Napisz do Was, ,bo chce Was ostrzec przee tym, co mnie spotkało - a
spotkać może każdą. Chodzi o złogi w jelitach - straszne
zatwardzenie (stolec jak kamień), którego doznałam po raz pierwszy
w życiu.
Uważam, ze było to zwiazane z ostatnim moim wakacyjnym wypadem....
już Wam opisuje...
Wybrałam się na weekend nad Bałtyk. Jazda - z postojami, nad morzem
nie forsowałam się zbytnio - od taki wypad z przyjaciółmi na 4 dni.
Jadłam rybę, ale piłam "trochę mniej" niż zwykle, by ciągle nie
latać do ToiToi. Powrót do domu... i zaczeło się!
Ból w podbrzuszu, parcie stolca i nic! Myślałam, ze zemdleję z bólu.
Nogi mi dretwiały, ból w kiszkach aż do omdlenia. Wlazłam do wanny i
masowałam sobie dół brzucha i kość ogonową cipłą wodą ( nie za
ciepłą i nie za mocny masarz - bałam się o dzidziusia). Jednoczesnie
piłam goraca wodę ze szkalnki. Po jakiś 15 min mąż wyciagnął mnie z
wanny (ból taki, ze nie mozna sie rozporostować!) i usadził na
kobielku. No i poszło. Wypadł mi wielki kamień kupska - przepraszam
za dostadnośc ale tak to własnie było.. Męki się skończyły,
wykąpałam się i poszłam spać jak dziecko.
Moje drogie - gdyby nie taki w miarę szybki finał, skończyło by sie
na pogotowiu.
Analizujac sytuację doszliśmy z mężem do następujacych wniosków,
którymi się z Wami dzielę - bo taka wiedza się przydaje:
1. Trzeba było TEZ jeść tez zupy a nie same ryby z warzywami i
goferki z owocami!
2. Trzeba było pić dwa razy wiecej i sikac a nie ograniczać wodę.
3. Na najbliższe jazdy samochodem zabieram suszone śliwki a ni
słodkie zapychajace bułki!!!
Takie złogi - zdarzają się i na nie stosuje się wlewkę
doodbytniczą, ale czy w ciązy można to robic tego nie wiem. Bez
ciaży jest to najlepszy sposób na wypróżnienie tego "kamienia".
Mój dzidziuś od rana radośnie kopie - i to jest w tej chwili
najwazniejsze
Pozdrawiam Was serdecznie,