Dodaj do ulubionych

rozczarowanie rzeczywistością

14.08.08, 21:42
byłam dziś obejrzeć sobie oddział, gdzie będę rodzić. porozmawiałam z położną
i lekarzem. mój prowadzący jest tam ordynatorem. warunki ok (tylko sale 6-cio
osobowe) odmalowane, przyjemnie, piłki, wanna, poród rodzinny bez opłat, ale:
o wyborze pozycji do porodu można pomarzyć, no bo innych niż siedząco-leżąca
się nie praktykuje, ze znieczuleniem nie wiadomo jak będzie, bo brak
anestezjologów- nie zapytałam co w przypadku nagłych cc?, za to nacięcie
krocza gwarantowane!!! lepiej naciąć niż popękać, poza tym ładnie szyjemy!- to
położna, skądinąd miła i sympatyczna. jestem lekko zdołowana, bo myślałam, że
jak sobie wymyślę jak chcę urodzić, to tak będzie, a moim zdaniem mam nieduże
wymagania:wybór pozycji na bardziej pionową, w miarę możliwości bez nacinania,
z ewentualnym znieczuleniem - w razie potrzeby, bo odporna na ból jestem. Inne
szpitale są w odległości od 35 km wzwyż i warunki tam wcale nie są lepsze
(poza jednym, do którego mam 100 km, więc odpada). Nie wiem co robić? tuczyć
dziecko powyżej 4 kg, bo wtedy mam szansę na cc? (to moje pierwsze dziecko a
mam 32 lata)umawiać się z położną? a może to ze mną jest coś nie tak, że nie
chcę być jedną z milionów kobiet źle wspominających poród? czy ktoś zna
szpital w woj.warm.-maz. gdzie się rodzi "po ludzku"?
Obserwuj wątek
    • konefka29 Re: rozczarowanie rzeczywistością 15.08.08, 08:15
      Hmmm, tuczenie dziecka nic nie da. Ja utylam w pierwszej ciazy 30 kg, ale
      dziecko wazylo 3200, czyli normalnie. Jesli naprawde chcesz cesarke to znajdz
      inny powod.
      • mmarta324 Re: 15.08.08, 08:37
        wcale nie chcę cesarki,chyba, że będzie konieczna. wolałabym normalnie rodzić,
        tylko w taki sposób jaki mi odpowiada a nie narzucony odgórnie. a z tym
        tuczeniem małej to taki kiepski żart, ja na razie mam 15 kg więcej z czego córka
        waży 2 kg smile
    • spaska Re: rozczarowanie rzeczywistością 15.08.08, 09:54
      tak to niestety jest,gazety, poradniki swoje, a życie swoje. Rodząc pierwsze
      dziecko po przeczytaniu masy artykułow z serii jak "powiinno być", rzeczywistość
      lekko mnie rozczarowała. Żadnych worków sako, piłek do skakania, wanien
      itp.Poród rodzinny bez opłat. Pozycję mogłam wybrać dowolnie w I i II fazie, ale
      parcie tylko na łóżku na plecach, a poza tym rutyna: masaż szyjki, nacięcie
      krocza, brak ZZO(szpital nie oferuje przy porodach sn). Dobrze, że chociaż
      położne sympatyczne i niesamowicie pomocne. Teraz przeprowadzili generalny
      remont, zakupili sprzęt, więc może coś się zmieniło (mam nadzieję)
      • agasobczak Re: rozczarowanie rzeczywistością 15.08.08, 10:16
        Ja moge powiedziec ze rodzilam w szpitalu panstwowym = porod rodzinny i bardzo
        sobie chwale.. mysle ze wszystko da sie przezyc i nie ma co sie tak negatywnie
        nastawiac. Cesarki nie chcialam i walczylam do konca aby normlanie urodzic i nie
        zaluje - choc nikt mnie nie zmuszla do cesarki ani jej nie narzucal... ale
        pewnei po 14 godzinach gdybym powiedzial ze nie daje rady to nikt by si enie
        zastanawial - tym bardziej ze dziecko bylo zle ulozone.
        Serio - nastawcie sie pozytywnie al etez wiele nie oczekujcie - to jest jednak
        panstwowa sluzba zdrowia i wymagac niema co za duzo.. wymagac mozna dobrej
        obslugi smile i fachowej a to co ponad to.. zalezy od ludzi - czy to prywatna czy
        panstwowa klimat zalezy od ludzi. Ja wychodze z zalozenia jak nie nastawie sie
        na wiele to bede mile zaskoczona jako cos milego sie stanie smile a jak przyjade
        pelna roszczen i wymagan smile (niemowie o podstawach) to bedzie wielki bol jak sie
        okaze ze w szpitalu jest inna rzeczywistosc. A druga rzecz.. to tylko kilka dni
        - serio - da sie przezyc. A jak sie chce miec komfort i swoja polozna to plecam
        pord domowy smile z checia bym zniego skrzystala ale w moim przypadku zdana jestem
        na szpital - dzieki Bogu mam szpital na calkiem dobrym poziomie. Ale jak trafie
        na taka jedna polozna.. to powiem ze rodze jutro smile jak ta pani zejdzie z dyzuru.
        • rooms Re: rozczarowanie rzeczywistością 15.08.08, 10:35
          zgadzam się z Agą, nie ma co się nastawiać - najważniejsze zdrowie
          dziecka. Jeśli będę rodzić sn, to też mam raczej pewne nacięcie
          krocza i poród horyzontalny, jakoś przeżyję... przygotowuję się też
          psychicznie na brak zzo, nie dlatego, że w tym szpitalu nie dają
          (dają i to za darmo), ale jeśli spadną mi płytki krwi poniżej 100 to
          żaden anestezjolog mi go nie zrobi.
          • mmarta324 Re: 15.08.08, 11:48
            staram się nie nastawiać negatywnie, do szpitala pojechałam, żeby się "oswoić" z
            miejscem (bo tfu tfu zdrowa jestem i nie bywam w takich przybytkach),ale
            zmartwiło mnie podejście do pozycji podczas porodu. tylko tak i już. nie wiem
            czy pozwolą mi chociaż spróbować inaczej. a znieczulenie to tak na wszelki
            wypadek, bo myślę, że poradzę sobie bez. a waszym zdaniem warto opłacić położną,
            żeby mieć ją do wyłącznej dyspozycji?
    • pani.goska Re: rozczarowanie rzeczywistością 15.08.08, 12:14
      kobieto, szukaj położnej za dodatkowa opłatą a ona na pewno będzie
      znała anastazjologa /przy ordynatorze nie powie, bo szpitale im
      zabraniają "dorabiac"/. dasz radę na tej 6-cio osobowej sali. teraz
      badania są intymne w gabinecie, jak rodziłam 17 lat temu to rano
      przychodzili na obchód i rzucali: no kobitki kołdry w górę, jak tam
      ranki? ochyda, ale miałam 20 lat wiec nie komentowałam. wierz mi
      nacięcia nie poczujesz /synek ważył 4180 a w biodrach mam mało i
      nikt nie brał pod uwagę cc. położne go wydusiły. lepiej się nie tucz
      bo potem będziesz ryczeć, że w nic nie wchodzisz. jak masz fajny
      szpital 100 km od domu, to może tam warto. spokojnie dojedziesz,
      poród jednak trwa "TROCHĘ DŁUŻEJ"
      • rooms Re: rozczarowanie rzeczywistością 15.08.08, 12:33
        Marta, jeżeli to Cię uspokoi, to warto - wcześniej umówisz się z nią
        na rozmowę, opowiesz o swoich obawach, będziesz miała "swojego
        człowieka"... Sama miałabym położną, gdyby nie fakt, że w tym
        szpitalu jest odgórny zakaz opłacania czegokolwiek (na swój sposób
        brzmi to uczciwie - wszyscy opłacają jedną składkę bądź co bądź).
        Nie chciałam, żeby moja poprzednia wypowiedź zabrzmiała
        ala "panikujesz, mięczaku"smile - raczej chodziło mi o to, że gazetowe
        opisy to nie realia państwowej służby zdrowia, gdzie NFZ tnie koszty
        na każdym kroku, a przemęczony i kiepsko opłacony personel pracuje
        często w warunkach z lat 70.... Dobrze zrobiłaś, że odwiedziłaś
        szpital - teraz wiesz co i jak, nie będzie szoku (zawiedzione
        nadzieje chyba są najgorsze), możesz się przygotować.
        Ja poznałam mój szpital w mniej sprzyjających warunkach, leżąc na
        patologii, ale w sumie wyszło na dobresmile)
    • e_rubi Re: rozczarowanie rzeczywistością 15.08.08, 13:24
      to sa standardy w wiekszosci szpitali, u mnie w promieniu 100km nie ma innej opcji. niestety - poradniki swoje a rzeczywistosc w panstwowych szpitalach (i nie tylko) jest zupelnie inna.
      to wszystko pieknie brzmi w teorii, ale naprawde nie jest latwo znalezc szpital, gdzie umozliwia dowolna pozycje w koncowce porodu i z zasady chronia krocze - to sie scisle jedno z drugim wiaze.

      nie ma co sie nastawiac negatywnie - jezeli nie masz wyboru. co do nienacinania - to jest zawsze jakas szansa, jesli sie umowisz z polozna, zeby probowala krocze ochronic - ale to nie jest latwe, jesli w szpitalu z zasady nacina sie pierworodki.

      a reszta - coz...ja sie pogodzilam z sytuacja jaka jest w moim szpitalu, wazniejsze bylo ze moj lekarz bedzie przy mnie i gdyby cos poszlo nie tak, to zrobi natychmiast cc.

      przy pierwszym porodzie myslalam tylko o bezpieczenstwie dziecka, o tym by moglo jak najbezpieczniej przyjsc na swiat. nad bolem da sie zapanowac odpowiednim oddychaniem i nastawieniem - z kazdym skurczem moja corka byla blizej pojawienia sie na swiecie, to juz o 1 skurcz mniej - tak wtedy myslalam. rodzilam dokladnie w takich warunkach jak opisujesz i wpominam porod bardzo dobrze. mimo ze w samej koncowce musialam sie wpakowac na lozko porodowe i mimo naciecia. najwazniesze, ze w trakcie skurczy mozesz swobodnie sie poruszac, skakanie na pilce naprawde duzo daje, a dla mnie wanna byla zbawieniem. personel byl mily i pomocny - to tez bylo bardzo wazne. ze moj maz mogl byc ze mna caly czas. naprawde wspominam porod jako niesamowite przezycie, piekne i wzruszajace, mimo bolu (ktorego juz nie pamietam).
      • mmarta324 Re: rozczarowanie rzeczywistością 15.08.08, 18:09
        dzięki dziewczyny za porady, wiem, że dam radę i jakoś to przeżyję, tylko boję
        się o dziecko (moja siostra rodziła "naturalnie" chłopa o wadze 5 kg i baaardzo
        źle to zniosła, dzień po porodzie wyglądali oboje jak ofiary przemocy w
        rodzinie), mam nadzieję, że mnie nikt nie będzie zmuszał do czegoś takiego,
        umówię się z położną i opowiem jej jak ja bym chciała i co ona na to.
        • e_rubi Re: rozczarowanie rzeczywistością 16.08.08, 10:36
          Taka waga przy pierwszym dziecku to wg wielu lekarzy wystarczajace
          wskazanie do cc - warto o tym pogadac ze swoim lekarzem, gdyby Twoje
          takie duze uroslo. Moj gin mowil, ze pozwoli mi rodzic sn jesli
          Mloda nie przekroczy wg ostatnich usg 4kg. Teraz tez wiekszego nie
          mam zamiaru rodzic naturalnie smile ale na zapas sie nie martwie, bo
          poki co Mlody ma wage normalna i niewiadomo jaki duzy urosnie.

          Jesli chodzi o rodzenie dziecka np w kucki czy jakiejs innej pozycji
          (chodzi mi o ostatnia faze porodu) - to naprawde jest to mozliwe w
          niewielkiej liczbie placowek, wiekszosc personelu nie wie, jak
          przyjmowac taki porod. Poza tym oczywiscie dla persolnelu
          najwygodniej jest, gdy kobieta rodzi na lozku, wiec pewnie nie
          predko to sie zmieni, niestety sad
    • stas2008 Re: rozczarowanie rzeczywistością 16.08.08, 21:35
      Hej dziewczyny,
      Bardzo ciekawy wątek!
      Moje nastroje przedporodowe też się popsuły z podobnych powodów.
      Będę rodzić w Poznaniu i wychodzi na to że 500 zł połoznej to
      absolutna konieczność żeby jakotako mieć opiekę przy porodzie (trzy
      koleżanki ostatnio nie dały i do dziś żałują).To jeszcze ok- już się
      umówiłam z jedną miłą położną>>ale jakby tego było mało to pomimo
      tego że szpitał wykonuje ZZO to mój ginekolog zasugerował mi, że
      jeśli chciałabym takie otrzymać to musze liczyć się z ekstra opłatą-
      oczywiście pod stołem bo znieczulenie jest free w szpitalu. Poprostu
      super. Wkurza mnie też wszystkie pierwiastki hurtem nacinają- przy
      porodzie w pozycji no. kucki można w większości wypadków urodzić bez
      nacięcia..ehh
      • mmarta324 Re: 17.08.08, 17:08
        u mnie położna "kosztuje" 400 zł, o wybór pozycji właśnie chodziło mi ze względu
        na nienacinanie. i nie samego nacięcia się boję, tylko tego jak się będzie goić
        sad a co do wagi dziecka to na samym początku ciąży lekarz uprzedził mnie, że ze
        względu na wiek może być cc jeżeli moje małe będzie duże (powyżej 4 kg), a teraz
        się okazuje, że i tak "spróbujemy" (tzn.ja spróbuję) naturalnie, tylko co to za
        natura, jak każą rodzić na leżąco?
        • o_tuska jest jak jest 18.08.08, 10:11
          niestety daleko nam do opisów poradnikowo/gazetowych
          miejmy nadzieje, ze nasze córki/synowe wink będą miały lepiej
          ja przy pierwszym płaciłam za położną i to były dobrze wydane
          pienądze; byłam nacinana ale wiedziałąm że musi to zrobić bo od razu
          akcja poszła do przodu, ale przyjeła mnie na odział, zawołała
          lekarza do badania, delikatnie ogoliła, lewatywy nie poczułam,
          parłam na półsedząco - poprosiłam aby opoarcie fotela podniosła mi
          max do pionu - a na łóżko wlazałm już na samymy samym końcu
          dlaczego rodzimy w takiej pozycji bo pooże nie sąszkolone do
          odbierania w innych pozycjach ot taka prawda
          dostałam również okład z lodu
          POLECAM kółko do siedzenia po porodzie jeśli wiesz że Cię natną - sa
          specjalne piankowe albo takie dla dzieci do pływania
          Tantum rosa do przemywania rany szare + szare mydło
          a na sam poród z położną czy bez dużo uśmiechu, pozytywnej energii i
          wiary w to, ze trafisz na sympatycznych ludzi aha! jak się z mężem
          rodzi to zawsze jednak bardziej się starają bo mają świadka
          jak coś chcesz jescze wiedzieć to pytaj
          trzymam kciuki
          • frodolong Re: jest jak jest 18.08.08, 11:35
            co do kwestii - nastawienie a rzeczywistość, to wiesz jednak różnie
            może być - ja przy pierwszym synku miałam wlaśnie super nastawienie
            i niby szpital spełniał te wszystkie "wymagania" czy wyobrażenia
            bardziej. Ale jednak poród to spora niewiadoma, z mojego
            doświadczenia wynika, że poczucie, że chce się rodzić tak a nie
            inaczej, że chce się ieć kontrolę nad porodem, że umie isę oddychac
            i jest się przygotowanym - to wszyskto może byc zwodnicze...twój
            nastrój i podejście kiedy bedzie się to już dziać może być całkiem
            inne niz jest w tej chwili, może wcale nie będzie ci zależało na
            danej pozycji, wannie czy czyms takim a wazne bedzie cąłkiem co
            innego.. Hmm, dość chaotyczni eto pisze, ale chodzi mi o to , żeby
            się za bardzo nie nastawiać, wteyd ryzyko rozczarowania jest
            najmniejsze. Życzę ci, żeby mimo tych udogodnien które teraz wydają
            ci się ważne, poró przebiegał dobrze i zgodnie z twoim nastawieniem
            w trakcie. Ja niby też bardzo zwracałam uwagę czy sa piłki czy będe
            mogła się ruszac itp itd. a jak przyszło co do czego nie miało to dl
            amnie najmniejszego znaczenia. Skupiałam się tylko i wyłaczni ena
            oddechu i na niedopuszczaniu do siebie myśli, że mimo bólu i wysiłki
            mały nie wklada glówki do kanału rodnego.... Psychicznie było to dla
            mnei trudne przeżycie, bo było całkiem niespodziewane, za bardzo
            wszyskto zaplanowałam i ciężko mi było zaakceptować że poród nie
            idzie według mojego planu.
            • mmarta324 Re: jest jak jest 18.08.08, 16:19
              ja specjalnie poszłam do tego szpitala żeby naocznie się przekonać jak jest, nie sądzę, że mam wygórowane oczekiwania, nie wiem czy będę korzystać z przyrządów, które tam są, ale dobrze, że są. nie planuję jak cały poród ma wyglądać, ale akurat na wyborze wygodnej dla mnie a nie dla położnej pozycji to mi baardzo zależało. i myślę, że personelowi się nie chce a nie, że nie potrafią przyjąć porodu w innej pozycji. i wkurza mnie to, że mimo XXI wieku i różnych możliwości nie udostępnia się znieczulenia na życzenie oraz radośnie się kroi krocze wszystkim pierwiastkom dla zasady. będę rodzić z mężem, tzn. on bardzo chce a ja się jeszcze waham, czy chcę żeby był ze mną do końca, ale na pewno pojedziemy razem, bo będzie mi z nim raźniej i bezpieczniej. i chociaż wiem, że dam radę (jestem dużą silną zdrową kobietą, więc inaczej nie może być), to perspektywa nacinania dość osobistej części ciała źle na mnie wpływa. to jest problem raczej psychiczny niż fizyczny.
              • frodolong Re: jest jak jest 19.08.08, 10:05
                mmarta324, hmm, jak czytam twoje słowa, to jakbym słyszała siebie
                przed pierwszym porodem. Ja też byłam na 100% przekonana, że dam
                radę, bo jestem duża i silną kobietą (bo tak jest).. Nie pisze tego
                żeby cię straszyć, bo w ogóle nie jest to moim celem, tylko po
                prostu po to, żeby ustrzeć cię przed tym błędem który popełniłam ja -
                po prostu weź sobie jedynie jakiś niewielki margines że jednak nie
                wszystko zalezy od ciebie, od twojej siły, nastawienia itp. Wydaj
                emi się, że to jest lepsze, zaakceptowac czekająca nas niewiadomoą.
                A co do pozycji to myślę, ż ejak bedziesz nalegać a położne będą
                widziec, że zmiana pozycji ci służy, to jakoś nie mogę sobie
                wyobrazić, żeby ci zakazały przynajmniej w pierwszej fazie porodu...
                A co do ochrony krocza - może można takie pisemko napisać, że
                prosisz, żeby bez potrzeby nie cieli, podobno to bardzo dobrze
                czasem działa i wtedy faktyczni enie jada rutynowo tylko bardziej
                zwracają uwagę.
    • iwongia Re: rozczarowanie rzeczywistością 18.08.08, 22:25
      Ja swoją pierwszą córcię rodzilam w Olsztynie w szpitalu miejskim. Z
      samego przebiegu porodu jestem bardzo zadowolona gorzej było z
      opieką po porodzie ale na szczęście to tylko 2 dni więc dało się
      wytrzymać. Co do porodu to znieczulenie dają raczej niechętnie (ja
      nie mialam) do dyspozycji sala porodowa jednoosobowa z pilkami,
      drabinkami, wanną. Przyjemna atmosfera, poród rodzinny bez żadnych
      opłat, nacięcie krocza raczej pewne, pozycję do parcia mogłam wybrać
      sama natomias ostatnia faza porodu raczej w pozycji półleżącej.
      Ogólnie nie jest źle teraz też zamierzam tam rodzić. A ty z jakiej
      części warmińsko-mazurskiego pochodzisz?
      • mmarta324 Re: rozczarowanie rzeczywistością 20.08.08, 08:19
        z kętrzyna smile oddział gin-poł. tutejszego szpitala ma dość dobrą opinię w
        okolicy. z twojego opisu wynika, że poród w miejskim w olsztynie wygląda
        podobnie. zastanawiałam się nad którymś z olsztyńskich szpitali, ale nie będę
        jechać 100 km.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka