wg książek, to niby normalna kolej rzeczy, taka izolacja.
Ja bardzo lubię spotkania rodzinne, czy też ze znajomymi, ale ostatnio jakoś
raczej nie mam ochoty...
Nie wiem jak się zachowywać. Ludzie traktują mnie na zasadzie: ty siedź, a ja
Ci przyniosę... i jeszcze co chwilę pytają się, czy dobrze się czuję... Głupio
mi też powiedzieć np. po godzinie czy dwóch, że głodna jestem. Głupio mi, że
co chwila robią mi znowu coś do picia (tak już mam)...
Mamy wkrótce gościć u nas rodzinę męża. Uwielbiam gotować i w ogóle, ale boję
się, że nie dam rady, albo że będę miała gorszy dzień...
Codziennie znajomi siedzą na dole w ogrodzie, a ja jakoś nie mam ochoty do
nich zejść. Mówią o swoich dzieciach, zachwalając przy tym swoje córki; mnie
tutejsza społeczność jakby odrzuca, bo mam mieć syna, a wg nich córki są
lepsze...
W ogóle wszyscy dookoła widzą tylko mój wielki brzuch i pytają tylko o termin
porodu; wg nich powinnam rodzić lada dzień... Niektórzy wybuchają nawet
śmiechem, że taki duży...
Chociaż podobam się sama sobie teraz w ciąży, to nie lubię pokazywać się na
ulicy... W ogóle czuję się osamotniona w tej ciąży, a zarazem mam wrażenie, że
nikt nie jest w stanie pomóc mi przygotować się do roli matki; oczywiście,
nikt poza moim mężem