Dodaj do ulubionych

Mój ekspresowy poród

10.02.07, 12:08
1 lutego o godzinie 4:33 przez cesarskie cięcie na świat przyszedł Maksymilian
Michał smile)) Ważył 3kg, długi 52cm i dostał 10 pkt.

31 stycznia o godzinie 21:30 w prawym dolnym boku złapał mnie bardzo mocny
ból. Zbagatelizowałam to bo przecież termin miałam na 25 lutego - położyłam
się. Zerkając na zegarek wyliczyłam skurcze co 30 min., później co 20 min. i
co 10 min. Bardzo bolały i promieniowały w okolice brzucha i pleców.
Zadzwoniłam do swojej położnej, ta kazała wziąść 2 No-Spy, ciepłą kąpiel i
położyć się - co uczyniłam - jeśli to nie pomoże to miałam jechać do szpitala
- nie pomogło. Szpital, w którym chciałam rodzić oddalony był od mojej
mieściny o 55km, a że to była noc, drogi prawie puste to mąż dowiózł mnie do
niego w 25 minut smile Na oddział zostałam przyjęta o 1:49. Zrobili mi KTG, w tym
czasie przeprowadzili wywiad, tysiące pytań, ze strachu nie pamiętam co
odpowiadałam smile KTG wyszło dobrze, ciężko było z jego zapisem bo mały sie
wiercił. Chwilę później przyszedł ginekolog, zbadał mnie na fotelu i
stwierdził, że jest wszystko ok. Następnie zrobił USG - też było ok. Ja
załamana co się dzieje, że tak mnie boli - lekarz też zgłupiał. Po naradzie z
położnymi postanowili ściągnąć chirurga. I jak to usłyszałam to już
wiedziałam, że będą mnie ciąć. Zaczeło mną telepać, nigdy się tak nie bałam!
Po 5 min. przyszedł chirurg, pouciskał mi lekko brzuch i powiedział, że on
podejrzewa wyrostek, ale pewności nie ma. Ze względu na zaistniałą sytuację
położyli mnie na patologii, podłączyli do KTG znowu i dali kroplówkę
przeciwbólową - mąż bardzo mnie wspierał. Po kroplówce bóle nie przeszły.
Postanowli jednogłośnie, że będą ciąć - ze względu na to, że mógłby to być
wyrostek, co jest bardzo niebezpieczne dla mnie i dla dziecka. Decyzja o CC
zapadła bardzo szybko i dzięki Bogu, że popadłam na tak fachowych lekarzy! O
4:00 przewieziono mnie na salę, gdzie przygotowywali mnie do CC. Mąż dał mi
buźki i czekał na mnie. Przy mojej cesarce było chyba z 15 lekarzy, dostałam
pełną narkozę - odleciałam o 4:20 a o 4:33 usłyszałam w oddali głośny płacz
mojego synka big_grin powoli się budziłam...Przewieźli mnie na salę, zaszpikowali mi
masę kroplówek, mąż do mnie ciągle mówił a ja chciałam tak bardzo spać!
Oczywiście jest to zabronione i męczyłam się niesamowicie. Synek, ze względu
na wcześniactwo, został przewieziony do inkubatora, gdzie leżał 3 doby. W
szpitalu leżałam równy tydzień bo mały miał robionych kupe badań, które na
szczęście wyszły dobrze. Już druga doba za nami jak jesteśmy w domku. Mąż jest
bardzo dumy z synusia, wkońcu jesteśmy we trójkę smile
A jeśli chodzi o przyczynę mojego bólu to z wyrostkiem było wporządku -
natomiast macica mi się przesunęła i mały tak się ułożył, że uciskał na jakiś
nerw co powodowało taki ból. Ponoć spowodowane to było stresem sad Tydzień
przed porodem pochowałam tatę...


Pozdrawiamy Was kochane, Gosia i Mikunio.
Obserwuj wątek
    • ilonaa76 Re: Mój ekspresowy poród 10.02.07, 12:12
      w takim razie serdecznie gratuluje i zycze duzo zdrowka Tobie i synkowismile
    • marysiowamama :)) 10.02.07, 14:51
      Gratulacje i całuski dla maleństwa.
    • ivvvo gratulacje :) 10.02.07, 16:31
      Swoje przezylas ale najwazniejsze ze juz wszystko jest w porzadku smile
      pozdrawiam serdecznie
    • thaigirl Re: Mój ekspresowy poród 10.02.07, 17:03
      Ogromne gratulacje! Porod z przygodami, ale najwazniejsze, ze masz juz
      malenstwo po drugiej stronie brzuszka! Niech sie zdrowo chowa! Pozdrawiam!
      • dakota123 Re: Mój ekspresowy poród 10.02.07, 18:15
        Gratulacje i powodzenia we wspólnym poznawaniu siebie!!
    • nhania Gratulacje 11.02.07, 13:33
      życzymy dużo zdrowia i sił dla mamy i Maksymiliana
    • buska_77 Re: Mój ekspresowy poród 11.02.07, 15:11
      gratulacje ogromne,duzo zdrowka i ...zazdroszcze wam,ze juz po...
    • novinka_78 Gratulacje! 12.02.07, 08:57
      Ogromne gratulacje i dużo dużo zdróweczka dla Ciebie i Maluszka.
      • an555 Re: Gratulacje! 12.02.07, 13:10

        • olazur Re: Ja też ekspresowo 18.02.07, 20:46
          Mnie obudziły skurcze w nocy o 3.00. Były co ok. 10 min. Od 8.00 do 9.30 były
          rzadziej więc uznałam, że to fałszywy alarm. Ale potem znów były co ok.
          10minut. Około 11 zadzwoniłąm do lekarza co robić. Ponieważ skurcze wciąż były
          w takich samych odstępach czasu i o tej samej sile, poradził, aby jeszcze dwie
          godziny obserwować, a potem pojechać do szpitala. I tak zeszło do ok. 14. W
          między czasie odkurzyłam mieszkanie odkurzaczem i umyłam naczynia. W końcu
          stwierdziłam, że jedziemy i bierzemy torbę na wszelki wypadek. Ale do szpitala
          nie wzielismy torby, została w samochodzie.
          Podczas KTG kobieta stwierdziła ,że przez pół godziny jak tam leze nie widzi
          żadnych skurczy i czy na pewno mnie coś boli. Przyszedł lekarz i stwierdził ze
          rozwarcie na 3 cm wiec zostane na obserwacje, a dnia następnego ocenia co dalej.
          Zaprowadzili mnie do sali porodowej i od razu zaczęły się skurcze co 5 minut.
          Zaczelam skakac na piłce i skurcze były coraz bardziej bolesne i co 3 minuty.
          Przyszedł lekarz i powiedzial, ze moze uda sie jeszcze przed północą urodzić.
          Sprawdzil rozwarcie i o 17.20 było juz 5cm. Przebil pęcherz, było 6cm,
          stwierdził o 17.45, że może za godzine będzie koniec. Ale w końcu urodziłam po
          15 minutach od tego momentu przy 4 skurczu partym, o 18.05.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka