Dodaj do ulubionych

NIE ! JA WSZYSTKO SAM ! (....)

19.01.04, 14:09
Witam wszystkich.Ponownie ten sam wątek, o którym pisałam wcześniej.Nie ! Ja
wszystko sam !
Ten ktoś ma 2,5 roku,jest chłopczykiem,nie chodzi jeszcze do przedszkola i
jak na swój wiek jest bardzo rozumny.No właśnie - ale musi wszystko robić
sam.Zdejmować i zakładać sznurowane buty( nie wiąże ich jeszcze),siadać na
ubikację,zakładać ciuchy(spodnie,majtki,kurtkę),przynosić sobie koniecznie
samemu obiad z kuchni do pokoju,zapalać światło,włączać TV i ulubioną bajkę
(pilot ma opanowany),otwierać drzwi jak ktoś domofonem dzwoni,musi
koniecznie sam porozmawiać z kimś przez telefon - gdy ktoś dzwoni...
Można wymieniać bez liku.
Gdy jesteśmy u kogoś i małemu coś się odwidzi że on sam,no to płacz jest
gotowy.Wiem, powiecie że to taki wiek.Jak coś jest czasami nie po jego
myśli - rzuca się na podłogę i płacze.Zostawiać go samego ( niech się
wypłacze)czy wziąść i przytulić?Ale wtedy on kopie nóżkami,kręci mocno głową
tak jakby był w amoku ?! Sam chyba nie wie co się z nim dzieje ?
Co powiecie na to? Jak i kiedy i czy w ogóle to minie?
Proszę o wasze opinie i doświadczenia.
mama chłopca - samosi
Obserwuj wątek
    • granna Re: NIE ! JA WSZYSTKO SAM ! (....) 22.01.04, 08:54
      Witaj
      Wyzej jest post o buntach dwulatków i histerycznych płaczach. Natomiast jeśli
      chodzi o samodzielnosc to sie ciesz. Ja tez tak mam i sie ciesze, ze rośnie mi
      mały pomocnik, ze rozwija sie prawidłowo bo zaznacza swoją odrębnośc przez to,
      ze moze juz sam. W newralgicznych punktach, np. zaniesienie obiadu , mówie
      dobrze dobrze weź, mamusia Ci moze pomóc chcesz? i zazwyczaj jakos sie
      dogadujemy smile
      Ja ponadto by złagoddzic etap buntu stosuje od dośc dawna zasade wyboru chcesz
      taka czy taka bluzke, jesz dużym czy małym widelcem,itd. Osiagam tym
      zamierzony cel a dziecko ma poczucie decydowania w jakimś stopniu o sobie.
      Wielki płacz staram sie rozstrzygac indywidualnie, jesli powiem ze słodycze po
      obiedzie to wytrzymam wycie i dam po obiedzie, ale jeśli żal jest wielki a
      rzecz nieistotna ustępuje, np. jedzenie w kuchni czy w pokoju (jadamy róznie).
      Ostatnio zauważyłam, ze pomaga też inny sposób na moje propozycje, np. trzeba
      zmienic pieluche a on : nie!!, ja na to dobrze to idź sie chwilke pobaw i wróc
      tu jak juz bedziesz chciał! I skutkuje o dziwo bo chyba chodzi o to, ze to on
      musi chcieć a nie ja smile)
      Choc przyznam czasami jest protest i płacz na okrągło i czasem naprawde
      oddałabym moje dziecko z dopłatą smile)
      Rzucania w sklepie nie mam, było kiedys, ale jakos krótko i nie aż tak czesto
      i chyba minęlo zanim zaczęłam sie tym przejmowac więc w tej kwestii poszukaj w
      postach wyżej smile
      Pozdrawiam
      granna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka