego mgr,
      a tylko mnie traktują na specjalnych zasadach. No a teraz przestaje juz
      siedziec cicho i mówię to co myślę o tym wszystkim i niektórym się przestaje to
      podobać. Czyżby więc paradoksalnie podniesienie kwalifikacji miało się okazać
      przysłowiowym gwożdziem do trumny? Wiem, że to nierozsądne z mojej strony,
      takie "fikanie" przed pracodawcą w dzisiejszych czasach. Kłopoty na rynku pracy
      i bla, bla, ale ja po prostu juz dłuzej nie mogę. Coraz częściej myśle zeby to
      rzucić w cholerę. Juz nie potrafię przyglądac się temu...układom, układzikom...
      • katika0303 Re: dzieciaki marcowe 2003 30.09.04, 12:56
        Witam wszystkie dzieciaczki i ich wiruski!!!
        U nas oczywiście też już jest. Cała szafka w lekach, rano i wieczorem horror,
        ale żeby się nie denerwować wlewam większość do butki i razem z pićkiem podaję
        Misiowi. Mam nadzieję, że teraz już będą nasze dzieci zdrowieć, jak już
        zwyciężą te wiruski, tym bardziej, ze na szczepienie trzeba iść. Już
        wydzwaniają z przychodni.
        W pracy jest jak jest. Układziki i owszem też. Trzeba przeżyć, ale też myślę że
        nie zupełnie pokornie.
        Dzisiaj kolejna niespodzianka - Michaś przespał cała noc sam (mimo tego
        wiruska), obudził się dopiero o 6.40. WOW!
        chciałam to napisać rano i się pochwalić ale cały ten kołowrotek...
        Pozdrawiam kasia
        • zarra Re: dzieciaki marcowe 2003 01.10.04, 18:55
          Edka, Martusia bardzo mi przypomina moją Zuzie w tym wieku.
          Zuzia tez wcześnie i dużo mówiła (o rany, ona ciągle mówiła wink),
          wcześnie robiła na nocnik.
          No i historia z drzwiami.....ta sama :
          Zuzia miała mniej więcej tyle co teraz nasze maluchy. Wyszłam z domu do
          sąsiadki na przeciwko (drzwi w drzwi) zostawiając za soba otwarte
          drzwi.Chciałam cos tam pożyczyć, jajko chyba czy cóś.
          Zuzia zamknęła za mną drzwi i przekręciła zamek. Od sąsiadki dzwoniłam
          przerażona do mamy (mąż był poza zasięgiem), mama urwała się z pracy i "na
          sygnale" gnała przez zatłoczoną Warszawę. Była w 20 minut. Ja w tym czasie
          nawoływałam Zuzię, ale miała mnie gdzieś. Na kuchence gotowała się zupka,
          byłam przerażona.
          Jak już przyjechała mama, otworzyłyśmy drzwi, wpadłyśmy do domu,
          a Zuzia wstała z podłogi gdzie bawiła się lalą mówiąc radośnie :
          "oooo, babaaa".
          Zuzia wogóle była bardzo spokojna, niewiem co by było gdyby taka Gabrysia
          została sama w domu wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka