Mam pytanko, jak Waszym maluchom podobją się spacery?Moja mała max godzina
spokoju, potem wiercenie, marudzenie, przybieranie najdziwniejszych póz w
wózku, w ostateczności płacz coraz donośniejszy.Zaczęła już pomalutku chodzić,
ale to jeszcze za mało, żeby się mogła swobodnie przemieszczać na nóżkach.Mam
wrażenie, że ją te spacery po prostu nudzą

.Macie jakieś patenty na to?
Flipsy , jeżdżenie slalomem pomaga krótkookresowo

I z innej beczki. Pisałam już o tym w wątku o myciu niekapka.Co zrobić kiedy
mała nie toleruje żadnych niekapków właśnie. Podaję jej nadal mleko przez
smoka. Umie pić z łyżeczki, czy mam jej też zacząć je w taki sposób
podawać?Sama już nie wiem. Naczytałam się tyle o szkodliwości długiego picia
przez smoka