Cześć Dziewczynki,
Pewnie jestescie bardzo zabiegane przed Swietami, ale mam malutka nadzieje, ze
moze jednak zajrzycie. Jesli nie - to podbije za jakis czas watek. jestem
bardzo ciekawa jak tam postepy Waszych szkrabow? Rzuce sakramentalne pytanie:
raczkują??? Moj jeszcze nie. Na razie mam wrazenie, ze osiagnal poziom
Juleczki sprzed kilku tygodni. Tzn. przyjmuje juz swobodnie pozycje do
raczkowania, ale wykorzystuje ja tylko do siadania. Nawet nie chce sie
skubaniec na tych kolankach bujac, bo najbezpieczniej cofnac sie i klapnac na
dupinie. No i poniewaz opanowal siadanie z pozycji do raczkowania i z lezenia
na plecach, to tylko to go teraz interesuje. Przestal nawet pelzac. Jak znudzi
mu sie siedzenie (a niestety nudzi mu sie baaaardzo szybko) to natychmiast
robi odwrot w moim kierunku i tylko na rece. Probuje sie tez podciagac w
lozeczku do stania. Tzn daleka jeszcze do tego droga, ale lapie za poprzeczny
szczebelek i kleka na kolanach. To akurat mnie nie cieszy, bo juz tyle razy
slyszalam, ze lepiej, zeby raczkowal. jak zacznie sie rwac do stania i
chodzenia, to pewnie nici z tego raczkowania. Nam neurolog powiedziala, ze dla
niego (tzn dla jego miesni, kregoslupa) najlepiej by bylo gdyby zaczal chodzic
jak bedzie mial jakis rok i dwa-cztery m-ce.
Hmm, a zatem pojutrze Wigilia i chyba jednak nie powedruje na kolankach do tej
choinki...
Czekam z wielka niecierpliwoscia na wiesci od Was i światecznie pozdrawiam