Dodaj do ulubionych

fatum jakieś...

16.09.08, 23:14
ech, ręce mi opadają po prostu - najpierw zepsuł nam się samochód i to silnik,
naprawa się przeciąga, bo zaufany warsztat akurat zmienia siedzibę i może
jutro w końcu zaczną. To jeszcze dziś zepsuła nam się pralka!... Wygoolałam
sobie kod błędu no i wychodzi, że.. silnik do wymiany... Same najdroższe
naprawy, a tu termin lada chwila... aaa...
Z mężem typujemy, co następne pójdzie - oby nie zamrażalnik w lodówce! smile))

no, musiałam się wyżalić...
Obserwuj wątek
    • akun73 Re: fatum jakieś... 16.09.08, 23:46
      Jak juz sie mialo cos psuc to chyba lepiej teraz niz pozniej gdy
      bedzie dzidzia, mozna i tak na te nieszczescia spojrzec smile)
      • andzia_s Re: fatum jakieś... 17.09.08, 10:17
        Ja tak mam ze zdrowiem, jak nie kaszel i katar to ból ucha. Jeśli chodzi o
        psucie się urządzeń to przeszlam to tez niedawno, wszystko pod gore.
        P.S.
        Aniu ja piorę rzeczy dla malej, więc zapraszam do siebie z praniem smile
    • stas2008 Re: fatum jakieś... 17.09.08, 11:53
      >>a może tak miało być>> no chyba lepiej że się teraz popsuł niż w
      nocy w drodze do szpitala co????
      Ale wkurzenie doskonale rozumeim no i te wydatki, jakby ich mało dla
      dzidziaka było...ale patrz na to z tej pierwszej strony.
      buzka
    • tasiaanunia Re: fatum jakieś... 17.09.08, 12:03
      pora jesienna więc naszym pralkom to chyba jakiś wirus się przyplątał...moja też
      kilka dni temu odmówiła posłuszeństwa...starszak sie rozchorował...mnie też
      zaczyna "coś"brać...sad
    • zniemczyk Re: fatum jakieś... 17.09.08, 13:17
      no cóż, współczuję...
      ja modlę się przy załączeniu na nowo (po legendarnym już remoncie) każdego
      urządzenia w naszym domu. W pralce wyłamała się blokada szufladki, ale to
      pierdółka wink
      Najbardziej martwi mnie gazowy ogrzewacz wody - zakurzył się i nie ma gdzieś
      styku. Chociaż mieszkamy z mężem tutaj już chyba dwa tygodnie prawie, to nie
      mamy jak się wykąpać i w ogóle...
      Ale na szczęście jeszcze nie ma dzidzi - zdążymy wszystkie naprawić cały ten
      kapryśny sprzęt - nie martw się smile
      • huczusia Re: fatum jakieś... 17.09.08, 13:32
        Epidemia jakaś czy co ???
        Nasz samochód też ledwo łazi - mamy walnięty przegłub, a dzisiaj jak
        wracaliśmy od lekarza to padł akumulator smile)) Na szczęscie padł pod
        moją pracą więc dzielni koledzy pomogli (popchnęli) i doturlaliśmy
        się jakoś do domu.

        Ale dziewczyny z dwojga złego to dobrze, że teraz i zdążymy wszystko
        naprawić. Moja kumpela miała taką przygodę, że wychodzą z domu na
        porodówkę, skurcze regularne co 5 minut, a tam samochodu NIE MA !!!!
        UKRADLI !!!
        • rooms Re: fatum jakieś... 17.09.08, 21:39
          dzięki dziewczyny za słowa otuchy, myślę, że zdażymy wszytko
          naprawić zanim dzidzia się pojawi. A to już tak jest - prawo
          Murphiego czy cośsmile)

          * huczusia, no to miała niezły numer ta Twoja kumpela - musieli być
          z meżem wściekli...

          * andzia, kochana jesteś! na szczęście wszystko popranesmile
          • akun73 Re: fatum jakieś... 18.09.08, 10:31
            I nam szczesliwe teraz cos sie popsulo wink) Mikser tydzien temu i
            mamy juz nowy, a wczoraj zelazko.
    • poemi123 Re: fatum jakieś... 18.09.08, 11:28
      A u nas -
      remont podłogi był zaplanowany, bo to spory wydatek i powoduje, że
      jesteśmy na styk. A w czasie remontu: zepsuł się odkurzacz, spaliłam
      (tak, tak) szafki w kuchni (nowe ponad 2 tys), ktoś zaplamił mi
      Cilit Bangiem ostatnie sweterki, w które się mieszczę, z PZU
      zażądali od nas pieniędzy za polisę sprzed 2 lat (niestety słusznie -
      nasze niedoczytanie umowy), spaliłam również okap w kuchni,
      wszystkie przyprawy, i kilka innych drobiazgów, które były w szafce.
      Mąż zbił 3/4 kieliszków. Dziecię wyrosło ze wszystkiego i nagle w
      przedszkolu zaczęło sikać w majty (musiałam zakupić jakąś
      gigantyczną ilość spodenek i majtek). To tyle pamiętam.
      • rooms Re: fatum jakieś... 18.09.08, 14:05
        poemi, to dopiero pandemonium!
        dobrze, że nic Wam się nie stało..
        • poemi123 Re: fatum jakieś... 18.09.08, 14:18
          Pożar to tylko moje roztargnienie ciążowe. Zamiast piekarnika
          włączyłam płytę grzewczą, na której stał wiklinowy pojemnik z
          przyprawami. W tym czasie poszłam posprzątać łazienkę. Na szczęście
          szafki i okap nie zaczęły się palić, tylko potopiła się okleina i
          zawartość oraz środek okapu. Gdyby zajęły się żywym ogniem sama bym
          tego nie ugasiła. No ale szafki do całkowitej wymiany i okap też. Na
          szczęście kuchenka przetrwała.
          No cóż nudzi sie mnie ciężarnej na zwolnieniu i wrażeń szukam wink)
          Teraz mogę się śmiać, ale ten tydzień temu nie było mi do śmiechu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka