jasko_mama odpoczynek trwa :-))) 27.07.04, 22:35 hej! Ja tez wróciłam, ale jestem tylko przelotem w domciu Jutro znowu spadam nad jeziorko!!! Jest cudnie! Takie totalne odprężenie, niczym sie nie denerwuje i ze wszystkim zdążam. Przygotowałam wreszcie materiały do otwarcia przewodu doktorskiego, jeszcze drobne poprawki i pójdzie. Uf, chyba dzięki temu nie wpadnę w depresję... Amanda już zdrowiutka, tzn. wargi sromowe sie rozdzieliły, bakterie w moczu pokonane (choć było ich dużo i w którymś poście na Niemowle wyczytałam, że mogła trafić do szpitala) i to bez antybiotyku. Super!!! Amanda dorosleje z dnia na dzień, ciagle coś nowego. Szczególnie zauważaja to dziadkowie jak widzą ją co 10 dni. Na plaży i w wodzie jest nie do zatrzymania, szkoda, że jest taka zimna woda i tylko na chwilę można zanurzyć stopy. Jest taka spryciula, że hej. Jak coś chce sięgnąc to tak długo kombinuje, aż jej sie uda. Apetyt dopisuje, najlepsze sa jagody i poziomki samodzielnie zbierane na spacerku i oczywiście samodzielnie zjadane Zresztą kaszki, czy obiadku też nie da się zjeść bez własnej łyżeczki! Fajnie, że udało sie większości z Was wypocząć i naładowac akumulatory na najbliższy czas. My jeszcze trochę poczekamy na rodzinny wypoczynek, ale będzie napewno fajowo. Nie moge się doczekać pewnego słońca i ciepłego morza. My lecimy na Sardynię samolotem, ale najpierw musimy dojechać samochodem do Hanoweru. Myslę, że pójdzie nieźle, a tam czekają już na nas: sprzet do obserwacji podwodnych, kusze do połowu ryb, dzikie plaże i wiele innych atrakcji. oj ale będzie cudnie.... pozdrowionka Basia P.S. Co ze spotkaniem 1 sierpnia? Niech się objawia chętni. Ja teoretycznie mogłabym, ale musiałabym pokonać ponad 100km w jedną stronę i to dzień po imprezie... Będe w domu w piątek to wieczorkiem zajrze na forum, czekam na wieści. B. Odpowiedz Link Zgłoś
abepe ja też wróciłam 29.07.04, 00:49 hej! Ja też wróciłam, choć nie było mnie raptem 2,5 dnia. Takiego szybkiego urlopu jeszcze nie miałam – wyjazd w piątek o 15.30, przybycie na miejsce o 1.30, wyjazd do domu w niedzielę o 15, dotarcie do domu o 1. Na szczęście godzin pobytu na miejscu – tzn. w Krakowie i okolicach było prawie dwa razy więcej niż w podróży. Grześ w podróży pomarudził tylko nieznacznie. Generalnie poza domem ma lepszy humor i jest „taki grzeczny, co wy od niego chcecie?” (ja nic od niego, tyle, że czasami chciałabym zjeść śniadanie bez Grzesia w talerzu albo, żeby chciał się sam chwilę pobawić). Ponosiłam małego trochę w nosidle na plecach i zdrętwiały mi całkiem ramiona – jednak trochę waży! Kuby babcia, ulubiona ciocia i wujek mieli superhiper niespodziankę. No i jeszcze było fajnie, bo Marudą zajmowała się matka chrzestna-siostra Kuby, u której mieszkalismy. Fajnie było siedzieć z mężem na podłodze i patrzeć jak inni walczą, żeby Grześ nie demontował chałupy!!! Okazało się także, że soczki nie nadają się do podróży w upale, bo wieczorem okazało się, że Grześ ma w niekapku JABOLA (soczek sobie sfermentował). Ale nie było rano objawów kaca. W związku z naszą podróżą – jeszcze do: Renaty – przechodziłam kilkakrotnie obok „Zielonej Sowy” ale nie chciałam bez wcześniejszej zapowiedzi Cię nachodzić (w Krakowie niestety nie miałam dostępu do forum i nie przeczytałam Twojego postu), Agi – ten wyjazd był całkowicie spontaniczny, więc spodziewałam się, że nie uda się spotkać. Następnym razem będę wiedziała wcześniej, że przyjeżdżamy, więc dam znać Wam obu ok.? Myślę, że to będzie we wrześniu (Kuba ma już ochotę skończyć wreszcie studia, trochę to się przeciągnęło) Co do spotkania w Trójmieście – szkoda, że grono nam stopniało. Basiu, wygląda na to, że jesteśmy same. Jeśli więc nie jest to termin dla Ciebie najlepszy – daj znać kiedy byś wolała. Ja chętnie przyjadę. Marta – najsmaczniejszy dla Grzesia jest papier toaletowy! Karolka – powodzenia w nowym miejscu! Magda – Grześ dziękuje jeszcze raz za autko i kaczkę (i pewnie chciałby, żeby mu podesłać Agatkę). A mój mąż wykonał dziś artystyczna wręcz robotę – furtkę do drzwi sypialni. Dzięki temu będę mogła bez zamykania drzwi bezpiecznie zostawiać Grzesia na podłodze sypialni (siedzenie w łóżeczku odpada – wrzask jest ogromny) bez obawy, że spadnie ze schodów w korytarzu. Furtka jest z sosnowego drewna, jutro Kuba będzie montował skobelek. No to spadam do łóżeczka – pa! Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: ja też wróciłam 29.07.04, 14:31 Próbuję właśnie ogarnąć cały nasz bałagan i spakoać rodzinkę, co nie jest łatwe bo nawaliły mi korzonki. Bardzo miło czytać tyle dobrych wieści - KAROLKA - Zielona Góra to ponoć piekne miasto. Na pewno będzie Wam tam dobrze. MARTAEL - a ganiaj teraz po całym domu i sprzątaj gazety, naciesz się pełzającym ciekawskim Guciem ile wlezie. Odłącz męża od kompa i ganiajcie razem, najlepiej po parkach bo chyba wreszcie będzie lato. ABEPE - całuję mocno czrującego Grzesia i Ciebie oczywiście. Bramka poprawi Ci życie o 100%. GAGARINIE - pisałaś o nadwadze - no cóż, w Chorwacji nie moge juz liczyć na "sprzyjającą" aure i musze sie w kostiume pokazać. Wstyd. BASIU - gratuluje podgonienia doktoratu, nie ma to, jak zamykanie takich wiszących od dawna spraw i obowiązków przed wakacjami. Znacznie lepiej się odpoczywa. Wszystkim po i przed wyjazdami życzę cudowneo dalszego ciągu lata. Pa, magda Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna ...a ja bym chciała znów wyjechać... 30.07.04, 15:27 Po miesiącu nad morzem, bez prania, gotowania i sprzątania i, co najważniejsze z pomocą męża lub dziadków, teraz po prostu wymiękam! Mam dość! Jestem wyczerpana a przez to łatwo się denerwuję. Niestety najczęściej na mojego Krzynia, bo on jest ciągle pod ręką Dobrze, że już weekend i Robert znów trochę mi pomoże. No chyba, że dojdzie do skutku wieczór kawalerski, to zobaczę go dość późno MAGDA - trzymaj się i oszczędzaj (ha,ha, łatwo powiedzieć!), korzonki to przykra sprawa; podobno, bo na razie (odpukać) nie przekonałam się o tym na własnej skórze. KAROLKA - Zielona Góra też ładne miasto. Będzie OK, ja też niedawno się przenosiłam i jak na razie nie narzekam. -nadwaga- niestety u mnie wciaż jest, niby nie dużo, ale zawsze psuje humor; dobrze, że po tych wczasach nie wróciłam z dodatkowymi kilogramami!!!A łatwo było, bo dobrze dawali jeść. BASIU - Gratuluję i cieszę się razem z wami! I z doktoratu i z poprawy zdrówka Amandy. MARATEL - przynajmniej teraz zrozumiesz nas, jak skarżymy sie na brak sił na ganianie za maluchem po podłodze)) GAGARIN - Krzyś też nie przepada za fotelikiem; staramy sięprzetrzymać go przed podróżą, żeby spał w czasie jazdy, ale to nie zawsze się udaje. Prawda, że po wyciagnieciu z fotelika przechodzą wszystkie "choroby", juz nie ma powodu do płaczu i krzyku? Tym co wyjazdy mają przed sobą - dużo słonka i odpoczywajcie ile się da!!! Tym, co już wróciły - może uda się jeszcze gdzieś wyskoczyć, chociaż na weekend... Buziaki, Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: ...a ja bym chciała znów wyjechać... 30.07.04, 21:27 Ja też chciałabym wyjechać, szczególnie, że u nas pada nieprzerwanie od czterech dni. Czuję się jak aresztant domowy... Piotruś rozchodził sie już na dobre, jednorazowo pokonuje cały pokój, choć zdarzają mu się zachwiania równowagi... Od jakiegoś czasu sam wstaje - bez konieczności podtrzymywania się czegokolwiek. Jego ulubionym zajęciem jest jednak wchodzenie na kanapę, z kanapy na parapet i tak w kółko. Na szczęście - podczas pobytu nad morzem - nauczył się bezpiecznie schodzić z łóżka, ale i tak nie można draba spuścić z oka. Nie wiem, co mu się stało, przez tyle miesięcy stronił od noszenia, a teraz ciągle przychodzi do mnie i wyciąga rączki. Już mi wysiada kręgosłup - najbardziej od taszczenia go razem z zakupami na czwarte piętro. Kiedy on się nauczy wchodzić po schodach? GONIANNA, jak ja Cię dobrze rozumiem... Czasami mam takie dni, kiedy czuję się szczęśliwa, że nie pracuję i mogę być z Piotrusiem. Nie muszę nigdzie biec, bać się telefonów od szefowej, siedzieć po nocach nad artykułami. Ale z drugiej ciągle jesem sama, Paweł wraca coraz później. A mnie brakuje pisania, ruchu, znajomych z pracy, najbardziej Bogusia z działu sportowego (nic z tych rzeczy facet ma po pięcdziesiątce, ale za to fantastyczne poczucie humoru i tyle optymizmu, że i mnie nieraz coś skapnęło), utarczek z konkurencją (bardzo przystojną zresztą )... Ale się rozmarzyłam. Chyba przez ten deszcz... Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: ...a ja bym chciała znów wyjechać... 30.07.04, 23:10 Dobrze wiedzieć, że nie jestem osamotniona w moich nastrojach. Wiesz, Gagarin, u nas chociaż mamy ładną pogodę. Niestety w ciagu dnia jest zbyt gorąco i za dużo słońca, wiec i tak jesteśmy w domu. Wychodzimy rano i po południu. Ale to i tak lepiej, niż wcale Wieczór kawalerski kolegi z pracy właśnie trwa w związku z czym zostałam sama w ten piątkowy wieczór A obiecywał mi kiedyś Robert, że takie samotne piątki już się nie powtórzą..., no tak ale przecież nie byłam sama, jest ze mną mój Krzyś! Chodzę od rana z nosem na kwintę i ze łzami w oczach. Nie wiem dokładnie z jakiego powodu - może tak ogólnie? A moze od wszystkiego po trochu? Pochwaliłam się apetytem Krzynia i co? I już sieskończył. W ogóle nie wchodzą mu żadne słoiczki.Przez cały dzień jestem mu w stanie dać jeden i to ten mniejszy z konkretem, czasem zje jakiś owoc. Tylko kleiki mu smakują bez oporu. Dobre i to! Boję się, czy to aby nie oznacza, że będę musiała sama mu gotować. Z drugiej strony, dobrze że teraz mu się odmieniło. a nie w czasie wakacji - tam nie było warunków do innego jedzenia niż słoiczkowe! Krzyś nadal nie chodzi. Nie wiem, co to będzie jak zacznie!!! On jak raczkuje juz jest trudno go upilnować Spróbuję teraz trochę się zrelaksować, póki mały śpi. Dobrej nocy wszystkim mamom i ich maluszkom. Kolorowych snów Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama spotkanie nad morzem :-( 30.07.04, 23:55 Hej! No to odwołujemy spotkanie, skoro tylko dwie z Aneta jesteśmy chętne (Aneta chetnie bym się spotkała z Tobą, ale termin wyjatkowo mi słabo pasuje, sorki) Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda sie zrealizować jakies mega spotkanie wrzesniówek i wrześniątek )) Hej Dziewczyny, co takie smutki!!! Zawitało lato (no niestety nie do Agnieszki, smutno trzeba łapać słoneczko. A do pracy jeszcze będzie czas pójść, wierzę, że atrakcyjnej i satysfakcjonujacej. Mnie ostatnio tez dużo osób pyta ze zdziwieniem-jesteś na wychowawczym???, a co z pracą??? tak, że tez zastanawiam się nad tym. Ale napewno nie wrócę przed końcem roku, na razie mi dobrze )) Życzę Agnieszko suchego poranka! Wpadne na chwilkę do domu w środę, więc piszcie kochane, żebym miała kilka chwil miłej lektury )) pozdrowionka basia Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Słońce na dworze i w sercu:-) 02.08.04, 14:18 Hek, e-Mamy! Po ciężkim i smutnym piątku nie ma śladu Weekend spędziliśmy na łonie natury, w sobotę i niedzielę bylismy na długich wycieczkach ze znajomymi. Obiady w knajpkach, części ciuchów nie prasowałam tylko poskładałam do szafy, wróciła moja najbliższa sąsiadka, z którą już zdążyłśmy pojść na zakupy, jest szansa że mąż wróci dziś wcześniej z pracy...Chyba się odnalazłam w nowej rzeczywistości powczasowej No i Krzyś je ze słoiczków! Przynajmniej trochę, a to już coś! Prawda, że apetyt już nie taki jak nad morzem! Zaplanowaliśmy już następny dłuższy (tygodniowy) wyjazd do lasu nad jezioro ze znajomymi. Tzn. ja i Krzyś i znajoma z 2-letnia córką (chrześniaczką męża) będziemy cały czas, a mężowie będą dojeżdżać na wieczór i na weekend. Mam nadzieję, że się z nią dogadam! Ale to dopiero pod koniec sierpnia. Na razie wycieczki popołudniowe i weekendowe. Mój kochany Robert kupił mi, czyli swojej kochanej żonie, monitor LCD, żebym sobie oczu nie musiała wypatrywać korzystając ze starego, na którym już naprawdę niewiele było widać. I w ogóle świat jest jakis lepszy! Krzyś od kilku dni śpi po 10-11 godzin w nocy + 2 drzemki w dzień. Budzi się w nocy raz, albo dwa i ODKŁADAM GO DO ŁÓŻECZKA, A ON NIE PROTESTUJE!!! I śpi tam całą noc, poza czasem kiedy go karmię!!! Jest baaaardzo kochany! Bardzo mocno kocham jego i mojego męża, a dziś wydaje mi się, ze nawet bardziej niż wczoraj, a pewnie jutro będzie jeszcze bardziej)) Uśmiechu i pogody życzę wszystkim na cały nadchodzący tydzień!!!! Buziaki Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: spotkanie nad morzem :-( 10.08.04, 12:45 hej hej kobietki! i nam wreszcie udało sie wrocić z pozakomputerowych wojazy, zaliczylam z dzieciakami 4 tygodnie pod olsztynem (ja w pracy, niestety) i potem tydzien w puszczy augustowskiej (super) i tydzien w debkach (super, tylko troche tlumnie) Po drodze spotkalismy sie z Basia, Amanda i Arkiem - kochani, wielkie dzieki za przecieple przyjecie i fantastyczna salatke!! Amanda zaczarowala nas usmiechem ) dzis juz siedze w pracy, stos papierow "do zrobienia" zaraz sie przewali a ja wsiaklam w forum, chyba brakuje mi zdrowego rozsadku )) czytam o przejsciach z neurologiem - rety, czy lekarze w ogole nie maja wyobrazni ani wlasnych dzieci? eh. Krzys na razie umyka wszelkim "oficjalnym' ocenom, dopiero dwa tygodnie temu zaczal raczkowac (ale za to jak zasuwa) no i.. wylazly wreszcie dwa zeby - gorne dwojki, wyglada jak wampirek ) w ogole po tych 6 tygodniach posadzilam go posrodku pokoju i poszlam rozpakowywac bagaze, a jak przyszlam z powrotem zaniepokojona cisza, okazalo sie ze wywalil dokladnie wszystko z regalow do poziomu metra i zachwycony ogladal album ze zdjeciami buziaki, a. Magdo, co u Was, jak Tata? Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 my tez juz w domu 10.08.04, 18:11 witajcie kochane, jejku cale wieki mnie juz nie bylo.przede wszystkim ciesze sie bardzo, ze Amanda juz zdrowa i Gucio leniuch wreszcie zlitowal sie nad swoja zamartwiajaca sie mama i ruszyl! gratulacje oj, ja porzadnie wypoczelam. najpierw tydzien w bieszczadach, spacerom nie bylo konca, potem tatry. na kilka dni dojechali moi rodzice. zajeli sie Dimka i moglismy ruszyc naprawde w gory. pozniej odwiedzilismy rodzine meza z 2 latkiem wiktorkiem i pojechalam jeszcze do moich rodzicow. co rano moglam podrzucic go mamie lub siostrze i jeszcze pospac godzinke dluzej. zreszta one juz rano czekaly jak sepy az Dima sie obudzi hihi. wakacje naprawde nam sie udaly. a Dimka zdrowy. czworakuje jak szalony i coraz bardziej psoci. dzis np. wrzucil mi but do wody, ktora mylam podlogi i po cichutku dorwal sie do delicji. cisza byla cos podejrzana, wiec wchodze a ten jeszcze na moj widok szybko gryza! juz swietnie radzi sobie z dreptaniem przy meblach (wylaczaniem telewizora), ale o chodzeniu w ogole nie ma mowy, nawet za raczki. Piotrus i Dominisia to juz pewnie zasuwaja! poza tym madrala z niego niezly. wszystko powtarza i w mig zapamietuje. powoli konczymy z cycem, zreszta widze, ze juz mu to nie wystarcza i chetnie dojada z butli. wazy 10,5kg, ma 73cm wzrostu, czyli nadal rosnie w szerz. to tak w telegraficznym skrocie, bo niestety nie da mi wiecej napisac sciskam Was wszystkie i dzieciaczki, bawcie sie dobrze i wypoczywajcie wiola Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna uffff.....ale upał!!! 11.08.04, 11:18 Witajcie! Sezon urlopowy trwa, dzieciaczki rosną jak na drożdżach i rozwijają się ze zdwojoną prędkościąTyle ciekawych rzeczy dzieje sie wokół nich każdego dnia! U nas spokojnie. Po paru dniach kiedy miałam ochotę góry przenosić, przyszedł dołek. Huśtawki nastrojów...hmmmm. Sprawdzałam. Niestety - jedna kreseczka Ale mamy jeszcze czas, poczęcie planujemy na wiosnę (jak bociany przylecą, hihihi). Upał w Poznaniu jest nie do zniesienia. Siedzimy całe dnie w domu przy włączonym wentylatorze, Krzyś hasa po podłodze jak dziki Raczkuje, wspina się po meblach, chodzi wzdłuż sofy i stołu, próbuje SAM chodzić! Jego rekord to 6 kroków! Ciągłe pilnowanie, żeby nie wlazł gdzie jest niebezpiecznie. Tylko jak śpi (właśnie teraz) mogę wejść na forum lub spróbować zrobić coś w domu. Na spacer udaje nam się wyjść rano na godzinkę i trochę jak tata wraca z pracy. A w sobotę zaczynają się warsztaty taneczne! Trochę mam stracha, że nie dam rady. Mam nadzieję, że przyjedzie któreś z dziadków do pilnowania Krzysia, bo nie wiem co z nim zrobię w tygodniu, jak nie będzie Roberta! Krzys ważył 2tyg. temu 10,1kg i miał 78cm. Pewnie dlatego taki zwinny, bo szczupły (a moze na odwrót?). Ząbków mamy siedem i na razie nie widać nowych. Co prawda Krzylek pakuje łapki do buzi i gmera po dziąsełkach, ale chyba jeszcze za wcześnie. Chociaż, kto wie... Chociaż czasem daje mi nieźle w kość, to i tak kocham go nad życie! Moje kochane słoneczko! Pozdrawiam gorąco! Gosia PS Fajnie podrzucić maluszka dziadkom z samego rana i dospać jeszcze troszkę Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: uffff.....ale upał!!! 11.08.04, 14:12 Wreszcie coś ruszyło na naszym wrześniowym forum )) Cieszę się bardzo, bo się za Wami stęskniłam )) Piotruś już chodzi całkiem dobrze. Trochę mi żal, bo korzystniej by było, gdyby jeszcze trochę poraczkował. Niestety gardzi pozycją na czterech łapkach.. Najgorzej jest z przewijaniem. Dawniej uciekał na czworaka i jakoś mogłam mu w biegu tę pieluchę zapiąć, teraz się nie da... "Nadmorski" apetyt uleciał w siną dal i z powrotem mały urządza cyrk przy jedzeniu... W sobotę idziemy na wesele i pierwszy raz zostawimy Piotrusia na całą noc. Trochę się boję, jak babcia sobie poradzi... GONIANNA jak ja Ci tych tańców zazdroszczę... Pozdrawiam... Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: uffff.....ale upał!!! 11.08.04, 23:28 Kochane kobiety! Wchodziłam na forum z wojowniczym zamiarem opierniczenia wszystkich dookoła, że nie piszą a tu-proszę, przez dwa dni cztery posty!!!!! Jak na sezon ogórkowy nieźle. Chyba szwankuje mój system powiadamiania o nowych postach na ulubionych wątkach albo co...Tak się cieszę, że się odzywacie, bo wydawało mi się, że przez „roczkami” naszych pociech nasz wątek zaniknie, buuuuuuuu. Ja mam kryzys – wiary w siebie jako dobrą żonę i matkę (albo raczej gospodynię), zawodowy, estetyczny. Pierwszy – bo nie wyrabiam się z prowadzeniem chałupy. Dziecko mało sypia w dzień, późno chodzi spać w nocy, nie daje nic zrobić jak nie śpi. Mąż ma dobre chęci ale albo zapomina, co jest do zrobienia albo to dla niego nieważne (czasem ma rację ale ja jestem choleryczka i jak ma być powieszone to ma). Z tego wszystkiego denerwuję się na Grzesia jak zamiast 2 godziny śpi 45 minut i budzi się radosny w połowie zmywania. Zawodowy – bo nie pracuję już od 15 miesięcy i po zmianie szefowej obawiam się, czy będę mogła tak po prostu sobie wrócić za następny rok. Chciałam być na bieżąco w literaturze fachowej ale zupełnie nie mam czasu. Kombinuję jak by tu wrócić już teraz ale przy braku niepracujących babć/dziadków nijak nie opłaca mi się to finansowo. Moja pensja starczyłaby pewnie na opiekunkę, dojazd do pracy (30 km w każdą stronę) i paczkę pampersów. Chciałam rozpocząć studia podyplomowe ale kosztują sporo i klops. Kryzys estetyczny związany jest z tym, że przypominam obecnie wieszak i kaloryfer w jednym. Dostałam na imieniny od mamy dres kupiony w sklepie dziecięcym. Za dwa tygodnie idziemy na wesele i nie mam co na siebie włożyć. Absolutnie nie mogę pokazać ramion i pleców ale nogi to i owszem (no od razu mi lepiej, hehe). Dobra-koniec biadolenia. Grześ jest słodki i kochany. Nauczył się władczym ruchem wyciągać rączkę wyznaczając kierunek marszu dźwigającej go mamusi. Podoba mu się także jak wskazuje rączką a ja nazywam to co wskazuje. Lubi gdy się go goni na kolanach. Ucieka i sprawdza co chwilę czy ktoś za nim pędzi. Już nie chce pokazywać jaki jest duży ale zaczął naśladować papa, choć na samo polecenie jeszcze nie. Na polecenie robi kilka standardowych gestów. Zrobił się z niego budowniczy – piętrzy różne rzeczy, nakłada w nabożnym skupieniu kółka na patyk. Podaje nam też zabawki. Moja mama nauczyła go chodzić po schodach (za rączki oczywiście) i teraz próbuje wdrapywać się na wszystko. No i przebój ostatnich dni – próbuje wszystko kłaść wysoko - stoi na palcach i kładzie zabawki na parapet, kaloryfer itd. Zgrabnie przy tym kuca i się wdrapuje. I robi parę innych rzeczy ale nie chce mi się już przechwalać. Pochwalić mogę się za to tym, że od tygodnia jem nabiał a Grześ różne Misiowe sady. To super urozmaicenie w mojej diecie. Okazało się także, że mogę pić piwo, jeść winogrona. Dziewczyny ile z Was jeszcze karmi piersią? Grześ ostatnio bojkotuje słoiczkowe obiadki. Gotuję mu więc warzywa (te które może-marchew, pietruszkę, seler, ziemniaki, buraki, kalafiorek) i zjada podziobane widelcem z wielkim smakiem. No i ryż. Wielkimi krokami zbliża się czas samodzielnych prób jedzenia!!!!!!! Grześ przeszedł chyba właśnie trzydniówkę. Nie jestem pewna, więc jutro idę do pediatry. Trochę niska była temperatura – wieczorem 38, 5 i obniżała się po jednym Eferalganie, w dzień 37, 5. Wczoraj normalnie 36,6 a wysypka dopiero dziś. Całe plecy, nieliczne plamki na brzuszku i blade na czole. I nie chce jeść za dużo. Mam nadzieję, że to nie inne jakieś świństwo. Albo nowa postac alergi. Fajnie tak czytać o Waszch wakacjach . Ja miałam małe – przyjaciele kupili dom 40 minut drogi od nas i spędziliśmy u nich 3 dni. Kuba pomagał w przeprowadzce a ja pilnowałam dzieci, czyli Grzesia i 9-cio miesięcznego Antka. A wieczorami grywaliśmy w tysiąca, jak za starych dobrych czasów, czyli w zeszłe wakacje, gdy dzieciaki siedziały jeszcze w brzuchach. Grześ to dziecko idealne na wyjazdy. Siedzieli sobie z Antkiem na podłodze i bawili każdy swoim zestawem zabawek, potem trochę się poklepali po buźkach i stópkach, „wymienili” zabawki i dalej cisza. Nawet nie za bardzo musiałam Grzesia gonić po chałupie. Były, a jakże, przemarsze kontrolowane ale jest bezpiecznie, gdy dom ma 200 metrów, wszystko na jednym poziomie. Nie to co u nas – cholerne schody. Grześ ma swoją furtkę, zamykaną na dwa skobelki w drzwiach sypialni, żeby na te schody nie łaził i najczęściej stoi przy niej i się wydziera w niebogłosy. Niech cała ulica słyszy, jak go rodzice źle traktują! A właśnie, kobiety, czy cały czas dzieciaki pomieszkują w waszych sypialniach? My planujemy wynieść się z sypialni, zaczyna być ciasno z Grzesia gratami. Trudno, będziemy mieć salon, biuro i sypialnię w jednym ale na szczęście duży pokój ma prawie 30 i raczej się zmieścimy. Będzie można przed snem, nie budząc dziecka światłem i hałasem poczytać w łóżku ( o innych „czynnościach” nie wspomnę). A z sypialni będzie fajny pokój dziecinny. Gagarinie – czy Piotruś sam nauczył się bezpiecznego schodzenia z kanapy? U nas ciągle skoki na główkę. Basiu – pisz, kiedy będziesz mogła się spotkać. Asia – na Ciebie to się chyba obrażę – być w Dębkach i nie dać mi znaku? Toż to bliziutko. Szkoda. Cóż, wkrótce się do Ciebie uśmiechnę – mam fajne zdjęcia ze spotkania z Magdą, Stefem i Agatką. Musze tylko znów poprosić brata o zeskanowanie. Gosia - naprawdę już planujesz drugie? Dzielna kobieto!!!!!!!!! Ja na razie chcę przerwy – może jak G pójdzie do przedszkola a ja nieco odsapnę Powodzenia!!!!!!!!!!!!! Miłego tańcowania! Ja myślę o zapisaniu się na jogę. Są u nas popołudniowe zajęcia. Chodziłam na studiach i było ok. Grześ do babci – a mama się wygina! Dobra, koniec tej dłużyzny. Ale super znowu pisać i czytać!!!!!! Pa Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: my tez juz w domu 17.08.04, 21:14 hej, my też już wróciliśmy. trochę się nie odzywałam, ale najpierw zawzięcie szukałam pracy (bez rezultatu), a potem pojechałam z Adasiem nad morze.Ale było fajnie...Adaś wstawał o 6,ale teściowa go przejmowała i mogłam pospać do 8.30 już dawno tak długo nie spałam.A teraz znów 6.30- 7 już na nogach Pogodę miałam super, naprawdę prawie taka jak w Grecji, i to w zasadzie przez całe 2 tygodnie.Deszcz padał w sumie 2 razy,ale krótko Adaś zachwyciny, bo sporo dzieci było wokoło i aż krzyczał z radości za nimi.Chyba go wyślę do żłobka od 2 lat,bo naprawdę szybciej się rozwija z dziecmi.Nie chodzi jeszcze sam,ale za rękę pomyka jak rakieta.W zasadzie można powiedzieć że biega a nie chodzi a ja razem z nim. Już chyba bym wolała żeby sam chodził to przynajmniej skończy mi się ból pleców A jak wasze maluchy, już chodzą??? Adaś ma 5 ząbków,trochę włosków ale za to duuuzo dobrego humoru. Ciągle się śmieje do wszystkich,super jest ) czy po wakacjach wznawiamy nasze spotkania w Łazienkach? z chcęcią bym się spotkała... całusy dla wszystkich dzieciaczków. Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Krzyś już chodzi!!! 12.08.04, 18:33 Co prawda jeszcze nie swobodnie, ale robi po kilka kroczków, takich świadomych:- )))Wygląda, że jeszcze parę dni i będzie tuptał aż bedą nam wióry z paneli leciały Już nie rozpędza się jak na początku, tylko idąc balansuje ciałkiem. Potrafi już bardzo (stosunkowo) długo stać, najlepiej trzymając jakąś zabawkę w ręku. Widok jest nieziemski!!! Dopiero co był w brzuszku małą fasolką,a tu już duży chłopczyk! Na dwóch nóżkach!!! Buziaki dla wszystkich maluszków Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: Krzyś już chodzi!!! 12.08.04, 22:21 Gosia - gratulacje dla Krzysia. Mam takie same odczucia jak Ty - jeszcze niedawno podkopywał mnie od środka a teraz gra z tatą w piłkę (turlaną). A nasz maluch urządził nam dziś w nocy niezłą akcję - płakał, wrzeszczał, prężył się i robił jeszcze inne trudne rzeczy od 2 do 4 z minutami. Nie pomagało noszenie, kołysanie, herbatka, zabawianie. Nie chciał leżeć w łóżeczku, spać z nami, bawić sie na podłodze, nic nie chciał...Wpadł w trudną do przerwania histerię. Pomogło na chwilę, gdy tata wziął go pod paszki i kołysał na boki. Chwilę także był spokojny gdy siedział między nami w łóżku i mógł nas klepać i miętosić. Zaczęlismy oboje tracić głowę i cierpliwość. Po godzinie dostał Viburcol, po drugiej Efferalgan. Zasnął wreszcie, ale my oboje czulismy sie okropnie. Najgorsze, że mam świadomość, że pomogłoby gdybym go przystawiła do piersi. Ale nie przystawiłam, bo jesteśmy w trakcie odstawiania i dostaje cyca dopiero przed 7. Nie chcę znowu wracac do karmienia zbyt wczesnego. Jak już w końcu zasnął to pospał do 8.30. Nie jest mi dobrze ze świadomością, że pozwoliłam mu się męczyć dwie godziny, choć może mogłam mu pomóc. Hmm. Byłam dziś u lekarki w związku z podejrzeniami o przebytą trzydniówkę (potwierdziła) i opisałam wczorajszą nocną "przygodę". Spytała, czy to przypadkiem nie była kolka. Kurczę, jasne, że wyglądało jak kolka ale nie podejrzewałabym o nią 11-to miesięczniaka. Dziś jestem zabezpieczona - mam czopki przeciwkolkowe. Uf, to tyle. Dobranoc. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama różności :-) 12.08.04, 22:37 Hej! Obiecałam sobie przed chwilką, że tylko mały look na forum i do pracy, no i co? musiałam przeczytać i chcę napisac pare słów Oj ja juz mysle o roczku, zdaje się, że będe pierwsza, bo Amanda to przeciez sierpniówka!, a jeszcze w związku z naszym urlopem bedzie dwa dni wcześniej czyli za 15 dni!!! Prezenty powoli przychodzą poczta – bardzo spodobały mi sie zakupy w internecie, tylko jak nie ma mnie w domu to musze latać na poczte z awizo! Ale to i tak mniej czasu niż w sklepie. Ja podobnie jak Aneta przechodze ostatnio różne kryzysy. Zawodowy: robię różne zleconka i jak musze pójść do roboty i skorzystać z jakichś archiwalnych rzeczy to jestem przerażona! W kompie burdel, nikt nic nie wie, gdzie co jest schowane-nikt nad tym nie panuje, moja asystentka na zwolnieniu, bo w ciązy, pracuja dwie nowe osoby, sprzęt jakoś podupadł, tracę tam cholernie dużo czasu a nie posuwam pracy naprzód. I w sumie nie wiem jak to będzie jak wrócę w styczniu, chyba miesiąc porządkowania, a potem dopiero do pracy. No i z obiecanych „bycia na bieżąco” tez niewiele wychodzi Estetyczny: ciało sflaczałe, kalafiory na udach, piersi obwisłe, zupełnie nie pasuja do ślicznego biustonosza, który dostałam od męża na urodziny, mój fryzjer na urlopie i nie wiem kto mnie obstrzyże przed urlopem- koszmar. A co do prowadzenia domu to wpadam tu tylko na chwilkę i bałagan zupełnie mi nie przeszkadza, a nad jeziorem to w ogóle nie trzeba o to dbać, więc jest oki! Najważniejsze, że Duska taka kochana, ciagle czymś mnie zadziwia i dostarcza tylu radości! Rozumie wszystko, „dogada” się jak czegoś potrzebuje, tuli sie tak fajnie i przepada za innymi dziećmi i psami. Arek nawet chciał jej kupić prawdziwego na roczek, ale mu to wybiłam z głowy i będzie plastikowy na sznureczku od babci! Dzisiaj zrobiła pierwsze dwa kroczki super!, ale do chodzenia jeszcze troszkę, ma czas. Narazie pupkowanie jest absolutnie najszybszą metodą przemieszczania się, z delikatnym przejściem na czworaki w razie potrzeby, można dojść wszędzie. I o to chodzi, prawda! Bardzo cieszy się jak stoi samodzielnie i jeszcze uwielbia taką kaczkę na kijku, która pcha i oczywiście trzeba z nia wydeptywac ścieżki w domu superowo! jak spojrzałam sobie teraz na słodko śpiącego szkrabka to przechodza wszystkie kryzysy! Ja ciagle karmię i marne widzę szanse na odstawienie. Nie jada niczego co zawiera mleko – odpadaja kaszki mleczne, jogurty, nie mówiąc juz o mleku modyfikowanym po prostu be! A ja powinnam juz odstawić, niski poziom wapnia i lekarz nakazał zakończyć cyckowanie. Po wakacjach powalczymy, chociaż wcale mi to nie przeszkadza i ciężko będzie sie rozstać z cycusiem Aneta u nas takie histerie nocne zawsze są przed wykluciem zęba (wtedy nawet cycus nie pomaga), dwie nocki ryków i za dwa dni nowy ząbek. A jest juz ich 7! A drugi dzidziuś, czemu nie. Też liczę na bociany wiosną, może latem przyszłego roku My tez niedługo przenosimy sie od Duśki. Nasza sypialnia będzie jej pokojem, a my spadamy do gościnnego ze spaniem. Chcieliśmy zrobić remont jeszcze przed urlopem, ale byłoby to troche na wariata, więc odkładamy na październik. pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i licząc na dalsze upały spadam nad jeziorko, papa basia Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Zmiana warty 13.08.04, 23:49 Witajcie ! Większość z Was już po wakacjach a my właśnie w niedziele rano wybieramy się nad morze, kierunek - Rowy. Mam nadzieje że pogoda się utrzyma. Nasz kochana Maciejka również z dnia na dzień coraz bardziej się rozwija i doskonali w rozrabianiu. Chodzi przy meblach, przy ścianach i ostatnio przerzucił się na wszelkiego rodzaju guziczki i przyciski. Bardzo lubi przestawiać zegar w kuchni elektrycznej(bo piszczy) a w łazience intrygują go przyciski przy pralce. Od czasu do czasu dla odmiany trochę sobie poraczkuje, a już myślałam ,że ominie ten etap rozwoju. Ma już 8 ząbków, wszystkie jedynki i dwójki. W nocy budzi się co 2 godzinki na cyca a może tylko na poprzytulanie się. Za miesiąc będe próbowała go przestać karmić ale zobaczymy z jakim rezultatem. Chyba mnie samej będzie się trudno od tego odzwyczaić. Ciesze się na te 2 tygodnie odpoczynku od pracy. Z kondycją i wyglądem u mnie też ostatnio nie jest dobrze. Boję się wskoczyć w kostium do opalania. A z drugiej strony tęsknie za wygrzewaniem się w słoneczku. Dobrze, że można się schować za parawanem. Poza tym troche luzu to jest to czego mi w tej chwili najbardziej potrzeba. Ostatnio też się nie wyrabiam czasowo. Kończe bo trzeba złapać trochę snu przed jutrzejszą gorączką pakowania. Pozdrawiam Was serdecznie. Do usłyszenia za 2 tygodnie Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Niewakacyjny temat... 16.08.04, 10:23 Zebrałam się dzisiaj na odwagę i zadzwoniłam, żeby umówić Piotrusia na wizyty u neurochirurga i okulisty. Po cichutku miałam taki plan, żeby zmienić mu lekarza, bo choć nasza pani doktor jest bardzo miła, to jednak lepiej iść z dzieckiem do najlepszego specjalisty, choćby nawet w połowie nie był taki miły jak ona... No i udało się... Sama nieraz psioczyłam na służbę zdrowia, ale ta pani w rejestracji jest po prostu rewelacyjna. Powiedziałam, co małemu było, że niepokoi mnie kształt jego głowy i bez mrugnięcia oka, wpisała nas na pierwszy wolny termin po jego urlopie, choć kalendarz ma zajęty aż do października... I choć boję się znowu tam jechać, jestem bardzo szczęśliwa, bo mam pewność, że moje dziecko jest w dobrych rękach... A taka porcja życzliwości z samego rana w poniedziałek napawa optymizmem. Chciałam się z Wami podzielić tą radosną wiadomością... EWA życzę cudownego odpoczynku... ANETA Piotrek sam nauczył się schodzić z łóżek, jak byliśmy na wakacjach. Przećwiczył sprawę na niższych meblach i potem w domu nie miał problemów. POzdrawiam serdecznie. Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 witajcie, witajcie 17.08.04, 11:37 Jak miło, że jest co poczytać! Witajcie wszystkie wrzesniówki, własnie zjechaliśmy a jutro ja z dziecmi (i teściową) ruszamy dalej. Tym razem na rubieże, do Jarosławia na Festiwal. W Chorwacji było cudownie, bardzo gorącą, dzieci non stop w morzu, Stefa to nawet trzeba było przed upałami i zbytnią gorliwością pływacką chronić. O dziwo podróz bez problemów. Jechaliśmy także nocą, bez noclegu i dzieci zniosły to znakomicie. Stef bawił się w foteliku i dłuższe postoje na jedzenie i przewijanie jakos mu wystarczyły. Dzisiaj zaliczyliśmy ostatnie zaległe szczepienie (żółtaczka) i mamy trochę spokoju (waga 1 kg i 100g) Cieszę się z osiągnięć wszystkich Waszych pociech, GAGARINIE, fart z lekarzem to znakomity początek tygodnia i pewnie koniec wszystkich obaw! Co do różnych "mini-depresji" i spadków nastrojów, nikt chyba nie jest od nich wolny. Wszystkie mamy przechodzą takie kryzysy. Gorzej, kiedy to nie mija a nawet przeradza się w nerwicę. Oby Was to nie spotkało. Ja ciagle "gonię w piętkę" i bycie w domu, nie pracowanie to z mojej perspektwy sytuacja godna pozazdroszczenia. Nie ma kobiet idealnych, a przynajmniej na pewno ja nią nie jestem. Ciagle mam wrażenie, ze nic nie robię dobrze, w domu bałagan itd itp. Wydaje mi się, ze i tak już się maksymalnie wyluzowałam a jednak od czsu do czasu nawet z głupich powodów dopadaja mnie różne frustracje. Szkoda słów. Z naszych mowości - 6 zębów, wszelkie "papa", "brawo" i "oczka misia, mamy, taty. Agaty" opanowane. Zaczął tez nazywać różne rzewczy po swojemu. Robi 4-5 kroków i upada. Głównie więc przemieszcza się na czworaka. Stef jest najłatwiejszym dzieckiem, jakie w życiu widziałam. Poza przewijaniem, nie ma tudnych chwil i właściwie nie płacze. Zasypia sam, spi juz tylko raz dziennie ale za to 2 godziny. Da życ a ja i tak sie niw wyrabiam... Całuje Was wszystkie razem i z osobna, pa, odezwę się jak wróce. Odpowiedz Link Zgłoś
irhel Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.08.04, 22:33 Witam Dziewczyny! Nie było mnie tu 100 lat albo i dłużej- brak czasu i ciągle w rozjazdach. Ale jest coś czym muszę się pochwalić. Na dzień przed ukończeniem 11 miesięcy KACPROWI WYRÓSŁ PIERWSZY ZĄBEK!!! Lewa dolna jedynka. O rety, ale się na nią naczekałam. Pozdrawiam Was mamuśki bardzo serdecznie Iza Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.08.04, 12:15 hej dziewczyny, fajnie, ze wszystkie wracacie takie zadowolone po wakacjach i ciesze sie, ze u was wszystko w porzadku. ja mialam najazd rodziny, a teraz dima ma chyba trzydniowke. od poniedzialku wysoka temp, zadnych innych objawow. tyle, ze tej wysypki cos nie widac. zaczynam sie bac, czy to nie cos powzniejszego. zaczekam z pojsciem do lekarza do jutra. szykowal nam sie super weekend, ale chyba zostaniemy w domu. sciskam mocno wiola Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.08.04, 10:26 hej Wiola, a może ta gorączką od ząbków jest?podobno niektóre dzieci bardzo wysoko gorączkują przy niektórych ząbkach... mojemu Adasiowi wyrosło 5 ząbków i jak na razie od miesiąca cisza...pewnie niedługo znów się zacznie... Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.08.04, 10:52 hej, sprawdzalam dziasla i nic.nigdy przy zabkowaniu nie mial takiej temperatury. dzis wyszly mu na buzi czerwone krostki, ale czytalam,ze przy tej 3dniowce wychodza na brzuszku, raczkach i nozkach, a nie na buzi.ide dzis do lekarza, zobaczymy co powie. temperatury juz nie mial wczoraj po poludniu i w nocy tez nie. Irhel, gratulujemy zabka!jak tam apetyt Kacperka, troche lepiej? sciskam mocno wiola Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.08.04, 11:08 MAGDA i wszystkie wczasowiczki marnotrawne witajcie!!! Wiola, to jest trzydniówka. Piotruś po trzech dniach gorączki miał obsypaną buzię (wyglądał jak indycze jajo)i tułów. Jeżeli chodzi o wysypkę "trzydniówkową" to nie ma żadnej reguły. Otylka, moja bratanica, miała na przykład krostki za uszami i w jeszcze paru dziwnych miejscach, a lekarz potwierdził, że to właśnie ta przypałość. Jak Dimkę wysypało, to koniec choróbska już bliski. Całuski dla niego. Dziewczyny lato się kończy, a ja jestem coraz smutniejsza. Chcę do pracyyyy! Napisałam dzisiaj kilka tekstów o klubie karate, w którym trenuje Paweł, poprawiłam jego wypociny dla zarządu na temat projektu, który przygotowuje i poczułam taki głód pisania, że aż mnie w środku trzęsie. A po nocach mi się śni, że potwierdzą się moje przypuszczenia o zrośniętych szwach w Piotrusiowej czaszce i operacji... Niech ktoś przyjdzie i mnie mocno potrząśnie.... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.08.04, 16:09 hej, Justa,Gagarinie, dzieki kochane. bylam u lekarza, powiedziala, ze to najprawdopodobniej ta 3dniowka.kazala jednak zbadac mocz. Gagarinie, potrzasam toba bardz, bardzo mocno!! dokladnie wiem, co czujesz. ja ostatnio robilam tlumaczenia dla firmy meza i po skonczeniu chcialo mi sie krzyczec dajcuie mi cos jeszcze do roboty! ale nie dali.tez chce isc do pracy,ale co z malym? zlobek, bo na nianie nas nie stac.zreszta, gdzie ja bym cokolwiek znalazla?A! daj juz spokoj Piotrusiowi i zacznij snic sobie np. o romantycznych wieczorach i dzikich przygodach we dwoje (mam na mysli meza oczywiscie). glowa do gory!podle nastroje poki co odkladamy na dlugie listopadowe wieczory sciskam wiola Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.08.04, 10:39 Witajcie Brak internetu w nowym mieszkaniu bardzo mi doskwiera Forum moge poczytać tylko w weekendy jak przyjeżdżamy do Pozxnania... Gagarinie świetnie, że tak łatwo udało sie Tobie zmienić lekarza. Oby konsultacja z innym lekarzem przyniosła dobre wieści - trzymam za to kciuki Hm, tak sobie czytałam o trzydniówce i mam jedno pytanie - czy zawsze trzydniówka objawia sie wysoką temperaturą?? Pytam, bo od kilku dni Dominika jest cała w plamkach - najpierw były plecki, teraz już jest buzia...Ma biegunkę i stan podgorączkowy. Nie wiem pod co to podciągnąć. Kombinowałam już na wszystkie sposoby: alergia, zęby, zapalenie ucha....W zielonej górze lekarka nie chciała nas przyjąć w ośrodku, "bo dziecko nie ma wysokiej temperatury a ze stanem podgorączkowym jakoś sobie poradze".... Do lekarza pójdziemy w poniedziałek - postanowiłam kilka dni zostać w Poznaniu, żeby ją zobaczyła nasza lekarka, zważyła, zmieżyła itp.... Co do statystyki mojej córki to wygląda onba tak: uzębienie - 8 sztuk: jedynki i dwójki górne i dolne są już wszystkie waga - nie mam zielonego pojęcia bo ostatni raz była ważona w czerwcu, w poniedziałek sie dowiem. Na moje mało wprawne oko mam małego kloca w domu długość - na rozmiar ubranek nie ma co patrzeć, są takie które na metce mają 62 i są jeszcze dobre,a są takie co mają 80 i są już lekko maławe....domowa miara wskazuje 75 cm Chodzenie opanowane już prawie do perfekcji - Dominika przechodzi już odległości większe niż 5 metrów, czasem jeszcze klapie na tyłek, jak nie uda jej sie utrzymac równowagi. Pokonuje przeszkody w tempie błyskawicznym - wchodzenie i schodzenie z łóżka opanowała dzięki tatusiowi, który stwierdził, że lepiej ją nauczyć schodzić z łóżka niż liczyć siniaki na głowie.... Gorzej jest z mówieniem. Jednak w jej przypadku to jest coś za coś...Na razie mówi "papa", "be", "mama", "baba" przerażliwie piszczy, krzyczy gdy jej się coś nie podoba i wogóle robi wiele hałasu...Ku wielkiej rozpaczy taty, nie ma zamiaru powiedzieć "tata". Dziewczyny czy pozwalacie swoim dzieciom oglądać jakies bajki np. teletubisie?? Kiedyś powiedziałam, że moje dziecko do 3 roku zycia nie będzie oglądało tv, ale nie wiem czy jej nie krzywdzę?? Trochę się tego nazbierało...Jednak brak internetu robi swoje Pozdrawiam Was serdecznie P.S. Czy macie już zdjęcia z wakacji?? Postaram się wieczorem założyć wątek na zobaczcie ze zdjęciami wrześniowych maluchów z wakacji Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.08.04, 13:39 Halo Kochane Mamy, Tu My, Agata i Weronika. Nas też nie było chyba ze 100 lat, ale wreszcie się udało. Co prawda tą razą tylko na chwilkę, ale obiecujemy się poprawić. Jesteśmy już po wakacjach, przed moją obroną i wymianą rur i kaloryferów w całym pionie (w bloku) i tak jak Iza ciągle w rozjazdach. Ale teraz już chyba osiądziemy. W końcu. Iza gratuluję Wam pierwszego ząbka. U nas też się pojawił. W zeszły czwartek. Tym razem to prawdziwy ząb, a nie atrapa, o której Wam kiedyś opowiadałam. Mamy prawdziwą dolną jedynkę - prawą, ale coś mam wrażenie, że na dniach i lewa się pojawi. WuWu rośnie jak na drożdżach. Z dnia na dzień jest co raz fajniejsza. Ale szczegóły innym razem, bo niestey już muszę kończyć. Aha, i jeszcze jedno, język WuWu wzbogacił się o kolejne słowo - kotek. Całuję Mocno Wszystkie Mamy i Ich Pociechy Agata i WuWu Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.08.04, 11:54 Hej dziewczyny, Świetnie, że się pojawiacie i piszecie. Ja jestem tu cały czas i na bieżąco czytam Wasze listy. Tylko sił mi czasem brak, żeby odpisywać... Guti zrobił się nieznośny aż strach. My też mamy pięć zębów (śmiesznie, że tak nieparzyście ). Co do rozwoju ruchowego też nowości: korespondowałam z Agagą i kilka jej rad bardzo, bardzo mi się przydało. Kupiliśmy dmuchany basenik, żeby zachęcić Gucia do wspinania się i podnoszenia bioderek i zadziałało. Gucio ładnie się wspina i podciąga na rękach. Raczkowania nadal brak, ale dałam już sobie spokój z tym „wyczekiwaniem” i dręczeniem Gucia ćwiczeniami. Skończyliśmy serię ćwiczeń zaleconych przez neurologa i nasza rehabilitantka wysłała nas po kolejne skierowanie. Tyle, że hmmm, delikatnie mówiąc nie jesteśmy z niej zadowoleni. I chyba już do niej nie pójdziemy. Szkoda, że pani Zosia nadal chora (mieli nam dać znać, kiedy wyzdrowieje...). Pani, do której chodziliśmy nie mała zupełnie pomysłu co z Guciem zrobić. Gucio dostawał u niej histerii, płakał strasznie, napinał się i nie chciał nic robić. W sumie od początku trudno się z nim ćwiczyło, ale pani Marta, do której chodziliśmy wcześniej zawsze nam powtarzała, że nie można ćwiczyć na siłę, raczej zachęcać, by robił to sam. Ta – niestety odwrotnie – kazała mi co pół godziny mimo płaczów i protestów stawiać Gucia na czworaka w pozycji do raczkowania (co niby miało wzmocnić jego mięśnie). Wytrzymałam kilka dni. Gutek dostał sińców na kolanach, a ja byłam wykończona psychicznie. On pewnie też. Płakał na mój widok, po prostu czułam się okropnie. Przeczytałam „Dziecko specjalnej troski” Moniki Aly i postanowiłam, że daję spokój. cały czas powtarzam sobie to co pisała mi Agaga i to co pisze M. Aly: że dużo ważniejsze od wzmacniania mięśni itp., jest wzmocnienie w dziecku motywacji. Fajnie, że Wasze dzieciaczki robią postępy i że odpoczywacie i podróżujecie. Ja też nie narzekam, mimo, że w Warszawie ciurkiem. Jeździmy z Gutkiem często metrem, też jest zabawnie )) Co do karmienia piersią, to coraz częściej myślę o zakończeniu. Trochę mi żal, a trochę nie. Brakuje mi z tym jakiejś pijackej eskapady od czasu do czasu. To nie jest jakiś superważny punkt mojego życia, ale okazjonalne upicie się działa na mnie bardzo odstresowująco. Ostatnio odwiedziłam koleżankę na czymś w rodzaju wieczoru panieńskiego. Wparowałam z Gutkiem (mąż na kawalerskim – stwierdził, że go nie weźmie, bo cyt: „nie umie się z nim bawić” – Jezu jacy ci faceci beznadziejni są czasami). No i zabawy oczywiście nie miałam. Gutek nie lubi ludzi – szczególnie nieznajomych i późnym wieczorem. Płakał, protestował i bał się, więc szybko musiałam iść. Wypiłam duszkiem piwko, drugie otwarte włożyłam sobie w spodnie tak, że elegancko wystawała butelka i jak każda patologiczna zawiana matka ruszyłam do domu. Mąż wrócił następnego dnia po południu, kiedy byłam już wściekła i chora z niewyspania i po części od piwa (bo drugie – a raczej to co zostało z drugiego i się nie wychlapało - na smutno kończyłam w domu). Powalił się spać i po prostu spał. No genialne! Naprawdę ma szczęście, że go nie udusiłam za ten wieczór kawalerski. Za całokształt. Rany, czasem żałuje, że nie istnieje tylko jedna płeć. No tak, tylko, że wtedy nie byłabym mamą mojego chłopczyka... No cóż. Niestety muszę kończyć, bo obudził się tu Ktoś w bardzo marnym humorze i buczy od razu . Pozdrawiam serdecznie. Marta Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.08.04, 00:28 hej hej dziewczyny! No super, że znowu coś się tu ruszyło. Tak miło sobie poczytać. U nas różnie – Grześ ma takie dni, że za nic nie chce się bawić sam i wtedy jestem cała w nerwach, bo ile można towarzyszyć dziecku w zabawie (na pewno nie 12 godzin). Są też takie, gdy siedzi sobie sam i tłucze zabawkami(wtedy udaje mi się np. pozmywać) albo ugania się po pokoju za piłką i włazi wszędzie (wtedy łażę za nim dla bezpieczeństwa). Generalnie z ćwiczenia angielskiego lub czytania czegokolwiek ostatnio nic nie wychodzi. Zbawieniem okazało się krzesełko do karmienia, które rozłożyliśmy na dwie części i teraz młody siedzi sobie za dużym blatem, na który stawiamy mu tyle, ile się różnych rzeczy zmieści a on sobie manipuluje, ustawia albo ćwiczy rzuty na odległość (trafia z daleka do wiaderka). Z karmieniem zeszłam więc na podłogę i musiałam sobie dziś kupić mały stołeczek, bo od kucania bolą mnie nogi. Coraz więcej rzeczy udaje się nam wprowadzić do diety i są to tak alergizujące rzeczy jak pomidory czy musztarda (dla mnie oczywiście, mniam). Ciałko Grzesia wolne od jakichkolwiek plam! Podejrzewam, że się całkiem odalergizował. Mam zamiar to sprawdzić w sobotę na weselu przyjaciół i niczego sobie nie odmawiać z mącznymi rzeczami włącznie (2 miesiące temu wyszła alergia na gluten ale mam nadzieję, że też już sobie poszła). W związku z tym, że jem coraz więcej różnych smakołyków podejrzewam, że sukienka, którą sobie na ów ślub sprawiłam w rozmiarze 34 będzie jednorazowa, bo za miesiąc się w nią nie zmieszczę. Ale co tam – kupiłam ją za 49 PLN (niech żyją wyprzedaże!). hehe, nie pisałam Wam jeszcze o wielkim wydarzeniu, które nastąpiło tydzień temu. Mianowicie Grześ został z moimi rodzicami w sobotę na całe 10 godzin (wcześniej najwyżej na dwie). A my – do kina, po kieckę, na Jarmark Dominikański i na obiad do knajpy!!!!!! Okazało się, że dziecko świetnie sobie bez nas radzi i obiecaliśmy sobie raz na miesiąc takie szaleństwo. Nie powiem, czasem robiło mi się jakoś żałośnie. No a teraz idziemy na wesele i G zostaje z rodzicami Kuby. Postanowiłam powoli odstawiać go od piersi, wiec kilka dni temu zredukowałam karmienie „nasenne”. Może więc dziadkom uda się go położyć spać bez nas (jeszcze tydzień temu myślałam, że będę musiała na chwilę się z wesela urwać). Zostało jeszcze karmienie nocne, między 6 a 7 ale pewnie do tej pory już wrócimy. Młody raczej nie da się oszukać butlą. A jak tam u Was – cycowe mamy? Niewiele nas już zostało. Trochę mi żal ale czasem mam już dość. Za następny tydzień zamiast porannego cyca chce młodemu wprowadzić jakieś śniadanko. Na razie zostanie więc tylko nocka i nie mam pomysłu jak to zredukować. Dajecie butlę? W związku z tym, że nie karmię już w dzień postanowiłam niedawno kupić sobie nowy stanik bez klapki : ). Grześ towarzyszył mi w przymierzalni i szczerze mówiąc pomógł mi w wyborze, bo po prostu zaczął ryczeć znudzony i zdenerwowany oglądaniem mojego biustu (był czas na obiad), musiałam się więc szybko decydować. Dawno sobie takiej frajdy nie sprawiłam - nowy fajny fikuśny top atlantica. Grześ ostatnio wykorzystuje każdą okazję, żeby sobie podreptać przy dwóch rodzicielskich palcach. Ostatnio maszerowaliśmy przez całą mszę. Grześ podchodził do ludzi, klepał ławki i za nic nie chciał się dać wziąć na ręce, o siedzeniu w wózku nie wspomnę. Moja mama ćwiczy z nim chodzenie po schodach i mały pokonuje z nią 3 piętra, aż na nasz strych. Byliśmy ostatnio u Olgi i Adusi ale Grześ coś nie miał melodii na zabawę z dziećmi. Każdy moment wykorzystywał na ucieczkę z pokoju i zwiedzanie mieszkania. Mam nadzieję, że to się zmieni, bo Ada to fajna dziewczynka – bardzo kontaktowa i mądra. Dziewczyny – zbliżają się pierwsze urodzinki naszych pociech. Jakie macie pomysły na prezenty? Mój mąż wymyślił, żeby kupić Grzesiowi LEGO duplo (wspomnienie z własnego dzieciństwa). Pogrzebałam trochę w sieci i odkryłam, że LEGO wymyślili jeszcze lepszą rzecz – klocki quatro – duże, specjalnie dla maluchów. Grześ ostatnio ciągle usiłuje coś ustawiać, więc będzie dla niego super zajęcie. A Wy – co wymyśliłyście? No dobra – dobranoc. Pozdrawiam. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 24.08.04, 12:45 Cześć, ja tu jestem nowa. Choć synka też mam od września to pierwszy raz tu zaglądam. Żałuję, ąle wcześniej nie miałam internetu. Mój synek urodził się 24 września i ma na imię Daniel. Ma pięć ząbków i starszego 7 letniego brata Dawida, raczkuje i powoli zaczyna stawiać pierwsze kroki - bardzo go to bawi. Nadal ma wielkie zapotrzebowanie na moje mleczko, więc staram sie sprostać jego wymaganiom. Urodzinki obchodzi 24 września, ale juz teraz wiemy co mu kupić. Widzieliśmy super rowerki trzykołowe, ze skrętną prowadnicą z tyłu, z podpórkami pod nogi, oparciem, i poręczą zapobiegającą wypadnięciu dziecka.Rowerki są w ładnych pastelowych kolorkach i z przyciskami oraz światełkami w kierownicy. Tym Daniel na pewno nie pogardzi. Może któraś z mam będzie chciała się do nas odezwać na GG. Mój numer 9520031. Pozdrawiam Wszystkie Mamy i ich Słoneczka. Blanka Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Ja Grab, zgłaszam się.... 25.08.04, 22:49 HAlo, Wrześniowe Mamusie, Na samym poczatku witam "Nową" Mamusię. Ja jestem mamą Weroniki. Urodzona 12 września, zębów-jeden (czym sie nie mogę nacieszyć). Zgłaszam się, jak obiecywałam. Straszna posucha ostatnio na tym naszym wrześniowym forum. Jak już wiecie (piszę o tym po raz trzeci), WuWu wreszcie wyrósł upragniony ząb. Rodzina (mamy, babcie...) odetchnęła z ulgą. Ja też z wiadomych względów. Cyckanie odpuściłyśmy sobie jakieś 1,5 mies. temu, ze względu na moje nie przespane noce (7-8 budzeń). WuWu zaczęła spać, co więcej w swoim łóżeczku. Jeśli chodzi o jedzenie, nic się nie zmieniło. Moje dziecko to worek bez dna... Ostatnio założyła chyba z kotem spółkę żebraczą. Nic nie mozna zjeść. Z jednej strony kot, z drugiej ona. Jedno się oblizuje, drugie mlaszcze. Na szczęście bardziej bezposredni atak przepuszcza tylko WuWu. Kot zaczął powoli wyczuwać w niej jakiegoś sojusznika, bo w kuchni nie odstępuje jej na krok. Pozwala jej nawet na oklepywanie. Strasznie to wszystko fajne i zabawne... Wakacje nam się udały, chociaż trudno mi powiedzieć czy tak naprawdę odpoczęłam. Pogoda dopisała, plaża czysta i w miarę nie zaludniona, morze szumiące. WuWu czuła się tam wspaniale. Mogła łazić gdzie się jej żywnie podobało (względnie), sypać piachem, zbierać kijki, grzebać...Dwa razy się nawet kąpała. Nie w morzu bo dla niej było za zimne, ale w takim plażowym, przymorskim bajorku. Woda była cieplutka i w miarę płytka. Na szczęście dla nas WuWu jest nocnym markiem i rzadko kiedy chodzi spać przed 23:30, tak więc mogliśmy z czystym sumieniem pójść na wieczorkiem na winko na plażę, czy do jakiejś cichej knajpki. Może nie był to szczyt romantyzmu, ale też miało to swój urok. Pod sam koniec wypoczynku, dojechali do na kolega Adama oraz brat z dziewczyną (obyło się na jakimś cudem beż wieczorków komputerowych). Wtedy udało się nam wygospodarować 2 wieczory dla siebie. Tu,znowu na szczeście, WuWu jest cygańskim dzieckiem, które lubi wszystkich, którzy ją lubią i poświęcają w całości swój cały czas i energię. Zresztą WuWu generalnie lubi i interesuje się ludźmi. Zwłaszcza tymi co coś jedzą. Na plaży, uzbrojona tylko w łopatkę, śmiało podążała w stronę tych z jagodziankami. Ta łopatka to na wypadek, gdyby delikwent bardzo się bronił przed podzieleniem się. Muszę stwierdzić, że mam naprawdę super grzeczne dziecko. Jeśli cokolwiek, kiedykolwiek pisałm złego, to odszczekuję... WuWu jeszcze nie chodzi sama. Narazie próbuje sama stać i chodzi trzymana za jedną rączkę. Dziś, co prawda postawiła coś w rodzaju pierwszego kroczka, ale nie dokońca było to świadome. MartoEl. Nie łam się. Beztroska męska czasem nie zna granic. I nic tego nie zmieni. Całuje Was wszystkie mocno Agata Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 dieta 26.08.04, 22:44 Cześć, niedawno pisałam, a już mnie potrzeba pryciska, by znów coś dopisać. Byłam dzisiaj z Miśkiem u pediatry. i przez ostatni miesiąc mały zamiast przybrać to spadł na wadze! Jak się urodził to ważył3960 g, mierzył 60 cm więc był dorodnym bobaskiem. Przez pierwsze 8 miesięcy gigantycznie przybierał na wadze, kolejne dwa przybierał za mało, a teraz chudnie! KOSZMAR! Już nie wiem co mam myśleć. Wcześniej dostawał żelazo dla poprawienia krwi, krew już jest ok, a on... Mamy skierowanie na USG. Chyba oszaleję...wciskam mu tyle jedzonka ile zdołam, ale on nie ma ochoty na nic oprócz kanapeczek z wędlinka (ale nie w nadmiarze). I tak mój niegdyś Łasuch przeszedł na dietę. Chciałam go jeszcze pokarmić własnym mleczkiem, ale w tych oklicznościach chyba zmierzamy już do końca tej przygody. Pani doktor przepisała mleczko dla alergików Bebilon pepti. Tak więc rozpoczynamy kolejną walkę na łyżeczki, bo to mleczko ma okropny smak. Pozatym muszę jeszcze napisać, że nasz Misiek jest szalenie pogodnym dzieckiem. Śmieje się do każdego kogo widzi, a kiedy ten odwzajemnia uśmiech-szuka innej ofiary, by ją zarazić swoją pogodą ducha. Kocham ten uśmieszek. Z chodzeniem jest coraz lepiej, coraz więcej kroczków, ale i coraz więcej siniolców. jeszcze raz pozdrawiam wszystkie mamy. Blanka z Gdyni. Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: dieta 27.08.04, 15:42 Hej dziewczyny, Hej Blanko - nowa koleżanko . A ile Danielek waży? Bo Gutek 9,770 i też przez ostatni miesiąc zleciał z wagi (ważył 10,200). Tyle, że on zaczął pełzać niedawno. W ogóle zrobił się bardzo ruchliwy. Mój pediatra wcale się nie przejął spadkiem wagi. Ja też. Mam wskazanie, żeby karmić Gutka piersią co najmniej do 15 miesiąca życia (alergia na krowę) i o mleku sztucznym nie ma mowy - ma dziwny zapach i G. nim pluje na ściany i na mnie. Ogólnie Gutek też nie jada zbyt wiele. Trochę kaszki rano, parę gryzów mięsa w porze obiadowej (odmówił słoiczkowego jedzenia, które do tej pory bardzo mu smakowało), ewentualnie jakiś owoc do polizania i koniec. Nie znosi soczków, herbatek. Ewentualnie woda i cyckuje. A jakie USG będziecie robić? Na brzuszek? O rany, nie martw się. Z tym niejedzeniem to na pewno przejściowe. Teraz tak gorąco było, że nikomu nie chciało się jeść. A Gusti zaczął się wspinać. Wlazł nam nawet na kanapę (z 40cm wysokości), wspina się po nas i na meble. Łapie się za szczebelki w łóżeczku - cyk na kolanka i cyk na nóżki. I stoi. Nasza pani rehabilitantka powiedziała, że nie robi tego poprawnie (nóżki idą razem, a nie pojedynczo), ale... Cała jestem szczęśliwa i dumna. Taki duże te nasze dzieciaczki powyrastały... Co do prezentu urodzinowego to jeszcze nie wiemy. Może to będzie taki chodzik-pchacz dla Gucia nieco na wyrost... Pomyślimy Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: dieta 27.08.04, 16:53 BLANKO (masz cudne imię ) witaj w naszym gronie. Nie potrafię Ci nic doradzić w kwestii niejedzenia - bo moje dziecię nie przepada za jedzeniem odkąd skończyło dwa miesięce i cały czas słabo przybiera na wadze. No może nie cały czas, bo po pobycie nad morzem nieco się chłopak zaokrąglił. Myślę, że to chwilowe i wkrótce przejdzie. MARTAEL, wspaniałe wiadomości, nic nie chcę mówić, ale teraz to się dopiero zacznie ))) AGATA, gratulujemy WuWu ząbków. U nas po staremu, Piotrek rozrabia jak pijany zając w kapuście. Na podwórku zabiera dzieciom piłki i ucieka. Na spotkaniu z dziewczynami ze szkoły rodzenia i ich dzieciakami wytargał za włosy równocześnie dwoje maluchów (stał w środku między nimi, a one siedziały). Gdy akcja przeniosła się do kuchni chwycił drewnianą łyżkę i na naszych oczach zaczął okładać po głowie kolejne dziecko. Myślałam, że się spalę ze wstydu... Już mam wizję, jak za parę lat będę wzywana do szkoły z jego powodu... A tymczasem urodziny zbliżają się wielkimi krokami... Będę musiała zorganizować co najmniej dwie imprezy, bo Piotruś ma trzy pary dziadków (moi teściowie są rozwiedzeni już ze sto lat, mają nowych małżonków, ale nadal żyją wielkiej nieprzyjaźni). Największy problem to kiedy, kogo i z kim... Ale dzięki temu nie myślę o 13 września (tzn. wizycie u neurochirurga). To znaczy prawie nie myślę... Prawdę mówiąc tak trochę jednak myślę. Ale jestem dobrej myśli )) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: dieta 27.08.04, 19:08 Halo W kwestii diety, ja też nie wiele potrafię pomóc. Może tylko dobrym słowem. JAk już wspominałam WuWu jest wszystkożerna i nie zauważyłam, żeby coś jej zaszkodziło. Oczywiście nie karmię jej jeszcze schabowymi, czy bigosem, chociaż zdarza się czasem Smarkatej coś ukraść. WuWu jak się urodziła ważyła cały kilogram miej niż Twój Misio. Potem zaczęła przybywać na wadze w tempie zastraszającym. Mieliśmy kłopoty z brzuszkiem, bo się przejadała. Później, pomimo, że apetyt wcale jej nie zmalał, też nam się zdarzyło, że dwukrotnie waga była mniejsza niż przy poprzednim ważeniu. Pani doktor powiedziała, że to się zdarza, dziecko jest zdrowe (na wszelki wypadek kazała obserwować). Poprostu zaczęłą się wiećej ruszać. Nie wiem, ile Misio schudł, ale być może też zaczął spalać zapasy, albo zorientował się, że są ciekawsze rzeczy niż jedzenie. MartoEl, super, że Gutek taki ruchliwy. Myślę sobie, że ten chodzik pchacz, to wcale nie tak na wyrost. WuWu, też wspina się na co popadnie. Włazi i złazi. Podchodzi do brzegu kanapy, odwraca się tyłem, na początek jedna nóżka, potem druga, apotem się zsuwa. Niestety urlop się skończył i późne zasypianie znów zaczęło mi przeszkadzać. Wczoraj na przykład poszła spać o godz. 1:30 (spala do 10). Nie ma to siły. My padamy na twarz a ona szaleje. Nie pomaga wyciszanie, lulanie, gaszenie światła. Nie ma żadnego marudzenia spowodowanego zmęczeniem czy sennością. Bawi się do póki nie zaśnie...Odłożenie do łóżeczka nie wchodzi w grę. Gagarin, ja też mam czasem czarną wizję co do przyszłości mojej córy w placówkach takich jak przeszkole, czy szkoła. Niby grzeczna i spokojna, i umie się sobą zająć, ale strasznie psotna. I te niepokojące ogniki w oczkach. Mój mąż też był taki grzeczny i spokojny i umiejący znaleść sobie zajęcie. A to znalaazł w domu kartki na mięso i wywalił przez okno, a to znalazł pod oknami puchowe poduszki i spalił je na działkach... Ja w dalszym ciągu uczę się do obrony, zbieram w sobie, żeby podjąć jakąś konkretną decyzję dotyczącą powrotu do pracy i opiekunki, i czekam na...OKRES Miałam już trzy, a tego czwartego ani widu, ani słychu. Ściskam Was i Waszych Łobuziaków Agata Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Dzięki, że jesteście!!!!!!! 28.08.04, 12:38 Cześc dziewczyny. Dzięki, że jesteście. Teraz czuję się już lepiej. W poniedziałek mamy USG całej jamy brzusznej. Na razie Danonek (tak też go nazywamy)jutro i pojutrze musi łykać Esputikon (czy jak to się pisze...). Ostatnio ważył 9080g, spadł przez miesiąc z 9110, więc może niewiele. Miejmy nadzieję, że to przez upały. Teraz widze, że nie tylko ja mam taki problem. Ten lęk bierze się stąd , że wiele przeszłam, żeby go mieć i później kiedy już się pojawił. Dwa razy poroniłam, później nie mogłam zajść w ciążę, a kiedy tylko zaszłam... w 9 tygodniu złapałam ospę wietrzną, w drugiej połowie ciąży wykryto toksoplazmozę. Istniało podejrzenie, że Misiu będzie miał poważne wady. Ale urodził się śliczny, silny, zdrowy. Po porodzie podejrzewali niedojrzałośc układu nerwowego, póżniej wzmożone napięcie mięśniowe (pediatra w nóżkach, rehabilitantka w rączkach, a neurolog twierdził, że jest ok). Profilaktycznie skierowano nas na rehabilitacje, miało mu się przydać - żeby schudł (i schudł, ale aż za bardzo), choć muszę przyznać, że niewiele z nim ćwiczyłam. W międzyczasie "zahaczyliśmy" o szpital-dwa tygodnie z powodu zakażenia układu moczowego. Jak jedno się kończy, to drugie się zaczyna... Danielek też się wspina na łóżka i na pierwszy poziom segmentu. Juz nawet kilka razy spadł, bo nie sposób go pilnować przez cały dzień. Postanowiłam nauczyć go schodzić tyłem. Czasem jednak robi po swojemu i ... próbuje przodem - z marnym rezultatem. Tak sie zastanawiam czy Wasze dzieciaczki też do wszystkich napotkanych ludzi szczerzą ząbki w uśmiechu? Czy te wrześniowe słoneczka mają w sobie tyle pogody? Mój mały zwraca tym na siebie uwagę wszystkich do okoła i doskonale zdaje sobie z tego sprawę, bo jak coś na robi, to właśnie tak się do mnie uśmiecha, a ja...mięknę. CWANIAK. Jeszcze raz wam serdecznie dziękuję. Odezwę się po poniedziałkowym USG. Ale teraz jestem już dobrej myśli. Pozdrawiam wszystkie Mamusie i ich Słoneczka. Blanka Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: Dzięki, że jesteście!!!!!!! 28.08.04, 13:19 Halo Blanca, Doskonale rozumiem Twój strach o Danielka. Ja też nie mogłam długo zajść w ciażę. Chodziłam od lekarza dop lekarza, każdy mówił co innego. Jeden nawet namawiał mnie już prawie na in vitro (lekarz z kliniki leczenia nie płodności)- tydzień później byłam już w ciąży. Wreszcie zdecydowałam się na jednego lekarz. Zrobiłam taką ilość testów ciążowych, że powinnam dostać na nie rabat w aptece. Jak już miałam wszystkiego dość, poradził, żebym sobie sprawiła jakieś zwierzątko, żebym się czymś zajęłą, nie myślała tylko o jednym...Kupiliśmy kota...2 tyg. później okazało się, że w moim brzuchu zagniżdziła się WuWu, która zresztą do 24 tyg. była chłopcem. Ja też walczyłam w ciąży, mała macica, niedobór progesteronu, duża czynność skurczowa macicy, od 12 tyg. leżenie plackim. I chociaż wszystko się udało i Weronika jest okazem zdrowia, to i tak się o nią trzęsę, choć staram się tego nie okazywać. Spróbuj się nie martwić, bo NAPEWNO WSZYSTKO z Nim wporządku. Weronika też cały czas eksperymentuje jakie ma możliwości ruchowe, a toże czasm kończy się to guzem, wcale jej nie zraża. Sprawdza też mój próg wytrzymałaości i poziom surowości (wcale nie jestem surową matką, można mi wleżć na głowę) . Jak jej czegoś zabraniam to parzy mi długo w oczy, potem się szeroko uśmiecha, ja zazwyczaj nie wytrzymuję i parskam śmiechem, wtedy ona wraca do zakazanej czynności. No dobra kończę. Idę nakarmić WuWu. Pozdrawiam Was Bardzo Gorąco i trzymam kciuki za USG Agata Trzymam kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: Dzięki, że jesteście!!!!!!! 28.08.04, 22:45 Witam po urlopie, Ja też dziękuje,że jesteście i nawet w liczniejszym gronie. Blanco - między naszymi synkami jest tylko dzień różnicy i mój Maciej też uśmiecha się a nawet zaczepia osoby, które go nie zauważają. Potrafi nawet krzyknąć swoje "ej" do pijaczka siedzącego i pociągającego piwko z butelki. Na wczasach też żywo reagował zwłaszcza na dzieci, nawet niektóre obejmował na stojąco. A poza tym gorzej jadł. Rano ledwie udawało mi się wcisnąć mu troche kaszki i to nie zawsze, czasami dopychał danonkiem, którego raczej nie odmawia. Już przed wyjazdem całkowicie zbojkotował deserki, dobrze ,że przynajmniej obiadowe słoiczki mu smakują bo nie wiem co bym mu dawała do jedzenia. Za to mój cwaniaczek nadrabiał zaległości w cyckowaniu do tego stopnia, że nie chciał pić nic innego tylko mamusine mleczko. Po powrocie do domu jest lepiej, ale owoców dalej nie chce. Nie zdziwiłabym się gdyby teraz po zważeniu okazało się, że schudł bo ruchu miał aż nadto, zwłaszcza na plaży. Tam mu było najlepiej, uwielbiał raczkować po piasku i wygrzebywać nie tylko patyczki ale i śmieci, najlepiej pety, które momentalnie wędrowały do buzi. Ale ciesze sie, że jest zdrowy no i opalony. Co do prezentu na roczek to też jeszcze nie mamy pomysłu. Na razie moje myśli są zaprzątnięte pierwszymi dniami Maciejki w żłobku. Od pierwszego września Maciuś startuje jako żłobkowicz bo tatuś w końcu też chce iść do pracy. Na początek będzie tylko 3,4 dziennie żeby się zaaklimatyzował. Potem zobaczymy, jak mu się spodoba to zostanie dłużej. Najgorzsze są to choroby, ale mam nadzieję, że odporność odziedziczy po mnie i nie bedzie tak źle. Jak dotąd to 11 miesięczny okaz zdrowia. Nawet katarek go ominął. Staram się myśleć pozytywnie. Pozdrawiam Was jeszcze wakacyjnie i życze wszystkim wrześniaczkom zdrówka. Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Dzięki, że jesteście!!!!!!! 29.08.04, 01:41 Hej! Witam Was i jednocześnie się żegnam – w poniedziałek raniutko wyjeżdżamy na upragniony urlopik!!! hip, hip hurra Fajowo, że powiększa nam się nadmorskie grono – witaj Blanka Jako, że byłam pierwsza na naszym forum opowiem o naszej, a właściwie Amandy uroczystości urodzinowej, która była dzisiaj (chyba już wczoraj...). Było bardzo sympatycznie, Amanda szczęśliwa, z nadmiaru wrażeń przespała się dwie godzinki w trakcie imprezy, a i tak wieczorkiem zasnęła w 5 minut! super córcia, ciągle nie mogę uwierzyć, że to juz rok!!! Jakoś tak mi smutno, do tej pory wspominałam ciagle: jak rok temu byłam w ciąży to ...., a teraz już nie mogę. No właściwie jeszcze jeden dzień tak, bo tak naprawdę urodzinki wypadaja w poniedziałek jak będziemy w drodze. A więc było 14 osób, w tym 11 dorosłych. Był tort truskawkowy, świeczka, która mama pomogła zdmuchnąć (Amandzie wciąż bliżej jest do zjedzenia płomyka, niż do zdmuchnięcia). Były wróżby „roczkowe” – zapowiada się, ze córcia będzie „do tańca i do różąńca”, bo za pierwszym razem sięgnęła za różaniec, a zaraz po tym po kieliszek, do którego schowała różaniec! . Pieniądze i książka poza zainteresowaniem Było sto lat, przy którym Mała się nieco wstydziła, były oczywiście prezenty, z których najbardziej cieszyli sie dorośli. Furorę zrobił wózek dla lalek od dziadków, przy którym Amanda samodzielnie maszeruje, tylko wzywa pomocy jak wjedzie w ścianę (hihi). Poza tym mały piesek na sznureczku (zabawka), klocki edukacyjne, lala do wózka, piękny sweterek i pluszowy królik, a od rodziców dla odmiany bardzo praktycznie: dywanik w kształcie misia do nowego pokoju, z taki miękkim brzuszkiem, na którym Mała zaraz się usadowiła i obraz kupiony na Jarmarku Dominikańskim. No i oczywiście było wspólne oglądanie zdjęć, itp. Super!!! Teraz tylko dwie zmiany prania naczyń – dobrze, że w zmywarce, dwa dni dojadania urodzinowych specjałów i roczek przejdzie do historii!!! Przestałam mieć już niemowlaczka i mam dziecko A tak w ogóle to Miska nieźle sobie radzi dwunożnie – potrafi samodzielnie przedreptać pół pokoju . Je całkiem dobrze, najważniejsze, że wszystko jej smakuje (za wyjatkiem rzeczy zawierajacych mleko inne niż mamy), cyckuje sobie dalej po dwa trzy razy w nocy i kocham ją z każda chwilą bardziej! Potrafi się dogadać o wszystko, chociaż mówi tylko mama. Mama to: mama, tata, baba, królik, picie...., chociaż odróznia to bez wątpienia. Jakoś chyba musi to sobie poukładać w główce, a pewnie po prostu najłatwiej jej powiedzieć mama. Nie powiem, żebym była zmartwiona, ale tata czeka na pierwsze „tata” od córci... Życzę Wam dziewczyny dużo zdrówka, radości, mile spędzonych pierwszych urodzinek i pomyślnych wyników badań, dla wszystkich, którzy na nie oczekują. Trzymam kciuki. Może uda mi się podejrzeć forum w jakiejś sardyńskiej kafejce internetowej? Kto wie. pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.08.04, 12:55 Już jesteśmy po USG. Wszystko jest jak należy. Ufff... Więcej napisze wieczorem. Dzięki za wsparcie. Pozdrawiam. Blanka Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.08.04, 22:08 cześć Dziewczyny, tak jak obiecałam teraz napiszę więcej na temat dzisiejszego dnia. Jak juz wiecie dzisiaj rano jechaliśmy z małym na Usg jamy brzusznej. Przed wyjściem z domu wepchnęłam małemu wielką porcję kaszy, choć jak zwykle po kilku łyżkach miał dosyć, ale brat go rozbawiał tańcząc, a ja wpychałam ile mogłam. Jaka byłam zadowolona, że w końcu zjadł całe 180 ml! Dzień zapowiadał się dobrze. Wsiedliśmy do trajtka (bo samochodu niestety nie mamy) i ruszyliśmy na badanie. Tuż przed przystankiem docelowym Misiek postanowił więcej nie trzymać w swoim Zołądku kaszki i poczał chlustać na wszystko w pobliżu. Wyglądało jakby zwymiotował trzy razy więcej niż zjadł. Był "przeżyganY do suchej nitki. A ja miałam tylko sweterek dla niego. Rozebrałam go tylko do rajstop i na to gołe ciałko ubrałam sweterek, bo nawet body było całe mokre. W takim stroju i niepierwszej świeżości Misiek trafił na USG. Na szczęście wsystko było w porządku. Zaraz po powrocie umyłam szybko Miśka i poszliśmy do pediarty skonsultować wyniki. Rutynowo kazała go rozebrać do ważenia.Byłam przekonana, że znowu będzie ważył mniej niż poprzednio, przeceż zwrócił całe śniadanie. A tu ... niespodzianka. Mały wg tamtej wagi (z pustym brzuszkiem) przytył przez 4 dni 170 g. Wcześniej tyle przybierał przez miesiąc, a ostatniuo przecież nawet schudł. Tu lekarka zaczęła się zastanawiać czy prypadkiem waga nie jest popsuta...ciekawe? Mam nadzieję, że mały teraz już zacznie przybierać. Muszę kończyć...Danonek wzywa. Pozdrawiam. Blanka Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: 100 lat dla slodkiej Amandy! 31.08.04, 09:48 hej dziewczyny kochane, my znow po dluzszej przerwie. ciesze sie ogromnie, ze forum ozywa po wakacyjnym leniuchowaniu. Amando kochana duzo zdrowka i pociechy z rodzicow!! Witaj Blanka, fajnie, ze postanowilas dolaczyc do nas z Danielkiem. Dobrze,ze wszystko w porzadku i tak trzymac! Agato, usmialam sie do lez jak wyobrazilam sobie WuWu pedzaca za jagodzianka, niezle. Dima tez okropny zarlok. chyba lepiej ich ubierac niz karmic hihi Martael, fajnie, ze Gucio taki ruchliwy sie zrobil, ale on dopiero sie rozkreca!! Gagarinie, powinnas sie cieszyc, ze Piotrus tak "dobrze" sobie radzi wsrod dzieci. mnie sie wydaje, ze Dima niestety zawsze bedzie tym, ktory bedzie obrywal lyzka od Piotrusia. U nas wszystko w porzadeczku. Dimka coraz wiekszy madrala. w zasadzie juz niezle mozna sie z nim dogadac. zawsze pokazuje, ze chce jesc czy pic. czasami jak nie widzi kubka w zasiegu wzroku to pokazuje w swojej ksiazeczce na kubeczek i smiesznie otwiera buzke. do swojego repertuaru zwierzatek dolaczyl krowke i teraz wie jak mowi krowka i konik i dzik,przesmiesznie to wyglada. potrafi bezblednie pokazac w ksiazeczce banana, butki, wiaderko, kubek, klocka itd, krotko moiwac bardzo kumaty sie zrobil. i smieje sie do wszystkich, w ogole prawie caly czas sie smieje. zeby jeszcze tylko potrafil przespac noc!!! W koncu to juz rok! my robimy imprezke w sobote. bedzie 9 osob sami dziadkowie i chrzestni. tyle, ze wszyscy przyjezdni,wiec odpada przyjecie tylko na slodko. prezentu jeszcze nie mam, no moze jeden. kupilam w Ikea taka zabawke z kolorowymi niby gwozdziami i mlotkiem, bo Dima uwielbia walic we wszystko. sciskam was mocno i zdrowka zycze wiola Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Re: 100 lat dla slodkiej Amandy! 31.08.04, 15:42 Ja również życzę wszystkiego co najlepsze dla rocznej Amandy. Dużo zdrówka, sukcesów w zdobywaniu nowych umiejętności oraz samych kojących osób w otoczeniu i samych słonecznych dni. Chciałam tylko jeszcze napisać, że po wielu bojach udało mi się wreszcie umieścić jedno zdjecie w blogu. Niestety mało aktualne, ale inne nie chciały się zamieścić. Blanka WWW.DANIELWEREMCZUKDZIS.BLOX.PL Mój numer gg 9520031 Odpowiedz Link Zgłoś
martael 100 lat dla Amandy!Dzis dla Natki, jutro dla Dimy! 01.09.04, 10:45 Hej! Ale masz superaśnego synka Blanko! Może następnym razem uda nam się dłużej pogadać na tym GG, jak nam dzieci pozwolą Ja też dołączam się do życzeń dla Amandy. Sto lat dziewczynko i rośnij na pociechę rodzicom i światu. To kto teraz będzie następnym solenizantem/tką? O ile się nie mylę to.... (zajrzałam na naszą wrześniową stronę).... Dziś! Natalka Kasi Czarki77, a jutro Dimka Wioli! Natalce życzymy wszystkiego dobrego. Kasiu napisz coś czasami koniecznie! O rany trzeba być czujnym – wrzesień się już zaczął i posypały się nam święta... Gustaw strasznie ostatnio rozrabia i kaprysi. Zdarzają się mu nawet ataki histerii (jak się przewróci, albo znudzi, zirytuje), na które patrzymy trochę ze śmiechem (bo proszę, jaki mały manipulator nam tu wyrósł), a trochę z lękiem – bo co to będzie później. Nie ma łatwego charakterku ten mój syn niestety. No cóż – ja też łatwego nie mam... Ale co do niego też jestem chyba nadmiernie pobłażliwa... Czasami jednak udaje się Guciowi zaskoczyć nas swoim zachowaniem. W ten weekend byliśmy wszyscy na weselu w Kielcach i muszę przyznać, że Gucio dał nam się porządnie pobawić. Grzecznie spał sobie z ciocią na górze sali weselnej, a my korzystaliśmy z uroków życia i muzyki (jakakolwiek by tam ona na weselach nie była...) Nawet wzięłam udział w tzw. łapaniu bukietu (mąż mi gdzieś uciekł – postanowiłam to wykorzystać i dać mu nauczkę za te kawalerskie wycieczki) i złapałam wiązankę. Mama skwitowała to słowami: „To teraz dzieciaku musisz wyjść za mąż” – Łech, chłech, chłech... A ja po prostu miałam najdłuższe ręce z całej ekipy... Winnie – napisz jak tam okres. Pojawił się w końcu? Mojego jeszcze ciągle nie ma, ale karmię ciągle sporo. Płodność mi chyba jednak powróciła, ale by była jazda, gdyby przydarzył się nam drugi dzidziuś... Gdzieś na innym forum (na emamie chyba) wypatrzyłam naszą koleżankę z forum –ese1, mamę wrześniowej Audrey. Będzie miała drugiego dzidziusia ) Pozdrawiam Was serdecznie wraz z Gustawem śpiącym słodko – co za ulga doprawdy – mogłabym mieć i dziesięcioro dzieci, oby tylko przesypiały większość dnia ) Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: 100 lat dla Amandy!Dzis dla Natki, jutro dla 01.09.04, 19:58 Ja tylko na chwilunię. Uczę się do obrony...Głowa mi pęka od wiedzy... A więc urodzinowe życzenia dla naszych Solenizantów. Niech rosną duże, zdrowe, szczęśliwe. Sciskam je wszystkie mocno i całauję w roześmiane pyszczki. Okres się jednak pojawił (z jednej strony odetchnełam z ulgą, z drugiej tak jak bym była lekko rozczarowana?). WuWu wyrósł drugi ząbek i zaczęła stawiać niesmiałe, samodzielne, pierwsze kroczki (w niedzielę kupiliśmy chodzik...) MartoEl. podaj mi swój gg, chętnie czasem pogadam. WuWu też czasem strzela focha. kładzie się na podłodze, wierzga nogami i charczy...Nie wiem od kogo się tego nauczyła. Ani Adam , ani ja, ani tym bardziej Kot nie okazujemy w ten sposób emocji. Staram się wtedy nie zwracać na nią uwagi. Nie wiem czy to dobrze. Jeszcze raz ściskam Was wszystkie, i wracam do książek Agata i WuWu (12.09.03) Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: 100 lat dla Amandy!Dzis dla Natki, jutro dla 01.09.04, 23:14 hej dziewczyny, niestety wylogowalo mnie, trudno dolaczam do zyczonek dla Natalki, zdrowka, radosci i jak najdluzszego beztroskiego dziecinstwa, Dimka mocno caluje dzieki za zyczonka, jutro z samego rana przekaze Dimie, na pewno sie ucieszy Agata, Tobie tez duzo cierpliowsci, mocno trzymamy kciuki, bedzie dobrze Martael, ale ci zazdroszcze tych tancow. tez bym se gdzie potancowala. u nas wesela szykuja sie na przyszly rok za to az 4 to sobie odbije hihi, ale wianka to juz chyba lapac nie bede buuu witaj gonianna, fajnie, ze juz jestes, pozdrowionka sciskam was mocno wiola Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Mija pierwszy roczek... 01.09.04, 14:42 Witajcie! Wpadłam na chwilkę się przywitać. Po wszystkich wakacyjnych wojażach już chyba na stałe osiedlśmy w domu. Krzyś nadal ma 7 ząbków. Chodzi, a właściwie biega jak szalony Najbardziej mnie zadziwia tym, ile już rozumie! Próbuje też po swojemu powtarzać. Śmiesznie wychodzi, bo z trudniejszych wyrazów wybiera sobie jedną sylabę i ja powtarza Przetrwałam 8 dni warsztatów tanecznych. Było naprawdę super! Żałuje tylko, że nie mogłam ani razu pójsć wieczorem na żaden spektakl... ale cieszę sie, że w ogóle mogłam potańczyć. Niestety starosć nie radosć i jeszcze w trakcie warsztatów odezwały sie moje zoperowane kolana Już teraz jest lepiej (minęło 10 dni) i mogę normalnie chodzić. W tym przypadku od decyzji lekarza zależy, czy pozwoli mi zapisać sie na tańce (zajęcia raz w tygodniu) do tego samego teatru który organizuje biennale i warsztaty. Dzisiaj startujemy z basenem. Ciekawe jak Krzys zareaguje na widok wody - mieliśmy przerwę 2 miesiące. no i wielkimi krokami zbliżają się PIERWSZE URODZINKI mojego maluszka! Nie do końca jeszcze wiem jak to zrobić, żeby zaprosić kogo trzeba, a jednocześnie zmieścić się w domu i nie umęczyć Krzysia. Chyba bedzie impreza na raty. ALe kto z kim???!!! Muszę lecieć. Obiadek dla Krzysia, a potem na basen. Buziaki dla wszystkich mamuś i dzieciaczków! Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Mija pierwszy roczek... 02.09.04, 09:34 Dimka 200 lat!! Ja tylko na sekundę bo mi tu dziecko rozkalibrowuje półkę z książkami! moje GG 2205023 i tlen: witkaca@tlen.pl Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 nie poznał taty... 02.09.04, 10:15 Cześć dziewczyny, Ja również dołączam się do życzeń urodzinowych dla wszystkich Solenizantów. Życzę im wszystkiego czego może potrzebować roczne dziecko, czyli dużo radosci, miłości, czułych uścisków i całusków, a także dalszych osiągnięć w ciężkiej dziedzinie osiągania nowych umiejętności. Nadszedł etap, kiedy już na własnych nóżkach zaczną przemierzać świat, kiedy będą go lepiej poznawać, kiedy będą miały już swoje zdanie... ale taka kolej rzeczy, niestety nie mogą na zawsze zostać słodkimi bobaskami. Jednak jeszcze wiele razy będziemy wracać z utęsknieniem do tych bezzębnych uśmiechów,spojrzeń pełnych ufności, ciamkania mamusinego mleczka, pierwszych słówek i kroczków... i takich tam... Ja już tęsknię, szkoda, że to tak szybko ucieka... Dzisiaj mój starszy synek Dawid rozpoczął nauke w pierwszej klasie. Daniel, chyba za nim tęskni, bo siedział przy oknie, patrzał i stukał w szybe. Teraz zasnął. Kto wie może dzisiaj znów będzie bił rekordy w ilosci przespanych godzin. Kilka dni temu przespał podczas pośniadaniowej "drzemki" 3 godziny i 40 minut !!!!!!!! Wyobrażacie sobie????????? Normalnie sypiał 1 - 1,5 godziny, no raz czy dwa przespał dwie godzinki, ale tyle? Wczoraj wrócił mój małzonek (nie było go przez 4 tygodnie) z kontraktu i mały go ... zapomniał. Wstydził się ,a to do niego nie podobne. Chciał do mnie na ręce. Myślałam, że przez miesiąc będzie pamiętał. A tu taka gafa, tacie mogło być przykro. Chciałam jeszcze tylko wspomnieć, że u nas niewiele się zmieniło. Choć Daniel stawia kroki już od 9 dni to nadal sa one chwiejne i nieporadne. I dobrze! Bo uwielbiam patrzeć jak raczkuje, w końcu niedługo już nie bedzie tego robił, to teraz muszę się napatrzeć. Pozdrawiam. Blanka GG 9520031 Zdjęcie Daniela na: www.danielweremczuk.blox.pl www.danielweremczukdzis.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: nie poznał taty... 02.09.04, 15:03 Wiesz, Blaneczka, łzy zakręciły mi się w oczach podczas czytania twojego postu... Naprawdę. Masz świetą rację - czas tak szybko ucieka. Cieszę siebardzo, że los (i mąż oczywiście) pozwolił mi nie pracować i byc z moim Krzyniem w domu, patrzeć na wszystkie rzeczy, które robi pierwszy raz i pomagać mu w nich Straszna jest sytuacja, kiedy dziecko nie widzi mamy przez wiekszą część dnia. Wiem, że czasem sytuacja zmusza do tego i bardzo mi żal tych mam i ich pociech. Ja też przyłączam się do życzeń pierwszo-urodzinowych. Rośnijcie nam zdrowo kochane bobaski, ale nie za szybko Badźcie kochane i przytulane, poznawajcie świat bezpiecznie, bądźcie ciekawe tego świata i wytrwałe! Gosia i Krzyś (23.09.2003) - jeszcze 3 tygodnie... Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 rok temu... 03.09.04, 07:59 Rok temu nieliczne z nas były już szczęśliwymi, umęczonymi porodem mamusiami, większość nadal czekała w nerwach, napięciu i strachu. Przeczytałam ostatnio nasze wrzesniowe posty z wątku "W oczekiwaniu". Łza się w oku kreci. To tak szybko zleciało... NAJLEPSZE życzenia urodzinowe dla kolejnych dostojnych jubilatów, dla ich cudownych mam, które zawsze w tym dniu będą wracać myslami do "tamtego wrzesnia". Nie staram się nawet wyliczać wszystkich JUŻroczniaków i tych PRAWIEJUŻroczniaków, ale wiedzcie, że o nich pamietam. No i o WAS najdrozsze wrześniówki. Dziękuję Wam za cały ten rok wspólnego pocieszania, podtrzmywania się na duchu, za dzielenie się wszystkimi obawami i radościami. Każda z nas miała chwile załamania, krótsze lub dłuższe okresy obaw, nawet obsesji i cóż...to normalne, gdy się jest mamą. Większość naszych strachów okazuje się urojona, ale łatwiej się o tym przekonać mając takie wspaniałe wsparcie. Nawet czekając na konsultacje u specjalistów potrzebne jest "przegadanie" niepokojów z Wami zanim uspokoją nas lekarze. Dziękuję każdej z Was za humor, inteligencję, dystans, za chwile niezapomnianych wzruszeń a czasem i artystycznych uniesień przy czytaniu prawdziwie poetyckiej prozy. Witam Blankę i dzielę od razu się podobnym przeżyciem. Agatka właśnie rozpoczęła szkołę. Niełatwo być matką pierwszoklasistki, która już pierwszą pracę domową (napisać ładnie na kartece imie i nazwisko) robiła cztery razy, bo efekt ciągle nie satysfakcjonował autorki. Wybaczcie moje ostatnie milczenie. Prosto z Jarosławia (z festiwalu) wybrałam się z dziećmi na działkę i jesteśmy dopiero od poniedziałku w domu. Wir związany z rozpoczęciem roku szkolnego pochłonął mnie calkowicie. No ale Was czytałam, ale "potajemnie". Całuje Was wszystkie najmocniej, pomyślcie o spotkaniu. Wrzesień w Łazienkach to cudo, kasztany, kolorowo... Szczególnie ciepłe mysli dla GAGARINA, bedzie OK, o czym sie juz niedługo przekonasz. Śnij o poezji, pa Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: rok temu... 03.09.04, 10:36 MAGDA Twoje słowa powinni sprzedawać w plastrach opatrzonych napisem "na zbolałe dusze"... Ja też ostatnio jestem w bardzo podniosłym nastroju i myślę o wszystkich kochanych roczniakach, miałam nawet w planach napisać dla nich jakieś wierszyki, ale jestem nieprzytomna, bo górne czwórki w natarciu... Już trzecia nieprzespana noc za nami i nie wiadomo, jak to długo potrwa... Mam nadzieję, że do urodzin się poprawi, bo "obchody" rozpoczynamy już w sobotę. Dlatego przytulam wirtualnie małych jubilatów i z myślą o Was dołączyłam do kołysankowego repertuaru "Sto lat". Amando, Natalio, Dymitrze milion buziaków i dobrych życzeń prosto z południa. Agnieszka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: rok temu... 03.09.04, 11:14 Oj, tak...Zgadzam się ze słowami Agnieszki. I mnie się zrobiło od jakoś ciepło na duszy. Ja tradycyjnie tylko na chwilunię. Jedziemy na weekend nad Solinę, więc muszę spakować to i owo. Niw wiem dokładnie o której wyjedziemy (mój Adam to człowiek - zagadka), więc mniej więcej od 12 muszę być zwarta i gotowa (WuWu pod jedną pachą, pod drugą manele). Obronę będę miała prawdopodobnie po 13 wrzesnia, więc trochę sie luzuję i w tak zwanym między czasie nadrabiam sprawy pralniczo-porządkowe. A jest tego trochę. Najlepiej kupować ubrania w jednym kolorze - burym (zwłaszcza Adamowi-wtedy pozostanie mi jedynie przyjemność usunięcia tłustych plam, innych być może nie będzie widać). Jak wiecie WuWu ma już 2 zęby (i chyba idą kolejne), i próbuje je na wszystkim co się da. No cóż kończę, idę rozwiesić pranie i odciągnąć WuWu od Kota. Ostatnio spedzaja ze sobą duuużo czasu. Weroniczka jest jak cień. Jak by mogła to chodziła by za nim nawet do kuwety. Ciężkie czasy przyszły na naszego Kota.... Całuję wszystkie Wrześnióweczki i ich Wrześniowe Maleństwa. Agata i WuWu Odpowiedz Link Zgłoś
ulam77 Buziaczki 03.09.04, 19:09 Buziaczki i wszelkie cudowności jubilatom. Nasza młodzież szybko rośnie! Mój Maćko dziś postawił pierwsze samodzielne kroki! Muszę kończyć, bo teraz szaleje na podłodze - na szczęście jeszcze na raczka Ula & Macio (12*09*2004) Odpowiedz Link Zgłoś
ewanka Zyczenia i prezenty z okazji pierwszych urodzin 06.09.04, 10:23 Witajcie! Dolaczamy sie do zyczen dla Malych Jubilatow! Za 8 dni Jagoda tez bedzie miec roczek! W ciagu ostatnich 2 miesiecy poczynila niesamowite postepy. Zaczela raczkowac, stawac i co raz wiecej zaczyna mowic. Rozmumie czasem wiecej niz by nam sie wydawalo wiec ciagle nas zadziwia. Troche przelamala sie z jedzeniem i zaczyna normalnie palaszowac obiadki. Najlepsze sa oczywiscie te, ktore da sie wlozyc do raczki (np kalafior albo marchewka). Z okazji pierwszych urodzin chcemy kupic jej nowy fotelik samochodowy, zeby mogla podziwiac widoki za oknem i jechac przodem do kierunku jazdy. W starym zaczyna sie nie miescic. Na co trzeba zwrocic uwage przy kupnie takiego fotelika? Czy macie jakies doswiadczenia zwiazane z uzytkowaniem tego sprzetu? Co Wasze pociechy dostana od Was/Rodziny w tym dniu? Oprocz oczywiscie tortu z jedna swieczka )) (Musimy wymyslic zestaw prezentow dla Dziadkow i Rodzicow chrzesnych...) Pozdrawiam E. Odpowiedz Link Zgłoś
abepe specjalna noc!!! 07.09.04, 08:59 Witajcie! Dziś była nasza specjalna wspomnieniowa noc i jeszcze trwa wspomnieniowy poranek. Mąż zarządził, żebym na cześć Grzesia o 10.45 włączyła alarm w domu, niech cała ulica słyszy!!!!!!! Nie mogłam za bardzo spać, napisałam do synka list i obiecałam mu, że już nie będę się na niego denerwować niepotrzebnie. Łzy lecą mi na klawiaturę... W nocy chciałam wziąć małego na ręce i tulić ale nie chciałam budzić niepotrzebnie. Ucieszyłam się więc gdy o 4.30 urządził mały popis wokalny. Trzymałam go i kołysałam, aż zasnął.A o 6 urządziliśmy sobie godzinne ssanie piersi. A jeszcze wieczorem obejrzałam "Tańcząc w ciemności" i zastanawiałam się ile ja bym mogła dla Niego zrobić. Mała urodzinowa imprezka w niedzielę a dziś po południu świętujemy we trójkę. Specjalny spacerek. Fajnie, żeście się tak rozpisały. Mąż właśnie przeniósł biuro z domu, więc będę miała więcej dostępu do komputera. Mam duże zaległości w czytaniu. Uściski dla wszystkich, co niemowlakami już nie są i dla tych, co wkrótce. Zdrowia i miłości!!!!!!!!!!!!!!1 Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: specjalna noc!!! Żabuńku odezwij się!!! 07.09.04, 10:31 U nas wszystko wyszło trochę inaczej niż planowałam, bo Piotruś nadal w bardzo kiepskiej formie. Czwórki wciąż się nie wykluły do końca i mamy za sobą już szóstą ciężką noc. W noc urodzin też byłam strasznie podekscytowana, planowałam nastawić budzik na 4.50, bo wtedy mój syneczek ujrzał świat po raz pierwszy, ale mały obudził nas przed czwartą. Leżeliśmy sobie we trójkę i opowiadałam Pawłowi, że przed rokiem o tej samej godzinie zjawiła się położna i powiedziała "jeszcze cztery skurcze i rodzimy..." A potem przyszła napiękniejsza chwila w życiu... Tego stanu lekkości i euforii nie zapomnę do końca życia i będą mi towarzyszyć już zawsze szóstego września, tuż przed świtem... Cały dzień myślalam też o Elence i Karolinie, jak i gdzie świętują urodziny. Żabuńku kochany, odezwij się, bo bardzo za Wami tęsknimy. Miałyśmy się spotkać, wakacje się skończyły, a Ty nic nie piszesz. Mam nadzieję, że wszystko u was dobrze. Całujemy Was z Piotrusiem mocno, mocno i życzymy Elence pięknego życia. Grzesiu dla Ciebie też gromkie sto lat i moc serdeczności!!! My jesteśmy już po jednej skromnej uroczystości. Moja pobożna mamusia zamówiła mszę na roczek wnuka i Piotruś pierwszy raz od chrztu spędził godzinę w kościele. Był bardzo grzeczny, chodził po całej świątyni i bawił się z wiernymi w "a kuku". Najbardziej ciągnęło go jednak do ołtarza, kilka razy zabieraliśmy go ze schodów, bo już łapał księdza za nogi... Był oczywiście tort, małe przyjęcie i masa prezentów. Nie wiem, jak się pomieścimy na 45. metrach z jego nowymi zabawkami (głównie samochody i motocykle o sporych gabarytach). Druga tura obchodów z kolejnymi dziadkami została przełożona na niedzielę. Pozdrawiamy serdecznie i życzymy udanej zabawy. Agnieszka i Piotruś Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Nareszcie mogę tu zajrzeć!!!!!!!!!!! 17.09.04, 21:55 Cześć Dziewczyny, Tak się cieszę, że w końcu mogę tu zajrzeć. Od prawie 2 tygodni miałam komputer w naprawie i nie mogłam Was odwiedzać, ale dzisiaj W KOŃCU oddali mi go. Mam nadzieje, że już koniec z zawieszaniem. Niestety przez tą awarię mogę złożyć tylko spóżnione życzenia urodzinowe wszystkim dotychczasowym Solenizantom i ich Mamą. Życzę Wam wszystkiego co najlepsze, dużo uśmiechów i samych słonecznych dni. Oby Wasze mamy zawsze mogły być z Was dumne. W tym czasie kiedy nas tu nie było Daniel nabył wprawy w chodzeniu. Od (chyba) 7 września cały czas sam chodzi, prawie wcale nie raczkuje. W dniu kiedy skończył 11 miesięcy postawił pierwsze kroczki, ale to były pojedyncze kroczki od czegoS do ... czegoś. A 7 września poszłam z nim odebrać Dawida ze szkoły. Weszłam do szatni, gdzie było dziecko o dwa miesiace starsze od niego i samo chodziło. Postawiłam Danielka przy ścianie i chciałam przygotować starszemu synkowi kurtkę. Daniel zobaczył kumpla i nie zwracając uwagi na nic począł dwunożnie wędrować za nim. To był przełom. W domu już tez nie chciał raczkować. Oczywiście często się przewracał, ale nie poddawał się. Kilka dni później, w niedziele na mszy postanowił wypróbować nowy sposób poruszania się i ... naszą cierpliwość. Jak tylko wjechaliśmy wózkiem do kościoła zaczął protestować, krzyczeć i wydobywać się z wózka. Wyjęłam go z wózka na "opa", żeby nie krzyczał. Jednak to nie pomagało, on chciał na ziemię. Postawiłam go, jednak chciałam trzymać za dłonie, żeby się nie przewrócił i żeby nie odchodził za daleko. Jednak i to mu się nie podobało. Począł krzyczeć i ...klepać mnie po rękach w ramach protestu. Kiedy go wreszcie puściłam mógł swobodnie zwiedzać kościół. Najbardziej ciągnęło go do ołtarza i schodów. Kiedy go zabierałam darł się w niebogłosy. TERRORYSTA MAŁY. Ale przecież kiedyś musi zacząć mieć własne zdanie. W końcu już za 7 dni kończy roczek. Kupiliśmy mu (już)w prezencie ten rowerek o którym pisałam wcześniej. Kapitalna rzecz. SZczególnie dla starszego brata, który wciąż chce wozić w nim Małolata. Danielowi rowerek bardziej przypadł do gustu niż wózek, bo w tym drugim wcale nie chce siedzieć. Jeździmy więc dosyć często na stojąco. Mały trzyma się budy i skacze, a ja go asekuruję sparaliżowana strachem. Każda próba posadzenia go w wózku z takiej pozycji kończy się wiekim wrzaskiem. Albo na stojąco w wózku, albo na stojąco na ziemi - innego wyjścia nie ma. Najgorzej jak się spieszę... Ale jemu wszystko jestem skłonna wybaczyć... Pozdrowionka dla wszystkich Mamuś I ich uśmiechniętych Słoneczek. Blanka, mama Daniela (24.09.2003) i Dawida (31.03.1997) Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 100 lat dla Elenki, Grzesia i Piotrusia! 07.09.04, 12:16 czesc kochane, ja tylko na momencik, zeby zlozyc spozione, ale bardzo garace zyczenia dla kochanych szkrabow Elenki, Piotrusia i Grzesia. rosnijcie zdrowe, silne i madre.calujemy mocno z Dimka u nas juz po imprezie, wczoraj odjechali ostatni goscie. a teraz czekam na kolejnych. bylo bardzo wesolo, kolorowo i bardzo wspominkowo. napisze wiecej, mam nadzieje jutro. ponawiam apel Agnieszki Zabunku,odezwij sie! sciakam wszystkie dzieciaczki i mamusie wiola Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna 100 lat dla naszych maluszków!!! 07.09.04, 12:34 Witajcie mamusie! Nie wiem, czy też tak czujecie. Ja od jakiegos czasu (paru dni, tygodni?) czuje, że tak bardzo kocham mojego synka, że bardziej nie mogę! Naprawdę muszę się powstrzymywać, zeby go w nocy nie obudzić po to tylko, żeby go mocno wyściskać Nie przeszkadza mi to oczywiscie złoscic się na niego, kiedy rozrabia, gryzie meble i ksiażki, albo wieczrem zamiast spać zaczyna mi coś "opowiadać". Jak nie pozwala zostawić się sam w łóżeczku i domaga się mojej obecności. A potem wtuli sie we mnie i tak zasypia i nie pozwala wyjść z pokoju... Zastanawiam sie skad mi się to wzięło, takie nagłe nasilenie? Moze dlatego, że juz niedługo moje słoneczko skończy ROCZEK?! A może dlatego, że coraz wiecej potrafi i coraz łatwiej z nim się "dogadać"? Wiecie, ten czas leci tak szybko, że nawet nie wiem gdzie się podziało ostatnich 12 miesięcy. Nadal ciężko mi uwierzyć, że ten mały człowieczek to MÓJ SYNEK - Krzyś! Niewiarygodny cud natury! Tak bardzo kocham tego małego urwisa... Buziaczki Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 100 lat dla naszych maluszków!!! 07.09.04, 22:02 Elenko, Piotrusiu, Grzesiu i Wy ich Mamy - 200 lat w zdrowiu i szczęściu! Kiedy Agatka kończyła roczek opiasałam "tamten" dzień godzina po godzinie. Przeżywałam to dokładnie tak, jak napisałam Aneta i Agnieszka-GAGARIN. Miałam trochę łatwiej, bo urodziła się o 14.00. Teraz urodziny Stefana zbliżają się wielkimi krokami. Odtwarzam w pamieci wszystko, co działo się w tych poprzedzajacych go dniach. Pomagają w tym zapisy Forum i kalendarz. To wielkie przeżycie. Rok temu go jeszcze nie było, a przynajmniej nie było widać... W tym pierwszym roku zycia tyle się dzieje, tyle się zmienia, że jest on jednocześnie niewiarygodnie długi (cała epoka, w której osesek zmienia się w rozumnego dwunoga) i niewiarygodnie krótki. Miedzy zastojami mlecznymi, niewyspaniem, lękami i radosciami, między pierwszym uśmiechem (nie ma większego szczęścia!) i pierwszym wyciagnięciem rączek ("weź mnie i pociesz"), w ciągłym wirze karmienia, prania, przewijania... Nigdy juz taki czas się nie powtórzy. Każdy kolejny rok jest bardziej "przewidywalny", wszystko dzieje się wolniej, choc wciąż się DZIEJE! Aż wreszcie zaczynają się zlewać (trudno zgadnąć, które to wakacje na zdjęciu) i mknąć coraz prędzej. Teraz możemy pocieszyć nasze maleństwa, wziąć na ręce, utulic, jesteśmy dla nich całym światem. Za kilka lat nie można już tak pomóc. Najtrudniej jest pogodzić się z tym, że nasze dzieci będą w życiu cierpieć, że nie możemy ich poieszyć, kiedy mają swoje problemy "towarzyskie", swoje "weltschmerzy" i inne tam takie, co to dopadają każdego... Cieszmy się, cieszmy sie, cieszmy się tym, co właśnie przezywamy. PS I ja wzywam ŻABUŃKA, prosze nam nie znikać! Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Krzyś i Gucio! Sto lat! Sto lat! 08.09.04, 00:57 Północ za nami, więc już jesteście chłopakami W dodatku bardzo kochanymi. Dużo zdrówka i uśmiechu. A my dziękujemy za życzenia. A. i P. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: Krzyś i Gucio! Sto lat! Sto lat! 08.09.04, 08:17 100 latek !!!!! Dla wszystkich dziewczynek i chłopaczków, dla tych co juz nie są niemowlaczkami i dla tych , którzy niebawem skończą być. Zyczę Wam i Waszym pociechom tego czego same chciałybyście zyczyć, żeby spełniły sie wszystkie marzenia, nawet te najmniej realne. 100 LAT W UŚMIECHU I W ZDROWIU !!! Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Krzyś i Gucio! Sto lat! Sto lat! 08.09.04, 15:47 Krzysiu i Guciu - roczniaki kochane, trzymajcie się zdrowo, nie męczcie mam, rośnijcie - ale nie za szybko, pięknie śpijcie! Uśmiechów, radości i przy stole dużo gości! U nas codzienny młyn, wstajemy rano (za rano) bo Agatka zaczyna codziennie o 8.00 szkołę. Stefek już chodzi i coraz rzadziej biega na czworaka, szkoda... Zabawki go raczej nie interesują. Nie ma jak kable, przedłuzacze (ma jeden swój), wywalanie mamusinych płyt. Cudowny, ciagle uśmiechnięty i uparty w dążeniu do celu - jak się uprze, że zwali video to zadna siła go nie powstrzyma. Agatka dmuchała świeczkę na swoim pierwszym torcie, Stefka chyba tego uczyć nie będę, bo jak w banku mielibysmy poparzenie. Pozdrowienia dla wszystkich i wezwanie dla nieobecnych. Odezwijcie się - znowu mamy wrzesień! Odpowiedz Link Zgłoś
158r Re:najwyższa pora dołączyć do Was 08.09.04, 15:53 Zawsze staram się czytac, ale nigdy nic nie opowiadałam o swojej pociesze.On też jest z września i to właśnie dziś rok temu przyszedł na świat.Jestem taka szczęśliwa i chcę siędzielić tym szczęściem z innymi. Pozdrawiam Was wszystkie i wasze dzieciaczki. Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Krzyś i Gucio! Sto lat! Sto lat! 08.09.04, 18:19 Dziewczyny!!!!!!! Strasznie Wam dziękuję. Boże jestem dzisiaj taka wzruszona. Popłakałam się już przy liście Abepe (przy włączaniu alarmu dokładnie ) i ryczę do tej pory. Cały czas przytulam Gucia i patrzę na niego jak śpi, jak je, jak się bawi... Tak mi nagle wydoroślał mój chłopiec. Ja też składam naszym kochanym roczniakom: Piotrusiowi Elence Grzesiowi Krzysiowi życzenia wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze. I tego najcudowniejszego uśmiechu od którego może stopnieć serce. I dla Was kochane Dziewczyny, które jesteście dla mnie ogromnym wsparciem i pomocą: Bardzo wielkie dzięki. Dostałam dziś, w urodziny Gucia, sms-a z życzeniami od mojej przyjaciółki: "Rok temu urodził się Gucio, a z nim urodziła się Matka" To nasze wspólnie wielkie święto... Gutk jest ostatnio po prostu MEGAabsorbujący. Nie ma chwili odpoczynku: ciągłe zwalanie, przewalanie, uderzanie głową w meble, szafy, lustra (chyba mu kupię chełm ). Dziś mój synek zrobił mi wspaniały prezent urodzinowy. Przeszedł kilka kroczków na kolankach czyli rozpoczął RACZKOWANIE. Oczywiście popłakałam się ze szczęścia... Cały czas przewraca książki, kompakty. Grzebie w kablach, które uwielbia. Jest bardzo sprawny manualnie - ostatnio zdemontował mi nawet filtr od pralki, którego za chiny nie potrafiłam wyjąć No i jest cudowny. To jak pachnie, jak gaworzy... Boże jaka ja jestem szczęśliwa... Witaj 158r - zapraszamy do nas. Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Krzyś i Gucio! Sto lat! Sto lat! 08.09.04, 18:27 O rany ale byka strzeliłam. Aż teraz cała czerwona siedzę a fuj... Siadaj, siadaj dwója... Oczywiście "hełm" Guciowi kupię a nie to miasto całe na "ch" ))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
gryziaczek serdecznosci 08.09.04, 21:15 Pozdrawiam goraco wszystkie mamy. Serdecznosci urodzinowe przesylam. W niedziele ta cudowna uroczystosc: Krzys ma 1 rok. Jest cudny, z kazdym dniem pokonuje dluzszy dystans na swoich nozkach, nie slucha sie mamy. Usciski dla was, dziekuje za wsparcie. MYsle, ze spacer rocznicowy w Lazienkach to dobry pomysl Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: serdecznosci 09.09.04, 10:00 kochane, no wlasnie, minelo nie widaomo kiedy Krzys roczniakiem jest od wczoraj, ale u nas impreza bedzie dopiero w przyszla niedziele - ekonomicznie razem z urodzinami Julki i chrzcinami ) ooogromne buziaki dla wszytskich naszych wrzesniowych roczniaczkow, kochani - badzcie tak samo fajni jak Wasze Mamy no i znikam juz niestety (zawsze sobie obiecuje ze wpadne tu kiedys na dluzzej i Was wysciskam wirtualnie, ale nie bardzo mi wychodzi ), jak macie ochote zajrzyjcie na nasze miedzy innymi wakacyjne zdjecia (przy okazji - to calkiem fajny serwis do prezentowania zdjec - nie trzeba ich zmniejszac ani kombinowac, bo zmniejszaja sie same przy wrzucaniu na serwer) i baaardzo chetnie wezmiemy udzial w rocznicowym spotkaniu w lazienkach pozdrawiam cieplutko - i Mamy - Wrześniowki, i ich Wrzesniaki Odpowiedz Link Zgłoś
mamiga Re:witam po dłuuugiej przerwie 09.09.04, 23:35 witam z pewnych przyczyn bardzo długo nie było mnie na forum, nie zdązyłam się jeszcze zadomowić i poznań Was - mamusie a tu się zrobiło nagle 4 miesiące przerwy, krótko o nas - mama Igorka - 25.09. , Igorek ma już 6 ząbków, potrafi sam wstać, ale nie stać, chodzi przy meblach, interesuje się wszystkim (oprócz zabawek), najlepszy towarzysz zabaw to odkurzacz, mówi tata i wogóle jest wspaniały, sama radość i tylko patrzy gdzie co można zbroić, która szafka jeszcze nie zabezpieczona, no i oczywiście co jakis czas musi sprawdziś czy pies ma w misce wodę itd, a ja chciałabym złożyć życzenia wszystkim wrześniowym roczniakom, duuużo uśmiechu, radosci z poznanwania świata (już na własnych nóżkach), pociechy ze swoich mamuś a mamusiom pociechy z dzieciaczków, piszę krótko bo jeszcze czeka mnie praca na jakieś 3 godz, a nigdy nie wiem kiedy mój Igusieczek się obudzi (ząbki), pozdrawiam serdecznie, może następnym razem uda mi się umieścić zdjęcia Igorka (jeszcze nie wiem jak to się robi), no właśnie się obudził, pozdrawiamy Magda i Igorek Odpowiedz Link Zgłoś
ksantypa30 Re:witam po dłuuugiej przerwie 10.09.04, 10:59 jakoś długo tu nie zaglądałam Mateusz ma już 10 ząbków, właściwie 9 i jeden w drodze odkąd zaczął chodzić to biega, wóżek jest BEEE spacery tylko na nóżkach ( a mamie kręgosłup wysiada) i wogóle wszędzie go pełno..... ale na szczęście teraz śpi ufff Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: usciski dla kolejnych slodkich roczniakow! 10.09.04, 21:48 witajcie, oj, my znow spoznieni z najserdeczniejszymi zyczonkami dla Gucia i Krzysia,radosnego lobuzowania chlopaki! Ale tu ostatnio wzruszen i lez szczescia!od pierwszych urodzin Dimki tez jakas 'rozklejona'chodze, a wy kochane mamusie jeszcze tak pieknie piszecie! my z Dimka zostalismy na weekend sami, bo maly nie ma jeszcze paszportu i niestety nie moglismy sie zabrac z tata na wycieczke.trudno, dzisiaj odwiedzilismy mlodsza kolezanke pod warszawa, a jutro planujemy Zoo. tez nie moge doczekac sie spotkania w Lazienkach,to moze jakis termin? usciski dla dzielnych pierwszoklasistow! wiola Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 wrzesniowe spotkanie 11.09.04, 00:04 Witajcie! I znowu wysuwam się przed szereg - proponuję ostatni weekend września, tradycyjnie pod Chopinem. Wolicie sobotę, czy niedzielę? A godzina? Przed czy po spaniu, jak się ociepli? Całusy dla wszystkich, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: wrzesniowe spotkanie 12.09.04, 19:50 kochana, gdybys sie nie wysuwala przed ten szereg - pewnie bysmy sie nie spotykaly w ogole ) ostatni weekend czyli 25/26? super, ja chetniej sobote, o 12? u nas bedzie po spaniu do zobaczenia, a. Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: wrzesniowe spotkanie 12.09.04, 22:07 Czekamy z niecierpliwością. Jak zwykle się dostosujemy. Może być sobota 12 (może być i niedziela). Będę już po obronie, więc świat będzie należał do mnie. Moje WuWu skończyło dziś o 8:10 pierwszy roczek swojego życia. Rok temu o 8:10, po ponad 8 godz. porodu położono na mnie Tobołek. Tobołek nie płakał nic, a nic. Miał ciemne włoski, nosek jak Tatuś i granatowe ślepka. Popatrzył na mnie chwilkę, a zaraz potem się przyssał. I to przyssanie towarzyszyło mi przez pierwsze 8 mies. jego życia. Teraz Tobołek je już prawie wszystko (no może oprócz bigosu, fasolki po bretońsku i paru innych "lekkostrawnych potraw") i z dnia na dzień jest co raz bardziej samodzielny (właśnie pogonił Kota), aż trudno uwierzyć, że kiedyś był taki mały i przyssany. Bardzo Cię kochamy Córeczko. Rośnij duża, zdrowa i szczęśliwa. Mama i Tata Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 WSZYSTKIEGO, CO NAJLEPSZE - WUWU, BARTUSIU 12.09.04, 22:59 - WUWU i BARTOSZKU AGAGI1 - wszystkiego, co najlepsze, przeganiania, kota, brata, udanych psot i wspaniałych chwil z rodzicami! Najlepsze życzenia dla wszystkich wrześniatek, których nie zdążam na bieżąco wymieniać (wybaczcie). Moje kochane, czyżbyście były tak zajete przygotowaniami do obchodów, samymi obchodami i sporzątaniem "po", że pojawiacie się gorzej niż sporadycznie???? Dzięki WINNIE, łzy mi się zakreciły, tak ładnie napisałaś... GAGARINIE, myślami jutro będę z Wami, odezwij się, pa Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: WSZYSTKIEGO, CO NAJLEPSZE - WUWU, BARTUSIU 12.09.04, 23:49 Przyłączam się do wzruszeń Magdy, pięknie napisałaś Agatko. Szkoda, że mój Tobołek nie chciał się przyssać... Wszystkiego dobrego kochane maleństwa... Trzymajcie jutro za nas kciuki. Po siedmiu miesiącach znowu staniemy oko w oko z neurochirurgiem. W piątek zrobiliśmy prywatnie badanie dna oka. Wyszło dobrze, zmiany ustępują - i jak zapewniła nas miła pani doktor - wcale nie były takie poważne. Najbardziej boję się powtórnej tomografii i znieczulenia ogólnego. Bardzo bym chciała, żeby to badanie nie było już potrzebne... Wbrew moim wcześniejszym obawom jestem dobrej myśli i pełna spokoju. A nie śpię, bo jak co noc (od dłuższego czasu) mam napady kaszlu... Współczuję moim sąsiadom... Madziu, jak tylko wrócimy od lekarza, napiszę... Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: WSZYSTKIEGO, CO NAJLEPSZE - WUWU, BARTUSIU 13.09.04, 10:35 hej, wszystkiego co najlepsze dla WuWu,Mikolaja (mlodejmamy),Bartoszka, Krzysia i Kubusia (Enty1), rosnijcie zdrowo kochane roczniaki lobuziaki! Widzisz Agato, taki to byl maly przyssany tobolek i kto by pomyslal,ze teraz bedzie za jagodzianka po plazy zasuwac hehe,duza buzka! Gagarinie, tez mocno trzymamy kciuki i czekamy na dobre wiesci, duzo buziakow! spotkanko buuuuu my jedziemy do rodzicow w najblizsza sobote, a wracamy dopiero 26.tak bardzo chcialabym sie z Wami spotkac sciskam mocno wiola Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: WSZYSTKIEGO, CO NAJLEPSZE - WUWU, BARTUSIU 13.09.04, 16:41 Wszystkiego najlepszego naszym jubilatom najkochańszym! Bartusiowi, WuWu, Maciusiowi i Kubusiowi. Wszystkim, wszystkim bez wyjątku! My (tzn. Gustaw) mamy niestety trzydniówkę najpewniej, trzy zęby w natarciu (jeden już w 90% wyleziony, inne po 10%), temperatury jakieś nieludzko wysokie (najgorzej było w sobotę, zaliczyliśmy dyżur w przychodni - na szczęście mamy tuż obok w bloku). Dziś jest nieźle - Gustawek rozpacza chwilami, ale ogólnie jest pogodny, RACZKUJE, wspina się, eksploruje. Dziewczyny jestem "za" jeśli chodzi o spotkanie, niedziela byłaby dla nas bardziej ok, bo w soboty mamy zawsze sprzątanie bajzlu na 102, basen i inne... Winnie - Ale świetnie napisałaś swoje wspomnienie o Tobołku... Super, super. Wzruszyłam się i pośmiałam. O rany, lecę... Mój Płaczek kochany Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: WSZYSTKIEGO, CO NAJLEPSZE... 13.09.04, 21:49 ...dla kolejnych roczniaków: Maciusia i Kubusia )))))))) Jeżeli chodzi o nas, najważniejsza wiadomość jest taka, że nie będzie powtórnej tomografii. Co do reszty to mam mieszane uczucia... Po czterogodzinnym oczekiwaniu, spędziliśmy w gabinecie lekarskim niecałe dziesięć minut, z czego większość pan doktor strawił na rozmowę telefoniczną... Na dwoje babka wróżyła - ja wróżę tak: przypadek Piotrusia jest dla niego tak błahy, że szkoda mu sobie głowę zawracać (wszak to najlepszy specjalista w Małopolsce)... Nie zmierzył mu nawet głowy, nie zapytał, jak się rozwija. Rzuciwszy nań okiem, napisał w karcie, że prawidłowo... Stwierdził, że nie ma sensu męczyć dziecka tomografią - skoro nie ma większych zmian w oczach - to i tak nie robiłby żadnego zabiegu. Kolejna kontrola za pół roku i następny proszę... Mam nadzieję, że to będzie tylko formalność... Pozdrawiam i dziękuję za dobre myśli Marta, niech Gucio zdrowieje i raczkuje z całych sił. Zuch chłopak! Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 no pewnie, że formalnością... 13.09.04, 22:07 ...będzie Gagarinie nastepna wizyta. Podobnie, jak i ta dzisiejsza, tez tylko formalnoscią była. Co miał mierzyć głowę, skoro od razu widać, że mama mierzy, że głowa OK i w niczym nie odstaje od normy. Skoro najlepszy specjalista w Małopolsce ocenił potrzeby Piotrusia na 10 minut w gabinecie (z czego poświęcił mu 2) to proszę wreszcie dać dziecku spokój !!! Wiadomo, że wyznaczył następną wizytę, to standart. Gdybym swego czasu sama nie "zerwała kontaktów" z: 1.poradnią nefrologiczną, 2.nurologiem, 3.psychologiem, to do dziś wyznaczali by Agatce z przyzwyczajenia wizyty! Całusy dla wszystkich, dzielny Piotrek, dzielny Gustaw, co mu nawet trzydniówka nie przeszkodzi w raczkowaniu... Wszystko z miłości do odchodzącej jeszcze niedawno od zmysłów Mamy! Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: no pewnie, że formalnością... 14.09.04, 10:27 No pewnie, że będzie! Ja dobrze rozumiem te lęki i niepokoje - sama przez to przechodzę, no i nigdy nie wiem co Ci napisać, żeby nie zabrzmiało to głupio (słaba ze mnie pocieszycielka ). Ale co najlepszy specjalista w Małopolsce to najlepszy - podejście do pacjenta faktycznie miał dość nietypowe (żeby nie powiedzieć "bucowate" )), ale poważnie chorego by przecież nie zbagatelizował. Mnie chyba bardziej przeraziłby lekarz, który długo by badał z zagadkową miną (moja ostatnia neurolożka), cmokał, burczał pod nosem, pisał w kajecie, na koniec stwiedził coś w rodzaju: "tak tak tak" i powiedział "do widzenia". Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: no pewnie, że formalnością... 14.09.04, 10:29 Gagarinie,calkowicie zgadzam sie z Magda!ciesze sie razem z Wami! wiesz co Madziu, skorzystam z twojego doswiadczenia i nie pojde juz wiecej do logopedy.no wlasnie, bylismy na kolejnej wizycie.pani dr stwierdzila,ze w zasadzie wszystko jest ok, ale kazala przyjsc za pol roku,ciekawe po co? kobieta jest beznadziejna.niby pracuje z dziecmi, a sprawia wrazenie,ze nie ma pojecia o rozwoju maluchow. mowi np. do Dimy,zeby wydal policzki i dmuchnal.jasne, czy ona naprawde liczyla,ze on to zrobi na jej polecenie??po czym powiedziala,no tak malo ktory roczniak potrafi tak zrobic.nawet jesli by potrafil, to czy dzieciaki zawsze robia wszystko na zawolanie?jej sie wydawalo,ze powinien....szkoda gadac Guciu zdrowiej szybko! 100 lat dla Maciusia i Kuby!! sciskam mocno wiola Odpowiedz Link Zgłoś
ewanka Pierwszy roczek za nami... 14.09.04, 11:02 Wlasnie dzisiaj mija roczek od pojawienia sie na swiecie naszej Slodkiej Kruszynki - Jagodki. Dziwnie sie przezywa pierwsze urodziny swojego dziecka, chyba bardziej emocjonalnie niz jego narodziny. Za rok nie bedzie pewnie juz takich wzruszen, bo im pozniej od urodzenia, tym czas zaczyna szybciej plynac. Pozdrawiam wszystkie Mamy dzisiejszych Jubilatow i zycze spokoju, radosci z Dzieciatek i optymizmu. E. PS. A propos kolejnych wizyt u specjalistow - tez to przerabialismy. Neurolog kazala nam przyjsc za pol roku, mimo ze wszystko bylo w porzadku, bo nie doniesli jej wszystkich wynikow badan - na papierze nie bylo, ale ona juz je znala, wiec kazala przyjsc znowu. Nie poszlysmy. Wszytko jest dobrze. I oby tak zostalo. E. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: Pierwszy roczek za nami... 14.09.04, 13:02 Witajcie, Całuski dla Jagódki i dla wszystkich śweżo upieczonych Roczniaków. Pisze z doskoku w pracy więc krótko: Co do Kolejnych wizyt u specjalistów to ja też sobie darowałam ostatnią wizyte u neurologa, które miała swój początek po lekkiej asymetrii. Po ostatniej Maciuś był tak znudzony i zmęczony czekaniem w poczekalnii, że chwilami mógł zachowywać się u pani doktor nieprawidłowo. A poza tym nasz żłobkowicz świetnie się zaaklimatyzował w żłobku. Nie płacze, chętnie idzie na rece do cioci i zjada całe drugie danie na obiad, zupki mu jakoś nie podchodzą. Niestety od nocy sobotnio-niedzielnej walczymy z wirusem. Własnie wtedy zaczął wymiotować , wcześniej podłapał katar do tego stan podgorączkowy i rozwolnienie (na szczęście nie biegunka). "Brutalne zetknięcie z rzeczywistością" jak to powiedziała pani doktor na niedzielnym dyżurze. Wczoraj wieczorem już czuł się lepiej a dzisiaj podobno jest nieźle (twierdzi tatuś). Dobrze że go nie zaczełam odstawiać od cycusia bo przez te dni to było jego jedyne pożywienie no i zdaje się dodatkowe lekarstwo. Tak więc pierwszy żłobkowy wirus załapany. Na spotkaniu w ostatni weekend września niestety nas nie będzie bo urządzamy Maciejkowi roczek na wyjeździe dziadków na Śląsku. Tam na nas czekają goscie. Szkoda !!! Gdybyśmy się spotkali w sosbote to pewnie Maciuś zjawiłby się z urodzinowym tortem. Własnie 25 września o godzinie 11:05 położna położyła mi na brzuchu taki podobny tobołek jak Agacie (winie77). Ja cały wrzesień wspominam z łezką rozrzewnienia w oku jak to było rok temu. Czekam na zdjęcia z Łazienek. Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Re: Pierwszy roczek za nami... 14.09.04, 15:59 Kochane! Jestem, ale jeszcze wszystkiego nie przeczytalam! Tyle mi sie nazbieralo zaleglosci. Czytam od dnia 06.09 I sie poryczalam przy Waszych zyczeniach dla Elenki i calej reszty. Agnieszko - ja tez ciagle myslalam o Piotrusiu! WSZYTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA madrych, dzielnych i slodkich najcudowniejszych istotek. Przepraszam, ze tak pozno, ale u nas duzo sie teraz dzieje, nie mam czasu pisac. Szukamy mieszkania, ceny sa kosmicznie wysokie, jestem w dolku... Po powrocie do España Ole, nie moglam sie pozbierac, nagle sama calymi dniami ze wszystkimi obowiazkami...ufff, a przez te prawie 2 miesiace lenilam sie nieziemsko a wokol Eleny biegalo tyle osob i najlepsza opiekunka, zabawka, rozsmieszalka, itp. w postaci psa. Wakacje byly cudowne, moja rodzina, piekna przyroda, po prostu wszystko najfantastyczniejsze. Nawet bylam w kinie, na shreku (wczesniej dokladnie dzien przed urodzinami Elenki, historia sie powtorzyla, bo moja Mama tak samo dzien wczesniej przed urodzinami mojego brata (1go dziecka) byla w kinie). I nagle Elena tez sama, bo jak spi to sprzatam, piore, prasuje, gotuje, szukam internetowo i gazetowo mieszkanka, a jak sie budzi - zakupy, spacer.....Same wiecie jak to jest. I padam ze zmeczenia z goraca (ozezwiam sie wspomnieniami z gorskich beskickich rzek, ach jakie lodowate) GAGARINIE kochany - bylismy w Gorlicach, chcialam sie spotkac, nawet mialam isc do kawiarenki internetowej....aj i w koncu tyle bylo ruchu, gosci (przyjechali znajomi z Hiszpanii, w liczbie 6), bylo tyle zamieszania, ze nie udalo mi sie znalezc czasu. Obiecuje, ze nastepnym razem odszukam Cie w L. lub jesli bedziesz miala ochote przyjechac do G. fenomenalnie. Elena dopiero stawia pierwsze kroki, pewniej sie czuje raczkujac. Jest nadal najukochanszym szkrabem w calej Hiszpanii (czyz nie jestem dyplomatka Caluje Was slonecznie Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Re: Pierwszy roczek za nami... 15.09.04, 09:36 ŻABUNIEK WITAJ!!!! )))) Trzymam Cię za słowo, że za rok się spotkamy. Bardzo nam Ciebie brakowało, mam nadzieję, że nadrobisz zaległości i jak najczęściej będziemy mogły czytać Twoje ciepłe posty )) Powodzenia w poszukiwaniach nowego lokum!!! Uściski i serdeczności dla wczorajszych jubilatów: Jagódki i Kacperka i oczywiście dla dzisiejszych... Mam na myśli pewnego uroczego dżentelmena o królewskim imieniu i uśmiechu z okładki, czyli STEFANA, a także Antosia synka Anulkag1, która też nas mocno zaniedbała. Razem z Piotrusiem życzymy Wam wspaniałych przyjęć urodzinowych, samych dobrych ludzi i zdarzeń na Waszej drodze, bądźcie szczęśliwi i dajcie innym szczęśćie )) Dziewczyny dziękuję za Wasze wsparcie i tyle dobrych myśli. W poniedziałek skończyła się era matki przewrażliwonej i zatroskanej. Koniec z nieustannym mierzeniem głowy (no chyba, że raz na dwa miesiące ), mniej lub bardziej urojonymi problemami. Oddycham pełną piersią i cieszę się moją ukochaną jesienią. Znowu będzie najpiękniejsza... Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: Pierwszy roczek za nami... 15.09.04, 11:05 witaj zabunku i pisz, pisz koniecznie! my rowniez z najserdeczniejszymi zyczonkami dla slodkich brzdacow Jagodki, Kacperka, Antosia i Stefcia. gory prezentow,samych slodkosci i duzo zdrowka. Dima zlapal jakis katar, w nocy zaczal kaszlec. wlasnie wrocilam od lekarza.dala Eurespal, cebion i krople do nosa. boje sie,zeby to nie zakonczylo sie jak ostatnio. sciskam was kochane i wszystkie maluchy wiola Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: Pierwszy roczek za nami... 15.09.04, 12:59 hej dziewczyny!!!! Miałam mieć więcej czasu dla forum a tu nici... U nas szpital - Grześ ma zapalenie oskrzeli. Pan doktor go osłuchał, stwierdził zajęte oskrzela i płuca. Spytał, czy to nie dziecko alergiczne. Odparłam, że miał pokarmową a jego ojciec ma astmę ale on na razie objawów wziewnej nie miał. Pokiwał głową, zapisał antybiotyk... Ale z podawaniem leków kłopot - Klacid w zawiesinie bardzo małemu nie smakuje. Tak sie bronił, że dostał spazmów i chlusnął lekiem, kolacją i nie wiem czym jeszcze. Teraz daję mu to wymieszane z kaszką ale nie wiem, czy działanie leku sie przez to nie zmniejsza??????????? Może lepsze by były zastrzyki? Na razie tyle, może wieczorem coś skrobnę obszerniej. Uściski dla kolejnych roczkowców, dla nowych wrześniowych mam z pociechami, dla tych, co powróciły... I specjalne uśmiechy dla Piotrusia. papa Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
anulkag1 Re: Pierwszy roczek za nami... 15.09.04, 14:31 Cześć dziewczyny! Rzeczywiście dawno się nie odzywałam, Antek jest mocno absorbujący, poza tym troche pracuję, a od 3 tygodni jestem z Antkiem sama, bo mężulek wyjechał do Italii na miesiąc. No ale w urodziny Antka obowiązkowo muszę coś wystukać - dziekuję za życzenia i oczywiście życzę wszyskim Maluszkom wielu pięknych doświadczeń, a Mamusiom przede wszystkim gratuluję i mam nadzieję, że pamiętacie z tego roku tylko to, co najlepsze. Antoś świetnie sobie radzi z chodzeniem, opowiada, dyskutuje we własnym języku (coraz bardziej urozmaiconym)i wciąż zaskakuje jakąś nową umiejętnością ))) Aneta: Może jednak powinnaś skonsultować z lekarzem, jeśli Grześ - bidulek- nie chce łykać lekarstw? Trzymajcie się dzielnie. buziaki i pozdrowienia Ania Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Pierwszy roczek za nami...- 16.09.04, 08:50 Wszystkiego dobrego dla naszych jubilatów: Stefana, Jagódki, Antosia, Kacperka i Adrianki (to chyba DZIŚ!) Duzi rośnijcie nasi kochani! Na pociechę światu i rodzicom, w zdrowiu i radości) Choroba już chyba za nami. Nie wiem, czy to była trzydniówka, bo nie było wysypki, tylko jakieś nieco czerwone placki wczoraj w okolicach uszu i na twarzy (więc może to to?). Guti raczkuje jak szalony coraz szybciej. Jestem bardzo szczęśliwa. W przyszłym tygoniu mamy wizytę w poradni metabolicznej (wreszcie!) Pozdrawiamy Was wszystkich gorąco. Super, że się Żabuniek odezwałaś w końcu! I Wy też dziewczyny.. Szczególne pozdrowienia dla naszych chorowitków: Grzesia i Dimki. Trzymajcie się kochane chłopaki. Dużo zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
ewanka Re: Pierwszy roczek za nami...- 16.09.04, 11:18 Dziekuje za zyczenia i mile slowa))) Jagodka cos ostatnio nam zachorowala. Od 2 dni ma podwyzszona temperature (odrobine, nie jest to jeszcze goraczka, ale jest cieplejsza niz normalnie), jest marudna, a dzisiaj rano wywinela niezly numer! Nakarmilam ja przed wyjsciem do pracy i zostawilam spiaca w naszym lozku. Stoje sobie spokojnie pod prysznicem, a tu nagle przylatuje maz z Jagoda na reku. Jakos dziwnie daleko od siebie ja niosl... Pytam sie co sie stalo, a on pokazuje mi tylko brazowe plamy na gorze od swojej pizamy. Okazalo sie, ze Jagodka obudzila sie zaraz po moim wstaniu, usiadla, zobaczyla spiacego obok tate, wgramolila sie na niego przyciskajac sobie brzuszek, co spowodowalo nagly wzrost cisnienia jelitkach i wyleciala piekna, brazowa, plynna ich zawartosc. Pielucha byla cala napakowana, wylecialo az na zewnatrz. Istny horror! Bo okazalo sie, ze posciel tez jest do prania (a zmieniana byla pare dni temu...) Brzmi to nieciekawie tym bardziej, ze troche do pracy sie spieszylam. A wracajac do innych rzeczy. Jak spia wasze Maluchy? Z Jagoda jest problem, bo np cala ostania noc spala uwieszona cyca. Czuje sie przez to jak smoczek. Czy jeszcze karmicie piersia? Chyba zaczne ja odstawiac, wiec nieprzespane noce teraz beda przed nami. Pozdrawiam E. Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: Pierwszy roczek za nami...- 16.09.04, 14:49 Fajnie, że jesteście i że coraz Was więcej (choć niektóre głęboko schowane). U nas w niedzielę odbyła się oficjalna uroczystość na 9 dorosłych i 2 niemowlaki. Tata upiekł Badeński Tort Śliwkowy i zawiesił baloniki. Grześ przechodził z rak do rąk ale najlepiej bawił się z matką chrzestną, która jest młode dziewczę i ma siłę biegać z małym na rękach tam gdzie on wskaże. Kuzynka Gabrysia, ma niecałe 3 miesiące i do zabawy się nie nadaje (tzn. Grześ chętnie by się NIĄ pobawił ale mu nie dają). Grześ był nieco markotny, bo już miał temperaturę podwyższoną i pokasływał. Rano w poniedziałek już był chory całkiem. To jego pierwsza chorobą (wcześniej przeszedł bardzo łagodną trzydniówkę). Nigdy nie miał nawet czyszczonego noska. Teraz mam wyrzuty sumienia, że tak mu zredukowałam ilość karmień (zostało jedno) ale mam nadzieję, że dostał już sporo tych przeciwciał. Wydawało mi się jeszcze wczoraj, że całkiem nieźle przechodzi ta chorobę. Kaszlał wprawdzie strasznie i chodził cały zasmarkany, bo nie pozwala wytrzeć noska ale humorek miał niezły i sił dość sporo. Dzielnie maszerował za swoim autem popychaczem albo za rączkę. Trochę więcej jakby chciał na ręce i wskazywał ręką, że należy go zanieść do wiszących wciąż balonów. W nocy gorzej – zapchany nos i ataki kaszlu nie pozwalają spać i pić się chce. Pół nocy nosimy go na rękach, jak się go tylko położy zaczyna przeraźliwie lamentować – nene mamama. Ale dziś czuje się wyraźnie gorzej. I okropnie rzęzi. Skontaktowałam się z lekarką. Odwiedzi nas wieczorem. Oczywiście okazało się, że podawanie leku z kaszką zupełnie bez sensu. Dr spytała czy próbowaliśmy wlewać siłą i zatykać nos? Oczywiście, możemy jeszcze związać i poddusić, żeby się nie szamotał!!!!!!! Czy w XXI wieku nie ma bardziej humanitarnych sposobów?????? Wracając do urodzin: G dostał od wujka super fotelik na rower ale pewnie jak wyjdzie z choroby będzie już za zimno na jazdę. Od mojej babci dostał buty. I dobrze, bo właśnie mieliśmy kupić, na jego sandały już za zimno. Tyle, że on nosi 19 a buty są 20. Babcia twierdzi, że jak się włoży skarpety będzie dobrze ale mnie nie przekonuje. Co myślicie? Kupię 19 a te od babci będą na wiosnę. Najwyżej babcia się obrazi, że nie nosi. Na pewno się obrazi. Mogła spytać, no nie? W zeszłym tygodniu Grześ był szczepiony. Przy okazji mierzenie (76 cm) i ważenie (9,1 kg). Zbyt dorodny to ten mój syn nie jest, co? Tak jak spodziewałam się, po drastycznej redukcji karmień doczekałam się kilka tygodni temu pierwszej miesiączki. Zaskakująco – zupełnie, jak przed ciążą niebolesnej. Tzn. nie bolał mnie brzuch, bo migrena przy tej okazji zawsze się przyplącze. Z przyjemnością odnotowałam fakt pojawienia się nowej gdynianki – Blanka witaj. Ja jestem wprawdzie wejherowianka ale pracuję (jak nie jestem na wychowawczym) w Gdyni. Zapisałam sobie twój numer gg. Przede mną jeszcze trochę postów do czytania. To przy następnym posiedzeniu. Pozdrawiam Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Pierwszy roczek za nami...- 16.09.04, 18:09 Dziękujemy za wszystkie ciepłe słowa, życzenia nam się bardzo przydadzą, zwłaszcza "zdrowia" bo Stef dzień przed urodzinami dołączył do niemałego u nas grona chorasków. Też, jak Grzes, złapał zapalenie oskrzeli, katar, kaszel (oby Dimkę ominęło)! Lekarstwo (Augumentin) wlewam niestety siłą, taka specjalna miarką (jak strzykawka bez dziubka). Podobnie z Mucosolvanem (ohyda!). Lek zadziałał od razu, ale obchody urodzinowe przesunelismy. Ucałowania dla kolejnych jubilatów, chorasków (a taki ładny wrzesień!) i dawno nie czytanych mam! Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: Pierwszy roczek za nami...- 16.09.04, 21:28 I ja (my) też się dołączam do pierwszo-urodzinkowych życzeń. 100 lat, 100 lat dla Naszych/Waszych Solenizantów!!! Widzę, po postach, że jesień już zaczyna się panoszyć. WuWu też przeziębiona, oczy czerwone, nosek zasmarkany...Jak się biedaczce nie poprawi do poniedziałku, idziemy do lekarza. Strasznie marudna ostatnio, być może przez katar, a być może przez zębiska (górne jedynki). Smarowanie żelem na dziąsełka nie wchodzi w grę, bo przecież Bestia nie daje się dotknąć... Witka, strasznie podobała mi się historyjka o wizycie u logopedy. Równie dobrze mogła poprosić, żeby zrobił 10 pompek. Przy tej okazji przypomniała mi się historyjka, o tym, jak mama mojej koleżnki uczyła mówić papugę. Stała przez kilka minut przed klatką i błagała "powiedz "cześć". Niestety, papuga milczała jak zaklęta. Po krótkim namyśle stwierdziła "no tak to dla ciebie chyba za trudne. W takim razie powiedz "dzień dobry". Jeśli chodzi o wizyty u lekarza, to ja strasznie tego nie lubię i jak naprawdę nie muszę to nie chodzę. U lekarza byliśmy w poniedziałek, bo WuWu miała mieć szczepienie. Niestety nie miała, bo nie chcieli/nie mogli otworzyć szczepionki tylko dla jednego dziecka. W zamian za to została zważona i zmierzona. Waży podobno całkiem nieźle (9,5 kg), ale jest mała (poniżej 3 centyla). Niestety, przez te moje żadkie wizyty u lekarza pani doktor powiedziała, że ma trochę za mało danych, żeby stwierdzić, czy coś się złego dzieje czy nie. Powiedziła, że WuWu była mała jak się urodziła (51 cm), więc narazie nie ma się czym przejmować (teraz ma 71 cm). Ale ja i tak się przejmuję. Wyrodna matka... No i musimy pójść do chirurga, do Centrum Zdrowie, żeby sprawdzić naczyniaka. Pani doktor była b. zdziwiona, że jeszcze nie byłyśmy. Ale przecież nikt mi nie powiedział, że mam iść...Ci lekarze...Moja siostra była na takich oględzinach ze swoim bejbisem. Podobno okropne przeżycie. Nie ma żadnych numerków, kolejki, lekarz wzywa jak chce. Trzeba tam po prostu warować. Ona siedziała w poczekalni z 2 mies. bobasem k. 3 godz. Nawet nie można nigdzie wyjść, bo "nikt nie zna dnia, ani godziny". Poza tym, na wizytę czeka tam dużo dzieci ciężko chorych, po chemioterapii...Była chora od samego patrzenia. Nie wiem, jakoś sobie nie wyobrażam tej wizyty. Jakbym mogła to bym chyba poszła prywatnie, ale nie wiem czy można i do kogo... Urodziny przebiegły spokojnie. Było skromne przyjęcie dla dziadków. WuWu dostała księżeczki, super poduszeczkę z "Prosiaczkiem", kombinezonik na zimę (kurtka+spodenki, będzie się mogła szargać po śniegu ). Były przekąski i torcik (serniczek na zimno z galaretką i malinkami). Od nas narazie dostała tylko całuski bo spłukaliśmy się na urządzanie pokoju. No cóż będę kończyć, jakoś przez to wszystko nie mam humoru. Może jutro będzie lepiej. Aha, udało mi się obronić, na 5, ale na dyplomie będzie 4, bo średnia ze studiów odrobinkę za niska. Ale co tam. Idę teraz na studia podyplomowe (to znaczy chciałbym pójść), tam się będę wykazywać. No i czeka mnie jeszcze znalezienie odpowiedniej opiekunki dla WuWu. Zaczynam działać od poniedziałku. Całuję jeszcze raz Wszystkich Solenizantów i Zasmarkańców. No i oczywiście wszystkie Mamy. Agata i WuWu P.S. WuWu coraz sprawniej używa kończych dolnych. Potrafi już przejść cały pokój, a jak się rozpędzi...Niestety nie potrafi jeszcze hamować, w związku z czym często zatrzymuje sią na Kocie...Ostatnio dostałą od niego upomnienie. Została pacnięta łapką po głowie. Mówię Wam szopka. Odpowiedz Link Zgłoś
enta1 Re: Pierwszy roczek za nami...- 17.09.04, 21:28 witajcie moje kochane! może w zimie znajdę czas żeby częściej tu zaglądać? mam nadzieję! chcę życzyć wszystkim pięknym wrześniówkom dużo zdrowia i pomyślności, dużo miłości i wszystkiego, o czym marzą i będą marzyć! przepraszam za ogólne życzenia dla byłych i przyszłych jubilatów (bo to chyba jubilaci?). dziewczyny! ucałujcie swoje dziewczynki i swoich chłopaczków. życzę wam przy okazji urodzin naszych dzieci, żeby były one zawsze szczęśliwe i niczego im nie brakowało. dziękuję za życzenia dla mojego kuby pozdrawiam was wszystkie bardzo, bardzo serdecznie renata Odpowiedz Link Zgłoś
enta1 Re: Pierwszy roczek za nami... 17.09.04, 21:36 to jeszcze raz ja. kochana agnieszko! odezwij się proszę na priva. sadel@interia.pl ja nie mam do ciebie adresu, bo mój ukochany małżonek ciągle instaluje nowe systemy. jak mawia mój kolega z pracy: zabiję go! uściski i najlepsze zyczenia dla piotrusia renata Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Ponownie piszę.......... 17.09.04, 22:10 Wysłałam przed chwilą posta, ale się nie pojawił więc moż wcale nie udało sie go wysłać. W związku z tym jutro spróbuję ponownie. Blanka Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Nareszcie jestem z Wami 17.09.04, 22:59 Czesć DZiewczyny, Postaram się napisać jeszcze raz to co pisałam przed chwilą, może bardziej skrótowo... Przede wszystkim czhciałabym wyrazić swoje zadowolenie, że w końcu mam naprowiony komputer i mogę tu Was odwiedzić. Po prawie dwutygodniowej naprawie mój komputer wreszcie jest sprawny. W związku z tą awarią nie mogłam na bierząco składać życzeń jubilatom więc chciałabym w tej chwili życzyć wszystkim dotychczasowym solenizantom wszystkiego co dla nich najlepsze. U nas wiele się nie zmieniło... Tylko Daniel już zupełnie sam chodzi, prawie wcale nie raczkuje. A było to tak... W dniu kiedy Daniel skończył 11 miesięcy postawił swoje pierwsze kroczki, ale trudno to było nazwać chodzeniem. Przecodził tylko od łóżka do szafki, lub od szafki do stołu itp. Jednak w dniu 7 września nastąpił PRZEŁOM. Zabrałam Danielka ze sobą kiedy szłam odebrać Dawida ze szkoły. Postawiłam go w szatni przy ścianiei poszłam przygotować starszemu synkowi kurtkę. Misiek w tym czasie odkrył, ze w tej szatni jest jeszcze jeden mały, już drepczacy samodzielnie człowiek (14 miesięczny chłopczyk). Rzucił na niego badawcze spojrzenie i najzwyczajniej w świecie ruszył za nim pokonując dużo większa odległość niż dotychczas. Od tej pory choć często wywala się w tej pozycji nie chce już mu się za bardzo raczkować. Kiedy byliśmy w zeszłą niedzielę na mszy świętej nasz Mały postanowił wypróbować swoją nową umiejętnośc i zarazem naszą cierpliwość. Najpierw nie chciał siedzieć w wózku, później nie chciał być u mnie na "opa", a kiedy chciałam go chociaz przytrzymać kiedy chodził to piszczał i bił mnie po rekach w ramach protestu. ON CHCIAŁ SAM. ale kiedy go tylko puszczałam uciekał pod ołtarz lub wspinał się schodami na chór. Oczywiście musiliśmy godzić się na te pomysły, bo w przeciwnym razie darł się w niebogłosy (oj potrafi się drzeć...). A starsza pani siedząca w ostatniej ławce(na mszy dziecięcej)swoim wzrokiem wyrażała zniecierpliwienie. Takie akty terroryzmu ostatnio u nas pojawiają się coraz cześciej. Danielek od pewnego czasu nie toleruje swojego wóżka, a nawet moich (ani żadnych innych) ramion. W wózku jeśli już musi jechać to raczej na stojąco, trzymając się budki.... w przeciwnym razie zamienia się w syrenę strażacką. Jużza 7 dni nasz Danonek kończy roczek, a my już ofiarowaliśmy jemu prezent. Tak jak planowałam kupiliśmy ten super-rowerek ze skrętną prowadnicą. Polecam go wszystkim brzdącom, a szczególnie ich starszym braciom czy siostro. Mój starszy synek bardzo lubi wozić w nim Danielka... Pozdrowionka dla wszystkich Mamuś i ich uśmiechniętych Słoneczek. Blanka mama Dawida i Daniela nr gg 9520031 Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 POPRAWKA 17.09.04, 23:08 poprawiam się... bieżąco napicałam przez rz, a powinno być przez samo ż, przepraszam , chyba już za późno jak na mnie-idę spać. Blanka Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Nasze fotki 18.09.04, 00:33 Tutaj zobaczycie nasze zdjęcia: www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=0 Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Re: Nasze fotki 18.09.04, 09:43 Witajcie wszystkie mamusie "rówieśniczki" Z wielką przyjemnością składam wszystkim kochanym malutkim Roczniaczkom wszystkiego najlepszego, najpiękniejszego, najweselszego i najszczęśliwszego! pozdrowienia dla was i uściski Agapolo Mamy mądre i sympatyczne Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek smutno mi i placze i placze 18.09.04, 12:58 nie wiem co mi jest, moze to: ”jest tez taki kraj na poludniu, gdzie wyspy tona w blekitach, gdzie Bog zapomnial o grudniu, i zawsze dzwieczy muzyka, jest taki kraj kraj wiecznej wiosny, pachncy wiatrem i morzem, (...) lubie tam byc, w sloncu najlepiej marzyc, chlodna jak noc ambrozje pic i witac swit na plazy. Lubie ten zgielk, zapach i smak, i szum radosny w glowie, w cyprysach zaplatany wiatr, gorace oczy kobiet. Jest tez taki kraj tu nad Wisla, pod nieba szarym olowiem, tu moje imie, nazwisko, tu w ziemi moi ojcowie, i chociaz wciaz narzekaja, ze stad daleko do swiata to tylko w tym jednym kraju potrafie kochac i plakac. Bo tylko tutaj sprzedaja chleb, ktory z dziecinstwa pamietam, skrzypi pod noga wczorajszy snieg i NAJPIEKNIEJSZE SA SWIETA i choc mnie czasem zalewa krew i mysli mam nie zbadane TO TUTAJ WROSLEM PO WIEKOW WIEK drzewem ktorego nie zlamiesz." /Pod Buda/ Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek POD BUDA 18.09.04, 16:10 Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach, gdzie Bóg zapomniał o grudniu, i zawsze dźwięczy muzyka, jest taki kraj kraj wiecznej wiosny, pachnący wiatrem i morzem, Gdzie miłość to wiersz miłosny, nienawiść to pchnięcie nożem. lubię tam być, w slłońcu najlepiej marzyć, chłodną jak noc ambrozję pić i witać świt na plaży. Lubię ten zgiełk, zapach i smak, i szum radosny w głowie, w cyprysach zaplątany wiatr, gorące oczy kobiet. Jest też taki kraj tu nad Wisłą, pod nieba szarym ołowiem, tu moje imi€, nazwisko, tu w ziemi moi ojcowie, i chociaż wciaż narzekają, ze stąd daleko do świata to tylko w tym jednym kraju potrafię kochać i płakać. Bo tylko tutaj sprzedają chleb, który z dzieciństwa pamiętam, skrzypi pod noga wczorajszy snieg i najpiękniejsze są święta i choć mnie czasem zalewa krew i myśli mam nie zbadane tpo tutaj wrosłem po wieków wiek drzewem którego nie złamiesz." /Pod Buda/ Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Żabuńku przytulam Cię mocno... 18.09.04, 20:05 Mogę się tylko domyślać, jak wielka jest Twoja tęsknota. Kiedy mi smutno zawsze myślę, pojadę do mamy, położę głowę na jej kolanach i wszystko, co złe zniknie... Tak bezpiecznie, swojsko jest tylko tam. Całe szczęście, że tak niedaleko... A u Ciebie, to nawet "drzewa inne rosną". Jesteśmy z Tobą... Buziaczki dla Elenki od Piotrusia... Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Re: Żabuńku przytulam Cię mocno... 19.09.04, 19:26 Dzięuję asi_z za odkrycie możliwości umieszczania zdjęć w LABFOTO. Nareszcie (dzięki Tobie Asiu) udało mi się umieścić nasze foty i mogę się pochwalić naszymi Słonkami. Oto one: www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2 Blanka Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek Re: Żabuńku przytulam Cię mocno... 20.09.04, 09:42 Dziekuje Ci bardzo bardzo!!! Choc wirtualny uscisk, ale bardzo mi pomogl. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Żabuńku przytulam Cię mocno... 20.09.04, 11:23 I ja Cię Żabuńku przytulam. Choć to zadne pocieszenie wiedz, że ja Ci hiszpańskich upałów zazdroszczę. Zazdroszczę pięknego miasta, brzmienia mojego ulubionego języka, długiego dnia... U nas już niedługo dżdżysta jesień... Odezwijcie się chorowitki, jak zdrowie wrzesniaków?, Jak Gucio, Dimka - obyło się bez antybiotyków? U nas przynajmniej zadziałał. Widziałam, ze JUSTAKOKO (gdzie się podziewasz?) i MARTAEL pytały gdzieś o "douszny" termometr - spanikowałam i w tej chorobie pobiegłam po taki do Apteki. Swoją najważąniejszą funkcję spełnia - w nocy mogę sprawdzić w ciągu sekundy czy rośnie czy spada. W ciągu dnia tez się przydaje, nie muszę walczyć z "niepodległością" Stefka. Kochane warszawskie wrześniówki - może poczekamy z naszym zlotem w Łazienkach na Wiolę? Co o tym myslicie? - To byłby pierwszy weekend października? Całusy dla wszystkich, cały czas świętujemy urodziny, wszystkiego najlepszego dla kolejnych roczniaków! Odpowiedz Link Zgłoś
ewanka Zabki 20.09.04, 11:44 Witajcie, Jak myjecie zabki Waszym maluszkom? Ja po kazdym posilku daje Jagodzie szczoteczke dziecieca do pogryzania. Jak widze, ze cos sie do zabkow przykleilo (np chrupek) to staram sie sciagnac to szczoteczka. Jest to trudne, bo Jagodka nie specjalnie lubi jak ktos grzebie jej w buzi. Pozdrawiam E. Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna nostalgicznie... 20.09.04, 12:03 Witajcie kochane. Ale się nam nostalgicznie zrobiło... Witaj Żabuniek, strasznie się cieszę, że znów jesteś z nami Rozumiem cię(przynajmniej częściowo)i twoją tęsknotę i jednocześnie podziwiam. Za granicą najdłużej byłam (w pracy) 3 miesiące i były to trudne miesiące, a takiej decyzji jak ty chyba bym bała się podjąć. Ale pomyśl o nas - wrześniowych e-mamach, które potrzebują ciebie i twoich ciepłych postów pełnych hiszpańskiego słońca)) A my jesteśmy już po roczkowych przyjęciach. Stąd moje milczenie. Główna, sobotnia impreza była na 16 osób - było co robić. Krzyś spisał się fantastycznie: cieszył się z zabawek, z towarzystwa kuzynów, z dmuchania świeczki(!) -trochę mu pomogłam, ale umie SAM zdmuchnąć,.Niestety od czasu, jak próbował zjeść sekundę wcześniej zdmuchniętą świeczkę z jeszcze płynnym woskiem (na szczęście nic się stało)to nie mogę mu jej za blisko przysunąć, a z daleka nie zdmuchnie, bo nie ma aż TAKIEGO dmucha Wczoraj mieliśmy jeszcze jedną małą porcję (3osoby) gości i na tym chyba skończymy. Do roczku brakuje jeszcze 3 dni. Z jednej strony bardzo się cieszę, że Krzylek już taki duży, ale z drugiej... staram się go jak najwiecej przytulać i rozpieszczać, póki mogę... Potem ważniejsi będą koledzy i inne "męskie" sprawy. Już teraz coraz częściej wybiera się na samotne wyprawy do ... drugiego pokoju i nie potrzebuje tam mamy --- Gosia, mama Krzysia 23.09.2003 Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Już nam lepiej 20.09.04, 14:31 Witam optymistycznie! U nas nieco lepiej. Grześ wprawdzie dostaje zastrzyki ale przynajmniej są skuteczne. Podawanie antybiotyku doustnie niestety kończyło się zwrotką. Jeszcze teraz potrafi zwrócić syrop, który normalnie ładnie zbiera z łyżeczki albo i kaszka się cofa. Dwa razy dziennie odwiedza nas pielęgniarka i kłuje małego. Za nami już ¼, czyli 5 zastrzyków. Grześ płacze podczas wstrzykiwania ale szybko się uspokaja. Widać, że czuje się już lepiej. Przestał protestować podczas aplikowania aerozolu do nosa. Nastawia się i tylko zamyka oczy. I nie protestuje, gdy wyciągam mu „kozy” z nosa chusteczką. Dzielny maluch. W ogóle zrobił się bardziej samodzielny. Potrafi długo bawić się sam. I to jak fajnie – ustawia kręgle, pędzi - raczkuje opierając się oburącz na samochodziku, który już ledwo zipie, ogląda obrazki, przykleja na tablicy magnetycznej (i próbuje gdzie indziej) magnesy zwierzątka. Magnesy to także sposób, żeby chwilę posiedział w kuchni bez brojenia – przykleja je na lodówkę. Ostatnio rozczulił mnie, bo przyniósł mi i położył na nogach kapcie. Zdarza mu się zapomnieć się i zrobić samodzielny krok ale dalej już się boi. Mieliśmy kilka okropnych nocy. Jedna była taka, że poszliśmy wszyscy spać o 4.30. Od 21 Grześ płakał, kaszlał strasznie, ciągnął zapchanym nosem. Koszmarnie było. Rzucał się na rękach, jak próbowaliśmy go położyć z nami - zaczął uderzać głową w ścianę. Był zupełnie rozbity i okropnie zmęczony. I nawet pierś nie pomogła. Następnego wieczora przyszli moi rodzice, którzy mieszkają piętro niżej i wzięli małego do siebie, żebyśmy mogli się wyspać. No i Grześ spał u nich rewelacyjnie. Od tej pory śpi też dobrze we własnym łóżku. Wygląda na to, że cholerny antybiotyk, na który wcale nie miałam ochoty jednak działa. Mój mąż oczywiście był nie bardzo zadowolony, że „puściłam” młodego do dziadków. Tak bardzo był niezadowolony, że nie mógł spać i się nie wyspał. Niech żałuje : ) Przestaje mi się podobać grzesiowe zasypianie na naszych rękach. Jak tylko wyzdrowieje musze z tym zrobić porządek. Pewnie skończy się tym, że o ile wieczorem pewnie w końcu zaśnie, o tyle dzienną drzemkę sobie odpuści. Już widzę - ja go kładę, on wstaje, ja kładę, on jak wańka-wstańka... Ale musze zacząć dbać o swoje plecy i ręce. A jeszcze – po ostatnich wizytach lekarskich Grześ ma znowu zwiększoną dawkę wit. D3 a ja nakaz aby nieco przytyć (bo jestem zagrożona osteoporozą!!!!!!!!!!). Blanka – bardzo fajne chłopaki, zastanawiam się czy dochowam się jeszcze „czegoś” poza Grzesiem. Żabuniek – może byście się tak spakowali i zaczęli jeszcze raz w Polsce?????? Tak daleko od teściowej : ) Ewanka – moja dentystka twierdzi, że mycie zębów w tym wieku nie jest konieczne. Chyba, że dziecko je dużo słodkiego. Co do cyckowania, to już dawno zredukowałam karmienia do jednego. Po prostu zamiast karmić nosiłam G na rękach aż zasnął. Podobno działa podawanie dziecku butli z herbatką lub sokiem. U nas nie działało. Butla jest beeeee. Wiola – też mi się zdarzyła w pracy taka logopedka, co była zdziwiona, że maluch nie siedzi i nie powtarza (nadpobudliwy jakiś czy co?). Na szczęście pracowała krótko. Praca z maluchami jest świetna jak się wie, że trzeba za nimi łazić na kolanach i próbować „terapeutyzować” w zabawie. Gagarinie – a dlaczego Twój Tobołek nie chciał się przyssać? Mój też nie chciał i do tej pory w głowę zachodzę o co mu chodziło. Wprawdzie po tygodniu odciągania, nieudanego przystawiania i karmienia z kielicha wreszcie zaskoczył o co chodzi .Tak naprawdę powiedziałam wtedy po następnej kilkudziesięciominutowej walce: „K...(do męża, nie używam często tego słowa), weź go ode mnie. A ty (do syna) jak przez tydzień nie zaczniesz - dostaniesz butlę i z głowy” Podziałało w kilka godzin, nie wiem, czy mocne słowo, czy ultimatum. Potem było mi trochę wstyd. Ale czy historia się nie powtórzy przy kolejnym potomku? Pozdrowienia dla towarzyszy w chorobie – WuWu, Dimki, Stefa i Maciusia. I dzięki za pozdrowienia. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: Już nam lepiej 20.09.04, 16:43 Nam też już trochę lepiej. To znaczy WuWu już lepiej, a mi gorzej. Dopadł mnie chyba ten sam wirus co ją. Biorąc pod uwagę jak się czuję, wcale się nie dziwię, że Młoda była marudna (właśnie siedzi i na przemian trze kapslem o terakotę albo przykrywką od "garnauszka na klocuszki" o lustro - jedno i drugie daje piorunujący efekt dźwiękowy...). Po drugie, rozpoczęłam poszukiwanie opiekunki. Uff...Strasznie stresujące zajęcie jak dla mnie. Już dzwoniła jedna pani. Umówiłyśmy się na środę na 12. Mam mieszane uczucia. Trzymajcie za mnie kciuki. Jutro idę zapisać się na studia mgr. Mam szansę ukończyć je na wydziale ekonomicznym (licencjackie kończyłam na "Turystyce i Rekreacji"), pod warunkiem, że zaliczę do końca I semestru 3 egzaminy). Muszę się do jutra zdecydować. Ale dość o mnie. Jak już pisałam WuWu ma się lepiej, co widać i słychać. Chodzi coraz sprawniej i jest coraz rozmowniejsza, mądrzejsza, kochańsza i....Nie mogę się nadziwić jakie te nasze maluchy są niesamowite. Jaka jest niesłychana różnica między tym co jest teraz, a tym co było rok temu. Ja rok temu, jak WuWu była taka maleńka i przyssana starałam się sobie wyobrazić, jaka będzie za rok. Ale to, co jest przerosło/przerasta moje najśmielsze oczekiwania. Prawdziwy CUD, tylko tak mogę nazwać to co dzieje się w moim domu, życiu... Aneta ciszę się, że Grzesiowi już lepiej i życzę, żeby te zastrzyki jak najszybciej się skończyły. Dla mnie zatrzyki to ogromny stres. Może w to trudno uwierzyć, ale nawet teraz, kiedy mam już swoje lata, ile razy przypiszą mi zastrzyki (naszczęście, żadko to się zdarza), zawsze kombinuję przed lekarzem, żeby to jakoś ominąć, a później w gabinecie zabiegowym...Mówię Wam szopka. Jeśli chodzi o mnie, to ja, Wyrodna Matka, nie mam wyrzutów sumienia, żeby zostawić WuWu z dziadkami jak jest okazja i czmyhnąć...To tak rzadko się zdarza. Jeśli chodzi o mycie ząbków - dwóch - to ja masuję WuWu te zęby i dziąsła taką szczoteczką silikonową nakładaną na palucha. Ją to starasznie bawi, a czy czyści też zęby, trudno mi powiedzieć. Blanka, fajne te Twoje Bąble. Jak się tak napatrzyłam, to też zaczęłem rozważać dorobienie się drugiego bejbisa... Żabuniek, trzymajcie się cieplutko. Myślimy o Was!!! W kwestii spotkanie, będę może coś więcej wiedziała jutro. Bo nie wiem, kiedy będę miała I zjazd. Sciskam mocno Was Wszystkie i Wasze Skarby Agata I WuWu Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: Już nam lepiej 21.09.04, 17:05 czesc kochane, my juz u dziadkow.wlasnie bylam dzis znow z Dima u lekarza. powiedziala,ze wszystko ok,pluca jak dzwon.no, ale nos jakis zapchany az chrapie podczas snu. Agato, gratuluje obrony, zuch mamuska z Ciebie i powodzonka Zabunku, wiem co czujesz.pamietam,ze po kazdej rozmowie telefonicznej z mama ryczalam jak bobr.trzymaj sie kochana. masz sliczna kochana Elenke, mezusia.calujemy mocno. Blanka, fajne te twoje chlopaki. ciesze sie dziewczyny, ze dziciaczki juz lepiej,zdrowiejcie, zdrowiejcie, zdrowiejcie!! Madziu, dzieki za wstawiennictwo z terminem spotkania,byloby fantastycznie,gdybyscie daly sie przekonac do pazdziernika! Acha, znow cos o straszeniu mlodych mam. pani doktor zapytala dzis, czy byla juz z Dima u okulisty. On ma jedno oko dwukolorowe,moze pamietacie.stwierdzila,ze statystyki mowia, ze dzieci z nieustalona barwa teczowki maga miec jakas wade wrodzona, nie koniecznie wzroku. a moze taka jego uroda, dodala! po powrocie do w-wy lece w te pedy do okulisty.oczywiscie juz mi to na dobre utkwilo w glowie... caluje was kochane i wszystkie slodkie roczniaki wiola Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Trochę o starszym.... 21.09.04, 17:59 Cześć dziewczyny, dzięki za miłe słowa na temat moich facecików. Dzisiaj wyjątkowo chciałabym napisać coś o moim siedmiolatku, bo mnie bardzo to rozbawiło. Dawid obudził się dzisiaj w środku nocy, wparował do naszego pokoju oznajmiając że "ten woreczek pękł i wylała się z niego woda". Zapytałam jaki woreczek? On mnie zaprowadził do swojego pokoju i chcąc mi pokazać zaczął szukać ów woreczka w pościeli. Niestety nie mógł go znaleźć (bo woreczka wcale nie było). Zapytał mnie tylko jeszcze czy na pewno to była woda (w tym woreczku). Powiedziałam, że pewnie tak, ale że to był tylko sen. On na to: "Tak? ... Ale weź ten woreczek" i podał mi dwoma palcami wirtualny woreczek. Zamknął oczy i zasnał. Nad ranem niczego nie pamiętał. Wydaje mi się, że lunatykował. No... ewentualnie ze mną jest cos nie tak, że nie widziałam WORECZKA. Jesli chodzi o Miśka to niestety od kilku dni wystarcza mu jedna drzemka dziennie. A mój mąż po programie edukacyjnym dla rodziców próbuje małego przyzwyczaić go do usypiania we własnym łóżeczku, zamiast w raminach rodziców. Raz się powiodło. Ciekawe jak będzie dalej? Kurcze, w Gdyni podobno dzisiaj było niewielkie trzęsienie ziemi. Na szczęście nic nie odczuliśmy, ale co to za koszmar? Wstrząsy sejsmiczne w Gdyni? Tobie Żabuńku chciałabym napisać, że troszkę rozumiem tą tęsknotę za za rodzinnymi stronami. Przeprowadzałam się wiele razy (choć nigdy za granicę) i zawsze gdzies zostawiałam coś za czym do dzisiaj tęsknię. Jesli byś wróciła do Polski to pewnie brakowało by Tobie Hiszpani. Nie wiem jak długo już tam jesteś, ale na pewno z czasem będzie łatwiej, choć tęsknota w serduszku na zawsze pozostanie. Jednak życzę Ci wszystkiego najlepszego... Blanka / gg 9520031 www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2 Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama różności pourlopowe :-) 21.09.04, 22:48 Hej Dziewczyny! Witajcie po dlugim czasie! Na urlopie było fantastycznie. Ciepło, słonecznie, bardzo miło. Amanda rozpieszczana przez ciocie i wujka, którzy nie maja dzieci rozbrykała się na dobre. Np. najlepsze zabawy to jazda na tacy lub w misce po tarasie albo siedzenie na najwyższej pólce w kuchni. No i na Sardyni zaczęła chodzić na dobre. Właściwie z dnia na dzień, jednego dnia nauczyła się samodzielnie wstawać, bez podtrzymania czegokolwiek, a następnego dnia juz tylko chodziła i zupełnie zapomniała o swoim pupkowaniu! To niewiarygodne! Naprawdę taki dwunożny człowieczek to już poważna istotka! Rozumiem Zabuniek Twoje tęsknoty za krajem. Kamila (nasza koleżanka z Sardyni) też opowiadała o napadach smutku i tesknoty za Polską. Chociaż mój mąż stwierdził, że mógłby się przeprowadzić na Sardynię, bo bardzo odpowiadała mu kuchnia włoska i lużne podejście do życia to jednak myślę, że tak naprawdę trudno podjąc taką decyzję. Napewno życie w Hiszpanii ma wiele zalet, ot choćby to słonce! Trzymaj się, a w trudnych chwilach zaglądaj do nas na forum! Zaraz po urlopie dopadło nas okropne chróbsko – jakaś tzw. grypa żoładkowa. Koszmar!!! Najpierw Amanda cała noc wymiotowała i miała rozwolnienie, następnego dnia tata Amady, a wczoraj w nocy ja. Straszne!!! Tak paskudnie nie czułam się bardzo dawno. na szczęscie już jest lepiej i sytuacja się normalizuje, tylko Amanda straciła apetyt i gdyby nie cycuś to nie jadła by niczego. Mam nadzieję, że to minie bo nie mieliśmy z jedzeniem dotychczas większych problemów. Dlatego dopiero dziś piszę, chociaż przeczytałam Was wcześniej, ale od razu nie odpisałam, a potem te chróbska! Dzięki za życzenia urodzinowe dla Amandy. My też życzymy wszystkim już roczniakom i prawie roczniakom i ich mamom wszystkiego najlepszego. Podobnie jak Wy prawie minuta po minucie i ze łzami w oczach wspominałam ostatnie chwile Basi x2 i pierwsze chwile samodzielnego życia naszej córeczki. Oj jakie to cudne wspomnienia!!! No własnie karmienie piersią, nie mam pojęcia jak zacząc przestawać karmić. Amanda nie toleruje żadnych „podróbek” mlecznych, ani dań z dodatkiem mleka – kaszki tylko na wodzie, itp. Aneta jak udało Ci się dojść do jednego karmienia? To jedno karmienie na dobę czy w ciągu dnia? Czy zastąpiłaś czymś te posiłki dawniej cyckowe? Dla mnie najgorsze to wieczory i noce. Amanda jak nie dostatnie cycka to krzyczy i to tak przeraźliwie, że zawsze mysle, że coś jej się stało. Na urlopie to już przechodziła samą siebie – najlepiej spędzałaby calą noc przy cycku, a ja ulegałam, bo nie chciałam robić awantury na cały dom. Nie wiem jaką strategię obrać na odzwyczajanie od cyckowania, bo jedno jest pewne Mała sama nie zrezygnuje. Cieszę się, że ważne badania, które miały Wasze dzieciaczki ostatnio wypadły pozytywnie Może na wzór warszawskiego spotkania zrobimy takie nadmorskie rocznicowe? Co Wy na to Aneta, Ania, Olga, Blanka, mama Patrycji? pozdrowienia dla wszystkich Basia Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: różności pochorobowe :-) 22.09.04, 09:08 Witajcie Dziewczyny, My też już po chorobie, od poniedziałku Maciuś chodzi do żłobka i chyba mu się podoba. Dzisiaj jak go zawoziłam to zaobserwowałam uśmiech na twarzy i takie ożywienie jak wchodziliśmy po schodach na I-sze piętro w żłobku. To mnie cieszy, chyba mu ten kontakt z rówieśnikami jest potrzebny. Basiu (Jasko-mamo) witaj po urlopie. Zazdroszcze Ci tego sardyńskiego słoneczka. U nas już jesienna plucha i szarość. Mój Maciej też miał grype żolądkową i do tego katarek. Przeszło po paru dniach i teraz znowu wszystko wcina a był tylko na cycusiu. Cieszyłam się, że jeszcze go karmie bo zdaje się, że mój pokarm mu pomógł. Teraz przymierzam się do odstawiania. Zaczne od przyszłego tygodnia czyli po jego urodzinach. Mam akurat tydzień urlopu więc chcę to wykorzystać i poswięcić na nocne próby odstawiania. Na następny weekend wybieramy się z mężem na wesele a nasza Maciejka będzie 2 noce z ciocią, bez nas. Niestety a może stety wesele jest aż po Przemyślem więc innej rady nie ma. Dlatego chce mojego Facecika przygotować do rozstania z cycusiem. Na szczęście je wszystkie błyskawiczne kaszki mleczne a nawet smakuje mu kasza manna na 3.2% mleku z kartonu. Zobaczymy jak nam się powiedzie... Żabuńku - na tęsknote chyba najlepsza będzie myśl o następnym wypadzie do Polski. A swoją drogą ja też Ci zazdroszczę tego słoneczka i łagodnego klimatu. U nas zimno, brrrrr... Jesli chodzi o spotkanie w Łazienkach to my z Maćkiem cieszylibyśmy się bardzo gdyby udało się go zoorganizować na drugi weekend października (9/10). My też już wrócimy z gościnnych wystepów . Na koniec jeszcze raz chcę serdecznie uściskać i życzyć wszystkiego naj, najlepszego Naszym Roczniaczkom. Nie chorujcie już więcej. Duża buźka !!! Pozdrowiam Was cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Prawie chodzimy 22.09.04, 09:50 witam! No, Grześ zrobił wczoraj swoje pierwsze trzy kroczki całkiem świadomie. Nie nazwałabym tego chodzeniem ale w związku z tym, że coraz częściej próbuje – pewnie to już blisko. Obecnie spędza jednak czas na raczkowaniu za swoimi urodzinowymi balonami, które już nie wiszą pod sufitem ale walają się po podłodze. Kurczę, jak to fajnie, jak dziecko samo się bawi dłużej niż 10 minut. Zazdrościłam Oldze, że przy Adusi jest w stanie pisać artykuły a teraz mam to samo, tzn. nie piszę artykułów ale robię sobie różne przydatne rzeczy (np. opracowuję plan wakacji, które już za niecałe 3 tygodnie!!!!!!!!!!!!!) Chociaż właśnie musiałam wyciągnąć młodego z szafki, to i tak dość mało broi. Niestety cały czas nie można go puścić na chałupę, bo zabezpieczenie na schody gotowe w połowie (trudno było znaleźć odpowiedni słupek do poręczy). Więc jak coś robię to w tym samym pomieszczeniu, co Grześ. Musze jakoś przystosować kuchnię, bo robi mi bałagan, jak już mu się znudzi zabawa z magnesami na lodówce. Niestety na panią od zastrzyków reaguje rozpaczą już jak słyszy jej głos na schodach. Dziś były trzy wkłucia zanim się udało, bo porobiły się zrosty. A to dopiero połowa. Ale spał dziś nieprzerwanie od 9 do 7!!!!!!!!!!!!!!!!! Już nie ma nocnych ataków kaszlu i zatkanego nosa! O 7 zastrzyk, poranne cyckowanie i teraz broimy. Niestety dwójka lekarzy orzekła, że oskrzela brzmią alergicznie. Agata – pewnie dlatego dość łatwo zgodziłam się na zastrzyki, że dla mnie połykanie tabletek było zawsze koszmarem – stawały mi w gardle i zwracałam (wzmożony odruch wymiotny – mam to np. przy myciu zębów, na szczęście ominęło mnie całkowicie w ciąży). Byłam jedynym dzieckiem chyba, które wolało zastrzyki niż piguły. Patrząc na Grzesia cofki uznałam, że może mieć to samo. A co do porzucania dziecka to mój mąż czuje opory, bo uważa, że i tak dziadkowie (czyli moi rodzice są za blisko) i jeszcze się dziecku pomyli. Trochę przesadza, bo G widuje ich dziennie 10 minut. Ale tak to jest jak się ma mieszkanie na strychu rodziców. Kubę dobije to, ze miało to być na tymczasem a tu nam w sobotę stuknie 5 rocznica ślubu i mieszkania. Ale jak się płaci 5 tysięcy rocznie za studia na UJ (i jeszcze się przeciąga 3 lata w 4) i drugie tyle na dojazdy (kto to widział z Wejherowa do Krakowa) to trudno jeszcze wynajmować. Ale magisterka już prawie złożona i perspektywy finansowe się poprawiają, więc może...W każdym razie na drugie dziecko umówiliśmy się jak już będziemy na swoim. Blanka – mój brat też lunatykował, robił różne ciekawe rzeczy, nie będę tu opisywać, bo może się obrazić, hehe. Oj trzęsło się, trzęsło. Mój mąż na 4 piętrze na Hutniczej miał niezłe wrażenia a i na moim strychu (3 piętro) w Wejherowie było fajnie. Grześ siedział akurat na podłodze i miał lekko przestraszoną minę. U nas to nic, w takim Braniewie to była jazda. Basia – karmię raz , tylko w nocy, właściwie teraz to już nad ranem, bo G dopiero wtedy się budzi. Co kilka tygodni wycofywałam jedno karmienie (żeby piersi nie zwariowały), wprowadzając inny posiłek. Karmienie na sen po prostu zlikwidowałam i mały się nie domagał. W nocy jeszcze jakiś czas temu karmiłam dwa razy ale jak się budził na pierwsze karmienie brałam go tylko na ręce i nosiłam i nie protestował strasznie. W ogóle jakoś łatwo poszło. Chyba po prostu mały inaczej realizuje potrzebę bycia ze mną blisko. Przytula się, liże mnie. Spotkanie – bardzo chętnie ale mi pasuje dopiero koniec października – wracamy z wakacji 18. Trzeba by znaleźć miejsce, gdzie można by luzem puścić dzieciaki, bo przecież nie usiedzą : ) Zdrówka, zdrówka!!!!!!!!!!!!!!!! papa Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: różności pourlopowe :-) i choroby rozmaite :-( 22.09.04, 10:13 Heloo! My też niestety chorujemy Zaczęło się ode mnie – fatalny ból gardła, rozbicie – po prostu paskudna grypa. Potem przyszedł czas na Gucia. Zatkany nos, marudności. A noce... Koszmar. Dzisiaj wreszcie spaliśmy oboje i nareszcie jestem wyspana i przytomna – w końcu też czuję, że zdrowieję. Wczoraj (jak na złość) przypadał też termin wizyty w Centrum Zdrowia Dziecka. Chciałam przełożyć z powodu tych naszych choróbsk, ale okazało się, że przełożyć można, ale... na termin odległy o trzy miesiące. No więc pojechaliśmy mimo wszystko, ha, ale jeszcze przedtem okazało się, że popsuł nam się samochód. No więc ściągnęliśmy dziadka Gucia (na szczęście dał się ściągnąć) i pojechaliśmy. Wspominam ten wyjazd fatalnie. Lekarze i panie w rejestracji, słowem: wszyscy byli mili i uprzejmi, ale... No właśnie... My oboje z Guciem chorzy, wszędzie musieliśmy czekać co najmniej godzinę: pod gabinetem lekarskim, do pobrania krwi. I tak mieliśmy szczęście: byliśmy umówieni na 11.00-12.00, i czekali z nami ludzie poumawiani jeszcze na 8.00, którzy z drugiego końca Polski jechali całą noc do Warszawy... Rany to jakiś obłęd. Okazuje się, że szpitalny oddział chorób metabolicznych dla dzieci i taka poradnia metaboliczna jest tylko w CZD. Oddział „obsługujący” całą Polskę liczy sobie 10 łóżek. I to wszystko. Jestem jeszcze dzisiaj zmęczona tym wczorajszym dniem. Gucio płakał cały czas przeraźliwie głodny. Miał być na czczo do badań, rano nie zjadł nawet kaszki, trochę pocyckował, ale tak kaszlał, że zwymiotował . A tyle tam czekaliśmy... Nie mogliśmy pobrać moczu do badania. No tak, ale skąd miałby się ten mocz wziąć? Wciskaliśmy mu wodą z marnym skutkiem. Nie chciał jej pić. W końcu po pobraliśmy krew – jakoś pechowo go babki ukłuły i krew z ranki zaczęła pomimo uciskana płynąć ciurkiem – przemokły trzy waciki, chusteczki higieniczne, zaczęło kapać na podłogę... Myślałam, że zemdleję. W końcu przestało lecieć, nakarmiłam go, uspokoiłam i zaczęliśmy czekać na siuśki. No i czekaliśmy, czekaliśmy. Gucio jadł, pił, płakał, bo chciał spać, a siuśków ani widu ani słychu. W którymś momencie zwątpiłam i chciałam się poświęcić i sama do tego pojemniczka narobić. I pewnie tak by się to wszystko skończyło, gdyby nie to, że w końcu coś się w tym woreczku pojawiło. Cenne krople ) Teraz czekamy na wyniki (mają być za około 4 tygodnie) Zaliczyliśmy wczoraj wieczorem jeszcze pediatrę, bo martwił mnie kaszel Gutka, ale okazało się, że płuca w porządku, infekcja jest „kataralna” i kaszel bierze się z kataru. Całe szczęście. Grypy żołądkowe na szczęście nas na razie omijają, chociaż podobno (wczoraj mi mówiła pediatra) panuje teraz taka zaraza. Mogliście się Basiu nawet w samolocie zarazić (najszybciej). Gucio też rośnie w oczach. Uwielbia być wożony na łazienkowym dywaniku Wstaje przy wszystkim przy czym się da i uwielbia telefony. Wszystko co się nada przykłada do ucha i patrzy na mnie. A ja mówię „halo, halo Gustaw”, a on się cieszy )) Życzymy Wam wszystkim dużo zdrowia. Żabuniek – dużo słoneczka i nie smuć się. Moi wszyscy bliscy 200 kilometrów stąd. A czasem czuję, jakby byli daleko na 2000. Obco mi już i tu i tam. I pusto czasami przeraźliwie i żal wszystkiego. Blanka – Twoje chłopaki są super, zdjęcia fantastyczne. Uśmiałam się z akcji „z woreczkiem”. Mi też się zdarza lunatykowanie. Kiedyś podobno pozmywałam w nocy czyste talerze, które stały w szafce. Mama bała się mnie ruszyć, żebym czegoś nie upuściła ))) Agato – ja też gratuluje obrony. Jesteś Supermamą! Ja też jestem za przełożeniem terminu spotkania na październik. Może nie będziemy juz tacy zasmarkani. Tzrymajcie się! Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: różności pourlopowe :-) i choroby rozmaite :- 22.09.04, 13:15 Zdrowiejcie, kochane mamy i maluszki jak najszybciej! Nas na razie (odpukać) nic nie bierze i oby tak dalej. Dzisiaj w planach basen, wiec różnie może być. Mam nadzieję, że jak dobrze Krzysia opatulę, to będzie OK. Poza tym dostaje cebion multi i mnóstwo owoców. Martael - współczuję tobie, a jeszcze bardziej Gutkowi! Wyobrażam sobie was, jak siedzicie bidulki w poczekalni zasmarkani, z temperaturą i ogólnie złym samopoczuciem, a potem jescze męczą twojego synka brrrr, aż ciarki mi przechodzą! A ty pewnie nie miałaś nawet siły, żeby walczyć i bronić Gucia Na szczęście, to już za wami! Agata - serdeczne gratulacje!!!!! Nie wiem, jak podołałaś? Moze jesteś cyborgiem, albo co)) Żabuniek - wiesz, my też mamy kiepskie samopoczucie i tęsknimy ... za słońcem i ciepłem. Zrobiło się już naprawdę jesiennie, wietrznie... Wpadaj do nas na forum, to pomaga Aneta - brawo dla Grzesia!!! teraz to juz kwestia dni i nie nadążysz za nim biegać Brawa dla Amandy! Na dwóch nogach jest znacznie szybciej! Chyba sardyńskie słonko ją postawiło na nogi)) Wczoraj urodził się Krzysiowi kuzyn - Gustaw)) Dobrze, że nie jutro Babcie, prababcia i siostra maluszka są niepocieszone - wszystkim marzyła się dziewczynka. (Cała nadzieja we mnie i w Robercie - że nam się uda córeczka) Braciszek Gucia szczęśliwy - on chciał brata. Pozdrawiam i całuję wszystkie zasmarkane noski Odpowiedz Link Zgłoś
martael 100 lat dla Krzysia! I dla jego Mamy 23.09.04, 11:03 Najserdeczniejsze życzenia urodzinowe dla Krzysia! przede wszystkim zdrowia i radości, wesołego chlapania w basenikach i radosnego tuptania (biegania, rozrabiania ) i dla Ciebie roczna Mamo Gonianno duża buźka. Pozdrowienia też dla małego Gustawa, od nieco większego Chłopaki są fantastyczne, podobnie jak dziewczynki, najkochańsze na świecie. Tak trzymać! Miałam jeszcze dopisać odnośnie mycia ząbków: my kupiliśmy już jakiś czas temu szczoteczkę "oral b" jeden - dla dzieci w przedziale wiekowym 4-24 mies. i pastę nenedent bez fluoru, żeby Gutek mógł ją spokojnie zjadać, bo nie byłam pewna jaką zawartość fluoru może mieć pasta dla dzieci, żeby była bezpieczna (kiedyś czytałam o tym na forum "kosmetyki dla dzieci", ale jakoś nie pamiętałam . No i szorujemy, choć niechętnie, bo zęby idą jeszcze i czasami kończy się to buczeniem. Ale ogólnie chyba Ok - Gutek lubi swoją szczotkę - dzierży ją w łapie i podgryza. Odpowiedz Link Zgłoś
158r Re:jesteście dziewczyny fantastyczne 23.09.04, 12:25 Lubię czytać jak opisujecie o sobie i swoich skrabach. Tak u Was cieplutko.Czytam ale samo nie umiem zabrac sie do pisania i jeszcze tak ładnie. Ja też mam maluszka z września. Jest słodkim łobuziakiem.Dużo BARDZO dużo je i jeszcze więcej biega.My urodzinki mamy za sobą.I chyba bardziej ja byłam wzruszona niż on.Aby go cmokałam i przytulałam, a on aby uciekał i biegał. Ja niestety większość dnia spedzam w pracy i omijają mnie najwspanialsze dni mojego dzieciątka. On chyba też teskni- jak wchodzę do domu cichaczem słyszę jak mówi mama.A babcia - Zaram mama będzie i on patrzy na drzwi.Ale bardziej jest za tatą /nie wiem czemu- zazdroszczę mu/.Budzi się i jego pierwsze słowa tata.Jego pierwsze słówko to też tata a nie mama. To na pierwszy raz tyle.Pozdrawiam Was gorąco. A my też chorujemy. Ja mniej ale mały -zawalny nosek i zaczyna podkasływać. Gorączki nie ma i nie wiem czy wybrać się do lekarza.A z nosa dosłownie mu leci.. i to prawie 5 dzień. Dawalam mu różne specyfiki od katarku i nic. Co robić.Jeszcze do tego nie lubi lekarstw - zwraca. to narazie. Odpowiedz Link Zgłoś
ewanka Re:jesteście dziewczyny fantastyczne 23.09.04, 13:03 Witajcie! Wczoraj bylismy na zaleglym mierzeniu, ważeniu i szczepieniu (Hib - bezbolesnie o dziwo!). Jagoda wazy 8600. Pani doktor stwierdzila, ze o pol kilo za malo, ale co zrobic kiedy jesc nie chce (oprocz cyca)? Do naszego repertuaru z myciem zabkow kazala dolaczyc przecieranie "wnetrza paszczy" gazikiem - po ostatnim karmieniu. Ciekawe jak to zrobic spiacemu smacznie dziecku, zeby nie obudzilo sie z krzykiem, ze chce jeszcze cyca sobie possac?!? Ostatnio zaczelam sie zastanawiac, czy nie odstawic Jagusi od nocnego podjadania. Karmie ja wieczorem, zasypia na 1,5-2 godziny i budzi sie z placzem, dostaje cyca i po max 2 godz jest od poczatku to samo. Noszenie zamiast cyca nie pomaga, placz jest straszny. Nie podejrzewam, zeby byla glodna w ciagu nocy, bo przed kapaniem dostaje kaszke. W najblizszym czasie (dokladnie za tydzien) zmieniam prace i chyba lepiej bedzie zostawic wszystko tak jak jest, zeby sie nie stresowac zanadto. Bede wracac godzine pozniej, wiec opiekunka bedzie podawac Jagodzie obiad. Jeszcze jakbym ja odstawila w tym czasie od cyca, to bylo by za duzo wrazen na raz. Pozdrawiam serdecznie wszystkie Jesienne Mamy i Wrzesniatka. E. Odpowiedz Link Zgłoś
javert Ewanko! 24.09.04, 14:11 Moja Adusia ma juz 9 ząbków, ale teraz pzrezywamy istny horror i męki, bo idą trzonowe chyba Ada marudzi, ryczy, ciagle wsadza raczki do buzki i szoruje nimi po dzialslach i zabkach. A poza tym, nadal jest wielkim niekonczacym sie cyckojadem. Ja teraz pracuje 9 godzin w tygodniu, mam nianie, ale Ada je duzo rano mojego mlesia, a jak wroce z pracy to mnie nie puszcza przez godzIne i znow je. Potem jeszcze mleczko ze 2 razy , jedzonko inne bardzo niechetnie, w sumie tylko Sinlac jej podchodzi i chlebek. Wkrotce mamy szczepienie - wtedy zobaczymy ile wazy.. ale na pewno nie wyglada na zaglodzona - he he. Odpowiedz Link Zgłoś
ewanka Re: Dzieki! 27.09.04, 08:48 Javert dzięki za pocieszenie! Już się zaczęłam zastanawiać, co źle robię w kwestii dożywiania Jagody. Wiem, że nie powinno się za bardzo porównywać dzieci między sobą (zarówno jeśli chodzi o jedzenie i rozwój), bo każde dziecko rozwija się we własnym tempie. Niestety pociechy wszystkich moich znajomych są zupełnymi przeciwieństwami Jagody. Ale przez to jest Ona wyjątkowa)) Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia! E. Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Sto lat i jeszcze dłużej dla wrześniaków :) 27.09.04, 11:26 Witajcie, wreszcie zebrałam się w sobie i postanowiłam napisać…. Na początku składamy serdeczne życzenia wszystkim wrześniowym solenizantom. Duże buziaki dla dzieciaków i mamuś za wytrwałośc Dominika zamyka roczkowy maraton już za kilka dni – dokładnie w niedziele kończy roczek…Siedze sobie czasem i staram się przypomniec sobie co działo się rok temu… . Czasem przypominam sobie co robiłam rok temu i co wtedy myślałam.....Eh, troszkę odbiega to od zeszłorocznych wyobrażeń, ale chyba tak już z tymi dziećmi jest..... Jak pisałam wcześniej przeprowadziliśmy się do Zielonej Góry. Miało być fajnie, nowe miejsce, nowe możliwości itd. Chyba za dużo jednak sobie obiecywałam Od przyjazdy siedzę z małą w domu, bez pracy i popadam w lekka depresje…Nie mogę pogodzić się z tym, że po urlopie macierzyńskim poszłam do pracy, byłam potrzebna komuś w sensie zawodowym a później dziecku w domu…W pracy odpoczęłam od małej, zatęskniłam za nią i byłam inna matką niż teraz…Wiem,że kilka z Was z wyboru jest z dzieckiem w domu. Dziewczyny jak godzicie opiekę nad dzieckiem z obowiązkami domowymi i z odpoczynkiem? Mam wrażenie, że jak chodziłam do pracy, byłam lepiej zorganizowana, miałam czasu na więcej rzeczy i byłam wypoczęta!!! Dominika jak na roczniaka miewa się całkiem dobrze. Mamy za sobą ospę – bardzo łagodny przebieg, mała miała zaledwie 15 krostek. Teraz walczymy z jakimś przeziębieniem – ponoć powikłanie po ospie. Lekarka w Zielonej Górze, u której byłyśmy nie chciała mi wierzyć, że mała dopiero skończy rok za tydzień… Hehe, wcale się jej nie dziwię, bo ja tez czasem w to nie wierze. Zwłaszcza jak mogę popatrzeć na dzieciaki w wieku Dominiki. Mała jest tzw. żywym srebrem. Moje dziecko biega a nie chodzi. Ma 8 zębów i niestety wychodzą jej trzonowe….straszna męka dla niej… Jak na razie nie ma ochoty mówić. W jej słowniku króluje „mama”, „baba” i „papa”. Czasem jak się jej przypomni to jest „dzidzi” czyli dzieci i na tym koniec. Z oporami mówi „tata” jednak wcale mnie to nie dziwi skoro tata jest tak krótko w domu w ciągu dnia Co do mycia ząbków – to my jak na razie myjemy je raz dziennie szczoteczką i pastą „bobini” – ma najmniejszą dawkę fluoru. Mała mycie zębów traktuje jak zabawę – zlizuje paste ze szczoteczki Ostatnio czytałam, że nie należy dziecku na siłe czyścić ząbków….Może mieć później uraz i w efekcie nie będzie chciało myć zębów…. Dziewczyny jak wygląda u Waszych dzieci kolacja?? Ja od wczoraj wdrażam w życie plan kaszka na kolacje przed kąpaniem i myciem ząbków…Wczoraj było super, zobaczymy jak pójdzie nam dzisiaj. Kaszka oczywiście podawana łyżeczką – odchodzimy od smoka powoli…Herbatki, soczki itp. już od dłuższego czasu mała pije z kubka niekapka. Z butelki jest jeszcze poranne mleko i kleik przed południowym spaniem….. Chciałam przez ten długi czas tyle napisac….teraz gdy zabrałam się do tego w głowie pustka…. Pozdrawiam Was serdecznie Dziękuje za to, że zawsze jesteście i jest co poczytać i komu się wyżalić…. Karolina Odpowiedz Link Zgłoś
abepe Re: Sto lat i jeszcze dłużej dla wrześniaków :) 27.09.04, 15:06 Hej, hej! Mamy za sobą kolejny wspomnieniowy weekend, bo w sobotę stuknęła nam piąta rocznica ślubu. Poszliśmy z mężem na długi romantyczny spacer do lasu. Mały został z babcią. Przydało mi się trochę tlenu, bo przez grzesiową chorobę od dwóch tygodni nie wychodziłam z domu. W sobotę wpadła do nas moja rodzinka, w niedzielę Kuby – obie skuszone tradycyjnie pysznym plackiem z owocami – specjalnością mojego męża. No i oczywiście jak już wszyscy poszli (nieletni spać) założyłam moją ślubną suknię, która już tyle (!!!!!!!!) lat wisi sobie w szafie. Jest z tych mało obfitych (bez sztywnych halek, kół itp.), więc mało miejsca w szafie zajmuje a miło czasem na nią spojrzeć. Na to, żeby zostawić sobie suknię i od czasu do czasu ją założyć namówiła mnie przyjaciółka, która bardzo żałowała, że swoją oddała. I cieszę się, że tak zrobiłam. A teraz już nie możemy się doczekać naszego rocznicowego tygodnia w Wiedniu, bilety od kilku tygodni czekają w szufladzie a i paszport Grzesia już do odebrania!!!!!!!! Hehe, i mój nowy dowód (wreszcie wymieniony z pięcioletnim opóźnieniem) także. Grześ zakończył wczoraj rano serię zastrzyków, miał dostać jeszcze dwa ale pani doktor była tak miła, że przyszła wcześniej go osłuchać i uznała, że te 18 wystarczy. A Grześ ostatnio to już nawet nie płakał, tylko usiłował się odwracać, żeby zobaczyć, co się dzieje! Został mu niestety jeszcze katar i trochę kaszle i mam nadzieję, że przez te niecałe dwa tygodnie do naszego wyjazdu się całkiem wykuruje. Brak postępów w grzesiowym chodzeniu. Na razie wystarczają mu cztery kroczki od mamy do taty i z powrotem i czasem od krzesła do stołu. Odkrył za to, że tak, jak przy samochodzie może chodzić przy swoim kufrze na zabawki, który tez posiada kółka. I maszeruje. Jak dochodzi do ściany to przechodzi na drugą stronę kufra i z powrotem. Dobrze, że pokój długi na 7 metrów. Grześ ma nową pasję – czytelnictwo a raczej oglądactwo. Terroryzuje nas swoimi książkami. Potrafi godzinę siedzieć i wskazywać palcem obrazki, domagając się objaśnień. Odkrył też, że obrazki są w różnych miejscach, np. na pudełku chusteczek i też stuka paluchem „E?”. A zachwycony wydaje iście krecikowe odgłosy. Z dnia na dzień z posiadacza 4 zębów G stał się posiadaczem zębów 8. Wredne dwójki wylazły za jednym zamachem, sprawiając całej rodzinie dużo bólu. Postanowiłam więc, że będziemy je myć. Mamy taki zestaw 3 szczoteczek Canpol – jedna „pałeczka” do masowania obolałych dziąseł i dwie szczoteczki- z gumowym i nylonowym włosiem. Szczotkujemy wszystkim po kolei, bez pasty na razie (pasta jak się nauczy wypluwać), tylko z wodą. Przynosi mu to ulgę w boleściach. Jakiś czas temu młody nauczył się bezpiecznie tyłem schodzić z kanapy. Wczoraj usiłował zejść z podłogi – przeszorował tyłem pół pokoju zanim się zorientował, że się nie da!!!!! Marta – Twoja przygoda w CZD świadczy o tym, że tak naprawdę mają tam pacjentów w nosie. Umówienie na godzinę i realizacja umowy na pewno nie jest czymś niewykonalnym. Tym bardziej, że obsługują całą Polskę, powinni się starać, żeby ludzie nie czekali godzinami. Ale tak to jest ,jak się jest monopolistą, przecież nie obrazisz się i nie zrezygnujesz z ich usług jak są jedyni. Mam nadzieję, ze to ostatnia wizyta! Pozdrowienia dla „halo Gustawa”. 158r – ja też zazdroszczę mężowi, że „tata” to do niego i jeszcze czasem tak ogólnie, jak się cieszy a „mama” to w chwilach rozpaczy. I, dziewczyno, przedstaw nam siebie i swojego maluszka. I pisuj częściej. Agata – powodzenia na studiach i z opiekunką!!! Widzę, że katarki to nasz chleb powszedni. My stosujemy już tylko Euphorbium compositum – homeopatyczne krople w aerozolu. Grześ chętnie nastawia nosek i po psiknięciu nawet trochę wydmuchuje ale katar dalej się trzyma. A tu trochę fotek z urodzin Grzesia forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10224609&a=16153262 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10224609&a=16153387 Pozdrowienia dla wszystkich co jeszcze walczą z wirusami i bakteriami. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: 100 lat dla Krzysia! I dla jego Mamy 23.09.04, 21:57 Dziękujemy pięknie! Cały dzień minął mi dziś na wspominkach i "spoconych" oczach... Krzyś dostał od nas nowe butki Bartka na jesień I do polizania loda z ...McDonalds'a (wiem, niezdrowe, ale co tam!) - bardzo mu smakował! A na wzmocnienie zaserwowalismy mu pokrojony w kosteczkę plasterek czosnku i dodaliśmy go do zupki; ale wcinał. Niestety również bardzo śmierdział)) Martael, Krzyś sobie ząbki sam myje. Dostaje do łapki moją szczoteczkę elektryczną, włączoną, (z nową końcówką oczywiście) i gmera sobie nia w buzi. Bardzo to lubi! Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: 100 lat dla Krzysia! I dla jego Mamy 24.09.04, 09:54 Tez dołączam się do życzeń dla Krzysia i jego mamusi. Wszystkiego naj, naj i dużo zdrówka. Ten czosnek to niezły pomysł. Chyba też zaczne go aplikować Maciusiowi bo znowu złapał katar. Och te wspomnienia.... Nas to czeka jutro. Swoje pierwsze urodziny Maciuś spędzi częściowo w podrózy bo jedzie do czekających na niego gości no i prezentów. Pierwszy prezent już dostał w poniedziałek od chrzestnego, to jest rowerek z rączką z tyłu. Na wiosne wyjedziemy na ścieżki rowerowe . Trzymajcie się cieplutko i zdrowo. Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Dzisiaj nasz wielki dzień...SENTYMENTY 24.09.04, 09:43 Cześć Dziewczyny, Dzisiaj o godzinie 2.55 nad rankiem mój syneczek przestał być niemowlakiem. Już od wczoraj wspominamy z mężem te chwile kiedy zastanawialiśmy się czy już czas jechać do szpitala? czy się nie pospieszymy i nie będziemy musieli później przesiadywać niepotrzebnie w szpitalu? Wspominalismy jak jechaliśmy do szpitala, jak wkraczalismy na porodówkę... Pamiętam jak rok temu (który minał w błyskawicznym tępie) po niemałym wysiłku położna wreszcie ułożyła na moim brzuchu cieplutką, mięciutką "galaretkę". Pamiętam to uczucie jakby to było dzisiaj... Spojrzałam Malutkiemu ludzikowi w oczka. Wreszcie tak długo skrywana tajemnica pokazała swoje oblicze. W końcu została zaspokojona moja chęć ujrzenia tego Maluszka. Później pierwsze przystawienie do piersi. Cudowna chwila...Nasza trójeczka: mąż, ja i Danielek tak blisko siebie w półmroku, w porannej ciszy syciliśmy się swoim widokiem. Wróciłabym z chęcią do tych chwil, nawet za cenę bólu porodowego. Niedługo po narodzinach , nie bacząc na czas poczęliśmy obwieszczać światu cudowną nowinę. Te najpiękniejsze chwile w życiu zdażyły mi się już drugi raz i nie zapomnę ich do końca życia. Dzięki Bogu za to, że jestem kobietą, że miałam szansę przeżyć tak wspaniałą przygodę i że moje Dzieciątka są zdrowe... Dziewczyny, chciałabym Was przeprosić, ze nie pamiętałam o Waszych Wielkich Dniach, ale po prostu nie znam Was jeszcze za dobrze i nie wiem kiedy Wasze Słoneczka poraz pierwszy wyjrzały na świat. Dlatego na razie zwracam się do Was ogólnie, nie wymieniając poszczególnych imion. Jednak z całego serca życzę wszystkim dzieciątkom z tego forum tego co najlepsze, najwazniejsze. Oby rosły nam zdrowo, oby dawały wiele radości,oby zawsze były szczęśliwe i zawsze nas szanowały, wiedziały że są dla nas największym, najcudowniejszym, najukochańszym darem na świecie. Będę musiała kończyć zanim zaleję łzami klawiaturę. Pozatym czas się pozbierać i szykować ciasto na jutrzejszą imprezkę. Trzymajcie się cieplutko i nie dawajcie choróbskom. Nie wiem kiedy tu ponownie zajrzę bo komputer mi się psuje. całe szczęście, że udało mi się chociaż tyle napisać. To już trzecie podejście, poprzednio dwukrotnie się zawiesił w połowie pisania postów. Blanka nr gg 9520031 www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2 Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: Dzisiaj nasz wielki dzień...SENTYMENTY 24.09.04, 10:32 Wszystkiego naj, naj, najlepszego dla twojego Roczniaka!!! Dużo uśmiechu, miłości, wielu przyjaciół i kochających rodziców)) Ja też wspominając TAMTEN dzień rozumiem wreszcie dlaczego kobiety mimo całego cierpienia i bólu chcą mieć następne dzieci...Za uczucie, które towarzyszy pierwszemu kontaktowi z maluszkiem, z jeszcze nieodcietą pępowiną, za pierwsze karmienie i pierwszy nieświadomy uśmiech, już dla tych chwil warto!!! A to dopiero początek...Potem kolejne chwile radości, wzruszeń, dumy, strachu, smutku i przede wszystkim wielkiej miłości)) Ewa - dziękujemy za życzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 CAŁUSY! 24.09.04, 11:42 Wszystkiego najlepszego dla Krzysia i świeżego roczniaka Danielka i ADASIA! Wszystkiego najlepszego dla wszystkich jubilatów, których (wybaczcie!) nie wymieniam z imienia, spóźniam się i w ogóle... MARTAEL - Wasze przejscia w Centrum ZDROWIA Dziecka to horror (powiększony jeszcze dodatkowo chorobą). Niestety organizacyjna "niesprawność" tej instytucji moze odebrać wiele zdrowia psychicznego (i nie tylko) niejednej rodzinie. Znam to z relacji wielu rodziców spędzających godziny na korytarzach, przemieszczających kilometry z niepełnosprawnym synkiem (kilkuletnim chłopcem z kulami) bo żeby w jednym koncu załatwic jeden droboiazg, potewm w kolejnym następny i tak dalej... Nie wierzę, że takich rzeczy nie można poprawić. W jakim kierunku właściwie badają Gucia? Czy to chodazi o kolagen, czy coś pokręciłam??? EWO - Maciejka zaczął żłobek od września prawda? Przed wakacjami zostawał z mkimś w domu? Napisz jak to znosi (i Ty też oczywiście). AGATO, Twoje posty zawsze wprawiają mnie w doskonały humor - sceny z kotami to gotowe sceny do jakiejś "komedii rodzinnej", która na pewno miałaby świetna ogladalność. Wielkie gratulacje za obronę pracy. Czy to coś zmieni w TWoim życiu zawodowym? BASIU, to naprawdę świetny pomysł wakacje na końcu lata. I to takie! A jednak podróże kształcą, czego dowodem Amanda wracająca z Włoch jako istota chodząca. Miałam jeszcze 100 spraw, ale oczywiscie skleroza... Gdzie jest GAGARIN, gdzie JUSTAKOKO, ASIAZ i cała, cała reszta? Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 100 lat dla kolejnych Solenizantów! 24.09.04, 16:48 Halo, Wielkie 100 lat i buźka dla kolejnych Solenizantów, no i oczywiście dla ich dzielnych Mam. To był napewno wspaniały rok - pierwszy rok - a teraz, cóż...będą kolejne wspaniałe, czego Wam i Nam Wszystkim źyczę!!! WuWu śpi, a ja między kolejnymi robótkami domowymi, delektuję się ostatnimi chwilkami wolnego czasu...Ostatnimi, bo dostałam (warunkowo), mozliwość zrobienia studiów mgr na wydziale ekonomicznym, a nie na turystycznym. Ale niestety, oprócz egzaminów, które mam normalnie w sesji, muszę zaliczyć do końca semestru jeszcze 3 inne przedmioty. W związku z czym, mój powrót do pracy planowany jest na styczeń (mam nadzieję, że mnie wcześniej nie zawezwą, bo wtedy to nie zabardzo sobie to wszystko wyobrażam). Ale jestem dobrej myśli, dam radę. W kwestii poszukiawań opiekunki, to się udało. Znalazłyśmy Panią, trzy kroki od domu, była pielęgniarka...Widać, że pełna energii, kochająca dzieci, bardzo przypadłą do gustu WuWu...Od razu chciała na rączki i złościła się jak ją musiałam zabrać(aż się zrobiłam zazdrosna...). Niestety, nie należy do najtańszych - 7 zł/h. Ale jakoś jak ją tylko zobaczyłam, i porozmawiałam to poczułam, że ta albo żadna inna. Mam nadzieję, że się nie pomyliłam... WuWu już prawie wogule nie raczkuje, jakoś starsznie szybko się to stało. Ja jakoś cały czas się dziwię, że ona chodzi, nie mogę się przyzwyczaić...A Wy? Smarkata włazi dosłownie wszędzie. Oczywiście, jak każdego Bąka najbardziej interesują ją kable, przyciski na telewizorze i zmywarce, pilot, komórka, telefon...czyli wszystko to czego jej nie wolno ruszać. Katarek jeszcze nas cały czas męczy - ją bo biedzczka ma zapchany nos, a mnie bo muszę jej jakimś sposobem podawać lekarstwa, a Bestia silna jest...Wczoraj byliśmy u lekarza, całą rodziną oczywiście, bo w planach była szczepionka, a to jest ponad moje siły. 3 osoby (lekarz, Adam, i ja), brały udział w tym, żeby można jej było zajrzeć do gardła. Unieruchomienie jej to betka, przy tym ile siły nas wszystkich kosztowało, żeby jej zajrzeć do gardła. Aż mi było głupio przed lekarzem. No coż będę kończyła, idę nastawić pranie, i może strzelić sobie jakąś herbatkę, bo jakoś mi zimno. Całuję Was wszystkie mocno Agata P.S. W kwestii spotkania, to ja będę się mogła zadeklarować dopiero po 2 pażdziernika, bo wtedy mam inaugurację, i będę wiedziała od kiedy zaczynam zajęcia (w systemie sob-niedz.), ale oczywiście marzę o spotkaniu z Wami i Waszymi Pociechami!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: 100 lat dla kolejnych Solenizantów! 27.09.04, 23:43 Hej! No własnie sto lat dla kolejnych roczniaczków!!! (nie wymieniam, bo mogę kogos pominąć, ale zagladam na nasze stronkę i śledzę kto tak po kolei swietuje Nie wiem czy to prawda, ale gdzies słyszałam, że co pół roku zmienia sie dziecku faza rozwojowa i przechodzi mała rewolucję. Nie wiem jak Wy, ale ja po roczku zauważyłam zdecydowanie, właściwie w każdej dziedzinie. To, że chodzi to ewidentnie zmieniło podejście do życia – dostępne sa takie zakamarki domu, o których do niedawna mogła tylko pomarzyć... Coraz częściej nam „ginie” tzn. idzie sobie do drugiego pokoju, znajduje jakąś zabawkę i potrafi naprawdę długo sama się zająć. Przebojem są klamerki i dwie miski – pół godziny gwarantowane! I słoiczki z jedzeniem, z których ustawia wieże – doszło już do czterech sztuk! Po uporaniu się z grypą żołądkową Amanda pochłania nieprzytomne ilości jedzenia – po wstaniu jest cycek, a jak tylko wyjdziemy z łóżka od razu domaga się posadzenia w krzesełku i śniadania! Wcina póltora kawałka chlebka z czymś, przed spacerkiem pół Actimelka, po przyjściu natychmiast obiad popchniety miseczką owoców, po dwóch godzinach jakiś deserek, potem kolacja równie obfita. Od dwóch dni nie karmię piersią w dzień (wykorzystałam ten apetyt na wszystko) i o dziwo dała się przekonac do czegoś mlecznego – danonek jest ok. i actimel tez może być Zostały tylko noce z cycusiem, a te ze względu na czwórki w natarciu sa dośc ciężkie (( Ale trudno się dziwić, jak dziś masowałam dziąsła to opuchlizna naprawdę spora... No i ostatnio stała się małą buntowniczką – to chyba przyśpieszony bunt dwulatka... Jak tylko czegoś nie dostanie czego sie domaga to ryk (przeraźliwie głosny!) – siada na ziemi i robi skłon do przodu. Czasami dramatycznie zasłania dłońmi oczy – mala aktorka! Staram się wtedy czymś ją zająć, ale nie jest łatwo. Może macie jakiś sposób na to? Moja mam czasami krzyczy na nią co bardzo mi się nie podoba, ale rzeczywiście można czasami miec dość takiego porykiwania właściwie bez powodu. Z mówieniem sie uwsteczniła, bo juz nawet mama rzadko wystepuje... Gada owszem, namiętnie, czyta książeczki, ale jest to tylko zbiór nieokreślonych dzwięków. Jest taka kochana!!! Za tydzień idziemy do lekarza na badanie i szczepienie to okaże sie jak tam rozwój fizyczny My mycie ząbków traktujemy raczej jako zabawę, na razie na sucho szczoteczką Oral, która zresztą dobrze robi Amandzie na zbolałe dziąsła. Mam pytanko w sprawie chodzenia. Czy zakładacie dzieciaczkom butki w domu? Ciągle nie mogę dojśc jak to jest. Jedni zalecaja, bo twarda nawierzchnia i butki zapobiegaja płaskostopiu, inni twierdzą, że najlepiej boso albo w skarpetkach z Abs-em. Nie wiem Napiszcie jak Wy postępujecie. Witaj Karolka! Właśnie miałam Cię zawezwać wirtualnie, a tu proszę – jest post! Jakas telepatia chyba? Przykro mi, że ciężko Ci w tej Zielonej... i bez pracy... Zagladaj do nas to przekażemy Ci pozytywne fluidy. Trzeba miec nadzieję, że sytuacja się niedługo odmieni. Trzymam kciuki. Dawno też nie pisały bmarta, czarka, justakoko, asiaz, enta, dzoaska i wiele innych szczęśliwych wrzesniowych mam! Odezwijcie się! Brakuje Was! Spotkanie nadmorskie chyba ustalimy po powrocie Anety z urlopu. Ja mam teraz straszny młyn na poczatku roku akademickiego, a pod koniec października będzie już wszystko ustawione. Muszę się Wam na koniec pochwalić: w ubiegły czwartek otworzyłam przewód doktorski! Cieszę się bardzo, chociaż wiem, że jeszcze duuużżo przede mną! pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 01.10.04, 21:50 Hej Dziewczyny! Co sie dzieje? Nasz wątek spadł na druga stronę (( to chyba pierwszy raz od czasu jego powstania... Czy nic nie dzieje się u Waszych wrześniątek? ani u Was? ani wolół Was? Piszcie kochane, bo brakuje mi Waszych "głosów" )) pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 01.10.04, 22:42 Oj, dzieje się, DZIEJE!!! Tyle się dzieje, że nie ma czasu pisać Dzisiaj (jakbyśmy mieli za duzo czasu) odnowiliśmy z mężem karnety do fitness klubu Jesteśmy po pierwszym razie. Zobaczymy, jak jutro będziemy się ruszać... A Krzyś? Przechodzi po prostu sam siebie! Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.10.04, 11:25 Ja również mam podobne odczucia. Codziennie tu zaglądam i ... nic. Postanowiłam w końcu jako pierwsza dzisiaj coś napisać, ale na szczęście ktoś już mnie ubiegł. Mnie ostatnio trapi pewien problem. Otóż mój synek często budzi się po nocach domagając się mamusinego mleczka. moje piersi są już całe obolałe. Mały nie zapomina codziennie popodgryzać ich ząbkami. Ale najgorsze, że bez piersi nie może zasnąć, a w nocy jak się obudzi i mnie nie ma to podnosi taki krzyk, ze niemal szyby się trzęsą w oknach. Próbowaliśmy zwalczyć ten problem metodami "zaklinaczki dzieci" (program w TVP2 w każdą sobotę o 8.50). Wszystko szło jak należy do czasu jak był mój mąż, który go kładł spać, ale teraz mąż wyjechał i młody ponownie wisi na "cycu". Nawet nie wiem czy chciałabym go jeszcze karmić. Z jednej strony chciałabym go już odstawić i zacząć normalnie jadać (mały ma alergię na białko mleka krowiego), a z drugiej wiem, że będzie mi tego brakowało. Tak czy inaczej muszę czekać jeszcze cały miesiąc na powrót meża. Mam jeszcze jedną sprawę do Was... po jakim czasie od pojawienia się pierwszej miesiączki miałyście kolejny okres? Ja pierwszą miesiączkę miałam, gdy Daniel skończył 11 miesięcy czyli 22 sierpnia, a drugiej do tej pory nie mogę się doczekać. Czuję jakbym miała dostać, ale ... ciągle nic. Nie sądzę żebym była w ciąży, jestem prawie pewna, nawet tak się nie czuję, tylko dlaczego nie pojawia się krwawienie? Czy któraś z Was też tak miała? Kończę bo mały się obudził. pozdrawiam. Blanka Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.10.04, 22:43 Hej, hej! Amanda też nadal cyckuje, ale muszę ja pochwalić - dzisiaj tylko raz w nocy o 5.00, a potem pobudka o 8.40. Udaje nam sie nadal nie cyckować w dzień i myślę, że tak już zostanie, więc mamy tylko wieczór, noc i rano. Nie jest to za bardzo uciążliwe, za jakiś tydzień zrezygnuję z karmienia rano, bo i tak mała zaraz po wstaniu domaga się śniadanka Chyba takie stopniowe ograniczanie karmień to dobry sposób na łagodne zakończenie cycka. Właściwie dobrze mi z karmieniem, ale muszę powoli kończyć, bo moje kości są w złym stanie..., a to co najlepsze to już Amandzie przekazałam. Jak nie będzie chciała pić innego mleka to zastąpimy przetworami, myślę, że jakoś sie da. Blanka, co do okresu to u mnie jest regularnie jak w zegarku od pojawienia się pierwszej 9 m-cy po porodzie. pozdrawiam weekendowo i ponawiam apel: piszcie kochane, piszcie... Basia Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Ostatnia wrześniówka, zaraz bedzie roczniakiem :) 02.10.04, 22:58 Hej, moje dziecię za godzinkę bedzie miało rok. Oj działos ię, działo przez ten czas wiele rzeczy Przypomniałam sobie dzieki forum o czym myślałam rok temu i jak spostrzegałam moje dziecko...Zmieniło się od tego czasu sporo, przed nami długa droga.... Dominika dzien przed roczkiem ma pierwszą czwórkę. Ślini się jak wspominany wiele razy obcy Marudna jest do tego strasznie i az boję się myśleć,że zostały nam jeszcze 3 czwóreczki. Biegne teraz jeszcze przygotowywac roczkowe speciały Pozdrawiam Was serdecznie Karolina P.S. Postaram sie jutro opowiedziec jak było na imprezce no i oczywiście jakieś fotki pokazać Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Re: Ostatnia wrześniówka, zaraz bedzie roczniakie 02.10.04, 23:23 Choć raz będę pierwsza składając życzenia ostatniej z tego forum wrześnióweczce przed czasem. ...Młoda Damo, z okazji tak ważnego święta życzę Ci wszystkiego co w życiu najlepsze, najpiękniejsze, najszczęśliwsze... Życzę abyś dalej rozwijała się w takim tępie jak do tej pory, obyś zawsze była taka ciekawa świata i na zawsze pozostała taką radosną osóbką. Twoim rodzicom zaś życzę, żeby zawsze mogli być z Ciebie dumni i dawali siebie Tobie za wzór. STO LAT Dominiczko i Tobie Karolino też - za to, że urodziłaś, wychowałaś, byłaś w trudnych chwilach... może obchodząc któreś urodziny Twoja córka Tobie za to wszystko podziękuje. Tego Tobie życzę. Blanka Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.10.04, 23:00 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10153289&a=16055231 - a tu jest kilka fotek wakacyjnych jeszcze Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.10.04, 23:02 Chciałabym jeszcze tylko dołączyć zdjęcia z Misiowego roczku. Rano nie zdążyłam bo mały się obudził... www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=13269;gt=u Blanka (mama Dawida - 7 lat i Daniela 24.09.2003) nr gg 9520031 Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 02.10.04, 23:34 www.icq.com/friendship/pages/browse_page_16965.php i jeszcze mały prezencik dla Dominiki i wszystkich wrześniowych solenizantów. Blanka Odpowiedz Link Zgłoś
gagarin3 Buziaki dla Dominiki i Karolki!!! 03.10.04, 05:49 Dominisia, witamy w gronie roczniaków, choć niektórzy mają już trzynaście miesięcy Wszystkiego dobrego maleńka! Karolka, współtowarzyszko domowej niewoli - dla Ciebie też... Gagarin nie pisze, bo ma chandrę. Ale czyta cały czas i pozdrawia. Odpowiedz Link Zgłoś
martael Re: Buziaki dla Dominiki i Karolki!!! 03.10.04, 08:58 Dziewczyny kochane! Ja też się dołączam do życzeń dla Dominiki i składam jeszcze zaległe życzenia dla Danielka. Sto lat kochane maluszki i sto lat wsapniałe Mamy! Blanka, zdjęcia świetne, a jaki tort wspaniały! Maleńka biedronka i świnka na torcie cudne naprawdę! (a ja jestem wielką wielbicielką świnek ) Słuchajcie, wiem, że trudno w to uwierzyć, ale my znów chorujemy. Chyba się nie doleczyłam ostatnio i znów coś złapałam - najpewniej podczas kontroli u pediatry - tyle tam było chorych dzieci... Gucia już zaraziłam niestety Kaszle okropnie, znów kolejna koszmarna noc za nami. Do tego połamało mnie jak starą babcię (jakoś przewiało chyba . Ponaklejałam sobie takie plastry jak kiedyś moja mama naklejała i piecze mnie jakby ktoś mnie żelazkiem przypalał. Muszę chyba sobie zrobić jakieś badania ogólne krwi i zobaczyć, czy jest jakaś przyczyna mojego braku odporności. Może to karmienie osłabia mój organizm? Nie wiem, chciałabym jeszcze pokarmić, ale jeżeli to ma być ze szkodą dla mojego (a właściwie naszego) zdrowia, to już chyba podziękuję. Blanko ja też czekam na drugi po porodzie okres. I też go jakoś nie widać mimo pewnych symptomów. Chyba tak to jest, kiedy się karmi. Jeszcze do końca nic nie uregulowane. Tym razem mam nadzieję jednak, że to nie ciąża. Taka jestem zmęczona... Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.10.04, 11:45 hej dziewczyny, my też już po imprezce roczkowej Adaś chodzi od 4 września czyli prawie 3 przed urodzinami zaczął. I zaczął wśród dzieci na imprezie urodzinowej 2-letniej kolezanki. Chyba sie zapatrzył na dzieci i też tak chciał...teraz pomyka po całym domy i gania za psem Ma już 8 zębów,waży 12kg,i mierzy 80cm. Czyli kawał chłopa A co ze spotkaniem? odbędzie się w końcu czy nie? i kiedy? całusy, Justa i Adaś. Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Buziaki i życzenia dla solenizantów!!!!! 03.10.04, 21:31 Kochane mamusie i dzieciaczki, samych słonecznych dni wam życzymy! Dużo uśmiechu, miłości i duuuużo zabawek Rosnijcie nam zdrowo, kochani! Karolka, jak jest w Zielonej? Zadomowiłaś się już? Gagarin - też miałam chandrę, ale wzięłam sięza ćwiczenia fizyczne i jest mi lepiej. A może to dlatego, ze pogoda się poprawiła... Co do okresu, to u mnie jeszcze siew ogóle nie pojawił, ale ja przez jakiś czas brałam tabletki, więc teraz pewnie jeszcze z pół roku poczekam. No i ciągle karmie, w nocy 2-3 razy, wieczorem i w dzień 1-2 razy, czyli w sumie 4-6razy. Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama WRZESIEŃ 2003 JUŻ MA ROK :-))) 03.10.04, 22:58 Hej! Serdeczne życzenia dla najmłodszej „wrześnióweczki” – Dominiki, od najstarszej „wrzesnióweczki” - Amandy!!! )) Sto lat a nawet więcej dla małej dziewczyneczki, a dla rodziców dużo radości i żadnych smutków )) No i tym sposobem mamy komplet roczniaków i wiecie co? minąl już rok naszego forum! Własnie zaczynamy 18-stą setkę postów! To niesamowite, trudno mi uwierzyć. Tak to szybko minęło, a z drugiej strony tyle się działo.... Super!!!!!! Oj chandry........ Jesień idzie.......... Mnie też to dopada......... Niestety......... Trzymajmy się razem, może łatwiej będzie przetrwać do wiosny pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama WRZESIEŃ 2003 JUŻ MA ROK :-))) 03.10.04, 23:02 Hej! Właściwie dopiero ten post rozpoczyna osiemnastą setkę naszych postów. Nieżle - srednio wychodzi 150 postów na miesiąc! pozdrowionka Basia i słodko śpiąca Amanda Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ MA ROK :-))) 04.10.04, 16:09 No własnie,całkiem niezły dorobek pościków. A ja zapomniałam się pochwalić że znalazłam pracę i dlatego nie ma mnie prawie wcale na forum.Duzo pracy,ale teraz może będzie lepiej bo skończyliśmy rok finansowy. Mojego Adasia ugryzł mój własny pies.W policzek, jak na niego się wspinał.Tragedia.Adasiowi nic się nie stało.Popłakał chwilę i zaraz szukał Diega po domu żeby znów się z nim bawić.Po dwóch dniach historia sie powtorzyła. NIe wiem co robić.Jestem bardzo przywiazana do psa,ale wiadomo ze Adas jest najwazniejszy...nie wiem czy nie bede musiala go oddac komus...Straszne.Wczoraj przeryczałam cały wieczór.Z bezsilności.Bo co mam zrobić.Łagodniejszego psa nie znam,nigdy nawet na nas nie warknął, a tu taka plama.Chyba próbuje zdominować Adasia,a Adas jego. Może wam się wyda śmieszne ale ja naprawdę mam problem i chandrę przy okazji.Bo nie chce oddawac psa,ale sie na to zanosi. Pocieszcie. Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ MA ROK :-))) 04.10.04, 20:38 Dziewczyny bardzo, bardzo dziękujemy za życzenia i miłe słowa Co ja bym bez Was zrobiła w tych chandrach... Tak jak obiecałam zdjęcia z roczku już sa, o tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10153289&a=16367876 i tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10153289&a=16367799 Nas w przyszłą niedziele czeka kolejna roczkowa impreza. Niestety mamy z mężem tak duże rodziny,że aby wszyscy mogli być na urodzinach mojej córki to musiałabym małe wesele zrobic. W sumie to mam dwie imprezki po 15 osób...pracy więcej niż to warte, ale następna taka impreza za 17 lat Justa ja niestety na Twoim miejscu oddalabym pieska. Jeśli takie rzeczy zdarzyły się już dwa razy to lepiej uniknąć tragedii. Wiem,ze pies jest jak członek rodziny....psy jednak też maja swoje charaktery i bywają niestety zazdrosne Dorobek forumowy mamy niezły. Można by było to w fajną ksiązkę zebrać...."Kompedium wiedzy dla młodych matek" Blaneczko, masz ślicznego synka Zmykam juz do męza troszku Pozdrawiam serdecznie karolina Odpowiedz Link Zgłoś
zabuniek PIES justakoko 14.10.04, 14:53 Kochane jestem eszcze nie przeczytalam wszytkich Waszych ciekawych postow, JUSTAkoko - znasz ksiazki Monty Roberts? "CZlowiek ktory slucha koni", "Czego ucza nas konie" i "Shy BOy". Na podstawie jego metody, pewna kobieta ktorej nazwiska nie pamietam opracowala metode porozumienia z psami. Efekty pewne, bez przemocy i uzycia sily, pies uzna WAs i dzieci za przewodnikow stada. Przeczytaj koniecznie. Postaram sie jak najszybciej znalezc tytul i autora!!! Stosowalam metode i 100% sukcesu!!! BArdzo latwo, tylko potrzebna konsekwencja. MOge CI opisac ale wg mnie trzeba przeczytac calosc zeby zrozumiec. SZCZEPIENIE - wg mnie tylko te obowiazkowe. A mam znajoma w Londynie, ktora nie szczepila dzieci na nic, od ich narodzin, przez swoj 100%ekologizm!!! MA 4 dzieci, i co niesamowite wszystkie zdrowe. A jej ojciec jest mikrobiologiem, cale zycie poswiecil szczepieniom, juz chyba nigdy nie usnie w spokoju.... Witamy JEremiego i jego MAme. JEremi - chlopak bombowy!!!!!!!!!!!! Oj jak mi sie podoba. A przez te bujne loki wyglada na takiego duzego!!!! Elena tez 06.09, jak Piotrus Gagarina (wlasnie Gagarin ODZEW- wszystko dobrze?) CZytam dalej Odpowiedz Link Zgłoś
farpakon WITAM PO RAZ PIERWSZY 04.10.04, 21:47 hej dziewczyny! nie wiem, dlaczego dopiero teraz, po roku czasu znalazlam ten watek!! (glownie siedze na swiecie). pozwolcie, ze i ja sie dolacze do waszego grona. jestem mama malego urwisa jeremka, ktory urodzil sie 6 wrzesnia 2003r. prawie miesiac temu skonczyl roczek. jeremko jest bardzo aktywnym, zywym chlopcem, uwielbia towarzystwo innych dzieci. lubi tez kapiele w basenie. gdy sie urodzil, wazyl 3480g, mierzyl 50 cm. dzis natomiast wymiary te to 10,6 kg, ok 80 cm. no i 8 bardzo ostrych zabkow. postawil pare dni temu pierwszy samodzielny kroczek! i probuje nadal. pozdrawiamy reszte mam i dzieciaczkow Odpowiedz Link Zgłoś
witka06 Re: WITAMY 05.10.04, 10:58 hej dziewczyny, oj wstyd mi,ze tak pozno...Sto lat kochane roczniaczki.zyczymy wam z Dimka duzo zdrowka,nadal szalonych pomyslow do zabaw,usmiechu i w ogole wszystkiego naj! Martael, Wy sie przestancie wyglupiac z tym chorowaniem,zdrowiec czym predzej i zbierac kasztany w parku! calujemy Was mocno chorowitki. Justa, gratuluje pracy! zgadzam sie,ze powinnas jak najszybciej oddac psa.to na pewno bardzo trudne,ale chyba nie ma co zwlekac.Adas jest najwazniejszy! trzymajcie sie Witaj karolka,ciesze sie,ze w koncu do nas wrocilyscie z Dominisia. ja to chyba na chandre nic nie poradze,bo sama nie jestem w dobrej kondycji psychicznej....ale sciskam was mocno,nie dajcie sie tej paskudnej chandrze! gagarin kochana, prosze chociaz Ty powiedz,ze juz jest ok....czekamy Witaj Farpakon. Jeremi to sliczny chlopczyk.Moja przyjaciolka ma synka Jeremiego 3,5 roku.bardzo podoba mi sie to imie. mam nadzieje,ze sie do nas przylaczysz. U nas tez troche zmian.Dima juz nie cyckowy, hurrrraaa!poszlo tak latwo,ze az trudno w to uwierzyc, po tym co sie naczytalam o problemach z odstawianiem od piersi. a! Juz chodzi!na podworku jeszcze sie przewraca,ale w domu radzi sobie swietnie. wczoraj bylismy na pobraniu krwi,zeby stwierdzic,czy jest alergia na mleko krowie i zbadac wspolczynnik Ige.wyniki w piatek oj, musze konczyc, bo sie obudzil to kiedy spotkanko? Asia_z, Czarka, Ulam i wszystkie zapracowane mamuski odezwijcie sie sciskam was mocno. wiola Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: WITAMY 05.10.04, 12:42 Witaj Farpakon! Miło, że się przyłączasz Fajny ten twój roczniak Szczególnie czuprynki zazdrościmy Wiola, napisz jakie to dokłądnie badanie, które stwerdza alergię na mleko. Czy można też stwierdzić alergię na coś innego? Czy roczek to nie za mało na stwierdzenie alergii? Byliśmy na badaniu z Krzysiem. Waży 10,9kg i ma 81cm! Siatki centylowe mówią, że jest powyżej 90 percentyla w obu "kategoriach", a mi się wydaje taki szczuplutki...Na szczęście dzięki wizycie u pani doktor mój maż przestał mówić, że Krzyś za mało je, a jak już je, to że za mało wartościowe. Wczoraj byłam w centrum handlowym i ... OCZYWIŚCIE że coś kupiłam, tylko jak zwykle nie sobie, tylko OCZYWIŚCIE Krzysiowi Na mnie też przyjdzie czas... Maluszek ma kłopoty z zasypianiem, męczą go ząbki, których jeszcze nie ma Bidulek, płacze, kręci się jak tylko się da. Na szczęście Calgel i przytulenie przez mamę pomagają. Pozdrawiamy wszystkich chorych i przyłączamy do apelu Wioli: zdrowiejcie szybko i marsz do parku na kasztany Buziaki. Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Do Wioli 05.10.04, 12:43 Gratuluję odstawienia!!! Ja ciagle się waham, czy próbować odstawić, czy jeszcze trochę pokarmić... Moze poczekam, aż "sezon oskrzelowy" się skończy? Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z :) 05.10.04, 15:41 babeczki.. ale milo Was czytac, naprawde czytam sobie "po lebkach" co prawda, ale czytam Wasze notatki i zaczynam sie martwic ze za malo przezywam "dorastanie" mojego malucha Zauwazacie tyle drobiazgow i opisujecie z taka dokladnoscia, ze zaczelam sie zastanawiac co zrobic, zeby nie byc wiecznie zmeczonym i padajacym na nos babiszonem na szczescie - moje dzieciaki maja wsparcie w sobie nawzajem - nie wiem, czy pamietacie, jak sie obawialam, ze 4 lata roznicy to za duzo, zeby dzieci "wspolpracowaly", ale jakos u nas okazalo sie to mozliwe - Julas i Pysiek sa tak zgraną parka, zawsze chętna do wspólnych psot, jakoś tak udalo się zorganizować nasz wspólny świat, że razem zasypiają, Jula "czyta" Krzysiowi bajki na dobranoc (śpia we wspólnym pokoju) i sa naprawdę rodzenstwem, o jakim mozna zamarzyć do "panteonu" roczniaków dopiszę jeszcze ze Pys ma 7 zebow (pierwsze wyszly jak skonczyl 11 miesiecy, potem byly dwojki czyli Krzys w wersji "wampirek", potem gorna czworka, teraz dolaczyly juz tez jedynki i "idzie trojka"), wazenie bedzie dopiero pod koniec pazdziernika - lacznie z zaleglymi szczepieniami. no i - co najwazniejsze - prawie nie ma juz sladow choroby, ktora niezle obciazala moja psyche (i kieszen, hehe ) nie chodzi samodzielnie (w porowaniu z siostra - ma jeszcze czas), drepcze przy meblach, sprintuje na czworakach, cieszy sie od ucha do ucha, mowi "am" (najczesciej, glodomór jeden ), "da" (daj), "mama" "dada" "baba" i uwielbia siedziec w wannie wypuszczajac na wolnosc (jak mama nie widzi) zawartosc ustawionych na niej butelek ) a jak spotkanie? 9 czy 10? obawiam sie ze sezon przeziebien dopiero sie zaczal.. ) i kiedy nadmorskie? napiszcie dziewczyny do mnie mailem, postaram sie wrzucic dzis jeszcze na strone marzy mi sie troche zlot "sloneczny" z calej Polski, myslicie za daloby sie zrobic? emamy spoza wawy moglyby nocowac u emam warszawskich, zrobilybysmy imprezke z jakiejs sali zabaw dla dzieci ) i jeszcze do emam z okolicy: czy mialybyscie ochote na kurs ang., pewnie glownie konwersacje (bo rozne poziomy), z maluchami np. w hulakuli? strasznie brakuje mi codziennego mowienia po angielsku, gdyby zorganizowac grupe emam z maluchami, mogloby byc fajnie pozdrawiam cieplutko, a. Odpowiedz Link Zgłoś
farpakon Re: WITAM PO RAZ PIERWSZY 05.10.04, 16:50 hej, dzieki za mile powitanie. mam nadzieje, ze wkrotce zaczne rozrozniac wasze dzieciaczki. i dzieki za komplementowanie mojego synka. jesli chodzi o karmienie piersia, to karmilam rowno rok, tak jak sobie zalozylam. tyle, ze odkad maly regularnie dostawal 3 stale posilki, to mleczko tylko na noc i rano, ewentualnie w nocy gdy sie budzil. z odstawieniem nie bylo takiego problemu. prawda jest, ze dziecku latwiej sie odzwyczaic od cycka niz matce odstawic! a im pozniej tym gorzej, a mleko ma juz coraz mniej wartosci odzywczych. u nas odbylo sie tak, zamiast cycusia na dobranoc, tatus dal malemu kubeczek (niekapek) z mleczkiem. pierwsza noc plakal i nie chcial, ale juz druga noc po placzu zalapal i potem poszlo spoko. ja oczywiscie sie lamalam, gdy slyszalam placz. ale maz postepowal konsekwentnie. i ciesze sie, mam wiecej swobody, a maly to co mial dostac, to dostal. jeremek juz przestal kojarzyc cycusia z mleczkiem, teraz gdy wiedzi, to sie usmiecha. a wczesniej potrafil mi przypadkowo pociagnac za bluzke i dossac sie do cycka jak gdyby nigdy nic. pozdrawiam i zycze wytralosci Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama nasz kochany wrzesień 2003 :-))) 05.10.04, 22:31 Hej! Witam nowego wrześniaka i jego mamusię! Kolejny kawaler dla naszych panienek, których jest znacznie mniej na forum! Będzie w czym wybierać (hehe) Fajowe imię; męża koleżanka z pracy chciała tak nazwać synka, ale rodzinka była oburzona i stanęło na... Jasiu... (bez komentarza). Wiola brawo za bezbolesne zakończenie cyckowania! Zdradź nam proszę swoją strategię, co dwie głowy to nie jedna Asia świetny pomysł z tym spotkaniem wszystkich wrzesniówek. Ja bardzo chetnie przyjadę, ale byłoby fajnie... duża sala i cała gromadka małych dzieci i spora grupka mam... Np. dziećmi możnaby się opiekować rotacyjnie, wymyślać jakieś zabawy... Hehe, pomyslmy poważnie o tym )) Dobrze, że Krzyś już zapomina o wstretnym choróbsku! Czy dalej stosujesz homeopatię? Marta i Gutek wracajcie szybko do zdrowia, wszystkiego dobrego. Życzę miłych jesiennych spacerków, w takiej cudnej pogodzie jak dzisiaj pozdrowionka Basia Odpowiedz Link Zgłoś
ewa237 Re: nasz kochany wrzesień 2003 :-))) 06.10.04, 08:39 Cześć dziewczyny, my już wróciliśmy z gościnnych występów roczkowo-weselnych i zaczeliśmy znowu chodzić do pracy i do żłobka. Maciejka już się przyzwyczaiła do żłobka, lubi dzieci, ten ogrom zabawek i suchy basenik z piłeczkami. Ja najchętniej zostałabym z nim w domu bo wiadomo, że tych straconych chwil z dzieckiem nic ani nikt mi nie wróci, dlatego teraz wkorzystuje każdą wolna chwile na zabawe z moim Maciusiem. Ale to tak nawiasem bo w którymś wcześniejszym poście Magda mnie o to zapytała. Witam nową mamusie z Jeremim. Przystojny z niego kawaler i ta jego łobuzerska, bujna czuprynka. Co do spotkania wszystkich mamuś i wrześniaczków to też jestem za. Chętnie przenocuje jedną parę. A co z naszym Łazienkowym spotkaniem? Postanowiłam narazie nie pzestawać karmić bo przez to wynagradzam mojej Maciejce tą rozłąke i może pomogę w razie jakiegoś wstrętnego choróbska.Ale chętnie poczytam o Waszych sposobach na odstawianie od cycusia, może się niedługo przyda. Fajnie, że Krzyś już pozbył się alergii. Brawo dla Asi za jej wytrwałośc. Marto i Guciu, zdrowiejcie szybko bo Łazienki czekają. Pozdrawiam Was ciepło i słonecznie Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Re: WRZESIEŃ 2003 JUŻ JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 06.10.04, 08:46 Cześć Dziewczyny, Na początek chciałabym również przywitać Jeremiego i jego mamę. Tak niedawno sama tutaj dołączyłam. Miło, że dochodzą jeszcze jakieś osoby. Co do Jeremiego muszę przyznać, że jest ślicznym chłopcem. Kiedy go zobaczyłam to pomyślałam, że właśnie tak za młodu musiał wyglądać taki znany aktor (kurcze, wyleciało mi z głowy)- odtwórca głównej roli w filmie "Cztery wesela i pogrzeb". No, może ktoś mi przypomni. Jeśli chodzi o sprawę z pieskiem...Radziłabym, jeśli to możliwe oddać go komuś znajomemu, może rodzicom. Wówczas mogłabyś goo od czasu do czasu widywać, a jednak będzie odizolowany od dziecka. Muszę też napisać,że w koncu pojawił się okres - po 44 dniach! Ważne jednak, ze jest. I jeszcze jedna ważna sprawa... Jutro mój starszy synek będzie pasowany na ucznia... To wielkie wydarzenie. Dzisiaj tak krótko, bo jak zwykle brak czasu mi doskwiera. Pozdrawiam. Blanka gg 9520031 www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2 Odpowiedz Link Zgłoś
abepe różne takie 07.10.04, 11:16 Hej, dziewczyny! U nas już chyba można mówić o chodzeniu. Młody puszcza to, czego tam się trzyma i maszeruje przez prawie cały pokój, czyli tak z 5 metrów. Czasem nawet zakręci. Ale musi mieć cel. Nie idzie, żeby iść ale żeby dojść np. do balonu albo mamy. Bez celu to się włóczy na czworakach. Mowa mu się za to całkowicie uwsteczniła. W zeszłym tygodnie temu próbował powtarzać po mnie jakieś lala czy łapa, wydawało mi się, że teraz to zacznie. A obecnie - w repertuarze jest tylko „nieeeee” z sensownych i jakieś sylaby bez sensu. Za to poszerzył się repertuar dźwięków oznaczających przywoływanie albo pretensje. I jeszcze jak chce pokazać, że się złości, to zaciska pięści i wydaje groźne okrzyki. Ostatnio nauczył się smarkać. Na szczęście katarek już nikły, bo G oczywiście nie wydmuchuje noska w chusteczkę ale w rączkę albo w pieska (czekamy na smarkanie w rękaw : ) Niezbyt może apetyczne to, co piszę ale czy któraś z nas jeszcze brzydzi się dziecięcymi wydzielinami? Hehe Trochę mnie ten katarek niepokoi. bo utrzymuje się już czwarty tydzień i chyba mu spływa do oskrzeli, bo przez chwilę charczy, potem G kaszle i już jest cicho. Mam nadzieję, że nie będzie nawrotu zapalenia oskrzeli. Powoli zbieramy się na sobotni lot do Wiednia. Na wszelki wypadek (tfu tfu) bierzemy z NFZ formularz pozwalający na bezpłatne leczenie za granicą. O ile się uda, bo wczoraj mąż został poinformowany, że system padł i nic nie wydają. Kocham nasz kraj i jego instytucje (Żabuniek, Ty tu lepiej nie wracaj). Byliśmy ostatnio na małym kinderbalu, który urządzili rodzice chrzestni Adusi na jej cześć. Dzieci było troje – Ada, Grześ i ośmiomiesięczny Piotruś. Adusia – mała dama, bardzo rezolutna, chętna do pochwalenia się swoimi umiejętnościami i bardzo rozgadana. Można pozazdrościć. A nasz Grześ – totalny introwertyk. Znalazł sobie dwie piłeczki i nie było dziecka. Gdzież by tam pokazał, że wie gdzie ma ucho, czy cokolwiek innego. Następnego dnia były imieniny mojej mamy i jak wychodzili goście, to G zrobił im bez proszenia „papa”. Na prośbę na pewno by nie zrobił, skubaniec. Nie raz się wstydu najadłam, jak w sklepie pani się pyta, ile ma? roczek? no to „papa”. A G – buzia rozdziawiona i nic. Przestaję już tłumaczyć, że umie ale nie chce. Może jeszcze mu się zachce. Martael – aż tak daleko nie mieszkamy. W sobotę wypróbujemy jak G znosi 4,5 godziny w pociągu do Warszawy. Korzystamy z promocji PKP Super Bilet (podróż będzie nas kosztowała tylko 72zł), więc nie opłaca nam się jechać samochodem i zostawiać go na czas pobytu w Wiedniu na pastwę losu w Warszawie. Jeśli w pociągu będzie ok., to może byśmy się wybrali na taki zlot, który proponuje Asia?! Zdrówka, zdrówka!!!!!!!!!!!!!!!!!! Basiu – Grześ też ćwiczy naszą cierpliwość wydzierając się nieprzytomnie jak czegoś chce, dramatyczne pokazy ostatnio się skończyły. Znam na to jedną metodę – zostawić histeryka, aż się sam uspokoi, ewentualnie interweniować, gdy w rozpaczy bije głową w mur. Nie dać się sterroryzować. Z moich obserwacji zawodowych wynika, że gorączkowe odwracanie uwagi od problemu też na dłuższą metę nie skutkuje, bo w ten sposób dziecko nie uczy się, ze istnieją sytuacje, gdy czegoś nie może dostać. Są oczywiście teorie, według których dziecko nie może ciągle słyszeć „nie”. Zgadzam się z tym, że można sobie częściowo tak poukładać otoczenie, żeby wyeliminować sytuacje najbardziej problemowe. Ale wszystkich się nie da i wtedy dziecko musi usłyszeć „nie”. I tak prędzej czy później to usłyszy. Od innego dziecka, od pani w przedszkolu. I musi wiedzieć, że to nie koniec świata, że mimo, że się mu odmawia, to dalej się je kocha i akceptuje. Przepraszam za przemądrzały wywód ale sama mam obecnie dużo przemyśleń na ten temat a to temat z mojego zawodowego ogródka. U nas wrzaski dotyczą głównie jedzenia – nie można przy Grzesiu chociażby był nie wiadomo jak najedzony. O ile w domu próbujemy się nie poddawać, o tyle „w gościach” lub przy gościach dla świętego spokoju dajemy mu coś „na odczepnego”. Ale tłumaczymy sobie, że młody chyba rozumie, że to z powodu gości : ) Daleko sięgasz, Basiu, pisząc o rewolucjach w rozwoju dziecka, bo aż do psychoanalizy i do neopsychoanalizy. Faktem jest, że aby budować poczucie własnej tożsamości, poczucie własnego „ja” dziecko musi się zbuntować. Niektórzy badacze mówią o przypadającej na 13 miesiąc reakcji protestu u dziecka. Czyżby to właśnie dolegało naszym dzieciom? haha Gratuluję sukcesów w odzwyczajaniu od cyckowania i rozpoczęcia marszu ku naukowym tytułom (na dr chyba się nie skończy?). Blanka - u mnie po pierwszej miesiączce – dwa tygodnie przed roczkiem (i gdy zredukowałam karmienie do 2), druga nastąpiła po 33 dniach. Zobaczymy co dalej. Dzięki za urodzinową karteczkę!!! Spotkanie trójmiejskie – może by już ustalić jakąś datę, hę? Mogę zaproponować 23 lub 24 października? Bo potem Wszystkich Świętych, następnie długi weekend listopadowy...Może spadnie śnieg...No i zastanówmy się gdzie. Do tych, co mają chandrę – wysmażyłam ostatnio dramatycznego maila do mojej przyjaciółki z opisem moich obecnych odczuć a ona dzwoni, że się strasznie uśmiała. Z czego – pytam. Ano z tego, że rok temu dokładnie to samo czuła a jej dziecko miało wtedy roczek. A teraz już jest ok. Zwłaszcza, że drugie w drodze. Dziewczyny – będzie dobrze. Ściskam i żegnam na dłużej, bo pewnie przed sobotą już się nie odezwę. Tak się cieszę na te spóźnione wakacje. papapa Aneta gg 5269241 Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Re: różne takie 07.10.04, 21:12 cześć Dziewczyny, w końcu znajduję chwilkę, żeby coś tu napisać Daniel już śpi, a Dawid mam nadzieję, że za chwilę zaprzyjaźni się z Morfeuszem. Oboje mieli dzisiaj ciężki dzień. Dawid był pasowany na ucznia, a Daniel namiętnie próbował zepsuć mu całą uroczystość, a mi nadszarpnąć nerwy. Uroczysość odbywała się początkowo na sali gimnastycznej. Dzieci śpiewały, mówiły wierszyki, no i były pasowane wielkimi ołówkami. Dla Młodego był to idealny czas i miejsce na własne popisy. Mały histeryk włączył syrenę już po 5 minucie imprezy. Chciał zostać zapamiętany, by mieć "chody" za pięć lat wsród kadry nauczycielskiej. Jednak chyba nie tak należało wyrabiać sobie opinię... No cóż wiedziałam jak uratować honor syna, by nie pamiętano go ze złej strony... Młody musiał przyjąć pozycję Korzeniowskiego. Wtedy było OK. Latając za małym Pędziwiatrem nie miałam wielkich możliwości, aby sprawdzić się w roli fotografa okolicznościowego. Niestey nie udało mi się uwiecznić momentu pasowania. NAJWAŻNIEJSZEGO MOMENTU! Zresztą prawie nic nie udało mi się uwiecznić. Dopiero pod sam koniec pewna miła kobieta zlitowała się nad wycieńczoną matką i zaoferowała się, że chwilke zaopiekuję się Miśkiem, żebym mogła zrobić zdjęcia. DZIĘKI CI PRZEMIŁA KOBIETO! Jednak i tym razem nie mogłam się za bardzo rozkręcić, bo po kilku fotkach Terrorysta zaczął krzyczeć i kopać Panią. W wózku też nie chciał dać się umieścić. No cóż nie po to uczył się chodzić, żeby teraz pozostawiać nogi bez użytku. A ja też byłam bliska narobienia synowi wstydu. Już prawie sie popłakałam. To juz nie pierwszy raz...płakałam na chrzcie, płakałam kiedy Dawid pierwszy raz szedł do przedszkola, kiedy rozpoczynał zerówkę i na zakończenie roku. WSTYD przynoszę dzieciom! Ale za nic nie potrafię się powstrzymać. Na szczęście po występach przeszliśmy do sal i tam było swobodniej. Daniel dorwał wielkie liczydło i miałam chwilkę na zrobienie kolejnych zdjęć. W tym czasie jedna z pań nie wiedząc, że Młody jest alergikiem podała mu maślany rogalik z kolorową posypką. Póżźniej dostał lizaczka (normalnie jestem przeciwna takim łakociom, ale czego się nie robi dla chwili spokoju i zjedzenia ciasta przy kawie).Teraz czekamy na krosty! Wiesz ABEPE, myślę że zaiste trzeba sposób poruszania się Twojego synka nazwać chodzeniem. Gratuluję. Czy to znaczy, że już wszystkie roczniaki chodzą? To super, że Twój mały tyle mówi (choć ma chwilową pauzę), mój Danonek mówi wiele, ale ja z tego nic nie rozumię, Ton ma taki jakby pytał, albo mi coś tłumaczył, ale jskbym miała spisać to co mówi to wyglądałoby to tak: tatatatatatata naiaaniaania tat tata .... Chociaż ... na jedzonko chyba mówi mama. Dziewczyny jeśli chodzi o spotkanie w Warszawie to w moim przypadku to jest wykluczony. Młody ma chorobę lokomocyjną. Kiedy wsiadam do autobusu, żeby przejechać kilkanaście przystanków modlę się, żeby moje Słonko nie oddało mi ostatniego, z trudem wciśniętego posiłku. Żeby dojechać do Warszawy musiałabym zabrać, ze sobą książeczkę do nabożeństwa, żeby się modlić. Jak wśiadam do jakiegoś pojazdu to Danio najpierw czuje pewien dyskomfort i zaczyna się kręcić , później krzyczeć, a na koniec...wszyscy wiemy co następuje. W ciąghu ostatnich dwóch tygodni Młody załatwił mi dwa płasczyki, jeden z nich nadaje sie tylko do pralni chemicznej. Teraz rozumiem ostatnie incydenty. Jednak na trójmiejskie spotkanie starałabym się dojechać, tzn. Mały będzie sie starał. Byle nie za daleko, błagam. Pozdrawiam Was Wszystkie Wspaniałe Mamy. Blanka gg 9520031 www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2 Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: różne takie 08.10.04, 22:29 Hej! No i jesień na całego ;-((( Na szczęście jest dość ciepło i słonecznie, ale za chwile zmiana czasu i wtedy to już tylko: byle do wiosny... Aneta, hehe - nie wiedziałam, że w moich obserwacjach sięgam do psychoanalizy i ... (strasznie to skomplikowane rzeczy, o których piszesz). A z tymi buntami da się zyć. Ja potrafię wytrzymać dość długo, jak Mała płacze i tłumaczyć jej w kółko dlaczego nie, ale inni..., np. dziadkowie nie przejawiają nawet odrobiny konsekwencji. Mam nadzieję, że będzie to odróżniać, że u mamy nie wszystko wolno. Spotkanie trójmiejskie jak najbardziej, termin ok., miejsce właściwie obojetne, bo i tak muszę dojechać samochodem, więc może niech zdecyduje Blanka, tak żeby spokojnie pospacerować, a nie gorączkowo przebierać szkraba ) Blana gratulacje dla pasowanego ucznia. No to zaczęło się na długie lata: szkoła, wywiadówki, oceny, wakacje... Wszystko jeszcze przed nami Asia napewno nie omijasz ważnych rzeczy w rozwoju Krzysia. To my pojedyncze mamy (szczególnie te niepracujace) mamy za dużo czasu i zaprzatamy sobie głowy drobnostkami, np. stresujemy się, że minęło już pięć dni od skończenia piatego miesiaca, a Amanda nie chce zrobić przewrotki, przecież już powinna , chociaz siódmego dnia już się przewracała... Jeszcze jestem Wam winna troche statystyki po wizycie u lekarza: waga 10,04 kg, wzrost 0,76 m, szczepienie przeciw śwince, odrze i różyczce zaliczone, bez powikłań (oczywiście pierwszego dnia bardzo dużo spała, ale nic więcej). Uzębienie 12 sztuk! Zapomniałam zapytać lekarkę, czy warto szczepić przeciwko ospie. Może Wy coś wiecie? Szczepionka jest bardzo droga 180zł, ale teraz wystarczy jedna dawka, więc może warto? No i ponawiam moje pytanie: czy ubieracie dzieciom do chodzenia w domu butki? Lekarka na wizycie powiedziała, że tak, bo kostki sa jeszcze słabe i łatwo o uraz, ale z kolei wyczytałam, że nie należy krępować stópek, bo nie rozwijaja się należycie mięśnie. I bądź tu mądrym... pozdrawiam serdecznie Basia Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: różne takie 09.10.04, 13:14 Witajcie dziewczyny, witaj Mamo Jeremiego - imię piękne i coraz bardziej popularne. Kochane, czekam cały czas na konkretne propozycje spotkania, ja zawsze bardzo chętnie, to dla mnie bardzo miłe chwile. Justyna - gratuluję pracy i przyłączam sie niestety do grona mam radzących Ci oddanie psa. To rzeczywiście bardzo, bardzo smutne, ale chyba nieuniknione. Nasz pies (a dokładnie pies rodziców, z którymi mieszkalismy, gdy urodziła się Agata) nigdy małej nie zaakceptował. Przez wiele lat musieliśmy bardzo uważac, nie mozna ich nigdy było zostawić samych. Niby nic, ale gdy tylko mógł pies warczał i przy wszelkich próbach zaprzyjaźnienia się Agatki karcił ją (lekko) zębami. W naszym wypadku to myśmy się "od psa" wyprowadzili, ale ryuzyko jest za duże by je podjąć. Pytałyscie kidyś o mycie zębów. Kupiłam to, o czym pisała MARTAEL - nakładana na palec silikonową szczoteczkę i Stefan nie bardzo to akceptuje. Używam różnych podstępów, ale udaje mi się raz na trzy. BASIU - my buciki jak najbardziej TAK. Stefkowi kupiłam (jak poprzednio wiele razy Agacie) takie specjalne lekkie skórzane buciko-kapciuszki wiązane. Zalecane przez ortpodów. W Warszawie zawsze są w wielkim wyborze w Smyku. Pomagają prosto stawiać nóżki, jewdnocześnie są na tyle lekkie, że maluchowi ni krepują stopek. Spróbuj. CHANDRY - to specjalność jesienna, nie dawajcie się, choć skracajace się dni niestety takim smutkom sprzyjają... ANETA napisz, jak wiedeńskie szaleństwa. Ale Wam dobrze. KAROLKA, czy korzystacie z bliskości granicy i jeździcie czasem zwiedzać pobliskii region niemiecki? WITKA - gratulacje z powodu odstawienia Dimki. Macie szczęście, nie zawsze to tak łatwo wychodzi. Dziewczyny, ja też mam kompletnie rozregulowane cykle. Ostatnio 36 dni, wcześniej 34. To chyba wróci do normy. Zapytam przy okazji lekarza. Odezwijcie sie wszystkie milczące wrześniówki! GAGRINIE, proszę się nigdzie nie zaszywac! AGAGA1, ASIAZ - piszcie częściej... Nasze życie jest właściwie podporządkowane szkole Agatki - Blanka to dobrze zrozumie. Plan lekcji, plus lekcje skrzypiec, ćwiczenie w domu i odrabianie prac domowych + moja praca + Stef + mój ARCYPOMOCNY mąż (swego czasu Wam opisywałam!) = moja bardzo rzadka obecność na Forum. Ale się postaram to zmiecić. Bardzo ciepło o Was myślę i mam nadzieję na inny niż tylko wirtualny kontakt. Całuski, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Statystyki 10.10.04, 23:48 Witajcie wszystkie Mamuski, Ja również chciałabym podzielić się z Wami naszymi statystykami z dnia 30 września 2004: wiek: 12 m-cy i 6 dni waga: 9,570 kg czyli 5,610 kg więcej niż rok temu wzrost: 76 cm czyli 16 cm więcej niż rok temu zęby: 7 sztuk czyli o 7 więcej niż rok temu rozmiar buta: 19 rozmiar ubrań: 80 rozmiar pieluch: 4+ ilość posiłków: 4-5 Coś tak przeczuwam, że i nas dopada jakaś jesienna zaraza. Dopiero Dawid wyszedł z choroby, a Daniel już ma katarek , na wieczór miał temperaturę 37,6'C. Jutro pójdziemy do lekarza. Jeszcze trochę i dostaniemy z przychodni kartę stałego...pacjenta. Raz z jednym, raz z drugim bywamy w przychodni z częstotliwością 1-2 razy w tygodniu. A to po skierowanie, a to na szczepienie, a to na ważenie, a jeszcze innym razem po recepty na mleczko sojowe (do kaszy). Teraz jednak zaczęło się coś poważniejszego. Basiu, ja uważam, że i skarpetki są odpowiednie i kapcie. W skarpetkach dziecku prawidłowo kształtują sie stopy (w końcu natura nas stworzyła bosych), natomiast kapcie (z usztywnionym zapiętkiem i niezbyt twarda podeszwą) mogą faktycznie zapobiegać urazom. Nasz Misiek ma kapcie i nosi je jak jest zimno, a jak jest cieplej to ubieram mu grube skarpetki (najlepiej antypoślizgowe). Jednak może robię coś nie tak jak należy, bo zauważyłam, że Daniel podczas chodzenia lewą stopę ma lekko skierowaną do wewnątrz. Muszę o tym też powiedzieć lekarce. Zastanawiam się czy to dlatego, ze dopiero zaczyna chodzić czy też wynika to z wady postawy. Pewnie będzie nas czekała wizyta u ortopedy... zobaczymy. Dziekuję, że bierzecie pod uwagę Danonkową przypadłość antylokomocyjną przy planowaniu kolejnego spotkania Trójmiejskich Wrzesniówek i Wrzesniaków. Jeśli by Wam to pasowało to z przyjemnością umówiłabym się z Wami na bulwarze w Gdyni. Mam nadzieję, że jakoś dojedziemy. Zresztą takie podróże będą nieuniknione więc musimy się uodparniać. Może jutro porozmawiam z lekarką także o jakimś leku na miśkową dolegliwość. Proszę podajcie dokładną datę, godzinę i miejsce spotkania, a my postaramy się stawić. Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie. Blanka gg 9520031 www.labfoto.pl/dyna/myphotos.mhtml?gid=12572;gt=p;tid=2 Odpowiedz Link Zgłoś
winnie77 Re: Statystyki 11.10.04, 12:19 Czołem Mamy Moje Kochane, Tu ja, moze uda mi sie wystukać kilka słówek. W kwestii statystyk, coż, ostatnio, ją mierzyliśmy jakies 3 tyg. temu - podczas wizyty szczepionkowej. Pomiary kształtują się następująco: wiek: mies. 13 bez jednego dnia waga 9,550 - ale wydaje mi się, że rośnie w zastraszającym tempie, ze względu na ilość spożywanego pokarmu, czyli 6,6 więcej niż przy urodzeniu wzrost:71 cm, podobno mało, najniższy centyl, mamy kontrolować u lekarza, czy nic się złego nie dzieje. Próbuję trochę sama, biegam za nią z miarką po domu, ale za każdym razem wychodzi mi co innego. W sumie 20 cm więcej niż w zeszłym roku. ilośc zębów - 2 (następne, tylko nie wiem które, podobno w drodze) rozmiar noszonego bucika 20 rozmiar kup[owanych ubranekn 80 rozmiar pieluch 4+ ilośc posiłków - 4 do 5 plus to co ewentualnie wysępi lub ukradnie. A czasem bywa tego całakiem sporo. Weroniczka chodzi już na całego. Co mówię, biega. Co ciekawe zawsze w przciwnym kierunku, niż ten w który m ja idę. Albo w kierunku kota. Można rozpoznać, że idzie w jego kierunku nawet bez patrzenia. Wtedy strasznie piszczy. Ostatnio do słownika WuWu dołączyło słowo "kwiatek", wymawiane w bardzo dziwny sposób. Coś jak "kajek". Poza tym WuWu potrafi już sobie czytać sama ksiażeczki i spiewać piosenkę "o kotkach dwóch". Jeśli chodzi o mnie to mnie też dopadła jakaś chandra. Sytuację pogorszyło to, że mój Adam podupadł na zdrowiu (przeziębienie). Pewnie wiecie co to oznacza - przeziębiony facet...Poza tym informatyk i wielbiciel gier komput. Oczywiście jedyne co go trzymało przy życiu to możliwość grania. Mój okres pojawia się kiedy chce. Co miesiąc rozważam prawdobodobieństwo nieplanowanej ciąży. Rekord to 50 dni i 4 testy ciążowe. A to już chyba w sumie mój 5 cykl. Nie karmię od czasu , jak WuWu skończyła 8 mies. W przyszły miesiącu idę na badania hormonalne. Jeśli chodzi o obuwie, to WuWu zazwyczaj chodzi po domu w skarpetkach albo rajstopkach tup-tusiach. Ciapki zazwyczaj zrywa ze stóp, ma to chyba po mnie, bo ja mamie też zawsze zadeptywałam skarpetki. Niestety, teraz w mieszkaniu jest okropnie zimno (nie grzeją, bo spółczielnie nie ma pieniędzy, 3 tyg. temu co ciekawe wymienili rury i kaloryfery, i nie wiadomo kiedy zaczną grzać, może po 15 października), więc WuWu ma na nogach dodatkowo sandałki. Rozważam kupno bucików, o których pisałyście, że można je nabyć w Smyku. W kwestii pieska. Coż pewnie bezpieczniej byłoby go oddać. Nie wiem dokładnie w jakiej sytuacji doszło do ugryzień. I czy to było porzadne dziabnięcie, czy poprostu złapanie zębami. Czy pies się naprawdę wkurzył, czy tulko rozdrażnił. Myślę, że duże znaczenie ma też wielkość pieska. Zwierzę, to niestety tylko zwierzę i nigdy nie zaufałabym żadnemu na 100% ( a mam obycie ze zwierzakami, zwłaszcza duzymi psami). Być może mały w coś psa uraził (jesli tego nie zrobiłaś, radziłabym obmacanie pieska, być może coś go boli, a taki pies potrafi wtedy ugryżć nawet właściciela, i nie ma to nic współnego z nieposłuszeństwem). Być może pies wyczuł, że Twój chłopiec już dorasta i postanowił trochę mniej tolerować, np. mój kot nie cacka się już z WuWu jak kiedyś. A takie rozwijające się dziecko, zamęczyło by chyba każdę zwierze. Poprostu muszę cały czas uważać, żeby sobie krzywtdy nie zrobiły, bo wściekły kot naprawdę może narpbić dużo kłopotu. Być może Twój piesek, rzeczywiście będzie próbował go zdominować. Jeśli sięzdecydujesz mimo wszystko go zatrzymać, będziesz musiała b. uważać, i za na każdą próbę dominacji bardzo ostro reagować (i ile to Ty dla Twojego psa, jesteś przewodnikiem stada). Aha i uważaj, żeby Mały zbytnio nie kręcił prz psiej misce. Zwłaszcza gdy pies je. Tyle psiej psychologii. Będę kończyć. Aha, Wuwu podejmuje pierwsze próby samodzielnego jedzenie łyżeczką, nawet jej to wychodzi. W kwestii spotkania, to ja mam w przyszłym tyg. zajęcia. Ściskam Was Wszystkie mocno i życzę Wam i Waszym pociechom Zdrowia i pogody ducha w pochmurne, zimne, jessienne dni ( a do życzeń piosenka) Agata i WuWu Odpowiedz Link Zgłoś
abepe pozdrowienia z Wiednia 11.10.04, 23:06 hej, kobiety!! No i jestesmy na urlopie (sorry, nie bedzie polskich znakow). G znakomicie zniosl 4,5 godziny w pociagu, mimo,ze tloczylismy sie na dwoch miejscach we trojke, bo tata nie kupil dla dziecka miejscowki. A wagon byl osmioosobowy. Wspolpasazerowie chyba tez nie byli bardzo zmeczeni.Ksiazeczki, jedzonko, chodzenie po korytarzu zadowolily pana Grzesia.Lot dla niego tez byl bezproblemowy, troche tylko tarabanil w stolik siedzac na moich kolanach i pan siedzacy przed nami sie przesiadl, bo nim trzeslo.Hm, glupio mi bylo. Nie jest tu tak cieplo jak mialo byc, G dostal dzis wiec nowa ciepla czapke. Wczorajszy dzien spedzilismy z przyjaciolmi u nich w domu i na wspolnym spacerze po parku, w ich dzielnicy na obrzezach miasta. Dzis juz ruszylismy na swoj ulubiony, prawdziwy Wieden. Przenieslismy sie tez z mieszkania przyjaciol do ich atelier w samiutenkim centrum. Biedny G toche zostal spacyfikowany przez 2,5 rocznego Noa, ktory mimo najszczerszych checi nie moze zniesc, ze baby, czyli Grzes bawi sie jego zabawkami. G dostal wiec kilka strzalow, az nabral respektu. Biedny Noa za 2 miesiace zostanie braciszkiem i chyba juz to przezywa, cwiczac na naszym baby strategie obrony swego terytorium. Na jutro zostalam zaproszona na spotkanie grupy matek z dziecmi. Wiedenskie forum? Polega to na tym,ze dzieci bawia sie w super miejscu a matki tylko obserwuja i interweniuja jak juz naprawde trzeba. Ciekawe doswiadczenie. Mam nadzieje, ze G wyjdzie bez szwanku, bo wszystkie dzieci maja okolo 2 lat. Ok, to bylo by na tyle. Cholernie zle sie pisze bez polskich znakow i zamienionyni niektoryni klawiszami. papa Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Ospa wietrzna - szczepienie 12.10.04, 13:25 Cześć Dziewczyny, chciałabym jeszcze podzielić się swoimi przemyśleniami na temat szczepień przeciwko ospie wietrznej. Uważam, ze u dziewczynek to szczepienie powinno być wykonywane rutynowo, podobnie jak szczepienie p. różyczce, powinno też być refundowane. Wiadomo jednak, że jest to mało realne więc namawiam wszystkie mamy by szczepiły swoje dzieci przeciw ospie wietrznej. Wiem to duży koszt, ale warto. Podobno ta szczepionka uodparnia na całe życie - tak mówiła pediatra. Skupiam się tak na tych dziewczynkach dlatego, ze sama niedawno przechodziłam ospę wietrznę. Niestety było to w 9 tygodniu ciąży z Miśkiem. Tyle stresu co ja się nabawiłam do końca mojej ciąży nie życze nikomu. Lekarka ostrzegała mnie, że nasze długo oczekiwane dziecko (dwa poronienia, póżniej 1,5 roku starań) może mieć wszelkie wady mózgu (bezmózgowie,małogłowie,wodogłowie itp.)a w najlepszym przypadku będzie maleńkie. Boga prosiłam, żeby był zdrowy i urodził sie śliczny, zdrowy i duży(60cm, 3960g). Mieliśmy bardzo dużo szczęścia - nam się udało, ale nie zawsze tak musi być więc apeleję do Was mamy (szczególnie dziewczynek) szczepcie je przeciw ospie wietrznej! Serdeczne pozdrowiednia dla abepe z Gdyni. Prześlij nam trochę Wiednia przez internet do Polski. Czekam na fotki. Blanka gg 9520031 Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Ospa wietrzna - szczepienie 12.10.04, 14:54 Ja krótko o szczepieniu p/ospie - jak pamietacie wszyscy chorowalismy na ospę w styczniu. JA PO SZCZEPIENIU na ospę. Przy czym u mnie kosztowało to jeszcze drożej, bo potrzebne były dwie dawki - 500zł. Zaszczepoiłam się dopiero przed ciążą, kiedy upewniłam się, że nigdy ospy nie miałam. Myślę, że nie warto szczepić dzieci na ospę - Agatka zniosła to bardzo lekko, dzieciom powyżejk roku podaje się Heviran i przechodzi wszystko w ciagu kilka dni. Całuski, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
gonianna Re: Ospa wietrzna - szczepienie 12.10.04, 16:37 Ja jestem przeciwna nadmiernej ilosci szczepień. Jest to, jakby nie było, ingerencja w układ odpornościowy, który może (oczywiście nie musi) oszaleć, a stąd już blisko do np. alergii. Krzyś już chorował na ospę(chyba o tym pisałam, miał 7 miesięcy) i przeszedł ją lekko, właściwie bez wysokiej temperatury, trochę go swędziało i był marudny. Żadnych powikłań - bardzo pilnowaliśmy, żeby czegoś dodatkowego nie złapał- trochę w tym oczywiście szczęścia, ale ogólnie powikłania zdarzają się rzadko, trzeba sie trochę postarać i powinno być OK(nie ma gwarancji, ale prawdopodobieństwo maleje). Szczepieniu przeciw ospie (w sumie lekka choroba u dzieci) mówię zdecydowane nie! Podobnie myślę o szczepieniu przeciw HIB, ale tylko w przypadku, gdy maluszek nie chodzi do żłobka, przedszkola, itp. A jeśli chodzi o ciężarne, to równie grożny jak ospa jest półpasiec - wywołuje go ten sam wirus. Niestety na półpaśca nie ma szczepionki, przebyta choroba (ospa lub półpasiec) nie dają odporności. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
blaneczka007 Re: Ospa wietrzna - szczepienie 12.10.04, 20:00 Magdo przekonałaś mnie (choć może nie miałaś takiego zamiaru) do tego by dziecka nie szczepić. Lekarka Daniela twierdziła, że po szczepieniu zdobywa sie odpornośc na całe życie, ale jednak wcale tak nie jest, jak wynika z Twoich doświadczeń. Po szczepieniu i tak można zachorować więc jaki to ma sens? Choć gdybym miała cofnąć czas to i tak bym się zaszczepiła przed zajściem w ciążę. Dzięki za opinie. Pozdrawiam. Blanka gg 9520031 Mama Dawida (7,5 roku) i Daniela (1 rok) Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Ospa wietrzna - szczepienie 12.10.04, 23:28 Hej! Dzięki za Wasze opinie na temat szczepień. Jeszcze w międzyczasie gdzieś wyczytałam, że przeciwko ospie powinno się szczepić dzieci często chorujące, cierpiące, np. na wadę serca, czyli wtedy gdy ewentualne powikłania mogą nałożyć się na inne schorzenia. Natomiast dla zdrowych dzieci jest to najłagodniejsza z chorób zakaźnych, co zresztą potwierdzacie. A rzeczywiście tylko przechorowanie daje pełną ochronę. Ale Magda z tego co pamietam to Twoja ospa była bardzo łagodna i pewnie zupełnie nieszkodliwa dla organizmu, myslę, że dzięki szczepieniu właśnie, bo dorośli niestety ciężko przechodzą tzw. choroby wieku dziecięcego. Zreszta zrozumiałe – co jest dla dzieci to nie dla dorosłych A półpasiec to straszne choróbsko. Nie dość, że leczy się długo to jeszcze rozwija się podstepnie i często w dziwnych miejscach, np. głowa. Moja bratowa przez niego straciła swoje drugie dziecko w 12 tyg., a zaraziła sie od córki chorujacej właśnie na ospę pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś