Dodaj do ulubionych

WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • jasko_mama odpoczynek trwa :-))) 27.07.04, 22:35
      hej!
      Ja tez wróciłam, ale jestem tylko przelotem w domciu smile Jutro znowu spadam nad
      jeziorko!!! Jest cudnie! Takie totalne odprężenie, niczym sie nie denerwuje i
      ze wszystkim zdążam. Przygotowałam wreszcie materiały do otwarcia przewodu
      doktorskiego, jeszcze drobne poprawki i pójdzie. Uf, chyba dzięki temu nie
      wpadnę w depresję...
      Amanda już zdrowiutka, tzn. wargi sromowe sie rozdzieliły, bakterie w moczu
      pokonane (choć było ich dużo i w którymś poście na Niemowle wyczytałam, że
      mogła trafić do szpitala) i to bez antybiotyku. Super!!! Amanda dorosleje z
      dnia na dzień, ciagle coś nowego. Szczególnie zauważaja to dziadkowie jak widzą
      ją co 10 dni. Na plaży i w wodzie jest nie do zatrzymania, szkoda, że jest taka
      zimna woda i tylko na chwilę można zanurzyć stopy. Jest taka spryciula, że hej.
      Jak coś chce sięgnąc to tak długo kombinuje, aż jej sie uda. Apetyt dopisuje,
      najlepsze sa jagody i poziomki samodzielnie zbierane na spacerku i oczywiście
      samodzielnie zjadane smile Zresztą kaszki, czy obiadku też nie da się zjeść bez
      własnej łyżeczki!
      Fajnie, że udało sie większości z Was wypocząć i naładowac akumulatory na
      najbliższy czas. My jeszcze trochę poczekamy na rodzinny wypoczynek, ale będzie
      napewno fajowo. Nie moge się doczekać pewnego słońca i ciepłego morza. My
      lecimy na Sardynię samolotem, ale najpierw musimy dojechać samochodem do
      Hanoweru. Myslę, że pójdzie nieźle, a tam czekają już na nas: sprzet do
      obserwacji podwodnych, kusze do połowu ryb, dzikie plaże i wiele innych
      atrakcji. oj ale będzie cudnie....
      pozdrowionka
      Basia

      P.S. Co ze spotkaniem 1 sierpnia? Niech się objawia chętni. Ja teoretycznie
      mogłabym, ale musiałabym pokonać ponad 100km w jedną stronę i to dzień po
      imprezie... Będe w domu w piątek to wieczorkiem zajrze na forum, czekam na
      wieści. B.
      • abepe ja też wróciłam 29.07.04, 00:49
        hej!
        Ja też wróciłam, choć nie było mnie raptem 2,5 dnia. Takiego szybkiego urlopu
        jeszcze nie miałam – wyjazd w piątek o 15.30, przybycie na miejsce o 1.30,
        wyjazd do domu w niedzielę o 15, dotarcie do domu o 1. Na szczęście godzin
        pobytu na miejscu – tzn. w Krakowie i okolicach było prawie dwa razy więcej niż
        w podróży. Grześ w podróży pomarudził tylko nieznacznie. Generalnie poza domem
        ma lepszy humor i jest „taki grzeczny, co wy od niego chcecie?” (ja nic od
        niego, tyle, że czasami chciałabym zjeść śniadanie bez Grzesia w talerzu albo,
        żeby chciał się sam chwilę pobawić). Ponosiłam małego trochę w nosidle na
        plecach i zdrętwiały mi całkiem ramiona – jednak trochę waży! Kuby babcia,
        ulubiona ciocia i wujek mieli superhiper niespodziankę. No i jeszcze było
        fajnie, bo Marudą zajmowała się matka chrzestna-siostra Kuby, u której
        mieszkalismy. Fajnie było siedzieć z mężem na podłodze i patrzeć jak inni
        walczą, żeby Grześ nie demontował chałupy!!!
        Okazało się także, że soczki nie nadają się do podróży w upale, bo wieczorem
        okazało się, że Grześ ma w niekapku JABOLA (soczek sobie sfermentował). Ale nie
        było rano objawów kaca.
        W związku z naszą podróżą – jeszcze do:
        Renaty – przechodziłam kilkakrotnie obok „Zielonej Sowy” ale nie chciałam bez
        wcześniejszej zapowiedzi Cię nachodzić (w Krakowie niestety nie miałam dostępu
        do forum i nie przeczytałam Twojego postu),
        Agi – ten wyjazd był całkowicie spontaniczny, więc spodziewałam się, że nie uda
        się spotkać.
        Następnym razem będę wiedziała wcześniej, że przyjeżdżamy, więc dam znać Wam
        obu ok.? Myślę, że to będzie we wrześniu (Kuba ma już ochotę skończyć wreszcie
        studia, trochę to się przeciągnęło)

        Co do spotkania w Trójmieście – szkoda, że grono nam stopniało. Basiu, wygląda
        na to, że jesteśmy same. Jeśli więc nie jest to termin dla Ciebie najlepszy –
        daj znać kiedy byś wolała. Ja chętnie przyjadę.

        Marta – najsmaczniejszy dla Grzesia jest papier toaletowy!
        Karolka – powodzenia w nowym miejscu!
        Magda – Grześ dziękuje jeszcze raz za autko i kaczkę (i pewnie chciałby, żeby
        mu podesłać Agatkę).

        A mój mąż wykonał dziś artystyczna wręcz robotę – furtkę do drzwi sypialni.
        Dzięki temu będę mogła bez zamykania drzwi bezpiecznie zostawiać Grzesia na
        podłodze sypialni (siedzenie w łóżeczku odpada – wrzask jest ogromny) bez
        obawy, że spadnie ze schodów w korytarzu. Furtka jest z sosnowego drewna, jutro
        Kuba będzie montował skobelek.

        No to spadam do łóżeczka – pa!

        Aneta
        • magda6811 Re: ja też wróciłam 29.07.04, 14:31
          Próbuję właśnie ogarnąć cały nasz bałagan i spakoać rodzinkę, co nie jest łatwe
          bo nawaliły mi korzonki.
          Bardzo miło czytać tyle dobrych wieści - KAROLKA - Zielona Góra to ponoć piekne
          miasto. Na pewno będzie Wam tam dobrze.
          MARTAEL - a ganiaj teraz po całym domu i sprzątaj gazety, naciesz się
          pełzającym ciekawskim Guciem ile wlezie. Odłącz męża od kompa i ganiajcie
          razem, najlepiej po parkach bo chyba wreszcie będzie lato.
          ABEPE - całuję mocno czrującego Grzesia i Ciebie oczywiście. Bramka poprawi Ci
          życie o 100%.
          GAGARINIE - pisałaś o nadwadze - no cóż, w Chorwacji nie moge juz liczyć
          na "sprzyjającą" aure i musze sie w kostiume pokazać. Wstyd.
          BASIU - gratuluje podgonienia doktoratu, nie ma to, jak zamykanie takich
          wiszących od dawna spraw i obowiązków przed wakacjami. Znacznie lepiej się
          odpoczywa.
          Wszystkim po i przed wyjazdami życzę cudowneo dalszego ciągu lata.
          Pa, magda
          • gonianna ...a ja bym chciała znów wyjechać... 30.07.04, 15:27
            Po miesiącu nad morzem, bez prania, gotowania i sprzątania i, co najważniejsze
            z pomocą męża lub dziadków, teraz po prostu wymiękam! Mam dość! Jestem
            wyczerpana a przez to łatwo się denerwuję. Niestety najczęściej na mojego
            Krzynia, bo on jest ciągle pod rękąsad
            Dobrze, że już weekend i Robert znów trochę mi pomoże. No chyba, że dojdzie do
            skutku wieczór kawalerski, to zobaczę go dość późnosad
            MAGDA - trzymaj się i oszczędzaj (ha,ha, łatwo powiedzieć!), korzonki to
            przykra sprawa; podobno, bo na razie (odpukać) nie przekonałam się o tym na
            własnej skórze.
            KAROLKA - Zielona Góra też ładne miasto. Będzie OK, ja też niedawno się
            przenosiłam i jak na razie nie narzekam.
            -nadwaga- niestety u mnie wciaż jest, niby nie dużo, ale zawsze psuje humor;
            dobrze, że po tych wczasach nie wróciłam z dodatkowymi kilogramami!!!A łatwo
            było, bo dobrze dawali jeść.
            BASIU - Gratuluję i cieszę się razem z wami! I z doktoratu i z poprawy zdrówka
            Amandy.
            MARATEL - przynajmniej teraz zrozumiesz nas, jak skarżymy sie na brak sił na
            ganianie za maluchem po podłodzesmile))
            GAGARIN - Krzyś też nie przepada za fotelikiem; staramy sięprzetrzymać go przed
            podróżą, żeby spał w czasie jazdy, ale to nie zawsze się udaje. Prawda, że po
            wyciagnieciu z fotelika przechodzą wszystkie "choroby", juz nie ma powodu do
            płaczu i krzyku?smile
            Tym co wyjazdy mają przed sobą - dużo słonka i odpoczywajcie ile się da!!!
            Tym, co już wróciły - może uda się jeszcze gdzieś wyskoczyć, chociaż na
            weekend...
            Buziaki,
            Gosia
            • gagarin3 Re: ...a ja bym chciała znów wyjechać... 30.07.04, 21:27
              Ja też chciałabym wyjechać, szczególnie, że u nas pada nieprzerwanie od czterech
              dni. Czuję się jak aresztant domowy... Piotruś rozchodził sie już na dobre,
              jednorazowo pokonuje cały pokój, choć zdarzają mu się zachwiania równowagi... Od
              jakiegoś czasu sam wstaje - bez konieczności podtrzymywania się czegokolwiek.
              Jego ulubionym zajęciem jest jednak wchodzenie na kanapę, z kanapy na parapet i
              tak w kółko. Na szczęście - podczas pobytu nad morzem - nauczył się bezpiecznie
              schodzić z łóżka, ale i tak nie można draba spuścić z oka. Nie wiem, co mu się
              stało, przez tyle miesięcy stronił od noszenia, a teraz ciągle przychodzi do
              mnie i wyciąga rączki. Już mi wysiada kręgosłup - najbardziej od taszczenia go
              razem z zakupami na czwarte piętro. Kiedy on się nauczy wchodzić po schodach?
              GONIANNA, jak ja Cię dobrze rozumiem... Czasami mam takie dni, kiedy czuję się
              szczęśliwa, że nie pracuję i mogę być z Piotrusiem. Nie muszę nigdzie biec, bać
              się telefonów od szefowej, siedzieć po nocach nad artykułami. Ale z drugiej
              ciągle jesem sama, Paweł wraca coraz później. A mnie brakuje pisania, ruchu,
              znajomych z pracy, najbardziej Bogusia z działu sportowego wink(nic z tych rzeczy
              facet ma po pięcdziesiątce, ale za to fantastyczne poczucie humoru i tyle
              optymizmu, że i mnie nieraz coś skapnęło), utarczek z konkurencją (bardzo
              przystojną zresztą smile)... Ale się rozmarzyłam. Chyba przez ten deszcz...
              • gonianna Re: ...a ja bym chciała znów wyjechać... 30.07.04, 23:10
                Dobrze wiedzieć, że nie jestem osamotniona w moich nastrojach.
                Wiesz, Gagarin, u nas chociaż mamy ładną pogodę. Niestety w ciagu dnia jest
                zbyt gorąco i za dużo słońca, wiec i tak jesteśmy w domu. Wychodzimy rano i po
                południu. Ale to i tak lepiej, niż wcalesad
                Wieczór kawalerski kolegi z pracy właśnie trwa w związku z czym zostałam sama w
                ten piątkowy wieczórsad A obiecywał mi kiedyś Robert, że takie samotne piątki
                już się nie powtórzą..., no tak ale przecież nie byłam sama, jest ze mną mój
                Krzyś!
                Chodzę od rana z nosem na kwintę i ze łzami w oczach. Nie wiem dokładnie z
                jakiego powodu - może tak ogólnie? A moze od wszystkiego po trochu?
                Pochwaliłam się apetytem Krzynia i co? I już sieskończył. W ogóle nie wchodzą
                mu żadne słoiczki.Przez cały dzień jestem mu w stanie dać jeden i to ten
                mniejszy z konkretem, czasem zje jakiś owoc. Tylko kleiki mu smakują bez oporu.
                Dobre i to! Boję się, czy to aby nie oznacza, że będę musiała sama mu gotować.
                Z drugiej strony, dobrze że teraz mu się odmieniło. a nie w czasie wakacji -
                tam nie było warunków do innego jedzenia niż słoiczkowe!
                Krzyś nadal nie chodzi. Nie wiem, co to będzie jak zacznie!!! On jak raczkuje
                juz jest trudno go upilnowaćsmile
                Spróbuję teraz trochę się zrelaksować, póki mały śpi.
                Dobrej nocy wszystkim mamom i ich maluszkom.
                Kolorowych snówsmile
                Gosia
                • jasko_mama spotkanie nad morzem :-( 30.07.04, 23:55
                  Hej!
                  No to odwołujemy spotkanie, skoro tylko dwie z Aneta jesteśmy chętne sad (Aneta
                  chetnie bym się spotkała z Tobą, ale termin wyjatkowo mi słabo pasuje, sorki)
                  Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda sie zrealizować jakies mega spotkanie
                  wrzesniówek i wrześniątek smile))
                  Hej Dziewczyny, co takie smutki!!! Zawitało lato (no niestety nie do Agnieszki,
                  smutno sad trzeba łapać słoneczko. A do pracy jeszcze będzie czas pójść,
                  wierzę, że atrakcyjnej i satysfakcjonujacej. Mnie ostatnio tez dużo osób pyta
                  ze zdziwieniem-jesteś na wychowawczym???, a co z pracą??? tak, że tez
                  zastanawiam się nad tym. Ale napewno nie wrócę przed końcem roku, na razie mi
                  dobrze smile)) Życzę Agnieszko suchego poranka!
                  Wpadne na chwilkę do domu w środę, więc piszcie kochane, żebym miała kilka
                  chwil miłej lektury smile))

                  pozdrowionka
                  basia
                  • gonianna Słońce na dworze i w sercu:-) 02.08.04, 14:03
                  • gonianna Słońce na dworze i w sercu:-) 02.08.04, 14:18
                    Hek, e-Mamy!
                    Po ciężkim i smutnym piątku nie ma śladusmile
                    Weekend spędziliśmy na łonie natury, w sobotę i niedzielę bylismy na długich
                    wycieczkach ze znajomymi. Obiady w knajpkach, części ciuchów nie prasowałam
                    tylko poskładałam do szafy, wróciła moja najbliższa sąsiadka, z którą już
                    zdążyłśmy pojść na zakupysmile, jest szansa że mąż wróci dziś wcześniej z
                    pracy...Chyba się odnalazłam w nowej rzeczywistości powczasowejsmile
                    No i Krzyś je ze słoiczków! Przynajmniej trochę, a to już coś! Prawda, że
                    apetyt już nie taki jak nad morzem!
                    Zaplanowaliśmy już następny dłuższy (tygodniowy) wyjazd do lasu nad jezioro ze
                    znajomymi. Tzn. ja i Krzyś i znajoma z 2-letnia córką (chrześniaczką męża)
                    będziemy cały czas, a mężowie będą dojeżdżać na wieczór i na weekend. Mam
                    nadzieję, że się z nią dogadam! Ale to dopiero pod koniec sierpnia. Na razie
                    wycieczki popołudniowe i weekendowe.
                    Mój kochany Robert kupił mi, czyli swojej kochanej żonie, monitor LCD, żebym
                    sobie oczu nie musiała wypatrywać korzystając ze starego, na którym już
                    naprawdę niewiele było widać.
                    I w ogóle świat jest jakis lepszy!
                    Krzyś od kilku dni śpi po 10-11 godzin w nocy + 2 drzemki w dzień. Budzi się w
                    nocy raz, albo dwa i ODKŁADAM GO DO ŁÓŻECZKA, A ON NIE PROTESTUJE!!! I śpi tam
                    całą noc, poza czasem kiedy go karmię!!! Jest baaaardzo kochany! Bardzo mocno
                    kocham jego i mojego męża, a dziś wydaje mi się, ze nawet bardziej niż wczoraj,
                    a pewnie jutro będzie jeszcze bardziejsmile))
                    Uśmiechu i pogody życzę wszystkim na cały nadchodzący tydzień!!!!
                    Buziaki
                    Gosia
                  • asia_z Re: spotkanie nad morzem :-( 10.08.04, 12:45
                    hej hej kobietki!
                    i nam wreszcie udało sie wrocić z pozakomputerowych wojazy, zaliczylam z
                    dzieciakami 4 tygodnie pod olsztynem (ja w pracy, niestety) i potem tydzien w
                    puszczy augustowskiej (super) i tydzien w debkach (super, tylko troche tlumnie)
                    Po drodze spotkalismy sie z Basia, Amanda i Arkiem - kochani, wielkie dzieki za
                    przecieple przyjecie i fantastyczna salatke!! Amanda zaczarowala nas
                    usmiechem smile)
                    dzis juz siedze w pracy, stos papierow "do zrobienia" zaraz sie przewali a ja
                    wsiaklam w forum, chyba brakuje mi zdrowego rozsadku smile))
                    czytam o przejsciach z neurologiem - rety, czy lekarze w ogole nie maja
                    wyobrazni ani wlasnych dzieci? eh. Krzys na razie umyka wszelkim "oficjalnym'
                    ocenom, dopiero dwa tygodnie temu zaczal raczkowac (ale za to jak zasuwa) no
                    i.. wylazly wreszcie dwa zeby - gorne dwojki, wyglada jak wampirek smile)
                    w ogole po tych 6 tygodniach posadzilam go posrodku pokoju i poszlam
                    rozpakowywac bagaze, a jak przyszlam z powrotem zaniepokojona cisza, okazalo
                    sie ze wywalil dokladnie wszystko z regalow do poziomu metra i zachwycony
                    ogladal album ze zdjeciami smile

                    buziaki,
                    a.

                    Magdo, co u Was, jak Tata?
    • witka06 my tez juz w domu 10.08.04, 18:11

      witajcie kochane,

      jejku cale wieki mnie juz nie bylo.przede wszystkim ciesze sie bardzo, ze
      Amanda juz zdrowa i Gucio leniuch wreszcie zlitowal sie nad swoja zamartwiajaca
      sie mama i ruszyl! gratulacje
      oj, ja porzadnie wypoczelam. najpierw tydzien w bieszczadach, spacerom nie bylo
      konca, potem tatry. na kilka dni dojechali moi rodzice. zajeli sie Dimka i
      moglismy ruszyc naprawde w gory. pozniej odwiedzilismy rodzine meza z 2 latkiem
      wiktorkiem i pojechalam jeszcze do moich rodzicow. co rano moglam podrzucic go
      mamie lub siostrze i jeszcze pospac godzinke dluzej. zreszta one juz rano
      czekaly jak sepy az Dima sie obudzi hihi. wakacje naprawde nam sie udaly.

      a Dimka zdrowy. czworakuje jak szalony i coraz bardziej psoci. dzis np. wrzucil
      mi but do wody, ktora mylam podlogi i po cichutku dorwal sie do delicji. cisza
      byla cos podejrzana, wiec wchodze a ten jeszcze na moj widok szybko gryza! juz
      swietnie radzi sobie z dreptaniem przy meblach (wylaczaniem telewizora), ale o
      chodzeniu w ogole nie ma mowy, nawet za raczki. Piotrus i Dominisia to juz
      pewnie zasuwaja!
      poza tym madrala z niego niezly. wszystko powtarza i w mig zapamietuje.

      powoli konczymy z cycem, zreszta widze, ze juz mu to nie wystarcza i chetnie
      dojada z butli. wazy 10,5kg, ma 73cm wzrostu, czyli nadal rosnie w szerz.
      to tak w telegraficznym skrocie, bo niestety nie da mi wiecej napisac
      sciskam Was wszystkie i dzieciaczki, bawcie sie dobrze i wypoczywajcie
      wiola




























      • gonianna uffff.....ale upał!!! 11.08.04, 11:18
        Witajcie!
        Sezon urlopowy trwa, dzieciaczki rosną jak na drożdżach i rozwijają się ze
        zdwojoną prędkościąsmileTyle ciekawych rzeczy dzieje sie wokół nich każdego dnia!
        U nas spokojnie. Po paru dniach kiedy miałam ochotę góry przenosić, przyszedł
        dołek. Huśtawki nastrojów...hmmmm. Sprawdzałam. Niestety - jedna kreseczkasad
        Ale mamy jeszcze czas, poczęcie planujemy na wiosnę (jak bociany przylecą,
        hihihi).
        Upał w Poznaniu jest nie do zniesienia. Siedzimy całe dnie w domu przy
        włączonym wentylatorze, Krzyś hasa po podłodze jak dzikismile Raczkuje, wspina
        się po meblach, chodzi wzdłuż sofy i stołu, próbuje SAM chodzić! Jego rekord to
        6 kroków! Ciągłe pilnowanie, żeby nie wlazł gdzie jest niebezpiecznie. Tylko
        jak śpi (właśnie teraz) mogę wejść na forum lub spróbować zrobić coś w domu.
        Na spacer udaje nam się wyjść rano na godzinkę i trochę jak tata wraca z pracy.

        A w sobotę zaczynają się warsztaty taneczne! Trochę mam stracha, że nie dam
        rady. Mam nadzieję, że przyjedzie któreś z dziadków do pilnowania Krzysia, bo
        nie wiem co z nim zrobię w tygodniu, jak nie będzie Roberta!

        Krzys ważył 2tyg. temu 10,1kg i miał 78cm. Pewnie dlatego taki zwinny, bo
        szczupły (a moze na odwrót?).
        Ząbków mamy siedem i na razie nie widać nowych. Co prawda Krzylek pakuje łapki
        do buzi i gmera po dziąsełkach, ale chyba jeszcze za wcześnie. Chociaż, kto
        wie...
        Chociaż czasem daje mi nieźle w kość, to i tak kocham go nad życie! Moje
        kochane słoneczko!

        Pozdrawiam gorąco!
        Gosia

        PS Fajnie podrzucić maluszka dziadkom z samego rana i dospać jeszcze troszkęsmile
        • gagarin3 Re: uffff.....ale upał!!! 11.08.04, 14:12
          Wreszcie coś ruszyło na naszym wrześniowym forum smile)) Cieszę się bardzo, bo się
          za Wami stęskniłam smile)) Piotruś już chodzi całkiem dobrze. Trochę mi żal, bo
          korzystniej by było, gdyby jeszcze trochę poraczkował. Niestety gardzi pozycją
          na czterech łapkach.. Najgorzej jest z przewijaniem. Dawniej uciekał na czworaka
          i jakoś mogłam mu w biegu tę pieluchę zapiąć, teraz się nie da... "Nadmorski"
          apetyt uleciał w siną dal i z powrotem mały urządza cyrk przy jedzeniu... W
          sobotę idziemy na wesele i pierwszy raz zostawimy Piotrusia na całą noc. Trochę
          się boję, jak babcia sobie poradzi... GONIANNA jak ja Ci tych tańców
          zazdroszczę... Pozdrawiam...

          • abepe Re: uffff.....ale upał!!! 11.08.04, 23:28
            Kochane kobiety!
            Wchodziłam na forum z wojowniczym zamiarem opierniczenia wszystkich dookoła, że
            nie piszą a tu-proszę, przez dwa dni cztery posty!!!!! Jak na sezon ogórkowy
            nieźle. Chyba szwankuje mój system powiadamiania o nowych postach na ulubionych
            wątkach albo co...Tak się cieszę, że się odzywacie, bo wydawało mi się, że
            przez „roczkami” naszych pociech nasz wątek zaniknie, buuuuuuuu.

            Ja mam kryzys – wiary w siebie jako dobrą żonę i matkę (albo raczej
            gospodynię), zawodowy, estetyczny.
            Pierwszy – bo nie wyrabiam się z prowadzeniem chałupy. Dziecko mało sypia w
            dzień, późno chodzi spać w nocy, nie daje nic zrobić jak nie śpi. Mąż ma dobre
            chęci ale albo zapomina, co jest do zrobienia albo to dla niego nieważne
            (czasem ma rację ale ja jestem choleryczka i jak ma być powieszone to ma). Z
            tego wszystkiego denerwuję się na Grzesia jak zamiast 2 godziny śpi 45 minut i
            budzi się radosny w połowie zmywania.
            Zawodowy – bo nie pracuję już od 15 miesięcy i po zmianie szefowej obawiam się,
            czy będę mogła tak po prostu sobie wrócić za następny rok. Chciałam być na
            bieżąco w literaturze fachowej ale zupełnie nie mam czasu. Kombinuję jak by tu
            wrócić już teraz ale przy braku niepracujących babć/dziadków nijak nie opłaca
            mi się to finansowo. Moja pensja starczyłaby pewnie na opiekunkę, dojazd do
            pracy (30 km w każdą stronę) i paczkę pampersów. Chciałam rozpocząć studia
            podyplomowe ale kosztują sporo i klops.
            Kryzys estetyczny związany jest z tym, że przypominam obecnie wieszak i
            kaloryfer w jednym. Dostałam na imieniny od mamy dres kupiony w sklepie
            dziecięcym. Za dwa tygodnie idziemy na wesele i nie mam co na siebie włożyć.
            Absolutnie nie mogę pokazać ramion i pleców ale nogi to i owszem (no od razu mi
            lepiej, hehe).

            Dobra-koniec biadolenia.
            Grześ jest słodki i kochany. Nauczył się władczym ruchem wyciągać rączkę
            wyznaczając kierunek marszu dźwigającej go mamusi. Podoba mu się także jak
            wskazuje rączką a ja nazywam to co wskazuje. Lubi gdy się go goni na kolanach.
            Ucieka i sprawdza co chwilę czy ktoś za nim pędzi. Już nie chce pokazywać jaki
            jest duży ale zaczął naśladować papa, choć na samo polecenie jeszcze nie. Na
            polecenie robi kilka standardowych gestów. Zrobił się z niego budowniczy –
            piętrzy różne rzeczy, nakłada w nabożnym skupieniu kółka na patyk. Podaje nam
            też zabawki. Moja mama nauczyła go chodzić po schodach (za rączki oczywiście) i
            teraz próbuje wdrapywać się na wszystko. No i przebój ostatnich dni – próbuje
            wszystko kłaść wysoko - stoi na palcach i kładzie zabawki na parapet,
            kaloryfer itd. Zgrabnie przy tym kuca i się wdrapuje. I robi parę innych rzeczy
            ale nie chce mi się już przechwalać.

            Pochwalić mogę się za to tym, że od tygodnia jem nabiał a Grześ różne Misiowe
            sady. To super urozmaicenie w mojej diecie. Okazało się także, że mogę pić
            piwo, jeść winogrona.
            Dziewczyny ile z Was jeszcze karmi piersią?

            Grześ ostatnio bojkotuje słoiczkowe obiadki. Gotuję mu więc warzywa (te które
            może-marchew, pietruszkę, seler, ziemniaki, buraki, kalafiorek) i zjada
            podziobane widelcem z wielkim smakiem. No i ryż. Wielkimi krokami zbliża się
            czas samodzielnych prób jedzenia!!!!!!!

            Grześ przeszedł chyba właśnie trzydniówkę. Nie jestem pewna, więc jutro idę do
            pediatry. Trochę niska była temperatura – wieczorem 38, 5 i obniżała się po
            jednym Eferalganie, w dzień 37, 5. Wczoraj normalnie 36,6 a wysypka dopiero
            dziś. Całe plecy, nieliczne plamki na brzuszku i blade na czole. I nie chce
            jeść za dużo. Mam nadzieję, że to nie inne jakieś świństwo. Albo nowa postac
            alergi.

            Fajnie tak czytać o Waszch wakacjach . Ja miałam małe – przyjaciele kupili dom
            40 minut drogi od nas i spędziliśmy u nich 3 dni. Kuba pomagał w przeprowadzce
            a ja pilnowałam dzieci, czyli Grzesia i 9-cio miesięcznego Antka. A wieczorami
            grywaliśmy w tysiąca, jak za starych dobrych czasów, czyli w zeszłe wakacje,
            gdy dzieciaki siedziały jeszcze w brzuchach. Grześ to dziecko idealne na
            wyjazdy. Siedzieli sobie z Antkiem na podłodze i bawili każdy swoim zestawem
            zabawek, potem trochę się poklepali po buźkach i stópkach, „wymienili” zabawki
            i dalej cisza. Nawet nie za bardzo musiałam Grzesia gonić po chałupie. Były, a
            jakże, przemarsze kontrolowane ale jest bezpiecznie, gdy dom ma 200 metrów,
            wszystko na jednym poziomie. Nie to co u nas – cholerne schody. Grześ ma swoją
            furtkę, zamykaną na dwa skobelki w drzwiach sypialni, żeby na te schody nie
            łaził i najczęściej stoi przy niej i się wydziera w niebogłosy. Niech cała
            ulica słyszy, jak go rodzice źle traktują!
            A właśnie, kobiety, czy cały czas dzieciaki pomieszkują w waszych sypialniach?
            My planujemy wynieść się z sypialni, zaczyna być ciasno z Grzesia gratami.
            Trudno, będziemy mieć salon, biuro i sypialnię w jednym ale na szczęście duży
            pokój ma prawie 30 i raczej się zmieścimy. Będzie można przed snem, nie budząc
            dziecka światłem i hałasem poczytać w łóżku ( o innych „czynnościach” nie
            wspomnę). A z sypialni będzie fajny pokój dziecinny.


            Gagarinie – czy Piotruś sam nauczył się bezpiecznego schodzenia z kanapy? U nas
            ciągle skoki na główkę.

            Basiu – pisz, kiedy będziesz mogła się spotkać.

            Asia – na Ciebie to się chyba obrażę – być w Dębkach i nie dać mi znaku? Toż to
            bliziutko. Szkoda. Cóż, wkrótce się do Ciebie uśmiechnę – mam fajne zdjęcia ze
            spotkania z Magdą, Stefem i Agatką. Musze tylko znów poprosić brata o
            zeskanowanie.

            Gosia - naprawdę już planujesz drugie? Dzielna kobieto!!!!!!!!! Ja na razie
            chcę przerwy – może jak G pójdzie do przedszkola a ja nieco odsapnę smile
            Powodzenia!!!!!!!!!!!!!
            Miłego tańcowania!
            Ja myślę o zapisaniu się na jogę. Są u nas popołudniowe zajęcia. Chodziłam na
            studiach i było ok. Grześ do babci – a mama się wygina!

            Dobra, koniec tej dłużyzny. Ale super znowu pisać i czytać!!!!!!

            Pa
            Aneta
      • justakoko Re: my tez juz w domu 17.08.04, 21:14
        hej,
        my też już wróciliśmy.
        trochę się nie odzywałam, ale najpierw zawzięcie szukałam pracy (bez
        rezultatu), a potem pojechałam z Adasiem nad morze.Ale było fajnie...Adaś
        wstawał o 6,ale teściowa go przejmowała i mogłam pospać do 8.30 smile już dawno
        tak długo nie spałam.A teraz znów 6.30- 7 już na nogach sad
        Pogodę miałam super, naprawdę prawie taka jak w Grecji, i to w zasadzie przez
        całe 2 tygodnie.Deszcz padał w sumie 2 razy,ale krótko smile
        Adaś zachwyciny, bo sporo dzieci było wokoło i aż krzyczał z radości za
        nimi.Chyba go wyślę do żłobka od 2 lat,bo naprawdę szybciej się rozwija z
        dziecmi.Nie chodzi jeszcze sam,ale za rękę pomyka jak rakieta.W zasadzie można
        powiedzieć że biega a nie chodzismile a ja razem z nim. Już chyba bym wolała żeby
        sam chodził to przynajmniej skończy mi się ból pleców wink
        A jak wasze maluchy, już chodzą???
        Adaś ma 5 ząbków,trochę włosków ale za to duuuzo dobrego humoru. Ciągle się
        śmieje do wszystkich,super jest smile)

        czy po wakacjach wznawiamy nasze spotkania w Łazienkach? z chcęcią bym się
        spotkała...


        całusy dla wszystkich dzieciaczków.
    • gonianna Krzyś już chodzi!!! 12.08.04, 18:33
      Co prawda jeszcze nie swobodnie, ale robi po kilka kroczków, takich świadomych:-
      )))Wygląda, że jeszcze parę dni i będzie tuptał aż bedą nam wióry z paneli
      leciaływink Już nie rozpędza się jak na początku, tylko idąc balansuje ciałkiem.
      Potrafi już bardzo (stosunkowo) długo stać, najlepiej trzymając jakąś zabawkę w
      ręku.
      Widok jest nieziemski!!! Dopiero co był w brzuszku małą fasolką,a tu już duży
      chłopczyk! Na dwóch nóżkach!!!
      Buziaki dla wszystkich maluszkówsmile
      Gosia
      • abepe Re: Krzyś już chodzi!!! 12.08.04, 22:21
        Gosia - gratulacje dla Krzysia. Mam takie same odczucia jak Ty - jeszcze
        niedawno podkopywał mnie od środka a teraz gra z tatą w piłkę (turlaną).

        A nasz maluch urządził nam dziś w nocy niezłą akcję - płakał, wrzeszczał,
        prężył się i robił jeszcze inne trudne rzeczy od 2 do 4 z minutami. Nie
        pomagało noszenie, kołysanie, herbatka, zabawianie. Nie chciał leżeć w
        łóżeczku, spać z nami, bawić sie na podłodze, nic nie chciał...Wpadł w trudną
        do przerwania histerię. Pomogło na chwilę, gdy tata wziął go pod paszki i
        kołysał na boki. Chwilę także był spokojny gdy siedział między nami w łóżku i
        mógł nas klepać i miętosić. Zaczęlismy oboje tracić głowę i cierpliwość. Po
        godzinie dostał Viburcol, po drugiej Efferalgan. Zasnął wreszcie, ale my oboje
        czulismy sie okropnie. Najgorsze, że mam świadomość, że pomogłoby gdybym go
        przystawiła do piersi. Ale nie przystawiłam, bo jesteśmy w trakcie odstawiania
        i dostaje cyca dopiero przed 7. Nie chcę znowu wracac do karmienia zbyt
        wczesnego. Jak już w końcu zasnął to pospał do 8.30. Nie jest mi dobrze ze
        świadomością, że pozwoliłam mu się męczyć dwie godziny, choć może mogłam mu
        pomóc. Hmm.
        Byłam dziś u lekarki w związku z podejrzeniami o przebytą trzydniówkę
        (potwierdziła) i opisałam wczorajszą nocną "przygodę". Spytała, czy to
        przypadkiem nie była kolka. Kurczę, jasne, że wyglądało jak kolka ale nie
        podejrzewałabym o nią 11-to miesięczniaka. Dziś jestem zabezpieczona - mam
        czopki przeciwkolkowe.
        Uf, to tyle. Dobranoc.

        Aneta
        • jasko_mama różności :-) 12.08.04, 22:37
          Hej!
          Obiecałam sobie przed chwilką, że tylko mały look na forum i do pracy, no i co?
          musiałam przeczytać i chcę napisac pare słów smile
          Oj ja juz mysle o roczku, zdaje się, że będe pierwsza, bo Amanda to przeciez
          sierpniówka!, a jeszcze w związku z naszym urlopem bedzie dwa dni wcześniej
          czyli za 15 dni!!! Prezenty powoli przychodzą poczta – bardzo spodobały mi sie
          zakupy w internecie, tylko jak nie ma mnie w domu to musze latać na poczte z
          awizo! Ale to i tak mniej czasu niż w sklepie.

          Ja podobnie jak Aneta przechodze ostatnio różne kryzysy.
          Zawodowy: robię różne zleconka i jak musze pójść do roboty i skorzystać z
          jakichś archiwalnych rzeczy to jestem przerażona! W kompie burdel, nikt nic nie
          wie, gdzie co jest schowane-nikt nad tym nie panuje, moja asystentka na
          zwolnieniu, bo w ciązy, pracuja dwie nowe osoby, sprzęt jakoś podupadł, tracę
          tam cholernie dużo czasu a nie posuwam pracy naprzód. I w sumie nie wiem jak to
          będzie jak wrócę w styczniu, chyba miesiąc porządkowania, a potem dopiero do
          pracy. No i z obiecanych „bycia na bieżąco” tez niewiele wychodzi sad
          Estetyczny: ciało sflaczałe, kalafiory na udach, piersi obwisłe, zupełnie nie
          pasuja do ślicznego biustonosza, który dostałam od męża na urodziny, mój
          fryzjer na urlopie i nie wiem kto mnie obstrzyże przed urlopem- koszmar.
          A co do prowadzenia domu to wpadam tu tylko na chwilkę i bałagan zupełnie mi
          nie przeszkadza, a nad jeziorem to w ogóle nie trzeba o to dbać, więc jest oki!

          Najważniejsze, że Duska taka kochana, ciagle czymś mnie zadziwia i dostarcza
          tylu radości! Rozumie wszystko, „dogada” się jak czegoś potrzebuje, tuli sie
          tak fajnie i przepada za innymi dziećmi i psami. Arek nawet chciał jej kupić
          prawdziwego na roczek, ale mu to wybiłam z głowy i będzie plastikowy na
          sznureczku od babci! Dzisiaj zrobiła pierwsze dwa kroczki super!, ale do
          chodzenia jeszcze troszkę, ma czas. Narazie pupkowanie jest absolutnie
          najszybszą metodą przemieszczania się, z delikatnym przejściem na czworaki w
          razie potrzeby, można dojść wszędzie. I o to chodzi, prawda! Bardzo cieszy się
          jak stoi samodzielnie i jeszcze uwielbia taką kaczkę na kijku, która pcha i
          oczywiście trzeba z nia wydeptywac ścieżki w domu wink superowo! jak spojrzałam
          sobie teraz na słodko śpiącego szkrabka to przechodza wszystkie kryzysy!

          Ja ciagle karmię i marne widzę szanse na odstawienie. Nie jada niczego co
          zawiera mleko – odpadaja kaszki mleczne, jogurty, nie mówiąc juz o mleku
          modyfikowanym po prostu be! A ja powinnam juz odstawić, niski poziom wapnia i
          lekarz nakazał zakończyć cyckowanie. Po wakacjach powalczymy, chociaż wcale mi
          to nie przeszkadza i ciężko będzie sie rozstać z cycusiem sad

          Aneta u nas takie histerie nocne zawsze są przed wykluciem zęba (wtedy nawet
          cycus nie pomaga), dwie nocki ryków i za dwa dni nowy ząbek. A jest juz ich 7!

          A drugi dzidziuś, czemu nie. Też liczę na bociany wiosną, może latem przyszłego
          roku smile

          My tez niedługo przenosimy sie od Duśki. Nasza sypialnia będzie jej pokojem, a
          my spadamy do gościnnego ze spaniem. Chcieliśmy zrobić remont jeszcze przed
          urlopem, ale byłoby to troche na wariata, więc odkładamy na październik.

          pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i licząc na dalsze upały spadam nad
          jeziorko, papa
          basia
          • ewa237 Zmiana warty 13.08.04, 23:49
            Witajcie !
            Większość z Was już po wakacjach a my właśnie w niedziele rano wybieramy się nad
            morze, kierunek - Rowy. Mam nadzieje że pogoda się utrzyma.
            Nasz kochana Maciejka również z dnia na dzień coraz bardziej się rozwija i
            doskonali w rozrabianiu. Chodzi przy meblach, przy ścianach i ostatnio
            przerzucił się na wszelkiego rodzaju guziczki i przyciski. Bardzo lubi
            przestawiać zegar w kuchni elektrycznej(bo piszczy) a w łazience intrygują go
            przyciski przy pralce. Od czasu do czasu dla odmiany trochę sobie poraczkuje, a
            już myślałam ,że ominie ten etap rozwoju.
            Ma już 8 ząbków, wszystkie jedynki i dwójki. W nocy budzi się co 2 godzinki na
            cyca a może tylko na poprzytulanie się. Za miesiąc będe próbowała go przestać
            karmić ale zobaczymy z jakim rezultatem. Chyba mnie samej będzie się trudno od
            tego odzwyczaić.
            Ciesze się na te 2 tygodnie odpoczynku od pracy.
            Z kondycją i wyglądem u mnie też ostatnio nie jest dobrze. Boję się wskoczyć w
            kostium do opalania. A z drugiej strony tęsknie za wygrzewaniem się w słoneczku.
            Dobrze, że można się schować za parawanem. Poza tym troche luzu to jest to czego
            mi w tej chwili najbardziej potrzeba. Ostatnio też się nie wyrabiam czasowo.
            Kończe bo trzeba złapać trochę snu przed jutrzejszą gorączką pakowania.

            Pozdrawiam Was serdecznie. Do usłyszenia za 2 tygodnie
            • gagarin3 Niewakacyjny temat... 16.08.04, 10:23
              Zebrałam się dzisiaj na odwagę i zadzwoniłam, żeby umówić Piotrusia na wizyty u
              neurochirurga i okulisty. Po cichutku miałam taki plan, żeby zmienić mu lekarza,
              bo choć nasza pani doktor jest bardzo miła, to jednak lepiej iść z dzieckiem do
              najlepszego specjalisty, choćby nawet w połowie nie był taki miły jak ona... No
              i udało się... Sama nieraz psioczyłam na służbę zdrowia, ale ta pani w
              rejestracji jest po prostu rewelacyjna. Powiedziałam, co małemu było, że
              niepokoi mnie kształt jego głowy i bez mrugnięcia oka, wpisała nas na pierwszy
              wolny termin po jego urlopie, choć kalendarz ma zajęty aż do października... I
              choć boję się znowu tam jechać, jestem bardzo szczęśliwa, bo mam pewność, że
              moje dziecko jest w dobrych rękach... A taka porcja życzliwości z samego rana w
              poniedziałek napawa optymizmem. Chciałam się z Wami podzielić tą radosną
              wiadomością... EWA życzę cudownego odpoczynku... ANETA Piotrek sam nauczył się
              schodzić z łóżek, jak byliśmy na wakacjach. Przećwiczył sprawę na niższych
              meblach i potem w domu nie miał problemów. POzdrawiam serdecznie. Agnieszka
              • magda6811 witajcie, witajcie 17.08.04, 11:37
                Jak miło, że jest co poczytać!
                Witajcie wszystkie wrzesniówki, własnie zjechaliśmy a jutro ja z dziecmi (i
                teściową) ruszamy dalej. Tym razem na rubieże, do Jarosławia na Festiwal. W
                Chorwacji było cudownie, bardzo gorącą, dzieci non stop w morzu, Stefa to nawet
                trzeba było przed upałami i zbytnią gorliwością pływacką chronić. O dziwo
                podróz bez problemów. Jechaliśmy także nocą, bez noclegu i dzieci zniosły to
                znakomicie. Stef bawił się w foteliku i dłuższe postoje na jedzenie i
                przewijanie jakos mu wystarczyły.
                Dzisiaj zaliczyliśmy ostatnie zaległe szczepienie (żółtaczka) i mamy trochę
                spokoju (waga 1 kg i 100g)
                Cieszę się z osiągnięć wszystkich Waszych pociech, GAGARINIE, fart z lekarzem
                to znakomity początek tygodnia i pewnie koniec wszystkich obaw!
                Co do różnych "mini-depresji" i spadków nastrojów, nikt chyba nie jest od nich
                wolny. Wszystkie mamy przechodzą takie kryzysy. Gorzej, kiedy to nie mija a
                nawet przeradza się w nerwicę. Oby Was to nie spotkało. Ja ciagle "gonię w
                piętkę" i bycie w domu, nie pracowanie to z mojej perspektwy sytuacja godna
                pozazdroszczenia. Nie ma kobiet idealnych, a przynajmniej na pewno ja nią nie
                jestem. Ciagle mam wrażenie, ze nic nie robię dobrze, w domu bałagan itd itp.
                Wydaje mi się, ze i tak już się maksymalnie wyluzowałam a jednak od czsu do
                czasu nawet z głupich powodów dopadaja mnie różne frustracje. Szkoda słów.
                Z naszych mowości - 6 zębów, wszelkie "papa", "brawo" i "oczka misia, mamy,
                taty. Agaty" opanowane. Zaczął tez nazywać różne rzewczy po swojemu. Robi 4-5
                kroków i upada. Głównie więc przemieszcza się na czworaka. Stef jest
                najłatwiejszym dzieckiem, jakie w życiu widziałam. Poza przewijaniem, nie ma
                tudnych chwil i właściwie nie płacze. Zasypia sam, spi juz tylko raz dziennie
                ale za to 2 godziny. Da życ a ja i tak sie niw wyrabiam...
                Całuje Was wszystkie razem i z osobna, pa, odezwę się jak wróce.
    • irhel Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.08.04, 22:33
      Witam Dziewczyny!
      Nie było mnie tu 100 lat albo i dłużej- brak czasu i ciągle w rozjazdach. Ale
      jest coś czym muszę się pochwalić.
      Na dzień przed ukończeniem 11 miesięcy KACPROWI WYRÓSŁ PIERWSZY ZĄBEK!!! Lewa
      dolna jedynka. O rety, ale się na nią naczekałam.
      Pozdrawiam Was mamuśki bardzo serdecznie
      Iza
      • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.08.04, 12:15

        hej dziewczyny,

        fajnie, ze wszystkie wracacie takie zadowolone po wakacjach i ciesze sie, ze u
        was wszystko w porzadku. ja mialam najazd rodziny, a teraz dima ma chyba
        trzydniowke. od poniedzialku wysoka temp, zadnych innych objawow. tyle, ze tej
        wysypki cos nie widac. zaczynam sie bac, czy to nie cos powzniejszego.
        zaczekam z pojsciem do lekarza do jutra. szykowal nam sie super weekend, ale
        chyba zostaniemy w domu.
        sciskam mocno
        wiola
        • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.08.04, 10:26
          hej Wiola, a może ta gorączką od ząbków jest?podobno niektóre dzieci bardzo
          wysoko gorączkują przy niektórych ząbkach...
          mojemu Adasiowi wyrosło 5 ząbków i jak na razie od miesiąca cisza...pewnie
          niedługo znów się zacznie...
          • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.08.04, 10:52

            hej,

            sprawdzalam dziasla i nic.nigdy przy zabkowaniu nie mial takiej temperatury.
            dzis wyszly mu na buzi czerwone krostki, ale czytalam,ze przy tej 3dniowce
            wychodza na brzuszku, raczkach i nozkach, a nie na buzi.ide dzis do lekarza,
            zobaczymy co powie. temperatury juz nie mial wczoraj po poludniu i w nocy tez
            nie.
            Irhel, gratulujemy zabka!jak tam apetyt Kacperka, troche lepiej?
            sciskam mocno
            wiola
            • gagarin3 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.08.04, 11:08
              MAGDA i wszystkie wczasowiczki marnotrawne witajcie!!! Wiola, to jest
              trzydniówka. Piotruś po trzech dniach gorączki miał obsypaną buzię (wyglądał jak
              indycze jajo)i tułów. Jeżeli chodzi o wysypkę "trzydniówkową" to nie ma żadnej
              reguły. Otylka, moja bratanica, miała na przykład krostki za uszami i w jeszcze
              paru dziwnych miejscach, a lekarz potwierdził, że to właśnie ta przypałość. Jak
              Dimkę wysypało, to koniec choróbska już bliski. Całuski dla niego. Dziewczyny
              lato się kończy, a ja jestem coraz smutniejsza. Chcę do pracyyyy! Napisałam
              dzisiaj kilka tekstów o klubie karate, w którym trenuje Paweł, poprawiłam jego
              wypociny dla zarządu na temat projektu, który przygotowuje i poczułam taki głód
              pisania, że aż mnie w środku trzęsie. A po nocach mi się śni, że potwierdzą się
              moje przypuszczenia o zrośniętych szwach w Piotrusiowej czaszce i operacji...
              Niech ktoś przyjdzie i mnie mocno potrząśnie.... Pozdrawiam.
              • witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.08.04, 16:09

                hej,
                Justa,Gagarinie, dzieki kochane. bylam u lekarza, powiedziala, ze to
                najprawdopodobniej ta 3dniowka.kazala jednak zbadac mocz.
                Gagarinie, potrzasam toba bardz, bardzo mocno!! dokladnie wiem, co czujesz. ja
                ostatnio robilam tlumaczenia dla firmy meza i po skonczeniu chcialo mi sie
                krzyczec dajcuie mi cos jeszcze do roboty! ale nie dali.tez chce isc do
                pracy,ale co z malym? zlobek, bo na nianie nas nie stac.zreszta, gdzie ja bym
                cokolwiek znalazla?A! daj juz spokoj Piotrusiowi i zacznij snic sobie np. o
                romantycznych wieczorach i dzikich przygodach we dwoje (mam na mysli meza
                oczywiscie). glowa do gory!podle nastroje poki co odkladamy na dlugie
                listopadowe wieczory
                sciskam
                wiola
                • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.08.04, 10:39
                  Witajcie smile
                  Brak internetu w nowym mieszkaniu bardzo mi doskwiera sad Forum moge poczytać
                  tylko w weekendy jak przyjeżdżamy do Pozxnania...
                  Gagarinie świetnie, że tak łatwo udało sie Tobie zmienić lekarza. Oby
                  konsultacja z innym lekarzem przyniosła dobre wieści - trzymam za to kciuki smile
                  Hm, tak sobie czytałam o trzydniówce i mam jedno pytanie - czy zawsze
                  trzydniówka objawia sie wysoką temperaturą?? Pytam, bo od kilku dni Dominika
                  jest cała w plamkach - najpierw były plecki, teraz już jest buzia...Ma biegunkę
                  i stan podgorączkowy. Nie wiem pod co to podciągnąć. Kombinowałam już na
                  wszystkie sposoby: alergia, zęby, zapalenie ucha....W zielonej górze lekarka nie
                  chciała nas przyjąć w ośrodku, "bo dziecko nie ma wysokiej temperatury a ze
                  stanem podgorączkowym jakoś sobie poradze".... Do lekarza pójdziemy w
                  poniedziałek - postanowiłam kilka dni zostać w Poznaniu, żeby ją zobaczyła nasza
                  lekarka, zważyła, zmieżyła itp....
                  Co do statystyki mojej córki to wygląda onba tak:
                  uzębienie - 8 sztuk: jedynki i dwójki górne i dolne są już wszystkie
                  waga - nie mam zielonego pojęcia bo ostatni raz była ważona w czerwcu, w
                  poniedziałek sie dowiem. Na moje mało wprawne oko mam małego kloca w domu smile
                  długość - na rozmiar ubranek nie ma co patrzeć, są takie które na metce mają 62
                  i są jeszcze dobre,a są takie co mają 80 i są już lekko maławe....domowa miara
                  wskazuje 75 cm
                  Chodzenie opanowane już prawie do perfekcji - Dominika przechodzi już odległości
                  większe niż 5 metrów, czasem jeszcze klapie na tyłek, jak nie uda jej sie
                  utrzymac równowagi. Pokonuje przeszkody w tempie błyskawicznym - wchodzenie i
                  schodzenie z łóżka opanowała dzięki tatusiowi, który stwierdził, że lepiej ją
                  nauczyć schodzić z łóżka niż liczyć siniaki na głowie....
                  Gorzej jest z mówieniem. Jednak w jej przypadku to jest coś za coś...Na razie
                  mówi "papa", "be", "mama", "baba" przerażliwie piszczy, krzyczy gdy jej się coś
                  nie podoba i wogóle robi wiele hałasu...Ku wielkiej rozpaczy taty, nie ma
                  zamiaru powiedzieć "tata".
                  Dziewczyny czy pozwalacie swoim dzieciom oglądać jakies bajki np. teletubisie??
                  Kiedyś powiedziałam, że moje dziecko do 3 roku zycia nie będzie oglądało tv, ale
                  nie wiem czy jej nie krzywdzę??
                  Trochę się tego nazbierało...Jednak brak internetu robi swoje sad
                  Pozdrawiam Was serdecznie
                  P.S.
                  Czy macie już zdjęcia z wakacji?? Postaram się wieczorem założyć wątek na
                  zobaczcie ze zdjęciami wrześniowych maluchów z wakacji smile
      • winnie77 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.08.04, 13:39
        Halo Kochane Mamy,

        Tu My, Agata i Weronika. Nas też nie było chyba ze 100 lat, ale wreszcie się
        udało. Co prawda tą razą tylko na chwilkę, ale obiecujemy się poprawić.
        Jesteśmy już po wakacjach, przed moją obroną i wymianą rur i kaloryferów w
        całym pionie (w bloku) i tak jak Iza ciągle w rozjazdach. Ale teraz już chyba
        osiądziemy. W końcu. Iza gratuluję Wam pierwszego ząbka. U nas też się pojawił.
        W zeszły czwartek. Tym razem to prawdziwy ząb, a nie atrapa, o której Wam
        kiedyś opowiadałamsmile. Mamy prawdziwą dolną jedynkę - prawą, ale coś mam
        wrażenie, że na dniach i lewa się pojawi. WuWu rośnie jak na drożdżach. Z dnia
        na dzień jest co raz fajniejsza. Ale szczegóły innym razem, bo niestey już
        muszę kończyćsad. Aha, i jeszcze jedno, język WuWu wzbogacił się o kolejne
        słowo - koteksmile.
        Całuję Mocno Wszystkie Mamy i Ich Pociechy
        Agata i WuWu
        • martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.08.04, 11:54
          Hej dziewczyny,
          Świetnie, że się pojawiacie i piszecie. Ja jestem tu cały czas i na bieżąco
          czytam Wasze listy. Tylko sił mi czasem brak, żeby odpisywać... Guti zrobił się
          nieznośny aż strach. My też mamy pięć zębów (śmiesznie, że tak nieparzyście
          wink). Co do rozwoju ruchowego też nowości: korespondowałam z Agagą i kilka jej
          rad bardzo, bardzo mi się przydało. Kupiliśmy dmuchany basenik, żeby zachęcić
          Gucia do wspinania się i podnoszenia bioderek i zadziałało. Gucio ładnie się
          wspina i podciąga na rękach. Raczkowania nadal brak, ale dałam już sobie spokój
          z tym „wyczekiwaniem” i dręczeniem Gucia ćwiczeniami. Skończyliśmy serię ćwiczeń
          zaleconych przez neurologa i nasza rehabilitantka wysłała nas po kolejne
          skierowanie. Tyle, że hmmm, delikatnie mówiąc nie jesteśmy z niej zadowoleni. I
          chyba już do niej nie pójdziemy. Szkoda, że pani Zosia nadal chora (mieli nam
          dać znać, kiedy wyzdrowieje...). Pani, do której chodziliśmy nie mała zupełnie
          pomysłu co z Guciem zrobić. Gucio dostawał u niej histerii, płakał strasznie,
          napinał się i nie chciał nic robić. W sumie od początku trudno się z nim
          ćwiczyło, ale pani Marta, do której chodziliśmy wcześniej zawsze nam powtarzała,
          że nie można ćwiczyć na siłę, raczej zachęcać, by robił to sam. Ta – niestety
          odwrotnie – kazała mi co pół godziny mimo płaczów i protestów stawiać Gucia na
          czworaka w pozycji do raczkowania (co niby miało wzmocnić jego mięśnie).
          Wytrzymałam kilka dni. Gutek dostał sińców na kolanach, a ja byłam wykończona
          psychicznie. On pewnie też. Płakał na mój widok, po prostu czułam się okropnie.
          Przeczytałam „Dziecko specjalnej troski” Moniki Aly i postanowiłam, że daję
          spokój. cały czas powtarzam sobie to co pisała mi Agaga i to co pisze M. Aly: że
          dużo ważniejsze od wzmacniania mięśni itp., jest wzmocnienie w dziecku motywacji.
          Fajnie, że Wasze dzieciaczki robią postępy i że odpoczywacie i podróżujecie. Ja
          też nie narzekam, mimo, że w Warszawie ciurkiem. Jeździmy z Gutkiem często
          metrem, też jest zabawnie smile))
          Co do karmienia piersią, to coraz częściej myślę o zakończeniu. Trochę mi żal, a
          trochę nie. Brakuje mi z tym jakiejś pijackej eskapady od czasu do czasu. To nie
          jest jakiś superważny punkt mojego życia, ale okazjonalne upicie się działa na
          mnie bardzo odstresowująco. Ostatnio odwiedziłam koleżankę na czymś w rodzaju
          wieczoru panieńskiego. Wparowałam z Gutkiem (mąż na kawalerskim – stwierdził, że
          go nie weźmie, bo cyt: „nie umie się z nim bawić” – Jezu jacy ci faceci
          beznadziejni są czasami). No i zabawy oczywiście nie miałam. Gutek nie lubi
          ludzi – szczególnie nieznajomych i późnym wieczorem. Płakał, protestował i bał
          się, więc szybko musiałam iść. Wypiłam duszkiem piwko, drugie otwarte włożyłam
          sobie w spodnie tak, że elegancko wystawała butelka i jak każda patologiczna
          zawiana matka wink ruszyłam do domu. Mąż wrócił następnego dnia po południu,
          kiedy byłam już wściekła i chora z niewyspania i po części od piwa (bo drugie –
          a raczej to co zostało z drugiego i się nie wychlapało - na smutno kończyłam w
          domu). Powalił się spać i po prostu spał. No genialne! Naprawdę ma szczęście, że
          go nie udusiłam za ten wieczór kawalerski. Za całokształt. Rany, czasem żałuje,
          że nie istnieje tylko jedna płeć. No tak, tylko, że wtedy nie byłabym mamą
          mojego chłopczyka...
          No cóż. Niestety muszę kończyć, bo obudził się tu Ktoś w bardzo marnym humorze i
          buczy od razu sad. Pozdrawiam serdecznie.
          Marta


          • abepe Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.08.04, 00:28
            hej hej dziewczyny!

            No super, że znowu coś się tu ruszyło. Tak miło sobie poczytać.

            U nas różnie – Grześ ma takie dni, że za nic nie chce się bawić sam i wtedy
            jestem cała w nerwach, bo ile można towarzyszyć dziecku w zabawie (na pewno nie
            12 godzin). Są też takie, gdy siedzi sobie sam i tłucze zabawkami(wtedy udaje
            mi się np. pozmywać) albo ugania się po pokoju za piłką i włazi wszędzie (wtedy
            łażę za nim dla bezpieczeństwa). Generalnie z ćwiczenia angielskiego lub
            czytania czegokolwiek ostatnio nic nie wychodzi.
            Zbawieniem okazało się krzesełko do karmienia, które rozłożyliśmy na dwie
            części i teraz młody siedzi sobie za dużym blatem, na który stawiamy mu tyle,
            ile się różnych rzeczy zmieści a on sobie manipuluje, ustawia albo ćwiczy rzuty
            na odległość (trafia z daleka do wiaderka). Z karmieniem zeszłam więc na
            podłogę i musiałam sobie dziś kupić mały stołeczek, bo od kucania bolą mnie
            nogi.
            Coraz więcej rzeczy udaje się nam wprowadzić do diety i są to tak alergizujące
            rzeczy jak pomidory czy musztarda (dla mnie oczywiście, mniam). Ciałko Grzesia
            wolne od jakichkolwiek plam! Podejrzewam, że się całkiem odalergizował. Mam
            zamiar to sprawdzić w sobotę na weselu przyjaciół i niczego sobie nie odmawiać
            z mącznymi rzeczami włącznie (2 miesiące temu wyszła alergia na gluten ale mam
            nadzieję, że też już sobie poszła). W związku z tym, że jem coraz więcej
            różnych smakołyków podejrzewam, że sukienka, którą sobie na ów ślub sprawiłam w
            rozmiarze 34 będzie jednorazowa, bo za miesiąc się w nią nie zmieszczę. Ale co
            tam – kupiłam ją za 49 PLN (niech żyją wyprzedaże!).

            hehe, nie pisałam Wam jeszcze o wielkim wydarzeniu, które nastąpiło tydzień
            temu. Mianowicie Grześ został z moimi rodzicami w sobotę na całe 10 godzin
            (wcześniej najwyżej na dwie). A my – do kina, po kieckę, na Jarmark
            Dominikański i na obiad do knajpy!!!!!! Okazało się, że dziecko świetnie sobie
            bez nas radzi i obiecaliśmy sobie raz na miesiąc takie szaleństwo. Nie powiem,
            czasem robiło mi się jakoś żałośnie.
            No a teraz idziemy na wesele i G zostaje z rodzicami Kuby. Postanowiłam powoli
            odstawiać go od piersi, wiec kilka dni temu zredukowałam karmienie „nasenne”.
            Może więc dziadkom uda się go położyć spać bez nas (jeszcze tydzień temu
            myślałam, że będę musiała na chwilę się z wesela urwać). Zostało jeszcze
            karmienie nocne, między 6 a 7 ale pewnie do tej pory już wrócimy. Młody raczej
            nie da się oszukać butlą.

            A jak tam u Was – cycowe mamy? Niewiele nas już zostało. Trochę mi żal ale
            czasem mam już dość. Za następny tydzień zamiast porannego cyca chce młodemu
            wprowadzić jakieś śniadanko. Na razie zostanie więc tylko nocka i nie mam
            pomysłu jak to zredukować. Dajecie butlę?

            W związku z tym, że nie karmię już w dzień postanowiłam niedawno kupić sobie
            nowy stanik bez klapki : ). Grześ towarzyszył mi w przymierzalni i szczerze
            mówiąc pomógł mi w wyborze, bo po prostu zaczął ryczeć znudzony i zdenerwowany
            oglądaniem mojego biustu (był czas na obiad), musiałam się więc szybko
            decydować. Dawno sobie takiej frajdy nie sprawiłam - nowy fajny fikuśny top
            atlantica.

            Grześ ostatnio wykorzystuje każdą okazję, żeby sobie podreptać przy dwóch
            rodzicielskich palcach. Ostatnio maszerowaliśmy przez całą mszę. Grześ
            podchodził do ludzi, klepał ławki i za nic nie chciał się dać wziąć na ręce, o
            siedzeniu w wózku nie wspomnę. Moja mama ćwiczy z nim chodzenie po schodach i
            mały pokonuje z nią 3 piętra, aż na nasz strych.

            Byliśmy ostatnio u Olgi i Adusi ale Grześ coś nie miał melodii na zabawę z
            dziećmi. Każdy moment wykorzystywał na ucieczkę z pokoju i zwiedzanie
            mieszkania. Mam nadzieję, że to się zmieni, bo Ada to fajna dziewczynka –
            bardzo kontaktowa i mądra.

            Dziewczyny – zbliżają się pierwsze urodzinki naszych pociech. Jakie macie
            pomysły na prezenty? Mój mąż wymyślił, żeby kupić Grzesiowi LEGO duplo
            (wspomnienie z własnego dzieciństwa). Pogrzebałam trochę w sieci i odkryłam, że
            LEGO wymyślili jeszcze lepszą rzecz – klocki quatro – duże, specjalnie dla
            maluchów. Grześ ostatnio ciągle usiłuje coś ustawiać, więc będzie dla niego
            super zajęcie. A Wy – co wymyśliłyście?

            No dobra – dobranoc.
            Pozdrawiam.

            Aneta

    • blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.08.04, 12:45
      Cześć, ja tu jestem nowa. Choć synka też mam od września to pierwszy raz tu
      zaglądam. Żałuję, ąle wcześniej nie miałam internetu.
      Mój synek urodził się 24 września i ma na imię Daniel. Ma pięć ząbków i
      starszego 7 letniego brata Dawida, raczkuje i powoli zaczyna stawiać pierwsze
      kroki - bardzo go to bawi. Nadal ma wielkie zapotrzebowanie na moje mleczko,
      więc staram sie sprostać jego wymaganiom.
      Urodzinki obchodzi 24 września, ale juz teraz wiemy co mu kupić. Widzieliśmy
      super rowerki trzykołowe, ze skrętną prowadnicą z tyłu, z podpórkami pod nogi,
      oparciem, i poręczą zapobiegającą wypadnięciu dziecka.Rowerki są w ładnych
      pastelowych kolorkach i z przyciskami oraz światełkami w kierownicy. Tym Daniel
      na pewno nie pogardzi.
      Może któraś z mam będzie chciała się do nas odezwać na GG. Mój numer 9520031.
      Pozdrawiam Wszystkie Mamy i ich Słoneczka. Blanka
      • winnie77 Ja Grab, zgłaszam się.... 25.08.04, 22:49
        HAlo, Wrześniowe Mamusie,

        Na samym poczatku witam "Nową" Mamusię. Ja jestem mamą Weroniki. Urodzona 12
        września, zębów-jeden smile(czym sie nie mogę nacieszyć).
        Zgłaszam się, jak obiecywałam. Straszna posucha ostatnio na tym naszym
        wrześniowym forum.
        Jak już wiecie (piszę o tym po raz trzeci), WuWu wreszcie wyrósł upragniony
        ząbsmile. Rodzina (mamy, babcie...) odetchnęła z ulgą. Ja też z wiadomych względów.
        Cyckanie odpuściłyśmy sobie jakieś 1,5 mies. temu, ze względu na moje nie
        przespane noce (7-8 budzeń). WuWu zaczęła spać, co więcej w swoim łóżeczku.
        Jeśli chodzi o jedzenie, nic się nie zmieniło. Moje dziecko to worek bez dna...
        Ostatnio założyła chyba z kotem spółkę żebraczą. Nic nie mozna zjeść. Z jednej
        strony kot, z drugiej ona. Jedno się oblizuje, drugie mlaszcze. Na szczęście
        bardziej bezposredni atak przepuszcza tylko WuWu. Kot zaczął powoli wyczuwać w
        niej jakiegoś sojusznika, bo w kuchni nie odstępuje jej na krok. Pozwala jej
        nawet na oklepywanie. Strasznie to wszystko fajne i zabawne...
        Wakacje nam się udały, chociaż trudno mi powiedzieć czy tak naprawdę
        odpoczęłam. Pogoda dopisała, plaża czysta i w miarę nie zaludniona, morze
        szumiące. WuWu czuła się tam wspaniale. Mogła łazić gdzie się jej żywnie
        podobało (względnie), sypać piachem, zbierać kijki, grzebać...Dwa razy się
        nawet kąpała. Nie w morzu bo dla niej było za zimne, ale w takim plażowym,
        przymorskim bajorku. Woda była cieplutka i w miarę płytka. Na szczęście dla nas
        WuWu jest nocnym markiem i rzadko kiedy chodzi spać przed 23:30, tak więc
        mogliśmy z czystym sumieniem pójść na wieczorkiem na winko na plażę, czy do
        jakiejś cichej knajpki. Może nie był to szczyt romantyzmu, ale też miało to
        swój urok. Pod sam koniec wypoczynku, dojechali do na kolega Adama oraz brat z
        dziewczyną (obyło się na jakimś cudem beż wieczorków komputerowychsmile). Wtedy
        udało się nam wygospodarować 2 wieczory dla siebie. Tu,znowu na szczeście, WuWu
        jest cygańskim dzieckiem, które lubi wszystkich, którzy ją lubią i poświęcają w
        całości swój cały czas i energię. Zresztą WuWu generalnie lubi i interesuje się
        ludźmi. Zwłaszcza tymi co coś jedzą. Na plaży, uzbrojona tylko w łopatkę,
        śmiało podążała w stronę tych z jagodziankami. Ta łopatka to na wypadek, gdyby
        delikwent bardzo się bronił przed podzieleniem sięsmile. Muszę stwierdzić, że mam
        naprawdę super grzeczne dziecko. Jeśli cokolwiek, kiedykolwiek pisałm złego, to
        odszczekuję...
        WuWu jeszcze nie chodzi sama. Narazie próbuje sama stać i chodzi trzymana za
        jedną rączkę. Dziś, co prawda postawiła coś w rodzaju pierwszego kroczka, ale
        nie dokońca było to świadome.
        MartoEl. Nie łam się. Beztroska męska czasem nie zna granic. I nic tego nie
        zmieni.
        Całuje Was wszystkie mocno
        Agata
        • blaneczka007 dieta 26.08.04, 22:44
          Cześć, niedawno pisałam, a już mnie potrzeba pryciska, by znów coś dopisać.
          Byłam dzisiaj z Miśkiem u pediatry. i przez ostatni miesiąc mały zamiast
          przybrać to spadł na wadze! Jak się urodził to ważył3960 g, mierzył 60 cm więc
          był dorodnym bobaskiem. Przez pierwsze 8 miesięcy gigantycznie przybierał na
          wadze, kolejne dwa przybierał za mało, a teraz chudnie! KOSZMAR! Już nie wiem
          co mam myśleć. Wcześniej dostawał żelazo dla poprawienia krwi, krew już jest
          ok, a on... Mamy skierowanie na USG. Chyba oszaleję...wciskam mu tyle jedzonka
          ile zdołam, ale on nie ma ochoty na nic oprócz kanapeczek z wędlinka (ale nie w
          nadmiarze). I tak mój niegdyś Łasuch przeszedł na dietę. Chciałam go jeszcze
          pokarmić własnym mleczkiem, ale w tych oklicznościach chyba zmierzamy już do
          końca tej przygody. Pani doktor przepisała mleczko dla alergików Bebilon pepti.
          Tak więc rozpoczynamy kolejną walkę na łyżeczki, bo to mleczko ma okropny smak.
          Pozatym muszę jeszcze napisać, że nasz Misiek jest szalenie pogodnym dzieckiem.
          Śmieje się do każdego kogo widzi, a kiedy ten odwzajemnia uśmiech-szuka innej
          ofiary, by ją zarazić swoją pogodą ducha. Kocham ten uśmieszek.
          Z chodzeniem jest coraz lepiej, coraz więcej kroczków, ale i coraz więcej
          siniolców. jeszcze raz pozdrawiam wszystkie mamy. Blanka z Gdyni.
          • martael Re: dieta 27.08.04, 15:42
            Hej dziewczyny,
            Hej Blanko - nowa koleżanko smile. A ile Danielek waży? Bo Gutek 9,770 i też przez
            ostatni miesiąc zleciał z wagi (ważył 10,200). Tyle, że on zaczął pełzać
            niedawno. W ogóle zrobił się bardzo ruchliwy. Mój pediatra wcale się nie przejął
            spadkiem wagi. Ja też. Mam wskazanie, żeby karmić Gutka piersią co najmniej do
            15 miesiąca życia (alergia na krowę) i o mleku sztucznym nie ma mowy - ma dziwny
            zapach i G. nim pluje na ściany i na mnie. Ogólnie Gutek też nie jada zbyt
            wiele. Trochę kaszki rano, parę gryzów mięsa w porze obiadowej (odmówił
            słoiczkowego jedzenia, które do tej pory bardzo mu smakowało), ewentualnie jakiś
            owoc do polizania i koniec. Nie znosi soczków, herbatek. Ewentualnie woda i
            cyckuje. A jakie USG będziecie robić? Na brzuszek? O rany, nie martw się. Z tym
            niejedzeniem to na pewno przejściowe. Teraz tak gorąco było, że nikomu nie
            chciało się jeść.

            A Gusti zaczął się wspinać. Wlazł nam nawet na kanapę (z 40cm wysokości), wspina
            się po nas i na meble. Łapie się za szczebelki w łóżeczku - cyk na kolanka i cyk
            na nóżki. I stoi. Nasza pani rehabilitantka powiedziała, że nie robi tego
            poprawnie (nóżki idą razem, a nie pojedynczo), ale... Cała jestem szczęśliwa i
            dumna. Taki duże te nasze dzieciaczki powyrastały...

            Co do prezentu urodzinowego to jeszcze nie wiemy. Może to będzie taki
            chodzik-pchacz dla Gucia nieco na wyrost... Pomyślimy
            • gagarin3 Re: dieta 27.08.04, 16:53
              BLANKO (masz cudne imię smile) witaj w naszym gronie. Nie potrafię Ci nic doradzić
              w kwestii niejedzenia - bo moje dziecię nie przepada za jedzeniem odkąd
              skończyło dwa miesięce i cały czas słabo przybiera na wadze. No może nie cały
              czas, bo po pobycie nad morzem nieco się chłopak zaokrąglił. Myślę, że to
              chwilowe i wkrótce przejdzie. MARTAEL, wspaniałe wiadomości, nic nie chcę mówić,
              ale teraz to się dopiero zacznie smile))) AGATA, gratulujemy WuWu ząbków. U nas po
              staremu, Piotrek rozrabia jak pijany zając w kapuście. Na podwórku zabiera
              dzieciom piłki i ucieka. Na spotkaniu z dziewczynami ze szkoły rodzenia i ich
              dzieciakami wytargał za włosy równocześnie dwoje maluchów (stał w środku między
              nimi, a one siedziały). Gdy akcja przeniosła się do kuchni chwycił drewnianą
              łyżkę i na naszych oczach zaczął okładać po głowie kolejne dziecko. Myślałam, że
              się spalę ze wstydu... Już mam wizję, jak za parę lat będę wzywana do szkoły z
              jego powodu... A tymczasem urodziny zbliżają się wielkimi krokami... Będę
              musiała zorganizować co najmniej dwie imprezy, bo Piotruś ma trzy pary dziadków
              (moi teściowie są rozwiedzeni już ze sto lat, mają nowych małżonków, ale nadal
              żyją wielkiej nieprzyjaźni). Największy problem to kiedy, kogo i z kim... Ale
              dzięki temu nie myślę o 13 września (tzn. wizycie u neurochirurga). To znaczy
              prawie nie myślę... Prawdę mówiąc tak trochę jednak myślę. Ale jestem dobrej
              myśli smile)) Pozdrawiam.
          • winnie77 Re: dieta 27.08.04, 19:08
            Halosmile

            W kwestii diety, ja też nie wiele potrafię pomóc. Może tylko dobrym słowem. JAk
            już wspominałam WuWu jest wszystkożerna i nie zauważyłam, żeby coś jej
            zaszkodziło. Oczywiście nie karmię jej jeszcze schabowymi, czy bigosem, chociaż
            zdarza się czasem Smarkatej coś ukraść. WuWu jak się urodziła ważyła cały
            kilogram miej niż Twój Misio. Potem zaczęła przybywać na wadze w tempie
            zastraszającym. Mieliśmy kłopoty z brzuszkiem, bo się przejadała. Później,
            pomimo, że apetyt wcale jej nie zmalał, też nam się zdarzyło, że dwukrotnie
            waga była mniejsza niż przy poprzednim ważeniu. Pani doktor powiedziała, że to
            się zdarza, dziecko jest zdrowe (na wszelki wypadek kazała obserwować).
            Poprostu zaczęłą się wiećej ruszać. Nie wiem, ile Misio schudł, ale być może
            też zaczął spalać zapasy, albo zorientował się, że są ciekawsze rzeczy niż
            jedzeniesmile.
            MartoEl, super, że Gutek taki ruchliwy. Myślę sobie, że ten chodzik pchacz, to
            wcale nie tak na wyrost. WuWu, też wspina się na co popadnie. Włazi i złazi.
            Podchodzi do brzegu kanapy, odwraca się tyłem, na początek jedna nóżka, potem
            druga, apotem się zsuwasmile. Niestety urlop się skończył i późne zasypianie znów
            zaczęło mi przeszkadzać. Wczoraj na przykład poszła spać o godz. 1:30 (spala do
            10). Nie ma to siły. My padamy na twarz a ona szaleje. Nie pomaga wyciszanie,
            lulanie, gaszenie światła. Nie ma żadnego marudzenia spowodowanego zmęczeniem
            czy sennością. Bawi się do póki nie zaśnie...Odłożenie do łóżeczka nie wchodzi
            w grę.
            Gagarin, ja też mam czasem czarną wizję co do przyszłości mojej córy w
            placówkach takich jak przeszkole, czy szkoła. Niby grzeczna i spokojna, i umie
            się sobą zająć, ale strasznie psotna. I te niepokojące ogniki w oczkach. Mój
            mąż też był taki grzeczny i spokojny i umiejący znaleść sobie zajęcie. A to
            znalaazł w domu kartki na mięso i wywalił przez okno, a to znalazł pod oknami
            puchowe poduszki i spalił je na działkach...
            Ja w dalszym ciągu uczę się do obrony, zbieram w sobie, żeby podjąć jakąś
            konkretną decyzję dotyczącą powrotu do pracy i opiekunki, i czekam na...OKRES
            Miałam już trzy, a tego czwartego ani widu, ani słychu.
            Ściskam Was i Waszych Łobuziaków
            Agata
    • blaneczka007 Dzięki, że jesteście!!!!!!! 28.08.04, 12:38
      Cześc dziewczyny. Dzięki, że jesteście. Teraz czuję się już lepiej. W
      poniedziałek mamy USG całej jamy brzusznej. Na razie Danonek (tak też go
      nazywamy)jutro i pojutrze musi łykać Esputikon (czy jak to się pisze...).
      Ostatnio ważył 9080g, spadł przez miesiąc z 9110, więc może niewiele. Miejmy
      nadzieję, że to przez upały. Teraz widze, że nie tylko ja mam taki problem.
      Ten lęk bierze się stąd , że wiele przeszłam, żeby go mieć i później kiedy już
      się pojawił. Dwa razy poroniłam, później nie mogłam zajść w ciążę, a kiedy
      tylko zaszłam... w 9 tygodniu złapałam ospę wietrzną, w drugiej połowie ciąży
      wykryto toksoplazmozę. Istniało podejrzenie, że Misiu będzie miał poważne wady.
      Ale urodził się śliczny, silny, zdrowy. Po porodzie podejrzewali niedojrzałośc
      układu nerwowego, póżniej wzmożone napięcie mięśniowe (pediatra w nóżkach,
      rehabilitantka w rączkach, a neurolog twierdził, że jest ok). Profilaktycznie
      skierowano nas na rehabilitacje, miało mu się przydać - żeby schudł (i schudł,
      ale aż za bardzo), choć muszę przyznać, że niewiele z nim ćwiczyłam. W
      międzyczasie "zahaczyliśmy" o szpital-dwa tygodnie z powodu zakażenia układu
      moczowego. Jak jedno się kończy, to drugie się zaczyna...
      Danielek też się wspina na łóżka i na pierwszy poziom segmentu. Juz nawet kilka
      razy spadł, bo nie sposób go pilnować przez cały dzień. Postanowiłam nauczyć go
      schodzić tyłem. Czasem jednak robi po swojemu i ... próbuje przodem - z marnym
      rezultatem.
      Tak sie zastanawiam czy Wasze dzieciaczki też do wszystkich napotkanych ludzi
      szczerzą ząbki w uśmiechu? Czy te wrześniowe słoneczka mają w sobie tyle
      pogody? Mój mały zwraca tym na siebie uwagę wszystkich do okoła i doskonale
      zdaje sobie z tego sprawę, bo jak coś na robi, to właśnie tak się do mnie
      uśmiecha, a ja...mięknę. CWANIAK.
      Jeszcze raz wam serdecznie dziękuję. Odezwę się po poniedziałkowym USG. Ale
      teraz jestem już dobrej myśli. Pozdrawiam wszystkie Mamusie i ich Słoneczka.
      Blanka
      • winnie77 Re: Dzięki, że jesteście!!!!!!! 28.08.04, 13:19
        Halo Blanca,

        Doskonale rozumiem Twój strach o Danielka. Ja też nie mogłam długo zajść w
        ciażę. Chodziłam od lekarza dop lekarza, każdy mówił co innego. Jeden nawet
        namawiał mnie już prawie na in vitro (lekarz z kliniki leczenia nie płodności)-
        tydzień później byłam już w ciąży. Wreszcie zdecydowałam się na jednego lekarz.
        Zrobiłam taką ilość testów ciążowych, że powinnam dostać na nie rabat w
        aptece. Jak już miałam wszystkiego dość, poradził, żebym sobie sprawiła jakieś
        zwierzątko, żebym się czymś zajęłą, nie myślała tylko o jednym...Kupiliśmy
        kota...2 tyg. później okazało się, że w moim brzuchu zagniżdziła się WuWu,
        która zresztą do 24 tyg. była chłopcemsmile. Ja też walczyłam w ciąży, mała
        macica, niedobór progesteronu, duża czynność skurczowa macicy, od 12 tyg.
        leżenie plackim. I chociaż wszystko się udało i Weronika jest okazem zdrowia,
        to i tak się o nią trzęsę, choć staram się tego nie okazywać. Spróbuj się nie
        martwić, bo NAPEWNO WSZYSTKO z Nim wporządku. Weronika też cały czas
        eksperymentuje jakie ma możliwości ruchowe, a toże czasm kończy się to guzem,
        wcale jej nie zraża. Sprawdza też mój próg wytrzymałaości i poziom surowości
        (wcale nie jestem surową matką, można mi wleżć na głowę) smile. Jak jej czegoś
        zabraniam to parzy mi długo w oczy, potem się szeroko uśmiecha, ja zazwyczaj
        nie wytrzymuję i parskam śmiechem, wtedy ona wraca do zakazanej czynności.
        No dobra kończę. Idę nakarmić WuWu.

        Pozdrawiam Was Bardzo Gorąco i trzymam kciuki za USG
        Agata

        Trzymam kciuki
        • ewa237 Re: Dzięki, że jesteście!!!!!!! 28.08.04, 22:45
          Witam po urlopie,
          Ja też dziękuje,że jesteście i nawet w liczniejszym gronie.
          Blanco - między naszymi synkami jest tylko dzień różnicy i mój Maciej też
          uśmiecha się a nawet zaczepia osoby, które go nie zauważają. Potrafi nawet
          krzyknąć swoje "ej" do pijaczka siedzącego i pociągającego piwko z butelki.
          Na wczasach też żywo reagował zwłaszcza na dzieci, nawet niektóre obejmował na
          stojąco. A poza tym gorzej jadł. Rano ledwie udawało mi się wcisnąć mu troche
          kaszki i to nie zawsze, czasami dopychał danonkiem, którego raczej nie odmawia.
          Już przed wyjazdem całkowicie zbojkotował deserki, dobrze ,że przynajmniej
          obiadowe słoiczki mu smakują bo nie wiem co bym mu dawała do jedzenia.
          Za to mój cwaniaczek nadrabiał zaległości w cyckowaniu do tego stopnia, że nie
          chciał pić nic innego tylko mamusine mleczko. Po powrocie do domu jest lepiej,
          ale owoców dalej nie chce. Nie zdziwiłabym się gdyby teraz po zważeniu okazało
          się, że schudł bo ruchu miał aż nadto, zwłaszcza na plaży. Tam mu było
          najlepiej, uwielbiał raczkować po piasku i wygrzebywać nie tylko patyczki ale i
          śmieci, najlepiej pety, które momentalnie wędrowały do buzi.
          Ale ciesze sie, że jest zdrowy no i opalony.
          Co do prezentu na roczek to też jeszcze nie mamy pomysłu. Na razie moje myśli są
          zaprzątnięte pierwszymi dniami Maciejki w żłobku. Od pierwszego września Maciuś
          startuje jako żłobkowicz bo tatuś w końcu też chce iść do pracy.
          Na początek będzie tylko 3,4 dziennie żeby się zaaklimatyzował. Potem zobaczymy,
          jak mu się spodoba to zostanie dłużej. Najgorzsze są to choroby, ale mam
          nadzieję, że odporność odziedziczy po mnie i nie bedzie tak źle. Jak dotąd to 11
          miesięczny okaz zdrowia. Nawet katarek go ominął. Staram się myśleć pozytywnie.

          Pozdrawiam Was jeszcze wakacyjnie i życze wszystkim wrześniaczkom zdrówka.
          • jasko_mama Re: Dzięki, że jesteście!!!!!!! 29.08.04, 01:41
            Hej!
            Witam Was i jednocześnie się żegnam – w poniedziałek raniutko wyjeżdżamy na
            upragniony urlopik!!! hip, hip hurra smile Fajowo, że powiększa nam się
            nadmorskie grono – witaj Blanka smile

            Jako, że byłam pierwsza na naszym forum opowiem o naszej, a właściwie Amandy
            uroczystości urodzinowej, która była dzisiaj (chyba już wczoraj...). Było
            bardzo sympatycznie, Amanda szczęśliwa, z nadmiaru wrażeń przespała się dwie
            godzinki w trakcie imprezy, a i tak wieczorkiem zasnęła w 5 minut! super
            córcia, ciągle nie mogę uwierzyć, że to juz rok!!! Jakoś tak mi smutno, do tej
            pory wspominałam ciagle: jak rok temu byłam w ciąży to ...., a teraz już nie
            mogę. No właściwie jeszcze jeden dzień tak, bo tak naprawdę urodzinki wypadaja
            w poniedziałek jak będziemy w drodze.
            A więc było 14 osób, w tym 11 dorosłych. Był tort truskawkowy, świeczka, która
            mama pomogła zdmuchnąć (Amandzie wciąż bliżej jest do zjedzenia płomyka, niż do
            zdmuchnięcia). Były wróżby „roczkowe” – zapowiada się, ze córcia będzie „do
            tańca i do różąńca”, bo za pierwszym razem sięgnęła za różaniec, a zaraz po tym
            po kieliszek, do którego schowała różaniec! smile. Pieniądze i książka poza
            zainteresowaniem sad Było sto lat, przy którym Mała się nieco wstydziła, były
            oczywiście prezenty, z których najbardziej cieszyli sie dorośli. Furorę zrobił
            wózek dla lalek od dziadków, przy którym Amanda samodzielnie maszeruje, tylko
            wzywa pomocy jak wjedzie w ścianę (hihi). Poza tym mały piesek na sznureczku
            (zabawka), klocki edukacyjne, lala do wózka, piękny sweterek i pluszowy królik,
            a od rodziców dla odmiany bardzo praktycznie: dywanik w kształcie misia do
            nowego pokoju, z taki miękkim brzuszkiem, na którym Mała zaraz się usadowiła i
            obraz kupiony na Jarmarku Dominikańskim. No i oczywiście było wspólne oglądanie
            zdjęć, itp. Super!!! Teraz tylko dwie zmiany prania naczyń – dobrze, że w
            zmywarce, dwa dni dojadania urodzinowych specjałów i roczek przejdzie do
            historii!!! Przestałam mieć już niemowlaczka i mam dziecko smile

            A tak w ogóle to Miska nieźle sobie radzi dwunożnie – potrafi samodzielnie
            przedreptać pół pokoju wink. Je całkiem dobrze, najważniejsze, że wszystko jej
            smakuje (za wyjatkiem rzeczy zawierajacych mleko inne niż mamy), cyckuje sobie
            dalej po dwa trzy razy w nocy i kocham ją z każda chwilą bardziej! Potrafi się
            dogadać o wszystko, chociaż mówi tylko mama. Mama to: mama, tata, baba, królik,
            picie...., chociaż odróznia to bez wątpienia. Jakoś chyba musi to sobie
            poukładać w główce, a pewnie po prostu najłatwiej jej powiedzieć mama. Nie
            powiem, żebym była zmartwiona, ale tata czeka na pierwsze „tata” od córci...

            Życzę Wam dziewczyny dużo zdrówka, radości, mile spędzonych pierwszych
            urodzinek i pomyślnych wyników badań, dla wszystkich, którzy na nie oczekują.
            Trzymam kciuki. Może uda mi się podejrzeć forum w jakiejś sardyńskiej kafejce
            internetowej? Kto wie.

            pozdrowionka
            Basia
    • blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.08.04, 12:55
      Już jesteśmy po USG. Wszystko jest jak należy. Ufff... Więcej napisze
      wieczorem. Dzięki za wsparcie. Pozdrawiam. Blanka
      • blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.08.04, 22:08
        cześć Dziewczyny, tak jak obiecałam teraz napiszę więcej na temat dzisiejszego
        dnia.
        Jak juz wiecie dzisiaj rano jechaliśmy z małym na Usg jamy brzusznej. Przed
        wyjściem z domu wepchnęłam małemu wielką porcję kaszy, choć jak zwykle po kilku
        łyżkach miał dosyć, ale brat go rozbawiał tańcząc, a ja wpychałam ile mogłam.
        Jaka byłam zadowolona, że w końcu zjadł całe 180 ml! Dzień zapowiadał się
        dobrze. Wsiedliśmy do trajtka (bo samochodu niestety nie mamy) i ruszyliśmy na
        badanie. Tuż przed przystankiem docelowym Misiek postanowił więcej nie trzymać
        w swoim Zołądku kaszki i poczał chlustać na wszystko w pobliżu. Wyglądało jakby
        zwymiotował trzy razy więcej niż zjadł. Był "przeżyganY do suchej nitki. A ja
        miałam tylko sweterek dla niego. Rozebrałam go tylko do rajstop i na to gołe
        ciałko ubrałam sweterek, bo nawet body było całe mokre. W takim stroju i
        niepierwszej świeżości Misiek trafił na USG. Na szczęście wsystko było w
        porządku. Zaraz po powrocie umyłam szybko Miśka i poszliśmy do pediarty
        skonsultować wyniki. Rutynowo kazała go rozebrać do ważenia.Byłam przekonana,
        że znowu będzie ważył mniej niż poprzednio, przeceż zwrócił całe śniadanie. A
        tu ... niespodzianka. Mały wg tamtej wagi (z pustym brzuszkiem) przytył przez 4
        dni 170 g. Wcześniej tyle przybierał przez miesiąc, a ostatniuo przecież nawet
        schudł. Tu lekarka zaczęła się zastanawiać czy prypadkiem waga nie jest
        popsuta...ciekawe?
        Mam nadzieję, że mały teraz już zacznie przybierać.
        Muszę kończyć...Danonek wzywa. Pozdrawiam. Blanka
    • witka06 Re: 100 lat dla slodkiej Amandy! 31.08.04, 09:48

      hej dziewczyny kochane,

      my znow po dluzszej przerwie. ciesze sie ogromnie, ze forum ozywa po wakacyjnym
      leniuchowaniu.
      Amando kochana duzo zdrowka i pociechy z rodzicow!!

      Witaj Blanka, fajnie, ze postanowilas dolaczyc do nas z Danielkiem. Dobrze,ze
      wszystko w porzadku i tak trzymac!

      Agato, usmialam sie do lez jak wyobrazilam sobie WuWu pedzaca za jagodzianka,
      niezle. Dima tez okropny zarlok. chyba lepiej ich ubierac niz karmic hihi

      Martael, fajnie, ze Gucio taki ruchliwy sie zrobil, ale on dopiero sie
      rozkreca!!

      Gagarinie, powinnas sie cieszyc, ze Piotrus tak "dobrze" sobie radzi wsrod
      dzieci. mnie sie wydaje, ze Dima niestety zawsze bedzie tym, ktory bedzie
      obrywal lyzka od Piotrusia.

      U nas wszystko w porzadeczku. Dimka coraz wiekszy madrala. w zasadzie juz
      niezle mozna sie z nim dogadac. zawsze pokazuje, ze chce jesc czy pic. czasami
      jak nie widzi kubka w zasiegu wzroku to pokazuje w swojej ksiazeczce na
      kubeczek i smiesznie otwiera buzke. do swojego repertuaru zwierzatek dolaczyl
      krowke i teraz wie jak mowi krowka i konik i dzik,przesmiesznie to wyglada.
      potrafi bezblednie pokazac w ksiazeczce banana, butki, wiaderko, kubek, klocka
      itd, krotko moiwac bardzo kumaty sie zrobil. i smieje sie do wszystkich, w
      ogole prawie caly czas sie smieje. zeby jeszcze tylko potrafil przespac noc!!!
      W koncu to juz rok!
      my robimy imprezke w sobote. bedzie 9 osob sami dziadkowie i chrzestni. tyle,
      ze wszyscy przyjezdni,wiec odpada przyjecie tylko na slodko.
      prezentu jeszcze nie mam, no moze jeden. kupilam w Ikea taka zabawke z
      kolorowymi niby gwozdziami i mlotkiem, bo Dima uwielbia walic we wszystko.

      sciskam was mocno i zdrowka zycze
      wiola

      • blaneczka007 Re: 100 lat dla slodkiej Amandy! 31.08.04, 15:42
        Ja również życzę wszystkiego co najlepsze dla rocznej Amandy. Dużo zdrówka,
        sukcesów w zdobywaniu nowych umiejętności oraz samych kojących osób w otoczeniu
        i samych słonecznych dni.

        Chciałam tylko jeszcze napisać, że po wielu bojach udało mi się wreszcie
        umieścić jedno zdjecie w blogu. Niestety mało aktualne, ale inne nie chciały
        się zamieścić.

        Blanka

        WWW.DANIELWEREMCZUKDZIS.BLOX.PL
        Mój numer gg 9520031
        • martael 100 lat dla Amandy!Dzis dla Natki, jutro dla Dimy! 01.09.04, 10:45
          Hej!
          Ale masz superaśnego synka Blanko! Może następnym razem uda nam się dłużej
          pogadać na tym GG, jak nam dzieci pozwolą smile
          Ja też dołączam się do życzeń dla Amandy. Sto lat dziewczynko i rośnij na
          pociechę rodzicom i światu. To kto teraz będzie następnym solenizantem/tką? O
          ile się nie mylę to.... (zajrzałam na naszą wrześniową stronę).... Dziś! Natalka
          Kasi Czarki77, a jutro Dimka Wioli!
          Natalce życzymy wszystkiego dobrego. Kasiu napisz coś czasami koniecznie!
          O rany trzeba być czujnym – wrzesień się już zaczął i posypały się nam święta...

          Gustaw strasznie ostatnio rozrabia i kaprysi. Zdarzają się mu nawet ataki
          histerii (jak się przewróci, albo znudzi, zirytuje), na które patrzymy trochę ze
          śmiechem (bo proszę, jaki mały manipulator nam tu wyrósł), a trochę z lękiem –
          bo co to będzie później. Nie ma łatwego charakterku ten mój syn niestety. No cóż
          – ja też łatwego nie mam... Ale co do niego też jestem chyba nadmiernie
          pobłażliwa...
          Czasami jednak udaje się Guciowi zaskoczyć nas swoim zachowaniem. W ten weekend
          byliśmy wszyscy na weselu w Kielcach i muszę przyznać, że Gucio dał nam się
          porządnie pobawić. Grzecznie spał sobie z ciocią na górze sali weselnej, a my
          korzystaliśmy z uroków życia i muzyki (jakakolwiek by tam ona na weselach nie
          była...) Nawet wzięłam udział w tzw. łapaniu bukietu (mąż mi gdzieś uciekł –
          postanowiłam to wykorzystać i dać mu nauczkę za te kawalerskie wycieczkismile) i
          złapałam wiązankę. Mama skwitowała to słowami: „To teraz dzieciaku musisz wyjść
          za mąż” – Łech, chłech, chłech... A ja po prostu miałam najdłuższe ręce z całej
          ekipy...
          Winnie – napisz jak tam okres. Pojawił się w końcu? Mojego jeszcze ciągle nie
          ma, ale karmię ciągle sporo. Płodność mi chyba jednak powróciła, ale by była
          jazda, gdyby przydarzył się nam drugi dzidziuś...
          Gdzieś na innym forum (na emamie chyba) wypatrzyłam naszą koleżankę z forum
          –ese1, mamę wrześniowej Audrey. Będzie miała drugiego dzidziusia smile)
          Pozdrawiam Was serdecznie wraz z Gustawem śpiącym słodko – co za ulga doprawdy –
          mogłabym mieć i dziesięcioro dzieci, oby tylko przesypiały większość dnia smile)
          • winnie77 Re: 100 lat dla Amandy!Dzis dla Natki, jutro dla 01.09.04, 19:58
            Ja tylko na chwilunię. Uczę się do obrony...Głowa mi pęka od wiedzy...
            A więc urodzinowe życzenia dla naszych Solenizantów. Niech rosną duże, zdrowe,
            szczęśliwe. Sciskam je wszystkie mocno i całauję w roześmiane pyszczki.
            Okres się jednak pojawił (z jednej strony odetchnełam z ulgą, z drugiej tak jak
            bym była lekko rozczarowana?). WuWu wyrósł drugi ząbek i zaczęła stawiać
            niesmiałe, samodzielne, pierwsze kroczki (w niedzielę kupiliśmy chodzik...)
            MartoEl. podaj mi swój gg, chętnie czasem pogadam. WuWu też czasem strzela
            focha. kładzie się na podłodze, wierzga nogami i charczy...Nie wiem od kogo się
            tego nauczyła. Ani Adam , ani ja, ani tym bardziej Kot nie okazujemy w ten
            sposób emocjismile. Staram się wtedy nie zwracać na nią uwagi. Nie wiem czy to
            dobrze.
            Jeszcze raz ściskam Was wszystkie, i wracam do książek
            Agata i WuWu (12.09.03)
            • witka06 Re: 100 lat dla Amandy!Dzis dla Natki, jutro dla 01.09.04, 23:14

              hej dziewczyny,

              niestety wylogowalo mnie, trudno

              dolaczam do zyczonek dla Natalki, zdrowka, radosci i jak najdluzszego
              beztroskiego dziecinstwa, Dimka mocno caluje

              dzieki za zyczonka, jutro z samego rana przekaze Dimie, na pewno sie ucieszy

              Agata, Tobie tez duzo cierpliowsci, mocno trzymamy kciuki, bedzie dobrze


              Martael, ale ci zazdroszcze tych tancow. tez bym se gdzie potancowala. u nas
              wesela szykuja sie na przyszly rok za to az 4 to sobie odbije hihi, ale wianka
              to juz chyba lapac nie bede buuu

              witaj gonianna, fajnie, ze juz jestes, pozdrowionka
              sciskam was mocno
              wiola
    • gonianna Mija pierwszy roczek... 01.09.04, 14:42
      Witajcie!
      Wpadłam na chwilkę się przywitać.
      Po wszystkich wakacyjnych wojażach już chyba na stałe osiedlśmy w domu.
      Krzyś nadal ma 7 ząbków. Chodzi, a właściwie biega jak szalonysmile Najbardziej
      mnie zadziwia tym, ile już rozumie! Próbuje też po swojemu powtarzać. Śmiesznie
      wychodzi, bo z trudniejszych wyrazów wybiera sobie jedną sylabę i ja powtarzasmile
      Przetrwałam 8 dni warsztatów tanecznych. Było naprawdę super! Żałuje tylko, że
      nie mogłam ani razu pójsć wieczorem na żaden spektakl... ale cieszę sie, że w
      ogóle mogłam potańczyć.
      Niestety starosć nie radosć i jeszcze w trakcie warsztatów odezwały sie moje
      zoperowane kolanasad Już teraz jest lepiej (minęło 10 dni) i mogę normalnie
      chodzić. W tym przypadku od decyzji lekarza zależy, czy pozwoli mi zapisać sie
      na tańce (zajęcia raz w tygodniu) do tego samego teatru który organizuje
      biennale i warsztaty.
      Dzisiaj startujemy z basenem. Ciekawe jak Krzys zareaguje na widok wody -
      mieliśmy przerwę 2 miesiące.
      no i wielkimi krokami zbliżają się PIERWSZE URODZINKI mojego maluszka! Nie do
      końca jeszcze wiem jak to zrobić, żeby zaprosić kogo trzeba, a jednocześnie
      zmieścić się w domu i nie umęczyć Krzysia. Chyba bedzie impreza na raty. ALe
      kto z kim???!!!
      Muszę lecieć. Obiadek dla Krzysia, a potem na basen.
      Buziaki dla wszystkich mamuś i dzieciaczków!
      Gosia
      • martael Re: Mija pierwszy roczek... 02.09.04, 09:34
        Dimka 200 lat!!

        Ja tylko na sekundę bo mi tu dziecko rozkalibrowuje półkę z książkami!
        moje GG 2205023
        i tlen: witkaca@tlen.pl
      • blaneczka007 nie poznał taty... 02.09.04, 10:15
        Cześć dziewczyny,
        Ja również dołączam się do życzeń urodzinowych dla wszystkich Solenizantów.
        Życzę im wszystkiego czego może potrzebować roczne dziecko, czyli dużo radosci,
        miłości, czułych uścisków i całusków, a także dalszych osiągnięć w ciężkiej
        dziedzinie osiągania nowych umiejętności.
        Nadszedł etap, kiedy już na własnych nóżkach zaczną przemierzać świat, kiedy
        będą go lepiej poznawać, kiedy będą miały już swoje zdanie... ale taka kolej
        rzeczy, niestety nie mogą na zawsze zostać słodkimi bobaskami. Jednak jeszcze
        wiele razy będziemy wracać z utęsknieniem do tych bezzębnych uśmiechów,spojrzeń
        pełnych ufności, ciamkania mamusinego mleczka, pierwszych słówek i kroczków...
        i takich tam...
        Ja już tęsknię, szkoda, że to tak szybko ucieka...
        Dzisiaj mój starszy synek Dawid rozpoczął nauke w pierwszej klasie. Daniel,
        chyba za nim tęskni, bo siedział przy oknie, patrzał i stukał w szybe. Teraz
        zasnął. Kto wie może dzisiaj znów będzie bił rekordy w ilosci przespanych
        godzin. Kilka dni temu przespał podczas pośniadaniowej "drzemki" 3 godziny i 40
        minut !!!!!!!! Wyobrażacie sobie????????? Normalnie sypiał 1 - 1,5 godziny, no
        raz czy dwa przespał dwie godzinki, ale tyle?
        Wczoraj wrócił mój małzonek (nie było go przez 4 tygodnie) z kontraktu i
        mały go ... zapomniał. Wstydził się ,a to do niego nie podobne. Chciał do mnie
        na ręce. Myślałam, że przez miesiąc będzie pamiętał. A tu taka gafa, tacie
        mogło być przykro.
        Chciałam jeszcze tylko wspomnieć, że u nas niewiele się zmieniło. Choć
        Daniel stawia kroki już od 9 dni to nadal sa one chwiejne i nieporadne. I
        dobrze! Bo uwielbiam patrzeć jak raczkuje, w końcu niedługo już nie bedzie
        tego robił, to teraz muszę się napatrzeć. Pozdrawiam.

        Blanka GG 9520031

        Zdjęcie Daniela na:
        www.danielweremczuk.blox.pl
        www.danielweremczukdzis.blox.pl
        • gonianna Re: nie poznał taty... 02.09.04, 15:03
          Wiesz, Blaneczka, łzy zakręciły mi się w oczach podczas czytania twojego
          postu... Naprawdę. Masz świetą rację - czas tak szybko ucieka. Cieszę
          siebardzo, że los (i mąż oczywiście) pozwolił mi nie pracować i byc z moim
          Krzyniem w domu, patrzeć na wszystkie rzeczy, które robi pierwszy raz i pomagać
          mu w nichsmile Straszna jest sytuacja, kiedy dziecko nie widzi mamy przez wiekszą
          część dnia. Wiem, że czasem sytuacja zmusza do tego i bardzo mi żal tych mam i
          ich pociech.
          Ja też przyłączam się do życzeń pierwszo-urodzinowych. Rośnijcie nam zdrowo
          kochane bobaski, ale nie za szybkosmile Badźcie kochane i przytulane, poznawajcie
          świat bezpiecznie, bądźcie ciekawe tego świata i wytrwałe!
          Gosia i Krzyś (23.09.2003) - jeszcze 3 tygodnie...
          • magda6811 rok temu... 03.09.04, 07:59
            Rok temu nieliczne z nas były już szczęśliwymi, umęczonymi porodem mamusiami,
            większość nadal czekała w nerwach, napięciu i strachu. Przeczytałam ostatnio
            nasze wrzesniowe posty z wątku "W oczekiwaniu". Łza się w oku kreci. To tak
            szybko zleciało...
            NAJLEPSZE życzenia urodzinowe dla kolejnych dostojnych jubilatów, dla ich
            cudownych mam, które zawsze w tym dniu będą wracać myslami do "tamtego
            wrzesnia". Nie staram się nawet wyliczać wszystkich JUŻroczniaków i tych
            PRAWIEJUŻroczniaków, ale wiedzcie, że o nich pamietam. No i o WAS najdrozsze
            wrześniówki. Dziękuję Wam za cały ten rok wspólnego pocieszania, podtrzmywania
            się na duchu, za dzielenie się wszystkimi obawami i radościami. Każda z nas
            miała chwile załamania, krótsze lub dłuższe okresy obaw, nawet obsesji i
            cóż...to normalne, gdy się jest mamą. Większość naszych strachów okazuje się
            urojona, ale łatwiej się o tym przekonać mając takie wspaniałe wsparcie. Nawet
            czekając na konsultacje u specjalistów potrzebne jest "przegadanie" niepokojów
            z Wami zanim uspokoją nas lekarze. Dziękuję każdej z Was za humor,
            inteligencję, dystans, za chwile niezapomnianych wzruszeń a czasem i
            artystycznych uniesień przy czytaniu prawdziwie poetyckiej prozy.
            Witam Blankę i dzielę od razu się podobnym przeżyciem. Agatka właśnie
            rozpoczęła szkołę. Niełatwo być matką pierwszoklasistki, która już pierwszą
            pracę domową (napisać ładnie na kartece imie i nazwisko) robiła cztery razy, bo
            efekt ciągle nie satysfakcjonował autorki.
            Wybaczcie moje ostatnie milczenie. Prosto z Jarosławia (z festiwalu) wybrałam
            się z dziećmi na działkę i jesteśmy dopiero od poniedziałku w domu. Wir
            związany z rozpoczęciem roku szkolnego pochłonął mnie calkowicie. No ale Was
            czytałam, ale "potajemnie".
            Całuje Was wszystkie najmocniej, pomyślcie o spotkaniu. Wrzesień w Łazienkach
            to cudo, kasztany, kolorowo...
            Szczególnie ciepłe mysli dla GAGARINA, bedzie OK, o czym sie juz niedługo
            przekonasz. Śnij o poezji, pa

            • gagarin3 Re: rok temu... 03.09.04, 10:36
              MAGDA smile Twoje słowa powinni sprzedawać w plastrach opatrzonych napisem "na
              zbolałe dusze"... Ja też ostatnio jestem w bardzo podniosłym nastroju i myślę o
              wszystkich kochanych roczniakach, miałam nawet w planach napisać dla nich jakieś
              wierszyki, ale jestem nieprzytomna, bo górne czwórki w natarciu... Już trzecia
              nieprzespana noc za nami i nie wiadomo, jak to długo potrwa... Mam nadzieję, że
              do urodzin się poprawi, bo "obchody" rozpoczynamy już w sobotę. Dlatego
              przytulam wirtualnie małych jubilatów i z myślą o Was dołączyłam do
              kołysankowego repertuaru "Sto lat". Amando, Natalio, Dymitrze smile milion buziaków
              i dobrych życzeń prosto z południa. Agnieszka i Piotruś
              • winnie77 Re: rok temu... 03.09.04, 11:14
                Oj, tak...Zgadzam się ze słowami Agnieszki. I mnie się zrobiło od jakoś ciepło
                na duszy.
                Ja tradycyjnie tylko na chwilunię. Jedziemy na weekend nad Solinę, więc muszę
                spakować to i owo. Niw wiem dokładnie o której wyjedziemy (mój Adam to
                człowiek - zagadka), więc mniej więcej od 12 muszę być zwarta i gotowa (WuWu
                pod jedną pachą, pod drugą manele). Obronę będę miała prawdopodobnie po 13
                wrzesnia, więc trochę sie luzuję i w tak zwanym między czasie nadrabiam sprawy
                pralniczo-porządkowe. A jest tego trochę. Najlepiej kupować ubrania w jednym
                kolorze - burym (zwłaszcza Adamowi-wtedy pozostanie mi jedynie przyjemność
                usunięcia tłustych plam, innych być może nie będzie widać). Jak wiecie WuWu ma
                już 2 zęby (i chyba idą kolejne), i próbuje je na wszystkim co się dasmile.
                No cóż kończę, idę rozwiesić pranie i odciągnąć WuWu od Kota. Ostatnio spedzaja
                ze sobą duuużo czasu. Weroniczka jest jak cień. Jak by mogła to chodziła by za
                nim nawet do kuwety. Ciężkie czasy przyszły na naszego Kota...smile.
                Całuję wszystkie Wrześnióweczki i ich Wrześniowe Maleństwa.
                Agata i WuWu
                • ulam77 Buziaczki 03.09.04, 19:09
                  Buziaczki i wszelkie cudowności jubilatom.
                  Nasza młodzież szybko rośnie! Mój Maćko dziś postawił pierwsze samodzielne
                  kroki!
                  Muszę kończyć, bo teraz szaleje na podłodze - na szczęście jeszcze na raczkasmile
                  Ula & Macio (12*09*2004)
                  • ewanka Zyczenia i prezenty z okazji pierwszych urodzin 06.09.04, 10:23
                    Witajcie!

                    Dolaczamy sie do zyczen dla Malych Jubilatow! Za 8 dni Jagoda tez bedzie miec
                    roczek! W ciagu ostatnich 2 miesiecy poczynila niesamowite postepy. Zaczela
                    raczkowac, stawac i co raz wiecej zaczyna mowic. Rozmumie czasem wiecej niz by
                    nam sie wydawalo wiec ciagle nas zadziwia. Troche przelamala sie z jedzeniem i
                    zaczyna normalnie palaszowac obiadki. Najlepsze sa oczywiscie te, ktore da sie
                    wlozyc do raczki (np kalafior albo marchewka).

                    Z okazji pierwszych urodzin chcemy kupic jej nowy fotelik samochodowy, zeby
                    mogla podziwiac widoki za oknem i jechac przodem do kierunku jazdy. W starym
                    zaczyna sie nie miescic. Na co trzeba zwrocic uwage przy kupnie takiego
                    fotelika? Czy macie jakies doswiadczenia zwiazane z uzytkowaniem tego sprzetu?
                    Co Wasze pociechy dostana od Was/Rodziny w tym dniu? Oprocz oczywiscie tortu z
                    jedna swieczka wink)) (Musimy wymyslic zestaw prezentow dla Dziadkow i Rodzicow
                    chrzesnych...)

                    Pozdrawiam
                    E.
                    • abepe specjalna noc!!! 07.09.04, 08:59
                      Witajcie!
                      Dziś była nasza specjalna wspomnieniowa noc i jeszcze trwa wspomnieniowy
                      poranek. Mąż zarządził, żebym na cześć Grzesia o 10.45 włączyła alarm w domu,
                      niech cała ulica słyszy!!!!!!!
                      Nie mogłam za bardzo spać, napisałam do synka list i obiecałam mu, że już nie
                      będę się na niego denerwować niepotrzebnie. Łzy lecą mi na klawiaturę...
                      W nocy chciałam wziąć małego na ręce i tulić ale nie chciałam budzić
                      niepotrzebnie. Ucieszyłam się więc gdy o 4.30 urządził mały popis wokalny.
                      Trzymałam go i kołysałam, aż zasnął.A o 6 urządziliśmy sobie godzinne ssanie
                      piersi.
                      A jeszcze wieczorem obejrzałam "Tańcząc w ciemności" i zastanawiałam się ile ja
                      bym mogła dla Niego zrobić.

                      Mała urodzinowa imprezka w niedzielę a dziś po południu świętujemy we trójkę.
                      Specjalny spacerek.

                      Fajnie, żeście się tak rozpisały. Mąż właśnie przeniósł biuro z domu, więc będę
                      miała więcej dostępu do komputera. Mam duże zaległości w czytaniu.

                      Uściski dla wszystkich, co niemowlakami już nie są i dla tych, co wkrótce.
                      Zdrowia i miłości!!!!!!!!!!!!!!1

                      Aneta
                      • gagarin3 Re: specjalna noc!!! Żabuńku odezwij się!!! 07.09.04, 10:31
                        U nas wszystko wyszło trochę inaczej niż planowałam, bo Piotruś nadal w bardzo
                        kiepskiej formie. Czwórki wciąż się nie wykluły do końca i mamy za sobą już
                        szóstą ciężką noc. W noc urodzin też byłam strasznie podekscytowana, planowałam
                        nastawić budzik na 4.50, bo wtedy mój syneczek ujrzał świat po raz pierwszy, ale
                        mały obudził nas przed czwartą. Leżeliśmy sobie we trójkę i opowiadałam Pawłowi,
                        że przed rokiem o tej samej godzinie zjawiła się położna i powiedziała "jeszcze
                        cztery skurcze i rodzimy..." A potem przyszła napiękniejsza chwila w życiu...
                        Tego stanu lekkości i euforii nie zapomnę do końca życia i będą mi towarzyszyć
                        już zawsze szóstego września, tuż przed świtem... Cały dzień myślalam też o
                        Elence i Karolinie, jak i gdzie świętują urodziny. Żabuńku kochany, odezwij się,
                        bo bardzo za Wami tęsknimy. Miałyśmy się spotkać, wakacje się skończyły, a Ty
                        nic nie piszesz. Mam nadzieję, że wszystko u was dobrze. Całujemy Was z
                        Piotrusiem mocno, mocno i życzymy Elence pięknego życia. Grzesiu dla Ciebie też
                        gromkie sto lat i moc serdeczności!!! My jesteśmy już po jednej skromnej
                        uroczystości. Moja pobożna mamusia zamówiła mszę na roczek wnuka i Piotruś
                        pierwszy raz od chrztu spędził godzinę w kościele. Był bardzo grzeczny, chodził
                        po całej świątyni i bawił się z wiernymi w "a kuku". Najbardziej ciągnęło go
                        jednak do ołtarza, kilka razy zabieraliśmy go ze schodów, bo już łapał księdza
                        za nogi... Był oczywiście tort, małe przyjęcie i masa prezentów. Nie wiem, jak
                        się pomieścimy na 45. metrach z jego nowymi zabawkami (głównie samochody i
                        motocykle o sporych gabarytach). Druga tura obchodów z kolejnymi dziadkami
                        została przełożona na niedzielę. Pozdrawiamy serdecznie i życzymy udanej zabawy.
                        Agnieszka i Piotruś
        • blaneczka007 Nareszcie mogę tu zajrzeć!!!!!!!!!!! 17.09.04, 21:55
          Cześć Dziewczyny,

          Tak się cieszę, że w końcu mogę tu zajrzeć. Od prawie 2 tygodni miałam komputer
          w naprawie i nie mogłam Was odwiedzać, ale dzisiaj W KOŃCU oddali mi go. Mam
          nadzieje, że już koniec z zawieszaniem.

          Niestety przez tą awarię mogę złożyć tylko spóżnione życzenia urodzinowe
          wszystkim dotychczasowym Solenizantom i ich Mamą. Życzę Wam wszystkiego co
          najlepsze, dużo uśmiechów i samych słonecznych dni. Oby Wasze mamy zawsze mogły
          być z Was dumne.

          W tym czasie kiedy nas tu nie było Daniel nabył wprawy w chodzeniu. Od (chyba)
          7 września cały czas sam chodzi, prawie wcale nie raczkuje. W dniu kiedy
          skończył 11 miesięcy postawił pierwsze kroczki, ale to były pojedyncze kroczki
          od czegoS do ... czegoś.

          A 7 września poszłam z nim odebrać Dawida ze szkoły. Weszłam do szatni, gdzie
          było dziecko o dwa miesiace starsze od niego i samo chodziło. Postawiłam
          Danielka przy ścianie i chciałam przygotować starszemu synkowi kurtkę. Daniel
          zobaczył kumpla i nie zwracając uwagi na nic począł dwunożnie wędrować za nim.
          To był przełom. W domu już tez nie chciał raczkować.
          Oczywiście często się przewracał, ale nie poddawał się.

          Kilka dni później, w niedziele na mszy postanowił wypróbować nowy sposób
          poruszania się i ... naszą cierpliwość.
          Jak tylko wjechaliśmy wózkiem do kościoła zaczął protestować, krzyczeć i
          wydobywać się z wózka. Wyjęłam go z wózka na "opa", żeby nie krzyczał. Jednak
          to nie pomagało, on chciał na ziemię. Postawiłam go, jednak chciałam trzymać za
          dłonie, żeby się nie przewrócił i żeby nie odchodził za daleko. Jednak i to mu
          się nie podobało. Począł krzyczeć i ...klepać mnie po rękach w ramach protestu.
          Kiedy go wreszcie puściłam mógł swobodnie zwiedzać kościół. Najbardziej
          ciągnęło go do ołtarza i schodów. Kiedy go zabierałam darł się w niebogłosy.
          TERRORYSTA MAŁY.

          Ale przecież kiedyś musi zacząć mieć własne zdanie. W końcu już za 7 dni kończy
          roczek. Kupiliśmy mu (już)w prezencie ten rowerek o którym pisałam wcześniej.
          Kapitalna rzecz. SZczególnie dla starszego brata, który wciąż chce wozić w nim
          Małolata. Danielowi rowerek bardziej przypadł do gustu niż wózek, bo w tym
          drugim wcale nie chce siedzieć. Jeździmy więc dosyć często na stojąco. Mały
          trzyma się budy i skacze, a ja go asekuruję sparaliżowana strachem. Każda próba
          posadzenia go w wózku z takiej pozycji kończy się wiekim wrzaskiem.
          Albo na stojąco w wózku, albo na stojąco na ziemi - innego wyjścia nie ma.
          Najgorzej jak się spieszę... Ale jemu wszystko jestem skłonna wybaczyć...

          Pozdrowionka dla wszystkich Mamuś I ich uśmiechniętych Słoneczek.

          Blanka, mama Daniela (24.09.2003) i Dawida (31.03.1997)
    • witka06 100 lat dla Elenki, Grzesia i Piotrusia! 07.09.04, 12:16

      czesc kochane,

      ja tylko na momencik, zeby zlozyc spozione, ale bardzo garace zyczenia dla
      kochanych szkrabow Elenki, Piotrusia i Grzesia. rosnijcie zdrowe, silne i
      madre.calujemy mocno z Dimka

      u nas juz po imprezie, wczoraj odjechali ostatni goscie. a teraz czekam na
      kolejnych. bylo bardzo wesolo, kolorowo i bardzo wspominkowo. napisze wiecej,
      mam nadzieje jutro.

      ponawiam apel Agnieszki Zabunku,odezwij sie!

      sciakam wszystkie dzieciaczki i mamusie
      wiola
      • gonianna 100 lat dla naszych maluszków!!! 07.09.04, 12:34
        Witajcie mamusie!
        Nie wiem, czy też tak czujecie. Ja od jakiegos czasu (paru dni, tygodni?)
        czuje, że tak bardzo kocham mojego synka, że bardziej nie mogę! Naprawdę muszę
        się powstrzymywać, zeby go w nocy nie obudzić po to tylko, żeby go mocno
        wyściskaćsmile
        Nie przeszkadza mi to oczywiscie złoscic się na niego, kiedy rozrabia, gryzie
        meble i ksiażki, albo wieczrem zamiast spać zaczyna mi coś "opowiadać". Jak nie
        pozwala zostawić się sam w łóżeczku i domaga się mojej obecności. A potem wtuli
        sie we mnie i tak zasypia i nie pozwala wyjść z pokoju...
        Zastanawiam sie skad mi się to wzięło, takie nagłe nasilenie? Moze dlatego, że
        juz niedługo moje słoneczko skończy ROCZEK?! A może dlatego, że coraz wiecej
        potrafi i coraz łatwiej z nim się "dogadać"?
        Wiecie, ten czas leci tak szybko, że nawet nie wiem gdzie się podziało
        ostatnich 12 miesięcy. Nadal ciężko mi uwierzyć, że ten mały człowieczek to MÓJ
        SYNEK - Krzyś! Niewiarygodny cud natury!
        Tak bardzo kocham tego małego urwisa...

        Buziaczki
        Gosia
        • magda6811 100 lat dla naszych maluszków!!! 07.09.04, 22:02
          Elenko, Piotrusiu, Grzesiu i Wy ich Mamy - 200 lat w zdrowiu i szczęściu!
          Kiedy Agatka kończyła roczek opiasałam "tamten" dzień godzina po godzinie.
          Przeżywałam to dokładnie tak, jak napisałam Aneta i Agnieszka-GAGARIN. Miałam
          trochę łatwiej, bo urodziła się o 14.00.
          Teraz urodziny Stefana zbliżają się wielkimi krokami. Odtwarzam w pamieci
          wszystko, co działo się w tych poprzedzajacych go dniach. Pomagają w tym zapisy
          Forum i kalendarz. To wielkie przeżycie. Rok temu go jeszcze nie było, a
          przynajmniej nie było widać... W tym pierwszym roku zycia tyle się dzieje, tyle
          się zmienia, że jest on jednocześnie niewiarygodnie długi (cała epoka, w której
          osesek zmienia się w rozumnego dwunoga) i niewiarygodnie krótki. Miedzy
          zastojami mlecznymi, niewyspaniem, lękami i radosciami, między pierwszym
          uśmiechem (nie ma większego szczęścia!) i pierwszym wyciagnięciem rączek ("weź
          mnie i pociesz"), w ciągłym wirze karmienia, prania, przewijania... Nigdy juz
          taki czas się nie powtórzy. Każdy kolejny rok jest bardziej "przewidywalny",
          wszystko dzieje się wolniej, choc wciąż się DZIEJE! Aż wreszcie zaczynają się
          zlewać (trudno zgadnąć, które to wakacje na zdjęciu) i mknąć coraz prędzej.
          Teraz możemy pocieszyć nasze maleństwa, wziąć na ręce, utulic, jesteśmy dla
          nich całym światem. Za kilka lat nie można już tak pomóc. Najtrudniej jest
          pogodzić się z tym, że nasze dzieci będą w życiu cierpieć, że nie możemy ich
          poieszyć, kiedy mają swoje problemy "towarzyskie", swoje "weltschmerzy" i inne
          tam takie, co to dopadają każdego... Cieszmy się, cieszmy sie, cieszmy się tym,
          co właśnie przezywamy.
          PS I ja wzywam ŻABUŃKA, prosze nam nie znikać!
          • gagarin3 Krzyś i Gucio! Sto lat! Sto lat! 08.09.04, 00:57
            Północ za nami, więc już jesteście chłopakami smile W dodatku bardzo kochanymi.
            Dużo zdrówka i uśmiechu. A my dziękujemy za życzenia. A. i P.
            • ewa237 Re: Krzyś i Gucio! Sto lat! Sto lat! 08.09.04, 08:17
              100 latek !!!!!
              Dla wszystkich dziewczynek i chłopaczków, dla tych co juz nie są niemowlaczkami
              i dla tych , którzy niebawem skończą być.
              Zyczę Wam i Waszym pociechom tego czego same chciałybyście zyczyć, żeby spełniły
              sie wszystkie marzenia, nawet te najmniej realne.
              100 LAT W UŚMIECHU I W ZDROWIU !!!
              • magda6811 Krzyś i Gucio! Sto lat! Sto lat! 08.09.04, 15:47
                Krzysiu i Guciu - roczniaki kochane, trzymajcie się zdrowo, nie męczcie mam,
                rośnijcie - ale nie za szybko, pięknie śpijcie! Uśmiechów, radości i przy stole
                dużo gości!
                U nas codzienny młyn, wstajemy rano (za rano) bo Agatka zaczyna codziennie o
                8.00 szkołę. Stefek już chodzi i coraz rzadziej biega na czworaka, szkoda...
                Zabawki go raczej nie interesują. Nie ma jak kable, przedłuzacze (ma jeden
                swój), wywalanie mamusinych płyt. Cudowny, ciagle uśmiechnięty i uparty w
                dążeniu do celu - jak się uprze, że zwali video to zadna siła go nie
                powstrzyma. Agatka dmuchała świeczkę na swoim pierwszym torcie, Stefka chyba
                tego uczyć nie będę, bo jak w banku mielibysmy poparzenie.
                Pozdrowienia dla wszystkich i wezwanie dla nieobecnych. Odezwijcie się - znowu
                mamy wrzesień!
                • 158r Re:najwyższa pora dołączyć do Was 08.09.04, 15:53
                  Zawsze staram się czytac, ale nigdy nic nie opowiadałam o swojej pociesze.On
                  też jest z września i to właśnie dziś rok temu przyszedł na świat.Jestem taka
                  szczęśliwa i chcę siędzielić tym szczęściem z innymi.
                  Pozdrawiam Was wszystkie i wasze dzieciaczki.
                • martael Re: Krzyś i Gucio! Sto lat! Sto lat! 08.09.04, 18:19
                  Dziewczyny!!!!!!!
                  Strasznie Wam dziękuję. Boże jestem dzisiaj taka wzruszona. Popłakałam się już
                  przy liście Abepe (przy włączaniu alarmu dokładnie wink) i ryczę do tej pory.
                  Cały czas przytulam Gucia i patrzę na niego jak śpi, jak je, jak się bawi... Tak
                  mi nagle wydoroślał mój chłopiec.

                  Ja też składam naszym kochanym roczniakom:
                  Piotrusiowi
                  Elence
                  Grzesiowi
                  Krzysiowi
                  życzenia wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze. I tego najcudowniejszego
                  uśmiechu od którego może stopnieć serce.
                  I dla Was kochane Dziewczyny, które jesteście dla mnie ogromnym wsparciem i
                  pomocą: Bardzo wielkie dzięki.
                  Dostałam dziś, w urodziny Gucia, sms-a z życzeniami od mojej przyjaciółki: "Rok
                  temu urodził się Gucio, a z nim urodziła się Matka"
                  To nasze wspólnie wielkie święto...

                  Gutk jest ostatnio po prostu MEGAabsorbujący. Nie ma chwili odpoczynku: ciągłe
                  zwalanie, przewalanie, uderzanie głową w meble, szafy, lustra (chyba mu kupię
                  chełm wink). Dziś mój synek zrobił mi wspaniały prezent urodzinowy. Przeszedł
                  kilka kroczków na kolankach czyli rozpoczął RACZKOWANIE. Oczywiście popłakałam
                  się ze szczęścia...
                  Cały czas przewraca książki, kompakty. Grzebie w kablach, które uwielbia. Jest
                  bardzo sprawny manualnie - ostatnio zdemontował mi nawet filtr od pralki,
                  którego za chiny nie potrafiłam wyjąć wink
                  No i jest cudowny. To jak pachnie, jak gaworzy... Boże jaka ja jestem szczęśliwa...

                  Witaj 158r - zapraszamy do nas.
                  • martael Re: Krzyś i Gucio! Sto lat! Sto lat! 08.09.04, 18:27
                    O rany ale byka strzeliłam.
                    Aż teraz cała czerwona siedzę a fuj...
                    Siadaj, siadaj dwója...
                    Oczywiście "hełm" Guciowi kupię a nie to miasto całe na "ch"
                    smile)))))))
                    • gryziaczek serdecznosci 08.09.04, 21:15
                      Pozdrawiam goraco wszystkie mamy.
                      Serdecznosci urodzinowe przesylam. W niedziele ta cudowna uroczystosc: Krzys ma
                      1 rok. Jest cudny, z kazdym dniem pokonuje dluzszy dystans na swoich nozkach,
                      nie slucha sie mamy.
                      Usciski dla was, dziekuje za wsparcie.
                      MYsle, ze spacer rocznicowy w Lazienkach to dobry pomysl
                      • asia_z Re: serdecznosci 09.09.04, 10:00
                        kochane,
                        no wlasnie, minelo nie widaomo kiedy smile
                        Krzys roczniakiem jest od wczoraj, ale u nas impreza bedzie dopiero w przyszla
                        niedziele - ekonomicznie razem z urodzinami Julki i chrzcinami smile)

                        ooogromne buziaki dla wszytskich naszych wrzesniowych roczniaczkow, kochani -
                        badzcie tak samo fajni jak Wasze Mamy smile

                        no i znikam juz niestety (zawsze sobie obiecuje ze wpadne tu kiedys na dluzzej
                        i Was wysciskam wirtualnie, ale nie bardzo mi wychodzi sad ), jak macie ochote
                        zajrzyjcie na nasze miedzy innymi wakacyjne zdjecia smile (przy okazji - to calkiem fajny serwis do prezentowania zdjec -
                        nie trzeba ich zmniejszac ani kombinowac, bo zmniejszaja sie same przy
                        wrzucaniu na serwer)

                        i baaardzo chetnie wezmiemy udzial w rocznicowym spotkaniu w lazienkach smile

                        pozdrawiam cieplutko - i Mamy - Wrześniowki, i ich Wrzesniaki smile
                        • mamiga Re:witam po dłuuugiej przerwie 09.09.04, 23:35
                          witam

                          z pewnych przyczyn bardzo długo nie było mnie na forum, nie zdązyłam się
                          jeszcze zadomowić i poznań Was - mamusie a tu się zrobiło nagle 4 miesiące
                          przerwy, krótko o nas - mama Igorka - 25.09. , Igorek ma już 6 ząbków, potrafi
                          sam wstać, ale nie stać, chodzi przy meblach, interesuje się wszystkim (oprócz
                          zabawek), najlepszy towarzysz zabaw to odkurzacz, mówi tata i wogóle jest
                          wspaniały, sama radość i tylko patrzy gdzie co można zbroić, która szafka
                          jeszcze nie zabezpieczona, no i oczywiście co jakis czas musi sprawdziś czy
                          pies ma w misce wodę itd,
                          a ja chciałabym złożyć życzenia wszystkim wrześniowym roczniakom, duuużo
                          uśmiechu, radosci z poznanwania świata (już na własnych nóżkach), pociechy ze
                          swoich mamuś a mamusiom pociechy z dzieciaczków,
                          piszę krótko bo jeszcze czeka mnie praca na jakieś 3 godz, a nigdy nie wiem
                          kiedy mój Igusieczek się obudzi (ząbki), pozdrawiam serdecznie, może następnym
                          razem uda mi się umieścić zdjęcia Igorka (jeszcze nie wiem jak to się robi), no
                          właśnie się obudził,
                          pozdrawiamy
                          Magda i Igorek
                          • ksantypa30 Re:witam po dłuuugiej przerwie 10.09.04, 10:59
                            jakoś długo tu nie zaglądałam sad
                            Mateusz ma już 10 ząbków, właściwie 9 i jeden w drodze smile
                            odkąd zaczął chodzić to biega, wóżek jest BEEE spacery tylko na nóżkach ( a
                            mamie kręgosłup wysiada)
                            i wogóle wszędzie go pełno.....
                            ale na szczęście teraz śpi smile ufff
    • witka06 Re: usciski dla kolejnych slodkich roczniakow! 10.09.04, 21:48

      witajcie,

      oj, my znow spoznieni z najserdeczniejszymi zyczonkami dla Gucia i
      Krzysia,radosnego lobuzowania chlopaki!

      Ale tu ostatnio wzruszen i lez szczescia!od pierwszych urodzin Dimki tez
      jakas 'rozklejona'chodze, a wy kochane mamusie jeszcze tak pieknie piszecie!

      my z Dimka zostalismy na weekend sami, bo maly nie ma jeszcze paszportu i
      niestety nie moglismy sie zabrac z tata na wycieczke.trudno, dzisiaj
      odwiedzilismy mlodsza kolezanke pod warszawa, a jutro planujemy Zoo.

      tez nie moge doczekac sie spotkania w Lazienkach,to moze jakis termin?

      usciski dla dzielnych pierwszoklasistow!

      wiola

      • magda6811 wrzesniowe spotkanie 11.09.04, 00:04
        Witajcie! I znowu wysuwam się przed szereg - proponuję ostatni weekend
        września, tradycyjnie pod Chopinem. Wolicie sobotę, czy niedzielę?
        A godzina? Przed czy po spaniu, jak się ociepli?
        Całusy dla wszystkich, Magda
        • asia_z Re: wrzesniowe spotkanie 12.09.04, 19:50
          kochana, gdybys sie nie wysuwala przed ten szereg - pewnie bysmy sie nie
          spotykaly w ogole smile)
          ostatni weekend czyli 25/26? super, ja chetniej sobote, o 12? u nas bedzie po
          spaniu smile
          do zobaczenia,
          a.
          • winnie77 Re: wrzesniowe spotkanie 12.09.04, 22:07
            Czekamy z niecierpliwościąsmile. Jak zwykle się dostosujemy. Może być sobota 12
            (może być i niedziela). Będę już po obronie, więc świat będzie należał do mnie.
            Moje WuWu skończyło dziś o 8:10 pierwszy roczek swojego życia. Rok temu o 8:10,
            po ponad 8 godz. porodu położono na mnie Tobołek. Tobołek nie płakał nic, a
            nic. Miał ciemne włoski, nosek jak Tatuś i granatowe ślepka. Popatrzył na mnie
            chwilkę, a zaraz potem się przyssał. I to przyssanie towarzyszyło mi przez
            pierwsze 8 mies. jego życia. Teraz Tobołek je już prawie wszystko (no może
            oprócz bigosu, fasolki po bretońsku i paru innych "lekkostrawnych potraw") i z
            dnia na dzień jest co raz bardziej samodzielny (właśnie pogonił Kota), aż
            trudno uwierzyć, że kiedyś był taki mały i przyssany.
            Bardzo Cię kochamy Córeczko. Rośnij duża, zdrowa i szczęśliwa.
            Mama i Tata
            • magda6811 WSZYSTKIEGO, CO NAJLEPSZE - WUWU, BARTUSIU 12.09.04, 22:59
              - WUWU i BARTOSZKU AGAGI1 - wszystkiego, co najlepsze, przeganiania, kota,
              brata, udanych psot i wspaniałych chwil z rodzicami!
              Najlepsze życzenia dla wszystkich wrześniatek, których nie zdążam na bieżąco
              wymieniać (wybaczcie). Moje kochane, czyżbyście były tak zajete przygotowaniami
              do obchodów, samymi obchodami i sporzątaniem "po", że pojawiacie się gorzej niż
              sporadycznie????
              Dzięki WINNIE, łzy mi się zakreciły, tak ładnie napisałaś...
              GAGARINIE, myślami jutro będę z Wami, odezwij się, pa
              • gagarin3 Re: WSZYSTKIEGO, CO NAJLEPSZE - WUWU, BARTUSIU 12.09.04, 23:49
                Przyłączam się do wzruszeń Magdy, pięknie napisałaś Agatko. Szkoda, że mój
                Tobołek nie chciał się przyssać... Wszystkiego dobrego kochane maleństwa...
                Trzymajcie jutro za nas kciuki. Po siedmiu miesiącach znowu staniemy oko w oko z
                neurochirurgiem. W piątek zrobiliśmy prywatnie badanie dna oka. Wyszło dobrze,
                zmiany ustępują - i jak zapewniła nas miła pani doktor - wcale nie były takie
                poważne. Najbardziej boję się powtórnej tomografii i znieczulenia ogólnego.
                Bardzo bym chciała, żeby to badanie nie było już potrzebne... Wbrew moim
                wcześniejszym obawom jestem dobrej myśli i pełna spokoju. A nie śpię, bo jak co
                noc (od dłuższego czasu) mam napady kaszlu... Współczuję moim sąsiadom...
                Madziu, jak tylko wrócimy od lekarza, napiszę... Dobranoc.
                • witka06 Re: WSZYSTKIEGO, CO NAJLEPSZE - WUWU, BARTUSIU 13.09.04, 10:35
                  hej,
                  wszystkiego co najlepsze dla WuWu,Mikolaja (mlodejmamy),Bartoszka, Krzysia i
                  Kubusia (Enty1), rosnijcie zdrowo kochane roczniaki lobuziaki!

                  Widzisz Agato, taki to byl maly przyssany tobolek i kto by pomyslal,ze teraz
                  bedzie za jagodzianka po plazy zasuwac hehe,duza buzka!

                  Gagarinie, tez mocno trzymamy kciuki i czekamy na dobre wiesci, duzo buziakow!

                  spotkanko buuuuu my jedziemy do rodzicow w najblizsza sobote, a wracamy dopiero
                  26.tak bardzo chcialabym sie z Wami spotkac
                  sciskam mocno
                  wiola
                  • martael Re: WSZYSTKIEGO, CO NAJLEPSZE - WUWU, BARTUSIU 13.09.04, 16:41
                    Wszystkiego najlepszego naszym jubilatom najkochańszym! Bartusiowi, WuWu,
                    Maciusiowi i Kubusiowi. Wszystkim, wszystkim bez wyjątku!
                    My (tzn. Gustaw) mamy niestety trzydniówkę najpewniej, trzy zęby w natarciu
                    (jeden już w 90% wyleziony, inne po 10%), temperatury jakieś nieludzko wysokie
                    (najgorzej było w sobotę, zaliczyliśmy dyżur w przychodni - na szczęście mamy
                    tuż obok w bloku). Dziś jest nieźle - Gustawek rozpacza chwilami, ale ogólnie
                    jest pogodny, RACZKUJE, wspina się, eksploruje.
                    Dziewczyny jestem "za" jeśli chodzi o spotkanie, niedziela byłaby dla nas
                    bardziej ok, bo w soboty mamy zawsze sprzątanie bajzlu na 102, basen i inne...

                    Winnie - Ale świetnie napisałaś swoje wspomnienie o Tobołku... Super, super.
                    Wzruszyłam się i pośmiałam.
                    O rany, lecę... Mój Płaczek kochany
                    • gagarin3 Re: WSZYSTKIEGO, CO NAJLEPSZE... 13.09.04, 21:49
                      ...dla kolejnych roczniaków: Maciusia i Kubusia smile)))))))) Jeżeli chodzi o nas,
                      najważniejsza wiadomość jest taka, że nie będzie powtórnej tomografii. Co do
                      reszty to mam mieszane uczucia... Po czterogodzinnym oczekiwaniu, spędziliśmy w
                      gabinecie lekarskim niecałe dziesięć minut, z czego większość pan doktor strawił
                      na rozmowę telefoniczną... Na dwoje babka wróżyła - ja wróżę tak: przypadek
                      Piotrusia jest dla niego tak błahy, że szkoda mu sobie głowę zawracać (wszak to
                      najlepszy specjalista w Małopolsce)... Nie zmierzył mu nawet głowy, nie zapytał,
                      jak się rozwija. Rzuciwszy nań okiem, napisał w karcie, że prawidłowo...
                      Stwierdził, że nie ma sensu męczyć dziecka tomografią - skoro nie ma większych
                      zmian w oczach - to i tak nie robiłby żadnego zabiegu. Kolejna kontrola za pół
                      roku i następny proszę... Mam nadzieję, że to będzie tylko formalność...
                      Pozdrawiam i dziękuję za dobre myśli smile Marta, niech Gucio zdrowieje i raczkuje
                      z całych sił. Zuch chłopak!
                      • magda6811 no pewnie, że formalnością... 13.09.04, 22:07
                        ...będzie Gagarinie nastepna wizyta. Podobnie, jak i ta dzisiejsza, tez tylko
                        formalnoscią była. Co miał mierzyć głowę, skoro od razu widać, że mama mierzy,
                        że głowa OK i w niczym nie odstaje od normy. Skoro najlepszy specjalista w
                        Małopolsce ocenił potrzeby Piotrusia na 10 minut w gabinecie (z czego poświęcił
                        mu 2) to proszę wreszcie dać dziecku spokój !!! Wiadomo, że wyznaczył następną
                        wizytę, to standart. Gdybym swego czasu sama nie "zerwała kontaktów" z:
                        1.poradnią nefrologiczną, 2.nurologiem, 3.psychologiem, to do dziś wyznaczali
                        by Agatce z przyzwyczajenia wizyty!
                        Całusy dla wszystkich, dzielny Piotrek, dzielny Gustaw, co mu nawet trzydniówka
                        nie przeszkodzi w raczkowaniu... Wszystko z miłości do odchodzącej jeszcze
                        niedawno od zmysłów Mamy!
                        • martael Re: no pewnie, że formalnością... 14.09.04, 10:27
                          No pewnie, że będzie!
                          Ja dobrze rozumiem te lęki i niepokoje - sama przez to przechodzę, no i nigdy
                          nie wiem co Ci napisać, żeby nie zabrzmiało to głupio (słaba ze mnie
                          pocieszycielka sad ). Ale co najlepszy specjalista w Małopolsce to najlepszy -
                          podejście do pacjenta faktycznie miał dość nietypowe (żeby nie powiedzieć
                          "bucowate" smile)), ale poważnie chorego by przecież nie zbagatelizował. Mnie
                          chyba bardziej przeraziłby lekarz, który długo by badał z zagadkową miną (moja
                          ostatnia neurolożka), cmokał, burczał pod nosem, pisał w kajecie, na koniec
                          stwiedził coś w rodzaju: "tak tak tak" i powiedział "do widzenia".
                        • witka06 Re: no pewnie, że formalnością... 14.09.04, 10:29

                          Gagarinie,calkowicie zgadzam sie z Magda!ciesze sie razem z Wami!
                          wiesz co Madziu, skorzystam z twojego doswiadczenia i nie pojde juz wiecej do
                          logopedy.no wlasnie, bylismy na kolejnej wizycie.pani dr stwierdzila,ze w
                          zasadzie wszystko jest ok, ale kazala przyjsc za pol roku,ciekawe po co?
                          kobieta jest beznadziejna.niby pracuje z dziecmi, a sprawia wrazenie,ze nie ma
                          pojecia o rozwoju maluchow. mowi np. do Dimy,zeby wydal policzki i
                          dmuchnal.jasne, czy ona naprawde liczyla,ze on to zrobi na jej polecenie??po
                          czym powiedziala,no tak malo ktory roczniak potrafi tak zrobic.nawet jesli by
                          potrafil, to czy dzieciaki zawsze robia wszystko na zawolanie?jej sie
                          wydawalo,ze powinien....szkoda gadac

                          Guciu zdrowiej szybko!

                          100 lat dla Maciusia i Kuby!!

                          sciskam mocno
                          wiola

                          • ewanka Pierwszy roczek za nami... 14.09.04, 11:02
                            Wlasnie dzisiaj mija roczek od pojawienia sie na swiecie naszej Slodkiej
                            Kruszynki - Jagodki. Dziwnie sie przezywa pierwsze urodziny swojego dziecka,
                            chyba bardziej emocjonalnie niz jego narodziny. Za rok nie bedzie pewnie juz
                            takich wzruszen, bo im pozniej od urodzenia, tym czas zaczyna szybciej plynac.
                            Pozdrawiam wszystkie Mamy dzisiejszych Jubilatow i zycze spokoju, radosci z
                            Dzieciatek i optymizmu.
                            E.
                            PS. A propos kolejnych wizyt u specjalistow - tez to przerabialismy. Neurolog
                            kazala nam przyjsc za pol roku, mimo ze wszystko bylo w porzadku, bo nie
                            doniesli jej wszystkich wynikow badan - na papierze nie bylo, ale ona juz je
                            znala, wiec kazala przyjsc znowu. Nie poszlysmy. Wszytko jest dobrze. I oby tak
                            zostalo. E.
                            • ewa237 Re: Pierwszy roczek za nami... 14.09.04, 13:02
                              Witajcie,
                              Całuski dla Jagódki i dla wszystkich śweżo upieczonych Roczniaków. Pisze z
                              doskoku w pracy więc krótko:
                              Co do Kolejnych wizyt u specjalistów to ja też sobie darowałam ostatnią wizyte u
                              neurologa, które miała swój początek po lekkiej asymetrii. Po ostatniej Maciuś
                              był tak znudzony i zmęczony czekaniem w poczekalnii, że chwilami mógł
                              zachowywać się u pani doktor nieprawidłowo.
                              A poza tym nasz żłobkowicz świetnie się zaaklimatyzował w żłobku. Nie płacze,
                              chętnie idzie na rece do cioci i zjada całe drugie danie na obiad, zupki mu
                              jakoś nie podchodzą. Niestety od nocy sobotnio-niedzielnej walczymy z wirusem.
                              Własnie wtedy zaczął wymiotować , wcześniej podłapał katar do tego stan
                              podgorączkowy i rozwolnienie (na szczęście nie biegunka). "Brutalne zetknięcie
                              z rzeczywistością" jak to powiedziała pani doktor na niedzielnym dyżurze.
                              Wczoraj wieczorem już czuł się lepiej a dzisiaj podobno jest nieźle (twierdzi
                              tatuś). Dobrze że go nie zaczełam odstawiać od cycusia bo przez te dni to było
                              jego jedyne pożywienie no i zdaje się dodatkowe lekarstwo.
                              Tak więc pierwszy żłobkowy wirus załapany.
                              Na spotkaniu w ostatni weekend września niestety nas nie będzie bo urządzamy
                              Maciejkowi roczek na wyjeździe dziadków na Śląsku. Tam na nas czekają goscie.
                              Szkoda !!! Gdybyśmy się spotkali w sosbote to pewnie Maciuś zjawiłby się z
                              urodzinowym tortem. Własnie 25 września o godzinie 11:05 położna położyła mi na
                              brzuchu taki podobny tobołek jak Agacie (winie77). Ja cały wrzesień wspominam z
                              łezką rozrzewnienia w oku jak to było rok temu.
                              Czekam na zdjęcia z Łazienek.
                              Pozdrawiam cieplutko
                              • zabuniek Re: Pierwszy roczek za nami... 14.09.04, 15:59
                                Kochane!
                                Jestem, ale jeszcze wszystkiego nie przeczytalam!
                                Tyle mi sie nazbieralo zaleglosci.
                                Czytam od dnia 06.09smile
                                I sie poryczalam przy Waszych zyczeniach dla Elenki i calej reszty.
                                Agnieszko - ja tez ciagle myslalam o Piotrusiu!
                                WSZYTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA madrych, dzielnych i slodkich najcudowniejszych
                                istotek. Przepraszam, ze tak pozno, ale u nas duzo sie teraz dzieje, nie mam
                                czasu pisac. Szukamy mieszkania, ceny sa kosmicznie wysokie, jestem w dolku...
                                Po powrocie do España Ole, nie moglam sie pozbierac, nagle sama calymi dniami
                                ze wszystkimi obowiazkami...ufff, a przez te prawie 2 miesiace lenilam sie
                                nieziemsko a wokol Eleny biegalo tyle osob i najlepsza opiekunka, zabawka,
                                rozsmieszalka, itp. w postaci psa.
                                Wakacje byly cudowne, moja rodzina, piekna przyroda, po prostu wszystko
                                najfantastyczniejsze. Nawet bylam w kinie, na shreku (wczesniej dokladnie dzien
                                przed urodzinami Elenki, historia sie powtorzyla, bo moja Mama tak samo dzien
                                wczesniej przed urodzinami mojego brata (1go dziecka) byla w kinie).
                                I nagle Elena tez sama, bo jak spi to sprzatam, piore, prasuje, gotuje, szukam
                                internetowo i gazetowo mieszkanka, a jak sie budzi - zakupy, spacer.....Same
                                wiecie jak to jest. I padam ze zmeczenia z goraca (ozezwiam sie wspomnieniami z
                                gorskich beskickich rzek, ach jakie lodowate)
                                GAGARINIE kochany - bylismy w Gorlicach, chcialam sie spotkac, nawet mialam isc
                                do kawiarenki internetowej....aj i w koncu tyle bylo ruchu, gosci (przyjechali
                                znajomi z Hiszpanii, w liczbie 6), bylo tyle zamieszania, ze nie udalo mi sie
                                znalezc czasu.
                                Obiecuje, ze nastepnym razem odszukam Cie w L. lub jesli bedziesz miala ochote
                                przyjechac do G. fenomenalnie.
                                Elena dopiero stawia pierwsze kroki, pewniej sie czuje raczkujac.
                                Jest nadal najukochanszym szkrabem w calej Hiszpanii (czyz nie jestem
                                dyplomatkasmile
                                Caluje Was slonecznie
                                • gagarin3 Re: Pierwszy roczek za nami... 15.09.04, 09:36
                                  ŻABUNIEK WITAJ!!!! smile)))) Trzymam Cię za słowo, że za rok się spotkamy. Bardzo
                                  nam Ciebie brakowało, mam nadzieję, że nadrobisz zaległości i jak najczęściej
                                  będziemy mogły czytać Twoje ciepłe posty smile)) Powodzenia w poszukiwaniach nowego
                                  lokum!!! Uściski i serdeczności dla wczorajszych jubilatów: Jagódki i Kacperka i
                                  oczywiście dla dzisiejszych... Mam na myśli pewnego uroczego dżentelmena o
                                  królewskim imieniu i uśmiechu z okładki, czyli STEFANA, a także Antosia synka
                                  Anulkag1, która też nas mocno zaniedbała. Razem z Piotrusiem życzymy Wam
                                  wspaniałych przyjęć urodzinowych, samych dobrych ludzi i zdarzeń na Waszej
                                  drodze, bądźcie szczęśliwi i dajcie innym szczęśćie smile)) Dziewczyny dziękuję za
                                  Wasze wsparcie i tyle dobrych myśli. W poniedziałek skończyła się era matki
                                  przewrażliwonej i zatroskanej. Koniec z nieustannym mierzeniem głowy (no chyba,
                                  że raz na dwa miesiące wink), mniej lub bardziej urojonymi problemami. Oddycham
                                  pełną piersią i cieszę się moją ukochaną jesienią. Znowu będzie najpiękniejsza...
                                  • witka06 Re: Pierwszy roczek za nami... 15.09.04, 11:05


                                    witaj zabunku i pisz, pisz koniecznie!

                                    my rowniez z najserdeczniejszymi zyczonkami dla slodkich brzdacow Jagodki,
                                    Kacperka, Antosia i Stefcia. gory prezentow,samych slodkosci i duzo zdrowka.

                                    Dima zlapal jakis katar, w nocy zaczal kaszlec. wlasnie wrocilam od
                                    lekarza.dala Eurespal, cebion i krople do nosa. boje sie,zeby to nie zakonczylo
                                    sie jak ostatnio.
                                    sciskam was kochane i wszystkie maluchy
                                    wiola
                                    • abepe Re: Pierwszy roczek za nami... 15.09.04, 12:59
                                      hej dziewczyny!!!!

                                      Miałam mieć więcej czasu dla forum a tu nici...
                                      U nas szpital - Grześ ma zapalenie oskrzeli. Pan doktor go osłuchał, stwierdził
                                      zajęte oskrzela i płuca. Spytał, czy to nie dziecko alergiczne. Odparłam, że
                                      miał pokarmową a jego ojciec ma astmę ale on na razie objawów wziewnej nie
                                      miał. Pokiwał głową, zapisał antybiotyk...
                                      Ale z podawaniem leków kłopot - Klacid w zawiesinie bardzo małemu nie smakuje.
                                      Tak sie bronił, że dostał spazmów i chlusnął lekiem, kolacją i nie wiem czym
                                      jeszcze. Teraz daję mu to wymieszane z kaszką ale nie wiem, czy działanie leku
                                      sie przez to nie zmniejsza??????????? Może lepsze by były zastrzyki?

                                      Na razie tyle, może wieczorem coś skrobnę obszerniej.

                                      Uściski dla kolejnych roczkowców, dla nowych wrześniowych mam z pociechami, dla
                                      tych, co powróciły...
                                      I specjalne uśmiechy dla Piotrusia.

                                      papa
                                      Aneta
                                      • anulkag1 Re: Pierwszy roczek za nami... 15.09.04, 14:31
                                        Cześć dziewczyny! Rzeczywiście dawno się nie odzywałam, Antek jest mocno
                                        absorbujący, poza tym troche pracuję, a od 3 tygodni jestem z Antkiem sama, bo
                                        mężulek wyjechał do Italii na miesiąc. No ale w urodziny Antka obowiązkowo
                                        muszę coś wystukać - dziekuję za życzenia i oczywiście życzę wszyskim Maluszkom
                                        wielu pięknych doświadczeń, a Mamusiom przede wszystkim gratuluję i mam
                                        nadzieję, że pamiętacie z tego roku tylko to, co najlepsze.
                                        Antoś świetnie sobie radzi z chodzeniem, opowiada, dyskutuje we własnym języku
                                        (coraz bardziej urozmaiconym)i wciąż zaskakuje jakąś nową umiejętnością smile)))
                                        Aneta: Może jednak powinnaś skonsultować z lekarzem, jeśli Grześ - bidulek- nie
                                        chce łykać lekarstw? Trzymajcie się dzielnie.
                                        buziaki i pozdrowienia
                                        Ania
                                        • martael Re: Pierwszy roczek za nami...- 16.09.04, 08:50
                                          Wszystkiego dobrego dla naszych jubilatów: Stefana, Jagódki, Antosia, Kacperka i
                                          Adrianki (to chyba DZIŚ!)
                                          Duzi rośnijcie nasi kochani! Na pociechę światu i rodzicom, w zdrowiu i radoścismile)

                                          Choroba już chyba za nami. Nie wiem, czy to była trzydniówka, bo nie było
                                          wysypki, tylko jakieś nieco czerwone placki wczoraj w okolicach uszu i na twarzy
                                          (więc może to to?).
                                          Guti raczkuje jak szalony coraz szybciej. Jestem bardzo szczęśliwa. W przyszłym
                                          tygoniu mamy wizytę w poradni metabolicznej (wreszcie!)
                                          Pozdrawiamy Was wszystkich gorąco. Super, że się Żabuniek odezwałaś w końcu! I
                                          Wy też dziewczyny.. Szczególne pozdrowienia dla naszych chorowitków: Grzesia i
                                          Dimki. Trzymajcie się kochane chłopaki. Dużo zdrowia.
                                          • ewanka Re: Pierwszy roczek za nami...- 16.09.04, 11:18
                                            Dziekuje za zyczenia i mile slowawink)))
                                            Jagodka cos ostatnio nam zachorowala. Od 2 dni ma podwyzszona temperature
                                            (odrobine, nie jest to jeszcze goraczka, ale jest cieplejsza niz normalnie),
                                            jest marudna, a dzisiaj rano wywinela niezly numer!

                                            Nakarmilam ja przed wyjsciem do pracy i zostawilam spiaca w naszym lozku.
                                            Stoje sobie spokojnie pod prysznicem, a tu nagle przylatuje maz z Jagoda na
                                            reku. Jakos dziwnie daleko od siebie ja niosl... Pytam sie co sie stalo, a on
                                            pokazuje mi tylko brazowe plamy na gorze od swojej pizamy. Okazalo sie, ze
                                            Jagodka obudzila sie zaraz po moim wstaniu, usiadla, zobaczyla spiacego obok
                                            tate, wgramolila sie na niego przyciskajac sobie brzuszek, co spowodowalo nagly
                                            wzrost cisnienia jelitkach i wyleciala piekna, brazowa, plynna ich zawartosc.
                                            Pielucha byla cala napakowana, wylecialo az na zewnatrz. Istny horror! Bo
                                            okazalo sie, ze posciel tez jest do prania (a zmieniana byla pare dni temu...)
                                            Brzmi to nieciekawie tym bardziej, ze troche do pracy sie spieszylam.

                                            A wracajac do innych rzeczy. Jak spia wasze Maluchy? Z Jagoda jest problem, bo
                                            np cala ostania noc spala uwieszona cyca. Czuje sie przez to jak smoczek. Czy
                                            jeszcze karmicie piersia? Chyba zaczne ja odstawiac, wiec nieprzespane noce
                                            teraz beda przed nami.

                                            Pozdrawiam
                                            E.
                                            • abepe Re: Pierwszy roczek za nami...- 16.09.04, 14:49
                                              Fajnie, że jesteście i że coraz Was więcej (choć niektóre głęboko schowane).

                                              U nas w niedzielę odbyła się oficjalna uroczystość na 9 dorosłych i 2
                                              niemowlaki. Tata upiekł Badeński Tort Śliwkowy i zawiesił baloniki. Grześ
                                              przechodził z rak do rąk ale najlepiej bawił się z matką chrzestną, która jest
                                              młode dziewczę i ma siłę biegać z małym na rękach tam gdzie on wskaże. Kuzynka
                                              Gabrysia, ma niecałe 3 miesiące i do zabawy się nie nadaje (tzn. Grześ chętnie
                                              by się NIĄ pobawił ale mu nie dają). Grześ był nieco markotny, bo już miał
                                              temperaturę podwyższoną i pokasływał. Rano w poniedziałek już był chory
                                              całkiem. To jego pierwsza chorobą (wcześniej przeszedł bardzo łagodną
                                              trzydniówkę). Nigdy nie miał nawet czyszczonego noska. Teraz mam wyrzuty
                                              sumienia, że tak mu zredukowałam ilość karmień (zostało jedno) ale mam
                                              nadzieję, że dostał już sporo tych przeciwciał.


                                              Wydawało mi się jeszcze wczoraj, że całkiem nieźle przechodzi ta chorobę.
                                              Kaszlał wprawdzie strasznie i chodził cały zasmarkany, bo nie pozwala wytrzeć
                                              noska ale humorek miał niezły i sił dość sporo. Dzielnie maszerował za swoim
                                              autem popychaczem albo za rączkę. Trochę więcej jakby chciał na ręce i
                                              wskazywał ręką, że należy go zanieść do wiszących wciąż balonów. W nocy gorzej –
                                              zapchany nos i ataki kaszlu nie pozwalają spać i pić się chce. Pół nocy nosimy
                                              go na rękach, jak się go tylko położy zaczyna przeraźliwie lamentować – nene
                                              mamama. Ale dziś czuje się wyraźnie gorzej. I okropnie rzęzi. Skontaktowałam
                                              się z lekarką. Odwiedzi nas wieczorem. Oczywiście okazało się, że podawanie
                                              leku z kaszką zupełnie bez sensu. Dr spytała czy próbowaliśmy wlewać siłą i
                                              zatykać nos? Oczywiście, możemy jeszcze związać i poddusić, żeby się nie
                                              szamotał!!!!!!!
                                              Czy w XXI wieku nie ma bardziej humanitarnych sposobów??????

                                              Wracając do urodzin:
                                              G dostał od wujka super fotelik na rower ale pewnie jak wyjdzie z choroby
                                              będzie już za zimno na jazdę.
                                              Od mojej babci dostał buty. I dobrze, bo właśnie mieliśmy kupić, na jego
                                              sandały już za zimno. Tyle, że on nosi 19 a buty są 20. Babcia twierdzi, że jak
                                              się włoży skarpety będzie dobrze ale mnie nie przekonuje. Co myślicie? Kupię 19
                                              a te od babci będą na wiosnę. Najwyżej babcia się obrazi, że nie nosi. Na pewno
                                              się obrazi. Mogła spytać, no nie?

                                              W zeszłym tygodniu Grześ był szczepiony. Przy okazji mierzenie (76 cm) i
                                              ważenie (9,1 kg). Zbyt dorodny to ten mój syn nie jest, co?

                                              Tak jak spodziewałam się, po drastycznej redukcji karmień doczekałam się kilka
                                              tygodni temu pierwszej miesiączki. Zaskakująco – zupełnie, jak przed ciążą
                                              niebolesnej. Tzn. nie bolał mnie brzuch, bo migrena przy tej okazji zawsze się
                                              przyplącze.

                                              Z przyjemnością odnotowałam fakt pojawienia się nowej gdynianki – Blanka witaj.
                                              Ja jestem wprawdzie wejherowianka ale pracuję (jak nie jestem na wychowawczym)
                                              w Gdyni. Zapisałam sobie twój numer gg.

                                              Przede mną jeszcze trochę postów do czytania. To przy następnym posiedzeniu.

                                              Pozdrawiam

                                              Aneta

                                              • magda6811 Re: Pierwszy roczek za nami...- 16.09.04, 18:09
                                                Dziękujemy za wszystkie ciepłe słowa, życzenia nam się bardzo przydadzą,
                                                zwłaszcza "zdrowia" bo Stef dzień przed urodzinami dołączył do niemałego u nas
                                                grona chorasków. Też, jak Grzes, złapał zapalenie oskrzeli, katar, kaszel (oby
                                                Dimkę ominęło)!
                                                Lekarstwo (Augumentin) wlewam niestety siłą, taka specjalna miarką (jak
                                                strzykawka bez dziubka). Podobnie z Mucosolvanem (ohyda!). Lek zadziałał od
                                                razu, ale obchody urodzinowe przesunelismy. Ucałowania dla kolejnych jubilatów,
                                                chorasków (a taki ładny wrzesień!) i dawno nie czytanych mam!
                                                • winnie77 Re: Pierwszy roczek za nami...- 16.09.04, 21:28
                                                  I ja (my) też się dołączam do pierwszo-urodzinkowych życzeń. 100 lat, 100 lat
                                                  dla Naszych/Waszych Solenizantówsmile!!!
                                                  Widzę, po postach, że jesień już zaczyna się panoszyć. WuWu też przeziębiona,
                                                  oczy czerwone, nosek zasmarkany...Jak się biedaczce nie poprawi do
                                                  poniedziałku, idziemy do lekarza. Strasznie marudna ostatnio, być może przez
                                                  katar, a być może przez zębiska (górne jedynki). Smarowanie żelem na dziąsełka
                                                  nie wchodzi w grę, bo przecież Bestia nie daje się dotknąć...
                                                  Witka, strasznie podobała mi się historyjka o wizycie u logopedy. Równie dobrze
                                                  mogła poprosić, żeby zrobił 10 pompek. Przy tej okazji przypomniała mi się
                                                  historyjka, o tym, jak mama mojej koleżnki uczyła mówić papugę. Stała przez
                                                  kilka minut przed klatką i błagała "powiedz "cześć". Niestety, papuga milczała
                                                  jak zaklęta. Po krótkim namyśle stwierdziła "no tak to dla ciebie chyba za
                                                  trudne. W takim razie powiedz "dzień dobry".
                                                  Jeśli chodzi o wizyty u lekarza, to ja strasznie tego nie lubię i jak naprawdę
                                                  nie muszę to nie chodzę. U lekarza byliśmy w poniedziałek, bo WuWu miała mieć
                                                  szczepienie. Niestety nie miała, bo nie chcieli/nie mogli otworzyć szczepionki
                                                  tylko dla jednego dziecka. W zamian za to została zważona i zmierzona. Waży
                                                  podobno całkiem nieźle (9,5 kg), ale jest mała (poniżej 3 centyla). Niestety,
                                                  przez te moje żadkie wizyty u lekarza pani doktor powiedziała, że ma trochę za
                                                  mało danych, żeby stwierdzić, czy coś się złego dzieje czy nie. Powiedziła, że
                                                  WuWu była mała jak się urodziła (51 cm), więc narazie nie ma się czym
                                                  przejmować (teraz ma 71 cm). Ale ja i tak się przejmuję. Wyrodna matka...
                                                  No i musimy pójść do chirurga, do Centrum Zdrowie, żeby sprawdzić naczyniaka.
                                                  Pani doktor była b. zdziwiona, że jeszcze nie byłyśmy. Ale przecież nikt mi nie
                                                  powiedział, że mam iść...Ci lekarze...Moja siostra była na takich oględzinach
                                                  ze swoim bejbisem. Podobno okropne przeżycie. Nie ma żadnych numerków, kolejki,
                                                  lekarz wzywa jak chce. Trzeba tam po prostu warować. Ona siedziała w poczekalni
                                                  z 2 mies. bobasem k. 3 godz. Nawet nie można nigdzie wyjść, bo "nikt nie zna
                                                  dnia, ani godziny". Poza tym, na wizytę czeka tam dużo dzieci ciężko chorych,
                                                  po chemioterapii...Była chora od samego patrzenia. Nie wiem, jakoś sobie nie
                                                  wyobrażam tej wizyty. Jakbym mogła to bym chyba poszła prywatnie, ale nie wiem
                                                  czy można i do kogo...
                                                  Urodziny przebiegły spokojnie. Było skromne przyjęcie dla dziadków. WuWu
                                                  dostała księżeczki, super poduszeczkę z "Prosiaczkiem", kombinezonik na zimę
                                                  (kurtka+spodenki, będzie się mogła szargać po śniegusmile ). Były przekąski i
                                                  torcik (serniczek na zimno z galaretką i malinkami). Od nas narazie dostała
                                                  tylko całuski bo spłukaliśmy się na urządzanie pokoju.
                                                  No cóż będę kończyć, jakoś przez to wszystko nie mam humoru. Może jutro będzie
                                                  lepiej. Aha, udało mi się obronić, na 5, ale na dyplomie będzie 4, bo średnia
                                                  ze studiów odrobinkę za niska. Ale co tam. Idę teraz na studia podyplomowe (to
                                                  znaczy chciałbym pójść), tam się będę wykazywać. No i czeka mnie jeszcze
                                                  znalezienie odpowiedniej opiekunki dla WuWu. Zaczynam działać od poniedziałku.
                                                  Całuję jeszcze raz Wszystkich Solenizantów i Zasmarkańców. No i oczywiście
                                                  wszystkie Mamy.
                                                  Agata i WuWu
                                                  P.S.
                                                  WuWu coraz sprawniej używa kończych dolnych. Potrafi już przejść cały pokój, a
                                                  jak się rozpędzi...Niestety nie potrafi jeszcze hamować, w związku z czym
                                                  często zatrzymuje sią na Kocie...Ostatnio dostałą od niego upomnienie. Została
                                                  pacnięta łapką po głowie. Mówię Wam szopka.
                                                  • enta1 Re: Pierwszy roczek za nami...- 17.09.04, 21:28
                                                    witajcie moje kochane!
                                                    może w zimie znajdę czas żeby częściej tu zaglądać? mam nadzieję!
                                                    chcę życzyć wszystkim pięknym wrześniówkom dużo zdrowia i pomyślności, dużo
                                                    miłości i wszystkiego, o czym marzą i będą marzyć! przepraszam za ogólne
                                                    życzenia dla byłych i przyszłych jubilatów (bo to chyba jubilaci?).
                                                    dziewczyny! ucałujcie swoje dziewczynki i swoich chłopaczków. życzę wam przy
                                                    okazji urodzin naszych dzieci, żeby były one zawsze szczęśliwe i niczego im nie
                                                    brakowało.
                                                    dziękuję za życzenia dla mojego kuby
                                                    pozdrawiam was wszystkie bardzo, bardzo serdecznie
                                                    renata
                                  • enta1 Re: Pierwszy roczek za nami... 17.09.04, 21:36
                                    to jeszcze raz ja.
                                    kochana agnieszko! odezwij się proszę na priva. sadel@interia.pl
                                    ja nie mam do ciebie adresu, bo mój ukochany małżonek ciągle instaluje nowe
                                    systemy. jak mawia mój kolega z pracy: zabiję go!
                                    uściski i najlepsze zyczenia dla piotrusia
                                    renata
    • blaneczka007 Ponownie piszę.......... 17.09.04, 22:10
      Wysłałam przed chwilą posta, ale się nie pojawił więc moż wcale nie udało sie
      go wysłać. W związku z tym jutro spróbuję ponownie. Blanka
    • blaneczka007 Nareszcie jestem z Wami 17.09.04, 22:59
      Czesć DZiewczyny,

      Postaram się napisać jeszcze raz to co pisałam przed chwilą, może bardziej
      skrótowo...

      Przede wszystkim czhciałabym wyrazić swoje zadowolenie, że w końcu mam
      naprowiony komputer i mogę tu Was odwiedzić. Po prawie dwutygodniowej naprawie
      mój komputer wreszcie jest sprawny.

      W związku z tą awarią nie mogłam na bierząco składać życzeń jubilatom więc
      chciałabym w tej chwili życzyć wszystkim dotychczasowym solenizantom
      wszystkiego co dla nich najlepsze.

      U nas wiele się nie zmieniło... Tylko Daniel już zupełnie sam chodzi, prawie
      wcale nie raczkuje. A było to tak...

      W dniu kiedy Daniel skończył 11 miesięcy postawił swoje pierwsze kroczki, ale
      trudno to było nazwać chodzeniem. Przecodził tylko od łóżka do szafki, lub od
      szafki do stołu itp.

      Jednak w dniu 7 września nastąpił PRZEŁOM.
      Zabrałam Danielka ze sobą kiedy szłam odebrać Dawida ze szkoły. Postawiłam go w
      szatni przy ścianiei poszłam przygotować starszemu synkowi kurtkę. Misiek w tym
      czasie odkrył, ze w tej szatni jest jeszcze jeden mały, już drepczacy
      samodzielnie człowiek (14 miesięczny chłopczyk). Rzucił na niego badawcze
      spojrzenie i najzwyczajniej w świecie ruszył za nim pokonując dużo większa
      odległość niż dotychczas. Od tej pory choć często wywala się w tej pozycji nie
      chce już mu się za bardzo raczkować.

      Kiedy byliśmy w zeszłą niedzielę na mszy świętej nasz Mały postanowił
      wypróbować swoją nową umiejętnośc i zarazem naszą cierpliwość.
      Najpierw nie chciał siedzieć w wózku, później nie chciał być u mnie na "opa", a
      kiedy chciałam go chociaz przytrzymać kiedy chodził to piszczał i bił mnie po
      rekach w ramach protestu. ON CHCIAŁ SAM. ale kiedy go tylko puszczałam uciekał
      pod ołtarz lub wspinał się schodami na chór. Oczywiście musiliśmy godzić się
      na te pomysły, bo w przeciwnym razie darł się w niebogłosy (oj potrafi się
      drzeć...). A starsza pani siedząca w ostatniej ławce(na mszy dziecięcej)swoim
      wzrokiem wyrażała zniecierpliwienie. Takie akty terroryzmu ostatnio u nas
      pojawiają się coraz cześciej.

      Danielek od pewnego czasu nie toleruje swojego wóżka, a nawet moich (ani
      żadnych innych) ramion. W wózku jeśli już musi jechać to raczej na stojąco,
      trzymając się budki.... w przeciwnym razie zamienia się w syrenę strażacką.

      Jużza 7 dni nasz Danonek kończy roczek, a my już ofiarowaliśmy jemu prezent.
      Tak jak planowałam kupiliśmy ten super-rowerek ze skrętną prowadnicą. Polecam
      go wszystkim brzdącom, a szczególnie ich starszym braciom czy siostro. Mój
      starszy synek bardzo lubi wozić w nim Danielka...

      Pozdrowionka dla wszystkich Mamuś i ich uśmiechniętych Słoneczek.

      Blanka
      mama Dawida i Daniela
      nr gg 9520031
      • blaneczka007 POPRAWKA 17.09.04, 23:08
        poprawiam się... bieżąco napicałam przez rz, a powinno być przez samo ż,
        przepraszam , chyba już za późno jak na mnie-idę spać. Blanka
    • blaneczka007 Nasze fotki 18.09.04, 00:33
      Tutaj zobaczycie nasze zdjęcia:
      www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=0
      • agapolo Re: Nasze fotki 18.09.04, 09:43
        Witajcie wszystkie mamusie "rówieśniczki"smile
        Z wielką przyjemnością składam wszystkim kochanym malutkim Roczniaczkom
        wszystkiego najlepszego, najpiękniejszego, najweselszego i najszczęśliwszego!

        pozdrowienia dla was i uściski
        Agapolo
        Mamy mądre i sympatyczne
        • zabuniek smutno mi i placze i placze 18.09.04, 12:58
          nie wiem co mi jest,
          moze to:
          ”jest tez taki kraj na poludniu, gdzie wyspy tona w blekitach,
          gdzie Bog zapomnial o grudniu, i zawsze dzwieczy muzyka,
          jest taki kraj kraj wiecznej wiosny, pachncy wiatrem i morzem, (...)
          lubie tam byc,
          w sloncu najlepiej marzyc, chlodna jak noc ambrozje pic
          i witac swit na plazy.
          Lubie ten zgielk, zapach i smak, i szum radosny w glowie,
          w cyprysach zaplatany wiatr, gorace oczy kobiet.

          Jest tez taki kraj tu nad Wisla, pod nieba szarym olowiem,
          tu moje imie, nazwisko, tu w ziemi moi ojcowie,
          i chociaz wciaz narzekaja, ze stad daleko do swiata
          to tylko w tym jednym kraju potrafie kochac i plakac.
          Bo tylko tutaj sprzedaja chleb, ktory z dziecinstwa pamietam,
          skrzypi pod noga wczorajszy snieg i NAJPIEKNIEJSZE SA SWIETA
          i choc mnie czasem zalewa krew i mysli mam nie zbadane
          TO TUTAJ WROSLEM PO WIEKOW WIEK
          drzewem ktorego nie zlamiesz."
          /Pod Buda/
          • zabuniek POD BUDA 18.09.04, 16:10
            Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach,
            gdzie Bóg zapomniał o grudniu, i zawsze dźwięczy muzyka,
            jest taki kraj kraj wiecznej wiosny, pachnący wiatrem i morzem,
            Gdzie miłość to wiersz miłosny, nienawiść to pchnięcie nożem.
            lubię tam być,
            w slłońcu najlepiej marzyć, chłodną jak noc ambrozję pić
            i witać świt na plaży.
            Lubię ten zgiełk, zapach i smak, i szum radosny w głowie,
            w cyprysach zaplątany wiatr, gorące oczy kobiet.

            Jest też taki kraj tu nad Wisłą, pod nieba szarym ołowiem,
            tu moje imi€, nazwisko, tu w ziemi moi ojcowie,
            i chociaż wciaż narzekają, ze stąd daleko do świata
            to tylko w tym jednym kraju potrafię kochać i płakać.
            Bo tylko tutaj sprzedają chleb, który z dzieciństwa pamiętam,
            skrzypi pod noga wczorajszy snieg i najpiękniejsze są święta
            i choć mnie czasem zalewa krew i myśli mam nie zbadane
            tpo tutaj wrosłem po wieków wiek
            drzewem którego nie złamiesz."
            /Pod Buda/
            • gagarin3 Żabuńku przytulam Cię mocno... 18.09.04, 20:05
              Mogę się tylko domyślać, jak wielka jest Twoja tęsknota. Kiedy mi smutno zawsze
              myślę, pojadę do mamy, położę głowę na jej kolanach i wszystko, co złe
              zniknie... Tak bezpiecznie, swojsko jest tylko tam. Całe szczęście, że tak
              niedaleko... A u Ciebie, to nawet "drzewa inne rosną". Jesteśmy z Tobą...
              Buziaczki dla Elenki od Piotrusia...
              • blaneczka007 Re: Żabuńku przytulam Cię mocno... 19.09.04, 19:26
                Dzięuję asi_z za odkrycie możliwości umieszczania zdjęć w LABFOTO. Nareszcie
                (dzięki Tobie Asiu) udało mi się umieścić nasze foty i mogę się pochwalić
                naszymi Słonkami. Oto one:



                www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2
                Blanka
              • zabuniek Re: Żabuńku przytulam Cię mocno... 20.09.04, 09:42

                Dziekuje Ci bardzo bardzo!!! Choc wirtualny uscisk, ale bardzo mi pomogl.
                • magda6811 Żabuńku przytulam Cię mocno... 20.09.04, 11:23
                  I ja Cię Żabuńku przytulam. Choć to zadne pocieszenie wiedz, że ja Ci
                  hiszpańskich upałów zazdroszczę. Zazdroszczę pięknego miasta, brzmienia mojego
                  ulubionego języka, długiego dnia... U nas już niedługo dżdżysta jesień...
                  Odezwijcie się chorowitki, jak zdrowie wrzesniaków?, Jak Gucio, Dimka - obyło
                  się bez antybiotyków? U nas przynajmniej zadziałał. Widziałam, ze JUSTAKOKO
                  (gdzie się podziewasz?) i MARTAEL pytały gdzieś o "douszny" termometr -
                  spanikowałam i w tej chorobie pobiegłam po taki do Apteki. Swoją najważąniejszą
                  funkcję spełnia - w nocy mogę sprawdzić w ciągu sekundy czy rośnie czy spada. W
                  ciągu dnia tez się przydaje, nie muszę walczyć z "niepodległością" Stefka.
                  Kochane warszawskie wrześniówki - może poczekamy z naszym zlotem w Łazienkach
                  na Wiolę?
                  Co o tym myslicie? - To byłby pierwszy weekend października?
                  Całusy dla wszystkich, cały czas świętujemy urodziny, wszystkiego najlepszego
                  dla kolejnych roczniaków!
                  • ewanka Zabki 20.09.04, 11:44
                    Witajcie,
                    Jak myjecie zabki Waszym maluszkom? Ja po kazdym posilku daje Jagodzie
                    szczoteczke dziecieca do pogryzania. Jak widze, ze cos sie do zabkow przykleilo
                    (np chrupek) to staram sie sciagnac to szczoteczka. Jest to trudne, bo Jagodka
                    nie specjalnie lubi jak ktos grzebie jej w buzi.
                    Pozdrawiam
                    E.

    • gonianna nostalgicznie... 20.09.04, 12:03
      Witajcie kochane. Ale się nam nostalgicznie zrobiło... Witaj Żabuniek,
      strasznie się cieszę, że znów jesteś z namismile Rozumiem cię(przynajmniej
      częściowo)i twoją tęsknotę i jednocześnie podziwiam. Za granicą najdłużej byłam
      (w pracy) 3 miesiące i były to trudne miesiące, a takiej decyzji jak ty chyba
      bym bała się podjąć. Ale pomyśl o nas - wrześniowych e-mamach, które potrzebują
      ciebie i twoich ciepłych postów pełnych hiszpańskiego słońcasmile))

      A my jesteśmy już po roczkowych przyjęciach. Stąd moje milczenie. Główna,
      sobotnia impreza była na 16 osób - było co robić. Krzyś spisał się
      fantastycznie: cieszył się z zabawek, z towarzystwa kuzynów, z dmuchania
      świeczki(!) -trochę mu pomogłam, ale umie SAM zdmuchnąć,.Niestety od czasu, jak
      próbował zjeść sekundę wcześniej zdmuchniętą świeczkę z jeszcze płynnym woskiem
      (na szczęście nic się stało)to nie mogę mu jej za blisko przysunąć, a z daleka
      nie zdmuchnie, bo nie ma aż TAKIEGO dmuchasmile Wczoraj mieliśmy jeszcze jedną
      małą porcję (3osoby) gości i na tym chyba skończymy.
      Do roczku brakuje jeszcze 3 dni. Z jednej strony bardzo się cieszę, że Krzylek
      już taki duży, ale z drugiej... staram się go jak najwiecej przytulać i
      rozpieszczać, póki mogę... Potem ważniejsi będą koledzy i inne "męskie" sprawy.
      Już teraz coraz częściej wybiera się na samotne wyprawy do ... drugiego pokoju
      i nie potrzebuje tam mamysad
      ---
      Gosia, mama Krzysia 23.09.2003
      • abepe Już nam lepiej 20.09.04, 14:31
        Witam optymistycznie!

        U nas nieco lepiej. Grześ wprawdzie dostaje zastrzyki ale przynajmniej są
        skuteczne. Podawanie antybiotyku doustnie niestety kończyło się zwrotką.
        Jeszcze teraz potrafi zwrócić syrop, który normalnie ładnie zbiera z łyżeczki
        albo i kaszka się cofa. Dwa razy dziennie odwiedza nas pielęgniarka i kłuje
        małego. Za nami już ¼, czyli 5 zastrzyków. Grześ płacze podczas wstrzykiwania
        ale szybko się uspokaja.
        Widać, że czuje się już lepiej. Przestał protestować podczas aplikowania
        aerozolu do nosa. Nastawia się i tylko zamyka oczy. I nie protestuje, gdy
        wyciągam mu „kozy” z nosa chusteczką. Dzielny maluch.
        W ogóle zrobił się bardziej samodzielny. Potrafi długo bawić się sam. I to jak
        fajnie – ustawia kręgle, pędzi - raczkuje opierając się oburącz na
        samochodziku, który już ledwo zipie, ogląda obrazki, przykleja na tablicy
        magnetycznej (i próbuje gdzie indziej) magnesy zwierzątka. Magnesy to także
        sposób, żeby chwilę posiedział w kuchni bez brojenia – przykleja je na lodówkę.
        Ostatnio rozczulił mnie, bo przyniósł mi i położył na nogach kapcie. Zdarza mu
        się zapomnieć się i zrobić samodzielny krok ale dalej już się boi.

        Mieliśmy kilka okropnych nocy. Jedna była taka, że poszliśmy wszyscy spać o
        4.30. Od 21 Grześ płakał, kaszlał strasznie, ciągnął zapchanym nosem.
        Koszmarnie było. Rzucał się na rękach, jak próbowaliśmy go położyć z nami -
        zaczął uderzać głową w ścianę. Był zupełnie rozbity i okropnie zmęczony. I
        nawet pierś nie pomogła. Następnego wieczora przyszli moi rodzice, którzy
        mieszkają piętro niżej i wzięli małego do siebie, żebyśmy mogli się wyspać. No
        i Grześ spał u nich rewelacyjnie. Od tej pory śpi też dobrze we własnym łóżku.
        Wygląda na to, że cholerny antybiotyk, na który wcale nie miałam ochoty jednak
        działa. Mój mąż oczywiście był nie bardzo zadowolony, że „puściłam” młodego do
        dziadków. Tak bardzo był niezadowolony, że nie mógł spać i się nie wyspał.
        Niech żałuje : )

        Przestaje mi się podobać grzesiowe zasypianie na naszych rękach. Jak tylko
        wyzdrowieje musze z tym zrobić porządek. Pewnie skończy się tym, że o ile
        wieczorem pewnie w końcu zaśnie, o tyle dzienną drzemkę sobie odpuści. Już
        widzę - ja go kładę, on wstaje, ja kładę, on jak wańka-wstańka... Ale musze
        zacząć dbać o swoje plecy i ręce.

        A jeszcze – po ostatnich wizytach lekarskich Grześ ma znowu zwiększoną dawkę
        wit. D3 a ja nakaz aby nieco przytyć (bo jestem zagrożona
        osteoporozą!!!!!!!!!!).

        Blanka – bardzo fajne chłopaki, zastanawiam się czy dochowam się
        jeszcze „czegoś” poza Grzesiem.

        Żabuniek – może byście się tak spakowali i zaczęli jeszcze raz w Polsce??????
        Tak daleko od teściowej : )

        Ewanka – moja dentystka twierdzi, że mycie zębów w tym wieku nie jest
        konieczne. Chyba, że dziecko je dużo słodkiego. Co do cyckowania, to już dawno
        zredukowałam karmienia do jednego. Po prostu zamiast karmić nosiłam G na rękach
        aż zasnął. Podobno działa podawanie dziecku butli z herbatką lub sokiem. U nas
        nie działało. Butla jest beeeee.

        Wiola – też mi się zdarzyła w pracy taka logopedka, co była zdziwiona, że
        maluch nie siedzi i nie powtarza (nadpobudliwy jakiś czy co?). Na szczęście
        pracowała krótko. Praca z maluchami jest świetna jak się wie, że trzeba za nimi
        łazić na kolanach i próbować „terapeutyzować” w zabawie.

        Gagarinie – a dlaczego Twój Tobołek nie chciał się przyssać? Mój też nie chciał
        i do tej pory w głowę zachodzę o co mu chodziło. Wprawdzie po tygodniu
        odciągania, nieudanego przystawiania i karmienia z kielicha wreszcie zaskoczył
        o co chodzi .Tak naprawdę powiedziałam wtedy po następnej
        kilkudziesięciominutowej walce: „K...(do męża, nie używam często tego słowa),
        weź go ode mnie. A ty (do syna) jak przez tydzień nie zaczniesz - dostaniesz
        butlę i z głowy” Podziałało w kilka godzin, nie wiem, czy mocne słowo, czy
        ultimatum. Potem było mi trochę wstyd. Ale czy historia się nie powtórzy przy
        kolejnym potomku?

        Pozdrowienia dla towarzyszy w chorobie – WuWu, Dimki, Stefa i Maciusia.
        I dzięki za pozdrowienia.

        Aneta
        • winnie77 Re: Już nam lepiej 20.09.04, 16:43
          Nam też już trochę lepiej. To znaczy WuWu już lepiej, a mi gorzej. Dopadł mnie
          chyba ten sam wirus co ją. Biorąc pod uwagę jak się czuję, wcale się nie
          dziwię, że Młoda była marudna (właśnie siedzi i na przemian trze kapslem o
          terakotę albo przykrywką od "garnauszka na klocuszki" o lustro - jedno i drugie
          daje piorunujący efekt dźwiękowy...). Po drugie, rozpoczęłam poszukiwanie
          opiekunki. Uff...Strasznie stresujące zajęcie jak dla mnie. Już dzwoniła jedna
          pani. Umówiłyśmy się na środę na 12. Mam mieszane uczucia. Trzymajcie za mnie
          kciuki. Jutro idę zapisać się na studia mgr. Mam szansę ukończyć je na wydziale
          ekonomicznym (licencjackie kończyłam na "Turystyce i Rekreacji"), pod
          warunkiem, że zaliczę do końca I semestru 3 egzaminy). Muszę się do jutra
          zdecydować. Ale dość o mnie. Jak już pisałam WuWu ma się lepiej, co widać i
          słychać. Chodzi coraz sprawniej i jest coraz rozmowniejsza, mądrzejsza,
          kochańsza i....Nie mogę się nadziwić jakie te nasze maluchy są niesamowite.
          Jaka jest niesłychana różnica między tym co jest teraz, a tym co było rok temu.
          Ja rok temu, jak WuWu była taka maleńka i przyssana starałam się sobie
          wyobrazić, jaka będzie za rok. Ale to, co jest przerosło/przerasta moje
          najśmielsze oczekiwaniasmile. Prawdziwy CUD, tylko tak mogę nazwać to co dzieje
          się w moim domu, życiu...
          Aneta ciszę się, że Grzesiowi już lepiej i życzę, żeby te zastrzyki jak
          najszybciej się skończyły. Dla mnie zatrzyki to ogromny stres. Może w to trudno
          uwierzyć, ale nawet teraz, kiedy mam już swoje latasmile, ile razy przypiszą mi
          zastrzyki (naszczęście, żadko to się zdarza), zawsze kombinuję przed lekarzem,
          żeby to jakoś ominąć, a później w gabinecie zabiegowym...Mówię Wam szopka.
          Jeśli chodzi o mnie, to ja, Wyrodna Matka, nie mam wyrzutów sumienia, żeby
          zostawić WuWu z dziadkami jak jest okazja i czmyhnąć...To tak rzadko się
          zdarzasmile. Jeśli chodzi o mycie ząbków - dwóch - to ja masuję WuWu te zęby i
          dziąsła taką szczoteczką silikonową nakładaną na palucha. Ją to starasznie
          bawi, a czy czyści też zęby, trudno mi powiedzieć.
          Blanka, fajne te Twoje Bąble. Jak się tak napatrzyłam, to też zaczęłem rozważać
          dorobienie się drugiego bejbisa...
          Żabuniek, trzymajcie się cieplutko. Myślimy o Was!!!
          W kwestii spotkanie, będę może coś więcej wiedziała jutro. Bo nie wiem, kiedy
          będę miała I zjazd.
          Sciskam mocno Was Wszystkie i Wasze Skarby
          Agata I WuWu
          • witka06 Re: Już nam lepiej 21.09.04, 17:05
            czesc kochane,

            my juz u dziadkow.wlasnie bylam dzis znow z Dima u lekarza. powiedziala,ze
            wszystko ok,pluca jak dzwon.no, ale nos jakis zapchany az chrapie podczas snu.
            Agato, gratuluje obrony, zuch mamuska z Ciebie i powodzonka

            Zabunku, wiem co czujesz.pamietam,ze po kazdej rozmowie telefonicznej z mama
            ryczalam jak bobr.trzymaj sie kochana. masz sliczna kochana Elenke,
            mezusia.calujemy mocno.

            Blanka, fajne te twoje chlopaki.

            ciesze sie dziewczyny, ze dziciaczki juz lepiej,zdrowiejcie, zdrowiejcie,
            zdrowiejcie!!

            Madziu, dzieki za wstawiennictwo z terminem spotkania,byloby
            fantastycznie,gdybyscie daly sie przekonac do pazdziernika!
            Acha, znow cos o straszeniu mlodych mam. pani doktor zapytala dzis, czy byla
            juz z Dima u okulisty. On ma jedno oko dwukolorowe,moze
            pamietacie.stwierdzila,ze statystyki mowia, ze dzieci z nieustalona barwa
            teczowki maga miec jakas wade wrodzona, nie koniecznie wzroku. a moze taka
            jego uroda, dodala! po powrocie do w-wy lece w te pedy do okulisty.oczywiscie
            juz mi to na dobre utkwilo w glowie...

            caluje was kochane i wszystkie slodkie roczniaki
            wiola
            • blaneczka007 Trochę o starszym.... 21.09.04, 17:59
              Cześć dziewczyny,
              dzięki za miłe słowa na temat moich facecików. Dzisiaj wyjątkowo chciałabym
              napisać coś o moim siedmiolatku, bo mnie bardzo to rozbawiło.

              Dawid obudził się dzisiaj w środku nocy, wparował do naszego pokoju oznajmiając
              że "ten woreczek pękł i wylała się z niego woda". Zapytałam jaki woreczek? On
              mnie zaprowadził do swojego pokoju i chcąc mi pokazać zaczął szukać ów woreczka
              w pościeli. Niestety nie mógł go znaleźć (bo woreczka wcale nie było). Zapytał
              mnie tylko jeszcze czy na pewno to była woda (w tym woreczku). Powiedziałam, że
              pewnie tak, ale że to był tylko sen. On na to: "Tak? ... Ale weź ten woreczek"
              i podał mi dwoma palcami wirtualny woreczek. Zamknął oczy i zasnał. Nad ranem
              niczego nie pamiętał. Wydaje mi się, że lunatykował. No... ewentualnie ze mną
              jest cos nie tak, że nie widziałam WORECZKA.

              Jesli chodzi o Miśka to niestety od kilku dni wystarcza mu jedna drzemka
              dziennie. A mój mąż po programie edukacyjnym dla rodziców próbuje małego
              przyzwyczaić go do usypiania
              we własnym łóżeczku, zamiast w raminach rodziców. Raz się powiodło. Ciekawe jak
              będzie dalej?

              Kurcze, w Gdyni podobno dzisiaj było niewielkie trzęsienie ziemi. Na szczęście
              nic nie odczuliśmy, ale co to za koszmar? Wstrząsy sejsmiczne w Gdyni?

              Tobie Żabuńku chciałabym napisać, że troszkę rozumiem tą tęsknotę za za
              rodzinnymi stronami. Przeprowadzałam się wiele razy (choć nigdy za granicę) i
              zawsze gdzies zostawiałam coś za czym do dzisiaj tęsknię.
              Jesli byś wróciła do Polski to pewnie brakowało by Tobie Hiszpani. Nie wiem jak
              długo już tam jesteś, ale na pewno z czasem będzie łatwiej, choć tęsknota w
              serduszku na zawsze pozostanie. Jednak życzę Ci wszystkiego najlepszego...

              Blanka / gg 9520031

              www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2

              • jasko_mama różności pourlopowe :-) 21.09.04, 22:48
                Hej Dziewczyny!
                Witajcie po dlugim czasie! Na urlopie było fantastycznie. Ciepło, słonecznie,
                bardzo miło. Amanda rozpieszczana przez ciocie i wujka, którzy nie maja dzieci
                rozbrykała się na dobre. Np. najlepsze zabawy to jazda na tacy lub w misce po
                tarasie albo siedzenie na najwyższej pólce w kuchni. No i na Sardyni zaczęła
                chodzić na dobre. Właściwie z dnia na dzień, jednego dnia nauczyła się
                samodzielnie wstawać, bez podtrzymania czegokolwiek, a następnego dnia juz
                tylko chodziła i zupełnie zapomniała o swoim pupkowaniu! To niewiarygodne!
                Naprawdę taki dwunożny człowieczek to już poważna istotka!
                Rozumiem Zabuniek Twoje tęsknoty za krajem. Kamila (nasza koleżanka z Sardyni)
                też opowiadała o napadach smutku i tesknoty za Polską. Chociaż mój mąż
                stwierdził, że mógłby się przeprowadzić na Sardynię, bo bardzo odpowiadała mu
                kuchnia włoska i lużne podejście do życia to jednak myślę, że tak naprawdę
                trudno podjąc taką decyzję. Napewno życie w Hiszpanii ma wiele zalet, ot choćby
                to słonce! Trzymaj się, a w trudnych chwilach zaglądaj do nas na forum!

                Zaraz po urlopie dopadło nas okropne chróbsko – jakaś tzw. grypa żoładkowa.
                Koszmar!!! Najpierw Amanda cała noc wymiotowała i miała rozwolnienie,
                następnego dnia tata Amady, a wczoraj w nocy ja. Straszne!!! Tak paskudnie nie
                czułam się bardzo dawno. na szczęscie już jest lepiej i sytuacja się
                normalizuje, tylko Amanda straciła apetyt i gdyby nie cycuś to nie jadła by
                niczego. Mam nadzieję, że to minie bo nie mieliśmy z jedzeniem dotychczas
                większych problemów. Dlatego dopiero dziś piszę, chociaż przeczytałam Was
                wcześniej, ale od razu nie odpisałam, a potem te chróbska!

                Dzięki za życzenia urodzinowe dla Amandy. My też życzymy wszystkim już
                roczniakom i prawie roczniakom i ich mamom wszystkiego najlepszego. Podobnie
                jak Wy prawie minuta po minucie i ze łzami w oczach wspominałam ostatnie chwile
                Basi x2 i pierwsze chwile samodzielnego życia naszej córeczki. Oj jakie to
                cudne wspomnienia!!!

                No własnie karmienie piersią, nie mam pojęcia jak zacząc przestawać karmić.
                Amanda nie toleruje żadnych „podróbek” mlecznych, ani dań z dodatkiem mleka –
                kaszki tylko na wodzie, itp. Aneta jak udało Ci się dojść do jednego karmienia?
                To jedno karmienie na dobę czy w ciągu dnia? Czy zastąpiłaś czymś te posiłki
                dawniej cyckowe? Dla mnie najgorsze to wieczory i noce. Amanda jak nie
                dostatnie cycka to krzyczy i to tak przeraźliwie, że zawsze mysle, że coś jej
                się stało. Na urlopie to już przechodziła samą siebie – najlepiej spędzałaby
                calą noc przy cycku, a ja ulegałam, bo nie chciałam robić awantury na cały dom.
                Nie wiem jaką strategię obrać na odzwyczajanie od cyckowania, bo jedno jest
                pewne Mała sama nie zrezygnuje.

                Cieszę się, że ważne badania, które miały Wasze dzieciaczki ostatnio wypadły
                pozytywnie

                Może na wzór warszawskiego spotkania zrobimy takie nadmorskie rocznicowe? Co Wy
                na to Aneta, Ania, Olga, Blanka, mama Patrycji?

                pozdrowienia dla wszystkich Basia

                • ewa237 Re: różności pochorobowe :-) 22.09.04, 09:08
                  Witajcie Dziewczyny,

                  My też już po chorobie, od poniedziałku Maciuś chodzi do żłobka i chyba mu się
                  podoba. Dzisiaj jak go zawoziłam to zaobserwowałam uśmiech na twarzy i takie
                  ożywienie jak wchodziliśmy po schodach na I-sze piętro w żłobku. To mnie cieszy,
                  chyba mu ten kontakt z rówieśnikami jest potrzebny.
                  Basiu (Jasko-mamo) witaj po urlopie. Zazdroszcze Ci tego sardyńskiego słoneczka.
                  U nas już jesienna plucha i szarość. Mój Maciej też miał grype żolądkową i do
                  tego katarek. Przeszło po paru dniach i teraz znowu wszystko wcina a był tylko
                  na cycusiu. Cieszyłam się, że jeszcze go karmie bo zdaje się, że mój pokarm mu
                  pomógł. Teraz przymierzam się do odstawiania. Zaczne od przyszłego tygodnia
                  czyli po jego urodzinach. Mam akurat tydzień urlopu więc chcę to wykorzystać i
                  poswięcić na nocne próby odstawiania. Na następny weekend wybieramy się z mężem
                  na wesele a nasza Maciejka będzie 2 noce z ciocią, bez nas. Niestety a może
                  stety wesele jest aż po Przemyślem więc innej rady nie ma. Dlatego chce mojego
                  Facecika przygotować do rozstania z cycusiem.
                  Na szczęście je wszystkie błyskawiczne kaszki mleczne a nawet smakuje mu kasza
                  manna na 3.2% mleku z kartonu. Zobaczymy jak nam się powiedzie...

                  Żabuńku - na tęsknote chyba najlepsza będzie myśl o następnym wypadzie do
                  Polski. A swoją drogą ja też Ci zazdroszczę tego słoneczka i łagodnego klimatu.
                  U nas zimno, brrrrr...

                  Jesli chodzi o spotkanie w Łazienkach to my z Maćkiem cieszylibyśmy się bardzo
                  gdyby udało się go zoorganizować na drugi weekend października (9/10). My też
                  już wrócimy z gościnnych wystepów smile.

                  Na koniec jeszcze raz chcę serdecznie uściskać i życzyć wszystkiego naj,
                  najlepszego Naszym Roczniaczkom. Nie chorujcie już więcej. Duża buźka !!!

                  Pozdrowiam Was cieplutko
                • abepe Prawie chodzimy 22.09.04, 09:50
                  witam!
                  No, Grześ zrobił wczoraj swoje pierwsze trzy kroczki całkiem świadomie. Nie
                  nazwałabym tego chodzeniem ale w związku z tym, że coraz częściej próbuje –
                  pewnie to już blisko.
                  Obecnie spędza jednak czas na raczkowaniu za swoimi urodzinowymi balonami,
                  które już nie wiszą pod sufitem ale walają się po podłodze. Kurczę, jak to
                  fajnie, jak dziecko samo się bawi dłużej niż 10 minut. Zazdrościłam Oldze, że
                  przy Adusi jest w stanie pisać artykuły a teraz mam to samo, tzn. nie piszę
                  artykułów ale robię sobie różne przydatne rzeczy (np. opracowuję plan wakacji,
                  które już za niecałe 3 tygodnie!!!!!!!!!!!!!) Chociaż właśnie musiałam
                  wyciągnąć młodego z szafki, to i tak dość mało broi. Niestety cały czas nie
                  można go puścić na chałupę, bo zabezpieczenie na schody gotowe w połowie
                  (trudno było znaleźć odpowiedni słupek do poręczy). Więc jak coś robię to w tym
                  samym pomieszczeniu, co Grześ. Musze jakoś przystosować kuchnię, bo robi mi
                  bałagan, jak już mu się znudzi zabawa z magnesami na lodówce.

                  Niestety na panią od zastrzyków reaguje rozpaczą już jak słyszy jej głos na
                  schodach. Dziś były trzy wkłucia zanim się udało, bo porobiły się zrosty. A to
                  dopiero połowa. Ale spał dziś nieprzerwanie od 9 do 7!!!!!!!!!!!!!!!!! Już nie
                  ma nocnych ataków kaszlu i zatkanego nosa! O 7 zastrzyk, poranne cyckowanie i
                  teraz broimy. Niestety dwójka lekarzy orzekła, że oskrzela brzmią alergicznie.

                  Agata – pewnie dlatego dość łatwo zgodziłam się na zastrzyki, że dla mnie
                  połykanie tabletek było zawsze koszmarem – stawały mi w gardle i zwracałam
                  (wzmożony odruch wymiotny – mam to np. przy myciu zębów, na szczęście ominęło
                  mnie całkowicie w ciąży). Byłam jedynym dzieckiem chyba, które wolało zastrzyki
                  niż piguły. Patrząc na Grzesia cofki uznałam, że może mieć to samo.
                  A co do porzucania dziecka to mój mąż czuje opory, bo uważa, że i tak
                  dziadkowie (czyli moi rodzice są za blisko) i jeszcze się dziecku pomyli.
                  Trochę przesadza, bo G widuje ich dziennie 10 minut. Ale tak to jest jak się ma
                  mieszkanie na strychu rodziców. Kubę dobije to, ze miało to być na tymczasem a
                  tu nam w sobotę stuknie 5 rocznica ślubu i mieszkania. Ale jak się płaci 5
                  tysięcy rocznie za studia na UJ (i jeszcze się przeciąga 3 lata w 4) i drugie
                  tyle na dojazdy (kto to widział z Wejherowa do Krakowa) to trudno jeszcze
                  wynajmować. Ale magisterka już prawie złożona i perspektywy finansowe się
                  poprawiają, więc może...W każdym razie na drugie dziecko umówiliśmy się jak już
                  będziemy na swoim.

                  Blanka – mój brat też lunatykował, robił różne ciekawe rzeczy, nie będę tu
                  opisywać, bo może się obrazić, hehe.
                  Oj trzęsło się, trzęsło. Mój mąż na 4 piętrze na Hutniczej miał niezłe wrażenia
                  a i na moim strychu (3 piętro) w Wejherowie było fajnie. Grześ siedział akurat
                  na podłodze i miał lekko przestraszoną minę. U nas to nic, w takim Braniewie to
                  była jazda.

                  Basia – karmię raz , tylko w nocy, właściwie teraz to już nad ranem, bo G
                  dopiero wtedy się budzi. Co kilka tygodni wycofywałam jedno karmienie (żeby
                  piersi nie zwariowały), wprowadzając inny posiłek. Karmienie na sen po prostu
                  zlikwidowałam i mały się nie domagał. W nocy jeszcze jakiś czas temu karmiłam
                  dwa razy ale jak się budził na pierwsze karmienie brałam go tylko na ręce i
                  nosiłam i nie protestował strasznie. W ogóle jakoś łatwo poszło. Chyba po
                  prostu mały inaczej realizuje potrzebę bycia ze mną blisko. Przytula się, liże
                  mnie.

                  Spotkanie – bardzo chętnie ale mi pasuje dopiero koniec października – wracamy
                  z wakacji 18. Trzeba by znaleźć miejsce, gdzie można by luzem puścić dzieciaki,
                  bo przecież nie usiedzą : )

                  Zdrówka, zdrówka!!!!!!!!!!!!!!!!

                  papa
                  Aneta
                • martael Re: różności pourlopowe :-) i choroby rozmaite :-( 22.09.04, 10:13
                  Heloo!
                  My też niestety chorujemy sad Zaczęło się ode mnie – fatalny ból gardła,
                  rozbicie – po prostu paskudna grypa. Potem przyszedł czas na Gucia. Zatkany nos,
                  marudności. A noce... Koszmar. Dzisiaj wreszcie spaliśmy oboje i nareszcie
                  jestem wyspana i przytomna – w końcu też czuję, że zdrowieję. Wczoraj (jak na
                  złość) przypadał też termin wizyty w Centrum Zdrowia Dziecka. Chciałam przełożyć
                  z powodu tych naszych choróbsk, ale okazało się, że przełożyć można, ale... na
                  termin odległy o trzy miesiące. No więc pojechaliśmy mimo wszystko, ha, ale
                  jeszcze przedtem okazało się, że popsuł nam się samochód. No więc ściągnęliśmy
                  dziadka Gucia (na szczęście dał się ściągnąć) i pojechaliśmy. Wspominam ten
                  wyjazd fatalnie. Lekarze i panie w rejestracji, słowem: wszyscy byli mili i
                  uprzejmi, ale... No właśnie... My oboje z Guciem chorzy, wszędzie musieliśmy
                  czekać co najmniej godzinę: pod gabinetem lekarskim, do pobrania krwi. I tak
                  mieliśmy szczęście: byliśmy umówieni na 11.00-12.00, i czekali z nami ludzie
                  poumawiani jeszcze na 8.00, którzy z drugiego końca Polski jechali całą noc do
                  Warszawy... Rany to jakiś obłęd. Okazuje się, że szpitalny oddział chorób
                  metabolicznych dla dzieci i taka poradnia metaboliczna jest tylko w CZD. Oddział
                  „obsługujący” całą Polskę liczy sobie 10 łóżek. I to wszystko.
                  Jestem jeszcze dzisiaj zmęczona tym wczorajszym dniem. Gucio płakał cały czas
                  przeraźliwie głodny. Miał być na czczo do badań, rano nie zjadł nawet kaszki,
                  trochę pocyckował, ale tak kaszlał, że zwymiotował sad. A tyle tam czekaliśmy...
                  Nie mogliśmy pobrać moczu do badania. No tak, ale skąd miałby się ten mocz
                  wziąć? Wciskaliśmy mu wodą z marnym skutkiem. Nie chciał jej pić. W końcu po
                  pobraliśmy krew – jakoś pechowo go babki ukłuły i krew z ranki zaczęła pomimo
                  uciskana płynąć ciurkiem – przemokły trzy waciki, chusteczki higieniczne,
                  zaczęło kapać na podłogę... Myślałam, że zemdleję. W końcu przestało lecieć,
                  nakarmiłam go, uspokoiłam i zaczęliśmy czekać na siuśki. No i czekaliśmy,
                  czekaliśmy. Gucio jadł, pił, płakał, bo chciał spać, a siuśków ani widu ani
                  słychu. W którymś momencie zwątpiłam i chciałam się poświęcić i sama do tego
                  pojemniczka narobić. I pewnie tak by się to wszystko skończyło, gdyby nie to, że
                  w końcu coś się w tym woreczku pojawiło. Cenne krople smile) Teraz czekamy na
                  wyniki (mają być za około 4 tygodnie)
                  Zaliczyliśmy wczoraj wieczorem jeszcze pediatrę, bo martwił mnie kaszel Gutka,
                  ale okazało się, że płuca w porządku, infekcja jest „kataralna” i kaszel bierze
                  się z kataru. Całe szczęście. Grypy żołądkowe na szczęście nas na razie omijają,
                  chociaż podobno (wczoraj mi mówiła pediatra) panuje teraz taka zaraza. Mogliście
                  się Basiu nawet w samolocie zarazić (najszybciej).
                  Gucio też rośnie w oczach. Uwielbia być wożony na łazienkowym dywaniku smile
                  Wstaje przy wszystkim przy czym się da i uwielbia telefony. Wszystko co się
                  nada przykłada do ucha i patrzy na mnie. A ja mówię „halo, halo Gustaw”, a on
                  się cieszy smile))
                  Życzymy Wam wszystkim dużo zdrowia.
                  Żabuniek – dużo słoneczka i nie smuć się. Moi wszyscy bliscy 200 kilometrów
                  stąd. A czasem czuję, jakby byli daleko na 2000. Obco mi już i tu i tam. I pusto
                  czasami przeraźliwie i żal wszystkiego.
                  Blanka – Twoje chłopaki są super, zdjęcia fantastyczne. Uśmiałam się z akcji „z
                  woreczkiem”. Mi też się zdarza lunatykowanie. Kiedyś podobno pozmywałam w nocy
                  czyste talerze, które stały w szafce. Mama bała się mnie ruszyć, żebym czegoś
                  nie upuściła smile)))
                  Agato – ja też gratuluje obrony. Jesteś Supermamą!
                  Ja też jestem za przełożeniem terminu spotkania na październik. Może nie
                  będziemy juz tacy zasmarkani.
                  Tzrymajcie się!
                  • gonianna Re: różności pourlopowe :-) i choroby rozmaite :- 22.09.04, 13:15
                    Zdrowiejcie, kochane mamy i maluszki jak najszybciej!
                    Nas na razie (odpukaćsmile) nic nie bierze i oby tak dalej. Dzisiaj w planach
                    basen, wiec różnie może być. Mam nadzieję, że jak dobrze Krzysia opatulę, to
                    będzie OK. Poza tym dostaje cebion multi i mnóstwo owoców.
                    Martael - współczuję tobie, a jeszcze bardziej Gutkowi! Wyobrażam sobie was,
                    jak siedzicie bidulki w poczekalni zasmarkani, z temperaturą i ogólnie złym
                    samopoczuciem, a potem jescze męczą twojego synkasad brrrr, aż ciarki mi
                    przechodzą! A ty pewnie nie miałaś nawet siły, żeby walczyć i bronić Guciasad
                    Na szczęście, to już za wami!
                    Agata - serdeczne gratulacje!!!!! Nie wiem, jak podołałaś? Moze jesteś
                    cyborgiem, albo cosmile))
                    Żabuniek - wiesz, my też mamy kiepskie samopoczucie i tęsknimy ... za słońcem i
                    ciepłem. Zrobiło się już naprawdę jesiennie, wietrznie... Wpadaj do nas na
                    forum, to pomagasmile
                    Aneta - brawo dla Grzesia!!! teraz to juz kwestia dni i nie nadążysz za nim
                    biegaćsmile
                    Brawa dla Amandy! Na dwóch nogach jest znacznie szybciej! Chyba sardyńskie
                    słonko ją postawiło na nogismile))

                    Wczoraj urodził się Krzysiowi kuzyn - Gustawsmile)) Dobrze, że nie jutrowink
                    Babcie, prababcia i siostra maluszka są niepocieszone - wszystkim marzyła się
                    dziewczynka. (Cała nadzieja we mnie i w Robercie - że nam się uda córeczkasmile)
                    Braciszek Gucia szczęśliwy - on chciał brata.
                    Pozdrawiam i całuję wszystkie zasmarkane noskiwink
                    • martael 100 lat dla Krzysia! I dla jego Mamy 23.09.04, 11:03
                      Najserdeczniejsze życzenia urodzinowe dla Krzysia! przede wszystkim zdrowia i
                      radości, wesołego chlapania w basenikach i radosnego tuptania (biegania,
                      rozrabiania smile) i dla Ciebie roczna Mamo Gonianno duża buźka.
                      Pozdrowienia też dla małego Gustawa, od nieco większego smile Chłopaki są
                      fantastyczne, podobnie jak dziewczynki, najkochańsze na świecie. Tak trzymać!

                      Miałam jeszcze dopisać odnośnie mycia ząbków: my kupiliśmy już jakiś czas temu
                      szczoteczkę "oral b" jeden - dla dzieci w przedziale wiekowym 4-24 mies. i pastę
                      nenedent bez fluoru, żeby Gutek mógł ją spokojnie zjadać, bo nie byłam pewna
                      jaką zawartość fluoru może mieć pasta dla dzieci, żeby była bezpieczna (kiedyś
                      czytałam o tym na forum "kosmetyki dla dzieci", ale jakoś nie pamiętałam sad .
                      No i szorujemy, choć niechętnie, bo zęby idą jeszcze i czasami kończy się to
                      buczeniem. Ale ogólnie chyba Ok - Gutek lubi swoją szczotkę - dzierży ją w łapie
                      i podgryza.
                      • 158r Re:jesteście dziewczyny fantastyczne 23.09.04, 12:25
                        Lubię czytać jak opisujecie o sobie i swoich skrabach. Tak u Was
                        cieplutko.Czytam ale samo nie umiem zabrac sie do pisania i jeszcze tak ładnie.
                        Ja też mam maluszka z września. Jest słodkim łobuziakiem.Dużo BARDZO dużo je i
                        jeszcze więcej biega.My urodzinki mamy za sobą.I chyba bardziej ja byłam
                        wzruszona niż on.Aby go cmokałam i przytulałam, a on aby uciekał i biegał.
                        Ja niestety większość dnia spedzam w pracy i omijają mnie najwspanialsze dni
                        mojego dzieciątka. On chyba też teskni- jak wchodzę do domu cichaczem słyszę
                        jak mówi mama.A babcia - Zaram mama będzie i on patrzy na drzwi.Ale bardziej
                        jest za tatą /nie wiem czemu- zazdroszczę mu/.Budzi się i jego pierwsze słowa
                        tata.Jego pierwsze słówko to też tata a nie mama.

                        To na pierwszy raz tyle.Pozdrawiam Was gorąco.
                        A my też chorujemy. Ja mniej ale mały -zawalny nosek i zaczyna podkasływać.
                        Gorączki nie ma i nie wiem czy wybrać się do lekarza.A z nosa dosłownie mu
                        leci.. i to prawie 5 dzień. Dawalam mu różne specyfiki od katarku i nic. Co
                        robić.Jeszcze do tego nie lubi lekarstw - zwraca.

                        to narazie.
                        • ewanka Re:jesteście dziewczyny fantastyczne 23.09.04, 13:03
                          Witajcie!
                          Wczoraj bylismy na zaleglym mierzeniu, ważeniu i szczepieniu (Hib - bezbolesnie
                          o dziwo!). Jagoda wazy 8600. Pani doktor stwierdzila, ze o pol kilo za malo,
                          ale co zrobic kiedy jesc nie chce (oprocz cyca)? Do naszego repertuaru z myciem
                          zabkow kazala dolaczyc przecieranie "wnetrza paszczy" gazikiem - po ostatnim
                          karmieniu. Ciekawe jak to zrobic spiacemu smacznie dziecku, zeby nie obudzilo
                          sie z krzykiem, ze chce jeszcze cyca sobie possac?!?

                          Ostatnio zaczelam sie zastanawiac, czy nie odstawic Jagusi od nocnego
                          podjadania. Karmie ja wieczorem, zasypia na 1,5-2 godziny i budzi sie z
                          placzem, dostaje cyca i po max 2 godz jest od poczatku to samo. Noszenie
                          zamiast cyca nie pomaga, placz jest straszny. Nie podejrzewam, zeby byla glodna
                          w ciagu nocy, bo przed kapaniem dostaje kaszke. W najblizszym czasie (dokladnie
                          za tydzien) zmieniam prace i chyba lepiej bedzie zostawic wszystko tak jak
                          jest, zeby sie nie stresowac zanadto. Bede wracac godzine pozniej, wiec
                          opiekunka bedzie podawac Jagodzie obiad. Jeszcze jakbym ja odstawila w tym
                          czasie od cyca, to bylo by za duzo wrazen na raz.

                          Pozdrawiam serdecznie wszystkie Jesienne Mamy i Wrzesniatka.
                          E.
                          • javert Ewanko! 24.09.04, 14:11
                            Moja Adusia ma juz 9 ząbków, ale teraz pzrezywamy istny horror i męki, bo idą
                            trzonowe chyba sad Ada marudzi, ryczy, ciagle wsadza raczki do buzki i szoruje
                            nimi po dzialslach i zabkach. A poza tym, nadal jest wielkim niekonczacym sie
                            cyckojadem. Ja teraz pracuje 9 godzin w tygodniu, mam nianie, ale Ada je duzo
                            rano mojego mlesia, a jak wroce z pracy to mnie nie puszcza przez godzIne i
                            znow je. Potem jeszcze mleczko ze 2 razy , jedzonko inne bardzo niechetnie, w
                            sumie tylko Sinlac jej podchodzi i chlebek. Wkrotce mamy szczepienie - wtedy
                            zobaczymy ile wazy.. ale na pewno nie wyglada na zaglodzona - he he.
                            • ewanka Re: Dzieki! 27.09.04, 08:48
                              Javert dzięki za pocieszenie! Już się zaczęłam zastanawiać, co źle robię w
                              kwestii dożywiania Jagody. Wiem, że nie powinno się za bardzo porównywać dzieci
                              między sobą (zarówno jeśli chodzi o jedzenie i rozwój), bo każde dziecko
                              rozwija się we własnym tempie. Niestety pociechy wszystkich moich znajomych są
                              zupełnymi przeciwieństwami Jagody. Ale przez to jest Ona wyjątkowasmile))
                              Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia!
                              E.
                              • karolka_1 Sto lat i jeszcze dłużej dla wrześniaków :) 27.09.04, 11:26
                                Witajcie,
                                wreszcie zebrałam się w sobie i postanowiłam napisać….
                                Na początku składamy serdeczne życzenia wszystkim wrześniowym solenizantom. Duże
                                buziaki dla dzieciaków i mamuś za wytrwałośc  Dominika zamyka roczkowy maraton
                                już za kilka dni – dokładnie w niedziele kończy roczek…Siedze sobie czasem i
                                staram się przypomniec sobie co działo się rok temu… . Czasem przypominam sobie
                                co robiłam rok temu i co wtedy myślałam.....Eh, troszkę odbiega to od
                                zeszłorocznych wyobrażeń, ale chyba tak już z tymi dziećmi jest.....
                                Jak pisałam wcześniej przeprowadziliśmy się do Zielonej Góry. Miało być fajnie,
                                nowe miejsce, nowe możliwości itd. Chyba za dużo jednak sobie obiecywałam  Od
                                przyjazdy siedzę z małą w domu, bez pracy i popadam w lekka depresje…Nie mogę
                                pogodzić się z tym, że po urlopie macierzyńskim poszłam do pracy, byłam
                                potrzebna komuś w sensie zawodowym a później dziecku w domu…W pracy odpoczęłam
                                od małej, zatęskniłam za nią i byłam inna matką niż teraz…Wiem,że kilka z Was z
                                wyboru jest z dzieckiem w domu. Dziewczyny jak godzicie opiekę nad dzieckiem z
                                obowiązkami domowymi i z odpoczynkiem? Mam wrażenie, że jak chodziłam do pracy,
                                byłam lepiej zorganizowana, miałam czasu na więcej rzeczy i byłam wypoczęta!!!
                                Dominika jak na roczniaka miewa się całkiem dobrze. Mamy za sobą ospę – bardzo
                                łagodny przebieg, mała miała zaledwie 15 krostek. Teraz walczymy z jakimś
                                przeziębieniem – ponoć powikłanie po ospie.
                                Lekarka w Zielonej Górze, u której byłyśmy nie chciała mi wierzyć, że mała
                                dopiero skończy rok za tydzień…
                                Hehe, wcale się jej nie dziwię, bo ja tez czasem w to nie wierze. Zwłaszcza jak
                                mogę popatrzeć na dzieciaki w wieku Dominiki. Mała jest tzw. żywym srebrem. Moje
                                dziecko biega a nie chodzi. Ma 8 zębów i niestety wychodzą jej
                                trzonowe….straszna męka dla niej…
                                Jak na razie nie ma ochoty mówić. W jej słowniku króluje „mama”, „baba” i
                                „papa”. Czasem jak się jej przypomni to jest „dzidzi” czyli dzieci i na tym
                                koniec. Z oporami mówi „tata” jednak wcale mnie to nie dziwi skoro tata jest tak
                                krótko w domu w ciągu dnia 
                                Co do mycia ząbków – to my jak na razie myjemy je raz dziennie szczoteczką i
                                pastą „bobini” – ma najmniejszą dawkę fluoru. Mała mycie zębów traktuje jak
                                zabawę – zlizuje paste ze szczoteczki 
                                Ostatnio czytałam, że nie należy dziecku na siłe czyścić ząbków….Może mieć
                                później uraz i w efekcie nie będzie chciało myć zębów….
                                Dziewczyny jak wygląda u Waszych dzieci kolacja?? Ja od wczoraj wdrażam w życie
                                plan kaszka na kolacje przed kąpaniem i myciem ząbków…Wczoraj było super,
                                zobaczymy jak pójdzie nam dzisiaj. Kaszka oczywiście podawana łyżeczką –
                                odchodzimy od smoka powoli…Herbatki, soczki itp. już od dłuższego czasu mała
                                pije z kubka niekapka. Z butelki jest jeszcze poranne mleko i kleik przed
                                południowym spaniem…..
                                Chciałam przez ten długi czas tyle napisac….teraz gdy zabrałam się do tego w
                                głowie pustka….
                                Pozdrawiam Was serdecznie
                                Dziękuje za to, że zawsze jesteście i jest co poczytać i komu się wyżalić….
                                Karolina
                                • abepe Re: Sto lat i jeszcze dłużej dla wrześniaków :) 27.09.04, 15:06
                                  Hej, hej!
                                  Mamy za sobą kolejny wspomnieniowy weekend, bo w sobotę stuknęła nam piąta
                                  rocznica ślubu. Poszliśmy z mężem na długi romantyczny spacer do lasu. Mały
                                  został z babcią. Przydało mi się trochę tlenu, bo przez grzesiową chorobę od
                                  dwóch tygodni nie wychodziłam z domu. W sobotę wpadła do nas moja rodzinka, w
                                  niedzielę Kuby – obie skuszone tradycyjnie pysznym plackiem z owocami –
                                  specjalnością mojego męża. No i oczywiście jak już wszyscy poszli (nieletni
                                  spać) założyłam moją ślubną suknię, która już tyle (!!!!!!!!) lat wisi sobie w
                                  szafie. Jest z tych mało obfitych (bez sztywnych halek, kół itp.), więc mało
                                  miejsca w szafie zajmuje a miło czasem na nią spojrzeć. Na to, żeby zostawić
                                  sobie suknię i od czasu do czasu ją założyć namówiła mnie przyjaciółka, która
                                  bardzo żałowała, że swoją oddała. I cieszę się, że tak zrobiłam.
                                  A teraz już nie możemy się doczekać naszego rocznicowego tygodnia w Wiedniu,
                                  bilety od kilku tygodni czekają w szufladzie a i paszport Grzesia już do
                                  odebrania!!!!!!!! Hehe, i mój nowy dowód (wreszcie wymieniony z pięcioletnim
                                  opóźnieniem) także.

                                  Grześ zakończył wczoraj rano serię zastrzyków, miał dostać jeszcze dwa ale pani
                                  doktor była tak miła, że przyszła wcześniej go osłuchać i uznała, że te 18
                                  wystarczy. A Grześ ostatnio to już nawet nie płakał, tylko usiłował się
                                  odwracać, żeby zobaczyć, co się dzieje! Został mu niestety jeszcze katar i
                                  trochę kaszle i mam nadzieję, że przez te niecałe dwa tygodnie do naszego
                                  wyjazdu się całkiem wykuruje.

                                  Brak postępów w grzesiowym chodzeniu. Na razie wystarczają mu cztery kroczki od
                                  mamy do taty i z powrotem i czasem od krzesła do stołu. Odkrył za to, że tak,
                                  jak przy samochodzie może chodzić przy swoim kufrze na zabawki, który tez
                                  posiada kółka. I maszeruje. Jak dochodzi do ściany to przechodzi na drugą
                                  stronę kufra i z powrotem. Dobrze, że pokój długi na 7 metrów.
                                  Grześ ma nową pasję – czytelnictwo a raczej oglądactwo. Terroryzuje nas swoimi
                                  książkami. Potrafi godzinę siedzieć i wskazywać palcem obrazki, domagając się
                                  objaśnień. Odkrył też, że obrazki są w różnych miejscach, np. na pudełku
                                  chusteczek i też stuka paluchem „E?”. A zachwycony wydaje iście krecikowe
                                  odgłosy.

                                  Z dnia na dzień z posiadacza 4 zębów G stał się posiadaczem zębów 8. Wredne
                                  dwójki wylazły za jednym zamachem, sprawiając całej rodzinie dużo bólu.
                                  Postanowiłam więc, że będziemy je myć. Mamy taki zestaw 3 szczoteczek Canpol –
                                  jedna „pałeczka” do masowania obolałych dziąseł i dwie szczoteczki- z gumowym i
                                  nylonowym włosiem. Szczotkujemy wszystkim po kolei, bez pasty na razie (pasta
                                  jak się nauczy wypluwać), tylko z wodą. Przynosi mu to ulgę w boleściach.

                                  Jakiś czas temu młody nauczył się bezpiecznie tyłem schodzić z kanapy. Wczoraj
                                  usiłował zejść z podłogi – przeszorował tyłem pół pokoju zanim się zorientował,
                                  że się nie da!!!!!

                                  Marta – Twoja przygoda w CZD świadczy o tym, że tak naprawdę mają tam pacjentów
                                  w nosie. Umówienie na godzinę i realizacja umowy na pewno nie jest czymś
                                  niewykonalnym. Tym bardziej, że obsługują całą Polskę, powinni się starać, żeby
                                  ludzie nie czekali godzinami. Ale tak to jest ,jak się jest monopolistą,
                                  przecież nie obrazisz się i nie zrezygnujesz z ich usług jak są jedyni. Mam
                                  nadzieję, ze to ostatnia wizyta! Pozdrowienia dla „halo Gustawa”.

                                  158r – ja też zazdroszczę mężowi, że „tata” to do niego i jeszcze czasem tak
                                  ogólnie, jak się cieszy a „mama” to w chwilach rozpaczy. I, dziewczyno,
                                  przedstaw nam siebie i swojego maluszka. I pisuj częściej.

                                  Agata – powodzenia na studiach i z opiekunką!!!

                                  Widzę, że katarki to nasz chleb powszedni. My stosujemy już tylko Euphorbium
                                  compositum – homeopatyczne krople w aerozolu. Grześ chętnie nastawia nosek i po
                                  psiknięciu nawet trochę wydmuchuje ale katar dalej się trzyma.

                                  A tu trochę fotek z urodzin Grzesia

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10224609&a=16153262
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10224609&a=16153387
                                  Pozdrowienia dla wszystkich co jeszcze walczą z wirusami i bakteriami.

                                  Aneta

                      • gonianna Re: 100 lat dla Krzysia! I dla jego Mamy 23.09.04, 21:57
                        Dziękujemy pięknie!
                        Cały dzień minął mi dziś na wspominkach i "spoconych" oczach...
                        Krzyś dostał od nas nowe butki Bartka na jesieńsmile I do polizania loda
                        z ...McDonalds'a (wiem, niezdrowe, ale co tam!) - bardzo mu smakował!

                        A na wzmocnienie zaserwowalismy mu pokrojony w kosteczkę plasterek czosnku i
                        dodaliśmy go do zupki; ale wcinał. Niestety również bardzo śmierdziałsmile))

                        Martael, Krzyś sobie ząbki sam myje. Dostaje do łapki moją szczoteczkę
                        elektryczną, włączoną, (z nową końcówką oczywiście) i gmera sobie nia w buzi.
                        Bardzo to lubi!
                        • ewa237 Re: 100 lat dla Krzysia! I dla jego Mamy 24.09.04, 09:54
                          Tez dołączam się do życzeń dla Krzysia i jego mamusi.
                          Wszystkiego naj, naj i dużo zdrówka.
                          Ten czosnek to niezły pomysł. Chyba też zaczne go aplikować Maciusiowi bo znowu
                          złapał katar.
                          Och te wspomnienia....
                          Nas to czeka jutro. Swoje pierwsze urodziny Maciuś spędzi częściowo w podrózy bo
                          jedzie do czekających na niego gości no i prezentów.
                          Pierwszy prezent już dostał w poniedziałek od chrzestnego, to jest rowerek z
                          rączką z tyłu. Na wiosne wyjedziemy na ścieżki rowerowe smile.

                          Trzymajcie się cieplutko i zdrowo.
    • blaneczka007 Dzisiaj nasz wielki dzień...SENTYMENTY 24.09.04, 09:43
      Cześć Dziewczyny,

      Dzisiaj o godzinie 2.55 nad rankiem mój syneczek przestał być niemowlakiem.

      Już od wczoraj wspominamy z mężem te chwile kiedy zastanawialiśmy się czy już
      czas jechać do szpitala? czy się nie pospieszymy i nie będziemy musieli później
      przesiadywać niepotrzebnie w szpitalu? Wspominalismy jak jechaliśmy do
      szpitala, jak wkraczalismy na porodówkę...

      Pamiętam jak rok temu (który minał w błyskawicznym tępie) po niemałym wysiłku
      położna wreszcie ułożyła na moim brzuchu cieplutką, mięciutką "galaretkę".
      Pamiętam to uczucie jakby to było dzisiaj... Spojrzałam Malutkiemu ludzikowi w
      oczka. Wreszcie tak długo skrywana tajemnica pokazała swoje oblicze. W końcu
      została zaspokojona moja chęć ujrzenia tego Maluszka. Później pierwsze
      przystawienie do piersi. Cudowna chwila...Nasza trójeczka: mąż, ja i Danielek
      tak blisko siebie w półmroku, w porannej ciszy syciliśmy się swoim widokiem.
      Wróciłabym z chęcią do tych chwil, nawet za cenę bólu porodowego. Niedługo po
      narodzinach , nie bacząc na czas poczęliśmy obwieszczać światu cudowną nowinę.
      Te najpiękniejsze chwile w życiu zdażyły mi się już drugi raz i nie zapomnę ich
      do końca życia. Dzięki Bogu za to, że jestem kobietą, że miałam szansę przeżyć
      tak wspaniałą przygodę i że moje Dzieciątka są zdrowe...

      Dziewczyny, chciałabym Was przeprosić, ze nie pamiętałam o Waszych Wielkich
      Dniach, ale po prostu nie znam Was jeszcze za dobrze i nie wiem kiedy Wasze
      Słoneczka poraz pierwszy wyjrzały na świat. Dlatego na razie zwracam się do Was
      ogólnie, nie wymieniając poszczególnych imion. Jednak z całego serca życzę
      wszystkim dzieciątkom z tego forum tego co najlepsze, najwazniejsze. Oby rosły
      nam zdrowo, oby dawały wiele radości,oby zawsze były szczęśliwe i zawsze nas
      szanowały, wiedziały że są dla nas największym, najcudowniejszym,
      najukochańszym darem na świecie.

      Będę musiała kończyć zanim zaleję łzami klawiaturę. Pozatym czas się pozbierać
      i szykować ciasto na jutrzejszą imprezkę. Trzymajcie się cieplutko i nie
      dawajcie choróbskom. Nie wiem kiedy tu ponownie zajrzę bo komputer mi się
      psuje. całe szczęście, że udało mi się chociaż tyle napisać. To już trzecie
      podejście, poprzednio dwukrotnie się zawiesił w połowie pisania postów.

      Blanka nr gg 9520031

      www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2
      • gonianna Re: Dzisiaj nasz wielki dzień...SENTYMENTY 24.09.04, 10:32
        Wszystkiego naj, naj, najlepszego dla twojego Roczniaka!!!
        Dużo uśmiechu, miłości, wielu przyjaciół i kochających rodzicówsmile))
        Ja też wspominając TAMTEN dzień rozumiem wreszcie dlaczego kobiety mimo całego
        cierpienia i bólu chcą mieć następne dzieci...Za uczucie, które towarzyszy
        pierwszemu kontaktowi z maluszkiem, z jeszcze nieodcietą pępowiną, za pierwsze
        karmienie i pierwszy nieświadomy uśmiech, już dla tych chwil warto!!! A to
        dopiero początek...Potem kolejne chwile radości, wzruszeń, dumy, strachu,
        smutku i przede wszystkim wielkiej miłoścismile))
        Ewa - dziękujemy za życzenia.
      • magda6811 CAŁUSY! 24.09.04, 11:42
        Wszystkiego najlepszego dla Krzysia i świeżego roczniaka Danielka i ADASIA!
        Wszystkiego najlepszego dla wszystkich jubilatów, których (wybaczcie!) nie
        wymieniam z imienia, spóźniam się i w ogóle...
        MARTAEL - Wasze przejscia w Centrum ZDROWIA Dziecka to horror (powiększony
        jeszcze dodatkowo chorobą). Niestety organizacyjna "niesprawność" tej
        instytucji moze odebrać wiele zdrowia psychicznego (i nie tylko) niejednej
        rodzinie. Znam to z relacji wielu rodziców spędzających godziny na korytarzach,
        przemieszczających kilometry z niepełnosprawnym synkiem (kilkuletnim chłopcem z
        kulami) bo żeby w jednym koncu załatwic jeden droboiazg, potewm w kolejnym
        następny i tak dalej... Nie wierzę, że takich rzeczy nie można poprawić.
        W jakim kierunku właściwie badają Gucia? Czy to chodazi o kolagen, czy coś
        pokręciłam???
        EWO - Maciejka zaczął żłobek od września prawda? Przed wakacjami zostawał z
        mkimś w domu? Napisz jak to znosi (i Ty też oczywiście).
        AGATO, Twoje posty zawsze wprawiają mnie w doskonały humor - sceny z kotami to
        gotowe sceny do jakiejś "komedii rodzinnej", która na pewno miałaby świetna
        ogladalność. Wielkie gratulacje za obronę pracy. Czy to coś zmieni w TWoim
        życiu zawodowym?
        BASIU, to naprawdę świetny pomysł wakacje na końcu lata. I to takie! A jednak
        podróże kształcą, czego dowodem Amanda wracająca z Włoch jako istota chodząca.
        Miałam jeszcze 100 spraw, ale oczywiscie skleroza...
        Gdzie jest GAGARIN, gdzie JUSTAKOKO, ASIAZ i cała, cała reszta?
    • winnie77 100 lat dla kolejnych Solenizantów! 24.09.04, 16:48
      Halo,

      Wielkie 100 lat i buźka dla kolejnych Solenizantów, no i oczywiście dla ich
      dzielnych Mam. To był napewno wspaniały rok - pierwszy rok - a teraz,
      cóż...będą kolejne wspaniałe, czego Wam i Nam Wszystkim źyczę!!!
      WuWu śpi, a ja między kolejnymi robótkami domowymi, delektuję się ostatnimi
      chwilkami wolnego czasu...Ostatnimi, bo dostałam (warunkowo), mozliwość
      zrobienia studiów mgr na wydziale ekonomicznym, a nie na turystycznym. Ale
      niestety, oprócz egzaminów, które mam normalnie w sesji, muszę zaliczyć do
      końca semestru jeszcze 3 inne przedmioty. W związku z czym, mój powrót do pracy
      planowany jest na styczeń (mam nadzieję, że mnie wcześniej nie zawezwą, bo
      wtedy to nie zabardzo sobie to wszystko wyobrażam). Ale jestem dobrej myśli,
      dam radę. W kwestii poszukiawań opiekunki, to się udało. Znalazłyśmy Panią,
      trzy kroki od domu, była pielęgniarka...Widać, że pełna energii, kochająca
      dzieci, bardzo przypadłą do gustu WuWu...Od razu chciała na rączki i złościła
      się jak ją musiałam zabrać(aż się zrobiłam zazdrosna...smile). Niestety, nie
      należy do najtańszych - 7 zł/h. Ale jakoś jak ją tylko zobaczyłam, i
      porozmawiałam to poczułam, że ta albo żadna inna. Mam nadzieję, że się nie
      pomyliłam...
      WuWu już prawie wogule nie raczkuje, jakoś starsznie szybko się to stało. Ja
      jakoś cały czas się dziwię, że ona chodzi, nie mogę się przyzwyczaić...A Wy?
      Smarkata włazi dosłownie wszędzie. Oczywiście, jak każdego Bąka najbardziej
      interesują ją kable, przyciski na telewizorze i zmywarce, pilot, komórka,
      telefon...czyli wszystko to czego jej nie wolno ruszaćsmile.
      Katarek jeszcze nas cały czas męczy - ją bo biedzczka ma zapchany nos, a mnie
      bo muszę jej jakimś sposobem podawać lekarstwa, a Bestia silna jest...Wczoraj
      byliśmy u lekarza, całą rodziną oczywiście, bo w planach była szczepionka, a to
      jest ponad moje siły. 3 osoby (lekarz, Adam, i ja), brały udział w tym, żeby
      można jej było zajrzeć do gardła. Unieruchomienie jej to betka, przy tym ile
      siły nas wszystkich kosztowało, żeby jej zajrzeć do gardła. Aż mi było głupio
      przed lekarzemsmile.
      No coż będę kończyła, idę nastawić pranie, i może strzelić sobie jakąś
      herbatkę, bo jakoś mi zimno.
      Całuję Was wszystkie mocno
      Agata
      P.S.
      W kwestii spotkania, to ja będę się mogła zadeklarować dopiero po 2
      pażdziernika, bo wtedy mam inaugurację, i będę wiedziała od kiedy zaczynam
      zajęcia (w systemie sob-niedz.), ale oczywiście marzę o spotkaniu z Wami i
      Waszymi Pociechami!!!
      • jasko_mama Re: 100 lat dla kolejnych Solenizantów! 27.09.04, 23:43
        Hej!
        No własnie sto lat dla kolejnych roczniaczków!!! (nie wymieniam, bo mogę kogos
        pominąć, ale zagladam na nasze stronkę i śledzę kto tak po kolei swietuje smile
        Nie wiem czy to prawda, ale gdzies słyszałam, że co pół roku zmienia sie
        dziecku faza rozwojowa i przechodzi mała rewolucję. Nie wiem jak Wy, ale ja po
        roczku zauważyłam zdecydowanie, właściwie w każdej dziedzinie. To, że chodzi to
        ewidentnie zmieniło podejście do życia – dostępne sa takie zakamarki domu, o
        których do niedawna mogła tylko pomarzyć...
        Coraz częściej nam „ginie” tzn. idzie sobie do drugiego pokoju, znajduje jakąś
        zabawkę i potrafi naprawdę długo sama się zająć. Przebojem są klamerki i dwie
        miski – pół godziny gwarantowane! I słoiczki z jedzeniem, z których ustawia
        wieże – doszło już do czterech sztuk!
        Po uporaniu się z grypą żołądkową Amanda pochłania nieprzytomne ilości
        jedzenia – po wstaniu jest cycek, a jak tylko wyjdziemy z łóżka od razu domaga
        się posadzenia w krzesełku i śniadania! Wcina póltora kawałka chlebka z czymś,
        przed spacerkiem pół Actimelka, po przyjściu natychmiast obiad popchniety
        miseczką owoców, po dwóch godzinach jakiś deserek, potem kolacja równie obfita.
        Od dwóch dni nie karmię piersią w dzień (wykorzystałam ten apetyt na wszystko)
        i o dziwo dała się przekonac do czegoś mlecznego – danonek jest ok. i actimel
        tez może być smile Zostały tylko noce z cycusiem, a te ze względu na czwórki w
        natarciu sa dośc ciężkie sad(( Ale trudno się dziwić, jak dziś masowałam
        dziąsła to opuchlizna naprawdę spora...
        No i ostatnio stała się małą buntowniczką – to chyba przyśpieszony bunt
        dwulatka... Jak tylko czegoś nie dostanie czego sie domaga to ryk (przeraźliwie
        głosny!) – siada na ziemi i robi skłon do przodu. Czasami dramatycznie zasłania
        dłońmi oczy – mala aktorka! Staram się wtedy czymś ją zająć, ale nie jest
        łatwo. Może macie jakiś sposób na to? Moja mam czasami krzyczy na nią co bardzo
        mi się nie podoba, ale rzeczywiście można czasami miec dość takiego porykiwania
        właściwie bez powodu.
        Z mówieniem sie uwsteczniła, bo juz nawet mama rzadko wystepuje... Gada owszem,
        namiętnie, czyta książeczki, ale jest to tylko zbiór nieokreślonych dzwięków.
        Jest taka kochana!!!
        Za tydzień idziemy do lekarza na badanie i szczepienie to okaże sie jak tam
        rozwój fizyczny
        My mycie ząbków traktujemy raczej jako zabawę, na razie na sucho szczoteczką
        Oral, która zresztą dobrze robi Amandzie na zbolałe dziąsła.
        Mam pytanko w sprawie chodzenia. Czy zakładacie dzieciaczkom butki w domu?
        Ciągle nie mogę dojśc jak to jest. Jedni zalecaja, bo twarda nawierzchnia i
        butki zapobiegaja płaskostopiu, inni twierdzą, że najlepiej boso albo w
        skarpetkach z Abs-em. Nie wiem Napiszcie jak Wy postępujecie.
        Witaj Karolka! Właśnie miałam Cię zawezwać wirtualnie, a tu proszę – jest post!
        Jakas telepatia chyba? Przykro mi, że ciężko Ci w tej Zielonej... i bez
        pracy... Zagladaj do nas to przekażemy Ci pozytywne fluidy. Trzeba miec
        nadzieję, że sytuacja się niedługo odmieni. Trzymam kciuki.
        Dawno też nie pisały bmarta, czarka, justakoko, asiaz, enta, dzoaska i wiele
        innych szczęśliwych wrzesniowych mam! Odezwijcie się! Brakuje Was!
        Spotkanie nadmorskie chyba ustalimy po powrocie Anety z urlopu. Ja mam teraz
        straszny młyn na poczatku roku akademickiego, a pod koniec października będzie
        już wszystko ustawione.
        Muszę się Wam na koniec pochwalić: w ubiegły czwartek otworzyłam przewód
        doktorski! smile Cieszę się bardzo, chociaż wiem, że jeszcze duuużżo przede mną!

        pozdrowionka Basia
    • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 01.10.04, 21:50
      Hej Dziewczyny!
      Co sie dzieje? Nasz wątek spadł na druga stronę sad(( to chyba pierwszy raz od
      czasu jego powstania... Czy nic nie dzieje się u Waszych wrześniątek? ani u
      Was? ani wolół Was?
      Piszcie kochane, bo brakuje mi Waszych "głosów" smile))
      pozdrowionka Basia
      • gonianna Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 01.10.04, 22:42
        Oj, dzieje się, DZIEJE!!!
        Tyle się dzieje, że nie ma czasu pisaćsmile
        Dzisiaj (jakbyśmy mieli za duzo czasu) odnowiliśmy z mężem karnety do fitness
        klubusmile Jesteśmy po pierwszym razie. Zobaczymy, jak jutro będziemy się
        ruszać...
        A Krzyś? Przechodzi po prostu sam siebie!
        • blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.10.04, 11:25
          Ja również mam podobne odczucia. Codziennie tu zaglądam i ... nic. Postanowiłam
          w końcu jako pierwsza dzisiaj coś napisać, ale na szczęście ktoś już mnie
          ubiegł.

          Mnie ostatnio trapi pewien problem. Otóż mój synek często budzi się po nocach
          domagając się mamusinego mleczka. moje piersi są już całe obolałe. Mały nie
          zapomina codziennie popodgryzać ich ząbkami. Ale najgorsze, że bez piersi nie
          może zasnąć, a w nocy jak się obudzi i mnie nie ma to podnosi taki krzyk, ze
          niemal szyby się trzęsą w oknach.

          Próbowaliśmy zwalczyć ten problem metodami "zaklinaczki dzieci" (program w TVP2
          w każdą sobotę o 8.50). Wszystko szło jak należy do czasu jak był mój mąż,
          który go kładł spać, ale teraz mąż wyjechał i młody ponownie wisi na "cycu".
          Nawet nie wiem czy chciałabym go jeszcze karmić. Z jednej strony chciałabym go
          już odstawić i zacząć normalnie jadać (mały ma alergię na białko mleka
          krowiego), a z drugiej wiem, że będzie mi tego brakowało. Tak czy inaczej muszę
          czekać jeszcze cały miesiąc na powrót meża.

          Mam jeszcze jedną sprawę do Was... po jakim czasie od pojawienia się pierwszej
          miesiączki miałyście kolejny okres? Ja pierwszą miesiączkę miałam, gdy Daniel
          skończył 11 miesięcy czyli 22 sierpnia, a drugiej do tej pory nie mogę się
          doczekać. Czuję jakbym miała dostać, ale ... ciągle nic. Nie sądzę żebym była w
          ciąży, jestem prawie pewna, nawet tak się nie czuję, tylko dlaczego nie pojawia
          się krwawienie? Czy któraś z Was też tak miała?

          Kończę bo mały się obudził. pozdrawiam.

          Blanka
          • jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.10.04, 22:43
            Hej, hej!
            Amanda też nadal cyckuje, ale muszę ja pochwalić - dzisiaj tylko raz w nocy o
            5.00, a potem pobudka o 8.40. Udaje nam sie nadal nie cyckować w dzień i myślę,
            że tak już zostanie, więc mamy tylko wieczór, noc i rano. Nie jest to za bardzo
            uciążliwe, za jakiś tydzień zrezygnuję z karmienia rano, bo i tak mała zaraz po
            wstaniu domaga się śniadanka smile Chyba takie stopniowe ograniczanie karmień to
            dobry sposób na łagodne zakończenie cycka. Właściwie dobrze mi z karmieniem,
            ale muszę powoli kończyć, bo moje kości są w złym stanie..., a to co najlepsze
            to już Amandzie przekazałam. Jak nie będzie chciała pić innego mleka to
            zastąpimy przetworami, myślę, że jakoś sie da.
            Blanka, co do okresu to u mnie jest regularnie jak w zegarku od pojawienia się
            pierwszej 9 m-cy po porodzie.

            pozdrawiam weekendowo i ponawiam apel: piszcie kochane, piszcie...
            Basia
            • karolka_1 Ostatnia wrześniówka, zaraz bedzie roczniakiem :) 02.10.04, 22:58
              Hej,
              moje dziecię za godzinkę bedzie miało rok. Oj działos ię, działo przez ten czas
              wiele rzeczy smile Przypomniałam sobie dzieki forum o czym myślałam rok temu i jak
              spostrzegałam moje dziecko...Zmieniło się od tego czasu sporo, przed nami długa
              droga....
              Dominika dzien przed roczkiem ma pierwszą czwórkę. Ślini się jak wspominany
              wiele razy obcy wink Marudna jest do tego strasznie i az boję się myśleć,że
              zostały nam jeszcze 3 czwóreczki.
              Biegne teraz jeszcze przygotowywac roczkowe speciały smile
              Pozdrawiam Was serdecznie
              Karolina
              P.S.
              Postaram sie jutro opowiedziec jak było na imprezce no i oczywiście jakieś fotki
              pokazać smile
              • blaneczka007 Re: Ostatnia wrześniówka, zaraz bedzie roczniakie 02.10.04, 23:23
                Choć raz będę pierwsza składając życzenia ostatniej z tego forum wrześnióweczce
                przed czasem.

                ...Młoda Damo, z okazji tak ważnego święta życzę Ci wszystkiego co w życiu
                najlepsze, najpiękniejsze, najszczęśliwsze... Życzę abyś dalej rozwijała się w
                takim tępie jak do tej pory, obyś zawsze była taka ciekawa świata i na zawsze
                pozostała taką radosną osóbką. Twoim rodzicom zaś życzę, żeby zawsze mogli być
                z Ciebie dumni i dawali siebie Tobie za wzór.

                STO LAT Dominiczko i Tobie Karolino też - za to, że urodziłaś, wychowałaś,
                byłaś w trudnych chwilach... może obchodząc któreś urodziny Twoja córka Tobie
                za to wszystko podziękuje. Tego Tobie życzę.

                Blanka
    • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.10.04, 23:00
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10153289&a=16055231 - a tu jest
      kilka fotek wakacyjnych jeszcze smile
      Pozdrowienia
    • blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.10.04, 23:02
      Chciałabym jeszcze tylko dołączyć zdjęcia z Misiowego roczku.
      Rano nie zdążyłam bo mały się obudził...

      www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=13269;gt=u
      Blanka (mama Dawida - 7 lat i Daniela 24.09.2003)
      nr gg 9520031
    • blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.10.04, 23:34
      www.icq.com/friendship/pages/browse_page_16965.php
      i jeszcze mały prezencik dla Dominiki i wszystkich wrześniowych solenizantów.
      Blanka
      • gagarin3 Buziaki dla Dominiki i Karolki!!! 03.10.04, 05:49
        Dominisia, witamy w gronie roczniaków, choć niektórzy mają już trzynaście
        miesięcy smile Wszystkiego dobrego maleńka! Karolka, współtowarzyszko domowej
        niewoli wink - dla Ciebie też... Gagarin nie pisze, bo ma chandrę. Ale czyta cały
        czas i pozdrawia.
        • martael Re: Buziaki dla Dominiki i Karolki!!! 03.10.04, 08:58
          Dziewczyny kochane!
          Ja też się dołączam do życzeń dla Dominiki i składam jeszcze zaległe życzenia
          dla Danielka. Sto lat kochane maluszki i sto lat wsapniałe Mamy! Blanka, zdjęcia
          świetne, a jaki tort wspaniały! Maleńka biedronka i świnka na torcie cudne
          naprawdę! (a ja jestem wielką wielbicielką świnek wink)
          Słuchajcie, wiem, że trudno w to uwierzyć, ale my znów chorujemy. Chyba się nie
          doleczyłam ostatnio i znów coś złapałam - najpewniej podczas kontroli u pediatry
          - tyle tam było chorych dzieci... Gucia już zaraziłam niestety sad Kaszle
          okropnie, znów kolejna koszmarna noc za nami. Do tego połamało mnie jak starą
          babcię (jakoś przewiało chyba sad. Ponaklejałam sobie takie plastry jak kiedyś
          moja mama naklejała i piecze mnie jakby ktoś mnie żelazkiem przypalał.
          Muszę chyba sobie zrobić jakieś badania ogólne krwi i zobaczyć, czy jest jakaś
          przyczyna mojego braku odporności. Może to karmienie osłabia mój organizm? Nie
          wiem, chciałabym jeszcze pokarmić, ale jeżeli to ma być ze szkodą dla mojego (a
          właściwie naszego) zdrowia, to już chyba podziękuję.
          Blanko ja też czekam na drugi po porodzie okres. I też go jakoś nie widać mimo
          pewnych symptomów. Chyba tak to jest, kiedy się karmi. Jeszcze do końca nic nie
          uregulowane. Tym razem mam nadzieję jednak, że to nie ciąża. Taka jestem zmęczona...
      • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.10.04, 11:45
        hej dziewczyny,
        my też już po imprezce roczkowej smile
        Adaś chodzi od 4 września czyli prawie 3 przed urodzinami zaczął.
        I zaczął wśród dzieci na imprezie urodzinowej 2-letniej kolezanki. Chyba sie
        zapatrzył na dzieci i też tak chciał...teraz pomyka po całym domy i gania za
        psemsmile
        Ma już 8 zębów,waży 12kg,i mierzy 80cm. Czyli kawał chłopa smile

        A co ze spotkaniem? odbędzie się w końcu czy nie? i kiedy?


        całusy,
        Justa i Adaś.
        • gonianna Buziaki i życzenia dla solenizantów!!!!! 03.10.04, 21:31
          Kochane mamusie i dzieciaczki, samych słonecznych dni wam życzymy! Dużo
          uśmiechu, miłości i duuuużo zabaweksmile Rosnijcie nam zdrowo, kochani!

          Karolka, jak jest w Zielonej? Zadomowiłaś się już?

          Gagarin - też miałam chandrę, ale wzięłam sięza ćwiczenia fizyczne i jest mi
          lepiej. A może to dlatego, ze pogoda się poprawiła...

          Co do okresu, to u mnie jeszcze siew ogóle nie pojawił, ale ja przez jakiś czas
          brałam tabletki, więc teraz pewnie jeszcze z pół roku poczekam. No i ciągle
          karmie, w nocy 2-3 razy, wieczorem i w dzień 1-2 razy, czyli w sumie 4-6razy.
    • jasko_mama WRZESIEŃ 2003 JUŻ MA ROK :-))) 03.10.04, 22:58
      Hej!
      Serdeczne życzenia dla najmłodszej „wrześnióweczki” – Dominiki, od
      najstarszej „wrzesnióweczki” - Amandy!!! smile)) Sto lat a nawet więcej dla małej
      dziewczyneczki, a dla rodziców dużo radości i żadnych smutków smile))
      No i tym sposobem mamy komplet roczniaków i wiecie co? minąl już rok naszego
      forum! Własnie zaczynamy 18-stą setkę postów! To niesamowite, trudno mi
      uwierzyć. Tak to szybko minęło, a z drugiej strony tyle się działo....
      Super!!!!!!
      Oj chandry........ Jesień idzie.......... Mnie też to dopada.........
      Niestety......... Trzymajmy się razem, może łatwiej będzie przetrwać do
      wiosny smile

      pozdrawiam Basia
      • jasko_mama WRZESIEŃ 2003 JUŻ MA ROK :-))) 03.10.04, 23:02
        Hej!
        Właściwie dopiero ten post rozpoczyna osiemnastą setkę naszych postów.
        Nieżle - srednio wychodzi 150 postów na miesiąc! smile


        pozdrowionka
        Basia i słodko śpiąca Amanda
        • justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ MA ROK :-))) 04.10.04, 16:09
          No własnie,całkiem niezły dorobek pościków.

          A ja zapomniałam się pochwalić że znalazłam pracę i dlatego nie ma mnie prawie
          wcale na forum.Duzo pracy,ale teraz może będzie lepiej bo skończyliśmy rok
          finansowy.
          Mojego Adasia ugryzł mój własny pies.W policzek, jak na niego się
          wspinał.Tragedia.Adasiowi nic się nie stało.Popłakał chwilę i zaraz szukał
          Diega po domu żeby znów się z nim bawić.Po dwóch dniach historia sie
          powtorzyła. NIe wiem co robić.Jestem bardzo przywiazana do psa,ale wiadomo ze
          Adas jest najwazniejszy...nie wiem czy nie bede musiala go oddac
          komus...Straszne.Wczoraj przeryczałam cały wieczór.Z bezsilności.Bo co mam
          zrobić.Łagodniejszego psa nie znam,nigdy nawet na nas nie warknął, a tu taka
          plama.Chyba próbuje zdominować Adasia,a Adas jego.
          Może wam się wyda śmieszne ale ja naprawdę mam problem i chandrę przy okazji.Bo
          nie chce oddawac psa,ale sie na to zanosi.
          Pocieszcie.
          • karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ MA ROK :-))) 04.10.04, 20:38
            Dziewczyny bardzo, bardzo dziękujemy za życzenia i miłe słowa smile Co ja bym bez
            Was zrobiła w tych chandrach...
            Tak jak obiecałam zdjęcia z roczku już sa, o tutaj:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10153289&a=16367876
            i tutaj:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10153289&a=16367799
            Nas w przyszłą niedziele czeka kolejna roczkowa impreza. Niestety mamy z mężem
            tak duże rodziny,że aby wszyscy mogli być na urodzinach mojej córki to
            musiałabym małe wesele zrobic. W sumie to mam dwie imprezki po 15 osób...pracy
            więcej niż to warte, ale następna taka impreza za 17 lat smile
            Justa ja niestety na Twoim miejscu oddalabym pieska. Jeśli takie rzeczy zdarzyły
            się już dwa razy to lepiej uniknąć tragedii.
            Wiem,ze pies jest jak członek rodziny....psy jednak też maja swoje charaktery i
            bywają niestety zazdrosne sad
            Dorobek forumowy mamy niezły. Można by było to w fajną ksiązkę
            zebrać...."Kompedium wiedzy dla młodych matek" wink
            Blaneczko, masz ślicznego synka smile
            Zmykam juz do męza troszku smile
            Pozdrawiam serdecznie
            karolina
          • zabuniek PIES justakoko 14.10.04, 14:53
            Kochane jestem
            eszcze nie przeczytalam wszytkich Waszych ciekawych postow,
            JUSTAkoko - znasz ksiazki Monty Roberts? "CZlowiek ktory slucha koni", "Czego
            ucza nas konie" i "Shy BOy". Na podstawie jego metody, pewna kobieta ktorej
            nazwiska nie pamietam opracowala metode porozumienia z psami. Efekty pewne, bez
            przemocy i uzycia sily, pies uzna WAs i dzieci za przewodnikow stada.
            Przeczytaj koniecznie. Postaram sie jak najszybciej znalezc tytul i autora!!!
            Stosowalam metode i 100% sukcesu!!! BArdzo latwo, tylko potrzebna konsekwencja.
            MOge CI opisac ale wg mnie trzeba przeczytac calosc zeby zrozumiec.

            SZCZEPIENIE - wg mnie tylko te obowiazkowe. A mam znajoma w Londynie, ktora nie
            szczepila dzieci na nic, od ich narodzin, przez swoj 100%ekologizm!!! MA 4
            dzieci, i co niesamowite wszystkie zdrowe. A jej ojciec jest mikrobiologiem,
            cale zycie poswiecil szczepieniom, juz chyba nigdy nie usnie w spokoju....

            Witamy JEremiego i jego MAme. JEremi - chlopak bombowy!!!!!!!!!!!! Oj jak mi
            sie podoba. A przez te bujne loki wyglada na takiego duzego!!!! Elena tez
            06.09, jak Piotrus Gagarina (wlasnie Gagarin ODZEW- wszystko dobrze?)

            CZytam dalej
    • farpakon WITAM PO RAZ PIERWSZY 04.10.04, 21:47
      hej dziewczyny! nie wiem, dlaczego dopiero teraz, po roku czasu znalazlam ten watek!! (glownie siedze na swiecie). pozwolcie, ze i ja sie dolacze do waszego grona. jestem mama malego urwisa jeremka, ktory urodzil sie 6 wrzesnia 2003r. prawie miesiac temu skonczyl roczek. jeremko jest bardzo aktywnym, zywym chlopcem, uwielbia towarzystwo innych dzieci. lubi tez kapiele w basenie.
      gdy sie urodzil, wazyl 3480g, mierzyl 50 cm. dzis natomiast wymiary te to 10,6 kg, ok 80 cm. no i 8 bardzo ostrych zabkow. postawil pare dni temu pierwszy samodzielny kroczek! i probuje nadal.
      pozdrawiamy reszte mam i dzieciaczkow
      • witka06 Re: WITAMY 05.10.04, 10:58

        hej dziewczyny,

        oj wstyd mi,ze tak pozno...Sto lat kochane roczniaczki.zyczymy wam z Dimka duzo
        zdrowka,nadal szalonych pomyslow do zabaw,usmiechu i w ogole wszystkiego naj!

        Martael, Wy sie przestancie wyglupiac z tym chorowaniem,zdrowiec czym predzej i
        zbierac kasztany w parku! calujemy Was mocno chorowitki.

        Justa, gratuluje pracy! zgadzam sie,ze powinnas jak najszybciej oddac psa.to na
        pewno bardzo trudne,ale chyba nie ma co zwlekac.Adas jest najwazniejszy!
        trzymajcie sie

        Witaj karolka,ciesze sie,ze w koncu do nas wrocilyscie z Dominisia. ja to chyba
        na chandre nic nie poradze,bo sama nie jestem w dobrej kondycji
        psychicznej....ale sciskam was mocno,nie dajcie sie tej paskudnej chandrze!

        gagarin kochana, prosze chociaz Ty powiedz,ze juz jest ok....czekamy

        Witaj Farpakon. Jeremi to sliczny chlopczyk.Moja przyjaciolka ma synka
        Jeremiego 3,5 roku.bardzo podoba mi sie to imie. mam nadzieje,ze sie do nas
        przylaczysz.

        U nas tez troche zmian.Dima juz nie cyckowy, hurrrraaa!poszlo tak latwo,ze az
        trudno w to uwierzyc, po tym co sie naczytalam o problemach z odstawianiem od
        piersi.
        a! Juz chodzi!na podworku jeszcze sie przewraca,ale w domu radzi sobie swietnie.
        wczoraj bylismy na pobraniu krwi,zeby stwierdzic,czy jest alergia na mleko
        krowie i zbadac wspolczynnik Ige.wyniki w piatek
        oj, musze konczyc, bo sie obudzil
        to kiedy spotkanko?
        Asia_z, Czarka, Ulam i wszystkie zapracowane mamuski odezwijcie sie
        sciskam was mocno.
        wiola
        • gonianna Re: WITAMY 05.10.04, 12:42
          Witaj Farpakon! Miło, że się przyłączaszsmile Fajny ten twój roczniaksmile
          Szczególnie czuprynki zazdrościmywink

          Wiola, napisz jakie to dokłądnie badanie, które stwerdza alergię na mleko. Czy
          można też stwierdzić alergię na coś innego? Czy roczek to nie za mało na
          stwierdzenie alergii?

          Byliśmy na badaniu z Krzysiem. Waży 10,9kg i ma 81cm! Siatki centylowe mówią,
          że jest powyżej 90 percentyla w obu "kategoriach", a mi się wydaje taki
          szczuplutki...Na szczęście dzięki wizycie u pani doktor mój maż przestał mówić,
          że Krzyś za mało je, a jak już je, to że za mało wartościowe.

          Wczoraj byłam w centrum handlowym i ... OCZYWIŚCIE że coś kupiłam, tylko jak
          zwykle nie sobie, tylko OCZYWIŚCIE Krzysiowismile Na mnie też przyjdzie czas...

          Maluszek ma kłopoty z zasypianiem, męczą go ząbki, których jeszcze nie masad
          Bidulek, płacze, kręci się jak tylko się da. Na szczęście Calgel i przytulenie
          przez mamę pomagają.

          Pozdrawiamy wszystkich chorych i przyłączamy do apelu Wioli: zdrowiejcie szybko
          i marsz do parku na kasztanysmile
          Buziaki.
        • gonianna Do Wioli 05.10.04, 12:43
          Gratuluję odstawienia!!!
          Ja ciagle się waham, czy próbować odstawić, czy jeszcze trochę pokarmić... Moze
          poczekam, aż "sezon oskrzelowy" się skończy?
        • asia_z :) 05.10.04, 15:41
          babeczki..
          ale milo Was czytac, naprawde smile

          czytam sobie "po lebkach" co prawda, ale czytam Wasze notatki i zaczynam sie
          martwic ze za malo przezywam "dorastanie" mojego malucha smile Zauwazacie tyle
          drobiazgow i opisujecie z taka dokladnoscia, ze zaczelam sie zastanawiac co
          zrobic, zeby nie byc wiecznie zmeczonym i padajacym na nos babiszonem sad

          na szczescie - moje dzieciaki maja wsparcie w sobie nawzajem - nie wiem, czy
          pamietacie, jak sie obawialam, ze 4 lata roznicy to za duzo, zeby
          dzieci "wspolpracowaly", ale jakos u nas okazalo sie to mozliwe - Julas i
          Pysiek sa tak zgraną parka, zawsze chętna do wspólnych psot, jakoś tak udalo
          się zorganizować nasz wspólny świat, że razem zasypiają, Jula "czyta" Krzysiowi
          bajki na dobranoc (śpia we wspólnym pokoju) i sa naprawdę rodzenstwem, o jakim
          mozna zamarzyć smile

          do "panteonu" roczniaków dopiszę jeszcze ze Pys ma 7 zebow (pierwsze wyszly jak
          skonczyl 11 miesiecy, potem byly dwojki czyli Krzys w wersji "wampirek", potem
          gorna czworka, teraz dolaczyly juz tez jedynki i "idzie trojka"), wazenie
          bedzie dopiero pod koniec pazdziernika - lacznie z zaleglymi szczepieniami.

          no i - co najwazniejsze - prawie nie ma juz sladow choroby, ktora niezle
          obciazala moja psyche (i kieszen, hehe smile)

          nie chodzi samodzielnie (w porowaniu z siostra - ma jeszcze czas), drepcze przy
          meblach, sprintuje na czworakach, cieszy sie od ucha do ucha, mowi "am"
          (najczesciej, glodomór jeden smile), "da" (daj), "mama" "dada" "baba" i uwielbia
          siedziec w wannie wypuszczajac na wolnosc (jak mama nie widzi) zawartosc
          ustawionych na niej butelek smile)

          a jak spotkanie?
          9 czy 10? obawiam sie ze sezon przeziebien dopiero sie zaczal.. smile)
          i kiedy nadmorskie? napiszcie dziewczyny do mnie mailem, postaram sie wrzucic
          dzis jeszcze na strone smile

          marzy mi sie troche zlot "sloneczny" z calej Polski, myslicie za daloby sie
          zrobic? emamy spoza wawy moglyby nocowac u emam warszawskich, zrobilybysmy
          imprezke z jakiejs sali zabaw dla dzieci smile)

          i jeszcze do emam z okolicy: czy mialybyscie ochote na kurs ang., pewnie
          glownie konwersacje (bo rozne poziomy), z maluchami np. w hulakuli? strasznie
          brakuje mi codziennego mowienia po angielsku, gdyby zorganizowac grupe emam z
          maluchami, mogloby byc fajnie smile

          pozdrawiam cieplutko,
          a.
      • farpakon Re: WITAM PO RAZ PIERWSZY 05.10.04, 16:50
        hej, dzieki za mile powitanie. mam nadzieje, ze wkrotce zaczne rozrozniac wasze dzieciaczki. i dzieki za komplementowanie mojego synka.
        jesli chodzi o karmienie piersia, to karmilam rowno rok, tak jak sobie zalozylam. tyle, ze odkad maly regularnie dostawal 3 stale posilki, to mleczko tylko na noc i rano, ewentualnie w nocy gdy sie budzil. z odstawieniem nie bylo takiego problemu. prawda jest, ze dziecku latwiej sie odzwyczaic od cycka niz matce odstawic! a im pozniej tym gorzej, a mleko ma juz coraz mniej wartosci odzywczych. u nas odbylo sie tak, zamiast cycusia na dobranoc, tatus dal malemu kubeczek (niekapek) z mleczkiem. pierwsza noc plakal i nie chcial, ale juz druga noc po placzu zalapal i potem poszlo spoko. ja oczywiscie sie lamalam, gdy slyszalam placz. ale maz postepowal konsekwentnie. i ciesze sie, mam wiecej swobody, a maly to co mial dostac, to dostal. jeremek juz przestal kojarzyc cycusia z mleczkiem, teraz gdy wiedzi, to sie usmiecha. a wczesniej potrafil mi przypadkowo pociagnac za bluzke i dossac sie do cycka jak gdyby nigdy nic.
        pozdrawiam i zycze wytralosci
    • jasko_mama nasz kochany wrzesień 2003 :-))) 05.10.04, 22:31
      Hej!
      Witam nowego wrześniaka i jego mamusię! Kolejny kawaler dla naszych panienek,
      których jest znacznie mniej na forum! Będzie w czym wybierać (hehe) Fajowe
      imię; męża koleżanka z pracy chciała tak nazwać synka, ale rodzinka była
      oburzona i stanęło na... Jasiu... (bez komentarza).

      Wiola brawo za bezbolesne zakończenie cyckowania! Zdradź nam proszę swoją
      strategię, co dwie głowy to nie jedna smile

      Asia świetny pomysł z tym spotkaniem wszystkich wrzesniówek. Ja bardzo chetnie
      przyjadę, ale byłoby fajnie... duża sala i cała gromadka małych dzieci i spora
      grupka mam... Np. dziećmi możnaby się opiekować rotacyjnie, wymyślać jakieś
      zabawy... Hehe, pomyslmy poważnie o tym smile))
      Dobrze, że Krzyś już zapomina o wstretnym choróbsku! Czy dalej stosujesz
      homeopatię?

      Marta i Gutek wracajcie szybko do zdrowia, wszystkiego dobrego.

      Życzę miłych jesiennych spacerków, w takiej cudnej pogodzie jak dzisiaj smile

      pozdrowionka
      Basia
      • ewa237 Re: nasz kochany wrzesień 2003 :-))) 06.10.04, 08:39
        Cześć dziewczyny,
        my już wróciliśmy z gościnnych występów roczkowo-weselnych i zaczeliśmy znowu
        chodzić do pracy i do żłobka. Maciejka już się przyzwyczaiła do żłobka, lubi
        dzieci, ten ogrom zabawek i suchy basenik z piłeczkami. Ja najchętniej
        zostałabym z nim w domu bo wiadomo, że tych straconych chwil z dzieckiem nic
        ani nikt mi nie wróci, dlatego teraz wkorzystuje każdą wolna chwile na zabawe z
        moim Maciusiem. Ale to tak nawiasem bo w którymś wcześniejszym poście Magda mnie
        o to zapytała.

        Witam nową mamusie z Jeremim. Przystojny z niego kawaler i ta jego łobuzerska,
        bujna czuprynka.

        Co do spotkania wszystkich mamuś i wrześniaczków to też jestem za. Chętnie
        przenocuje jedną parę.
        A co z naszym Łazienkowym spotkaniem?

        Postanowiłam narazie nie pzestawać karmić bo przez to wynagradzam mojej Maciejce
        tą rozłąke i może pomogę w razie jakiegoś wstrętnego choróbska.Ale chętnie
        poczytam o Waszych sposobach na odstawianie od cycusia, może się niedługo przyda.

        Fajnie, że Krzyś już pozbył się alergii. Brawo dla Asi za jej wytrwałośc.

        Marto i Guciu, zdrowiejcie szybko bo Łazienki czekają.

        Pozdrawiam Was ciepło i słonecznie
    • blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.10.04, 08:46
      Cześć Dziewczyny,

      Na początek chciałabym również przywitać Jeremiego i jego mamę. Tak niedawno
      sama tutaj dołączyłam. Miło, że dochodzą jeszcze jakieś osoby.

      Co do Jeremiego muszę przyznać, że jest ślicznym chłopcem. Kiedy go zobaczyłam
      to pomyślałam, że właśnie tak za młodu musiał wyglądać taki znany aktor
      (kurcze, wyleciało mi z głowy)- odtwórca głównej roli w filmie "Cztery wesela i
      pogrzeb". No, może ktoś mi przypomni.

      Jeśli chodzi o sprawę z pieskiem...Radziłabym, jeśli to możliwe oddać go komuś
      znajomemu, może rodzicom. Wówczas mogłabyś goo od czasu do czasu widywać, a
      jednak będzie odizolowany od dziecka.

      Muszę też napisać,że w koncu pojawił się okres - po 44 dniach! Ważne jednak, ze
      jest.

      I jeszcze jedna ważna sprawa... Jutro mój starszy synek będzie pasowany na
      ucznia... To wielkie wydarzenie.

      Dzisiaj tak krótko, bo jak zwykle brak czasu mi doskwiera.

      Pozdrawiam.

      Blanka gg 9520031

      www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2
      • abepe różne takie 07.10.04, 11:16
        Hej, dziewczyny!
        U nas już chyba można mówić o chodzeniu. Młody puszcza to, czego tam się trzyma
        i maszeruje przez prawie cały pokój, czyli tak z 5 metrów. Czasem nawet
        zakręci. Ale musi mieć cel. Nie idzie, żeby iść ale żeby dojść np. do balonu
        albo mamy. Bez celu to się włóczy na czworakach.

        Mowa mu się za to całkowicie uwsteczniła. W zeszłym tygodnie temu próbował
        powtarzać po mnie jakieś lala czy łapa, wydawało mi się, że teraz to zacznie. A
        obecnie - w repertuarze jest tylko „nieeeee” z sensownych i jakieś sylaby bez
        sensu. Za to poszerzył się repertuar dźwięków oznaczających przywoływanie albo
        pretensje. I jeszcze jak chce pokazać, że się złości, to zaciska pięści i
        wydaje groźne okrzyki.

        Ostatnio nauczył się smarkać. Na szczęście katarek już nikły, bo G oczywiście
        nie wydmuchuje noska w chusteczkę ale w rączkę albo w pieska (czekamy na
        smarkanie w rękaw : ) Niezbyt może apetyczne to, co piszę ale czy któraś z nas
        jeszcze brzydzi się dziecięcymi wydzielinami? Hehe
        Trochę mnie ten katarek niepokoi. bo utrzymuje się już czwarty tydzień i chyba
        mu spływa do oskrzeli, bo przez chwilę charczy, potem G kaszle i już jest
        cicho. Mam nadzieję, że nie będzie nawrotu zapalenia oskrzeli. Powoli zbieramy
        się na sobotni lot do Wiednia. Na wszelki wypadek (tfu tfu) bierzemy z NFZ
        formularz pozwalający na bezpłatne leczenie za granicą. O ile się uda, bo
        wczoraj mąż został poinformowany, że system padł i nic nie wydają. Kocham nasz
        kraj i jego instytucje (Żabuniek, Ty tu lepiej nie wracaj).

        Byliśmy ostatnio na małym kinderbalu, który urządzili rodzice chrzestni Adusi
        na jej cześć. Dzieci było troje – Ada, Grześ i ośmiomiesięczny Piotruś. Adusia –
        mała dama, bardzo rezolutna, chętna do pochwalenia się swoimi umiejętnościami
        i bardzo rozgadana. Można pozazdrościć. A nasz Grześ – totalny introwertyk.
        Znalazł sobie dwie piłeczki i nie było dziecka. Gdzież by tam pokazał, że wie
        gdzie ma ucho, czy cokolwiek innego. Następnego dnia były imieniny mojej mamy i
        jak wychodzili goście, to G zrobił im bez proszenia „papa”. Na prośbę na pewno
        by nie zrobił, skubaniec. Nie raz się wstydu najadłam, jak w sklepie pani się
        pyta, ile ma? roczek? no to „papa”. A G – buzia rozdziawiona i nic. Przestaję
        już tłumaczyć, że umie ale nie chce. Może jeszcze mu się zachce.

        Martael – aż tak daleko nie mieszkamy. W sobotę wypróbujemy jak G znosi 4,5
        godziny w pociągu do Warszawy. Korzystamy z promocji PKP Super Bilet (podróż
        będzie nas kosztowała tylko 72zł), więc nie opłaca nam się jechać samochodem i
        zostawiać go na czas pobytu w Wiedniu na pastwę losu w Warszawie. Jeśli w
        pociągu będzie ok., to może byśmy się wybrali na taki zlot, który proponuje
        Asia?!
        Zdrówka, zdrówka!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Basiu – Grześ też ćwiczy naszą cierpliwość wydzierając się nieprzytomnie jak
        czegoś chce, dramatyczne pokazy ostatnio się skończyły. Znam na to jedną
        metodę – zostawić histeryka, aż się sam uspokoi, ewentualnie interweniować, gdy
        w rozpaczy bije głową w mur. Nie dać się sterroryzować. Z moich obserwacji
        zawodowych wynika, że gorączkowe odwracanie uwagi od problemu też na dłuższą
        metę nie skutkuje, bo w ten sposób dziecko nie uczy się, ze istnieją sytuacje,
        gdy czegoś nie może dostać. Są oczywiście teorie, według których dziecko nie
        może ciągle słyszeć „nie”. Zgadzam się z tym, że można sobie częściowo tak
        poukładać otoczenie, żeby wyeliminować sytuacje najbardziej problemowe. Ale
        wszystkich się nie da i wtedy dziecko musi usłyszeć „nie”. I tak prędzej czy
        później to usłyszy. Od innego dziecka, od pani w przedszkolu. I musi wiedzieć,
        że to nie koniec świata, że mimo, że się mu odmawia, to dalej się je kocha i
        akceptuje. Przepraszam za przemądrzały wywód ale sama mam obecnie dużo
        przemyśleń na ten temat a to temat z mojego zawodowego
        ogródka.
        U nas wrzaski dotyczą głównie jedzenia – nie można przy Grzesiu chociażby był
        nie wiadomo jak najedzony. O ile w domu próbujemy się nie poddawać, o tyle „w
        gościach” lub przy gościach dla świętego spokoju dajemy mu coś „na odczepnego”.
        Ale tłumaczymy sobie, że młody chyba rozumie, że to z powodu gości : )
        Daleko sięgasz, Basiu, pisząc o rewolucjach w rozwoju dziecka, bo aż do
        psychoanalizy i do neopsychoanalizy. Faktem jest, że aby budować poczucie
        własnej tożsamości, poczucie własnego „ja” dziecko musi się zbuntować.
        Niektórzy badacze mówią o przypadającej na 13 miesiąc reakcji protestu u
        dziecka. Czyżby to właśnie dolegało naszym dzieciom? haha
        Gratuluję sukcesów w odzwyczajaniu od cyckowania i rozpoczęcia marszu ku
        naukowym tytułom (na dr chyba się nie skończy?).

        Blanka - u mnie po pierwszej miesiączce – dwa tygodnie przed roczkiem (i gdy
        zredukowałam karmienie do 2), druga nastąpiła po 33 dniach. Zobaczymy co dalej.
        Dzięki za urodzinową karteczkę!!!

        Spotkanie trójmiejskie – może by już ustalić jakąś datę, hę? Mogę zaproponować
        23 lub 24 października? Bo potem Wszystkich Świętych, następnie długi weekend
        listopadowy...Może spadnie śnieg...No i zastanówmy się gdzie.

        Do tych, co mają chandrę – wysmażyłam ostatnio dramatycznego maila do mojej
        przyjaciółki z opisem moich obecnych odczuć a ona dzwoni, że się strasznie
        uśmiała. Z czego – pytam. Ano z tego, że rok temu dokładnie to samo czuła a jej
        dziecko miało wtedy roczek. A teraz już jest ok. Zwłaszcza, że drugie w drodze.
        Dziewczyny – będzie dobrze.

        Ściskam i żegnam na dłużej, bo pewnie przed sobotą już się nie odezwę. Tak się
        cieszę na te spóźnione wakacje.

        papapa
        Aneta gg 5269241
        • blaneczka007 Re: różne takie 07.10.04, 21:12
          cześć Dziewczyny,

          w końcu znajduję chwilkę, żeby coś tu napisać

          Daniel już śpi, a Dawid mam nadzieję, że za chwilę zaprzyjaźni się z Morfeuszem.

          Oboje mieli dzisiaj ciężki dzień. Dawid był pasowany na ucznia, a Daniel
          namiętnie próbował zepsuć mu całą uroczystość, a mi nadszarpnąć nerwy.

          Uroczysość odbywała się początkowo na sali gimnastycznej. Dzieci śpiewały,
          mówiły wierszyki, no i były pasowane wielkimi ołówkami.

          Dla Młodego był to idealny czas i miejsce na własne popisy. Mały histeryk
          włączył syrenę już po 5 minucie imprezy. Chciał zostać zapamiętany, by
          mieć "chody" za pięć lat wsród kadry nauczycielskiej. Jednak chyba nie tak
          należało wyrabiać sobie opinię...

          No cóż wiedziałam jak uratować honor syna, by nie pamiętano go ze złej
          strony... Młody musiał przyjąć pozycję Korzeniowskiego. Wtedy było OK.

          Latając za małym Pędziwiatrem nie miałam wielkich możliwości, aby sprawdzić się
          w roli fotografa okolicznościowego. Niestey nie udało mi się uwiecznić momentu
          pasowania. NAJWAŻNIEJSZEGO MOMENTU! Zresztą prawie nic nie udało mi się
          uwiecznić.

          Dopiero pod sam koniec pewna miła kobieta zlitowała się nad wycieńczoną matką i
          zaoferowała się, że chwilke zaopiekuję się Miśkiem, żebym mogła zrobić zdjęcia.
          DZIĘKI CI PRZEMIŁA KOBIETO!

          Jednak i tym razem nie mogłam się za bardzo rozkręcić, bo po kilku fotkach
          Terrorysta zaczął krzyczeć i kopać Panią. W wózku też nie chciał dać się
          umieścić. No cóż nie po to uczył się chodzić, żeby teraz pozostawiać nogi bez
          użytku.

          A ja też byłam bliska narobienia synowi wstydu. Już prawie sie popłakałam. To
          juz nie pierwszy raz...płakałam na chrzcie, płakałam kiedy Dawid pierwszy raz
          szedł do przedszkola, kiedy rozpoczynał zerówkę i na zakończenie roku. WSTYD
          przynoszę dzieciom! Ale za nic nie potrafię się powstrzymać.

          Na szczęście po występach przeszliśmy do sal i tam było swobodniej. Daniel
          dorwał wielkie liczydło i miałam chwilkę na zrobienie kolejnych zdjęć.

          W tym czasie jedna z pań nie wiedząc, że Młody jest alergikiem podała mu
          maślany rogalik z kolorową posypką. Póżźniej dostał lizaczka (normalnie jestem
          przeciwna takim łakociom, ale czego się nie robi dla chwili spokoju i zjedzenia
          ciasta przy kawie).Teraz czekamy na krosty!

          Wiesz ABEPE, myślę że zaiste trzeba sposób poruszania się Twojego synka nazwać
          chodzeniem. Gratuluję. Czy to znaczy, że już wszystkie roczniaki chodzą?

          To super, że Twój mały tyle mówi (choć ma chwilową pauzę), mój Danonek mówi
          wiele, ale ja z tego nic nie rozumię, Ton ma taki jakby pytał, albo mi coś
          tłumaczył, ale jskbym miała spisać to co mówi to wyglądałoby to tak:
          tatatatatatata naiaaniaania tat tata .... Chociaż ... na jedzonko chyba mówi
          mama.

          Dziewczyny jeśli chodzi o spotkanie w Warszawie to w moim przypadku to jest
          wykluczony. Młody ma chorobę lokomocyjną. Kiedy wsiadam do autobusu, żeby
          przejechać kilkanaście przystanków modlę się, żeby moje Słonko nie oddało mi
          ostatniego, z trudem wciśniętego posiłku.

          Żeby dojechać do Warszawy musiałabym zabrać, ze sobą książeczkę do nabożeństwa,
          żeby się modlić.

          Jak wśiadam do jakiegoś pojazdu to Danio najpierw czuje pewien dyskomfort i
          zaczyna się kręcić , później krzyczeć, a na koniec...wszyscy wiemy co następuje.
          W ciąghu ostatnich dwóch tygodni Młody załatwił mi dwa płasczyki, jeden z nich
          nadaje sie tylko do pralni chemicznej. Teraz rozumiem ostatnie incydenty.

          Jednak na trójmiejskie spotkanie starałabym się dojechać, tzn. Mały będzie sie
          starał. Byle nie za daleko, błagam.

          Pozdrawiam Was Wszystkie Wspaniałe Mamy.

          Blanka gg 9520031

          www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2
          • jasko_mama Re: różne takie 08.10.04, 22:29
            Hej!
            No i jesień na całego ;-((( Na szczęście jest dość ciepło i słonecznie, ale za
            chwile zmiana czasu i wtedy to już tylko: byle do wiosny...

            Aneta, hehe - nie wiedziałam, że w moich obserwacjach sięgam do psychoanalizy
            i ... (strasznie to skomplikowane rzeczy, o których piszesz). A z tymi buntami
            da się zyć. Ja potrafię wytrzymać dość długo, jak Mała płacze i tłumaczyć jej w
            kółko dlaczego nie, ale inni..., np. dziadkowie nie przejawiają nawet odrobiny
            konsekwencji. Mam nadzieję, że będzie to odróżniać, że u mamy nie wszystko
            wolno.
            Spotkanie trójmiejskie jak najbardziej, termin ok., miejsce właściwie obojetne,
            bo i tak muszę dojechać samochodem, więc może niech zdecyduje Blanka, tak żeby
            spokojnie pospacerować, a nie gorączkowo przebierać szkraba smile)

            Blana gratulacje dla pasowanego ucznia. No to zaczęło się na długie lata:
            szkoła, wywiadówki, oceny, wakacje... Wszystko jeszcze przed nami smile

            Asia napewno nie omijasz ważnych rzeczy w rozwoju Krzysia. To my pojedyncze
            mamy (szczególnie te niepracujace) mamy za dużo czasu i zaprzatamy sobie głowy
            drobnostkami, np. stresujemy się, że minęło już pięć dni od skończenia piatego
            miesiaca, a Amanda nie chce zrobić przewrotki, przecież już powinna smile,
            chociaz siódmego dnia już się przewracała...

            Jeszcze jestem Wam winna troche statystyki po wizycie u lekarza: waga 10,04 kg,
            wzrost 0,76 m, szczepienie przeciw śwince, odrze i różyczce zaliczone, bez
            powikłań (oczywiście pierwszego dnia bardzo dużo spała, ale nic więcej).
            Uzębienie 12 sztuk! Zapomniałam zapytać lekarkę, czy warto szczepić przeciwko
            ospie. Może Wy coś wiecie? Szczepionka jest bardzo droga 180zł, ale teraz
            wystarczy jedna dawka, więc może warto?

            No i ponawiam moje pytanie: czy ubieracie dzieciom do chodzenia w domu butki?
            Lekarka na wizycie powiedziała, że tak, bo kostki sa jeszcze słabe i łatwo o
            uraz, ale z kolei wyczytałam, że nie należy krępować stópek, bo nie rozwijaja
            się należycie mięśnie. I bądź tu mądrym...

            pozdrawiam serdecznie
            Basia
            • magda6811 Re: różne takie 09.10.04, 13:14
              Witajcie dziewczyny, witaj Mamo Jeremiego - imię piękne i coraz bardziej
              popularne.
              Kochane, czekam cały czas na konkretne propozycje spotkania, ja zawsze bardzo
              chętnie, to dla mnie bardzo miłe chwile.
              Justyna - gratuluję pracy i przyłączam sie niestety do grona mam radzących Ci
              oddanie psa. To rzeczywiście bardzo, bardzo smutne, ale chyba nieuniknione.
              Nasz pies (a dokładnie pies rodziców, z którymi mieszkalismy, gdy urodziła się
              Agata) nigdy małej nie zaakceptował. Przez wiele lat musieliśmy bardzo uważac,
              nie mozna ich nigdy było zostawić samych. Niby nic, ale gdy tylko mógł pies
              warczał i przy wszelkich próbach zaprzyjaźnienia się Agatki karcił ją (lekko)
              zębami. W naszym wypadku to myśmy się "od psa" wyprowadzili, ale ryuzyko jest
              za duże by je podjąć.
              Pytałyscie kidyś o mycie zębów. Kupiłam to, o czym pisała MARTAEL - nakładana
              na palec silikonową szczoteczkę i Stefan nie bardzo to akceptuje. Używam
              różnych podstępów, ale udaje mi się raz na trzy.
              BASIU - my buciki jak najbardziej TAK. Stefkowi kupiłam (jak poprzednio wiele
              razy Agacie) takie specjalne lekkie skórzane buciko-kapciuszki wiązane.
              Zalecane przez ortpodów. W Warszawie zawsze są w wielkim wyborze w Smyku.
              Pomagają prosto stawiać nóżki, jewdnocześnie są na tyle lekkie, że maluchowi ni
              krepują stopek. Spróbuj.
              CHANDRY - to specjalność jesienna, nie dawajcie się, choć skracajace się dni
              niestety takim smutkom sprzyjają...
              ANETA napisz, jak wiedeńskie szaleństwa. Ale Wam dobrze.
              KAROLKA, czy korzystacie z bliskości granicy i jeździcie czasem zwiedzać
              pobliskii region niemiecki?
              WITKA - gratulacje z powodu odstawienia Dimki. Macie szczęście, nie zawsze to
              tak łatwo wychodzi.
              Dziewczyny, ja też mam kompletnie rozregulowane cykle. Ostatnio 36 dni,
              wcześniej 34. To chyba wróci do normy. Zapytam przy okazji lekarza.
              Odezwijcie sie wszystkie milczące wrześniówki! GAGRINIE, proszę się nigdzie nie
              zaszywac! AGAGA1, ASIAZ - piszcie częściej...
              Nasze życie jest właściwie podporządkowane szkole Agatki - Blanka to dobrze
              zrozumie. Plan lekcji, plus lekcje skrzypiec, ćwiczenie w domu i odrabianie
              prac domowych + moja praca + Stef + mój ARCYPOMOCNY mąż (swego czasu Wam
              opisywałam!) = moja bardzo rzadka obecność na Forum. Ale się postaram to
              zmiecić. Bardzo ciepło o Was myślę i mam nadzieję na inny niż tylko wirtualny
              kontakt.
              Całuski, Magda
            • blaneczka007 Statystyki 10.10.04, 23:48
              Witajcie wszystkie Mamuski,

              Ja również chciałabym podzielić się z Wami naszymi statystykami z dnia 30
              września 2004:

              wiek: 12 m-cy i 6 dni
              waga: 9,570 kg czyli 5,610 kg więcej niż rok temu
              wzrost: 76 cm czyli 16 cm więcej niż rok temu
              zęby: 7 sztuk czyli o 7 więcej niż rok temu
              rozmiar buta: 19
              rozmiar ubrań: 80
              rozmiar pieluch: 4+
              ilość posiłków: 4-5

              Coś tak przeczuwam, że i nas dopada jakaś jesienna zaraza. Dopiero Dawid
              wyszedł z choroby, a Daniel już ma katarek , na wieczór miał temperaturę
              37,6'C. Jutro pójdziemy do lekarza. Jeszcze trochę i dostaniemy z przychodni
              kartę stałego...pacjenta. Raz z jednym, raz z drugim bywamy w przychodni z
              częstotliwością 1-2 razy w tygodniu. A to po skierowanie, a to na szczepienie,
              a to na ważenie, a jeszcze innym razem po recepty na mleczko sojowe (do kaszy).
              Teraz jednak zaczęło się coś poważniejszego.

              Basiu, ja uważam, że i skarpetki są odpowiednie i kapcie. W skarpetkach
              dziecku prawidłowo kształtują sie stopy (w końcu natura nas stworzyła bosych),
              natomiast kapcie (z usztywnionym zapiętkiem i niezbyt twarda podeszwą) mogą
              faktycznie zapobiegać urazom. Nasz Misiek ma kapcie i nosi je jak jest zimno, a
              jak jest cieplej to ubieram mu grube skarpetki (najlepiej antypoślizgowe).
              Jednak może robię coś nie tak jak należy, bo zauważyłam, że Daniel podczas
              chodzenia lewą stopę ma lekko skierowaną do wewnątrz. Muszę o tym też
              powiedzieć lekarce. Zastanawiam się czy to dlatego, ze dopiero zaczyna chodzić
              czy też wynika to z wady postawy. Pewnie będzie nas czekała wizyta u
              ortopedy... zobaczymy.

              Dziekuję, że bierzecie pod uwagę Danonkową przypadłość antylokomocyjną przy
              planowaniu kolejnego spotkania Trójmiejskich Wrzesniówek i Wrzesniaków. Jeśli
              by Wam to pasowało to z przyjemnością umówiłabym się z Wami na bulwarze w
              Gdyni. Mam nadzieję, że jakoś dojedziemy. Zresztą takie podróże będą
              nieuniknione więc musimy się uodparniać. Może jutro porozmawiam z lekarką także
              o jakimś leku na miśkową dolegliwość.

              Proszę podajcie dokładną datę, godzinę i miejsce spotkania, a my postaramy się
              stawić.

              Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie.


              Blanka gg 9520031


              www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2
              • winnie77 Re: Statystyki 11.10.04, 12:19
                Czołem Mamy Moje Kochane,

                Tu ja, moze uda mi sie wystukać kilka słówek. W kwestii statystyk, coż,
                ostatnio, ją mierzyliśmy jakies 3 tyg. temu - podczas wizyty szczepionkowej.
                Pomiary kształtują się następująco:
                wiek: mies. 13 bez jednego dnia
                waga 9,550 - ale wydaje mi się, że rośnie w zastraszającym tempie, ze względu
                na ilość spożywanego pokarmu, czyli 6,6 więcej niż przy urodzeniu
                wzrost:71 cm, podobno mało, najniższy centyl, mamy kontrolować u lekarza, czy
                nic się złego nie dzieje. Próbuję trochę sama, biegam za nią z miarką po domu,
                ale za każdym razem wychodzi mi co innego. W sumie 20 cm więcej niż w zeszłym
                roku.
                ilośc zębów - 2 (następne, tylko nie wiem które, podobno w drodze)
                rozmiar noszonego bucika 20
                rozmiar kup[owanych ubranekn 80
                rozmiar pieluch 4+
                ilośc posiłków - 4 do 5 plus to co ewentualnie wysępi lub ukradnie. A czasem
                bywa tego całakiem sporo.
                Weroniczka chodzi już na całego. Co mówię, biega. Co ciekawe zawsze w przciwnym
                kierunku, niż ten w który m ja idęsmile. Albo w kierunku kota. Można rozpoznać, że
                idzie w jego kierunku nawet bez patrzenia. Wtedy strasznie piszczy. Ostatnio do
                słownika WuWu dołączyło słowo "kwiatek", wymawiane w bardzo dziwny sposób. Coś
                jak "kajek". Poza tym WuWu potrafi już sobie czytać sama ksiażeczki i spiewać
                piosenkę "o kotkach dwóch"smile.
                Jeśli chodzi o mnie to mnie też dopadła jakaś chandra. Sytuację pogorszyło to,
                że mój Adam podupadł na zdrowiu (przeziębienie). Pewnie wiecie co to oznacza -
                przeziębiony facet...Poza tym informatyk i wielbiciel gier komput. Oczywiście
                jedyne co go trzymało przy życiu to możliwość graniasmile. Mój okres pojawia się
                kiedy chce. Co miesiąc rozważam prawdobodobieństwo nieplanowanej ciążysmile.
                Rekord to 50 dni i 4 testy ciążowe. A to już chyba w sumie mój 5 cykl. Nie
                karmię od czasu , jak WuWu skończyła 8 mies. W przyszły miesiącu idę na badania
                hormonalne. Jeśli chodzi o obuwie, to WuWu zazwyczaj chodzi po domu w
                skarpetkach albo rajstopkach tup-tusiach. Ciapki zazwyczaj zrywa ze stóp, ma to
                chyba po mnie, bo ja mamie też zawsze zadeptywałam skarpetki. Niestety, teraz w
                mieszkaniu jest okropnie zimno (nie grzeją, bo spółczielnie nie ma pieniędzy, 3
                tyg. temu co ciekawe wymienili rury i kaloryfery, i nie wiadomo kiedy zaczną
                grzać, może po 15 października), więc WuWu ma na nogach dodatkowo sandałki.
                Rozważam kupno bucików, o których pisałyście, że można je nabyć w Smyku.
                W kwestii pieska. Coż pewnie bezpieczniej byłoby go oddać. Nie wiem dokładnie w
                jakiej sytuacji doszło do ugryzień. I czy to było porzadne dziabnięcie, czy
                poprostu złapanie zębami. Czy pies się naprawdę wkurzył, czy tulko rozdrażnił.
                Myślę, że duże znaczenie ma też wielkość pieska. Zwierzę, to niestety tylko
                zwierzę i nigdy nie zaufałabym żadnemu na 100% ( a mam obycie ze zwierzakami,
                zwłaszcza duzymi psami). Być może mały w coś psa uraził (jesli tego nie
                zrobiłaś, radziłabym obmacanie pieska, być może coś go boli, a taki pies
                potrafi wtedy ugryżć nawet właściciela, i nie ma to nic współnego z
                nieposłuszeństwem). Być może pies wyczuł, że Twój chłopiec już dorasta i
                postanowił trochę mniej tolerować, np. mój kot nie cacka się już z WuWu jak
                kiedyś. A takie rozwijające się dziecko, zamęczyło by chyba każdę zwierze.
                Poprostu muszę cały czas uważać, żeby sobie krzywtdy nie zrobiły, bo wściekły
                kot naprawdę może narpbić dużo kłopotu. Być może Twój piesek, rzeczywiście
                będzie próbował go zdominować. Jeśli sięzdecydujesz mimo wszystko go zatrzymać,
                będziesz musiała b. uważać, i za na każdą próbę dominacji bardzo ostro reagować
                (i ile to Ty dla Twojego psa, jesteś przewodnikiem stada). Aha i uważaj, żeby
                Mały zbytnio nie kręcił prz psiej misce. Zwłaszcza gdy pies je. Tyle psiej
                psychologiismile.
                Będę kończyć. Aha, Wuwu podejmuje pierwsze próby samodzielnego jedzenie
                łyżeczką, nawet jej to wychodzi. W kwestii spotkania, to ja mam w przyszłym
                tyg. zajęcia.
                Ściskam Was Wszystkie mocno i życzę Wam i Waszym pociechom Zdrowia i pogody
                ducha w pochmurne, zimne, jessienne dni ( a do życzeń piosenka)
                Agata i WuWu
                • abepe pozdrowienia z Wiednia 11.10.04, 23:06
                  hej, kobiety!!
                  No i jestesmy na urlopie (sorry, nie bedzie polskich znakow).
                  G znakomicie zniosl 4,5 godziny w pociagu, mimo,ze tloczylismy sie na dwoch
                  miejscach we trojke, bo tata nie kupil dla dziecka miejscowki. A wagon byl
                  osmioosobowy. Wspolpasazerowie chyba tez nie byli bardzo zmeczeni.Ksiazeczki,
                  jedzonko, chodzenie po korytarzu zadowolily pana Grzesia.Lot dla niego tez byl
                  bezproblemowy, troche tylko tarabanil w stolik siedzac na moich kolanach i pan
                  siedzacy przed nami sie przesiadl, bo nim trzeslo.Hm, glupio mi bylo.
                  Nie jest tu tak cieplo jak mialo byc, G dostal dzis wiec nowa ciepla czapke.
                  Wczorajszy dzien spedzilismy z przyjaciolmi u nich w domu i na wspolnym
                  spacerze po parku, w ich dzielnicy na obrzezach miasta. Dzis juz ruszylismy na
                  swoj ulubiony, prawdziwy Wieden. Przenieslismy sie tez z mieszkania przyjaciol
                  do ich atelier w samiutenkim centrum. Biedny G toche zostal spacyfikowany przez
                  2,5 rocznego Noa, ktory mimo najszczerszych checi nie moze zniesc, ze baby,
                  czyli Grzes bawi sie jego zabawkami. G dostal wiec kilka strzalow, az nabral
                  respektu. Biedny Noa za 2 miesiace zostanie braciszkiem i chyba juz to
                  przezywa, cwiczac na naszym baby strategie obrony swego terytorium.
                  Na jutro zostalam zaproszona na spotkanie grupy matek z dziecmi. Wiedenskie
                  forum? Polega to na tym,ze dzieci bawia sie w super miejscu a matki tylko
                  obserwuja i interweniuja jak juz naprawde trzeba. Ciekawe doswiadczenie. Mam
                  nadzieje, ze G wyjdzie bez szwanku, bo wszystkie dzieci maja okolo 2 lat.
                  Ok, to bylo by na tyle. Cholernie zle sie pisze bez polskich znakow i
                  zamienionyni niektoryni klawiszami.
                  papa
                  • blaneczka007 Ospa wietrzna - szczepienie 12.10.04, 13:25
                    Cześć Dziewczyny,

                    chciałabym jeszcze podzielić się swoimi przemyśleniami na temat szczepień
                    przeciwko ospie wietrznej.

                    Uważam, ze u dziewczynek to szczepienie powinno być wykonywane rutynowo,
                    podobnie jak szczepienie p. różyczce, powinno też być refundowane. Wiadomo
                    jednak, że jest to mało realne więc namawiam wszystkie mamy by szczepiły swoje
                    dzieci przeciw ospie wietrznej. Wiem to duży koszt, ale warto. Podobno ta
                    szczepionka uodparnia na całe życie - tak mówiła pediatra.

                    Skupiam się tak na tych dziewczynkach dlatego, ze sama niedawno przechodziłam
                    ospę wietrznę. Niestety było to w 9 tygodniu ciąży z Miśkiem. Tyle stresu co ja
                    się nabawiłam do końca mojej ciąży nie życze nikomu. Lekarka ostrzegała mnie,
                    że nasze długo oczekiwane dziecko (dwa poronienia, póżniej 1,5 roku starań)
                    może mieć wszelkie wady mózgu (bezmózgowie,małogłowie,wodogłowie itp.)a w
                    najlepszym przypadku będzie maleńkie. Boga prosiłam, żeby był zdrowy i urodził
                    sie śliczny, zdrowy i duży(60cm, 3960g). Mieliśmy bardzo dużo szczęścia - nam
                    się udało, ale nie zawsze tak musi być więc apeleję do Was mamy (szczególnie
                    dziewczynek) szczepcie je przeciw ospie wietrznej!

                    Serdeczne pozdrowiednia dla abepe z Gdyni. Prześlij nam trochę Wiednia przez
                    internet do Polski. Czekam na fotki.

                    Blanka gg 9520031
                    • magda6811 Re: Ospa wietrzna - szczepienie 12.10.04, 14:54
                      Ja krótko o szczepieniu p/ospie - jak pamietacie wszyscy chorowalismy na ospę w
                      styczniu. JA PO SZCZEPIENIU na ospę. Przy czym u mnie kosztowało to jeszcze
                      drożej, bo potrzebne były dwie dawki - 500zł. Zaszczepoiłam się dopiero przed
                      ciążą, kiedy upewniłam się, że nigdy ospy nie miałam. Myślę, że nie warto
                      szczepić dzieci na ospę - Agatka zniosła to bardzo lekko, dzieciom powyżejk
                      roku podaje się Heviran i przechodzi wszystko w ciagu kilka dni. Całuski, Magda
                      • gonianna Re: Ospa wietrzna - szczepienie 12.10.04, 16:37
                        Ja jestem przeciwna nadmiernej ilosci szczepień. Jest to, jakby nie było,
                        ingerencja w układ odpornościowy, który może (oczywiście nie musi) oszaleć, a
                        stąd już blisko do np. alergii.
                        Krzyś już chorował na ospę(chyba o tym pisałam, miał 7 miesięcy) i przeszedł ją
                        lekko, właściwie bez wysokiej temperatury, trochę go swędziało i był marudny.
                        Żadnych powikłań - bardzo pilnowaliśmy, żeby czegoś dodatkowego nie złapał-
                        trochę w tym oczywiście szczęścia, ale ogólnie powikłania zdarzają się rzadko,
                        trzeba sie trochę postarać i powinno być OK(nie ma gwarancji, ale
                        prawdopodobieństwo maleje).

                        Szczepieniu przeciw ospie (w sumie lekka choroba u dzieci) mówię zdecydowane
                        nie!

                        Podobnie myślę o szczepieniu przeciw HIB, ale tylko w przypadku, gdy maluszek
                        nie chodzi do żłobka, przedszkola, itp.

                        A jeśli chodzi o ciężarne, to równie grożny jak ospa jest półpasiec - wywołuje
                        go ten sam wirus. Niestety na półpaśca nie ma szczepionki, przebyta choroba
                        (ospa lub półpasiec) nie dają odporności.

                        Pozdrawiam
                        • blaneczka007 Re: Ospa wietrzna - szczepienie 12.10.04, 20:00
                          Magdo przekonałaś mnie (choć może nie miałaś takiego zamiaru) do tego by
                          dziecka nie szczepić. Lekarka Daniela twierdziła, że po szczepieniu zdobywa sie
                          odpornośc na całe życie, ale jednak wcale tak nie jest, jak wynika z Twoich
                          doświadczeń. Po szczepieniu i tak można zachorować więc jaki to ma sens? Choć
                          gdybym miała cofnąć czas to i tak bym się zaszczepiła przed zajściem w ciążę.
                          Dzięki za opinie. Pozdrawiam.

                          Blanka gg 9520031
                          Mama Dawida (7,5 roku) i Daniela (1 rok)
                          • jasko_mama Re: Ospa wietrzna - szczepienie 12.10.04, 23:28
                            Hej!
                            Dzięki za Wasze opinie na temat szczepień. Jeszcze w międzyczasie gdzieś
                            wyczytałam, że przeciwko ospie powinno się szczepić dzieci często chorujące,
                            cierpiące, np. na wadę serca, czyli wtedy gdy ewentualne powikłania mogą
                            nałożyć się na inne schorzenia. Natomiast dla zdrowych dzieci jest to
                            najłagodniejsza z chorób zakaźnych, co zresztą potwierdzacie. A rzeczywiście
                            tylko przechorowanie daje pełną ochronę. Ale Magda z tego co pamietam to Twoja
                            ospa była bardzo łagodna i pewnie zupełnie nieszkodliwa dla organizmu, myslę,
                            że dzięki szczepieniu właśnie, bo dorośli niestety ciężko przechodzą tzw.
                            choroby wieku dziecięcego. Zreszta zrozumiałe – co jest dla dzieci to nie dla
                            dorosłych smile
                            A półpasiec to straszne choróbsko. Nie dość, że leczy się długo to jeszcze
                            rozwija się podstepnie i często w dziwnych miejscach, np. głowa. Moja bratowa
                            przez niego straciła swoje drugie dziecko w 12 tyg., a zaraziła sie od córki
                            chorujacej właśnie na ospę sad

                            pozdrawiam
                            Basia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka