mamagonia
19.01.04, 14:09
Witam wszystkich.Ponownie ten sam wątek, o którym pisałam wcześniej.Nie ! Ja
wszystko sam !
Ten ktoś ma 2,5 roku,jest chłopczykiem,nie chodzi jeszcze do przedszkola i
jak na swój wiek jest bardzo rozumny.No właśnie - ale musi wszystko robić
sam.Zdejmować i zakładać sznurowane buty( nie wiąże ich jeszcze),siadać na
ubikację,zakładać ciuchy(spodnie,majtki,kurtkę),przynosić sobie koniecznie
samemu obiad z kuchni do pokoju,zapalać światło,włączać TV i ulubioną bajkę
(pilot ma opanowany),otwierać drzwi jak ktoś domofonem dzwoni,musi
koniecznie sam porozmawiać z kimś przez telefon - gdy ktoś dzwoni...
Można wymieniać bez liku.
Gdy jesteśmy u kogoś i małemu coś się odwidzi że on sam,no to płacz jest
gotowy.Wiem, powiecie że to taki wiek.Jak coś jest czasami nie po jego
myśli - rzuca się na podłogę i płacze.Zostawiać go samego ( niech się
wypłacze)czy wziąść i przytulić?Ale wtedy on kopie nóżkami,kręci mocno głową
tak jakby był w amoku ?! Sam chyba nie wie co się z nim dzieje ?
Co powiecie na to? Jak i kiedy i czy w ogóle to minie?
Proszę o wasze opinie i doświadczenia.
mama chłopca - samosi